Krzepice
Była msza, przemarsz i rajd. Tak mieszkańcy Krzepic uczcili rocznicę odzyskania niepodległości
W Krzepicach, w miniony wtorek, odbyły się uroczystości upamiętniające 107. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Obchody rozpoczęły się mszą świętą w intencji ojczyzny odprawioną w miejscowym kościele parafialnym, która zgromadziła licznych mieszkańców oraz przedstawicieli życia publicznego.
Po zakończeniu nabożeństwa uczestnicy przeszli w przemarszu ulicami miasta. Wspólne przejście zgromadziło reprezentantów samorządu, poczty sztandarowe, delegacje szkół, organizacji działających na terenie gminy oraz mieszkańców, którzy co roku licznie uczestniczą w tym wydarzeniu.
Tegoroczne święto wzbogacił Rajd Niepodległości przygotowany przez pasjonatów motoryzacji z Klasycznego SKL. Kolumna zabytkowych pojazdów nadała obchodom wyjątkowy klimat i przyciągnęła uwagę mieszkańców.
– Pod Pomnikiem Bohaterów Ziemi Krzepickiej delegacje złożyły kwiaty, oddając hołd tym, którzy walczyli o wolność i niepodległość. Fragment historyczny poświęcony wydarzeniom z 1918 roku zaprezentował Marcin Świerczyński, przypominając o drodze Polaków do odzyskania państwowości – informują pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury w Krzepicach.
Uroczystość zakończyło wystąpienie burmistrza Krzepic, który podziękował uczestnikom za obecność i wspólne przeżywanie tego ważnego dnia. Całość wydarzenia uświetniła Młodzieżowa Orkiestra Dęta Zajączki, nadając obchodom podniosły charakter.
Krzepice
Festyn pod wiatą w Starokrzepicach. Dwa dni muzyki, zabawy i atrakcji dla całych rodzin
Ochotnicza Straż Pożarna w Starokrzepicach zaprasza mieszkańców na dwudniowy festyn, który odbędzie się 1 i 2 sierpnia. Organizatorzy przygotowali program łączący taneczną zabawę, atrakcje dla dzieci, pokazy strażackie oraz ofertę gastronomiczną.
Impreza rozpocznie się w najbliższą sobotę o godz. 18.00. Tego dnia uczestnicy będą mogli bawić się podczas dyskoteki, która – według zapowiedzi – ma potrwać do rana.
Jeszcze więcej atrakcji zaplanowano na niedzielę. Program rozpocznie się o godz. 16.00. Dwie godziny później wystartuje dyskoteka prowadzona przez DJ-a, natomiast o godz. 20.00 odbędzie się finał zabawy „Magiczne Karteczki”.
Już od godz. 15.00 na uczestników będą czekały liczne atrakcje towarzyszące. Organizatorzy przygotowali malowanie twarzy, zaplatanie kolorowych warkoczyków, tatuaże, dmuchańce oraz trzy sesje zabawy z pianą. Nie zabraknie również pokazu sprzętu i wyposażenia, z którego na co dzień korzystają strażacy z OSP Starokrzepice.
Podczas wydarzenia funkcjonować będzie także strefa gastronomiczna. Na odwiedzających czekać będą zimne napoje, hot dogi, popcorn, ciasta, kawa, potrawy z grilla, frytki, wata cukrowa oraz wojskowa grochówka przygotowywana w kuchni polowej.

Krzepice
Zerwane oświetlenie i przerzucanie odpowiedzialności. Burmistrz mówi o „spychologii”
Uszkodzony chodnik, zarośnięta ścieżka, niebezpiecznie wyglądające słupy energetyczne i zerwana linia oświetleniowa w Dankowicach Trzecich – to najważniejsze problemy infrastrukturalne poruszone podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach. Dyskusja pokazała przede wszystkim, jak trudno mieszkańcom i samorządowi uzyskać konkretne informacje oraz doprowadzić do szybkiej interwencji, gdy odpowiedzialność za infrastrukturę spoczywa na zewnętrznych zarządcach.
Jedno ze zgłoszeń dotyczyło chodnika pomiędzy Zajączkami a Szarkami. W rejonie przystanku i szkoły kostka brukowa ma być miejscami uszkodzona, co stwarza zagrożenie dla pieszych. Jedna z radnych zwróciła również uwagę na zarośniętą ścieżkę.
– Są takie miejsca, że tam jest ta kostka jakby powyrywana. Takie, że po prostu troszkę niebezpiecznie dla ludzi – mówiła.
Burmistrz Mateusz Kluba zapowiedział interwencję u zarządcy arterii, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W przypadku zieleni przekazał natomiast, że według otrzymanych informacji teren został już wykoszony. Sprawa ma zostać ponownie zweryfikowana.
Więcej emocji wzbudził stan słupów energetycznych przy ulicy Dąbrowskiego. Wojciech Krakowiak wskazał szczególnie na konstrukcję znajdującą się w pobliżu skrzyżowania z ulicą Targową.
– Druty są na wierzchu – alarmował.
Gmina przeprowadziła inwentaryzację i wysłała pismo do Tauronu, jednak burmistrz nie potrafił wskazać terminu kolejnych prac. Przyznał też, że samorząd ma ograniczony dostęp do informacji o planach spółki energetycznej.
– Zresztą pan wie, że nas Tauron nie informuje i jedynie rozwiesza ogłoszenia na słupach. W ogóle współpraca z Tauronem jest trudna – stwierdził Mateusz Kluba.
Grzegorz Mońka przypomniał, że przedstawiciel firmy realizującej wcześniejsze prace miał zapowiadać wymianę kolejnych słupów na ulicy Dąbrowskiego. Jeden z najbardziej zniszczonych został już wymieniony, ale stan pozostałych nadal budzi zastrzeżenia.
– Ten pierwszy słup stał na samych drutach, wygięty jak pałąk – mówił radny.
Burmistrz potwierdził, że istnieje projekt wymiany linii, lecz nie chciał składać deklaracji dotyczących terminu. Jak zaznaczył, decyzja w tej sprawie zależy od Tauronu.
Jeszcze bardziej skomplikowany okazał się problem zerwanej linii oświetleniowej w Dankowicach Trzecich. Do awarii miało dojść około dwóch tygodni przed sesją, prawdopodobnie w wyniku przewrócenia się drzewa lub konaru. Zbigniew Robak pytał nie tylko o naprawę przewodów, ale także o zabezpieczenie drzew rosnących w pobliżu instalacji.
Z relacji burmistrza wynikało, że instytucje zaczęły przerzucać między sobą odpowiedzialność. Nadleśnictwo wskazywało, że nie zarządza linią, natomiast Tauron ustalał jej właściciela.

– Niestety, powiem tak, jest trochę takiej spychologii. Nadleśnictwo mówi, że oni nie są zarządcą, więc spychają na Tauron. Tauron szuka właściciela. Czyja jest linia – mówił Kluba.
Włodarz zapewnił, że podjęto już decyzje, które powinny doprowadzić do rozpoczęcia prac. Konkretnego terminu naprawy jednak nie podał. Problemem pozostaje również przycinanie drzew przy przewodach. Według informacji przekazanych podczas sesji, to nadleśnictwo woli usuwać całe drzewa, ponieważ nie ma odpowiedniego sprzętu i uprawnień do podkrzesywania gałęzi.
Dyskusja pokazała, że w wielu przypadkach gmina może jedynie zgłaszać problemy i ponawiać interwencje. Nie zarządza bowiem ani siecią energetyczną, ani drogą krajową, ani terenami leśnymi. Dla mieszkańców taki podział kompetencji niewiele jednak zmienia. Uszkodzony chodnik nadal może zagrażać pieszym, zniszczone słupy budzą niepokój, a zerwana linia pozostawia drogę bez oświetlenia. Sesja zakończyła się zapowiedziami kolejnych działań, ale w większości przypadków bez jednoznacznych terminów usunięcia zgłoszonych problemów.
Krzepice
Niedawne awarie odsłoniły słabość starego wodociągu. Krzepice wymienią zasuwy i siedem hydrantów
Tegoroczne problemy na najstarszej części krzepickiej sieci wodociągowej przyspieszyły decyzję o wymianie dwóch kluczowych zasuw oraz siedmiu hydrantów. Zadanie będzie kosztować około 159 tys. zł, czyli niemal 60 tys. zł więcej, niż pierwotnie zabezpieczono w budżecie. Choć rada jednogłośnie zgodziła się na przesunięcie pieniędzy, podczas sesji wybrzmiało, że obecna inwestycja nie obejmie wszystkich miejsc wymagających interwencji.
Projekt uchwały został wprowadzony do porządku obrad na wniosek burmistrza. Gmina miała na ten cel 100 tys. zł, ale oferta wykonawcy okazała się znacznie wyższa.
– Oferta wykonania tego zadania to kwota 159 tys. zł. Jest ona o tyle duża, że raz wykonanie tych zasuw pociąga za sobą znaczne koszty, a dwa, że wymaga to większego nakładu pracy, dlatego że trzeba wyciąć asfalt, wykonać te hydranty i później oczywiście doprowadzić do stanu takiego, jaki był poprzednio – mówił Mateusz Kluba.
Zakres prac obejmuje dwie zasuwy na magistralach wychodzących bezpośrednio ze stacji uzdatniania wody oraz siedem hydrantów zlokalizowanych głównie w starej części Krzepic. Chodzi o urządzenia znajdujące się w nawierzchni asfaltowej, co dodatkowo podnosi koszt robót.
Brakujące środki udało się znaleźć dzięki oszczędnościom po przetargu na instalację fotowoltaiczną przy stacji uzdatniania wody.
– Z oszczędności, które powstały po postępowaniu przetargowym na montaż fotowoltaiki na stacji uzdatnienia wody, zmniejszamy plan o 60 tys. zł i przenosimy go tam, gdzie mamy zapisane środki na zakup nowych hydrantów i zasuw – wyjaśniała skarbnik Anna Mońka.
Najważniejszym problemem pozostaje jednak stan całej najstarszej części sieci. Burmistrz przyznał, że doświadczenia z bieżącego roku pokazały jej słabe punkty.

– Jest lista siedmiu hydrantów, które mamy. Głównie ona jest tutaj na terenie Starego Miasta, bo mieliśmy doświadczenia z tego roku, które pokazały, że jednak na tym najstarszym wodociągu mogą być jakieś problemy – mówił Kluba.
Dyskusja ujawniła jednocześnie, że lista potrzeb jest szersza. Paweł Kuc wskazał na ulicę Jaworową w Starokrzepicach, gdzie na długim odcinku ma funkcjonować tylko jeden sprawny hydrant podziemny.

– Czy jest już lista do wymiany tych hydrantów? Na ulicy Jaworowej w Starokrzepicach jest tylko jeden hydrant podziemny sprawny na całym tym odcinku od ulicy Oleskiej do krzyżówki. Gdyby też ewentualnie tam uwzględnić – apelował radny.
Burmistrz odpowiedział, że urządzenie z Jaworowej nie znalazło się w obecnym zakresie prac. Nie wykluczył jednak jego wymiany w kolejnych etapach.
Wątpliwości pojawiły się również w kwestii kosztów. Zbigniew Robak pytał, ile osobno kosztują zasuwy, a ile hydranty. Urząd nie przedstawił takiego podziału, ponieważ całe zadanie zostało objęte jednym zapytaniem ofertowym.
Krzepice
Ponad pół miliona złotych dopłat do wody i ścieków. Radny: To wyrzucanie pieniędzy w błoto
Ponad 555 tys. zł przeznaczy w tym roku gmina Krzepice na dopłaty do wody i oczyszczania ścieków. Podczas ostatniej sesji radni jednogłośnie zaakceptowali kolejne zmiany budżetowe, choć jeden z samorządowców otwarcie skrytykował obowiązujący mechanizm. Jego zdaniem samorząd wydaje pieniądze, które mogłyby zostać wykorzystane na inwestycje, remonty i inne pilne potrzeby.
Po wprowadzonych zmianach roczna dotacja związana z ceną wody ma wynieść 414 tys. zł. Kolejne ponad 141 tys. zł zostanie przeznaczone na dopłatę do oczyszczania ścieków. Najwięcej emocji wywołał fakt, że tak duże środki muszą być pokrywane z ogólnego budżetu gminy. Przewodniczący rady ocenił, że obecny system ogranicza możliwości finansowania innych zadań samorządu.
– Zawsze w przypadku, kiedy mamy dopłatę do wody i do ścieków, to jest to dla mnie po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto – stwierdził.
Według przedstawionych podczas obrad wyliczeń urealnienie taryfy za wodę oznaczałoby wzrost ceny o około 2 zł za m³. W przypadku ścieków różnica miałaby być jeszcze mniejsza. Przewodniczący przekonywał, że dla pojedynczego gospodarstwa nie byłoby to znaczące obciążenie, natomiast w skali całej gminy pozwoliłoby uwolnić setki tysięcy złotych.
– Gdybyśmy urealnili te koszty i przerzucili je na mieszkańców, to byłoby około 2 zł do m³. Więc tak naprawdę na gospodarstwo to są grosze. W przypadku ścieków byłoby to jeszcze znacznie mniej, a za te pieniądze naprawdę moglibyśmy wiele potrzebnych zadań zrobić – mówił.

Problem polega jednak na tym, że gmina nie może samodzielnie ustalić stawek odpowiadających rzeczywistym kosztom funkcjonowania wodociągów i oczyszczalni. Taryfy podlegają zatwierdzeniu przez Wody Polskie, a samorząd – jak wynikało z dyskusji – nie uzyskuje zgody na ich pełne urealnienie.
– Za każdym razem, kiedy jest widmo podniesienia stawek, urealnienia, zakład działalności występuje o to, natomiast tak jak kiedyś Wody Polskie nie pozwalają nam ich urealnić – podkreślił przewodniczący.
W rezultacie różnica pomiędzy przychodami z opłat a kosztami świadczenia usług musi być pokrywana z budżetu. Oznacza to mniej pieniędzy na drogi, chodniki, oświetlenie, szkoły czy kolejne inwestycje wodociągowe.
Mimo krytyki uchwała została przyjęta jednogłośnie. Radni nie kwestionowali bowiem konieczności zapewnienia środków na bieżące funkcjonowanie systemu w drugim półroczu. Spór dotyczył raczej samego modelu finansowania i ograniczonego wpływu samorządu na ustalanie taryf.
– Szkoda, że ustawodawca w tym temacie, mimo zapowiedzi wcześniejszych, nic nie zrobił. To są po prostu wyrzucane pieniądze w błoto i ja osobiście nad tym bardzo ubolewam – podsumował przewodniczący.
Krzepice
Nowe bloki bez piwnic i z ograniczonym parkingiem. W Krzepicach radni obawiają się chaosu
Planowana rozbudowa osiedla mieszkaniowego w Krzepicach wywołała najdłuższą i najbardziej emocjonującą dyskusję podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Inwestor zamierza zwiększyć maksymalną liczbę lokali do 88, rezygnując jednocześnie z wcześniejszej koncepcji 52 garaży w zabudowie szeregowej. Na całym terenie przewidziano łącznie 88 miejsc postojowych, wliczając stanowiska znajdujące się w budynku garażowym. Część radnych ostrzegała, że jedno miejsce na mieszkanie nie odpowiada realiom niewielkiego miasta, w którym wiele rodzin korzysta z dwóch lub większej liczby samochodów.
Zmiana dotyczy inwestycji rozpoczętej na podstawie uchwały podjętej w 2021 roku. Pierwotnie planowano budowę jednego budynku wielorodzinnego z częścią handlową, pięciu kolejnych budynków mieszkalnych oraz 52 garaży. Obecna koncepcja przewiduje budynek z częścią handlową lub usługową, cztery budynki wielorodzinne, jeden obiekt garażowy oraz miejsca parkingowe na powierzchni terenu.
Maksymalna liczba mieszkań ma wzrosnąć do 88, a ich łączna powierzchnia użytkowa do 4 tys. m². Poszczególne lokale mają mieć od 30 do 120 m². Dwa kolejne planowane budynki mają pomieścić łącznie 45 mieszkań – w jednym przewidziano 27 lokali, a w drugim 18.
Podczas sesji jedna z urzędniczek wyjaśniła, że wniosek został przygotowany przez inwestora i musiał zostać przeprowadzony przez procedurę przewidzianą w przepisach. Wprowadzane zmiany obejmują również aktualizację załączników graficznych, sposobu zagospodarowania terenu i parametrów zabudowy.
Kontrowersje pojawiły się przy liczbie miejsc postojowych. W obowiązującej uchwale pozostał zapis przewidujący co najmniej jedno stanowisko na lokal mieszkalny. Nie oznacza to jednak, że dla każdego mieszkania powstaną dwa miejsca, jak zakładała wcześniejsza koncepcja obejmująca zarówno parkingi, jak i garaże.
Przewodniczący rady zwrócił uwagę, że przy obecnym wariancie mieszkań będzie 88 i dokładnie tyle samo ma być miejsc postojowych. W tej liczbie uwzględniono także siedem stanowisk w budynku garażowym. Na terenie inwestycji działa ponadto placówka medyczna, której pacjenci również korzystają z parkingu.
– Osiemdziesiąt osiem mieszkań i zapewnienie tylko osiemdziesięciu ośmiu miejsc postojowych, to sorry, ale nijak się ma do rzeczywistości później. Gdzie te pozostałe samochody? – pytał.
Jak argumentował samorządowiec, Krzepice nie są dużym miastem z rozbudowaną komunikacją publiczną, w którym wiele gospodarstw może funkcjonować bez samochodu. Przeciwnie, mieszkańcy często muszą dojeżdżać do pracy, szkół, lekarzy i większych ośrodków usługowych.
– Jesteśmy też gminą, która jest na prowincji. W większości wszędzie musimy dojeżdżać. Każdy z nas ma te dwa, trzy, a nawet i więcej samochodów. Więc niestety, siłą rzeczy, ci mieszkańcy będą musieli gdzieś te swoje samochody w przyszłości podziać – mówił.

Przewodniczący podkreślał, że pierwotna koncepcja była bardziej komfortowa. Na 52 mieszkania przypadały miejsca na zewnątrz oraz 52 garaże. Obecna zmiana zwiększa liczbę mieszkań, a jednocześnie wyraźnie ogranicza zaplecze garażowe.
W czasie dyskusji ujawniono również, że nowe budynki nie będą miały tradycyjnych piwnic. Zamiast nich na każdej kondygnacji przewidziano wspólne pomieszczenie techniczne o powierzchni około 15 m². Zdaniem przewodniczącego może to stworzyć kolejne problemy, ponieważ mieszkańcy nie będą mieli odpowiedniej przestrzeni na przechowywanie rowerów i innych przedmiotów.
– Rodzina ma trzy, cztery osoby, ma rowery, nie ma nawet gdzie tych rowerów tam schować tak naprawdę przy tym rozwiązaniu urbanistycznym – wskazywał.
Największe zastrzeżenia dotyczyły jednak nie tylko samej liczby stanowisk, ale również sposobu przedstawienia sprawy radnym. Przewodniczący zwrócił uwagę, że podczas wcześniejszego wspólnego posiedzenia komisji nie poinformowano wyraźnie, iż rada może przyjąć lokalne standardy urbanistyczne i określić większą minimalną liczbę miejsc postojowych.
Po zmianach ustawowych przepisy krajowe nie narzucają już jednolitego minimum. Jeżeli samorząd nie ustali własnych zasad, inwestor nie ma obowiązku zapewniania większej liczby parkingów niż wynikająca z obowiązujących lokalnych dokumentów.
– Zabrakło mi tego, że w tej ożywionej dyskusji na komisji wspólnej nie było, że mamy możliwości, mamy standardy, możemy to sobie wspólnie wypracować – zaznaczył.
W odpowiedzi przedstawicielka urzędu wyjaśniała, że gmina proceduje wniosek w kształcie przedstawionym przez inwestora, a lokalne standardy urbanistyczne są narzędziem fakultatywnym. Jak zaznaczyła, podobne wnioski w niewielkiej gminie pojawiają się bardzo rzadko.
– My generalnie procedujemy taki wniosek, jaki złożył inwestor, w takim kształcie. Lokalne standardy urbanistyczne to jest narzędzie nieobligatoryjne – odpowiedziała.
Dodała, że urząd nie może pozostawić wniosku bez rozpatrzenia wyłącznie z powodu liczby miejsc parkingowych, jeżeli przedstawiona koncepcja nie narusza obowiązujących regulacji.

– Przepisy nie dają nam możliwości w tym momencie przekreślenia takiego wniosku. My musimy go przeprocedować, ponieważ nie ma wymaganej tej liczby miejsc postojowych większej – tłumaczyła.
Zastrzeżenia do sposobu informowania radnych zgłosił również Grzegorz Mońka. Przyznał, że na posiedzeniu komisji rozmowa była prowadzona raczej w tonie wskazującym na ograniczone możliwości rady.
– Też jestem tak trochę zaskoczony tym, co przewodniczący powiedział teraz o tych standardach, bo chętnie bym o tym usłyszał. Szczególnie że rozmawialiśmy na komisji w takim kontekście, że jesteśmy uzależnieni od wielu czynników, które nam ustawodawca narzuca, i nie było mowy, że możemy jakąś decyzję podjąć albo wypracować stanowisko lokalne w naszym lokalnym prawie – stwierdził Grzegorz Mońka.
Radny zaznaczył jednak, że inwestorzy złożyli wcześniej deklarację dotyczącą zwiększenia liczby stanowisk. Chodzi o ustalenia ujęte w liście intencyjnym oraz rozmowy prowadzone z burmistrzem i radą. Problem w tym, że deklaracja ta nie została przeniesiona bezpośrednio do przyjmowanej uchwały.
– Mamy dżentelmeńską umowę. Ja wiem, że to nie jest na papierze, nie jest to w dokumencie, ale byliśmy tu wszyscy jako świadkowie wielokrotnie, że była deklaracja dobrej woli, chęci stworzenia tych miejsc – mówił Mońka.
Według niego inwestor chce w kolejnym etapie przygotować parking pomiędzy istniejącymi a planowanymi budynkami. Nie wyklucza także powrotu do garaży, jeżeli będzie to możliwe po zmianach w dokumentach planistycznych.
Radny przyznał jednocześnie, że takie zapewnienia nie stanowią formalnej gwarancji.
– Rozumiem, że nie jest to gwarancją stuprocentową. Nie mamy tego na papierze w naszej uchwale – zaznaczył.
Zbigniew Robak dopytywał z kolei, czy siedem stanowisk w garażu ma powstać dodatkowo ponad 88 parkingów. Usłyszał, że są one już wliczone do tej liczby.
– To znaczy nie. Ogólnie przewidzianych jest osiemdziesiąt osiem. Łącznie z garażami – odpowiedziała obecna podczas sesji urzędniczka.
Za inwestycją opowiedział się Adam Łukasik, reprezentujący okręg, na którego terenie powstaje osiedle. Podkreślał, że część przedsięwzięcia została już zrealizowana i dotąd nie otrzymywał sygnałów o konfliktach lub problemach.
– Ja nie wyobrażam sobie, żeby było coś robione wbrew później mieszkańcom, żeby te samochody parkowały gdzieś po ulicach, tym bardziej że ten teren dostępny jest i ten list intencyjny, o którym wspomniał pan Grzegorz, jest podpisany – mówił Łukasik.
Radny wyraził nadzieję, że wraz z rozwojem osiedla liczba parkingów będzie dostosowywana do faktycznych potrzeb. Przekonywał też, że inwestorzy są osobami od lat związanymi z Krzepicami, a nie anonimową firmą deweloperską.
Uchwała została ostatecznie przyjęta, ale wynik głosowania pokazał wyraźne podziały. Za było sześciu radnych, jeden głosował przeciw, czterech wstrzymało się od głosu, a jeden obecny na sali nie uczestniczył w głosowaniu.
Krzepice
Kolejne podwójne zwycięstwo orkiestry z Krzepic. Najlepsi na scenie i w musztrze paradnej
Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Krzepic wraz z Mażoretkami MAK odniosła znaczący sukces podczas XVI Ogólnopolskiego Przeglądu Paradnych Orkiestr Dętych w Rowach. Zespół zwyciężył zarówno w kategorii występu scenicznego, jak i musztry paradnej, zdobywając przy tym nagrodę marszałka województwa pomorskiego.
Tegoroczny przegląd odbył się w nadmorskich Rowach. Konkursowe prezentacje rozpoczęły się od przemarszu orkiestr ulicami miejscowości, po którym zespoły występowały w miejscowej muszli koncertowej. Drugiego dnia zaplanowano wspólny koncert uczestników, ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród.
Krzepiccy muzycy i towarzyszące im Mażoretki MAK wrócili z Pomorza z kompletem najważniejszych wyróżnień. Jury przyznało im pierwsze miejsce w kategorii występu scenicznego. Zespół zwyciężył również w rywalizacji o tytuł najlepszej musztry paradnej, otrzymując dodatkowo nagrodę marszałka województwa pomorskiego.
Występ sceniczny wymagał od muzyków nie tylko poprawnego wykonania repertuaru, lecz także odpowiedniej interpretacji, rytmu, dynamiki i ogólnego wyrazu artystycznego. Musztra paradna łączyła natomiast grę orkiestry z marszem, zachowaniem szyku i układami choreograficznymi wykonywanymi wspólnie z mażoretkami.
To właśnie udział Mażoretek MAK sprawił, że konkursowa prezentacja miała charakter rozbudowanego widowiska. Tancerki współpracujące z krzepicką orkiestrą regularnie występują podczas jej koncertów i parad, tworząc wraz z muzykami jeden zespół sceniczny.
Sukces w Rowach nie jest pierwszym znaczącym osiągnięciem orkiestry z Krzepic. Zespół zwyciężył również w tej imprezie w 2024 roku. Wówczas muzycy i mażoretki tworzyli ponadstuosobową grupę, a ich paradna prezentacja została przygotowana specjalnie na potrzeby ogólnopolskiego przeglądu.
Tegoroczne zwycięstwo przyszło zaledwie kilka tygodni po innym ważnym sukcesie. Podczas XXVII Powiatowego Przeglądu Orkiestr Dętych w Pankach Młodzieżowa Orkiestra Dęta OSP w Krzepicach, prowadzona przez kapelmistrza Miłosza Janika, również zajęła pierwsze miejsce w kategorii występu scenicznego. W powiatowej rywalizacji uczestniczyło wtedy siedem orkiestr.
Dwa pierwsze miejsca zdobyte w Rowach są efektem wielogodzinnych prób, podczas których trzeba było połączyć przygotowanie muzyczne z ruchem, choreografią i zachowaniem odpowiedniego szyku. W tego rodzaju konkursach nawet niewielki błąd jednego z uczestników może wpłynąć na ocenę całego zespołu.
Orkiestra podkreśla, że wyjazd na Pomorze nie byłby możliwy bez wsparcia samorządów, przedsiębiorców i darczyńców.
Krzepice
Zamiast kary musieli odbyć lekcję ratowania życia. Nietypowa kontrola drogowa w Starokrzepicach
Kierowcy zatrzymani za niewielkie przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie otrzymywali od razu mandatu. W zamian mogli sprawdzić, czy potrafiliby prawidłowo zareagować w sytuacji zagrożenia życia. Policjanci z kłobuckiej drogówki wspólnie ze strażakami z OSP Starokrzepice przeprowadzili kolejną odsłonę akcji „Pierwsza pomoc zamiast mandatu”.
Działania miały połączyć kontrolę drogową z praktyczną edukacją.
– Kierowcy, którzy dopuścili się niewielkiego przekroczenia dopuszczalnej prędkości, zamiast mandatu zostali zaproszeni do udziału w krótkim szkoleniu z zakresu udzielania pierwszej pomocy – informują policjanci.
Pod okiem strażaków uczestnicy ćwiczyli prawidłowe wykonywanie resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Poznawali również zasady postępowania z osobą poszkodowaną w wypadku drogowym.
– Była to doskonała okazja, aby przypomnieć sobie podstawowe zasady ratowania życia i przekonać się, jak ważna jest szybka oraz właściwa reakcja w sytuacji zagrożenia – podkreślają funkcjonariusze.
Akcja miała przypomnieć, że odpowiedzialność na drodze nie kończy się na przestrzeganiu ograniczeń prędkości. W razie wypadku równie istotna może okazać się umiejętność wezwania służb, oceny stanu poszkodowanego i rozpoczęcia podstawowych czynności ratunkowych. Jak przekazuje policja, uczestnicy chętnie włączali się w przygotowane ćwiczenia.
– Działania po raz kolejny spotkały się z pozytywnym odbiorem kierowców, którzy z dużym zaangażowaniem uczestniczyli w przygotowanym szkoleniu – zaznaczają policjanci.
Organizatorzy zwracają uwagę, że podobne przedsięwzięcia mogą być wartościowym uzupełnieniem tradycyjnych kontroli drogowych. Zamiast ograniczać się wyłącznie do karania, funkcjonariusze i strażacy próbują również uświadamiać kierowcom, jakie konsekwencje może mieć zbyt szybka jazda oraz jak wiele zależy od reakcji świadków zdarzenia.
– Tego rodzaju inicjatywy pokazują, że edukacja i profilaktyka mogą skutecznie uzupełniać działania kontrolne prowadzone przez policjantów oraz przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Rozsądek za kierownicą i umiejętność udzielenia pierwszej pomocy mogą mieć decydujące znaczenie dla zdrowia i życia drugiego człowieka – dodają funkcjonariusze.
Krzepice
Rywalizacja w parach i atrakcje dla całych rodzin. Krzepice szykują sportową sobotę
Miłośnicy sportowej rywalizacji ponownie spotkają się na boisku przy placu Powstańców Śląskich w Krzepicach. Na 25 lipca zaplanowano bowiem drugą edycję Turnieju Piłki Siatkowej Plażowej „Kuźniczka Cup”. Organizatorzy zapraszają dwuosobowe drużyny, a zgłoszenia będą przyjmowane do 24 lipca.
Zawody rozpoczną się o godz. 8.30. W turnieju mogą uczestniczyć osoby, które ukończyły 16. rok życia. Rywalizacja odbywać się będzie w formule dwuosobowych zespołów, a ze względu na ograniczoną liczbę miejsc o udziale zdecyduje kolejność zgłoszeń.

Turniej będzie nie tylko okazją do sportowej rywalizacji, ale także propozycją rodzinnego spędzenia czasu. Dla dzieci przygotowane zostaną dmuchańce, animacje, popcorn i wata cukrowa. Na miejscu zaplanowano również grill.

W organizację wydarzenia zaangażowali się między innymi Szkoła Podstawowa nr 2 w Krzepicach, Osiedle Kuźniczka, OSP Kuźniczka, Śląskie Zrzeszenie LZS oraz samorządowcy i lokalni działacze. Wydarzenie wspierają również miejscowy samorząd, Gminny Ośrodek Kultury w Krzepicach oraz miejscowi partnerzy.
Zapisy prowadzone są telefonicznie pod numerem 695 635 783. Szczegółowy regulamin zawodów dostępny jest na oficjalnym profilu gminy w mediach społecznościowych.
Krzepice
Samotna debata nad raportem w Krzepicach. Tobiasz Ogórek pytał, reszta rady milczała
Debata nad raportem o stanie gminy Krzepice za ubiegły rok miała być jednym z najważniejszych punktów sesji absolutoryjnej. Przez zdecydowaną większość czasu głos zabierał tylko jeden z radnych, Tobiasz Ogórek. To on, punkt po punkcie, „maglował” raport, pytając o depopulację, mieszkania komunalne, jakość wody, stan wodociągów, odpady, poziom recyklingu, zakład komunalny, koszty oświaty, promocję gminy i brak spójnej koncepcji ścieżek rowerowych. Pozostali radni długo milczeli. Dopiero pod koniec obrad pojawiły się głosy odnoszące się do tej aktywności. Jeden z uczestników sesji zwrócił uwagę, że Ogórek skupił się przede wszystkim na tym, czego w gminie brakuje, a za mało mówił o tym, co już zostało zrobione. Sam radny bronił jednak swojej postawy, podkreślając, że debata nad raportem nie powinna kończyć się ciszą, jak miało to miejsce rok wcześniej.
Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Krzepicach, poświęcona m.in. raportowi o stanie gminy za 2025 rok, wotum zaufania i absolutorium dla burmistrza, nie była jedynie formalnym podsumowaniem minionego roku. Choć głosowanie zakończyło się korzystnie dla włodarza, sama debata pokazała kilka poważnych napięć i problemów, z którymi samorząd będzie musiał się mierzyć w kolejnych latach.
Najbardziej rzucało się w oczy to, że rzeczywistą debatę nad raportem przez długi czas prowadził właściwie jeden radny. Tobiasz Ogórek punkt po punkcie dopytywał o dane zawarte w dokumencie, podczas gdy większość rady pozostawała bierna. Dopiero pod koniec pojawiły się głosy odnoszące się nie tyle do samych problemów, ile do sposobu, w jaki radny je przedstawiał.
Pierwszym mocnym tematem była demografia. Radny zwrócił uwagę na niepokojący bilans. W gminie urodziło się 43 dzieci, zmarło 128 osób, a liczba mieszkańców spadła jeszcze bardziej, bo także wskutek migracji. Pytał nie tylko o źródło tych danych, ale przede wszystkim o to, czy gmina ma jakikolwiek plan zatrzymania odpływu mieszkańców.
– Czy my jako samorząd mamy pomysł, co możemy z tym tematem zrobić? Jakie są propozycje, formy, zachęty, żeby nasza gmina stała się progresywna, nie regresywna? – pytał Tobiasz Ogórek.
Burmistrz odpowiadał, że problem ma charakter ogólnokrajowy, a lokalnie jednym z narzędzi może być polityka mieszkaniowa i rozwój miejsc pracy. Wspominał o zmianach w planie miejscowym oraz o kierunku związanym z budownictwem komunalnym. W trakcie dyskusji wyszło jednak, że gmina nie prowadzi badań dotyczących przyczyn wyprowadzania się mieszkańców, a kolejka po mieszkania komunalne obejmuje ponad 20 podań i raczej się nie zmniejsza.

Dużo miejsca zajęła sprawa mieszkań. Ogórek wskazywał, że pomiędzy lokalami komunalnymi a mieszkaniami komercyjnymi istnieje luka, w którą wpadają osoby zarabiające zbyt dużo, by otrzymać mieszkanie komunalne, ale za mało, by kupić lokal od dewelopera. Pytał o możliwość wejścia w rozwiązania typu SIM lub TBS. Burmistrz przyznał, że taki wariant był analizowany, ale gmina wybrała kierunek mieszkań komunalnych.
Kolejnym problemem była jakość powietrza i wymiana starych pieców. Z raportu wynikało, że w 2025 roku wymieniono 25 kopciuchów. Radny chciał wiedzieć, ile takich źródeł ciepła usunięto od początku programu i ile nadal pozostało w gminie. Burmistrz zapowiedział, że dane mogą zostać przygotowane. W dyskusji padło też pytanie o pomiary PM10. Włodarz przekonywał, że sytuacja się poprawia, ale radny studził ten optymizm.
– Jak się wyjdzie wieczorem na spacer zimą, to na jednej ulicy może być OK, a już za rogiem może być różnie. Jest lepiej, ale bywają miejsca, że nadal jest źle – komentował Ogórek.
Jednym z bardziej drażliwych wątków była woda. Radny mówił o sygnałach od mieszkańców dotyczących pogorszenia jej jakości w sytuacjach awaryjnych. Burmistrz nie zgodził się z tezą o złej jakości wody jako stałym problemie, ale przyznał, że sieć jest stara, a w przypadku awarii lub gwałtownego poboru może dochodzić do zrywania osadów z rur.
– Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem jakość wody zła, bo jakość wody mamy dobrą. Natomiast nasza sieć wodociągowa ma już swoje lata – odpowiadał burmistrz.

Z jego wypowiedzi wynikało, że gmina ma wskazane newralgiczne odcinki, ale nie posiada systemowego harmonogramu wymiany sieci. Zaplanowano m.in. prace na odcinku od Dankowic do Dankowic Piasku, jednak szersza modernizacja oznaczałaby już inwestycje liczone w milionach złotych.
– Takiego systemowego działania, że w tym roku wymieniamy odcinek, załóżmy rynek, nie mamy. Na pewno będzie to przed nami – przyznał Mateusz Kluba.
Spore emocje wzbudził także temat zakładu komunalnego. Ogórek pytał, czy zakład co roku przynosi straty i czy przygotowano plan naprawczy. Skarbnik tłumaczyła, że zakład budżetowy nie działa dla zysku, lecz realizuje zadania własne gminy. Problemem okazała się m.in. konieczność dopłacania do ceny wody, ponieważ taryfy zatwierdzane przez Wody Polskie nie pokrywają realnych kosztów.
Krytycznie do systemu zatwierdzania taryf odniósł się przewodniczący rady, wskazując, że samorządy mają związane ręce. Przypomniał też skalę wcześniejszych dopłat.
– Przez trzy lata były ceny zamrożone przez Wody Polskie i gmina mieszkańcom do wody dopłaciła ponad 1,07 mln zł. Za to można by zrobić naprawdę ładny kawałek wodociągu – mówił.
Dyskusja o odpadach pokazała z kolei, że system bilansuje się bardzo ciasno. W 2025 roku dochody z opłaty śmieciowej wyniosły 2,88 mln zł, a koszty 2,86 mln zł. Nadwyżka była symboliczna i może zostać przeznaczona wyłącznie na gospodarkę odpadami. Gmina nie osiągnęła też wymaganego poziomu recyklingu. Potrzebne było 55 proc., Krzepice uzyskały 54,42 proc. Burmistrz mówił o niewielkiej karze, ale przewodniczący rady ostrzegał, że system kaucyjny może w przyszłości uderzyć w samorządy i mieszkańców.
– Na końcu i tak mieszkańcy zapłacą i obyśmy się nie musieli znowu mierzyć z sytuacją, że z budżetu gminy dosypujemy do tego kosztem innych zadań, kosztem chodnika, kosztem wielu innych zadań – przestrzegał.
Nie zabrakło także tematu ścieżek rowerowych. Ogórek wprost stwierdził, że komunikacja rowerowa w gminie jest słaba i pytał o koncepcję jej rozwoju. W odpowiedzi usłyszał, że debata dotyczy raportu za 2025 rok, a w tym czasie takich inwestycji nie realizowano. Z sali padł głos, że temat był omawiany na wcześniejszej sesji w kontekście drogi DK43 i rozmów z instytucjami zewnętrznymi.
– Powiedzmy sobie to wprost, sytuacja dotycząca komunikacji rowerowej w gminie jest bardzo słaba. Ścieżek nie mamy. Jaki mamy pomysł na to? – pytał Tobiasz Ogórek.
Wątek oświaty pojawił się zarówno przy pytaniach o koszty utrzymania ucznia, jak i przy szerszej refleksji nad spadkiem liczby dzieci. Przewodniczący rady mówił wprost, że przy utrzymaniu obecnych trendów samorządy staną przed koniecznością reorganizacji szkół.
Pod koniec debaty pojawiło się też spięcie wokół samego sposobu prowadzenia dyskusji. Przewodniczący dzielnicy Stare Miasto przyznał, że Ogórek dobrze przygotował się do oceny raportu, ale zarzucił mu skupienie się głównie na brakach i problemach. Jego zdaniem mogło to stworzyć zbyt negatywny obraz gminy.
– Kolega się skupił w wielu wymiarach na tym, czego jeszcze nie ma, albo co by chciał, żeby było. Natomiast wydaje mi się, że za mało się skupił na tym, co już jest i czym się możemy pochwalić – stwierdził.
Ogórek odpowiedział, że nie chodziło mu o krytykę dla samej krytyki, lecz o realną rozmowę nad dokumentem. Przypomniał również, że rok wcześniej debata praktycznie nie istniała.
– To ma być debata, więc dlatego uważałem, że warto zabrać głos. Mając na uwadze też to, że w zeszłym roku debata skończyła się po wypowiedzeniu słowa „debata” – mówił Tobiasz Ogórek.
Ostatecznie burmistrz otrzymał wotum zaufania. Za głosowało 12 radnych, przeciw był jeden. Tak samo zakończyło się głosowanie nad absolutorium. Na trzynastu obecnych radnych 12 było za, a jeden radny, Paweł Kuc, głosował przeciw.
Krzepice
Kombii zagra w mieście. To będzie najmocniejszy punkt tegorocznych Dni Krzepic
Tutejszy samorząd przygotowuje się do jednego z najważniejszych plenerowych wydarzeń tego lata. 18 lipca na Placu Targowym odbędą się Dni Krzepic. Organizatorzy zapowiadają popołudnie i wieczór wypełnione muzyką, występami lokalnych artystów, pokazem tanecznym oraz atrakcjami dla najmłodszych. Główną gwiazdą wydarzenia będzie zespół Kombii.
Program wydarzenia został ułożony tak, aby połączyć prezentację lokalnych talentów z koncertami znanych wykonawców i rodzinną atmosferą plenerowego spotkania.
Impreza rozpocznie się o godz. 17.00 oficjalnym otwarciem. Pół godziny później przed publicznością wystąpi Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Krzepic, która od lat towarzyszy najważniejszym uroczystościom i wydarzeniom w gminie. O godz. 18.30 zaplanowano pokaz taneczny miejscowych mażoretek, a następnie koncert zespołu Ślad.

Kolejnym punktem programu będzie występ Studia Piosenki Wokalno-Artystycznej Dawida Adamskiego, zaplanowany na godz. 20.15. Wieczór nabierze szczególnego charakteru czterdzieści pięć minut później, kiedy na scenie pojawi się Kombii. To właśnie ten koncert ma być jednym z najmocniejszych akcentów tegorocznych obchodów. Po występie gwiazdy wieczoru publiczność będzie mogła bawić się dalej przy muzyce DJ-a, którego set rozpocznie się kwadrans po godz. 22.00.

Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych uczestnikach. W godz. od 17.00 do 21.00 działać będzie bezpłatna strefa zabaw dla dzieci. Na miejscu dostępna będzie także gastronomia, dzięki czemu wydarzenie ma mieć charakter rodzinnego, otwartego spotkania dla mieszkańców i gości odwiedzających Krzepice.
Krzepice
Pijany kierowca zatrzymany o poranku w Krzepicach. Miał ponad półtora promila
Policjanci z kłobuckiej drogówki zatrzymali w Krzepicach nietrzeźwego kierowcę osobowego volkswagena. Badanie wykazało, że 54-letni mieszkaniec powiatu kłobuckiego miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Mężczyzna stracił już prawo jazdy, a o jego dalszym losie zdecydują prokurator i sąd.
Do interwencji doszło w poniedziałek, tuż przed godz. 6.00, na ulicy Dąbrowskiego w Krzepicach. Funkcjonariusze kłobuckiej drogówki zatrzymali do kontroli osobowego volkswagena. W trakcie czynności sprawdzili stan trzeźwości kierującego.
Wynik badania nie pozostawił wątpliwości. 54-latek miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a sprawą nieodpowiedzialnego kierowcy zajmują się obecnie kryminalni. Po przedstawieniu zarzutów karnych decyzję w jego sprawie podejmą prokurator i sąd.

– Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grożą poważne konsekwencje. Kierowca musi liczyć się z wysoką grzywną, obowiązkowym świadczeniem pieniężnym na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie nie niższej niż 5 tys. zł, zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych, a także karą pozbawienia wolności – informuje biuro prasowe kłobuckiej komendy.
Krzepice
DK43, dworzec PKP i kanalizacja w Dankowicach. Lista pytań była długa, odpowiedzi ostrożne
Końcówka ostatniej sesji rady miejskiej pokazała, że za oficjalnymi uchwałami i bieżącymi decyzjami finansowymi kryje się cały katalog spraw, które mieszkańcy odczuwają znacznie mocniej niż same zapisy budżetowe. Radni pytali o ścieżki rowerowe przy DK43, remont dworca PKP, nakładkę asfaltową w Dankowicach po budowie kanalizacji, ciąg pieszo-rowerowy od ulicy Dąbrowskiego do Rolniczej, chodnik w Parcelach, drogę w rejonie ulic Sosnowej, Pragi i Modrzewiowej oraz wymianę wodociągu między Dankowicami Trzecimi a Dankowicami-Piaskami. Z odpowiedzi burmistrza wyłaniał się dość typowy dla lokalnych inwestycji problem. Wiele tematów jest „w toku”, zależy od innych instytucji, nie ma jeszcze ostatecznych terminów albo wymaga kolejnych pism i uzgodnień.
Jednym z poruszonych wątków była sprawa potencjalnych ścieżek rowerowych z Krzepic do Zajączek Drugich oraz z Krzepic do Iwanowic. Radny Tobiasz Ogórek zwrócił uwagę, że w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o przygotowaniach do podobnych inwestycji w innych miejscach, dlatego pytał, czy gmina ma już jakikolwiek „rys czasowy” w sprawie własnych odcinków.
Burmistrz przyznał, że odbywał spotkania z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ale jednocześnie nie przedstawił żadnej twardej deklaracji czasowej. Zapowiedział przygotowanie pisma, w którym gmina miałaby zadeklarować gotowość wykonania dokumentacji projektowej, licząc, że będzie to argument dla GDDKiA przy staraniach o środki na realizację.
– Przygotowuję pismo, które po rozmowie z panem dyrektorem Juszczykiem, że my byśmy deklarowali wykonanie projektu tych ścieżek, natomiast samo wykonawstwo byłoby po tej stronie. Byłoby to dla niego też, bo on musi zdobyć środki z Generalnej Dyrekcji, prawda? Więc on też musi czymś argumentować i ten argument, że gmina sama jakby wychodzi z inicjatywą, wykłada te pieniądze na projekt, byłoby jakimś argumentem – mówił burmistrz.
Najważniejsze zdanie padło jednak chwilę później.
– Natomiast jeżeli chodzi o deklaracje czasowe, nikt takich deklaracji mi nie da – zaznaczył.
Oznacza to, że choć temat ścieżek rowerowych formalnie żyje, na razie mieszkańcy nie usłyszeli konkretnej daty ani rozpoczęcia prac projektowych, ani tym bardziej samej budowy. Przewodniczący rady podkreślał, że droga krajowa nr 43 jest jedną z najbardziej obciążonych tras w regionie, co powinno wzmacniać argumentację za powstaniem bezpiecznej infrastruktury rowerowej.

Kolejnym problemem okazał się dworzec PKP. Radny Ogórek przypomniał, że w ubiegłym roku odbyły się rozmowy z udziałem posła, burmistrza i przewodniczącego rady, a także wizja lokalna. Pytał, czy od tego czasu cokolwiek realnie ruszyło. Odpowiedź burmistrza była ostrożna.
– Wiążących informacji panu nie odpowiem, żadnych obiecujących. Natomiast z tych informacji, które wtedy na miejscu uzyskaliśmy również z panem przewodniczącym, to na taki doraźny remont pan minister deklarował wsparcie w tej materii. Natomiast nie mam żadnej informacji, czy to nastąpi, czy nie – mówił Mateusz Kluba.
Radny poprosił więc o ponowienie pisma do właściwych instytucji, przypominając, że wcześniej mowa była między innymi o dostosowaniu budynku do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Burmistrz zadeklarował, że gmina „odświeży” korespondencję.
W dyskusji wróciła także sprawa nakładki asfaltowej w Dankowicach po budowie kanalizacji. Radny Zbigniew Robak pytał, kiedy prace zostaną wykonane. Burmistrz nie podał konkretnej daty, ale wskazał, że powinno to nastąpić możliwie szybko, najlepiej w czerwcu. Jak dodał, starostwo jest przygotowane do inwestycji, a gmina będzie rozmawiała z wykonawcą o przyspieszeniu prac. W tle pozostały jednak jeszcze drobne kwestie techniczne związane z przejściami pod drogą.
Radni pytali również o ścieżkę pieszo-rowerową od ulicy Dąbrowskiego do ulicy Rolniczej. W tym przypadku również padła deklaracja, że inwestycja ma zostać wykonana w tym roku, choć bez wskazania konkretnej daty rozpoczęcia robót. Kluba tłumaczył, że dokumentacja jest gotowa, powiat ma zabezpieczoną swoją część środków, ale oczekuje także udziału finansowego gminy. Konkretna kwota ma być znana dopiero po przetargu.
– Nie wiem, kiedy rozpoczną, natomiast mam zapewnienie, że ta ścieżka będzie wykonana w tym roku, bo dokumentacja jest pełna, środki mają zapisane. Oczywiście oczekują od nas wkładu, swoją część mają, więc jeżeli my zawrzemy z nimi porozumienie, to ta ścieżka myślę, że będzie wykonana – skomentował burmistrz.
Mieszkańcy Parceli również czekają na drogowe decyzje. Radna Alicja Chęcińska pytała o przetarg na poszerzenie drogi i budowę chodnika. Włodarz odpowiedział, że postępowanie może zostać ogłoszone na przełomie maja i czerwca, choć wcześniej gmina chce zająć się jeszcze innym przetargiem dotyczącym parku.
Inny problem dotyczył drogi w rejonie ulic Sosnowej, Pragi i Modrzewiowej. Radna Irena Wydmuch chciała wiedzieć, czy sprawy związane z działkami i mieszkańcami są już uzgodnione. Naczelny urzędnik w mieście wyjaśnił, że inwestycja jest na etapie projektowym i ma być realizowana w trybie ZRID. To oznacza, że tam, gdzie konieczne będzie wejście w prywatne grunty, najpierw musi dojść do podziałów i wyceny działek, a dopiero potem do rozmów z właścicielami. Zapewniał przy tym, że projektant ma ograniczać ingerencję w prywatne nieruchomości tam, gdzie będzie to możliwe.
Ostatni z technicznych, ale ważnych dla mieszkańców tematów dotyczył wymiany wodociągu między Dankowicami Trzecimi a Dankowicami-Piaskami. Radny Paweł Kuc pytał o termin i sposób realizacji zadania. Burmistrz odpowiedział, że dokładnej daty nie ma, a zadanie powierzono Zakładowi Działalności Komunalnej. Obecnie trwają uzgodnienia z powiatem, ponieważ prace dotyczą pasa drogi powiatowej. Problemem okazała się metoda wykonania robót.
– W jednym przypadku chcieliśmy zrobić to normalnie wykopem, ale wiem, że powiat tam stawia weto, więc na pewno będzie tam, gdzie jest to możliwe, przeciskiem – mówił burmistrz.
Krzepice
Budynek komunalny na osiedlu domów? Mieszkańcy alarmują, rada odsyła petycję do burmistrza
Ostatnia sesja rady miejskiej miała przede wszystkim finansowo-planistyczny charakter, ale pod szeregiem technicznych uchwał kryły się sprawy także znacznie bardziej wrażliwe. Radni zmienili budżet i wieloletnią prognozę finansową, poprawiali plany miejscowe po rozstrzygnięciach nadzorczych, przyjęli strategię rozwoju gminy do 2035 roku i zdecydowali o przekazaniu burmistrzowi petycji mieszkańców dotyczącej planowanej zmiany przeznaczenia terenu pod budynek komunalny wielorodzinny. To właśnie ten ostatni punkt, obok rosnącego deficytu i problemów z dokumentami planistycznymi, stanowił najważniejszą oś sesji.
Najpierw radni zajęli się zmianami w budżecie na 2026 rok. Dochody gminy zwiększono o ponad 45 tys. zł, ale wydatki wzrosły znacznie mocniej, bo o ponad 247 tys. zł. Różnica została pokryta wolnymi środkami. Po zmianach deficyt budżetu wynosi już ponad 7,53 mln zł, choć skarbnik podkreślała, że gmina nie zaciąga nowych zobowiązań na jego sfinansowanie.
Wśród najważniejszych zmian znalazły się dodatkowe środki na drogi, modernizację kuchni w Szkole Podstawowej w Starych Krzepicach, naprawy placów zabaw, usuwanie azbestu, plan ochrony środowiska, wsparcie OSP oraz sport. Na ulice Inwestycyjną i Stalową na terenach strefy ekonomicznej zapisano 75 tys. zł, z czego 60 tys. zł ma pójść na dokumentację projektową, a 15 tys. zł na doraźną naprawę ulicy Stalowej. Z kolei 52 tys. zł dołożono do modernizacji szkolnej kuchni po drugim przetargu.
– W tym momencie po tej zmianie możemy podpisać umowę z wykonawcą i wykonawca w okresie wakacyjnym rozpocznie to zadanie – informowała skarbnik.
Uchwała budżetowa przeszła dwunastoma głosami za, przy jednym wstrzymującym. Podobnie przy zmianie wieloletniej prognozy finansowej nie było większej dyskusji, choć tu również jeden radny się wstrzymał, a jeden nie głosował z przyczyn technicznych.

Kolejne punkty dotyczyły między innymi zmiany inkasenta w Zajączkach Drugich po rezygnacji dotychczasowego sołtysa, zasad dofinansowania przydomowych oczyszczalni ścieków oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Przydomowe oczyszczalnie wróciły pod obrady, ponieważ nadzór zakwestionował załącznik w postaci projektu umowy. Jak tłumaczył burmistrz, sama treść zasad dofinansowania nie została zakwestionowana, ale umowa nie powinna być elementem uchwały.
Znacznie ciekawsze były dwa plany miejscowe, które trzeba było uchwalać ponownie po rozstrzygnięciach nadzorczych. Pierwszy dotyczył terenów sportu i rekreacji przy ulicy Sportowej w Krzepicach. Wcześniejszy dokument wymagał poprawienia, ponieważ zabrakło w nim wskaźników zagospodarowania terenu. Dopiero uzupełnienie zapisów i ponowne przejście procedury opiniowania pozwoliło wrócić z uchwałą na sesję.
Radny Adam Łukasik dopytywał, czy to kończy długotrwały proces dotyczący obiektu sportowego. Po potwierdzeniu wyraził nadzieję, że będzie to wstęp do działań inwestycyjnych, na które czeka środowisko sportowe.
Drugi plan miejscowy dotyczył rejonu ulic Oleskiej i Jaworowej w Starokrzepicach. Tu wojewoda stwierdził nieważność wcześniejszej uchwały w całości, ponieważ w treści planu nie określono zasad zagospodarowania terenów znajdujących się w pobliżu cmentarza. Dokument trzeba było uzupełnić o ograniczenia wynikające z przepisów sanitarnych. Obie uchwały planistyczne radni przyjęli jednogłośnie, ale sam fakt ponownego procedowania pokazał, że nadzór nad dokumentami planistycznymi jest dla gminy realnym problemem.
Nieco więcej politycznego ciężaru miała uchwała dotycząca wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy na lata 2026-2030. Do zasobu włączono lokal przy ulicy Krakowskiej 7, a wykreślono między innymi lokal przy Krakowskiej 4 ze względu na stan techniczny budynku. Lokal przy Sienkiewicza 11 ma zostać lokalem socjalnym. Ten punkt nie przeszedł już jednomyślnie. Za uchwałą głosowało dziewięciu radnych, jeden był przeciw a trzech wstrzymało się od głosu.
Najwięcej pytań i najwięcej kontekstu społecznego pojawiło się jednak przy petycji mieszkańców dotyczącej planowanego wielorodzinnego budynku komunalnego. Zanim radni zagłosowali nad przekazaniem petycji burmistrzowi, włodarz zaprezentował koncepcję obiektu. Przekonywał, że chodzi o niewielki budynek z sześcioma lokalami, gabarytowo zbliżony do większego domu jednorodzinnego, a nie o blok, który miałby radykalnie zmienić charakter okolicy.
Podkreślał, że gmina ma obowiązek zapewniać mieszkania komunalne, a potrzeby w tym zakresie są duże. W budynku miałoby powstać sześć lokali, w tym jeden dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Burmistrz wskazywał również na możliwość pozyskania środków z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Petycja mieszkańców dotyczyła jednak obaw przed zmianą przeznaczenia terenu z zabudowy jednorodzinnej na wielorodzinną. Radny Łukasik doprecyzował, że mieszkańcy boją się nie tylko samego budynku, ale również precedensu, który mógłby w przyszłości otworzyć drogę do kolejnych zmian w sąsiedztwie.
– Z tej petycji głównie mieszkańcy wskazują na problem tych właśnie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i na to głównie tam, z tego, co ja przeczytałem, jest jakby nacisk, że te zmiany, rozpoczęliśmy proces zmian na osiedlu domów jednorodzinnych, zmieniając przeznaczenie tych terenów gminnych na wielorodzinne – mówił radny.
W dyskusji padły też pytania o gotowość projektu, etap procedury planistycznej, źródło ciepła w projektowanym budynku oraz stan obecnych lokali komunalnych. Burmistrz przyznał, że dokumentacja nie jest jeszcze kompletna, bo trwają prace między innymi nad przyłączem gazowym. Tłumaczył też, że rozważano pompę ciepła, ale na obecnym etapie wybrano gaz jako rozwiązanie najbardziej efektywne.
Szczególnie mocno wybrzmiał temat kondycji obecnego zasobu komunalnego. Mateusz Kluba przyznał, że część budynków jest w bardzo złym stanie, zwłaszcza w obrębie Starego Miasta, a remonty wymagałyby najpierw przeniesienia lokatorów do innych mieszkań.
– My substancję komunalną mamy w bardzo złym stanie. Mówię tutaj szczególnie o Starym Mieście – mówił burmistrz.
Padło też pytanie o skalę potrzeb mieszkaniowych. Burmistrz nie podał dokładnej liczby, ale wskazał, że tylko w ostatnim czasie zgłaszały się do niego rodziny potrzebujące lokalu „na już”. Szacunkowo mówił o około dwudziestu sprawach. Przewodniczący rady zwracał uwagę, że mieszkania komunalne były jednym z tematów podnoszonych przez mieszkańców w konsultacjach strategii, a za częścią wniosków stoją trudne sytuacje rodzinne, w tym przemoc domowa.
Radny Grzegorz Mońka podkreślał z kolei, że od lat nie było tak konkretnej propozycji budowy nowego obiektu komunalnego. Jednocześnie przyznawał, że część istniejących budynków wymagałaby nie drobnych remontów, ale właściwie gruntownej przebudowy albo postawienia od nowa.
Formalnie rada nie głosowała jednak nad budową obiektu ani zmianą planu. Urzędowa prawniczka wyjaśniła, że petycja dotyczy spraw należących do kompetencji burmistrza, a nie rady. Dlatego radni mogli jedynie przekazać ją według właściwości.
Radny Adam Łukasik doprecyzował to przed głosowaniem, aby nie było wątpliwości, że rada nie przesądza jeszcze ani o budowie, ani o zmianie planu.
– Głosujemy w tej chwili tylko nad przekazaniem petycji, która trafiła do rady, do decyzji pana burmistrza. Nie głosujemy nad tym, czy jesteśmy za zmianami w planie, czy za budową budynku – zaznaczył.
Ostatecznie petycję jednogłośnie przekazano burmistrzowi.
Krzepice
Uczniowie z Krzepic w wojewódzkiej czołówce. Świetny występ w finale turnieju
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 im. Marii Skłodowskiej-Curie w Krzepicach znaleźli się wśród najlepszych młodych znawców bezpieczeństwa ruchu drogowego w województwie śląskim. Podczas 47. Wojewódzkiego Finału Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, który odbył się w Szkole Podstawowej nr 22 im. Juliusza Słowackiego w Rybniku, drużyna z Krzepic zajęła drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej grupy młodszej.
To bardzo dobry wynik, tym bardziej że do finału wojewódzkiego trafiają już tylko najlepsze zespoły, wyłonione wcześniej podczas eliminacji powiatowych i okręgowych. W tegorocznej rywalizacji w dwóch kategoriach wiekowych wystartowało łącznie piętnaście drużyn ze szkół podstawowych z całego województwa.
Turniej BRD od lat sprawdza nie tylko wiedzę teoretyczną uczniów, ale również ich praktyczne umiejętności i opanowanie w sytuacjach, z którymi młodzi rowerzyści mogą spotkać się na drodze. Uczestnicy musieli zmierzyć się z testem z przepisów ruchu drogowego, wykazać się znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy, a także przejechać trasę w miasteczku ruchu drogowego oraz tor sprawnościowy.
Drużyna z Krzepic poradziła sobie znakomicie, zajmując drugą lokatę w grupie młodszej. Lepsza okazała się jedynie Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Zendku, która zwyciężyła w tej kategorii.
Podczas wydarzenia uczestnikom gratulowali przedstawiciele administracji rządowej, kuratorium oświaty, policji oraz Polskiego Związku Motorowego. Podkreślano, że udział w takim turnieju to nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim nauka odpowiedzialności, rozwagi i bezpiecznego zachowania na drodze. Rywalizacja była wymagająca, a o końcowych wynikach decydowała zarówno wiedza, jak i precyzja oraz koncentracja podczas jazdy.
Drugie miejsce w województwie to powód do dumy dla szkoły, opiekunów, rodziców i całej lokalnej społeczności. To również dowód na to, że młodzi mieszkańcy gminy Krzepice potrafią rywalizować z najlepszymi drużynami na Śląsku.
Krzepice
Dopłaty, deficyt i spory o drogi. Sesja w Krzepicach odsłoniła stare problemy
Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach radni formalnie przyjęli szereg uchwał finansowych i organizacyjnych, jednak rzeczywista dynamika obrad ujawniła napięcia i powracające problemy – od dopłat do wody i ścieków, przez rosnący deficyt, po konflikty wokół wykupu gruntów pod drogi i inwestycje. Choć większość uchwał przeszła jednogłośnie, dyskusje pokazały wyraźne różnice w podejściu do gospodarowania środkami publicznymi i relacji z mieszkańcami.
Już na początku obrad rada przyjęła uchwałę dotyczącą dopłat do taryf za wodę i ścieki. Jak wyjaśniano, decyzja wynikała z pogarszającej się sytuacji finansowej gminnego zakładu budżetowego.
– Nasz zakład budżetowy nie działa jako przedsiębiorstwo, czyli nie jest nastawiony na wytwarzanie zysku. Działa na zasadzie non-profit. Jeżeli koszty są wyższe od przychodów, taka sytuacja wystąpić nie może – tłumaczyła skarbnik Anna Mońka.
Ostatecznie zdecydowano o dopłacie 1,12 zł do metra sześciennego wody i 0,55 zł do ścieków, co w praktyce oznacza bezpośrednie obciążenie budżetu gminy.
Znacznie więcej emocji wywołała jednak uchwała budżetowa. Radni wysłuchali szczegółowego, wielowątkowego wyliczenia zmian finansowych, które sprowadzały się do jednego – gwałtownego wzrostu wydatków i utrzymania wysokiego deficytu.
– Deficyt nie jest mały – przyznała wprost Mońka, wskazując, że wyniesie on ponad 7,3 mln zł.
Choć podkreślano, że zostanie on pokryty ze środków własnych, a nie kredytów, skala wydatków oraz konieczność dopłat do kolejnych obszarów działalności gminy wyraźnie zaniepokoiła część radnych.
Najostrzejsza dyskusja dotyczyła jednak wykupu gruntów pod drogi i wypłaty odszkodowań mieszkańcom. Temat, który powraca od lat, ponownie podzielił radę.
– Podejście mieszkańców jest różne. Niektórzy przekazują dobrowolnie, bo wiedzą, że będą mieć drogę. Jednak są też głosy, że kiedyś ktoś oddał i nie było mowy o zapłacie – zauważył jeden z radnych. – Jak mieszkańcy słyszą, że tu jednym się płaci, drugim nie, no to też niektórzy się usztywniają – dodał.
W odpowiedzi burmistrz przyznał, że realia się zmieniły, a bezpłatne przekazywanie gruntów staje się rzadkością.

– Kiedyś mieszkańcy chętnie oddawali, żeby tylko drogi powstały. W tej chwili to się zmieniło. Każdy chce mieć zapłatę za tę działkę – stwierdził.
To stanowisko spotkało się z krytyką części radnych, którzy wskazywali, że gmina powinna konsekwentnie trzymać się wcześniejszych zasad.
– Jeżeli ktoś ma przed domem kawałek działki oddać, to ja tutaj nigdy nie wyrażałem dobrej woli za zapłatę. Zawsze powinno być to dobrowolnie przekazane dla jego dobra i innych sąsiadów – mówił radny.
Dyskusja pokazała wyraźny brak spójnej polityki w tym zakresie i rosnące napięcia między interesem publicznym a oczekiwaniami właścicieli gruntów.
Nie mniej problematyczna okazała się kwestia inwestycji i przetargów. W trakcie sesji ujawniono, że część postępowań kończy się fiaskiem lub znacznym przekroczeniem kosztów.
– Pierwszy przetarg (…) nikt się nie zgłosił, więc będziemy ogłaszać po raz kolejny – przyznał burmistrz w odniesieniu do projektu organizacji ruchu.
Podobna sytuacja dotyczyła remontu dachu remizy, gdzie oferty znacząco przekroczyły założony budżet.
– Kwota była wyższa o około 80-100 tys. zł niż zakładaliśmy – wskazano podczas obrad.
Pojawiły się także wątpliwości co do możliwości etapowania inwestycji, jednak władze gminy wykluczyły takie rozwiązanie.
– Nie da się tego zrobić w etapach. To musi zrobić jedna firma, w krótkim czasie – odpowiedział włodarz.
Radni zwracali również uwagę na opóźnienia w realizacji części zadań, w tym inwestycji oświetleniowych.
– To się troszkę ślimaczy. Są problemy z uzgodnieniami i właścicielami działek – przyznał Mateusz Kluba.
Kolejnym wątkiem była organizacja i koszty utrzymania infrastruktury, w tym sprzątania ulic. W tym zakresie pojawiła się propozycja zmiany podejścia i inwestycji we własny sprzęt.
– Czy nie warto rozważyć zakupu zamiatarki? Te koszty mogłyby się zwrócić – sugerował jeden z radnych.
– Będziemy mieli całkowite koszty czyszczenia. Wtedy się zastanowimy – odpowiedział burmistrz, nie wykluczając takiego rozwiązania.
W dalszej części sesji radni zajęli się m.in. programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi, który – choć formalnie przyjęty bez sprzeciwu – również wywołał pytania o skuteczność działań i funkcjonowanie schronisk.
– Powinniśmy się wybrać na kontrolę schroniska – przyznała przedstawicielka urzędu. – Nie mieliśmy prawa wnikać w formalne sprawy. Nie wykryliśmy nieprawidłowości na pierwszy rzut oka – dodała, jednocześnie potwierdzając brak aktualnych kontroli.
Radni dopytywali także o koszty utrzymania zwierząt.
– W tym roku to 3,7 tys. zł za dorosłego psa – poinformowano, wskazując skalę wydatków ponoszonych przez gminę.
Krzepice
Patostreamerzy i patotreści zatruwają głowy młodych. W Krzepicach padło mocne ostrzeżenie
Internet od dawna nie jest już tylko miejscem rozrywki, kontaktu i szybkiego dostępu do informacji. Coraz częściej staje się też przestrzenią, w której młodzi ludzie stykają się z treściami brutalnymi, upokarzającymi i skrajnie demoralizującymi. O tym właśnie rozmawiano podczas konferencji zorganizowanej w Krzepicach, poświęconej zagrożeniom obecnym w sieci, ze szczególnym uwzględnieniem patotreści i patostreamingu.
Spotkanie miało zwrócić uwagę na problem, który dla wielu dorosłych wciąż pozostaje niedostatecznie rozpoznany, choć jego skutki mogą być bardzo poważne. Chodzi o treści oparte na przemocy, poniżaniu, wulgarności, przekraczaniu granic i budowaniu fałszywego obrazu świata, w którym agresja staje się czymś zwyczajnym, a cudze upokorzenie formą widowiska.
W czasie konferencji wyraźnie podkreślano, że to nie jest niewinna internetowa „sensacja”, którą wystarczy zignorować. Tego rodzaju materiały potrafią wpływać na sposób myślenia młodych odbiorców, oswajać ich z przemocą i wypaczać granice tego, co dopuszczalne. To, co powinno szokować, z czasem zaczyna być traktowane jak codzienność. A właśnie wtedy zaczyna się największy problem.
Dużo miejsca poświęcono roli dorosłych – rodziców, nauczycieli, opiekunów i wszystkich tych, którzy mają wpływ na wychowanie młodego pokolenia. Podkreślano, że brak reakcji, brak zainteresowania tym, co dzieci oglądają w telefonach i komputerach, może prowadzić do bardzo niebezpiecznych konsekwencji. Młodzi ludzie nie zawsze potrafią sami odróżnić treści szkodliwe od tych, które są tylko kontrowersyjne.
Konferencja była więc próbą pokazania, że bezpieczeństwo w sieci nie zaczyna się od technicznych blokad, lecz od świadomości.
– Dlatego tak ważna jest obecność dorosłych, rozmowa i uważność. Reagujmy na niepokojące treści, rozmawiajmy i interesujmy się tym, z jakich materiałów korzystają młodzi ludzie. To od naszej świadomości i reakcji zależy, jakie wzorce będą kształtować kolejne pokolenia – apelują organizatorzy spotkania z kłobuckiej policji.
Krzepice
Wielki sukces ultramaratonki. Pochodząca z Krzepic Monika Brzozowska brązową medalistką mistrzostw świata
Pochodząca z Krzepic Monika Brzozowska zdobyła brązowy medal mistrzostw świata IAU na dystansie 50 kilometrów, które rozegrano w New Delhi w Indiach. Polska zawodniczka pokonała wymagający ultramaratoński dystans w czasie 3 godziny 19 minut i 3 sekundy, zajmując trzecie miejsce w rywalizacji najlepszych biegaczek globu.
Mistrzostwa świata w biegu na 50 kilometrów organizowane przez International Association of Ultrarunners (IAU) należą do najważniejszych wydarzeń w międzynarodowym kalendarzu biegów ultradługich. Tegoroczna edycja zawodów zgromadziła w stolicy Indii reprezentantów wielu krajów, a na starcie stanęła światowa czołówka specjalistów od ultramaratonów.
Złoty medal w rywalizacji kobiet wywalczyła reprezentująca Wielką Brytanię Carla Molinaro, która zwyciężyła z czasem 3 godziny 18 minut i 22 sekund. Srebrny medal zdobyła Caitriona Jennings z Irlandii, natomiast Monika Brzozowska ukończyła bieg na trzeciej pozycji, zapewniając Polsce prestiżowe miejsce na podium.
Zawody rozegrano na ulicznej trasie w New Delhi. Rywalizacja na tak długim dystansie wymaga od zawodników nie tylko doskonałej wytrzymałości fizycznej, ale także umiejętnego rozłożenia sił. Biegacze muszą zmierzyć się z narastającym zmęczeniem, wymagającym tempem rywalizacji oraz trudnymi warunkami atmosferycznymi, które w tej części świata często oznaczają wysoką temperaturę i wilgotność.
Mistrzostwa świata IAU rozgrywane są od 2005 roku i od lat gromadzą najlepszych ultramaratończyków z całego świata. Zawodnicy rywalizują nie tylko indywidualnie, ale również w klasyfikacji drużynowej reprezentacji narodowych.
W skład kobiecej reprezentacji Polski podczas zawodów w New Delhi weszły Dominika Stelmach, Joanna Konopko, Monika Brzozowska oraz Katarzyna Pobłocka-Głogowska. W rywalizacji mężczyzn Polskę reprezentowali natomiast Dariusz Nożyński, Kamil Karbowiak, Artur Olejarz oraz Wojciech Kopeć.
Brązowy medal Moniki Brzozowskiej to jeden z największych sukcesów w jej dotychczasowej karierze, a wynik osiągnięty w New Delhi potwierdza wysoką pozycję polskich biegaczy w światowym ultramaratonie.
Krzepice
Zakład odpadów zawieszony, ale obawy realne. Pół tysiąca osób podpisało petycję, skarżą się na milczenie urzędu
Niedawną sesję rady miejskiej zdominował temat, który – choć formalnie „zawieszony” – wywołał wśród mieszkańców osiedla Kuźniczka realny niepokój i poczucie, że o sprawach najwyższej wagi dowiadują się zbyt późno. Na sali pojawiła się jedna z mieszkanek reprezentujących społeczność osiedla. W centrum sporu znalazły się dwie kwestie. Chodziło o planowane uruchomienie zakładu zbierania i przetwarzania odpadów oraz sposób informowania mieszkańców o postępowaniu środowiskowym. Emocje rosły wraz z kolejnymi wypowiedziami, bo każda ze stron mówiła o czymś innym. Mieszkańcy o strachu, konsekwencjach i zaufaniu, urząd – o procedurach, granicach prawa i formalnych obowiązkach.
Mieszkanka, która zabrała głos, rozpoczęła od pytania czy burmistrz i radni zapoznali się z petycją złożoną w magistracie 5 lutego.
– Przyznam się szczerze, takiej petycji nie czytałem – odparł przewodniczący rady Rafał Balcerzak.
Z kolei burmistrz Mateusz Kluba próbował zdjąć z dyskusji element „faktu dokonanego”, wskazując, że sama teza o planowanej inwestycji wprost nie odpowiada obecnemu stanowi sprawy.
– Nie ma planowanej takiej inwestycji. Taka petycja wpłynęła, mam ją przed sobą – mówił.
Kobieta, podkreślając, że petycja została skierowana również do rady, odczytała jej treść na forum. Dokument zawierał żądanie wydania negatywnej decyzji środowiskowej dla przedsięwzięcia dotyczącego zbierania i przetwarzania odpadów innych niż niebezpieczne na wskazanych działkach w obrębie Kuźniczka. W petycji akcentowano obawy o zdrowie i komfort życia, ryzyko pożaru, emisję szkodliwych substancji, hałas, odór, wzmożony ruch ciężarówek oraz spadek wartości nieruchomości. Autorzy domagali się podjęcia działań blokujących inwestycję i skutecznego informowania wszystkich podpisanych o ewentualnym wznowieniu postępowania.
Wystąpienie mieszkanki miało wyraźny ciężar. Podkreśliła, że zebrano 485 podpisów.
– To ponad jedna dziesiąta mieszkańców Krzepic – mówiła, podkreślając, że sama skala poparcia pokazuje, jak silne są obawy. – Inwestor ma trzy lata na to, żeby to odwiesić. Czy możemy uzyskać zapewnienie, że jeśli cokolwiek się stanie w tej sprawie, to te wszystkie 485 osób zostanie poinformowanych? – dociekała.
W odpowiedzi przewodniczący zwrócił uwagę, że temat nie jest radzie obcy, bo – jak relacjonował – były spotkania inicjowane przez radnych Tobiasza Ogórka i Mariana Rutkowskiego, reprezentujących teren Kuźniczki. Zarysował również chronologię, w której świetle planowano spotkanie na 10 lutego, ale nie doszło do niego, ponieważ 30 stycznia pełnomocnik reprezentujący inwestora złożył wniosek o zawieszenie postępowania.
Kluczowym momentem była jednak odpowiedź radcy prawnej magistratu. To ona postawiła sprawę w ramy formalne, które dla mieszkańców brzmiały jak odmowa, niezależnie od intencji.
– Z tego, co ja się orientuję, to stroną postępowania są chyba osoby zamieszkujące do stu metrów od inwestycji, więc ja nie widzę podstaw prawnych, faktycznych, żeby informować wszystkie osoby, które podpisały się w petycji. Każda z tych osób, która ma dostęp do internetu, ma możliwość zapoznania się na stronie BIP-u albo na tablicy ogłoszeń z każdym etapem – stwierdziła mecenas.
Mieszkanka ripostowała, że wśród podpisanych są osoby z obszaru wspomnianych stu metrów, które – jak twierdziła – nie zostały poinformowane o wszczęciu postępowania przed jego zawieszeniem, co wzmogło obawy, że w przyszłości sytuacja się powtórzy.
W tym momencie burmistrz wszedł mocniej w ton polemiczny. Z jednej strony odtworzył chronologię działań urzędu od wpływu wniosku, wezwania do uzupełnień, publikację na BIP, zawiadomienia do instytucji opiniujących, jak katowicki RDOŚ, Wody Polskie i sanepid, a następnie wniosek pełnomocnika o zawieszenie postępowania. Z drugiej – zaczął odpierać sugestie, że ktoś stawia interes inwestora ponad mieszkańcami, co zostało zapisane w petycji.
– Nie liczcie na to, że będą informacje wysyłane do wszystkich podpisanych. Proszę śledzić BIP – mówił Kluba.
To ostatnie zdanie – w kontekście wyraźnego napięcia na sali – zabrzmiało jak emocjonalna odpowiedź na presję społeczną. Dla mieszkańców sednem zdawała się jednak nie personalna odpowiedzialność, lecz mechanizm zarysowany jako „minimum” formalne kontra oczekiwanie realnej, aktywnej informacji.
Mieszkanka Kuźniczki wskazała również na zarzut, który w relacji z sesji wybrzmiał szczególnie mocno. Jej zdaniem informacji nie było na tablicach ogłoszeń, mimo że – jak twierdziła – powinny się tam pojawić. Przywołała też zdjęcia wykonane w styczniu, które miały to potwierdzać. Podniosła też postulat, by urząd szerzej wykorzystywał kanały komunikacji, skoro w innych sprawach gmina publikuje treści na stronach internetowych.
– O tak ważnej inwestycji (…) można by było umieścić informację, że taki proces jest – podnosiła, domagając się praktyki regularnych spotkań z radą osiedla i wykorzystania jej jako kanału przekazywania informacji. Z jej relacji wynikało, że jej rola sprowadza się tylko do uchwalenia budżetu osiedla, a nie jako partner w rozmowach o sprawach newralgicznych dla mieszkańców – przekonywała.

Po tej wypowiedzi przewodniczący przeszedł w ton obrony rady i urzędu, wskazując na falę komentarzy i „hejtu” w mediach społecznościowych oraz na to, że radni byli informowani na komisjach, a radni z Kuźniczki – jak podkreślał – podjęli działania.
– Zwołali zebranie, uruchomili kanały przekazu, planowali kolejne spotkania. Nie zgodzę się z tym, że coś jest zamiatane pod dywan. Trzeba społeczeństwo poinformować, a takim przekaźnikiem jest radny z tego terenu – argumentował Balcerzak.
W odpowiedzi mieszkanka wyraźnie próbowała zdjąć z rozmowy warstwę konfliktu i sprowadzić ją do jednego postulatu.
– Prosimy jedynie o informację w razie wznowienia postępowania lub pojawienia się podobnych przedsięwzięć – dodała.
Jednocześnie przewodniczący przyznał, że fizyczne ogłoszenia na tablicach są kruche – „kartka może być zrywana” – co nie rozwiązywało jednak zasadniczego sporu o standard komunikacji urzędu miejskiego.
Włodarz Krzepic, odnosząc się do sugestii spotkań z radą osiedla, wyjaśniał, że spotkania z sołtysami miały inny cel, a osiedla nie mają w tym zakresie umocowań. Ponownie podkreślił, że sprawa formalnie „nie istnieje w obrocie”, bo postępowanie jest zawieszone.
– Cóż powiedzieć? Burmistrz jest organem i musi robić to, co do niego należy. I tylko tyle – stwierdził Kluba.
W dalszej części głos zabrał radny Tobiasz Ogórek, który relacjonował działania podjęte po spotkaniu z mieszkańcami. Wspomniał o spisaniu uwag, złożeniu pisma do burmistrza wraz z radnym Marianem Rutkowskim oraz deklarację, że w razie nowych informacji mieszkańcy będą powiadamiani dostępnymi kanałami.
Krzepice
„Kawka i pączek” w Tłusty Czwartek. Dzień Otwarty w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich
Warsztat Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich zaprasza mieszkańców powiatu na Dzień Otwarty, który odbędzie się 12 lutego, w tradycyjny w Tłusty Czwartek. Wydarzenie pod hasłem „Kawka i pączek” skierowane jest do osób z niepełnosprawnościami powyżej 18. roku życia, zainteresowanych poznaniem oferty i działalności placówki.
Spotkanie zaplanowano w godz. od 10.00 do 12.00 w siedzibie Warsztatu Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich pod numerem 30. Organizatorzy zapowiadają przyjazną, otwartą atmosferę oraz możliwość bezpośredniego zapoznania się z codziennym funkcjonowaniem WTZ, formami wsparcia i prowadzonymi zajęciami terapeutycznymi.
– Dzień Otwarty ma charakter informacyjno-integracyjny. Będzie okazją do rozmów z kadrą, poznania uczestników warsztatu oraz uzyskania szczegółowych informacji na temat oferty rehabilitacyjno-terapeutycznej. Spotkanie przy kawie i pączku ma sprzyjać swobodnej wymianie doświadczeń oraz przełamaniu barier – zachęcają do uczestnictwa organizatorzy.
Ze względów organizacyjnych proszą oni o wcześniejszą rezerwację miejsca. Zgłoszenia przyjmowane są telefonicznie pod numerem 693 648 282.
Krzepice
Urzędnicy sprawdzają dym z kominów. Czy posypią się kary?
W Krzepicach pojawiły drony, które, zamiast robić zdjęcia, będą badać jakość powietrza. W ostatnich dniach stycznia za pomocą specjalistycznego sprzętu przeprowadzone zostaną pomiary emisji pyłów wydobywających się z kominów wybranych domów jednorodzinnych. Badania mają ocenić, czym naprawdę oddychają mieszkańcy i czy w mieście przestrzegane są przepisy antysmogowe.
Pomiary realizowane są w ramach projektu LIFE „Śląskie. Przywracamy błękit”. To inicjatywa związana z ograniczaniem smogu i egzekwowaniem przepisów, w tym zapisów śląskiej uchwały antysmogowej. W praktyce oznacza to kontrolę tego, co trafia do powietrza. To również sygnał dla mieszkańców, że sezon grzewczy jest pod lupą.
Urzędnicy podkreślają, że celem działań jest przede wszystkim ocena skuteczności wdrażania uchwały antysmogowej. Drony potrafią wykrywać i analizować skład dymu, co pozwala wskazać budynki, z których może wydobywać się nadmierna ilość zanieczyszczeń. To narzędzie coraz częściej wykorzystywane w samorządach, bo pozwala szybciej i precyzyjniej namierzać źródła uciążliwego smogu.
Same pomiary są elementem kontroli, ale ich wyniki mogą stać się podstawą do dalszych działań, na przykład sprawdzeń na miejscu, interwencji służb czy postępowań związanych z łamaniem przepisów.
Przy okazji pojawia się pytanie, które interesuje mieszkańców najbardziej – czy posypią się kary? Czy jeśli ktoś pali „czym popadnie” albo korzysta z niedozwolonego źródła ciepła, musi liczyć się z konsekwencjami? Tego komunikat urzędu miejskiego nie precyzuje.
-
Poczesna11 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków9 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa1 miesiąc temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę


















