Obserwuj nas

Miedźno

Jak dzieci w piaskownicy. Radni z PSL-u skompromitowali się na własne życzenie

fot. Shutterstock

Opublikowany

,

Piątkowa sesja rady gminy przejdzie do historii jako prawdopodobnie jedna z najbardziej kuriozalnych w historii lokalnego samorządu. To za sprawą ósemki radnych, którzy najpierw zgłosili projekt uchwały o drastycznym obniżeniu wynagrodzenia wójta Piotra Derejczyka, wprowadzili ją do porządku obrad, a w finale – po ponad dwugodzinnej dyskusji, fali krytyki ze strony pozostałej siódemki radnych i odparciu stawianych zarzutów przez wójta – nie chcieli nad nią głosować. Kolejna odsłona politycznej wojny z włodarzem skończyła się totalną kompromitacją wnioskodawców.

Projekt uchwały mający o niemal 50 proc. obniżyć wynagrodzenie Derejczyka złożyło sześcioro radnych, którzy w 2018 roku objęli mandat z listy wyborczej Polskiego Stronnictwa Ludowego. To Zbigniew Graj, Konrad Puchała, Anna Chudaszek, Elżbieta Makles, Zbigniew Ciesielski i Waldemar Wosiński. Kolejne dwie – Ewelina Stobiecka oraz Małgorzata Szymonik – dostały się do rady z listy komitetu „Dobro Wspólne”, którego liderem był urzędujący włodarz. Po jakimś czasie zmieniły jednak front. Efektem tego było nieudzielenie w ubiegłym roku Derejczykowi absolutorium z wykonania budżetu i wotum zaufania. W świetle ostatnich wydarzeń trudno jest się oprzeć wrażeniu, że i wtedy partyjna kalkulacja i polityczne antagonizmy wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.

Znamienne było nawet to, że nikt z wnioskodawców nie miał odwagi, by odczytać treść sformułowanych w uzasadnieniu wniesionej uchwały zarzutów. Musiał to z proceduralnego obowiązku uczynić przewodniczący Zdzisław Bęben. Ich osnową były twierdzenia niewłaściwego gospodarowania finansami gminy jak, ich zdaniem, zbędnych wydatków na mobilną kotłownię, usługi prawne, przyznanie nagród urzędnikom, zatrudnienie pełnomocników wójta, promocję gminy czy dokształcanie pracowników (w tym wójta). Kolejne wiązały się z rzekomym celowym utrudnianiem dostępu do informacji publicznej czy też dużej ilości unieważnianych uchwał rady gminy przez wojewodę.

Skąd właściwie wziął się konflikt pomiędzy Derejczykiem, a radnymi? Jego genezy wójt upatruje w ocenie pracy radnych, a konkretnie w jego propozycji transmitowania również obrad komisji rady gminy, co miało zapewnić transparentność procedowania. Radni zaoponowali.

– Obecni wnioskodawcy argumentowali, że dyskusje na komisjach będą pełniejsze, bardziej merytoryczne, gdy nie będzie transmisji. Nie są. Jak komisje trwały niecałą godzinę, tak tyle trwają nadal. Nadal króluje milczenie. Smutne to, ale niestety prawdziwe – podnosił w swoim wystąpieniu na sesji.

Piotr Derejczyk odniósł się w nim do wszystkich podniesionych przez wnioskodawców uchwały zarzutów. Podkreślił, że są kłamliwe i bezpodstawne, a w ogólnym rachunku dotyczą tylko dziewięciu promili przepracowanych w ciągu ostatnich dwóch lat prawie 79 mln zł budżetu samorządu. Jak podnosił, dzierżawa kotłowni kontenerowej była ubezpieczeniem na wypadek nieuruchomienia przed okresem grzewczym kotłowni w szkole w Miedźnie w czasie trwającej termomodernizacji placówki, wydatki na obsługę prawną zawierają w sobie także pomoc prawną dla mieszkańców gminy, jak również są skutkiem szeregu realizowanych przez samorząd inwestycji.

– Zarzucono mi także wypłatę nagród pracownikom samorządowym. To hipokryzja wnioskodawców. Zrobiłem to, bo dobra i ciężka praca i jej efekty wymagają nagrody. Realizujemy sporo inwestycji. Wymagają one od pracowników sporo wysiłku. Często wiąże się to z pracą po godzinach, kosztem ich życia rodzinnego. Zrobiłbym to jeszcze raz. Podkreślę to – dobra praca wymaga nagrody. Dobry pracownik wymaga uznania, bo sukcesy naszej gminy to zasługa naszych pracowników samorządowych. Dotyczą one zrealizowanych w tym czasie inwestycji na łączną kwotę ponad 14,5 mln zł. Stawiają go osoby, które do pracowitych, i mam tu na myśli ich pracę w radzie gminy, nie należą – podnosił włodarz, poddając jednocześnie swojej ocenie pracę radnych na rzecz gminy w minionych trzech latach.

Wójt ze skrupulatną dokładnością podał wysokości pobranych w tym czasie diet i odniósł te wartości w przeliczeniu na wypłaconą radnym stawkę za każdą godzinę poświęconą pracy radnego. Wyliczonych kwot nie powstydziliby się nawet dobrzy polscy prawnicy.

Elżbieta Makles, która zasłynęła ostatnio tym, że w czasie sesji rady gminy potrafi także obsługiwać klientów w prowadzonym przez siebie przycmentarnym sklepie, choć dieta radnego ma co do zasady kompensować ubytek w dochodach zawodowych z tytułu czasu poświęconego gminie, obecna była na sesjach i komisjach rady w minionych trzech latach łącznie przez 78 godzin. Pobrała za to prawie 21,9 tys. zł, co w przeliczeniu dało niemal 288 zł stawki godzinowej wynagrodzenia. Analogicznie Anna Chudaszek – 80,5 godziny i prawie 272 zł za godzinę, Zbigniew Graj – 86,5 godziny i ponad 24 tys. zł diet, a na godzinę prawie 281 zł, Ewelina Stobiecka – łącznie 97 godzin, również ponad 24 tys. zł diet, a stawka godzinowa ponad 249 zł. Małgorzata Szymonik przepracowała 113 godzin (wynagrodzenie 189 zł za każdą z godzin), Konrad Puchała – 77,5 godziny (stawka prawie 315 zł), Waldemar Wosiński – 83,5 godziny (niemal 292 zł za godzinę). Niechlubnym rekordzistą okazał się Zbigniew Ciesielski, łącznie obecny przez trzy lata na posiedzeniach rady i komisjach tylko 67,5 godziny. Wysokość stawki godzinowej pobranej diety wyniosła w jego przypadku ponad 324 zł.

– W świetle tej „pracowitości” widać jak wyssany z palca jest zarzut podjęcia przeze mnie studiów MBA. Będąc wójtem, stale trzeba powiększać swoją wiedzę i umiejętności. Współczesne czasy, to czasy ciągłej nauki. Jak chce się realizować tak duże zadania, jakie nasza gmina zaczęła, to trzeba wiedzieć jak to robić. To było 600 godzin zajęć, warsztatów dydaktycznych z wybitnymi wykładowcami. Oczywiście są to studia drogie, ale ja ich nie wybrałem dla przyjemności, tylko kierując się potrzebami naszej gminy. Po to, by nie wydawać w przyszłości znacznie większych pieniędzy na zewnętrzne usługi doradcze. Tak, jak każdej zatrudnionej w urzędzie osobie przysługuje mi prawo do sfinansowania doskonalenia zawodowego przez pracodawcę. To wszystko było ujęte w budżecie – odparł Piotr Derejczyk.

Za szczególnie haniebny zarzut wójt uznał wypłaty nieco ponad 31 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystany przez pracowników urzędu urlop. Ósemka radnych w swojej zawziętości i niechęci do wójta naruszyła bowiem pamięć po Andrzeju Klucznym, zmarłym w 2019 roku po ciężkiej chorobie, niezwykle szanowanym wieloletnim skarbniku gminy. Na znaczną część tej sumy składał się bowiem właśnie ekwiwalent pieniężny, który urząd wypłacił rodzinie zmarłego. Pozostałą część otrzymał także ciężko chory były pracownik, który przed przejściem na rentę inwalidzką ponad pięćset dni znajdował się na świadczeniu chorobowym. Czy radni, przygotowując uzasadnienie uchwały, tego nie sprawdzili? Na ślepo sformułowali zarzut? Miało wyjść strasznie, a wyszło niestety niesmacznie.

– Jak miałem w 2019 roku udzielić urlopu Andrzejowi, który zmarł w konsekwencji ciężkiej choroby? – pytał retorycznie włodarz radnych. – Ekwiwalent wypłaciłem rodzinie Andrzeja po jego śmierci, bo tak stanowi prawo – wyjaśniał wyraźnie zdegustowany Derejczyk.

Na sesji nie brakowało więc emocji. Ze strony ósemki radnych, poza sformułowanymi w uzasadnieniu, przebijały głównie osobiste żale i słowa o urażonych ambicjach. Niestety, z dużą szkodą dla wizerunku samej rady, co podkreślali pozostali radni.

– Państwo radni z Ostrów, obejrzyjcie się za siebie i przed siebie. Jak my teraz się spotkamy po tej pandemii w gminie? Jak my będziemy patrzeć jeden na drugiego. Ta rada jest skłócona. W tamtej kadencji nie było tego, co jest teraz. Co wyście zrobili z wójtem? Mało inwestycji jest zrobionych? Co zrobiliście najlepszego? To poszło w całą Polskę, w cały świat – grzmiał Mirosław Zielonka.

Czy gremium rady może jeszcze merytorycznie pracować na rzecz gminy? Wójt nie ma wątpliwości, że nie. Ukształtowanie się nowej większości w radzie jest bowiem destrukcyjne. Podnosi, że w ósemce wnioskodawców nie ma żadnego oparcia, a odbiera jedynie krytykę. On sam nie zgadza się z takimi formami narzucenia woli przez radnych, próbami rządzenia bez ponoszenia przez nich jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ta skupia się bowiem wyłącznie na nim. Zażądał wręcz przegłosowania referendum. Uważa, że tak narosły spór może rozstrzygnąć wyłącznie głos suwerena. Podobne wnioski sformułowała radna Agnieszka Szczypiór.

– Bardzo ciężka nastała teraz sytuacja w naszej radzie. Powstał podział, który nie jest dobry dla naszej dalszej współpracy. Czy to jest dobre rozwiązanie, aby każdy skakał sobie w tej radzie do gardeł? Gmina Miedźno wybrała wójta, więc proszę, szanujmy się. Nie widzę powodów, by obcinać pensję wójtowi. Każdy ma prawo oceniać, ale w naszej gminie się dzieje, jest dużo inwestycji. I w Mokrej, Miedźnie i w Ostrowach, gdzie wszystko tam wójt praktycznie zrobił, a teraz radne stają okoniem? Ja odczytuję, że to wszystko jest pod wpływem ludzi z zewnątrz. Jestem również za tym, by złożyć wniosek o odwołanie rady gminy, skoro takie sytuacje się dzieją – mówiła na sesji.

Czy obrona dokonań wójta przez siódemkę radnych i zapowiedź otwartości na referendum spowodowała, że wnioskodawcy zmienili zdanie? Czy wizja potencjalnej utraty funkcji i diety sprawiła, że się wystraszyli i zaczęli się wycofywać z podjęcia wniesionej uchwały? To można tylko domniemywać. Faktem jest jednak, że padały z ich ust słowa o tym, że trzeba usiąść do rozmów, spotkać się i „wyprać brudy”, by załagodzić konfliktową sytuację. W świetle takich zachowań trudno nie zgodzić się ze słowami Derejczyka, że ósemka radnych sprowadziła Radę Gminy Miedźno do poziomu piaskownicy. Czy dojdzie do referendum? To się zapewne wkrótce okaże.

Miedźno

Dyniowy rekord mieszkańca Miedźna. Jego gigant waży niemal siedemset kilo i zdobywa nagrody w całym kraju

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego

Kamil Lis z Miedźna po raz kolejny znalazł się w gronie najlepszych hodowców gigantycznych dyń w Polsce. W tym sezonie pobił swój dotychczasowy rekord, wyhodowując okaz ważący aż 697 kilogramów. Dynia o imieniu Dalia zdobyła pierwsze miejsce w konkursie we Wrocławiu oraz drugie podczas wydarzenia w Dobroniance. Sukcesy odnosi również drugi okaz pochodzący z jego uprawy.

Tegoroczny sezon okazał się dla mieszkańca gminy Miedźno wyjątkowo udany. Jego największa dynia, nazwana Dalią, osiągnęła wagę 697 kilogramów. To aż o 90 kilogramów więcej niż ważyła Hortensja, z którą hodowca rywalizował w ubiegłym roku. Tym samym Kamil Lis ustanowił nowy rekord swojej uprawy.

Imponujące rozmiary Dalii przełożyły się również na sukcesy konkursowe. Dynia zdobyła pierwsze miejsce w rywalizacji na największy okaz, zorganizowanej w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu. Kolejne wyróżnienie przyszło 10 października podczas konkursu w Dobroniance, gdzie zajęła drugą lokatę.

Nie jest to jednak jedyna gigantyczna dynia, którą w tym roku wyhodował mieszkaniec Miedźna. Drugi okaz, nazwany Lilią, osiągnął wagę 470 kilogramów. Również on został doceniony przez konkursowe jury, zajmując piąte miejsce podczas Bania Fest w Krapkowicach.

Po zakończeniu rywalizacji Lilia trafiła do Kamyka, gdzie obecnie można ją podziwiać na terenie miejscowej lodziarni. Ze względu na swoje rozmiary stanowi nietypową jesienną atrakcję.

Uprawa gigantycznych dyń wymaga odpowiednich warunków, systematycznej pielęgnacji i wielomiesięcznej pracy. Osiągnięcie tak dużej masy owoców jest efektem nie tylko sprzyjającej pogody, ale również doświadczenia hodowcy i właściwego prowadzenia roślin przez cały sezon.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Dopłaty do czynszu w mieszkaniach SIM wywołały pytania. Radny Kluba: Dlaczego mamy dopłacać?

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Mieszkańcy nowych lokali Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej w Ostrowach nad Okszą będą mogli korzystać z państwowych dopłat do czynszu. Podczas niedawnej sesji rady gminy nie obyło się bez wątpliwości w tym temacie. Jeden z radnych pytał, dlaczego ich obsługą ma zajmować się samorząd, skoro właścicielem lokali jest spółka. Dyskusja zakończyła się krótkim spięciem z wójt.

Sprawa pojawiła się przy uchwale przekazującej Gminnemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej w Miedźnie prowadzenie postępowań dotyczących dopłat. Rozwiązanie ma związek z zasiedleniem nowo oddanych budynków w Ostrowach nad Okszą. W urzędzie gminy nie ma stanowiska zajmującego się tego rodzaju świadczeniami, dlatego zadanie ma przejąć GOPS.

– Już w najbliższym czasie do budynków SIM Śląsk Północ wprowadzą się mieszkańcy i będą mogli oni korzystać z funduszu dopłat do czynszu – mówiła wójt Ewelina Stobiecka.

Pieniądze mają pochodzić z budżetu państwa, a gmina będzie uczestniczyć w procedurze ich przyznawania. Właśnie ten mechanizm wzbudził wątpliwości jednego z radnych. Zwrócił uwagę, że samorząd nie jest właścicielem mieszkań, a mimo to będzie musiał wykonywać dodatkowe zadania związane z obsługą świadczeń.

– Chciałem zapytać, dlaczego mamy dopłacać? Oczywiście, że ja rozumiem, że to nie jest z naszych pieniędzy, że to daje państwo, ale my nie jesteśmy właścicielami tych mieszkań. Właścicielem jest spółka, a gmina ma wykonywać jakieś wypłaty. Nie bardzo to rozumiem – powiedział Ireneusz Kluba.

Wójt tłumaczyła, że nie jest to rozwiązanie wymyślone przez gminę, lecz mechanizm wynikający z przepisów, w którym sama spółka nie może przejąć roli samorządu.

– To są ustawowe przepisy, jeżeli chodzi o fundusz dopłat, który w Polsce funkcjonuje już od bardzo dawna i spółka nie może być beneficjentem ani ich przekaźnikiem – odpowiedziała.

Podkreśliła również, że z lokalnego budżetu nie będą finansowane same świadczenia. Do zadań gminy należeć ma przede wszystkim sprawdzanie, czy mieszkańcy spełniają warunki do ich otrzymania.

– My faktycznie jako gmina do tego nie dokładamy. Jesteśmy jakby pośrednikiem. Weryfikujemy te osoby, czy im należą się te dopłaty i po prostu tak wskazuje ustawa, i tak wskazują przepisy prawa, że to gmina musi tym się zająć – wyjaśniła.

Radny Kluba dopytywał również o przyszłość inwestycji i możliwość przejęcia lokali przez samorząd, co mogłoby zmienić sytuację finansową gminy. Wójt zdecydowanie odrzuciła taki scenariusz.

– Nigdy nie słyszałam czegoś takiego, żeby te mieszkania przeszły na własność gminy – stwierdziła.

Przypomniano przy tym, że samorząd jest udziałowcem SIM, a jego wkładem w przedsięwzięcie był między innymi teren wniesiony do spółki aportem.

Ostatecznie większość rady poparła przekazanie zadania GOPS. Za uchwałą zagłosowało 12 radnych, jeden był przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Radna alarmuje w sprawie ulicy Topolowej: Tam się po prostu żyć nie da, mieszkańcy są uwięzieni w swoich domach

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Fatalny stan ulicy Topolowej ponownie stał się przedmiotem interwencji podczas sesji Rady Gminy Miedźno. Jedna z radnych zaapelowała o zabezpieczenie pieniędzy na budowę drogi w przyszłorocznym budżecie i przekonywała, że mieszkańcy od dawna funkcjonują w bardzo trudnych warunkach. Wójt odpowiedziała, że gmina złożyła już wniosek o dofinansowanie i liczy na realizację inwestycji w przyszłym roku.

Radna poinformowała, że dzień wcześniej złożyła formalny wniosek dotyczący planowanego budżetu i konieczności zabezpieczenia środków na Topolową. W jej wypowiedzi nie brakowało emocji.

– Ta nasza nieszczęsna ulica Topolowa, która straszną kością niezgody była przez długi, długi czas i niestety nadal jest – mówiła.

Najmocniej odniosła się jednak do codziennych warunków życia mieszkańców.

– Tam naprawdę żyć się nie da i normalnie funkcjonować przy tej ulicy. Mieszkańcy, którzy niestety w tym czasie się też zmieniają, bo po prostu umierają, są uwięzieni troszeczkę w swoich domach – stwierdziła.

Jak przekonywała, problem jest tak duży, że utrudnia nawet bezpieczne poruszanie się pieszo.

– Tam się po prostu żyć nie da – mówiła radna.

Osobny zarzut dotyczył nowego oświetlenia ulicznego. Jedna z latarni ma znajdować się w miejscu przewidzianym pod przyszły układ drogi i – jak twierdziła radna – była już wielokrotnie przestawiana.

– I jeszcze te nowe latarnie, za które słone pieniądze gmina płaci, no ta jedna stoi na środku drogi, bo tak jest już postawiona ze względu na plan budowy drogi. Ona już przynajmniej sześć razy była przerzucona – wskazywała.

Radna określiła Topolową jako inwestycję priorytetową i zaznaczyła, że mieszkańcy oczekują jej wykonania w przyszłym roku.

Ze strony władz gminy padła deklaracja, że takie są również zamierzenia samorządu. Wójt zwróciła jednak uwagę na ograniczenia finansowe i dużą liczbę kosztownych zadań drogowych.

– Niestety nie da się zrobić wszystkiego naraz. Wiedzą też państwo, jakie mamy budżet, jakie mamy deficyt, ale realizujemy po kolei wszystkie założenia – mówiła.

Jednocześnie przekazała, że gmina wystąpiła już o zewnętrzne wsparcie.

– Złożyliśmy wniosek o dofinansowanie. Jest on na etapie weryfikowania, więc mam nadzieję, że dostaniemy dofinansowanie i dzięki temu będzie nam już łatwiej zrealizować te inwestycje – wyjaśniła. – Zgodnie z planami chcemy, aby ta inwestycja została wykonana w przyszłym roku budżetowym – zadeklarowała.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Nie było wieńca, ale było podziękowanie. Dożynkowy zgrzyt w Miedźnie, a wójt na to: Jest mi wstyd

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Choć podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno nie brakowało tematów dotyczących finansów czy inwestycji, emocje wywołała również znacznie bardziej symboliczna sprawa. Poszło o tegoroczne dożynki i Ostrowy nad Okszą, które otrzymały podziękowanie, podobnie jak pozostałe sołectwa, mimo że zapowiadanego wieńca dożynkowego ostatecznie nie przygotowały. Jedna z radnych uznała taką sytuację za niesprawiedliwą wobec miejscowości, które poświęciły czas i pracę na wykonanie swoich wieńców.

Sprawa dotyczyła dożynek gminnych zorganizowanych we Władysławowie. Podczas sesji zwrócono uwagę na sposób potraktowania poszczególnych sołectw. Punktem zapalnym stało się podziękowanie dla Ostrów nad Okszą.

– Chodzi o to, że sołectwo Ostrowy nad Okszą dostało takie samo podziękowanie za wykonanie wieńca dożynkowego jak reszta sołectw, a ja tego wieńca nie widziałam – padło podczas obrad z ust radnej Agnieszki Makles.

W dalszej części wypowiedzi pojawił się zarzut nierównego potraktowania miejscowości, które rzeczywiście zaangażowały się w przygotowania.

– Uważam to za niesprawiedliwe wobec tych sołectw, które przygotowały ten wieniec – stwierdziła radna.

W trakcie dyskusji potwierdzono, że z Ostrów nad Okszą wieniec ostatecznie nie dotarł. Wcześniej miejscowość miała jednak zadeklarować jego przygotowanie. To właśnie ta deklaracja okazała się kluczowa dla późniejszego zamieszania.

Do sprawy odniosła się wójt, dla której sytuacja miała również osobisty wymiar, ponieważ sama pochodzi z tej miejscowości.

– Pani radna zwróciła publicznie na ten temat uwagę. Ja ubolewam ogromnie, ponieważ jako rodowita mieszkanka Ostrów jest mi po prostu wstyd – powiedziała Ewelina Stobiecka.

Włodarz wyjaśniła, że udział w przygotowaniu dożynkowej prezentacji nie był obowiązkowy. Organizatorzy wcześniej pytali jednak sołectwa o ich plany, aby wiedzieć, ile miejscowości zamierza się zaangażować.

– Każdy z państwa sołtysów był pytany, czy jesteście w stanie coś przygotować. Oczywiście nie był to obowiązek, tylko taka wasza dobra wola. I trzeba było zadeklarować, więc wszystkie sołectwa zadeklarowały, że będzie – mówiła.

Jak wynikało z dalszych wyjaśnień, problemem nie był więc sam brak wieńca, lecz brak wcześniejszej informacji o rezygnacji. Organizatorzy mieli dowiedzieć się o tym dopiero podczas dożynek.

– Nikt nie przekazał, że nie będzie nic z Ostrów. Dowiedzieliśmy się już na imprezie, gdzie już wszystko było przygotowane – mówiła wójt Stobiecka.

Za przygotowanie podziękowań odpowiadał Gminny Ośrodek Kultury w Miedźnie. Ich liczba została ustalona na podstawie wcześniejszych deklaracji poszczególnych miejscowości.

– Dlatego GOK też, zakupując pewne rzeczy, chciał wiedzieć dla ilu sołectw te podziękowania. Więc było to przygotowane dla wszystkich zadeklarowanych – dodała.

Wójt nie ukrywała przy tym rozczarowania całym zamieszaniem.

– Wyszła taka sytuacja, a nie inna, z czego mnie również jest bardzo przykro – podsumowała.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Śmierć podczas transportu osadzonego. Śledczy wyjaśniają tragedię w Miedźnie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Pixabay

Prokuratura Rejonowa w Częstochowie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 34-letniego funkcjonariusza Służby Więziennej, którego ciało znaleziono 15 września na stacji paliw w Miedźnie. Śledczy badają sprawę pod kątem doprowadzenia mężczyzny do targnięcia się na własne życie poprzez namowę lub udzielenie pomocy. 

Do zdarzenia doszło podczas transportu osadzonego z Aresztu Śledczego w Częstochowie do Zakładu Karnego w Wąsoszu. Konwój realizowało dwóch funkcjonariuszy. W Miedźnie kierujący pojazdem zjechał na stację paliw, aby skorzystać z toalety. Gdy przez dłuższy czas nie wracał, drugi z funkcjonariuszy poprosił obsługę stacji o otwarcie pomieszczenia. W środku znaleziono zwłoki mężczyzny.

Na miejsce przyjechał prokurator. Podczas oględzin ujawniono ranę postrzałową, a obok ciała znajdowała się służbowa broń palna. Jeszcze tego samego dnia przesłuchano pierwszych świadków i zabezpieczono nagrania z monitoringu.

Jak wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prokurator Tomasz Ozimek, przyjęta kwalifikacja prawna nie oznacza na tym etapie przesądzenia, że ktoś przyczynił się do śmierci funkcjonariusza.

– Taka kwalifikacja prawna śledztwa jest przyjmowana przez prokuratorów w sytuacji podejrzenia zamachu samobójczego – przekazał.

Śledczy zapowiadają dalsze czynności, które mają pozwolić dokładnie odtworzyć okoliczności tragedii. Przeprowadzona ma zostać sekcja zwłok, a kolejne osoby posiadające wiedzę o sprawie będą przesłuchiwane.

Prokuratura, jak zapowiada, zwróci się również do Służby Więziennej o dokumentację dotyczącą zatrudnienia 34-latka, w tym informacje związane z odbytymi przez niego badaniami lekarskimi.

Śledztwo ma ustalić, co dokładnie wydarzyło się podczas postoju w Miedźnie i czy do śmierci funkcjonariusza mogły przyczynić się osoby trzecie. Na obecnym etapie postępowania prokuratura nie informuje o przedstawieniu komukolwiek zarzutów.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Ponad sto pięćdziesiąt tysięcy złotych kary dla Miedźna. To przez zbyt niski poziom recyklingu

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Ponad 155 tys. zł będzie kosztowało gminę Miedźno nieosiągnięcie wymaganego poziomu przygotowania odpadów komunalnych do ponownego użycia i recyklingu. O decyzji Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska wójt poinformowała podczas ostatniej sesji.

Problem dotyczy 2023 roku, kiedy wymagany przepisami poziom wynosił co najmniej 35 proc. wagowo. Gmina tego wskaźnika nie osiągnęła, czego finansową konsekwencją jest kara w wysokości 155 tys. zł. Wójt powiązała poprawę wyników ze zmianą osoby zajmującej się tym obszarem w urzędzie.

– Zmienił się pracownik na danym stanowisku i okazało się, że jednak nasza gmina może taki efekt osiągnąć – powiedziała Ewelina Stobiecka.

Sprawa jest tym bardziej istotna, że wymagania stawiane samorządom systematycznie rosną. W 2023 roku minimalny poziom wynosił 35 proc., w 2024 roku wzrósł do 45 proc., a w 2025 roku do 55 proc. W bieżącym roku jest to już 56 proc.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Klub dziecięcy w Kołaczkowicach z poślizgiem. Nie udało się ruszyć we wrześniu

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Przebudowa dawnej szkoły w Kołaczkowicach na klub dziecięcy zaliczyła opóźnienie. Placówka nie rozpoczęła działalności 1 września, a podczas ostatniej sesji wójt przyznała, że wykonawca nie zmieścił się w terminie wynikającym z umowy. Roboty są już wykonane, jednak przed przyjęciem dzieci samorząd musi przejść przez odbiory i procedury związane z formalnym utworzeniem placówki. W grę wchodzi uruchomienie jej od początku przyszłego roku albo dopiero wraz z nowym semestrem.

Inwestycja polega na termomodernizacji i przebudowie budynku dawnej szkoły wraz ze zmianą sposobu jego użytkowania. Obiekt ma zostać przystosowany do opieki nad najmłodszymi i otrzymać niezbędne zaplecze techniczne oraz drogowe. Za widocznym postępem robót kryje się jednak problem z harmonogramem. Pierwotny termin nie został dotrzymany i samorząd zdecydował o przedłużeniu czasu przewidzianego na realizację zadania.

– Wiedzieliśmy, że musieliśmy wydłużyć termin wykonawcy, ponieważ nie wywiązał się w tym czasie, w którym umowa obowiązywała – przyznała wójt.

Opóźnienie bezpośrednio przełożyło się na plany dotyczące rozpoczęcia działalności klubu. Wrześniowa data, na którą mogli liczyć rodzice oczekujący na nowe miejsca opieki, stała się nieaktualna.

– Wiedzieliśmy, że do 1 września nie uda nam się otworzyć tej placówki – stwierdziła Ewelina Stobiecka.

Choć roboty budowlane są już wykonane, nie oznacza to, że dzieci mogą od razu pojawić się w obiekcie. Przed gminą pozostają odbiory oraz formalności konieczne do utworzenia i uruchomienia klubu. Wójt zaznaczyła, że procedur tych nie można pominąć ani przyspieszyć kosztem obowiązujących wymogów.

– No musi to trochę potrwać, ale wszystkie procedury i wszystko musi być właściwe, więc mamy już teraz budowę wykonaną, teraz będziemy zajmować się już sprawami formalnymi – przekonywała wójt.

Co istotne, podczas sesji nadal nie padła jedna, wiążąca data otwarcia. Wójt wskazała dwa możliwe terminy.

– Myślę, że albo od 1 stycznia, albo od nowego semestru będziemy mogli już przyjmować dzieci – zapowiedziała Stobiecka.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Miedźno zaciąga nowe zobowiązanie, by spłacić te wcześniejsze. W tle ponad dwadzieścia milionów deficytu

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Finanse gminy były jednym z najistotniejszych tematów ostatniej sesji rady. Samorząd zdecydował o emisji obligacji komunalnych o wartości 4,5 mln zł, które mają pomóc w sfinansowaniu tegorocznego deficytu oraz spłacie wcześniejszych zobowiązań. Uchwała przeszła bez większej dyskusji, ale nie jednogłośnie. Trzech z trzynastu obecnych radnych wstrzymało się od głosu.

Projekt przedstawiła skarbnik gminy Grażyna Borycka. Emisja zostanie podzielona na pięć serii – pierwszą o wartości 500 tys. zł oraz cztery kolejne po 1 mln zł. Łącznie samorząd planuje wyemitować 4,5 tys. obligacji o wartości nominalnej 1 tys. zł każda.

Znacznie istotniejsze od samej konstrukcji emisji jest jednak jej przeznaczenie. Z przedstawionych podczas sesji danych wynika, że planowany deficyt budżetowy gminy wynosi ponad 20 mln zł. Część pieniędzy pozyskanych z obligacji ma również posłużyć do spłaty zobowiązań zaciągniętych wcześniej.

– Emisja ma na celu pozyskanie środków na pokrycie planowanego deficytu w kwocie 20,17 mln zł oraz spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań w kwocie blisko 942 tys. zł – odczytała skarbnik.

Nowe zobowiązanie nie zostanie rozliczone w krótkim czasie. Wykup poszczególnych serii rozłożono na kolejne lata, dostosowując harmonogram do prognozowanych możliwości budżetu. Jak tłumaczyła Borycka, przyjęta konstrukcja ma pozwolić samorządowi zachować wymagane prawem wskaźniki.

– Wielkość emisji oraz termin wykupu ustalono uwzględniając możliwości finansowe gminy oraz obowiązek zachowania ustawowych ograniczeń – mówiła.

Obligacje będą oprocentowane według zmiennej stopy, opartej na stawce referencyjnej powiększonej o marżę. Odsetki mają być regulowane z dochodów własnych gminy. Urzędniczka przekonywała przy tym, że właśnie ta forma pozyskania pieniędzy daje samorządowi możliwość bardziej elastycznego ustalenia warunków finansowania.

– Pozyskanie środków finansowych w formie emisji obligacji jest dla gminy Miedźno korzystne z uwagi na uproszczoną procedurę oraz możliwość elastycznego negocjowania warunków, m.in. w zakresie ustalania karencji w spłacie, formy wykupu oraz indywidualnego oprocentowania – wskazała skarbnik Borycka.

Mimo skali operacji podczas sesji nie doszło do szerszej dyskusji. Projekt był wcześniej analizowany na komisji budżetu. Głosowanie pokazało jednak, że nie wszyscy radni zdecydowali się udzielić mu poparcia. Spośród 13 obecnych dziesięciu zagłosowało za, natomiast trzech wstrzymało się od głosu.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Biogazownia podzieliła gminę Miedźno. Mieszkańcy ruszyli z petycjami, jest coraz więcej emocji

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Planowana prywatna inwestycja dotycząca produkcji biogazu i biometanu zdominowała część ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno. Choć procedura jest dopiero na początkowym etapie i – jak zapewniały władze – żadna decyzja jeszcze nie zapadła, sprawa już wywołuje wyraźne emocje. Do samorządu trafiają petycje przeciwko inwestycji, radni mówią o licznych telefonach od mieszkańców, a wokół projektu zaczęły krążyć informacje sugerujące, że jego realizacja jest już przesądzona.

Planowana inwestycja miałaby powstać na prywatnej działce pomiędzy Miedźnem a Ostrowami nad Okszą, w rejonie Dębińca. Inwestor złożył do gminy wniosek dotyczący zintegrowanego planu inwestycyjnego. Jak podkreślała podczas obrad wójt, jest to dopiero początek procedury.

Wcześniej samorząd uruchomił anonimową ankietę, za pomocą której mieszkańcy mogli wypowiedzieć się na temat przedsięwzięcia. Wójt przypomniała jednak, że nie jest to inwestycja realizowana przez gminę i dotyczy prywatnego terenu.

– Nie wiem, czy ona będzie, czy nie będzie, a chciałabym przekazać mieszkańcom, że to nie jest inwestycja gminy, tylko to jest prywatna inwestycja. Działka również jest prywatna. My jako rada gminy wyrażamy zgodę bądź nie wyrażamy zgodę na to, aby coś takiego tutaj powstało – podkreśliła Ewelina Stobiecka.

Mimo tych zapewnień sprzeciw części mieszkańców przybrał już sformalizowaną postać. Podczas sesji odczytano pismo, które zostało skierowane do komisji skarg, wniosków i petycji. Kolejny dokument zapowiedziała radna Monika Morawiec-Zawada.

Skala zainteresowania tematem widoczna była również w dalszej części obrad. Jeden z uczestników sesji przyznał, że otrzymał wiele telefonów od osób zaniepokojonych planami inwestora. Pytania dotyczyły przede wszystkim tego, jak daleko zaszła już procedura i czy gmina podjęła w tej sprawie jakiekolwiek wiążące działania. Wójt zapewniła, że po stronie samorządu niczego dotąd nie podpisano.

– Firma złożyła wniosek potocznie nazywany zintegrowanym planem inwestycyjnym. Także jeszcze ze strony gminy nie jest nic podpisane i tu państwo radni będą mogli zdecydować – wyjaśniła.

Jak przyznała, wokół sprawy narosło już wiele pogłosek, które nie odpowiadają aktualnemu stanowi procedury.

– Czasami wyobraźnia ludzi, mieszkańców, troszeczkę wykracza poza to, co jest. Więc na pewno pojawiło się wiele plotek, wiele gdybań, ale ja pragnę uspokoić, że to jest na takim etapie, że, póki co, jeszcze się tutaj nic nie dzieje i nie będzie dziać, dopóki rada gminy ostatecznie nie podejmie decyzji – mówiła Stobiecka.

Dodatkowym źródłem emocji okazał się wcześniejszy materiał sponsorowany opublikowany w mediach przez spółkę, a który dotyczył potencjalnych korzyści z inwestycji. Radny Robert Soboniak zaznaczył, że publikacja była finansowana przez firmę zainteresowaną przedsięwzięciem i jego zdaniem mogła tworzyć wrażenie, że projekt jest znacznie bardziej zaawansowany niż w rzeczywistości.

– Ale to był artykuł sponsorowany przez tą konkretną firmę, która jest tym projektem u nas zainteresowana i on tak naprawdę nie miał nic wspólnego z rzeczywistością, bo w tym momencie wygląda to, jest to na etapie powijaków, że tak naprawdę ten temat dopiero się tutaj zaczął – stwierdził.

Soboniak podkreślił jednocześnie, że przy dalszym procedowaniu znaczenie będą miały również stanowiska mieszkańców.

– Każdy taki podpis, czy za, czy przeciw jest dla nas argumentem – zaznaczył.

Podczas dyskusji padł także apel, aby gmina opublikowała krótką i jednoznaczną informację wyjaśniającą aktualny stan sprawy. Powodem mają być docierające do radnych sygnały, że część mieszkańców po uruchomieniu ankiety uznała już inwestycję za zatwierdzoną.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Tragedia podczas konwoju w Miedźnie. Nie żyje funkcjonariusz Służby Więziennej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Do tragicznego zdarzenia doszło dzisiaj w Miedźnie w powiecie kłobuckim. Podczas wykonywania obowiązków służbowych poza terenem jednostki zmarł funkcjonariusz Służby Więziennej. Na miejscu pracują policjanci i prokurator, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności jego śmierci.

Informację o zdarzeniu potwierdził por. Paweł Czajka, rzecznik dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Katowicach w rozmowie z dziennikarzem serwisu Interia.pl.

– Mogę potwierdzić, że w dniu dzisiejszym doszło do tragicznego zdarzenia, w postaci śmierci funkcjonariusza Służby Więziennej, który realizował czynności służbowe poza terenem jednostki – przekazał por. Czajka.

Jak zaznaczył przedstawiciel Służby Więziennej, na obecnym etapie formacja oczekuje na ustalenia organów prowadzących czynności na miejscu.

– Na chwilę obecną czekamy na informacje od policji na temat okoliczności zgonu tego funkcjonariusza. Trwają czynności z udziałem policji i prokuratury – dodał rzecznik.

Według informacji podawanych przez ogólnopolskie media do tragedii miało dojść podczas konwoju osadzonego. RMF FM ustaliło nieoficjalnie, że w trakcie przejazdu konwój zatrzymał się na stacji paliw. Funkcjonariusz miał udać się do toalety, gdzie później znaleziono go z raną postrzałową. Według tych doniesień rana miała zostać zadana z broni służbowej.

Onet informuje z kolei nieoficjalnie, że zmarły funkcjonariusz miał 34 lata i był kierowcą konwoju.

Na obecnym etapie nie ma oficjalnego komunikatu określającego dokładny przebieg i przyczynę tragedii. Okoliczności śmierci funkcjonariusza są wyjaśniane pod nadzorem prokuratora. Dopiero wyniki prowadzonych czynności mają pozwolić na jednoznaczne ustalenie, co wydarzyło się podczas postoju konwoju w Miedźnie.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

W Izbiskach chcą zatrzymać smak i pamięć dawnej wsi. KGW „Malwa” połączy pokolenia przy jednym stole

Opublikowany

,

Materiał sponsorowany
fot. Materiały prasowe

Nie wszystko da się zachować w muzeum. Są tradycje, które istnieją tylko wtedy, gdy ktoś potrafi je przekazać dalej – pokazać, jak plecie się dożynkowy wieniec, opowiedzieć, dlaczego używało się właśnie takich zbóż, przypomnieć smak zalewajki, podpłomyków czy chleba ze smalcem przygotowywanego według rodzinnej receptury. W Izbiskach postanowiono tę wiedzę ocalić, zanim zostanie tylko wspomnieniem.

Koło Gospodyń Wiejskich „Malwa” zaprasza mieszkańców na wydarzenie „Dziedzictwo naszej wsi – międzypokoleniowe warsztaty rękodzielnicze i kulinarne”. Spotkanie odbędzie się 21 sierpnia o godz. 16.00 w świetlicy wiejskiej w Izbiskach. Współorganizatorem przedsięwzięcia jest Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Dzięki jego wsparciu mieszkańcy będą mogli bezpłatnie uczestniczyć w warsztatach.

Pomysł jest prosty, ale ma znacznie głębszy sens. Najstarsze członkinie KGW oraz mieszkańcy posiadający wiedzę o dawnych zwyczajach mają przekazać ją młodszym – nie z książek i nie z prezentacji, lecz podczas wspólnej pracy.

Pierwsza część wydarzenia poświęcona będzie tradycyjnemu wieńcowi dożynkowemu. Uczestnicy poznają jego historię i symbolikę, a następnie sami spróbują stworzyć go pod okiem doświadczonych prowadzących. Wykorzystane zostaną zboża przekazane przez miejscowych rolników oraz naturalne materiały roślinne.

Później ciężar spotkania przeniesie się do kuchni. I właśnie tam może zrobić się naprawdę ciekawie, bo organizatorzy nie zamierzają ograniczać się do jednego czy dwóch pokazowych dań. W planach są pierogi z jagodami, zalewajka, chłodnik, gołąbki, podpłomyki, domowy chleb ze smalcem, kiszonki oraz tradycyjne ciasta drożdżowe i kruche z sezonowymi owocami. Uczestnicy poznają przy tym dawne produkty używane w gospodarstwach i sposoby przygotowywania żywności, które przez lata przechodziły z pokolenia na pokolenie.

– W tym projekcie nie chodzi jednak wyłącznie o odtworzenie dawnych potraw czy pokazanie rękodzieła. Najważniejsza ma być międzypokoleniowa wymiana doświadczeń. Chcemy zebrać rodzinne przepisy, wspomnienia oraz historie dotyczące dawnych zwyczajów, obrzędów i codziennego życia na wsi – mówi Agnieszka Związek, przewodnicząca KGW „Malwa” w Izbiskach.

Zwieńczeniem wydarzenia będzie prezentacja gotowego wieńca, degustacja przygotowanych potraw oraz konkurs na najlepsze tradycyjne danie. To ma być również czas na rozmowę, wspomnienia i zwykłe spotkanie przy jednym stole – dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów.

Co istotne, efekt całej inicjatywy ma pozostać na dłużej. Po warsztatach powstanie specjalna publikacja dokumentująca lokalne dziedzictwo. Znajdą się w niej rodzinne receptury, opisy zwyczajów i obrzędów, historia wykonywania wieńca dożynkowego oraz wspomnienia najstarszych mieszkańców.

Dla niewielkiego koła realizacja tak szerokiego projektu nie byłaby możliwa bez zewnętrznego wsparcia. Dofinansowanie Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi pozwoliło sfinansować materiały rękodzielnicze, produkty potrzebne podczas zajęć kulinarnych, część integracyjną oraz przygotowanie publikacji.

W Izbiskach chcą więc zrobić coś więcej niż kolejne lokalne wydarzenie. Chcą zatrzymać to, czego nie da się odtworzyć, kiedy zabraknie ludzi pamiętających dawne smaki, obrzędy i sposoby pracy. Tym razem tradycja nie ma stać za szybą. Ma przejść z rąk do rąk i z pokolenia na pokolenie.

 

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Gorący temat trafia pod ocenę mieszkańców. Nie wiedzą, co mają zrobić z inwestycją w Ostrowach nad Okszą

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Materiały prasowe

Czy otworzyć drogę do jednej z większych inwestycji energetycznych w gminie, czy zatrzymać ją już na etapie planistycznym? Zanim radni z gminy Miedźno podejmą kolejne decyzje w sprawie planowanego zakładu produkcji biogazu i biometanu w Ostrowach nad Okszą, pytają o zdanie mieszkańców. Stawka jest niemała, bo inwestor przekonuje, że przedsięwzięcie może przynieść gminie nowe wpływy, pracę dla lokalnych firm, dodatkowy rynek dla rolników, drogę, teren rekreacyjny, a w przyszłości nawet szerszy dostęp do infrastruktury gazowej.

Do Rady Gminy Miedźno wpłynął wniosek dotyczący podjęcia działań planistycznych, które miałyby umożliwić realizację inwestycji. Chodzi o obiekty i urządzenia służące do produkcji biogazu i biometanu. Samorząd chce jednak wcześniej poznać nastroje społeczne. Dlatego uruchomiona została ankieta skierowana do mieszkańców. Można ją wypełniać do końca sierpnia.

W praktyce gmina pyta więc mieszkańców, jak radni powinni podejść do sprawy, która z jednej strony może oznaczać dużą inwestycję i dodatkowe pieniądze pozostające w lokalnej gospodarce, z drugiej zaś dotyczy zakładu, którego charakter siłą rzeczy może rodzić pytania o sąsiedztwo, transport czy wpływ na otoczenie. 

Jak argumentują miejscowi samorządowcy, ankieta ma charakter opiniodawczy, a jej wyniki zostaną przedstawione radzie jako materiał pomocniczy przy ocenie dalszego procedowania. Podkreślają także, że nie jest ona formalnym elementem procedury planistycznej.

Za projektem stoi Zakład Produkcji Biometanu Miedźno Sp. z o.o. Inwestor od początku przedstawia przedsięwzięcie nie tylko jako zakład energetyczny, ale jako projekt, który miałby gospodarczo oddziaływać na całą gminę. Do produkcji biometanu wykorzystywane miałyby być między innymi trawy, słoma, obornik, gnojowica oraz inne frakcje biodegradowalne.

Spółka w udostępnionych materiałach przekonuje, że już sama budowa oznaczałaby zamówienia dla miejscowych przedsiębiorców – od robót budowlanych i transportu po ochronę, gastronomię czy obsługę zaplecza. Po uruchomieniu instalacji potrzebne miałyby być z kolei usługi logistyczne, serwisowe i transportowe. Inwestor mówi również o nowych miejscach pracy oraz dodatkowych wpływach podatkowych do budżetu gminy.

Osobny pakiet korzyści przedstawiany jest miejscowym rolnikom. Zakład miałby kupować od nich substraty wykorzystywane w procesie produkcji, a jednym z produktów końcowych byłby poferment możliwy do wykorzystania w gospodarstwach jako nawóz. Według spółki mogłoby to z jednej strony oznaczać dodatkowe przychody, a z drugiej ograniczyć część kosztów związanych z nawożeniem. Na tym jednak lista deklarowanych korzyści się nie kończy.

Inwestor zapowiada bowiem, że wraz z głównym przedsięwzięciem chciałby zaproponować inwestycje towarzyszące. Mowa między innymi o budowie drogi łączącej teren zakładu z drogą powiatową, która miałaby być ogólnodostępna, a także o stworzeniu zielonej przestrzeni rekreacyjnej dla mieszkańców.

Do instalacji konieczne byłoby również doprowadzenie gazociągu. Spółka wskazuje, że mogłoby to stworzyć w przyszłości możliwość dalszego rozwoju sieci gazowej na terenie gminy. W materiałach pojawia się też perspektywa wykorzystania ciepła z zakładu do zasilania okolicznych budynków publicznych lub prywatnych. Największe liczby dotyczą jednak pieniędzy.

Według wstępnych szacunków przedstawionych przez inwestora, w latach 2028-2054 działalność instalacji miałaby wygenerować na terenie gminy ponad 268 mln zł przychodów. Z tej kwoty – według wyliczeń spółki – około 53 mln zł miałoby zasilić budżet gminy, 56,5 mln zł trafić do lokalnych przedsiębiorców, blisko 117 mln zł do rolników, a kolejne około 42 mln zł do mieszkańców w różnych formach. To prognozy inwestora, a nie zagwarantowane wpływy, ale właśnie nimi spółka argumentuje znaczenie projektu dla lokalnej gospodarki.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Noworodek w zamrażarce, szczątki drugiego dziecka w szafie. We wrześniu ruszy proces

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Prokuratura zakończyła śledztwo w jednej z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich miesięcy w regionie. Z opinii biegłych wynika, że noworodek odnaleziony w listopadzie ubiegłego roku w domu we wsi Borowa w gminie Miedźno był zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki. Nie podjął jednak funkcji życiowych z powodu toksycznego działania amfetaminy, którą stwierdzono w jego organizmie. Do sądu trafił już akt oskarżenia przeciwko partnerowi zmarłej kobiety oraz jego matce.

Tragiczne wydarzenia rozegrały się 4 listopada 2025 roku. Do jednego z domów przy ulicy Dębowej w Borowej wezwano pogotowie ratunkowe do 23-letniej Karoliny Ł. Kobieta zmarła jeszcze przed przyjazdem zespołu ratownictwa medycznego. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci był krwotok okołoporodowy.

Jeszcze tego samego dnia policjanci przeszukali posesję, na której kobieta mieszkała wraz z 27-letnim partnerem Michałem D., jego dwoma braćmi oraz matką. W domowej zamrażarce funkcjonariusze odnaleźli ciało noworodka. W pudełku ukrytym w szafie znajdował się natomiast szkielet drugiego dziecka. Późniejsze badania potwierdziły, że były to ludzkie szczątki.

Odkrycie zaskoczyło mieszkańców Borowej. Sąsiedzi przyznawali wówczas, że nie wiedzieli o ciąży 23-latki i nic nie wskazywało na to, że spodziewała się dziecka.

W toku śledztwa prokuratura uzyskała opinie specjalistów, które okazały się przełomowe dla sprawy. Biegli stwierdzili, że noworodek był donoszony i zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki. Nie rozpoczął jednak czynności życiowych z powodu toksycznego działania amfetaminy obecnej w jego organizmie. Ten sam narkotyk wykryto również w próbkach pobranych ze zwłok Karoliny Ł.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku szczątków drugiego dziecka. Z uwagi na bardzo zaawansowane zmiany pośmiertne biegli nie byli w stanie określić przyczyny zgonu ani ustalić tożsamości matki. Oszacowali jedynie, że dziecko mogło urodzić się około roku lub dwóch lat wcześniej.

Po zakończeniu śledztwa Prokuratura Okręgowa w Częstochowie skierowała do sądu akt oskarżenia. Teraz Michał D. odpowie za narażenie 23-letniej kobiety oraz jej dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne spowodowanie ich śmierci. Według śledczych miało do tego dojść wskutek znacznego opóźnienia wezwania pogotowia ratunkowego oraz zatajenia przed ratownikami medycznymi faktu odbycia porodu.

27-latek usłyszał również zarzuty nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań, posiadania bez wymaganego zezwolenia amunicji oraz popełnienia przestępstw narkotykowych. Z kolei jego matka, 56-letnia Iwona D., została oskarżona o nieudzielenie pomocy rodzącej kobiecie znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.

Bezpośrednio po ujawnieniu sprawy oboje podejrzani zostali tymczasowo aresztowani. W późniejszym etapie postępowania wobec Iwony D. areszt uchylono, zastępując go policyjnym dozorem i poręczeniem majątkowym. Michał D. pozostaje w areszcie. Sąd przedłużył stosowanie tego środka do 5 listopada.

Proces ma rozpocząć się we wrześniu. To wtedy sąd oceni zgromadzony materiał dowodowy i rozstrzygnie o odpowiedzialności oskarżonych za wydarzenia, które doprowadziły do śmierci młodej kobiety i jej nowo narodzonego dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Sprzedać mieszkania czy dalej do nich dokładać? W Miedźnie szykuje się trudna decyzja

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Choć większość uchwał podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno została przyjęta bez większej dyskusji, kilka tematów wyraźnie odsłoniło problemy, z którymi samorząd będzie musiał się zmierzyć. Chodzi przede wszystkim o zakwestionowany wcześniej przez wojewodę plan ogólny, brak stabilnego dostępu do wody w Nowym Folwarku, chaos wokół przebudowy drogi wojewódzkiej oraz gminne mieszkania, do których samorząd od lat dopłaca.

Najpierw radni ponownie uchwalili plan ogólny gminy. Dokument był już przyjęty w marcu, ale wojewoda śląski wskazał nieprawidłowości i konieczność ich usunięcia. Przedstawicielka pracowni urbanistycznej otwarcie przyznała, że część problemów wynikała z błędów autorów opracowania.

– Wojewoda miał zastrzeżenia do trzech spraw, które wynikały niestety z naszych błędów. Były to drobne sprawy, ale były błędami, więc wymagały naprawienia – mówiła Anna Woźnicka.

Korekty dotyczyły m.in. błędnego zakwalifikowania parkingu, niewłaściwego wskaźnika powierzchni biologicznie czynnej oraz zapisów dla terenów zagrożonych powodzią. Spór pojawił się również przy terenach rekreacyjnych, które projektanci chcieli zaliczyć do stref zabudowy jednorodzinnej. Gmina zrezygnowała jednak z odwołania do sądu, obawiając się wieloletniego postępowania i utraty dofinansowania na przygotowanie dokumentu. Radni przyjęli poprawiony plan jednogłośnie i bez pytań.

Więcej wątpliwości pojawiło się przy programie dopłat do budowy studni głębinowych. Uchwała ma przede wszystkim pomóc mieszkańcom Nowego Folwarku, gdzie od lat występują problemy z dostępem do wody. Gmina zabezpieczyła na ten cel 35 tys. zł, a maksymalna dotacja ma wynosić 7 tys. zł.

– Ta studnia, z której teraz korzystają, należy do Nadleśnictwa Kłobuck. Występuje tutaj wiele różnych problemów i ta woda nie zawsze jest dostarczana. Forma wsparcia dla tych mieszkańców to jest to, co na tę chwilę możemy zrobić – tłumaczyła wójt Ewelina Stobiecka.

Oznacza to jednak, że przy maksymalnej wysokości wsparcia pieniędzy wystarczy jedynie na pięć inwestycji. Uchwałę poparło dziewięciu radnych, a dwoje wstrzymało się od głosu.

Krytyczne uwagi pojawiły się również przy przebudowie drogi wojewódzkiej nr 491. Jeden z radnych alarmował, że rozkopane chodniki i pozostawione nierówności stwarzają zagrożenie dla pieszych. Wspomniał o kobiecie, która przewróciła się na jednym z odcinków.

– Jest to tak rozkopane, te chodniki i wszystko, że od kościoła w stronę Częstochowy, do sklepu, ciężko jest przejść. Koło pana Adamusa nic nie jest zrobione, doły są. Jedna pani, która tamtędy szła, przewróciła się – relacjonował radny.

Wójt podkreśliła, że gmina nie jest inwestorem i nie ma wpływu na harmonogram ani sposób prowadzenia prac. Zaapelowała jedynie o cierpliwość.

Osobnym problemem są przystanki przy przebudowywanej drodze. Podczas sesji zwrócono uwagę, że zbliża się jesień, a dzieci nadal nie mają osłoniętych miejsc do oczekiwania na autobus.

– Mieszkańcy będą zgłaszać, że dzieci nie mają gdzie stać – ubolewał radny, który zwrócił uwagę na problem.

W tegorocznym budżecie nie przewidziano jednak pieniędzy na zakup nowych wiat. Temat ma wrócić dopiero przy planowaniu wydatków na przyszły rok.

Najwięcej emocji wzbudziła jednak dyskusja o gminnych mieszkaniach. Z przedstawionej analizy wynika, że wpływy z czynszów i opłat nie pokrywają kosztów utrzymania lokali. Najtrudniejszy był 2023 rok, kiedy samorząd poniósł wysokie wydatki na opał.

W odpowiedzi gmina wprowadziła w tym roku już cztery podwyżki. Za ogrzewanie, odpady, czynsz oraz wodę i ścieki. Stawka bazowa czynszu wzrosła z poziomu od 2,16 do 3,30 zł za m² do od 4,39 do 5,12 zł. Nadal nie ma jednak pewności, czy pozwoli to zbilansować koszty.

– W każdym z tych ubiegłych lat była różnica na niekorzyść, czyli opłaty z tytułu czynszu i mediów nie pokrywały kosztów, jakie ponosiła gmina na utrzymanie lokali mieszkalnych – przyznał Dariusz Nowak, jeden z pracowników urzędu gminy.

Radni zwracali uwagę, że przedstawione zestawienie nie obejmuje wszystkich nieprzewidzianych wydatków, w tym awarii i remontów. Wójt nie ukrywała, że stan techniczny części nieruchomości jest zły.

– Można kolokwialnie powiedzieć, że łatamy dziury i tyle. Nie mamy większych środków, żeby przeprowadzić gruntowny remont – mówiła Stobiecka.

W dyskusji coraz mocniej wybrzmiewał postulat sprzedaży lokali. Część radnych uznała, że dalsze dopłacanie do budynków, które wymagają dużych nakładów, może być dla gminy nieopłacalne.

– Jaki sens jest trzymania tych mieszkań? Skoro nie możemy mieć na nich żadnej rezerwy finansowej na fundusz remontowy, to nigdy te koszty nie będą do odzyskania. Najlepszą sprawą byłoby chyba pozbycie się ich – stwierdził jeden z radnych.

Przewodniczący rady zwrócił natomiast uwagę, że część lokatorów może być w stanie płacić czynsze zbliżone do rynkowych, podczas gdy obecny system prowadzi do sytuacji, w której gmina pośrednio dopłaca do ich utrzymania.

– Skoro jest grupa osób, którym gmina potrafi dopłacić do mieszkania 500 czy 1 tys. zł miesięcznie, inni mieszkańcy mówią, że nikt im nie dopłaca. To nie jest zdrowa sytuacja – ocenił.

Ostatecznych decyzji nie podjęto. Sprawa ma wrócić na komisję infrastruktury, gdzie radni będą analizować możliwość sprzedaży części lokali, dalszych podwyżek czynszów albo poszukiwania środków zewnętrznych na remonty.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Złoto i dwa brązy dla UKS Tytan Ostrowy. Historyczny występ młodych siatkarek

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Polski Związek Piłki Siatkowej

Zawodniczki UKS Tytan Ostrowy osiągnęły największy sukces w historii klubu. Podczas finału Ogólnopolskiego Turnieju Kinder Joy of Moving o Mistrzostwo Polski w Minisiatkówce zdobyły złoty medal w kategorii dwójek dziewcząt oraz dwa brązowe krążki w rywalizacji singli i trójek.

Zawody odbyły się pomiędzy 3 a 5 lipca w Gliwicach i zgromadziły najlepsze młode siatkarki z całego kraju. Reprezentantki UKS Tytan Ostrowy potwierdziły wysoką formę, zajmując miejsca na podium w trzech kategoriach.

Największy sukces odniosła drużyna dwójek dziewcząt, która zwyciężyła w finale i sięgnęła po tytuł mistrzyń Polski. Złoty medal jest pierwszym takim osiągnięciem w historii klubu i potwierdza, że jego młode zawodniczki należą do krajowej czołówki minisiatkówki.

Bardzo dobrze zaprezentowały się również pozostałe reprezentantki Tytana. Brązowe medale wywalczyły zawodniczki startujące w kategorii singli oraz drużyna trójek dziewcząt. Tym samym klub zakończył mistrzostwa z dorobkiem trzech medali.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Talenty z gminy Miedźno nagrodzone podczas sesji rady. Były brawa, nagrody i wielkie gratulacje

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno

Podczas sesji Rady Gminy Miedźno, która odbyła się 30 czerwca, uhonorowano uczniów, którzy w minionym roku szkolnym osiągali szczególne sukcesy w nauce, konkursach przedmiotowych, działalności artystycznej oraz sporcie. Wyróżnienia trafiły zarówno do laureatów i finalistów konkursów, jak i do młodych zawodniczek UKS Tytan Ostrowy, które z powodzeniem reprezentowały gminę w rywalizacji wojewódzkiej, ogólnopolskiej i międzynarodowej.

Uroczystość odbyła się w trakcie obrad rady gminy. Wójt Ewelina Stobiecka podkreśliła, że spotkanie jest okazją do docenienia pracy, talentu i konsekwencji młodych mieszkańców gminy. Jak zaznaczyła, za osiągnięciami uczniów stoją nie tylko ich własna pasja i determinacja, ale również wsparcie rodziców, nauczycieli, trenerów i opiekunów.

– Dzisiejsi laureaci są inspiracją dla swoich rówieśników i najlepszym przykładem na to, że warto rozwijać swoje zainteresowania, podejmować wyzwania i nie poddawać się w dążeniu do marzeń – podkreśliła wójt.

Wśród wyróżnionych znaleźli się uczniowie zespołów szkolno-przedszkolnych z Miedźna, Ostrów nad Okszą i Mokrej. Nagrodzono między innymi Jakuba Malczyńskiego, tegorocznego absolwenta szkoły w Miedźnie, który przez cały okres nauki uzyskiwał świadectwa z wyróżnieniem. W minionym roku szkolnym został finalistą XIV Międzywojewódzkiego Turnieju Chemicznego „Młody Chemik” oraz laureatem regionalnego konkursu z języka angielskiego dla uczniów szkół podstawowych.

Wyróżnienie otrzymał także Dominik Dondela, również absolwent Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Miedźnie. Szczególnie podkreślono jego stuprocentową frekwencję od klasy pierwszej do ósmej oraz bardzo dobre wyniki w nauce. Jak wskazywano podczas sesji, taka postawa świadczy o wyjątkowej sumienności, odpowiedzialności i szacunku do obowiązków szkolnych.

Nagrodzono również Bartosza Pełkę, finalistę kuratoryjnego konkursu przedmiotowego z historii. Uczeń przez wiele lat osiągał bardzo wysokie wyniki w nauce i otrzymywał świadectwa z wyróżnieniem.

Duże brawa otrzymały także uczennice wyróżniające się osiągnięciami artystycznymi. Liliana Moś została doceniona za liczne sukcesy wokalne. Na liście jej osiągnięć znalazły się także miejsca na podium w festiwalach powiatowych i ogólnopolskich.

Wyróżnienie trafiło też do Neli Taranek, która może pochwalić się sukcesami w konkursach i festiwalach piosenki, w tym pierwszym miejscem w wojewódzkim konkursie piosenki, tytułem najlepszego wykonawcy gminy Pajęczno na ogólnopolskim festiwalu kolęd i pastorałek oraz drugim miejscem na międzynarodowym festiwalu twórczości maryjnej.

W gronie nagrodzonych znalazła się także Michalina Żak, absolwentka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Ostrowach nad Okszą, laureatka konkursu przedmiotowego z matematyki dla uczniów szkół podstawowych województwa śląskiego.

Doceniono również Lenę Walaszczyk za sukcesy plastyczne, w tym trzecie miejsce w Międzynarodowym Konkursie Plastyczno-Fotograficznym „Astronomia Art” pod patronatem rektora Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie oraz trzecie miejsce w wojewódzkim konkursie plastyczno-literackim pod patronatem burmistrza Kłobucka.

Nagrodę otrzymał także Piotr Pawlicki z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Mokrej, zwycięzca konkursu literackiego. Nagrodą dla ucznia był wyjazd studyjny do Parlamentu Europejskiego, który odbył się w dniach w drugiej połowie czerwca.

Wyróżniono również Oliwię Psiuk, także uczennicę szkoły w Mokrej. Jej opowiadanie pod tytułem „Sznupek strażnik bezpiecznego klikania” zostało wybrane do książki pokonkursowej w ramach powiatowego konkursu literackiego „Bajkowy Cyberświat ze Sznupkiem”, organizowanego przez Komendę Powiatową Policji w Kłobucku.

– Do publikacji trafiło tylko dwanaście opowiadań – mówiła wójt.

Druga część uroczystości była poświęcona młodym siatkarkom z UKS Tytan Ostrowy. Ewelina Stobiecka przypomniała, że klub od lat szkoli dzieci i młodzież w piłce siatkowej, promuje aktywny styl życia i rozwija sportowe pasje młodych mieszkanek gminy.

– Klub stawia na wszechstronny rozwój młodych zawodników i zawodniczek, kładąc nacisk nie tylko na umiejętności sportowe, ale również na współpracę, dyscyplinę, odpowiedzialność i zasady fair play – mówiła Stobiecka.

Podkreśliła, że UKS Tytan Ostrowy wypracował silną pozycję w śląskiej siatkówce młodzieżowej. Zawodniczki klubu regularnie awansują do finałów wojewódzkich i mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych.

W kategorii singli tytuł Mistrzyni Śląska zdobyła Iga Biniecka. W kategorii dwójek wyróżniono drużynę w składzie Antonina Grabowska, Marcelina Smolarek, Iga Mszyca i Hanna Związek. W kategorii trójek nagrodzono zespół, w którym wystąpiły Amelia Trepka, Hanna Miara, Magdalena Chudy i Julian Mikke. Zespoły te wywalczyły awans na Mistrzostwa Polski, zaplanowane w Gliwicach.

Wójt zwróciła uwagę, że po raz pierwszy w historii klubu drużyny wystąpiły również w turnieju siatkówki plażowej Kinder Joy of Moving oraz w mistrzostwach województwa śląskiego w kategorii młodziczek, zdobywając trzy medale. W kategorii U-12 medal wywalczyły Antonina Grabowska i Marcelina Smolarek, natomiast w kategorii U-13 Amelia Trepka i Magdalena Chudy. Obie drużyny uzyskały awans na Mistrzostwa Polski w Kołobrzegu.

Wyróżniono także drużynę młodziczek UKS Tytan Ostrowy. Jak podkreślono podczas sesji, po raz pierwszy w historii klubu zespół awansował do jednej czwartej finału Mistrzostw Polski, znajdując się w gronie 32 najlepszych drużyn w kraju. Klub odnosił również sukcesy poza granicami Polski. Młodziczki oraz drużyna trójek zwyciężyły w turnieju w Niemczech.

Wśród nagrodzonych młodziczek wymieniono między innymi Hannę Sitek, Martę Jarzębską, Aleksandrę Grabowską, Lenę Majdzik, Lucynę Konecką, Inez Kondracką, Amelię Stelmach, Klaudię Nowak, Julię Kwiecień, Julię Kalus, Marię Zmysłowską, Weronikę Woś i Lilianę Budzikur. Wyróżniono również sukces Inez Kondrackiej i Marii Malinowskiej, które zdobyły brązowy medal w siatkówce plażowej i awansowały do Mistrzostw Polski w Starych Jabłonkach.

– Gratuluję panu trenerowi, że został opanowany Śląsk, a myślę, że w najbliższym czasie opanujemy też Polskę – mówiła z uznaniem wójt Stobiecka.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Absolutorium dla wójt, cisza przy niewygodnych danych. Tak wyglądała najważniejsza sesja roku w Miedźnie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Ostatnia sesja Rady Gminy Miedźno miała należeć do najważniejszych w roku. Radni rozpatrywali raport o stanie gminy za 2025 rok, debatowali nad działalnością samorządu, zatwierdzali sprawozdanie finansowe i decydowali o absolutorium dla wójt Eweliny Stobieckiej. Formalnie wszystko zakończyło się po myśli władz gminy. Wotum zaufania zostało udzielone przy jednym głosie wstrzymującym, a absolutorium przyjęto jednogłośnie. Tyle że sama debata nad raportem, która powinna być jednym z najważniejszych momentów kontrolnych w roku, momentami przypominała raczej konkurs uprzejmości, wzajemnych gratulacji i proceduralnych osobliwości niż realne starcie argumentów o stanie gminy.

Raport o stanie gminy przedstawiła wójt Ewelina Stobiecka. Dokument liczył 174 strony i obejmował najważniejsze obszary funkcjonowania samorządu w 2025 roku. Wójt rozpoczęła od finansów, podkreślając, że gmina zakończyła rok lepiej, niż pierwotnie zakładano. Dochody wyniosły 62,36 mln zł, wydatki 66,08 mln zł, a deficyt zamknął się kwotą 3,72 mln zł, choć wcześniej planowano znacznie wyższą wartość.

Włodarz Miedźna mocno akcentowała inwestycyjny charakter minionego roku. Wydatki majątkowe wyniosły ponad 23,42 mln zł i stanowiły 28,58 proc. wszystkich wydatków. Wśród najważniejszych zadań wymieniono m.in. rozbudowę dróg w Kołaczkowicach, Borowej i Ostrowach nad Okszą, przebudowę terenu przy szkole w Miedźnie oraz zadania przy drogach wojewódzkich 491 i 492, które realizuje Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach.

Jednym z największych długofalowych obciążeń pozostaje partnerstwo publiczno-prywatne dotyczące oświetlenia ulicznego. Wartość inwestycji przekracza 25 mln zł, a spłata ma potrwać do 2032 roku. Gmina poniosła już prawie 10 mln zł wydatków, a do zapłaty pozostaje około 16 mln zł, w tym ponad 5,3 mln zł szacowanych kosztów finansowania.

Obok inwestycji w raporcie pojawiły się dane znacznie mniej optymistyczne. Liczba mieszkańców spadła z 7488 osób w 2024 roku do 7423 osób na koniec 2025 roku. W gminie urodziło się 48 dzieci, a zmarło 80 osób. To oznacza, że demografia staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań dla samorządu, zwłaszcza w kontekście szkół i przedszkoli.

Niepokojąco wygląda również system gospodarowania odpadami. Na koniec 2025 roku w systemie zadeklarowanych było 6413 osób, a różnica między liczbą zameldowanych a zadeklarowanych wyniosła aż 1010 osób. Przy rosnących kosztach gospodarki odpadami taka luka ma realne znaczenie dla finansów całego systemu.

Po prezentacji rozpoczęła się debata nad raportem. Mieszkańcy nie zgłosili się do zabrania głosu, a wypowiedzi radnych były raczej ostrożne. Wiceprzewodniczący Waldemar Wosiński kompletnie odleciał poza ramy tzw. debaty i postanowił podziękować za działania przy pomniku i za pozyskanie samochodu strażackiego dla OSP Mokra. Robert Soboniak chwalił skalę inwestycji, podkreślając, że trudno znaleźć w sąsiedztwie gminę, w której realizowano by jednocześnie tak dużo zadań. Jednak już nie wspomniał, że obecny inwestycyjny maraton, to spadek po byłym wójcie Piotrze Derejczyku.

Najbardziej problemowe pytanie zadała radna Jolanta Kierach. Wskazała na ubytek mieszkańców, spadek liczby dzieci oraz zamykanie działalności gospodarczych. Pytała, czy gmina ma pomysł na przyciąganie młodych przedsiębiorców i zatrzymanie młodych ludzi.

– Niestety mieszkańców nam ubywa, dzieci nam ubywa i też ubywa nam działalności gospodarczej, bo widać, że więcej się tych działalności zamknęło, niż otwarło w ubiegłym roku – ubolewała.

Odpowiedź wójt sprowadzała się głównie do ograniczeń planistycznych i braku dużych terenów inwestycyjnych. Przyznała, że lokalni przedsiębiorcy nie mają łatwo.

– Jak wiedzą państwo, na naszym terenie nie mamy takich terenów, gdzie ten biznes mógłby się rozwijać – skwitowała Ewelina Stobiecka.

Osobliwe było wystąpienie przewodniczącego rady Zbigniewa Graja, który po krótkiej debacie radnych sam zabrał głos i w praktyce zaczął tłumaczyć brak udziału mieszkańców oraz niewielką liczbę pytań. Uznał, że nieobecność mieszkańców w debacie nie oznacza braku zainteresowania, a radni są na bieżąco ze sprawami gminy. Jednocześnie odniósł się do osób krytycznych wobec działań samorządu. Najmocniej zabrzmiał jednak fragment, w którym przewodniczący zasugerował, że negowanie zmian w gminie jest domeną osób nieprzychylnych, co w kontekście sesji absolutoryjnej, która powinna służyć również krytycznej ocenie władzy, było to co najmniej niefortunne.

Po zamknięciu debaty rada przystąpiła do głosowania nad wotum zaufania. Na trzynastu obecnych radnych dwunastu było za, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. W tym miejscu doszło jednak do proceduralnego potknięcia.

Następnie skarbnik Grażyna Borycka przedstawiła sprawozdanie z wykonania budżetu. Dochody wyniosły 62,36 mln zł, wydatki 66,08 mln zł, a rok zakończył się deficytem 3,72 mln zł. Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie, wskazując m.in. na wykonanie dochodów w 100,3 proc. planu, wydatków w 80,6 proc., nadwyżkę operacyjną w wysokości 4,82 mln zł oraz dług na koniec 2025 roku na poziomie 15,2 mln zł. Zobowiązania wymagalne nie wystąpiły.

W części finansowej pojawiły się jednak dane, które mogłyby stać się przedmiotem szerszej dyskusji. Skarbnik wskazała m.in. koszty wynikające z wyroków sądowych w wysokości 793,95 tys. zł oraz karę za nieosiągnięcie wymaganego poziomu recyklingu w kwocie 30,17 tys. zł. Radni nie dopytywali jednak o szczegóły tych pozycji. A już wymowne milczenie przez całą sesję najaktywniejszego z miejscowych radnych – Ireneusza Kluby – mogło wywołać uzasadnione zdumienie wśród bacznych obserwatorów działalności tutejszego samorządu.

Niemniej jednak był to jeden z bardziej znamiennych momentów sesji. Dane finansowe pokazujące realne koszty sporów sądowych i problem z recyklingiem przeszły bez większej reakcji. Podobnie jak inne trudne tematy, zostały formalnie odnotowane, ale nie stały się przedmiotem pogłębionej rozmowy.

Rada jednogłośnie zatwierdziła sprawozdanie finansowe i sprawozdanie z wykonania budżetu. Następnie wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej odczytał wniosek o udzielenie absolutorium. Z dokumentu RIO wynikało, że sama komisja przyjęła ten wniosek przy trzech głosach za i jednym wstrzymującym.

Sesja w Miedźnie zakończyła się więc formalnym sukcesem wójt Eweliny Stobieckiej. Wotum zaufania zostało udzielone, absolutorium przyjęto jednogłośnie, a RIO pozytywnie oceniła sprawozdanie. Jednocześnie obrady pokazały słabość debaty nad najważniejszym dokumentem roku. Spadek liczby mieszkańców, ubytek dzieci, różnica ponad tysiąca osób w systemie odpadowym, wysokie koszty oświaty, zobowiązania, koszty sądowe i kara za recykling zasługiwały na więcej niż krótkie pytania i uspokajające podsumowania.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Mieszkania komunalne pod lupą. Radni z Miedźna chcą wiedzieć, ile naprawdę kosztują gminę

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Końcówka ostatniej sesji rady gminy pokazała, że obok formalnych punktów porządku obrad coraz większe znaczenie mają sprawy zgłaszane bezpośrednio przez radnych i mieszkańców. W wolnych wnioskach wróciły tematy związane z bezpieczeństwem na drogach, kosztami utrzymania mieszkań komunalnych, a także szkodami wyrządzanymi przez dziki.

Najpierw głos zabrała radna Joanna Pryzwan, która poruszyła problem zarośniętych rowów i poboczy przy drodze prowadzącej z Miedźna w kierunku Borowej. Jak wynikało z jej wypowiedzi, sprawa była już zgłaszana zarówno w urzędzie gminy, jak i do Powiatowego Zarządu Dróg w Kłobucku, ale oczekiwanych działań nadal nie widać.

– Zgłaszałam już tutaj w gminie, dzwoniłam również do zarządu dróg. Mieli tam wjechać, niestety nie wjechali – mówiła.

Radna wskazywała, że wysokie trawy przy poboczach ograniczają widoczność i zwiększają ryzyko niebezpiecznych sytuacji, szczególnie z udziałem dzikiej zwierzyny. Choć formalnie chodzi o drogę powiatową, problem dotyczy mieszkańców gminy i codziennego bezpieczeństwa kierowców.

– Dalej w stronę Borowej niestety jest to tak wyrośnięte, że no strach jeździć. I czy wieczorem, czy rano, czy w południe – podkreślała.

Ze strony urzędu padła deklaracja ponownego kontaktu z zarządcą drogi. Urzędnik przyznał, że sprawa leży po stronie powiatu, ale zapowiedział interwencję.

– Zadzwonię ewentualnie też ze swojej strony, czy napiszę jakąś informację taką mailową – odpowiedział Krzysztof Zyśk.

Kolejny ważny wątek dotyczył mieszkań komunalnych. Jeden z radnych przypomniał, że temat był omawiany na posiedzeniach komisji i zaproponował, aby na jednej z najbliższych sesji przedstawić radzie oraz mieszkańcom szczegółowe dane dotyczące kosztów utrzymania gminnego zasobu mieszkaniowego. Chodzi przede wszystkim o realną skalę wydatków i dopłat z budżetu samorządu. W jego ocenie takie dane są potrzebne do uczciwej rozmowy o dalszej polityce mieszkaniowej gminy, zwłaszcza jeśli samorząd ponosi znaczące koszty utrzymania lokali komunalnych.

– Uważam, że przedstawienie takich danych pozwoli nam radnym oraz mieszkańcom lepiej ocenić obecną sytuację oraz prowadzić merytoryczną dyskusję na temat dalszych kierunków polityki mieszkaniowej gminy – podkreślał.

Wójt Ewelina Stobiecka zadeklarowała przygotowanie odpowiednich informacji. Temat może wrócić po sesji absolutoryjnej i prawdopodobnie stanie się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o kosztach oraz zasadach funkcjonowania mieszkań komunalnych.

Inny z radnych zgłosił problem szkód wyrządzanych przez dziki. Jak mówił, liczba zgłoszeń rośnie, a rolnicy widzą kolejne zniszczenia na polach. Szczególnie dotknięte mają być uprawy ziemniaków.

– Ja mam coraz więcej zgłoszeń, o niszczeniu pól przez dziki. Czy nie dałoby się jakoś to przyspieszyć? Z każdym dniem coraz więcej jest niszczone tych działek, jeżeli chodzi o ziemniaki zwłaszcza – mówił samorządowiec.

Urzędnicy przekonywali, że sprawa jest im znana i wymaga działań prowadzonych nie tylko przez samą gminę.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Radny punktował budżetowe przesunięcia: Czterysta tysięcy złotych za ten wykopany dół to dużo

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Kolejne już w ostatnich miesiącach zmiany w tegorocznym budżecie gminy Miedźno miały być jednym z technicznych punktów sesji, ale szybko stały się okazją do zadania konkretnych pytań o inwestycje, opóźnienia i dodatkowe koszty. Radni procedowali uchwałę obejmującą między innymi transport publiczny, drogi gminne, oświetlenie, usuwanie azbestu, inicjatywy sołeckie, renowację pomnika oraz zadania sportowe. Największe emocje wzbudziły jednak nie same przesunięcia, lecz to, co kryło się za liczbami w załączniku inwestycyjnym.

Podczas obrad gminna skarbnik przedstawiła projekt uchwały, wyliczając kolejne zwiększenia dochodów i wydatków. W budżecie zapisano między innymi dodatkowe środki na funkcjonowanie publicznego transportu zbiorowego, rozbudowę dróg w Borowej, przebudowę drogi w Kołaczkowicach wraz z budową zbiornika retencyjno-infiltracyjnego, naprawę uszkodzonych lamp, usuwanie wyrobów azbestowych, inicjatywy sołeckie oraz renowację pomnika w Mokrej. Po zmianach plan dochodów ma wynosić ponad 64,14 mln zł, plan wydatków ponad 84,01 mln zł, a deficyt blisko 19,87 mln zł.

Jednym z bardziej zastanawiających zapisów był zwrot dotacji dotyczący OSP Władysławów. W uchwale pojawiło się zwiększenie dochodów o 1,1 tys. zł z tytułu zwrotu środków wykorzystanych niezgodnie z przeznaczeniem, z naruszeniem procedur albo pobranych nienależnie lub w nadmiernej wysokości.

Najważniejsza dyskusja rozpoczęła się jednak dopiero po omówieniu projektu. Radny Ireneusz Kluba porównał aktualny załącznik inwestycyjny z wcześniejszym dokumentem i zwrócił uwagę na bardzo dużą różnicę w planowanych wydatkach. Jak wskazywał, wcześniej zapisano ponad 7,7 mln zł, a obecnie ponad 16,6 mln zł. To oznacza wzrost o ponad 8,9 mln zł.

Kluba najpierw zapytał o rozbudowę dróg w Borowej, gdzie zauważył zwiększenie o ponad 5,6 mln zł. Skarbnik Grażyna Borycka tłumaczyła, że duża różnica wynika w części z przeniesienia wydatków niezrealizowanych w poprzednim roku, a obecne zwiększenie o 600 tys. zł dotyczy waloryzacji dla wykonawcy.

– To wynika z waloryzacji, która należy się wykonawcy i wykonawca o taką waloryzację wystąpił. Ta waloryzacja dotyczy tego etapu, który jest zrealizowany – wyjaśniała skarbnik gminy.

Kolejny problem dotyczył Kołaczkowic i budowy zbiornika retencyjno-infiltracyjnego. Ireneusz Kluba dopytywał, na jakiej podstawie wyliczono kwotę około 402 tys. zł i dlaczego tego elementu nie ujęto wcześniej w programie funkcjonalno-użytkowym. Borycka odpowiedziała, że podstawą są dokumenty i kosztorys przedstawione przez firmę realizującą zadanie. Wójt Ewelina Stobiecka doprecyzowała natomiast, że pierwotne rozwiązania okazały się niewystarczające, a sama inwestycja ma długą historię i była przygotowywana na podstawie dokumentów z poprzedniej kadencji.

– Ta inwestycja już wiele, wiele lat trwa, także umowa była podpisywana w poprzedniej kadencji. To już za mojej kadencji, ale wszystkie dokumenty były w poprzedniej kadencji – mówiła. – Zdecydowaliśmy na się na budowę tego zbiornika i zwiększenie tych kosztów, żeby nie powtarzała się sytuacja z ulicy Sosnowej na przykład w Miedźnie. Ponieważ to, co zostało zawarte w programie funkcjonalno-użytkowym, okazało się podczas projektowania, że będzie to niewystarczające – wyjaśniała Stobiecka.

Radny przyjął wyjaśnienia dotyczące kosztorysu, ale nie ukrywał wątpliwości co do samej kwoty. Wskazał, że ponad 400 tys. zł za zbiornik o podanych wymiarach to dużo.

– 400 tys. zł za ten wykopany dół to dużo. To jest u podstawy 20,5 metra na 13 – stwierdził Ireneusz Kluba.

W dalszej części pytał również o inne pozycje, w tym budowę oświetlenia, program Maluch+, doświetlenie dróg w Ostrowach i Mokrej, zakup samochodu dla urzędu oraz renowację Pomnika Bohaterów Bitwy pod Mokrą. W większości przypadków odpowiedzi sprowadzały się do jednego mechanizmu, iż zadania nie zostały wykonane w poprzednim roku i przesunięto je na rok bieżący.

– Maluch był zaplanowany, połowa tej kwoty miała być realizowana w 2025 roku, też nie była zrealizowana i też już na poprzednich sesjach właśnie wprowadzaliśmy zmianę i przesuwaliśmy realizację na ten rok – mówiła skarbnik Borycka.

Podobnie wyjaśniano zakup samochodu na potrzeby urzędu. Środki były planowane wcześniej, ale zadania nie zrealizowano do końca roku.

– Mieliśmy zaplanowane w roku ubiegłym, do końca roku nie zrealizowaliśmy. W tej chwili jest niestety potrzeba zakupu tego samochodu, dlatego też przesunęliśmy z roku ubiegłego na ten – wskazywała.

Osobny wątek dotyczył pomnika w Mokrej. Radny Kluba zwrócił uwagę, że w poprzednim roku wydano około 139 tys. zł, a na ten rok zapisano 300 tys. zł. Grażyna Borycka wyjaśniła, że wcześniejsze prace dotyczyły samego pomnika, natomiast teraz planowany jest kolejny etap obejmujący teren wokół niego, z udziałem pozyskanego dofinansowania.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Orkiestra Dęta OSP Miedźno z sukcesem na „Złotej Trąbce”. Wrócili z podium i Srebrnym Dyplomem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Orkiestra Dęta OSP Miedźno

Orkiestra Dęta OSP Miedźno po raz kolejny udowodniła, że należy do najbardziej rozpoznawalnych muzycznych wizytówek powiatu kłobuckiego. Zespół wrócił z 22. Międzynarodowego Festiwalu Orkiestr Dętych „Złota Trąbka” z bardzo dobrym wynikiem, zdobywając trzecie miejsce w konkursie oraz Srebrny Dyplom w konkursie estradowym. To sukces, który potwierdza wysoki poziom orkiestry i konsekwencję w pracy całego zespołu.

Tegoroczna edycja festiwalu odbywała się w dniach 5-7 czerwca w Bielsku-Białej, Jasienicy, Czechowicach-Dziedzicach i Kozach. „Złota Trąbka” od lat przyciąga orkiestry dęte z kraju i z zagranicy, łącząc konkursową rywalizację z koncertami plenerowymi, paradami, warsztatami i wymianą doświadczeń między muzykami. Dla zespołów takich jak Orkiestra Dęta OSP Miedźno jest to nie tylko okazja do zaprezentowania repertuaru przed jury i publicznością, ale także sprawdzian poziomu na tle innych formacji.

Lokalna formacja wystąpiła w konkursie estradowym w Czechowicach-Dziedzicach. Zgodnie z programem festiwalu zaprezentowała się w sobotę, 6 czerwca, pod batutą kapelmistrza Miłosza Janika. Tego samego dnia muzycy z Miedźna wzięli udział również w festiwalowych wydarzeniach plenerowych w Bielsku-Białej, gdzie orkiestry tworzyły barwną i głośną oprawę jednego z największych świąt muzyki dętej w regionie. W niedzielę zespół pojawił się także w Jasienicy, gdzie zaplanowano koncerty plenerowe oraz ogłoszenie wyników.

Trzecie miejsce i Srebrny Dyplom są tym cenniejsze, że „Złota Trąbka” nie jest lokalnym przeglądem, lecz wydarzeniem o międzynarodowym charakterze. Historia festiwalu sięga 1997 roku, kiedy odbył się pierwszy Wojewódzki Przegląd Orkiestr. Z czasem impreza rozwinęła się, zmieniła formułę i stała się miejscem spotkania różnych tradycji wykonawczych, szkół grania i muzycznych temperamentów. Na festiwalowych estradach przez lata prezentowały się zespoły z Polski oraz m.in. z Czech, Słowacji, Węgier, Niemiec, Bułgarii i Ukrainy.

Dla Orkiestry Dętej OSP Miedźno to kolejny ważny rozdział w historii zespołu, który ma już ponad stuletnią tradycję i od lat buduje swoją markę daleko poza granicami gminy. W ostatnich latach muzycy regularnie pojawiali się na prestiżowych konkursach, zdobywali wysokie oceny, a także reprezentowali lokalną społeczność na scenach krajowych i międzynarodowych. Ich wcześniejsze sukcesy otworzyły im drogę m.in. do udziału w Mistrzostwach Świata Orkiestr Dętych w Rastede w Niemczech, zdobywając w 2024 roku wicemistrzostwo i srebrny medal w konkurencji koncertowej.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE