Obserwuj nas

Olsztyn

Bal w Olsztynie. Wspólna zabawa w szczytnym celu

fot. Tomasz Sieniawski

Opublikowany

,

W ostatni listopadowy wieczór odbył się Charytatywny Bal Miłośników Gminy Olsztyn. Podczas imprezy zebrano ponad 30 tys. zł z przeznaczeniem na wsparcie rodziny wieloraczków ze Zrębic. Wydarzenie było też dobrą okazją do wręczenia statuetek „Olsztyńskiego Anioła Stróża”.

Podczas dwunastej edycji balu bawiło się około sto sześćdziesiąt osób. Wydarzenie i tym razem zgromadziło spore grono przedsiębiorców, ludzi kultury oraz polityków. W tym roku dochód z organizacji tego przedsięwzięcia zasili małżeństwo Aleksandry i Łukasza Kozieł ze Zrębic. Pod koniec lipca urodziły im się pięcioraczki, ale niestety dwójka wcześniaków z tego grona zmarła. Pozostała trójka na szczęcie ma się coraz lepiej, niemniej jednak wymaga ciągłej rehabilitacji, a cała rodzina pomocy rzeczowej i finansowej.

Jedna z częstochowskich firm przekazała wózki dziecięce, foteliki samochodowe oraz sanki. W trakcie balu licytowano obrazy zaprzyjaźnionych z gminą artystów czy choćby lot balonem, a także śmigłowcem. Nie zabrakło podarunków z kancelarii premiera, od marszałka województwa, wojewody śląskiego, parlamentarzystów oraz władz powiatu.

Tradycyjnie podczas balu wręczane są statuetki „Olsztyńskiego Anioła Stróża”. Co roku trafiają one w ręce tych osób i instytucji, które w szczególny sposób przyczyniają się do rozwoju i promocji gminy Olsztyn. W gronie tegorocznych laureatów znalazł się wielokrotny Mistrz Polski w lotach balonowych Witold Filus, radna Grażyna Elmanowska, dyrektor Regionalnego Ośrodka Kultury w Częstochowie Małgorzata Majer, zajmujący się projektowaniem inwestycji drogowych Konrad Zymek, jak i również Jurajska Grupa GOPR.

fot. Tomasz Sieniawski

Olsztyn

Po publikacji znów zawrzało wokół tematu oczyszczalni w Olsztynie. Mieszkaniec wypunktował burmistrza

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. PWiK S.A. w Częstochowie

Spór o planowaną rozbudowę oczyszczalni ścieków przy ulicy Storczykowej w Olsztynie nie wygasł po kwietniowej sesji rady miejskiej. Przeciwnie, po publikacji naszego artykułu na ten temat na łamach serwisu wpowiecie.pl, kwestia ta ponownie wywołała ożywioną dyskusję wśród mieszkańców. W centrum debaty znalazły się już nie tylko odory, bliskość zabudowań czy wpływ inwestycji na wartość nieruchomości, ale również pytanie o sposób prowadzenia procedur i odpowiedzialność za obecny impas.

Podczas sesji mieszkańcy ulicy Storczykowej i okolic przekonywali, że nie sprzeciwiają się samej kanalizacji ani uporządkowaniu gospodarki ściekowej. Ich sprzeciw dotyczy lokalizacji i rozwiązań technicznych, które – jak twierdzą – mogą pogorszyć warunki życia w bezpośrednim sąsiedztwie domów. Wskazywali na brak wystarczającej strefy buforowej, obawy przed uciążliwościami zapachowymi, wieloletnie ignorowanie protestów oraz brak realnej rozmowy o alternatywnych wariantach inwestycji.

Burmistrz Tomasz Kucharski podczas sesji odpierał te zarzuty, argumentując, że gmina nie buduje „szamb”, lecz rozbudowuje i hermetyzuje oczyszczalnię, a projekt ma poprawić obecną sytuację. Przekonywał również, że inwestycja ma prawomocne decyzje, a jej zatrzymanie mogłoby oznaczać utratę znaczącego dofinansowania.

Po naszej publikacji, którą można znaleźć tutaj, szczególnie mocno wybrzmiał obszerny komentarz Sławomira Cieślika, mieszkańca gminy, który na facebookowym profilu wpowiecie.pl odniósł się do sposobu przedstawiania roli protestujących mieszkańców. Jego zdaniem nie można sugerować, że to społeczny sprzeciw odpowiada za problemy inwestycji.

– Próba wywierania presji na mieszkańców przez Kucharskiego oraz sugerowanie, że sprzeciw społeczny odpowiada za obecne problemy inwestycji, jest całkowicie nieuzasadniona. Mieszkańcy korzystają jedynie z przysługujących im praw – prawa do udziału w postępowaniach administracyjnych, zgłaszania uwag i ochrony własnych nieruchomości oraz jakości życia. Co więcej, mieszkańcy wskazywali alternatywne lokalizacje inwestycji i podnosili konkretne argumenty dotyczące wpływu przedsięwzięcia na istniejącą zabudowę i otoczenie – napisał w swoim stanowisku mieszkaniec.

Wpis Cieślika przenosi spór z poziomu samej inwestycji na grunt zaufania do działań administracyjnych. Mieszkaniec podkreśla, że jeżeli w sprawie pojawiły się wątpliwości proceduralne, nie powinno się obarczać nimi osób, które korzystały z przysługujących im uprawnień.

– Skoro doszło do wznowienia postępowania administracyjnego z powodu wad wcześniejszej procedury, to oznacza, że pojawiły się istotne zastrzeżenia co do prawidłowości działań organów. Ewentualne konsekwencje opóźnień czy utraty dofinansowania nie mogą być przerzucane na mieszkańców. Odpowiedzialność za zgodność działań administracyjnych z prawem spoczywa na organie prowadzącym sprawę tj. Kucharskiego i radę. Jeżeli wcześniejsze decyzje zawierały wady proceduralne lub naruszenia praw stron, odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą osoby podejmujące działania administracyjne, czyli Kucharski i podległe mu działy, a nie mieszkańcy korzystający ze swoich ustawowych uprawnień – dowodzi.

To jeden z najmocniejszych akcentów dyskusji po publikacji. Cieślik stawia tezę, że mieszkańcy nie są przeszkodą dla inwestycji, lecz stroną postępowania, która ma prawo domagać się rzetelnego traktowania, wyjaśnień i przestrzegania procedur. W tym sensie konflikt wokół oczyszczalni staje się również sporem o standard prowadzenia spraw publicznych.

– Państwo prawa polega właśnie na tym, że nawet inwestycje publiczne muszą być prowadzone zgodnie z prawem, z poszanowaniem praw obywateli, a nie kosztem ich pomijania – zauważa Sławomir Cieślik.

W dalszej części komentarza mieszkaniec wskazuje, że źródłem obecnego napięcia nie jest aktywność obywateli, ale sposób prowadzenia sprawy przez organ. To stanowisko koresponduje z wcześniejszymi wypowiedziami mieszkańców podczas sesji, którzy domagali się spotkania z radnymi, udziału specjalistów i realnego odniesienia się do przedstawianych od lat argumentów.

– Nie można obarczać mieszkańców odpowiedzialnością za skutki błędów administracyjnych. Jeżeli postępowanie wymagało wznowienia z uwagi na istotne uchybienia proceduralne, to oznacza, że problem nie powstał po stronie obywateli, lecz po stronie sposobu działania organu. Mieszkańcy bronili swoich praw. Obowiązkiem Kucharskiego i gminy było natomiast dopilnowanie, aby wszystkie działania od początku prowadzone były zgodnie z prawem – wypunktował lokalne władze mieszkaniec.

W komentarzu wraca także zarzut, że protestujący nie zostali potraktowani jako partnerzy w rozmowie o inwestycji. Cieślik podkreśla, że mieszkańcy przedstawiali konkretne zastrzeżenia dotyczące skali przedsięwzięcia, wpływu na zabudowę, ryzyka przeciążenia infrastruktury przy intensywnych opadach, sąsiedztwa terenów przyrodniczych i jakości życia. W jego ocenie obowiązkiem władz było merytoryczne odniesienie się do tych głosów, a nie sprowadzanie ich do blokowania zadania.

– Mieszkańcy nie oczekują przywilejów ani konfliktu. Oczekują jedynie, aby działania organów były prowadzone zgodnie z prawem, z poszanowaniem procedur i praw stron. Jeżeli dochodzi do wznowień postępowań lub pojawiają się istotne wątpliwości proceduralne, to obowiązkiem organu jest wyjaśnić ich przyczyny i wyciągnąć wnioski, zamiast przenosić ciężar odpowiedzialności na mieszkańców – dodał.

Najbardziej osobisty ton pojawia się w końcowej części wpisu, gdzie mieszkaniec odnosi się do granic społecznej zgody na inwestycje publiczne. 

– Nie można oczekiwać od mieszkańców milczącej zgody tam, gdzie pojawiają się realne pytania dotyczące bezpieczeństwa, wpływu inwestycji na otoczenie i prawidłowości procedur – szczególnie wtedy, gdy późniejsze wydarzenia potwierdzają, że wcześniejsze działania administracyjne budziły poważne zastrzeżenia. Powyższa moja refleksja nie jest oskarżeniem o czyn zabroniony, wyjaśniam ta kwestie na początku, by Kucharski nie latał po sądach i nie składał pozwu przeciwko mnie, a jeżeli są jakieś wątpliwości to chętnie te wątpliwości rozwieję – deklaruje.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Jedna inwestycja mieszkaniowa przeszła, druga usługowa poległa. Olsztyn po burzliwej sesji

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn/Screenshot

Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Olsztynie pokazała, że pod technicznymi uchwałami planistycznymi kryją się sprawy, które bezpośrednio dotykają mieszkańców. Radni zgodzili się na rozpoczęcie procedury zintegrowanego planu inwestycyjnego dla prywatnej inwestycji mieszkaniowej w Turowie, przyjęli korektę planistyczną dla terenów usługowych w rejonie DK 46, poparli apel w sprawie S46, przyjęli programy dotyczące zwierząt, zabytków, organizacji pozarządowych i budżetu. Największe napięcie wywołały jednak dwa tematy. To Jura Food Park, gdzie mieszkańcy skarżyli się na hałas i uciążliwości, oraz planowana lokalizacja PSZOK-u w Przymiłowicach.

Pierwszy istotny punkt dotyczył Turowa. Do gminy zgłosił się prywatny inwestor zainteresowany przygotowaniem zintegrowanego planu inwestycyjnego dla terenu o powierzchni nieco ponad 3 ha. Chodzi o zabudowę mieszkaniową jednorodzinną w rejonie ulicy Joachimowskiej. Burmistrz przekonywał, że gmina nie powinna blokować inicjatyw, które mogą oznaczać nowych mieszkańców i dodatkowe wpływy podatkowe.

– Ustawa przewiduje również udział finansowy inwestora w tzw. inwestycji towarzyszącej. Tę inwestycję towarzyszącą będziemy z inwestorem negocjowali – wyjaśniał włodarz.

Komisja do spraw zagospodarowania przestrzennego pozytywnie zaopiniowała wniosek, ale z zastrzeżeniem, że zaproponowany teren zieleni urządzonej może być zbyt skromny wobec skali planowanej zabudowy. Uchwała została przyjęta, choć nie jednogłośnie. Za było jedenastu radnych, dwie osoby wstrzymały się od głosu.

Kolejna sprawa dotyczyła zmiany uchwały planistycznej dla terenu w rejonie drogi krajowej nr 46 oraz ulic Storczykowej i Narcyzowej. Tomasz Kucharski tłumaczył, że chodzi wyłącznie o korektę załącznika graficznego i ograniczenie obszaru przeznaczonego pod funkcję usługową. Z planowanego obszaru wyłączono między innymi teren komunikacyjny pod trasą rowerową oraz teren zajęty przez zabudowę mieszkaniową.

W tym punkcie głos zabrała mieszkanka, która zaproponowała, by w miejscowym planie dopuścić możliwość budowy PSZOK-u na innych działkach, jako alternatywę dla planowanej lokalizacji w Przymiłowicach. Argumentowała, że mogłoby to przynieść oszczędności i poprawić dostępność obiektu.

– Rodzi to nam bardzo dużą oszczędność, prawie 800 tys. zł i przede wszystkim lepszą dostępność, ponieważ jest to naturalny dostęp z drogi głównej DK 46 – mówiła Anna Matlingiewicz.

Burmistrz odpowiedział, że ten wątek nie jest przedmiotem procedowanej uchwały, a gmina jest już zaawansowana w projekcie PSZOK-u dla konkretnej lokalizacji, na którą pozyskano 2 mln zł.

– Jesteśmy na zbyt zaawansowanym etapie. Zmieniając lokalizację, stracilibyśmy te pieniądze – podkreślił.

Największe emocje wywołał jednak punkt dotyczący zmiany planu miejscowego dla terenu przy drodze powiatowej, obejmującego między innymi parking Jura Food Park. Już na początku przewodniczący rady odczytał fragment pisma mieszkańców, którzy prosili o odrzucenie projektu uchwały. Wskazywali, że jest on – w ich ocenie – sprzeczny z prawem, zasadami współżycia społecznego i zdrowym rozsądkiem.

Burmistrz przypominał, że sprawa ciągnie się od 2020 roku, a obecny projekt miał ograniczyć teren, na którym w przyszłości mogłaby być dopuszczona działalność usługowa.

– Intencja inwestora jest taka, żeby z chwilą uzyskania możliwości innego zagospodarowania powstał tam budynek usługowy, najprawdopodobniej gastronomiczny, który nie będzie generował ewentualnych uciążliwości związanych z tym, na co państwo zwracają uwagę – mówił Kucharski.

Jednocześnie przyznał, że proponował zdjęcie punktu z porządku obrad i przeprowadzenie dodatkowej debaty z mieszkańcami oraz inwestorem. Ostatecznie punkt pozostał jednak w porządku sesji.

Komisja zagospodarowania przestrzennego przyznała, że jej wcześniejsza opinia nie uwzględniała wszystkich społecznych aspektów sprawy. Radna Aleksandra Lubasińska mówiła o niezadowoleniu mieszkańców związanym z hałasem, pokazami fajerwerków, zakłócaniem ciszy nocnej i koniecznością wzywania policji.

W imieniu mieszkańców wystąpił Artur Pijet, który podkreślał, że problem nie ogranicza się tylko do uciążliwości, ale dotyczy również walorów przyrodniczych terenu.

– Od 2021 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach, czterokrotnie, pięciokrotnie odmawia zatwierdzenia tego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – mówił.

Pijet ostrzegał też przed możliwymi roszczeniami planistycznymi, jeśli zmiana planu doprowadziłaby do obniżenia wartości sąsiednich nieruchomości.

– Wola inwestora nie jest nad wolą mieszkańców – podkreślił.

Rada ostatecznie odrzuciła projekt uchwały. Przeciw jego przyjęciu głosowało dwunastu radnych, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Było to wyraźne opowiedzenie się rady po stronie ostrożności wobec planowanej zmiany.

W dalszej części radni podejmowali uchwały mniej konfliktowe. Jednogłośnie zgodzili się między innymi na przedłużenie dzierżawy części nieruchomości w Biskupicach, gdzie działa pasieka i prowadzone są zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży, oraz na zbycie dwóch niewielkich działek gminnych w Turowie. Rada poparła także apel dotyczący wpisania drogi ekspresowej S46, czyli Szlaku Staropolskiego, do rządowego programu budowy dróg krajowych.

Burmistrz przekonywał, że dla Olsztyna sprawa S46 ma szczególne znaczenie, bo mogłaby otworzyć drogę do budowy obwodnicy.

– Ten Szlak Staropolski łączący wschód z zachodem jest ważny, istotny, potrzebny. A to nam dawałoby ogromne szanse również na budowę obwodnicy Olsztyna, o której głośno już w tej chwili mówimy – wskazywał.

Radny Jan Jeleń zwracał uwagę, że przy ewentualnych pracach nad przebiegiem trasy trzeba będzie uwzględnić głos mieszkańców miejscowości, przez które droga może przechodzić.

Radni przyjęli również program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz program opieki nad zabytkami. Przy tym drugim dokumencie pojawiła się autopoprawka dotycząca prawidłowego numeru jednego z budynków w Biskupicach oraz drobnych korekt redakcyjnych. Burmistrz podkreślał, że ewidencja zabytków ma znaczenie nie tylko porządkowe, ale także praktyczne, bo umożliwia ubieganie się o środki zewnętrzne.

Osobny punkt dotyczył współpracy z organizacjami pozarządowymi. W 2025 roku gmina przeznaczyła na ten cel 268 tys. zł. Wsparcie trafiło między innymi do klubów sportowych, organizacji pracujących z dziećmi i młodzieżą, seniorów oraz podmiotów prowadzących działania kulturalne i rekreacyjne. Wiceprzewodniczący Zdzisław Synoradzki poprosił o wyłączenie go z głosowania nad tą uchwałą.

Rada uporządkowała też sprawę diet radnych. Jak wyjaśniała wiceburmistrz Małgorzata Haładyj, uchwała miała usunąć lukę prawną powstałą po zmianie wcześniejszych przepisów dotyczących zasad wypłacania diet.

W części inwestycyjnej radni zgodzili się na pomoc finansową dla powiatu częstochowskiego na dokumentację doświetlenia dwóch przejść dla pieszych. Chodziło o to przy rynku w Olsztynie, w rejonie GOK-u, oraz przed szkołą w Turowie. Przyjęto również uchwałę o przekazaniu 200 tys. zł dla powiatu na budowę chodnika przy ulicy Krótkiej w Biskupicach.

– Tym bardziej, że przedsiębiorstwo wodociągów na dniach rozpocznie tam wymianę wodociągu niezwykle awaryjnego – mówił Tomasz Kucharski.

W budżecie pojawiły się też nowe środki i przesunięcia. Gmina wprowadziła 60 tys. zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach na zieloną pracownię w szkole w Turowie, 15 tys. zł darowizny wspólnoty gruntowej w Przymiłowicach na ogrodzenie placu zabaw na Podgrabiu, środki na zakup syreny alarmowej dla OSP Biskupice, modernizację wiat autobusowych na rynku oraz słupy ogłoszeniowe, które mają ograniczyć oklejanie przystanków. Jednocześnie przesunięto część wydatków związanych z zazielenieniem rynku i placem zabaw w Bukownie.

Na koniec wróciła sprawa PSZOK-u. Rada zajęła się petycją mieszkańców Przymiłowic z grudnia ubiegłego roku. Komisja skarg, wniosków i petycji uznała, że rada nie jest organem właściwym do jej rozpatrzenia i zarekomendowała przekazanie sprawy burmistrzowi.

– Mieszkańcy nie są przeciwko budowie PSZOK-u, tylko przeciwko lokalizacji tej budowy w Przymiłowicach – mówiła ich przedstawicielka.

Zaapelowała również o spotkanie z burmistrzem na miejscu, w świetlicy, w godzinach popołudniowych, tak aby mogli w nim uczestniczyć także mieszkańcy pracujący lub niemający możliwości dojazdu do urzędu.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Mieszkańcy z ulicy Storczykowej nie chcą oczyszczalni: Kucharski chce nam wybudować szamba pod oknami!

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

– Proszę odsłuchać ostatnie obrady rady miejskiej i pomóc nam nagłośnić temat. Kucharski chce nam wybudować szamba pod oknami – zaalarmował redakcję jeden z mieszkańców. Kwietniowa sesja w Olsztynie pokazała, że temat rozbudowy oczyszczalni ścieków przy ulicy Storczykowej to najbardziej zapalny punkt lokalnej debaty. Głos zabrali mieszkańcy, którzy od lat sprzeciwiają się lokalizacji i technologii planowanej inwestycji. Padały mocne słowa o odorze, braku strefy buforowej, wieloletnim ignorowaniu protestów i obawach o wartość nieruchomości. Burmistrz odpierał zarzuty i przekonywał, że inwestycja ma poprawić sytuację, a nie ją pogorszyć.

Najbardziej napięta część obrad miała miejsce już pod koniec sesji. Jako pierwsza wystąpiła Bożena Zjawińska, mieszkanka ulicy Storczykowej. Już na początku swojej wypowiedzi ostro oceniła planowaną inwestycję i zwróciła się bezpośrednio do radnych.

– Chciałam się zwrócić dzisiaj do państwa radnych w sprawie oczyszczalni, która ma powstać przy tej naszej ulicy. I chciałam w imieniu mieszkańców powiedzieć i wyrazić taką opinię, że jest to wielka kompromitacja dla całej gminy i miasta Olsztyn, że państwo radni akceptujecie taki projekt oczyszczalni w XXI wieku – mówiła Bożena Zjawińska.

Kobieta przekonywała, że planowana technologia jest dla okolicznych mieszkańców nie do przyjęcia. W jej ocenie inwestycja będzie oznaczać uciążliwości zapachowe i pogorszenie warunków życia.

– To są dwa otwarte szamba, w których będą pływać nieczystości, a my będziemy wdychać ich odór. I państwu radnym nawet nie zadrży ręka i podnosicie i akceptujecie właśnie taki projekt – mówiła Bożena Zjawińska.

Zwracała uwagę na niewielką odległość najbliższych domów od planowanej infrastruktury. Wskazywała, że pierwszy budynek znajduje się 60 metrów od oczyszczalni, a kolejne 100 i 150 metrów dalej.

– Nie ma żadnej strefy buforowej i wycinany jest las, który by chronił nas ewentualnie od tego odoru. Walczymy o to przez dziewięć lat. Dziewięć lat i nie jest zrobione nic, absolutnie nic w tej sprawie, żeby ta oczyszczalnia posunęła się w stronę lasu dalej – mówiła Zjawińska.

Mieszkanka zaapelowała też o spotkanie radnych z mieszkańcami i specjalistą od tego typu inwestycji. Zarzucała radnym, że nie chcą się spotkać z protestującymi. Na koniec stwierdziła, że jeśli gmina nie ma pieniędzy na nowoczesną, hermetyczną oczyszczalnię, nie powinna lokalizować jej w pobliżu domów, gdyż to niemoralne i nieetyczne.

Podobny ton miało wystąpienie Stefanii Jasiak z osiedla Pod Wilczą Górą.

– Mamy ekspertyzę na to i mamy o co walczyć, ponieważ oczyszczalnia Warta jest w piątym stopniu oczyszczania, a ta nowoczesna niby, którą proponuje nam gmina, jest tylko w trzecim – mówiła.

Jej zdaniem radni powinni zgodzić się na spotkanie ze specjalistami, bo przeciętny mieszkaniec nie ma wiedzy technicznej pozwalającej samodzielnie ocenić projekt. Pytała też, czy w Polsce istnieje oczyszczalnia w podobnej technologii położona tak blisko domów.

Mieszkanka przekonywała, że protestujący nie sprzeciwiają się samej kanalizacji czy oczyszczaniu ścieków, lecz lokalizacji i sposobowi prowadzenia inwestycji. Wskazywała na możliwość przesyłu ścieków do oczyszczalni Warta w Częstochowie.

– Przecież my walczymy tylko o zmianę lokalizacji. Ponoć do wpięcia się rurą do oczyszczalni Warta, od której nigdy, bo to pismo, którym dysponuje gmina, nie wyklucza przyłączenia się do oczyszczalni Warta, mamy około 5 kilometrów – mówiła Stefania Jasiak.

Z kolei wystąpienie Anny Tarnowskiej miało najbardziej osobisty charakter. Jak zaznaczyła, jest bezpośrednią sąsiadką oczyszczalni i terenu przewidzianego pod jej rozbudowę. Jej zdaniem gmina nie tylko nie odsuwa inwestycji od zabudowań, ale w planach zabezpiecza jeszcze większy teren po drugiej stronie. Zarzucała władzom gminy, że temat jest przemilczany od lat, a protesty mieszkańców nie przynoszą żadnych skutków.

– Zamiast rozmów z nami w ogóle się temat przemilcza od wielu, wielu lat. Jak zabieraliśmy głos na sesji niejednej, to była mowa, że to później będzie coś tam załatwione albo będzie jakaś interpelacja. Nic się takiego nie wydarzyło – mówiła Anna Tarnowska.

Zarzuciła też radnym oraz władzom, że w praktyce nie uwzględniają głosu mieszkańców.

– Od 2023 roku, odkąd wiszą banery na wielu ogrodzeniach, nie zadziało się kompletnie nic, poza kilkoma nieoficjalnymi rozmowami z państwem radnymi, które nie przyniosły żadnego rezultatu. Państwo idziecie zupełnie dalej, no po trupach do celu można powiedzieć – stwierdziła Tarnowska.

Mieszkanka przywołała również historię nieruchomości swojej rodziny. Jak mówiła, teren, na którym funkcjonuje oczyszczalnia, należał kiedyś do jej dziadków i rodziców, a został wywłaszczony w 1977 roku pod parking związany z ówczesnymi potrzebami turystycznymi.

– Tę ziemię siłą nam odebrano – dodała.

Zwracała uwagę, że od lat stara się o przekształcenie części swojej działki, ale bezskutecznie. Jej zdaniem sytuacja jest niesprawiedliwa, bo z jednej strony gmina rozbudowuje uciążliwy obiekt, a z drugiej nie daje jej możliwości normalnego wykorzystania nieruchomości.

– To jest niesprawiedliwe, nieetyczne, żeby w taki sposób ludzi traktować, że od czasu PRL-u zabrać ludziom ziemię, wystawić tam taki obiekt, rozbudowywać go bezustannie i robić to ludziom – grzmiała.

Jak podkreślała, mieszkańcy żyją w stałym napięciu, a temat oczyszczalni jest – w jej ocenie – spychany na dalszy plan wobec innych spraw.

– Tutaj jest taki problem ludzki, jak sobie państwo wyobrażacie, że my dopiero sprawdzimy, jak ta oczyszczalnia będzie funkcjonować i będziemy cały czas zgłaszać i pilnować i gdziekolwiek się udawać i nie będziemy żyć spokojnie. My jesteśmy w nerwach cały czas – podnosiła kobieta.

Do zarzutów odniósł się burmistrz Tomasz Kucharski. W pierwszej kolejności mówił o przeznaczeniu działki i miejscowym planie. Podkreślał, że teren oczyszczalni został przeznaczony pod taką funkcję w planach z początku lat dwutysięcznych oraz w planie z 2008 roku, po uzyskaniu wymaganych uzgodnień.

– Nie każdy, kto jest właścicielem działki, decyduje o tym, jakie ta działka będzie miała przeznaczenie. My mamy w tej chwili kilkaset wniosków jako samorząd o przekształcenie terenów na tereny budowlane – mówił.

Odpowiadając mieszkańcom, Kucharski stanowczo zaprzeczał, że gmina buduje „szamba”. Tłumaczył, że inwestycja polega na rozbudowie i hermetyzacji oczyszczalni, w tym przykryciu reaktorów biologicznych betonową konstrukcją.

– Przede wszystkim my nie budujemy oczyszczalni, tylko budujemy bunkier, czyli przykrywamy reaktory. Nie przykrywamy reaktorów żadną plandeką, tylko przykrywamy je betonowym zabezpieczeniem od góry – dodał.

Według burmistrza uwagi mieszkańców zostały uwzględnione na etapie projektowania, bo to właśnie wskutek zgłoszeń i spotkań projektant miał otrzymać zalecenie przykrycia reaktorów.

– To, co zostaje odkryte, to są osadniki, w których nie zachodzą żadne procesy biologiczne ani chemiczne. Tam osad po prostu grawitacyjnie opada na dno osadnika. Więc mówienie o tym, że to są jakieś szamba, w których coś pływa, jest dużym nadużyciem – tłumaczył. – Państwa uwagi i wnioski zostały przeanalizowane na etapie choćby wydawania decyzji środowiskowych. Przecież ta decyzja się uprawomocniła. Państwo ją oprotestowywaliście właściwie wszędzie. I była w Samorządowym Kolegium Odwoławczym, była w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Katowicach. Teraz państwo wystąpiliście do Naczelnego Sądu Administracyjnego o wstrzymanie, a NSA odrzucił ten państwa wniosek – mówił Tomasz Kucharski.

Włodarz podkreślał, że gmina ma prawomocne pozwolenie na budowę oraz raport oddziaływania na środowisko. Przekonywał, że celem inwestycji jest poprawa sytuacji, a nie pogorszenie warunków życia mieszkańców.

– Dla wozów asenizacyjnych zbudowane jest specjalne hermetyczne pomieszczenie, które będzie zamykane z chwilą wjechania tam wozu asenizacyjnego. Dopiero jak wóz się podłączy i zrzuci ścieki, dopiero to będzie otwarte, dopiero ten wóz wyjedzie, bo to są ścieki, które rzeczywiście dają najgorszy zapach – wyjaśniał.

Jak dodał, rozbudowa będzie kosztować więcej właśnie dlatego, że projekt zawiera rozwiązania ograniczające uciążliwości. Kucharski odniósł się również do propozycji przekierowania ścieków do częstochowskiej oczyszczalni. Przyznał, że taka koncepcja kiedyś się pojawiła, ale gmina nie uzyskała zgody ani władz Częstochowy, ani zarządu oczyszczalni. Według niego projekt przesyłu ścieków do Częstochowy byłby trudny technicznie i uzależniałby gminę od zewnętrznej infrastruktury. Przypominał też, że inwestycja jest szacowana na około 40 mln zł, a gmina ma partnera w postaci Wodociągów Częstochowskich oraz przygotowane wnioski o środki zewnętrzne.

– Mamy aplikację zrobioną o środki unijne, mamy aplikację zrobioną o środki z Krajowego Planu Odbudowy. Jeśli by teraz chciał ktoś to przewrócić, to popełniałby naprawdę duże przestępstwo, bo pozbawiłby gminę przynajmniej 20 mln zł, które my możemy pozyskać – dodawał.

Po tej odpowiedzi ponownie głos zabrała Stefania Jasiak.

– Śmiem twierdzić, że to pan szerzy nieprawdę i skłóca nas jako mieszkańców, ponieważ mamy na to dokument od biegłego sądowego i chciałabym, żebyście państwo radni się spotkali z tym panem – mówiła.

Mieszkanka przekonywała, że nawet przy zastosowaniu rozwiązań ograniczających uciążliwości problem nie zniknie. Wskazywała również na możliwy spadek wartości nieruchomości i zapowiadała, że mieszkańcy nie wykluczają pozwu zbiorowego.

– Tu już nie chodzi o ten smród, o spadek wartości nieruchomości i niech pan nie myśli, że pozew zbiorowy nie będzie przeciwko gminie, bo teraz domy się nie sprzedają ani na osiedlu, ani w okolicy – grzmiała.

Do dyskusji wróciła również Anna Tarnowska, która odniosła się do wcześniejszej uchwały dotyczącej inwestycji mieszkaniowej w Turowie. Zwracała uwagę, że z jednej strony burmistrz poparł tam przekształcenie terenów pod zabudowę, a z drugiej od lat tłumaczy jej, że nie ma możliwości zmiany przeznaczenia jej działki.

– Moja działka jest w połowie budowlana i ta część budowlana znajdzie się 70 metrów od oczyszczalni. Więc proszę nie mówić cały czas, jaką ja mam działkę – mówiła Tarnowska.

Burmistrz odpowiedział, że liczne spotkania z mieszkańcami już się odbywały, z udziałem między innymi przedstawicieli Wodociągów Częstochowskich i negocjatora. Podkreślał, że mieszkańcy przedstawiali swoje argumenty w instytucjach odwoławczych i – jak mówił – wszędzie przegrali.

Spór o oczyszczalnię połączył się z tematem PSZOK-u w Przymiłowicach. Burmistrz przekonywał, że gmina działa na podstawie obowiązującego prawa i dokumentów, dzięki którym udało się pozyskać 2 mln zł dofinansowania. W jego ocenie zmiana lokalizacji na tym etapie byłaby nierealna.

– Myśmy na podstawie programu funkcjonalno-użytkowego z konkretną lokalizacją otrzymali konkretne pieniądze na konkretne zadanie. I teraz mówienie, że my mamy przenieść PSZOK gdzieś, gdzie będziemy mieli plan, który wejdzie w życie może za pół roku, to jest w ogóle nierealne – skwitował Tomasz Kucharski.

Głos zabrała Anna matlingiewicz, która przekonywała, że mieszkańcy sprawdzali możliwość zmiany lokalizacji projektu finansowanego ze środków unijnych i uzyskali informację, że w pewnych warunkach taka zmiana może być dopuszczalna.

– Zadzwoniłam podczas trwania komisji do Departamentu Funduszy Rozwoju Regionalnych Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Tam podano mi informację, że istnieje możliwość zmiany lokalizacji w czasie do umowy dofinansowania ze środków unijnych – skontrowała słowa włodarza.

Jak wskazywała, mieszkańcy nie są przeciwni samemu PSZOK-owi, lecz jego lokalizacji w Przymiłowicach. Zaapelowała do radnych o analizę alternatywnego rozwiązania, które – według niej – mogłoby być tańsze i bezpieczniejsze.

– Na przykład na Odrzykoniu. Możemy zaoszczędzić z naszych publicznych pieniędzy, z naszych, z pieniędzy mieszkańców 800 tys. zł. To jest bardzo dużo pieniędzy. Można je przeznaczyć na lepsze cele niż na drogę, która musiałaby być dodatkowo utworzona do budowy PSZOK-u – dodała.

Przewodniczący rady kilkukrotnie próbował porządkować dyskusję i ograniczać czas wypowiedzi, wskazując, że temat powinien zostać omówiony podczas odrębnego spotkania. Matlingiewicz podkreślała jednak, że mieszkańcy oczekują spotkania bezpośrednio z Tomaszem Kucharskim.

– Chcemy się spotkać z panem burmistrzem, z nikim w zastępstwie, tylko z panem burmistrzem – podkreśliła Matlingiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Brutalny atak na lekarkę w częstochowskim szpitalu. Sprawcą poszukiwany mieszkaniec gminy Olsztyn

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum

Do bulwersującego zdarzenia doszło w jednym z częstochowskich szpitali. Kamil B., 31-letni mieszkaniec gminy Olsztyn, został zatrzymany tuż po tym, jak zaatakował i dotkliwie pobił lekarkę w gabinecie. Sprawca nie zdołał uciec, gdyż ujął go pracownik ochrony oraz jeden z pacjentów, którzy zareagowali po usłyszeniu krzyków kobiety.

Jak relacjonują policjanci, zgłoszenie wpłynęło do nich w środę przed południem. Na miejsce natychmiast skierowano patrol. Funkcjonariusze po przyjeździe zastali mężczyznę już obezwładnionego. Wstępne ustalenia wskazują, że do ataku doszło chwilę wcześniej w gabinecie, a dramatyczną sytuację zauważyli inni pracownicy szpitala i pacjenci. Zaatakowanej lekarce udzielono pomocy medycznej.

Zatrzymanym okazał się mężczyzna, którego policja znała już wcześniej. 31-latek był poszukiwany przez sąd od września ubiegłego roku – miał trafić do więzienia na osiem miesięcy w związku z inną sprawą dotyczącą pobicia. Jak ustalono, od dłuższego czasu ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Policjanci z komisariatu w Olsztynie kilkukrotnie sprawdzali jego miejsce zamieszkania, jednak nie zastali go pod adresem.

Paradoksalnie w dniu ataku mężczyzna sam pojawił się w szpitalu. Jak wynika z ustaleń, zgłosił się na wyznaczony termin badań, zgodnie z pismem, które otrzymał. Policja nie była jednak poinformowana o jego wizycie, choć figurował jako osoba poszukiwana.

Sprawa bardzo szybko nabrała ciężaru prawnego. Kamil B. został doprowadzony do częstochowskiej prokuratury, gdzie przedstawiono mu zarzuty usiłowania spowodowania u funkcjonariusza publicznego ciężkich obrażeń w trakcie pełnienia obowiązków służbowych oraz zniszczenia mienia.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy. Za zarzucane czyny 31-latkowi może grozić nawet dwadzieścia lat pozbawienia wolności. O dalszym biegu sprawy zdecydują kolejne czynności prokuratury oraz postępowanie sądowe.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Jest szansa na koniec z zalewaniem centrum Olsztyna. Samorząd z ważnymi decyzjami rady miejskiej

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Olsztynie upłynęła pod znakiem decyzji planistycznych, inwestycyjnych i porządkowych. Radni zajęli się m.in. uchwaleniem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, kwestiami ochrony przyrody oraz uruchomieniem nowej, bezpłatnej linii komunikacyjnej, która połączy Olsztyn z okolicznymi miejscowościami.

Sesja rozpoczęła się od uczczenia minutą ciszy pamięci Józefa Michalika, długoletniego sołtysa miejscowości Krasawa i druha OSP Zrębice. W dalszej części obrad sporo miejsca poświęcono zagadnieniom planistycznym. Rada uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ulic Norwida i Miłosza, umożliwiający budowę długo oczekiwanego zbiornika retencyjnego. Urzędnicy wyjaśniali, że dokument ma kluczowe znaczenie dla ochrony przeciwpowodziowej gminy.

– Wymagane było uzyskanie pozwolenia na budowę i wyłączenie terenu z produkcji leśnej. Trafiają tam wody z dużej części Olsztyna – z rynku, ulic Kościelnej, Mstowskiej, a nawet ze stoków zamku – tłumaczono, podkreślając, że inwestycja pozwoli rozwiązać problem spływu wód opadowych w centrum miejscowości.

Kolejna uchwała dotyczyła zmiany planu zagospodarowania obszaru, na którym od lat funkcjonuje drukarnia.

– Pierwsza uchwała umożliwia budowę zbiornika, druga porządkuje funkcję usługową na terenie drukarni – wyjaśnił radny Marek Lisiewicz, przewodniczący komisji ds. urbanistyki.

Oba dokumenty uzupełniono autopoprawkami wynikającymi z wejścia w życie audytu krajobrazowego uchwalonego przez Sejmik Województwa Śląskiego.

W dalszej części sesji rada przyjęła uchwały dotyczące ochrony przyrody. Jednogłośnie wyrażono zgodę na wykonanie zabiegów pielęgnacyjnych przy grupach lip rosnących przy kościele parafialnym. Jak przypomniano, decyzja ma charakter pilny – wcześniej odłamany konar uszkodził dach świątyni.

– Tempo i potrzeba przeprowadzenia tych zabiegów nie mogą być kwestionowane, to kwestia bezpieczeństwa – zaznaczono.

Radni zgodzili się także na pozbawienie statusu pomnika przyrody drzewa, które uległo zniszczeniu.

– Czy w jego miejsce przewidziane są nowe nasadzenia? – pytała wiceprzewodnicząca rady Katarzyna Kulińska-Pluta.

W odpowiedzi poinformowano, że decyzja w tej sprawie należy do parafii.

Znaczącą nowością dla mieszkańców będzie uruchomienie bezpłatnej linii komunikacyjnej nr 586.

– Trasa będzie przebiegać pomiędzy Olsztynem a Turowem przez Kusięta i z powrotem do rynku. Na początek cztery kursy dziennie. Skomunikujemy DPS, Joachimowską, Południową i Leśną oraz zapewnimy lepszy dojazd do cmentarza – tłumaczono.

Przewodniczący rady Rafał Ciszewski doprecyzował przebieg trasy.

– Zjazd od Kusiąt w rejonie marketu, następnie pod cmentarzem i na rynek – mówił.

W związku z tym radni przyjęli również uchwałę o utworzeniu nowych przystanków przy ulicach Lubomirskiego w Olsztynie, Olsztyńskiej i Południowej w Turowie, Słonecznej w Bukownie oraz przy drodze powiatowej w Kusiętach.

Kolejna decyzja dotyczyła przyznania dotacji na prace konserwatorskie przy zabytkowym, drewnianym kościele uszkodzonym przez złamany konar drzewa.

– Mamy do czynienia z wyjątkowym obiektem, wpisanym do rejestru zabytków, który wymaga natychmiastowych działań – wyjaśniał przedstawiciel urzędu.

Radni zajęli się także zmianami w budżecie i wieloletniej prognozie finansowej. Skarbnik Barbara Łuszczyńska poinformowała, że budżet gminy został uporządkowany m.in. dzięki uzyskaniu wyższego, 35-proc. umorzenia pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

W punkcie „sprawy różne” głos zabrali sołtysi i przedstawiciele szkół.

– Prosimy o wsparcie dofinansowania altany – ogrodowego domku dydaktycznego. Mamy już bruk i podbudowę, rodzice wykonają prace społeczne, brakuje nam tylko środków, koszt to około 20 tys. zł – apelowała przedstawicielka oddziału przedszkolnego w Biskupicach.

Jak przedstawiono samorządowcom, na terenie szkoły nie ma żadnego zacienienia, a altana pozwoliłaby prowadzić zajęcia na świeżym powietrzu. Wniosek spotkał się ze zrozumieniem radnych i zapowiedzią dalszej analizy.

Inna mieszkanka podniosła kwestię zwiększenia diet dla sołtysów od przyszłego roku. Przewodniczący zapewnił, że propozycja zostanie rozpatrzona przy pracach nad przyszłorocznym budżetem.

Sołtys Barbara Krajewska zwróciła uwagę na problem posesji przy skrzyżowaniu ulic Bukowej i Dębowej.

– Osiedle jest zaniedbane, prosimy o przycięcie drzew, uporządkowanie działki i uwzględnienie budowy chodnika w planach – mówiła.

Radna Anna Szczygłowska przypomniała o konieczności pielęgnacji drzew na drodze Olsztyn-Kusięta.

– To bardzo niebezpieczny fragment, mieszkańcy obawiają się o bezpieczeństwo. Proszę o wspólne stanowisko ze starostwem i zakończenie tej sprawy – apelowała.

Zapewniono ją, że dokumentacja odwodnienia i modernizacji tego odcinka jest na ukończeniu.

Z kolei radny Marek Lisiewicz podjął temat porządkowania terenów osiedla leśnego.

– Mieszkańcy proszą o zajęcie się sprawą kilku działek, które zanieczyszczają przestrzeń publiczną – apelował o kompleksowe rozwiązanie problemu.

Radny Jan Jeleń zapytał o zasady funkcjonowania nowego punktu selektywnej zbiórki odpadów.

– Mieszkańcy są zaniepokojeni zasadami działania nowego PSZOK-u. Prosimy o wyjaśnienia – powiedział.

W odpowiedzi usłyszał, iż dotychczasowy punkt był za mały, nowy powstanie w strefie usługowo-produkcyjnej, z dofinansowaniem unijnym i nie powinien generować uciążliwości.

Wiceprzewodnicząca Katarzyna Kulińska-Pluta dopytywała o projekt zazielenienia rynku i przygotowania do systemu kaucyjnego.

– Czy planowane są nasadzenia drzew w gruncie czy w donicach? I jak przygotowujemy się na obowiązek ustawowy związany z kaucją za butelki? – pytała.

Jak się okazuje, urzędnicy chcą posadzić duże drzewa, które dadzą cień oraz poszerzyć pas zieleni, zachowując funkcję rynku jako miejsca spotkań. W kontekście zaś systemu kaucyjnego obawiają się, że może on wpłynąć na wyniki recyklingu, bo część odpadów trafi bezpośrednio do punktów przyjęć.

W końcowej części sesji poruszono także temat bieżących inwestycji drogowych. Przedstawiciele lokalnych władz uspokajali radnych przekonując, że prace przy ulicy Bukowej przebiegają zgodnie z harmonogramem, a chwilowe przerwy w robotach wynikają z harmonizacji działań różnych ekip.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Srebro, brąz i czwarte miejsce. Dziewczyny ze Zrębic podbiły Konopiska

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

W przedostatnią sobotę września na stadionie w Konopiskach odbyły się Powiatowe Zawody Sportowo-Pożarnicze o Puchar Komendanta Miejskiego PSP w Częstochowie. Do rywalizacji stanęły najlepsze jednostki ochotniczych straży pożarnych z całego powiatu częstochowskiego. Gminę Olsztyn reprezentowały trzy drużyny, które w finale mogą pochwalić się znaczącymi osiągnięciami.

Na starcie pojawiła się drużyna żeńska i męska z OSP Zrębice oraz Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza OSP Przymiłowice. Każda z ekip wykazała się nie tylko sprawnością fizyczną, ale również doskonałym przygotowaniem taktycznym i umiejętnością pracy zespołowej.

Drużyna żeńska z jednostki w Zrębicach sięgnęła po srebro, zajmując drugie miejsce i zdobywając tytuł wicemistrzyń powiatu częstochowskiego. Równie imponująco zaprezentowali się młodzi druhowie z Przymiłowic. Startując w kategorii CTIF – chłopcy, wywalczyli trzecią lokatę, co stanowi duży sukces i dowód na rosnący potencjał młodzieżowych drużyn. Drużyna męska z OSP Zrębice zajęła, z kolei, czwarte miejsce, prezentując wysoki poziom wyszkolenia oraz świetną współpracę.

Zawody obejmowały konkurencje bojowe i sztafetę pożarniczą z przeszkodami, które sprawdzały zarówno siłę i kondycję, jak i precyzję w działaniu. Każdy start wymagał pełnego skupienia, koordynacji i dyscypliny, a o końcowych wynikach decydowały często ułamki sekund.

Reklama

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Widowiskowy spektakl na zamku w Olsztynie zachwycił publiczność

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Tomasz Sieniawski/Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

W minioną sobotę mury zamku w Olsztynie stały się sceną wyjątkowego wydarzenia artystycznego. W ramach Juromanii odbył się spektakl muzyczno-teatralny, który połączył piękno muzyki Wojciecha Kilara, mistrzowską interpretację aktorską i niepowtarzalny klimat historycznych ruin.

Motywem przewodnim wieczoru była wokaliza z filmu „Dziewiąte wrota” w reżyserii Romana Polańskiego, wykonana przez Agatę Widerę-Burdę. Publiczność mogła podziwiać niezwykłą interpretację tego utworu, która w połączeniu z przestrzenią zamkowych murów stworzyła wyjątkową atmosferę.

Orkiestrą dyrygował Adam Klocek, dyrektor Filharmonii Częstochowskiej i kompozytor, który zadbał o muzyczną oprawę całego wydarzenia. Narratorem i głównym bohaterem spektaklu był aktor Piotr Głowacki, którego interpretacje literackie i sceniczne nadały widowisku głębi i dramaturgii.

Scenariusz opracowała i reżyserią zajęła się Monika Czajkowska, tworząc koncepcję łączącą muzykę, teatr i historię tego wyjątkowego miejsca.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Balony nad Jurą. Do Olsztyna wraca podniebny spektakl

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

14 września na błoniach zamkowych w Olsztynie odbędzie się Olsztyński Piknik Balonowy – Jurajski Podniebny Show. Wydarzenie zapowiada się jako jedna z największych atrakcji kończącego się lata, łącząca widowiskowe starty balonów, spotkania z mistrzami sportów lotniczych oraz pokazy w powietrzu.

O godz. 15.30 zaplanowano prezentację załóg, a pół godziny później rozpoczną się przygotowania do startów balonów na ogrzane powietrze. O 16.30 uczestnicy będą mogli wysłuchać rozmowy z Tomaszem Filusem, aktualnym wicemistrzem świata i mistrzem Polski w zawodach balonowych.

Kulminacyjnym punktem dnia będzie start balonów do zawodów, zaplanowany na godz. 17.00. Wieczorem, od 19.30, odbędzie się widowiskowa Gala Balonowa, a o 20.00 program uzupełni pokaz akrobacji powietrznych w wykonaniu Flying Dragons Team.

– Zarówno zawody, jak i pokazy będą uzależnione od warunków atmosferycznych, a decyzję o ich przeprowadzeniu podejmie sędzia główny zawodów – podkreślają organizatorzy.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Strażacy z Olsztyna obchodzili stulecie służby. Tak wyglądały uroczystości jubileuszowe

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

Na placu remizy w Olsztynie odbyły się uroczystości związane ze 100-leciem powstania tamtejszej OSP. Jubileusz zgromadził strażaków, przedstawicieli władz i mieszkańców, którzy wspólnie oddali hołd historii jednostki i jej roli w życiu lokalnej społeczności.

Obchody rozpoczęły się przemarszem oraz mszą świętą w kościele pw. św. Jana Chrzciciela. Następnie na placu remizy odbyła się główna część uroczystości. Wręczono wyróżnienia za wysługę lat, a młodzieżowa drużyna pożarnicza złożyła uroczyste ślubowanie. Poświęcono nowy wóz strażacki, quad oraz pamiątkową tablicę umieszczoną na budynku jednostki. Szczególnym momentem było również poświęcenie figury św. Floriana – patrona strażaków.

Część artystyczną jubileuszu zapewniła Orkiestra Dęta „Sempre” wraz z mażoretkami „Iskra”, które nadały wydarzeniu podniosły, a zarazem radosny charakter. Na ręce prezesa OSP Olsztyn Włodzimierza Nabiałka składano podziękowania i gratulacje od zaproszonych gości – przedstawicieli parlamentu, władz wojewódzkich i samorządowych, Państwowej Straży Pożarnej oraz licznie zgromadzonych mieszkańców.

– Jubileusz uświetniły wszystkie jednostki OSP z terenu gminy Olsztyn, które przybyły ze swoimi pocztami sztandarowymi – poinformował urząd miejski.

Na trwałą pamiątkę jubileuszu na placu remizy ustawiono figurę św. Floriana, ufundowaną przez Radę Miejską w Olsztynie. To symboliczne podkreślenie stulecia działalności jednostki, która przez dekady stała na straży bezpieczeństwa mieszkańców i wciąż pozostaje ważnym filarem lokalnej wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Kręcą „Lalkę” w jurajskim Olsztynie. W tej produkcji Wokulskiego gra Marcin Dorociński

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

W Olsztynie pod Częstochową rozpoczęły się zdjęcia do nowej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa. Produkcja studia Gigant Films, w reżyserii Macieja Kawalskiego, ma wejść na ekrany kin w przyszłym roku. W obsadzie znaleźli się między innymi Marcin Dorociński, Kamila Urzędowska, Andrzej Seweryn i Agata Kulesza.

Ekipa filmowa ulokowała się w u podnóża olsztyńskiego zamku. Producent nie zdradza, jakie sceny powstają w tej lokalizacji, jednak udział w projekcie wzbudza duże zainteresowanie mieszkańców i turystów. To właśnie na początku lata rozpoczęto nabór statystów w regionie. Poszukiwano wówczas osób o klasycznej urodzie, bez widocznych tatuaży, kolczyków czy nowoczesnych fryzur. Kobiety musiały mieć naturalne włosy za ramiona, a mężczyźni mogli nosić wąsy lub brody, ale wyłącznie w tradycyjnej formie.

Główne role w filmie powierzono znanym i cenionym aktorom. Marcin Dorociński wciela się w postać Stanisława Wokulskiego, Kamila Urzędowska zagra Izabelę Łęcką, a Marek Kondrat – po latach przerwy od aktorstwa – powróci na ekran jako Ignacy Rzecki. Andrzej Seweryn wystąpi w roli Tomasza Łęckiego, a Agata Kulesza jako pani Meliton.

Produkcja Kawalskiego będzie rywalizować z równolegle powstającą ekranizacją Netflixa i Akson Studio w reżyserii Pawła Maślony, w której główne role odgrywają Sandra Drzymalska i Tomasz Schuchardt.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Druhowie z Olsztyna świętują dziś jubileusz swojej jednostki. Będzie skromnie, ale uroczyście

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. OSP Olsztyn

Ochotnicza Straż Pożarna w Olsztynie obchodzi wyjątkowy jubileusz – setną rocznicę swojego powstania. Z tej okazji zaplanowano jubileuszowe uroczystości przygotowane we współpracy z miejscowym magistratem.

Program obchodów przewiduje tradycyjną, odświętną oprawę. O godz. 14.30 pod siedzibą jednostki przy ulicy Kühna zbiorą się zaproszone delegacje i poczty sztandarowe. Następnie uczestnicy wyruszą w uroczystym przemarszu do kościoła pw. Jana Chrzciciela. Centralnym punktem obchodów będzie nabożeństwo o godz. 15.00, odprawione w intencji strażaków – zarówno tych, którzy służą dziś, jak i tych, którzy na przestrzeni stu lat tworzyli historię jednostki.

Po zakończonej liturgii uczestnicy wrócą na plac przed remizą. Tam odbędzie się oficjalna część uroczystości, obejmująca złożenie meldunku przez komendanta oraz krótkie, okolicznościowe wystąpienia.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

W Turowie ruszyła inwestycja za ponad pięćdziesiąt milionów złotych

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna

W Turowie oficjalnie zainaugurowano rozbudowę zakładu produkcyjnego firmy Wosana – jednego z wiodących polskich producentów soków, napojów i wód butelkowanych. Symboliczne wbicie pierwszej łopaty, które miało miejsce 23 lipca, to nie tylko ważny moment dla samej spółki, ale także istotne wydarzenie dla lokalnej społeczności.

Wartość inwestycji przekracza 50 mln zł, a projekt realizowany jest we współpracy z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną. Obejmuje budowę nowej hali produkcyjno-magazynowej oraz uruchomienie nowoczesnej linii technologicznej do rozlewu wód mineralnych i źródlanych. Jak podkreślono, celem przedsięwzięcia jest nie tylko zwiększenie mocy produkcyjnych, lecz przede wszystkim wdrożenie najnowszych rozwiązań technologicznych, które zagwarantują wyższe standardy jakości, bezpieczeństwa i efektywności operacyjnej.

W ramach podpisanej 12 lutego umowy z KSSE, Wosana uzyskała prawo do skorzystania z ulg podatkowych na dochody generowane z nowej inwestycji. Okres obowiązywania tego wsparcia może wynosić od dziesięciu do piętnastu lat i zależy między innymi od lokalizacji, skali projektu, wielkości przedsiębiorstwa oraz poniesionych nakładów inwestycyjnych i zatrudnienia nowych pracowników.

Firma Wosana działa na rynku od ponad trzydziestu lat, a w jej portfolio znajdują się takie marki jak Wosana, Słowianka czy Mama i ja. Spółka współpracuje z największymi sieciami handlowymi w Polsce, a jej produkty trafiają zarówno na rynek krajowy, jak i zagraniczny. W ubiegłym roku 100 proc. jej udziałów nabył japoński holding DyDo Group, notowany na tokijskiej giełdzie, specjalizujący się w produkcji napojów bezalkoholowych, suplementów diety i artykułów spożywczych.

Planowana rozbudowa zakładu w Turowie to także szansa na nowe miejsca pracy i dodatkowy impuls rozwojowy dla mieszkańców okolicznych miejscowości.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Prokuratura zakończyła dochodzenie. Teraz wójt stanie przed sądem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Monika Wójcik

Choć zarzuty poświadczenia nieprawdy w zeznaniach majątkowych i nadużycia pełnionego stanowiska prokuratura przedstawiła wójtowi jednej z podczęstochowskich gmin pod koniec kwietnia, to dopiero niedawno śledztwo dobiegło końca. Samorządowiec odpowie wkrótce przed wymiarem sprawiedliwości.

Blisko rok trwało śledztwo Prokuratury Rejonowej w Częstochowie w związku z nieprawidłowościami w oświadczeniach majątkowych wójta Olsztyna. Gdy w kwietniu pytaliśmy włodarza o jego stanowisko w tej sprawie, polityk nadmienił jedynie, że nie zgadza się z decyzją organów ścigania. Te podtrzymały swoje stanowisko.

– Postępowanie w sprawie złożenia przez wójta gminy Olsztyn fałszywych oświadczeń majątkowych w zakresie posiadania nieruchomości zostało zakończone skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko Tomaszowi K. – informuje prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie prowadzone było w sprawie trzykrotnego złożenia przez wójta fałszywego oświadczenia majątkowego i dotyczyło nieruchomości, o której nie wspominał w wymaganym dokumencie. K. miał zataić informacje o nabyciu w 2017 roku dwuhektarowego gospodarstwa rolnego. Faktu tego miał nie odnotować przez kolejne trzy lata w swoich oświadczeniach majątkowych, a takowe jako wójt w świetle obowiązujących przepisów zobowiązany jest składać co rok.

Po kilku miesiącach prowadzonego postępowania śledczy postawili wójtowi jeszcze jeden zarzut. Tym razem związany z nadużyciem uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej lub majątkowej. Jakie były ku temu przesłanki?

W 2015 roku Rada Gminy Olsztyn podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dokument miał również obejmować teren, na którym zlokalizowana jest posiadłość należąca do Tomasza K. Zdaniem prokuratury samorządowiec, jako zainteresowana strona, powinien wówczas wyłączyć się z postępowania. Nie uczynił tego jednak.

Dla funkcjonariusza publicznego, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, kodeks karny przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności. W tej sprawie jednak zagrożenie karą jest surowsze. Śledczy uznali bowiem, że czyn przedsięwzięty został w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, za co przewidziana jest kara pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Prokuratorskie zarzuty dla wójta. Miał skłamać w oświadczeniach majątkowych?

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

Zarzuty poświadczenia nieprawdy w zeznaniach majątkowych i nadużycia pełnionego stanowiska przedstawiła 20 kwietnia wójtowi Olsztyna Prokuratura Rejonowa w Częstochowie. Tomasz Kucharski nie chciał szerzej ustosunkować się do tematu. W lakonicznej wypowiedzi zaznaczył tylko, że nie zgadza się z decyzją organów ścigania.

Śledztwo mające wyjaśnić rzekome nieprawidłowości w zeznaniach majątkowych włodarza Olsztyna zostało wszczęte pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Toczyło się w sprawie trzykrotnego złożenia przez wójta fałszywego oświadczenia majątkowego. Dotyczyło nieruchomości, o której nie wspominał w wymaganym dokumencie. Finalnie, po ośmiu miesiącach prowadzonego postępowania śledczy dorzucili jeszcze jeden zarzut. Tym razem o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej lub majątkowej.

Jak donosi częstochowski Tygodnik 7Dni, Kucharski miał zataić informacje o nabyciu w 2017 roku dwuhektarowego gospodarstwa rolnego. Faktu tego miał nie odnotować przez kolejne trzy lata w swoich oświadczeniach majątkowych, które jako wójt zobowiązany jest składać każdego roku.

Wprowadzenie kilka lat temu takiej powinności przez ustawodawcę ma w swoim założeniu być jednym z elementów przeciwdziałającym korupcji na wszystkich szczeblach władzy i gwarantować pełniejszą transparentność życia publicznego.

Zobowiązane do jego złożenia osoby muszą szczegółowo opisać w dokumencie wszystkie składniki posiadanego majątku oraz przedstawić jego szacunkową wartość. Dotyczy to zarówno zgromadzonych oszczędności, posiadanych papierów wartościowych, ruchomości, nieruchomości, a nawet zobowiązań finansowych w postaci kredytów czy pożyczek. 

Błąd w takim zeznaniu finansowym niejednokrotnie jest brzemienny w skutkach. Kodeks karny obwarowuje go zagrożeniem karą pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat. Udowodnienie winy i prawomocne skazanie w przypadku włodarzy gmin skutkuje ponadto utratą stanowiska i wykluczeniem możliwości startu w kolejnych wyborach.

Częstochowska prokuratura badając prawidłowość przedłożonych przez wójta Olsztyna dokumentów powzięła wątpliwość jeszcze w jednym aspekcie. W 2015 roku miejscowa rada gminy podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Obejmować miał on także teren, na którym zlokalizowana jest wspomniana posiadłość. Zdaniem prokuratury Kucharski powinien wyłączyć się z postępowania, gdyż był stroną zainteresowaną. Zaniechanie takiego działania w opinii organów ścigania jest nadużyciem uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Dla funkcjonariusza publicznego, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, kodeks karny przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności. W tej sprawie jednak zagrożenie karą jest surowsze. Śledczy uznali bowiem, że czyn przedsięwzięty został w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, za co przewidziana jest kara pozbawienia wolności od roku do dziesięciu lat.

Wójt Olsztyna, jak podkreśla redakcja częstochowskiego tygodnika, nie przyznał się do winy i skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień. W stanowisku przesłanym do naszej redakcji także nie zechciał szerzej skomentować decyzji prokuratury.

– Nie zgadzam się z zarzutami. Będę to wyjaśniał i wtedy poinformuję o szczegółach – podkreślił Tomasz Kucharski.

Wójt Olsztyna wyraził zgodę na publikację swojego pełnego nazwiska.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Nowa rzeźba na rynku w Olsztynie. Warto ją zobaczyć na żywo

Opublikowany

,

Adrian Biel
fot. Urząd Gminy Olsztyn

Wykonana z chromowanego brązu rzeźba stanęła w centrum Olsztyna. Autorem powstałego w 2019 roku dzieła jest Michał Batkiewicz.

63-letni twórca pochodzi z Nowego Targu i swoją edukację artystyczną rozpoczął od ukończenia Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem, a następnie Wydziału Rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego promotorem był prof. Marian Konieczny, autor między innymi Pomnika Bohaterów Warszawy, czyli słynnej Nike.

Michał Batkiewicz jest autorem wielu monumentalnych realizacji, takich jak replika drewnianego polichromowanego i złoconego ołtarza Wita Stwosza z Kościoła Mariackiego w Krakowie dla Kościoła św. Jana Kantego w Chicago. Zaprojektował i zrealizował również drewniany kościół wraz z wyposażeniem w Lawton w USA. Wykonał też szereg realizacji pomnikowych i plenerowych rozsianych w różnych miejscach świata. Brał udział w wielu wystawach zbiorowych oraz indywidualnych.

– Rzeźba, która pojawiła się na olsztyńskim rynku nosi nazwę „Nadzieja”. Serdecznie zapraszamy do odwiedzania Olsztyna i oglądania wystawy – zachęca Kamila Kubat z urzędu gminy.

fot. Urząd Gminy Olsztyn

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Bałagan w urzędzie gminy. Pracownik zapodział dokumenty wyborcze

Opublikowany

,

Adrian Biel
fot. Fotolia

– To działanie na naszą szkodę – mówią osoby związane z komitetem wyborczym urzędującego prezydenta. – Pracownik urzędu gminy przyznał się, że przez nieuwagę i roztargnienie zapodział dokumenty związane ze zgłoszeniem kandydatur do komisji obwodowych – przekonuje z kolei dyrektor częstochowskiego biura wyborczego.

Jeszcze w kwietniu pełnomocnik komitetu Andrzeja Dudy zgłosił w Urzędzie Gminy Olsztyn dwanaście kandydatur na członków komisji wyborczych. Tydzień temu okazało się, że wspomniane osoby w ogóle nie zostały zarejestrowane w systemie.

– Sprawa wyszła na jaw, gdy osoby te nie zostały powiadomione o mającym się odbyć w minioną sobotę spotkaniu dla członków komisji – mówi Grażyna Matyszczak, sekretarz częstochowskich struktur Prawa i Sprawiedliwości. – Zaczęliśmy drążyć temat. Zadzwoniłam do komisarza wyborczego z pytaniem: co się stało? Okazało się, że nie tylko naszych zgłoszeń nie ma, ale również tych dotyczących kandydatów do komisji z ramienia komitetu Władysława Kosiniaka-Kamysza – dodaje.

Co było powodem zamieszania próbowała ustalić komisarz Lidia Dudek. Jak przekonują nasi rozmówcy, pytani pierwotnie o szczegóły urzędnicy nie byli w stanie wyjaśnić przyczyn takiego stanu rzeczy. Próbowaliśmy wczoraj porozmawiać na ten temat z wicewójt Małgorzatą Haładyj. Niestety, pomimo zapewnień pracownika sekretariatu, że pani wójt oddzwoni, nie doczekaliśmy się telefonu.

Bez problemu udało się natomiast porozmawiać z Tomaszem Doruchowskim, dyrektorem delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Częstochowie.

– Pracownik urzędu gminy przetrzymał dokumenty zgłoszeniowe dwóch komitetów wyborczych. To były zgłoszenia do wszystkich komisji. O zdarzeniu poinformował nas upoważniony z jednego z tych komitetów. Podkreślał, że dziwne dla niego jest to, że żadna ze zgłoszonych w kwietniu osób nie dostała się do komisji. Żeby było ciekawie ten człowiek miał potwierdzenie z urzędu gminy, że te dokumenty faktycznie wpłynęły. Także urząd nie mógł zgonić, że ktoś wrzucił je na przykład do jakiejś skrzynki podawczej i po prostu zginęło. Ostatecznie pracownik przyznał się, że przez nieuwagę i roztargnienie zapodział te dokumenty – wyjaśnia dyrektor Doruchowski.

Niefrasobliwość urzędnika zaburzyła całą procedurę, bowiem w konsekwencji konieczne było odwołanie komisji i powołanie nowych.

– Uchyliliśmy postanowienie komisarza w tym zakresie. Nie dotyczyło ono tylko komisji w Domu Pomocy Społecznej w Turowie, którego kierownik zawnioskował o powołanie komisji spośród pracowników DPS-u. Przychyliliśmy się do tej propozycji. Ale sześć pozostałych obwodów w Olsztynie trzeba było powołać na nowo. W przypadku dwóch komisji konieczne było losowanie. Przy całej procedurze obecny był Adam Markowski z komitetu Andrzeja Dudy. Nikt nie zgłaszał już żadnych zastrzeżeń. Obecne komisje powołane są w prawidłowym składzie – dodaje Doruchowski.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Wieloraczki ze Zrębic potrzebują pomocy. Urzędnicy z Olsztyna apelują o wsparcie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy w Olsztynie

23 lipca w bytomskim szpitalu przyszła na świat piątka nowych obywateli gminy Olsztyn. Pięcioraczki, jedna dziewczynka i czterech chłopców, urodzili się jako wcześniaki. Niestety, dwoje dzieci z tego grona zmarło.

Urzędnicy z Olsztyna apelują o szeroką pomoc, a sami organizują bal charytatywny, z którego dochód ma być przeznaczony na wsparcie rodziny. Jak podkreślają, każda deklaracja jest ważna, bo dzieci wymagają ciągłej rehabilitacji, a cała familia pomocy rzeczowej i finansowej.

Tę przekazała już olsztyńska rada gminy, uchwalając jednorazową zapomogę w wysokości 2 tys. zł na każde dziecko. Specjalne fanty na licytację, która odbędzie się podczas balu, zaoferowało liczne grono sponsorów i firm działających w regionie oraz Kancelaria Premiera RP, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, jak również starosta częstochowski.

Więcej informacji o tym, w jaki sposób wesprzeć rodzinę, można uzyskać dzwoniąc do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olsztynie pod numer telefonu 34 3285 077 wew. 35 lub też do urzędu gminy pod numer telefonu 34 3285 077 wew. 23.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Pomóż urosnąć Pawłowi. Szansę daje jedynie hormon wzrostu

Opublikowany

,

Adrian Biel
fot. Archiwum Pawła Sitaka

Paweł Sitak ma czternaście lat i mierzy niewiele ponad półtora metra wzrostu. Jedyną nadzieję niesie hormon wzrostu, ale miesięczna kuracja to koszt prawie 2,5 tys. zł. Można mu pomóc wpłacając dowolną kwotę na konto fundacji.

Paweł razem z rodzicami oraz młodszym bratem mieszka w podczęstochowskim Olsztynie. Jest wesołym chłopakiem, dobrze się uczy, nie sprawia problemów. O sobie mówi, że bardzo się różni od rówieśników. Wzrostem. Paweł jest bardzo niski.

– Mam 152 cm wzrostu, a moi koledzy nawet 165 cm. Przez długi czas wcale nie rosłem – mówi.

Kiedy miał trochę ponad cztery lata rodzice zauważyli, że coś jest nie tak. To wtedy po raz pierwszy trafił do szpitala. Później tych wizyt było niestety więcej.

– Kilka razy leżałem na oddziale endokrynologicznym w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Wszystko miało być dobrze, ale ja nadal nie rosłem – relacjonuje swoją historię.

Cztery lata temu, po wyraźnej sugestii lekarzy, rodzice zdecydowali się na wdrożenie terapii z zastosowaniem hormonu wzrostu. I dopiero to przyniosło widoczne efekty. W trzy i pół roku chłopiec urósł 26 cm.

– Te codzienne zastrzyki bolą, trzeba zawsze wieczorem być w domu, wcześnie chodzić spać, ale zniosę wszystko. Jedyne czego pragnę to urosnąć, dogonić moich kolegów. Bez leczenia miałbym najwyżej 149 cm, marzę o 165 cm wzrostu. Przy 169 cm byłbym jak Leo Messi. On też urósł dzięki tym samym zastrzykom – podkreśla.

Każdy jego dzień to także walka z czasem.

– Hormon wzrostu będzie działał dopóki mój syn jest w okresie dojrzewania. W przypadku Pawła ten czas zaczął się kiedy miał osiem lat. I szybciej też się skończy. Dlatego tak istotne jest, aby kuracja przebiegała planowo – tłumaczy Anna Kowalczyk-Sitak, mama chłopca.

Koszt terapii sięga blisko 2,5 tys. zł miesięcznie. Wieloletnia batalia o każdy kolejny centymetr wzrostu syna wyczerpała zasoby finansowe rodziny pani Anny. Kto chciałby pomóc Pawłowi może przelać dowolną kwotę na konto fundacji, która się nim opiekuje. Liczy się każda złotówka.

Fundacja Avalon 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001. W tytule przelewu koniecznie należy wpisać: Sitak, 6627.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Prokreacyjny rekord w powiecie. Mieszkanka Zrębic urodziła pięcioraczki

Opublikowany

,

Adrian Biel
fot. Pixabay

Od wczoraj gmina Olsztyn ma pięciu nowych obywateli – jedną dziewczynkę i czterech chłopców. Taka ciąża zdarza się raz na 52 miliony zapłodnień.

Marcelina, Marcin, Filip, Oliwier i Szymon. Takie imiona otrzymało grono, które 23 lipca przyszło na świat w bytomskim szpitalu. Najprawdopodobniej to piąty przypadek narodzin podobnego kwintetu w kraju. Pierwszy raz w Polsce pięcioraczki przyszły na świat w 1971 roku w Gdańsku.

Maluchy z Olsztyna w chwili narodzin ważyły od 750 do 820 gram. Co najważniejsze są zdrowe, a mama po trudach porodu czuje się dobrze. Władze gminy zapowiedziały wsparcie finansowe dla rodziny. Specjalną wyprawkę szykuje również prezydent Bytomia.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Weekendowy odlot na Jurze. Będzie wino, balony i śpiew

Opublikowany

,

Adrian Biel
fot. Pixabay

Trzydzieści rodzimych oraz zagranicznych drużyn weźmie udział w planowanej na przyszły tydzień 34. edycji Balonowych Mistrzostw Polski. W tym samym czasie swoją drugą odsłonę będą miały Jurajskie Zawody Balonowe. 

Impreza, która jest wspólnym przedsięwzięciem dwóch podczęstochowskich gmin, rozpocznie się w czwartkowe popołudnie i potrwa do niedzieli. W sumie organizatorzy przewidują sześć lotów aerostatami. Pierwszy wystartuje jeszcze w czwartek wieczorem, dwa loty będą miały miejsce w piątek. Podobnie będzie w sobotę. Natomiast ten jedyny niedzielny zakończy zawody.

Wydarzeniu towarzyszyć będzie szereg dodatkowych atrakcji. Na piątek organizatorzy proponują uczestnikom spędzenie czasu przy dźwiękach jazzu tradycyjnego w Złotym Potoku. Z kolei miłośnicy wina i regionalnych przysmaków będę mieli okazję, by w weekend na olsztyńskim rynku, skosztować wspomnianych specjałów.

– Udział zapowiedziało ponad dwudziestu winiarzy z województw podkarpackiego, śląskiego, małopolskiego i lubuskiego – informuje Mariusz Bugara, urzędnik z Olsztyna.

Czterodniowe mistrzostwa zakończy koncert zespołu Raz, Dwa, Trzy.

 

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE