Obserwuj nas

Powiat częstochowski

Firefighters Run Poland 2019. Mieszkanka Kamienicy Polskiej najlepsza wśród kobiet

fot. Piotr Biernacki

Opublikowany

,

Druga edycja Firefighters Run Poland – ekstremalnego biegu dla służb ochrony przeciwpożarowej – przeszła do historii. Wydarzenie, które 22 czerwca odbyło się w Częstochowie, zgromadziło tego dnia w jednym miejscu prawie dwustu strażaków, zarówno z regionu jak i kraju.

Do tegorocznych zmagań zgłosiło się 130 chętnych. W biurze zawodów zarejestrowało się ostatecznie 81 osób. Wśród 73 startujących mężczyzn bezkonkurencyjni byli ponownie aspiranci z Krakowa, a pośród ośmiu kobiet najlepszym czasem zaimponowała Andżelika Kalota, mieszkanka Kamienicy Polskiej.

Impreza stała na wysokim poziomie organizacyjnym. Zabezpieczało ją kilkudziesięciu druhów z okolicznych jednostek ochotniczych straży pożarnych. Wspierali ich częstochowscy policjanci. Trasa rywalizacji przebiegała bowiem środkiem I i II Alei Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie, od placu Daszyńskiego do placu Biegańskiego.

– Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za przybycie. Z góry przepraszam za drobne niedociągnięcia techniczne, ale mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się te mankamenty wyeliminować – mówi Krzysztof Brzozowski, pomysłodawca cyklu, a jednocześnie strażak i mieszkaniec z Huty Starej A w gminie Poczesna. – Liczę, że za rok będzie nas jeszcze więcej. Będziemy się starać rozwijać imprezę, zaskakiwać naszymi pomysłami, by atmosfera i impreza stały na jak najwyższym poziomie. Byśmy, jako strażacka brać, wszyscy się jednoczyli. Po to właśnie jest ten bieg. Nie chodzi tylko o sportową rywalizację, ale również integrację i wymianę doświadczeń – podsumował.

Firefighters Run Poland to wyjątkowe wydarzenie na mapie krajowych eventów strażackich. Pierwsza edycja odbyła się przed rokiem w Hucie Starej A. Bieg przeznaczony jest wyłącznie dla jednostek ochrony przeciwpożarowej, ponieważ uczestnicy muszą w ubraniach specjalnych, hełmach oraz aparatach ochrony dróg oddechowych przebiec trasę o długości kilometra. Żeby zostać dopuszczonym do rywalizacji należało mieć ze sobą wyposażenie, które jest dopuszczone do działań gaśniczych, czyli posiada stosowne certyfikaty.

W tegorocznej edycji, ze względu na trwające upały organizatorzy postanowili i tak zrezygnować ze stosowania kominiarki oraz rękawic bojowych podczas biegu. Temperatura powietrza w sobotnie południe oscylowała bowiem w okolicach 30ºC. W samym ubraniu specjalnym, podczas wysiłku, może ona dojść nawet do 45ºC, a strażacy dźwigają jeszcze na plecach około dwudziestokilogramowy ekwipunek.

Podobnie jak przed rokiem bieg zdominowali reprezentanci Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, którzy pokonali kilometrowy odcinek w czasie niewiele powyżej trzech minut. Ubiegłoroczny triumfator Jarosław Jarosz zameldował się na mecie z wynikiem 3,06 min, co dało mu ostatecznie drugie miejsce. O sekundę lepszym, po fascynującym sprincie, okazał się być jego kolega – Lucjan Rec. Trzecia pozycja, z czasem 3,10 min przypadła z kolei Wojciechowi Rzepce.

– W porównaniu z poprzednim rokiem trasa była bardzo fajna. Trochę pod górkę, ale jak się nią minęło to gnaliśmy prosto do mety. Mnóstwo ludzi nas dopingowało – mówi Krzysztof Nosal, młodszy ogniomistrz krakowskiej szkoły aspirantów. – Pogoda daje dzisiaj w kość. W tych ciężkich ubraniach było naprawdę ekstremalnie. Ale daliśmy radę. Przyjechało nas tutaj trzynastu. Trochę szkoda, że nie wszyscy którzy się zarejestrowali wzięli w niej udział, ale chylę czoła dla organizatorów za piękną imprezę – dodaje.

Mstów

Budżet Mstowa po korekcie podczas ostatniej sesji. Prawie dwa miliony więcej na inwestycje

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Gminy Mstów

Podczas lutowej sesji Rady Gminy Mstów radni zajęli się przede wszystkim sprawami finansowymi, w tym zmianami w wieloletniej prognozie finansowej oraz budżecie na bieżący rok. W porządku obrad znalazły się także uchwały dotyczące udzielenia pomocy finansowej dla województwa śląskiego, powołania Komitetu Rewitalizacji oraz przyjęcia Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2026-2029.

Pierwszym merytorycznym punktem była uchwała w sprawie zmian w wieloletniej prognozie finansowej, którego projekt przedstawiła gminna skarbnik.

– W wyniku proponowanych do wprowadzenia zmian dochody bieżące w roku 2026 zostają zwiększone o kwotę prawie 191 tys. zł – poinformowała Maria Skibińska.

Jak wyjaśniła, wzrosną również dochody majątkowe w tym roku o 1,44 mln zł, a w latach – 2028 i 2029 – odpowiednio o 2,37 mln zł oraz prawie 3 mln zł. Jednocześnie w 2027 roku dochody majątkowe zostaną zmniejszone o 5 mln zł.

Analogiczne zmiany dotyczą wydatków.

– Wydatki bieżące w roku 2026 zmniejszają się o kwotę 319 tys. zł. Natomiast wydatki majątkowe w roku 2026 ulegają zwiększeniu o kwotę blisko 2 mln zł – wskazała skarbnik.

Dla zrównoważenia budżetu zwiększone zostaną przychody z tytułu wolnych środków o 21 tys. zł.

Uchwała została przyjęta, a następnie radni zajęli się zmianami w tegorocznym budżecie gminy. Również w tym punkcie skarbnik szczegółowo przedstawiła proponowane korekty. Po wprowadzeniu zmian budżet gminy na 2026 rok wynosi po stronie dochodów – bez mała 77 mln zł, a po stronie wydatków – niecałe 77,3 mln zł. Również ta uchwała została przyjęta.

Kolejnym punktem była uchwała w sprawie udzielenia pomocy finansowej w formie dotacji celowej dla województwa śląskiego.

– Jest to kontynuacja zadania, właściwie druga część. Pierwsza to była rozbudowa skrzyżowania drogi wojewódzkiej 786 w Wancerzowie, która można powiedzieć, że została zakończona – wyjaśnił wójt Tomasz Gęsiarz.

Drugi etap obejmuje przebudowę odcinka od ulicy Sadowej do Gminnej.

– My również tutaj, jako samorząd gminy Mstów, pomagamy województwu śląskiemu w tym zadaniu i stąd taka uchwała – dodał włodarz.

Radni i tę uchwałę przyjęli bez sprzeciwu.

W dalszej części obrad samorządowcy zajęli się określeniem zasad wyznaczania składu oraz działania Komitetu Rewitalizacji. Podstawy prawne przedstawił radca prawny urzędu.

– Powołanie Komitetu Rewitalizacji jest jednym z elementów partycypacji społecznej obejmującej przygotowanie, prowadzenie i ocenę rewitalizacji w sposób zapewniający aktywny udział mieszkańców – podkreślił.

Komitet będzie liczył dziewięciu członków powoływanych przez wójta w drodze zarządzenia. Kadencja potrwa do zakończenia procesu rewitalizacji, a pierwsze posiedzenie zostanie zwołane w terminie trzydziestu dni od ogłoszenia wyników naboru.

– Jego pracami będzie kierował przewodniczący wyznaczony przez wójta, a na pierwszym posiedzeniu jego członkowie wybiorą zastępcę – doprecyzował mecenas.

Ostatnią uchwałą merytoryczną było przyjęcie Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii.

– Dochodzi wyłącznie do doprecyzowania podmiotu, który będzie realizatorem tego programu, a będzie to pełnomocnik do spraw profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych – wyjaśnił radca prawny.

Zmianie ulega także rozdział dotyczący zasad wynagradzania członków gminnej komisji, przy czym – jak zaznaczono – stawki nie ulegają zmianie.

W końcowej części sesji głos zabrał radny Andrzej Leśniak, który w imieniu mieszkańców podziękował za realizowane inwestycje.

– Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy wnieśli jakikolwiek wkład w to, że powstały u nas dwie wspaniałe inwestycje, na które oczekiwaliśmy od dawien dawna. Mówię tutaj o hali sportowej, która niebawem będzie otwarta, oraz o remizie w Kobyłczycach, która dostała drugie życie – powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Ogłoszenie Wójta Gminy Kłomnice

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Kamienica Polska

Ferie w Wanatach. Świetlica przygotowała zimową ofertę dla dzieci i młodzieży

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Świetlica Wanaty

Świetlica w Wanatach zaprasza dzieci i młodzież do udziału w zajęciach organizowanych w czasie tegorocznych ferii zimowych. Program obejmuje dwa tygodnie aktywności, które mają zapewnić młodym mieszkańcom twórcze spędzenie wolnego czasu.

Zajęcia zaplanowano w terminach od 17 do 20 lutego oraz od 24 do 27 lutego. Świetlica będzie otwarta codziennie w godz. od 13.30 do 17.30.

Organizatorzy przygotowali różnorodny program dostosowany do zainteresowań uczestników. W planie znalazły się zajęcia kulinarne i plastyczne, gry zręcznościowe i sportowe, a także teleturnieje i kalambury. Nie zabraknie również muzycznej zabawy w „Jaka to melodia” oraz gier stolikowych, w tym warcabów i bilarda.

– Na zakończenie ferii zaplanowaliśmy wspólny seans filmowy z popcornem, który będzie symbolicznym podsumowaniem zimowego spotkania w świetlicy – zachęcają do udziału lokalni animatorzy kultury.

Oferta skierowana jest do dzieci i młodzieży z Wanat oraz okolicznych miejscowości. Organizatorzy podkreślają, że celem przedsięwzięcia jest nie tylko zapewnienie atrakcji, ale także integracja rówieśników i stworzenie przestrzeni do wspólnego, aktywnego spędzania czasu.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Przyszli dla człowieka, wyszli z poczuciem, że razem można więcej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

W sobotni wieczór, 7 lutego, okoliczni mieszkańcy licznie pojawili się w sali widowiskowej Gminnego Ośrodka Kultury w Mstowie, by wspólnie wesprzeć Zdzisława Biskupa z Brzyszowa w walce z chorobą. Koncert charytatywny „Razem dla Nadziei” został zorganizowany z myślą o wsparciu jego leczenia onkologicznego. Wydarzenie zgromadziło wiele osób, które odpowiedziały na apel o pomoc i okazało solidarność z potrzebującym członkiem miejscowej społeczności.

Inicjatywa była efektem zaangażowania rodziny, przyjaciół i znajomych chorego, którzy postanowili połączyć siły i poprzez wydarzenie artystyczne wesprzeć zbiórkę środków na leczenie za granicą. Wstęp na koncert był bezpłatny, a podczas wieczoru prowadzona była dobrowolna zbiórka do puszek wystawionych w sali.

Na scenie zaprezentowało się około 40 wykonawców. Wystąpiła Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Mykanowa pod batutą Krzysztofa Witczaka, a także Mażoretki Presto. Publiczność wysłuchała również występów solistów: Kingi Wielgat, Zbigniewa Gładysza, Krzysztofa Dryndy, Anny Baryły i Magdaleny Drążek. Na gitarze zagrał Piotr Wyrazik. Artyści podkreślali, że udział w koncercie traktują jako wyraz solidarności i wsparcia dla potrzebującego mieszkańca gminy.

Wieczór miał także wymiar integracyjny. O słodki poczęstunek zadbały panie z tutejszego koła emerytów i rencistów. Organizatorzy zapewnili kawę i herbatę dla uczestników wydarzenia. W trakcie koncertu przekazywano również informacje na temat profilaktyki chorób nowotworowych.

Na zakończenie głos zabrała żona Zdzisława Biskupa, dziękując wszystkim osobom zaangażowanym w organizację koncertu oraz mieszkańcom za okazane wsparcie.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

Pożar na wyrobisku w Kruszynie. Na miejscu straż, policja i WIOŚ

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Google Maps

Wczoraj około południa doszło do pożaru na terenie byłego wyrobiska piasku w Kruszynie, gdzie obecnie funkcjonuje instalacja przetwarzająca odpady. Nad okolicą przez pewien czas unosił się dym widoczny z większej odległości.

Na miejsce zadysponowano trzy jednostki straży pożarnej – Ochotniczą Straż Pożarną z Kruszyny oraz dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy zabezpieczyli teren i przystąpili do działań gaśniczych, koncentrując się na ograniczeniu rozprzestrzeniania się ognia oraz dogaszaniu zarzewi.

Na miejscu obecna była również policja, która zabezpieczała teren i wyjaśnia okoliczności zdarzenia. Do Kruszyny przyjechali także przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach. Inspektorzy pobrali próbki do badań, które mają pozwolić ustalić, co dokładnie uległo spaleniu oraz czy doszło do zagrożenia dla środowiska.

Przyczyny pożaru będą przedmiotem dalszych ustaleń.

CZYTAJ DALEJ

Rędziny

Radny Łęgowik nie zbudował sali, ale zburzył narrację. Tablica dla wójta nie wytrzymała próby śmiechu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Rędziny

Miała być symboliczna chwila wdzięczności, wyszło studium nadgorliwości i braku wyczucia. W Koninie, w gminie Rędziny, jedna tablica pamiątkowa uruchomiła mechanizmy, które więcej powiedziały o lokalnej władzy niż sama inwestycja, skądinąd potrzebna i długo wyczekiwana przez tutejszą społeczność.

Wszystko zaczęło się od wzruszenia. Pedagodzy i „niektórzy mieszkańcy” postanowili podobno ufundować tablicę ku czci wójta Adama Jarugi, na której znalazły się podziękowania za „spełnienie marzeń”. Wójt ponoć najpierw był zaskoczony, chwilę później też wzruszony. Natomiast nikt nie był zaniepokojony tym, że nazwisko patronki szkoły zostało zmasakrowane ortograficznie, a w słowie „wdzięczność” zgubiono „ę”.

– Nikt nie miał nic złego na myśli. To jest czyste tylko nasze podziękowanie dla pana Jarugi – stwierdziła dyrektor szkoły Beata Pruban w reportażu Polsatu.

Kiedy po naszej publikacji (dostępna tutaj – przyp. red.) sprawa trafiła do ogólnopolskich „Wydarzeń”, groteska nabrała rozmachu. Satyrycy dostali gotowy materiał, w którym padły słowa o politycznej nieśmiertelności i znaczeniu terenu tabliczkami. Na dodatek, radny powiatowy Eryk Łęgowik pozwolił sobie na zbrodnię niewybaczalną – powiedział, że samorządowa praca to powinna być służba, a nie forma autopromocji.


I wtedy zaczęło się prawdziwe widowisko. Zamiast klasycznego „przepraszam, wyszło niezręcznie”, wójt Jaruga postanowił przemówić do narodu i odwrócić przysłowiowego kota ogonem.

– To jest dla mnie bardzo trudny czas – włodarz Rędzin zaczął od zdania, które ustawiło całą dramaturgię.

Nie powódź, nie kryzys budżetowy, nie katastrofa inwestycyjna, ale… tablica z literówką. W domyśle – trudny czas sprowadziły media, których fundamentalnym zadaniem jest m.in. pokazywanie tego typu groteski. Natomiast za pomocą mediów społecznościowych, jedni podkreślali skalę absurdu związanego z tablicą dziękczynną, a drudzy internetowo klepali Jarugę po ramieniu, wzmacniając życzeniowe myślenie wójta i utwierdzając go w przekonaniu o własnej zajebistości.

– Nigdy jako dyrektor szkoły, społecznik, a teraz wójt, nie spodziewałem się, że jedna z kluczowych inwestycji odbije się takim echem i zaleje ją fala krytyki i hejtu – mówił dalej z pełnym przekonaniem w nagraniu opublikowanym na swoim facebookowym profilu.

Metaforyczne uniesienia Jarugi prawie przenoszą na moment widzów w sam środek kina katastroficznego. Oczami wyobraźni można zobaczyć, jak ta fala wdziera się do gminy, hejt płynie ulicami Rędzin, a mieszkańcy chowają się na wysokich piętrach przed komentarzami w mediach społecznościowych.

Problem w tym, że ta „fala” zaczęła się od bardzo przyziemnego pytania. Czy w publicznej szkole wypada wieszać tablicę z podziękowaniem dla urzędującego wójta – i to z błędem w nazwisku patronki oraz brakiem ogonka w innym słowie.

– Część z tych wiadomości to był hejt z fikcyjnych kont internetowych, część bardzo brzydkich maili – kontynuuje wójt w swojej internetowej odezwie.

I w tym miejscu historia robi się iście symboliczna. Bo Jaruga, zamiast powiedzieć: „Przesadziliśmy z tą formą, nie dopilnowaliśmy tablicy, poprawimy to, albo najlepiej zdejmiemy i powiesimy tablicę z informacją skąd pochodziły środki na jej budowę – bo tego wymaga zresztą Bank Gospodarstwa Krajowego”, serwuje opowieść o moralnym szturmie na jego osobę i szkolną społeczność. Krytyka zaistniałej groteskowej sytuacji zostaje przemalowana na personalny hejt, a pytania o megalomanię włodarza – na zamach na dobre imię placówki edukacyjnej. Z kolei komentowanie kwestii absurdalnej tablicy zostaje podniesione do rangi symbolu rzekomego ataku na gminę.

– Zgłaszam sprawę na policję – pada później z ust wójta zdanie, które wprowadza element thrillera proceduralnego.

Oczywiście, że nikt nie powinien nikogo hejtować ani obrażać. To rzecz oczywista i jeśli do czegoś takiego w ogóle faktycznie doszło, to należy to piętnować. Tyle że w tej narracji wszystko zlewa się w jedno, a użyta ironia, satyra, ogólnopolski reportaż, komentarz radnego Łęgowika i żart Henryka Sawki – to już niemal przestępczość zorganizowana.

– Od jutra robię swoje – stwierdza na koniec Adam Jaruga.

Brzmi jak zapowiedź drugiego sezonu, w którym bohater wraca silniejszy, otrząsa się, idzie dalej. Tyle że nikt nie próbował zabrać Jarudze inwestycji, nikt nie kwestionował budowy sali, ani też nikt nie negował potrzeb uczniów ze szkoły w Koninie. Krytyka dotyczyła jedynie… tablicy i formy jej ekspozycji.

Mechanizm zastosowany we wspomnianym nagraniu włodarza Rędzin jest prosty. Z tablicy robimy atak na inwestycję, z krytyki – nagonkę, a z satyry – przestępstwo.

– Zły to ptak co własne gniazdo kala Panie Łęgownik (pisownia oryginalna – przyp. red.) – w emocjonalnym wpisie odniósł się również w mediach społecznościowych do tematu Mateusz Dzwonnik, przewodniczący rady gminy.

Dla Dzwonnika, który wspólnymi siłami z dyrektor Pruban odsłaniał „jarugową” tablicę, to nie ona jest problemem, tylko ten, kto o niej mówi. Nie wstydem są dwa błędy w zaledwie czterozdaniowej treści tam umieszczonej, tylko nagłośnienie tego faktu. Co zresztą celnie podsumował w swoim komentarzu Andrzej Andrysiak, redaktor naczelny Gazety Radomszczańskiej.

Screenshot

– Tablica dziękczynna dla wójta tablicą, ale jak poszło na kraj, to wychodzą pięknie patologiczne mechanizmy samorządowe. Więc wygląda to tak: jak wójt przez własną głupotę oberwał i poszło na kraj, że ma ego jak Trump, ktoś musi być winny. Polsat, który zrobił o wójtowej tablicy materiał – daleko, ja, od którego Polsat się dowiedział – też obcy, a winny potrzebny blisko, z nazwiska, bo psy gończe już spuszczone z łańcucha. Padło na radnego z Rędzin, który się w materiale wypowiedział. Oj, naprawdę zaczyna mnie korcić, by się tej gminie dokładniej przyjrzeć. Przyda się na dyskusję o jakości polskiego samorządu – napisał dziennikarz.

Nikt nie kwestionuje budowy sali, nie odbiera dzieciom miejsca do ćwiczeń, ani nie neguje faktu, że inwestycje są potrzebne. Problem nie leży w murach, ale w tablicy jako takiej. W geście, który był tak nachalny, że aż groteskowy. W braku taktu, który zamienił wdzięczność w autopromocyjną farsę.

A kiedy już nawet nazwisko Marii Konopnickiej trzeba było ratować naklejką z nadrukowaną poprawną wersją, przyklejoną na szybko w miejsce literówki, dopełniła się symbolika tej groteski. Władza chciała zostawić po sobie trwały ślad w kamieniu, a skończyło się na samoprzylepnej poprawce. I być może to właśnie ta naklejka – bardziej niż cała tablica – najlepiej podsumowuje poziom tej „wdzieczności”. Już też z „ę” – dla odmiany dość nieudolnie domalowanym flamastrem przed przyjazdem ekipy telewizyjnej.


 

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Srebrna Rozeta dla „Herodów” z Sygontki. Wielki sukces na Góralskim Karnawale w Bukowinie Tatrzańskiej

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta i Gminy Przyrów

Grupa Kolędnicza „Herody” z Sygontki sięgnęła po jedno z najważniejszych wyróżnień w polskim folklorze. Podczas 54. edycji Góralskiego Karnawału w Bukowinie Tatrzańskiej artyści zdobyli drugie miejsce oraz prestiżową Srebrną Rozetę w Ogólnopolskim Konkursie Grup Kolędniczych. To sukces, który potwierdza, że tradycja kolędowania w gminie Przyrów ma się znakomicie.

Na scenie bukowiańskiego Domu Ludowego „Herody” zaprezentowały widowisko pełne energii, autentyczności i charakterystycznego, ludowego humoru. Był Król Herod, była jego barwna świta, żywiołowa narracja i wyraziste role. Publiczność reagowała spontanicznie, a jury doceniło zarówno wierność tradycji, jak i poziom artystyczny wykonania. To nie tylko występ – to żywa opowieść o dawnych zwyczajach, przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Góralski Karnawał to wydarzenie o wyjątkowej randze. Jego historia sięga 1973 roku, kiedy z inicjatywy Józefa Koszarka – tancerza, śpiewaka i poety z Bukowiny – zorganizowano pierwszy międzyregionalny konkurs grup kolędniczych. Z czasem impreza zyskała ogólnopolski charakter i stała się jednym z najważniejszych przeglądów autentycznego folkloru w kraju.

Karnawał w Bukowinie to nie tylko konkurs kolędników. To także przegląd tańca zbójnickiego, prezentacje par tanecznych, wydarzenia plenerowe, w tym słynne „Kumoterki” oraz wystawy twórczości ludowej. Przez kilka dni miejscowość rozbrzmiewa śpiewem, muzyką i góralską gwarą, a scena wypełnia się barwnymi postaciami.

Nagroda dla „Herodów” to powód do dumy nie tylko dla samej grupy, ale i dla całej gminy. Zespół działa przy Gminnym Centrum Kultury i Bibliotece w Przyrowie, które od lat konsekwentnie wspiera lokalnych twórców i pielęgnuje dziedzictwo kulturowe regionu.

CZYTAJ DALEJ

Kamienica Polska

To wydarzenie co roku przyciąga tłumy. Seniorzy 80+ znów spotkali się w Kamienicy Polskiej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Kamienica Polska

7 lutego w Gminnej Hali Sportowej w Kamienicy Polskiej odbyło się noworoczne spotkanie z seniorami w wieku 80+, które już na stałe wpisało się w kalendarz lokalnych wydarzeń.

Wydarzenie zgromadziło liczne grono mieszkańców mogących poszczycić się sędziwym wiekiem, potwierdzając, że inicjatywa ta cieszy się niezmiennym zainteresowaniem i sprzyja budowaniu międzypokoleniowych więzi. W spotkaniu uczestniczyli także miejscowi radni na czele z przewodniczącym rady, sołtysi oraz przedstawicielki kół emerytów i rencistów działających na terenie gminy.

– Gości powitał wójt Artur Furmański, składając seniorom życzenia zdrowia, pomyślności i dobrego samopoczucia w Nowym Roku. Podkreślił jednocześnie rolę najstarszych mieszkańców jako ważnego filaru lokalnej wspólnoty oraz źródła doświadczenia i inspiracji – poinformował urząd gminy.

Część artystyczną otworzyli uczniowie klas trzecich Szkoły Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza w Kamienicy Polskiej, prezentując przedstawienie jasełkowe. Następnie publiczność obejrzała pokaz taneczny, a także wysłuchała koncertu męskiego kwartetu wokalnego Dolces Pueris, tworzonego przez artystów związanych z Chórem Męskim Pochodnia.

Nieodłącznym elementem spotkania był poczęstunek, który sprzyjał rozmowom, integracji i wspomnieniom.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Dwa tygodnie bez nudy. Sprawdź, co GOK w Dąbrowie Zielonej przygotował na ferie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Gminny Ośrodek Kultury w Dąbrowie Zielonej

Gminny Ośrodek Kultury w Dąbrowie Zielonej przygotował rozbudowaną ofertę zajęć dla dzieci i młodzieży w ramach akcji „Ferie w GOK-u”. Program obejmuje dwa tygodnie różnorodnych warsztatów, spotkań i zajęć edukacyjnych, które będą odbywać się zarówno w jego siedzibie, jak i w bibliotece oraz sali OSP. Organizatorzy zapowiadają połączenie kreatywnej zabawy z elementami edukacji i integracji.

Pierwszy tydzień ferii rozpocznie się w poniedziałek 16 lutego warsztatami kreatywnego murowania, podczas których uczestnicy będą budować z gipsowych cegiełek. Zajęcia wystartują o godz. 12.30 w sali OSP i są odpłatne.

– Koszt udziału wynosi 28 zł od osoby – informują lokalni animatorzy kultury.

Dzień później, o godz. 11.00, zaplanowano „Dzień Kota” w bibliotece, a wieczorem, o godz. 18.00, piżamowe ostatki w GOK-u. Środa 18 lutego to „Podróże z Nelą” w bibliotece (godz. 11.00) oraz warsztaty „Slime Expert”, czyli tworzenie własnego slime’u w GOK-u (godz. 12.00).

W czwartek 19 lutego dzieci wezmą udział w zajęciach „Las w słoiku”, które odbędą się o godz. 12.00 w sali OSP. Pierwszy tydzień ferii zakończy się w piątek 20 lutego „Dniem Języka Ojczystego” i zajęciami literackimi w bibliotece (godz. 12.00).

Drugi tydzień ferii rozpocznie się w poniedziałek 23 lutego spotkaniem „Porozmawiajmy o emocjach” w bibliotece (godz. 12.00). We wtorek 24 lutego zaplanowano kolorowanki antystresowe, również w bibliotece, o tej samej porze.

W środę 25 lutego dzieci będą mogły wykonać zakładki do książek podczas zajęć w sali OSP (godz. 12.00). Czwartek 26 lutego upłynie pod znakiem edukacyjnego spotkania „Świat dinozaurów”, natomiast w piątek 27 lutego feriowy cykl zakończą warsztaty plastyczne „Zimowe pejzaże malowane węglem” w GOK-u (godz. 12.00).

Na wszystkie zajęcia obowiązują zapisy, których można dokonywać osobiście w bibliotece oraz telefonicznie pod numerem 34 355 50 05. Organizatorzy podkreślają, że liczba miejsc jest ograniczona.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Mstów stawia na aktywne ferie. GOK i biblioteka zapraszają na dwa tygodnie zajęć

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Gminny Ośrodek Kultury w Mstowie przygotował rozbudowany program ferii zimowych skierowany do dzieci i młodzieży. Zajęcia zaplanowane na drugą połowę lutego będą odbywać się zarówno w siedzibie GOK-u, jak i w Bibliotece Gminnej w Mstowie. Organizatorzy postawili na różnorodność – od warsztatów artystycznych i edukacyjnych po gry, zabawy i zajęcia rozwijające kompetencje społeczne.

W sali widowiskowej mstowskiego GOK-u zaplanowano m.in. warsztaty ceramiczne, które odbędą się we wtorki 17 oraz 24 lutego w godzinach popołudniowych. W środę 18 lutego uczestnicy będą mogli wziąć udział w grach na konsoli, natomiast w środę 25 lutego przewidziano warsztaty fotograficzne poświęcone portretowi.

Ferie zakończą się muzycznym akcentem. W piątek 27 lutego odbędą się warsztaty wokalne prowadzone przez Martę Sołtys, zaplanowane w godz. pomiędzy 17.00 a 19.00.

Równolegle z ofertą GOK-u, Biblioteka Gminna w Mstowie przygotowała cykl zajęć w sali multimedialnej. We wtorki 17 i 24 lutego zaplanowano spotkania pod hasłem „Rzutem na planszę”, czyli wspólne granie w gry planszowe. W piątki 20 i 27 lutego uczestnicy przeniosą się w czasie podczas zajęć „Rodem z PRL”, poświęconych grom karcianym.

Osobną część oferty stanowią zajęcia realizowane we współpracy z Bricks4Kidz, które odbędą się w siedzibie GOK-u przy. W programie znalazły się m.in. budowanie tematycznych konstrukcji z klocków LEGO inspirowanych światem Minecrafta, murowanie pingwinków, eksperymenty z cieczami i brokatowymi slimami, warsztaty zero waste, majsterkowanie w drewnie oraz zajęcia z tworzenia ekologicznych kosmetyków.

– Zajęcia te skierowane są do dzieci już od czwartego lub piątego roku życia, w zależności od tematyki – informują animatorzy kultury ze Mstowa.

Jak podkreślają organizatorzy, zajęcia prowadzone w GOK-u i bibliotece są bezpłatne. Oferta adresowana jest do dzieci od 6. roku życia, a część propozycji również do młodzieży i dorosłych. Na wszystkie wydarzenia obowiązują wcześniejsze zapisy, których można dokonać drogą mailową, wysyłając zgłoszenie na adres: edukacja@gokwmstowie.pl i podając imię, nazwisko, wiek uczestnika oraz nazwę wybranych zajęć.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Park&Ride i inteligentny system także w Dąbrowie Zielonej. Co to oznacza dla mieszkańców?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Projekt budowy centrów przesiadkowych w Dąbrowie Zielonej, Koniecpolu, Przyrowie i Poczesnej z systemem zarządzania transportem w powiecie częstochowskim, wkracza w kluczowy etap. Wszystkie samorządy partnerskie podpisały już umowy z wykonawcami robót budowlanych, a rozpoczęcie prac w terenie zaplanowano jeszcze na bieżący rok.

W ramach przedsięwzięcia powstanie pięć nowoczesnych centrów przesiadkowych na terenie gmin Dąbrowa Zielona, Koniecpol, Poczesna oraz Przyrów. Inwestycja obejmie budowę przystanków autobusowych, parkingów typu „park&ride” i „bike&ride”, a także infrastruktury towarzyszącej, która ma ułatwić mieszkańcom korzystanie z transportu zbiorowego i łączenie różnych form przemieszczania się.

Istotnym elementem projektu będzie również wdrożenie nowoczesnego systemu ITS (Intelligent Transport Systems). Rozwiązania te mają przyczynić się do poprawy funkcjonowania powiatowej komunikacji zbiorowej, zwiększenia jej punktualności oraz lepszego zarządzania ruchem w skali całego powiatu.

Celem realizowanego projektu jest poprawa dostępności infrastruktury publicznego transportu zbiorowego dla mieszkańców, wzrost zainteresowania komunikacją publiczną oraz ograniczenie indywidualnego ruchu samochodowego. W dłuższej perspektywie ma to przełożyć się na zmniejszenie emisji zanieczyszczeń, w tym dwutlenku węgla, oraz poprawę jakości powietrza.

Projektowi towarzyszyć będzie szeroka kampania informacyjno-promocyjna propagująca korzystanie z niskoemisyjnego transportu zbiorowego i ruchu niezmotoryzowanego. Działania, prowadzone pod hasłem „Jedź zbiorowo, oddychaj zdrowo”, skierowane będą zarówno do osób regularnie korzystających z samochodów osobowych, jak i do obecnych użytkowników transportu publicznego. W ramach kampanii uruchomiono dedykowaną stronę internetową poświęconą promocji zrównoważonej mobilności.

Realizacja jest współfinansowana ze środków unijnych. Całkowita wartość inwestycji to prawie 31,5 mln zł, z czego ponad 22,4 mln zł stanowi dofinansowanie z Unii Europejskiej. Wkład własny samorządów to blisko 9,05 mln zł.

– Budowa centrów przesiadkowych oraz wdrożenie systemu zarządzania transportem to jedna z największych inwestycji komunikacyjnych realizowanych obecnie na terenie powiatu. Liczymy, że nowe rozwiązania realnie poprawią komfort podróżowania naszych mieszkańców i staną się impulsem do trwałej zmiany lokalnych nawyków transportowych – mówi wójt Joanna Sokolińska.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Ogłoszenie Burmistrza Miasta i Gminy Przyrów

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Koniecpol

Leżał przy drodze podczas mrozu. Szybka reakcja policjantów uratowała życie 53-latka

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Pixabay

Do groźnej sytuacji doszło podczas jednego z patroli realizowanych przez dzielnicowych z komisariatu w Koniecpolu. W miniony wtorek sierż. szt. Krzysztof Kościański oraz sierż. szt. Michał Prokop, pełniąc służbę w miejscowości Łabędź przy ulicy Wspólnej, zauważyli leżącego przy drodze mężczyznę. Funkcjonariusze natychmiast podjęli interwencję, sprawdzając jego stan.

Jak się okazało, 53-letni mężczyzna był nieprzytomny i silnie wyziębiony. Policjanci niezwłocznie wezwali zespół ratownictwa medycznego oraz udzielili mu niezbędnej pomocy do czasu przyjazdu karetki. Decyzją ratowników mężczyzna został przetransportowany do szpitala.

Policja przypomina, że niskie temperatury mogą stanowić realne zagrożenie dla życia i zdrowia. W ostatnich dniach słupki rtęci spadają znacznie poniżej zera, co szczególnie naraża osoby doświadczające bezdomności, samotne, nieporadne życiowo oraz znajdujące się pod wpływem alkoholu.

– W takich warunkach wychłodzenie organizmu może nastąpić bardzo szybko i prowadzić do tragicznych konsekwencji. Szybka reakcja świadków i służb może zapobiec tragedii, szczególnie w okresie zimowych mrozów – uczulają funkcjonariusze z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

W sytuacjach zagrożenia nie należy pozostawać obojętnym. Wystarczy jeden telefon pod numer alarmowy 112, aby powiadomić odpowiednie służby.

 

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Szkoła w Podlesiu ma się zmienić nie do poznania. Umowa już podpisana

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Lelów

Budynek Szkoły Podstawowej w Podlesiu czeka gruntowna termomodernizacja. Gmina podpisała już umowę z wykonawcą.

Przedsięwzięcie obejmuje opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej oraz wykonanie robót budowlanych związanych z kompleksową termomodernizacją obiektu, w tym z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii.

– Celem inwestycji jest poprawa komfortu nauki i pracy, ograniczenie zużycia energii oraz zmniejszenie kosztów utrzymania budynku w dłuższej perspektywie – mówi wójt Renata Samek.

Projekt zakłada nie tylko prace budowlane, ale również działania edukacyjne i proekologiczne skierowane do najmłodszych mieszkańców gminy. W ramach zadania powstanie m.in. naukowy eko-plac zabaw, a także zostaną przeprowadzone warsztaty edukacyjne dla uczniów i przedszkolaków, promujące postawy prośrodowiskowe i świadomość ekologiczną.

Całkowita wartość projektu wynosi 1,62 mln zł, z czego 1,37 mln zł stanowi dofinansowanie pozyskane przez tutejszych urzędników. Pozostała część zostanie pokryta ze środków własnych samorządu.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Formalności oficjalnie zakończone. Janów rozpoczyna nowy etap rozwoju

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Janów

Pod koniec stycznia w Warszawie, podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, odbyła się uroczystość o szczególnym znaczeniu dla mieszkańców Janowa. Wiceminister Tomasz Szymański wręczył burmistrzowi Edwardowi Moskalikowi akt nadania praw miejskich, formalnie potwierdzając uzyskanie przez Janów statusu miasta.

Nadanie praw miejskich stanowi zwieńczenie długotrwałych starań samorządu i mieszkańców oraz symbolicznie otwiera nowy rozdział w historii Janowa. Status miasta wiąże się z dodatkowymi możliwościami rozwojowymi, zarówno w sferze organizacyjnej, jak i inwestycyjnej.

– Ułatwia także planowanie przestrzenne, pozyskiwanie środków zewnętrznych oraz wzmacnia pozycję Janowa w relacjach między samorządami – zaznacza burmistrz Moskalik.

Przywrócenie praw miejskich ma również wymiar symboliczny. Podkreśla historyczną rolę Janowa i wzmacnia lokalną tożsamość mieszkańców. To moment, który łączy przeszłość z przyszłością, wskazując kierunek dalszego rozwoju miejscowości.

– Uzyskanie praw miejskich nie tylko zamyka ważny etap starań, ale także rozpoczyna okres nowych wyzwań i odpowiedzialności – dodaje włodarz.

W wydarzeniu uczestniczyły również przewodnicząca Rady Miejskiej w Janowie Małgorzata Grzywna oraz sekretarz miasta i gminy Iwona Boroń.

CZYTAJ DALEJ

Koniecpol

Od Michałowa po Radoszewnicę. W planach na ten rok drogi, dokumentacje i walka o dotacje

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta i Gminy w Koniecpolu

W tegorocznym budżecie znaczące miejsce zajmują inwestycje infrastrukturalne, w tym zadania związane z modernizacją i rozbudową sieci drogowej. Koniecpolski samorząd zaplanował na ten cel część z ponad 32 mln zł przeznaczonych na wydatki majątkowe, łącząc realizację trwających już inwestycji z przygotowaniem dokumentacji dla kolejnych przedsięwzięć.

Wśród kluczowych zadań drogowych ujętych w tegorocznym budżecie znalazło się zakończenie przebudowy ulicy Szkolnej, a także kontynuacja prac na ulicach Wesołej, Willowej, Topolowej, Akacjowej, Bukowej i Brzozowej. Inwestycje te mają poprawić stan techniczny nawierzchni, bezpieczeństwo użytkowników dróg oraz komfort mieszkańców korzystających z lokalnej infrastruktury.

Budżet uwzględnia również realizację mniejszych, ale istotnych z punktu widzenia lokalnych społeczności zadań w ramach funduszu sołeckiego. Jednym z nich jest wykonanie chodnika w sołectwie Michałów, który ma zwiększyć bezpieczeństwo pieszych i uporządkować przestrzeń komunikacyjną w tej części gminy.

W planach samorządu znalazło się także zadanie dotyczące ulic Leśnej i Zielonej. Jego realizacja uzależniona jest jednak od pozyskania zewnętrznego wsparcia finansowego, w szczególności środków z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Jak podkreślają władze gminy, takie podejście pozwala racjonalnie zarządzać budżetem i maksymalnie wykorzystywać dostępne programy dofinansowań.

Równolegle gmina inwestuje w przygotowanie dokumentacji projektowej dla kolejnych zadań drogowych, które mogą być realizowane w następnych latach. Dotyczy to drogi transportu rolnego w Radoszewnicy, ulic Górnej, Nad Strugą i Robotniczej oraz drogi dojazdowej do działek gminnych przy ulicy Słowackiego.

– Opracowanie dokumentacji jest niezbędnym etapem, który umożliwi ubieganie się o środki zewnętrzne i sprawne rozpoczęcie robót w przyszłości – mówi burmistrz Ryszard Suliga.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

Rekultywacja czy tykająca bomba? Kulisy wyrobiska w Kruszynie wychodzą na jaw

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Google Maps

Sprawa wyrobiska po byłej kopalni piasku w Kruszynie przez długi czas toczyła się poza szerszą debatą publiczną. Dopiero sygnały mieszkańców i interwencje kierowane do instytucji państwowych sprawiły, że to, co działo się na terenie formalnie przeznaczonym do rekultywacji, znalazło się pod lupą organów kontrolnych. Z dokumentów wynika, że kluczowe decyzje zapadły już w 2023 roku, a ich skutki, w połączeniu z brakiem reakcji samorządu, doprowadziły w minionym roku do wstrzymania działalności i uruchomienia szeregu procedur nadzorczych.

Podstawą prowadzonej działalności była decyzja marszałka województwa śląskiego z koncówki kwietnia 2023 roku. Zezwalała ona spółce Stone Investment Group na przetwarzanie odpadów poza instalacjami i urządzeniami, w ramach prac ziemnych na terenie wyrobiska w Kruszynie, w rejonie Kruszyna-Sadzawki przy ulicy Cegielnianej. Zezwolenie pozwalało na prowadzenie dwóch konkretnych procesów przetwarzania odpadów i dokładnie określało, jakie odpady mogą być przyjmowane oraz w jakiej ilości – maksymalnie do 250 tysięcy ton rocznie.

Jeden z nich dotyczył odzysku substancji organicznych, a kolejny – odzysku innych materiałów nieorganicznych, takich jak grunty czy kruszywa. W kontekście wyrobiska oznacza to możliwość wykorzystania określonych, bezpiecznych środowiskowo materiałów do wypełniania i modelowania terenu, ale tylko wtedy, gdy spełniają one normy i odpowiadają technologii opisanej w decyzji. Każdy dopuszczony odpad został opisany konkretnym kodem, który jednoznacznie definiuje jego skład i właściwości.

Już na etapie wydawania tej decyzji pojawił się istotny wątek planistyczny. Marszałek zwrócił się do gminy o zajęcie stanowiska w sprawie zgodności planowanej działalności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Urzędnicy nie udzielili odpowiedzi. Brak stanowiska samorządu oznaczał, że decyzja władz wojewódzkich została wydana bez jednoznacznego odniesienia do zapisów planu miejscowego.

Z obowiązującego MPZP wynika, że teren wyrobiska to obszar prowadzenia eksploatacji surowców mineralnych w granicach terenów górniczych, a strategia rozwoju gminy przewidywała późniejszą rekultywację poeksploatacyjną, a nie trwałą działalność odpadową.

Dopuszczony w decyzji limit 250 tysięcy ton odpadów rocznie w praktyce oznaczał działalność o bardzo dużej skali. Przyjmując standardowy transport ciężarowy, to około 10 tysięcy kursów samochodów ciężarowych w ciągu roku. Taki zakres prac coraz wyraźniej odbiegał od potocznego rozumienia rekultywacji i zaczął budzić niepokój mieszkańców Kruszyny, którzy obserwowali intensywny ruch pojazdów oraz deponowanie dużych ilości materiałów w wyrobisku.

W 2025 roku do instytucji państwowych zaczęły trafiać zgłoszenia mieszkańców. Z inicjatywy byłego sołtysa oraz radnego sołectwa Bogusławice Henryka Kowalskiego zostały zebrane podpisy mieszkańców gminy do poseł Lidii Burzyńskiej z prośbą o interwencję w tej sprawie. Ta dotyczyła sposobu prowadzenia rekultywacji i potencjalnych zagrożeń dla środowiska, w tym dla ujęcia wody pitnej. Naciski spowodowały reakcję i w odpowiedzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach wszczął postępowanie i przeprowadził kontrolę. Trwała ona ponad dwa miesiące i objęła całą działalność prowadzoną na terenie wyrobiska.

Ustalenia okazały się poważne. W protokole sporządzonym 7 listopada ubiegłego roku WIOŚ wskazał na naruszenia warunków decyzji z 2023 roku. Stwierdzono przyjmowanie odpadów nieobjętych zezwoleniem, w tym rozdrobnionych tworzyw sztucznych i gumy, odpadów komunalnych, nieprawidłowości w prowadzeniu ewidencji odpadów oraz realizację wcześniejszych zaleceń pokontrolnych w sposób niezgodny ze stanem faktycznym. Inspektorzy zwrócili także uwagę na sposób ich deponowania – bezpośrednio na gruncie, bez odpowiednich zabezpieczeń.

Kluczowe znaczenie miały wyniki badań laboratoryjnych wykonanych przez Centralne Laboratorium Badawcze GIOŚ. W próbkach gleby pobranych z terenu wyrobiska stwierdzono przekroczenia dopuszczalnych zawartości ołowiu i cynku. Badania odpadów wykazały z kolei wysoką zawartość metali ciężkich, w szczególności ołowiu, cynku, miedzi i niklu oraz ich znaczną wymywalność – co, przy braku izolacji, inspekcja powiązała z ryzykiem zanieczyszczenia środowiska gruntowo-wodnego.

Na podstawie tych ustaleń Śląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wydał decyzję o wstrzymaniu działalności polegającej na przetwarzaniu odpadów na terenie wyrobiska. Wstrzymanie objęło m.in. przetwarzanie żużli granulowanych z pieców szybowych i obrotowych, a miało obowiązywać do czasu usunięcia stwierdzonych nieprawidłowości.

Decyzji tej towarzyszyła lawina dalszych działań. WIOŚ nałożył mandaty karne, przekazał sprawę do wydziału prawnego w celu wymierzenia administracyjnych kar pieniężnych i zawiadomił Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach o możliwości wystąpienia szkody w środowisku. Wystąpił także do marszałka województwa śląskiego o rozważenie cofnięcia zezwolenia z 2023 roku. Sprawa trafiła również do prokuratury i policji, a do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska skierowano wniosek o wykonanie mapowania fotogrametrycznego terenu wyrobiska.

Istotnym elementem korespondencji było także wystąpienie WIOŚ do wójt Joanny Zasępy. Inspekcja wskazała w nim wprost, że gmina, jako organ właściwy w zakresie ładu przestrzennego i stosowania przepisów ustawy o odpadach, powinna podjąć działania zmierzające do usunięcia odpadów z miejsca nieprzeznaczonego do ich składowania lub magazynowania oraz wykorzystać swoje kompetencje do egzekwowania zgodności prowadzonej działalności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Miejscowi urzędnicy musieli zatem pilnie wdrożyć odpowiednie instrumenty.

Z informacji, do których dotarliśmy wynika, że pismo z WIOŚ wpłynęło do gminy 17 listopada. 20 listopada wójt Zasępa skierowała do urzędu marszałkowskiego pierwsze pismo, w którym zwróciła się o natychmiastowe cofnięcie pozwolenia na dalszą działalność prowadzoną na terenie wyrobiska. Wystąpienie to było bezpośrednią reakcją na ustalenia kontroli WIOŚ.

Równolegle w samorządzie wdrożono odrębne procedury. 1 grudnia 2025 roku sporządzono protokół potwierdzający otrzymanie wyników badań. Jak z niego wynikało, pobrany do analizy odpad nie powinien trafić na teren wyrobiska ze względu na zawartość tworzyw sztucznych. W związku z tym, jednak dopiero 31 grudnia 2025 roku, gmina wszczęła postępowanie administracyjne w sprawie wydania nakazu usunięcia odpadów stwierdzonych podczas kontroli. Postępowanie dotyczyło m.in. tworzyw sztucznych, metali, szkła, fragmentów gumy oraz tekstyliów, w tym filcu.

Tego samego dnia strony postępowania zostały zawiadomione o planowanych oględzinach terenu wyrobiska. Te z kolei przeprowadzono 22 stycznia. Dzień później, do stron skierowano zawiadomienie o zebraniu materiału dowodowego niezbędnego do wydania decyzji administracyjnej nakazującej usunięcie odpadów.

Istotnym elementem sprawy okazały się także ustalenia dotyczące żużli granulowanych pochodzących z pieców szybowych oraz obrotowych. Jak wykazała kontrola WIOŚ oraz przeprowadzone badania, zdeponowane w Kruszynie odpady nie spełniają norm wymaganych dla tego rodzaju materiału. Jak podnosi samorząd, organem właściwym do wydania decyzji o nakazie ich usunięcia poza instalacjami nie jest gmina, lecz marszałek województwa.

W związku z wykrytymi nieprawidłowościami wójt Kruszyny ponownie wystąpiła do urzędu marszałkowskiego z wnioskiem o natychmiastowe cofnięcie pozwolenia na dalszą działalność prowadzoną na terenie wyrobiska. Pismo w tej sprawie zostało skierowane 5 stycznia. 20 stycznia do urzędu gminy wpłynęła odpowiedź. Poinformowano w niej, że zgromadzona dokumentacja jest obecnie analizowana pod kątem podjęcia ewentualnych dalszych działań administracyjnych.

Co istotne dla mieszkańców? Równolegle nadzór nad jakością wody sprawował Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Częstochowie. Sanepid poinformował, że ujęcie wody w Kruszynie pozostaje pod stałym monitoringiem i w badanym okresie nie stwierdzono przekroczeń parametrów jakościowych. Jednocześnie zwrócono uwagę, że prowadzone prace rekultywacyjne mogą w przyszłości wymagać rozszerzenia zakresu badań, zwłaszcza w kontekście warunków hydrogeologicznych terenu wyrobiska. Co to oznacza? Jakość wody pitnej pozostaje pod nadzorem i nie stwierdzono przekroczeń, ale pojawia się zastrzeżenie o braku pełnej wiedzy o warunkach hydrogeologicznych i możliwość rozszerzenia badań.

Dla mieszkańców Kruszyny sprawa ma wymiar bardzo konkretny. Dotyczy bezpieczeństwa środowiska, wód podziemnych i wiarygodności instytucji publicznych.

Zgromadzone dokumenty układają się w spójną, ale głęboko niepokojącą sekwencję zdarzeń. Decyzja administracyjna z 2023 roku, wydana przy braku stanowiska gminy w sprawie zgodności planowanej działalności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, otworzyła drogę do działalności odpadowej o skali dalece wykraczającej poza pojęcie rekultywacji. Milczenie samorządu stało się w praktyce elementem procedury, który umożliwił dalsze kroki administracyjne na szczeblu wojewódzkim. Dopiero społeczny sprzeciw spowodował reakcje instytucji państwowych.

– Pozostaje pytanie, którego do tej pory nikt publicznie nie postawił – kto w urzędzie gminy był odpowiedzialny za brak odpowiedzi na zapytanie marszałka i czy ta milcząca zgoda nie miała realnego wpływu na wydanie decyzji z kwietnia 2023 roku? A jeśli tak – czy w gminie nie powinno zostać wszczęte postępowanie kontrolne w sprawie możliwego zaniechania obowiązków służbowych? – komentuje sytuację radny Paweł Łapeta. – Dla mieszkańców sprawa nie kończy się na toczących się analizach środowiskowych. Dotyczy ona fundamentalnej kwestii odpowiedzialności administracji publicznej. Brak reakcji zrodził skutki, z którymi lokalna społeczność będzie musiała mierzyć się latami. Pytanie, które dziś pozostaje otwarte, brzmi, czy i w jaki sposób wójt Zasępa wykorzysta swoje kompetencje? – dodaje.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

Upadek, nagłe osłabienie, brak telefonu? W Kruszynie włączają system bezpieczeństwa dla seniorów

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Mieszkańcy gminy Kruszyna mający powyżej 60 lat mogą skorzystać z bezpłatnego programu teleopieki, którego celem jest zwiększenie bezpieczeństwa i poczucia samodzielności osób starszych. Zgłoszenia do udziału w projekcie przyjmowane są do jutra.

Program polega na wyposażeniu uczestników w specjalne opaski bezpieczeństwa noszone na nadgarstku. Urządzenia umożliwiają stały monitoring wybranych parametrów życiowych oraz szybkie wezwanie pomocy w sytuacjach zagrożenia, niezależnie od miejsca i pory dnia.

– Opaski posiadają m.in. funkcję pomiaru tętna i saturacji, lokalizator GPS, przycisk alarmowy SOS oraz czujnik wykrywający upadek – informują miejscowi urzędnicy.

Jak przekonują, to rozwiązanie stanowi istotne wsparcie zarówno dla samych seniorów, jak i ich rodzin, dając możliwość szybkiej reakcji w nagłych przypadkach zdrowotnych.

– Teleopieka pozwala osobom starszym dłużej zachować niezależność, a jednocześnie zwiększa poziom ich bezpieczeństwa w codziennym funkcjonowaniu – słychać w urzędzie.

Realizacja programu jest możliwa dzięki dofinansowania z rządowego programu „Korpus Wsparcia Seniorów”. Udział w projekcie jest całkowicie bezpłatny, a uczestnicy nie ponoszą żadnych kosztów związanych z korzystaniem z opasek ani obsługą systemu.

Szczegółowe informacje oraz zgłoszenia do programu przyjmuje Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kruszynie przy ulicy Kmicica.

– Zainteresowani mogą dokonać zgłoszenia osobiście w pokoju nr 9 lub telefonicznie pod numerem telefonu 34 387 29 87 – dodają pracownicy GOPS-u.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Burmistrz Edward Moskalik: Nie ma gwarancji sukcesu, pieniądze nie są przyznawane z automatu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum

Końcówka minionego roku i początek nowego przyniosły Janowowi wydarzenie o dużym znaczeniu – przywrócenie praw miejskich. W rozmowie z burmistrzem Edwardem Moskalikiem wracamy do tego, co było w tym procesie najważniejsze, ale też do spraw bardziej przyziemnych, jak inwestycje wodno-kanalizacyjne, problemy z nierzetelnymi wykonawcami, zakupami w ramach programu ochrony ludności oraz planów na 2026 rok. 

Jak się pan czuje po przesiadce z fotela wójta na fotel burmistrza?

W moim samopoczuciu i poważnym podejściu do pełnionej funkcji nic się nie zmieniło. Natomiast poczucie dumy jest duże. Cieszymy się, że udało się doprowadzić do restytucji praw miejskich. To było dla nas przede wszystkim uzyskanie sprawiedliwości historycznej.

Co było najważniejszym argumentem za tym, by Janów znów stał się miastem?

Prawa miejskie zostały odebrane mieszkańcom po powstaniu styczniowym, w ramach represji. To nie była neutralna decyzja administracyjna, tylko element odwetu, za czynny udział w powstaniu. Car wymordował mieszkańców, spalił miejscowość, co później popchnęło niestety Janów w upadek gospodarczy. Dla mnie to było domknięcie historii i symboliczny zwrot tego, co zostało nam zabrane.

Pojawiają się też głosy, że status miasta daje realne możliwości rozwoju. Zwłaszcza pod kątem konkursów i środków zewnętrznych. Jak pan to widzi?

Możliwości będą, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że część środków została w ostatnim czasie przesunięta na działania obronne i bezpieczeństwo państwa. Z drugiej strony dziś mamy „podwójne walory” – możemy sięgać zarówno po instrumenty przeznaczone dla obszarów wiejskich, jak i dla miast. Daje to większą elastyczność, ale nie jest jeszcze gwarancją sukcesu. Konkurencja o pieniądze jest duża, nie są one przyznawane z automatu. Całą pracę związaną z opracowaniami dokumentacji, wnioskami itd. i tak rzetelnie musimy wykonać, by te środki zdobyć. Powiem szczerze, że udaje się nam pozyskiwać dużo środków zewnętrznych, ale zanim one ostatecznie są wydane, to pracy po drodze jest niezwykle dużo. Czasami mam wrażenie, że brakuje nam już rąk do pracy.

Z zewnątrz widać, że w Janowie sporo się dzieje w zakresie inwestycji. Jakby pan podsumował ostatni rok pod tym kątem?

Mamy za sobą kilka ważnych zadań, które udało nam się dokończyć i kilka strategicznych nadal w toku. Dużym sukcesem było zakończenie inwestycji w Lusławicach. Mam tu na myśli salę gimnastyczną i dwuoddziałowe przedszkole przy szkole. Bardzo się z tego cieszymy, bo mieliśmy olbrzymie problemy z pierwszym wykonawcą inwestycji. Trzeba było zmienić firmę, ale drugi wykonawca wywiązał się prawidłowo z tego zadania. Dzieci w tym roku szkolnym już korzystają z sali, a my przy okazji zyskaliśmy możliwość przemodelowania układu klas. To jest druga pod kątem liczebności szkoła w naszej gminie, tam naprawdę brakowało już miejsca dla dzieci.

W ubiegłym roku zdobyliście duże środki z KPO na kanalizację. Czy to już udało się zrealizować?

Tak, pozyskaliśmy ponad 5 mln zł. Te środki przeznaczyliśmy na inwestycje wodno-kanalizacyjne, bo była taka możliwość. Rozbudowaliśmy sieć kanalizacji sanitarnej w Janowie i Złotym Potoku oraz sieć wodociągową w Złotym Potoku. Kluczowa była modernizacja ujęcia wody w tej miejscowości. To obiekt, który pochodzi jeszcze z lat 50. ubiegłego wieku, bez współczesnej dokumentacji projektowej, z betonowymi zbiornikami, które nie były odnawiane. Udało się te zbiorniki oczyścić, uszczelnić i odnowić, wymienić armaturę na stal nierdzewną, dobudować zestaw hydroforowy, który poprawił ciśnienie w sieci. To jest ujęcie strategiczne, bo zasila nie tylko Złoty Potok, ale także Janów i Ponik, czyli prawie połowę mieszkańców gminy. Dodatkowo – również w kontekście obronności i sytuacji kryzysowych – doposażyliśmy tę infrastrukturę w agregaty prądotwórcze. Chodzi o to, żeby nawet przy braku prądu zapewnić ciągłość dostaw wody. To są już poważne urządzenia, rzędu kilkudziesięciu kilowatów. 

Właśnie. Przed końcem roku gmina informowała o dużych zakupach w ramach programu ochrony ludności. Co konkretnie trafiło do gminy?

Zakupiliśmy m.in. koparko-ładowarkę, ciągnik, kilka typów przyczep: do przewozu wody, niskopodwoziową, kontenerową, a także ładowarkę teleskopową oraz wyposażenie dodatkowe – pługi do odśnieżania, posypywarkę, piły, zbiorniki na wodę pitną, nagrzewnice, osuszacze, worki i plandeki, namioty pneumatyczne. Do tego 13 agregatów – docelowo pod każde ujęcie wody – i będziemy je sukcesywnie doposażać w automatykę, żeby uruchamiały się bez zwłoki w razie awarii. Łącznie z tego działania pozyskaliśmy na zakupy blisko 3,5 mln zł.

A jak idzie budowa magazynu?

Tu mamy problem. Mieliśmy środki – około 1,75 mln zł – i bardzo krótki termin realizacji, około dwóch miesięcy. Zależało nam na rzetelnym wykonawcy, ale w praktyce wyglądało to inaczej, pomimo tego, że spółkę, która zaproponowała najkorzystniejszą cenę i wygrała przetarg, w ramach naszych możliwości, mocno sprawdziliśmy. Podpisaliśmy umowę, firma weszła na budowę i następnie oparła się na podwykonawcach, pojawił się problem z materiałami i rozliczeniami. Wykonawca nie płacił w pełni za materiały, co zatrzymało roboty. Wzywaliśmy do kontynuacji prac, ale w praktyce budowa stanęła. Musieliśmy odstąpić od umowy i w efekcie straciliśmy to dofinansowanie. Pieniądze wróciły do wojewody.

Co dalej w tej sprawie?

Naliczyliśmy kary umowne i prowadzimy działania zmierzające do odzyskania części środków z gwarancji należytego wykonania. Sprawa jest w toku. Zrobiliśmy inwentaryzację i przygotowujemy się do kolejnego postępowania. Będziemy też aplikować o ponowne przyznanie środków, bo nie była to sytuacja zawiniona przez gminę.

Podobne doświadczenia z nierzetelnymi wykonawcami samorząd miał już wcześniej przy innych, dużo większych inwestycjach. 

Niestety, to problem, który co jakiś czas wraca. Wspomniałem już o inwestycji w Lusławicach, a ponadto jest jeszcze niedokończona hala sportowa w Janowie. To największa gminna inwestycja w ostatnich latach. Pierwszy wykonawca narobił dużego bałaganu w dokumentacji, nie byli pozgłaszani podwykonawcy, a wręcz twierdzono, że wszystko jest robione własnymi siłami. Okazało się, że jest inaczej. W tym przypadku zaawansowanie prac wynosiło już ponad 75 proc. Przy tak dużej inwestycji musieliśmy wykonać ogromną inwentaryzację. Zajmuje ona, proszę mi wierzyć, kilka tysięcy stron dokumentów. Dlatego to trwało tak długo. A po drodze były jeszcze postępowania przetargowe, w których wykonawcy wygrywali, a potem odmawiali podpisania umowy. To wydłużyło wszystko. Obecnie, z początkiem stycznia, w końcu udało się nam podpisać umowę na dokończenie robót i liczę, że tym razem już kolejnych problemów nie będzie i za kilka miesięcy będziemy mogli udostępnić nową przestrzeń mieszkańcom.

Przejdźmy do planów. Co w rozwoju gminy jest najważniejsze w 2026 roku?

W budżecie mamy zaplanowanych około 34 mln zł na inwestycje, z czego ponad 19 mln zł to zewnętrze dofinansowania. Najważniejsze zadania to wspomniane dokończenie hali sportowej w Janowie, termomodernizacje trzech szkół – w Lgoczance, Piasku i Lusławicach – a także termomodernizacje świetlic w Zagórzu i Lipniku czy budynku byłego przedszkola w Złotym Potoku. Chcemy też realizować projekty związane z przestrzenią publiczną i rodzinami. Mam tu na myśli budowę nowych lub doposażenie placów zabaw, m.in. przy świetlicy w Zagórzu, w Pabianicach, przy szkole w Piasku i przy żłobku w Janowie. Planujemy również budowę toalety publicznej w kompleksie przy stawie „Amerykan” w Złotym Potoku, w rejonie parkingu. Zaplanowaliśmy także przebudowę wodociągu na placu Grunwaldzkim i ulicy Częstochowskiej, budowę stacji uzdatniania ścieków ze stacją zlewną przy oczyszczalni ścieków, jak również uruchomienie awaryjnego ujęcia wody w Janowie.

Sporo w ostatnich latach inwestowaliście w drogi. Skończył się tzw. „Polski Ład” czy Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych, został niemal wyłącznie Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg i Fundusz Ochrony Gruntów Rolnych. Jak wygląda obecnie pozyskiwanie wsparcia na zadania drogowe?

Tak, źródła dofinansowań na drogi gminne są dziś w praktyce dwa. Te, o których pan wspomniał. W ubiegłym roku dostaliśmy dofinansowanie na remont drogi w Lgoczance, ale nie dostaliśmy środków na przebudowy. Mamy przykład drogi leśnej, która ma spiąć Okrąglik ze Śmiertnym Dębem i domknąć wieloetapową inwestycję realizowaną przez ostatnich pięć lat, od drogi krajowej w Janowie do samego Żurawia. Punktacja w RFRD jest jednak tak skonstruowana, że premiuje elementy typowo miejskie, jak przejścia dla pieszych, chodniki, doświetlenia. A jak to wpisać na odcinku przez las, przy rozległej gminie, gdzie ponad połowa powierzchni to lasy? Rozmawiałem o tym z wojewodą i opisaliśmy wnioskiem czynnik społeczny oraz znaczenie tego połączenia dla lokalnej społeczności. Brakuje nam już niespełna kilometra, żeby zamknąć cały ciąg. Ponadto chcemy wykonać budowę ścieżki rowerowej na odcinku Piasek – Janów, przebudowę drogi gminnej Bystrzanowice Dwór – Góry Gorzkowskie oraz drogi do transportu rolnego w relacji Lusławice – Kolonia. Pozyskać pieniądze nie będzie łatwo, niemniej liczymy, że się nam to uda.

Na jednej z sesji mocno wybrzmiał temat demografii i oświaty. Jak wygląda sytuacja w Janowie?

Sytuacja jest poważna. Urodzeń jest mniej niż zgonów – jak w większości gmin. Mamy dodatnią migrację, więcej osób się przeprowadza niż wyprowadza, ale to nie bilansuje ubytku naturalnego. Prognozy pokazują, że dzieci będzie jeszcze mniej. Dlatego mocno pracujemy nad zmianą planu miejscowego. Przekształcamy tereny pod budownictwo, chcemy zwiększyć podaż działek i w konsekwencji obniżać presję cenową. To ma służyć i przyciąganiu nowych mieszkańców, i temu, by nasze rodziny mogły zatrzymać młodych na miejscu i tutaj się rozwijać i mieszkać.

A koszty szkół?

Dokładamy sporo. Subwencja jest w okolicach 11 mln zł, a wydatki na szkoły to około 20 mln zł. Mechanizm jest prosty. Subwencja „idzie” za dzieckiem. Pensja nauczyciela przy pięciu czy przy piętnastu uczniach w klasie kosztuje podobnie, ale subwencja jest już zupełnie inna. W mniejszych szkołach klasy nie są pełne – bywają po kilkanaście osób, czasem mniej. To nie jest kwestia złej woli czy organizacji, tylko realnej demografii.

Na koniec, co dziś jest dla pana największym wyzwaniem?

Zrobić to, co zaplanowane, mimo ograniczeń systemowych i trudności rynkowych. Bo w samorządzie sukces to nie tylko pozyskanie środków. Trzeba przygotować dokumentację, wygrać konkurs, przeprowadzić postępowania, zrealizować inwestycję i ją rozliczyć. A kiedy na końcu pojawia się nierzetelny wykonawca, ręce czasami naprawdę opadają – bo tracimy czas, energię i czasem dofinansowanie. Mimo tego nie odpuszczamy, bo te inwestycje są mieszkańcom bardzo potrzebne.

Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Poezja oporu zamiast polityki. Jak Poczesna walczy o swoje… rymem częstochowskim

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Facebook Radni Mieszkańców Gminy Poczesna

Emocje związane z zakusami prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka na pocześniańskie areały buzują już tak mocno, iż radni z Poczesnej sięgnęli po broń najcięższego kalibru – wiersz z rymem częstochowskim. Tak oto w sporze o granice administracyjne, zamiast map i paragrafów, na scenę wkroczyła poezja obywatelska. Z pazurem i z jajem. Dosłownie.

W czwartej linijce manifestu opublikowanego w niedzielny poranek na facebookowym profilu Radnych Mieszkańców Gminy Poczesna pojawia się zdanie, które ma szansę przejść do historii lokalnej literatury oporu – „Oddać jaj nie chcemy!”.

I choć zapewne chodziło o słowo „jej”, czyli ziemię ojców, literówka zrobiła swoje. Zamiast sporu o hektary pojawił się spór o drób symboliczny. Zamiast debaty o planach zagospodarowania – obrona końcowego efektu pracy tutejszych kur niosek.

Dalej jest już tylko lepiej. Poezja płynie szerokim strumieniem troski, dumy i słusznego oburzenia. Są dziady i pradziady, jest ziemia uprawiana z sercem, jest apel do częstochowskiej władzy, żeby się opamiętała i nie zabierała tego, co cudze. Jest też delikatna sugestia, że owszem – każdy chce się powiększać, ale bez zagarniania obcych ziem.

Całość kończy się wezwaniem do refleksji, zmiany planów i zachowania umiaru. Czytając ten utwór, trudno oprzeć się wrażeniu, że radni z Poczesnej odkryli właśnie nowy nurt literacki w polityce lokalnej – lirykę graniczną. Taką, która zamiast pieczątek używa rymów, a zamiast analiz prawnych – metafor rodem z gospodarstwa domowego i okolicznej fermy drobiu.

I choć literówka w czwartej linijce zapewne była dziełem przypadku, to właśnie ona nadała całości sens głębszy, niemal symboliczny. Bo dziś już mało kto pyta, czy Częstochowa powinna przejąć część gminy Poczesna. Dziś pytanie brzmi czy ktoś w tej gminie w ogóle „ma jaja”, żeby się temu realnie przeciwstawić?

Radni – jak widać – próbują. Rymem, metaforą, publicznym gestem. Poezją, bo w politycznej próżni poezja bywa ostatnim narzędziem sprzeciwu. Gorzej, że w tym całym jajecznym zrywie dramatycznie brakuje jednego elementu – władzy wykonawczej z kręgosłupem. Bo „mieć jaja” w przenośni nie oznacza przecież wieszać banerów ani pisać wierszy. Oznacza brać odpowiedzialność, stawiać twarde veto, lobbować, zwierać szeregi, szukać sojuszników, walić pięścią w stół, uruchamiać procedury, mówić głośne „nie!”.

Tymczasem w opinii miejscowych samorządowców, którzy co chwilę w mediach społecznościowych zagrzewają wójta Artura Sosnę do dynamicznego działania w kontekście zaistniałego problemu, włodarz Poczesnej zachowuje się jakby sprawa dotyczyła sąsiedzkiego płotu, a nie realnego uszczuplenia gminnych zasobów. Cicho, ostrożnie, bezkonfliktowo i najlepiej ustami swojego zastępcy. Jakby liczył, że temat sam się wykluje albo ktoś inny załatwi sprawę za niego. A jaja – te metaforyczne – leżą gdzieś obok, szczelnie zamknięte, być może w lodówce albo, co gorsza, w bezpośrednim sąsiedztwie gorącego kaloryfera.

I w tym miejscu paradoks tej historii staje się boleśnie oczywisty. Radni, twierdząc, że nie mają realnej mocy sprawczej, krzyczą wierszem „Oddać jaj nie chcemy!”. A wójt, który tę moc teoretycznie ma, milczy wtedy, gdy właśnie jego przysłowiowe „jaja” byłyby najbardziej potrzebne.

Może więc literówka nie była pomyłką. Może to nie lapsus, tylko nieświadoma diagnoza sytuacji. Bo lokalna społeczność swojej ziemi rzeczywiście nie chce oddać. Tylko, że bez stanowczego sprzeciwu, bez politycznej odwagi i bez realnych działań… może się okazać, że odda nie tylko teren, lecz także coś znacznie ważniejszego – resztki sprawczości i powagę samorządu.

A poezja? Poezja zostanie. Jako zapis czasu, w którym radni „mieli jaja” przynajmniej w tekście, a tutejsza władza niestety tylko w teorii. Gdyby więc podsumować istotę rzeczy jednym zdaniem, najlepiej zrobiłby to Józef Piłsudski. Bez rymów, bez metafor i bez literówek, za to ze swoim słynnym stwierdzeniem „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”. Bo poezja poezją, jaja jajami, ale granice gmin rysuje się jednak nie wierszem, tylko śmiałą wizją, konkretnymi decyzjami, stalową determinacją i konsekwentnym działaniem.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE