Konopiska

Radni schowali głowy w piasek. Swoją decyzją wpędzają finanse gminy w duże kłopoty

fot. Shutterstock

Czy to w obawie przed reakcją mieszkańców większość radnych nie zaakceptowała zaproponowanej przez władze Konopisk podwyżki cen za odpady komunalne? – Wpłynie to negatywnie na zbilansowanie przyszłorocznego budżetu – alarmuje wójt Jerzy Żurek, podkreślając, że w świetle prawa gmina nie może dokładać do śmieci.

Od momentu kiedy w lipcu 2013 roku weszły w życie przepisy regulujące kwestie związane z utrzymaniem czystości i porządku w gminach, tematyka ta budzi ogromne kontrowersje. Ówczesna nowelizacja prawa w tym zakresie zrodziła szereg kłopotów, z którymi dziś borykać się muszą wszystkie polskie samorządy.

Nie inaczej jest w tutejszym, gdzie podczas niedawnej sesji rady gminy największe emocje wzbudziła propozycja zmiany stawki za gospodarowanie odpadami. Włodarz Konopisk zawnioskował o podwyżkę dotychczasowej opłaty za każdą osobę w gospodarstwie domowym o 3,5 zł w przypadku śmieci poddanych segregacji i 7 zł za odpady niesegregowane.

– Od stycznia do października z budżetu gminy dopłaciliśmy do śmieci już ponad 570 tys. zł przy stawce 14,5 zł za osobę jeśli chodzi o śmieci segregowane i 30 zł za osobę przy śmieciach niesegregowanych. Środki na dopłatę do gospodarki śmieciowej pochodzą z dochodów własnych gminy, która w świetle obowiązującego prawodawstwa nie może dokładać do śmieci – tłumaczył Jerzy Żurek argumentując, że konieczność wprowadzenia podwyżki podyktowana jest wynikiem rozstrzygniętego przetargu na ich wywóz.

Wspomniane postępowanie zakończyło się we wrześniu. Wpłynęły cztery oferty. Najniższą cenę zaproponowała częstochowska spółka PBI, która koszty piętnastomiesięcznej usługi wyceniła na 2,23 mln zł. Najwyższa oferta była droższa o ponad 350 tys. zł. Tak wyceniają odbieranie i zagospodarowanie odpadów firmy z branży.

W większości gmin w Polsce w ostatnim czasie następuje znaczny wzrost opłat za zagospodarowanie odpadów komunalnych. W skali choćby samorządów skupionych w Śląskim Związku Gmin i Powiatów średnio od 50 do 60 proc. Już kilka miesięcy temu organizacja ta wydała stosowne oświadczenie w tej sprawie. Skąd takie kwoty? Powodem jest drastyczny wzrost kosztów związanych z przetworzeniem odpadów, czyli tym co dzieje się ze śmieciami, gdy przedsiębiorca za to odpowiedzialny odbierze je sprzed posesji.

– Wzrost wynika ze wzrostu cen, które zaoferowały w nowych przetargach rozstrzyganych przez gminy przedsiębiorstwa świadczące usługi w zakresie odbioru i zagospodarowania odpadów. Niejednokrotnie winą za ten stan rzeczy obarcza się rady gmin i miast, które podejmują stosowne uchwały w tym zakresie. Niesłusznie. Pojawiające się zatem tu i ówdzie, najczęściej podczas różnorakich sporów politycznych, argumenty, wedle których władze gminy zwiększają opłaty za śmieci w celu podratowania budżetu, są kompletnie nieprawdziwe – można przeczytać we wspomnianym oświadczeniu ŚZGiP.

Samorządowcy wyliczają, że na te koszty wpływa głównie wzrost tzw. opłaty marszałkowskiej ustalanej przez Ministerstwo Środowiska. Jeszcze w 2017 roku za każdą tonę odpadów składowaną na wysypisku firma odbierająca odpady płaciła 74,26 zł. W tym roku to już 170 zł. Na kolejny rok opłata ta została ustalona na poziomie 270 zł za tonę. A zatem w przeciągu zaledwie trzech lat jej wysokość wzrosła o 263 proc. Nie obyło się także bez wzrostu ceny energii – dla przedsiębiorców, średnio o około 50 proc. Kolejną przyczyną jest zwiększenie płacy minimalnej o około 12,5 proc. w ciągu ostatnich trzech lat i planowany kolejny o 15,6 proc. w roku 2020 w stosunku do obecnego poziomu.

W Konopiskach zaproponowana stawka miała wzrosnąć średnio o 24 proc. To jednak nie przekonało radnych. Podczas głosowania nad projektem uchwały zaledwie czworo z nich opowiedziało się za przedstawionymi zmianami, siedmioro było przeciw, troje się wstrzymało. Jedna osoba nie pojawiła się tego dnia na sesji.

– To będzie miało swoje konsekwencje związane z wydatkami budżetowymi. Jako wójt muszę patrzeć na gminę całościowo tym bardziej, że to ja odpowiadam za gospodarkę finansową, podlegając jednocześnie procedurze kontroli finansów publicznych. Też wolałbym żeby mieszkańcy nie musieli ponosić wyższych opłat, ale żyjemy w określonych realiach. Ekonomia nie pozostawia złudzeń i czasem jest brutalna. Na niezależny od nas wzrost opłat nie mamy wpływu – komentuje wójt Jerzy Żurek.

Przepisy w sposób jednoznaczny określają, że system gospodarki odpadami w każdej gminie musi być systemem samofinansującym się. Innymi słowy, jeśli w wyniku przetargu ustalona zostanie kwota, za którą na przykład w danym roku przedsiębiorca będzie odbierał i zagospodarowywał odpady w gminie, to w dużym uproszczeniu na kwotę tę muszą złożyć się wszyscy mieszkańcy. Co ważne, gmina nie może na tym systemie ani zarabiać, ani do niego dopłacać. Podjęta przez miejscowych radnych decyzja rodzi szereg komplikacji. Jakie dalekosiężne skutki przyniesie?

– To krótkowzroczne działanie. Wynik tego głosowania i podtrzymywanie takiego stanowiska może się bezpośrednio przełożyć na konieczność zaciągania przez gminę kolejnych kredytów w celu pokrycia kosztów związanych z gospodarką odpadami w naszej gminie i wpłynąć na spowolnienie polityki inwestycyjnej – argumentuje wicewójt Iwona Lisek.

To jednak nie koniec śmieciowej telenoweli. Z początkiem przyszłego roku ceny za przyjmowanie odpadów znacznie podniesie także składowisko w Młynku-Sobuczynie. Lokalne władze chcą przynajmniej w części zredukować wysokie koszta, dlatego planują zmiany regulaminu odbierania odpadów i zakup dodatkowych pojemników. Obecna stawka za tonę odpadów niesegregowanych przyjmowanych na składowisku wynosi bez mała 443 zł. Od stycznia jednak lawinowo pójdzie w górę.

Z racji, iż matematyki się nie oszuka, podatek śmieciowy i tak będzie musiał wzrosnąć. Każdy kto rozumie mechanizmy funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej nie ma co do tego żadnych złudzeń. Z drugiej strony urzędnicy zapowiadają, że w najbliższym czasie wdrożą również działania związane z weryfikacją złożonych przez mieszkańców deklaracji. Jak podkreślają, celowe unikanie opłat za śmieci jest nieuczciwe wobec tych, którzy sumiennie wnoszą należne opłaty.

– Na bieżąco prowadzona będzie windykacja zaległości od osób, które unikały terminowego uiszczania opłat – zapewniają.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter