Kłomnice

Wójt Juszczyk: Robimy wszystko, by trudną sytuację budżetową wyprowadzić na prostą

fot. Adrian Biel

Z Piotrem Juszczykiem, włodarzem Kłomnic, o strategii oddłużenia gminy, planach na obecną kadencję i działaniach gminy w sprawie rozpoczynającej się budowy autostrady rozmawia Piotr Biernacki.

Radni uchwalili nowy budżet, w którym jednak nie widać nowych inwestycji. Na czym więc władze gminy zamierzają się skupić w tym roku?

Niestety głównie na spłacaniu kredytów. Ostatnie lata mocno nadwyrężyły nasz budżet. Wykonaliśmy kanalizację w Rzerzęczycach. Za mojej kadencji został zrealizowany drugi i trzeci etap tej inwestycji. A kwota była niemała, sięgająca około 16 mln zł. Kolejny duży wydatek, jaki ponieśliśmy, to przebudowa Gminnego Ośrodka Kultury w Kłomnicach, która pochłonęła ponad 4 mln zł. Przez minione cztery lata cały czas towarzyszyło nam widmo spłaty olbrzymiego zadłużenia. Rozpoczęte inwestycje należało dokończyć i tu dyskusji nie było. Rozumiałem to ja, jak i na szczęście, rozumieli to radni poprzedniej kadencji. Ale olbrzymie długi pozostały. Sukcesywnie je spłacamy. Tylko w tym roku będzie to około 5 mln zł. Dla nas to są ogromne pieniądze. Obecnie skupiliśmy się na tym, by trochę docisnąć pasa. I z tego powodu właśnie tych nowych, dużych inwestycji w bieżącym roku po prostu nie będzie widać. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy nic robić. Na wydatki majątkowe przeznaczymy prawie 5 mln zł. Mniejsze inwestycje będą realizowane, gdyż na szczęście udało nam się pozyskać fundusze zewnętrzne. Pod koniec czerwca otrzymamy rozliczenie za wspomnianą kanalizację, blisko 2,2 mln zł, więc siłą rzeczy sytuacja się nam troszkę poprawi. Jest szansa, że wtedy złapiemy oddech.

O jakiej ogólnie kwocie zadłużenia mówimy?

Około 20 mln zł. A to tylko samo zadłużenie. Do tego należy doliczyć koszt obsługi kredytów. Tylko z tego tytułu w poprzedniej kadencji mogliśmy wybudować jakieś trzy kilometry dwupasmowej drogi z chodnikami. Niestety w samorządach tak to wygląda, że najczęściej trzeba zaciągnąć kredyt, żeby coś wymiernego zrobić. Ale oczywiście trzeba działać bardzo umiejętnie i delikatnie. Z głową. Robimy wszystko, by tą trudną sytuację budżetową wyprowadzić na prostą. Większe inwestycje planujemy za rok, może za półtora roku.

Macie nowy, piękny obiekt. Mam tu na myśli siedzibę Gminnego Ośrodka Kultury w Kłomnicach. Kilka dni temu oficjalnie został oddany do użytku.

Tak, chociaż kiedy zabieraliśmy się za tę modernizację to pojawiały się głosy, że trafniejsze byłoby wybudowanie przedszkola w Kłomnicach. Że to powinno zostać zrealizowane w pierwszej kolejności. Tylko proszę zwrócić uwagę, że wydawanie na przedszkole 6 czy 8 mln zł, nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego w momencie, kiedy pustoszeją nam szkoły. To trzeba głośno powiedzieć. Szkoły zaczynają świecić pustkami. A pomimo, iż koszty utrzymania szkół pozostają na tym samym poziomie, to akcent przesuwa się na gminę, gdyż subwencja państwowa jest z roku na rok mniejsza, ponieważ dzieci jest mniej. I to z budżetu gminy należy wyłożyć pieniądze na wyrównanie kosztów. W jednej z największych szkół z terenu gminy, w Kłomnicach, odejdą zaraz trzy oddziały, a wejdzie tylko jeden. Ten niż demograficzny cały czas jest widoczny. Mamy pobudowane piękne, duże szkoły, ale za chwilę zacznie hulać w nich wiatr. Może się okazać, że jedna ze szkół, czy jeden z jej członów będzie na tyle opustoszały, że będzie można spokojnie umieścić tam nasze przedszkolaki. W zasadzie problem nie dotyczy tylko przedszkola w Kłomnicach. Placówka w Rzerzęczycach również wymaga remontu, ale to nie jest pilna sytuacja. Na szczęście w Rzekach Wielkich, czy Witkowicach też są dobre warunki. Najgorsza sytuacja jest właśnie w Kłomnicach, gdzie przedszkole znajduje się w budynku, który powstał na początku ubiegłego stulecia. Co jakiś czas się je odświeża, ale de facto nie spełnia ono takich warunków jakich byśmy sobie wszyscy życzyli dla najmłodszych mieszkańców gminy. Jest więc uzasadnienie, by z przedszkolem coś robić, ale nie uważam, że budowa nowego obiektu to dobry kierunek. Jestem bardziej za wykorzystaniem dostępnej infrastruktury. Do tego typu problemów należy podejść po gospodarsku. Tak jak w domu nie wszystko trzeba od razu kupować nowe, tak i tutaj, w gminie, należy zrobić gruntowny i konkretny przegląd posiadanych zasobów. A nasz stan posiadania, jeśli chodzi o infrastrukturę, wygląda obiecująco. Dysponujemy nowymi budynkami, po porządnych remontach czy rozbudowach, więc to wygląda naprawdę dobrze. Tam jest naprawdę dużo miejsca i to tam można przywrócić gwar i śmiech dzieciaków. Jeśli nie zadbamy o przedszkola dla dzieci, to jednocześnie nie zadbamy o spokój ich rodziców, którzy muszą pracować, realizować się zawodowo. A Kłomnice mają być miejscem przyjaznym dla rodziny, dla mieszkańca. To mój najważniejszy cel. Od pierwszej kadencji.

Wróćmy na moment do tematu GOK-u.

Zakończyliśmy całą inwestycję, a teraz chcemy jeszcze uporządkować plac przed GOK-iem, tzw. Pasternik. Mamy przygotowany projekt, który wizualnie jest kompatybilny z fasadą budynku ośrodka. To w zasadzie centrum Kłomnic więc zależy nam, by to otoczenie spełniało szereg funkcji, a po drugie, także cieszyło oko. Chcemy to tak zaaranżować, by można było się po tym terenie przespacerować, posiedzieć na ławce, odpocząć. Ten teren będzie idealny miejscem nie tylko pod kątem przedsięwzięć kulturalnych, ale i rekreacyjnych. Czekamy w tej kwestii na decyzję urzędu marszałkowskiego. Jesteśmy na liście rezerwowej, na pierwszym miejscu, jako jeden z najlepszych projektów. W zeszłym roku pieniądze na zagospodarowanie tego terenu przeszły nam koło nosa. W tym, mam nadzieję, będzie już inaczej.

Jakie zadania uważa pan za priorytetowe do realizacji?

Jak wspomniałem wcześniej, ważne jest, aby nie ustawać w działaniach na rzecz rozwoju naszej społeczności. Czy to spojrzymy na to w ujęciu gminnym czy przez pryzmat poszczególnych sołectw. Mówiłem o tym, że małe inwestycje będą prowadzone. Ale mądrze, bez zbytniego obciążania budżetu, a przy pozyskanych środkach z zewnątrz. Takim projektem jest na przykład Centrum Usług Społecznościowych w Rzekach Wielkich, w starych budynkach przy dworku. Dziś są one mocno zdewastowane, dlatego z programu rewitalizacji chcemy je odnowić. Po to, by lokalna społeczność mogła swobodnie korzystać z tej infrastruktury. Kolejny przykład to Klub Seniora w Konarach, na którego stworzenie pozyskaliśmy 150 tys. zł. Oczywiście w miarę możliwości i posiadanych środków zamierzamy na bieżąco przeprowadzać remonty dróg. Chcemy pozyskać na ten cel środki, chociażby z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych. Największym problemem jest to, że te odcinki dróg są u nas długie, powyżej półtora kilometra, więc koszt wybudowania takiej drogi też jest zdecydowanie wyższy. Chcemy dzielić te zadania na etapy, tak by spokojnie te inwestycje realizować.

Priorytetem pańskiej poprzedniej kadencji była budowa ujęcia wody w Witkowicach. Nie udało się zakończyć ten inwestycji. Dlaczego?

Z prozaicznego powodu. Okazało się, że Państwowe Przedsiębiorstwo Wodne “Wody Polskie” do tej pory nie wydały nam decyzji dotyczącej tego przyłącza. Czekamy tylko na to i mam nadzieję, że wreszcie w tym roku wszelkie formalności się zakończą. To jest kluczowa inwestycja, gdyż ta część gminy, za torami w stronę Częstochowy, ma wodę najgorszej jakości. Oczywiście ją uzdatniamy. Robimy wszystko, by nadawała się do picia, ale jej wygląd po wlaniu do szklanki jest daleki od zadowalającego. To jest bardzo ważny problem, który definitywnie w tym roku zamierzamy rozwiązać.

Lada chwila rusza budowa autostrady A1, jako jedyny odcinek tej nowej autostrady po starym śladzie DK1. Gmina bezpośrednio sąsiaduje z tą inwestycją. Przez Kłomnice biegnie jedna z głównych dróg krajowych, która de facto ma być objazdem dla tej budowy. Jak się przygotowujecie do tego niełatwego procesu? Nie da się ukryć, że czeka was szereg uciążliwości związanych z ogromnym natężeniem ruchu. Jedna nitka DK1 zostanie wyłączona z ruchu na długości osiemdziesięciu kilometrów.

Sytuacja nie wygląda kolorowo. Wspólnie z radną i sołtyską Witkowic, przewodniczącym rady gminy oraz sołtysem Kłomnic byliśmy niedawno w Warszawie na posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. budowy autostrady A1 i przebudowy dróg krajowych. Kiedy wymienialiśmy doświadczenia z delegacjami z innych gmin okazało się, że na odcinku łódzkim zadbano o szereg spraw, które na etapie przebudowy ułatwią ludziom codzienne funkcjonowanie. W projekt przebudowy wpisano między innymi obwodnice. Natomiast z przykrością trzeba powiedzieć, iż władze dla naszej gminy, Rędzin czy Kruszyny, która też sąsiaduje z “krajówką”, konkretnego rozwiązania jeszcze nie mają. O budowę obwodnicy Kłomnic zabiegamy już kilkanaście lat. Naprawdę zrobiliśmy już wszystko, co zrobić może samorząd, by takowa inwestycja została zrealizowana. Podjęliśmy specjalne uchwały, zabezpieczyliśmy tereny pod tę inwestycję i opracowaliśmy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego uwzględniający obwodnicę. Jak mało który samorząd nasz ma wszystko dopięte. Już nic więcej czy lepiej zrobić się nie da. Teraz czas na drugą stronę. Korespondencja z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, parlamentarzystami i innymi instytucjami liczy sobie już kilkaset stron. Program przebudowy dróg krajowych ma być pisany dopiero w 2023 roku. Obawiam się czy to już nie będzie o wiele za późno. Mam jednak nadzieję, że zostaniemy uwzględnieni.

Ale dwa projekty, które wymiernie mogły poprawić bezpieczeństwo w gminie, w kontekście wspomnianej przebudowy, poszły do kosza.

To racja. Gmina wykupiła tereny, które miały umożliwić budowę dwóch rond. Martwi również wybiórcze podejście zarządcy drogi do kwestii bezpieczeństwa. W Rędzinach mają cztery sygnalizacje świetlne, w tym jedną pulsującą, a nam kazano się zadowolić jednymi pulsującymi światłami przy kościele. A jest to tak naprawdę najważniejsze przejście przez DK91 w Kłomnicach, gdyż oprócz oczywistej bliskości kościoła parafialnego, jest to również najważniejsze przejście dla dzieci uczęszczających do największej w gminie szkoły podstawowej. Jako samorząd własnymi siłami porządkowymi musimy pilnować bezpieczeństwa na drodze krajowej. Nie rozumiem dlaczego niektórzy starają się nie widzieć tego problemu? Rondo miało powstać, by zapewnić większe bezpieczeństwo naszym mieszkańcom, gdyż łączyłoby ono drogę krajową DK 91, drogę powiatową i dwie drogi gminne, którymi dowozimy nasze dzieci do wspomnianej szkoły podstawowej. Podobna sytuacja jest w Witkowicach. Obok kościół i szkoła, przejście dla pieszych między dwoma miejscowościami i skrzyżowanie dróg krajowej, powiatowej i gminnej.

Aż się prosi żeby powstało tam rondo.

Dokładnie. Czy tak się stanie? Na chwilę obecną tego nie wiemy. Z sygnalizacją też jest problem. Ustalamy co jest tego przyczyną. Kolejna sprawa dotyczy chodników i budowy ciągów pieszo-rowerowych. Od Michałowa Rudnickiego, gdzie jest na to miejsce i teren, aż po samą Zberezkę, czyli ostatnią miejscowość naszej gminy. Z tego odcinka prowadzącego do gminy Kruszyna wiele osób korzysta w różnym celu. Proszę zauważyć, że od Michałowa Rudnickiego poprzez Chorzenice, Witkowice i Nieznanice wszyscy ci ludzie muszą dojechać do szkoły czy kościoła w Witkowicach oraz do jedynych przychodni zdrowia, które mieszczą się w Kłomnicach. Ta droga jest bardzo uczęszczana. W związku z budową autostrady nasze badania wskazują, że będziemy mieć wzrost natężenia ruchu z 8 do nawet 20 tys. pojazdów na dobę. To jest ogromny przeskok. Jeśli pojawi się tyle samochodów i to w głównie pojazdów ciężarowych, to zrodzi to dla nas szereg problemów.

W trudnej sytuacji będzie zarówno wasza gmina, Rędziny oraz Kruszyna.

Tak. Wydostanie się z gminy i przejechanie w miarę szybko do Radomska czy Częstochowy będzie graniczyło z cudem. Autobus nie będzie jechał czterdzieści minut jak teraz, ale półtorej godziny. Nie mówiąc o tym jak wydłuży się czas w momencie gdy, nie daj Boże, dojdzie do jakiegoś wypadku.

Ale chyba prowadzicie rozmowy z powiatem i włodarzami gmin najbardziej zainteresowanych tematem przebudowy? Budowa startuje 17 marca. Zamkną nitkę na jednym odcinku, kolejną na początku kwietnia i następny odcinek w maju. Będziecie zablokowani z każdej strony. Jakie ustalenia poczyniliście? Tym bardziej, że powiat nie wyraził zgody na to, by ten ruch ciężki odbywał się po drogach powiatowych.

I też sobie nie wyobrażamy sytuacji, gdy ruch ciężki by tędy poszedł. Te drogi lokalne, które zostaną zniszczone w trakcie budowy autostrady powinny zostać odbudowane i sfinansowane ze środków centralnych. Gminy, których temat bezpośrednio dotyczy, powinny być traktowane priorytetowo w kontekście pozyskiwania środków na naprawę dróg, bo nie ma co ukrywać, ciężarówki zniszczą nam naszą infrastrukturę drogową i to w takim stopniu, iż nie będziemy mogli niczego poprawiać. Trzeba będzie budować od początku. A my nie dysponujemy środkami, które pozwoliłyby remontować drogi każdego roku. Chcemy rozwijać gminę i przeznaczać pieniądze choćby na rozbudowę sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.

Jak wygląda stan gospodarki sanitarnej w gminie? Skala skanalizowania poszczególnych miejscowości?

Jeszcze daleka droga przed nami, by osiągnąć zamierzony cel. Na dobrą sprawę to mamy kanalizację i oczyszczalnię ścieków w Kłomnicach, do której to podłączone są Kłomnice i miejscowości do Zawady włącznie. Mamy nową oczyszczalnię w Hubach, która będzie obsługiwać Rzerzęczyce i Skrzydlów. I to jest w zasadzie wszystko. Cała część gminy od Częstochowy, czyli Michałów Rudnicki, Chorzenice, Witkowice, Nieznanice, część Kłomnic za torami, Zdrowa i z drugiej strony gminy – Garnek, Skrzydlów, Rzeki i Karczewice nie mają kanalizacji. Patrząc na to pod kątem obszaru to 75 proc. gminy powinno być jeszcze skanalizowane.

W świetle tego trudno nie zadać pytania na co szły pieniądze przez te prawie trzydzieści lat samorządu w gminie? Przejmując fotel wójta miał pan prawie 21 mln zł zadłużenia i kilkanaście procent skanalizowanej gminy.

Pierwsza oczyszczalnia w Kłomnicach powstała jeszcze za czasów wójta Andrzeja Perlińskiego. I to jeszcze przy wykorzystaniu środków przedakcesyjnych. Zostały zrobione Kłomnice, nitkę kanalizacji pociągnięto do Zawady i Pacierzowa. Jak na pierwszy etap to było naprawdę sporo wykonanej pracy. Druga duża inwestycja – oczyszczalnia w Hubach – została wybudowana za kadencji wójta Adama Zająca. Jak widać każdemu z nas, włodarzy gminy, sprawa poprawy komfortu życia naszych mieszkańców leżała i wciąż leży na sercu. Naszym głównym problemem jest duże rozsianie miejscowości. Często nitka kanalizacji, gazu czy linia energetyczna ciągnie się długimi kilometrami przez pola czy lasy zanim trafi do danej miejscowości. Tu leży istota problemu. Obszarowo jest to bardzo duży teren i tworzenie jakiejkolwiek infrastruktury, tutaj mówimy o kanalizacji, generuje ogromne koszty. Na szczęście nie wszędzie występuje ten problem. W minionej kadencji wykonaliśmy trzy kilometry kanalizacji i skorzystało na tym wiele gospodarstw. Ale Rzerzęczyce to zwarty obszar. Pięć ulic i posesja przy posesji. Nie ma co jednak się skupiać na przeszłości. Musimy wciąż pracować, by żyło się lepiej i bardziej komfortowo. I to w różnych aspektach. Nie poddajemy się. Ciężką pracą, a przede wszystkim rozsądnie podejmowanymi decyzjami spłacimy zadłużenie, wybudujemy kolejne odcinki kanalizacji, uregulujemy kwestie związane z przedszkolami czy szkołami. I cały czas, dzięki działaniom GOK-u, będziemy starali się ściągnąć do Kłomnic choćby namiastkę wielkiego świata kultury i rozrywki. Jestem optymistą. Kłomnice muszą być miejscem, gdzie ludzie będą mieli rozrywkę, miejsce na spotkanie się z prawdziwą kulturą i zajęcia sportowe. Jako dobry przykład podam choćby zajęcia fitness i blisko setka uczestników w chwili obecnej. Kłomnice mają być dobrym miejscem do życia. Z przedszkolami i żłobkiem.

Żłobkiem? W jaki sposób chce pan to zrobić?

Chciałbym, aby to była prywatna inicjatywa, by gmina nie ponosiła tych największych nakładów związanych z zatrudnieniem personelu i utrzymaniem infrastruktury. Oczywiście pomożemy chętnie takiemu przedsiębiorcy, który byłby zainteresowany uruchomieniem takiej placówki. Na przykład udostępnimy lokal. Widać, że zapotrzebowanie na żłobek jest. Myślę, że ktoś kto specjalizuje się w takiej działalności miałby z tego dobry biznes.

Temat z innej beczki, ale również niezwykle istotny. Jak wygląda kwestia komunikacji autobusowej na terenie gminy? Wiemy, że częstochowski PKS chce od was ponad 1,2 mln zł dopłaty do kursów rocznie.

Tak. Tyle tylko, że my takich pieniędzy nie mamy zabezpieczonych i nie bardzo są podstawy prawne, by bezpośrednio gmina dopłacała do kursów spółce. To przecież podmiot prawa handlowego. Problem jest podobny jak w innych samorządach. Współpraca z PKS-em wygląda jak wygląda, ale rozmawiamy, negocjujemy. Na szczęście spółka nie wycięła jeszcze wszystkich połączeń, ale bardzo wiele z nich zostało zlikwidowanych. Wielu mieszkańców korzysta z usług tego przewoźnika dojeżdżając choćby codziennie do pracy w Częstochowie. Działają także prywatne linie, z których obecności bardzo się cieszę, tylko że nie załatwiają nam one tematu transportu na terenie gminy. Zależy nam na takich połączeniach, by na przykład z Garnka czy ze Skrzydlowa lub z Rzerzęczyc dojechać do Kłomnic. Tego dziś już nie ma i trudno się dziwić ludziom, że narzekają na coraz trudniejszy dostęp do świadczeń medycznych czy pomocy społecznej. Jeżeli ktoś nie posiada swojego transportu i z Garnka musi się dostać do siedziby GOPS-u, to nie ma czym się dostać. Jedyne co w tym wypadku takiemu mieszkańcowi pozostaje, to poprosić o pomoc sąsiada. Pracujemy nad rozwiązaniami. Rozmawiamy i z PKS-em i innymi przewoźnikami. Chcemy rozwiązać narastający problem wykluczenia komunikacyjnego. Ale to czasochłonny proces i przede wszystkim kosztowny. Być może pomogą w tym zapowiadane w ostatnim czasie przez rząd rozwiązania systemowe, które niby miałyby obowiązywać od kwietnia. Partia rządząca zapowiedziała, że sytuacja PKS-ów ulegnie zdecydowanej poprawie. Jeżeli tak, to oczywiście wszyscy będziemy się z tego cieszyć. Sprawa transportu publicznego to twardy orzech dla większości samorządów z naszego powiatu.

Dziękuję za rozmowę.

Newsletter

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Delegacja z KRUS-u przyjechała do Kosek, by jednej z mieszkanek zaśpiewać z okazji setnych urodzin

Panki

Mrówka CUP. Lokalny przedsiębiorca zorganizował turniej dla dzieciaków

Kłomnice

Minister Grzegorz Tobiszowski: W Brukseli trzeba walczyć o swoje

Kłomnice

Newsletter