Samorząd Miedźna nieustannie zbiera pochwały i wyrazy uznania za realizację projektu modernizacji oświetlenia ulicznego na obszarze całej gminy, budowanego w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Ostatnio został nagrodzony tytułem „Lidera Transformacji Energetycznej 2023” na Polskim Kongresie Klimatycznym.
To prestiżowe wydarzenie odbywa się od kilku lat pod patronatem Komisji Europejskiej, a jej partnerem naukowym jest Polska Akademia Nauk. W wydarzeniu biorą udział cenieni eksperci w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, innowacyjnych technologii, przedstawiciele organów administracji centralnej oraz agend międzynarodowych, reprezentanci samorządów z Polski i zagranicy, delegaci biznesu, organizacji pozarządowych oraz naukowcy i dziennikarze.
Co istotne, to zupełnie niezależna inicjatywa, organizowana przez Europejską Fundację Inwestycji Zrównoważonych, będąca platformą wymiany doświadczeń biznesu z sektorem publicznym w kluczowym obecnie obszarze gospodarki, jakim jest kwestia ochrony klimatu i środowiska, strategii klimatycznych, finansowania inwestycji i perspektyw wdrażania innowacyjnych rozwiązań oraz ich roli w przyspieszeniu transformacji klimatyczno-energetycznej Polski.
– Cieszymy się ogromnie! Po raz kolejny realizowany przez gminę Miedźno projekt został dostrzeżony przez uznanych ekspertów. Doceniono go za kompleksowość rozwiązań, innowacyjność i efektywność energetyczną – mówi włodarz Miedźna.
Jak już wielokrotnie informowaliśmy, nagrodzone przedsięwzięcie oświetleniowe jest wciąż największą inwestycją tego typu w formule partnerstwa publiczno-prywatnego w naszym kraju. Skala jest imponująca. Po zakończeniu projektu na terenie gminy będzie ponad dwa tysiące punktów oświetleniowych. Bez oświetlenia pozostaną wyłącznie niewielkie odcinki, przy których zabudowa jest bardzo rozproszona, albo obejmujące tereny nowej zabudowy. Takie, których nie można było uwzględnić w planach na początku roku 2017, kiedy ustalano zakres projektu. Wartość zamówienia wynosi prawie 22,4 mln zł.
– Potrzeba modernizacji oświetlenia była najczęściej i najpowszechniej zgłaszaną przez naszych mieszkańców. Dlatego postawiliśmy na partnerstwo publiczno-prywatne. W klasycznej formule realizacja trwałaby zapewne kilkanaście lat. Ponadto trudno byłoby nam osiągnąć konsensus w kwestii harmonogramu i ustalenia, w której miejscowości zacząć i w jakiej kolejności poszczególne etapy realizować. To rodziłoby napięcia i generowało negatywne emocje pomiędzy sołectwami – podkreśla wójt Piotr Derejczyk.
Konkurs Liderów Transformacji Energetycznej promuje innowacyjne rozwiązania, produkty, technologie i usługi związanych z ochroną klimatu i środowiska, a także innowacyjne projekty mogące mieć wpływ na przyspieszenie zielonej transformacji.
Nie da się ukryć, że odpowiednio zaprojektowane oraz wykonane oświetlenie uliczne ma bardzo duże znaczenie nie tylko dla komfortu, ale również bezpieczeństwa poruszania się po drogach czy chodnikach. Wymiana opraw latarni ulicznych to nie tylko jednak jaśniejsze światło i większe bezpieczeństwo, ale przede wszystkim niższe zużycie energii.
– Będziemy mieli trzy razy więcej lamp, przy czym ogólne zużycie energii zmniejszy się również trzykrotnie. Zapewnia to technologia oferowana przez partnera, który wraz z oszczędnymi oprawami dostarcza także narzędzia do efektywnego nimi zarządzania. To szczególnie teraz ważne, w warunkach narastającego kryzysu energetycznego, gdy ceny za prąd osiągają niejednokrotnie zawrotne poziomy. Powyższe porównanie pokazuje niestety, jak przestarzałe i nieefektywne jest nasze obecne oświetlenie – zaznacza wójt Derejczyk.
Miedźno
Nie było wieńca, ale było podziękowanie. Dożynkowy zgrzyt w Miedźnie, a wójt na to: Jest mi wstyd
Choć podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno nie brakowało tematów dotyczących finansów czy inwestycji, emocje wywołała również znacznie bardziej symboliczna sprawa. Poszło o tegoroczne dożynki i Ostrowy nad Okszą, które otrzymały podziękowanie, podobnie jak pozostałe sołectwa, mimo że zapowiadanego wieńca dożynkowego ostatecznie nie przygotowały. Jedna z radnych uznała taką sytuację za niesprawiedliwą wobec miejscowości, które poświęciły czas i pracę na wykonanie swoich wieńców.
Sprawa dotyczyła dożynek gminnych zorganizowanych we Władysławowie. Podczas sesji zwrócono uwagę na sposób potraktowania poszczególnych sołectw. Punktem zapalnym stało się podziękowanie dla Ostrów nad Okszą.
– Chodzi o to, że sołectwo Ostrowy nad Okszą dostało takie samo podziękowanie za wykonanie wieńca dożynkowego jak reszta sołectw, a ja tego wieńca nie widziałam – padło podczas obrad z ust radnej Agnieszki Makles.
W dalszej części wypowiedzi pojawił się zarzut nierównego potraktowania miejscowości, które rzeczywiście zaangażowały się w przygotowania.
– Uważam to za niesprawiedliwe wobec tych sołectw, które przygotowały ten wieniec – stwierdziła radna.
W trakcie dyskusji potwierdzono, że z Ostrów nad Okszą wieniec ostatecznie nie dotarł. Wcześniej miejscowość miała jednak zadeklarować jego przygotowanie. To właśnie ta deklaracja okazała się kluczowa dla późniejszego zamieszania.
Do sprawy odniosła się wójt, dla której sytuacja miała również osobisty wymiar, ponieważ sama pochodzi z tej miejscowości.
– Pani radna zwróciła publicznie na ten temat uwagę. Ja ubolewam ogromnie, ponieważ jako rodowita mieszkanka Ostrów jest mi po prostu wstyd – powiedziała Ewelina Stobiecka.
Włodarz wyjaśniła, że udział w przygotowaniu dożynkowej prezentacji nie był obowiązkowy. Organizatorzy wcześniej pytali jednak sołectwa o ich plany, aby wiedzieć, ile miejscowości zamierza się zaangażować.
– Każdy z państwa sołtysów był pytany, czy jesteście w stanie coś przygotować. Oczywiście nie był to obowiązek, tylko taka wasza dobra wola. I trzeba było zadeklarować, więc wszystkie sołectwa zadeklarowały, że będzie – mówiła.
Jak wynikało z dalszych wyjaśnień, problemem nie był więc sam brak wieńca, lecz brak wcześniejszej informacji o rezygnacji. Organizatorzy mieli dowiedzieć się o tym dopiero podczas dożynek.
– Nikt nie przekazał, że nie będzie nic z Ostrów. Dowiedzieliśmy się już na imprezie, gdzie już wszystko było przygotowane – mówiła wójt Stobiecka.

Za przygotowanie podziękowań odpowiadał Gminny Ośrodek Kultury w Miedźnie. Ich liczba została ustalona na podstawie wcześniejszych deklaracji poszczególnych miejscowości.
– Dlatego GOK też, zakupując pewne rzeczy, chciał wiedzieć dla ilu sołectw te podziękowania. Więc było to przygotowane dla wszystkich zadeklarowanych – dodała.
Wójt nie ukrywała przy tym rozczarowania całym zamieszaniem.
– Wyszła taka sytuacja, a nie inna, z czego mnie również jest bardzo przykro – podsumowała.
Miedźno
Śmierć podczas transportu osadzonego. Śledczy wyjaśniają tragedię w Miedźnie
Prokuratura Rejonowa w Częstochowie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 34-letniego funkcjonariusza Służby Więziennej, którego ciało znaleziono 15 września na stacji paliw w Miedźnie. Śledczy badają sprawę pod kątem doprowadzenia mężczyzny do targnięcia się na własne życie poprzez namowę lub udzielenie pomocy.
Do zdarzenia doszło podczas transportu osadzonego z Aresztu Śledczego w Częstochowie do Zakładu Karnego w Wąsoszu. Konwój realizowało dwóch funkcjonariuszy. W Miedźnie kierujący pojazdem zjechał na stację paliw, aby skorzystać z toalety. Gdy przez dłuższy czas nie wracał, drugi z funkcjonariuszy poprosił obsługę stacji o otwarcie pomieszczenia. W środku znaleziono zwłoki mężczyzny.
Na miejsce przyjechał prokurator. Podczas oględzin ujawniono ranę postrzałową, a obok ciała znajdowała się służbowa broń palna. Jeszcze tego samego dnia przesłuchano pierwszych świadków i zabezpieczono nagrania z monitoringu.

Jak wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prokurator Tomasz Ozimek, przyjęta kwalifikacja prawna nie oznacza na tym etapie przesądzenia, że ktoś przyczynił się do śmierci funkcjonariusza.

– Taka kwalifikacja prawna śledztwa jest przyjmowana przez prokuratorów w sytuacji podejrzenia zamachu samobójczego – przekazał.
Śledczy zapowiadają dalsze czynności, które mają pozwolić dokładnie odtworzyć okoliczności tragedii. Przeprowadzona ma zostać sekcja zwłok, a kolejne osoby posiadające wiedzę o sprawie będą przesłuchiwane.
Prokuratura, jak zapowiada, zwróci się również do Służby Więziennej o dokumentację dotyczącą zatrudnienia 34-latka, w tym informacje związane z odbytymi przez niego badaniami lekarskimi.
Śledztwo ma ustalić, co dokładnie wydarzyło się podczas postoju w Miedźnie i czy do śmierci funkcjonariusza mogły przyczynić się osoby trzecie. Na obecnym etapie postępowania prokuratura nie informuje o przedstawieniu komukolwiek zarzutów.
Miedźno
Ponad sto pięćdziesiąt tysięcy złotych kary dla Miedźna. To przez zbyt niski poziom recyklingu
Ponad 155 tys. zł będzie kosztowało gminę Miedźno nieosiągnięcie wymaganego poziomu przygotowania odpadów komunalnych do ponownego użycia i recyklingu. O decyzji Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska wójt poinformowała podczas ostatniej sesji.
Problem dotyczy 2023 roku, kiedy wymagany przepisami poziom wynosił co najmniej 35 proc. wagowo. Gmina tego wskaźnika nie osiągnęła, czego finansową konsekwencją jest kara w wysokości 155 tys. zł. Wójt powiązała poprawę wyników ze zmianą osoby zajmującej się tym obszarem w urzędzie.
– Zmienił się pracownik na danym stanowisku i okazało się, że jednak nasza gmina może taki efekt osiągnąć – powiedziała Ewelina Stobiecka.
Sprawa jest tym bardziej istotna, że wymagania stawiane samorządom systematycznie rosną. W 2023 roku minimalny poziom wynosił 35 proc., w 2024 roku wzrósł do 45 proc., a w 2025 roku do 55 proc. W bieżącym roku jest to już 56 proc.

Miedźno
Klub dziecięcy w Kołaczkowicach z poślizgiem. Nie udało się ruszyć we wrześniu
Przebudowa dawnej szkoły w Kołaczkowicach na klub dziecięcy zaliczyła opóźnienie. Placówka nie rozpoczęła działalności 1 września, a podczas ostatniej sesji wójt przyznała, że wykonawca nie zmieścił się w terminie wynikającym z umowy. Roboty są już wykonane, jednak przed przyjęciem dzieci samorząd musi przejść przez odbiory i procedury związane z formalnym utworzeniem placówki. W grę wchodzi uruchomienie jej od początku przyszłego roku albo dopiero wraz z nowym semestrem.
Inwestycja polega na termomodernizacji i przebudowie budynku dawnej szkoły wraz ze zmianą sposobu jego użytkowania. Obiekt ma zostać przystosowany do opieki nad najmłodszymi i otrzymać niezbędne zaplecze techniczne oraz drogowe. Za widocznym postępem robót kryje się jednak problem z harmonogramem. Pierwotny termin nie został dotrzymany i samorząd zdecydował o przedłużeniu czasu przewidzianego na realizację zadania.
– Wiedzieliśmy, że musieliśmy wydłużyć termin wykonawcy, ponieważ nie wywiązał się w tym czasie, w którym umowa obowiązywała – przyznała wójt.
Opóźnienie bezpośrednio przełożyło się na plany dotyczące rozpoczęcia działalności klubu. Wrześniowa data, na którą mogli liczyć rodzice oczekujący na nowe miejsca opieki, stała się nieaktualna.
– Wiedzieliśmy, że do 1 września nie uda nam się otworzyć tej placówki – stwierdziła Ewelina Stobiecka.
Choć roboty budowlane są już wykonane, nie oznacza to, że dzieci mogą od razu pojawić się w obiekcie. Przed gminą pozostają odbiory oraz formalności konieczne do utworzenia i uruchomienia klubu. Wójt zaznaczyła, że procedur tych nie można pominąć ani przyspieszyć kosztem obowiązujących wymogów.

– No musi to trochę potrwać, ale wszystkie procedury i wszystko musi być właściwe, więc mamy już teraz budowę wykonaną, teraz będziemy zajmować się już sprawami formalnymi – przekonywała wójt.

Co istotne, podczas sesji nadal nie padła jedna, wiążąca data otwarcia. Wójt wskazała dwa możliwe terminy.
– Myślę, że albo od 1 stycznia, albo od nowego semestru będziemy mogli już przyjmować dzieci – zapowiedziała Stobiecka.
Miedźno
Miedźno zaciąga nowe zobowiązanie, by spłacić te wcześniejsze. W tle ponad dwadzieścia milionów deficytu
Finanse gminy były jednym z najistotniejszych tematów ostatniej sesji rady. Samorząd zdecydował o emisji obligacji komunalnych o wartości 4,5 mln zł, które mają pomóc w sfinansowaniu tegorocznego deficytu oraz spłacie wcześniejszych zobowiązań. Uchwała przeszła bez większej dyskusji, ale nie jednogłośnie. Trzech z trzynastu obecnych radnych wstrzymało się od głosu.
Projekt przedstawiła skarbnik gminy Grażyna Borycka. Emisja zostanie podzielona na pięć serii – pierwszą o wartości 500 tys. zł oraz cztery kolejne po 1 mln zł. Łącznie samorząd planuje wyemitować 4,5 tys. obligacji o wartości nominalnej 1 tys. zł każda.
Znacznie istotniejsze od samej konstrukcji emisji jest jednak jej przeznaczenie. Z przedstawionych podczas sesji danych wynika, że planowany deficyt budżetowy gminy wynosi ponad 20 mln zł. Część pieniędzy pozyskanych z obligacji ma również posłużyć do spłaty zobowiązań zaciągniętych wcześniej.
– Emisja ma na celu pozyskanie środków na pokrycie planowanego deficytu w kwocie 20,17 mln zł oraz spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań w kwocie blisko 942 tys. zł – odczytała skarbnik.
Nowe zobowiązanie nie zostanie rozliczone w krótkim czasie. Wykup poszczególnych serii rozłożono na kolejne lata, dostosowując harmonogram do prognozowanych możliwości budżetu. Jak tłumaczyła Borycka, przyjęta konstrukcja ma pozwolić samorządowi zachować wymagane prawem wskaźniki.

– Wielkość emisji oraz termin wykupu ustalono uwzględniając możliwości finansowe gminy oraz obowiązek zachowania ustawowych ograniczeń – mówiła.
Obligacje będą oprocentowane według zmiennej stopy, opartej na stawce referencyjnej powiększonej o marżę. Odsetki mają być regulowane z dochodów własnych gminy. Urzędniczka przekonywała przy tym, że właśnie ta forma pozyskania pieniędzy daje samorządowi możliwość bardziej elastycznego ustalenia warunków finansowania.

– Pozyskanie środków finansowych w formie emisji obligacji jest dla gminy Miedźno korzystne z uwagi na uproszczoną procedurę oraz możliwość elastycznego negocjowania warunków, m.in. w zakresie ustalania karencji w spłacie, formy wykupu oraz indywidualnego oprocentowania – wskazała skarbnik Borycka.
Mimo skali operacji podczas sesji nie doszło do szerszej dyskusji. Projekt był wcześniej analizowany na komisji budżetu. Głosowanie pokazało jednak, że nie wszyscy radni zdecydowali się udzielić mu poparcia. Spośród 13 obecnych dziesięciu zagłosowało za, natomiast trzech wstrzymało się od głosu.
Miedźno
Biogazownia podzieliła gminę Miedźno. Mieszkańcy ruszyli z petycjami, jest coraz więcej emocji
Planowana prywatna inwestycja dotycząca produkcji biogazu i biometanu zdominowała część ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno. Choć procedura jest dopiero na początkowym etapie i – jak zapewniały władze – żadna decyzja jeszcze nie zapadła, sprawa już wywołuje wyraźne emocje. Do samorządu trafiają petycje przeciwko inwestycji, radni mówią o licznych telefonach od mieszkańców, a wokół projektu zaczęły krążyć informacje sugerujące, że jego realizacja jest już przesądzona.
Planowana inwestycja miałaby powstać na prywatnej działce pomiędzy Miedźnem a Ostrowami nad Okszą, w rejonie Dębińca. Inwestor złożył do gminy wniosek dotyczący zintegrowanego planu inwestycyjnego. Jak podkreślała podczas obrad wójt, jest to dopiero początek procedury.
Wcześniej samorząd uruchomił anonimową ankietę, za pomocą której mieszkańcy mogli wypowiedzieć się na temat przedsięwzięcia. Wójt przypomniała jednak, że nie jest to inwestycja realizowana przez gminę i dotyczy prywatnego terenu.
– Nie wiem, czy ona będzie, czy nie będzie, a chciałabym przekazać mieszkańcom, że to nie jest inwestycja gminy, tylko to jest prywatna inwestycja. Działka również jest prywatna. My jako rada gminy wyrażamy zgodę bądź nie wyrażamy zgodę na to, aby coś takiego tutaj powstało – podkreśliła Ewelina Stobiecka.
Mimo tych zapewnień sprzeciw części mieszkańców przybrał już sformalizowaną postać. Podczas sesji odczytano pismo, które zostało skierowane do komisji skarg, wniosków i petycji. Kolejny dokument zapowiedziała radna Monika Morawiec-Zawada.
Skala zainteresowania tematem widoczna była również w dalszej części obrad. Jeden z uczestników sesji przyznał, że otrzymał wiele telefonów od osób zaniepokojonych planami inwestora. Pytania dotyczyły przede wszystkim tego, jak daleko zaszła już procedura i czy gmina podjęła w tej sprawie jakiekolwiek wiążące działania. Wójt zapewniła, że po stronie samorządu niczego dotąd nie podpisano.
– Firma złożyła wniosek potocznie nazywany zintegrowanym planem inwestycyjnym. Także jeszcze ze strony gminy nie jest nic podpisane i tu państwo radni będą mogli zdecydować – wyjaśniła.
Jak przyznała, wokół sprawy narosło już wiele pogłosek, które nie odpowiadają aktualnemu stanowi procedury.

– Czasami wyobraźnia ludzi, mieszkańców, troszeczkę wykracza poza to, co jest. Więc na pewno pojawiło się wiele plotek, wiele gdybań, ale ja pragnę uspokoić, że to jest na takim etapie, że, póki co, jeszcze się tutaj nic nie dzieje i nie będzie dziać, dopóki rada gminy ostatecznie nie podejmie decyzji – mówiła Stobiecka.
Dodatkowym źródłem emocji okazał się wcześniejszy materiał sponsorowany opublikowany w mediach przez spółkę, a który dotyczył potencjalnych korzyści z inwestycji. Radny Robert Soboniak zaznaczył, że publikacja była finansowana przez firmę zainteresowaną przedsięwzięciem i jego zdaniem mogła tworzyć wrażenie, że projekt jest znacznie bardziej zaawansowany niż w rzeczywistości.
– Ale to był artykuł sponsorowany przez tą konkretną firmę, która jest tym projektem u nas zainteresowana i on tak naprawdę nie miał nic wspólnego z rzeczywistością, bo w tym momencie wygląda to, jest to na etapie powijaków, że tak naprawdę ten temat dopiero się tutaj zaczął – stwierdził.
Soboniak podkreślił jednocześnie, że przy dalszym procedowaniu znaczenie będą miały również stanowiska mieszkańców.
– Każdy taki podpis, czy za, czy przeciw jest dla nas argumentem – zaznaczył.
Podczas dyskusji padł także apel, aby gmina opublikowała krótką i jednoznaczną informację wyjaśniającą aktualny stan sprawy. Powodem mają być docierające do radnych sygnały, że część mieszkańców po uruchomieniu ankiety uznała już inwestycję za zatwierdzoną.

Miedźno
Tragedia podczas konwoju w Miedźnie. Nie żyje funkcjonariusz Służby Więziennej
Do tragicznego zdarzenia doszło dzisiaj w Miedźnie w powiecie kłobuckim. Podczas wykonywania obowiązków służbowych poza terenem jednostki zmarł funkcjonariusz Służby Więziennej. Na miejscu pracują policjanci i prokurator, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności jego śmierci.
Informację o zdarzeniu potwierdził por. Paweł Czajka, rzecznik dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Katowicach w rozmowie z dziennikarzem serwisu Interia.pl.
– Mogę potwierdzić, że w dniu dzisiejszym doszło do tragicznego zdarzenia, w postaci śmierci funkcjonariusza Służby Więziennej, który realizował czynności służbowe poza terenem jednostki – przekazał por. Czajka.
Jak zaznaczył przedstawiciel Służby Więziennej, na obecnym etapie formacja oczekuje na ustalenia organów prowadzących czynności na miejscu.
– Na chwilę obecną czekamy na informacje od policji na temat okoliczności zgonu tego funkcjonariusza. Trwają czynności z udziałem policji i prokuratury – dodał rzecznik.

Według informacji podawanych przez ogólnopolskie media do tragedii miało dojść podczas konwoju osadzonego. RMF FM ustaliło nieoficjalnie, że w trakcie przejazdu konwój zatrzymał się na stacji paliw. Funkcjonariusz miał udać się do toalety, gdzie później znaleziono go z raną postrzałową. Według tych doniesień rana miała zostać zadana z broni służbowej.

Onet informuje z kolei nieoficjalnie, że zmarły funkcjonariusz miał 34 lata i był kierowcą konwoju.
Na obecnym etapie nie ma oficjalnego komunikatu określającego dokładny przebieg i przyczynę tragedii. Okoliczności śmierci funkcjonariusza są wyjaśniane pod nadzorem prokuratora. Dopiero wyniki prowadzonych czynności mają pozwolić na jednoznaczne ustalenie, co wydarzyło się podczas postoju konwoju w Miedźnie.
Miedźno
W Izbiskach chcą zatrzymać smak i pamięć dawnej wsi. KGW „Malwa” połączy pokolenia przy jednym stole
Nie wszystko da się zachować w muzeum. Są tradycje, które istnieją tylko wtedy, gdy ktoś potrafi je przekazać dalej – pokazać, jak plecie się dożynkowy wieniec, opowiedzieć, dlaczego używało się właśnie takich zbóż, przypomnieć smak zalewajki, podpłomyków czy chleba ze smalcem przygotowywanego według rodzinnej receptury. W Izbiskach postanowiono tę wiedzę ocalić, zanim zostanie tylko wspomnieniem.
Koło Gospodyń Wiejskich „Malwa” zaprasza mieszkańców na wydarzenie „Dziedzictwo naszej wsi – międzypokoleniowe warsztaty rękodzielnicze i kulinarne”. Spotkanie odbędzie się 21 sierpnia o godz. 16.00 w świetlicy wiejskiej w Izbiskach. Współorganizatorem przedsięwzięcia jest Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Dzięki jego wsparciu mieszkańcy będą mogli bezpłatnie uczestniczyć w warsztatach.
Pomysł jest prosty, ale ma znacznie głębszy sens. Najstarsze członkinie KGW oraz mieszkańcy posiadający wiedzę o dawnych zwyczajach mają przekazać ją młodszym – nie z książek i nie z prezentacji, lecz podczas wspólnej pracy.
Pierwsza część wydarzenia poświęcona będzie tradycyjnemu wieńcowi dożynkowemu. Uczestnicy poznają jego historię i symbolikę, a następnie sami spróbują stworzyć go pod okiem doświadczonych prowadzących. Wykorzystane zostaną zboża przekazane przez miejscowych rolników oraz naturalne materiały roślinne.
Później ciężar spotkania przeniesie się do kuchni. I właśnie tam może zrobić się naprawdę ciekawie, bo organizatorzy nie zamierzają ograniczać się do jednego czy dwóch pokazowych dań. W planach są pierogi z jagodami, zalewajka, chłodnik, gołąbki, podpłomyki, domowy chleb ze smalcem, kiszonki oraz tradycyjne ciasta drożdżowe i kruche z sezonowymi owocami. Uczestnicy poznają przy tym dawne produkty używane w gospodarstwach i sposoby przygotowywania żywności, które przez lata przechodziły z pokolenia na pokolenie.
– W tym projekcie nie chodzi jednak wyłącznie o odtworzenie dawnych potraw czy pokazanie rękodzieła. Najważniejsza ma być międzypokoleniowa wymiana doświadczeń. Chcemy zebrać rodzinne przepisy, wspomnienia oraz historie dotyczące dawnych zwyczajów, obrzędów i codziennego życia na wsi – mówi Agnieszka Związek, przewodnicząca KGW „Malwa” w Izbiskach.
Zwieńczeniem wydarzenia będzie prezentacja gotowego wieńca, degustacja przygotowanych potraw oraz konkurs na najlepsze tradycyjne danie. To ma być również czas na rozmowę, wspomnienia i zwykłe spotkanie przy jednym stole – dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów.
Co istotne, efekt całej inicjatywy ma pozostać na dłużej. Po warsztatach powstanie specjalna publikacja dokumentująca lokalne dziedzictwo. Znajdą się w niej rodzinne receptury, opisy zwyczajów i obrzędów, historia wykonywania wieńca dożynkowego oraz wspomnienia najstarszych mieszkańców.
Dla niewielkiego koła realizacja tak szerokiego projektu nie byłaby możliwa bez zewnętrznego wsparcia. Dofinansowanie Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi pozwoliło sfinansować materiały rękodzielnicze, produkty potrzebne podczas zajęć kulinarnych, część integracyjną oraz przygotowanie publikacji.
W Izbiskach chcą więc zrobić coś więcej niż kolejne lokalne wydarzenie. Chcą zatrzymać to, czego nie da się odtworzyć, kiedy zabraknie ludzi pamiętających dawne smaki, obrzędy i sposoby pracy. Tym razem tradycja nie ma stać za szybą. Ma przejść z rąk do rąk i z pokolenia na pokolenie.

Miedźno
Gorący temat trafia pod ocenę mieszkańców. Nie wiedzą, co mają zrobić z inwestycją w Ostrowach nad Okszą
Czy otworzyć drogę do jednej z większych inwestycji energetycznych w gminie, czy zatrzymać ją już na etapie planistycznym? Zanim radni z gminy Miedźno podejmą kolejne decyzje w sprawie planowanego zakładu produkcji biogazu i biometanu w Ostrowach nad Okszą, pytają o zdanie mieszkańców. Stawka jest niemała, bo inwestor przekonuje, że przedsięwzięcie może przynieść gminie nowe wpływy, pracę dla lokalnych firm, dodatkowy rynek dla rolników, drogę, teren rekreacyjny, a w przyszłości nawet szerszy dostęp do infrastruktury gazowej.
Do Rady Gminy Miedźno wpłynął wniosek dotyczący podjęcia działań planistycznych, które miałyby umożliwić realizację inwestycji. Chodzi o obiekty i urządzenia służące do produkcji biogazu i biometanu. Samorząd chce jednak wcześniej poznać nastroje społeczne. Dlatego uruchomiona została ankieta skierowana do mieszkańców. Można ją wypełniać do końca sierpnia.
W praktyce gmina pyta więc mieszkańców, jak radni powinni podejść do sprawy, która z jednej strony może oznaczać dużą inwestycję i dodatkowe pieniądze pozostające w lokalnej gospodarce, z drugiej zaś dotyczy zakładu, którego charakter siłą rzeczy może rodzić pytania o sąsiedztwo, transport czy wpływ na otoczenie.
Jak argumentują miejscowi samorządowcy, ankieta ma charakter opiniodawczy, a jej wyniki zostaną przedstawione radzie jako materiał pomocniczy przy ocenie dalszego procedowania. Podkreślają także, że nie jest ona formalnym elementem procedury planistycznej.
Za projektem stoi Zakład Produkcji Biometanu Miedźno Sp. z o.o. Inwestor od początku przedstawia przedsięwzięcie nie tylko jako zakład energetyczny, ale jako projekt, który miałby gospodarczo oddziaływać na całą gminę. Do produkcji biometanu wykorzystywane miałyby być między innymi trawy, słoma, obornik, gnojowica oraz inne frakcje biodegradowalne.
Spółka w udostępnionych materiałach przekonuje, że już sama budowa oznaczałaby zamówienia dla miejscowych przedsiębiorców – od robót budowlanych i transportu po ochronę, gastronomię czy obsługę zaplecza. Po uruchomieniu instalacji potrzebne miałyby być z kolei usługi logistyczne, serwisowe i transportowe. Inwestor mówi również o nowych miejscach pracy oraz dodatkowych wpływach podatkowych do budżetu gminy.
Osobny pakiet korzyści przedstawiany jest miejscowym rolnikom. Zakład miałby kupować od nich substraty wykorzystywane w procesie produkcji, a jednym z produktów końcowych byłby poferment możliwy do wykorzystania w gospodarstwach jako nawóz. Według spółki mogłoby to z jednej strony oznaczać dodatkowe przychody, a z drugiej ograniczyć część kosztów związanych z nawożeniem. Na tym jednak lista deklarowanych korzyści się nie kończy.
Inwestor zapowiada bowiem, że wraz z głównym przedsięwzięciem chciałby zaproponować inwestycje towarzyszące. Mowa między innymi o budowie drogi łączącej teren zakładu z drogą powiatową, która miałaby być ogólnodostępna, a także o stworzeniu zielonej przestrzeni rekreacyjnej dla mieszkańców.
Do instalacji konieczne byłoby również doprowadzenie gazociągu. Spółka wskazuje, że mogłoby to stworzyć w przyszłości możliwość dalszego rozwoju sieci gazowej na terenie gminy. W materiałach pojawia się też perspektywa wykorzystania ciepła z zakładu do zasilania okolicznych budynków publicznych lub prywatnych. Największe liczby dotyczą jednak pieniędzy.
Według wstępnych szacunków przedstawionych przez inwestora, w latach 2028-2054 działalność instalacji miałaby wygenerować na terenie gminy ponad 268 mln zł przychodów. Z tej kwoty – według wyliczeń spółki – około 53 mln zł miałoby zasilić budżet gminy, 56,5 mln zł trafić do lokalnych przedsiębiorców, blisko 117 mln zł do rolników, a kolejne około 42 mln zł do mieszkańców w różnych formach. To prognozy inwestora, a nie zagwarantowane wpływy, ale właśnie nimi spółka argumentuje znaczenie projektu dla lokalnej gospodarki.
Miedźno
Noworodek w zamrażarce, szczątki drugiego dziecka w szafie. We wrześniu ruszy proces
Prokuratura zakończyła śledztwo w jednej z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich miesięcy w regionie. Z opinii biegłych wynika, że noworodek odnaleziony w listopadzie ubiegłego roku w domu we wsi Borowa w gminie Miedźno był zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki. Nie podjął jednak funkcji życiowych z powodu toksycznego działania amfetaminy, którą stwierdzono w jego organizmie. Do sądu trafił już akt oskarżenia przeciwko partnerowi zmarłej kobiety oraz jego matce.
Tragiczne wydarzenia rozegrały się 4 listopada 2025 roku. Do jednego z domów przy ulicy Dębowej w Borowej wezwano pogotowie ratunkowe do 23-letniej Karoliny Ł. Kobieta zmarła jeszcze przed przyjazdem zespołu ratownictwa medycznego. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci był krwotok okołoporodowy.
Jeszcze tego samego dnia policjanci przeszukali posesję, na której kobieta mieszkała wraz z 27-letnim partnerem Michałem D., jego dwoma braćmi oraz matką. W domowej zamrażarce funkcjonariusze odnaleźli ciało noworodka. W pudełku ukrytym w szafie znajdował się natomiast szkielet drugiego dziecka. Późniejsze badania potwierdziły, że były to ludzkie szczątki.
Odkrycie zaskoczyło mieszkańców Borowej. Sąsiedzi przyznawali wówczas, że nie wiedzieli o ciąży 23-latki i nic nie wskazywało na to, że spodziewała się dziecka.
W toku śledztwa prokuratura uzyskała opinie specjalistów, które okazały się przełomowe dla sprawy. Biegli stwierdzili, że noworodek był donoszony i zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki. Nie rozpoczął jednak czynności życiowych z powodu toksycznego działania amfetaminy obecnej w jego organizmie. Ten sam narkotyk wykryto również w próbkach pobranych ze zwłok Karoliny Ł.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku szczątków drugiego dziecka. Z uwagi na bardzo zaawansowane zmiany pośmiertne biegli nie byli w stanie określić przyczyny zgonu ani ustalić tożsamości matki. Oszacowali jedynie, że dziecko mogło urodzić się około roku lub dwóch lat wcześniej.
Po zakończeniu śledztwa Prokuratura Okręgowa w Częstochowie skierowała do sądu akt oskarżenia. Teraz Michał D. odpowie za narażenie 23-letniej kobiety oraz jej dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie ich śmierci. Według śledczych miało do tego dojść wskutek znacznego opóźnienia wezwania pogotowia ratunkowego oraz zatajenia przed ratownikami medycznymi faktu odbycia porodu.
27-latek usłyszał również zarzuty nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań, posiadania bez wymaganego zezwolenia amunicji oraz popełnienia przestępstw narkotykowych. Z kolei jego matka, 56-letnia Iwona D., została oskarżona o nieudzielenie pomocy rodzącej kobiecie znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Bezpośrednio po ujawnieniu sprawy oboje podejrzani zostali tymczasowo aresztowani. W późniejszym etapie postępowania wobec Iwony D. areszt uchylono, zastępując go policyjnym dozorem i poręczeniem majątkowym. Michał D. pozostaje w areszcie. Sąd przedłużył stosowanie tego środka do 5 listopada.
Proces ma rozpocząć się we wrześniu. To wtedy sąd oceni zgromadzony materiał dowodowy i rozstrzygnie o odpowiedzialności oskarżonych za wydarzenia, które doprowadziły do śmierci młodej kobiety i jej nowo narodzonego dziecka.
Miedźno
Sprzedać mieszkania czy dalej do nich dokładać? W Miedźnie szykuje się trudna decyzja
Choć większość uchwał podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno została przyjęta bez większej dyskusji, kilka tematów wyraźnie odsłoniło problemy, z którymi samorząd będzie musiał się zmierzyć. Chodzi przede wszystkim o zakwestionowany wcześniej przez wojewodę plan ogólny, brak stabilnego dostępu do wody w Nowym Folwarku, chaos wokół przebudowy drogi wojewódzkiej oraz gminne mieszkania, do których samorząd od lat dopłaca.
Najpierw radni ponownie uchwalili plan ogólny gminy. Dokument był już przyjęty w marcu, ale wojewoda śląski wskazał nieprawidłowości i konieczność ich usunięcia. Przedstawicielka pracowni urbanistycznej otwarcie przyznała, że część problemów wynikała z błędów autorów opracowania.

– Wojewoda miał zastrzeżenia do trzech spraw, które wynikały niestety z naszych błędów. Były to drobne sprawy, ale były błędami, więc wymagały naprawienia – mówiła Anna Woźnicka.
Korekty dotyczyły m.in. błędnego zakwalifikowania parkingu, niewłaściwego wskaźnika powierzchni biologicznie czynnej oraz zapisów dla terenów zagrożonych powodzią. Spór pojawił się również przy terenach rekreacyjnych, które projektanci chcieli zaliczyć do stref zabudowy jednorodzinnej. Gmina zrezygnowała jednak z odwołania do sądu, obawiając się wieloletniego postępowania i utraty dofinansowania na przygotowanie dokumentu. Radni przyjęli poprawiony plan jednogłośnie i bez pytań.
Więcej wątpliwości pojawiło się przy programie dopłat do budowy studni głębinowych. Uchwała ma przede wszystkim pomóc mieszkańcom Nowego Folwarku, gdzie od lat występują problemy z dostępem do wody. Gmina zabezpieczyła na ten cel 35 tys. zł, a maksymalna dotacja ma wynosić 7 tys. zł.
– Ta studnia, z której teraz korzystają, należy do Nadleśnictwa Kłobuck. Występuje tutaj wiele różnych problemów i ta woda nie zawsze jest dostarczana. Forma wsparcia dla tych mieszkańców to jest to, co na tę chwilę możemy zrobić – tłumaczyła wójt Ewelina Stobiecka.
Oznacza to jednak, że przy maksymalnej wysokości wsparcia pieniędzy wystarczy jedynie na pięć inwestycji. Uchwałę poparło dziewięciu radnych, a dwoje wstrzymało się od głosu.

Krytyczne uwagi pojawiły się również przy przebudowie drogi wojewódzkiej nr 491. Jeden z radnych alarmował, że rozkopane chodniki i pozostawione nierówności stwarzają zagrożenie dla pieszych. Wspomniał o kobiecie, która przewróciła się na jednym z odcinków.
– Jest to tak rozkopane, te chodniki i wszystko, że od kościoła w stronę Częstochowy, do sklepu, ciężko jest przejść. Koło pana Adamusa nic nie jest zrobione, doły są. Jedna pani, która tamtędy szła, przewróciła się – relacjonował radny.
Wójt podkreśliła, że gmina nie jest inwestorem i nie ma wpływu na harmonogram ani sposób prowadzenia prac. Zaapelowała jedynie o cierpliwość.
Osobnym problemem są przystanki przy przebudowywanej drodze. Podczas sesji zwrócono uwagę, że zbliża się jesień, a dzieci nadal nie mają osłoniętych miejsc do oczekiwania na autobus.
– Mieszkańcy będą zgłaszać, że dzieci nie mają gdzie stać – ubolewał radny, który zwrócił uwagę na problem.
W tegorocznym budżecie nie przewidziano jednak pieniędzy na zakup nowych wiat. Temat ma wrócić dopiero przy planowaniu wydatków na przyszły rok.
Najwięcej emocji wzbudziła jednak dyskusja o gminnych mieszkaniach. Z przedstawionej analizy wynika, że wpływy z czynszów i opłat nie pokrywają kosztów utrzymania lokali. Najtrudniejszy był 2023 rok, kiedy samorząd poniósł wysokie wydatki na opał.
W odpowiedzi gmina wprowadziła w tym roku już cztery podwyżki. Za ogrzewanie, odpady, czynsz oraz wodę i ścieki. Stawka bazowa czynszu wzrosła z poziomu od 2,16 do 3,30 zł za m² do od 4,39 do 5,12 zł. Nadal nie ma jednak pewności, czy pozwoli to zbilansować koszty.
– W każdym z tych ubiegłych lat była różnica na niekorzyść, czyli opłaty z tytułu czynszu i mediów nie pokrywały kosztów, jakie ponosiła gmina na utrzymanie lokali mieszkalnych – przyznał Dariusz Nowak, jeden z pracowników urzędu gminy.
Radni zwracali uwagę, że przedstawione zestawienie nie obejmuje wszystkich nieprzewidzianych wydatków, w tym awarii i remontów. Wójt nie ukrywała, że stan techniczny części nieruchomości jest zły.
– Można kolokwialnie powiedzieć, że łatamy dziury i tyle. Nie mamy większych środków, żeby przeprowadzić gruntowny remont – mówiła Stobiecka.
W dyskusji coraz mocniej wybrzmiewał postulat sprzedaży lokali. Część radnych uznała, że dalsze dopłacanie do budynków, które wymagają dużych nakładów, może być dla gminy nieopłacalne.
– Jaki sens jest trzymania tych mieszkań? Skoro nie możemy mieć na nich żadnej rezerwy finansowej na fundusz remontowy, to nigdy te koszty nie będą do odzyskania. Najlepszą sprawą byłoby chyba pozbycie się ich – stwierdził jeden z radnych.
Przewodniczący rady zwrócił natomiast uwagę, że część lokatorów może być w stanie płacić czynsze zbliżone do rynkowych, podczas gdy obecny system prowadzi do sytuacji, w której gmina pośrednio dopłaca do ich utrzymania.
– Skoro jest grupa osób, którym gmina potrafi dopłacić do mieszkania 500 czy 1 tys. zł miesięcznie, inni mieszkańcy mówią, że nikt im nie dopłaca. To nie jest zdrowa sytuacja – ocenił.
Ostatecznych decyzji nie podjęto. Sprawa ma wrócić na komisję infrastruktury, gdzie radni będą analizować możliwość sprzedaży części lokali, dalszych podwyżek czynszów albo poszukiwania środków zewnętrznych na remonty.
Miedźno
Złoto i dwa brązy dla UKS Tytan Ostrowy. Historyczny występ młodych siatkarek
Zawodniczki UKS Tytan Ostrowy osiągnęły największy sukces w historii klubu. Podczas finału Ogólnopolskiego Turnieju Kinder Joy of Moving o Mistrzostwo Polski w Minisiatkówce zdobyły złoty medal w kategorii dwójek dziewcząt oraz dwa brązowe krążki w rywalizacji singli i trójek.
Zawody odbyły się pomiędzy 3 a 5 lipca w Gliwicach i zgromadziły najlepsze młode siatkarki z całego kraju. Reprezentantki UKS Tytan Ostrowy potwierdziły wysoką formę, zajmując miejsca na podium w trzech kategoriach.

Największy sukces odniosła drużyna dwójek dziewcząt, która zwyciężyła w finale i sięgnęła po tytuł mistrzyń Polski. Złoty medal jest pierwszym takim osiągnięciem w historii klubu i potwierdza, że jego młode zawodniczki należą do krajowej czołówki minisiatkówki.

Bardzo dobrze zaprezentowały się również pozostałe reprezentantki Tytana. Brązowe medale wywalczyły zawodniczki startujące w kategorii singli oraz drużyna trójek dziewcząt. Tym samym klub zakończył mistrzostwa z dorobkiem trzech medali.
Miedźno
Talenty z gminy Miedźno nagrodzone podczas sesji rady. Były brawa, nagrody i wielkie gratulacje
Podczas sesji Rady Gminy Miedźno, która odbyła się 30 czerwca, uhonorowano uczniów, którzy w minionym roku szkolnym osiągali szczególne sukcesy w nauce, konkursach przedmiotowych, działalności artystycznej oraz sporcie. Wyróżnienia trafiły zarówno do laureatów i finalistów konkursów, jak i do młodych zawodniczek UKS Tytan Ostrowy, które z powodzeniem reprezentowały gminę w rywalizacji wojewódzkiej, ogólnopolskiej i międzynarodowej.
Uroczystość odbyła się w trakcie obrad rady gminy. Wójt Ewelina Stobiecka podkreśliła, że spotkanie jest okazją do docenienia pracy, talentu i konsekwencji młodych mieszkańców gminy. Jak zaznaczyła, za osiągnięciami uczniów stoją nie tylko ich własna pasja i determinacja, ale również wsparcie rodziców, nauczycieli, trenerów i opiekunów.

– Dzisiejsi laureaci są inspiracją dla swoich rówieśników i najlepszym przykładem na to, że warto rozwijać swoje zainteresowania, podejmować wyzwania i nie poddawać się w dążeniu do marzeń – podkreśliła wójt.
Wśród wyróżnionych znaleźli się uczniowie zespołów szkolno-przedszkolnych z Miedźna, Ostrów nad Okszą i Mokrej. Nagrodzono między innymi Jakuba Malczyńskiego, tegorocznego absolwenta szkoły w Miedźnie, który przez cały okres nauki uzyskiwał świadectwa z wyróżnieniem. W minionym roku szkolnym został finalistą XIV Międzywojewódzkiego Turnieju Chemicznego „Młody Chemik” oraz laureatem regionalnego konkursu z języka angielskiego dla uczniów szkół podstawowych.
Wyróżnienie otrzymał także Dominik Dondela, również absolwent Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Miedźnie. Szczególnie podkreślono jego stuprocentową frekwencję od klasy pierwszej do ósmej oraz bardzo dobre wyniki w nauce. Jak wskazywano podczas sesji, taka postawa świadczy o wyjątkowej sumienności, odpowiedzialności i szacunku do obowiązków szkolnych.
Nagrodzono również Bartosza Pełkę, finalistę kuratoryjnego konkursu przedmiotowego z historii. Uczeń przez wiele lat osiągał bardzo wysokie wyniki w nauce i otrzymywał świadectwa z wyróżnieniem.
Duże brawa otrzymały także uczennice wyróżniające się osiągnięciami artystycznymi. Liliana Moś została doceniona za liczne sukcesy wokalne. Na liście jej osiągnięć znalazły się także miejsca na podium w festiwalach powiatowych i ogólnopolskich.
Wyróżnienie trafiło też do Neli Taranek, która może pochwalić się sukcesami w konkursach i festiwalach piosenki, w tym pierwszym miejscem w wojewódzkim konkursie piosenki, tytułem najlepszego wykonawcy gminy Pajęczno na ogólnopolskim festiwalu kolęd i pastorałek oraz drugim miejscem na międzynarodowym festiwalu twórczości maryjnej.
W gronie nagrodzonych znalazła się także Michalina Żak, absolwentka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Ostrowach nad Okszą, laureatka konkursu przedmiotowego z matematyki dla uczniów szkół podstawowych województwa śląskiego.

Doceniono również Lenę Walaszczyk za sukcesy plastyczne, w tym trzecie miejsce w Międzynarodowym Konkursie Plastyczno-Fotograficznym „Astronomia Art” pod patronatem rektora Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie oraz trzecie miejsce w wojewódzkim konkursie plastyczno-literackim pod patronatem burmistrza Kłobucka.
Nagrodę otrzymał także Piotr Pawlicki z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Mokrej, zwycięzca konkursu literackiego. Nagrodą dla ucznia był wyjazd studyjny do Parlamentu Europejskiego, który odbył się w dniach w drugiej połowie czerwca.
Wyróżniono również Oliwię Psiuk, także uczennicę szkoły w Mokrej. Jej opowiadanie pod tytułem „Sznupek strażnik bezpiecznego klikania” zostało wybrane do książki pokonkursowej w ramach powiatowego konkursu literackiego „Bajkowy Cyberświat ze Sznupkiem”, organizowanego przez Komendę Powiatową Policji w Kłobucku.
– Do publikacji trafiło tylko dwanaście opowiadań – mówiła wójt.
Druga część uroczystości była poświęcona młodym siatkarkom z UKS Tytan Ostrowy. Ewelina Stobiecka przypomniała, że klub od lat szkoli dzieci i młodzież w piłce siatkowej, promuje aktywny styl życia i rozwija sportowe pasje młodych mieszkanek gminy.
– Klub stawia na wszechstronny rozwój młodych zawodników i zawodniczek, kładąc nacisk nie tylko na umiejętności sportowe, ale również na współpracę, dyscyplinę, odpowiedzialność i zasady fair play – mówiła Stobiecka.
Podkreśliła, że UKS Tytan Ostrowy wypracował silną pozycję w śląskiej siatkówce młodzieżowej. Zawodniczki klubu regularnie awansują do finałów wojewódzkich i mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych.
W kategorii singli tytuł Mistrzyni Śląska zdobyła Iga Biniecka. W kategorii dwójek wyróżniono drużynę w składzie Antonina Grabowska, Marcelina Smolarek, Iga Mszyca i Hanna Związek. W kategorii trójek nagrodzono zespół, w którym wystąpiły Amelia Trepka, Hanna Miara, Magdalena Chudy i Julian Mikke. Zespoły te wywalczyły awans na Mistrzostwa Polski, zaplanowane w Gliwicach.
Wójt zwróciła uwagę, że po raz pierwszy w historii klubu drużyny wystąpiły również w turnieju siatkówki plażowej Kinder Joy of Moving oraz w mistrzostwach województwa śląskiego w kategorii młodziczek, zdobywając trzy medale. W kategorii U-12 medal wywalczyły Antonina Grabowska i Marcelina Smolarek, natomiast w kategorii U-13 Amelia Trepka i Magdalena Chudy. Obie drużyny uzyskały awans na Mistrzostwa Polski w Kołobrzegu.
Wyróżniono także drużynę młodziczek UKS Tytan Ostrowy. Jak podkreślono podczas sesji, po raz pierwszy w historii klubu zespół awansował do jednej czwartej finału Mistrzostw Polski, znajdując się w gronie 32 najlepszych drużyn w kraju. Klub odnosił również sukcesy poza granicami Polski. Młodziczki oraz drużyna trójek zwyciężyły w turnieju w Niemczech.
Wśród nagrodzonych młodziczek wymieniono między innymi Hannę Sitek, Martę Jarzębską, Aleksandrę Grabowską, Lenę Majdzik, Lucynę Konecką, Inez Kondracką, Amelię Stelmach, Klaudię Nowak, Julię Kwiecień, Julię Kalus, Marię Zmysłowską, Weronikę Woś i Lilianę Budzikur. Wyróżniono również sukces Inez Kondrackiej i Marii Malinowskiej, które zdobyły brązowy medal w siatkówce plażowej i awansowały do Mistrzostw Polski w Starych Jabłonkach.
– Gratuluję panu trenerowi, że został opanowany Śląsk, a myślę, że w najbliższym czasie opanujemy też Polskę – mówiła z uznaniem wójt Stobiecka.
Miedźno
Absolutorium dla wójt, cisza przy niewygodnych danych. Tak wyglądała najważniejsza sesja roku w Miedźnie
Ostatnia sesja Rady Gminy Miedźno miała należeć do najważniejszych w roku. Radni rozpatrywali raport o stanie gminy za 2025 rok, debatowali nad działalnością samorządu, zatwierdzali sprawozdanie finansowe i decydowali o absolutorium dla wójt Eweliny Stobieckiej. Formalnie wszystko zakończyło się po myśli władz gminy. Wotum zaufania zostało udzielone przy jednym głosie wstrzymującym, a absolutorium przyjęto jednogłośnie. Tyle że sama debata nad raportem, która powinna być jednym z najważniejszych momentów kontrolnych w roku, momentami przypominała raczej konkurs uprzejmości, wzajemnych gratulacji i proceduralnych osobliwości niż realne starcie argumentów o stanie gminy.
Raport o stanie gminy przedstawiła wójt Ewelina Stobiecka. Dokument liczył 174 strony i obejmował najważniejsze obszary funkcjonowania samorządu w 2025 roku. Wójt rozpoczęła od finansów, podkreślając, że gmina zakończyła rok lepiej, niż pierwotnie zakładano. Dochody wyniosły 62,36 mln zł, wydatki 66,08 mln zł, a deficyt zamknął się kwotą 3,72 mln zł, choć wcześniej planowano znacznie wyższą wartość.
Włodarz Miedźna mocno akcentowała inwestycyjny charakter minionego roku. Wydatki majątkowe wyniosły ponad 23,42 mln zł i stanowiły 28,58 proc. wszystkich wydatków. Wśród najważniejszych zadań wymieniono m.in. rozbudowę dróg w Kołaczkowicach, Borowej i Ostrowach nad Okszą, przebudowę terenu przy szkole w Miedźnie oraz zadania przy drogach wojewódzkich 491 i 492, które realizuje Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach.
Jednym z największych długofalowych obciążeń pozostaje partnerstwo publiczno-prywatne dotyczące oświetlenia ulicznego. Wartość inwestycji przekracza 25 mln zł, a spłata ma potrwać do 2032 roku. Gmina poniosła już prawie 10 mln zł wydatków, a do zapłaty pozostaje około 16 mln zł, w tym ponad 5,3 mln zł szacowanych kosztów finansowania.
Obok inwestycji w raporcie pojawiły się dane znacznie mniej optymistyczne. Liczba mieszkańców spadła z 7488 osób w 2024 roku do 7423 osób na koniec 2025 roku. W gminie urodziło się 48 dzieci, a zmarło 80 osób. To oznacza, że demografia staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla samorządu, zwłaszcza w kontekście szkół i przedszkoli.
Niepokojąco wygląda również system gospodarowania odpadami. Na koniec 2025 roku w systemie zadeklarowanych było 6413 osób, a różnica między liczbą zameldowanych a zadeklarowanych wyniosła aż 1010 osób. Przy rosnących kosztach gospodarki odpadami taka luka ma realne znaczenie dla finansów całego systemu.

Po prezentacji rozpoczęła się debata nad raportem. Mieszkańcy nie zgłosili się do zabrania głosu, a wypowiedzi radnych były raczej ostrożne. Wiceprzewodniczący Waldemar Wosiński kompletnie odleciał poza ramy tzw. debaty i postanowił podziękować za działania przy pomniku i za pozyskanie samochodu strażackiego dla OSP Mokra. Robert Soboniak chwalił skalę inwestycji, podkreślając, że trudno znaleźć w sąsiedztwie gminę, w której realizowano by jednocześnie tak dużo zadań. Jednak już nie wspomniał, że obecny inwestycyjny maraton, to spadek po byłym wójcie Piotrze Derejczyku.
Najbardziej problemowe pytanie zadała radna Jolanta Kierach. Wskazała na ubytek mieszkańców, spadek liczby dzieci oraz zamykanie działalności gospodarczych. Pytała, czy gmina ma pomysł na przyciąganie młodych przedsiębiorców i zatrzymanie młodych ludzi.
– Niestety mieszkańców nam ubywa, dzieci nam ubywa i też ubywa nam działalności gospodarczej, bo widać, że więcej się tych działalności zamknęło, niż otwarło w ubiegłym roku – ubolewała.
Odpowiedź wójt sprowadzała się głównie do ograniczeń planistycznych i braku dużych terenów inwestycyjnych. Przyznała, że lokalni przedsiębiorcy nie mają łatwo.
– Jak wiedzą państwo, na naszym terenie nie mamy takich terenów, gdzie ten biznes mógłby się rozwijać – skwitowała Ewelina Stobiecka.

Osobliwe było wystąpienie przewodniczącego rady Zbigniewa Graja, który po krótkiej debacie radnych sam zabrał głos i w praktyce zaczął tłumaczyć brak udziału mieszkańców oraz niewielką liczbę pytań. Uznał, że nieobecność mieszkańców w debacie nie oznacza braku zainteresowania, a radni są na bieżąco ze sprawami gminy. Jednocześnie odniósł się do osób krytycznych wobec działań samorządu. Najmocniej zabrzmiał jednak fragment, w którym przewodniczący zasugerował, że negowanie zmian w gminie jest domeną osób nieprzychylnych, co w kontekście sesji absolutoryjnej, która powinna służyć również krytycznej ocenie władzy, było to co najmniej niefortunne.
Po zamknięciu debaty rada przystąpiła do głosowania nad wotum zaufania. Na trzynastu obecnych radnych dwunastu było za, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. W tym miejscu doszło jednak do proceduralnego potknięcia.
Następnie skarbnik Grażyna Borycka przedstawiła sprawozdanie z wykonania budżetu. Dochody wyniosły 62,36 mln zł, wydatki 66,08 mln zł, a rok zakończył się deficytem 3,72 mln zł. Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie, wskazując m.in. na wykonanie dochodów w 100,3 proc. planu, wydatków w 80,6 proc., nadwyżkę operacyjną w wysokości 4,82 mln zł oraz dług na koniec 2025 roku na poziomie 15,2 mln zł. Zobowiązania wymagalne nie wystąpiły.
W części finansowej pojawiły się jednak dane, które mogłyby stać się przedmiotem szerszej dyskusji. Skarbnik wskazała m.in. koszty wynikające z wyroków sądowych w wysokości 793,95 tys. zł oraz karę za nieosiągnięcie wymaganego poziomu recyklingu w kwocie 30,17 tys. zł. Radni nie dopytywali jednak o szczegóły tych pozycji. A już wymowne milczenie przez całą sesję najaktywniejszego z miejscowych radnych – Ireneusza Kluby – mogło wywołać uzasadnione zdumienie wśród bacznych obserwatorów działalności tutejszego samorządu.
Niemniej jednak był to jeden z bardziej znamiennych momentów sesji. Dane finansowe pokazujące realne koszty sporów sądowych i problem z recyklingiem przeszły bez większej reakcji. Podobnie jak inne trudne tematy, zostały formalnie odnotowane, ale nie stały się przedmiotem pogłębionej rozmowy.
Rada jednogłośnie zatwierdziła sprawozdanie finansowe i sprawozdanie z wykonania budżetu. Następnie wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej odczytał wniosek o udzielenie absolutorium. Z dokumentu RIO wynikało, że sama komisja przyjęła ten wniosek przy trzech głosach za i jednym wstrzymującym.
Sesja w Miedźnie zakończyła się więc formalnym sukcesem wójt Eweliny Stobieckiej. Wotum zaufania zostało udzielone, absolutorium przyjęto jednogłośnie, a RIO pozytywnie oceniła sprawozdanie. Jednocześnie obrady pokazały słabość debaty nad najważniejszym dokumentem roku. Spadek liczby mieszkańców, ubytek dzieci, różnica ponad tysiąca osób w systemie odpadowym, wysokie koszty oświaty, zobowiązania, koszty sądowe i kara za recykling zasługiwały na więcej niż krótkie pytania i uspokajające podsumowania.
Miedźno
Mieszkania komunalne pod lupą. Radni z Miedźna chcą wiedzieć, ile naprawdę kosztują gminę
Końcówka ostatniej sesji rady gminy pokazała, że obok formalnych punktów porządku obrad coraz większe znaczenie mają sprawy zgłaszane bezpośrednio przez radnych i mieszkańców. W wolnych wnioskach wróciły tematy związane z bezpieczeństwem na drogach, kosztami utrzymania mieszkań komunalnych, a także szkodami wyrządzanymi przez dziki.
Najpierw głos zabrała radna Joanna Pryzwan, która poruszyła problem zarośniętych rowów i poboczy przy drodze prowadzącej z Miedźna w kierunku Borowej. Jak wynikało z jej wypowiedzi, sprawa była już zgłaszana zarówno w urzędzie gminy, jak i do Powiatowego Zarządu Dróg w Kłobucku, ale oczekiwanych działań nadal nie widać.
– Zgłaszałam już tutaj w gminie, dzwoniłam również do zarządu dróg. Mieli tam wjechać, niestety nie wjechali – mówiła.
Radna wskazywała, że wysokie trawy przy poboczach ograniczają widoczność i zwiększają ryzyko niebezpiecznych sytuacji, szczególnie z udziałem dzikiej zwierzyny. Choć formalnie chodzi o drogę powiatową, problem dotyczy mieszkańców gminy i codziennego bezpieczeństwa kierowców.
– Dalej w stronę Borowej niestety jest to tak wyrośnięte, że no strach jeździć. I czy wieczorem, czy rano, czy w południe – podkreślała.
Ze strony urzędu padła deklaracja ponownego kontaktu z zarządcą drogi. Urzędnik przyznał, że sprawa leży po stronie powiatu, ale zapowiedział interwencję.
– Zadzwonię ewentualnie też ze swojej strony, czy napiszę jakąś informację taką mailową – odpowiedział Krzysztof Zyśk.
Kolejny ważny wątek dotyczył mieszkań komunalnych. Jeden z radnych przypomniał, że temat był omawiany na posiedzeniach komisji i zaproponował, aby na jednej z najbliższych sesji przedstawić radzie oraz mieszkańcom szczegółowe dane dotyczące kosztów utrzymania gminnego zasobu mieszkaniowego. Chodzi przede wszystkim o realną skalę wydatków i dopłat z budżetu samorządu. W jego ocenie takie dane są potrzebne do uczciwej rozmowy o dalszej polityce mieszkaniowej gminy, zwłaszcza jeśli samorząd ponosi znaczące koszty utrzymania lokali komunalnych.

– Uważam, że przedstawienie takich danych pozwoli nam radnym oraz mieszkańcom lepiej ocenić obecną sytuację oraz prowadzić merytoryczną dyskusję na temat dalszych kierunków polityki mieszkaniowej gminy – podkreślał.
Wójt Ewelina Stobiecka zadeklarowała przygotowanie odpowiednich informacji. Temat może wrócić po sesji absolutoryjnej i prawdopodobnie stanie się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o kosztach oraz zasadach funkcjonowania mieszkań komunalnych.
Inny z radnych zgłosił problem szkód wyrządzanych przez dziki. Jak mówił, liczba zgłoszeń rośnie, a rolnicy widzą kolejne zniszczenia na polach. Szczególnie dotknięte mają być uprawy ziemniaków.

– Ja mam coraz więcej zgłoszeń, o niszczeniu pól przez dziki. Czy nie dałoby się jakoś to przyspieszyć? Z każdym dniem coraz więcej jest niszczone tych działek, jeżeli chodzi o ziemniaki zwłaszcza – mówił samorządowiec.
Urzędnicy przekonywali, że sprawa jest im znana i wymaga działań prowadzonych nie tylko przez samą gminę.
Miedźno
Radny punktował budżetowe przesunięcia: Czterysta tysięcy złotych za ten wykopany dół to dużo
Kolejne już w ostatnich miesiącach zmiany w tegorocznym budżecie gminy Miedźno miały być jednym z technicznych punktów sesji, ale szybko stały się okazją do zadania konkretnych pytań o inwestycje, opóźnienia i dodatkowe koszty. Radni procedowali uchwałę obejmującą między innymi transport publiczny, drogi gminne, oświetlenie, usuwanie azbestu, inicjatywy sołeckie, renowację pomnika oraz zadania sportowe. Największe emocje wzbudziły jednak nie same przesunięcia, lecz to, co kryło się za liczbami w załączniku inwestycyjnym.
Podczas obrad gminna skarbnik przedstawiła projekt uchwały, wyliczając kolejne zwiększenia dochodów i wydatków. W budżecie zapisano między innymi dodatkowe środki na funkcjonowanie publicznego transportu zbiorowego, rozbudowę dróg w Borowej, przebudowę drogi w Kołaczkowicach wraz z budową zbiornika retencyjno-infiltracyjnego, naprawę uszkodzonych lamp, usuwanie wyrobów azbestowych, inicjatywy sołeckie oraz renowację pomnika w Mokrej. Po zmianach plan dochodów ma wynosić ponad 64,14 mln zł, plan wydatków ponad 84,01 mln zł, a deficyt blisko 19,87 mln zł.
Jednym z bardziej zastanawiających zapisów był zwrot dotacji dotyczący OSP Władysławów. W uchwale pojawiło się zwiększenie dochodów o 1,1 tys. zł z tytułu zwrotu środków wykorzystanych niezgodnie z przeznaczeniem, z naruszeniem procedur albo pobranych nienależnie lub w nadmiernej wysokości.
Najważniejsza dyskusja rozpoczęła się jednak dopiero po omówieniu projektu. Radny Ireneusz Kluba porównał aktualny załącznik inwestycyjny z wcześniejszym dokumentem i zwrócił uwagę na bardzo dużą różnicę w planowanych wydatkach. Jak wskazywał, wcześniej zapisano ponad 7,7 mln zł, a obecnie ponad 16,6 mln zł. To oznacza wzrost o ponad 8,9 mln zł.
Kluba najpierw zapytał o rozbudowę dróg w Borowej, gdzie zauważył zwiększenie o ponad 5,6 mln zł. Skarbnik Grażyna Borycka tłumaczyła, że duża różnica wynika w części z przeniesienia wydatków niezrealizowanych w poprzednim roku, a obecne zwiększenie o 600 tys. zł dotyczy waloryzacji dla wykonawcy.

– To wynika z waloryzacji, która należy się wykonawcy i wykonawca o taką waloryzację wystąpił. Ta waloryzacja dotyczy tego etapu, który jest zrealizowany – wyjaśniała skarbnik gminy.
Kolejny problem dotyczył Kołaczkowic i budowy zbiornika retencyjno-infiltracyjnego. Ireneusz Kluba dopytywał, na jakiej podstawie wyliczono kwotę około 402 tys. zł i dlaczego tego elementu nie ujęto wcześniej w programie funkcjonalno-użytkowym. Borycka odpowiedziała, że podstawą są dokumenty i kosztorys przedstawione przez firmę realizującą zadanie. Wójt Ewelina Stobiecka doprecyzowała natomiast, że pierwotne rozwiązania okazały się niewystarczające, a sama inwestycja ma długą historię i była przygotowywana na podstawie dokumentów z poprzedniej kadencji.
– Ta inwestycja już wiele, wiele lat trwa, także umowa była podpisywana w poprzedniej kadencji. To już za mojej kadencji, ale wszystkie dokumenty były w poprzedniej kadencji – mówiła. – Zdecydowaliśmy na się na budowę tego zbiornika i zwiększenie tych kosztów, żeby nie powtarzała się sytuacja z ulicy Sosnowej na przykład w Miedźnie. Ponieważ to, co zostało zawarte w programie funkcjonalno-użytkowym, okazało się podczas projektowania, że będzie to niewystarczające – wyjaśniała Stobiecka.
Radny przyjął wyjaśnienia dotyczące kosztorysu, ale nie ukrywał wątpliwości co do samej kwoty. Wskazał, że ponad 400 tys. zł za zbiornik o podanych wymiarach to dużo.
– 400 tys. zł za ten wykopany dół to dużo. To jest u podstawy 20,5 metra na 13 – stwierdził Ireneusz Kluba.
W dalszej części pytał również o inne pozycje, w tym budowę oświetlenia, program Maluch+, doświetlenie dróg w Ostrowach i Mokrej, zakup samochodu dla urzędu oraz renowację Pomnika Bohaterów Bitwy pod Mokrą. W większości przypadków odpowiedzi sprowadzały się do jednego mechanizmu, iż zadania nie zostały wykonane w poprzednim roku i przesunięto je na rok bieżący.
– Maluch był zaplanowany, połowa tej kwoty miała być realizowana w 2025 roku, też nie była zrealizowana i też już na poprzednich sesjach właśnie wprowadzaliśmy zmianę i przesuwaliśmy realizację na ten rok – mówiła skarbnik Borycka.
Podobnie wyjaśniano zakup samochodu na potrzeby urzędu. Środki były planowane wcześniej, ale zadania nie zrealizowano do końca roku.
– Mieliśmy zaplanowane w roku ubiegłym, do końca roku nie zrealizowaliśmy. W tej chwili jest niestety potrzeba zakupu tego samochodu, dlatego też przesunęliśmy z roku ubiegłego na ten – wskazywała.
Osobny wątek dotyczył pomnika w Mokrej. Radny Kluba zwrócił uwagę, że w poprzednim roku wydano około 139 tys. zł, a na ten rok zapisano 300 tys. zł. Grażyna Borycka wyjaśniła, że wcześniejsze prace dotyczyły samego pomnika, natomiast teraz planowany jest kolejny etap obejmujący teren wokół niego, z udziałem pozyskanego dofinansowania.
Miedźno
Orkiestra Dęta OSP Miedźno z sukcesem na „Złotej Trąbce”. Wrócili z podium i Srebrnym Dyplomem
Orkiestra Dęta OSP Miedźno po raz kolejny udowodniła, że należy do najbardziej rozpoznawalnych muzycznych wizytówek powiatu kłobuckiego. Zespół wrócił z 22. Międzynarodowego Festiwalu Orkiestr Dętych „Złota Trąbka” z bardzo dobrym wynikiem, zdobywając trzecie miejsce w konkursie oraz Srebrny Dyplom w konkursie estradowym. To sukces, który potwierdza wysoki poziom orkiestry i konsekwencję w pracy całego zespołu.
Tegoroczna edycja festiwalu odbywała się w dniach 5-7 czerwca w Bielsku-Białej, Jasienicy, Czechowicach-Dziedzicach i Kozach. „Złota Trąbka” od lat przyciąga orkiestry dęte z kraju i z zagranicy, łącząc konkursową rywalizację z koncertami plenerowymi, paradami, warsztatami i wymianą doświadczeń między muzykami. Dla zespołów takich jak Orkiestra Dęta OSP Miedźno jest to nie tylko okazja do zaprezentowania repertuaru przed jury i publicznością, ale także sprawdzian poziomu na tle innych formacji.
Lokalna formacja wystąpiła w konkursie estradowym w Czechowicach-Dziedzicach. Zgodnie z programem festiwalu zaprezentowała się w sobotę, 6 czerwca, pod batutą kapelmistrza Miłosza Janika. Tego samego dnia muzycy z Miedźna wzięli udział również w festiwalowych wydarzeniach plenerowych w Bielsku-Białej, gdzie orkiestry tworzyły barwną i głośną oprawę jednego z największych świąt muzyki dętej w regionie. W niedzielę zespół pojawił się także w Jasienicy, gdzie zaplanowano koncerty plenerowe oraz ogłoszenie wyników.
Trzecie miejsce i Srebrny Dyplom są tym cenniejsze, że „Złota Trąbka” nie jest lokalnym przeglądem, lecz wydarzeniem o międzynarodowym charakterze. Historia festiwalu sięga 1997 roku, kiedy odbył się pierwszy Wojewódzki Przegląd Orkiestr. Z czasem impreza rozwinęła się, zmieniła formułę i stała się miejscem spotkania różnych tradycji wykonawczych, szkół grania i muzycznych temperamentów. Na festiwalowych estradach przez lata prezentowały się zespoły z Polski oraz m.in. z Czech, Słowacji, Węgier, Niemiec, Bułgarii i Ukrainy.
Dla Orkiestry Dętej OSP Miedźno to kolejny ważny rozdział w historii zespołu, który ma już ponad stuletnią tradycję i od lat buduje swoją markę daleko poza granicami gminy. W ostatnich latach muzycy regularnie pojawiali się na prestiżowych konkursach, zdobywali wysokie oceny, a także reprezentowali lokalną społeczność na scenach krajowych i międzynarodowych. Ich wcześniejsze sukcesy otworzyły im drogę m.in. do udziału w Mistrzostwach Świata Orkiestr Dętych w Rastede w Niemczech, zdobywając w 2024 roku wicemistrzostwo i srebrny medal w konkurencji koncertowej.
Miedźno
Miedźno inwestuje, ale raport zostawia kilka niewygodnych pytań. Rok wójt Eweliny Stobieckiej pod lupą
Raport o stanie gminy Miedźno za 2025 rok pokazuje samorząd, który zdecydowanie nie przespał minionych miesięcy. Były duże inwestycje drogowe, kolejne etapy budowy oświetlenia, przygotowania do centrum przesiadkowego, przebudowa budynku po byłej szkole w Kołaczkowicach na potrzeby klubu dziecięcego, działania środowiskowe, wsparcie dla mieszkańców i aktywność w programach zewnętrznych. Na pierwszy rzut oka jest więc materiał, z którego wójt Ewelina Stobiecka może zbudować opowieść o gminie pracowitej, inwestującej i szukającej pieniędzy poza własnym budżetem.
Jednak raport czytany uważniej nie jest już tylko katalogiem sukcesów. Widać w nim także pęknięcia. To bardzo ambitnie rozpisany budżet, którego po stronie wydatkowej nie udało się wykonać w całości, ujemny przyrost naturalny, kosztowną oświatę z nierównymi wynikami egzaminacyjnymi, rosnące zaległości w opłatach śmieciowych i uchwały, które nie przeszły przez nadzór wojewody. Miedźno w minionym roku było więc gminą w ruchu, ale nie zawsze gminą poukładaną tak dobrze, jak mogłoby wynikać z urzędowego podsumowania.
Finansowo rok zakończył się lepiej, niż zapowiadały to plany. Budżet przyjęty na początku zakładał dochody w wysokości 56,84 mln zł i wydatki na poziomie 67,62 mln zł, czyli deficyt przekraczający 10,78 mln zł. W trakcie roku plan został mocno zmieniony. Dochody po korektach wzrosły do 62,17 mln zł, ale wydatki rozpisano aż na 81,95 mln zł. Planowany deficyt urósł więc do niemal 19,79 mln zł. Dla gminy tej wielkości była to kwota, która musiała zwracać uwagę.
Ostatecznie wykonanie budżetu wyglądało dużo spokojniej. Dochody wyniosły 62,36 mln zł, czyli zostały wykonane nawet minimalnie powyżej planu. Wydatki zamknęły się kwotą 66,08 mln zł, co oznaczało wykonanie na poziomie 80,63 proc. planu po zmianach. Realny deficyt nie wyniósł więc prawie 20 mln zł, lecz około 3,72 mln zł. To dobra wiadomość dla finansów gminy, ale jednocześnie sygnał, że budżet w ciągu roku był mocno napompowany po stronie planów. Innymi słowy – zapisano dużo, wykonano znacznie mniej. Dla jednych będzie to dowód ostrożności, dla innych przykład nadmiernego optymizmu przy planowaniu.
Na koniec 2025 roku zadłużenie gminy wyniosło 15,2 mln zł, a spłata kredytów i pożyczek sięgnęła 841,8 tys. zł. Nie jest to jeszcze poziom alarmowy, ale przy inwestycjach rozłożonych na kolejne lata i przy formule partnerstwa publiczno-prywatnego w oświetleniu trzeba patrzeć nie tylko na to, ile zrobiono, lecz także na to, ile będzie kosztowało utrzymanie tego tempa.
Najmocniejszą częścią raportu jest bez wątpienia rozdział inwestycyjny. W 2025 roku Miedźno wydało na majątek 23,42 mln zł, co stanowiło 28,58 proc. wszystkich wykonanych wydatków gminy. To wysoki udział, pokazujący, że samorząd nie ograniczał się do administrowania bieżącymi sprawami, lecz realnie pompował pieniądze w infrastrukturę. Trzeba jednak pamiętać, że wydatki majątkowe były niższe od pierwotnych ambicji zapisanych w budżecie. Inwestycji było dużo, ale nie wszystko, co zaplanowano, udało się zamknąć w roku budżetowym.
Największym i najbardziej charakterystycznym przedsięwzięciem pozostaje budowa oświetlenia ulicznego w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Raport nazywa ją największą inwestycją oświetleniową realizowaną w formule PPP w Polsce. W 2025 roku zakończono prace części piątej, obejmującej 92 oprawy w Wapienniku przy ulicy Wiktorowskiej oraz w Kołaczkowicach Małych i Kołaczkowicach Dużych od strony lasu. Na koniec roku w ramach PPP działało już 1569 punktów oświetlenia, a po zakończeniu całego przedsięwzięcia gminę ma oświetlać 1702 lampy. Do wykonania pozostała jeszcze część obejmująca Borową, gdzie w związku z przebudową dróg przewidziano 133 oprawy. Równolegle gmina zakończyła i odebrała zadanie realizowane z dofinansowaniem z tzw. „Polskiego Ładu” w ramach programu „Rozświetlamy Polskę”, polegające na wymianie 37 nieefektywnych opraw na nowoczesne oprawy LED w miejscach niedoświetlonych poza głównym zakresem PPP.
To inwestycja potrzebna, bo bezpieczeństwo i komfort mieszkańców nie są luksusem, ale z perspektywy bacznego obserwatora warto przy niej postawić gwiazdkę. Widać projekt poprzednika – Piotra Derejczyka – już tak mocno nie razi, jak to było w ostatniej wyborczej kampanii samorządowej, gdzie był powszechnie krytykowany przez opozycję, która nomen omen obecnie sprawuje władzę w gminie.
Drugim dużym kierunkiem był transport. Miedźno weszło w 2025 roku w kluczową fazę partnerskiego projektu budowy centrum przesiadkowego i węzłów przesiadkowych na terenie gmin Kłobuck, Miedźno i Popów. To również zadanie mające swój początek w poprzedniej kadencji. W czerwcu wyłoniono wykonawcę, a prace koncentrowały się na przygotowaniu dokumentacji techniczno-projektowej. Cały projekt ma wartość ponad 7,6 mln zł, z czego ponad 6,2 mln zł stanowi dofinansowanie z Funduszy Europejskich dla Śląskiego 2021-2027. Dla Miedźna ma to oznaczać budowę centrum przesiadkowego oraz infrastruktury parkingowej typu park&ride i bike&ride. Na razie to jeszcze bardziej inwestycja przyszłości niż gotowa zmiana w codziennym życiu mieszkańców, ale kierunek jest sensowny. Zwłaszcza w gminie zależnej od dojazdów, w której większość mieszkańców pracuje w pobliskich ośrodkach miejskich.
Ważnym zadaniem społecznym, a zarazem inwestycyjnym, była termomodernizacja i przebudowa budynku po byłej szkole w Kołaczkowicach. Obiekt ma zostać przystosowany do potrzeb klubu dziecięcego, który zapewni 30 miejsc opieki dla dzieci do lat trzech. W sierpniu 2025 roku podpisano umowę. Zakres zamówienia obejmuje roboty budowlane, zmianę sposobu użytkowania budynku, zaplecze administracyjne, socjalne i gastronomiczne, zagospodarowanie terenu oraz dostawę i montaż wyposażenia. Zadanie korzysta z kilku źródeł zewnętrznych: Krajowego Planu Odbudowy w ramach programu „Aktywny Maluch”, Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w ramach FERS oraz środków Funduszy Europejskich dla Śląskiego na efektywność energetyczną budynków użyteczności publicznej. To inwestycja mniej efektowna niż asfalt i lampy, ale w dłuższej perspektywie może mieć większe znaczenie dla młodych rodzin.
Najbardziej namacalne dla mieszkańców były jednak drogi. W Kołaczkowicach zakończono rozbudowę dróg gminnych nr 656010 i 656014 wraz z łącznikiem, obejmującą etapy 3, 4, 5 i 6. Wykonano podbudowę, stabilizację, warstwy asfaltowe, kanalizację deszczową, przepusty, rowy odwadniające, chodniki, utwardzone pobocza oraz zjazdy do posesji i działek. Równolegle prowadzono prace przy drodze gminnej nr 656014S w Kołaczkowicach Dużych. Dla etapu drugiego rozpoczęły się roboty w terenie, obejmujące między innymi podbudowę, stabilizację, dolną warstwę asfaltu, oświetlenie, przepusty, rowy, chodniki, pobocza i zjazdy. Dla etapu pierwszego trwały natomiast prace projektowe i pozyskiwanie decyzji potrzebnych do pozwolenia na budowę.
Duży front robót otwarto także w Borowej. Inwestycję podzielono na dwie części. Pierwsza obejmowała rozbudowę ulic Głównej na fragmencie, Sosnowej, Dębowej z łącznikiem i Brzozowej. Druga dotyczyła ulic Głównej, ks. Morawca, Wesołej i Nadrzecznej. W 2025 roku w terenie prowadzono prace przy części pierwszej, po wydaniu decyzji ZRID w lutym. Zakres był podobny jak przy innych zadaniach drogowych: podbudowa, stabilizacja, kruszywo, warstwy asfaltowe, kanalizacja deszczowa, przepusty, rowy odwadniające, chodniki, pobocza i zjazdy. Dla drugiej części trwały prace projektowe. I to także spuścizna po Derejczyku, podobnie jak przebudowa układu drogowego w Kołaczkowicach.
W Ostrowach nad Okszą ubiegły rok przyniósł zakończenie przebudowy i rozbudowy dróg współfinansowanych ze środków PROW. Raport pokazuje tu między innymi ulice Ogrodową, Kleśniana i Pochyłą. Osobnym zadaniem była rozbudowa ulicy Sportowej. Była to kontynuacja prac z 2024 roku. Zamontowano zbiornik rozsączający, wykonano nową jezdnię, chodnik, przepusty, kanał technologiczny oraz dwie mijanki, a inwestycję odebrano we wrześniu 2025 roku.
Obok swoich zadań gmina prowadziła też bieżące naprawy dróg szutrowych, między innymi w Miedźnie, Ostrowach nad Okszą, Mokrej, Władysławowie, Borowej oraz na łączniku Izbiska Małe-Izbiska Duże. W skali budżetu to mniejsze wydatki, ale w codziennym życiu mieszkańców często równie ważne jak te duże.
Warto odnotować także fundusz sołecki. W 2025 roku sołectwa miały do dyspozycji 321 tys. zł, z czego wykonano 303 tys. zł, czyli 94,48 proc. środków. Pieniądze przeznaczono między innymi na wsparcie OSP, orkiestr, klubów sportowych, szkół, organizacji społecznych, KGW, zagospodarowanie altany w Izbiskach, ogrodzenie placu rekreacyjnego w Dębińcu, zakup namiotów estradowych, doposażenie przestrzeni rekreacyjnej w Wapienniku oraz lokalne wydarzenia w sołectwach. To lokalna skala inwestowania, ale właśnie ona często najlepiej pokazuje, czy gmina słyszy swoje najmniejsze miejscowości.
Ten inwestycyjny obraz trzeba zestawić z demografią, bo ona mówi, dla kogo gmina buduje drogi, lampy, transport i klub dziecięcy. Na koniec 2025 roku Miedźno liczyło 7423 mieszkańców: 3609 mężczyzn i 3814 kobiet. Największymi miejscowościami były Miedźno i Ostrowy nad Okszą, a mniejsze wsie funkcjonują już w zupełnie innej skali osadniczej. W 2025 roku urodziło się 48 dzieci, a zmarło 80 osób. Naturalny bilans był więc ujemny i wyniósł minus 32 osoby. Gminę częściowo ratowały migracje – wymeldowało się 118 osób, ale zameldowały się 144 osoby, w tym 6 osób z Ukrainy.
Dodatni bilans meldunkowy jest dobrą wiadomością, ale ujemny przyrost naturalny przypomina, że gmina – podobnie jak wiele wiejskich samorządów – będzie mierzyć się ze starzeniem społeczności. Klub dziecięcy, drogi, światło i transport mogą pomóc w zatrzymywaniu młodych rodzin, ale same inwestycje nie odwrócą trendu demograficznego.
Oświata pozostaje jednym z najdroższych obszarów funkcjonowania gminy. Miedźno prowadzi trzy zespoły szkolno-przedszkolne – w Miedźnie, Ostrowach nad Okszą i Mokrej. W 2025 roku uczęszczało do nich łącznie 841 uczniów i wychowanków, w tym 580 do szkół podstawowych oraz 261 do przedszkoli. Zatrudnienie w placówkach oświatowych wynosiło na koniec roku 147 osób, w tym 102 nauczycieli oraz 45 pracowników administracji i obsługi.
Problem polega na tym, że edukacja coraz częściej jest dla gminy jednocześnie obowiązkiem, inwestycją społeczną i finansowym ciężarem. Z danych budżetowych wynika, że wydatki na oświatę i wychowanie wyniosły około 19,8 mln zł. Dochody związane z tym obszarem były wyraźnie niższe, co oznacza, że gmina musiała dołożyć do funkcjonowania szkół i przedszkoli około 8,9 mln zł. To nie jest osobliwość Miedźna, bo niemal wszystkie samorządy dokładają dziś do edukacji. Tylko, że w gminie tej wielkości taka kwota ma znaczenie i powinna być przedmiotem uczciwej rozmowy – nie tylko ile dokładamy, ale jakie efekty za te pieniądze uzyskujemy.
A wyniki egzaminu ósmoklasisty są nierówne. Z języka polskiego gmina uzyskała 64,65 proc., czyli wynik bardzo zbliżony do średniej krajowej i lepszy od średniej wojewódzkiej, choć nieco niższy niż średnia powiatu kłobuckiego. Z matematyki wynik wyniósł 47,8 proc. i był niższy od średniej powiatowej, wojewódzkiej oraz krajowej. Najsłabiej na tle otoczenia wypadł język angielski – 65,39 proc., przy średniej powiatowej 68,74 proc., wojewódzkiej 70,47 proc. i krajowej 70 proc. To nie jest katastrofa, ale też nie jest powód do samozadowolenia. Jeśli gmina dużo dokłada do oświaty, ma prawo oczekiwać, że słabsze obszary zostaną nazwane po imieniu.
W polityce społecznej raport pokazuje szeroki katalog działań: pomoc społeczną, świadczenia rodzinne, fundusz alimentacyjny, Kartę Dużej Rodziny, program „Korpus Wsparcia Seniorów”, „Opiekę 75+”, działania asystenta rodziny i prace zespołu interdyscyplinarnego. To obszar mniej widowiskowy niż inwestycje drogowe, ale dla wielu mieszkańców znacznie ważniejszy niż kolejna warstwa asfaltu. Pozytywnie wyróżnia się także aktywność gminy w programie „Czyste Powietrze”. W 2025 roku za pośrednictwem punktu konsultacyjnego złożono 46 wniosków o dofinansowanie i 321 wniosków o płatność, a kwota przyznanych dotacji wyniosła ponad 3,86 mln zł. Od początku funkcjonowania punktu złożono 740 wniosków na łączną kwotę ponad 20,2 mln zł, a gmina znalazła się na czwartym miejscu w województwie śląskim w rankingu najbardziej aktywnych gmin wdrażających ten program. Widać, że punkt działa i że mieszkańcy z niego korzystają.
Kontrowersje zaczynają się tam, gdzie samorządowa aktywność zderza się z jakością prawa. W 2025 roku rada gminy podjęła 74 uchwały. Wojewoda unieważnił w całości trzy z nich, a kolejne trzy w części. W całości uchylono uchwałę dotyczącą odpłatności za pobyt w ośrodkach wsparcia i mieszkaniach treningowych, uchwałę o zasadach wynajmowania lokali z mieszkaniowego zasobu gminy oraz uchwałę o przystąpieniu do opracowania strategii rozwoju gminy na lata 2026-2036. Częściowo zakwestionowano program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz dwa miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego.
To nie są drobne potknięcia stylistyczne. Strategia rozwoju, mieszkalnictwo i planowanie przestrzenne to dokumenty, które wyznaczają kierunek działania gminy na lata. Jeśli nadzór je uchyla albo kwestionuje, mieszkańcy mają prawo pytać, czy przy dużym inwestycyjnym rozpędzie urząd nie gubi jakości pracy legislacyjnej. Raport te rozstrzygnięcia odnotowuje, ale nie tłumaczy ich głębiej. A szkoda, bo właśnie w takich miejscach widać różnicę między urzędowym sprawozdaniem a realną rozmową o jakości zarządzania.
Drugim ostrzegawczym sygnałem jest gospodarka odpadami. Na koniec 2025 roku systemem odbioru odpadów objętych było 2204 gospodarstw domowych, z czego 752 miały zaległości. Łączne zadłużenie wyniosło prawie 352 tys. zł. To bardzo dużo, bo oznacza, że problem nie dotyczy garstki mieszkańców. Jeśli co trzecie gospodarstwo w systemie ma zaległości, to nie jest już tylko kwestia windykacji, ale sygnał. Gmina może wystawiać upomnienia i tytuły wykonawcze, ale pytanie brzmi, czy system opłat jest stabilny, czy mieszkańcy udźwigną jego koszty i jak samorząd będzie reagował, jeśli zadłużenie będzie dalej rosło?
Miedźno w 2025 roku było więc gminą w budowie – dosłownie i w przenośni. Dużo się działo, wiele zadań ruszyło, część została zakończona, a część dopiero przejdzie z dokumentacji w teren. Niemniej jednak raport pokazuje też, że rozwój nie polega wyłącznie na wydawaniu pieniędzy i przecinaniu kolejnych inwestycyjnych etapów. Rozwój wymaga dyscypliny planowania, dobrej jakości uchwał, kontroli kosztów bieżących i odwagi w mówieniu o problemach.
Miedźno
Miedźno bez milionów na oczyszczalnię. Dwa projekty przepadły na formalnościach
Gminy z powiatów częstochowskiego, myszkowskiego i kłobuckiego otrzymają łącznie ponad 82,44 mln zł dofinansowania na inwestycje związane z kanalizacją, oczyszczalniami ścieków, sieciami wodociągowymi oraz ujęciami wody. To efekt rozstrzygnięcia trzech naborów w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego na lata 2021-2027. Bardzo słabo w tym okazałym zestawieniu wypadło Miedźno, którego dwa wnioski zostały odrzucone w przedbiegach, bo nie spełniały kryteriów formalnych. To duży cios dla samorządu, dla którego modernizacja infrastruktury oczyszczalni ścieków miała być jednym z kluczowych zadań bieżącej kadencji.
W skali całego województwa śląskiego do dofinansowania wybrano 41 projektów. Łączna pula wsparcia przekracza 136,6 mln zł, z czego ponad 112 mln zł pochodzi ze środków unijnych, a blisko 24,6 mln zł z budżetu państwa. Dwa nabory dotyczyły budowy kanalizacji sanitarnej i oczyszczalni ścieków, trzeci obejmował sieci wodociągowe oraz stacje uzdatniania wody.
Najwięcej pieniędzy z analizowanych trzech powiatów trafi do samorządów z powiatu częstochowskiego. Łącznie będzie to około 34,46 mln zł. Największe wsparcie otrzyma Olsztyn, gdzie 9,13 mln zł zostanie przeznaczone na rozbudowę i przebudowę oczyszczalni ścieków. Koniecpol znalazł się na listach dofinansowanych projektów dwukrotnie – 2,70 mln zł trafi na modernizację miejskiej oczyszczalni ścieków, a kolejne 2,96 mln zł na jej rozbudowę.
Znaczne środki otrzyma również Mykanów. Gmina pozyska 5,53 mln zł na budowę sieci kanalizacji sanitarnej i wodociągowej oraz 3 mln zł na drugi etap inwestycji obejmujący ulicę Prostą wraz z odwodnieniem. Kłomnice dostaną 2,84 mln zł na budowę sieci kanalizacyjnej w miejscowości Kłomnice, w rejonie za torami. Poczesna otrzyma 3,06 mln zł na budowę kanalizacji sanitarnej w Kolonii Poczesnej i Nieradzie-Mazurach, natomiast Rędziny – 5,26 mln zł na budowę sieci wraz z przyłączami.
W powiecie myszkowskim dofinansowanie dla wybranych projektów wyniesie około 27,02 mln zł. Największą kwotę otrzyma Poraj – 8,79 mln zł na budowę oczyszczalni ścieków. Dodatkowo projekt dotyczący modernizacji sieci wodociągowej w przez spółkę Poreco uzyska 2,81 mln zł wsparcia.
Koziegłowy znalazły się wśród beneficjentów aż trzykrotnie. Na infrastrukturę wodno-kanalizacyjną na terenie gminy i miasta przyznano 2,50 mln zł, na rozbudowę oczyszczalni ścieków w Koziegłowach 5,74 mln zł, a na przebudowę ujęcia wody w Pińczycach 3 mln zł. Niegowa otrzyma 3 mln zł na budowę i modernizację systemów zaopatrzenia w wodę, a Żarki 1,18 mln zł na innowacyjny system zarządzania gospodarką wodną oraz przebudowę odcinka magistrali wodnej.
W powiecie kłobuckim wsparcie dla projektów wybranych do dofinansowania wyniesie około 20,96 mln zł. Najwięcej środków trafi do Lipia, gdzie 7,11 mln zł zostanie przeznaczone na budowę sieci kanalizacji sanitarnej wraz z przyłączami w miejscowości Kleśniska. Wręczyca Wielka otrzyma 6,7 mln zł na rozbudowę oczyszczalni ścieków we Wręczycy Małej, a Popów 4,15 mln zł na rozbudowę sieci kanalizacji sanitarnej w Wąsoszu Górnym. W naborze wodociągowym dofinansowanie uzyskały także Panki – 3 mln zł na rozbudowę ujęcia wody pitnej przy ulicy Dworcowej.
Nie wszystkie wnioski zakończyły się jednak powodzeniem. W powiecie kłobuckim poza listą dofinansowanych projektów znalazły się dwa zadania gminy Miedźno. Pierwsze dotyczyło budowy bioreaktora wraz z infrastrukturą towarzyszącą oczyszczalni ścieków w Ostrowach nad Okszą. Wartość projektu wynosiła 4,91 mln zł, a wnioskowane dofinansowanie 3,21 mln zł. Drugie zadanie obejmowało rozbudowę tejże instalacji. Jego wartość określono na 4,59 mln zł, przy wnioskowanym wsparciu na poziomie 3 mln zł. Oba projekty nie zostały wybrane do dofinansowania, ponieważ odpadły już na etapie oceny formalnej. Oznacza to, że problem dotyczył samej poprawności lub kompletności dokumentacji.
Z tego samego powodu wsparcia nie otrzymał również projekt Żarek dotyczący budowy instalacji higienizacji i granulacji osadów z gminnej oczyszczalni ścieków. Wartość tego zadania wynosiła 4,28 mln zł, a wnioskowane dofinansowanie 2,95 mln zł. Poza listą znalazły się też dwa projekty z powiatu częstochowskiego – Koniecpol ubiegał się o kolejne 2,65 mln zł na modernizację sieci wodociągowej oraz ujęć wody, a Wręczyca Wielka o 3 mln zł na budowę sieci i przyłączy wodociągowych w miejscowości Wręczyca Wielka. W naborze kanalizacyjnym odpadł także drugi projekt Wręczycy Wielkiej – rozbudowa oczyszczalni ścieków w Truskolasach, o wartości 26,39 mln zł, z wnioskowanym dofinansowaniem 3 mln zł.
Dla wielu gmin najbliższe miesiące będą więc czasem przygotowań do realizacji kosztownych i technicznie wymagających zadań. Ich efekty nie zawsze będą widoczne od razu, ale z perspektywy mieszkańców przełożą się na jedną z najważniejszych usług publicznych – sprawną, bezpieczną i nowoczesną gospodarkę wodno-ściekową.
Miedźno
Strategia na dekadę bez autora na sali. Za to skargi na wójt sypały się jedna po drugiej
Podczas kwietniowej sesji w Miedźnie strategię rozwoju gminy na kolejną dekadę przyjęto niemal od ręki, choć firma, która ją przygotowała, nie pojawiła się, by wyjaśnić radnym, dokąd właściwie ten samorząd ma zmierzać. Za to później zrobiło się znacznie ciekawiej. Na stół trafiła cała seria skarg, petycji i zarzutów wobec urzędu, które radni konsekwentnie uznawali za bezzasadne, jakby gminna rzeczywistość składała się wyłącznie z nieporozumień, błędnych interpretacji i obywateli, którzy najwyraźniej źle odczytują własne problemy.
Na początek radni przyjęli strategię rozwoju gminy Miedźno na lata 2026-2036. Dokument ważny, obszerny, bo liczący ponad 110 stron, dotyczący przyszłości całego samorządu na dekadę. Czyli sprawa z gatunku tych, przy których wypadałoby porozmawiać, dopytać, wyjaśnić i przynajmniej poudawać, że wizja rozwoju lokalnej wspólnoty wzbudza żywe zainteresowanie.
Tymczasem uczestnicy i postronni obserwatorzy lokalnej polityki samorządowej usłyszeli, że firma przygotowująca dokument została zaproszona, aby „jakoś szeroko” omówić strategię, ale nie przyszła. I właściwie tyle. Strategia na dziesięć lat bez autora na sali? Proszę bardzo. Ponad sto stron załącznika? Oczywiście. Pytań brak? Tym bardziej. Za to radni uchwalili dokument jednogłośnie – przyszłość została przyjęta, choć jej twórcy najwyraźniej mieli tego dnia inne plany.
Potem było już mniej strategicznie, a bardziej życiowo. Na stół wjechał wniosek dotyczący kolei. Jeden z mieszkańców chciał, aby gmina zainteresowała się odtworzeniem peronów, przywróceniem funkcji pasażerskich i możliwością uruchomienia połączeń w kierunku Częstochowy przez Wręczycę, Kłobuck i Miedźno. W piśmie padły słowa o wykluczeniu transportowym, rozwoju lokalnym, dojazdach do szkół i pracy. Brzmiało to nawet sensownie, bo w wielu miejscach Polski kolej wraca dziś do debaty publicznej nie jako muzealna ciekawostka, ale realna alternatywa dla samochodu.
Rada jednak sprawę przekazała marszałkowi województwa. Formalnie zapewne słusznie, bo regionalne przewozy kolejowe to nie zabawka jednej gminy, ale symbolicznie wyszło klasycznie – pociąg jeszcze nie ruszył, a pismo już pojechało dalej.
Prawdziwy spektakl rozpoczął się jednak przy skargach na działalność wójt Eweliny Stobieckiej. I tu Miedźno pokazało, że o ile strategię można przyjąć bez pytań, o tyle lokalne napięcia potrafią wylać się z każdego punktu porządku obrad.
Pierwsza skarga dotyczyła planowanej relokacji PSZOK-u. Skarżący nie bawił się w dyplomację. Pisał, że obecny punkt to nie wysypisko, nie składowisko odpadów toksycznych, tylko „magazyn gabarytów”, a jeśli coś tam śmierdzi, to „brak gospodarności”. Trudno odmówić tej frazie publicystycznej urody.
Padły też zarzuty o brak analiz, brak ekspertyz i decyzję o wydaniu ponad 1,5 mln zł opartą na „widzimisię”. Komisja nie podzieliła tych emocji. Skarga została uznana za bezzasadną. Radni zagłosowali jednogłośnie. I tak pierwszy akt festiwalu zakończył się przewidywalnym refrenem, w myśl którego zarzuty nie znalazły potwierdzenia, tryb skargowy nie ten, kompetencje nie takie, dokumenty mówią inaczej.
Potem wróciła sprawa ulicy Księżycowej i przebudowa DW 491. To temat, który w Miedźnie urósł do rangi lokalnego dramatu komunikacyjnego. W skardze mówiono o mieszkańcach, którzy od dłuższego czasu nie mogą wyjechać na ulicę Częstochowską, o nastrojach społecznych, o destabilizacji zaufania do władz i o korespondencji z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Katowicach, którą nazwano „prywatną”.
Urząd odpowiedział, że korespondencja prywatna nie była, tylko urzędowa. Sprawa jest złożona. Stanowiska mieszkańców są podzielone. Decyzja ZRID nieprawomocna. Możliwości ograniczone. Czyli klasyczny administracyjny zestaw ratunkowy – dużo procedur, mało prostych odpowiedzi.
Skarga? Bezzasadna. Dziesięciu radnych za, jedna osoba wstrzymująca się. I jedziemy dalej.
Kolejna sprawa to pismo mieszkańców Kołaczkowic w sprawie rowów. Skarżący twierdził, że odpowiedzi nie było. Komisja ustaliła, że pismo było petycją, termin wynosił trzy miesiące, odpowiedź poszła przed terminem. Tu nawet dramaturgia była skromniejsza. Bezczynności nie stwierdzono, skargę odrzucono, temat zamknięto.
Potem pojawiły się kolidujące słupy przy chodniku w Kołaczkowicach. Radny Ireneusz Kluba zarzucał opieszałość, przewlekłość, bezczynność i ryzyko kosztów dla gminy. Wnosił nawet o obciążenie odpowiedzialnych osób albo zgłoszenie sprawy do prokuratury, gdyby zachodziło podejrzenie przestępstwa na szkodę urzędu.
To już nie była drobna uwaga z cyklu „proszę poprawić pobocze”. To był cięższy kaliber, ale uzasadnienie uchwały również było gotowe – działania były podejmowane, narady budowy były, procedury trwały, Tauron musiał wydać warunki, wcześniejsze decyzje poprzedniego wójta skomplikowały sytuację, a urząd robił, co mógł. Efekt? Skarga bezzasadna.

Następna skarga znów dotyczyła DW 491 i tego, że pismo z ZDW miało zostać przekazane radnym po dwunastu dniach. Wnioskodawca widział w tym rażącą opieszałość w ważnej sprawie społecznej. Komisja zobaczyła coś innego. Pismo było do gminy, czyli do wójt Stobieckiej, nie do rady. Wójt nie ma obowiązku przekazywania radnym wszystkiego, co wpływa do urzędu. Jak przekazała, to informacyjnie, a nie dlatego, że musiała.
Czyli mówiąc mniej urzędowo, radni dostali, ale nie musieli dostać. A skoro nie musieli, to pretensje są nie na ten adres. Skarga? Oczywiście bezzasadna.
Najbardziej malowniczy fragment sesji dotyczył jednak oświetlenia w Kołaczkowicach. Tu pojawiły się „egipskie ciemności”, frezowanie nawierzchni, brak światła od 23 stycznia i widmo ewentualnych odszkodowań, gdyby komuś coś się stało. Trudno o bardziej sugestywny obraz. Mieszkańcy po zmroku, droga w przebudowie, oświetlenie nie działa, a samorząd tłumaczy, że doszło do omyłkowego wypowiedzenia umowy dla punktu oświetleniowego.
I tu, uwaga, przyznano, że błąd faktycznie był. Pomyłkowo przekazano wypowiedzenie umowy, bo w dokumentacji inwentaryzacyjnej były nieprawidłowe oznaczenia lokalizacji punktów. Potem urząd działał szybko, pisał, dzwonił, odsyłał umowy, kontaktował się z Tauronem, a proces miał się przeciągnąć przez problemy po stronie zewnętrznych podmiotów.
Czyli światło zgasło przez pomyłkę, ale bezczynności nie było. Można powiedzieć, że ciemno, ale zgodnie z procedurą. Skarga? Bezzasadna.
W międzyczasie przez sesję przemaszerowały jeszcze dziki. Około piętnastu osobników, w tym młode, miało pojawiać się w rejonie Kołaczkowic Małych, Wapiennika i ulicy Wiktorowskiej. Mieszkańcy prosili o działania, więcej polowań, ewentualnie odstrzał redukcyjny. Rada uznała, że od dzików właściwszy będzie starosta kłobucki. I tu trudno się dziwić, bo po tylu skargach nawet dziki mogły uznać, że bez skierowania do właściwego organu ani rusz.
Księżycowa wróciła raz jeszcze, tym razem w kontekście podejrzeń, że z korespondencji wójta z ZDW wynika możliwość pozostawienia ulicy jako drogi bez przejazdu. Skarżący zarzucał, że zamiast jednoznacznie bronić mieszkańców, wójt zwraca się do organu zewnętrznego o uzasadnienie dla rozwiązania nieakceptowalnego społecznie. Komisja uznała jednak, że to błędna interpretacja, bo urząd miał działać właśnie po to, by wyjaśnić sytuację i chronić interes mieszkańców.
Bezzasadna. Dziesięć do jednego.
Największe napięcie przyszło przy skardze Ireneusza Kluby dotyczącej publikacji obwieszczenia starosty kłobuckiego w sprawie decyzji ZRID dla inwestycji drogowej w Kołaczkowicach. Zarzut był poważny. Chodziło o celowe nieopublikowanie obwieszczenia w terminie, co miało ograniczyć prawa zainteresowanych osób. Komisja odpowiedziała godzinami. Obwieszczenie wpłynęło o 13.05, zarejestrowano je o 13.11, opublikowano w BIP o 14.58. Trudno tu o thriller administracyjny, bo jeśli coś trwa niespełna dwie godziny, to w polskim urzędzie bywa to tempo niemal olimpijskie.
I właśnie wtedy przewodniczący rady Zbigniew Graj postanowił powiedzieć kilka słów od siebie. Nie było to zwykłe „dziękuję, przechodzimy do głosowania”. To była samorządowa reprymenda z ambony przewodniczącego.
– Ciśnie się na usta pytanie do piszącego tę skargę, o co tutaj chodzi. Mam nieodparte wrażenie, że na pewno nie chodzi o prawdę, o czym świadczy uzasadnienie do projektu tej uchwały – mówił Graj.
Potem było jeszcze mocniej. Przewodniczący przypomniał, że radny z wieloletnim doświadczeniem i przewodniczący komisji rewizyjnej powinien kierować się standardami etycznymi i przepisami prawa, a nie swoimi wyobrażeniami. Padły słowa o pomówieniach, przypuszczeniach, niedopowiedzeniach i promowaniu siebie na niewłaściwych platformach dyskusyjnych.
– Pomówienia, przypuszczenia, niedopowiedzenia to nie jest działanie radnego. Dyskutujmy, spierajmy się, ale na zasadach wzajemnego poszanowania i dobra całej gminy, a nie dlatego, żeby siebie promować, używając do tego niekoniecznie właściwych platform dyskusyjnych. Dla radnego podstawowe forum działania to komisja rady i sesja rady. Proszę to przemyśleć – zalecał przewodniczący.
Sęk w tym, że adresat tej publicznej lekcji miał być tego dnia nieobecny. Wyszło więc trochę jak szkolna uwaga wpisana do dziennika, gdy uczeń akurat nie przyszedł na lekcję. Publicznie, stanowczo, z morałem, ale bez możliwości odpowiedzi tu i teraz. Efekt polityczny był jednak oczywisty. Przewodniczący pokazał, po której stronie stawia granicę. Efekt komunikacyjny? Cóż, każdy sam może ocenić.
Potem pojawiła się jeszcze skarga dotycząca odmowy wyłączenia pracownika urzędu ze sprawy gwarancji przy ulicy Sosnowej. Zarzuty były ciężkie, nawet o charakterze korupcyjnym, ale komisja uznała, że są ogólne i niepoparte dowodami. Do tego rada nie ma kompetencji, by wyłączać pracownika urzędu z postępowań. Od tego jest wójt jako kierownik urzędu. Skarga? Bezzasadna.
Następnie był wniosek o pilną kontrolę komisji rewizyjnej w sprawie nadzoru nad inwestycjami drogowymi i egzekwowania gwarancji. Wnioskodawca twierdził, że urzędnicy wprowadzają radę i mieszkańców w błąd, a jeśli rada nie podejmie kontroli, gmina może naprawiać z własnych środków to, co powinno być naprawione w ramach gwarancji. Brzmiało poważnie, bo gdy padają słowa o dyscyplinie finansów publicznych, robi się mniej kabaretowo, a bardziej kontrolnie.
Jednak i tu uznano, że podstaw brak. Dla ulicy Sosnowej była decyzja nadzoru budowlanego dopuszczająca drogę do użytkowania, nie ustalono nieprawidłowości, a komisja rewizyjna nie działa na gwizdek osoby fizycznej, tylko na podstawie planu pracy albo zlecenia rady. Wniosek? Bezzasadny.
Na koniec wróciła zatoka autobusowa między ulicą Słoneczną a Księżycową. Mieszkańcy wskazywali, że jej lokalizacja po przebudowie DW 491 może zablokować wyjazd z ulicy Księżycowej, która przez lata pełniła określoną funkcję komunikacyjną. Petycja miała oparcie w sprzeciwie ze 107 podpisami. Rada jednak uznała, że nie jest od wskazywania konkretnej lokalizacji przystanku, więc sprawę przekazała wójtowi. Wójt ma kompetencje wykonawcze, uzgodnienia, organizację ruchu i całą tę techniczną maszynerię. Rada zrobiła więc to, co podczas tej sesji wychodziło jej najlepiej i przekazała dalej albo uznała za bezzasadne.
I tu właśnie jest sedno całej historii. Formalnie wszystko może się zgadzać. Procedury mogą być zachowane. Terminy dochowane. Właściwości ustalone. Uzasadnienia napisane. Głosowania przeprowadzone. Skargi oddalone. Petycje przekazane. Tylko że z tej sesji wyłania się obraz gminy, w której napięcia społeczne nie znikają od samego stwierdzenia, że są bezzasadne.
Bo jeśli na jednej sesji pojawia się tyle spraw dotyczących dróg, oświetlenia, inwestycji, korespondencji, gwarancji, zatoki autobusowej, PSZOK-u i ulicy, która dla mieszkańców stała się symbolem komunikacyjnego pata, to problemem nie jest wyłącznie liczba pism. Problemem jest też poziom zaufania, a tego nie odbuduje się samym głosowaniem „za”.
Miedźno przyjęło strategię na dziesięć lat bez większej dyskusji, jakby wszyscy dokładnie wiedzieli, dokąd gmina zmierza. Za to skargi odczytywano długo i gęsto. I może właśnie to jest najbardziej ironiczne w tej sesji. W codziennych sprawach mieszkańcy, radni i urząd potrafią mieć zupełnie różne wizje tej samej rzeczywistości.
Na papierze wszystko jest więc uporządkowane. W praktyce – aż iskrzy.
-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa3 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę
























