Można ulżyć dziewczynie w cierpieniu. Liczy się każda złotówka

Karina Pierzchniak ma 29 lat i choruje na nieuleczalną chorobę. Dziewczyna zmaga się z endometriozą głęboko naciekającą. Pomóc może operacja w klinice w Dortmundzie, ale jej koszt wraz z pobytem to wydatek rzędu 25 tys. zł. Wspomniana kwota przekracza możliwości finansowe Kariny, dlatego postanowiła pozyskać środki za pomocą serwisu pomagam.pl. W chwili obecnej udało się zgromadzić już ponad 7 tys.

– Przez ostatni rok zjeździłam cały kraj w poszukiwaniu diagnozy oraz pomocy. Niestety bezskutecznie wydałam na to ogromne nakłady finansowe. Wizyty lekarskie, badania i leki pochłonęły już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Teczka z dokumentacją medyczną jest co raz grubsza, a choroba nadal się pogłębia – informuje Karina.

W styczniu tego roku kobieta przeszła operację, ale niestety nie przyniosła ona żadnych efektów. Choroba podstępnie atakuje i bezwzględnie wyniszcza jej organizm. Schorzenie, z którym zmaga się dziewczyna wiąże się nieustającym, silnym bólem niemalże wszystkich narządów w miednicy mniejszej i dolnego odcinka kręgosłupa. Endometrioza powoduje również nawracające stany zapalne w otrzewnej i co za tym idzie, brak odporności całego organizmu.

– Przez utrzymujący się, nieustający ból w obrębie miednicy mniejszej, stan zapalny pojawia się również w komórkach nerwowych – relacjonuje. – Prowadzi to do bólu neuropatycznego. Neuropatia jest oddzielną jednostką chorobową, bardzo trudną do wyleczenia. Endometrioza to choroba charakteryzująca się obecnością komórek endometrium poza obrębem macicy. Ta obecność powoduje nie tylko niepłodność, ale i ogromny ból, który uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Przy okazji niszczy takie organy jak macica, jajniki, jelita czy pęcherz – wymienia.

Umiejscowienie zmian chorobowych powoduje ogromny ból podczas wizyt w toalecie, a także przy jakimkolwiek wysiłku czy nawet dłuższych spacerach.

– Zrośnięte jelita z macicą i jajnikami powodują straszny ból. Nikt z nas nie spodziewa się nigdy, że spotka go coś co utrudni mu życie, a ja pragnę żyć – dodaje.

Na endometriozę nie ma leku. Istnieją hormony, które mogą wprowadzić pacjentkę w sztuczny stan menopauzy, ale one nie leczą. Mogą jedynie zahamować rozrost komórek. Ze względu na swą chorobę Karina Pierzchniak nie ma szans na prowadzenie normalnego życia zawodowego. Jakąkolwiek pracę uniemożliwiają towarzyszące jej bóle. Dziewczyna funkcjonuje jedynie dzięki silnym lekom opioidowym i przeciwzapalnym.

– Czasami nawet to juz nie wystarcza, gdyż organizm się do nich przyzwyczaił. Poza tym te lekarstwa mocno uzależniają. Gdy ból jest już naprawdę duży to dostaję zastrzyki z morfiny – wyjaśnia.

Niedawno pojawiła się szansa, która może przynieść upragniony dla dziewczyny przełom. KOnieczna jest jednak operacja u dr. Macieja Mierzwińskiego z innowacyjnej Kliniki Leczenia Endometriozy w Kath. St. Johannes-Gesellschaft w Dortmundzie. Niestety operacja wraz z pobytem nie jest na tę chwilę w zasięgu jej finansowych możliwości. Narodowy Fundusz Zdrowia w zakresie operacji endometriozy finansuje zaledwie 2,5 tys. zł. Tym samym oznacza to brak możliwości usunięcia wszystkich zmian chorobowych. Takie połowiczne leczenie Karina przeszła już w styczniu. Nie pomogło. Choroba wróciła ze zdwojoną siłą.

– Nie jest mi z tym łatwo i lekko, ale zmuszona jestem zwrócić się o pomoc. Proszę o wsparcie mnie chociaż symboliczną złotówką. Z całego serca wszystkim za to wsparcie dziękuję – apeluje.

Każdy kto zechce pomóc i ulżyć tym samym w cierpieniu tej młodej dziewczyny może to uczynić wchodząc na stronę Pomagam.pl, która znajduje się tutaj.

Adrian Biel, fot. Archiwum własne Kariny Pierzchniak