Dwanaście zespołów z dziesięciu klubów rywalizowało 15 i 16 kwietnia w Ostrowach nad Okszą w siatkarskim, ogólnopolskim turnieju Eco Cup „czwórek” dziewcząt.
Dwa dni rywalizacji dostarczyło mnóstwo emocji, ale i dobrej zabawy. Imprezę sportową połączono bowiem z piknikiem dla całych rodzin. Sama nazwa turnieju promowała zdrowy, aktywny i ekologiczny tryb życia.
Wydarzenie, któremu patronował wójt Piotr Derejczyk, po raz kolejny unaoczniło wysoki poziom organizowanych przez UKS „Tytan” Ostrowy imprez sportowych. Tym bardziej, że udało się pozyskać sponsorów, którzy ufundowali dla zawodniczek wspaniałe nagrody. Jedną z głównych była hulajnoga elektryczna dla najlepszej z nich.
– Zespoły rywalizowały systemem każdy z każdym. W sumie więc zostało rozegranych sześćdziesiąt sześć spotkań. Wszystkie zawodniczki i trenerzy otrzymali pamiątkowe medale oraz upominki, które wręczali przewodniczący Rady Gminy Miedźno Zdzisław Bęben oraz pomysłodawcy turnieju i jego główni sponsorzy – Katarzyna Cieślik i Piotr Grzyb – podkreśla Michał Leśnikowski, trener zawodniczek „Tytana”.
Wysokiemu poziomowi organizacyjnemu dorównały także i lokalne siatkarki. Zespół UKS „Tytan” Ostrowy z dziewięcioma zwycięstwami i dwoma przegranymi meczami uplasował się ostatecznie na drugim stopniu podium, potwierdzając tym samym, że należy do ścisłej czołówki w naszym województwie.
Najlepszą zawodniczką turnieju została wybrana Julia Galas z klubu MKS „Dwójka” Zawiercie, która w nagrodę otrzymała właśnie elektryczną hulajnogę. Ten skład wygrał zresztą całe zawody. Na trzecim miejscu sklasyfikowano drużynę Setbol Oświęcim.
Miedźno
Lód tylko wygląda na bezpieczny. Policja ostrzega przed wchodzeniem na zamarznięte akweny
Zamarznięte stawy, rzeki i jeziora często kuszą, by wejść na lód – na spacer, zabawę albo „na skróty”. Służby przypominają jednak, że nawet pozornie stabilna tafla może w każdej chwili się załamać. – W czasie zimy kłobuccy dzielnicowi regularnie kontrolują zbiorniki wodne i przestrzegają mieszkańców przed ryzykownymi zachowaniami, które mogą zakończyć się tragedią – relacjonują funkcjonariusze z biura prasowego Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku.
Zima sprawia, że naturalne akweny pokrywają się lodem i zaczynają wyglądać jak bezpieczna przestrzeń rekreacyjna. To jednak złudzenie. Wejście na lód zawsze wiąże się z ryzykiem – nie tylko wychłodzenia organizmu, ale również utonięcia.
Jak podkreślają przedstawiciele służb mundurowych, największym problemem jest fakt, że naturalne zbiorniki wodne zamarzają nierównomiernie.
– Nawet na niewielkiej powierzchni lód może mieć zupełnie różną grubość, a jego nośność zmienia się z dnia na dzień, a czasem z godziny na godzinę – komentują policjanci.
Szczególnie niebezpieczne są rzeki i kanały. Przepływająca woda osłabia strukturę lodu, przez co tafla bywa tam cieńsza i bardziej krucha niż na stawach czy jeziorach. Ryzyko rośnie także w miejscach newralgicznych – przy mostach, pomostach, ujściach rzek, ujęciach wody oraz w pobliżu brzegów.
Niebezpieczeństwo zwiększa dodatkowo śnieg zalegający na lodzie. Taka warstwa może ukrywać pęknięcia, przeręble i miejsca o mniejszej nośności, a jednocześnie obciążać pokrywę lodową. Nawet krótka odwilż sprawia, że lód gwałtownie traci wytrzymałość.
Policja apeluje do mieszkańców, by nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki i cieki wodne, nawet jeśli pozornie wyglądają na stabilne.
– W przypadku dzieci szczególnie ważna jest czujność rodziców i opiekunów, gdyż zabawa na lodzie może w kilka sekund zmienić się w dramatyczną walkę o życie – apelują o zachowanie zdrowego rozsądku.
Mundurowi przypominają, że w przypadku załamania lodu kluczowe jest zachowanie spokoju. Należy głośno wzywać pomoc, położyć się płasko na wodzie i rozłożyć szeroko ręce, aby zwiększyć powierzchnię podparcia. Następnie warto próbować wpełznąć na lód i poruszać się w kierunku brzegu, cały czas leżąc.

– Jeżeli zauważymy osobę, pod którą załamał się lód, nie wolno do niej biec, bowiem w ten sposób sami możemy wpaść do wody. Ratowanie powinno odbywać się na leżąco, najlepiej podczołgując się do poszkodowanego. Pomocne mogą być przedmioty, które można podać z bezpiecznej odległości: szalik, lina, gruba gałąź – wyjaśniają policjanci.
Jeśli nie jesteśmy w stanie skutecznie pomóc, trzeba natychmiast powiadomić odpowiednie służby, wybierając numer alarmowy 112. Po wydobyciu poszkodowanego z wody należy okryć go czymś ciepłym i jak najszybciej przenieść do ogrzewanego pomieszczenia. Nie wolno polewać go ciepłą wodą, gdyż grozi to szokiem termicznym. W miarę możliwości można podać ciepłe, choć nie gorące, słodkie płyny.
Miedźno
Plany miejscowe, podatki i pretensje mieszkańców. Burzliwy finisz sesji w Miedźnie
Ostatnia sesja Rady Gminy Miedźno rozpoczęła się w spokojnym, wręcz technicznym tonie – od pakietu uchwał planistycznych, podatkowych i organizacyjnych. Radni uchwalili kolejne miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, przyjęli program gospodarowania zasobem mieszkaniowym i programu współpracy z organizacjami pozarządowymi, a także ustalili stawki podatków lokalnych oraz wprowadzili korekty w tegorocznym budżecie. Dyskusja rozkręciła się dopiero przy sprawach różnych, kiedy na salę wróciły tematy wrażliwe: miejscowy plan zagospodarowania, zalewane pola, zarzuty wobec wykonawcy robót drogowych, ulicę Sportową z niedoróbkami, niebezpieczny plac zabaw nad zalewem i krzywo ustawione lampy nowego oświetlenia.
Początek sesji dotyczył uchwalenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – dokumentów, które w praktyce decydują o tym, co, gdzie i w jakiej formie można na terenie gminy budować. Jako pierwszy omawiany był plan dla części miejscowości Miedźno. Urbanista Tomasz Cioch przypomniał, że prace nad dokumentem rozpoczęły się w oparciu o uchwałę intencyjną z lipca 2023 roku oraz w starym stanie prawnym – jeszcze sprzed reformy planistycznej.
– Celem sporządzenia projektu planu miejscowego było dostosowanie do ustaleń studium z 2022 roku oraz korekta układu komunikacyjnego, jak również przebiegu nieprzekraczalnych linii zabudowy – wyjaśniał urbanista.
Plan obejmuje około 366 hektarów. Wyznaczono w nim m.in. tereny zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej, mieszkaniowo-usługowej, usługowo-produkcyjnej, tereny elektrowni słonecznych, rolnictwa, lasów i wód powierzchniowych.
Najbardziej uderzające były jednak dane dotyczące udziału miejscowej społeczności. Zapytany przez jednego z radnych, ile osób uczestniczyło w dyskusji publicznej, urbanista przyznał, że z tego, co pamięta, podczas dyskusji publicznej brały udział trzy osoby.
Do planu nie wpłynęła ani jedna uwaga – ani w trakcie wyłożenia, ani w terminie 14 dni po jego zakończeniu. Przy tak nikłej frekwencji i zerowej liczbie formalnych zastrzeżeń uchwałę uchwalono przy 10 głosach „za”, jednym „przeciw” i dwóch wstrzymujących się.
Znacznie szerszy i bardziej skomplikowany był miejscowy plan dla części miejscowości Miedźno i Wapiennik, obejmujący około 325 hektarów.
– Wyznaczyliśmy m.in. tereny zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej i wielorodzinnej, usług, usług zdrowia i pomocy społecznej, usług nauki, kultury, sportu i rekreacji, tereny usług biurowych i administracji, tereny usług lub produkcji, stacji paliw, elektrowni słonecznych, dróg, parkingów, zieleni urządzonej i cmentarza – mówił.
W tym przypadku mieszkańcy byli aktywniejsi, gdyż do planu złożono dwie formalne uwagi. Obie przez wójt zostały rozpatrzone przez negatywnie. Pierwsza uwaga dotyczyła działki w Wapienniku. Właściciel wniósł o wytyczenie drogi w granicy z cmentarzem oraz przywrócenie uprawnień całej działce pod zabudowę mieszkaniową.
– Przebieg projektowanej drogi jest tożsamy z obowiązującym planem. Zmiana jej przebiegu tak, by przylegała do granicy cmentarza, nie jest możliwa, ponieważ studium przewiduje poszerzenie cmentarza. Gdyby uwzględnić uwagę, teren cmentarza docelowo podzielony byłby na dwie części drogą publiczną – argumentował urbanista. – Jeśli chodzi o przeznaczenie działki, nie możemy zmienić części usługowej na mieszkaniową, ponieważ byłoby to niezgodne ze studium. Plan miejscowy musi odzwierciedlać jego ustalenia – podkreślił.
Druga uwaga dotyczyła innej działki, również z wnioskiem o zmianę przeznaczenia i tym razem z usługowej na mieszkaniowo-usługową. Uzasadnienie odmowy było podobne. Obowiązujące studium, sąsiedztwo cmentarza i związane z tym przepisy ochronne.

– W sąsiedztwie istniejącego cmentarza obowiązuje rozporządzenie z 1959 roku, które określa strefę 50 metrów od niego, w której obowiązuje zakaz lokalizowania zabudowy mieszkalnej. Z tego powodu urbanista sporządzający studium przewidział tam tereny usług zgodnie z przepisami odrębnymi – wyjaśnił Cioch.
Komisja infrastruktury rady gminy zarekomendowała wcześniej radzie nie uwzględnienie obu uwag, a ta – głosując osobno nad każdą z nich – podtrzymała ten wniosek. Przy pierwszej uwadze 10 głosów „za” oddano nie uwzględnieniem, 1 „przeciw” i 2 wstrzymujące się. Przy kolejnej 10 „za” nie uwzględnieniem, 1 „przeciw”, 2 wstrzymujące się.
Dopiero po tym przystąpiono do głosowania nad całą uchwałą, a plan dla Miedźna i Wapiennika został przyjęty przy takim samym rozkładzie głosów. W praktyce oznacza to, że mimo formalnej aktywności dwóch właścicieli nieruchomości, żaden z ich postulatów nie został uwzględniony, a plan uchwalono w wersji przygotowanej przez projektanta i zaakceptowanej przez wójt.
Kolejna uchwała dotyczyła przystanków komunikacyjnych, których właścicielem lub zarządcą jest gmina. Na pozór techniczny dokument miał jednak realny wymiar dla mieszkańców Kołaczkowic.
– Po uchwale dodano nowy przystanek komunikacyjny w miejscowości Kołaczkowice Małe, zlokalizowany przy posesji nr 285, przy drodze gminnej. Jednocześnie zmieniono lokalizację istniejącego przystanku w Kołaczkowicach Dużych – z dotychczasowej lokalizacji przy posesji nr 200 na nową lokalizację przy posesji nr 203. Zmiana została dokonana na wniosek mieszkańców, którzy zgłosili potrzebę poprawy dostępności transportu publicznego w tej części miejscowości – zrelacjonowała przedstawicielka urzędu.
Przypomniano również, że uchwała była konsultowana i nie wpłynęły żadne wnioski. W tym przypadku radni byli jednomyślni.
Następnie zajęli się oni Wieloletnim Programem Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem Gminy Miedźno na lata 2025-2030. Dokument opisuje m.in. stan techniczny komunalnych zasobów mieszkaniowych, prognozę zmian zasobu, politykę czynszową, zasady sprzedaży lokali, a także zasady zarządzania i finansowania. Urzędnik odpowiedzialny za opracowanie programu podkreślił, iż uchwała, omawiana na komisjach budżetu i infrastruktury, została pozytywnie przyjęta.
– Program był też przedmiotem konsultacji społecznych. Nie wpłynęły żadne uwagi zainteresowanych – dodał.
Kolejna kwestia dotyczyła programu współpracy z organizacjami pozarządowymi na przyszły rok. Przypomniano, że dokument opiera się na rozwiązaniach z roku poprzedniego, a współpraca z NGO jest obowiązkiem ustawowym.
– Nie wpłynęły żadne uwagi ani wnioski podczas konsultacji. Kwota przeznaczona na realizację programu wynosi ponad 362 tys. zł – poinformowano.
Jednym z bardziej wrażliwych społecznie punktów była uchwała w sprawie stawek podatku od nieruchomości na 2026 rok. Skarbnik szczegółowo odczytała każdą kategorię – od gruntów związanych z działalnością gospodarczą, przez budynki mieszkalne, po obiekty usługowe i nieruchomości wykorzystywane na cele społeczne. Projekt uchwały przewidywał podwyżkę o 4,5 proc.
Podobny przebieg miała uchwała w sprawie podatku od środków transportowych. Skarbnik przedstawiła szczegółową tabelę stawek uzależnionych od dopuszczalnej masy całkowitej pojazdu, liczby osi i rodzaju zawieszenia.
Również tutaj radni nie zgłosili żadnych wątpliwości. Uchwałę przyjęto przy 11 głosach „za” i jednym wstrzymującym się.
W projekcie zmian budżetowych na ten rok skarbnik wskazała kilka istotniejszych przesunięć. To m.in. zwiększenie dochodów i wydatków bieżących o 85 tys. zł z tytułu opłat za wyżywienie w jednostkach oświatowych, korekty w ramach środków z Krajowego Planu Odbudowy obejmujących projekt cyfrowy dla przedszkoli czy przesunięcie 450 tys. zł na budowę PSZOK-u.
Dopiero w punkcie „wolne wnioski” atmosfera na sali wyraźnie się zmieniła. Mieszkańcy i radni zaczęli artykułować problemy, które – jak wynikało z wypowiedzi – narastają od dłuższego czasu.
– Na polach przy ulicy Konopnickiej, w stronę kościoła, są duże zastoiska wody. Te pola są zmeliorowane i najprawdopodobniej w związku z przebudową drogi wojewódzkiej firma zamknęła odpływy. Zgłaszałem już tę sprawę, chciałbym zapytać, jak to wygląda – artykułował jeden z samorządowców.
Pracownik urzędu odpowiedział, że spotkał się z przedstawicielem wykonawcy i przekazał mapę z sączkami drenarskimi. Firma zapowiedziała, że po powrocie na budowę udrożni te odpływy i odprowadzi wody do rowu.
Padło też jedno z najmocniejszych oskarżeń pod adresem inwestycji drogowej.
– Jeden z mieszkańców przekazał mi, że firma weszła na teren jego posesji bezprawnie. Mówi, że wie, gdzie są słupki, a prace prowadzone są niezgodnie z przepisami. Firma jeszcze nie uzyskała pozwolenia na budowę od starosty, czyli weszła nieprawnie. Ponieważ ta sytuacja trwa już dwa tygodnie i nie ma reakcji gminy, publicznie zwracam się do pana starosty o wyjaśnienie tej sprawy – apelował radny.
Pracownik urzędu odpowiedział z kolei, że nie ma oficjalnej informacji, żeby tam były prowadzone prace.
– Przekazano mi jedynie, że firma przystąpiła do prac wstępnych, demontażowych – uspokajał.
Inna z radnych odniosła się do zarzutów, które pojawiły się po otwarciu inwestycji przy ulicy Sportowej.
– Po otwarciu nowej ulicy pojawiło się wiele głosów o niedociągnięciach w postaci zalegającej wody, wybijających studzienkach. Czy te uchybienia zostały usunięte? Czy mieszkańcy mogą być spokojni? – pytała.
Okazało się, że problem jest znany urzędnikom.
– Chodzi o studzienkę teletechniczną. Złożyliśmy zgłoszenie do wykonawcy. Nasi pracownicy zabezpieczyli ją i wygrodzili teren. Firma miała wczoraj albo dziś wymieniać pokrywę i elementy, by odpowiednio ją zabezpieczyć – padło w odpowiedzi.
Radna zgłosiła również kwestię złego usytuowania znaków drogowych.
– Znaki, które kiedyś stały na rozwidleniu, teraz stoją przy posesji po prawej stronie i zasłaniają lustro. Zgłaszano mi, że zasłaniają widoczność – zaakcentowała.
Urzędnik odparł krótko, że to również miało być poprawione.
Ta sama radna poruszyła temat bezpieczeństwa najmłodszych.
– Chodzi o plac rekreacyjny nad zalewem, ten należący do gminy. Plac zabaw jest już bardzo posunięty w czasie i zagrażający. Rodzice boją się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Czy planowany jest remont? – dociekała.
Odpowiedź nie pozostawia złudzeń co do stanu urządzeń.
– Dokonaliśmy rocznego przeglądu. W protokole są wskazane elementy do remontu i takie, które należy zlikwidować. To, co wymaga remontu – wyremontujemy. To, co wymaga całkowitej likwidacji – zostanie usunięte z ewidencji – zapewniono.
Na pytanie, czy plac zostanie odtworzony, padła ostrożna, ale wymowna odpowiedź.
– Na pewno będzie musiał być pomniejszony z uwagi na bezpieczeństwo. Czy zostanie od razu odtworzony – zależy od czasu i środków – mówiono.
Nie zabrakło też problemów z oświetleniem.
– Niektóre lampy są bardzo krzywo postawione. Miało być to poprawione, ale nic się nie zmieniło – zgłosił radny.
Urzędnik przyznał, że zgłoszenie przekazane zostało wykonawcy.
Na koniec padło pytanie o utrzymanie zimowe dróg gminnych.
– Jak wygląda zawiadamianie firm odpowiedzialnych za odśnieżanie? Co będzie, jeśli przysypie w nocy? – dopytywano.
Odpowiedź pokazała, jak bardzo system opiera się na bieżącym reagowaniu.
– Mamy umowy z dwiema firmami, ważne do końca roku. Mamy jeszcze niewykorzystane środki. Zgłoszenia trafiają bezpośrednio do mnie – także w soboty i niedziele. Na tej podstawie uruchamiamy odśnieżanie – wyjaśnił pracownik urzędu.
Zanim radni przeszli do wolnych wniosków, odczytano jeszcze obszerne pismo mieszkańca, który nie zgadza się z wcześniejszym rozstrzygnięciem skargi na bezczynność wójta w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Autor zarzuca gminie m.in. brak weryfikacji numerów działek i sporządzenia pełnej listy nieruchomości objętych planem oraz brak wizji lokalnej.
– Cała działka miała zostać potraktowana jako las, choć faktycznie tylko 320 m² stanowi zadrzewienie, a reszta to grunty orne – napisano w piśmie akcentując brak wezwania do uzupełnienia informacji, przez co mieszkaniec nie mógł rzetelnie odnieść się do zapisów planu.
W dokumencie wskazano też na brak reakcji na przekazaną dokumentację ze zdjęciami i opisami starej inwestycji. W piśmie interweniujący domagał się m.in. rzetelnej weryfikacji wszystkich działek objętych MPZP, sporządzenia pełnej listy działek wraz z uchwałami, które je wprowadziły lub zmieniły, wykazania zmian procentowych powierzchni przeznaczonej pod zabudowę oraz wyjaśnienia, na jakiej podstawie gmina dodaje działki do planu lub zmienia ich przeznaczenie.
Pismo zostało skierowane do wójt, ale „do wiadomości” trafiło również do rady. Przewodniczący zaznaczył, że dokument jest do wglądu dla radnych, jednak sesja nie przyniosła dalszej, publicznej debaty w tej sprawie.
Miedźno
„Tradycje Świąteczne na Nowo”. Międzypokoleniowe warsztaty odbyły się w Izbiskach
7 grudnia w świetlicy wiejskiej w Izbiskach odbyły się świąteczne warsztaty pod hasłem „Tradycje Świąteczne na Nowo”. Spotkanie zostało przygotowane z myślą o mieszkańcach, którzy chcieli nie tylko rozwijać swoje umiejętności rękodzielnicze, lecz także poznać znaczenie i symbolikę bożonarodzeniowych zwyczajów przekazywanych w polskiej kulturze.
Zajęcia obejmowały zarówno część praktyczną, jak i edukacyjną. Uczestnicy tworzyli bombki, szopki oraz inne dekoracje wykorzystując naturalne materiały, a jednocześnie poznawali historie związane z poszczególnymi ozdobami i ich miejscem w tradycji świątecznej. Warsztaty poprowadziła instruktorka z Akademii Dobrej Zabawy „Ratatata” z Częstochowy, która zaprezentowała różnorodne techniki rękodzielnicze i zachęcała uczestników do twórczych eksperymentów.
Spotkanie miało wyraźnie międzypokoleniowy charakter. Przy wspólnych stołach pracowały dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy, dzięki czemu wydarzenie stało się przestrzenią integracji i wymiany doświadczeń. Rodzinna atmosfera towarzyszyła całemu popołudniu, a uczestnicy chętnie dzielili się pomysłami i radami.
Szczególnym momentem warsztatów była prezentacja wykonanych dekoracji. Wszystkie prace zostały wyeksponowane na wspólnej wystawie, a autorzy wybranych ozdób otrzymali pamiątkowe puchary i dyplomy za najpiękniejsze szopki i bombki. Organizatorzy przygotowali także nagrody dla najmłodszych – zestawy twórcze obejmujące m.in. obrazy do samodzielnego malowania, tablety do rysowania, masy plastyczne oraz materiały do kreatywnych zabaw, które mają zachęcić dzieci do dalszego rozwijania artystycznych zainteresowań.
Wydarzenie zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich „Malwa” w Izbiskach we współpracy z Narodowym Instytutem Kultury i Dziedzictwa Wsi, który wsparł inicjatywę zarówno merytorycznie, jak i finansowo. Dzięki temu warsztaty zyskały dodatkowy wymiar edukacyjny, podkreślający znaczenie lokalnych tradycji i ich przekazywania kolejnym pokoleniom.
– Warsztaty stały się nie tylko okazją do przygotowania bożonarodzeniowych ozdób, lecz także ważnym elementem budowania tożsamości lokalnej. Spotkanie pokazało, że wspólne działania – oparte na tradycji, kreatywności i współpracy – wzmacniają więzi społeczne i pozwalają pielęgnować dziedzictwo, które od lat jest obecne w życiu wsi – podkreśla Agnieszka Związek, prezes KGW „Malwa”.
Miedźno
Świąteczne warsztaty w Izbiskach. KGW „Malwa” zaprasza mieszkańców gminy Miedźno
Koło Gospodyń Wiejskich „Malwa” w Izbiskach zaprasza wszystkich mieszkańców gminy Miedźno na wyjątkowe wydarzenie, które wprowadzi lokalną społeczność w świąteczny nastrój. Już 7 grudnia o godz. 16.00 w świetlicy wiejskiej w Izbiskach Dużych odbędą się warsztaty pod hasłem „Tradycje świąteczne od nowa”, łączące lokalne zwyczaje z kreatywną, rodzinną zabawą.
Podczas spotkania uczestnicy będą mogli własnoręcznie projektować i dekorować bombki oraz tworzyć tradycyjne szopki bożonarodzeniowe. To nie tylko okazja do rozwijania umiejętności plastycznych, ale także moment, w którym mieszkańcy wspólnie przygotowują się do świąt, pielęgnując lokalne tradycje i przekazując je młodszym pokoleniom.
Na najmłodszych z kolei czekać będą specjalne animacje inspirowane świątecznymi zwyczajami, przygotowane w bajkowej scenerii „Krainy Lodu”. Przybędzie także Święty Mikołaj z elfami.
KGW „Malwa” zaplanowało również konkursy z nagrodami – m.in. na najpiękniejszą bombkę, najciekawszą szopkę oraz najlepsze świąteczne przebranie. Organizatorzy podkreślają, że liczy się nie tylko efekt końcowy, ale również kreatywność i dobra zabawa.
Wydarzenie jest otwarte dla wszystkich mieszkańców gminy i ma na celu integrację, wspólne spędzenie czasu oraz podtrzymywanie świątecznych tradycji, które w Izbiskach i gminie Miedźno od lat mają wyjątkowy charakter. Dzięki wsparciu Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie oraz zaangażowaniu lokalnej społeczności zapowiada się popołudnie pełne integracji, ciepła i twórczej radości.
– Zapraszamy do udziału wszystkich, którzy chcą poczuć atmosferę nadchodzących świąt. To jedna z tych inicjatyw, które pokazują, jak silna jest lokalna wspólnota i jak pięknie potrafi pielęgnować świąteczne tradycje – mówi Agnieszka Związek, prezes miejscowego koła gospodyń.
Miedźno
Najpierw tragedia młodej matki, teraz tajemniczy zgon seniorki. Co się dzieje w Borowej?
Miejscowość Borowa w gminie Miedźno znalazła się w centrum dwóch tragicznych wydarzeń, które w krótkim odstępie czasu wstrząsnęły całą lokalną społecznością. Po śmierci 23-letniej Karoliny Ł. oraz ujawnieniu zwłok dwojga noworodków, służby potwierdziły kolejny zgon. W miniony weekend znaleziono ciało 78-letniej mieszkanki wsi, która jeszcze dzień wcześniej rozmawiała z mediami o tragedii swojej młodszej sąsiadki.
Ciało 78-letniej mieszkanki Borowej odnaleziono w sobotę, 15 listopada, przed godz. 17.00. Leżało na poboczu drogi, kilkadziesiąt metrów od domu, w którym wcześniej doszło do tragedii związanej ze śmiercią młodej kobiety i ukryciem zwłok noworodków.

– Na miejscu, pod nadzorem częstochowskiego prokuratora, pracowali policjanci z Kłobucka wraz z technikiem kryminalistyki i lekarzem, który stwierdził zgon kobiety – informuje biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku.
Według ustaleń śledczych 78-latka poruszała się pieszo. Na jej ciele nie stwierdzono obrażeń, a ze wstępnych ustaleń wynika, że do zgonu nie przyczyniły się osoby trzecie. Decyzją prokuratora ciało zabezpieczono do sekcji zwłok, która ma ustalić dokładną przyczynę i czas śmierci.
– Pani Genowefa była jedną z osób, z którymi dzień wcześniej rozmawiali dziennikarze. W piątek sprawiała wrażenie osoby pogodnej i energicznej. Jak mówili świadkowie, jeździła rowerem i aktywnie poruszała się po miejscowości – relacjonuje jeden z mieszkańców dodając, że jej nagła śmierć wywołała wśród miejscowej społeczności kolejną falę niepokoju.
Na tym etapie postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
– To wstępna kwalifikacja pozwalająca na podjęcie czynności procesowych. Nie mamy dowodów, by ktoś przyczynił się do zgonu – podkreślają z kolei przedstawiciele częstochowskiej prokuratury.
Przypomnijmy, pierwsze tragiczne zdarzenie miało miejsce 4 listopada. Do domu w Borowej wezwano karetkę do konającej 23-letniej Karoliny Ł. Rodzina nie poinformowała jednak ratowników, że kobieta chwilę wcześniej urodziła dziecko. Młoda matka zmarła z powodu wykrwawienia. Sekcja zwłok potwierdziła, że była po porodzie, a noworodka nie odnaleziono.
Podczas dalszych czynności śledczy ujawnili zwłoki noworodka zawiniętego w materiał. Kilka dni później, podczas kolejnego przeszukania posesji, odnaleziono ciało drugiego dziecka. Według ustaleń oboje urodziły się żywe.
W domu, jak wynika ze śledztwa, mieszkało pięć osób. Karolina Ł. osierociła dwójkę kilkuletnich dzieci. W ostatnich tygodniach miała rzadko opuszczać dom, a nikt ze społeczności nie widział, aby była w zaawansowanej ciąży. Nie była objęta wsparciem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Miedźnie. Nie zgłaszano również przypadków przemocy czy zaniedbań.
Za zaniedbania doprowadzające do śmierci kobiety odpowiadać mają jej 27-letni partner Michał D. oraz jego 56-letnia matka Iwona D. Prokuratura zarzuca im narażenie młodej kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci – w tym znaczne opóźnienie wezwania ratowników oraz zatajenie przed nimi faktu porodu.
Sąd Rejonowy w Częstochowie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla podejrzanych, wskazując na ryzyko matactwa. Grozi im kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Choć policjanci podkreślają, że śmierć 78-latki nie ma związku z wcześniejszą tragedią, seria zdarzeń w krótkim czasie sprawiła, że wieś żyje w stałym napięciu. Z mieszkańcami rozmawiały liczne redakcje. Wielu z nich przyznaje, że każde pojawienie się radiowozu budzi niepokój, a dom, w którym zmarła młoda matka i znaleziono ciała dzieci, nazywany jest dziś „domem grozy”.
Miedźno
Dwie osoby aresztowane po śmierci 23-latki z Borowej. W domu odnaleziono zwłoki dwójki dzieci
Prokuratura Rejonowa w Częstochowie prowadzi śledztwo w sprawie śmierci 23-letniej mieszkanki miejscowości Borowa w gminie Miedźno. W jej domu znaleziono zwłoki noworodka i szczątki innego dziecka. Po przeprowadzeniu szeregu czynności procesowych zarzuty usłyszały dwie osoby. Chodzi o 27-letniego partnera kobiety oraz jego 56-letniej matki. Oboje decyzją sądu zostali aresztowani na trzy miesiące.
– Do zdarzenia doszło 4 listopada w godzinach porannych. Policja została powiadomiona o zgonie młodej kobiety w jej domu. Na polecenie prokuratora ciało przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, gdzie wykonano sekcję zwłok. Wstępne ustalenia biegłych wskazały, że 23-latka zmarła na skutek powikłań związanych z przebytym porodem – poinformował Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy częstochowskiej prokuratury.

W trakcie dalszych czynności śledczy dokonali przeszukania domu kobiety, gdzie ujawniono zwłoki noworodka oraz szczątki innego dziecka. Oba ciała zostały przekazane do szczegółowych badań sądowo-medycznych. Jak informuje prokuratura, ostateczne opinie dotyczące przyczyny ich zgonów zostaną wydane po zakończeniu badań dodatkowych.
W wyniku ustaleń śledczy zatrzymali partnera kobiety oraz jego matkę. Oboje usłyszeli zarzuty narażenia 23-latki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania jej śmierci. Według prokuratury, podejrzani mieli znacznie opóźnić wezwanie pogotowia ratunkowego oraz zataić przed ratownikami fakt porodu, co mogło mieć wpływ na tragiczny finał tej sprawy.
Podczas przesłuchań zatrzymani nie przyznali się do stawianych im zarzutów i złożyli wyjaśnienia, których – jak podkreślono – z uwagi na dobro postępowania, prokuratura nie ujawnia.
Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztu. Jak wskazano, istniała uzasadniona obawa matactwa. Sąd Rejonowy w Częstochowie przychylił się do wniosku i zastosował wobec obu osób trzymiesięczny areszt.
Miedźno
O chodnikach, słupach, skwerku i piśmie w szufladzie. Radny podczas sesji w Miedźnie: Wyszedł kabaret
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno uchwały przechodziły sprawnie, ale to – jak się okazuje – nie one były sednem spotkania. Najwięcej emocji wzbudziły kwestie przejrzystości rejestru umów, jakość robót drogowych w Kołaczkowicach, problem odwodnienia i odpowiedzialności za rowy melioracyjne oraz komunikacja wokół skrzyżowania Księżycowej ze Szkolną i losu pobliskiego skwerku.
Rada najpierw uchwaliła nazwę nowej ulicy w Ostrowach nad Okszą. Następnie – już w trybie skargowo-wnioskowym – radni jednogłośnie przekazali wójt wniosek mieszkańców o rekompensatę za grunt zajęty pod drogę oraz przyjęli rozstrzygnięcie komisji skarg, wniosków i petycji, uznające skargę na bezczynność wójt za bezzasadną.

– Komisja ustaliła, że zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz ustaleniami miejscowego planu z 2008 roku nieruchomość, której dotyczy skarga, jest niezabudowana i przeznaczona na cele leśne. Gmina nie jest zobowiązana do realizacji infrastruktury dla terenów nieprzeznaczonych pod zabudowę. Organy gminy nie mają obowiązku realizacji inwestycji infrastrukturalnych na każde żądanie właściciela nieruchomości, a zmiana planu, co do zasady, nie ma charakteru roszczeniowego – streścił istotę sprawy radny Robert Soboniak, akcentujące brak roszczeniowego charakteru zmiany planu i brak obowiązku gminy do uzbrajania terenów leśnych.
Podczas sesji pojawiły się pytania o jawność i terminowość publikacji w rejestrze umów. Radny Ireneusz Kluba dopytywał o wrześniową umowę z jedną ze spółek oraz o umowę z firmą realizującą prace przy DW 492.
– Nie chcę tutaj wprowadzić w błąd. Musiałabym po prostu do dokumentacji zajrzeć, czego ta umowa dotyczyła, bo podpisuję wiele umów – odparła wójt Ewelina Stobiecka.
W sprawie drugiego ze wspomnianych dokumentów kierownik jednego z referatów przyznał, że powstało organizacyjne zaniedbanie.
– Nie została zamieszczona w rejestrze umów. Dostarczyłem ją omyłkowo dopiero teraz, kiedy kończyliśmy inwestycję – odparł.
Najdłuższa dyskusja dotyczyła jednak jakości robót na gminnej inwestycji drogowej. Radny Kluba alarmował o licznych miejscach z wyniesionymi chodnikami i nieakceptowalnych różnicach wysokości względem wejść do posesji.
– Chodnik wyszedł osiem czy dziesięć centymetrów wyżej niż wejście. Po prostu jest za płytko wybrana droga. Wygląda to fatalnie. To jest nie do przyjęcia – punktował.
W odpowiedzi usłyszał, że rozwiązania są zgodne z projektem i przepisami, a gmina nie projektuje detali technicznych.
– My nie weryfikujemy rozwiązań technicznych pod kątem tego, w jaki sposób ma być wykonany chodnik czy droga. Opieramy się na projekcie i przepisach. Projekt był udostępniony i można było wnosić uwagi przed realizacją – argumentowali urzędnicy.
Radny wskazywał na przykład Kołaczkowic Małych, gdzie – jego zdaniem – podobny problem udało się rozwiązać przez obniżenie krawężnika.
– Jedne przepisy obowiązują na każdą drogę, prawda? A tam się dało, tu się nie da – nie odpuszczał Ireneusz Kluba.
Urzędnik podkreślał, że każde wnioskowane odstępstwo analizuje projektant.
– Jeśli są zastrzeżenia co do zjazdu czy wejścia, to proszę złożyć oficjalny wniosek. Przekażemy go do biura projektowego – odparł.
Dopełnieniem sporu o standardy robót był temat słupów energetycznych pozostawionych w osi chodnika.
– W listopadzie 2023 roku została podjęta decyzja, że słupy będą nieprzestawiane i tak został wykonany projekt. Poprosiłam wykonawcę i projektanta, żeby wystąpić o przestawienie słupów. Ta procedura jest długa i to trwa. Jeszcze nie jest ustalone, kto będzie za to płacił. Ja uważam, że to nie gmina – stwierdziła wójt Stobiecka w kontekście problemu, który po raz kolejny podniósł radny Kluba.
Kierownik dodał natomiast, że wykonawca zwrócił się do Tauronu o wydanie warunków.
– Czekamy na odpowiedź – nadmienił.
Głos w dyskusji zabrał też jeden z sołtysów, który ponownie apelował o pilne udrożnienie krótkiego odcinka, gdyż woda i ścieki cofają się na posesje.
– To tylko o dziesięć metrów. Wystarczy koparką tylko pogłębić – padło podczas sesji.
Obecni na sali urzędnicy jednoznacznie wskazali na przepisy.
– Rowy melioracyjne nie są gminne. Obowiązkiem właścicieli gruntów przylegających do rowu jest jego udrożnienie. Kiedy działała spółka wodna, to ona czyściła rowy. Spółka została rozwiązana i obowiązki wróciły do właścicieli. Gmina nie może wydawać środków publicznych na majątek, który nie należy do gminy – podnoszono.
Jedna z radnych prosiła o poprawę bezpieczeństwa na skrzyżowaniu w Miedźnie.
– Wyjeżdżając z Księżycowej w Szkolną widoczność jest praktycznie zerowa. Trzeba znaleźć rozwiązanie. Choćby lustra czy skrzyżowanie równorzędne – zaproponowała.
W trakcie dyskusji pojawił się również wątek dotyczący zmian w organizacji ruchu i zagospodarowania niewielkiej przestrzeni rekreacyjnej przy jednej z ulic. Inny z radnych zwrócił uwagę na brak wcześniejszej komunikacji z mieszkańcami i radą, podkreślając, że działania były niepotrzebnie chaotyczne. Zarzucił przewodniczącemu rady gminy brak właściwej reakcji na pismo z Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach.
– Można było zostawić wyjazd i skwerek. Nie było żadnej informacji, wyszedł z tego kabaret – skwitował.
Przewodniczący Zbigniew Graj wskazał na tryb doręczenia.
– Pismo, które jest do mnie kierowane, nie jest pismem, z którego ja robię użytek. To nie było pismo do rady ani do gminy – przekonywał Graj, nie zważając na fakt, że urzędnicy z ZDW nie skierowali przecież pisma do osoby prywatnej.
Wójt doprecyzowała, że po rozmowach z ZDW faktycznie były tylko dwie opcje.
– Nie było takiej możliwości, że zostanie to bez zmian. Albo zgodnie z projektem, albo Księżycowa jako droga ślepa – przekonywała Ewelina Stobiecka.
Wójt zapowiedziała także remont schodów i demontaż niesprawnej windy, która nie działa od ubiegłego roku.
– Na chwilę obecną dostępność osób niepełnosprawnych jest możliwa tylko od strony siedziby GOPS-u – poinformowała.
Przy okazji padły dwie dobre wiadomości w kontekście pozyskanych przez urząd środków finansowych. Chodzi o budowę strefy rekreacyjno-wypoczynkowej przy szlaku rowerowym „Folga na Zakolu”. Dotacja sięga 105 tys. zł, a wkład własny samorządu to prawie 39 tys. zł oraz ponad 148 tys. zł pozyskane z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach na usuwanie azbestu.
Zmiany w tegorocznym budżecie przyjęto jednogłośnie. Chodziło głównie o techniczne podniesienie i przesunięcie wydatków bieżących na oświatę, na wynagrodzenia ze wsparcia dla uczniów z Ukrainy, odszkodowanie zasądzone wyrokami za wypadek na gminnym chodniku oraz aktualizacja funduszu sołeckiego i załączników pomocowych.
Równolegle zaktualizowano wieloletnią prognozę finansową wpisując m.in. projekt LOWE (Lokalny Ośrodek Wiedzy i Edukacji) na lata 2025-2027 oraz wydłużając czas prac nad planem ogólnym na 2026 rok na wniosek wykonawców.
Miedźno
Wygrał dyniowe mistrzostwa. Jego gigant ważył ponad sześćset kilogramów
Ma niezwykłą pasję i imponujące osiągnięcie na koncie. Kamil Lis, mieszkaniec gminy Miedźno, zwyciężył w ogólnopolskim konkursie Dynia Fest 2025 w Dobroniance, zdobywając pierwsze miejsce w rywalizacji największych dyń w kraju.
Jego okaz o imieniu Hortensja ważył aż 603,5 kilograma, czym zdeklasował konkurencję i zapewnił sobie tytuł mistrza tegorocznych zawodów. W nagrodę hodowca otrzymał okazałą statuetkę oraz nagrodę finansową, a także uznanie w środowisku ogrodniczym, w którym tego typu osiągnięcia budzą duże emocje.
Dynia Fest w Dobroniance to jedna z najważniejszych imprez w Polsce poświęconych uprawie gigantycznych warzyw. Co roku przyciąga najlepszych hodowców z całego kraju, dla których rywalizacja jest nie tylko sportowym wyzwaniem, ale i okazją do wymiany doświadczeń. W tegorocznej edycji w szranki stanęło aż jedenaście imponujących okazów, a emocje podczas ważenia rosły wraz z kolejnymi odczytami wagi.
Pasja Kamila do uprawy warzyw nie jest przypadkowa. Od lat eksperymentuje z różnymi gatunkami, jednak to właśnie dynie stały się jego znakiem rozpoznawczym. Ich uprawa wymaga cierpliwości, wiedzy i doświadczenia, a także – jak przyznaje sam hodowca – odrobiny szczęścia i sprzyjającej pogody.
Co trzeba zrobić, by wyhodować takiego olbrzyma, jakim może poszczycić się Kamil Lis? Przeczytajcie o tym także tutaj. O pasji Kamila pisaliśmy już w 2019 roku.
Miedźno
Parafia w Miedźnie ma już sześćset lat. Jubileuszowe obchody zakończone koncertem Eleni
W minioną niedzielę parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Miedźnie obchodziła wyjątkowy jubileusz – 600-lecie swojego istnienia. Uroczystości zgromadziły licznych parafian oraz zaproszonych gości, dla których była to okazja do wspólnej modlitwy i refleksji nad historią wspólnoty.
Historia parafii w Miedźnie sięga 1425 roku, kiedy to została erygowana przez biskupa Zbigniewa Oleśnickiego. Fundatorem świątyni był król Władysław Jagiełło. Obecny kościół, wzniesiony w latach 1872–1877, pozostaje niezmiennie centrum życia religijnego i społecznego mieszkańców.
Głównym punktem niedzielnych obchodów było nabożeństwo pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego, abp Wacława Depo. Liturgia rozpoczęła się procesją, podczas której poświęcono nową figurę patronki parafii – św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Wydarzenie miało podniosły charakter, podkreślając wielowiekowe dziedzictwo wspólnoty.
Obchody miały również wymiar kulturalny. Zwieńczeniem jubileuszu był koncert Eleni.
Miedźno
Hydrant w rowie, krzywe przepusty i dziurawe chodniki. Radny Kluba punktuje fuszerki drogowe
Podczas niedawnej sesji Rady Gminy Miedźno jedną z istotniejszych kwestii, jakie poruszono, były inwestycje drogowe prowadzone w Kołaczkowicach. Radny Ireneusz Kluba w swoim wystąpieniu szczegółowo wyliczył problemy związane z realizowanymi pracami drogowymi i infrastrukturą towarzyszącą. Lista wpadek jest przytłaczająca.
– Mam pytanie nawiązujące do pani sprawozdania dotyczącego budowy dróg w Kołaczkowicach – zwrócił się radny do wójt Eweliny Stobieckiej. – Są interwencje mieszkańców, jeśli chodzi o zakończenie odcinka trzeciego pod lasem, gdzie droga jest zaniżona i systematycznie zalewana. W końcówkach drogi po prostu stoi woda. Mało, że stoi, to schodzi na pola uprawne. Tam jest coś, co zostało zrobione niedobrze. Powinno być odprowadzenie tej wody, a ona wpływa na działki gruntowe – wskazywał.
Zwrócił też uwagę na problem hydrantu umieszczonego w rowie.
– Jakieś dwa miesiące temu było zgłaszane, że w rowie jest hydrant na zakończeniu linii wodociągowej. On jest w rowie, odkryty. Kiedy przyjdzie zima, może zamarznąć. Też była zwracana uwaga przeze mnie na to. Były panie z gminy, ale do tej pory nic się w tej kwestii nie dzieje – zaznaczył Kluba.
W kolejnym punkcie swojego wystąpienia nadmienił o konstrukcji przepustu drogowego między Kołaczkowicami Małymi a Dużymi.
– Już ściany czołowe się pochyliły. Jeszcze inwestycja nieodebrana, a one się zaraz przewrócą. Jeszcze jedne opady i wpadną do rowu. Też to powinno być zrobione, też to było zgłaszane – ostrzegał.
Radny przytoczył też uwagi mieszkańców dotyczące wyjazdu w rejonie szkoły.
– Dzisiaj było zgłoszenie odnośnie wyjazdu, żeby zająć się wyjazdem łącznika z Kołaczkowic Małych na Kołaczkowice Duże. To jest przy szkole w Kołaczkowicach. Po prostu tam jest mały skręt. W chwili, jak zostały położone krawężniki, została skrócona ta jezdnia. Przedtem samochody o dużej długości, takie jak autobus szkolny czy z naczepą, jak jeździły firmy wykonujące drogę, systematycznie zajeżdżały na działki prywatne. Dojeżdżały pod płot. W tej chwili to jest cofnięte o dwa metry, może być problem z wyjazdem dla tych dużych samochodów – relacjonował.
Kluba wskazywał, że rozwiązaniem byłoby wykorzystanie części działki gminnej lub prywatnej, aby poszerzyć łuk i umożliwić bezpieczny manewr dużym pojazdom.
– Wypadałoby, żeby zabrać część działki szkolnej, czyli de facto działki gminnej. Wtedy ten skręt dla dużych samochodów byłby łagodniejszy, bo w innym przypadku będą wjeżdżały na chodnik. A tam krawężnik na chodnik nie jest najazdowy. Tam już są położone krawężniki chodnikowe, czyli te wysokie, i to będzie systematycznie niszczone – tłumaczył.
Samorządowiec podniósł również problem niedokończonego chodnika.
– Został zrobiony chodnik i już tyle czasu ten chodnik jest, a nie został dokończony. Zostały cztery, pięć kostek w chodniku, gdzie są zawory. One są niezabezpieczone, zostały dziury. Jak ktoś nogę złamie, będzie gmina płacić odszkodowania. Powinno to być odpowiednio zabezpieczone, zaznaczone, że jest niezakończone, żeby to było widoczne – mówił radny.
Niejasna według niego pozostaje też sprawa słupów ustawionych w chodniku.
– I kwestia, o którą już wcześniej pytałem: kto będzie płacił za przestawienie tych słupów w chodniku? Dochodzą słupy na Kołaczkowicach Małych w chodniku. Okazuje się też, że powychodziły w chodniku, nawet lampy zainstalowane. W programie funkcjonalno-użytkowym jest, że wykonawca ma to robić, żeby tego gmina nie płaciła – stwierdził.
Do tej kwestii odniosła się wójt Ewelina Stobiecka.
– Jeżeli chodzi o przestawianie słupów, to jeszcze nie jest ustalone, kto za to będzie płacił. Także tutaj nie jest to jednoznaczne i jesteśmy w trakcie opiniowania i dokumentacji, ponieważ nie jest to taka prosta sprawa, aby te słupy przestawić. Działamy i na bieżąco jest ten temat omawiany – przekonywała.
Wójt podkreśliła, że inwestycja jest nadal w toku.
– Inwestycja w Kołaczkowicach dzieje się bardzo intensywnie i bardzo dużo. Wielu mieszkańców na bieżąco nam zgłasza. Także my, jakiekolwiek problemy, jeżeli są, to są pracownicy i zajeżdżają na miejsce. Jeżeli tylko coś się dzieje, to jesteśmy na miejscu. Jeżeli jest możliwość zmiany i wprowadzenia zmian, to takie zmiany zostają wprowadzone, ale nie wszystkie rzeczy możemy. Tak jak pan mówił, że to już było zgłaszane, także w ten sposób, jak funkcjonujemy, to jest bardzo dobry sposób – wyjaśniała Stobiecka.
Dodała także, że to wciąż teren budowy, a poprawki są na bieżąco wprowadzane.
– Mimo że nie zostało to odebrane, pewne prace, które już teraz widzimy, że są nie tak jak powinny być, to są naprawiane i zmieniane. Także inwestycja nadal trwa, odbiory będą za jakiś czas. A firma, że w ten sposób wykonuje bądź inny, no ma to być zrobione właściwie, więc my też to weryfikujemy i też są odpowiednie osoby czy inspektorzy, którzy to weryfikują. Więc jesteśmy cały czas w kontakcie i te bieżące rzeczy naprawiamy, ale też i zgłaszamy firmie wykonującej tę inwestycję – podkreśliła.
Radny Kluba na tym nie poprzestał i punktował dalej, zgłaszając kolejne nieprawidłowości.
– Na zakończeniu chodnika pod lasem, przy jego budowie, firma wykonująca to zadanie powyrywała to, co tam zarastało, i wrzuciła to na teren prywatnej posesji. To tam cały czas leży, już zdążyło na nowo pozarastać, nie zostało to usunięte – wskazywał.
Podniósł także temat rowów melioracyjnych.
– Napisałem pismo i czekam. Nie wiem, czy mam jeszcze pisać następne – bo to już ze dwa miesiące minęły – odnośnie kserokopii pozwolenia wodnoprawnego na odcinek numer 1 w Kołaczkowicach. Dlaczego pisałem o to podanie? Dlatego, że tam chcecie zlikwidować rowy. W tych projektach jest sześćset metrów rowów. Ich zlikwidowanie będzie problemem – przekonywał.
Radny Kluba zauważył podczas niedawnych opadów, że może to rodzić potencjalne kłopoty.
– Mam zdjęcia, jak wygląda droga w Kołaczkowicach, jak płynie woda drogą, a to nie był duży deszcz. Przy likwidacji tych sześciuset metrów rowów, a jest to w kosztorysie, to będzie problem. Zgłaszam i czekam cierpliwie, żeby znowu nie było jak w przypadku kanału technologicznego, kiedy pracownik przetrzymał ponad trzydzieści dni decyzję ministra cyfryzacji po to, żeby się nie odwołać. Dostałem po trzydziestu dniach. Więc jest pozamiatane – ubolewał.
Wójt Stobiecka nie odniosła się do merytorycznych uwag radnego Kluby. Skrupulatny wywód samorządowca spuentowała wymownym milczeniem.
Miedźno
Wójt Stobiecka ośmieszyła Radę Powiatu Kłobuckiego? Czy rada sama naraziła się na śmieszność?
Zatrudnienie i zwolnienie z pracy radnej Agnieszki Związek w Urzędzie Gminy Miedźno to przykład, jak prawo pracy i polityka potrafią w praktyce zaplątać się w supeł, z którego trudno się wyplątać. Dla normalnego obserwatora wydarzeń samorządowych w powiecie kłobuckim całość trąci już wręcz absurdem, w który wplątywane są kolejne instytucje. Bo trudno dopatrzeć się we wszystkim logicznych i spójnych działań. Ale po kolei…
W gminie Miedźno historia radnej powiatowej Agnieszki Związek stała się symbolem batalii między urzędem a własnymi pracownikami. Od ponad roku trwa przepychanka, w której prawo pracy, przepisy o ochronie mandatu radnego i decyzje samorządowych władz tworzą mieszankę pełną sprzeczności.
W ubiegłym roku wójt Ewelina Stobiecka po raz pierwszy zdecydowała się na rozwiązanie stosunku pracy z Agnieszką Związek, pełniącą funkcję dyrektora ds. inwestycji. Wypowiedzenie zostało jednak zakwestionowane przez sąd pracy. Wyrok był jednoznaczny – zwolnienie było bezprawne, bo wójt nie uzyskała zgody Rady Powiatu Kłobuckiego. De facto w ogóle wtedy o nią nie wystąpiła. Po długim procesie Związek została przywrócona do pracy, a gmina musiała wypłacić jej wynagrodzenie za okres pozostawania bez możliwości świadczenia obowiązków. Do tego doszły koszty przegranego procesu i obsługi prawnej. Kancelaria z Zabrza, która między innymi reprezentowała Stobiecką i urząd w sporze z radną tylko w ubiegłym roku wystawiła gminie rachunki opiewające łącznie na blisko 50 tys. zł.
30 czerwca tego roku Stobiecka ponownie wręczyła radnej wypowiedzenie. Tym razem sytuacja w urzędzie przybrała dramatyczny obrót. Według relacji świadków, Związek po spotkaniu z wójt zasłabła na korytarzu. Konieczna była interwencja karetki pogotowia, a radna na kilka godzin trafiła na obserwację do szpitala na częstochowskiej Parkitce. Jak później komentowała to zdarzenie w mediach Stobiecka? Uznała, że radna „odegrała teatrzyk”, a całe zajście nazwała „symulacją”. Co istotne, związki zawodowe wyraziły wcześniej jednoznacznie negatywną opinię wobec planów wójt.
Nim jednak doszło do wręczenia wypowiedzenia stosunku pracy Stobiecka, jako pracodawca radnej, zwróciła się do rady powiatu z wnioskiem o wyrażenie zgody na wypowiedzenie jej… warunków pracy i płacy, czyli de facto określone w kodeksie pracy tzw. wypowiedzenie zmieniające. Uzasadnieniem miał być proces reorganizacji urzędu oraz likwidacja stanowiska dyrektora ds. inwestycji, które zajmowała radna. Tymczasem 30 czerwca Związek otrzymała zupełnie inny dokument – wypowiedzenie definitywne, rozwiązujące stosunek pracy.
Powiat miał więc decydować o czymś zupełnie różnym z punktu widzenia kodeksu pracy, niż faktycznie podjęte działania przez wójt Stobiecką. Warto tym samym przyjrzeć się jednak nieco bliżej temu, czym zajęli się ostatnio radni powiatowi.
Z formalnego punktu widzenia sprawa dotyczyła tylko wypowiedzenia warunków pracy i płacy, czyli możliwości przeniesienia pracownika, za jego zgodą, na inne stanowisko pracy. Wnioskiem wójt Miedźna w pierwszej kolejności zajęła się powołana komisja doraźna w radzie powiatu. Co ustaliła?
Jej członkowie przeanalizowali dokumenty oraz wysłuchali wyjaśnień zarówno wójt Stobieckiej, jak i samej radnej. Komisja wskazała także, że wójt Miedźna podjęła czynności związane z wypowiedzeniem umowy pracy jeszcze przed skierowaniem sprawy na obrady rady powiatu, co, jak zaznaczono w uzasadnieniu, podważało zasadność samego wniosku.
W opinii komisji, pismo złożone do rady dotyczyło formalnie jedynie wypowiedzenia warunków pracy i płacy, natomiast faktycznie miało charakter wypowiedzenia stosunku pracy. Komisja ustaliła, że Związek nie otrzymała bowiem konkretnych informacji dotyczących nowych warunków zatrudnienia. Komisja przypomniała, że radny – jako osoba z wyboru publicznego – korzysta z ochrony prawnej, a ewentualne rozwiązanie stosunku pracy nie może być uzasadniane przyczynami pozornymi czy związanymi z pełnieniem mandatu. W efekcie komisja zarekomendowała radzie powiatu odmowę wyrażenia zgody na wypowiedzenie warunków pracy i płacy wobec radnej Agnieszki Związek.
Komisja była na „nie”, koalicja rządząca w radzie powiatu – jednak na „tak”. Wbrew stanowisku komisji większość poparła wniosek Eweliny Stobieckiej. Uchwała została przyjęta i formalnie rada powiatu wyraziła zgodę na wypowiedzenie warunków pracy i płacy radnej Agnieszce Związek.
Tyle że w praktyce radna została zwolniona z pracy już ponad dwa i pół miesiąca temu. Powstał więc paradoks. Rada zgodziła się na coś, co nigdy nie było rzeczywistym problemem, bo decyzja wójt nie dotyczyła „zmiany warunków”, tylko całkowitego rozwiązania stosunku pracy. Cała sytuacja obnaża więc ogromny rozdźwięk między procedurą a rzeczywistością. Decyzja została podjęta wcześniej, a rada głosowała już tylko w cieniu faktów dokonanych.
I właśnie w tym tkwią największe absurdy tej sprawy. Rada powiatu debatowała, powołała komisję doraźną i ostatecznie udzieliła zgody na coś, co już się stało, ale nie na to, co zrobiła wójt Stobiecka. Włodarz Miedźna zaangażowała więc czas i pracę radnych powiatowych w procedury, które i tak całkowicie zignorowała, bo nie czekając na jakiekolwiek stanowisko rady powiatu ponownie zwolniła Agnieszkę Związek z pracy.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Rada Powiatu Kłobuckiego została wciągnięta w jakąś rozgrywkę, a po drodze została przez Stobiecką mocno ośmieszona. Zresztą sama włożyła w to sporo wysiłku, odrzucając rekomendacje komisji doraźnej. Wszystkie niejasności rozstrzygną zapewne najbliższe miesiące – kolejny proces w sądzie pracy, a i przyjętą uchwałą rady powiatu raczej zajmie się nadzór prawny wojewody.
To co rada powiatu uchwaliła, w zderzeniu z chronologią zdarzeń, wydaje się być bardziej deklaracją polityczną niż merytorycznym rozstrzygnięciem mającym na cokolwiek wpływ, tworzeniem tzw. pustego prawa – bez praktycznego zastosowania i całkowicie pozbawionego znaczenia.
Miedźno
Świadkowie udaremnili jazdę pijanego kierowcy. Miał ponad 2,5 promila alkoholu
Dzięki szybkiej reakcji dwóch przypadkowych świadków nie doszło do tragedii na drogach powiatu kłobuckiego. Policjanci z drogówki zatrzymali 47-letniego kierowcę fiata, który miał w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu.
Mieszkańcy Ostrowów nad Okszą zauważyli na parkingu samochód poruszający się w podejrzany sposób. Kierowca fiata nie potrafił wykonać manewru zawracania, co wzbudziło ich czujność. Świadkowie natychmiast odebrali mu kluczyki i uniemożliwili dalszą jazdę, a następnie wezwali na miejsce policję.
Po chwili na parkingu pojawili się funkcjonariusze kłobuckiej drogówki. Badanie alkomatem wykazało, że 47-letni mieszkaniec powiatu pajęczańskiego miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Mężczyzna został zatrzymany, a jego pojazd odholowano na policyjny parking. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi mu wysoka grzywna, kilkuletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz kara więzienia. O jego dalszym losie zdecyduje prokuratura i sąd.
Miedźno
W Kołaczkowicach powstanie pierwszy klub dziecięcy w gminie Miedźno
Wkrótce w Kołaczkowicach rozpoczną się prace związane z adaptacją budynku po byłej szkole na potrzeby Gminnego Klubu Dziecięcego „Kraina Malucha”. Będzie to pierwsza tego typu placówka w gminie Miedźno, zapewniająca opiekę dla trzydzieściorga dzieci w wieku od roku do trzech lat.
Przygotowania do inwestycji trwały od 2023 roku. Prowadzono prace koncepcyjne, projektowe i organizacyjne. W poprzedniej kadencji samorządu zabezpieczono także część środków finansowych. Gmina pozyskała dodatkowe wsparcie – 186 tys. zł z funduszy europejskich, 538 tys. zł z Krajowego Planu Odbudowy oraz około 72 tys. zł z budżetu państwa.
Zakres zadania obejmuje termomodernizację i przebudowę obiektu wraz ze zmianą sposobu użytkowania, budowę niezbędnej infrastruktury technicznej i drogowej, a także utworzenie zaplecza administracyjnego, socjalnego i gastronomicznego. Klub zostanie również kompleksowo wyposażony, aby zapewnić najmłodszym mieszkańcom komfortowe warunki pobytu.
Realizacją inwestycji zajmie się firma z pobliskiego Popowa. Wartość całego zamówienia przekracza 4,3 mln zł, a zakończenie prac zaplanowano w ciągu dziesięciu miesięcy od rozpoczęcia robót.
Miedźno
Kompletnie pijany, bez uprawnień i za kółkiem. Skrajna bezmyślność 29-latka
Policjanci z Kłobucka przerwali niebezpieczną jazdę 29-letniego mężczyzny, który poruszał się osobowym oplem ulicą Kasztanową w Ostrowach nad Okszą. Kierowca miał w organizmie ponad trzy promile alkoholu i jak się okazało, nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami.
Do interwencji doszło podczas rutynowego patrolu. Uwagę funkcjonariuszy zwrócił styl jazdy kierującego, który sugerował, że może znajdować się pod wpływem alkoholu. Podejrzenia szybko się potwierdziły, a badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był kompletnie pijany. Co więcej, po sprawdzeniu danych w policyjnych systemach wyszło na jaw, że 29-latek nigdy nie posiadał prawa jazdy.
– Biorąc pod uwagę stan, w jakim znajdował się kierujący, oraz miejsce i czas zdarzenia, można mówić o realnym zagrożeniu dla innych uczestników ruchu. Dzięki zdecydowanej reakcji patrolu nie doszło do tragedii – podkreślają kłobuccy mundurowi.
Obecnie sprawą zajmują się policjanci z wydziału kryminalnego. Zatrzymanemu mężczyźnie grozi wysoka grzywna, wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oraz kara pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje prokuratura i sąd.
Miedźno
Dramatyczne sceny w urzędzie, radna trafiła do szpitala. Wieś huczy od plotek
W gminie Miedźno po raz kolejny rozgorzała burza wokół zatrudnienia radnej powiatowej Agnieszki Związek, wieloletniej urzędniczki i dyrektor ds. inwestycji. Zaledwie kilka miesięcy po tym, jak sąd pracy przywrócił ją na stanowisko w miejscowym urzędzie, wójt Ewelina Stobiecka ponownie, dzisiaj tj. 30 czerwca, miała wręczyć jej kolejne wypowiedzenie z pracy. Jak udało się nam ustalić, sytuacja w urzędzie przybrała wyjątkowo burzliwy przebieg, gdyż interweniować musiał zespół ratownictwa medycznego.
Wójt Ewelina Stobiecka po raz drugi wręczyła związek wypowiedzenie z pracy? Tak twierdzą nasi informatorzy. Tak jak w ubiegłym roku, także tym razem nie uzyskano wymaganej zgody Rady Powiatu Kłobuckiego – organu, który zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym musi zaopiniować zamiar rozwiązania stosunku pracy z radnym powiatowym. Na dodatek – jak wynika z naszych informacji – opinia związków zawodowych w sprawie wypowiedzenia była jednoznacznie negatywna. Sama procedura w powiecie wciąż jest jeszcze natomiast w toku.
Mimo to wójt zdecydowała się na jednostronne działania, które – jak pokazują wydarzenia z dzisiejszego poranka – doprowadziły do skrajnego napięcia emocjonalnego i fizycznego. Informatorzy mówią o silnym stresie, jakiego doświadczyła Związek, której stan zdrowia wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Po odbytej rozmowie z wójt i otrzymaniu dokumentu wypowiedzenia, urzędniczka zasłabła na korytarzu i została odwieziona karetką do szpitala na częstochowskiej Parkitce.
Poprzednia próba zwolnienia radnej zakończyła się dla gminy kompromitacją i wysokimi kosztami. Sąd pracy uznał, że wypowiedzenie było bezprawne, a Związek została przywrócona na stanowisko. Gmina musiała ponieść koszty przegranego procesu, wypłacać pensję mimo nieumożliwiania świadczenia pracy, a także pokryć honoraria kancelarii prawnej z Zabrza, która wystawiła w ubiegłym roku gminie rachunki na łączną kwotę niemal 50 tys. zł.
To już nie tylko sprawa o charakterze kadrowym czy prawnym. To przykład dramatycznej eskalacji konfliktu, który – zamiast zostać zakończony zgodnie z orzeczeniem sądu – pogłębia się i prowadzi do zdarzeń o potencjalnie poważnych skutkach. Co więcej – pokazuje, że polityczna niechęć może wygrywać ze zdrowym rozsądkiem i elementarnym szacunkiem do drugiego człowieka. Do tematu powrócimy.
Miedźno
Puste bloki, cicha gmina. Osiedle widmo za piętnaście milionów
W Ostrowach nad Okszą stoi niemal gotowe, nowoczesne osiedle mieszkaniowe. „Akacjowa Ostoja” to największa i najbardziej zaawansowana technologicznie inwestycja mieszkaniowa w historii samorządu Miedźna. Miała rozwiązać konkretne problemy lokalowe oraz przyciągnąć nowych mieszkańców. Miała. Dziś – mimo niemal ukończonej budowy – brakuje nie tylko najemców, ale i wyraźnej inicjatywy ze strony obecnych władz gminy, by ten potencjał rzeczywiście wykorzystać.
„Akacjowa Ostoja” to wspólna inwestycja Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej Śląsk Północ i tutejszej gminy. Trzy nowoczesne bloki, dwadzieścia siedem mieszkań z windami, ogrzewaniem z gruntowych pomp ciepła, panelami fotowoltaicznymi, zbiornikami na deszczówkę, własnymi ogródkami, komórkami lokatorskimi, placem zabaw i parkingami. W czasach drożyzny i szalonych odsetek kredytów hipotecznych inwestycja, oferująca najem z dojściem do własności oraz bardzo niskie koszty eksploatacji, wydawała się idealną odpowiedzią na potrzeby młodych rodzin. Dla osób, które nie mają zdolności kredytowej, ale chcą mieszkać komfortowo i bezpiecznie.
Pomysł powstał w poprzedniej kadencji. Inwestycję zapoczątkował ówczesny wójt, który nie tylko zapewnił środki finansowe, ale też zaplanował społeczny cel przedsięwzięcia. Część lokali miała zostać przeznaczona dla osób mieszkających w zasobach komunalnych, między innymi w starym Domu Nauczyciela w Ostrowach nad Okszą. „Akacjowa Ostoja” miała zapewnić im godne warunki życia.
Równocześnie inwestycja miała pełnić funkcję rozwojową – przyciągać nowych mieszkańców z sąsiednich gmin i powiatów, którzy chcieliby związać się z gminą na stałe. Wraz z nimi przypłynęłyby nowe podatki. Tereny wokół Ostrów nad Okszą są dobrze skomunikowane, a sama miejscowość zapewnia pełny dostęp do wszystkich podstawowych usług, szkoły, przedszkola i niezłej bazy rekreacyjnej.
Zmiana władzy przyniosła jednak radykalną zmianę nastawienia do tego projektu. Choć inwestycyjnego tempa nie dało się już zatrzymać, to od początku brakowało realnego wsparcia ze strony nowych władz gminy. Wójt Ewelina Stobiecka – choć formalnie jest partnerem projektu – faktycznie dystansowała się od inwestycji (jeszcze jako radna była jej przeciwna – przyp. red.) sprowadzając działania promocyjne do absolutnego minimum. Efekt? Mieszkańcy regionu po prostu nie wiedzą, że takie mieszkania istnieją. W teorii – osiedle idealne. W praktyce? Chętne są tylko trzy rodziny. Reszta mieszkań stoi pusta.
Choć gmina od początku uczestniczyła w projekcie, prowadzony przez samorząd nabór na mieszkania realizowano bez szerszej kampanii informacyjnej, bez promocji mocnych atutów inwestycji wśród mieszkańców regionu. Nabór wniosków rozpoczęto i zakończono niemal bez echa. Podobnie jest z naborem uzupełniającym.
Pod koniec marca, w wypowiedzi dla jednej z największych ogólnopolskich telewizji, wójt Sobiecka tłumaczyła brak chętnych wysokimi kosztami, które najemcy musieliby ponieść. Chodziło konkretnie o wysokość opłaty partycypacyjnej, którą każdy najemca musi wnieść przed podpisaniem umowy najmu. Wynosi ona zaledwie 20 proc. wartości całego lokalu.
– Wiele osób nie jest w stanie tej partycypacji włożyć, dlatego też rezygnują, pomimo iż mają problemy mieszkaniowe. Czynsz jest ustalony na 19 zł za m², do tego też dochodzą media, więc też powstaje tutaj znacząca kwota — mówiła wówczas Stobiecka, która zamiast wykorzystać obecność w znaczącym medium do promowania tematu i podjęcia próby ściągnięcia nowych mieszkańców do gminy, wolała skoncentrować się na negatywnym przekazie.
Za największe z oferowanych mieszkań, 71 m² trzeba uiścić niewiele ponad 144 tys. zł opłaty partycypacyjnej. Za najmniejsze – 35 m² – kwotę około 72 tys. zł. Czy ten ułamek wartości za tak nowoczesne lokum to dużo? To kwestia dyskusyjna, biorąc w szczególności pod uwagę, że te pieniądze nie przepadają, ale podlegają zwrotowi i waloryzacji w przypadku rozwiązania umowy najmu. Przy obecnych kosztach zakupu mieszkania na wolnym rynku, to jednak niewiele. Tym bardziej że najemca otrzymuje mieszkanie wykończone „pod klucz”, nie musząc inwestować ogromnych pieniędzy w jego końcowy remont.
Trudno oprzeć się więc wrażeniu, że nowe władze Miedźna od początku sabotowały projekt, nie wierząc w jego sens lub nie potrafiąc go wykorzystać. Ostatnio podjęto próbę zainicjowania rozmów z innymi samorządami, które mogłyby kierować osoby potrzebujące mieszkań właśnie do Ostrów.
Oczywiście, przy dotychczasowej bierności każda inicjatywa wydaje się wartościowa. Trudno sobie jednak wyobrazić, że wójtowie innych gmin będą odwalać dodatkową robotę za urzędników z Miedźna, pozbywając się przy tym mieszkańców z własnych samorządów. To lokalsi powinni dbać o to, by efektywnie wykorzystywać inwestycje, szczególnie gdy stoją za nimi duże pieniądze publiczne.
O ile błędy inwestycyjne można czasem tłumaczyć okolicznościami zewnętrznymi, o tyle braku elementarnego zaangażowania w promocję niemal ukończonego projektu wytłumaczyć się nie da. „Akacjowa Ostoja” mogła rozwiązać lokalny kryzys mieszkaniowy i stać się wizytówką gminy. Zamiast tego może stać się symbolem obojętności oraz zaprzepaszczenia dorobku poprzedniej kadencji i potencjału rozwojowego gminy. Nie musi się tak stać. Jest jeszcze czas, ale czas się także w końcu obudzić.
Miedźno
Czyżby wójt Miedźna milczała, bo nie ma się czym pochwalić?
Minął rok od objęcia stanowiska wójta gminy Miedźno przez Ewelinę Stobiecką. Redakcja, chcąc uczciwie podsumować ten czas, zwróciła się do włodarz z konkretnymi pytaniami dotyczącymi jej działań, inwestycji i realizacji obietnic wyborczych. Niestety, okazało się, że Stobiecka nie ma nic do powiedzenia.
W skierowanej do urzędu gminy korespondencji mailowej poprosiliśmy o informacje na temat już zrealizowanych działań, tych, które pozostają w fazie planów, jak i również o wskazanie tych, z których ewentualnie zrezygnowano. Zapytaliśmy również, jakie inwestycje rozpoczęto i zakończono już po objęciu przez Ewelinę Stobiecką funkcji oraz ile wniosków o dofinansowanie zewnętrzne złożono i które z nich zakończyły się pozyskaniem środków. Chcieliśmy się też dowiedzieć, co sama wójt uznaje za swój największy sukces i z jakimi trudnościami mierzyła się gmina pod jej kierownictwem. Na koniec poprosiliśmy o wykaz kadrowych zmian w urzędzie oraz jednostkach organizacyjnych. Odpowiedź? Wójt odmówiła, ograniczając się do lakonicznego stwierdzenia.
– Wszystkie informacje dotyczące realizowanych inwestycji, podejmowanych działań oraz zobowiązań władz samorządowych publikowane są na bieżąco za pośrednictwem oficjalnych kanałów urzędu, w tym na profilu naszej gminy na Facebooku, stronie internetowej oraz w corocznym raporcie o stanie gminy. W związku z powyższym nie przewiduję udzielania dodatkowych komentarzy poza wcześniej udostępnionymi, ogólnodostępnymi źródłami — odpisała w imieniu swojej szefowej Anna Kuras, sekretarz gminy.
Trudno uciec od wrażenia, że wójt Stobieckiej zabrakło odwagi, by odpowiedzieć na pytania, ale także elementarnego szacunku dla mieszkańców, którzy mają prawo wiedzieć, jak ich gmina jest zarządzana. Czy to jedynie lekceważące podejście Stobieckiej do budowania sprawnej polityki informacyjnej gminy, czy być może problem leży w tym, że włodarz Miedźna de facto nie ma się czym pochwalić? Tym bardziej że we wskazanych przez Ewelinę Stobiecką źródłach ze świecą szukać namiastek jej indywidualnych sukcesów po roku sprawowania władzy w gminie.
Jak dotąd głównym zajęciem Stobieckiej wydaje się nieudolne podejmowanie prób zwalniania darzonego niechęcią, choć fachowego pracownika i ograniczanie skali odziedziczonych po poprzedniku inwestycji. W przypadku rewitalizacji terenu w Borowej – 250 tys. zł dofinansowania na budowę tężni – fundusze przepadły, bo nowa wójt postanowiła rozwiązać umowę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Projekt był gotowy, popierany przez mieszkańców, ale nowa władza uznała, że nie warto, bo niby było za drogo.
Podobnie, jeśli chodzi o budowę placu zabaw w Wapienniku. Miał on powstać już w ubiegłym roku z dofinansowaniem pozyskanym przez poprzednika z marszałkowskiej „Inicjatywy Sołeckiej”. Nie powstał, a w tym roku gmina już na to działanie pieniędzy z województwa nie zdobyła, choć – jak słychać – mają być rozważane alternatywne źródła pozyskania pieniędzy.
Warto też przypomnieć burzliwy spór z konsorcjum budowlanym, które domagało się od gminy ponad 1,7 mln zł. Wójt Stobiecka, zamiast walczyć w apelacji po wyroku sądu pierwszej instancji, podpisała ugodę, uznając roszczenie. Problem w tym, że sąd przyznał rację… gminie. Odstąpienie od umowy przez konsorcjum zostało uznane za bezskuteczne, a z pierwotnych roszczeń wykonawca uzyskał tylko 25 proc. plus odsetki.
Najbardziej kontrowersyjna pozostaje jednak sprawa zwolnienia z pracy Agnieszki Związek, radnej powiatowej i byłej dyrektor ds. inwestycji w gminie. Stobiecka zwolniła ją bez wymaganej zgody rady powiatu, co sąd uznał za złamanie prawa. Przez siedem miesięcy radna otrzymywała pełne wynagrodzenie, mimo że wójt zwalniała ją z obowiązku świadczenia pracy, a w finale sąd do pracy i tak ją przywrócił. Obecnie wójt podejmuje kolejną próbę pozbycia się wspomnianego pracownika.
Stobiecka przed objęciem stanowiska mogła się pochwalić zaledwie zatrudnieniem na stanowisku pilota wycieczek i pracownika biurowego, w kampanii podkreślała, że „zna i rozumie prawo”. Trudno zgadywać, gdzie nabyła tę skomplikowaną wiedzę, tym bardziej że ukończony kierunek studiów lokuje ją w gronie specjalistów od turystyki, a nie prawa. Sprawnie zatrudniła za to kancelarię adwokacką z Zabrza, która w 2024 roku kosztowała gminę prawie 50 tys. zł. Prawnicy ci reprezentowali ją również w przegranym, ze wspomnianą Agnieszką Związek, sporze sądowym.
Mimo szeregu wpadek, po kilku miesiącach pracy rada gminy przyznała jednak Stobieckiej nowe, wyższe wynagrodzenie. Zamiast merytorycznych argumentów samorządowcy wskazali na konieczność niwelacji „spłaszczenia różnic płacowych”.
Obecnie zarabia więc ponad 16 tys. zł miesięcznie, mimo że przez rok nie przedstawiła żadnej znaczącej inicjatywy własnej. Sytuację ratuje to, że Derejczyk zostawił jej w spadku wiele inwestycji, na które pozyskał wielomilionowe środki. To przede wszystkim przebudowa układu dróg w Borowej, Kołaczkowicach Małych i Dużych, jak również budowa centrum przesiadkowego w Miedźnie.
Miedźno
Lokalne organizacje z Miedźna zapraszają na wspólne świętowanie Dnia Dziecka
Już 1 czerwca na placu przed remizą Ochotniczej Straży Pożarnej w Miedźnie odbędzie się pełen atrakcji festyn z okazji Dnia Dziecka. Wydarzenie, którego początek zaplanowano na godz. 14, organizują wspólnie Stowarzyszenie Aktywni Miedźno i Okolice oraz OSP Miedźno.
Organizatorzy przygotowali szeroki program rozrywkowy zarówno dla najmłodszych, jak i starszych uczestników. Wśród zaplanowanych atrakcji znajdą się między innymi siedem dużych dmuchanych konstrukcji, rodeo z bykiem, kula do biegania, strzelnica oraz autka na akumulator. Nie zabraknie również pokazu strażackiego i występu Orkiestry Dętej OSP Miedźno.
O oprawę muzyczną zadba DJ, a jednym z punktów kulminacyjnych wydarzenia będzie popularne piana party. Na miejscu działać będzie także strefa gastronomiczna.
W trakcie wydarzenia prowadzony będzie nabór do orkiestry dętej – do udziału zaproszone są dzieci i młodzież zainteresowane rozwijaniem muzycznych pasji. Dodatkowo podczas festynu wystawione zostaną puszki na datki, które zasilą konto stowarzyszenia i wesprą jego dalszą działalność.
Wzorem poprzednich lat wydarzenie zapowiada się na doskonałą okazję do spędzenia czasu z rodziną oraz do wspólnej zabawy w lokalnym, sąsiedzkim gronie.
Miedźno
Nocna akcja policji. Alkohol skradziony, sprawca złapany kilka godzin po zdarzeniu
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku zatrzymali na gorącym uczynku 35-letniego mężczyznę podejrzanego o włamanie do sklepu i kradzież alkoholu. Przestępstwo miało miejsce w nocy z 5 na 6 kwietnia w miejscowości Ostrowy nad Okszą. Sprawca usłyszał już zarzut kradzieży z włamaniem. Grozi mu kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Do zdarzenia doszło w jednym ze sklepów samoobsługowych na terenie gminy Miedźno. Sprawca dostał się do wnętrza obiektu wybijając szyby w witrynie. Ukradł alkohol, po czym oddalił się z miejsca zdarzenia. O incydencie natychmiast poinformowano oficera dyżurnego kłobuckiej komendy, który skierował na miejsce patrol prewencji, funkcjonariuszy pionu kryminalnego oraz technika kryminalistyki.
W działaniach uczestniczył również przewodnik z psem służbowym, który wspomagał zabezpieczanie śladów. Policjanci prowadzili czynności do wczesnych godzin popołudniowych, analizując między innymi zapis z monitoringu sklepowego.
Na podstawie zebranych informacji dzielnicowy z Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku wspólnie z policjantką ogniwa patrolowo-interwencyjnego wytypowali osobę podejrzaną o dokonanie włamania. Kilka chwil później zatrzymali 35-letniego mieszkańca gminy Miedźno, który trafił do policyjnego aresztu.
Zatrzymany usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. O jego dalszym losie zdecyduje prokurator i sąd. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za popełnione przestępstwo grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Miedźno
Wójt Stobiecka z solidną podwyżką. Zaledwie po kilku miesiącach pracy
Rada Gminy Miedźno podjęła uchwałę o nowych stawkach wynagrodzenia tutejszej wójt. Może zaskakiwać argumentacja radnych, gdyż w uzasadnieniu nie napisali oni nic o tym, że Ewelina Stobiecka dobrze wywiązuje się ze swojej funkcji. Oficjalnym powodem podniesienia wynagrodzenia stało się „spłaszczenie płac” na kierowniczych stanowiskach w urzędzie. W konsekwencji wójt będzie się cieszyć wynagrodzeniem na poziomie sięgającym ponad 16,2 tys. zł.
Podjęcie decyzji o wzroście uposażenia dla wójt argumentowano ogólnym wzrostem płac w sektorze administracji publicznej z początkiem bieżącego roku. Na fali tych podwyżek radni postanowili przyznać Stobieckiej znaczną podwyżkę, dostosowując ją, jak podnoszono, do nowych wytycznych.
Zgodnie z projektem uchwały wzrosło przede wszystkim wynagrodzenie zasadnicze, z 8,8 tys. zł do 9,7 tys. zł miesięcznie. Bez zmian pozostał dodatek funkcyjny, ustalony na poziomie 2,8 tys. zł. Natomiast istotnemu zwiększeniu uległ dodatek specjalny – zamiast dotychczasowych 25 proc. wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego, wójt otrzymywać będzie teraz 30 proc.
W praktyce oznacza to, że od teraz łączna kwota poborów włodarza Miedźna wyraźnie wzrośnie. W uchwale wspomniano także o innych składnikach, takich jak dodatek za wieloletnią pracę czy nagroda jubileuszowa, które należą się na mocy powszechnie obowiązujących przepisów.
Radni, uzasadniając decyzję i wskazując na nowe realia budżetowe, podnosili fakt, iż w obliczu rosnących płac w administracji publicznej, wynagrodzenie Stobieckiej stało się zbyt niskie w porównaniu do osób pełniących kierownicze funkcje w urzędzie gminy. Podwyżka ma więc na celu utrzymanie odpowiedniej różnicy w zarobkach między szefową gminy a resztą kadrą zarządzającej urzędem.
– Uważam, że nie jest dobra sytuacja, gdy pensja szefa, biorąc pod uwagę nienormowany czas pracy i odpowiedzialność, jest porównywalna z kadrą kierowniczą — argumentował przewodniczący Zbigniew Graj.
Dla większości radnych decyzja ta była uzasadniona, dla nielicznych – kontrowersyjna.
– Nie wiem, kto tutaj manipuluje, ale pół roku temu nadzór wojewody unieważnił tę uchwałę, którą żeśmy podejmowali w maju (2024 rok — przyp. red.). Nie w całości, ale w punkcie, gdzie zostało wpisane, że tam jest dodatek 25 proc. W tej chwili my to prostujemy, jest 30 proc. i to tylko powinno być sprostowane — podnosił radny Ireneusz Kluba, wnioskując o wcześniejsze przekazanie uchwały na posiedzenia komisji i który ostatecznie wraz z radną Agnieszką Makles głosował przeciwko podwyżce dla Stobieckiej.
-
Poczesna4 miesiące temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków2 miesiące temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna1 rok temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii









