Obserwuj nas

Powiat kłobucki

Gorzej niż przed rokiem, ale i tak ponownie najlepiej w województwie

fot. Shutterstock

Opublikowany

,

Dwustu dwudziestu abiturientów z terenu powiatu kłobuckiego stanęło na wysokości zadania. Do egzaminu dojrzałości przygotowali się najlepiej w skali całego województwa śląskiego.

11 sierpnia Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Jaworznie ogłosiła wyniki zdawalności matur. Pośród uczniów z trzydziestu sześciu powiatów w województwie, ci ze szkół średnich z terenu kłobuckiego wypadli najokazalej. Z pozytywnym rezultatem sesję maturalną przebrnęło 81,82 proc. z nich. Choć przed rokiem było jeszcze lepiej, kiedy starsi koledzy mogli pochwalić się ponad 91 proc. zdawalnością, to wynik rodzimych maturzystów i tak sporo przewyższa ogólną, 74 proc. średnią krajową.

Bardzo dobrze prezentują się też osiągnięte przez nich rezultaty w poszczególnych typach szkół. Licea ogólnokształcące z terenu powiatu uzyskały noty na poziomie 87,32 proc. To prawie sześć oczek wyżej niż średnia krajowa, która wyniosła 81,1 proc. Z kolei absolwenci techników, z wynikiem zdawalności na poziomie 73,03 proc., byli lepsi o prawie jedenaście punktów procentowych od średniej krajowej wynoszącej 62,2 proc.

W najbliższym regionie za powiatem kłobuckim uplasował się powiat lubliniecki (70,19 proc.), miasto Częstochowa (72,32 proc.) i powiat myszkowski (64,16 proc.). Najsłabiej wypadła zdawalność uczniów z terenu powiat częstochowskiego. Maturzyści z tego rejonu mogą się pochwalić wynikiem sięgającym zaledwie 55,81 proc.

Miedźno

Dwa wypowiedzenia, dwa wyroki, dwie porażki. Miedźno płaci za kadrową krucjatę wójt Stobieckiej

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum

To, co od miesięcy dzieje się w Urzędzie Gminy Miedźno, przestało być zwykłym sporem kadrowym. Stało się symbolem tego, jak polityka potrafi sparaliżować administrację i jak daleko można się posunąć w imię personalnego konfliktu. Są sprawy, które można przegrać raz – bo prawo bywa niejednoznaczne, bo sytuacja jest złożona, bo emocje biorą górę nad procedurą. Ale gdy sąd po raz drugi przywraca do pracy tę samą osobę, trudno mówić o przypadku. To już nie incydent. To seria porażek.

5 lutego Sąd Rejonowy w Częstochowie ponownie przywrócił Agnieszkę Związek na stanowisko dyrektora ds. inwestycji. To druga przegrana gminy w sporze z tą samą pracownicą i druga decyzja kadrowa wójt Eweliny Stobieckiej, którą sąd pracy uznał za wadliwą.

Historia zaczęła się w czerwcu 2024 roku. Wójt Ewelina Stobiecka zdecydowała się na rozwiązanie umowy o pracę z Agnieszką Związek – wieloletnią urzędniczką, dyrektor ds. inwestycji i jednocześnie radną powiatu kłobuckiego. Oficjalnym powodem miała być reorganizacja i likwidacja stanowiska pracy. Od początku jednak trudno było oprzeć się wrażeniu, że decyzja ma drugie dno. Nieoficjalnie – konflikt między nią a nową wójt był w gminie tajemnicą poliszynela. Wielu mieszkańców zadawało pytanie, czy wybuchły spór nie był elementem szerszego konfliktu politycznego. Związek jest bowiem osobą kojarzoną z inną opcją polityczną – w radzie powiatu reprezentuje klub Prawa i Sprawiedliwości.

Pierwsza próba zwolnienia zakończyła się dla gminy porażką. Sąd pracy uznał wypowiedzenie za niezgodne z prawem i przywrócił Związek do pracy. Wójt nie uzyskała wymaganej zgody Rady Powiatu Kłobuckiego na rozwiązanie stosunku pracy z radną, a procedura – w ocenie sądu – została przeprowadzona wadliwie. Gmina musiała wypłacić wynagrodzenie za okres pozostawania bez pracy i ponieść koszty procesu. Do tego doszły rachunki kancelarii z Zabrza. 

Wydawało się, że wyrok powinien zamknąć sprawę. Stało się inaczej.

30 czerwca ubiegłego roku roku Stobiecka ponownie wręczyła radnej wypowiedzenie. Tym razem sytuacja w urzędzie przybrała dramatyczny obrót. Po spotkaniu z wójt Agnieszka Związek zasłabła na korytarzu. Wezwano karetkę, a radna trafiła na obserwację do szpitala w Częstochowie. Z relacji świadków wynikało, że napięcie było ogromne. W mediach natomiast wójt miała określić całe zajście jako „teatrzyk” i „symulację”.

Druga próba zwolnienia była jeszcze bardziej kuriozalna pod względem formalnym. Wójt zwróciła się do rady powiatu o zgodę na wypowiedzenie warunków pracy i płacy – czyli tzw. wypowiedzenie zmieniające. Tymczasem Związek wręczono dokument rozwiązujący stosunek pracy definitywnie. Innymi słowy – powiat opiniował zmianę warunków zatrudnienia, podczas gdy faktycznie chodziło o całkowite zwolnienie z pracy.

Komisja doraźna rady powiatu, która analizowała sprawę, wskazała na poważne nieścisłości i rekomendowała odmowę wyrażenia zgody. Większość w radzie postanowiła jednak poprzeć wniosek wójt. Tyle że nawet ta uchwała zapadła już po fakcie – kiedy radna nie pracowała od ponad dwóch miesięcy. Rada debatowała nad czymś, co w praktyce nie miało już znaczenia. Procedura stała się fasadową farsą.

Nie było więc wątpliwości, że po raz drugi w cały spór wkroczy sąd pracy. Ten najpierw zabezpieczył roszczenie, nakazując dalsze zatrudnianie Związek do czasu zakończenia postępowania, a przed tygodniem wydał wyrok. Radna została ponownie przywrócona do pracy w Urzędzie Gminy Miedźno. To jest drugi, mocny i jednoznaczny sygnał, że decyzje kadrowe w tej sprawie wójt Stobieckiej były wadliwe.

W międzyczasie Agnieszka Związek przez wiele miesięcy była formalnie zatrudniona. Wynagrodzenie wypłacano, bo wymagało tego zabezpieczenie sądu. Ponadto gmina płaciła za prawną batalię, za obsługę kancelarii, za procesy. Ten ostatni to niemal 8 tys. zł samych kosztów sądowych. A praca, którą mogła wykonywać doświadczona urzędniczka odpowiedzialna za inwestycje, pozostawała w zawieszeniu.

Drugi przegrany proces w tej samej sprawie stawia przed wójt Eweliną Stobiecką poważne pytania – o kompetencje doradców, o nadzór prawny, a w końcu o to, czy polityczne i osobiste animozje nie przysłoniły chłodnej analizy przepisów.

Nawet jeśli przyjąć najbardziej życzliwą interpretację dla władz gminy, pozostaje fakt, że po raz kolejny sąd wskazał na poważne naruszenia prawa pracy. A to już jest kwestia elementarnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, co rodzi kolejne pytania – o standardy zarządzania gminą, o szacunek dla prawa czy odpowiedzialność za publiczne pieniądze. Bo za każdy proces, każdą godzinę pracy prawników, każdą sądową porażkę nie płaci wójt z własnej kieszeni. Płaci budżet gminy, a więc mieszkańcy.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Zakład odpadów zawieszony, ale obawy realne. Pół tysiąca osób podpisało petycję, skarżą się na milczenie urzędu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Niedawną sesję rady miejskiej zdominował temat, który – choć formalnie „zawieszony” – wywołał wśród mieszkańców osiedla Kuźniczka realny niepokój i poczucie, że o sprawach najwyższej wagi dowiadują się zbyt późno. Na sali pojawiła się jedna z mieszkanek reprezentujących społeczność osiedla. W centrum sporu znalazły się dwie kwestie. Chodziło o planowane uruchomienie zakładu zbierania i przetwarzania odpadów oraz sposób informowania mieszkańców o postępowaniu środowiskowym. Emocje rosły wraz z kolejnymi wypowiedziami, bo każda ze stron mówiła o czymś innym. Mieszkańcy o strachu, konsekwencjach i zaufaniu, urząd – o procedurach, granicach prawa i formalnych obowiązkach.

Mieszkanka, która zabrała głos, rozpoczęła od pytania czy burmistrz i radni zapoznali się z petycją złożoną w magistracie 5 lutego.

– Przyznam się szczerze, takiej petycji nie czytałem – odparł przewodniczący rady Rafał Balcerzak.

Z kolei burmistrz Mateusz Kluba próbował zdjąć z dyskusji element „faktu dokonanego”, wskazując, że sama teza o planowanej inwestycji wprost nie odpowiada obecnemu stanowi sprawy.

– Nie ma planowanej takiej inwestycji. Taka petycja wpłynęła, mam ją przed sobą – mówił.

Kobieta, podkreślając, że petycja została skierowana również do rady, odczytała jej treść na forum. Dokument zawierał żądanie wydania negatywnej decyzji środowiskowej dla przedsięwzięcia dotyczącego zbierania i przetwarzania odpadów innych niż niebezpieczne na wskazanych działkach w obrębie Kuźniczka. W petycji akcentowano obawy o zdrowie i komfort życia, ryzyko pożaru, emisję szkodliwych substancji, hałas, odór, wzmożony ruch ciężarówek oraz spadek wartości nieruchomości. Autorzy domagali się podjęcia działań blokujących inwestycję i skutecznego informowania wszystkich podpisanych o ewentualnym wznowieniu postępowania.

Wystąpienie mieszkanki miało wyraźny ciężar. Podkreśliła, że zebrano 485 podpisów.

– To ponad jedna dziesiąta mieszkańców Krzepic – mówiła, podkreślając, że sama skala poparcia pokazuje, jak silne są obawy. – Inwestor ma trzy lata na to, żeby to odwiesić. Czy możemy uzyskać zapewnienie, że jeśli cokolwiek się stanie w tej sprawie, to te wszystkie 485 osób zostanie poinformowanych? – dociekała.

W odpowiedzi przewodniczący zwrócił uwagę, że temat nie jest radzie obcy, bo – jak relacjonował – były spotkania inicjowane przez radnych Tobiasza Ogórka i Mariana Rutkowskiego, reprezentujących teren Kuźniczki. Zarysował również chronologię, w której świetle planowano spotkanie na 10 lutego, ale nie doszło do niego, ponieważ 30 stycznia pełnomocnik reprezentujący inwestora złożył wniosek o zawieszenie postępowania.

Kluczowym momentem była jednak odpowiedź radcy prawnej magistratu. To ona postawiła sprawę w ramy formalne, które dla mieszkańców brzmiały jak odmowa, niezależnie od intencji.

– Z tego, co ja się orientuję, to stroną postępowania są chyba osoby zamieszkujące do stu metrów od inwestycji, więc ja nie widzę podstaw prawnych, faktycznych, żeby informować wszystkie osoby, które podpisały się w petycji. Każda z tych osób, która ma dostęp do internetu, ma możliwość zapoznania się na stronie BIP-u albo na tablicy ogłoszeń z każdym etapem – stwierdziła mecenas.

Mieszkanka ripostowała, że wśród podpisanych są osoby z obszaru wspomnianych stu metrów, które – jak twierdziła – nie zostały poinformowane o wszczęciu postępowania przed jego zawieszeniem, co wzmogło obawy, że w przyszłości sytuacja się powtórzy.

W tym momencie burmistrz wszedł mocniej w ton polemiczny. Z jednej strony odtworzył chronologię działań urzędu od wpływu wniosku, wezwania do uzupełnień, publikację na BIP, zawiadomienia do instytucji opiniujących, jak katowicki RDOŚ, Wody Polskie i sanepid, a następnie wniosek pełnomocnika o zawieszenie postępowania. Z drugiej – zaczął odpierać sugestie, że ktoś stawia interes inwestora ponad mieszkańcami, co zostało zapisane w petycji.

– Nie liczcie na to, że będą informacje wysyłane do wszystkich podpisanych. Proszę śledzić BIP – mówił Kluba.

To ostatnie zdanie – w kontekście wyraźnego napięcia na sali – zabrzmiało jak emocjonalna odpowiedź na presję społeczną. Dla mieszkańców sednem zdawała się jednak nie personalna odpowiedzialność, lecz mechanizm zarysowany jako „minimum” formalne kontra oczekiwanie realnej, aktywnej informacji.

Mieszkanka Kuźniczki wskazała również na zarzut, który w relacji z sesji wybrzmiał szczególnie mocno. Jej zdaniem informacji nie było na tablicach ogłoszeń, mimo że – jak twierdziła – powinny się tam pojawić. Przywołała też zdjęcia wykonane w styczniu, które miały to potwierdzać. Podniosła też postulat, by urząd szerzej wykorzystywał kanały komunikacji, skoro w innych sprawach gmina publikuje treści na stronach internetowych.

– O tak ważnej inwestycji (…) można by było umieścić informację, że taki proces jest – podnosiła, domagając się praktyki regularnych spotkań z radą osiedla i wykorzystania jej jako kanału przekazywania informacji. Z jej relacji wynikało, że jej rola sprowadza się tylko do uchwalenia budżetu osiedla, a nie jako partner w rozmowach o sprawach newralgicznych dla mieszkańców – przekonywała.

Po tej wypowiedzi przewodniczący przeszedł w ton obrony rady i urzędu, wskazując na falę komentarzy i „hejtu” w mediach społecznościowych oraz na to, że radni byli informowani na komisjach, a radni z Kuźniczki – jak podkreślał – podjęli działania.

– Zwołali zebranie, uruchomili kanały przekazu, planowali kolejne spotkania. Nie zgodzę się z tym, że coś jest zamiatane pod dywan. Trzeba społeczeństwo poinformować, a takim przekaźnikiem jest radny z tego terenu – argumentował Balcerzak.

W odpowiedzi mieszkanka wyraźnie próbowała zdjąć z rozmowy warstwę konfliktu i sprowadzić ją do jednego postulatu.

– Prosimy jedynie o informację w razie wznowienia postępowania lub pojawienia się podobnych przedsięwzięć – dodała.

Jednocześnie przewodniczący przyznał, że fizyczne ogłoszenia na tablicach są kruche – „kartka może być zrywana” – co nie rozwiązywało jednak zasadniczego sporu o standard komunikacji urzędu miejskiego.

Włodarz Krzepic, odnosząc się do sugestii spotkań z radą osiedla, wyjaśniał, że spotkania z sołtysami miały inny cel, a osiedla nie mają w tym zakresie umocowań. Ponownie podkreślił, że sprawa formalnie „nie istnieje w obrocie”, bo postępowanie jest zawieszone.

– Cóż powiedzieć? Burmistrz jest organem i musi robić to, co do niego należy. I tylko tyle – stwierdził Kluba.

W dalszej części głos zabrał radny Tobiasz Ogórek, który relacjonował działania podjęte po spotkaniu z mieszkańcami. Wspomniał o spisaniu uwag, złożeniu pisma do burmistrza wraz z radnym Marianem Rutkowskim oraz deklarację, że w razie nowych informacji mieszkańcy będą powiadamiani dostępnymi kanałami.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Co się działo w królewskim obozie pod Dankowem? Historyk ujawni kulisy wyprawy na Śląsk

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Gminny Ośrodek Kultury w Lipiu zaprasza mieszkańców na spotkanie historyczne poświęcone jednemu z mniej znanych, ale niezwykle ciekawych epizodów z dziejów regionu. Tematem wykładu będzie „Obóz królewski pod Dankowem i Krzepicami w 1474 roku – czyli jak to Kazimierz Jagiellończyk na Śląsk się wyprawiał”.

Spotkanie poprowadzi dr hab. Andrzej Kobus, który przybliży okoliczności wyprawy króla Kazimierza Jagiellończyka na Śląsk oraz to, co działo się w królewskim obozie zorganizowanym w rejonie Dankowa i Krzepic. Organizatorzy podkreślają, że wykład ma mieć charakter przystępny, skierowany do szerokiego grona odbiorców, a jednocześnie oparty na rzetelnej wiedzy historycznej.

W centrum opowieści znajdą się wydarzenia z 1474 roku, kiedy królewska wyprawa miała wymiar nie tylko militarny, ale również polityczny. Uczestnicy spotkania mają poznać kulisy funkcjonowania królewskiego zaplecza w terenie: jak wyglądało życie w obozie, jakie decyzje zapadały, jak organizowano logistykę oraz jakie strategie towarzyszyły przedsięwzięciu. Wykład ma również pomóc zrozumieć szerszy kontekst wydarzeń – w tym realia XV wieku oraz znaczenie regionu w ówczesnych układach sił.

Jak zapowiadają pracownicy GOK-u, spotkanie ma być propozycją zarówno dla pasjonatów historii, jak i dla osób, które dopiero zaczynają interesować się przeszłością najbliższej okolicy. Temat osadzony jest bowiem w lokalnym krajobrazie, a jednocześnie dotyczy wydarzeń związanych bezpośrednio z polityką Królestwa Polskiego i jego relacjami z obszarem Śląska w drugiej połowie XV wieku.

Wydarzenie odbędzie się dzisiaj o godz. 17.00.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Droga za miliony, zamknięty wyjazd i otwarty konflikt. Burza wokół DW 491 w Miedźnie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Lutowa sesja Rady Gminy Miedźno została zdominowana przez temat przebudowy drogi wojewódzkiej nr 491 i skutków rozwiązań projektowych. Te – jak wynikało z głosów na sali – wchodzą mieszkańcom w codzienność znacznie mocniej, niż ktokolwiek zakładał jeszcze kilka miesięcy temu. Punkt dotyczący inwestycji ściągnął na obrady wicemarszałka województwa śląskiego. W sali pojawili się również mieszkańcy, których najbardziej dotyczy planowana likwidacja bezpośredniego wyjazdu z ulicy Księżycowej na DW 491 i związane z tym przerzucenie całego ruchu w rejon szkoły, przedszkola, ośrodka zdrowia i punktów usługowych.

Wójt Ewelina Stobiecka, otwierając dyskusję, próbowała ustawić sprawę w kategoriach konsekwencji formalnych i finansowych, podkreślając, że gmina już wcześniej deklarowała wsparcie inwestycji poprzez przekazanie gminnych działek oraz że zmiany projektu na etapie realizacji mogą oznaczać opóźnienia i ryzyka kosztowe. Jednocześnie przyznała, że w toku robót pojawiły się „pewne problemy” i liczy na rozmowę, która pozwoli je rozwiązać.

Jako pierwszy głos zabrał jeden z radnych, który przez lata mieszkał przy ulicy Księżycowej i – jak podkreślał – zna problem od strony praktycznej. Wyliczał układ ulic na osiedlu, zagęszczenie zabudowy jednorodzinnej i fakt, że w godzinach dowozu dzieci ruch rośnie „kilkunastokrotnie”. W jego ocenie zamknięcie Księżycowej nie jest drobną korektą organizacji ruchu, tylko zmianą, która natychmiast kumuluje cały strumień pojazdów w jednym newralgicznym punkcie.

– Księżycowa jest tak naprawdę ulicą, która służyła nam do rozładowywania ruchu osiedlowego. Na ten moment wszystko tak naprawdę kumuluje się praktycznie na jednym wyjeździe na ulicy Słonecznej – stwierdził.

Wskazał też na wątpliwości wobec rozwiązania alternatywnego, które przewijało się w rozmowach – łącznika przez skwer. Jego zdaniem taki łącznik nie rozwiąże problemu, a może go „zaognić”, bo i tak sprowadzi ruch do jednego wylotu na DW 491. Podniósł również argument o manewrowaniu pojazdów większych niż osobowe.

– Pierwotna propozycja o budowie łącznika daje jakieś możliwości, tylko pytanie, czy rozwiązanie to jest bezpieczne. Nie mamy tam zakazu ani tonażu, ani wjazdu o określonej długości pojazdu. Po co ulepszać coś, co tak naprawdę przez kilkadziesiąt lat funkcjonowało i było bezpieczne? – pytał radny.

Kolejna wypowiedź była już bardziej alarmowa. Padły słowa o realnej uciążliwości, której mieszkańcy już doświadczają, mimo że roboty trwają i docelowa organizacja nie jest jeszcze wdrożona. Mówiono o niewidocznym skrzyżowaniu, o konieczności „wysuwania się na połowę drogi”, o utrudnieniach dla śmieciarek i służb ratunkowych.

– To skrzyżowanie stało się ruchliwe, niebezpieczne, stwarzające ryzyko różnych niebezpiecznych sytuacji. Nie muszę chyba wspominać o utrudnionym też dostępie wszelkich służb ratowniczych. Nawet prosty wywóz śmieci sprawia trudność. Poruszanie się w tym momencie na wstecznym biegu nie jest bezpieczne – zauważyła jedna z radnych.

W dalszej części dyskusji mocno wybrzmiał wątek zaniedbań proceduralnych i komunikacyjnych. Inny z samorządowców przywołał korespondencję sprzed dekady, z której – jak argumentował – wynikało, że już wtedy była „podpowiedź” dotycząca możliwości odstępstw lub rozwiązań poza pasem drogowym, ale temat nie został domknięty. Najostrzej jednak uderzył w sposób informowania mieszkańców. Według niego ludzie dowiedzieli się o zamknięciu wyjazdu późno, a mapy i koncepcje nie były czytelnie przedstawiane.

– Nie wszyscy się na mapie znają, nie wiedzą o co chodzi – przekonywał.

Padł również wątek pieniędzy i – co istotne – oskarżenie o straszenie kosztami bez konkretnych wyliczeń. Radny próbował podważyć narrację o „kilkuset tysiącach złotych” i przedstawił własne szacunki, porównując koszt metra drogi z inną inwestycją gminną.

– Nikt nam nie podał ile. Napisano kilkaset tysięcy. Żadnego szczegółowego wyliczenia już nie. Jeżeli czegoś się nie wykonuje, to kasa zostaje – mówił.

Po wypowiedziach radnych głos zabrali przedstawiciele mieszkańców. Najpierw Marzena Nowak, mieszkanka ulicy Księżycowej odczytała petycję, pod którą – jak wskazała – podpisało się 107 osób.

– Wnosimy stanowczy sprzeciw wobec planów likwidacji bezpośredniego wyjazdu, który istnieje już od ponad 50 lat. Zamknięcie spowoduje utrudnienia dla służb ratunkowych oraz służb komunalnych, śmieciarki i odśnieżarki. Już na chwilę obecną natężenie ruchu na ulicach Szkolnej i Słonecznej jest bardzo duże. Nie sądziliśmy, że ta ulica jest zamknięta tylko chwilowo i że wyjazd będzie bezpośredni – można było usłyszeć.

W jej relacji pojawił się też obraz codzienności, który wracał potem w kolejnych wypowiedziach. Śmieciarka cofająca tyłem, poranne kursy, wąskie ulice, nerwowe manewry i poczucie, że decyzje zapadają „na papierze”, a nie w realnym układzie komunikacyjnym.

Kolejny mieszkaniec, Martin Saczek, uderzył w sedno, które przewijało się podskórnie od początku. Jego zdaniem cały spór ma źródło w tym, że projektowanie odbyło się bez realnych konsultacji z ludźmi, którzy później będą żyć z konsekwencjami.

Na sali wybrzmiał również problem niezwiązany bezpośrednio ze skwerem i Księżycową, ale z samą przebudową DW 491. Chodziło o wjazdy na pola i działki. Inna z mieszkanek mówiła wprost o braku dojazdu do gospodarowanych od dekad gruntów, o frustracji i groźbie eskalacji w postaci złożenia petycji i sprawy sądowej.

Paulina Grabowska z kolei opisała przypadek „wspólnego wjazdu” z sąsiadem, który – według niej – w praktyce oznacza wjazd „bardziej przez las sąsiada” i uniemożliwia uprawę oraz wykorzystanie działki.

– To tak wygląda, jakby ktoś miał do dwóch mieszkań jedno wejście – porównywała obrazowo.

W dalszej kolejności do sprawy odniósł się Grzegorz Boski, wicemarszałek województwa śląskiego, który pojawił się tego dnia na sesji.

– Droga była projektowana dziesięć lat temu i albo biorę ten projekt taki, jaki jest, albo wyrzucam do kosza i zaczynamy pracę od nowa – powiedział.

Kluczowa teza, która przewijała się potem wielokrotnie i stawała się osią sporu, dotyczyła odstępstw od warunków technicznych. Wicemarszałek mówił, że obecnie nie można o nie wystąpić, bo decyzja nie jest ostateczna, a odwołania mieszkańców blokują formalne kroki.

– Wszyscy jesteśmy zakładnikiem prawa, które obowiązuje – skwitował.

Tyle że jego wywód, choć boleśnie prawdziwy, nie uspokoił sali. Wręcz przeciwnie – w pewnym momencie doszło do spięcia i ostrej reprymendy ze strony przewodniczącego Zbigniewa Graja, gdy pojawiły się głosy „z sali”, a wicemarszałek poprosił o możliwość wypowiedzi bez przerywania.

– To jest sesja rady gminy. Proszę o tym pamiętać. O tym, kto dostanie głos ja decyduję, a nie państwo decydujecie – grzmiał przewodniczący musztrując zgromadzonych w sali sesyjnej.

W praktyce ten fragment pokazał, jak wysoki był poziom emocji. Mieszkańcy chcieli reagować na bieżąco, a prowadzący obrady próbując przywrócić formalną dyscyplinę, zamiast studzić napięcie, tylko je uwypuklił.

Najbardziej konkretna propozycja ze strony przedstawiciela władz województwa padła dopiero później. Polityk rozdał radnym szkic rozwiązania, które – jak tłumaczył – miało połączyć dwie sprzeczne potrzeby. Chodziło o zachowanie charakteru skweru i umożliwienie przejazdu mieszkańcom ulicy Księżycowej, choć nie w formie klasycznego skrzyżowania z DW 491.

– Przy samej granicy działki alejka z kostki o szerokości trzech metrów z dopuszczeniem ruchu lokalnego. Co najważniejsze, nie wytniemy ani jednego drzewa, a samochody będą mogły warunkowo tylko przejeżdżać jako lokalne dojazdy do posesji – tłumaczył.

Problem w tym, że część radnych uznała propozycję za „pozorną” i nie rozwiązującą kwestii zawracania, wjazdu pojazdów komunalnych i rozładowania ruchu szkolnego.

– To nie zmienia nic. Uważam, że to jest akurat rozwiązanie takie średnie – stwierdził jeden z radnych.

Wicemarszałek odpowiadał, że miejsce do zawracania można doprojektować, a szkic ma jedynie „zwizualizować” kierunek kompromisu.

– Nie ma rozwiązania takiego, żeby wszyscy byli zadowoleni – odparł.

Wraz z kolejnymi wypowiedziami wyraźnie rosło napięcie. Jeden z mieszkańców otwarcie zapowiedział sprzeciw.

– Będziemy bojkotowali tą inwestycję do samego końca. I będziemy nawet wychodzić na ulicę – powiedział.

Padł też zarzut wobec argumentacji prawnej przedstawianej przez urzędnika z województwa, że jest wybiórcza.

– Wy wybieracie sobie argumenty z kompletnych przepisów – zarzucił inny mieszkaniec.

W odpowiedzi wicemarszałek wrócił do tezy o formalnym braku możliwości wystąpienia o odstępstwo w tym momencie.

– Prosiłbym, żeby słuchać ze zrozumieniem. Jeżeli decyzja będzie miała status ostateczny, można wtedy o tym myśleć – dodawał.

W toku dyskusji wybrzmiał też emocjonalny głos jednej z mieszkanki, która opisała codzienną sytuację przy szkole i na osiedlu. W jej wypowiedzi wrócił motyw śmieciarki cofającej od szkoły, ale też scenariusze, które – jej zdaniem – pokazują, że ryzyko rośnie z dnia na dzień. Mówiła o manewrach pod szkołą, braku widoczności, dzieciach wybiegających na jezdnię i braku ogrodzenia terenu szkoły.

– Proszę popatrzeć na naszą ulicę. Jedzie śmieciara. Jedzie od samej szkoły tyłem, bo nie ma gdzie nakręcić. A gdyby mój dom się palił? Gdzie straże mają stanąć? Trzeba być tam i trzeba to widzieć. A nie to, co się narysuje na papierze. Dopiero jak się stanie tragedia, wtedy będzie dopiero – alarmowała.

Jej wypowiedź wybrzmiała jak oskarżenie wprost, iż inwestycja, która miała poprawić bezpieczeństwo, w jednym z najbardziej wrażliwych punktów gminy może to bezpieczeństwo realnie pogorszyć.

W końcowej części dyskusji wrócił jeszcze jeden sporny wątek. Chodziło o nazewnictwo i konsekwencje prawne.

– W piśmie Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach wyraźnie zostało napisane, że jest to przebudowa DW 491. Więc nie jest to budowa nowej drogi – wypunktował radny Ireneusz Kluba.

Ten sam radny odczytał fragment odpowiedzi, z której wynikało, że zatoka autobusowa w rejonie skrzyżowania jest problemem formalnym i bezpieczeństwa, a jej rezygnacja „otwiera drogę” do odtworzenia skrzyżowania z ulicą Księżycową. To uderzało w samo centrum sporu, bo część mieszkańców i radnych od początku twierdziła, że to właśnie lokalizacja zatoki „blokuje” możliwość zachowania wyjazdu.

– Nie można sytuować zatoki autobusowej w rejonie skrzyżowania dróg publicznych – mówił radny cytując odpowiedź ZDW. – Dopiero ewentualna zgoda gminy na rezygnację z istniejącej zatoki otwiera formalną drogę do odtworzenia skrzyżowania. Niech to będzie pięć lat, ale ta ulica niech będzie otwarta – podsumował Kluba.

Ostatecznie spotkanie z urzędnikiem z Katowic nie przyniosło jednoznacznego finału. Wicemarszałek przedstawił kompromisową propozycję „alejki” przez skwer i zadeklarował, że zajmie się problemem wjazdów na pola – ale poprosił o szczegółowe informacje przekazane za pośrednictwem urzędu. Obiecał też, że sprawdzi, czy da się doraźnie odblokować zatarasowany wyjazd, jeśli nie ma ku temu technicznych przeszkód.

Jednocześnie z sali padały oskarżenia o brak konsultacji, o zaniedbania sprzed lat, o straszenie kosztami bez konkretów oraz o to, że mieszkańcy zostali postawieni przed faktami dokonanymi. Na tle tych zarzutów propozycja „trzymetrowej alejki” została przyjęta co najwyżej jako punkt wyjścia – i to przez część – a nie jako rozwiązanie, które zamknie spór.

Najbardziej niepokojące wnioski płyną jednak z tonu spotkania, gdyż problem nie jest już tylko techniczny. To kryzys zaufania do procesu inwestycyjnego – od projektowania, przez informowanie, po tłumaczenie decyzji. Jeśli w najbliższych tygodniach nie padną twarde decyzje i nie zostanie przedstawiony czytelny, policzalny plan wraz z odpowiedzialnością po stronie instytucji, to konflikt będzie narastał – a mieszkańcy już wprost mówią o bojkocie.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Deficyt rośnie, dochody maleją, wydatki idą w górę. Na koniec roku prawie dwadzieścia cztery miliony długu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

10 lutego rada gminy przyjęła uchwałę zmieniającą po raz kolejny plan finansowy samorządu na bieżący rok. Po zmianach dochody wynoszą ponad 62,3 mln zł, wydatki – 79,8 mln zł. Różnica to blisko 17,5 mln zł deficytu. To więcej niż po styczniowej korekcie i wyraźnie więcej niż zakładano w grudniu, gdy budżet był uchwalany.

W zmianach, o których pisaliśmy tutaj, niepokoi przede wszystkim przyjęty kierunek. Dochody zmniejszono łącznie o ponad 953 tys. zł. Symboliczny wzrost dochodów bieżących – o 24 tys. zł – nie równoważy spadku dochodów majątkowych, które obniżono o prawie 978 tys. zł. Krótko mówiąc wpływy są niższe, niż jeszcze niedawno planowano.

W tym samym czasie wydatki zwiększono o prawie 2,7 mln zł. Na bieżące funkcjonowanie gminy przeznaczono o 793 tys. zł więcej, a na inwestycje – o blisko 1,9 mln zł.

Deficyt w wysokości 17,5 mln zł ma zostać pokryty z kilku źródeł. Ponad 4,5 mln zł to kredyty bankowe, a 4,2 mln zł – emisja obligacji komunalnych. Do tego 6,6 mln zł wolnych środków z lat ubiegłych oraz 2,12 mln zł z rozliczeń i dotacji, w tym unijnych. Część pieniędzy to więc nowy dług.

Z planów wynika, że na koniec roku zadłużenie samorządu ma sięgnąć około 24 mln zł.

Podczas sesji radni nie zgłaszali pytań. Dwunastu zagłosowało za przyjęciem uchwały, dwóch wstrzymało się od głosu. Decyzja zapadła szybko. Jej skutki będą rozłożone na lata.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Umowy podpisane. Rusza budowa centrów przesiadkowych w Kłobucku i w dwóch sąsiednich gminach

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Projekt budowy centrum przesiadkowego oraz węzłów przesiadkowych na terenie gmin Kłobuck, Miedźno i Popów wchodzi w fazę realizacji. Jak poinformował kłobucki magistrat, partnerzy przedsięwzięcia podpisali umowy z wykonawcami wyłonionymi w postępowaniach przetargowych prowadzonych w formule „zaprojektuj i wybuduj”. – Tym samym zakończył się etap formalny, a inwestycja przechodzi do fazy robót budowlanych – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski.

Jak podkreśla włodarz Kłobucka, centra przesiadkowe mają poprawić dostępność i komfort korzystania z transportu publicznego, a także zachęcić mieszkańców do wyboru komunikacji zbiorowej zamiast indywidualnego transportu samochodowego.

– W praktyce oznacza to ograniczenie liczby aut wjeżdżających do centrów miejscowości, poprawę płynności ruchu i zmniejszenie korków, co przekłada się na oszczędność czasu – wyjaśnia burmistrz Zakrzewski.

Inwestycja ma również wymiar środowiskowy. Mniejszy ruch samochodowy ma przełożyć się na niższą emisję spalin i gazów cieplarnianych, a tym samym spowodować poprawę jakości powietrza. Ograniczenie liczby pojazdów oznacza także redukcję hałasu w przestrzeni publicznej, co z kolei – jak zakładają urzędnicy – wpłynie na komfort życia mieszkańców.

Całkowita wartość projektu wynosi ponad 7,6 mln zł. Kwota dofinansowania sięga 6,2 mln zł, natomiast wkład własny partnerów projektu wynosi 1,1 mln zł. Finalizacja zadania zaplanowana jest na koniec roku.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Ferie zimowe w Przystajni. GOKSiR zaprasza na warsztaty, sport i wydarzenia kulturalne

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Przystajni

Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Przystajni przygotował rozbudowaną ofertę zajęć na tegoroczne ferie zimowe. Program skierowany jest do dzieci i młodzieży z terenu gminy i łączy warsztaty artystyczne, zajęcia edukacyjne, wydarzenia kulturalne oraz aktywność sportową. Organizatorzy podkreślają, że liczba miejsc na część zajęć jest ograniczona i obowiązują wcześniejsze zapisy.

W ramach „Zimowej Pracowni – Bałwankowy misz-masz”, która odbywać się będzie w Centrum Usług Społecznościowych przy ulicy Częstochowskiej, zaplanowano cykl tematycznych warsztatów. Dzieci będą mogły wziąć udział m.in. w zajęciach plastycznych i rękodzielniczych. W programie znalazły się także eksperymenty w ramach „Zimowego laboratorium – Czary Mary”, warsztaty cukiernicze „Słodki Ciaśtuś”, zajęcia z origami pod hasłem „Geometria na papierze” oraz „Malowanie nitką – haft matematyczny”. Ferie zakończy spotkanie „Mały artysta”, podczas którego dzieci będą malować obrazy według numerów.

– Zajęcia prowadzone będą w podziale na grupy wiekowe. Dla dzieci od 7. roku życia w godz. od 10.00 do 11.30 oraz od 12.00 do 13.30. Natomiast dla dzieci powyżej 5. roku w godz. od 14.30 do 15.30 oraz pomiędzy 16.30 a 17.30 – informują pracownicy GOKSiR-u.

Jak deklarują, w programie ferii nie zabraknie również propozycji kulturalnych. 17 lutego o godz. 10.00 w jego siedzibie GOKSiR przy ulicy Targowej odbędzie się spektakl „Legenda o mrozie” w wykonaniu Akademii Małego Teatru. Na 27 lutego zaplanowano z kolei „Małe Kino w GOKSiR”.

– Zwieńczeniem całego cyklu będzie wystawa prac uczestników oraz ogłoszenie wyników konkursu plastycznego „Przestrzenny bałwanek 3D” połączone z wręczeniem nagród – dodają organizatorzy gminnych ferii.

Istotnym elementem tegorocznej oferty są „Sportowe wyzwania”, które odbywać się będą w hali sportowej w Przystajni. Dla uczniów klas I-VI oraz VII-VIII przygotowano turnieje piłki nożnej w formule 1×1 (18 lutego) oraz 4+3 (23 lutego), a także zajęcia lekkoatletyczne (25 i 26 lutego). Dodatkowo 17 lutego w Szkole Podstawowej w Borze Zajacińskim zaplanowano turniej sołectw w futbolu stołowym, natomiast 19 lutego w GOKSiR odbędzie się turniej tenisa stołowego.

Część wydarzeń ma charakter otwarty, jednak na warsztaty obowiązują wcześniejsze zapisy – najpóźniej do dwóch dni przed planowanymi zajęciami. Zgłoszenia przyjmowane są w siedzibie GOKSiR telefonicznie pod numerem 34 319 10 22, a także w Centrum Usług Społecznościowych w godzinach popołudniowych. Szczegółowe informacje dostępne są też na stronie internetowej ośrodka.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

MOK z Kłobucka szykuje wycieczkę dla seniorów. Jeden dzień, trzy zamki i malownicza Jura

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Miejski Ośrodek Kultury w Kłobucku organizuje wycieczkę dla seniorów na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Wyprawa odbędzie obejmie zwiedzanie najciekawszych atrakcji regionu, połączone z opieką przewodnika oraz wspólnym posiłkiem. Liczba miejsc jest ograniczona.

– Celem wyjazdu jest nie tylko poznanie walorów przyrodniczych i historycznych Jury, ale także integracja oraz aktywne spędzenie czasu w gronie rówieśników – zachęca do udziału w nim Olga Skwara, dyrektor MOK-u.

Program obejmuje wizytę w Jaskini Głębokiej, spacer na Górę Zborów oraz zwiedzanie trzech jurajskich warowni.

– Odwiedzimy zamki w Ogrodzieńcu, Pilcza w Smoleniu oraz ten w Bydlinie – dodaje dyrektor Skwara.

Organizatorzy zapewniają kompleksową obsługę wyjazdu. W cenie 240 zł uczestnicy otrzymają przejazd autokarem, bilety wstępu do zwiedzanych obiektów, obiad, kawę, herbatę i deser, ubezpieczenie oraz opiekę przewodnika jurajskiego.

Wycieczka odbędzie się 27 kwietnia. Zbiórkę zaplanowano na parkingu przy Miejskim Ośrodku Kultury w Kłobucku. Wyjazd nastąpi o godz. 7.00, a powrót przewidziany jest w godzinach wieczornych. Organizator zastrzega możliwość niewielkich zmian w programie oraz harmonogramie.

Zapisy prowadzone są w siedzibie kłobuckiego MOK-u w pokoju instruktorów. Dodatkowe informacje można uzyskać telefonicznie pod numerem 573 252 409. Termin zgłoszeń upływa 17 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Taekwon-do, kickboxing, CrossFight – i to bez opłat. Kto może dołączyć?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. KS Wojownik

Zimowa przerwa od szkoły nie musi oznaczać bezczynności. Klub sportowy KS Wojownik Kłobuck zaprasza dzieci, młodzież i dorosłych do aktywnego spędzenia ferii w ramach akcji „Zima w mieście”. W tym czasie wszystkie treningi są otwarte i bezpłatne także dla osób, które dotychczas nie trenowały w klubie.

Propozycja skierowana jest do tych, którzy ferie spędzają w domu, ale chcą wykorzystać wolny czas w sposób aktywny. Klub umożliwia udział w zajęciach próbnych bez względu na wcześniejsze doświadczenie sportowe. Treningi odbywają się w sali przy ulicy 11 Listopada 16 w Kłobucku.

– Osoby spoza klubu powinny wcześniej zapisać się przez stronę internetową, aby uzyskać kod dostępu do obiektu – informują trenerzy.

Uczestnicy mogą wybierać spośród kilku dyscyplin i grup wiekowych. Zajęcia taekwon-do dla najmłodszych w wieku od 3 do 4 lat odbywają się w soboty o godz. 10.50, dla 5-latków o godz. 9.50, a dla 6-latków o godz. 9.00. Dzieci w wieku 7 lat trenują we wtorki i czwartki o godz. 16.00, natomiast grupa 8-latków i starszych spotyka się w poniedziałki i środy również o godz. 16.00.

Młodzież w wieku 10-18 lat może uczestniczyć w treningach kickboxingu we wtorki i czwartki o godz. 17.30, a dorośli od 19. roku życia – w środy i piątki o godz. 20.30. Z kolei zajęcia CrossFight, skierowane do osób od 14 lat wzwyż, odbywają się w poniedziałki i czwartki o godz. 19.30. Dla zawodników klubu przewidziano także sobotnie zajęcia na basenie o godz. 16.00.

– Osoby niepełnoletnie powinny być pod opieką dorosłych – przypomina KS Wojownik.

Organizatorzy podkreślają, że ferie to dobry moment, by oderwać się od ekranów i sprawdzić różne formy aktywności fizycznej. Uczestnicy mogą spróbować swoich sił w kilku dyscyplinach i wybrać tę, która najbardziej im odpowiada.

CZYTAJ DALEJ

Wręczyca Wielka

Wręczyca Wielka chce zawalczyć o rządowe środki. Wójt: Stawką nowa jakość infrastruktury sportowej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Wręczyca Wielka

Rozwój infrastruktury sportowej był tematem spotkania, które odbyło się w Sejmiku Województwa Śląskiego w Katowicach. W wydarzeniu uczestniczyła wójt Gminy Wręczyca Wielka Anna Syguda. Konferencję zorganizowano w ramach cyklu ogólnopolskich spotkań ministra sportu i turystyki z przedstawicielami samorządów.

Gospodarzem wydarzenia był minister Jakub Rutnicki, który wraz z przedstawicielami resortu zaprezentował założenia programów ministerialnych na 2026 rok. Omówiono przede wszystkim instrumenty wsparcia dotyczące budowy, rozbudowy i modernizacji obiektów sportowych, a także działania ukierunkowane na rozwój sportu powszechnego.

Podczas spotkania przedstawiono szczegóły dotyczące zasad naboru wniosków, poziomu możliwego dofinansowania oraz harmonogramów planowanych konkursów. Samorządowcy mieli możliwość uzyskania informacji na temat kryteriów oceny projektów oraz kierunków, w których Ministerstwo zamierza rozwijać wsparcie dla lokalnych inwestycji sportowych.

– Udział w spotkaniu stanowił element przygotowań naszej gminy do ubiegania się o środki zewnętrzne na rozwój infrastruktury sportowej. Programy resortowe mogą stanowić istotne wsparcie dla samorządów planujących poprawę dostępności i jakości obiektów sportowych, zarówno dla dzieci i młodzieży, jak i dorosłych mieszkańców – mówi wójt Anna Syguda.

CZYTAJ DALEJ

Powiat kłobucki

Rynek pracy w powiecie kłobuckim. Statystyka ostrzega, struktura niepokoi

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Freepik

Powiat kłobucki zamknął 2025 rok z poziomem bezrobocia wyraźnie wyższym niż średnia krajowa i wojewódzka. Sama ta dysproporcja nie jest zaskoczeniem dla tych, którzy od lat obserwują lokalny rynek pracy. Dopiero jednak zestawienie twardych liczb z ich strukturą pokazuje, że nie mamy do czynienia z chwilowym wahaniem, lecz z problemem o znacznie głębszym charakterze.

Na koniec grudnia w ewidencji Powiatowego Urzędu Pracy w Kłobucku figurowało 2379 osób bezrobotnych. W ciągu miesiąca ich liczba wzrosła o 55. Stopa bezrobocia wyniosła 7,8 proc., podczas gdy w skali kraju utrzymywała się na poziomie 5,6 proc., a w województwie śląskim – 4,3 proc. To nie jest różnica statystycznie nieistotna. To dystans, który od lat oddziela powiat kłobucki od silniejszych rynków pracy regionu.

Jeszcze więcej mówi struktura bezrobocia. Niemal co druga osoba zarejestrowana w urzędzie pracy to długotrwały bezrobotny. Udział zbliżony do 50 proc. nie świadczy o przejściowych trudnościach, lecz o trwałym wypychaniu części mieszkańców poza rynek pracy. Z każdym kolejnym miesiącem powrót tych osób do zatrudnienia staje się trudniejszy, niezależnie od ogólnej koniunktury. Charakterystyczne jest również to, gdzie bezrobocie koncentruje się najmocniej. Ponad trzy czwarte zarejestrowanych bezrobotnych to mieszkańcy wsi.

Rynek pracy w powiecie kłobuckim nie radzi sobie także z dwiema skrajnymi grupami wiekowymi. Osoby do 30. roku życia stanowią ponad jedną czwartą bezrobotnych, podobnie jak osoby powyżej 50. roku życia. Młodzi mają trudności z wejściem na rynek, starsi z utrzymaniem lub odzyskaniem zatrudnienia. W obu przypadkach ryzyko długotrwałego pozostawania bez pracy jest realne, co znajduje potwierdzenie w danych.

W grudniu z ewidencji urzędu pracy wyłączono 207 osób, z czego 151 podjęło zatrudnienie. Jednocześnie w tym samym miesiącu zarejestrowały się 262 nowe osoby. Bilans pozostaje więc ujemny. To obraz dobrze znany lokalnemu rynkowi. Nawet jeśli część bezrobotnych znajduje pracę, napływ nowych osób szybko niweluje ten efekt.

Nie bez znaczenia jest również charakter dostępnych ofert. Pracodawcy najczęściej poszukują pracowników budowlanych oraz kierowców – zarówno samochodów ciężarowych, jak i dostawczych. Są to zawody wymagające konkretnych kwalifikacji, dyspozycyjności i często dobrej kondycji fizycznej. Dla części osób długotrwale bezrobotnych, starszych lub o niskich kompetencjach jest to bariera trudna do pokonania, niezależnie od liczby ofert widniejących w rejestrach.

Jak wynika z raportu PUP, w ciągu 2025 roku urząd pracy korzystał z pełnego katalogu instrumentów aktywizacyjnych – od staży i prac interwencyjnych, przez dofinansowanie rozpoczęcia działalności gospodarczej, po poradnictwo zawodowe.

Niski odsetek bezrobotnych z prawem do zasiłku – niespełna 14 proc. – dodatkowo obnaża społeczny wymiar sytuacji. Zdecydowana większość osób pozostających bez pracy funkcjonuje bez stałego zabezpieczenia dochodowego, co utrudnia realne poszukiwanie zatrudnienia i zwiększa presję na system pomocy społecznej.

Dane z końca minionego roku pokazują utrwalony stan, w którym lokalny rynek pracy pozostaje słabszy niż otoczenie regionalne. Pewnym punktem odniesienia może być fakt, że liczba bezrobotnych na koniec roku była niższa niż w styczniu 2025 roku, gdy stopa bezrobocia w powiecie kłobuckim wynosiła 8,4 proc. Nie zmienia to jednak zasadniczego obrazu rynku, który od lat boryka się z tymi samymi ograniczeniami.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

To jedna z największych inwestycji w gminie. Kluczowy obiekt w Lipiu przechodzi właśnie modernizację

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Lipie

Trwa modernizacja Gminnej Oczyszczalni Ścieków w Lipiu, jednej z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych realizowanych obecnie na terenie gminy. – Rozpoczęte w drugiej połowie sierpnia ubiegłego roku prace prowadzone są zgodnie z harmonogramem, a ich zaawansowanie przekroczyło już 60 proc. – informuje wójt Bożena Wieloch.

Roboty realizowane są etapami i obejmują zarówno część konstrukcyjną, jak i technologiczną. Do tej pory wykonano m.in. betonowanie pod reaktor biologiczny, izolację pod płytę denną oraz zbrojenie i betonowanie płyt dennych reaktora biologicznego i zbiornika retencyjnego. Zakończono również betonowanie ścian zbiornika retencyjnego oraz ścian reaktora biologicznego, po wcześniejszym wykonaniu szalowania i zbrojenia.

Równolegle prowadzone były prace związane z doposażeniem oczyszczalni. Zamontowano nową prasę, dostarczono dmuchawy, sitopiaskownik oraz nowy układ dozowania. Wykonano także część robót elektrycznych, w tym połączenia międzyobiektowe oraz instalacje kabli zasilających i sterowniczych.

Całkowity koszt modernizacji wyniesie prawie 7,8 mln zł. Na chwilę obecną wykonane prace pochłonęły już blisko 4,8 mln zł, co stanowi ponad 60 proc. całkowitej wartości zadania. Istotnym wsparciem dla budżetu gminy jest dofinansowanie w wysokości 6 mln zł, które znacząco ogranicza udział środków własnych samorządu w realizacji inwestycji.

Co dalej? Zgodnie z harmonogramem prace budowlane i montażowe potrwają do jesieni. Termin końcowy realizacji inwestycji zaplanowano na listopad.

– Po zakończeniu modernizacji oczyszczalnia zyska nowoczesne rozwiązania technologiczne, które poprawią efektywność oczyszczania ścieków i zapewnią stabilne funkcjonowanie obiektu w kolejnych latach – zaznacza wójt Bożena Wieloch.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Szkoła kontra zagrożenia sieci. O czym debatowano w Przystajni?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej w Przystajni

W Szkole Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Przystajni odbyła się konferencja dotycząca wyzwań i zagrożeń jakie niosą nowe technologie w kontekście rodzimego szkolnictwa. Wydarzenie, które poświęcono także problematyce bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie, zgromadziło nauczycieli z różnych części województwa śląskiego, rodziców oraz zaproszonych gości.

Głównym celem konferencji było zwiększenie świadomości dorosłych w zakresie zagrożeń, z jakimi młodzi ludzie mierzą się w świecie cyfrowym, a także wskazanie, w jaki sposób szkoła i rodzice mogą wspólnie wspierać dzieci w bezpiecznym korzystaniu z nowych technologii. Program wydarzenia obejmował wystąpienia ekspertów zajmujących się edukacją, profilaktyką oraz cyberbezpieczeństwem.

Uczestnicy mieli okazję wysłuchać prelekcji dotyczących m.in. specyfiki funkcjonowania pokolenia Generacji Z, zasad higieny cyfrowej, zjawiska hejtu i przemocy słownej w sieci oraz ochrony wizerunku i prywatności w internecie. Poruszane zagadnienia wywołały żywą dyskusję i skłoniły do refleksji nad rolą dorosłych w procesie cyfrowego wychowania dzieci i młodzieży.

Konferencja była również przestrzenią do rozmów i wymiany doświadczeń pomiędzy nauczycielami i rodzicami. Wielokrotnie podkreślano, że tylko spójne i konsekwentne działania podejmowane zarówno w szkole, jak i w domu rodzinnym mogą realnie wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa młodych użytkowników internetu.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Stanisławów w centrum inwestycyjnych prac. Kanalizacja za ponad trzy i pół miliona nabiera kształtu

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Lipie

W Stanisławowie trwają prace związane z budową sieci kanalizacji sanitarnej. Inwestycja stanowi kolejny etap rozbudowy infrastruktury kanalizacyjnej realizowanej na terenie gminy Lipie. – To zadanie ma kluczowe znaczenie dla poprawy warunków sanitarnych oraz ochrony środowiska – mówi wójt Bożena Wieloch.

Przedsięwzięcie w Stanisławowie obejmuje wykonanie kanalizacji sanitarnej grawitacyjnej wraz z przyłączami i sięgaczami, a także kanalizacji tłocznej z niezbędną infrastrukturą techniczną oraz zasilaniem energetycznym. Realizowana inwestycja jest pierwszym etapem większego projektu, który w kolejnych latach zakłada budowę sieci kanalizacyjnej również w miejscowościach Lindów i Julianów.

Wartość zadania sięga bez mała 3,6 mln zł. Zakres prac obejmuje zarówno roboty ziemne, jak i montaż specjalistycznych elementów infrastruktury kanalizacyjnej.

W ramach realizowanego etapu powstanie sieć kanalizacji sanitarnej z rur PCV o średnicy 200 mm i łącznej długości ponad 1600 metrów, wraz z zabudową 44 betonowych studni rewizyjnych. Zaplanowano również wykonanie 70 przyłączy kanalizacyjnych oraz 19 sięgaczy o łącznej długości 830 metrów.

– Istotnym elementem zadania jest budowa rurociągu tłocznego prowadzącego od przepompowni ścieków. Długość rurociągu wyniesie prawie 2 kilometry. W jego ramach powstanie także siedem betonowych studni rewizyjnych oraz jedna studnia rozprężna z tworzywa sztucznego. Całość uzupełni budowa jednej przepompowni ścieków – tłumaczą urzędnicy nadzorujący realizację wspomnianej inwestycji.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Zamiast rysować mają wybudować. Zimowy konkurs czeka na młodych twórców

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Przystajni zaprasza dzieci i młodzież do udziału w Zimowym Konkursie Plastycznym „Przestrzenny Bałwanek 3D”. – Inicjatywa została przygotowana z myślą o tegorocznych feriach zimowych i ma na celu rozwijanie kreatywności, wyobraźni przestrzennej oraz umiejętności manualnych najmłodszych mieszkańców gminy – podkreślają pracownicy GOKSiR-u.

Zadaniem uczestników będzie wykonanie bałwanka w formie przestrzennej, z wykorzystaniem dowolnych materiałów i technik plastycznych. Organizatorzy konkursy podkreślają, że praca musi mieć charakter trójwymiarowy.

– Wykluczone są prace płaskie wykonane na kartce. Maksymalna wysokość bałwanka nie może przekroczyć 30 centymetrów – informują.

Konkurs skierowany jest do dzieci i młodzieży, a forma wykonania pozostaje całkowicie otwarta, co daje uczestnikom szerokie pole do twórczej interpretacji tematu.

Prace konkursowe należy dostarczyć do Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Przystajni do 20 lutego. Można je składać od poniedziałku do piątku, w godz. od 8.00 do 16.00. Rozstrzygnięcie konkursu oraz wręczenie nagród zaplanowano na zakończenie ferii zimowych.

– Uroczyste ogłoszenie wyników odbędzie się 27 lutego w naszej siedzibie. Dzieci i młodzież zachęcamy do licznego udziału. Oczywiście przewidzieliśmy nagrody dla autorów najciekawszych i najbardziej pomysłowych prac – mówią urzędnicy z Przystajni.

Szczegółowe informacje dotyczące zasad konkursu, kryteriów oceny oraz karta zgłoszeniowa dostępne są na stronie goksirprzystajn.pl.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Nie tylko uroczystość, ale i artystyczne przeżycie. Co wydarzy się jutro w Kłobucku?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

W piątek w Kłobucku odbędzie się jubileuszowa X Gala Poetycka im. Władysława Sebyły pod hasłem „Łowco słów, zapomniany i smutny…”. Wydarzenie, organizowane przez Miejski Ośrodek Kultury w Kłobucku, będzie miało charakter zarówno uroczysty, jak i artystyczny, łącząc refleksję historyczną z prezentacją współczesnych interpretacji poezji i piosenki literackiej.

Obchody rozpoczną się o godz. 12.00 przy obelisku Władysława Sebyły. Organizatorzy zaplanowali apel pamięci z udziałem pocztów sztandarowych, szkół, organizacji oraz stowarzyszeń działających na terenie gminy.

– Uroczystości towarzyszyć będzie złożenie wiązanek kwiatów, jako symboliczny hołd dla poety i oficera Wojska Polskiego, którego los na trwałe zapisał się w historii regionu i kraju – mówi Olga Skwara, dyrektor MOK-u.

Druga część gali rozpocznie się o godz. 16.00 już w jego siedzibie. Publiczność zaproszona zostanie na wieczór poezji i piosenki w wykonaniu Iwony Chołuj, Marty Honzatko oraz Michała Rorata, a także grupy Teatr ZET MOK Kłobuck. Program artystyczny ma stanowić współczesne nawiązanie do twórczości i podkreślić jej ponadczasowy charakter.

Władysław Sebyła był wybitnym poetą, prozaikiem i malarzem, zaliczanym do nurtu drugiej awangardy. Urodzony w Kłobucku, należał do czołowych twórców dwudziestolecia międzywojennego. Jego poezja, pełna refleksji nad losem człowieka i kondycją świata, do dziś pozostaje aktualna i inspirująca. Jako oficer Wojska Polskiego został w 1940 roku zamordowany w Charkowie przez NKWD, stając się jedną z ofiar zbrodni katyńskiej.

Patronat nad galą objął burmistrz Jerzy Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Wręczyca Wielka

Śmieci, podatki, wydarzenia i to wszystko w jednym miejscu. Sprawdź, co uruchomiła gmina

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Mieszkańcy gminy Wręczyca Wielka zyskali właśnie nowe, wygodne narzędzie do codziennego kontaktu z samorządem. Bezpłatna aplikacja mobilna „Tu mieszkam” umożliwia szybki dostęp do najważniejszych informacji dotyczących funkcjonowania gminy, usług publicznych oraz bieżących wydarzeń.

Aplikacja została zaprojektowana z myślą o prostocie i funkcjonalności. Użytkownicy mogą w jednym miejscu sprawdzić harmonogramy odbioru odpadów wraz z systemem powiadomień, zapoznać się z aktualnymi wiadomościami i zapowiedziami wydarzeń, a także skorzystać z bezpośrednich danych kontaktowych do urzędu gminy. W aplikacji dostępne są również informacje o podatkach i opłatach lokalnych, poradnik dotyczący segregacji odpadów, zestaw wniosków, deklaracji i dokumentów, a także dane związane z komunikacją autobusową oraz Biuletyn Informacji Publicznej.

– „Tu mieszkam” jest aplikacją całkowicie bezpłatną. Nie wymaga rejestracji ani zakładania konta, a jej użytkowanie nie wiąże się z wyświetlaniem reklam. Dzięki temu mieszkańcy mogą korzystać z niej szybko i bez dodatkowych formalności, traktując ją jako praktyczne źródło aktualnych i sprawdzonych informacji – poinformowali lokalni urzędnicy.

Aplikację można pobrać zarówno na urządzenia z systemem Android, jak i iOS. Rozwiązanie to pozwala na korzystanie z niej szerokiemu gronu użytkowników, niezależnie od posiadanego telefonu.

– Wprowadzenie aplikacji „Tu mieszkam” to kolejny element usprawniający komunikację pomiędzy samorządem a mieszkańcami naszej gminy – dodają pracownicy tutejszej administracji.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Styczniowa korekta, lutowy ból głowy. Gmina Miedźno wchodzi w rok z rekordowym deficytem

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Gminy Miedźno

Uchwalony w grudniu budżet gminy Miedźno na 2026 rok już po kilku tygodniach wymagał istotnych korekt. Zmiany przyjęte przez radnych 20 stycznia wyraźnie zmieniły obraz finansów samorządu, przede wszystkim znacząco zwiększając deficyt. W efekcie plan finansowy gminy wchodzi w nowy rok z większym obciążeniem po stronie długu i ograniczoną przestrzenią do manewru w kolejnych latach.

Pierwotnie, zgodnie z uchwałą z 16 grudnia, dochody gminy Miedźno na 2026 rok zaplanowano na poziomie 62,68 mln zł, przy wydatkach sięgających 71,38 mln zł. Oznaczało to deficyt w wysokości 8,7 mln zł.

Styczniowa nowelizacja budżetu zmieniła te proporcje. Dochody zwiększono o niespełna 624 tys. zł, do poziomu 63,3 mln zł. Jednocześnie wydatki wzrosły aż o 5,75 mln zł, osiągając 77,13 mln zł. W konsekwencji deficyt budżetowy urósł do 13,83 mln zł, czyli o ponad 5,1 mln zł więcej niż pierwotnie zakładano.

W praktyce oznacza to, że tempo wzrostu wydatków wielokrotnie przewyższyło wzrost dochodów, co bezpośrednio przełożyło się na pogorszenie wyniku budżetu.

Po zmianach deficyt stanowi już blisko 22 proc. planowanych dochodów gminy kierowanej przez wójt Ewelinę Stobiecką. Dla porównania – w grudniowej wersji budżetu było to niespełna 14 proc. Tak wyraźny wzrost relacji deficytu do dochodów oznacza, że znaczna część realizowanych w tym roku zadań będzie finansowana nie z bieżących wpływów, lecz z zewnętrznych źródeł oraz środków jednorazowych.

Struktura pokrycia deficytu po zmianach nie pozostawia wątpliwości co do kierunku finansowania. Ponad 8,7 mln zł, czyli przeszło 63 proc. deficytu, ma pochodzić z nowych zobowiązań – kredytów bankowych oraz emisji obligacji komunalnych. Pozostała część zostanie sfinansowana z wolnych środków oraz niewykorzystanych środków z lat ubiegłych.

Choć sięganie po takie rozwiązania jest formalnie dopuszczalne, w praktyce oznacza dalsze zwiększanie obciążeń finansowych gminy w kolejnych latach oraz uzależnienie stabilności budżetu od zdolności do obsługi długu.

Zwiększenie wydatków dotyczy przede wszystkim wydatków majątkowych, które wzrosły o niemal 5,75 mln zł. Oznacza to intensyfikację działań inwestycyjnych, ale jednocześnie ogranicza elastyczność finansową gminy. Przy tak wysokim deficycie każda nieprzewidziana sytuacja – spadek dochodów, wzrost kosztów bieżących czy konieczność dodatkowych wydatków – będzie trudniejsza do zbilansowania bez dalszego zadłużania.

Tegoroczny budżet gminy Miedźno, po styczniowych korektach, jest budżetem wyraźnie bardziej obciążonym niż pierwotnie planowano. Skokowy wzrost deficytu, utrzymanie wysokiego udziału kredytów i obligacji w jego finansowaniu oraz niewielki wzrost dochodów powodują, że realizacja tego planu będzie wymagała dużej dyscypliny finansowej w trakcie roku budżetowego.

Choć formalnie wszystkie wskaźniki mieszczą się w granicach dopuszczalnych przepisami, skala zmian pokazuje, że bieżący rok może okazać się dla gminy wyjątkowo wymagający finansowo, a każda kolejna korekta budżetu będzie musiała być oceniana nie tylko pod kątem potrzeb inwestycyjnych, ale także długofalowych konsekwencji dla stabilności finansowej samorządu.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Więcej pieniędzy na sport, ale nie dla wszystkich po równo. Znamy szczegóły

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Burmistrz Jerzy Zakrzewski ogłosił otwarty konkurs ofert na realizację zadań publicznych związanych ze wspieraniem i upowszechnianiem kultury fizycznej na terenie samorządu w bieżącym roku. Środki finansowe przeznaczone na ten cel zostały podzielone pomiędzy poszczególne miejscowości gminy.

Na realizację zadań w obszarze sportu i rekreacji zaplanowano łącznie 397 tys. zł. Największa pula trafi do Kłobucka. Chodzi o 163 tys. zł. Znaczące środki przewidziano również dla Kamyka, który otrzyma 78 tys. zł, w tym fundusze sołeckie w postaci 3 tys. zł dla sołectwa Kamyk oraz 1 tys. zł dla sołectwa Borowianka. Na zadania realizowane w Łobodnie zabezpieczono 69 tys. zł, w Libidzy 45 tys. zł, natomiast w Nowej Wsi 42 tys. zł.

Dla porównania, w minionym roku na wsparcie kultury fizycznej tutejszy samorząd przeznaczył 390 tys. zł. Wówczas do Kłobucka trafiło 172 tys. zł, do Kamyka 69 tys. zł, do Łobodna 66 tys. zł, do Libidzy 43 tys. zł, a do Nowej Wsi 40 tys. zł. Tegoroczny konkurs oznacza więc niewielki wzrost ogólnej puli środków, przy jednoczesnych przesunięciach pomiędzy poszczególnymi miejscowościami.

Otwarcie ofert złożonych w ramach konkursu zaplanowano na 12 lutego. Wyłonione w postępowaniu organizacje będą realizować zadania służące rozwojowi aktywności fizycznej mieszkańców, szkoleniu sportowemu oraz upowszechnianiu sportu na terenie całej gminy.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Miasto gotowe na sytuacje kryzysowe? Właśnie wymieniono kluczowy element systemu alarmowego

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

W Kłobucku zakończono modernizację systemu alarmowania, której celem było podniesienie poziomu bezpieczeństwa mieszkańców oraz usprawnienie przekazywania informacji w sytuacjach zagrożenia. Inwestycja została zrealizowana w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Zakres prac obejmował wymianę dotychczasowej centrali sterowania syrenami alarmowymi oraz montaż nowoczesnej syreny elektronicznej. Nowe urządzenie, wyposażone w możliwość nadawania komunikatów głosowych, zastąpiło wysłużoną syrenę mechaniczną. Sprzęt został zainstalowany na budynku pogotowia ratunkowego przy ulicy Staszica w Kłobucku, co zapewnia jego dobrą słyszalność oraz sprawne funkcjonowanie w systemie ostrzegania.

Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych pozwala na szybsze i bardziej precyzyjne informowanie mieszkańców o zagrożeniach, takich jak klęski żywiołowe, awarie techniczne czy inne sytuacje wymagające natychmiastowej reakcji. Możliwość emisji komunikatów głosowych zwiększa czytelność przekazu i ułatwia właściwe reagowanie w sytuacjach kryzysowych.

Całkowity koszt inwestycji wyniósł 117 tys. zł i został w całości sfinansowany ze środków Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

– Zrealizowane zadanie stanowi kolejny krok w kierunku wzmacniania lokalnego systemu bezpieczeństwa oraz poprawy gotowości miasta do reagowania na potencjalne zagrożenia – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE