fbpx

Miedźno

Nie było przestępstwa. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie OSP Miedźno

fot. Pixabay

Po ponad półrocznym śledztwie Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku umorzyła dochodzenie, które toczyło się w sprawie rzekomego przywłaszczenia mienia przez członków Ochotniczej Straży Pożarnej w Miedźnie, przekazanego wcześniej nieodpłatnie jednostce przez gminę. Trzy dni później postanowienie zatwierdziła Prokuratura Rejonowa w Częstochowie. Organy nie dopatrzyły się złamania przepisów prawa.

W 2019 roku gmina Miedźno otrzymała nieodpłatnie od kilku instytucji państwowych likwidowany majątek. W większości były to stare samochody, złom czy też zużyty sprzęt elektroniczny. Z księgowego punktu widzenia był on więc bezwartościowy. O jego pozyskanie zwrócili się do wójta Miedźna strażacy z miejscowej OSP. Zawarli porozumienie z włodarzem, na mocy którego majątek ten miał trafić do jednostki. Po co? Po niezbędnych nakładach finansowych i remontach część sprzętu chcieli wykorzystać do zwiększenia zdolności bojowej jednostki. To co zbędne spieniężyć, a środki przeznaczyć na statutowe cele. Zbierali pieniądze, by zmodernizować swoją strażnicę i wybudować nowy garaż.

Działania Piotra Derejczyka i strażaków nie spodobały się kilku osobom w gminie. Wzbudziły także zainteresowanie redaktora jednej z kłobuckich gazet. Autor publikacji wskazywał, że na przestrzeni ubiegłego roku w sprawie gospodarowania przekazanym przez gminę sprzętem mogło dochodzić w jednostce do szeregu nadużyć. Stawiał tezę, że „jakaś grupa ludzi wzbogaca się wraz z rodzinami na mieniu publicznym, przekazanym w dobrej wierze na rzecz samorządu przez państwo”. To właśnie po tych doniesieniach medialnych 13 marca częstochowska prokuratura zdecydowała się wszcząć postępowanie wyjaśniające. Miało ono dać odpowiedź czy faktycznie w 2019 roku doszło do przywłaszczenia pojazdów, sprzętu komputerowego i innych produktów na szkodę OSP w Miedźnie.

We wrześniowym wywiadzie, który ukazał się na naszych łamach, wójt Derejczyk szeroko komentował powyższą sprawę. Potwierdził, że wystąpił z kilkudziesięcioma wnioskami o pozyskanie mienia od instytucji państwowych. Pozytywnie rozpatrzona została mniej niż połowa z nich. Podkreślał, że druhowie skorzystali z pewnego wzorca, że z podobnych procedur korzystało wcześniej wiele innych gmin w kraju. Podnosił legalność swoich działań i stanowczo protestował przeciwko oczernianiu strażaków, twierdząc, iż sugerowanie działalności przestępczej jest poniżej dopuszczalnego poziomu krytyki prasowej.

– Taki sposób pozwalał gminie na realizację nałożonych na nas zadań bez ruszania pieniędzy budżetowych, które przecież pochodzą z podatków mieszkańców. My za ten sprzęt, jako gmina, nic nie zapłaciliśmy. Zero. Za sprowadzenie go także nie ponieśliśmy żadnych kosztów. Pokryli je strażacy z wypracowanych przez siebie środków. Pomoc, którą udzieliłem, była dobrą i naturalną. Niestety, przedsiębiorczość i zaangażowanie strażaków, które normalnie powinny być ocenione wyłącznie w pozytywnym świetle, spotkały się z negatywną krytyką jednej z lokalnych gazet. Intencje strażaków były czyste, a cele, na które to robili, społecznie dobre i pożądane – komentował.

Po trwającym siedem miesięcy dochodzeniu Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku wydała 30 października postanowienie o jego umorzeniu. Śledczy nie dopatrzyli się w postępowaniu strażaków znamion przestępstwa. 2 listopada także prokuratura zatwierdziła wyżej wspomniane postanowienie.

Jak podkreślił prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, w odpowiedzi na przesłane przez naszą redakcję pytania dotyczące sprawy, w trakcie dochodzenia wykonano szereg czynności zmierzających do wyjaśnienia okoliczności przedstawionych w publikacjach medialnych. Zbadano dokumentację, zarówno związaną z pozyskaniem mienia przez gminę, jego przekazania do OSP Miedźno czy także tę dotyczącą sposobu postępowania z nim przez samą jednostkę. Ponadto przesłuchano w charakterze świadków wójta i skarbnika gminy oraz prezesa i skarbnika OSP w Miedźnie.

– W wyniku wskazanych czynności ustalono, że część pozyskanego mienia było zbywane, jako zbędne dla OSP. Środki finansowe, pochodzące ze sprzedaży, były przekazywane na rachunek bankowy OSP w Miedźnie i odnotowywane w stosownej dokumentacji. Biorąc pod uwagę powyższe ustalenia, uznano, że zebrany materiał dowodowy nie dał podstaw do stwierdzenia, iż popełniono przestępstwo polegające na przywłaszczeniu mienia na szkodę Ochotniczej Straży Pożarnej w Miedźnie – wyjaśnia rzecznik częstochowskiej prokuratury.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter