Powiat częstochowski

Smela: Stawiam na naród, wspólnotę i łączenie ludzi. Trzeba zakopać doły i zająć się ciężką robotą

Materiał jest finansowany przez Komitet Wyborczy PSL

O pracy w samorządzie oraz trwającej kampanii wyborczej, ze starostą częstochowskim Krzysztofem Smelą rozmawia Piotr Biernacki.

Panie starosto, kilkanaście dni temu ogłoszono wyniki konkursu z funduszu dróg samorządowych. Jeden z wniosków powiatu okazał się najlepszy w województwie, a łącznie zdobyliście ponad 27 mln zł. Można powiedzieć, że to wielki sukces.

Staramy się wpisywać we wszystkie programy, z których możemy pozyskać dodatkowe środki pozabudżetowe. Uczestniczymy w kilku, nie tylko zresztą drogowych programach. Fundusz Dróg Samorządowych potraktowaliśmy bardzo poważnie, bo to są duże pieniądze, ale z drugiej strony to jest tylko 55 proc. dofinansowania. Faktycznie, jeden projekt został najlepiej oceniony w województwie śląskim.

Tylko czy aż 55 proc.?

To zależy jak się na to spojrzy. Dzisiaj jest „aż” 55 proc., a i łącznie to okazałe pieniądze. Jak znam życie, kiedy przyjdzie do fazy realizacji i trzeba będzie wyłożyć pozostałą kwotę, to wtedy pojawi się kwestia, że to tylko nieco ponad połowa potrzebnej sumy. Te ponad 27 mln zł pozwolą nam ogarnąć siedem gmin. Jest sukces w pozyskaniu, ale statystyki ładnie wyglądają w podsumowaniach na koniec roku. Mamy w tym dużo pokory. Wiemy, że najcięższy odcinek dopiero przed nami.

Nawet z grona opozycyjnie nastawionych radnych dochodzą głosy, że wypracował pan z gminami model współfinansowania zadań, który bardzo dobrze funkcjonuje. W poprzednim roku współpraca ta zaowocowała rekordowymi wydatkami na drogi powiatowe – prawie 42 mln zł. W tym będzie podobnie?

Bazujemy na tym i mamy taką nadzieję, że te pozostałe 45 proc. sfinansujemy wspólnie z gminami, na terenie których te inwestycje będą realizowane. Ale obecnie pojawił się pewien problem. W czasie, kiedy przygotowywaliśmy projekty nie było obawy, że samorządy mogą mieć sporo mniejsze wpływy do swoich budżetów. Wprowadzone przez rząd ulgi podatkowe, które de facto dla samorządów oznaczają cięcia, wynikające z braku wpływów z podatku PIT czy CIT, taki niepokój i problem mogą spowodować. Po raz pierwszy obserwuję w gminach powiatu częstochowskiego, ale nie tylko tutaj, można powiedzieć takie regresy. Gminy na coraz mniej stać. I ta perspektywa na tę kadencję, aby ją szczęśliwie przeprowadzić w porozumieniach z gminami, może być trudna.

Więc z jednej strony zadowolenie, a z drugiej obawa?

Dokładnie. Jeśli gminy dołożyłyby połowę z tych 45 proc. to nie ma żadnego problemu. W przeciwnym wypadku powiat będzie musiał szukać jakichś bajpasów, by to zabezpieczyć. Dochodzą jeszcze inne ograniczenia. Jak pokazały doświadczenia ostatnich lat, to okazuje się, że polski rynek usług wykonawczych nie jest przygotowany na nadmierną ilość zadań. Brakuje ludzi, brakuje rąk do pracy. W uzyskaniu dobrych cen nie pomogą zapewne zapowiedzi skokowego podniesienia płacy minimalnej. Znając życie, firmy wywindują oferty w przetargach i będzie sporo drożej niż to szacowaliśmy składając projekty. Będą problemy, ale tutaj nic nie ma za darmo. Cieszy nas to 55 proc. i postaramy się sprostać zadaniu.

Pracy macie zapewnione na najbliższe dwa lata.

To prawda, w tych przypadkach szczyt przypadnie na rok 2020 i 2021. Ale nie tylko z tego programu realizujemy zadania. Korzystamy także z programu przebudowy dróg lokalnych, funduszy powodziowych czy środków Ministerstwa Infrastruktury. W tym roku wybudujemy 11 kilometrów nowych dróg plus most w miejscowości Zawada, na Warcie. Spore zadanie za ponad 5 mln zł, powodujące duże utrudnienia w komunikacji. Z tym chcemy się szybko uporać, by chociaż przed końcem roku zapewnić przejezdność. Ponadto, dochodzą zadania bieżące, na które też trzeba pieniądze przewidywać, jak remonty, koszenie poboczy, regulacja odwodnienia, utrzymanie chodników, itd. Wszystko dużo kosztuje.

Pozostając jeszcze przy tematyce komunikacyjnej. Przed kilkoma tygodniami, w porozumieniu z samorządami z powiatów radomszczańskiego i piotrkowskiego, wystosował pan apel do ministerstwa infrastruktury o zmiany w prawie, które pozwoliłyby samorządom odbudowywać zniszczoną wskutek budowy autostrady A1 infrastrukturę lokalną. Czy jest jakiś odzew?

Przykro to powiedzieć, ale odpowiedź jest negatywna. Ministerstwo nie przewiduje dodatkowych wzmocnień finansowych dla samorządów z powodu rozjeżdżania dróg lokalnych, zniszczonych przy okazji budowy autostrady na odcinku od Częstochowy do Piotrkowa Trybunalskiego. Gdyby autostrada budowana była po nowym śladzie, to tranzyt nie wjechałby na nasze drogi. Szedłby utartym szlakiem DK1. Stało się inaczej, drogi powiatowe i gminne są rozjeżdżane. Przedstawiliśmy badania. Wskazują jakie są obciążenia i prędkości w porównaniu z latami poprzednimi. Zresztą, widać to gołym okiem. Samorządów nie stać na odbudowywanie dróg w takich standardach, by kilkudziesięciotonowe tonaże przemieszczały się po naszych drogach. Szlaki te nie są przystosowane do przenoszenia takich obciążeń. Odpowiedź mamy negatywną, ale nie poprzestaniemy. Napiszemy do premiera, może prezydenta. Będziemy lobbować i liczymy na wsparcie również polityków.

No właśnie. Nawiązał pan do polityki. Co spowodowało, że ubiega się pan o mandat posła z okręgu częstochowskiego?

Ja czuję się samorządowcem. Nie utożsamiałbym tego z polityką. To dwie różne sfery, które w pewnych miejscach oczywiście się łączą. Dla mnie samorząd powinien być najlepszym partnerem państwa. Nie wolno go niszczyć, degradować. Trzeba go doceniać. Bardzo mi zależy na tym, aby samorząd był szanowany i dostrzegany. Dzisiaj tego partnerstwa ciężko się doszukać, a to tutaj tworzy się rozwój kraju. Oczywiście, jestem również członkiem Polskiego Stronnictwa Ludowego, wiceprezesem na poziomie województwa i członkiem Rady Naczelnej, więc start traktuję jako mój obowiązek. Kandyduję już piąty raz. Nie myślę kategorią wygrywania. Chcę, by to co mam do powiedzenia, dotarło do jak najszerszego grona ludzi. To istotne, by przedstawić pakiet pomysłów. Zarówno na samorząd, jak i na kraj.

Wyborczym hasłem PSL-Koalicji Polskiej jest „Łączymy Polaków”. Co ono dla pana osobiście oznacza?

Polityczny rów pogłębia się coraz bardziej. Wszyscy mówią o jego zasypywaniu, o wyhamowaniu mowy nienawiści, ale tak naprawdę nic się w tym kierunku nie robi. Wręcz przeciwnie. Podsyca się emocje, które jeszcze bardziej utrwalają nienawiść i podziały. Przy każdych wyborach widać to najdobitniej. My odchodzimy od demagogii, od haseł w stylu „Polska w ruinie” czy głoszących potrzebę odbudowywania kraju ze zgliszczy, gdzie po wyborach okazuje się, że po roku rządów wszystko jest świetnie. Nie łapię się na takie puste slogany. Dwadzieścia pięć lat pracuję w samorządzie, w tym roku właśnie tyle mija, więc wiem jak gminy i nasz kraj wyglądały ćwierć wieku temu. Wszystko budowaliśmy od podstaw i nikt mi nie wmówi, że nic przez ten czas się nie zmieniło.

Czyli budowanie wspólnoty narodowej to zadanie podstawowe na dzień dzisiejszy?

Tak. To najważniejsze wyzwanie, które stoi właśnie przed politykami. Bo za chwilę przestaniemy funkcjonować jako społeczeństwo, wspólnota narodowa. Nikt z nikim nie będzie chciał rozmawiać. Jak my sami będziemy wewnętrznie słabi, takim rozjechaniem się światopoglądowym, to kto nas będzie szanował? Jakim będziemy partnerem w Europie i co będziemy znaczyć, jak nie będziemy mówić jednym głosem? Polska nie może być wyłącznie tłem do załatwiania partykularnych interesów na forum międzynarodowym.

Jakie jeszcze obszary wymagają pana zdaniem pilnej naprawy?

To przede wszystkim ochrona środowiska. Tutaj trzeba rzucić wielkie nakłady potencjału intelektualnego i finansowego. Smog, zasoby wodne czy pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych to wielkie problemy, które każdego dnia wprost dotykają Polaków. Jak mamy sprostać wyzwaniom współczesności, kiedy obszary te są tak mocno niedoinwestowane. Musimy myśleć odpowiedzialnie, zastanowić się co zostawimy następnym pokoleniom. Czy za sto lat będziemy mieć czym oddychać, co pić i czy nas nie zniszczy klimat? Potrzeba pilnego przestawienia myślenia i priorytetów. Oczywiście poza tym jest wiele sfer do poprawy, jak edukacja czy służba zdrowia. Trzeba wypracować systemowe rozwiązania i się ich trzymać, a nie testować co kilka lat zmiany na nowych pokoleniach dzieci i młodzieży, a drugim przypadku – osobach chorych i potrzebujących. Politycy się już tym niemal bawią. To rodzi chaos. A skutki jakie są każdy widzi. My na służbę zdrowia chcemy przeznaczać 6,8 proc. budżetu. Trzeba ją pilnie dofinansować, bo sytuacja jest dramatyczna. Podsumowując, jakbym miał wymienić hasłowo, to stawiam na naród, wspólnotę, łączenie ludzi. Trzeba zakopać doły, wyrzucić siekierki i zająć się ciężką robotą, tak jak pracuje się w samorządzie.

W waszym programie przebijają się dość mocno kwestie społeczne. Zwłaszcza związane z emeryturami.

Obserwujemy dzisiaj licytację partii rządzącej. To już przybiera trochę śmieszną formę. Czy trzeba seniorom dawać trzynastą, czternastą czy piętnastą pensję? To jest de facto kupowanie głosów ludzi ich własnymi pieniędzmi. My te pieniądze chcemy im zostawić. Mówimy to od już kilku lat, aby zwolnić emerytów z podatku. Oni już na ten kraj zapracowali. To jest proste liczenie. To przeciętna oszczędność dla każdego rzędu 3 tys. zł. To w tym się mieści trzynastka, czternastka, piętnastka i jeszcze pół szesnastki. Proste rozwiązanie. To uczciwe rozwiązanie, systemowe, załatwiające tę kwestię raz na zawsze.

W tej kampanii idziecie w koalicji z Kukizem? Przyzna pan, że to dość zaskakująca koalicja, mając na uwadze wcześniejsze, niepochlebne wypowiedzi liderów tego ugrupowania o PSL-u.

Jakieś obiegowe opinie, generalizujące, są głęboko nieuzasadnione. To kwestia zmasowanego, negatywnego pijaru, które takie wrażenie ma wytworzyć, sączonego niejednokrotnie przez podporządkowane PiS-owi media publiczne. Proszę spojrzeć jak wiele afer ostatnio wybuchło w PiS-ie. Zawsze powtarzałem, że jeżeli ktoś w PSL-u w jakikolwiek sposób złamał prawo, czy gdziekolwiek indziej, to odpowiednie organy państwa są od tego, by te sprawy wyjaśniać. Czarne owce są wszędzie. Zarzuca się nam, że mamy zdolność wchodzenia w koalicje rządzące, że jesteśmy „obrotowi”. Nie wiem co ta „obrotowość” ma oznaczać, ale dla każdego ugrupowania politycznego zdolność koalicyjna to wielki atut. Taka jest polityka i parlamentaryzm. Po to się startuje, chce wygrywać wybory, aby wprowadzać swoje propozycje w życie. I my to realizowaliśmy.

A jak wsłuchujecie się w propozycje programowe Kukiza?

Dotyczą one głównie systemowych ustrojowych rozwiązań. Proponujemy wybory w systemie mieszanym, czyli trochę jednomandatowych okręgów wyborczych i trochę wyborów proporcjonalnych. To trzeba tak poukładać, by politycy z góry nie przewidywali, kto w parlamencie się znajdzie. A ludzie się ze sobą dogadają. Proponujemy wprowadzenie bezpośrednich wyborów Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich i Krajowej Rady Sądownictwa. Ten stan, który teraz jest, trąci patologią. Nie może być w państwie prawa ludzi, którzy stoją ponad tym prawem. Chcemy ponadto wprowadzić możliwość odwołania posła. Osobę niegodną, uwikłaną w jakieś dziwne sprawy, wyborcy powinni mieć możliwość odwołania w referendum. Referenda mają być siłą nowego społeczeństwa obywatelskiego. Obywatele muszą decydować nie tylko raz na cztery lata.

Wspominał pan wcześniej, że chce być samorządowym głosem w parlamencie. Co konkretnie chciałby pan usprawnić w relacji jednostek administracyjnych z państwem?

Wspominałem, że samorząd to powinien być najlepszy przyjaciel rządu. Tutaj realizujemy wiele spraw nam zleconych, załatwiamy nijako za rząd. Dziwi więc polityka, kiedy partnera przedstawia się jako nieudacznika. To jakieś nieporozumienie. Niejednokrotnie tworzy się prawo pod publiczkę, a potem wmawia się społeczeństwu, że to samorządy są nieudolne w realizacji pewnych kwestii. Gdyby nie samorządy, ludzie na dole, to system już dawno by się załamał. Proszę spojrzeć ile gminy, powiaty dopłacają do edukacji. Miliardy złotych. Subwencja nie pokrywa kosztów, a powinna w całości. Rząd powinien zapłacić za to, co nam zleca. Obecnie walczy z samorządami i je dusi.

No ale po ostatnich wyborach samorządowych PiS ma prawie stu pięćdziesięciu starostów?

To cały czas słyszy się komunikaty, że tam gdzie rządzą nasi ludzie to jest dobrze, a gdzie indziej jest źle. To jest destrukcja. Tak dalej być nie może. Wszędzie są lepsi i gorsi gospodarze. Śmiem twierdzić, że ponad 95 proc. samorządowców to doświadczeni, odpowiedzialni specjaliści, dobrze znający się na tym co robią.

Nie da się ukryć, że wybory do europarlamentu zrobiły wyrwę w tradycyjnym, ludowym elektoracie PSL-u. Jak chcecie odzyskać zaufanie i poparcie wsi?

Wybory do europarlamentu były specyficzne. Ugrupowania opozycyjne poszły do nich jednym blokiem. Dlatego też nasze hasła miały mniejszą siłę, aby się przebić. Przed rokiem natomiast, w wyborach do sejmików wojewódzkich, w skali kraju uzyskaliśmy ponad 12 proc. Myślę, że cały czas mamy to poparcie. Ludzie PSL-u ciężko pracują i wyborcy w samorządach to doceniają. Liczę, że teraz będzie podobnie. Ale propozycji jest kilka. Tak skrótowo. Po pierwsze – zerowy VAT na żywność ekologiczną. Po drugie – fundusz klęskowy w wysokości 3 mld zł, który pilnie reagowałby na wszelkie niepokojące zjawiska pogodowe, by rolnicy nie tracili podstawowego źródła utrzymania. Muszą być te odszkodowania. Kolejna kwestią jest retencja. Wodę musimy gromadzić i sytuacjach kryzysowych wykorzystywać. Trzeba by jeszcze pomyśleć o funduszu wzajemnej pomocy w stabilizacji dochodów rolniczych, żeby rolnicy mieli przewidywalne możliwości zbytu po akceptowalnych cenach. Żeby ich zagraniczne produkty, niejednokrotnie nie najwyższej jakości nie eliminowały z rynku. Państwo powinno tutaj interweniować, powinno być tutaj skuteczne. A rolnictwo, przetwórstwo i żywność mamy najwyższej jakości. Rosjanie nie kupują od nas jabłek, a my ściągamy stamtąd miliony ton węgla, po cenach wyższych niż u nas. Musimy dbać o swoje. Rolnikowi nie może stać się krzywda, bo wszyscy na tym ucierpimy. I rząd również.

Dziękuję za rozmowę.

Newsletter

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Poruszanie się wzdłuż DK 91 naraża życie i zdrowie. Wójt apeluje do parlamentarzystów o wsparcie

Kłomnice

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Jednostka OSP w Zawadzie ma już sto lat. Druhowie zapraszają do wspólnej zabawy

Kłomnice

Newsletter