Oklaskiwały ich tłumy w 24-milionowej metropolii, a nie dane jest im wystąpić w powiatowej Częstochowie?

Mykanów

Spośród stu siedemdziesięciu muzycznych formacji, które uczestniczyły w Międzynarodowym Festiwalu Orkiestr w Szanghaju, tylko cztery pochodziły spoza Państwa Środka. W tym gronie znalazła się Młodzieżowa Orkiestra Dęta przy OSP w Mykanowie. Kapelmistrz osiągającej międzynarodowe sukcesy orkiestry marzy, by jego podopieczni dostali szansę zaprezentowania się… na częstochowskim Placu Biegańskiego.

Dla gminnych artystów udział w prestiżowym festiwalu w Chinach to nie tylko ogromna nobilitacja, ale i życiowa przygoda. Raz, że byli jedyną grupą z Polski jaka w ogóle miała możliwość wzięcia udziału w szanghajskim wydarzeniu, a dwa – ekipy z pozostałych trzech państw to absolutna czołówka w swoich macierzystych krajach. Oprócz muzyków z Mykanowa, w Chinach gościła Litewska Państwowa Orkiestra Dęta Trimitas z Wilna, zwycięzca otwartych mistrzostw Indonezji w kategorii musztry paradnej z Suankularb College Marching Band z Tajlandii oraz licząca sto dwadzieścia osób orkiestra uniwersytecka z Japonii.

W przeciwieństwie do reprezentacji z Kraju Kwitnącej Wiśni, drużyna kierowana przez kapelmistrza Krzysztofa Witczaka liczyła o połowę mniej uczestników niż japońscy instrumentaliści. Dla czterdzieściorga siedmiorga członków orkiestry, którym towarzyszyła dziesiątka mykanowskich mażoretek, organizacja takiego wyjazdu to nie tylko olbrzymie przedsięwzięcie logistyczne, ale i wielkie wyzwanie finansowe. Konieczne było zorganizowanie wspólnej składki, ale i zaciągnięcie pożyczki opiewającej na kwotę 50 tys. zł. Do wyjazdu artystów dorzucił się też samorząd.

– Sama cena biletu lotniczego na osobę to koszt około 3 tys. zł. Do tego doszły opłaty wizowe oraz ubezpieczenie. I to zarówno uczestników jak i naszych instrumentów. To wszystko w sumie generowało dużą kwotę. Koszty zakwaterowania na miejscu, a także wyżywienia i dojazdów pokrywał już organizator imprezy – mówi Patryk Jeziak, który w orkiestrze gra na puzonie, ale równie chętnie angażuje się w aspekty czysto organizacyjne.

Odbywający się co roku festiwal trwa pięć dni, a jego kulminacyjny moment przypada na dzień święta pracy i oficjalne rozpoczęcie wiosny. Wydarzenie tradycyjnie przyciąga nie tylko uwagę mieszkańców Szanghaju, ale i tłumy turystów. Jak przekonuje Patryk Jeziak, co roku zwiększa się też liczba zespołów, które uczestniczą w projekcie.

– W ubiegłorocznym wydaniu, z tego co wiem, wystąpiły sto trzydzieści trzy orkiestry. W tym roku natomiast, łącznie z naszą, było ich już sto siedemdziesiąt – tłumaczy.

Jak w ogóle doszło do tego, że rodzimi muzycy przebyli długą drogę z Mykanowa do tego największego z chińskich miast?

– Wszystko zaczęło się od akceptacji wysłanego zgłoszenia i zaproszenia jakie wystosowała do naszej orkiestry China Association for Symphonic Bands and Ensembles. Organizacja, która zespołom spoza Chin przydzieliła tylko cztery miejsca – wyjaśnia Jeziak.

Nie doszłoby do tego, gdyby orkiestra z Mykanowa wcześniej nie dała się poznać szerszej, także międzynarodowej publiczności. Grupa ma za sobą szereg występów w kilkunastu różnych europejskich państwach. Jest też laureatem wielu krajowych i zagranicznych konkursów.

– Chińczycy byli świetnie zorientowani co do umiejętności, które posiada orkiestra. Jej występy każdy może przecież podejrzeć, wchodząc choćby na YouTube. W ogóle jako powiat mamy wspaniałe orkiestry, które na co dzień funkcjonują przy remizach OSP. Wszystkie czternaście z nich, które działają w okolicznych gminach, charakteryzuje wysoki poziom artystyczny. Mamy wiele talentów. Uważam, że nasze zespoły plasują się w pierwszej krajowej trójce – komentuje z kolei Krzysztof Witczak, kapelmistrz.

Swój kunszt, podczas niedawnego wyjazdu, artyści z Mykanowa mieli okazję zaprezentować azjatyckim miłośnikom muzyki kilka razy. Kiedy w salach koncertowych odbywały się występy zespołów symfonicznych, to na ulicach miasta i w hali sportowej Uniwersytetu Fudan miały miejsce pokazy musztry paradnej. To właśnie w tej kategorii występowała między innymi Młodzieżowa Orkiestra Dęta przy OSP w Mykanowie.

– Do wielkiego wydarzenia doszło już podczas samej ceremonii otwarcia festiwalu – informuje puzonista. – To podczas niej pobito rekord Guinnessa w liczbie zespołów wykonujących chiński hymn narodowy. W kolejnych dniach braliśmy udział w występach na ulicach Szanghaju, między innymi przed słynną Oriental Pearl TV Tower. Ta mierząca 468 metrów budowla, należy do najwyższych wież na świecie – opowiada.

Jak zgodnie podkreślają obaj rozmówcy, niezapomnianym wydarzeniem dla całej ekipy był również rejs po rzece Huangpu i wspólne wykonanie w trakcie tej eskapady „Ody do radości”.

– To niesamowite uczucie, kiedy tysiące mieszkańców stoi wzdłuż nabrzeża, uważnie wsłuchuje się w prezentowany utwór, a po wszystkim nagradza wykonawców żywiołową reakcją  – ekscytuje się kapelmistrz Witczak.

Wysokie noty jakie w trakcie pobytu w Szanghaju wypracowała sobie orkiestra z Mykanowa, pozwoliły muzykom zaprezentować swój program także podczas ceremonii zakończenia festiwalu. Zaproszono do niej tylko osiem zespołów. Wychowankowie kapelmistrza Witczaka znaleźli się w gronie takich symfoników jak Orkiestra Reprezentacyjna Chińskiej Marynarki Wojennej czy Chińska Orkiestra Reprezentacyjna Policji.

W międzyczasie organizatorzy dbali o to, by uczestnicy mogli poznać z bliska nie tylko chińską gościnność, ale i samą metropolię. Muzycy zwiedzili między innymi Muzeum Szanghajskie, Muzeum Jedwabiu, nadbrzeżną promenadę Bund, Nanjing Road, Shikumen Old City. Zajrzeli również do Tianzifang, byłej francuskiej enklawy, gdzie mogli podziwiać tradycyjne chińskie budownictwo.

– Zwiedziliśmy także Pekin. W ogóle cały ten wyjazd to była niesamowita, przede wszystkim muzyczna, przygoda. Ale skupiamy się teraz na kolejnych celach. W przyszłym roku zamierzamy wziąć udział w festiwalu, który jest organizowany co sześć lat w Niemczech pod patronatem kanclerz Angeli Merkel. W świecie muzyki to wydarzenie ma rangę nieformalnych mistrzostw Europy. Później jest już tylko finał w kanadyjskim Vancouver – kreśli najbliższe plany Krzysztof Witczak. – I bardzo bym też chciał, by udało nam się w końcu zagrać koncert na Placu Biegańskiego w Częstochowie – rzuca mimochodem.

I choć w głosie szefa orkiestry z Mykanowa daje się wyczuć nutę smutnej refleksji, kapelmistrz dyplomatycznie nie rozwija tematu.

Adrian Biel, fot. Patryk Jeziak