fbpx

W POWIATACH

Banaś: To być może ostatnia szansa, aby przywrócić normalność, prawdziwe rządy prawa i rzeczywistą sprawiedliwość

fot. Archiwum

Z wiceprzewodniczącym częstochowskiej Platformy Obywatelskiej oraz przewodniczącym klubu radnych tej partii w Radzie Miasta Częstochowy rozmawiamy o problemach szpitali w Lublińcu i Myszkowie czy o konieczności wybudowania obwodnicy Kłobucka.

Startuje pan do Sejmu z ostatniego miejsca na liście Platformy Obywatelskiej. W poprzednich wyborach parlamentarnych ubiegał się pan o mandat senatorski i choć zdobył ponad pięćdziesiąt pięć tysięcy głosów, to kandydat rekomendowany przez PiS okazał się wówczas lepszy. Czego nauczyło pana to doświadczenie?

Tzw. częstochowski obwarzanek, czyli powiaty częstochowski, kłobucki, lubliniecki i myszkowski, to okręg bardzo trudny do prowadzenia kampanii wyborczej ze względu na swój duży zasięg terytorialny. Oczywiście wiedziałem wtedy, że miałem tam mocnego kontrkandydata z PiS-u, zresztą już urzędującego senatora, niemniej jednak walczyłem o wygraną i wierzyłem, że mam szansę przekonać do swojej osoby szerokie grono wyborców. Te liczne rozmowy z ludźmi dużo mnie nauczyły. Przede wszystkim pozwoliły dogłębnie zobaczyć, z jakimi problemami mierzą się mieszkańcy wspomnianych powiatów. Z racji, iż one przecież nagle cudownie nie zniknęły, a w wielu przypadkach obserwujemy dodatkowo ich spiętrzenie na różnych płaszczyznach, to widzę szerokie pole do skutecznego działania w celu ich rozwiązywania. Stąd moja obecność na liście Koalicji Obywatelskiej i zaangażowanie w przekonywanie mieszkańców naszego regionu, by ponownie mi zaufali.

Jakie to problemy w pańskim odczuciu?

Część z nich w każdym z powiatów jest podobna. To problemy z ochroną zdrowia, w tym przede wszystkim kłopoty z dofinansowaniem powiatowych szpitali, ale i także kwestie związane z edukacją, komunikacją publiczną, koniecznością poprawienia stanu dróg czy zagadnieniami związanymi z ochroną środowiska.

Konkretnie, co stanowi według pana największą bolączkę w tej materii?

Natychmiastowej pomocy wymaga szpital powiatowy w Lublińcu. Placówka ta od dawna boryka się z ogromnymi problemami. Jej zadłużenie, tylko w ubiegłym roku, sięgnęło ponad 12 mln zł. Same wynagrodzenia pochłaniają tam 98 proc. uzyskiwanych przychodów, choć kolejnym palącym problemem w tym szpitalu są braki kadrowe, które wiążą się z fatalną sytuacją finansową. Swoista kwadratura koła. Dyrekcja tej placówki nie jest w stanie atrakcyjnymi propozycjami płacowymi zatrzymać lekarzy odchodzących do innych szpitali. Niezwykle trudna jest także sytuacja szpitala w Myszkowie, który notuje zadłużenie na poziomie sięgającym blisko 40 mln zł. W obu podanych przykładach niezbędna jest szybka i zdecydowana pomoc rządu. Bez niej te szpitale na dłuższą metę sobie nie poradzą. Dodam jedynie, że zarówno ziemia lubliniecka i myszkowska mają swoich posłów, którzy wywodzą się z partii rządzącej Polską przez ostatnie osiem lat. Dlaczego więc sytuacja tych placówek nie uległa poprawie w ostatnich latach? To pozostaje dla mnie zagadką. Kolejny problem, to oświata, która pochłania znaczną część budżetu większości samorządów. To, że rządowa subwencja nie jest wystarczająca, wie każdy z burmistrzów czy wójtów gmin znajdujących się na terenie okolicznych powiatów. Potrzeba tutaj pilnych, systemowych rozwiązań.

W małych miejscowościach dużym problemem jest wykluczenie komunikacyjne.

Niestety. Mieszkańcy zamieszkujący tereny znacznie oddalone do większych aglomeracji bezwzględnie muszą mieć dogodny do nich dojazd. Ci, którzy nie posiadają własnego samochodu nie mogą podlegać wspomnianemu wykluczeniu komunikacyjnemu. Politycy PiS-u, który tak często mówią, że z tym wykluczeniem walczą, sami się do niego przyczynili. To za rządów właśnie tej partii PKS-y w wielu regionach, także u nas, mają olbrzymie problemy lub wręcz przestały istnieć. Tak jest na przykład w powiecie lublinieckim, gdzie kwestie transportu zbiorowego wzięły na siebie władze powiatowe i gminne. To samo stało się w powiecie częstochowskim. O sprawnym przemieszczaniu się mieszkańców regionu nie może być też mowy, gdy nie ma odpowiednich dróg. W tej części województwa śląskiego powstała autostrada, która w niektórych miejscowościach stwarza szereg uciążliwych problemów dla lokalnej społeczności. Choćby natężony ruch w rejonie Kłobucka wymaga pilnego wybudowania obwodnicy miasta. Mimo starań tamtejszych samorządowców, nie znalazła się ona w tak chętnie promowanym przez PiS programie ich budowy. Rozwiązanie to nie tylko zapewniłoby poprawę bezpieczeństwa, wyprowadziło ruch, zmniejszyło hałas, ale i przyczyniło się do tego, że ludziom będzie się lżej oddychać. O takie rzeczy zamierzam właśnie zabiegać będąc w parlamencie. Będą mógł przypilnować w Sejmie, aby na te drogi pieniądze znalazły się jak najszybciej. Idąc dalej, powstanie północnej obwodnicy Woźniki-Koziegłowy-Myszków-Żarki, to także priorytetowa, moim zdaniem, inwestycja drogowa w naszym regionie.

Odpowiedni standard życia mieszkańców, to nie tylko sprawnie działająca ochrona zdrowia, edukacja czy komunikacja, to również baza wypoczynkowa. Czy według pana, przy jej tworzeniu, samorządy również powinny liczyć na rządową pomoc?

Oczywiście. Pilnie trzeba pomóc między innymi w dokończeniu inwestycji Dotyk Jury, która jest miejsca wypoczynku i rekreacji dla mieszkańców Myszkowa i okolic. W ogóle jeśli mówimy o odpowiednim standardzie życia, nie możemy zapomnieć o ochronie środowiska. Jako przewodniczący komisji klimatu w częstochowskiej radzie miasta miałem kontakt z gospodarzami wielu gmin w naszym regionie i wiem, że oni również troszczą się o czyste powietrze czy wodę dla mieszkańców. Brakuje im jednak odpowiednich narzędzi, a także funduszy, aby zrealizować wszystkie plany. Pilnie potrzebne są na przykład środki na modernizację oczyszczalni ścieków w Myszkowie, a także zwiększenie inwestycji w fotowoltaikę czy energię pozyskiwaną z wiatru. Prawo i Sprawiedliwość wolało inwestować w importowany na wielką skalę węgiel z Rosji, niż, wzorem innych państw europejskich, w odnawialne źródła energii. Tymczasem, to właśnie czysta energia pozyskiwana ze słońca czy wiatru jest przyszłością także dla Polski. Obecny rząd praktycznie zablokował budowę farm wiatrowych, a to właśnie wiatraki są idealnym, ekologicznym źródłem energii.

Wspominał pan o pracy w radzie miasta. W Częstochowie jest pan od lat znany ze swojej aktywności. Co sprawiło, że w ogóle zaangażował się pan w działalność samorządową, a później polityczną?

To było zaraz po ślubie, kiedy przeprowadziłem się do Częstochowy, do mojej żony. Poznałem wówczas grupę osób, którzy zaczęli mi sygnalizować, że czegoś nie ma w mojej dzielnicy, że coś warto by było zrobić. Zainteresowałem się tymi tematami i zacząłem się zastanawiać, jak mogę pomóc w dzielnicy Mirów, w której zamieszkałem. Okazało się, że tam nie ma rady dzielnicy, tak jak w innych rejonach Częstochowy. Zmobilizowałem ludzi i doprowadziłem do tego, że taka rada powstała. Wybrano mnie na jej przewodniczącego i zaczęliśmy działać. W naszą pracę zaangażowało się sporo osób, zarówno z rady dzielnicy, jak i rady parafialnej. Włączyli się też miejscowy proboszcz i dyrektor szkoły. Zaczęliśmy od budowy chodnika do szkoły właśnie. To nie była wielka inwestycja. Chodnik był krótki, ale dla nas, dla bezpieczeństwa naszych dzieci bardzo ważny. Do dzisiaj służy mieszkańcom. Od tamtej chwili udało nam się wiele zrobić, ale ten chodnik cieszy mnie do dzisiaj, bo to był ważny dla mieszkańców początek zmian. Potem dostałem się do Rady Miasta Częstochowy. Od tego momentu zacząłem mocno angażować się w pracę częstochowskiego samorządu. Potem przyszedł czas na działalność polityczną w ramach Platformy Obywatelskiej.

Czy pana zdaniem te dwie sfery, samorząd i polityka, mocniej się dziś przenikają? Czy polityka ma teraz większy wpływ na sytuację samorządów?

Oczywiście, bardzo duży. Weźmy na przykład Częstochowę, gdzie już dziś wiadomo, że około 300 mln zł w budżecie miasta mamy mniej właśnie przez decyzje rządu. Ten aspekt finansowy jest kluczowy, pomijając już lekceważenie samorządu przez władzę centralną. Te pieniądze, to są pieniądze mieszkańców. Gdy ich zabraknie nie zrobimy rzeczy, których zrealizowania mieszkańcy od nas oczekują. Polityka ma bardzo duży wpływ na samorząd i w przypadku ostatnich sześciu lat jest to wpływ bardzo negatywny. Chciałbym, żeby wróciła sytuacja z przeszłości, gdy samorządy współpracowały z rządem i aby znowu jego decyzje miały pozytywne przełożenie na gminy.

Samą polityką trudno żyć. Każdy musi mieć odskocznię od codziennych obowiązków. Często pan podkreśla, że pana odskocznią jest sport.

W tym pędzie przez życie trzeba sobie znaleźć jakiś sposób, żeby się odstresować, odpocząć. Mnie w tym pomaga bieganie, które zaszczepiono mi jeszcze w trakcie zasadniczej służby wojskowej. Staram się biegać regularnie. Mam na swoim koncie maraton. Lubię wyzwania i nie boję się ciężkiej pracy, dlatego jakiś czas temu uznałem, że samo bieganie to za mało i zacząłem trenować triathlon. Myślę, że sport i politykę sporo łączy. W obu tych dziedzinach, aby osiągnąć sukces trzeba być mocno zmotywowanym, konsekwentnym i zdeterminowanym. Mnie tych cech zarówno w działalności politycznej jak i sportowej nie brakuje. Bardzo lubię i wspieram klub żużlowy Włókniarz. Tę miłość do żużla zaszczepiłem także moim dzieciom. Od lat kibicujemy rodzinnie. Bardzo im się to podoba. To okazja nie tylko do przeżycia ciekawych emocji sportowych, ale także szansa, by pobyć razem, coś wspólnie zrobić, a to w każdej rodzinie jest szalenie ważne. Podziwiam i szanuję także osiągnięcia Rakowa. Ten klub pokazał, że nawet po bardzo trudnym okresie, wydawałoby się nie do przezwyciężenia, można nie tylko przetrwać, ale odrodzić się i sięgać po najważniejsze, nie tylko w Polsce, tytuły i trofea. I znów nasuwa mi się analogia do sytuacji politycznej w kraju. Jeśli naprawdę chcesz, masz motywację, siły i stoją za tobą wspaniali, odważni ludzie, to wszystko jest możliwe.

Dziękuję za rozmowę.

To ja dziękuję. Proszę pozwolić mi jeszcze jedynie dodać jedną kwestię. Październikowe wybory będą naprawdę historyczne. Ich waga jest ogromna. To być może ostatnia szansa, aby przywrócić w Polsce normalność, przywrócić prawdziwe rządy prawa i rzeczywistą sprawiedliwość. Trzeba przekonać tych, którzy nadal wierzą w manipulacje czy to telewizji publicznej, czy to polityków rządzących, którzy od rana do wieczora bezczelnie kłamią. Ważne jest, abyśmy jak najliczniej 15 października stawili się przy urnach wyborczych. To naprawdę jest gra o wysoką stawkę. Nie możemy dopuścić do tego, aby Polska, jak to chce PiS, stała się drugimi Węgrami.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter