Obserwuj nas

W POWIATACH

Izabela Leszczyna: Najważniejsze zadanie to zatrzymanie drożyzny

fot. Archiwum

Opublikowany

,

Z Izabelą Leszczyną, posłanką i wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, rozmawiamy o polityce rządu oraz programie Koalicji Obywatelskiej i jej pomysłach na wygranie wyborów.

Pani poseł, w ławach parlamentarnych zasiada pani od czterech kadencji. Jakby pani podsumowała tę właśnie mijającą? Jak ona wyglądała z pani punktu widzenia?

Pierwsze co przychodzi mi do głowy to chaos, stopniowo przeradzający się w rządy autokratyczne. Nominaci partii rządzącej, Prawa i Sprawiedliwości, zniszczyli instytucje demokratyczne i zasady państwa prawa. Gdzieś zniknęła nie tylko kultura polityczna, ale też kultura osobista ministrów, którzy przestali uznawać funkcję kontrolną Sejmu. PiS agresywną retoryką, oszczerstwami wobec opozycji, dezinformacją i mało przejrzystymi procedurami legislacyjnymi wytworzył wręcz toksyczną atmosferę. Zmiany regulaminu sejmowego zniweczyły to, co jest istotą parlamentaryzmu i demokracji, czyli wypracowanie poprzez dialog i debatę publiczną, dobrego prawa. Posłowie opozycji byli notorycznie eliminowani z wszelkiej dyskusji. Niejednokrotnie wyłączano nam mikrofony, gdy chcieliśmy się wypowiedzieć w ważnych dla Polaków kwestiach, które akurat nie były po myśli partii rządzącej. Podobnie sytuacja wyglądała w czasie pracy w komisjach. Ostatnie cztery lata to powolne zwijanie się Sejmu, zabijanie jego funkcji kontrolnej. To sytuacja niespotykana, odkąd jestem posłem.

Jest pani członkiem komisji finansów publicznych. Ostatnio rząd przedstawił projekt przyszłorocznego budżetu. Zapewne był on już w jakimś stopniu procedowany. Jak go pani ocenia, jako była wiceminister finansów?

Ustawa o finansach publicznych ma nadrzędną zasadę – pieniądze publiczne powinny być wydawane w sposób celowy i oszczędny. Rząd Mateusza Morawieckiego do finansów publicznych wprowadził „wolną amerykankę”. Z tym stwierdzeniem zgadzają się niemal wszyscy ekonomiści, zresztą sam PiS tego już nawet nie ukrywa. Jak uświadomimy sobie, że rządzący wyrzucili w błoto 1,5 mld zł na budowę elektrowni w Ostrołęce, 70 mln zł na nieprzydatne respiratory od handlarza bronią, zaciągnęli ponad 400 mld zł długu poza budżetem państwa, czyli poza kontrolą społeczną, czy wydali 7 mld zł na niepotrzebne łóżka covidowe, a w tym czasie mieliśmy ponad dwieście tysięcy nadmiarowych zgonów Polaków, to obraz stanu państwa maluje się dramatycznie. To wszystko pokazuje kompletny brak umiejętności zarządzania pieniędzmi podatników. Budżet kancelarii premiera Morawieckiego wzrósł wielokrotnie. Kłamali, że ich rządy będą tanie i skromne, a tak naprawdę skala marnotrawstwa pieniędzy jest gigantyczna. Także w spółkach skarbu państwa. Jak donosiły media, państwowe, giełdowe spółki wypłaciły ludziom związanym z PiS około 45 mln zł nagród.

Ale wracając do przyszłorocznego budżetu?

Rząd PiS zaplanował wydać 165 mld zł więcej niż wynoszą dochody budżetowe. To największa dziura budżetowa w historii. Czyli już teraz założyli, że na to, co sami zapisali w budżecie, zabraknie 165 mld zł. Trzeba będzie się zadłużyć o tę kwotę i jeszcze bardziej powiększyć już i tak katastrofalne zadłużenie Polski. PiS zwiększył nasze zadłużenie o ponad bilion złotych. Jeśli podzielimy ten dług na nas wszystkich, to na każdego z nas, zgodnie z projektem budżetu na przyszły rok, przypadnie ponad 56 tys. zł!

Mówi się o wielkich wydatkach na zdrowie czy na zbrojenia.

Tak to tłumaczy rząd. Ale kłamie. Wydatki z budżetu państwa na ochronę zdrowia mają wynieść w przyszłym roku dokładnie 0,87 proc. PKB. Reszta to są składki, które płacą Polacy w postaci podniesionej do 9 proc. składki zdrowotnej. I tę płaci każdy – emeryt, przedsiębiorca czy etatowy pracownik. Z budżetu pieniędzy na zdrowie jest wstydliwie mało. Polska jest w ogonie państw europejskich, które inwestują w ochronę zdrowia. Co do zbrojeń, to znowu w tym przypadku rząd kłamie. Jasne jest, że armię trzeba modernizować, co do tego jest pełna zgoda. Jednakże PiS robi to, zaciągając długi w innych państwach, jak choćby w Korei Południowej lub w Stanach Zjednoczonych, czy poprzez wydatki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, który także jest poza budżetem. Więc to, czym rząd uzasadnia ten ogromny deficyt, to tylko wytrych propagandowy. Potrzeby pożyczkowe państwa w przyszłym roku to 340 mld zł. Finanse publiczne są naprawdę zdewastowane. Inwestycje są w zapaści, a przecież to jest serce gospodarki. To, co ją napędza. Spadły one z ponad 20 proc. PKB za naszych czasów do 16 proc. PKB. W gospodarce widać recesję i mamy bardzo wysoką, dwucyfrową inflację. Drugą najwyższą w Europie po Węgrach.

No właśnie, niewątpliwie inflacja i ogromny wzrost cen od kilku lat spędza sen z powiek Polaków. Jakie pomysły ma Koalicja Obywatelska, by tę sytuację naprawić i zahamować inflację?

Bez wątpienia będzie to absolutny priorytet – wzmocnienie polskiego złotego i zatrzymanie drożyzny to najważniejsze zadanie po wygranych wyborach. Jak to zrobić? Po pierwsze, musimy zdjąć pisowską blokadę z pieniędzy unijnych, z Krajowego Planu Odbudowy i Funduszu Spójności. KPO to 270 mld zł, a dwa razy tyle jest w Funduszu Spójności. Założone w tych programach cele już powinny być realizowane. Tych pieniędzy nie dostaniemy, jeśli nie przywrócimy praworządności w naszym kraju. To warunek konieczny. PiS upartyjniając władzę sądowniczą poszedł na wojnę z podstawowymi zasadami unijnymi i łamie traktaty unijne. Niezależność sądów to fundament demokracji, fundament Unii Europejskiej. Dopóki rządzi PiS tej praworządności nie będzie, bo oni nie zgodzą się na niezależne sądy. Upartyjnione sądy mają im zapewnić bezkarność. Odblokowanie tych pieniędzy to natychmiastowe umocnienie złotówki i odzyskanie wiarygodności na rynkach finansowych. Polska wróci do wspólnoty europejskiej. Staniemy się znowu przewidywalnym krajem. Silny złoty i niższa inflacja to niższe koszty obsługi długu. A wzrost inwestycji dzięki środkom unijnym to dalsze hamowanie inflacji. Natomiast to, co od wielu miesięcy robi Adam Glapiński, jest działaniem na szkodę portfeli Polaków i całej gospodarki. Zlikwidujemy podatek Belki, to znaczy, że jeśli ktoś ma oszczędności, to na lokacie w banku będzie mógł więcej zarobić. I jeszcze jeden z najważniejszych czynników antyinflacyjnych – musimy zapewnić tani prąd, dzięki transformacji energetycznej.

Dlaczego jest to tak ważne? Jak to zrobić i czy w ogóle można to zrobić w krótkim czasie?

Cała gospodarka musi mieć prąd. Tani prąd, bo tylko wtedy polskie firmy będą konkurencyjne. A dlaczego prąd jest drogi? Bo przez osiem lat PiS „zaorał” energię wiatrową, nie zainwestowano w sieci dystrybucyjne niskiego napięcia, dlatego nawet jak Polacy mają fotowoltaikę na dachu, to ta energia nie jest odbierana. Właśnie ze względu na niewydolność sieci. Bez dużych inwestycji w energetykę nie będzie taniego prądu. Nie uda się to bez środków europejskich. Europa odchodzi od węgla. Na to zgodził się zresztą sam Morawiecki, natomiast sekwencja kolejnych ruchów rządu jest pokazem ignorancji i braku jakiejkolwiek koordynacji i logiki działań. PiS walczy z odnawialnymi źródłami energii, a jednocześnie doprowadza do zamykania kopalń. Drogi prąd zniszczy konkurencyjność naszego przemysłu, naszych przedsiębiorców, a co za tym idzie – naszą gospodarkę i nasze budżety domowe. Przemyślana transformacja energetyczna to największe wyzwanie, przed jakim stoi nasze państwo. My chcemy, by mieszkańcy uniezależnili się od państwowych monopolistów i mieli dostęp do tanich źródeł własnej energii.

Wspomniała pani o braku inwestycji. Nie tak dawno rząd ogłosił przecież wielką inwestycję Intela w Polsce. Coś więc jednak się dzieje.

Inwestycja Intela pod Wrocławiem to będzie ułamek tego, co Intel zamierza zainwestować w Europie. Planowana fabryka Intela w Niemczech to inwestycja rzędu 30 mld euro. U nas ma być 4 mld euro. Nie wykorzystaliśmy szansy po pandemii, kiedy zerwane zostały łańcuchy dostaw. Pandemia pokazała, że często głównym dostawcą produktów, półproduktów i surowców w wielu branżach są Chiny. To uświadomiło wszystkim, jak światowa gospodarka uzależniona jest od Państwa Środka. Postawiono na większą dywersyfikację dostaw. Kiedy globalni gracze przewartościowują swoje strategie rozwojowe, przenoszą produkcję i zakłady, to pisowski rząd śpi, a nawet gorzej, bo walcząc z Unią i upartyjniając sądy zniechęca inwestorów do Polski. Takich inwestycji w nowe, strategiczne technologie, powinniśmy ściągać do Polski dużo więcej. Nasz kraj to świetnie przygotowani specjaliści, doskonała lokalizacja w centrum Europy, dobra infrastruktura komunikacyjna i niestety wciąż niższe, a więc konkurencyjne, płace.

Mówiąc o niezależności sądów stwierdziła pani, że PiS ich upartyjnieniem chce sobie zapewnić bezkarność. Koalicja Obywatelska po przejęciu władzy zapowiada rozliczenie czy wręcz osadzenie głównych decydentów tej partii w więzieniach. Kogo i za co?

Rozliczymy te osiem lat rządów PiS-u. To jest także w przedstawionych przez Koalicję Obywatelską 100 konkretach na pierwsze sto dni naszych rządów. Wskazujemy nazwiska osób, wobec których mamy już sformułowane wnioski do prokuratury i Trybunału Stanu. Warunek pierwszy – trzeba na nowo uniezależnić prokuraturę od wpływów politycznych. Minister Sprawiedliwości nie może być Prokuratorem Generalnym zarazem. Jarosław Kaczyński będzie odpowiadał za sprawstwo kierownicze, za nielegalną próbę zmiany ustrojowej, bowiem politycy PiS-u bez zmiany Konstytucji ustawami zmieniali ustrój. Nie podobał im się trójpodział władzy. Prokuratura zbada działania Szumowskiego, Cieszyńskiego, Macierewicza, Kamińskiego i jego ludzi, którzy nielegalnie inwigilują Polaków Pegasusem oraz hejterów z Ministerstwa Sprawiedliwości. Przed Trybunałem Stanu będą z kolei odpowiadać Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin, Zbigniew Ziobro, Adam Glapiński oraz szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za to, co zrobił z telewizją publiczną i mediami w Polsce. Lista zarzutów i przypadków złamania prawa jest bardzo długa.

Rozwińmy wątek stu propozycji na pierwsze sto dni waszego rządu. Podzieliliście je na kilkanaście obszarów, w tym choćby propozycje kierowane do rodzin, ludzi młodych ludzi, seniorów, kobiet, przedsiębiorców. Sporo miejsca poświęciliście służbie zdrowia, podatkom, budownictwu mieszkaniowemu czy energetyce. Może zacznijmy po kolei. Na co Polacy mogą liczyć jeśli 15 października zdecydują się powierzyć ster rządów w kraju największej opozycyjnej formacji?

To jest przede wszystkim program, który ma posprzątać bałagan po złej władzy i rozwiązać najważniejsze problemy Polaków. Niekompetencja PiS-u, pomimo znacznych transferów socjalnych z naszych wspólnych przecież pieniędzy, tak naprawdę doprowadziła do zubożenia naszego społeczeństwa. Tylko cztery ostatnie lata ich rządów to skumulowana inflacja, która sięga prawie 50 proc. Tylko w te cztery lata z kont i portfeli Polaków wyparowały setki miliardów złotych oszczędności, bo zjadła je właśnie inflacja. Młodych ludzi nie stać na mieszkanie, bo zła polityka fiskalna i monetarna wywindowała oprocentowanie kredytów. W naszych propozycjach chcemy wprowadzić nieoprocentowane kredyty na zakup lub remont mieszkania dla osób do czterdziestego piątego roku życia, chcemy przeznaczyć 10 mld zł na budownictwo komunalne, na remonty pustostanów. Zasób mieszkań jest duży w Polsce, trzeba je tylko na nowo oddać ludziom, wprowadzić na rynek. Pisowskie Mieszkanie Plus zbankrutowało. Proponujemy także comiesięczne 1,5 tys. zł dla kobiet, które przed ukończeniem trzeciego roku życia dziecka powracają do pracy z urlopu macierzyńskiego, a dla przedsiębiorców wprowadzimy zasadę płacenia podatku dochodowego tylko od zapłaconych faktur. Dzięki temu tysiące małych przedsiębiorców unikną zapaści finansowej, a pracownicy zachowają miejsca pracy. Zmniejszymy ponadto inne zobowiązania podatkowe. To aż nieprawdopodobne, ale PiS obciążył Polaków ponad trzydziestoma nowymi daninami i podatkami. Kwota wolna od podatku wzrośnie do 60 tys. zł, uważamy, że będzie to duża motywacja do podejmowania pracy i ograniczenia szarej sfery. Przedsiębiorcy zyskają jeden miesiąc wolny od składek na ubezpieczenia społeczne, za to otrzymają wtedy świadczenie urlopowe. Ponadto ZUS przejmie od pierwszego dnia płatność za zwolnienia lekarskie pracowników w mikroprzedsiębiorstwach. Zracjonalizujemy także wysokość składki zdrowotnej, będzie zryczałtowana.

A w służbie zdrowia? Ten temat co wybory budzi emocje i ciągle jest źle, ciągle mówi się o słabej jakości usług zdrowotnych.

Ochrona zdrowia w Polsce umiera w oparach obłudy ze strony rządzących. Wspominałam już o katastrofalnej w skutkach walce z pandemią, o wydaniu miliardów złotych na łóżka, respiratory, szpitale tymczasowe. W służbie zdrowia chcemy przede wszystkim poprawić dostęp do lekarzy specjalistów, szczególnie w małych miejscowościach, bo tam sytuacja jest najgorsza. Brakuje specjalistów, a kolejki są nawet na kilka lat do przodu. Nie ma szans, by szybko dostać się do specjalistów, nie ma szans na szybką konsultację, zabieg czy operację. Żeby ochrona zdrowia była na miarę naszych oczekiwań, to trzeba ją realnie dofinansować, doinwestować i efektywnie zorganizować cały system, a nie pozorować działania. Obecnie wydatki na polską ochronę zdrowia są jednymi z najniższych w Europie. Nie ma programów profilaktycznych, a jak jakieś są, to poza skierowaniem na badania nikt się później pacjentem nie interesuje. Wśród naszych propozycji jest bon zdrowotny na profilaktykę i leczenie stomatologiczne dla dzieci i młodzieży, zniesienie limitów NFZ na leczenie szpitalne, wprowadzenie czytelnego, ale przyjaznego dla pacjenta, systemu rejestracji wizyt u lekarzy. Zapewnimy prawo do bezpłatnego znieczulenia przy porodzie, opieki okołoporodowej, badań prenatalnych i pełną refundację in vitro. Na obszarach pozbawionych odpowiedniej diagnostyki stworzymy Powiatowe Centra Zdrowia zapewniające powszechny i równy dostęp do diagnostyki, leczenia ambulatoryjnego i świadczeń specjalistycznych. Pieniądze, te miliardy złotych, które idą obecnie na propagandowe szczucie na opozycję w TVP Info, pójdą na walkę z rakiem oraz na opiekę psychologiczną i psychiatryczną dla dzieci. To potwornie zaniedbana sfera, przez co cierpią polskie dzieci.

Szczególnie bliski, z racji wykształcenia, powinien być pani temat edukacji. Na jej zły stan zwracają uwagę właściwie wszystkie ugrupowania.

Bardzo ważne jest, aby polska edukacja była ciekawsza i bardziej praktyczna. Musimy odchudzić podstawę programową. W czasach, kiedy wszyscy mamy encyklopedię we własnej kieszeni, w telefonie, kiedy sztuczna inteligencja zaczyna odgrywać coraz większą rolę, w Polsce wymagamy od dzieci, by znały na pamięć wszystkie dopływy Wisły czy Odry. To niedorzeczne. Dziecko musi nauczyć się rozumienia świata, a nie wkuwania wiedzy na pamięć. Szkoła i nauczyciele muszą rozwijać w dzieciach pasje i zainteresowania. Szkoła ma rozwijać a nie indoktrynować, jak to próbuje robić minister Czarnek. Aby to zrobić, zawód nauczyciela musi odzyskać właściwą mu godność, pozycję i autonomię. Chcemy wprowadzić gamę zajęć dodatkowych, by w autorskich zajęciach dzieci odkrywały swój potencjał, a uczniowie słabsi otrzymali wsparcie. Płace w szkolnictwie muszą być wyższe, minimum o 30 proc. Nauczyciel więcej zarobi na jednym etacie, w jednej szkole, prowadząc dodatkowe zajęcia, niż dzisiaj na dwóch etatach. Poświęci więcej uwagi swoim uczniom. Praca, która nie niesie za sobą odpowiedniej gratyfikacji finansowej, demotywuje i to widzimy w oświacie.

Poznaliśmy propozycje dla kraju, a czy może ma pani jakieś propozycje stricte dla regionu częstochowskiego?

Przede wszystkim chcemy wszystkim samorządom, także tym w naszym regionie, oddać pieniądze, które zabrał im PiS. Polski Ład odchudził samorządy o kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie. Tego nie rekompensuje rozdawanie kartonowych czeków na inwestycje lokalne. Samorządy powinny mieć silne dochody własne. Po to one powstały, by na szczeblu lokalnym decydować o tym, co jest dla lokalnej społeczności ważne. Po to wybiera się sołtysów, wójtów, burmistrzów, prezydentów i radnych, by reprezentowali interesy mieszkańców. W naszej propozycji samorządy otrzymają więcej zadań, ale też znacznie więcej pieniędzy na ich realizację. Chcemy wzmocnić pozycję samorządów, których PiS nie lubi i zwalcza, próbując uzależnić od władzy centralnej. Rozwój samorządów wzmocni ponadto budownictwo komunalne. W samej Częstochowie na mieszkanie komunalne oczekuje około tysiąca rodzin. Wspomniałam wcześniej, że na taki program chcemy przeznaczyć 10 mld zł. Nowe mieszkania i te istniejące, ale wyremontowane, o niskich czynszach, zatrzymają mieszkańców w naszych małych ojczyznach. Trzeba ponadto wzmocnić szpitale powiatowe w naszym subregionie, bo mają olbrzymie długi. Potrzebne są nowe obwodnice, bo autostrada i ruch, który generuje, przysparza uciążliwości mieszkańcom Kłobucka, Myszkowa, Żarek, ale i mniejszych miejscowości. W końcu wsparcia wymaga rolnictwo, którego opłacalność PiS zniszczył swoimi decyzjami i zaniedbaniami. Subregion północny województwa powinien być „spichlerzem” Śląska. Poseł Szymon Giżyński obiecał Jura Agro Fresh Park, który miał być między innymi magazynem dla płodów rolnych. Powołali spółkę, która oprócz płacenia pensji prezesom i radzie nadzorczej właściwie nic więcej nie zrobiła. Mieliśmy mieć największą w Polsce giełdę spożywczą, a przez kilka ostatnich lat postawili jedynie dwa billboardy przy autostradzie. Takie same, czyli żadne efekty, ma inna spółka „Wiolinowa”, która miała budować mieszkania plus. Wycięli las, przejedli 1,5 mln zł na pensje zarządu. PiS dużo obiecywał, ale poza dobrze płatnymi posadami dla swoich działaczy partyjnych i ich rodzin, nic nie zrobił.

Dziękuję za rozmowę.

W POWIATACH

Oddolne projekty z wielomilionowym wsparciem. LGD rozdysponują duże środki na rozwój regionu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Tomasz Żak/UMWS

Ponad 77 mln zł trafi do lokalnych społeczności w województwie śląskim. O tym, na co pójdą te pieniądze, w dużej mierze zdecydują Lokalne Grupy Działania.

LGD to partnerstwa tworzone przez samorządy, organizacje społeczne i mieszkańców. To właśnie one przygotowują lokalne strategie i wybierają projekty, które najlepiej odpowiadają na potrzeby ludzi w danym miejscu. W północnej części regionu do takich grup trafi łącznie ponad 16 mln zł.

Środki podzielono na trzy główne kierunki. Pierwszy dotyczy dzieci i młodzieży – chodzi o różnego rodzaju zajęcia, warsztaty i inicjatywy rozwijające umiejętności, których często nie ma w standardowej edukacji. Drugi kierunek skierowany jest do dorosłych, zwłaszcza tych, którzy mają trudniej na rynku pracy – tu chodzi o naukę nowych umiejętności i podnoszenie kwalifikacji. Trzeci obszar to działania społeczne – integracja mieszkańców, aktywizacja seniorów, wsparcie dla młodzieży czy inicjatywy budujące lokalne więzi.

Konkrety widać już na poziomie poszczególnych grup. Lokalna Grupa Działania „Zielony Wierzchołek Śląska” z Kłobucka będzie dysponować kwotą ponad 5,7 mln zł. Pieniądze trafią zarówno na projekty dla młodych, jak i dorosłych oraz działania społeczne.

Stowarzyszenie „Razem na Wyżyny” z Mykanowa rozdysponuje ponad 3,5 mln zł. To środki m.in. na inicjatywy edukacyjne i działania, które mają ożywić lokalne społeczności.

Ponad 2,2 mln zł trafi do LGD „Bractwo Kuźnic” w Poczesnej. Tu nacisk położono głównie na edukację i wzmacnianie aktywności mieszkańców.

Z kolei „Partnerstwo Północnej Jury” z Janowa będzie realizować projekty o wartości ponad 4,6 mln zł, skupiające się przede wszystkim na edukacji i integracji społecznej.

W praktyce te miliony zostaną podzielone na mniejsze granty – pojedyncze projekty mogą dostać nawet do 100 tys. zł. To właśnie dzięki temu powstaną konkretne działania.

Jak podkreślają władze województwa, chodzi nie tylko o same inwestycje, ale o coś więcej – o pobudzenie aktywności mieszkańców i wzmocnienie lokalnych społeczności. I to właśnie na tym poziomie, najbliższym ludziom, te pieniądze mają zrobić największą różnicę.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie marcowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Spotkanie z Zandbergiem i Owcą w Częstochowie. Czas na TurboPolskę?

Opublikowany

,

Materiał sponsorowany
fot. Partia Razem

Partia Razem z nowym planem dla polskiej gospodarki! Otwarte spotkanie z Adrianem Zandbergiem i Aleksandrą Owcą odbędzie się w Częstochowie. Już w niedzielę 12 kwietnia o godz. 16.00 w Muzeum monet i medali św. Jana Pawła II przy ulicy Jagiellońskiej 67/71 Zandberg i Owca opowiedzą o TurboPolsce – planie przełomowych inwestycji w polski przemysł, energetykę i nowoczesne technologie. Struktury Razem zapraszają do wysłuchania wystąpień i indywidualnych rozmów z liderami partii.

ZAPISZ WYDARZENIE NA FACEBOOKU tutaj. Potrzebujemy planu!

Dzięki ciężkiej pracy Polaków jesteśmy dziś 20. gospodarką świata. Polska ma świetnych pracowników, specjalistów i naukowców, potencjał na rozwój własnych technologii, patentów, oraz strategicznych gałęzi nowoczesnego przemysłu. Wykorzystanie tego potencjału spoczywa jednak w rękach polityków. Tegoroczny, głodowy budżet dla nauki oznacza degradację laboratoriów i sprzętu badawczego, zatrzymanie wielu projektów i wyjazd z kraju zdolnych naukowców. Opóźnienia w inwestycjach energetycznych duszą możliwości polskiego przemysłu. Widmo grupowych zwolnień wisi nad wieloma ważnymi branżami. Jesteśmy w punkcie zwrotnym.

– Dlaczego nie ma pieniędzy na leczenie? Dlaczego szkoły są niedofinansowane? Dlaczego nie stać Cię na mieszkanie? Mamy się nie interesować, wziąć się za łby z sąsiadem, z ojcem, z siostrą o Giertycha albo o Ziobrę – to jest ich odpowiedź. Mamy patrzeć na ten teatrzyk, kiedy kradną nasza przyszłość – przekonuje współprzewodnicząca Razem Aleksandra Owca.

Jak nigdy wcześniej Polska potrzebuje planu. Jak przekonują liderzy Partii Razem – nie mamy czasu na pustą wojnę Platformy i PiS. Właśnie dlatego ekipa Razem rusza w Polskę, by z mieszkańcami naszych miast porozmawiać o przyszłości. Liderzy ugrupowania odwiedzają wszystkie 49 byłych i obecnych stolic wojewódzkich, na spotkaniach w całym kraju przedstawią plan strategicznych inwestycji w naukę, infrastrukturę, tanią i czystą energię, zabezpieczenie najważniejszych gałęzi produkcji w kraju. Podczas pierwszych spotkań mieszkańcy wielu miast od Bielska-Białej po Zamość mieli już okazję usłyszeć o tym, w jaki sposób państwo może budować bezpieczeństwo lekowe, wspierać polską produkcję robotów przemysłowych, tworzyć publiczne centra obliczeniowe, czy uruchomić plan budowy w Polsce 8 reaktorów jądrowych.

– O tym chcemy Wam dziś opowiedzieć. Nie o dinozaurach z PRL-u, nie o zamrażarce Czarzastego, nie o tym, kto jest zdrajcą, a kto Niemcem, nie o tym, kto kogo wsadzi. Dosyć już tego! Czas zająć się tym, co ma znaczenie: pracą i mieszkaniami, centrami obliczeniowymi i robotami w przemyśle, elektrownią jądrową, polskim programem satelitarnym. Polską z atomu, krzemu i stali – mówił na starcie nowego cyklu spotkań współprzewodniczący Adrian Zandberg.

Każde ze spotkań to świetna okazja do posłuchania o kolejnych przełomowych projektach, rozmowy o przyszłości Polski, indywidualnych konwersacji z posłami i liderami Razem.

Wstęp wolny! Nie może tam Państwa zabraknąć.

Niedziela 12 kwietnia, godz. 16.00 w Muzeum Monet i Medali św. Jana Pawła II przy ulicy Jagiellońskiej 67/71.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Ile dziś kosztuje brawura za kierownicą? Teraz zapłacisz za to znacznie więcej

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
for. Komenda Powiatowa Policji w Myszkowie

3 marca weszła w życie nowelizacja przepisów ruchu drogowego, która znacząco zaostrzyła konsekwencje dla kierowców przekraczających prędkość. Najważniejsza zmiana dotyczy możliwości zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h nie tylko w terenie zabudowanym, ale również poza nim – na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. To właśnie na takich odcinkach najczęściej dochodzi do najtragiczniejszych w skutkach wypadków.

Nowe przepisy zaczęły działać niemal natychmiast. Wystarczyły cztery dni od ich wejścia w życie, by pierwsi kierowcy w województwie śląskim przekonali się, jak dotkliwe mogą być konsekwencje brawurowej jazdy. 7 marca policjanci z częstochowskiej drogówki zatrzymali dwóch kierujących, którzy przekroczyli dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h poza obszarem zabudowanym.

Pierwsza interwencja miała miejsce na drodze wojewódzkiej nr 483. Kierujący osobowym suzuki poruszał się z prędkością 152 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 90 km/h. Za tak znaczne przekroczenie prędkości został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. zł, na jego konto dopisano 14 punktów karnych, a policjanci zatrzymali mu prawo jazdy na trzy miesiące.

Jeszcze bardziej niebezpieczną jazdę odnotowano w Lgocie Błotnej. Kierowca toyoty w obszarze z ograniczeniem prędkości do 50 km/h rozpędził samochód aż do 161 km/h. Za tak rażące naruszenie przepisów otrzymał mandat w wysokości 2,5 tys. zł, 15 punktów karnych oraz – podobnie jak poprzedni kierowca – stracił prawo jazdy.

Obowiązujący taryfikator mandatów jasno pokazuje, że przekraczanie prędkości może dziś oznaczać bardzo poważne konsekwencje finansowe. Za przekroczenie prędkości do 10 km/h kierowca zapłaci 50 zł i otrzyma jeden punkt karny. Przy przekroczeniu o 11-15 km/h mandat wynosi 100 zł i dwa punkty karne, a przy 16-20 km/h – 200 zł i trzy punkty. Przekroczenie o 21-25 km/h to już 300 zł i pięć punktów, natomiast o 26-30 km/h – 400 zł i siedem punktów.

Znacznie surowiej karane są wyższe przekroczenia. Przy prędkości większej o 31-40 km/h mandat wynosi 800 zł i dziewięć punktów karnych, a w przypadku recydywy nawet 1,6 tys. zł. Przekroczenie o 41-50 km/h oznacza 1 tys. zł mandatu i jedenaście punktów, a w recydywie 2 tys. zł. Jeszcze drożej robi się przy przekroczeniach powyżej 50 km/h – od 1,5 tys. zł i trzynaście punktów, aż do 2,5 tys. zł i piętnaście punktów karnych, gdy kierowca jedzie ponad 70 km/h szybciej niż pozwalają przepisy. W przypadku recydywy kara może sięgnąć nawet 5 tys. zł.

Recydywa drogowa oznacza ponowne przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h w ciągu dwóch lat od poprzedniego wykroczenia. W takich sytuacjach wysokość mandatu jest podwajana. Jedno jest pewne. Dziś chwila brawury na drodze może bardzo szybko przełożyć się na pusty portfel i przymusową przerwę od kierownicy.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie lutowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Prezydent Częstochowy zatrzymany przez CBA. Śledztwo dotyczy podejrzenia korupcji

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. UM Częstochowy

Dzisiaj agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka. Informację potwierdził Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Jak przekazał, zatrzymanie nastąpiło na polecenie prokuratora Śląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach, w ramach postępowania dotyczącego przestępstw o charakterze korupcyjnym. Do zatrzymania doszło przed godziną 9.00 rano, w okolicy miejsca zamieszkania samorządowca.

– Obecnie prowadzone są przeszukania i zabezpieczanie dokumentów w kilku miejscach na terenie Częstochowy. Sprawa dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa korupcyjnego. Po zakończeniu tych czynności zatrzymany mężczyzna zostanie przewieziony do katowickiej prokuratury. Na tym etapie są to jedyne informacje, które mogę przekazać – poinformował Dobrzyński.

Śledztwo prowadzi departament ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, prezydentowi mogą zostać przedstawione zarzuty związane z korupcją. Prokuratura na razie nie ujawnia szczegółów sprawy.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych nie potwierdził, czy w sprawie zatrzymano inne osoby. Podkreślił, że czynności są w toku, a o dalszych decyzjach, w tym o ewentualnych zarzutach, poinformuje prokuratura.

Sprawa ma poważny wymiar polityczny i administracyjny, ponieważ dotyczy urzędującego prezydenta jednego z największych miast w regionie. Kolejne informacje mają zostać przekazane po zakończeniu czynności procesowych w Katowicach.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Województwo śląskie wkracza do akcji. Rusza zbiórka generatorów dla pogrążonego w ciemności Kijowa

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Freepik

Województwo śląskie włącza się do ogólnopolskiej akcji zbiórki sprzętu dla Ukrainy. To odpowiedź na kolejne zmasowane ataki rosyjskie na Kijów, w wyniku których, jak podkreślono w komunikacie, blisko 60 proc. miasta wciąż pozostaje bez prądu. Systematyczne uderzenia w infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą doprowadziły do krytycznej sytuacji humanitarnej, w której dostęp do energii elektrycznej stał się warunkiem przetrwania.

Jak przypomniano, jeszcze w styczniu, decyzją premiera Donalda Tuska, na Ukrainę trafiły urządzenia chroniące ludność cywilną przed skutkami mrozów. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych przekazała 379 generatorów prądu oraz 18 nagrzewnic. W najbliższym czasie, ze środków unijnych, przekazanych zostanie kolejne 447 generatorów. Skala potrzeb jest jednak znacznie większa.

Z opublikowanej listy zapotrzebowania wynika, że Kijów potrzebuje łącznie niemal 1600 generatorów o mocy od 10 do 3000 kW. Największe braki dotyczą mniejszych i średnich jednostek, które mogą zasilać budynki mieszkalne, punkty medyczne i centra pomocy.

Generatorów o mocy 10 kW potrzeba 397, o mocy 20 kW – 473, a 30 kW – 350. W dalszej kolejności wskazano zapotrzebowanie na 81 urządzeń 40 kW, 98 generatorów 50 kW oraz 86 jednostek 100 kW. Lista obejmuje również 12 generatorów 150 kW, 7 o mocy 300 kW i 3 o mocy 600 kW.

Dla zabezpieczenia dużych obiektów infrastruktury krytycznej niezbędne są także generatory wysokiej mocy – 7 o mocy 1000 kW, 6 o mocy 1500 kW, 24 jednostki 2000 kW, 19 o mocy 2500 kW oraz 26 generatorów 3000 kW.

W zbiórkę włącza się urząd marszałkowski, apelując zarówno do samorządów, jak i do wszystkich instytucji oraz firm, które mogą przekazać sprzęt. Urządzenia będą składowane w specjalnie wyznaczonym magazynie na Superauto.pl Stadionie Śląskim. Osoby i instytucje chcące nieść pomoc proszone są o kontakt pod numerami telefonów: 32 77 40 374 lub 451 279 433. 

– Liczy się czas, bo sytuacja humanitarna na Ukrainie stała się krytyczna w wyniku systematycznych ataków rosyjskich wycelowanych w infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą – nawołują władze samorządu województwa. 

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Tradycja, rękodzieło i lokalne smaki. Jest szansa na solidne pieniądze dla aktywnych gospodyń

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Pixabay

W województwie śląskim ruszyła kolejna edycja konkursu wspierająca kultywowanie tradycji lokalnych. To program skierowany do aktywnych gospodyń wiejskich i organizacji działających na terenach wiejskich. W tym roku do podziału jest 850 tys. zł.

To już czwarta edycja inicjatywy urzędu marszałkowskiego, która ma wspierać działania związane z pielęgnowaniem lokalnej kultury, tradycji i dziedzictwa. Chodzi zarówno o podtrzymywanie dawnych zwyczajów, jak i promowanie współczesnej aktywności społecznej na wsi.

Na jedno zadanie można otrzymać od 5 do 10 tys. zł. Dotacja może pokryć maksymalnie 85 proc. kosztów projektu, co oznacza, że część środków trzeba zabezpieczyć we własnym zakresie.

Wsparcie można przeznaczyć m.in. na zakup strojów ludowych i regionalnych, sprzętu do rękodzieła czy wyposażenia stoisk plenerowych – namiotów, ławek czy systemów wystawienniczych. Dofinansowanie obejmuje także zakup sprzętu potrzebnego do przygotowywania i przechowywania potraw, takich jak grille, garnki, chłodziarki, zamrażarki czy podgrzewacze.

Program ma również zachęcać do promocji produktów regionalnych, tradycyjnych i ekologicznych, w tym tych wpisanych na Listę Produktów Tradycyjnych. Celem jest zwiększenie zainteresowania lokalną żywnością i rękodziełem oraz wzmocnienie rozpoznawalności regionów poprzez ich produkty.

Oferty można składać do 16 marca za pośrednictwem generatora wniosków dostępnego online. Wersję papierową należy można dostarczyć do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego w Katowicach przy ulicy Ligonia 46 lub do biur zamiejscowych w Bielsku-Białej (ulica Piastowska 40) oraz w Częstochowie (ulica Jana III Sobieskiego 7).

Szczegółowych informacji można zasięgnąć także telefonicznie pod numerami: 32 77 44 806, 32 77 44 811 oraz 32 77 44 812.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Od pomysłu do realizacji. Jurajskie gminy budują wspólną trasę rowerową

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Freepik

Po latach zapowiedzi i przygotowań rusza projekt, który ma szansę realnie zmienić krajobraz komunikacyjny i turystyczny Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Samorządy z regionu podpisały umowę o dofinansowanie projektu partnerskiego zakładającego budowę regionalnej trasy rowerowej oznaczonej symbolem 17. W praktyce oznacza to rozpoczęcie prac nad spójnym szlakiem, który połączy jurajskie gminy w jeden funkcjonalny ciąg o długości blisko 80 kilometrów.

Projekt obejmie sześć samorządów: Częstochowę, Kłomnice, Mstów, Olsztyn, Żarki oraz Niegowę. To właśnie te gminy mają zostać połączone trasą liczącą dokładnie 78,18 kilometra, zaprojektowaną jako regionalna trasa rowerowa o jednolitym standardzie.

Inwestycja realizowana będzie w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Blisko 20 kilometrów trasy powstanie od podstaw lub zostanie gruntownie zmodernizowanych, natomiast pozostałe odcinki wykorzystają istniejącą infrastrukturę, dostosowaną do wspólnych parametrów technicznych i funkcjonalnych. Chodzi nie tylko o ciągłość nawierzchni, ale przede wszystkim o czytelny przebieg, bezpieczeństwo oraz komfort użytkowników.

Istotnym elementem projektu będą Miejsca Obsługi Rowerzystów, zaplanowane w każdej z gmin. Mają one pełnić rolę punktów odpoczynku i orientacji w terenie, a jednocześnie stanowić zaplecze techniczne dla użytkowników trasy. Przewidziano również rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo ruchu, zwłaszcza w miejscach kolizyjnych, oraz system wielojęzycznej informacji uwzględniający potrzeby osób z różnymi niepełnosprawnościami.

Projekt zakłada także działania proekologiczne. Wzdłuż trasy zaplanowano nasadzenia zieleni, montaż budek lęgowych dla ptaków, instalację zbiorników na wodę deszczową oraz wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Przy Miejscach Obsługi Rowerzystów pojawią się m.in. lampy solarne, co ma ograniczyć energochłonność infrastruktury i koszty jej utrzymania.

Naturalnym atutem przedsięwzięcia jest przebieg trasy przez tereny o wyjątkowych walorach krajobrazowych i kulturowych. Szlak poprowadzony zostanie przez Park Krajobrazowy Orlich Gniazd oraz fragmenty Szlaku Orlich Gniazd, łącząc po drodze liczne zabytki – od obiektów sakralnych i obronnych, po dziedzictwo przemysłowe i architekturę drewnianą. Na trasie znajdą się m.in. Muzeum Produkcji Zapałek w Częstochowie, Stary Młyn w Żarkach oraz zabytkowy spichlerz w Olsztynie.

Partnerem wiodącym projektu jest Związek Gmin i Powiatów Subregionu Północnego Województwa Śląskiego. W realizację przedsięwzięcia zaangażowane są wszystkie gminy objęte trasą oraz Częstochowska Organizacja Turystyczna. Związek odpowiada również za część edukacyjno-promocyjną, obejmującą m.in. wydanie folderów z mapą trasy, organizację rajdu rowerowego, produkcję filmu promocyjnego oraz działania promujące bezpieczny transport niezmotoryzowany.

Całkowita wartość projektu wynosi 33,55 mln zł, z czego ponad 25,15 mln zł stanowi dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej. Zakończenie realizacji inwestycji zaplanowano na koniec września 2029 roku.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie styczniowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Przemysław Witek: Szpitale powiatowe są dziś w systemowej zapaści. Bez odważnych decyzji wszyscy za to zapłacimy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum

Rekordowe nakłady na ochronę zdrowia, a jednocześnie coraz dłuższe kolejki, narastające zadłużenie szpitali powiatowych i narzekania pacjentów, które nie cichną mimo kolejnych reform. W okręgu częstochowskim – obejmującym m.in. powiat lubliniecki i myszkowski – problem ten narasta od lat, osiągając dziś poziom, który coraz częściej określany jest jako strukturalny kryzys. O stanie lokalnego szpitalnictwa, politycznych kosztach reform i granicach odpowiedzialności parlamentarzysty rozmawiamy z posłem Przemysławem Witkiem.

Panie pośle, jesteśmy w połowie kadencji. Gdyby miał pan wskazać jedną sprawę kluczową dla regionu, którą uważa pan za absolutny priorytet – co by to było?

Bez wahania powiem, że to ochrona zdrowia, a konkretnie sytuacja szpitali powiatowych. Mówię tu przede wszystkim o powiecie lublinieckim i myszkowskim, bo to są jednostki, które znam najlepiej i które są dziś w realnych tarapatach. Paradoks polega na tym, że żyjemy w czasach rekordowych nakładów na zdrowie, a jednocześnie dostępność i jakość leczenia w mniejszych ośrodkach dramatycznie się pogarszają.

Wsłuchując się w pańskie wypowiedzi, w przestrzeni medialnej często mówi pan o zapaści, patologii i o systemie, który nie działa. Co konkretnie pana do tego skłania?

Fakty. Liczby są bezlitosne. Szpital w Lublińcu ma dziś około 70 mln zł zadłużenia, szpital w Myszkowie ponad 30 mln zł, a realnie bliżej 40 mln zł. To nie są kwoty, które da się przykryć kolejną dotacją czy jednorazowym wsparciem. Ktoś na końcu zawsze za to zapłaci. Albo powiat, albo podatnicy, albo pacjenci – w postaci gorszego dostępu do leczenia.

Z drugiej strony słyszymy, że pieniędzy w systemie nigdy nie było tyle co dziś.

I to jest właśnie sedno problemu. Dosypywanie kolejnych miliardów bez zmiany struktury systemu powoduje, że te środki są konsumowane głównie przez wynagrodzenia. Mówiłem o tym otwarcie już dwa lata temu i spotkało się to z ogromnym oburzeniem – do tego stopnia, że Naczelna Izba Lekarska złożyła na mnie skargę do premiera. Dziś coraz więcej osób przyznaje mi rację.

To znaczy?

Mamy do czynienia z brakiem lekarzy, szczególnie specjalistów. Szpitale zaczynają więc konkurować między sobą, podkupując sobie personel, oferując coraz wyższe stawki – często kompletnie oderwane od realnych możliwości finansowych jednostek. Efekt jest taki, że szpital, który wykonuje swoje podstawowe zadania, nie jest w stanie na siebie zarobić. To błędne koło.

Mówi pan wprost o patologii.

Chcę to jasno podkreślić – nie jestem przeciwnikiem lekarzy. Absolutnie nie. Tylko, że nie możemy udawać, że pewne zjawiska nie istnieją. Jeśli system premiuje brak racjonalności, jeśli tworzy przestrzeń do nadużyć i windowania kosztów bez poprawy jakości leczenia, to mamy obowiązek to nazwać i próbować naprawić.

Jaką drogę pan proponuje?

Reorganizację. I mówię to wprost, nawet jeśli jest to niepopularne. Po raz pierwszy w historii pojawiły się realne instrumenty prawne pozwalające na łączenie szpitali, łączenie kontraktów i korzystanie ze wsparcia państwa – czy to w formie oddłużenia, czy taniego finansowania. Te narzędzia są już dostępne w Ministerstwie Zdrowia.

Łączenie szpitali budzi jednak ogromne emocje lokalnie. Mieszkańcy boją się likwidacji oddziałów, utraty swojego szpitala.

Rozumiem te obawy, ale musimy postawić sprawę uczciwie. Co jest lepsze? Szpital, który formalnie istnieje, ale nie jest w stanie zapewnić realnej pomocy, czy jednostka po reorganizacji, która działa stabilnie i leczy skutecznie? Dziś mieszkańcy i tak oceniają te szpitale bardzo krytycznie. Skoro pacjenci są niezadowoleni, personel przeciążony, a finanse w ruinie, to znaczy, że coś fundamentalnie nie działa.

Często podkreśla pan, że nie przecenia roli posła. To dość rzadkie stwierdzenie w polityce.

Bo to prawda. Poseł nie jest dyrektorem szpitala ani starostą. Ja nie mogę nikogo zmusić do decyzji. Mogę natomiast mówić głośno o problemach, wspierać samorządy w rozmowach z ministerstwem, tłumaczyć społeczeństwu i personelowi, na czym polegają proponowane zmiany. I to robię.

Wchodzi pan przy tym – jak sam pan mówi – na kurs kolizyjny z samorządami.

Tak, bo czasem trzeba. Jeśli widzę, że odkładanie decyzji tylko pogarsza sytuację, to nie będę milczał dla świętego spokoju. Powiaty nie są już w stanie ponosić kosztów tej zapaści. To nie jest problem jednego starosty czy jednej rady powiatu. To systemowy kryzys.

W swojej wypowiedzi zwrócił pan uwagę na perspektywę najsłabszych pacjentów.

Bo to jest dla mnie kluczowe kryterium. System ochrony zdrowia działa dobrze nie wtedy, gdy ktoś pomoże załatwić wizytę szybciej, tylko wtedy, gdy samotna osoba z odległej części powiatu, bez samochodu i wsparcia rodziny, ma realny dostęp do leczenia. Dziś tak nie jest.

Co chciałby pan, żeby po tej kadencji po panu zostało?

Chciałbym, żeby szpitale w Lublińcu i Myszkowie wyszły na prostą. Nie marzę o systemie idealnym, gdyż nawet kraje Zachodu sobie z tym nie radzą. Natomiast jeśli uda się stworzyć stabilne, działające jednostki, które zapewnią mieszkańcom przyzwoity poziom opieki zdrowotnej, to uznam, że zrobiłem coś naprawdę ważnego. Nawet jeśli po drodze będzie to kosztowało mnie polityczny komfort.

Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Kurs za 250 zł zamiast 5 tys. zł. Tak można wejść do świata IT bez doświadczenia w tej branży

Opublikowany

,

Materiał sponsorowany
fot. Trawers-ADR

W dobie dynamicznego rozwoju technologii i sztucznej inteligencji rośnie zapotrzebowanie na osoby posiadające praktyczne kompetencje cyfrowe, także na poziomie podstawowym. – Odpowiedzią na te potrzeby jest przygotowany przez nas intensywny kurs „Od podstaw programowania do integracji AI i wdrożenia aplikacji”, skierowany do osób, które chcą wejść do branży IT lub zdobyć kwalifikacje pozwalające na zmianę ścieżki zawodowej. Nawet bez wcześniejszego doświadczenia – zachęca do udziału w tym przedsięwzięciu firma Trawers-ADR. Nabór do drugiej edycji stratuje 2 lutego i potrwa do 6 lutego.

Szkolenie ma charakter warsztatowy, trwa łącznie 21 godzin i kończy się uzyskaniem certyfikatu potwierdzającego nabyte kwalifikacje.

– Dodatkowym atutem jest dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej, dzięki któremu koszt udziału uczestnika wynosi 250 zł, podczas gdy rynkowa wartość szkolenia szacowana jest na około 5 tys. zł – mówią specjaliści z firmy szkoleniowej Trawers-ADR.

Organizatorzy podkreślają, że ich kurs nie jest wykładem teoretycznym, lecz praktycznym szkoleniem, w którym uczestnicy pracują nad własną aplikacją webową. Zajęcia poprowadzi Trener AI z doświadczeniem w tworzeniu aplikacji oraz integracji rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję.

– Program został opracowany w taki sposób, aby krok po kroku przejść od podstaw kodowania do wdrożenia projektu online. W trakcie kursu uczestnicy poznają narzędzia wykorzystywane we współczesnym środowisku programistycznym. Efektem końcowym jest gotowy, działający projekt internetowy, opublikowany online, który może stanowić pierwsze portfolio i realny argument w procesie rekrutacji – podkreślają.

Zakres szkolenia obejmuje m.in. tworzenie stron i aplikacji z wykorzystaniem HTML, CSS, JavaScript, Pythona i Next.js, praktyczne zastosowanie sztucznej inteligencji w kodowaniu i projektowaniu rozwiązań, integrację aplikacji z OpenAI API oraz wdrażanie projektu online z użyciem systemu kontroli wersji Git i platformy Vercel.

Uczestnicy mogą liczyć także na indywidualne konsultacje i mentoring podczas budowy własnej aplikacji. Jak zaznaczają organizatorzy kursu, celem jest nie tylko przekazanie podstawowych umiejętności programistycznych, ale również nauczenie pracy w modelu wykorzystywanym w nowoczesnym wytwarzaniu oprogramowania, gdzie narzędzia AI stają się realnym wsparciem w codziennym kodowaniu.

– Ważnym elementem rekrutacji są jasno określone wymagania dotyczące kandydatów. Kurs przeznaczony jest dla osób, które ukończyły 18 lat, posiadają wykształcenie nie wyższe niż średnie, nie prowadzą działalności gospodarczej ani spółki oraz mieszkają lub pracują na terenie powiatu częstochowskiego, kłobuckiego lub myszkowskiego. Ważne, by posiadać profil zaufany. Nabory odbywają się cyklicznie, średnio co 2-3 tygodnie – dodają szkoleniowcy.

Jak przekonują, kurs „Od podstaw programowania do integracji AI i wdrożenia aplikacji” stanowi propozycję dla tych osób, które chcą w krótkim czasie zdobyć praktyczne kwalifikację i umiejętności cyfrowe, uzupełnić kompetencje zawodowe i przygotować własny projekt do zaprezentowania w internecie.

– Niewielka opłata uczestnika, certyfikat ukończenia, warsztatowy tryb pracy oraz wykorzystanie nowoczesnych narzędzi sprawiają, że szkolenie może być realnym krokiem w stronę rozwoju w branży IT oraz skutecznym sposobem na budowanie kompetencji poszukiwanych na rynku pracy – zachęcają do udziału w szkoleniu przedstawiciele Trawers-ADR. – Uczestnicy pierwszej edycji udowodnili, że pod okiem trenera AI można stworzyć narzędzia rozwiązujące realne problemy. Wśród projektów, które powstały w zaledwie 21 godzin, znalazły się naprawdę interesujące projekty – dodają.

Pytani o szczegóły wskazują choćby na aplikację webową oferującą wsparcie dla zdrowia psychicznego, która rozpoznaje nastrój użytkownika i dzięki AI dobiera słowa wsparcia oraz budujące odpowiedzi.

– Niezwykle ważne narzędzie w czasach, gdy tak wielu młodych ludzi zmaga się z obniżonym nastrojem. Wśród projektów z pierwszej edycji naszego szkolenia znalazły się też praktyczne rozwiązania biznesowe, jak funkcjonalny sklep z mrożonymi pierogami czy interaktywny konfigurator bukietów dla kwiaciarni. Nasi kursanci stworzyli też porównywarkę lotów oraz aplikację skanującą zawartość lodówki, która podpowiada przepis na obiad z dostępnych składników wymieniają szkoleniowcy z Trawers-ADR nadmieniając przy okazji, iż każdy uczestnik kursu zachowuje pełne prawa do aplikacji, którą stworzy i otrzymuje ją na wyłączność.

By zapisać się na wspomniane szkolenie wystarczy wejść na stronę trawersai.pl i wypełnić krótki formularz.

– W razie jakichkolwiek pytań na etapie wypełniania zgłoszenia zachęcamy do kontaktu na podane w formularzu numery telefonów do nas – zaznaczają.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Nie trzeba jechać do miasta. Mobilny gabinet optyczny odwiedzi okoliczne gminy

Opublikowany

,

Materiał sponsorowany
fot. Top-Optyka

Już niebawem dwanaście miejscowości z terenu powiatów częstochowskiego, kłobuckiego i myszkowskiego odwiedzi Opto-Bus®. To marka stworzona przez firmę Top-Optyka z Karczewa, w którym mieszkańcy będą mogli bezpłatnie sprawdzić swój wzrok. Mobilne badania, skierowane do osób powyżej 15. roku życia, realizuje działająca od 2008 roku rodzinna firma optyczna, łącząca stacjonarną działalność z profilaktyką wzroku prowadzoną w terenie przez wykwalifikowaną kadrę i z wykorzystaniem nowoczesnego sprzętu diagnostycznego.

Badania przeprowadzane są z wykorzystaniem autorefraktometru oraz kasety okulistycznej, co pozwala na ocenę ostrości wzroku i wstępne określenie potrzeb korekcyjnych pacjenta. Stała siedziba firmy oraz salon optyczny mieszczą się w podwarszawskim Karczewie.

Jednak istotnym elementem działalności są mobilne gabinety optyczne, tzw. Opto-Busy®. Dzięki nim badania wzroku realizowane są na terenie całej Polski, również w mniejszych miejscowościach i gminach, gdzie dostęp do specjalistów bywa ograniczony.

– Nasza firma wielokrotnie współpracuje przy tym z samorządami, działając pod patronatem urzędów gmin, co umożliwia dotarcie do szerszego grona mieszkańców – mówi Monika Dobrowolska dyrektor biura Top-Optyka.

Po przeprowadzonym badaniu pacjenci mają możliwość zamówienia okularów dopasowanych do indywidualnych potrzeb. Oferta obejmuje m.in. okulary do chodzenia, czytania, prowadzenia samochodu i pracy przy komputerze, a także szkła fotochromowe, dwuogniskowe, progresywne, relaksacyjne oraz typu office.

– Każdorazowo zapewniamy także profesjonalny dobór szkieł i opraw, uwzględniający zarówno wskazania wzrokowe, jak i komfort użytkowania – dodaje Dobrowolska.

Poza działalnością stricte medyczno-usługową firma angażuje się również w lokalne inicjatywy społeczne, wspierając przedsięwzięcia gminne oraz zbiórki charytatywne. Jak podkreślają przedstawiciele przedsiębiorstwa, celem jest nie tylko świadczenie usług optycznych, lecz także realne wsparcie lokalnych społeczności i zwiększanie dostępności podstawowej profilaktyki wzroku.

Poniżej lista miejscowości, które odwiedzi Opto-Bus®. Wszelkie dodatkowe informacje można uzyskać dzwoniąc pod numer 696 049 293.

20 stycznia
Kamyk ul. Witosa 3 Poradnia Ogólna w Kamyku (godz. 11.30-12.30)

21 stycznia
Cynków, ul. Strażacka 7 OSP Cynków (godz. 14.00-15.30)

22 stycznia
Konopiska. ul. Częstochowska 26, Dzienny Dom Pomocy w Konopiskach (godz. 9.00-10.30)
Starokrzepice, ul. Oleska 207, Poradnia Ogólna w Starokrzepicach (9.00-10.30)
Rudniki, ul. Żeromskiego 1, Ośrodek Zdrowia (godz. 11.30-13.00)
Zajączki Drugie, Nowa Wieś 25, Poradnia Ogólna w Zajączkach Drugich (godz. 14.00-15.30)
Przystajń, ul. Powstańców Śląskich 7, Gminny Ośrodek Zdrowia (godz. 14.00-15.30)
Lipie, ul. Częstochowska 27, Poradnia Ogólna w Lipiu (godz. 16.30-18.00)
Panki ul. 1-go Maja 12, Poradnia Medycyny Rodzinnej W Pankach (godz. 16.30-18.00)

23 stycznia
Wąsosz Górny, ul. Witosa 7, Remiza OSP (godz. 9.00-10.00)
Ostrowy nad Okszą, ul. Brzeźnicka 4, Poradnia Ogólna w Ostrowach (godz. 9.00-10.00)
Popów, ul. PCK 4, Poradnia Medycyny Rodzinnej (godz. 13.00-14.00)

 

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Szczęśliwego Nowego 2026 Roku!

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Nocna ucieczka zakończona dramatem. Samochód z nastolatkami rozbił się w Częstochowie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Miejska Policji w Częstochowie

To miał być zwykły wieczór, a zakończył się dramatem, który dla jednej z rodzin może zmienić wszystko. Wczoraj, po godz. 20.30, na ulicy Lurdyjskiej w Częstochowa doszło do poważnego wypadku drogowego. Samochód, którym podróżowało czworo nastolatków, uderzył w rury ciepłownicze. Wszyscy trafili do szpitala, a stan 17-letniej dziewczyny lekarze określają jako ciężki.

Chwilę wcześniej uwagę policjantów z częstochowskiej drogówki zwrócił volkswagen, którego kierowca, zjeżdżając z ronda na ulicy Warszawskiej, nie włączył kierunkowskazu. Mundurowi postanowili zatrzymać pojazd do rutynowej kontroli. Zamiast zatrzymać się, kierowca przyspieszył i odjechał w kierunku ulicy Lurdyjskiej.

Policjanci ruszyli za nim. Po kilkudziesięciu sekundach pościgu sytuacja zakończyła się w najgorszy możliwy sposób. W rejonie stacji paliw samochód, którym jechali młodzi ludzie, wypadł z toru jazdy i uderzył w biegnące wzdłuż drogi rury ciepłownicze. Na miejscu natychmiast rozpoczęła się dramatyczna walka o zdrowie poszkodowanych.

W rozbitym aucie znajdowały się cztery osoby w wieku od 15 do 18 lat. Wszystkie doznały obrażeń i zostały przewiezione do szpitali. Najpoważniejsze obrażenia odniosła 17-letnia pasażerka, której stan jest ciężki. Dla jej bliskich to godziny pełne niepewności i strachu.

Z ustaleń policji wynika, że za kierownicą siedział 18-latek, który nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Był trzeźwy, jednak pobrano mu krew do dalszych badań. Dlaczego zdecydował się na ucieczkę przed kontrolą i co dokładnie wydarzyło się w ostatnich chwilach przed uderzeniem? To pytania, na które odpowiedzi będą teraz szukać śledczy.

– Na miejscu przez wiele godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora oraz policyjny technik. Dokładny przebieg, szczegóły i okoliczności tego zdarzenia, będą wyjaśniane przez częstochowskich śledczych – informuje policja.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Rolnicy protestują w całej Polsce. Gdzie dziś wychodzą na drogi w naszym regionie?

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Freepik

Rolnicy w całym kraju prowadzą skoordynowane protesty przeciwko planowanej umowie handlowej między Unią Europejską a państwami zrzeszonymi w Mercosur. Akcje odbywają się jednocześnie w wielu regionach – przy drogach krajowych i wojewódzkich, na wjazdach do miast oraz w pobliżu węzłów komunikacyjnych. W wielu miejscach widoczne mają być oflagowane ciągniki i transparenty z hasłem „STOP Mercosur”.

Dzisiejsze manifestacje mają w większości charakter statyczny. Rolnicy mają ustawić maszyny wzdłuż jezdni lub przy wiaduktach, sygnalizując sprzeciw wobec kierunku, w jakim – ich zdaniem – zmierza europejska polityka handlowa. Choć formalnie nie są to pełne blokady, w części lokalizacji kierowcy muszą liczyć się ze spowolnieniem ruchu. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi o paraliż komunikacyjny, lecz o wyraźny sygnał wysłany do decydentów.

Sednem protestu jest sprzeciw wobec zapisów umowy UE – Mercosur, które przewidują dalsze otwarcie unijnego rynku na produkty rolne z Ameryki Południowej. Rolnicy obawiają się napływu tańszej żywności – m.in. mięsa, drobiu czy cukru – wytwarzanej według standardów środowiskowych i sanitarnych, które nie zawsze odpowiadają normom obowiązującym w Unii Europejskiej. W ich ocenie oznacza to nieuczciwą konkurencję i realne zagrożenie dla opłacalności produkcji w Polsce.

Protestujący podnoszą również argument bezpieczeństwa żywnościowego. Jak wskazują, osłabianie lokalnej produkcji na rzecz importu zwiększa zależność rynku od dostaw spoza UE i czyni go bardziej podatnym na wahania geopolityczne oraz kryzysy.

Dzisiejsze akcje są także formą nacisku na polskie władze. Rolnicy oczekują jednoznacznego stanowiska rządu wobec umowy Mercosur oraz aktywnych działań na forum europejskim. Ich postulaty kierowane są m.in. do Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także do przedstawicieli Polski uczestniczących w negocjacjach unijnych.

Polskie protesty wpisują się w szerszą falę sprzeciwu rolników w krajach Unii Europejskiej. W ostatnich tygodniach podobne manifestacje odbywały się choćby w Brukseli, gdzie temat Mercosur stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów debaty o przyszłości wspólnej polityki rolnej i handlowej.

Dzisiejszy dzień ma dla rolników znaczenie symboliczne, ale i polityczne. To próba zatrzymania procesu, który – jak twierdzą – może mieć długofalowe konsekwencje dla struktury rolnictwa w Polsce. Jeśli ich głos nie zostanie uwzględniony, zapowiadają kolejne działania.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie grudniowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Rozpoznajesz tych mężczyzn? Yevhenii Ivanov i Oleksandr Kononov są poszukiwani listem gończym

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Komenda Stołeczna Policji

Policjanci Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Stołecznej Policji prowadzą intensywne czynności w sprawie dwóch mężczyzn, wobec których Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej wydał listy gończe. Obaj są podejrzani o szpiegostwo oraz popełnienie czynów o charakterze terrorystycznym.

Pierwszym z poszukiwanych jest Yevhenii Ivanov, syn Nikołaja i Niny z domu Ivanowa, urodzony 13 września 1984 roku w estońskiej miejscowości Loksa w hrabstwie Harju. Według ustaleń śledczych mężczyzna również może być zamieszany w działalność szpiegowską oraz czyny o charakterze terrorystycznym.

Drugim z poszukiwanych jest Oleksander Kononov, urodzony 7 września 1986 roku na Ukrainie. Mężczyzna jest ścigany jako osoba podejrzana o prowadzenie działalności szpiegowskiej oraz uczestnictwo w działaniach o charakterze terrorystycznym. Wydany za nim list gończy obliguje wszystkie jednostki policji do podejmowania niezwłocznych działań w przypadku uzyskania informacji o jego obecności na terenie kraju.

Obaj figurują w sprawie prowadzonej przez Departament do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Policja informuje, że mogą przebywać w Polsce lub poza jej granicami, a ich zatrzymanie jest jednym z priorytetów służb.

– Komenda Stołeczna Policji zwraca się do wszystkich osób, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu poszukiwanych. Każda, nawet pozornie nieistotna wskazówka może pomóc w ich zatrzymaniu – informują policjanci.

Informacje można przekazywać telefonicznie pod numerem 47 72 376 57, pod numerem alarmowym 112, a także mailowo na adres: kancelaria.poszukiwania@ksp.policja.gov.pl.

Policjanci przypominają, że osoby przekazujące dane o poszukiwanych mają gwarancję pełnej anonimowości.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie listopadowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Lokalna policja z nową flotą. Do subregionu trafiło osiem nowoczesnych hybryd

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Policja Śląska

Przed katowickim Spodkiem uroczyście przekazano 72 nowe, hybrydowe radiowozy kia niro hybrid, które zasilą jednostki policji w całym województwie śląskim. To jeden z największych jednorazowych zakupów tego typu w regionie w ostatnich latach, wart łącznie blisko 15,5 mln zł. Co istotne, osiem z nowych pojazdów trafi do trzech komend w subregionie północnych województwa.

Zakup floty był możliwy dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, samorządów oraz środków budżetowych policji. To odpowiedź na potrzeby zgłaszane przez komendantów miejskich i powiatowych, szczególnie w zakresie pojazdów przystosowanych do bezpiecznego przewozu osób zatrzymanych.

Nowe SUV-y kia niro hybrid są wyposażone w oddzielony i wzmacniany przedział konwojowy, systemy ułatwiające dezynfekcję, pasy bezpieczeństwa z blokadą uniemożliwiającą autoagresję oraz nowoczesne systemy wspomagające jazdę, takie jak inteligentny ogranicznik prędkości, autonomiczny układ hamowania czy asystent pasa ruchu. Hybrydowy napęd o mocy 129 KM pozwala na ekonomiczną pracę przy średnim spalaniu około 4,5 l/100 km.

Radiowozy trafią do 23 jednostek w regionie, m.in. do Katowic, Gliwic, Lublińca, Bielska-Białej, Żywca i Sosnowca. Kłobuck i Myszków otrzymały po jednym egzemplarzu, a częstochowska komenda, obsługująca także powiat częstochowski, zasilona została sześcioma sztukami, co z pewnością podniesie jakość codziennych patroli, jak i działaniach interwencyjnych.

Uroczystości przewodniczył Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach nadinsp. Mariusz Krzystyniak, a wśród gości znaleźli się m.in. wojewoda śląski, przedstawiciele urzędu marszałkowskiego, kierownictwo WFOŚiGW, parlamentarzyści i samorządowcy z regionu.

– Nowe radiowozy oznaczają większą mobilność patroli, wyższy poziom bezpieczeństwa funkcjonariuszy i zatrzymanych, skuteczniejsze działanie w terenie miejskim i podmiejskim oraz większy komfort pracy. SUV-y nie zastępują furgonów patrolowych, lecz stanowią ich naturalne uzupełnienie, zwiększając mobilność patroli i usprawniając codzienną służbę – podkreśla biuro prasowe śląskiej policji.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE