Powiat częstochowski
Adam Morzyk: Związek rośnie, bo samorządy widzą, że wspólny transport po prostu ma sens
Jurajski Związek Powiatowo-Gminny „Komunikacja Jurajska” w ciągu kilkunastu miesięcy stał się jednym z największych organizatorów publicznego transportu zbiorowego w regionie. Zaczynał od komunikacji budowanej głównie na potrzeby powiatu częstochowskiego, dziś obejmuje już także wybrane samorządy z powiatów kłobuckiego i myszkowskiego. O tym, dlaczego gminy chcą dołączać do związku, jak wygląda finansowanie przewozów, co oznacza dynamiczny wzrost liczby linii, jak związek odpowiada na zarzuty dotyczące wyboru operatorów i czy w przyszłości może powstać własna spółka przewozowa, rozmawiamy z Adamem Morzykiem, członkiem zarządu powiatu częstochowskiego oraz prezesem Jurajskiego Związku Powiatowo-Gminnego „Komunikacja Jurajska”
Gdy spojrzymy na „Komunikację Jurajską” dzisiaj, trudno porównywać ją z tym, czym była jeszcze dwa czy trzy lata temu. Co właściwie wydarzyło się w tak krótkim czasie?
Przede wszystkim okazało się, że model związku powiatowo-gminnego jest dobrą odpowiedzią na potrzeby samorządów i mieszkańców. Zaczynaliśmy od komunikacji organizowanej jeszcze przez powiat częstochowski, a dziś jesteśmy dużym organizatorem publicznego transportu zbiorowego. To już nie jest kilka linii uruchomionych w zastępstwie komercyjnych przewozów, tylko spójny system, który ma zapewniać mieszkańcom regularny, przewidywalny i dostępny transport. Samorządy widzą, że to działa, dlatego kolejne gminy chcą dołączać.
Czym ten model różni się od komunikacji komercyjnej, która przez lata funkcjonowała na wielu trasach?
Komercyjna komunikacja miała jedną zaletę z punktu widzenia samorządów – nie kosztowała ich bezpośrednio pieniędzy. Problem polegał na tym, że nie dawała mieszkańcom tego, czego oczekuje się od transportu publicznego, a poza tym obarczony był drogim biletem. Autobus musi jechać nie tylko wtedy, gdy przewoźnikowi najbardziej się to opłaca. Musi być przewidywalny, musi mieć odpowiednią częstotliwość, musi pozwalać dojechać do pracy, szkoły, uczelni, lekarza czy urzędu a cena biletu musi być zachętą do korzystania z transportu zbiorowego. Publiczny transport zbiorowy ma pełnić funkcję społeczną, a nie tylko handlową.
Czyli chodzi nie tylko o sam autobus, ale o pewność, że można na nim oprzeć codzienne życie?
Dokładnie. Jeżeli ktoś mieszka 40 czy 50 kilometrów od Częstochowy, codzienny dojazd samochodem staje się kosztowny. Dlatego komunikacja musi być tak ułożona, aby dowieźć pracowników na pierwszą zmianę i odebrać ich po drugiej zmianie, ale też obsłużyć uczniów, studentów i osoby, które jadą w innych sprawach. Naszym standardem na głównych liniach jest około 12 połączeń w jedną stronę i 12 w drugą. Są też wyjątki, chociażby w gminie Poczesna, gdzie częstotliwość kursowania jest wyższa. To kompromis między oczekiwaniami mieszkańców a możliwościami finansowymi samorządów.
Kiedy związek formalnie zaczął działać i z jakiego punktu startował?
Związek został zarejestrowany w 2023 roku, jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu. Ponieważ jednak terminy nie pozwalały od razu przenieść całego zadania, w 2024 roku komunikację nadal organizował powiat częstochowski. Wtedy było 16 linii i obsługiwaliśmy właściwie większość gmin powiatu częstochowskiego, poza Blachownią. Po wyborach samorządowych związek ukonstytuował się w czerwcu 2024 roku, a od 1 stycznia 2025 roku rozpoczął realną obsługę linii użyteczności publicznej.
Które samorządy tworzyły ten podstawowy trzon „Komunikacji Jurajskiej”?
Był to powiat częstochowski oraz takie gminy jak Dąbrowa Zielona, Janów, Kamienica Polska, Kłomnice, Kruszyna, Lelów, Mstów, Mykanów, Poczesna i Przyrów. To była baza, na której budowaliśmy system. Później pojawiły się kolejne wnioski o przystąpienie do związku, między innymi ze strony Starczy, Konopisk i Wręczycy Wielkiej. Następnie odbyliśmy szereg rozmów i zapadły decyzje dotyczące Koziegłów oraz Panek, a obecnie prowadzimy rozmowy o przyłączeniu Przystajni i Koniecpola. Są także ponadto sygnały od innych samorządów z regionu byłego województwa częstochowskiego.
Jednym z przełomowych momentów był kryzys komunikacyjny w Poczesnej. Jaką rolę odegrał wtedy związek?
Gmina Poczesna, gdy zaistniał tzw. kryzys komunikacyjny, zwróciła się do nas na początku marca 2025 roku, czyli po kilkunastu dniach wdrażania modelu opartego o linie MPK 31 i własnej komunikacji, z pytaniem o możliwość przygotowania alternatywnej komunikacji wobec dotychczasowego modelu opartego o linie MPK 53, 65, 68. Wójt przedstawił sprawę zarządowi i poprosił o pomoc. Zarząd zdecydował, że związek powinien zareagować. Od 1 maja uruchomiliśmy nowe linie, które miały zabezpieczyć potrzeby mieszkańców. To pokazało, że związek może być nie tylko organizatorem planowej komunikacji, ale także narzędziem szybkiej interwencji w sytuacjach kryzysowych.
Skala wzrostu jest jednak znacznie większa niż kilka dodatkowych tras. Ile linii będzie obsługiwał związek?
Rok 2025 rozpoczęliśmy od 16 linii. Po rozszerzeniach było ich więcej, a od 2026 roku system urósł do około 50 linii. Po uruchomieniu kolejnych połączeń, między innymi z Wręczycy Wielkiej przez Blachownię oraz na terenie Panek, rok powinniśmy zamknąć liczbą około 55 linii użyteczności publicznej. To ogromny przeskok organizacyjny. Wzrosła też praca przewozowa, bowiem z planowanych w 2024 roku około 3,2 mln wozokilometrów do ponad 8,3 mln wozokilometrów w skali 2026 roku.
Czy wszystkie te linie mają ten sam charakter?
Nie. Część linii łączy gminy z Częstochową i tam siatka połączeń jest bardziej rozbudowana. Są jednak także linie lokalne, wewnątrzgminne albo między sąsiednimi gminami. One pełnią inną funkcję. Dowożą mieszkańców do ważniejszych punktów, do głównych tras, do szkół czy lokalnych usług. Ich rozkład jest zwykle bardziej skoncentrowany na godzinach porannych, południowych i popołudniowych. To pokazuje, że nie budujemy jednej sztywnej matrycy, tylko system dopasowany do różnych potrzeb.
Za takim wzrostem muszą iść duże pieniądze. Jak wygląda dziś budżet związku?
Budżet związku wynosi obecnie około 36 mln zł. Około 10 mln zł stanowi wkład własny uczestników związku, natomiast około 26 mln zł pochodzi z dopłaty z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Jesteśmy jednym z największych beneficjentów tego funduszu w województwie śląskim i prawdopodobnie także jednym z większych organizatorów tego typu komunikacji w kraju. To pokazuje, że przyjęty kierunek był właściwy.
Często przy dużych instytucjach pojawia się pytanie o koszty administracyjne. Jak rozbudowane jest biuro związku?
Struktura jest bardzo niewielka. Obecnie mówimy o trzech i pół etatu. Głównym specjaliście, głównej księgowej i dwóch stanowiskach administracyjnych, z czego jeden etat został uruchomiony od maja tego roku i jest dofinansowany z Powiatowego Urzędu Pracy w Częstochowie. Koszty funkcjonowania biura są pokrywane ze składek członkowskich. Te składki są wyliczane według algorytmu zależnego od skali pracy przewozowej wykonywanej na rzecz danego samorządu. Jedna gmina płaci więc kilka tysięcy złotych, inna znacznie więcej, bo zakres obsługi jest nieporównywalny. Warto też jasno powiedzieć, że członkowie zarządu związku pełnią swoje funkcje bez pobierania wynagrodzenia, czyli społecznie. Ja jako prezes pełnię także społecznie obowiązki dyrektora biura związku. Jest to bardzo odpowiedzialna praca, za którą również nie pobieram wynagrodzenia.
Wspomniał pan kiedyś o budowie zintegrowanego systemu transportowego. Czy to nadal aktualny kierunek?
Tak, i jesteśmy już w trakcie realizacji konkretnych działań. Pracujemy nad indywidualnym systemem zarządzania transportem oraz profilem pasażerskim. Chodzi o dedykowaną dla nas aplikację, dzięki której pasażer będzie mógł sprawdzić w czasie rzeczywistym, gdzie znajduje się autobus, za ile minut przyjedzie na przystanek i jak zaplanować trasę. System ma być zintegrowany z narzędziami Google, aby łatwiej wyszukiwać połączenia. Zakładamy, że aplikacja będzie gotowa jesienią.
A co z informacją pasażerską na przystankach?
To kolejny etap. Planujemy montaż tablic LED na najważniejszych przystankach, przede wszystkim w stolicach gmin i w miejscach pełniących funkcję węzłów komunikacyjnych. Dodatkowo na ponad 150 przystankach mają pojawić się wyświetlacze e-papierowe. Będą pokazywały zarówno rozkład statyczny, jak i dynamiczną informację o przyjeździe autobusu. Całość musi spełniać standardy dostępności, także dla osób z niepełnosprawnościami. Dzisiejsza komunikacja publiczna to już nie tylko autobus, ale cały system informacji i zarządzania.
W ostatnich miesiącach pojawiły się jednak publiczne zarzuty dotyczące sposobu wyboru operatorów. Jak pan na nie odpowiada, jak się ustosunkuje do tych doniesień?
Związek działa jako podmiot sektora finansów publicznych, na podstawie przepisów prawa. Nie zrobiliśmy niczego, co byłoby niezgodne z przepisami. Trzeba pamiętać, że informację o dofinansowaniu na start komunikacji otrzymaliśmy dopiero około 23 grudnia 2024 roku, a przewozy miały ruszyć 1 stycznia 2025 roku. W takiej sytuacji ustawa o publicznym transporcie zbiorowym przewiduje możliwość zastosowania tzw. przesłanki zakłócenia. To rozwiązanie pozwala zapewnić ciągłość komunikacji, ale jednocześnie daje organizatorowi czas na przygotowanie pełnej procedury.
Czyli nie chodziło o omijanie przetargu, tylko o tryb przewidziany na sytuacje przejściowe?
Tak. Przesłankę zakłócenia można stosować przez określony czas. Równolegle związek przygotowuje się do pełnych procedur. Aby ogłosić przetarg, trzeba między innymi z odpowiednim wyprzedzeniem zamieścić ogłoszenie w unijnym systemie oraz uchwalić Plan Zrównoważonego Rozwoju Transportu. Jesteśmy właśnie na etapie konsultacji tego planu i chcemy go uchwalić pod koniec czerwca. Po jego przyjęciu możliwe będzie rozpoczęcie procedur przetargowych, tak aby od 1 stycznia 2027 roku operatorzy byli wyłonieni już w pełnym trybie zamówienia publicznego.
Krytycy pytają jednak, czy wybór operatorów był transparentny. Był?
Tak. Skierowaliśmy zapytania do 11 operatorów funkcjonujących na lokalnym rynku. Otrzymaliśmy oferty od 9 z nich. Kryteria były jednakowe dla wszystkich. Od lat mówimy, że zależy nam na jakości taboru, dostępności dla pasażerów, niskim wejściu, odpowiednich normach emisji spalin i komforcie podróży. Nie chcemy wysokich autobusów turystycznych, które są niewygodne dla osób starszych, niepełnosprawnych czy rodziców z dziećmi. Musimy też uwzględniać kryteria środowiskowe, bo takie obowiązki nakładają na nas przepisy.
Czy w takim razie możliwe jest, że związek w przyszłości będzie miał własnego operatora?
Analizujemy taki kierunek. Rozważaliśmy także przejęcie częstochowskiego PKS-u i kilkukrotnie kierowaliśmy w tej sprawie wystąpienia do Ministerstwa Aktywów Państwowych. Niestety nie otrzymaliśmy odpowiedzi, mimo ponawianych prób. Dlatego temat przejęcia PKS-u wydaje się dziś mało realny. Nie wykluczamy natomiast powołania własnej spółki, która krok po kroku budowałaby potencjał przewozowy związku. Wtedy można byłoby myśleć także o pozyskiwaniu środków zewnętrznych na zakup autobusów, być może również elektrycznych na krótsze linie podczęstochowskie. Jednak takie rozwiązanie wymaga zgody kolegialnej władz związku. Osobiście uważam, że należy powołać własnego operatora wewnętrznego i stopniowo budować jego potencjał.
Czy mieszkańcy rzeczywiście odczuwają finansową różnicę po wejściu gmin do związku?
Tak. I to jest jeden z powodów, dla których samorządy są zainteresowane dołączeniem. W wielu przypadkach mieszkańcy płacą mniej za bilety niż wcześniej. Przykładowo we Wręczycy Wielkiej bilet jednorazowy jest tańszy o około 2 zł, a miesięczny o ponad 100 zł. Jednocześnie gmina może oszczędzić około 500-600 tys. zł w budżecie, mając lepszą jakość transportu. W Konopiskach mieszkańcy również mają tańsze bilety, a gmina za porównywalne pieniądze otrzymała bogatszą siatkę połączeń. To nie zawsze oznacza niższy całkowity koszt, bo jeśli dokładamy więcej kursów i więcej bezpośrednich linii, rośnie liczba wozokilometrów. Jednak w relacji jakości do ceny system jest korzystniejszy.
Czy „Komunikacja Jurajska” będzie dalej wychodzić poza powiat częstochowski, na przykład w stronę Kłobucka?
Nasza podstawowa wizja rozwoju dotyczyła powiatu częstochowskiego. Są jednak naturalne wyjątki. Koziegłowy od lat ciążą komunikacyjnie w stronę Częstochowy, podobnie niektóre obszary na styku powiatów. Wręczyca czy Panki także są związane z naszym układem tras. Natomiast nie planujemy ekspansji dla samej ekspansji. Jeżeli powiat kłobucki albo miasto Kłobuck byłyby zainteresowane rozmowami, jesteśmy otwarci. Ale zależy nam przede wszystkim na spójnym systemie, a nie na niekontrolowanym rozrastaniu się.
Na koniec zapytam o stabilność finansowania. Mieszkańcy mogą być spokojni, że te linie nie znikną za rok czy dwa?
Na pierwsze 16 linii, które ruszyły od 1 stycznia 2025 roku, mamy finansowanie do 2030 roku. Na kolejne linie, uruchamiane później, finansowanie jest zabezpieczone do końca 2028 roku. Można więc powiedzieć, że do końca obecnej kadencji system powinien funkcjonować stabilnie. Oczywiście obserwujemy zmiany przepisów, bo planowana nowelizacja może przenieść większą rolę na marszałka województwa jako integratora transportu. To może być wyzwanie, bo finansowanie będą mogły otrzymać tylko linie wpisane w odpowiednie plany i schematy wojewódzkie. Mimo to uważam, że związki powiatowo-gminne są dziś premiowanym i racjonalnym modelem organizacji transportu. Dlatego patrzę na przyszłość ostrożnie, ale z przekonaniem, że obraliśmy dobry kierunek.
Dziękuję za rozmowę.
Lelów
Po zmroku strach spacerować, po zimie trudno przejechać. Radni pokazali, co wymaga pilnej reakcji
Ostatnia sesja rady gminy miała w dużej mierze roboczy i sprawozdawczy charakter, jednak w jej trakcie wybrzmiało kilka spraw istotnych z punktu widzenia codziennego funkcjonowania mieszkańców. Obok zmian w budżecie, korekt w wieloletniej prognozie finansowej i decyzji dotyczącej sprzedaży gminnych działek w Mełchowie, radni poruszyli tematy wymagające dalszej uwagi samorządu. Chodziło między innymi o oświetlenie ulic, stan lokalnych dróg, przebieg inwestycji powiatowych, bezpieczeństwo pożarowe, utrzymanie porządku na drogach po pracach polowych oraz ochronę pasów drogowych przed zawężaniem.
Najpierw radni zajęli się finansami gminy. Przy zmianie budżetu poproszono skarbnik o przedstawienie najważniejszych korekt. Dochody zwiększono o nieco ponad 7,3 tys. zł, natomiast wydatki wzrosły o ponad 542,7 tys. zł. Największą pozycją okazały się dotacje dla szkół stowarzyszeniowych, których wzrost wynikał z aktualizacji podstawowej kwoty dotacji oraz zmiany sposobu finansowania kształcenia i opieki nad dziećmi uchodźców z Ukrainy.
W praktyce oznacza to, że budżet po raz kolejny musi dostosowywać się do zmian w oświacie i wydatków, które nie są jedynie lokalną decyzją samorządu, lecz konsekwencją szerszych mechanizmów finansowania.
– Zwiększył się natomiast deficyt o kwotę 535 tys. zł i został on pokryty wolnymi środkami i środkami z niewykorzystanymi środkami z lat ubiegłych – wyjaśniła skarbnik.
Po części finansowej rada zgodziła się także na sprzedaż nieruchomości stanowiącej własność gminy w Mełchowie. Chodzi o działki o łącznej powierzchni 0,37 ha. Ten punkt, podobnie jak zmiana wieloletniej prognozy finansowej, nie wywołał większej dyskusji.
Znacznie bardziej dynamiczny charakter miała jednak dalsza część sesji. W wolnych wnioskach jeden z radnych zwrócił uwagę na problem braku oświetlenia przy ulicach Spacerowej i Źródlanej w Lelowie. Wskazywał, że mieszkańcy korzystają z tych tras szczególnie wiosną i latem, a część ulic pozostaje po zmroku w całkowitej ciemności.
– Lelów jest takim jakby stołecznym miejscem gminy i są dwie ulice, gdzie na nich po prostu panują egipskie ciemności, a przyszedł czasy wiosny i lata ludzie spacerują. Chodzą zwłaszcza o tych kijkach – mówił samorządowiec.
Sprawa została przedstawiona nie jako drobna niedogodność, lecz jako problem bezpieczeństwa i codziennego funkcjonowania mieszkańców. Radny podkreślał, że przy ulicy Źródlanej mieszkają ludzie, a przy Spacerowej funkcjonują także nieruchomości związane z działalnością gospodarczą.
– W związku z tym szczególnie proszą, żeby wziąć jakoś to, nad tym zapanować – apelował.
Kolejny wątek dotyczył drogi Konstantynów-Sieraków. Radny pytał, czy udało się ruszyć sprawę, która od dawna wraca w lokalnych rozmowach. Temat ten później szerzej wyjaśniała inna z radnych wskazując, że problemem jest przede wszystkim regulacja stanu prawnego, zwłaszcza na odcinku leśnym.
– Natomiast przez las w kierunku Sierakowa ta droga jest zajeżdżona nie tym pasem, co powinna. Sprawa dosyć jest zawikłana – tłumaczyła.
Odniosła się także do sygnałów dotyczących oznakowania i ograniczeń prędkości. Jej wypowiedź miała wyraźnie korygujący charakter, a chwilami brzmiała jak odpowiedź na powtarzające się zarzuty mieszkańców i radnych.
– Na przykład jest ograniczenie prędkości do 40 kilometrów, a dalej znak 70 jest przekreślony, bo jeżeli jest znak 40, to znaczy nie wolno jechać 70 – wskazywała.
Przedstawicielka rady powiatu przekazała również kilka informacji o remontach. Zapowiedziała otwarcie przetargu na remont 520-metrowego odcinka drogi w Mełchowie, od kaplicy do skrzyżowania w kierunku Skrajniwy, oraz poinformowała o planowanym remoncie przepustu w Turzynie. Wrócił też temat pierwszego odcinka drogi w Nakle, wokół którego – jak wynikało z wypowiedzi – pojawiały się pogłoski o rzekomym wycofaniu się wykonawcy.

– To nieprawda, że inwestor się wycofał. Jest umowa, jest przekazany plac budowy. Czas wykonania tej pracy jest do sierpnia. Firma, która wygrała jest sprawdzona, bo w Nakle już przeprowadzała takie remonty – zapewniała apelując przy tym o cierpliwość i ostrożność w powielaniu niepotwierdzonych informacji.
W dalszej części radni przeszli do kolejnych konkretnych zgłoszeń drogowych.
– Chciałem zgłosić tutaj dwa takie miejsca w Lelowie, obwodnicę taką nieformalną, czyli połączenie między ulicą Polną a ulicą Krakowską porobiły się dziury po zimie. Tam wystarczy trochę naprawdę tylko wsypać, żeby to wyrównać – mówił jeden z obecnych na sesji samorządowców.
Drugim wskazanym miejscem była droga prowadząca w stronę cmentarza w rejonie oczyszczalni. Tam problem miał być poważniejszy, ponieważ nawierzchnia została zniszczona przez ciężkie pojazdy.
– Po prostu porobiły się dziury bardzo wielkie i tam wygląda w kilku miejscach jak czołgowisko – podkreślał.
Do katalogu drogowych zgłoszeń dołączyła również ulica Legionów Polskich w Białej Wielkiej. Jeden z radnych poinformował, że złożył w tej sprawie interpelację, ponieważ na drodze pojawiły się wyrwy utrudniające przejazd.
– Wyrwy się zrobiły i prosiłbym, żeby coś zrobić w temacie tej drogi, żeby była w miarę przejezdna – mówił.
Podczas sesji pojawił się także apel dotyczący wypalania traw i pozostawiania odpadów mogących powodować zagrożenie pożarowe. Wiosenny okres prac w terenie i rosnące temperatury sprawiają, że temat wraca regularnie.
– Proszę mieszkańców o rozwagę, żeby nie wypalali traw. Jest czas wiosenny, ciepły lub niezostawianiu szkieł, lub niedopałków w lasach – apelowała kolejna z radnych.
Na koniec głos zabrał jeden z sołtysów, który zwrócił uwagę na problem zanieczyszczania dróg przez sprzęt rolniczy. Jak podkreślał, rozpoczął się sezon prac polowych, a rolnicy wyjeżdżający z pól powinni pamiętać o obowiązku sprzątania po sobie, zwłaszcza gdy zabrudzenia są duże i mogą zagrażać bezpieczeństwu ruchu.
Drugi zgłoszony przez niego problem zgłoszony dotyczył zaorywania pasów przy drogach gminnych. Chodzi szczególnie o drogi biegnące wśród pól, które z czasem stają się coraz węższe.
– Niestety co niektórzy pozwalają sobie tam zaorywać w taki sposób, że stają się to bardzo wąskie odcinki drogi, że nie są w stanie nawet dwa pojazdy później się wyminąć – wskazał.
Koniecpol
Program dla bezdomnych zwierząt pod ostrzałem. Radny mówił o „martwej” uchwale
Najostrzejsza dyskusja podczas majowej sesji rady miejskiej dotyczyła programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania tejże bezdomności. To właśnie przy tym punkcie pojawiły się zarzuty o brak odpowiedzi na pisma, zbyt słabe procedowanie projektu, niedostateczną kontrolę schroniska, niejasne zasady informowania mieszkańców i zbyt skromne finansowanie w porównaniu z innymi gminami.
Jeden z radnych już na początku zaznaczył, że uchwała nie dotyczy spraw technicznych, lecz istot żywych, dlatego powinna być potraktowana z większą starannością. Przypomniał, że 13 marca skierował pismo do przewodniczącego rady, ale – jak twierdził – nie otrzymał odpowiedzi.
Samorządowiec zarzucał, że projekt powinien zostać przeanalizowany przez właściwe komisje pod kątem wykonalności, zgodności z prawem i zabezpieczenia finansowego. Wskazywał też na zapis dotyczący informowania mieszkańców o odnalezionych zwierzętach.
– I teraz jak się to ma do wykonalności tego projektu, jak ostatnia aktualizacja na stronie internetowej urzędu miasta i gminy pochodzi z 12 listopada 2024 roku – pytał.
Jednym z mocniejszych wątków była kwestia sterylizacji i kastracji. Samorządowiec dociekał, jak mieszkańcy są informowani o możliwości skorzystania z takich zabiegów i kto faktycznie z nich korzysta. Porównał też budżet Koniecpola z innymi gminami, wskazując, że mniejsze samorządy przeznaczają na opiekę nad zwierzętami znacznie większe kwoty.
– Koniecpol przeznacza na ten rok 75 tys. zł, w tym sterylizacja i kastracja 5 tys. zł. Gmina Janów, która jest o połowę mniejsza, prawa miejskie uzyskała dopiero w roku 2026, przeznacza 146 tys., a na sterylizację i kastrację 20 tys. zł – wyliczał radny.
Do zarzutów odniósł się kierownik odpowiedzialny za program. Bronił dokumentu, przekonując, że został przygotowany na podstawie doświadczeń z poprzednich lat, a zaplanowane kwoty odpowiadają potrzebom gminy. W jego wypowiedzi pojawiła się też ostra polemika z radnym, któremu zarzucił brak konkretnych propozycji zmian.
– Byłem dwie godziny na komisji 5 maja z panem i powiem szczerze, że pracując 30 lat w gminie, po dwóch godzinach wyszedłem i nie wiedziałem, o co panu chodzi. Do dzisiaj nie wiem – mówił urzędnik.
Przekonywał jednocześnie, że program został pozytywnie zaopiniowany przez właściwe instytucje, w tym powiatowego lekarza weterynarii, koła łowieckie i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Zaznaczał też, że zwiększenie nakładów jest możliwe, ale wymaga decyzji rady i przesunięcia środków z innych zadań.

– Ja mogę przeznaczyć i 1 mln zł pod warunkiem, że zrezygnujemy z pewnych inwestycji. Coś zabieramy, coś dajemy. To są, proszę państwa, finanse – podkreślał.
Wątpliwości prawne zgłosiła również jedna z radnych, pytając, w jakiej sytuacji znajduje się gmina, skoro program nie został uchwalony do końca marca. Mecenas wyjaśnił, że brak programu nie oznacza braku podstaw do działania, bo zadania gminy wynikają z ustawy o ochronie zwierząt, a środki zostały już zabezpieczone w budżecie.
Radny nie ustąpił jednak i wrócił do tematu praktycznego wykonywania programu. Twierdził, że w nowym projekcie dopisano jedynie słowo „może”, co jego zdaniem osłabia obowiązek informowania mieszkańców. Pytał również, czy urzędnicy byli w schronisku przed podpisaniem umowy i czy gmina ma dokumenty dotyczące zwierząt przekazywane przez wykonawcę.
– Na dzień dzisiejszy program jest, ale program jest martwym programem – ocenił radny.
Ostatecznie uchwała została przyjęta.
Janów
Janów zrobił dzieciom święto. Rynek na kilka godzin zamienił się w wielki plac zabawy
Krótko przed Dniem Dziecka janowski rynek nie przypominał spokojnego centrum miejscowości. 29 maja było tu głośno, kolorowo i bardzo rodzinnie. Zamiast codziennego rytmu pojawiły się dziecięce okrzyki, muzyka, dmuchańce, zapach gofrów i popcornu oraz energia, której nie da się zaplanować w żadnym scenariuszu. Gmina Janów świętowała w ramach Dnia Rodziny i zrobiła to dając najmłodszym przestrzeń do zabawy.
Podczas wydarzenia, które otworzył burmistrz Edward Moskalik, nie zabrakło życzeń dla dzieci i podziękowania dla mam. Jednak to co najważniejsze szybko przeniosło się ze słów na to, co działo się przed sceną i wokół niej. A działo się sporo.
Na początek wystąpiły dzieci z pokazem tanecznym. Bez wielkiej tremy, za to z ruchem, uśmiechem i energią, której publiczność nie musiała długo szukać. Potem scenę przejął zespół „Zgrane Ukulele”, dodając wydarzeniu muzycznej lekkości. Jednym z najbardziej sympatycznych momentów był występ seniorów w spektaklu „Kaczka Dziwaczka”. Kolorowe kostiumy, humor i dystans do siebie sprawiły, że przedstawienie trafiło zarówno do najmłodszych, jak i do dorosłych.
Później przyszła kolej na solistów oraz Koło Teatralne, które zaprezentowało „Smerfiasty Festyn w Janowie”. Było bajkowo, lekko i z przymrużeniem oka. Część artystyczną zakończyła kolorowa dyskoteka, czyli dokładnie ten punkt programu, przy którym dzieci nie potrzebowały dodatkowej zachęty. Muzyka, ruch i wyrzuty kolorów zrobiły swoje.
Poza sceną również nie było pustych przebiegów. Sekretarz Iwona Boroń wraz z dyrektor GOPS-u prowadziły konkursy i zabawy, w których najmłodsi chętnie brali udział. Do tego doszły atrakcje, które zwykle rozstrzygają o sukcesie takich wydarzeń – giga dmuchany tor przeszkód, zamek dmuchany, strefa animacji przygotowana przez Stowarzyszenie Od Korzeni Po Skrzydła i mini dyskoteka.
Było też coś dla tych, którzy po bieganiu, skakaniu i tańczeniu potrzebowali chwili przerwy. Przygotowano kręcone ziemniaki i napoje, a także popcorn oraz gofry. Kolejki przy tych punktach najlepiej pokazywały, że organizatorzy dobrze wiedzieli, czego przy takim wydarzeniu zabraknąć nie może.
Dąbrowa Zielona
Aktywna wieś zaczyna się od ludzi. Trzy projekty z gminy z resortowym dofinansowaniem
Trzy organizacje z terenu gminy Dąbrowa Zielona znalazły się w gronie laureatów ministerialnego programu „Aktywna Wieś”. Wsparcie otrzymają Koło Gospodyń Wiejskich z Ulesia oraz jednostki strażackie z Dąbka i Olbrachcic. To dobra wiadomość nie tylko dla samych organizacji, ale także dla mieszkańców, bo środki z programu mają służyć realizacji lokalnych inicjatyw, które wzmacniają życie społeczne na terenach wiejskich.
Program „Aktywna Wieś” został przygotowany z myślą o organizacjach działających na obszarach wiejskich. Jego głównym celem jest zwiększenie atrakcyjności lokalnych inicjatyw, a także wspieranie aktywności społecznej mieszkańców, ochrony dziedzictwa kulturowego, promocji lokalnych tradycji, zwyczajów, produktów regionalnych, ekologii oraz działań związanych z bezpieczeństwem wsi. O środki mogły ubiegać się między innymi koła gospodyń wiejskich, ochotnicze straże pożarne, stowarzyszenia i inne organizacje zaangażowane w życie lokalnych społeczności.
– Nasza jednostka złożyła wniosek „220 mieszkańców, 12 wydarzeń – Akademia Pierwszej Pomocy w Dąbku” na kwotę 18,3 tys. zł. W jego ramach zakupimy fantomy do RKO, AED szkoleniowe oraz przeprowadzimy warsztaty z pierwszej pomocy – cieszą się druhowie.
OSP w Olbrachcicach otrzymała z kolei 14,5 tys. zł na projekt „Bezpieczny piknik w Olbrachcicach połączony z otwarciem nowej altany integracyjnej”, którego całkowita wartość wynosi 18 tys. zł. W ramach przedsięwzięcia zaplanowano wielopokoleniowe wydarzenie łączące integrację mieszkańców z edukacją w zakresie bezpieczeństwa. Podczas pikniku uroczyście otwarta zostanie nowa altana sołecka, doposażona w ławki i stoły plenerowe, a druhowie przeprowadzą warsztaty z kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz pokazy użycia sprzętu gaśniczego. Nie zabraknie także strefy profilaktyki i animacji dla dzieci i młodzieży przygotowanej we współpracy z Fundacją „Lider Przyszłości”, poczęstunku od KGW „Koralowe Koło” oraz oprawy muzycznej.
Wójt Joanna Sokolińska podkreśla, że obecność aż trzech lokalnych organizacji wśród laureatów programu jest powodem do satysfakcji.
– To ogromna radość i powód do dumy, że organizacje z naszej gminy potrafią skutecznie sięgać po środki zewnętrzne i przekuwać swoją aktywność w konkretne działania dla mieszkańców. KGW Ulesie, OSP Dąbek i OSP Olbrachcice pokazują, że siłą naszej gminy są ludzie, którzy chcą działać, angażować się i rozwijać swoje miejscowości. Serdecznie gratuluję wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie wniosków i życzę powodzenia w realizacji zaplanowanych przedsięwzięć – mówi.
Przyznane wsparcie jest kolejnym przykładem tego, że lokalna aktywność ma bardzo konkretny wymiar. W małych miejscowościach to właśnie koła gospodyń, jednostki OSP i stowarzyszenia często są organizatorami wydarzeń, integrują mieszkańców, dbają o tradycje i tworzą przestrzeń do wspólnego działania. Dzięki takim programom ich pomysły mogą zyskać finansowe wsparcie, a inicjatywy, które do tej pory opierały się głównie na społecznej pracy i zaangażowaniu, mają większą szansę na realizację.
– Dzięki pozyskanym środkom będziemy mogli rozwijać nasze inicjatywy, organizować wydarzenia dla mieszkańców oraz jeszcze aktywniej działać na rzecz naszej lokalnej społeczności. Serdecznie dziękujemy za wsparcie i zaufanie. To kolejny krok w rozwoju naszej działalności i integracji mieszkańców Ulesia – podkreślają przedstawicielki KGW.
Kłomnice
Dzień Dziecka w Rzekach Wielkich. Była piana, konie, tańce i mnóstwo uśmiechu
Kłomnicki samorząd celebrował tegoroczny Dzień Dziecka w Rzekach Wielkich. Impreza przyciągnęła wielu najmłodszych mieszkańców gminy, dla których przygotowano mnóstwo bezpłatnych atrakcji. Było radośnie, rodzinnie i bardzo kolorowo, a pogoda – mimo deszczowych chmur pojawiających się w okolicy – wyjątkowo sprzyjała wspólnemu świętowaniu.
Na dzieci czekało malowanie twarzy, przejażdżki konne, gry i zabawy zręcznościowe oraz terenowe, a jedną z największych atrakcji okazało się szalone Piana Party, które dostarczyło uczestnikom mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy. Nie zabrakło także słodkich niespodzianek. Bezpłatne lody i wata cukrowa cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, ustawiając się wśród najchętniej odwiedzanych punktów wydarzenia.
Dużo energii wniosły również mażoretki Fanaberia, które zaprezentowały swoje umiejętności, a następnie porwały do wspólnej tanecznej zabawy, również osoby spoza formacji. Dla uczestników, którzy po aktywnych szaleństwach potrzebowali chwili odpoczynku, przygotowano specjalną strefę chill z wygodnymi leżakami.
Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie byłoby możliwe bez zaangażowania wielu osób. Szczególne podziękowania skierowano do Sołectwa Rzeki Wielkie oraz Przedszkola w Rzekach Wielkich za współpracę i pomoc w przygotowaniu tegorocznego Gminnego Dnia Dziecka.
– To było popołudnie pełne uśmiechu, dziecięcej energii i rodzinnej atmosfery. Najmłodsi mogli spędzić czas aktywnie, twórczo i beztrosko, a Rzeki Wielkie na kilka godzin stały się jednym z najbardziej kolorowych miejsc w gminie – podsumowuje wójt Piotr Juszczyk.
Koniecpol
Deficyt, przychody i zmiany w prognozie finansowej. Koniecpol poprawił finanse na papierze
Rada Miejska w Koniecpolu przyjęła podczas sesji zmiany w wieloletniej prognozie finansowej oraz budżecie gminy na ten rok. Oba punkty przeszły bez większej dyskusji, choć ich znaczenie dla dalszych inwestycji i kondycji finansowej samorządu jest istotne. W praktyce radni zgodzili się na aktualizację dokumentów, które wyznaczają finansowe ramy działania gminy w kolejnych latach.
Pierwsza uchwała dotyczyła wieloletniej prognozy finansowej na lata 2026-2037. Zmieniono załącznik z prognozą, wykaz przedsięwzięć oraz objaśnienia przyjętych wartości. Przewodniczący odczytał projekt, po czym rada przystąpiła do głosowania.
Kolejna uchwała dotyczyła już bezpośrednio budżetu gminy na 2026 rok. Wprowadzono zmiany zarówno po stronie dochodów, jak i wydatków. Najważniejszym zapisem była informacja o planowanym deficycie, który określono na blisko 6,94 mln zł. Ma on zostać pokryty między innymi przychodami z rozliczenia środków związanych z projektami, niewykorzystanymi środkami na rachunku bieżącym, wolnymi środkami oraz przychodami ze sprzedaży innych papierów wartościowych.
W dokumencie wskazano również łączną kwotę planowanych przychodów budżetu w wysokości ponad 8,5 mln zł oraz rozchodów na poziomie ponad 1,56 mln zł. Zmieniono także plan wydatków majątkowych i inwestycyjnych, dotacje oraz wydatki jednostek pomocniczych finansowane z funduszu sołeckiego.
Dąbrowa Zielona
Międzypokoleniowy peleton ruszy z Olbrachcic. Jeszcze się można zapisać na niedzielny rajd rowerowy
Pojutrze w Olbrachcicach wystartuje Międzygminny Rajd Rowerowy w Powiecie Częstochowskim pod hasłem „Aktywny Senior w Peletonie Pokoleń”. Wydarzenie organizuje Fundacja „Lider Przyszłości” we współpracy z miejscowym samorządem oraz Gminnym Ośrodkiem Kultury w Dąbrowie Zielonej. Udział w rajdzie jest bezpłatny, ale ze względu na limit miejsc obowiązują wcześniejsze zapisy.
Start zaplanowano przy Szkole Podstawowej w Olbrachcicach. Uczestnicy pokonają około 30-kilometrową trasę prowadzącą przez malownicze tereny gminy Dąbrowa Zielona oraz miasta i gminy Koniecpol. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie ma nie tylko promować aktywność fizyczną, ale także łączyć różne pokolenia mieszkańców.
– To wydarzenie jest zaproszeniem dla seniorów, dzieci, rodziców i wszystkich, którzy chcą aktywnie spędzić czas, poznać okolicę z perspektywy roweru i poczuć dobrą energię wspólnej jazdy – mówi Hubert Jary z Fundacji „Lider Przyszłości”.
Jak przekonuje, duży nacisk położono na bezpieczeństwo uczestników. Nad płynnym przebiegiem rajdu czuwać będą druhowie z lokalnych jednostek OSP przy wsparciu policjantów z wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Przez całą trasę obecne będzie również profesjonalne zabezpieczenie medyczne, w tym specjalistyczna karetka i ratownicy.
W połowie trasy, w Zaleszczynach, zaplanowano postój regeneracyjny. Na uczestników czekać będą owoce, woda, kawa, herbata oraz domowe ciasta przygotowane przez koła gospodyń wiejskich z terenu gminy. Po powrocie do Olbrachcic przewidziano natomiast wspólny poczęstunek.
– Zadbaliśmy o każdy szczegół, od trasy i zabezpieczenia, po przystanki regeneracyjne i finałowe atrakcje. Zależy nam, żeby uczestnicy czuli się bezpiecznie, komfortowo i żeby ten dzień został z nimi na długo jako dobre, wspólne doświadczenie – podkreśla Hubert Jary.

Na mecie odbędzie się także rozdanie nagród rzeczowych. Organizatorzy zapowiadają, że do uczestników trafią między innymi rowery oraz akcesoria rowerowe. Całe wydarzenie zostanie udokumentowane fotograficznie i filmowo, również z lotu ptaka.
Chętni do udziału w rajdzie muszą wypełnić formularz online dostępny tutaj albo zgłosić udział telefonicznie pod numerami 34 355 50 05 lub 574 049 405.
– Na chwilę obecną jest już zapisanych ponad 200 osób. Tym samym zachęcam by nie zwlekać, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona – dodaje Hubert Jary.
Kłomnice
Kanalizacja za torami idzie zgodnie z planem. Gmina szykuje też odbiór azbestu
Podczas ubiegłotygodniowej sesji rady gmin wójt Piotr Juszczyk zwyczajowo podsumował najważniejsze sprawy realizowane zarówno przez siebie, jak i poszczególne referaty urzędu. Wśród nich znalazły się zarówno wydarzenia samorządowe i sportowe, jak również inwestycje infrastrukturalne, działania środowiskowe oraz obsługa mieszkańców w ramach programu „Czyste Powietrze”.
W ostatnich tygodniach wójt uczestniczył między innymi w walnym zebraniu Członków Związku Gmin i Powiatów Subregionu Północnego w Żywcu, które odbyło się w połowie maja. Dwa dni później w gminie zorganizowano spartakiadę, a 22 maja wręczono listy gratulacyjne związane z projektem pierwszego etapu budowy sieci kanalizacyjnej w Kłomnicach.
Z informacji przekazanym radnych wynika, że gmina złożyła do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach wniosek o dotację na usunięcie i unieszkodliwienie wyrobów zawierających azbest z obiektów budowlanych na terenie gminy.
– Wniosek został oceniony pozytywnie. Obecnie prowadzone jest postępowanie mające wyłonić podmiot, który zajmie się odbiorem azbestu. Planowany termin realizacji zadania przypada na przełom sierpnia i września – mówił podczas obrad Juszczyk.
W czerwcu zakończona ma zostać także zbiórka odpadów wielkogabarytowych, zużytego sprzętu RTV i AGD oraz odzieży i tekstyliów sprzed posesji, a całość odbywać się ma zgodnie z harmonogramem odbioru odpadów komunalnych.
Urząd Gminy Kłomnice niezmiennie prowadzi również punkt informacyjno-konsultacyjny programu „Czyste Powietrze”. Do WFOŚiGW w Katowicach przekazano deklarację dotyczącą pełnienia przez gminę roli operatora programu. Ma to umożliwić osobom zainteresowanym udział w nim, z możliwością prefinansowania inwestycji. Dodatkowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu 34 328 11 22 wew. 119.

– Równolegle realizowane są zadania inwestycyjne. Planowo przebiega modernizacja ujęcia wody w Garnku. W trakcie realizacji jest także budowa sieci kanalizacji sanitarnej w Kłomnicach za torami, obejmująca ulice Nieznanicką i Zdrowską. Prace prowadzone są terminowo – relacjonował włodarz.
Kontynuowana jest również druga część inwestycji związanej z budową szatni dla zawodników KS Metal Rzeki Wielkie. To zadanie ważne dla lokalnej infrastruktury sportowej i zaplecza klubu. Trwają ponadto odbiory inwestycji związanej z budową żłobka, co oznacza, że projekt wchodzi w końcową fazę, zbliżającą do oddania obiektu do użytkowania.
Kamienica Polska
Udany występ zawodników Kmicica w Szczecinku. Mieszkaniec Rudnika Wielkiego z mistrzowskim medalem
Kamil Walentek z położonego w gminie Kamienica Polska Rudnika Wielkiego zdobył brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorów w Taekwondo Olimpijskim. Zawodnik WLKS Kmicic Częstochowa stanął na podium podczas zawodów, które odbyły się 23 maja w Szczecinku. W tym samym turnieju bardzo dobrze zaprezentowała się także Laura Brzeska z Poczesnej, zajmując piąte miejsce w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski.
Start Walentka zakończył się jednym z najważniejszych wyników w jego sportowej rywalizacji. Reprezentant gminy Kamienica Polska w drodze po brązowy medal stoczył dwa trudne i wyrównane pojedynki. Oba wymagały dobrego przygotowania fizycznego, koncentracji oraz odporności psychicznej w decydujących momentach walki.
Wysokie miejsce zajęła również Laura Brzeska. Mieszkanka Poczesnej rozpoczęła turniej od zdecydowanego zwycięstwa w pierwszej walce, potwierdzając dobrą dyspozycję i sportowy potencjał. W kolejnym pojedynku trafiła jednak na późniejszą triumfatorkę zawodów. Ostatecznie zakończyła rywalizację na piątym miejscu.
– Rezultaty osiągnięte w Szczecinku potwierdzają dobrą pracę szkoleniową klubu oraz zaangażowanie młodych sportowców, którzy z powodzeniem rywalizują na arenie ogólnopolskiej – komentuje Mariusz Blukacz, trener i wiceprezes WLKS Kmicic Częstochowa.

Kłomnice
Najmłodsi sportowcy na starcie. W gminie Kłomnice odbyła się pierwsza spartakiada przedszkolaków
Na boisku KS Metal Rzeki Wielkie odbyła się I Gminna Spartakiada „Ready – Steady – Go”. Wydarzenie, zorganizowane po raz pierwszy w gminie Kłomnice, połączyło sportową rywalizację, zabawę i integrację najstarszych przedszkolaków.
W przygotowanie wydarzenia zaangażowali się nauczyciele oraz personel pomocniczy przedszkola w Rzerzęczycach, a także oddziałów zamiejscowych z Rzek Wielkich oraz z Witkowic.
– Dzięki ich pracy spartakiada miała nie tylko sprawną organizację, ale również kolorową, radosną oprawę. Dzieci przygotowały drużynowe okrzyki i transparenty, które dodatkowo podkreśliły atmosferę wydarzenia – poinformował urząd gminy.
Zadania, w których brali udział mali sportowcy wymagały szybkości, zwinności, zręczności oraz umiejętności współpracy w grupie.
– Przez całe wydarzenie uczestnikom towarzyszyło przekonanie, że najważniejsza jest dobra zabawa, które dobrze oddawało charakter pierwszej edycji spartakiady – dodają organizatorzy imprezy.
Po zakończeniu rywalizacji wójt Piotr Juszczyk wręczył zwycięskim drużynom puchary, a wszystkim uczestnikom medale. Dzięki wsparciu finansowemu lokalnych sponsorów oraz miejscowego samorządu każde dziecko otrzymało także upominki i nagrody niespodzianki.

– Całe wydarzenie było doskonałą okazją do promowania aktywności fizycznej oraz idei sportu wśród najstarszych przedszkolaków z naszej gminy – mówi wójt Piotr Juszczyk, który objął spartakiadę swoim patronatem.
Koniecpol
S46 szansą dla Koniecpola? Radni przyjęli stanowisko w sprawie Szlaku Staropolskiego
Podczas ostatniej sesji rady miejskiej jednym z istotnych punktów obrad było przyjęcie stanowiska w sprawie budowy trasy łączącej Opole, Częstochowę, Koniecpol i Kielce w ramach tak zwanego Szlaku Staropolskiego, czyli koncepcji drogi ekspresowej S46. Dla samorządu temat ma znaczenie strategiczne, bo ewentualna realizacja inwestycji mogłaby wzmocnić komunikacyjne położenie gminy i otworzyć ją na nowe możliwości gospodarcze.
Dyskusja w tym punkcie nie była długa, ale wyraźnie pokazała, że radni traktują tę sprawę jako jedną z ważniejszych szans rozwojowych. Jeden z nich wprost pytał, czy wiadomo już, jak Koniecpol mógłby skorzystać na planowanej trasie i którędy mogłaby ona przebiegać.

– Cieszy taka informacja, że taka inwestycja mogłaby nas, szczerze powiedziawszy, uratować. Chciałbym może troszkę bliższych informacji. Czy już coś wiadomo? Czy Koniecpol skorzysta z tej drogi? Czy to pójdzie w stronę północną, czy południową? Bo to naprawdę jest coś, co Koniecpol może na mapie postawić na nowo – mówił.
Burmistrz Ryszard Suliga studził jednak oczekiwania dotyczące szczegółowego przebiegu trasy. Wyjaśniał, że na obecnym etapie najważniejsze nie jest jeszcze ustalenie, którędy dokładnie droga miałaby przebiegać, lecz doprowadzenie do wpisania inwestycji do wykazu dróg krajowych. To właśnie ten etap uznał za kluczowy dla dalszych zabiegów samorządowych.
– Bardzo zabiegamy za tym, żeby była ona jak najbliżej Włoszczowy, Koniecpola i chcielibyśmy, żeby to właśnie przebiegało po stronie północnej – wyjaśniał.
Włodarz podkreślał, że pytania o konkretne działki, pola czy zabudowania będą uzasadnione dopiero wtedy, gdy inwestycja przejdzie do etapu projektowania i uzgodnień. Obecnie, jak wynikało z jego wypowiedzi, chodzi przede wszystkim o polityczne i samorządowe poparcie dla wpisania S46 na listę zadań krajowych.
– To jest priorytetem, by doprowadzić tę sprawę do końca i właśnie ta droga została wykonana – zaznaczył, po czym rada miejska przyjęła stanowisko w tej sprawie.

Rędziny
Deficyt w Rędzinach rośnie z sesji na sesję. Od grudnia zwiększył się już o ponad pięć i pół miliona
Tegoroczny budżet gminy został przyjęty w grudniu z deficytem na poziomie 4,7 mln zł. Po kolejnych zmianach wprowadzanych przez radnych w lutym, marcu, kwietniu i maju planowany deficyt wzrósł już do ponad 10,26 mln zł. Oznacza to, że w ciągu kilku miesięcy zwiększył się o ponad 5,56 mln zł, czyli przeszło dwukrotnie względem pierwotnie uchwalonego budżetu.
Z dokumentów jasno wynika, że w uchwale przyjętej w połowie grudnia minionego roku dochody budżetowe gminy Rędziny na 2026 rok ustalono na poziomie 75,15 mln zł, natomiast wydatki na poziomie 79,85 mln zł. Już wtedy plan zakładał deficyt w wysokości 4,7 mln zł, który miał zostać sfinansowany przychodami z zaciągniętych pożyczek na rynku krajowym.
Problem w tym, że na tym się nie skończyło. Każda kolejna analizowana zmiana uchwały budżetowej przynosiła dalszy wzrost deficytu. Po zmianach z 24 lutego wynosił on już 6,31 mln zł. Miesiąc później, 24 marca, wzrósł do 7,64 mln zł. Po zmianach z 28 kwietnia osiągnął poziom 9,09 mln zł, a po uchwale z 28 maja przekroczył 10,26 mln zł.
W praktyce oznacza to systematyczne pogarszanie się planowanego wyniku budżetu. W lutym deficyt wzrósł względem grudniowego planu o ponad 1,61 mln zł. W marcu doszło kolejne 1,33 mln zł. W kwietniu następne 1,45 mln zł. W minionym miesiącu natomiast deficyt zwiększył się o kolejne 1,18 mln zł.
Najbardziej wymowne jest jednak porównanie punktu wyjścia z aktualnym stanem po majowej zmianie. W grudniu zakładano deficyt wynoszący 4,7 mln zł. Po pięciu miesiącach planowany niedobór budżetu wynosi już 10,26 mln zł. Różnica to ponad 5,56 mln zł. To wzrost o około 118 proc.
Zmienia się także sposób pokrywania deficytu. W pierwotnym budżecie wskazano przychody z zaciągniętych długów. W lutym deficyt w wysokości 6,31 mln zł miał zostać pokryty przychodami z pożyczek i kredytów na rynku krajowym. W marcu pojawiły się już wolne środki w kwocie 1,33 mln zł oraz przychody z pożyczek i kredytów w wysokości 6,31 mln zł. W kwietniu udział wolnych środków wzrósł do 2,78 mln zł, przy niezmienionej kwocie pożyczek i kredytów. W maju natomiast deficyt ma być pokryty z trzech źródeł. To rozliczenia środków określonych w ustawie o finansach publicznych w kwocie 19,3 tys. zł, wolnych środków w wysokości 3,93 mln zł oraz przychodów z pożyczek i kredytów na poziomie 6,31 mln zł.
To oznacza, że rada gminy nie tylko co miesiąc koryguje budżet, ale też stopniowo zwiększa skalę finansowania niedoboru środkami z poprzednich lat oraz kredytami i pożyczkami.

Koniecpol
Koniecpol inwestuje na kilku frontach. Na sesji o drogach, oczyszczalni i problemach z wykonawcami
Ubiegłotygodniowa sesja Rady Miejskiej w Koniecpolu upłynęła przede wszystkim pod znakiem obszernego sprawozdania burmistrza z działań podejmowanych między sesjami. Wystąpienie miało charakter inwestycyjnego podsumowania, ale pomiędzy informacjami o kolejnych projektach, dofinansowaniach i podpisanych umowach pojawiły się także wątki problemowe. Dotyczyły one między innymi przesunięć ogrodzeń przy drogach, konieczności regulowania własności gruntów, trudności z centrum przesiadkowym, wycofywania się wykonawców z termomodernizacji hali sportowej oraz potrzeby pilnej modernizacji oczyszczalni ścieków.
Jednym z głównych tematów były inwestycje drogowe. Burmistrz Ryszard Suliga informował o trwającej przebudowie układu drogowego w dzielnicy Słowik, której wartość określono na prawie 5,5 mln zł. Zadanie zgodnie z harmonogramem ma zostać zakończone w przyszłym roku, choć wykonawca deklaruje, że będzie próbował przyspieszyć prace. W tle tej inwestycji pojawił się jednak temat ingerencji w prywatne nieruchomości oraz wcześniejszych odszkodowań.
– W międzyczasie prowadzone są rozmowy i uzgodnienia, terminy dotyczące przesunięć płotów, ogrodzeń na działkach, które weszły pod budowę właśnie tych dróg. Chcę państwu powiedzieć, że już wcześniej z budżetu gminy zostały wypłacone odszkodowania – mówił.
Włodarz zwrócił uwagę radnych na fakt, iż choć inwestycje drogowe są zaawansowane, ich realizacja nie ogranicza się wyłącznie do robót budowlanych. Gmina musi prowadzić rozmowy z właścicielami, porządkować kwestie terenowe i dostosowywać przebieg prac do uwarunkowań własnościowych.
Kolejna ważna inwestycja dotyczy ulicy Szkolnej. W tym przypadku harmonogram jest bardziej rygorystyczny, ponieważ zadanie musi zostać zakończone i rozliczone jeszcze w tym roku. Burmistrz wskazywał, że prace ziemne są już na końcowym etapie, a w ramach zadania realizowane będą również elementy organizacji ruchu.
Samorządowcy usłyszeli również o podpisaniu umowy z wojewodą na przebudowę ulic Leśnej i Zielonej. Szacunkowa wartość zadania to prawie 5 mln zł, z czego połowę ma stanowić dofinansowanie. W przypadku ulicy Zielonej zaplanowano przebudowę chodnika na długości około 800 metrów, natomiast ulica Leśna ma zyskać chodnik i pięciometrową jezdnię asfaltową. Także tu pojawiła się konieczność korzystania ze specustawy i wypłaty odszkodowań.
– Została już podpisana przeze mnie i przez panią skarbnik umowa z wojewodą na wykonanie remontu, jak i budowy, czy też przebudowy dwóch dróg – informował burmistrz.
W sprawozdaniu kilkukrotnie wracał problem gruntów i prawa do dysponowania nieruchomościami. Suliga zaznaczał, że część inwestycji może być realizowana dopiero wtedy, gdy gmina ureguluje kwestie własnościowe lub uzyska odpowiednie prawa do terenów. Dotyczy to między innymi ulic Ogrodowej, Grzybowej, Nad Strugą, Prusa oraz dróg dojazdowych do zespołu pałacowo-parkowego.
– Każda inwestycja podlega wykonaniu wtedy, kiedy gmina posiada własności tych dróg bądź prawo dysponowania drogami i wydział nieruchomości prowadzi postępowania, by można było takie inwestycje wykonać – wyjaśniał.
Jednym z trudniejszych tematów okazało się centrum przesiadkowe, którego liderem projektu ma być starostwo powiatowe. Obiekt planowany jest przy ulicy Mickiewicza, w rejonie przystanku PKP Koniecpol Centrum. W toku uzgodnień pojawiła się jednak konieczność doprecyzowania zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Problem nie dotyczy więc samej idei inwestycji, ale formalnych warunków jej przeprowadzenia. Jak wynikało z tego, co przekazał burmistrz, konieczność doprecyzowania planu wyszła w trakcie uzgodnień prowadzonych z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Katowicach i częstochowskim starostwem.

Istotnym wątkiem była także gospodarka ściekowa. Gmina pozyskała środki na dwa projekty związane z przebudową oczyszczalni ścieków. Burmistrz nie ukrywał, że modernizacja tego obiektu jest konieczna, a otrzymane dofinansowania mają pozwolić na realizację pierwszego etapu prac. Umowy na dofinansowanie mają zostać podpisane w urzędzie marszałkowskim. Terminy realizacji projektów sięgają jednak końca 2028 i 2029 roku.
Najbardziej problemowy fragment wystąpienia dotyczył termomodernizacji hali sportowej. Choć do postępowania wpłynęły 24 oferty, część wykonawców zaczęła się wycofywać. Burmistrz określił tę sytuację jako niezrozumiałą.
– Po raz pierwszy tak się zdarzyło, że poszczególni wykonawcy wycofują się z wykonania tych prac remontowych, właśnie z termomodernizacji hali. Dla mnie jest niezrozumiałe, nie wiem dlaczego, jeżeli ktoś przedstawia jednego dnia, że tak będzie wykonywał, za dwa dni przesyła, że jednak się wycofuje – mówił.
To może oznaczać ryzyko opóźnień w wyborze wykonawcy i rozpoczęciu prac. W przeciwieństwie do innych inwestycji, gdzie problemem są głównie uzgodnienia, dokumentacja lub grunty, tutaj trudność pojawiła się już na etapie postępowania przetargowego.
Wśród pozytywnych informacji znalazły się natomiast projekty termomodernizacji szkoły w Łysinach, szkoły w Rudnikach oraz remizy OSP w Okołowicach. Łączna wartość tych zadań wynosi ponad 6 mln zł, a złożone oferty są obecnie oceniane. Gmina przygotowuje też umowy z mieszkańcami zakwalifikowanymi do projektu magazynów energii, gdzie dofinansowanie ma wynosić 95 proc. wartości.
Nie zabrakło również informacji o inwestycjach mieszkaniowych. Ryszard Suliga mówił o dniu otwartym w nowym bloku w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej i dużym zainteresowaniu lokalami. Odniósł się przy tym do wcześniejszych pogłosek dotyczących jakości wykonania budynku.
– 7 maja był dzień otwarty nowo wybudowanego bloku, który można było zwiedzać, zobaczyć, upewnić się mimo różnych pogłosek, że tam jest tragicznie. Każdy przyszedł zachwycony tym, że w taki sposób zostało to wykonane – przekonywał.
Równocześnie samorząd przygotowuje się do budowy mieszkań komunalnych. Burmistrz przyznał, że gmina obecnie praktycznie nie dysponuje takim zasobem, a w razie potrzeby musi mieć możliwość zapewnienia lokalu spełniającego odpowiednie standardy.
– Mieszkania komunalne, którymi na dzień dzisiejszy w gminie Koniecpol, można powiedzieć, nie dysponujemy, a chcielibyśmy, bo jeżeli będzie taka potrzeba umieszczenie kogoś w komunalnych, musimy wiedzieć, gdzie to zrobić – mówił.
W sprawozdaniu pojawiły się także sprawy porządkowe. Burmistrz mówił między innymi o naprawach altanek, w których drewniana podłoga była stopniowo niszczona lub zabierana. Gmina zdecydowała się zastąpić ją kostką.
– Musieliśmy wymienić podłogę, tak można powiedzieć w altankach, dlatego że była wspaniała, ładna, drewniana, ale niektórzy uważali, że to jest to drewno do spalenia w kominku. No i powoli znikała ta podłoga, dlatego w tej chwili jest wyłożone kostką – relacjonował.
Wśród ważnych informacji znalazł się również zakup średniego wozu bojowego dla OSP Kuźnica Grodziska. Na ten cel rada zabezpieczyła 150 tys. zł, a środki pochodziły także od mieszkańców oraz z funduszy sołeckich. W tle tego zakupu są przygotowania do jubileuszu 90-lecia jednostki.
Burmistrz odniósł się także do sytuacji finansowej samorządu. Podkreślał, że niemal każda inwestycja to konieczność wniesienia wkładu własnego, a jego zabezpieczenie wymaga dyscypliny budżetowej. W tym kontekście poinformował, że Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach wydała pozytywną opinię o wykonaniu budżetu za 2025 rok.
Dąbrowa Zielona
Ważna sesja w Dąbrowie Zielonej. Radni zatwierdzili wykonanie budżetu i udzielili wójt absolutorium
Czwartkowa sesja rady gminy przyniosła najważniejsze roczne głosowania dotyczące pracy wójt Joanny Sokolińskiej. Radni udzielili włodarz wotum zaufania, zatwierdzili sprawozdanie finansowe oraz sprawozdanie z wykonania budżetu, a następnie udzielili jej absolutorium.
Najpierw rada głosowała nad wotum zaufania. Wzięło w nim udział 14 radnych. Za było ośmiu, nikt nie zagłosował przeciw, ale sześciu radnych wstrzymało się od głosu. W dalszej części obrad radni zajęli się sprawozdaniem finansowym i sprawozdaniem z wykonania budżetu gminy za miniony rok. Skarbnik przypomniała, że dokumenty zostały przedłożone radzie oraz Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Katowicach, a ich analiza obejmowała między innymi wykonanie dochodów, wydatków, przychodów, rozchodów oraz informację o stanie mienia komunalnego.
Z odczytanej opinii RIO wynikało, że izba nie stwierdziła rozbieżności w dokumentach. Dochody wykonano w kwocie 38,54 mln zł, czyli na poziomie 97,8 proc. planu, a wydatki w wysokości 38,55 mln zł, co stanowiło 93,3 proc. planu. Podkreślono również, że dochody bieżące były wyższe od wydatków bieżących, zadłużenie na koniec roku wyniosło tylko 1,57 mln zł, a zobowiązania wymagalne nie występowały.
– Jak państwo widzicie, generalnie od momentu przesłania projektu budżetu, poprzez jego zmiany w trakcie roku, aż do momentu zatwierdzenia sprawozdania z wykonania, był na bieżąco przesyłany, konsultowany i nadzorowany przez RIO, która wydała opinię pozytywną i nie miała żadnych zastrzeżeń – mówiła Anna Wosik.
Mimo pozytywnej opinii organu nadzoru także w tym głosowaniu nie było pełnej jednomyślności. Za przyjęciem uchwały głosowało 12 radnych, nikt nie był przeciw a dwóch radnych wstrzymało się od głosu.
Najważniejszym politycznie punktem było jednak absolutorium dla wójt za wykonanie budżetu. Komisja rewizyjna pozytywnie oceniła wykonanie budżetu i zawnioskowała o jego udzielenie. Również ten wniosek został pozytywnie zaopiniowany przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Katowicach.
Przed głosowaniem przewodniczący rady Sławomir Kuter zwrócił się do radnych z prośbą o poparcie uchwały. Podkreślał, że absolutorium powinno być traktowane nie tylko jako ocena pracy wójt, ale również jako docenienie wysiłku urzędu, jednostek organizacyjnych, sołtysów i osób zaangażowanych w funkcjonowanie samorządu.
Ostatecznie absolutorium zostało udzielone. Za głosowało 10 radnych, nikt nie był przeciw a czterech radnych wstrzymało się od głosu.
Po głosowaniu Joanna Sokolińska podziękowała radnym, pracownikom urzędu, kierownikom jednostek organizacyjnych, sołtysom, druhom OSP, kołom gospodyń wiejskich, organizacjom pozarządowym oraz mieszkańcom. Podkreślała, że przyjęte rozstrzygnięcie traktuje jako zobowiązanie do dalszej pracy.

– Udzielenie mi absolutorium za wykonanie budżetu za rok 2025 przyjmuję z ogromną wdzięcznością i poczuciem odpowiedzialności. To dla mnie nie tylko ocena pracy minionego roku, ale przede wszystkim wyraz zaufania do sposobu, w jaki wspólnie prowadzimy sprawy naszej gminy – mówiła wójt.
W swoim wystąpieniu odwołała się także do Dnia Pracownika Samorządu Terytorialnego i mocno akcentowała, że samorząd nie jest wyłącznie pracą jednej osoby ani jednego urzędu.
– To wspólnota ludzi, którzy rozumieją, że ich obowiązkiem jest służba mieszkańcom – podkreśliła.
Wójt mówiła również o znaczeniu dialogu i współpracy, dziękując radnym za rozmowy oraz decyzje podejmowane dla dobra mieszkańców. Szczególne słowa skierowała do pracowników urzędu i skarbnik Anny Wosik, której przypisała ważną rolę w pilnowaniu finansów gminy.
– To udzielone absolutorium to przede wszystkim ogrom pracy pracowników, ale przede wszystkim pani skarbnik, która pilnuje każdego grosza ze swoim uczciwym zespołem – zaznaczyła wójt Sokolińska.
Konopiska
Alkohol, kłótnia i nóż. W Konopiskach zwykłe spotkanie zakończyło się walką o życie
Częstochowscy policjanci zatrzymali 28-letniego mężczyznę podejrzanego o zaatakowanie nożem swojego znajomego. Do zdarzenia doszło w jednym z mieszkań przy ulicy Kopernika w Konopiskach. Poszkodowany 42-latek w stanie zagrażającym życiu trafił do szpitala. Podejrzany usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek przed godz. 23.00. Policjanci z komisariatu w Blachowni zostali wezwani do Konopisk, gdzie według zgłoszenia w jednym z mieszkań miało dojść do awantury z udziałem dwóch mężczyzn i kobiety. Na miejscu funkcjonariusze zastali rannego 42-latka, który wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Mężczyzna został przewieziony do szpitala w ciężkim stanie.
Sprawą zajęli się kryminalni z Częstochowy. Z ich ustaleń wynikało, że związek ze zdarzeniem może mieć 28-letni mężczyzna, który razem ze swoją 17-letnią partnerką przebywał wcześniej w mieszkaniu pokrzywdzonego. Już następnego dnia w południe śledczy namierzyli parę w jednym z mieszkań na terenie Konopisk. Do wyjaśnienia zatrzymano zarówno 28-latka, jak i 17-letnią kobietę.
– Na miejscu zdarzenia przez wiele godzin pracowali policjanci. Śledczy ustalali świadków, przeprowadzili oględziny mieszkania, a technik kryminalistyki zabezpieczał ślady. Według policyjnych ustaleń podczas libacji alkoholowej pomiędzy mężczyznami doszło do awantury. W jej trakcie 28-latek miał chwycić za nóż i ugodzić 42-letniego znajomego w okolice jamy brzusznej – relacjonują funkcjonariusze z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.
Po ataku podejrzany nie udzielił rannemu pomocy. Jak wynika z ustaleń śledczych, razem ze swoją 17-letnią partnerką uciekł z mieszkania. Kluczowa okazała się reakcja sąsiadów, którzy w środku nocy usłyszeli odgłosy awantury i powiadomili służby. Dzięki temu pomoc dotarła na czas, a pokrzywdzony został przetransportowany do szpitala.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi przedstawić 28-latkowi zarzut usiłowania zabójstwa. Za takie przestępstwo grozi mu nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd, na wniosek śledczych, zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące. Mężczyzna będzie czekał za kratami na dalsze rozstrzygnięcia w sprawie.

Zarzut usłyszała również 17-letnia partnerka podejrzanego. Odpowie za nieudzielenie pomocy poszkodowanemu. Prokurator zdecydował o objęciu jej policyjnym dozorem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Częstochowie.
Kruszyna
Jeden powiat, dwa referenda. Poczesna i Kruszyna weszły w etap rozliczeń władzy
W powiecie częstochowskim narasta polityczne przesilenie, które coraz trudniej sprowadzać do zwykłych lokalnych sporów. W dwóch gminach – Poczesnej i Kruszynie – ruszyły inicjatywy referendalne dotyczące odwołania urzędujących włodarzy przed końcem kadencji. W Poczesnej chodzi o wójta Artura Sosnę, w Kruszynie o wójt Joannę Zasępę.
To nie są działania symboliczne. Referendum jest najostrzejszym narzędziem, po jakie mogą sięgnąć mieszkańcy w trakcie kadencji. Samo jego uruchomienie nie przesądza wyniku, ale pokazuje wyraźnie, iż część lokalnych środowisk uznała, że polityczne deklaracje, sesyjne pytania i publiczne polemiki przestały wystarczać. To jeszcze nie oznacza, że mieszkańcy pójdą do urn. Oznacza jednak, że spór o sposób zarządzania obiema gminami przestał być wyłącznie sprawą radnych i lokalnych środowisk politycznych. Został przeniesiony na ścieżkę formalną, a ta ma swoje konkretne wymogi.
W Poczesnej grupa inicjatywna musi do 25 lipca zebrać co najmniej tysiąc podpisów mieszkańców uprawnionych do głosowania. W Kruszynie próg jest niższy, ale również wymagający – inicjatorzy muszą zgromadzić co najmniej 350 podpisów. W obu przypadkach podpisy są dopiero pierwszym etapem. Po ich złożeniu nastąpi weryfikacja, a dopiero pozytywne przejście tej procedury może otworzyć drogę do zarządzenia referendum.
Samo głosowanie także nie będzie formalnością. W Poczesnej, aby referendum w sprawie odwołania Artura Sosny było ważne, do urn musiałoby pójść co najmniej 3214 mieszkańców. To 3/5 liczby osób, które uczestniczyły w drugiej turze wyborów wójta w 2024 roku. W Kruszynie próg ważności ewentualnego referendum wynosi około 1400 głosujących.
W Poczesnej zarzuty komitetu inicjatywy referendalnej są szerokie i uderzają w sam model sprawowania władzy. Inicjatorzy wskazują na utratę zaufania, brak transparentności, utrudniony dostęp do informacji publicznej, ignorowanie głosu mieszkańców i radnych, pozorowane konsultacje społeczne, problemy z planowaniem przestrzennym, niezrealizowane inwestycje mimo zabezpieczonych środków, chaos w transporcie publicznym oraz bierność w sprawach środowiskowych i kryzysowych.
Ciężar tej inicjatywy jest ogromny, bo Poczesna od miesięcy funkcjonuje pod presją sporu z Częstochową o granice administracyjne. Mieszkańcy już wcześniej jasno wypowiedzieli się przeciwko planom włączenia części terenów gminy do miasta. Tamto referendum wzmacniało sprzeciw wobec Częstochowy. Obecna inicjatywa dotyczy czegoś innego – oceny własnej władzy. Pokazuje, że sprzeciw wobec zmian granic nie musi oznaczać bezwarunkowego poparcia dla obecnego sposobu zarządzania gminą.
W tle są także wcześniejsze napięcia w samorządzie. Artur Sosna nie uzyskał w ubiegłym roku ani wotum zaufania, ani absolutorium. Formalnie nie pozbawiło go to funkcji, ale politycznie było czytelnym sygnałem osłabienia relacji z radą i problemów z większością wokół najważniejszych ocen pracy wójta. Inicjatywa referendalna jest więc kolejnym etapem narastającego konfliktu, a nie zdarzeniem oderwanym od wcześniejszej sytuacji w gminie.
W Kruszynie procedura ruszyła wcześniej. Tam inicjatorzy odwołania Joanny Zasępy przedstawiają sprawę jako efekt wyczerpania innych form dialogu z władzami gminy. W uzasadnieniu mówią o utracie zaufania społecznego, braku transparentności, problemach w komunikacji z mieszkańcami, polityce finansowej, zarządzaniu majątkiem gminy, inwestycjach oraz stylu sprawowania władzy. Pojawiają się również mocne sformułowania o „arogancji władzy”, podziałach we wspólnocie i braku rzetelnych konsultacji przy podejmowaniu kluczowych decyzji.
Wójt Kruszyny odrzuca te zarzuty. W publicznych wypowiedziach wskazuje na budżet, inwestycje, dokumenty finansowe i realizowane zadania. Przekonuje, że inicjatywa nie ma merytorycznych podstaw. Jednocześnie w jej reakcji wyraźnie widać próbę przeniesienia części ciężaru sporu na osobę radnego Pawła Łapety, pełnomocnika grupy referendalnej.

Tyle że sama personalizacja sporu nie zamyka sprawy. Referendum nie odbędzie się dlatego, że jeden radny ma krytyczne zdanie o wójt. Aby procedura poszła dalej, potrzebne są podpisy mieszkańców. Aby głosowanie było ważne, potrzebna jest frekwencja. Aby doprowadzić do odwołania, potrzebna będzie większość przy urnach. Ostatecznie więc nie personalne riposty, lecz skala społecznego poparcia pokaże, czy zarzuty inicjatorów mają realne oparcie w lokalnej wspólnocie.
W obu gminach układ argumentów jest więc podobny. Władza mówi o destabilizacji, przeciwnicy o rozliczeniu. Rządzący pokazują budżety i inwestycje, inicjatorzy pytają o styl zarządzania, przejrzystość i wiarygodność.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy obie inicjatywy przejdą pierwszy próg. Jeśli tak, lokalna polityka w powiecie częstochowskim wejdzie w znacznie ostrzejszą fazę. Bo referendum odwoławcze nie jest zwykłym głosowaniem nad nastrojami. W tle bowiem pozostaje najważniejsze pytanie – czy mandat uzyskany w wyborach nadal ma wystarczające społeczne oparcie?
Lelów
Droższe dojazdy w Lelowie? Wójt na sesji ostrzegała przed skutkami rosnących cen paliw
Wśród informacji o termomodernizacji, energetyce i programach pomocowych, jakie znalazły się w sprawozdaniu wójt Lelowa z działalności międzysesyjnej, pojawiły się też wyraźne sygnały ostrzegawcze. Dotyczyły one możliwego wzrostu kosztów transportu, apelu do mieszkańców w sprawie ofert fotowoltaicznych oraz błyskawicznie wyczerpanych środków na kastrację zwierząt. Radni dowiedzieli się też, że gmina czeka również na rozstrzygnięcia dotyczące ochrony ludności i obrony cywilnej.
Najbardziej konkretnym sygnałem ostrzegawczym była sprawa komunikacji. Wójt mówiła o spotkaniach dotyczących funkcjonowania związków transportowych i wskazywała, że sytuacja na rynku paliw może uderzyć w koszty usług świadczonych dla mieszkańców. W praktyce może to oznaczać droższe dojazdy, większe obciążenie dla budżetu gminy albo konieczność szukania oszczędności w systemie transportowym.
Drugim mocnym akcentem była przestroga przed osobami, które mają pojawiać się wśród mieszkańców z ofertami dotyczącymi wymiany źródeł ciepła i instalacji fotowoltaicznych. Renata Samek wyraźnie zaznaczyła, że gmina nie wysyła nikogo w teren, a jedynym oficjalnym miejscem obsługi jest punkt działający w urzędzie w ramach programu „Czyste Powietrze”.
– Nie ma już starych zasad rozliczenia energii, jak zamontujemy w obecnym czasie panele fotowoltaiczne, nie ma takiej możliwości. Jeśli państwo mają jakieś pytania, jakieś wątpliwości, proszę dzwonić do gminy, ewentualnie bardzo proszę, aby się mieszkańcy mogli zwrócić do państwa radnych czy do sołtysów – podkreśliła.
Sprawa ma znaczenie nie tylko informacyjne, ale i społeczne. Dotyczy bowiem potencjalnie osób starszych, mniej zorientowanych w zmieniających się przepisach albo takich, które mogą zaufać przedstawicielom firm podszywającym się pod oficjalne działania. Samorząd wysłał jasny komunikat, że gmina nie prowadzi akcji domokrążnej.
Kolejny problem wybrzmiał przy okazji programu kastracji zwierząt. Środki zostały wykorzystane bardzo szybko, co pokazuje, że zapotrzebowanie mieszkańców na tego typu wsparcie jest większe niż dostępny budżet. Wójt nie rozwijała tego wątku szerzej, ale sama skala zainteresowania jest czytelnym sygnałem dla gminy.
W wystąpieniu Samek pojawiły się również informacje inwestycyjne. Wśród najważniejszych znalazła się termomodernizacja budynków edukacyjnych w Lelowie. Chodzi o prace przy zespole szkolno-przedszkolnym, starej części szkoły podstawowej oraz hali sportowej. Wartość przedsięwzięcia wynosi blisko 5 mln zł.

Na sesji odnotowano także sprawy związane z energetyką, w tym magazynem energii w budynku użyteczności publicznej oraz instalacją fotowoltaiczną z systemem grzewczym na budynku OSP Podlesie.
W części dotyczącej bezpieczeństwa ważny był wątek ochrony ludności i obrony cywilnej. Wójt Renata Samek poinformowała o spotkaniu online zorganizowanym przez wojewodę śląskiego oraz o tym, że gmina złożyła wnioski w ramach programu. Na szczegóły trzeba jeszcze poczekać, ale z wypowiedzi wynikało, że samorząd liczy na korzystne rozstrzygnięcie.
Kłomnice
Dwa sołectwa w gminie Kłomnice ze wsparciem. Będzie jaśniej w parku i wygodniej nad wodą
Kłomniccy urzędnicy pozyskali dofinansowanie w ramach konkursu „Inicjatywa Sołecka 2026”, organizowanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego w Katowicach. Środki zostaną przeznaczone na realizację dwóch zadań, które mają poprawić funkcjonalność i bezpieczeństwo przestrzeni publicznych w Rzerzęczycach oraz Rzekach Małych.
Wsparcie otrzymały dwa projekty zgłoszone przez gminę. Pierwszy z nich dotyczy zakupu i montażu oświetlenia w parku w Rzerzęczycach. Na to zadanie samorząd pozyskał 40 tys. zł. Inwestycja ma zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z tego miejsca, szczególnie po zmroku, a jednocześnie poprawić komfort codziennego użytkowania parkowej przestrzeni.
Drugie zadanie obejmuje doposażenie strefy rekreacji na plaży w Rzekach Małych. Również w tym przypadku dofinansowanie wynosi 40 tys. zł. Dzięki pozyskanym środkom miejsce wypoczynku ma stać się bardziej funkcjonalne i przyjazne zarówno dla mieszkańców, jak i osób odwiedzających gminę.
Konkurs „Inicjatywa Sołecka” jest jednym z narzędzi wspierania lokalnych przedsięwzięć realizowanych w mniejszych miejscowościach. Jego założeniem jest finansowanie zadań, które odpowiadają na konkretne potrzeby mieszkańców i wzmacniają jakość życia w sołectwach. W praktyce są to często inwestycje niewielkie w skali budżetowej, ale bardzo ważne z punktu widzenia codziennego korzystania ze wspólnych przestrzeni.

– Środki trafią na dwa różne, ale komplementarne zadania. W Rzerzęczycach priorytetem będzie poprawa bezpieczeństwa i dostępności parku, natomiast w Rzekach Małych – rozwój zaplecza rekreacyjnego przy plaży. Oba projekty wpisują się w działania służące porządkowaniu i uatrakcyjnianiu miejsc spotkań, wypoczynku oraz integracji mieszkańców – mówi wójt Piotr Juszczyk.
Dąbrowa Zielona
Miesiąc sukcesów Mażoretek Vivat. Dąbrowa Zielona ma powody do dumy
Mażoretki Vivat z Dąbrowy Zielonej mają za sobą wyjątkowo intensywny i bardzo udany czas. Ostatnie tygodnie przyniosły im starty w wymagających konkursach, miejsca na podium, wysokie lokaty indywidualne i zespołowe oraz kolejne doświadczenia, które potwierdzają, że praca wykonywana na treningach przynosi widoczne efekty.
Grupa działająca przy Gminnym Ośrodku Kultury w Dąbrowie Zielonej od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów lokalnej aktywności artystycznej. Mażoretki Vivat pojawiają się podczas uroczystości, wydarzeń gminnych, przeglądów i koncertów, często występując razem z Młodzieżową Orkiestrą Dętą Dąbrowa Zielona. Ich prezentacje łączą taniec, rytm, pracę z batonem, elementy sceniczne i zespołową dyscyplinę, a każdy występ wymaga nie tylko sprawności, ale również koncentracji i odporności na stres.
O tym, że nie jest to wyłącznie efektowna oprawa lokalnych wydarzeń, ale systematyczna praca sportowo-artystyczna, najlepiej świadczą ostatnie wyniki. W minioną niedzielę Mażoretki Vivat wzięły udział w V Międzynarodowym Konkursie o „Złotą Cieszyniankę”. Rywalizacja była wymagająca, a poziom prezentacji wysoki, jednak zespół z Dąbrowy Zielonej wrócił z bardzo dobrymi rezultatami.
Formacja zajęła drugie miejsce w kategorii baton klasyczny formacja scena juniorki. To wynik szczególnie ważny, bo konkurencje formacyjne wymagają pełnej współpracy, precyzji i równego wykonania układu przez cały zespół. Każdy błąd jednej osoby wpływa na odbiór całości, dlatego miejsce na podium jest potwierdzeniem nie tylko talentu, ale przede wszystkim wielu godzin wspólnych treningów.
Dobrze zaprezentowała się również Marta Sadowska, która dwukrotnie zajęła szóste miejsce – w kategorii flaga zaawansowana juniorki oraz baton początkujący juniorki. To lokaty, które pokazują jej wszechstronność i odwagę w rywalizacji indywidualnej, gdzie zawodniczka sama bierze odpowiedzialność za cały występ.
Na tym jednak sukcesy się nie skończyły. Wcześniej zespół uczestniczył także w mistrzostwach okręgowych, które również przyniosły powody do satysfakcji. Największy sukces odniosła Magdalena Tasarz, zdobywając pierwsze miejsce w kategorii solo baton klasyczny MPK. Występy solowe należą do najbardziej wymagających, bo liczy się w nich technika, muzykalność, pewność sceniczna i umiejętność utrzymania koncentracji od początku do końca prezentacji.

W rywalizacji zespołowej Mażoretki Vivat ponownie sięgnęły po drugie miejsce w kategorii baton klasyczny formacja scena. To kolejny dowód na stabilną formę grupy i konsekwentny rozwój układów scenicznych. Marta Sadowska podczas mistrzostw okręgowych zajęła czwarte miejsce w kategorii solo baton MPK oraz szóste miejsce w kategorii solo flaga MPK.
Ostatni miesiąc był więc dla mażoretek bez wątpienia czasem pełnym emocji. Dąbrowa Zielona ma tym samym powody do dumy. Mażoretki Vivat nie tylko godnie reprezentują gminę podczas wydarzeń i zawodów, ale także budują jej kulturalną rozpoznawalność. Ostatnie sukcesy są potwierdzeniem, że pasja, ciężka praca i dobre prowadzenie zespołu mogą przynieść efekty widoczne daleko poza lokalną sceną.
Dąbrowa Zielona
W Świętej Annie wybrzmi jutro Koncert Rodzinny. Muzyka połączy święto mam i dzieci
Kościół klasztorny Sióstr Dominikanek w Świętej Annie stanie się 31 maja miejscem wyjątkowego muzycznego spotkania. Z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka Gminny Ośrodek Kultury w Dąbrowie Zielonej zaprasza mieszkańców na Koncert Rodzinny, który połączy uroczysty charakter miejsca z ciepłą, rodzinną atmosferą wspólnego świętowania.
Wydarzenie rozpocznie się o godz. 11.00 mszą świętą. Po jej zakończeniu wnętrze świątyni wypełnią dźwięki w wykonaniu młodych muzyków. Przed publicznością wystąpią Mała Orkiestra oraz Młodzieżowa Orkiestra Dęta Dąbrowa Zielona oraz Przyjaciele.
Organizatorzy zapowiadają koncert jako spotkanie z muzyką znaną i mniej oczywistą, przygotowane z myślą o rodzinach, mieszkańcach gminy oraz wszystkich, którzy chcą spędzić ten dzień w spokojnej, podniosłej, ale też serdecznej atmosferze. Będzie to okazja nie tylko do wysłuchania młodych wykonawców, lecz także do symbolicznego uczczenia dwóch ważnych świąt – Dnia Matki i Dnia Dziecka.
Szczególną oprawę wydarzeniu nada samo miejsce koncertu. Zabytkowy kościół klasztorny w Świętej Annie stworzy przestrzeń, w której muzyka, wspólnota i rodzinny charakter spotkania naturalnie się uzupełnią.
Organizatorem wydarzenia jest miejscowy GOK.
-
Poczesna9 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków6 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii





