Koniecpol

Potężne nawałnice w regionie. Pozrywane dachy, połamane drzewa i podtopienia

fot. Koniecpol.info

W Koniecpolu i Lelowie trwa szacowanie i usuwanie strat po wczorajszej nawałnicy, która przetoczyła się nad północno-wschodnią częścią województwa śląskiego. Sytuacja jest ciężka, tym bardziej, że prowadzenie akcji ratowniczych utrudnia ciągle padający deszcz, brak prądu czy problemy z łącznością telefoniczną. Nad samorządami przetacza się obecnie bowiem kolejna duża burza. Na szczęście towarzyszący zjawisku wiatr nie jest już tak mocny.

Późnym popołudniem 14 lipca nad gminami Koniecpol i Lelów przetoczyła się burza, która spowodowała ogromne zniszczenia. Połamane drzewa nie tylko zatorowały szlaki komunikacyjne, ale uszkodziły wiele budynków. W samym Koniecpolu dotknięty nawałnicą został zlokalizowany przy tamtejszym rynku kościół czy też zabytkowy Zespół Pałacowo-Parkowy. Straty ponieśli także sami mieszkańcy oraz mocno ucierpiała infrastruktura energetyczna i telefoniczna. Problemy z łącznością są zresztą do tej pory.

Pozrywane dachy na domach i budynkach gospodarczych idą już w setki. Jak poinformował nas burmistrz Ryszard Suliga, na ten moment ich liczba dochodzi już do niemal stu pięćdziesięciu.

– Jest bardzo ciężko, ale dajemy radę. Sytuacji nie poprawiają ciągle przetaczające się burze. W tej chwili to już chyba piąta od wczorajszego wieczoru. Służby działają. Nie ma jednostki, która nie byłaby w terenie. Jeżdżą i zabezpieczają. Na godz. 2 w nocy mieliśmy informacje o czterdziestu uszkodzonych dachach. Obecnie liczba ta zbliża się już do stu pięćdziesięciu. Mieszkańcy nie zawiadamiali od razu, bo po prostu nie mieli jak. To przez bardzo duże problemy z łącznością. Dopiero teraz to wszystko do nas spływa – informuje włodarz.

Pomoc gminie zaoferowały sąsiednie samorządy. Płynie ona nie tylko z samego powiatu częstochowskiego, ale również z włoszczowskiego. Największe problemy były z plandekami do zabezpieczenia nieruchomości, których po prostu zabrakło.

– Zabrakło nam w nocy plandek na przykrycie uszkodzonych dachów. Obecnie jedzie już do nas transport z plandekami z Katowic. Zabezpieczyliśmy także oczywiście pomoc żywnościową i lokalową dla strażaków, by się mieli gdzie osuszyć, trochę ogrzać, napić i coś zjeść. Działamy na okrągło. Dzisiaj o godz. 14 zbierze się po raz kolejny sztab kryzysowy – dodaje Ryszard Suliga.

Szacowanie strat i akcja ratownicza trwa również na terenie gminy Lelów.

– Prowadzimy nieustanną wizję w terenie. Szkody są ogromne, między innymi w Turzynie, gdzie bardzo duże straty poniosło duże gospodarstwo rolne czy w miejscowości Gródek. Nasi strażacy działają przy ich usuwaniu. Prowadzenia akcji nie ułatwiają jednakże olbrzymie problemy z łącznością. Telefony komórkowe praktycznie nie działają – poinformowała Joanna Sokolińska z referatu inwestycji i promocji urzędu gminy.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter