Panki
Jedna chwila na lodzie może skończyć się tragedią. Strażacy pokazali co robić, by do niej nie doszło
Zimą zamarznięte zbiorniki wodne często sprawiają wrażenie bezpiecznych i zachęcają do spacerów czy zabawy. Pozory mogą jednak okazać się bardzo mylące. Z myślą o zapobieganiu niebezpiecznym sytuacjom druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej w Kawkach przeprowadzili zajęcia edukacyjne dla dzieci poświęcone zasadom bezpiecznego zachowania na lodzie.
Podczas spotkania uczestnicy poznali podstawowe zagrożenia związane z przebywaniem na zamarzniętych akwenach oraz dowiedzieli się, jak reagować w sytuacji załamania lodu. Strażacy zwracali uwagę, że grubość i wytrzymałość lodu mogą zmieniać się nawet na niewielkich odcinkach, a jego pozornie stabilna powierzchnia nie zawsze gwarantuje bezpieczeństwo.
W trakcie zajęć omówiono zasady postępowania w przypadku, gdy lód zaczyna pękać pod nogami. Podkreślano konieczność zachowania spokoju, rozłożenia rąk w celu zwiększenia powierzchni podparcia oraz cofania się w stronę, z której przyszliśmy – tam bowiem lód był wcześniej wystarczająco wytrzymały.
– Dzieci dowiedziały się także, jak przygotować się do wydostania z wody po wpadnięciu do przerębla, m.in. poprzez ostrożne rozbijanie kruchego lodu i uzyskanie stabilnego oparcia na twardszej krawędzi – relacjonują druhowie.
Strażacy wyjaśniali również, w jaki sposób bezpiecznie wydostać się na powierzchnię lodu, wykonując energiczne ruchy nogami i utrzymując ciało w pozycji poziomej. Zwracano uwagę na znaczenie kolców lodowych lub innych prostych narzędzi, które mogą pomóc w samodzielnym wyjściu z wody. Istotnym elementem instruktażu było także prawidłowe oddalanie się od miejsca załamania lodu – bez wstawania, poprzez czołganie się lub turlanie, aby nie doprowadzić do ponownego pęknięcia tafli.

Podkreślano, że po wydostaniu się z wody kluczowe jest jak najszybsze znalezienie ciepłego schronienia, ponieważ wychłodzenie organizmu postępuje bardzo szybko. Strażacy przypomnieli również o praktycznych zasadach profilaktyki, takich jak zabieranie ze sobą zapasowych, suchych ubrań podczas zimowych wyjść w pobliże zbiorników wodnych.
Panki
Panki mają plan ogólny. Radni zakończyli procedurę rozpoczętą w 2024 roku
Rada Gminy Panki jednogłośnie uchwaliła plan ogólny obejmujący cały obszar samorządu. Dokument zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego i będzie jednym z podstawowych aktów określających przyszłe zasady zagospodarowania gminy. Procedura trwała od marca 2024 roku. Mimo znaczenia dokumentu podczas sesji radni nie zadali do projektu ani jednego pytania.
Plan ogólny był jedną z najważniejszych uchwał procedowanych podczas ostatniej sesji. Dokument obejmuje całą gminę w jej granicach administracyjnych i kończy ponad dwuletni proces planistyczny. Podczas obrad przypomniano, że prace rozpoczęły się jeszcze w marcu 2024 roku, kiedy rada podjęła uchwałę intencyjną o przystąpieniu do sporządzenia nowego dokumentu.
Znaczenie planu wynika przede wszystkim ze zmian w systemie planowania przestrzennego. Dotychczasowe studium przestanie pełnić swoją funkcję, a jego miejsce zajmie plan ogólny mający status aktu prawa miejscowego.

– Cały proces planistyczny został przeprowadzony z zachowaniem wszystkich ustawowych terminów oraz procedur wynikających z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – mówił.

Na forum rady nie pojawiła się jednak żadna dyskusja dotycząca ostatecznego kształtu dokumentu. Radni nie pytali o jego wpływ na przyszłe inwestycje, możliwości zabudowy poszczególnych terenów czy konsekwencje dla właścicieli nieruchomości.
Po krótkim przedstawieniu projektu przewodniczący przeszedł bezpośrednio do procedowania uchwały. Za jej przyjęciem zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu.
Panki
Coraz więcej dzieci potrzebuje specjalistycznej pomocy. Gmina mówi wprost o rosnącej skali problemu
W szkołach i przedszkolach prowadzonych przez gminę Panki rośnie zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną i pedagogiczną. Podczas ostatniej sesji radni przyjęli uchwałę utrzymującą tygodniowy wymiar zajęć specjalistów na poziomie 22 godzin. W uzasadnieniu wprost wskazano na coraz większą liczbę uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. Urząd nie ukrywał przy tym, że przy ustalaniu pensum znaczenie ma również czynnik ekonomiczny.
Uchwała dotyczy pedagogów, psychologów, logopedów, doradców zawodowych, terapeutów pedagogicznych oraz pedagogów specjalnych zatrudnionych w placówkach prowadzonych przez gminę. Dla wszystkich tych stanowisk ustalono tygodniowy obowiązkowy wymiar zajęć na maksymalnym dopuszczalnym przez przepisy poziomie 22 godzin.
Podczas uzasadniania projektu jedna z urzędniczek zwróciła uwagę, że decyzja nie ma wyłącznie formalnego charakteru. W miejscowych placówkach systematycznie rośnie bowiem zapotrzebowanie na specjalistyczne wsparcie.

– Gmina rok rocznie odnotowuje zwiększone zapotrzebowanie na wsparcie psychologiczno-pedagogiczne dzieci i młodzieży w podległych jednostkach oświatowych. Do szkół i przedszkoli trafia coraz więcej uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego – mówiła.
Jak zaznaczono podczas obrad, pomocy specjalistów potrzebują nie tylko sami uczniowie. Psycholodzy, pedagodzy specjalni czy terapeuci wspierają również nauczycieli w prowadzeniu procesu dydaktycznego i wychowawczego, a ich praca obejmuje także kontakt z rodzicami.
Gmina zdecydowała się więc nie obniżać obowiązkowego wymiaru godzin. W uzasadnieniu przekonywano, że ograniczenie pensum oznaczałoby jednocześnie zmniejszenie dostępności specjalistów dla całej społeczności szkolnej.

– Określenie niższego wymiaru zajęć w tygodniu niż 22 godziny byłoby zamykaniem się na te potrzeby – argumentowano.
Podczas sesji padło jednak również stwierdzenie pokazujące finansowy wymiar decyzji.
– Nie bez znaczenia dla gminy jest tu także czynnik ekonomiczny – zaznaczono.
Projekt został wcześniej pozytywnie zaopiniowany przez reprezentatywne związki zawodowe. Uchwałę przyjęto jednogłośnie.
Panki
Droga do domów, do której nikt się nie poczuwa. Radny: Mieszkańcy są zostawieni sami sobie
Problem dojazdu do posesji nr 35 i 36 w Koskach Drugich wywołał żywiołową dyskusję podczas ostatniej sesji rady gminy. Jeden z radnych alarmował, że mieszkańcy korzystają z drogi gruntowej w bardzo złym stanie, a zimą mogą mieć problem nawet z odśnieżaniem. Sprawę komplikuje fakt, że droga miała zostać przed laty przekazana Skarbowi Państwa. Wójt przyznała, że nie zna dziś okoliczności tej decyzji i trzeba będzie wrócić do dokumentów.
Temat pojawił się pod koniec obrad, kiedy jeden z radnych zapytał, w jaki sposób gmina zamierza pomóc mieszkańcom dwóch posesji w Koskach Drugich. Jak wskazywał, dojazd do domów jest obecnie bardzo trudny.
– W jaki sposób pani wójt chce pomóc tym mieszkańcom u nas. Chodzi o dojazd, drogę do posesji 35 i 36, bo w tej chwili tam nawet samochodem dobrze nie idzie dojechać – mówił samorządowiec.

Z dalszej dyskusji wynikało, że sprawa ciągnie się od wielu lat. Według radnego droga miała wcześniej należeć do gminy, ale około 2003 lub 2004 roku została przekazana Skarbowi Państwa. To właśnie kwestia własności powoduje dziś największy problem kompetencyjny. Wójt wskazywała, że jeśli droga formalnie nie jest już własnością gminy, samorząd nie może traktować jej tak, jak własnej infrastruktury.
– No my odśnieżamy drogi gminne – odpowiedziała Katarzyna Gierak.
Radny zwrócił jednak uwagę, że za formalnym sporem stoją konkretni mieszkańcy, którzy każdego dnia muszą dostać się do swoich domów.
– Jedna rodzina jest starsza, druga ma dwójkę dzieci, które też muszą dojść. W zimę nikt tego im nie odśnieży, oni są zostawieni sami sobie – mówił.
W dalszej części rozmowy wójt Gierak sugerowała konieczność zwrócenia się do instytucji odpowiedzialnej za nieruchomość. Radny wrócił jednak do źródła całego problemu i zakwestionował sens decyzji sprzed ponad dwóch dekad.

– Pani wójt, to była droga gminna. Pytanie z jakiej racji, jeśli tam ktoś mieszkał, gmina przekazała to na Skarb Państwa bez informowania w ogóle mieszkańców – dociekał radny.
Wójt przyznała, że bez sprawdzenia dokumentacji nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego do takiej zmiany własności doszło.
– Nie wiem, no trzeba temat rozeznać, zaskoczył mnie pan teraz na sesji. Nie wiem, nie jestem w stanie odpowiedzieć, co się zadziało z drogą – odpowiedziała Gierak.
Radny zaznaczył, że sprawa nie pojawiła się po raz pierwszy.
– Pani też już wcześniej o tym też mówiła, o tej drodze i o tych mieszkańcach – powiedział.
– Być może, nie przypominam sobie – odpowiedziała wójt.
– Ale ja sobie przypominam – nie odpuszczał radny.
Panki
Wojna o oczyszczalnię Panki-Przystajń trwa. Dwie sesje i dwie wersje tych samych wydarzeń
Spór o władze Związku Międzygminnego Panki-Przystajń ds. Ochrony Wód wszedł w kolejną fazę. Po ostrych słowach wójta Przystajni Henryka Macha, który zarzucał złamanie wieloletnich zasad współpracy i krytykował merytoryczne i zawodowe przygotowanie nowego przewodniczącego, podczas sesji w Pankach padła zdecydowana odpowiedź. Wójt Katarzyna Gierak przekonywała, że Mach został wybrany jednogłośnie, a następnie sam złożył rezygnację. Jedna z radnych poszła jeszcze dalej, twierdząc, że działania wójta Przystajni nie były do końca zgodne ze statutem związku.
Konflikt dotyczy zmian we władzach związku zarządzającego wspólną dla obu gmin oczyszczalnią. Jeszcze niedawno jego najbardziej krytyczną ocenę przedstawił na sesji w Przystajni Henryk Mach. Przekonywał wówczas, że przez lata obowiązywała nieformalna, ale utrwalona zasada naprzemiennego kierowania zarządem przez włodarzy obu gmin.
– Było tak, że rok szefem zarządu był wójt jednej gminy i po roku był wójt drugiej gminy i nigdy ta zasada nie została złamana – mówił Henryk Mach.
Jego zdaniem ostatnie wybory tę regułę naruszyły. Wójt Przystajni krytykował nie tylko przedstawicieli Panek, ale również radnych ze swojej gminy, którzy poparli nowy układ we władzach związku.
– Z przykrością stwierdzam, że również nasi radni, trójka naszych radnych, zapisała się do tego chóru, który tak zdecydował – stwierdził.
Mach przekonywał również, że w nowej sytuacji nie czuje już realnego wpływu na funkcjonowanie systemu gospodarki ściekowej opartego na oczyszczalni w Pankach.

– Jako wójt, jako organ wykonawczy, czuję się zwolniony z odpowiedzialności za gospodarkę ściekową w oparciu o oczyszczalnię pankowską – mówił.
Najostrzejsza część jego wystąpienia dotyczyła jednak Dominika Sasa, który po zmianach został przewodniczącym zarządu związku. Mach zakwestionował jego przygotowanie do kierowania jednostką odpowiedzialną za pracowników, finanse i infrastrukturę obu gmin.
– Jest osobą zupełnie nieprzygotowaną do pełnienia takiej funkcji. Przecież to jest zakład pracy – stwierdził.
Wójt Przystajni przyznał również, że wcześniej sam zrezygnował z funkcji, argumentując, że nie chciał działać w układzie, w którym inni mieliby decydować o jego współpracownikach.
– Nie może być tak, że ktoś stawia mnie pod ścianę – tłumaczył.
I właśnie ten element stał się jednym z głównych punktów odpowiedzi, która padła podczas sesji w Pankach. Wójt Katarzyna Gierak szczegółowo odtworzyła czerwcową chronologię zmian we władzach związku. Jak mówiła, jej własna kadencja na stanowisku przewodniczącej zarządu kończyła się 12 czerwca, dlatego 8 czerwca przeprowadzono wybory nowego kierownictwa. Według jej relacji jedynym zgłoszonym kandydatem na przewodniczącego był właśnie Henryk Mach. Wójt Przystajni miał wyrazić zgodę na kandydowanie, a następnie zostać wybrany jednogłośnie przez wszystkich ośmiu obecnych członków zgromadzenia.

– I kandydatura jedna, jedyna, jaka wpłynęła, była to kandydatura wójta gminy Przystań, który po zapytaniu, czy wyraża zgodę na kandydowanie, wyraził taką zgodę i został wybrany jednomyślnie na przewodniczącego zarządu – relacjonowała wójt Panek.
Jej zdaniem sytuacja zaczęła się komplikować dzień później. 9 czerwca do związku miało wpłynąć pismo Macha, z którego wynikało, że chce objąć funkcję pod określonymi warunkami.
– Bardzo dużym zdziwieniem było, myślę, dla wszystkich członków zgromadzenia, kiedy w dniu 9 czerwca, czyli dzień po wyborach, wpłynęło pismo pana wójta, który nie do końca chciał objąć funkcję przewodniczącego, to znaczy chciał ją objąć pod pewnymi warunkami narzuconymi z góry, jak on to widzi. Była to sytuacja precedensowa, nigdy czegoś takiego nie miało miejsca – mówiła.
Jeszcze zanim związek zdążył odpowiedzieć, miało wpłynąć kolejne pismo. Tym razem z rezygnacją ze stanowiska ze skutkiem od 13 czerwca.
Wójt Panek wykorzystała ten fakt do bezpośredniej odpowiedzi na pojawiające się publicznie sugestie, że przedstawiciele jej gminy mieli pozbawić Macha stanowiska.
– Także ja nie widzę podstaw do podawania jakichś kłamliwych danych, że został ktoś pozbawiony stanowiska – stwierdziła. – Trudno pozbawić stanowiska kogoś, kto sam z tego stanowiska rezygnuje po kilku dniach – podsumowała chwilę później.
Po rezygnacji wójta Przystajni na 17 czerwca zwołano kolejne zgromadzenie. Według relacji wójt Panek przedstawiciele obu gmin uznali, że przewodniczącym nadal powinien zostać ktoś z Przystajni, zgodnie z dotychczasową zasadą rotacji. Wówczas kandydaturę zgodził się przyjąć Dominik Sas.
Tym samym okazuje się, że obie strony inaczej interpretują zasadniczy moment konfliktu. Mach uważa, że dotychczasowy model kierowania związkiem został faktycznie złamany i że znalazł się w sytuacji, której nie mógł zaakceptować. Natomiast Gierak odpowiada, że włodarz sąsiedniej gminy został prawidłowo wybrany, lecz sam z funkcji zrezygnował, a kolejne wybory były jedynie konsekwencją tej decyzji.
Jeszcze ostrzej do wcześniejszych zarzutów odniosła się podczas sesji w Pankach jedna z radnych, będąca członkiem zgromadzenia związku. Zapewniała, że wszystkie procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem, a uchwały przekazano do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach i nie zostały zakwestionowane.
– Chciałam tylko powiedzieć, że pan wójt podniósł zarzut nam, że zostało złamane prawo, że było coś niepoprawnie, były dokonane wybory. Wszystko zgodnie było przeprowadzone z procedurami, był uchwał podany do RIO, nie ma nic zakwestionowanego – mówiła.
Radna również jednoznacznie odrzuciła tezę o odwołaniu Macha.
– Nikt pana wójta nie odwołał z tej funkcji, pan wójt samodzielnie złożył rezygnację z bycia przewodniczącym – stwierdziła.
Na tym jednak nie poprzestała. Odpowiadając na wcześniejszą krytykę ze strony wójta Przystajni, sama zakwestionowała sposób jego postępowania.

– Tutaj pan wójt działał według swoich zasad, ale nie do końca zgodnie ze statutem, który obowiązywał – powiedziała.
Zarzuciła również, że przedstawiciele Panek i członkowie zgromadzenia byli później publicznie przedstawiani jako osoby działające niewłaściwie.
– I wywoływanie nas na innych sesjach i w mediach, że my działamy tutaj niepoprawnie, jest nie tak, jak powinno być – oceniła.
Reasumując, okazuje się, że spór ma obecnie co najmniej trzy poziomy. Pierwszy dotyczy samej procedury zmiany władz związku i odpowiedzi na pytanie, czy doszło do złamania wypracowanej przez lata zasady rotacyjnego kierowania zarządem. Drugi obejmuje kompetencje Dominika Sasa i ocenę, czy jest przygotowany do kierowania jednostką. Trzeci to już otwarta wojna o narrację – kto odpowiada za rozpad wcześniejszego układu i czy podczas wyborów doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości.
W Przystajni Mach mocno akcentował odpowiedzialność za oczyszczalnię i przestrzegał przed powierzaniem jej osobie, którą uważa za nieprzygotowaną. W Pankach odpowiedziano, że Sas został wybrany dopiero po dobrowolnej rezygnacji Macha, a procedura miała przebiegać zgodnie ze statutem i prawem.
Na razie żadna ze stron nie wycofuje się ze swoich ocen. Wręcz przeciwnie – kolejne sesje przynoszą nowe zarzuty i coraz bardziej stanowcze słowa. Spór, który rozpoczął się od wyboru przewodniczącego zarządu niewielkiego związku międzygminnego, stał się już otwartym konfliktem polityczno-samorządowym pomiędzy przedstawicielami Panek i Przystajni.
Panki
Komunikacja Jurajska ruszyła, mieszkańcy już punktują braki i pytają, gdzie są rozkłady?
Gmina Panki porządkuje sieć przystanków po przystąpieniu do Jurajskiego Związku Powiatowo-Gminnego „Komunikacja Jurajska”. Rada jednogłośnie przyjęła nowy wykaz przystanków należących do gminy oraz zasady korzystania z nich. Szybko okazało się jednak, że formalne uporządkowanie dokumentów nie rozwiązuje wszystkich problemów. Mieszkańcy już zgłaszają brak oznakowania i rozkładów, a część odpowiedzialności za przystanki leży po stronie powiatu.
Zmiana była konieczna w związku z organizacją publicznego transportu zbiorowego w ramach Komunikacji Jurajskiej. Nowe trasy autobusowe obejmują również miejscowości, w których wcześniej nie funkcjonowały formalnie wyznaczone przystanki.
– Planowane trasy przejazdu transportu publicznego obejmują miejscowości, w których dotychczas nie były zlokalizowane przystanki komunikacyjne, które umożliwiłyby wsiadanie i wysiadanie podróżnych w wyznaczonych i bezpiecznych miejscach – tłumaczył pracownik urzędu podczas ostatniej sesji.

Rada przyjęła uchwałę jednogłośnie. Za zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Dokument określa zarówno wykaz przystanków będących własnością lub pozostających w zarządzie gminy, jak i warunki korzystania z nich.
Temat wrócił jednak jeszcze podczas tych samych obrad, gdy jeden z mieszkańców zwrócił uwagę na praktyczne funkcjonowanie nowej komunikacji. Pytał między innymi o oznakowanie przystanku w Koskach Drugich. Jego zdaniem w jednej z lokalizacji można byłoby wyznaczyć bardziej czytelny punkt końcowy dla autobusów. Mieszkaniec wskazał również, że na części istniejących oznaczeń brakuje rozkładów jazdy.

– Tabliczki są, ale nie ma tam żadnego rozkładu jazdy – mówił.
Ze strony urzędników padło wyjaśnienie, że problemu nie można rozwiązać wyłącznie decyzją gminy. Część przystanków znajduje się przy drogach powiatowych i za ich organizację odpowiada powiat.

– My mamy swoje gminne tabliczki, powiat ma swoje powiatowe. Uchwała powiatowa jest podjęta i mają oni te przystanki oznakować – wyjaśniała przedstawicielka miejscowej administracji.
Jak zaznaczono, samo wskazanie miejsca nie wystarcza. W przypadku przystanków przy drogach powiatowych konieczne jest przygotowanie odpowiedniej organizacji ruchu i formalne oznakowanie.
– Przystanków nie da się tak postawić tam, gdzie pan wskaże – podkreślono podczas dyskusji.
Panki
Mieszkaniec wyliczył zaniedbane miejsca w Pankach: Aż dziw, że tam nic się nie stało
Zniszczone schody przy przystanku autobusowym, wybrzuszony i zapadnięty chodnik oraz całkowicie zarośnięta ulica Nadrzeczna. Jeden z mieszkańców podczas ostatniej sesji Rady Gminy Panki wskazał kilka miejsc, które jego zdaniem wymagają pilnej interwencji. Najpoważniej wybrzmiała kwestia schodów, które określił jako całkowicie niezdatne do użytku.
Temat pojawił się w części sesji przeznaczonej na pytania mieszkańców. Jeden z uczestników obrad zwrócił uwagę przede wszystkim na stan infrastruktury w najbliższym otoczeniu centrum miejscowości. Najostrzej ocenił schody prowadzące w dół przy przystanku autobusowym. W jego opinii ich obecny stan może stanowić zagrożenie dla korzystających z nich osób.
– Te schody są zdezelowane całkowicie. Niezdatne do użytku i aż dziw bierze, że tam nic się nie stało. Że nikt nie uległ jakiemuś wypadkowi – mówił mieszkaniec.
W dalszej części wystąpienia wskazał także na duże wybrzuszenie chodnika przy ulicy Powstańców Śląskich, w rejonie jednej z posesji. Kolejny problem ma występować przy wyjeździe z ulicy 1 Maja, gdzie nawierzchnia chodnika jest wyraźnie zapadnięta.
Najwięcej uwagi mieszkaniec poświęcił jednak ulicy Nadrzecznej. Jak wspominał, dawniej była to spokojna i praktyczna droga wykorzystywana przez osoby idące do szkoły czy centrum Panek. Obecnie przejazd i przejście tym odcinkiem mają być mocno utrudnione.
– Ta ulica jest w ogóle nieprzejezdna całkowicie. Zarośnięta na całej szerokości krzakami, a nawet i drzewami – stwierdził.
Według mieszkańca osoby próbujące pokonać ten odcinek samochodem muszą zjeżdżać na prywatny teren i wjeżdżać na skarpę. To pokazuje, że w tym przypadku nie chodzi już wyłącznie o estetykę czy koszenie poboczy, ale o faktyczną możliwość korzystania z drogi.
Do problemu Nadrzecznej wrócił później jeden z radnych, pytając, czy możliwe jest uporządkowanie tego odcinka. Wójt przyznała, że sprawa jest znana, ale wskazała na ograniczenia kadrowe związane z sezonem urlopowym.
– Rozmawialiśmy, mamy sezon urlopowy, ograniczenia mamy jeśli chodzi o pracowników, no są na urlopach, będzie to poprawione – odpowiedziała.

Panki
Paulina Tutak: Nieprawdą jest, że zrekrutowanych jest dziewięcioro dzieci. Tyle że właśnie tak podała gmina
Artykuł dotyczący opóźnionego startu Klubu Dziecięcego „Klub Bystrzaka” w Pankach, który ukazał się w minionym tygodniu na łamach portalu wpowiecie.pl, doczekał się reakcji kierownik placówki. Paulina Tutak zarzuciła redakcji podanie nieprawdziwych informacji i zasugerowała, że tekst może zniechęcać odbiorców do klubu. Problem w tym, że najważniejsza zakwestionowana przez nią informacja – o dziewięciorgu przyjętych dzieciach – pochodziła wprost z oficjalnego uzasadnienia do uchwały budżetowej gminy. Kolejne maile zamiast wyjaśnić sytuację przyniosły natomiast nowe liczby i nowe wątpliwości.
Podczas sesji rady gminy z 5 sierpnia procedowano zmianę budżetu, w której obniżono planowane wpływy związane z funkcjonowaniem klubu. W uzasadnieniu zapisano jednoznacznie, że zmniejszenia podyktowane są przyjęciem dzieci do Klubu Dziecięcego od 1 września zamiast od 1 maja, jak początkowo zakładano.
– Na dzień dzisiejszy przyjęto 9 dzieci zamiast 20 planowanych – zaznaczono podczas sesji.
Na tej właśnie informacji opierał się przygotowany artykuł. Kilka godzin po publikacji artykułu w portalu wpowiecie.pl kierownik placówki napisała do redakcji, że dane są niezgodne ze stanem faktycznym.
– Nieprawdą jest, że zrekrutowanych jest 9 dzieci, a lista jest większa, o co niestety nikt mnie nie zapytał – napisała Paulina Tutak.
Tyle że tekst nie informował, ile dzieci było zapisanych w dniu wysłania przez nią maila. Opisywał stan przedstawiony radnym 5 sierpnia, a wtedy oficjalny dokument gminy mówił właśnie o dziewięciorgu maluchów. Redakcja poprosiła więc kierownik o aktualne dane oraz wyjaśnienie, dlaczego placówka rozpocznie działalność cztery miesiące później, niż początkowo zakładano w dokumentacji samorządu. Odpowiedź wprowadziła jednak kolejną zagadkę liczbową.
– Pomiędzy 5 a 26 sierpnia zostało zrekrutowanych 12 dzieci. Na dzień dzisiejszy lista dzieci przyjętych do Klubu wynosi 11, od grudnia do grupy dołączy 12 (dwunaste – przyp. red.) – napisała kierownik Tutak.
Jeżeli 5 sierpnia przyjętych było dziewięcioro dzieci, a pod koniec miesiąca jedenaścioro, z prostego rachunku wynika wzrost o dwoje. Informacja o „12 zrekrutowanych” w tym samym okresie wymagałaby więc dodatkowego wyjaśnienia, którego w mailu zabrakło.
Po ponownym pytaniu sytuacja stała się nieco jaśniejsza. Okazało się, że od 1 września do klubu uczęszczać będzie 11 dzieci, natomiast w grudniu dołączy dwunaste dziecko, gdy ukończy rok życia. Rekrutacja nadal ma trwać aż do zapełnienia wszystkich wolnych miejsc.
To oznacza, że od dnia sesji do rozpoczęcia działalności liczba dzieci wzrosła z dziewięciorga do jedenaściorga. Nadal pozostaje jednak wyraźnie poniżej planowanych dwudziestu miejsc. Jeszcze ciekawiej wygląda wymiana dotycząca terminu uruchomienia placówki.
Redakcja dwukrotnie pytała, dlaczego klub rozpoczyna działalność 1 września zamiast 1 maja, skoro właśnie taką zmianę wskazała sama gmina w uzasadnieniu korekty budżetu. Kierownik odpowiedziała, że została zatrudniona 1 lipca i od tego momentu termin 1 września był obowiązujący.
I tu znajduje się sedno nieporozumienia. Nikt nie kwestionuje, że od 1 lipca, czyli od dnia zatrudnienia Pauliny Tutak, przygotowania mogły przebiegać zgodnie z harmonogramem wyznaczonym na wrzesień. Nie odpowiada to jednak na pytanie, dlaczego wcześniejszy plan gminy zakładający start 1 maja został przesunięty o cztery miesiące. Data zatrudnienia kierownika nie zmienia przecież treści uchwały ani kalendarza.
Po wymianie korespondencji można więc zaktualizować jedną istotną informację w kontrze do tej z sesji. Klub Bystrzaka ma rozpocząć działalność 1 września z jedenastką dzieci, a w grudniu do grupy dołączy dwunaste. Nie ma natomiast podstaw do prostowania informacji, że na dzień sesji 5 sierpnia przyjętych było dziewięcioro dzieci ani że pierwotnie działalność planowano od 1 maja. Obie informacje pochodzą wprost z oficjalnej dokumentacji gminy.
Bez odpowiedzi pozostaje natomiast najprostsze pytanie całej tej historii. Co wydarzyło się pomiędzy pierwotnie planowanym 1 maja a 1 lipca, kiedy zatrudniona została obecna kierownik placówki? Do tematu wrócimy po uzyskaniu informacji ze strony urzędu gminy.

Panki
Ujęcie wody za ponad siedem milionów. Wójt Gierak planuje dwa i pół miliona nowego zadłużenia
Rozbudowa ujęcia wody pitnej przy ulicy Dworcowej będzie jedną z najdroższych inwestycji gminy Panki w najbliższych latach. Samorząd szacuje wydatki inwestycyjne na 7,16 mln zł, do czego dochodzi ponad 237 tys. zł kosztów bieżących. Dofinansowanie pokryje niespełna 3 mln zł, a kolejne 2,5 mln zł gmina zamierza pożyczyć. Spłata nowego zobowiązania została rozpisana aż do 2040 roku.
Szczegóły finansowania inwestycji pojawiły się podczas ostatniej sesji rady gminy przy omawianiu zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Jeden z radnych dopytywał, ile ostatecznie ma kosztować rozbudowa ujęcia wody.
– Jeśli chodzi o wydatki inwestycyjne, to jest 7,16 mln zł – odpowiedziała skarbnik gminy Agnieszka Balas.

Największe wydatki przypadną na lata 2027-2028. W tym roku zaplanowano niespełna 29 tys. zł, natomiast w 2027 roku prawie 3 mln zł, a rok później ponad 4,1 mln zł. Do tego dochodzą wydatki bieżące w wysokości ponad 237 tys. zł.
Gmina otrzyma na realizację przedsięwzięcia niespełna 3 mln zł dofinansowania. Jak zaznaczono podczas obrad, był to górny poziom możliwego wsparcia.
– To była maksymalna kwota, jaką można było pozyskać – padło podczas sesji.
Pozostałą część kosztów samorząd będzie musiał pokryć z własnych środków oraz finansowania zewnętrznego. W wieloletniej prognozie zapisano zaciągnięcie łącznie 2,5 mln zł zobowiązania w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Pożyczka ma zostać uruchomiona w dwóch transzach. Chodzi o 1,1 mln zł w 2027 roku oraz 1,4 mln zł w kolejnym.
Nowe zobowiązanie wpłynie również na finanse gminy w kolejnych latach. W WPF zwiększono wydatki na obsługę długu, a spłatę pożyczki rozpisano na długi okres. Największe raty, po 350 tys. zł rocznie, mają przypadać na lata 2034-2040.
Inwestycja została jednocześnie wpisana do wykazu wieloletnich przedsięwzięć zarówno po stronie wydatków bieżących, jak i majątkowych. Z tego powodu gmina wydłużyła horyzont wieloletniej prognozy finansowej do 2040 roku.
Podczas tej samej dyskusji radni pytali również o aktualne zadłużenie samorządu. Balas poinformowała, że na koniec bieżącego roku ma ono wynieść ponad 8,5 mln zł, a w dwóch kolejnych latach wzrośnie w związku z planowaną pożyczką na ujęcie wody.
– No wiadomo, że w 2027-2028 będzie wzrost z racji tego, że będziemy zaciągać zadłużenie, ale jest to zadłużenie, które i tak nie przekracza 10 mln zł, a nie tak dawno mieliśmy dług powyżej 10 mln zł – wyjaśniała skarbnik.
Gmina zapewnia przy tym, że w całym okresie prognozy będzie spełniać ustawowe wskaźniki dotyczące możliwości obsługi zadłużenia.
Panki
Pół roku planowania, a chętnych mniej niż połowa. Klub dziecięcy w Pankach startuje z poślizgiem
Klub dziecięcy „Klub Bystrzaka” w Pankach wystartuje później, niż pierwotnie zakładano, a liczba przyjętych dzieci jest obecnie ponad dwukrotnie niższa od planowanej. Placówka ma rozpocząć działalność od 1 września, a zamiast dwadzieściorga dzieci zapisanych jest dziewięcioro. Konsekwencją są także wyraźnie niższe wpływy do budżetu gminy z programów finansujących opiekę nad najmłodszymi.
Problem ujawnił się podczas ostatniej sesji rady gminy przy omawianiu zmian w tegorocznym budżecie. Skarbnik poinformowała, że korekta obejmuje między innymi dochody związane z funkcjonowaniem klubu dziecięcego.

Największa zmiana dotyczy wpływów z programu „Aktywnie w żłobku”. Gmina obniżyła je o ponad 145 tys. zł. Kolejne 50 tys. zł mniej zaplanowano w ramach środków przeznaczonych na rozwój instytucji opieki nad dziećmi do lat trzech. Powód jest konkretny, gdyż placówka rozpocznie działalność cztery miesiące później niż pierwotnie zakładano, a liczba przyjętych dzieci jest wyraźnie niższa od planowanej. Jednocześnie samorząd zwiększył wydatki związane z przygotowaniem placówki do uruchomienia. W budżecie pojawiło się dodatkowe 9,5 tys. zł na wyposażenie i szkolenia.
Na sesji nie rozwinęła się jednak żadna dyskusja dotycząca przyczyn opóźnienia. Radni nie pytali, dlaczego klub nie rozpoczął działalności w maju ani z czego wynika tak wyraźna różnica pomiędzy zakładaną a faktyczną liczbą dzieci. Nie padły również pytania o to, czy gmina spodziewa się uzupełnienia naboru po rozpoczęciu działalności placówki i czy mniejsze zainteresowanie może mieć wpływ na jej finansowanie w kolejnych miesiącach.
Zmiany zostały przyjęte wraz z całą korektą budżetu. Za uchwałą zagłosowało 14 radnych, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu.
Panki
Panki chcą walczyć o karetkę. Radny alarmuje o wydłużonym czasie oczekiwania na pomoc
Problem z dostępnością zespołów ratownictwa medycznego wrócił podczas ostatniej sesji Rady Gminy Panki. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że mieszkańcy Panek i Przystajni znajdują się w szczególnie niekorzystnym położeniu względem miejsc stacjonowania karetek, a przy zajętych zespołach czas oczekiwania na pomoc może się znacząco wydłużać. Samorządowiec chce ponownego wystąpienia do wojewody i zapowiada interpelację.
Temat pojawił się podczas wolnych wniosków i oświadczeń. Jeden z radnych przypomniał, że starania o poprawę zabezpieczenia ratowniczego tej części powiatu nie są nowym pomysłem. Jego zdaniem problem pozostaje jednak aktualny i powinien ponownie trafić do administracji wojewódzkiej.

Jak wskazywał, powiat kłobucki jest rozległy, a dostępne zespoły ratownictwa stacjonują przede wszystkim w Kłobucku i Krzepicach. To właśnie odległość oraz zajętość karetek mają powodować największe problemy dla mieszkańców Panek i Przystajni. Według samorządowca szczególnie trudne są sytuacje, w których najbliższe zespoły realizują już inne wezwania. Wówczas czas dotarcia pomocy do obu gmin może być znacznie dłuższy.
– Chodzi mi o gminę Panki, o gminę Przystań, gdzie tak naprawdę jeżeli coś się dzieje, to czas oczekiwania na ZRM-y (Zespoły Ratownictwa Medycznego – przyp. red.) praktycznie za każdym razem jest mocno wydłużony. Z tego względu, że po prostu te karetki są zajęte – stwierdził.
Radny zaproponował, aby Panki po raz kolejny wystąpiły do wojewody z postulatem utworzenia dodatkowej bazy zespołu ratownictwa medycznego. Jego zdaniem warto jednocześnie podjąć rozmowy z sąsiednią Przystajnią i spróbować wypracować wspólne stanowisko obu samorządów. Sprawa ma zostać również sformalizowana na poziomie rady. Samorządowiec zapowiedział przygotowanie interpelacji oraz przedstawienie danych, które mogłyby pokazać skalę problemu.
– Będę chciał złożyć interpelację w najbliższym czasie i chciałbym, żeby państwo radni, pani wójt wiedziała o tym. I chciałbym, żebyście również zapoznali się z tymi statystykami i ewentualnie wyrazili swoje zdanie – dodał.
Wójt Panek nie kwestionowała zasadności podjęcia kolejnej próby. Zwróciła się do radnego o współpracę przy przygotowaniu pisma do wojewody, wskazując przy tym na jego zawodowe doświadczenie.
– Panie radny, ja z racji zawodu, który pan wykonuje, bardzo bym prosiła właśnie o pomoc w zredagowaniu takiego pisma celem właśnie przesłania do wojewody. Jak najbardziej – powiedziała Katarzyna Gierak.
Panki
Przewodniczący Blukacz do właścicieli basenów: Trochę rozwagi, żeby można było się umyć
Rosnące zużycie wody podczas upałów zaniepokoiło władze gminy Panki. Wójt zaapelowała do mieszkańców, by wodę z sieci wykorzystywali przede wszystkim do celów bytowych. Jeszcze mocniej do sprawy odniósł się przewodniczący rady, który zwrócił uwagę na liczbę przydomowych basenów i zasugerował, że ich napełnianie przy obecnej sytuacji wymaga większej rozwagi.
Temat pojawił się pod koniec ostatniej sesji Rady Gminy Panki. Wójt poinformowała, że w związku z utrzymującymi się wysokimi temperaturami gmina odnotowuje zwiększone zużycie wody. Wcześniej podobny komunikat opublikowano również na stronie internetowej samorządu.

– W związku z utrzymującymi się wysokimi temperaturami pojawił się komunikat na stronie gminy, żeby wodę z sieci używać tylko i wyłącznie do celów bytowych. Jest gorąco. Zauważyliśmy zwiększone zużycie tej wody. Szanujmy ją, używajmy jej tylko do celów bytowych – apelowała wójt Katarzyna Gierak.
Znacznie bardziej dosadnie wypowiedział się przewodniczący rady. Jak stwierdził Andrzej Blukacz, sam miał okazję obserwować skalę zjawiska i zwrócił uwagę na dużą liczbę basenów przy prywatnych posesjach.
– Szanowni państwo, jest sytuacja taka nie inna z wodą. Jest problem. Ja też miałem okazję zobaczyć, będąc w pracy, siedziałem trochę wyżej w samochodzie. I co czwarta, piąta posesja ma basen. Ja wiem, że się nie zabrania, ale trochę tak rozwagi może, żeby jednak można było się umyć – stwierdził.
Panki
Dożynki w Pankach z kabaretem i koncertami. Świętowanie ma potrwać do późnej nocy
Mieszkańcy gminy ponownie wspólnie podziękują za tegoroczne plony. Gminno-parafialne dożynki odbędą się w sobotę, 22 sierpnia, na terenie przy hali sportowej w Pankach. Organizatorzy przygotowali tradycyjny ceremoniał dożynkowy, występy lokalnych artystów, program kabaretowy, koncert gwiazdy wieczoru oraz zabawę taneczną.
Świętowanie rozpocznie się o godz. 14.00 mszą świętą w kościele parafialnym w Pankach. Następnie uczestnicy przeniosą się na teren przy hali sportowej, gdzie o godz. 15.30 zaplanowano oficjalne otwarcie dożynek, powitanie gości i okazjonalne przemówienia.
Ważnym elementem uroczystości będzie przekazanie chleba przez starostów dożynkowych oraz prezentacja wieńców przygotowanych przez mieszkańców. Obrzędowa część wydarzenia ma podkreślić znaczenie pracy rolników i lokalnych tradycji związanych z zakończeniem żniw.
Program artystyczny rozpocznie się o godz. 16.00 występem Waleńczowskiej Kapeli Podwórkowej. O godz. 16.45 przed publicznością zaprezentuje się Młodzieżowa Orkiestra Dęta GOKiS Panki, natomiast o godz. 17.15 wystąpi Stowarzyszenie KGW Panki.
O godz. 18.00 na scenie pojawi się Katarzyna Pakosińska z programem „3 dekady śmiechu”. Kolejnym punktem wydarzenia będzie zaplanowane na godz. 19.30 losowanie nagród w ramach zabawy „Lizak z niespodzianką”.

Wieczorna część dożynek rozpocznie się o godz. 20.30 koncertem Grzegorza Markockiego. Po jego występie, od godz. 22.00 do 3.00, potrwa zabawa taneczna prowadzona przez DJ-a.
Panki
Ważny dzień dla kadry szkoły w Konieczkach. Trzy kandydatki i pełen sukces
Trzy nauczycielki ze Szkoły Podstawowej w Konieczkach pomyślnie przeszły postępowanie egzaminacyjne na stopień nauczyciela mianowanego.
28 lipca w urzędzie gminy odbył się egzamin, do którego przystąpiły trzy nauczycielki zatrudnione w placówce w Konieczkach.
– Uzyskanie stopnia nauczyciela mianowanego potwierdza ich wiedzę, doświadczenie, zaangażowanie oraz kompetencje niezbędne w pracy z dziećmi i młodzieżą – poinformowali tutejsi urzędnicy.
Postępowanie egzaminacyjne obejmowało ocenę dotychczasowego dorobku zawodowego nauczycielek, ich przygotowania merytorycznego oraz umiejętności związanych z organizacją procesu nauczania i wychowania.
Panki
Radni na sesji w Pankach nie pytali o rosnący deficyt, za to mieszkańcy punktowali absurdy komunikacyjne
Ostatnia sesja Rady Gminy Panki przebiegła bez większych politycznych emocji. Radni nie złożyli interpelacji, nie dyskutowali nad większością projektów i wszystkie uchwały przyjęli jednogłośnie. Najwięcej konkretnych problemów ujawniło się dopiero podczas pytań mieszkańców i spraw różnych. Dyskutowano o słabym zainteresowaniu komunikacją publiczną, ograniczeniach połączeń poza granice gminy, źle umieszczonym rozkładzie jazdy, zarośniętym lustrze drogowym oraz przejściu dla pieszych, które może powstać dopiero przy przyszłej przebudowie drogi.
Na początku obrad rada uznała za bezzasadną skargę na pełniącego obowiązki dyrektora Szkoły Podstawowej w Pankach. Jak wynikało z przedstawionego uzasadnienia, skarżąca nie pojawiła się na posiedzeniu komisji, podczas gdy kierujący szkołą Maciej Furmanek złożył wyjaśnienia.
Radni zajęli się także petycją dotyczącą transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci. Żądanie przeprowadzenia debaty przez radę uznano za bezzasadne, ponieważ sprawa nie należy do kompetencji organu stanowiącego gminy. Pozostałą część petycji przekazano wójtowi jako organowi właściwemu.
Do gminnego programu profilaktyki uzależnień dopisano możliwość szkolenia osób realizujących zadania w tym zakresie. Zmiana była odpowiedzią na zainteresowanie nauczycieli, którzy po spotkaniu dotyczącym zagrożeń i uzależnień zgłosili potrzebę pogłębienia wiedzy.
– Niezmiernie istotne jest, aby nieustannie wspierać rozwój zawodowy i kompetencje osób, które na co dzień mogą spotykać się w swojej pracy z tematem uzależnień i zagrożeń z nimi związanych – podkreślali urzędnicy.
Większych pytań nie wywołały również zmiany finansowe. Dochody budżetu zwiększono o blisko 111 tys. zł, a wydatki o niemal 191 tys. zł. W efekcie deficyt wzrósł do 1,67 mln zł. Zmieniono także limity dotyczące inwestycji drogowych i budowy chodnika przy ulicy Ogrodowej. Mimo wzrostu deficytu radni nie podjęli dyskusji nad kondycją finansową gminy.
Najżywsza wymiana zdań dotyczyła natomiast komunikacji publicznej. Jedna z mieszkanek zwróciła uwagę, że autobusy na niektórych trasach przewożą niewielu pasażerów.
– Wie pani co? Być może, że to jest spowodowane tym, że muszą się mieszkańcy po prostu przekonać do tego – stwierdził w odpowiedzi przewodniczący rady.
Mieszkanka była znacznie bardziej sceptyczna.

– Nie będą. Mają swoje samochody. Nie będą jeździć – odpowiedziała.
Urzędnicy przekonywali, że połączenia nie są dla samorządu szczególnie kosztowne, ponieważ gmina korzysta z dofinansowania, a komunikacja przejęła również dowóz dzieci do szkół.
– W zasadzie dopłacimy do tego 50 tys. zł w skali roku. Do wszystkich kursów. Plus jest też kurs z soboty i w niedzielę do Częstochowy – wyjaśniono.
Problemem pozostaje jednak finansowanie kursów poza granicami Panek. Gmina może dopłacać wyłącznie do odcinków znajdujących się na jej terenie. Dalsze połączenia wymagają już udziału sąsiednich samorządów lub powiatu.
– Powiat nie chciał wejść w Komunikację Jurajską. My możemy dopłacać tylko w granicach naszej gminy. Poza gminę musi dopłacić albo sąsiednia gmina, albo mieszkaniec – poinformowano radnych.
Zgłoszono również problemy dotyczące organizacji samych przystanków. Jeden z radnych wskazał, że rozkład jazdy zawieszono na znaku tak wysoko, iż może być nieczytelny dla dzieci i seniorów.
Urzędnicy zapewniali, że „Komunikacja Jurajska” zna problem i ma obniżyć rozkłady.
Inny samorządowiec poprosił o interwencję przy skrzyżowaniu ulic 1 Maja i Zwierzynieckiej. Zamontowane tam lustro drogowe zostało zasłonięte przez roślinność.
– Bardzo dobrze, że jest postawione, tylko teraz zarosło krzewami i konarami i te krzaki zasłaniają widoczność w tym lusterku. Więc teraz tak średnio spełnia swoje powołanie – zauważył radny.
Urząd zapowiedział usunięcie gałęzi i krzewów.
Mieszkańcy będą musieli natomiast poczekać na oczekiwane przejście dla pieszych przy drodze wojewódzkiej. Jak wyjaśniono, obecnie nie można go wyznaczyć, ponieważ po drugiej stronie jezdni nie ma chodnika.
– Nie jest możliwe zrobienie tam przejścia, bo przejście musi być w myśl obowiązujących teraz przepisów z chodnika na chodnik. Tam nie ma po tej drugiej stronie – padło podczas obrad.
Jak się okazuje, przejście zostało uwzględnione w projekcie przyszłej przebudowy drogi, jednak podczas sesji nie podano terminu rozpoczęcia prac.
Panki
Sesja widmo, czyli samorządowy teatr ciszy w Pankach. Uchwały przeszły, pytania nie przyszły
Są sesje rady gminy, po których człowiek ma poczucie, że uczestniczył w żywej debacie o sprawach mieszkańców. Są takie, po których przynajmniej wiadomo, kto czego chce, z czym się nie zgadza i o co walczy. I są też takie, po których można odnieść wrażenie, że samorząd lokalny osiągnął stan najwyższej proceduralnej nirwany. W Pankach podczas ostatnich obrad wszystko płynęło tak gładko, że gdyby ktoś przypadkiem mrugnął, mógłby przegapić cały ten demokratyczny proces.
Na sali obecnych było jedenastu radnych. Kworum odnotowane, uchwały będą prawomocne, można zaczynać. Przewodniczący powitał panią wójt, sekretarz i skarbnik, pracowników merytorycznych, sołtysów oraz radę. Uprzedził też, że sesja jest nagrywana, więc proszę nie podawać danych wrażliwych. I rzeczywiście – nikt nie podał. Mało tego, prawie nikt nie podał też pytań, wniosków, ani interpelacji. Ochrona danych osobowych została więc zrealizowana w wariancie rozszerzonym – ochroniono także dane o poglądach radnych.
Najpierw porządek obrad. Czy ktoś chce coś zmienić? Nie. Protokół z poprzedniej sesji? Przyjęty bez czytania. Wolne wnioski i oświadczenia? Cisza. Interpelacje i zapytania radnych? Również milczenie. Odpowiedzi na interpelacje z poprzednich sesji? Nie było, bo interpelacji nie było. Można powiedzieć, że gmina osiągnęła stan idealny. Problemów brak, podobnie pytań i najmniejszych wątpliwości. Gdyby jeszcze rachunki same się płaciły, a drogi same remontowały, byłby to model do skopiowania przez administrację publiczną w całym kraju.
Potem przyszła część uchwałodawcza. Tu już było poważnie. Spółki wodne, dotacje celowe, pomoc de minimis, przepisy Unii Europejskiej, rozporządzenie, terminy, okresy przejściowe i daty sięgające 2030 roku. Brzmiało to, jak fragment instrukcji obsługi urządzenia, którego nikt nie widział, ale wszyscy wiedzą, że trzeba za nim zagłosować. Pracownik merytoryczny przedstawił uzasadnienie. Przewodniczący zapytał, czy są pytania. Nie było.
I tak oto pierwszy akt samorządowego milczenia zakończył się jednomyślnym sukcesem. Jedenastu za, zero przeciw, zero wstrzymujących. Demokracja przemknęła przez salę z prędkością światłowodu.

Następnie miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Temat, który w wielu gminach potrafi rozpalić mieszkańców, radnych, właścicieli działek, sąsiadów, inwestorów, przeciwników inwestorów, ekologów, rolników, deweloperów i osoby, które akurat przechodziły obok. W Pankach? Spokój. Plan dla obszarów w obrębach Aleksandrów, Cyganka, Kawki, Janiki, Panki, Zwierzyniec Trzeci i Żerdzina przeszedł tak bezszelestnie, jakby dotyczył nie przestrzeni gminy, lecz ustawienia krzeseł w schowku.
Nie chodzi o to, że radni mieli koniecznie urządzać awanturę, ale miejscowy plan to nie jest uchwała o zmianie przecinka w regulaminie. To dokument, który wpływa na nieruchomości, inwestycje, wartość działek, przyszłe możliwości zabudowy i kierunki rozwoju. Tymczasem pytanie przewodniczącego „czy są pytania?” spotkało się z odpowiedzią najczęściej słyszaną tego dnia, czyli z majestatycznym „nie widzę”. I znowu jedenastu za.
Potem zmiany w budżecie. Tu przez salę przetoczył się potok paragrafów, działów, rozdziałów, załączników, dochodów bieżących, dochodów majątkowych, wydatków bieżących i inwestycyjnych. Pojawiły się pieniądze na zadania związane z usuwaniem wyrobów zawierających azbest, środki dla przedszkola, korekty w załącznikach, dotacje i inwestycje. Normalnie temat, przy którym radny mógłby zapytać choćby skąd, dokąd, po co, ile, komu, kiedy i czy wystarczy. Jednak po co psuć rytm?
Na tym etapie sesja przypominała już nie obrady, lecz czytanie listy obecności w pociągu widmo. Kto jest za? Jedenastu. Kto przeciw? Nikt. Kto się wstrzymał? Nikt. Kto pytał? Też nikt.

Na deser została służebność przesyłu na rzecz spółki Tauron. Rzecz konkretna, bo działka gminna, linia kablowa niskiego napięcia, 140 m² ograniczenia sposobu użytkowania, jednorazowe wynagrodzenie w wysokości 3,5 tys. zł. Tu także można było dopytać. Czy kwota jest adekwatna? Czy przebieg linii nie koliduje z przyszłym wykorzystaniem działki? Czy gmina coś na tym traci, czy tylko porządkuje sprawę? Ale po co drażnić procedurę, skoro ta lubi ciszę.
Uchwała przeszła oczywiście jednogłośnie. Jedenastu radnych za. Zero przeciw. Zero wstrzymujących. Gdyby głosowania były dyscypliną olimpijską, Panki miałyby medal za synchroniczne naciskanie przycisków.
Najciekawsze w tej sesji nie było więc to, co powiedziano, ale to, czego nie powiedziano. W wolnych wnioskach nie było nic. W interpelacjach nie było nic. W zapytaniach mieszkańców nie było nic. W sprawach różnych nie było nic. To już nie była sesja rady gminy, tylko koncert ciszy na jedenaście tabletów i przewodniczącego.
Oczywiście można na to spojrzeć optymistycznie. Może w Pankach wszystko działa tak znakomicie, że radni nie mają o co pytać. Może mieszkańcy są tak szczęśliwi, że nie potrzebują zabierać głosu. Może plany, budżety, dotacje, służebności i inwestycje są tak krystalicznie jasne, że jakiekolwiek pytanie byłoby obrazą dla intelektu sali. Może.
Ale można też spojrzeć mniej bajkowo. Bo rada gminy nie jest od tego, żeby wyłącznie podnosić ręce. Nie jest też od tego, żeby z nabożną powagą przyjmować kolejne uchwały bez jednego pytania, jakby każda z nich była objawiona na kamiennych tablicach. Radny nie musi być opozycjonistą, buntownikiem ani trybunem ludowym. Choć dobrze by było, gdyby od czasu do czasu był radnym. Czyli kimś, kto pyta, analizuje, dopomina się, wyjaśnia mieszkańcom i zostawia po sobie coś więcej niż ślad w systemie głosowania.
Tymczasem z tej drugiej czerwcowej sesji wyłania się obraz samorządu idealnie wygładzonego. Bez kantów, zgrzytów i tym bardziej wątpliwości. Wójt nie musi odpowiadać, bo nikt nie pyta. Pracownicy merytoryczni czytają, bo trzeba. Przewodniczący prowadzi, bo porządek jest. Radni głosują, bo od tego są przyciski. Mieszkańcy milczą, bo może nawet nie wiedzą, że warto mówić. I wszyscy rozchodzą się w poczuciu dobrze odbytego obowiązku.
Tylko że demokracja lokalna nie polega na tym, że uchwały przechodzą szybko. Ona polega na tym, że ktoś jeszcze rozumie, co właściwie przechodzi. A jeśli rozumie, to czasem zapyta. Jeśli nie rozumie, tym bardziej powinien zapytać. Milczenie bywa złotem, ale w radzie gminy zbyt często wygląda jak polityczna wata cukrowa – ładnie napompowana, słodka w odbiorze i kompletnie bez treści.
Najbardziej symboliczny był finał. Punkt ósmy: zapytania mieszkańców. Nie widzę. Punkt dziewiąty: sprawy różne. Nie widzę. Porządek obrad wyczerpany. Sesja zamknięta. Kurtyna.
I tak oto w Pankach odbyły się obrady, podczas których samorząd mówił głównie sam do siebie, a radni potwierdzali, że słyszą. Uchwały przyjęto. Protokół przyjęto. Budżet zmieniono. Plan uchwalono. Służebność ustanowiono. Pytań nie zadano. Wątpliwości nie zgłoszono. Interpelacji nie było. Podobnie jak i głosu mieszkańców.
Panki
Najważniejsza sesja w roku bez jednego pytania. Radni w Pankach milczeli podczas debaty
Podczas jednej z dwóch czerwcowych sesji rady gminy Panki radni udzielili wójt Panek wotum zaufania oraz absolutorium za wykonanie budżetu za poprzedni rok, przyjęli zmiany w budżecie i wieloletniej prognozie finansowej, uchwalili nowe stawki za odpady komunalne, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego oraz zdecydowali o utworzeniu Zespołu Szkół Podstawowych w Pankach. Choć porządek obrad obejmował najważniejsze samorządowe tematy roku, sesja przebiegła niemal bez dyskusji. Najbardziej wymowne było to, że przy raporcie o stanie gminy nie odbyła się de facto żadna debata.
Raport został przedstawiony przez sekretarz Urszulę Mikę jako dokument podsumowujący działalność wójt Katarzyny Gierak oraz funkcjonowanie samorządu w 2025 roku.
Głosowanie nad wotum zaufania poprzedziła formalna prezentacja dokumentu, ale realnej debaty później nie było. Radni zamiast wykorzystać okazję do publicznego omówienia kondycji gminy, kierunków rozwoju czy tych słabych punktów samorządu, które warto poprawić, zgodnie milczeli. Chwilę później wotum zaufania dla wójt zostało przyjęte jednogłośnie głosami dwunastu z obecnych na sesji radnych.
Samo głosowanie również nie obyło się bez zgrzytu technicznego. Radni mieli korzystać z tabletów, jednak system elektroniczny zawiódł i konieczny był powrót do głosowania ręcznego.
W dalszej części obrad przedstawiono opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach dotyczącą wykonania budżetu za 2025 rok. Z odczytanych informacji wynikało, że sprawozdanie było kompletne, dochody bieżące były wyższe od wydatków bieżących, a gmina zakończyła rok z nadwyżką operacyjną. Jednocześnie wskazano poziom zadłużenia.
– Łączna kwota długu na koniec ubiegłego roku wyniosła 9,61 mln zł – odczytano podczas sesji.

Komisja rewizyjna także pozytywnie oceniła wykonanie budżetu i zawnioskowała o udzielenie absolutorium. Jak podkreślono w jej stanowisku, nie stwierdzono nieprawidłowości w wydatkowaniu środków.
Także absolutorium dla wójt Katarzyny Gierak zostało udzielone jednogłośnie. Po głosowaniu wójt podziękowała radnym, pracownikom urzędu i jednostek organizacyjnych.
– Nie ukrywam, że jest to zawsze moment bardzo stresujący dla osoby zasiadającej na stanowisku wójta. Czasem jest trudno, ale udaje nam się dojść do porozumienia i za to wam dziękuję, że rozmawiamy – dodała włodarz Panek.
Jedną z ważniejszych decyzji sesji było uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla obszarów w obrębach Aleksandrów, Cyganka, Kawki, Janiki, Panki, Zwierzyniec III i Żerdzina. Plan ma porządkować zasady zagospodarowania terenów i umożliwiać prowadzenie inwestycji oraz uzyskiwanie pozwoleń na budowę. Również ten punkt przeszedł bez pytań radnych i bez dyskusji.

Znacznie bardziej problematyczne okazały się zmiany w budżecie na ten rok. Najbardziej konkretna negatywna informacja dotyczyła budowy boiska sportowego w Aleksandrowie. Zadanie zostało ograniczone z powodu braku dofinansowania. Po stronie dochodów majątkowych zmniejszenie wyniosło 120 tys. zł, a po stronie wydatków majątkowych 165 tys. zł.
Zmiany budżetowe objęły także m.in. zwiększenie środków na „Komunikację Jurajską”, remonty dróg, remont korytarza w szkole w Konieczkach, dotacje dla niepublicznych przedszkoli, przeciwdziałanie alkoholizmowi, gospodarkę odpadami oraz powiatowy przegląd orkiestr dętych. Po zmianach zwiększono zaangażowanie wolnych środków o blisko 491 tys. zł, a deficyt budżetu wzrósł do prawie 1,6 mln zł.
Dla mieszkańców szczególnie istotna będzie uchwała dotycząca odpadów komunalnych. Od 1 lipca bowiem miesięczna stawka wyniesie 33 zł od osoby. Dla właścicieli nieruchomości kompostujących bioodpady przewidziano ulgę w wysokości 2 zł od osoby, natomiast stawka podwyższona za brak selektywnej zbiórki wyniesie 66 zł. Podwyżka została uzasadniona rozstrzygnięciem przetargu oraz kosztami funkcjonowania systemu.
Pomimo finansowego znaczenia tej decyzji, także tutaj nie było pytań ani szerszej rozmowy o skali obciążeń dla mieszkańców, przyczynach wzrostu kosztów czy możliwych działaniach ograniczających wydatki systemu. Sama uchwała została przyjęta jednogłośnie.
Rada przyjęła również nowe zasady przeprowadzania konsultacji społecznych, zastępując uchwałę z 2010 roku. W uzasadnieniu wskazywano na potrzebę zwiększenia udziału mieszkańców w podejmowaniu decyzji oraz wzmocnienia dialogu społecznego. Konsultacje będą mogły być prowadzone m.in. na wniosek wójta, co najmniej ośmiu radnych lub grupy co najmniej stu mieszkańców.
Ostatnim dużym punktem było utworzenie Zespołu Szkół Podstawowych w Pankach. Od 1 września w jego skład wejdą Szkoła Podstawowa im. Tadeusza Kościuszki w Pankach oraz Szkoła Podstawowa im. Stanisława Staszica w Aleksandrowie. W uzasadnieniu podkreślano, że połączenie ma uporządkować zarządzanie, ujednolicić procedury, poprawić wykorzystanie zasobów kadrowych i organizacyjnych oraz nie obniżyć jakości pracy placówek.
– Zintegrowanie obu jednostek w jeden zespół przyczyni się do uporządkowania struktury zarządzania oraz zwiększenia przejrzystości procesów organizacyjnych – mówiła sekretarz Mika.
Także w tym przypadku, mimo że decyzja dotyczy organizacji lokalnej oświaty, radni nie zadali pytań. Uchwała została przyjęta jednomyślnie.
Na koniec przewodniczący otworzył punkt dotyczący zapytań mieszkańców, ale nikt z obecnych nie zabrał głosu. Nie było również wystąpień w sprawach różnych. Sesja zakończyła się więc bez interpelacji, bez polemik i bez zgłoszonych na sali problemów lokalnych.
Panki
W Pankach zagrały orkiestry i zapachniało dobrą kuchnią, ale to Krzepice nie dały szans konkurencji
W Pankach znów było głośno, uroczyście i smakowicie. W ostatnią niedzielę teren przy hali sportowej wypełniły dźwięki orkiestr dętych, a tuż obok trwała kulinarna rywalizacja kół gospodyń wiejskich w ramach konkursu „Polska Smakuje”. XXVII Powiatowy Przegląd Orkiestr Dętych połączono w tym roku z etapem kulinarnej „Bitwy Regionów”, dzięki czemu wydarzenie miało nie tylko muzyczny, ale też bardzo regionalny charakter.
Przegląd rozpoczął się tak, jak przystało na święto orkiestr dętych – od przemarszu. Muzycy przeszli ulicą Ogrodową w stronę hali sportowej, a na otwarcie wszystkie zespoły wspólnie wykonały utwór „Orkiestry dęte” pod batutą Bogdana Krzaka. Już ten moment pokazał, że nie będzie to zwykły konkurs, lecz spotkanie środowiska, które od lat tworzy ważną część lokalnej tradycji.
W Pankach zaprezentowało się siedem orkiestr z powiatu kłobuckiego. Wystąpiły Młodzieżowa Orkiestra Dęta Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Pankach, Orkiestra Dęta OSP w Kamyku, Młodzieżowa Orkiestra Dęta OSP w Krzepicach, Orkiestra Dęta OSP w Złochowicach, Młodzieżowa Orkiestra Dęta Zajączki, Orkiestra Dęta Gminy Przystajń oraz Orkiestra Dęta OSP Ostrowy nad Okszą.
Jurorzy oceniali zarówno przemarsz, jak i występy sceniczne. Liczyło się brzmienie, tempo, równość kroku, dobór repertuaru, interpretacja i ogólne wrażenie artystyczne. Największym zwycięzcą tegorocznego przeglądu została Młodzieżowa Orkiestra Dęta OSP w Krzepicach pod batutą Miłosza Janika. Zespół wygrał kategorię przemarsz, zwyciężył także w występie scenicznym i zdobył nagrodę publiczności. To był występ, który nie pozostawił wątpliwości, kto tego dnia najmocniej zaznaczył swoją obecność.
Bardzo dobrze zaprezentowała się również Młodzieżowa Orkiestra Dęta Zajączki prowadzona przez Bogdana Krzaka, która zajęła drugie miejsce w kategorii przemarsz. Na podium tej konkurencji znalazła się także orkiestra gospodarzy – Młodzieżowa Orkiestra Dęta GOKiS w Pankach. W występach scenicznych drugie miejsce zdobyła Orkiestra Dęta OSP Ostrowy nad Okszą, a trzecie Orkiestra Dęta OSP w Złochowicach.
Organizatorzy pamiętali również o uczestnikach, którzy symbolicznie pokazują, jak szerokie pokolenia łączy muzyka orkiestr dętych. Najmłodszym uczestnikiem przeglądu był Jan Olczyk z Młodzieżowej Orkiestry Dętej Zajączki, a najstarszym Stanisław Polak z Orkiestry Dętej OSP w Kamyku. Na zakończenie publiczność wysłuchała koncertu Dziecięco-Młodzieżowej Orkiestry Dętej z Wręczycy Wielkiej pod batutą Bartłomieja Pięty.
Równolegle do muzycznej rywalizacji trwała część kulinarna. W konkursie „Polska Smakuje” wystartowało osiem kół gospodyń wiejskich, które przygotowały potrawy inspirowane tradycją, lokalnymi produktami i domową kuchnią. Były dania proste, mocno osadzone w regionalnym smaku, ale też bardziej autorskie interpretacje znanych receptur.
Samodzielne Koło Gospodyń Wiejskich w Złochowicach przygotowało siwe kluski z nadzieniem z fasoli, okraszone tłuszczykiem. Stowarzyszenie Koło Gospodyń Wiejskich w Pankach postawiło na zupę z bobu z pajdą domowego chleba, a KGW w Zwierzyńcu Pierwszym podało kartoflankę na żeberkach z kurdybankiem i ziołowymi grzankami. KGW Podłęże Szlacheckie zaprezentowało „bieda zupę na bogato” z prażuchami, KGW „Mysłowianki” w Mysłowie przygotowały wiejski karczek zapiekany z nutą tradycji, a KGW w Wojsławicach cielęcinę w maślanym blasku. Na konkursowym stole pojawił się też „Dziki Kucmoch” od „Karolinek” z Kamienicy Polskiej oraz pierś perliczki w żurawinowej odsłonie przygotowana przez KGW „Bestwinianki”.
Panki
Trzydzieści pięć drużyn na starcie i wielka radość OSP Kostrzyna-Kotary. Młodzi strażacy pokazali klasę
Dziecięca Drużyna Pożarnicza z OSP Kostrzyna-Kotary ma za sobą udany występ podczas V Międzynarodowej Olimpiady Dziecięcych Drużyn Pożarniczych w Wieruszowie. Młodzi druhowie stanęli na starcie w gronie najlepszych dziecięcych formacji pożarniczych z Polski i zagranicy, pokazując zaangażowanie, ambicję oraz ducha strażackiej rywalizacji.
W wydarzeniu wzięło udział 35 dziecięcych drużyn pożarniczych. Jak przekonują druhowie z OSP Kostrzyna-Kotary już sama kwalifikacja do olimpiady była dużym wyróżnieniem.
– A udział w zawodach stał się dla młodych uczestników okazją do sprawdzenia swoich umiejętności, integracji z rówieśnikami oraz przeżycia sportowych emocji w strażackiej atmosferze – dodają.
Drużyna zakończyła zmagania wracając do domu jako zwycięzcy. Jak podkreślają jej opiekunowie, najważniejszy był jednak nie tylko wynik, ale przede wszystkim zaangażowanie dzieci, ich odwaga, współpraca i satysfakcja z udziału w tak dużym wydarzeniu.

– Młodzi druhowie wrócili z Wieruszowa z nagrodami, ale największą wartością wyjazdu były emocje, doświadczenie i uśmiechy uczestników. To właśnie one najlepiej pokazują, jak ważną rolę odgrywają dziecięce drużyny pożarnicze w budowaniu lokalnej wspólnoty, odpowiedzialności i przywiązania do strażackiej tradycji – słychać w remizie.
Panki
Przedszkole bez przyszłości, dziurawe drogi i lampa bez pieniędzy. Panki po ostatniej sesji
Podczas ostatniej sesji rady gminy radni pytali o drogi, lampy, wodociąg i uciążliwości związane z działalnością piekarni. Największe znaczenie miała jednak decyzja o likwidacji zamiejscowego oddziału przedszkolnego w Praszczykach. To właśnie ten punkt, choć przyjęty bez dłuższej dyskusji, miał największy ciężar społeczny.
Już na początku obrad wrócił temat infrastruktury. Radny Arkadiusz Pilarz pytał o remont drogi na Cygance w stronę przejazdu kolejowego. Z odpowiedzi urzędu wynikało, że gmina ma już za sobą wstępne oględziny i roboczy kosztorys, ale z decyzjami na razie się wstrzymuje. Powodem jest oczekiwany nabór środków zewnętrznych na remonty dróg gminnych. Samorząd chce z niego skorzystać, dlatego nie podejmuje jeszcze ostatecznych decyzji terenowych.
Podobny problem pojawił się przy drodze w Jaciskach w kierunku Widawy. Radny Mariusz Scheibel wskazywał, że jej stan jest zły i dopytywał, czy gmina zamierza coś z tym zrobić. Odpowiedź była ostrożna. W funduszu sołeckim zabezpieczono środki na remont drogi gminnej, ale na razie nie wskazano innych źródeł finansowania.
Wątpliwości budziła również lampa przy skrzyżowaniu Janiki-Ślusarze. Sprawa była już omawiana na komisjach, ale jej realizacja zależy od zabezpieczenia środków w budżecie. Podczas sesji podkreślono, że aktualnie procedowane zmiany finansowe mają jedynie kosmetyczny charakter i nie obejmują większych przesunięć inwestycyjnych. Decyzja w sprawie pieniędzy ma wrócić na najbliższej sesji.
Radni poruszali także mniejsze, lecz ważne dla mieszkańców sprawy. Zdzisław Jelonek pytał o wodociąg w Ślusarzach, na bocznej ulicy. W odpowiedzi przekazano, że w tej sprawie wpłynęła petycja mieszkańców, jest zgoda na realizację, a środki mają zostać zabezpieczone w przyszłym roku. Pojawiło się również pytanie o montaż lamp. Tu urząd informował, że umowa z wykonawcą została zawarta, a prace powinny zostać wykonane w najbliższym czasie.
Najbardziej znaczącą decyzją sesji była uchwała w sprawie przekształcenia Przedszkola w Pankach poprzez likwidację oddziału przedszkolnego w Praszczykach. Urząd argumentował, że oddział mieści się w innej miejscowości, w budynku remizy OSP, oddalonym od głównej siedziby przedszkola o 2,9 kilometra, co ma być sprzeczne z obowiązującymi przepisami dotyczącymi organizacji publicznych przedszkoli.

W uzasadnieniu pojawiły się także argumenty demograficzne i finansowe. Liczba urodzeń w gminie spadła z 57 w 2020 roku do 29 w 2025 roku. Wskazywano również na wysokie koszty utrzymania oddziału, wolne miejsca w innych placówkach, brak możliwości dzielenia dzieci według wieku oraz konieczność kosztownego remontu budynku OSP, gdyby przedszkole miało tam nadal funkcjonować.
Gmina zapewniała, że dzieci będą mogły kontynuować wychowanie przedszkolne w Przedszkolu w Pankach, a także w oddziałach przy szkołach podstawowych w Konieczkach i Aleksandrowie. Podkreślano również, że personel oddziału w Praszczykach pozostaje zatrudniony w placówce w Pankach i nie planuje się wypowiedzeń stosunków pracy. Mimo tych zapewnień uchwała nie została przyjęta jednomyślnie. Za głosowało trzynastu radnych, jeden był przeciw. To jedyny wyraźny sygnał sprzeciwu przy sprawie, która dla lokalnej społeczności może oznaczać koniec ważnego miejsca na mapie miejscowości.
Rada zajęła się również wnioskiem dotyczącym przyjęcia stanowiska w sprawie znaczenia rolnictwa dla wspólnoty lokalnej. Komisja skarg, wniosków i petycji nie rekomendowała jego uwzględnienia. W uzasadnieniu zaznaczono, że rolnictwo ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarki i lokalnej wspólnoty, ale kwestie polityki rolnej należą przede wszystkim do administracji rządowej. Ostatecznie rada uznała wniosek za bezzasadny.
Bez kontrowersji przyjęto zmianę w gminnym programie profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii. Dokument uzupełniono o edukację rodziców i aktywną współpracę z nimi. Wskazywano, że rodzice mają zasadniczy wpływ na postawy dzieci wobec alkoholu, substancji psychoaktywnych, hazardu, mediów cyfrowych i gier komputerowych.
Radni zgodzili się także na przekazanie środków na Fundusz Wsparcia Policji z przeznaczeniem na dofinansowanie Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku. Uchwałę przyjęto jednogłośnie. Podobnie przegłosowano zmianę w budżecie dotyczącą nazwy zadania inwestycyjnego związanego z zakupem pojazdu służbowego do obsługi gospodarczej urzędu.
W „sprawach różnych” wrócił temat uciążliwości związanych z działalnością piekarni. Jeden z urzędników informował, że po rozmowie w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Częstochowie wskazano możliwe rozwiązania w postaci wymiany pieca piekarniczego albo montaż filtrów. Przedsiębiorca miał jednak uznać takie działania za zbyt kosztowne i zadeklarować zmianę paliwa na biomasę. Jak przekazano, mieszkańcy zostali o tym poinformowani, a do urzędu nie wpływają obecnie nowe zgłoszenia.
Panki
Dyrektor szkoły w Pankach odwołana bez wypowiedzenia. Wójt ujawnia powody decyzji
Wójt Katarzyna Gierak odwołała Renatę Tomczyk ze stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Pankach. Decyzja została podjęta 22 kwietnia i – jak wynika z informacji opublikowanej przez urząd – nastąpiła po uzyskaniu pozytywnej opinii Śląskiego Kuratora Oświaty. Była dyrektorka nadal pozostaje zatrudniona w placówce jako nauczycielka.
Do sprawy wójt Panek odniosła się w dzisiejszym komunikacie opublikowanym w Biuletynie Informacji Publicznej gminy. Jak wskazano, w konsekwencji pojawiających się nieprawdziwych informacji dotyczących odwołania dyrektora szkoły. W komunikacie podano, że Renata Tomczyk została odwołana ze stanowiska dyrektora 22 kwietnia, a szczegółowe przyczyny tej decyzji opisano w zarządzeniu wójt Gierak.
Zarządzenie wskazuje, że odwołanie nastąpiło bez wypowiedzenia. Z dniem odwołania wygasły również wszelkie pełnomocnictwa i upoważnienia udzielone Renacie Tomczyk jako dyrektorowi Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Pankach.
Najważniejsze informacje znalazły się jednak w uzasadnieniu zarządzenia. Według przedstawionych tam zapisów sprawa dotyczyła czynu z art. 231 § 1 kodeksu karnego, a więc przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. W uzasadnieniu wskazano, że pełniąc funkcję dyrektora, Tomczyk miała nie dopełnić obowiązków służbowych związanych z zatrudnianiem pracowników na stanowiskach urzędniczych. Chodziło o nieprzeprowadzenie wymaganej procedury konkursowej na wolne stanowisko urzędnicze, a następnie o zatrudnienie osoby na stanowisku referenta bez wymaganego prawem konkursu.
Jak wynika z dokumentu, 16 października 2025 roku wydano wobec Renaty Tomczyk postanowienie o przedstawieniu zarzutu, a następnie sporządzono do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. W uzasadnieniu przywołano także wyrok Sądu Rejonowego w Częstochowie z 13 lutego tego roku, w którym – jak zapisano w zarządzeniu – sąd orzekł, że oskarżona jest winna popełnienia zarzucanego jej czynu, a postępowanie karne zostało warunkowo umorzone na okres jednego roku próby.
Wójt Gierak w uzasadnieniu decyzji wskazała, że sprawa dotyczyła rażącego naruszenia obowiązków oraz przepisów prawa. Podkreślono również, że jednym z podstawowych obowiązków osoby kierującej szkołą jest dbałość o prawidłowość i transparentność czynności związanych z zatrudnianiem pracowników na stanowiskach urzędniczych. W dokumencie znalazło się także stwierdzenie, że obsadzanie stanowisk z pominięciem wymaganej procedury konkursowej może być odbierane przez społeczeństwo jako kumoterstwo, nepotyzm i kolesiostwo, a także negatywnie wpływać na ocenę legalności działań dyrektora oraz zaufanie do organów publicznych.

Istotnym elementem uzasadnienia jest także odniesienie do wymogów stawianych osobom pełniącym funkcje dyrektorskie. W dokumencie zaznaczono, że w przypadku dyrektorów ustawa wymaga „nieposzlakowanej opinii” lub niekaralności za przestępstwa umyślne. Podkreślono przy tym, że warunkowe umorzenie postępowania, choć nie jest skazaniem, może naruszać wymóg nieposzlakowanej opinii, co – według organu prowadzącego – stanowi przesłankę do odwołania.
Odwołanie dyrektora w trakcie roku szkolnego bez wypowiedzenia jest możliwe w szczególnie uzasadnionych przypadkach. W zarządzeniu wskazano, że prawomocne orzeczenie o warunkowym umorzeniu postępowania za przestępstwo umyślne lub przestępstwo skarbowe może kwalifikować się jako taki przypadek, zwłaszcza gdy sprawa jest związana z pełnioną funkcją.
Przed podjęciem decyzji gmina zasięgnęła opinii Śląskiego Kuratora Oświaty. Jak wynika z uzasadnienia, kurator pozytywnie zaopiniował zamiar odwołania Renaty Tomczyk ze stanowiska kierowniczego bez wypowiedzenia. Wskazał również, że w jego ocenie wystąpił przypadek szczególnie uzasadniony do odwołania nauczyciela ze stanowiska kierowniczego w czasie roku szkolnego w związku z faktem popełnienia przestępstwa związanego z pełnioną funkcją.
Decyzja wójta oznacza więc zakończenie pełnienia funkcji dyrektora przez Renatę Tomczyk, ale nie zakończenie jej zatrudnienia w szkole. Z informacji opublikowanej przez gminę wynika, że odwołana dyrektor nadal pozostaje pracownikiem Szkoły Podstawowej w Pankach na stanowisku nauczyciela.
-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa2 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę















