fbpx

Wręczyca Wielka

Wylewali chemikalia w lesie. Świadek ustalił sprawców, powiadomił policję i… cisza

fot. Archiwum świadka zdarzenia

Już prawie dwa tygodnie czeka mieszkaniec Szarlejki, aż kłobucka policja zainteresuje się sprawą utylizacji w pobliskim lesie znacznej ilości substancji chemicznych. Mężczyzna, który przypadkowo natknął się na sprawców nielegalnego procederu, udokumentował zdarzenie, poinformował mundurowych i dziwi się, że ci nawet nie pofatygowali się na miejsce.

21 marca w późnych godzinach popołudniowych, oddając się codziennej przechadzce, mieszkaniec leżącej w gminie Wręczyca Wielka Szarlejki natknął się na zaparkowany samochód dostawczy.

– To stała trasa spaceru mojego ojca z psami – relacjonuje pani Karolina (nazwisko do wiadomości redakcji), która poinformowała nas o całym zdarzeniu. – Tata zdziwił się, że w tym miejscu parkuje w ogóle jakiś samochód, szczególnie tego typu. Zauważył panów, którzy kursowali w te i z powrotem z baniakami. W powietrzu unosiła się specyficzna woń chemikaliów, tak jakby acetonu. Kiedy minął samochód zobaczył, że tył wypełniony jest pojemnikami z ciekłą substancją. Sporo z nich było już pustych – dodaje.

Ojciec pani Karoliny zrobił zdjęcia. Między innymi uchwycił na nich numer rejestracyjny samochodu, którym przyjechali sprawcy. Wkrótce po tym rodzina zadzwoniła na numer alarmowy 112 i po połączeniu z najbliższą jednostką policji zrelacjonowała przebieg zdarzenia. Jak podkreśla kobieta, mijały kolejne dni, a mimo tego żaden z funkcjonariuszy się z nimi nie skontaktował.

– 24 marca osobiście z tatą pojechaliśmy do Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku z oficjalnym pismem i zdjęciami. Mieliśmy nadzieję, że może wówczas nabierze to jakiegoś tempa. Niestety do tej pory nikt z policji się z nami nie kontaktował choćby po to, byśmy mogli dokładnie wskazać to miejsce. Tym bardziej, że to nie jest takie proste tam trafić – kontynuuje mieszkanka Szarlejki.

30 marca przed południem z redakcyjnej skrzynki wyszedł mail do biura prasowego kłobuckiej komendy z pytaniem, jakie działania podjęli policjanci w powyższej sprawie i na jakim etapie znajduje się dochodzenie? Choć tamtejsi funkcjonariusze zazwyczaj błyskawicznie odpowiadają na przesłane wiadomości, to tym razem nie doczekaliśmy się żadnej odpowiedzi.

– Zwyczajowo w takiej sytuacji powiadamia się specjalistyczną grupę ratownictwa chemiczno-ekologicznego, której zadaniem jest pobranie próbek substancji i określenie z czym w danym przypadku ma się do czynienia? Czy są to substancje żrące i łatwopalne? – tłumaczy pragnący zachować anonimowość nasz kontakt z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.

Jak nadmienia strażak, to w gestii policji leży zawiadomienie lokalnej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach. Dopiero po zakończeniu pracy przez policję i inspektorów WIOŚ można przystąpić do zlecenia zebrania i utylizacji odpadów. Trudno tu jednak cokolwiek teraz zbierać, badać i ewentualnie utylizować skoro chemikalia zdążyły już wsiąknąć w glebę, a gwałtowne pogorszenie warunków atmosferycznych też nie pomoże.

– Za długo to wszystko trwa. Dodatkowo zawiadomiłam Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Komendę Wojewódzką Policji w Katowicach. Dokumenty trafiły również do częstochowskiej prokuratury – informuje pani Karolina.

Za nielegalne składowania odpadów w sposób, który może spowodować obniżenie jakości powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym czy zwierzęcym grozi do pięciu lat więzienia.

Newsletter

Koronagorączka w Mykanowie. Wójt apeluje o zaprzestanie hejtu wobec chorych i ich rodzin

Mykanów

Maskpol na krawędzi bankructwa? W sprawie spółki interweniuje były wicepremier i minister obrony

Panki

Będą kosić i stawiać snopki. Starostwo szykuje na sobotę festiwal

Mykanów

Pobiegną w szczytnym celu. Mieszkańcy Garnka chcą pomóc 13-latce wygrać ze śmiertelną chorobą

Kłomnice

Newsletter