fbpx

W POWIATACH

Pomagają umierającym. Teraz sami mogą zakończyć żywot

fot. Freepik

Hospicjum mieszczące się przy ulicy Krakowskiej w Częstochowie znalazło się w bardzo trudnym położeniu. Jego kierownictwo apeluje o pilne wsparcie, bo placówce może grozić zamknięcie.

Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej działa od marca 1993 roku. Realizuje swoje zadania na rzecz osób przewlekle i nieuleczalnie chorych, ich rodzin i osieroconych. Od 2006 roku ma status organizacji pożytku publicznego, prowadzi opiekę paliatywną i hospicyjną, otaczając wszechstronną i całościową pomocą medyczną oraz leczeniem objawowym pacjentów i ich rodziny.

Od początku swojej działalności stowarzyszenie pomogło ponad trzydziestu tysiącom dorosłych i ponad tysiącu chorych dzieci z całego regionu. Prowadzona działalność jest jedną z największych i najaktywniejszych w tym zakresie w kraju. Każdego miesiąca wsparcie otrzymuje ponad ośmiuset pacjentów, w tym siedemdziesięcioro dzieci.

Nad wszystkim czuwa liczący niemal ćwierć tysiąca zespół medyczny. To lekarze, pielęgniarki, psycholodzy, fizjoterapeuci, opiekunowie medyczni, pracownicy socjalni, kapelani i wolontariusze, którzy pomagają nieuleczalnie chorym i umierającym nie tylko stacjonarnie. W skali roku przemierzają do swoich podopiecznych kilkaset tysięcy kilometrów. Skąd się więc wzięły problemy i tak dramatyczny apel o pomoc w ratowaniu placówki?

Budynek głównej siedziby stowarzyszenia przy ulicy Krakowskiej 45a w Częstochowie został użyczony organizacji przez miasto, które jest jego właścicielem, na dwie dekady. Dzierżawa zakończyła z końcem ubiegłego roku. Hospicjum dostało od prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka dwie opcje – wykup za kwotę 4,35 mln zł albo uiszczanie miesięcznej opłaty wynoszącej prawie 60 tys. zł. Obie są poza finansowym zasięgiem organizacji. Prezydent Częstochowy wyraził jednocześnie zgodę na przedłużenie umowy użyczenia, ale tylko do końca lipca tego roku. Termin mija więc już wkrótce.

– Jesteśmy w bardzo trudnym dla nas momencie, ponieważ budynek naszej siedziby nie może być już użytkowany przez nas bezpłatnie. Stawiając pierwsze kroki w tych murach okazało się, że budynek wymagał generalnego remontu i adaptacji. Ogrom pracy, a także pieniędzy, które włożyliśmy przez lata w remont budynku i jego otoczenia może dzisiaj pójść na marne – mówi Anna Kaptacz.

Jak dodaje, w dotychczasowym okresie organizacja zainwestowała w remonty siedziby i dostosowanie jej do potrzeb pacjentów prawie 2,8 mln zł. Oferta wykupu przedstawiona przez włodarza Częstochowy nie zawiera niestety żadnej bonifikaty.

– Czas na wykup mija w lipcu. Dopóki nie wykupimy budynku bedziemy musieli płacić czynsz w wysokości 58.873,95 zł miesięcznie. Dalsza działalność jest więc bardzo niepewna, a podjęte działania akcyjne nie dają gwarancji uzbierania kwoty zaproponowanej przez częstochowski urząd miasta – twierdzi Kaptacz.

Stowarzyszenie zorganizowało zbiórkę na portalu zrzutka.pl, licząc na finansowe wsparcie ludzi dobrej woli. Jak na razie wpłacono jednak mizerną kwotę, około 9 tys. zł. Prezes wystosowała także apele do samorządowców z regionu.

– Bardzo prosimy ludzi o otwartych, dobrych sercach o pomoc w uratowaniu naszej siedziby, abyśmy dalej mogli kontynuować misję hospicyjną, pomagając waszym rodzinom, przyjaciołom i bliskim. Dziękujemy za każdą złotówkę. Wierzymy, że wspólnymi siłami uda nam się zachować budynek – apeluje Anna Kaptacz.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter