Obserwuj nas

Poczesna

Jest oświetlenie. Gmina rozwiązała jeden z dwóch problemów okolicznych mieszkańców

fot. Agnieszka Pietrzak/Urząd Gminy Poczesna

Opublikowany

,

Zakończyła się budowa oświetlenia w ciągu ulicy Granicznej w miejscowości Kolonia Poczesna. Okoliczni mieszkańcy liczą, że samorząd wyremontuje również jej nawierzchnię.

Ulica Graniczna, jak sama nazwa wskazuje, zlokalizowana jest na granicy dwóch gmin – Poczesnej i Kamienicy Polskiej. Jakiś czas temu miejscowi uznali, iż ze względów związanych głównie z bezpieczeństwem warto by ją było porządnie oświetlić.

Radna Agnieszka Pietrzak oraz sołtys Jadwiga Strąk zainteresowały sprawą lokalne władze. Po zrealizowaniu niezbędnych procedur wzdłuż ulicy Granicznej, w części drogi należącej do gminy Poczesna, pojawiły się słupy oświetleniowe, na których zawisły energooszczędne lampy.

– Mieszkańcy są wdzięczni za rozwiązanie jednego z problemów. Jest bezpieczniej, szczególnie zimową porą, kiedy bardzo szybko zapada zmrok – podkreśla radna Pietrzak.

Całość kosztowała gminny budżet blisko 42 tys. zł. Pieniądze wyasygnowano ze środków zeszłorocznego funduszu sołeckiego. Do załatwienia pozostała jeszcze poprawa nadgryzionej zębem czasu i solidnie wyeksploatowanej nawierzchni.

– W tym przypadku sprawa jest bardziej złożona, gdyż nie dotyczy jedynie spraw finansowych, ale przede wszystkim własnościowych – informuje Aneta Nawrot z Urzędu Gminy Poczesna. – Mieszkańcy graniczącej z obydwoma gminami ulicy rozmawiali o tej kwestii z włodarzami obu samorządów. Poszukujemy jak najlepszych rozwiązań, które przede wszystkim spełnią oczekiwania mieszkańców i będą dla wszystkich optymalne. W każdym razie problem dotyczący poprawy nawierzchni zostanie rozwiązany – dodaje.

Poczesna

Częstochowa rozpoczęła procedurę aneksji. Protesty i sprzeciwy nie powstrzymały decyzji rady miasta

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Poczesna

Rada Miasta Częstochowy przegłosowała uchwałę rozpoczynającą procedurę zmiany granic administracyjnych i włączenia do miasta znacznej części gminy Poczesna, w tym Brzezin Nowych, Kolonii Brzeziny Wielkie, Sobuczyny, Młynka oraz fragmentów Huty Starej A i Poczesnej. Decyzję podjęto mimo protestów mieszkańców, apeli władz gminy oraz jednoznacznie negatywnego stanowiska Rady Powiatu Częstochowskiego.

Od rana przed urzędem miasta trwała pikieta mieszkańców Poczesnej, którzy przyjechali bronić swoich miejscowości przed włączeniem do Częstochowy. Równolegle powiat częstochowski przyjął uchwałę sprzeciwiającą się działaniom miasta, wskazując, że przejęcie terenów bez zgody społeczności lokalnej narusza podstawowe zasady partnerstwa samorządowego. Mimo to większość radnych miejskich nie zgodziła się nawet na przesunięcie punktu obrad. Projekt przystąpienia do procedury został pozostawiony w porządku sesji.

Głos w imieniu gminy Poczesna zabrali lokalni samorządowcy, którzy apelowali o wycofanie planów aneksji, przedstawiając argumenty społeczne, prawne i finansowe. Wskazywali, że miasto chce przejąć tereny związane z Poczesną od pokoleń, bez jakichkolwiek konsultacji, choć ustawa o samorządzie gminnym wymaga, by zmiana granic była uzasadniona względami osadniczymi, przestrzennymi i społecznymi. Tego, jak przekonywali, projekt nie spełnia. Podkreślano również, że podatki lokalne w Częstochowie są wyższe o kilkadziesiąt procent niż w gminie, co oznaczałoby dla mieszkańców natychmiastowy wzrost obciążeń. Zwracano także uwagę na kontekst gospodarczy i to, że głównym motywem działań miasta jest chęć rozbudowy instalacji odpadowej Częstochowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego w Sobuczynie. Padały także argumenty, o których pisaliśmy tutaj.

– To nasz dom. Nasze dzieci, nasze rodziny, nasi przyjaciele. Nie ma zgody na oderwanie tych miejsc od gminy, z którą są związane od pokoleń – zaakcentowano wymiar społeczny i emocjonalny planowanej zmiany, prosząc radnych miasta o odstąpienie od procedury. – Częstochowie zależy na gruntach, a nie na mieszkańcach, którzy mieliby ponosić skutki tej decyzji – dodawano.

Najbardziej poruszające były jednak wystąpienia mieszkańców terenów przeznaczonych do włączenia. 

– Miasto chce przejąć nasze tereny, nie rozwiązując żadnych problemów ludzi, którzy tam mieszkają. To teren pogórniczy, o wysokim ryzyku. On zagraża tu i teraz, a co będzie przy budowie trzeciej kwatery? Miasto chce przejąć nasze tereny, jakbyśmy byli dodatkiem do wysypiska. Inwestycje i pieniądze będą dla miasta, a uciążliwości dla nas. Nie czujemy żadnych więzi kulturowych z Częstochową. Nie ma zgody na negocjacje! Dla decyzji materialnych władze Częstochowy potrzebują naszych terenów, nie nas! – argumentowała jedna z mieszkanek Brzezin Nowych.

– Jesteśmy przeciw robieniu z naszej wsi zaplecza śmieciowego Częstochowy – podkreślała jedna z radnych.

Mocne słowa padły także z ust jednego z mieszkańców okolic wysypiska w Sobuczynie, który od lat walczy o ograniczenie uciążliwości instalacji odpadowej. W emocjonalnym wystąpieniu mówił o dramatycznych skutkach zdrowotnych, jakie, jego zdaniem, dotykają okolicznych mieszkańców.

– To jest zagłada mieszkańców, holokaust! – grzmiał, wyliczając przypadki ciężkich schorzeń, nowotworów i przewlekłych chorób układu oddechowego, które łączył z działalnością wysypiska. – To nie są teorie. To fakty. Ludzie chorują i umierają, a teraz chcecie te tereny przejąć, jakby nic się nie działo – podnosił.

Po zakończeniu emocjonalnych wystąpień mieszkańców samorządowców i mieszkańców gminy Poczesna głos zabrali radni miejscy.

Zdzisław Wolski z Lewicy stwierdził, że w jego ocenie część argumentów przedstawianych przez przeciwników zmiany granic była przesadzona i demagogiczna. Jego zdaniem miasto ma prawo zabiegać o tereny, które w jego opinii są strategiczne dla bezpieczeństwa gospodarowania odpadami i przyszłego rozwoju Częstochowy, ale i także gminy Poczesna.

Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk, zabierając głos w kulminacyjnym momencie obrad, ostro skrytykował dotychczasową współpracę z gminą Poczesna. Mówił o „ciągłym wycofywaniu się z wcześniejszych uzgodnień” i „blokowaniu działalności instalacji”, które, jak podkreślał, uniemożliwiały miastu planowanie rozwoju infrastruktury odpadowej. W jego narracji działania Poczesnej nie tylko destabilizują funkcjonowanie regionalnej instalacji, ale mogą też prowadzić do realnych strat finansowych. 

Matyjaszczyk wprost ostrzegał, że jeśli gmina będzie nadal uniemożliwiać realizację inwestycji i korzystanie z pozyskanych środków, Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne może wystąpić o odszkodowania liczone nie w setkach tysięcy, ale w dziesiątkach milionów złotych, zaznaczając, że w grę wchodzą pieniądze z projektów i dotacji, które w przypadku zablokowania inwestycji mogą przepaść, a roszczenia spółki obciążyłyby bezpośrednio gminę Poczesna i jej mieszkańców. Argumentował, że miasto musi mieć pewność stabilnego otoczenia prawnego i planistycznego, a bez tego „system gospodarki odpadami w całym subregionie może się po prostu posypać”.

W imieniu miejskiej spółki głos zabrał również radca prawny CzPK, którego wystąpienie wywołało na sali wyraźne poruszenie. Reagując na zarzuty Poczesnej, mówił z otwartą pretensją, że źródło problemów leży nie po stronie miasta, lecz samorządu gminy. 

– To państwo problemy nam stwarzacie – mówił, wskazując, że blokowanie rozbudowy instalacji, brak zgód planistycznych oraz odmowa współpracy w praktyce uniemożliwiają spółce wykonywanie zadań.

Twierdził, że obecne władze gminy „w ogóle nie chcą rozmawiać”, odrzucają wnioski i nie podejmują dialogu, choć, jak podkreślał, CzPK działa pod stałym nadzorem instytucji kontrolnych.

Głos zabrał również wiceprezydent Częstochowy Łukasz Kot, który prezentował stanowisko miasta z wyraźnym akcentem gospodarczym. Podkreślał, że spór o granice nie jest, z punktu widzenia władz miasta, kwestią prestiżu ani polityki, lecz ochrony infrastruktury, w którą Częstochowa inwestowała przez lata. 

– Musimy zadbać o majątek, który został wytworzony z pieniędzy mieszkańców Częstochowy, by mieszkańcy nie ponosili coraz większych kosztów systemu gospodarowania odpadami – argumentował, wyjaśniając, że dalszy rozwój instalacji CzPK, jej modernizacja oraz hermetyzacja procesów technologicznych są konieczne, a brak możliwości inwestowania na terenach, które dziś formalnie należą do Poczesnej, grozi wzrostem cen odbioru odpadów w całym mieście i regionie.

Na sali nie zabrakło również głosu częstochowskiej opozycji. Radny Paweł Ruksza ostro skrytykował prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka, zarzucając mu brak dialogu. Podkreślał, że cały proces został uruchomiony w sposób jednostronny, bez rzetelnych konsultacji i bez próby poszukiwania kompromisu. W swojej wypowiedzi Ruksza przywołał także słowa jednego z mieszkańców Poczesnej, który, komentując plany Częstochowy, określił je wprost jako działanie o charakterze „zaborczym”, symbolicznie porównując próbę przejęcia terenów gminy do złodziejstwa.

W trakcie dyskusji głos zabierali również inni radni, którzy apelowali do prezydenta Matyjaszczyka o zatrzymanie procedury i „krok wstecz”, zanim konflikt pomiędzy samorządami przybierze nieodwracalny charakter. Podkreślali, że w tak fundamentalnej sprawie, dotyczącej losów mieszkańców i kilku rozległych obrębów gminy Poczesna, obowiązkiem miasta powinno być uruchomienie mediacji, a nie jednostronne procedowanie uchwały intencyjnej. W ich ocenie sporne kwestie, od funkcjonowania CzPK po przyszłość terenów inwestycyjnych, da się rozwiązać przy stole negocjacyjnym, o ile prezydent wyrazi wolę rozmowy, zamiast próbować narzucić swoje stanowisko wbrew całej stronie samorządowej i społeczeństwu.

Matyjaszczyk odparł te argumenty, podkreślając, że rozmowy i mediacje były prowadzone „od wielu lat”, zarówno z poprzednimi, jak i obecnymi władzami, i nie przyniosły żadnego efektu, a wręcz przeciwnie. W jego ocenie, sytuacja CzPK w relacjach z gminą Poczesna stawała się coraz trudniejsza. Wskazywał, że to „ostatni moment”, aby spółka mogła skorzystać z dużych środków unijnych na modernizację instalacji, a jeśli te przepadną, koszt rozbudowy i dostosowania systemu gospodarki odpadami spadnie bezpośrednio na mieszkańców Częstochowy. Dodawał również, że uchwała intencyjna ma nie tylko rozpocząć procedurę, ale też „ukonstytuować prowadzenie rozmów i konsultacji”, dając władzom miasta formalną podstawę prawną do ich prowadzenia. Padały także argumenty, o których pisaliśmy tutaj.

Mimo protestów i sprzeciwów większość częstochowskich radnych – 12 głosów „za” – zdecydowała o przyjęciu uchwały intencyjnej, otwierając formalny proces zmiany granic. Procedura obejmie konsultacje społeczne, analizy finansowe i urbanistyczne, przygotowanie wniosku do MSWiA i opinię wojewody. Ostateczny głos należy do Rady Ministrów, co oznacza, że sprawa może potrwać wiele miesięcy.

Dla mieszkańców i władz gminy Poczesna decyzja Częstochowy jest początkiem sporu, nie jego końcem. Przedstawiciele urzędu gminy zapowiedzieli, że samorząd podejmie wszystkie możliwe działania prawne i administracyjne, by obronić integralność gminy. Protestujący również deklarują, że nie zamierzają odpuścić. 

– Hańba! – padały głosy z sali sesyjnej po decyzji rady miasta.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Matyjaszczyk rusza po ziemie Poczesnej. Mówi o „uporządkowaniu kwestii granic” i inwestycjach

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Łukasz Kolewiński/UM Częstochowa

W Urzędzie Miasta Częstochowy odbyła się wczoraj konferencja, która wyraźnie pokazała, że miasto zamierza wejść w procedurę zmiany granic z pełną determinacją. Spotkanie, zorganizowane w magistracie i poświęcone planom poszerzenia Częstochowy o część gminy Poczesna, miało charakter nie tylko informacyjny, ale też, jak dało się wyczuć, wizerunkowo-strategiczny. 

W briefingu uczestniczyli prezydent Krzysztof Matyjaszczyk, jego zastępcy Łukasz Kot i Łukasz Pabiś, p.o. dyrektora generalnego urzędu Marek Czerwiński oraz naczelnik wydziału geodezji i kartografii Ernest Augustowski, odpowiedzialny za prezentację uwarunkowań technicznych planowanej korekty.

Już na wstępie prezydent Matyjaszczyk jasno wskazał kierunek narracji. Zmiana granic ma być – w ocenie miasta – decyzją prorozwojową, osadzoną w tzw. „Planie na Nową Częstochowę”. Najmocniej wybrzmiał argument dotyczący terenów inwestycyjnych. Władze przekonywały, że przyłączenie części Poczesnej stworzyłoby możliwość budowy dużej strefy gospodarczej opartej na odnawialnych źródłach energii i produkcji niskoemisyjnej. Instalacje fotowoltaiczne, przemysł korzystający z czystej energii, nowe miejsca pracy – to elementy, które miasto wskazało jako priorytet.

– Przyłączone tereny byłyby generatorem miejsc pracy nie tylko dla mieszkańców Częstochowy, ale także okolicznych gmin. Wielu inwestorów potrzebuje dużych terenów inwestycyjnych w jednym kawałku – argumentował prezydent Częstochowy.

Drugim fundamentalnym wątkiem była gospodarka odpadami i przyszłość CzPK w Sobuczynie. Podczas konferencji podkreślano, że modernizacja instalacji i pełna hermetyzacja procesów to konieczność, a możliwość swobodnego dysponowania gruntami, na których spółka miejska już działa, ma kluczowe znaczenie dla stabilności opłat i uniknięcia sankcji środowiskowych. Władze nie ukrywały, że chodzi także o to, by zabezpieczyć potrzeby całego subregionu w zakresie gospodarowania odpadami, w którym Częstochowa pełni rolę lidera.

– Uporządkowanie kwestii granic administracyjnych pozwoliłaby Częstochowie zgodne z jej potrzebami dysponowanie swoim terenem, o którego możliwościach zagospodarowania decyduje obecnie sąsiedni samorząd – podkreślali miejscy urzędnicy.

Przedstawiciele magistratu zwracali uwagę również na powiązania funkcjonalne mieszkańców północnych części gminy Poczesna z Częstochową, od edukacji po infrastrukturę wodno-kanalizacyjną. W ich ocenie zmiana granic „porządkowałaby stan faktyczny”, a nie tworzyła nową rzeczywistość.

– Zmiana sformalizowałaby i tak silne już więzi mieszkańców części Brzezin Nowych i Kolonii Brzeziny Wielkie z Częstochową. Od dawna wielu z nich korzysta z miejskich przedszkoli i szkół. Na przykład w szkole przy ulicy Wirażowej połowa uczniów mieszka w granicach Częstochowy, połowa – poza nimi. Miasto – jako organ prowadzący szkołę – dopłaca do każdego dziecka uczącego się w tej szkole. Północne rejony gminy Poczesna z Częstochową łączy też gospodarka wodno-ściekowa, co ma nawet odzwierciedlenie w strategicznych dokumentach tamtejszego samorządu – padały argumenty. 

Choć przekaz konferencji był wyważony, trudno było nie dostrzec, że Częstochowa przygotowała się do ofensywy informacyjnej. Podkreślano, że uchwała intencyjna jest dopiero otwarciem procesu, który obejmuje konsultacje społeczne, analizy funkcjonalne i finansowe oraz ewentualne przygotowanie wniosku do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jednocześnie przypominano, że ostateczna decyzja należy do rządu, a miasto „dopiero rozpoczyna dialog”.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Wójt Poczesnej żąda od starosty jasnego stanowiska i domaga się zwołania nadzwyczajnej sesji rady powiatu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Screenshot/Youtube

W gminie Poczesna narasta front sprzeciwu wobec planów Częstochowy dotyczących zmiany granic administracyjnych. Po ujawnieniu w Biuletynie Informacji Publicznej projektu uchwały, który przewiduje włączenie do miasta rozległych terenów obecnie należących do gminy, wójt Artur Sosna wystosował do starosty częstochowskiego Krzysztofa Smeli oficjalne pismo, w którym żąda jednoznacznego stanowiska powiatu oraz natychmiastowej reakcji.

W dokumencie wójt nazywa plany Częstochowy „bezprecedensowymi” i podkreśla, że miasto planuje przejąć całe Brzeziny Nowe, Kolonię Brzeziny Wielkie, Sobuczynę, Młynek oraz części Huty Starej A i Poczesnej, bez konsultacji z lokalnym samorządem czy mieszkańcami. Zwraca uwagę, że zarówno gmina, jak i społeczności tych miejscowości nie wyrażają zgody na takie działania.

Sosna wskazuje, że projekt uchwały nie spełnia ustawowych przesłanek zawartych w ustawie o samorządzie gminnym, który wymaga, by zmiany granic były uzasadnione względami osadniczymi, przestrzennymi, społecznymi i gospodarczymi. Tymczasem, jak argumentuje, tereny objęte wnioskiem są integralnie związane z Poczesną i powiatem częstochowskim, a ich odłączenie naruszyłoby istniejące powiązania funkcjonalne oraz zdolność gminy do wykonywania ustawowych zadań.

Najmocniejsza część pisma dotyczy motywów działań Częstochowy. Wójt stwierdza jednoznacznie, że proponowana zmiana granic nie ma uzasadnienia ani społecznego, ani przestrzennego, a jej rzeczywistym celem jest interes gospodarczy związany z działalnością Częstochowskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego w Sobuczynie – spółki w całości należącej do miasta. Podkreśla, że planowane rozszerzanie działalności zakładu gospodarki odpadami nie może stanowić podstawy prawnej do przejęcia terenów gminy Poczesna.

Zaznaczono ponadto, że działania miasta uderzają w więzi społeczne i przestrzenne mieszkańców, ignorują lokalne powiązania instytucjonalne i zagrażają stabilności funkcjonowania gminy. Wójt przypomina również, że zmiana granic bezpośrednio dotyczy powiatu, który straciłby część swojego terytorium i infrastruktury.

Z treści jasno wynika, że wójt oczekuje od władz powiatu nie tylko reakcji, lecz pełnej deklaracji, po której stronie sporu stoi samorząd powiatowy. Z tych powodów Sosna apeluje do starosty o natychmiastowe zajęcie jednoznacznego stanowiska w obronie gminy. Jednocześnie domaga się zwołania nadzwyczajnej sesji rady powiatu na 3 grudnia, podczas której samorządy miałyby omówić wspólne działania w sprawie odparcia planów Częstochowy.

Częstochowscy radni pochylą się nad projektem uchwały w sprawie przystąpienia do procedury zmiany granic administracyjnych w najbliższy czwartek. Pisaliśmy o tym tutaj i tutaj.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Szykują protest przed urzędem miasta. Radny: Musimy tam być, zanim zabije nas smród z CzPK!

Opublikowany

,

Piotr Biernacki

Radny powiatowy Maciej Janowski ogłosił na swoim profilu facebookowym, że na najbliższy czwartek przed częstochowskim magistratem planowana jest demonstracja, która poprzedzi tamtejszą sesję rady miasta. To wówczas ma być procedowana uchwała, w myśl której finalnie miałoby dojść do przejęcia części terenów gminy Poczesna pod dalszą ekspansję wysypiska w Sobuczynie.

Sprawa zaczęła eskalować po wrześniowej uchwale radnych z Poczesnej, którzy – po wielomiesięcznej pracy i konsultacjach – przeznaczyli tereny wokół wysypiska pod zieleń izolacyjną i zalesienia. Decyzja ta skutecznie uniemożliwia dalszą rozbudowę instalacji odpadów.

Częstochowa odpowiedziała na to projektem uchwały o przystąpieniu do procedury zmiany granic. Dokument zakłada włączenie do miasta m.in. Brzezin Nowych, Kolonii Brzeziny Wielkie, Sobuczyny, Młynka oraz części Poczesnej i Huty Starej A.

Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk uzasadnia ten krok koniecznością zmian w zakresie gospodarki odpadami i lepszej kontroli nad terenami, na których działają instalacje komunalne. Samorząd Poczesnej ocenia to natomiast jako próbę przejęcia obszarów newralgicznych dla wysypiska, a także działania prowadzone bez konsultacji i wbrew woli lokalnej społeczności. Szerzej pisaliśmy o tym tutaj.

Co może wydarzyć się w przyszłym tygodniu? Uchwała, jaką w czwartek będą procedować częstochowscy radni, nie rozstrzyga jeszcze sprawy. Jest jedynie pierwszym krokiem formalnym w procesie zmiany granic obu samorządów. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Rada Ministrów – po przeprowadzeniu konsultacji społecznych i zebraniu opinii zainteresowanych jednostek.

Nie zmienia to jednak faktu, że stawką jest utrata przez gminę Poczesna dochodów, ograniczenie jej możliwości inwestycyjnych i planistycznych, rozbicie spójności lokalnej wspólnoty, a także pozbawienie mieszkańców wpływu na decyzje dotyczące wysypiska.

– Dla jednych to kwestia strategicznego zarządzania odpadami, dla innych – sprawa bezpieczeństwa, jakości życia i zachowania integralności gminy – zgodnie podkreślają przedstawiciele miejscowej społeczności i przekonują, że nie zamierzają biernie przyglądać się wykrajaniu połaci terenu ich gminy.

Maciej Janowski, radny powiatu częstochowskiego, przygotowuje na 4 grudnia przed siedzibą Urzędu Miasta Częstochowy protest i zachęca mieszkańców swojej gminy do gremialnego w nim udziału.

– W czwartek o godz. 8.00 spotykamy się przed urzędem miasta. O 9.00 zaczyna się sesja, na której miasto będzie chciało uchwałą podjąć decyzję o „wchłonięciu” części gminy Poczesna. Wasza obecność to nasza wspólna jedność i siła, aby pokazać, że nie wyrażamy zgody na te działania. Musimy być tam wszyscy, zanim nas wszystkich zabije smród z CzPK! – napisał radny w swoich mediach społecznościowych.

Dwa dni wcześniej – we wtorek – w świetlicy środowiskowej w Brzezinach Nowych samorządowiec organizuje z kolei otwarte spotkanie dla wszystkich zainteresowanych mieszkańców. 

– Zaczynamy o godz. 18.00 – zachęca do udziału Janowski.

Natomiast w środę o godz. 17.00 w Szkole Podstawowej w Poczesnej spotkanie w tej sprawie organizują także gminni samorządowcy.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Poczesna pod presją administracyjnego rozbioru. Chodzi o wysypisko i milionowe interesy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta Częstochowy

Spór o przyszłość wysypiska w Sobuczynie i granice administracyjne gminy Poczesna wchodzi w nową, jeszcze bardziej napiętą fazę. Gdy władze Częstochowy rozpoczynają procedurę zmierzającą do włączenia części terenów Poczesnej w swoje granice, lokalny samorząd jasno pokazuje, że nie zamierza ustępować. Wrześniowa uchwała Rady Gminy Poczesna, zmieniająca studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, w praktyce zamyka drogę do dalszej rozbudowy składowiska odpadów w Sobuczynie. To kolejny element układanki, który stawia pod znakiem zapytania sens i intencje działań Częstochowy.

W Poczesnej nie mają wątpliwości, że tak zdecydowane działania Częstochowy to próba podporządkowania sobie problematycznego terenu i uzyskania pełnej swobody w dalszym zarządzaniu instalacją odpadową.

Co istotne, zaledwie kilka tygodni temu radni z Poczesnej podjęli decyzję, która wprost blokuje dalszą ekspansję składowiska. We wrześniu radni przyjęli uchwałę zmieniającą studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, nad którą – jak podkreślają samorządowcy – pracowano przez wiele miesięcy, prowadząc szerokie konsultacje społeczne. Dokument jasno określa nowe zasady zagospodarowania terenów wokół wysypiska, przeznaczając je pod zieleń izolacyjną i możliwe zalesienia, mające pełnić funkcję bufora środowiskowego i ograniczać uciążliwości zapachowe oraz sanitarne. Pisaliśmy o tym tutaj.

Miasto przystąpiło więc do kontrataku. 4 grudnia częstochowscy radni pochylą się nad projektem uchwały w sprawie przystąpienia do procedury zmiany granic administracyjnych. Dokument, podpisany przez wiceprezydenta Ryszarda Stefaniaka, przewiduje włączenie do Częstochowy całych obrębów Brzezin Nowych, Kolonii Brzeziny Wielkie, Sobuczyny i Młynka oraz części Huty Starej A i Poczesnej. 

Oficjalna argumentacja miasta – zawarta w uzasadnieniu projektu – wskazuje na konieczność zapewnienia długofalowej, zintegrowanej gospodarki odpadami i lepszej kontroli nad terenami, na których funkcjonuje składowisko zarządzane przez Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne.

Miasto podnosi, że przejęcie tych gruntów pozwoli na rozwój infrastruktury technicznej, komunikacyjnej i zabezpieczającej oraz poprawi jakość usług dla mieszkańców, którzy już dziś korzystają z częstochowskich szkół, przedszkoli i transportu publicznego. W praktyce jednak cała operacja koncentruje się wokół jednego, newralgicznego punktu – wysypiska w Sobuczynie, będącego od lat źródłem konfliktów, protestów i ekologicznych kontrowersji.

Wójt Poczesnej Artur Sosna skierował do prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka pismo, w którym domaga się wycofania projektu uchwały zmieniającej granice. Wskazuje, że został on przygotowany bez wiedzy i konsultacji z samorządem oraz mieszkańcami, a jego celem jest wyłącznie przejęcie terenów pod wysypisko. Przypomina także o trwającym od lat społecznym sprzeciwie wobec rozbudowy instalacji oraz o ponad 2350 podpisach złożonych pod protestem. Dziś konflikt nie dotyczy już wyłącznie kwestii planistycznych czy administracyjnych.

Utrata części terytorium przez gminę Poczesna oznaczałaby realny ubytek dochodów z podatków i opłat lokalnych, a tym samym mniejsze środki na inwestycje, drogi, szkoły i usługi publiczne. Gmina straciłaby także cenne tereny rozwojowe, ograniczając swoje możliwości planistyczne i potencjał przyciągania nowych inwestorów. Zmiana granic rozbiłaby spójność lokalnej wspólnoty, osłabiając więzi społeczne i tożsamość mieszkańców, a jednocześnie doprowadziłaby do chaosu organizacyjnego i prawnego – od korekt w ewidencji, po spory o majątek i kompetencje. Co więcej, Poczesna mogłaby utracić wpływ na decyzje dotyczące wysypiska, które wciąż oddziaływałoby na jej teren, ale zarządzane byłoby już formalnie przez Częstochowę. W tym kontekście zmiana granic jawi się nie jako neutralna operacja techniczna, lecz jako osłabienie suwerenności samorządu i realne zagrożenie dla stabilności i przyszłości całej gminy. 

To więc starcie o prawo do decydowania o przyszłości, jakości życia i środowisku naturalnym. Dla Częstochowy – strategiczne zabezpieczenie systemu gospodarki odpadami. Dla Poczesnej – obrona granic, tożsamości i elementarnego komfortu swoich mieszkańców.

Warto podkreślić, że uchwała Rady Miasta Częstochowy nie oznacza jeszcze realnej zmiany granic. Jest jedynie formalnym rozpoczęciem procedury. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ostateczna decyzja w sprawie ewentualnego „przesunięcia” granic nie należy ani do radnych, ani do władz lokalnych obu gmin. Rozstrzyga ją Rada Ministrów w drodze rozporządzenia, po zebraniu opinii zainteresowanych samorządów oraz przeprowadzeniu obowiązkowych konsultacji z mieszkańcami obszarów objętych zmianą. 

Głos społeczności lokalnej musi zostać wysłuchany, jednak ma charakter opiniodawczy i nie jest wiążący, co oznacza, że rząd może podjąć decyzję nawet wbrew stanowisku mieszkańców i władz gminy Poczesna, co dodatkowo podnosi temperaturę sporu i rodzi pytania o realny wpływ lokalnej społeczności na kształt własnych granic.

Czy procedura zmiany granic okaże się jedynie zagrywką władz Częstochowy, mającą wymusić na gminie Poczesna ustępstwa w sprawie terenów wysypiska czy realnym pierwszym krokiem do „rozbioru” gminy? Odpowiedź przyniosą najbliższe tygodnie, ale jedno jest pewne – sprawa Sobuczyny stała się jednym z najbardziej zapalnych punktów samorządowego sporu w całym regionie, i takim zapewne pozostanie przez najbliższych kilka miesięcy.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Piętnaście lat na pełnych obrotach i międzypokoleniowa eksplozja talentu. TAKT świętował w Poczesnej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Piotr Pietrzak/Urząd Gminy Poczesna

Zespół Tańca Współczesnego TAKT obchodzi w tym roku 15-lecie działalności artystycznej. Z okazji jubileuszu w hali sportowej w Poczesnej zorganizowano wczoraj koncert, który zgromadził liczną publiczność. Wydarzenie stało się okazją do podsumowania wieloletniej pracy zespołu oraz zaprezentowania dorobku artystycznego, który przez lata budował jego rozpoznawalność i pozycję w lokalnym środowisku kulturalnym.

Jubileuszowy koncert wyróżniał się nie tylko różnorodnością choreografii, ale – jak informują miejscowi urzędnicy – także przestrzenią sceniczną o imponujących wymiarach, dotąd niespotykaną przy tutejszych realizacjach artystycznych. Nowa aranżacja pozwoliła tancerzom w pełni wykorzystać potencjał ruchu i formy, a publiczności umożliwiła odbiór widowiska w nowej, bardziej dynamicznej odsłonie.

Na scenie zaprezentowano zarówno znane już układy, cieszące się uznaniem widzów, jak i premierowe choreografie, przygotowane specjalnie na jubileusz. Występy charakteryzowały się wysokim poziomem technicznym, spójną narracją oraz wyrazistą interpretacją muzyki i emocji. Koncert był wyraźnym potwierdzeniem dojrzałości artystycznej zespołu oraz jego systematycznego rozwoju pod okiem choreograf Pauliny Perygi.

Zespół TAKT to nie tylko grupa tancerzy, ale przede wszystkim środowisko tworzone przez ludzi połączonych wspólną pasją do tańca. Przez piętnaście lat działalności formacja stała się ważnym elementem życia kulturalnego gminy, kształtując wrażliwość estetyczną młodych mieszkańców i motywując kolejne pokolenia do aktywności artystycznej.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Filozoficzno-polityczne exposé radnego Szumery. Wiceprzewodniczący rady gminy zrezygnował z funkcji

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Gminy Poczesna

Ostatnia, prawie pięciogodzinna sesja Rady Gminy Poczesna w pewnym momencie przybrała formę niemal publicznego manifestu polityczno-medialnego. Wszystko za sprawą wystąpienia wiceprzewodniczącego Łukasza Szumery, który – inaczej niż zwykle – nie zamierzał ograniczać się do odczytywania projektów uchwał, lecz postanowił przejść do historii lokalnego samorządu z przytupem, cytatem ze starotestamentowej Księgi Ozeasza i definicją spoiwa.

Tym razem nie było ani paragrafów, ani stawek, ani załączników. Była za to tyrada o mediach, hejcie i moralnym rozkładzie infosfery. Łukasz Szumera rozpoczął swoje wystąpienie od próby podsumowania bieżącej kadencji, jednak szybko stało się jasne, że będzie to raczej osobista refleksja nad kondycją lokalnej debaty publicznej niż chłodna analiza samorządowej rzeczywistości.

– Po rozmowie z wieloma mieszkańcami naszej gminy chciałbym się podzielić spostrzeżeniami odnośnie lokalnej prasy i mediów społecznościowych, gdzie pojawił się hejt, obrzucanie się błotem, a polityczne rozgrywki medialne sięgnęły zenitu – mówił, nie szczędząc ani mediów, ani komentatorów.

Wiceprzewodniczący przekonywał, że gminna przestrzeń informacyjna zamieniła się w pole bitwy, gdzie „kłamstwo biegnie szybciej niż prawda”, a emocje skutecznie wypierają rzeczowość. Nomen omen, podczas tej samej sesji mówił o tym też jego kolega z rady gminy, Dariusz Kożuch, o czym pisaliśmy tutaj.

– Nienawiść jest najbardziej łatwą emocją do uruchomienia. Media społecznościowe są dystrybucją prestiżu i pogardy. Ktoś nadaje myśl, a my się emocjonujemy. Media społecznościowe niszczą relacje między nami – stwierdził.

Jednocześnie zarysował wizję idealnego świata samorządowego, w którym dialog ma zastąpić konflikt, a kompromis stać się normą. Nie zabrakło także pochwały dla wydawanego przez urząd gminy biuletynu „Spoiwo”, który – jak zaznaczył Szumera – nie bierze udziału w medialnym chaosie i stanowi… wzór rzetelności.

– Spoiwo jest substancją, która łączy, a nie dzieli – i chwała mu za to – przypomniał, przechodząc przy okazji do definicji rodem z podręcznika chemii z nutą filozofii społecznej.

Najważniejszy moment wystąpienia przyszedł jednak później. Łukasz Szumera, który dotąd znany był z pełnienia funkcji raczej proceduralnej, postanowił wykonać zdecydowany krok.

– W ramach osobistego protestu przeciw fermentowi, który zaistniał, oświadczam, że występuję z klubu Radnych Mieszkańców Gminy Poczesna, zrzekam się stanowiska wiceprzewodniczącego rady gminy i z dniem dzisiejszym podaję się do dymisji – ogłosił.

Zapewnił jednocześnie, że pozostaje radnym i będzie nadal pełnił swój mandat jako „niezależne ogniwo wspólnoty”, kierując się – jak podkreślił – dobrem mieszkańców. W swoim wystąpieniu odniósł się również do osoby wójta, jasno odcinając się od jakichkolwiek pogłosek o próbach jego odwołania.

– Dementuję pogłoski, jakobym miał przyczynić się do odwołania wójta. Pomimo początkowych potknięć zauważam jego dobre działania i wierzę, że będzie ich coraz więcej – mówił.

Na zakończenie nie zabrakło i biblijnej sentencji, i nuty refleksji.

– Kto sieje wiatr, ten burzę zbiera. Jeżeli kogoś uraziłem, przepraszam – podsumował, pozostawiając salę w stanie ciszy i lekkiego konsternacyjnego zadumania.

Paradoksalnie to właśnie ta sesja stała się jedną z najbardziej emocjonalnych i nietypowych w tej kadencji. Zamiast pytań o infrastrukturę czy budżet uczestnicy usłyszeli z ust Łukasza Szumera osobisty manifest, polityczne wyznanie i filozoficzną refleksję nad stanem lokalnej demokracji cyfrowej.

Czy dymisja radnego to reakcja w imię idei, efekt narastającego napięcia czy raczej zmęczenie dotychczasową rolą? Jedno jest pewne – były już wiceprzewodniczący, który w świadomości osób śledzących sesje zapisał się głównie jako sumienny lektor projektów uchwał, po raz pierwszy pokusił się o wygłoszenie najdłuższej, najbardziej ekspresyjnej i samodzielnej wypowiedzi w trakcie swojej kariery radnego tej kadencji.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Nepotyzm, konflikty interesów i wycieki danych? Radna Puchała: Sołtys kazał nam się wynosić ze świetlicy

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Gminy Poczesna

Ostatnia sesja Rady Gminy Poczesna okazała się jedną z najbardziej burzliwych w obecnej kadencji. Zamiast rutynowej wymiany uwag między radnymi a wójtem, uczestnicy obrad byli świadkami serii ostrej, wielowątkowej krytyki kierowanej pod adresem władz gminy. Wystąpienia radnych obnażyły rosnące napięcia, brak zaufania oraz narastające problemy związane z funkcjonowaniem urzędu i relacjami na linii władza-mieszkańcy.

Już od pierwszych minut było jasne, że radni zamierzają wykorzystać sesję jako forum do wyjaśnienia kwestii, na które – jak podkreślali – od miesięcy nie otrzymują żadnych odpowiedzi.

Radna Magdalena Sałata zwróciła uwagę na problem, który w opinii wielu lokalnych samorządowców staje się w Poczesnej normą – przewlekłość i milczenie urzędu w sprawach zgłaszanych przez mieszkańców.

Chodziło o prośbę dotyczącą nieodpłatnego wynajęcia pomieszczenia w świetlicy środowiskowej w Brzezinach Kolonii. Pismo złożono 18 września, ale – jak relacjonowała radna – do dnia sesji nie wpłynęła żadna odpowiedź. Podkreśliła, że mieszkańcy czują się lekceważeni, a brak reakcji urzędu staje się standardem. Sałata od razu przeszła do drugiej kwestii, pytając o zatrudnianie osób związanych ze środowiskiem wójta Artura Sosny.

– Ilu pracowników zatrudnia pan ze swojego komitetu w Urzędzie Gminy Poczesna oraz w podległych instytucjach? – dociekała.

W przestrzeni publicznej pytanie to od miesięcy budzi duże emocje, a radni otwarcie mówią o nepotyzmie i systemowym faworyzowaniu „swoich” ludzi.

Radna Danuta Broszkiewicz domagała się informacji o pracach nad studium zagospodarowania przestrzennego, podkreślając, że temat wisiał w powietrzu od wrześniowej sesji nadzwyczajnej. Zwróciła uwagę, że dokument nie trafił pod obrady mimo wcześniejszych zapewnień.

– Brak informacji komplikuje życie mieszkańcom i inwestorom, którzy nie wiedzą, jakie ograniczenia będą obowiązywać na ich nieruchomościach – zaznaczała.

Kulminacją sesji było obszerne wystąpienie radnej Justyny Krawiec-Puchały, która poruszyła jednocześnie kilka problematycznych obszarów funkcjonowania urzędu. Przypomniała, że wójt Sosna w marcu zmienił jego strukturę, tworząc dodatkowy etat w dziale promocji. W jej ocenie zmiana ta nie miała realnego uzasadnienia, zwłaszcza że gmina nie rozwija żadnych nowych projektów promocyjnych – przeciwnie, część z nich jest wycofywana.

– Dokonał pan zmiany struktury organizacyjnej, dodając jeden etat w dziale promocji. Dziś pracuje na nim osoba zatrudniona wcześniej jako podinspektor do spraw kasowych. Oczywiście z komitetu pana wójta – mówiła zwracając uwagę, że w tym samym czasie gmina nie potrafi zatrudnić specjalisty od pozyskiwania środków zewnętrznych, ani wypełnić braków kadrowych w szkołach.

Poważne zarzuty dotyczyły również powiązań personalnych między urzędem a jednym z lokalnych stowarzyszeń.

– Osoba pracująca w promocji jest prezesem Stowarzyszenia Stacja Poczesna. Wiceprezes tego stowarzyszenia był zatrudniany przez gminę. Dwie panie z organu kontrolnego również pracują w gminie. Czy to nie jest konflikt interesów? – dociekała Justyna Krawiec-Puchała.

Najmocniejsze oskarżenia dotyczyły ujawnienia poufnych danych dotyczących wniosków budżetowych składanych przez mieszkańców, radnych i sołtysów.

– Do 30 września składano wnioski budżetowe. Komisja budżetowa miała je analizować dopiero 29 października. Tymczasem 19 października, hejter o ksywie „Transparentność” pisał w internecie o rzekomych wnioskach radnej. Skąd on to wiedział? – grzmiała mówiąc o kolejnym przypadku wycieku danych, za który nikt nie poniósł odpowiedzialności.

Radna przypomniała także o sprawie błędów w konkursie ofert i braku odpowiedzi ze strony wicewójta Roberta Kępy.

– Zgłaszałam nieprawidłowości 24 marca. Powiedział pan, że dostanę odpowiedź po rozpoznaniu tematu. Do dnia dzisiejszego jej nie otrzymałam – punktowała raz za razem.

Opowiedziała również o bulwersującym zdarzeniu, do których miało dojść podczas spotkania z mieszkańcami Mazur. Według radnej, wicewójt oraz sołtys mieli przekazywać mieszkańcom niepełne lub zmanipulowane informacje, obwiniając radnych o decyzje, których ci nie podjęli.

– Przedstawiono mieszkańcom, że rada gminy jest przeciwko nim. Kiedy weszłyśmy z radną Sałatą, usłyszałyśmy krzyki, że radnych trzeba wyrzucić. Kazano nam się wynosić, zgaszono światło, zamknięto świetlicę i nas wyproszono – relacjonowała. – Spotkanie z mieszkańcami kontynuowane było dosłownie na trawie, trwało dwie godziny. Wyjaśniliśmy ludziom, jak wygląda sprawa. Byli oburzeni. Panie wójcie, czy ta sytuacja została panu przedstawiona? – pytała Krawiec-Puchała dodając, że oczekuje wyjaśnień, dlaczego władze gminy dopuściły do eskalacji konfliktu, zamiast tłumaczyć mieszkańcom procedury i fakty.

Do sprawy odniósł się także sołtys Mazur, Wojciech Opiłka, który przedstawił własną, wyraźnie odmienną wersję wydarzeń.

– Spotkanie, które miało miejsce w Mazurach, było spotkaniem roboczym, gdzie jako sołtys i rada sołecka postanowiliśmy dzień wcześniej zaprosić radnego z naszego okręgu i pana wójta celem wyjaśnienia pewnych rzeczy. I to było tak zwane spotkanie robocze dla rady sołeckiej, sołtysa, radnego okręgu i wójta – mówił.

Sołtys zarzucił radnemu, że ten bez uzgodnienia zaprosił na spotkanie innych samorządowców oraz jednego z lokalnych przedsiębiorców.

– Słowo „wynocha” na pewno nie padło. Jak radny Robert Rakus wszedł, to wstałem, podziękowałem za dzisiejsze spotkanie i zakończyliśmy te obrady. Oczywiście mieszkańcy wyszli, zgasiłem światło – jeszcze nie było ciemno, można było spokojnie do drzwi trafić i wyjść na powietrze. I tak ta debata się w tym dniu skończyła. Państwo radni nie macie prawa wchodzić na tak zwane robocze spotkanie, które organizuje sołtys, rada sołecka i dwoje zaproszonych gości – oświadczył bezceremonialnie.

Słowa sołtysa Opiłki spotkały się z reakcją przewodniczącej rady.

– Panie sołtysie, gdzie jest taki zapis, że radni nie mają prawa wchodzić? Jeżeli radni znaleźli się w tej miejscowości, w tym dniu, o tej konkretnej godzinie, to nie mogli wejść na spotkanie? – dopytywała.

Sołtys przyznał, że świetlica jest własnością gminy, ale utrzymywał, że jako organizator ma prawo decydować o formule spotkania.

– Jeśli miało dojść do poszerzenia grona, pan radny powinien poinformować sołtysa i radę sołecką, że zaprosił dodatkowo pięciu czy siedmiu radnych. Wtedy byśmy zdecydowali, czy rozmawiamy w szerszym gronie – przekonywał.

Jeszcze ostrzej zareagował inny z uczestników obrad, kwestionując prawo sołtysa do zamykania obiektu przed nosami radnych.

– Czy ta świetlica jest pana prywatnym folwarkiem, czy to jest raczej gminy? Bo chyba radni mają prawo wejść na takie spotkanie – stwierdził.

Pod koniec wymiany zdań głos zabrała przewodnicząca, starając się zamknąć spór i przypomnieć, że mimo napiętej atmosfery ostatecznie udało się uspokoić sytuację i wyjaśnić część wątpliwości mieszkańców Mazur.

– Wydaje mi się, że mieszkańcy po tym spotkaniu poznali prawdę, uspokoili się i podziękowali nam, że byliśmy. Sprostowaliśmy wszelkie nieprawdziwe informacje, a mieszkańcy byli wdzięczni za stawiennictwo – podkreśliła.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Atmosfera nienawiści? Radni mówią o zastraszaniu i pomówieniach, a wójt… że odpowie na piśmie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Gminy Poczesna

Podczas ostatniej sesji w Poczesnej doszło do ostrego starcia pomiędzy częścią radnych a wójtem. Fragment obrad zdominował temat – jak określali to sami radni – nagonki wymierzonej w przedstawicieli lokalnego samorządu.

Już na początku sesji przewodnicząca rady Elżbieta Tomala-Wróbel zadała wójtowi Arturowi Sośnie kilka pytań dotyczących ochrony wizerunku gminy.

– Czy podjął pan jakiekolwiek działania, kroki dotyczące wypowiedzenia umowy najmu koledze od stołu pingpongowego, który jest autorem artykułów godzących w radnych z Klubu Radni Mieszkańców Gminy Poczesna? Czy jako wójt naszej gminy jest pan dumny z mowy nienawiści skierowanej przeciwko radnym? – pytała przewodnicząca.

Wójt do pytań się nie odniósł, za to przy mównicy stanął radny Dariusz Kożuch, który – w imieniu całego klubu – przedstawił obszerne oświadczenie. Już pierwsze zdania wskazywały na narastającą frustrację i poczucie bezsilności wobec sytuacji, którą opisał jako bezprecedensową.

– Składam zdecydowany protest przeciwko fali hejtu, pomówień i nagonki, jaka w ostatnich tygodniach została skierowana przeciwko nam radnym, którzy pełnią funkcję z szacunkiem, uczciwością i odpowiedzialnością wobec mieszkańców tej gminy – mówił Kożuch.

W swojej wypowiedzi samorządowiec wielokrotnie podkreślał, że ataki, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, są zorganizowane i prowadzone w sposób celowy.

– Od dłuższego czasu jesteśmy atakowani w mediach, w internecie, na fałszywych, anonimowych kontach, które szerzą obrzydliwe i nieprawdziwe treści. Nie ma naszej zgody na takie działania – podkreślił.

Najbardziej kontrowersyjny fragment wypowiedzi dotyczył obecności na sali osób, które – jak stwierdził radny – mają być zaangażowane w kampanię nienawiści.

– To, co się dzieje, to zorganizowana nagonka, mająca nas zastraszyć, upokorzyć i podzielić. Niektórzy z tych ludzi stojących za tym hejtem siedzą dzisiaj na tej sali. To smutne i przerażające, że osoby pełniące funkcje publiczne dopuszczają się takich rzeczy – przekonywał.

Radny zarzucił również bierność i milczenie części lokalnych decydentów, w tym wójta, co – jak twierdził – ma pogłębiać poczucie bezkarności hejtujących.

– A inni zamiast reagować, milczą lub przyzwalają – dodał.

W kolejnej części swojego wystąpienia Dariusz Kożuch zapytał włodarza czy ten podjął działania mające powstrzymać ten proceder?

– Jak mamy współpracować z wójtem, skoro dopuszcza się, by radni byli poniżani, obrażani i oczerniani publicznie? – grzmiał.

Podkreślił, że obecna sytuacja nie sprzyja współpracy ani budowaniu zaufania pomiędzy organami władzy.

– Nie ma i nigdy nie będzie naszej zgody na hejt, kłamstwa i zastraszanie. Nie pozwolimy, by w gminie Poczesna panowała atmosfera nienawiści i strachu – stanowczo zaakcentował stanowisko swojego klubu radny. – Podejmiemy wszystkie legalne i prawne kroki, aby wymierzyć sprawiedliwość i ujawnić osoby, które za tym stoją. Hejt nas nie złamie. Nie ma naszej zgody na nienawiść – nadmienił na zakończenie.

Na koniec głos zabrał także wójt Artur Sosna.

– Szanowni państwo, ja tylko krótko. Tak jak tutaj padło parę słów – zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Chciałbym się tego trzymać i myślę, że wszyscy powinniśmy się tego trzymać. Co do wszystkich pytań, postaram się udzielić te pytania na piśmie – podsumował włodarz.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Niebezpieczny incydent podczas Halloween we Wrzosowej. W słodyczach dla dzieci znaleziono szpilki

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Facebook Wiktoria PK

We Wrzosowej w gminie Poczesna doszło do niepokojącego zdarzenia, które zakłóciło przebieg halloweenowej zabawy. Jedna z mieszkanek poinformowała w mediach społecznościowych, że w słodyczach rozdawanych dzieciom znaleziono szpilki. Informacja wywołała duże poruszenie wśród lokalnej społeczności, a sprawa – jak zapowiadają mieszkańcy – ma zostać zgłoszona odpowiednim służbom.

Zdarzenie zrelacjonowała na swoim facebookowym profilu pani Wiktoria, mieszkanka Wrzosowej, podkreślając, że nie jest to „straszna opowieść na Halloween”, lecz rzeczywisty incydent. Jak wynika z jej wpisu, metalowe szpilki miały znajdować się w słodyczach otrzymanych przez dzieci podczas odwiedzin mieszkańców w ramach „cukierka albo psikusa”.

Według relacji, w jednym z cukierków odnaleziono szpilkę. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. Rodzice natychmiast zareagowali, a informacja o zagrożeniu szybko rozprzestrzeniła się wśród sąsiadów, którzy apelują o ostrożność oraz sprawdzanie otrzymanych łakoci.

– Jeśli ktoś nie chce uczestniczyć w tej zabawie, może po prostu nie otwierać drzwi. Nie niszczy się niewinnej radości dzieci w tak przerażający sposób – napisała mieszkanka, podkreślając, że „prawdziwe potwory nie mają masek”.

W mediach społecznych rozgorzała emocjonalna dyskusja. Mieszkańcy deklarują, że oczekują stanowczej reakcji służb, a rodzice zwracają szczególną uwagę na bezpieczeństwo najmłodszych.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Szokujące znalezisko w Poczesnej. Pod ziemią szpitalne odpady i kości, służby sprawdzają czy ludzkie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Freepik

Na terenie tzw. Bocianiej Górki w gminie Poczesna doszło do kolejnej interwencji jednego z miejscowych radnych, związanej z nielegalnym składowaniem odpadów. Po informacjach uzyskanych od mieszkańców samorządowiec skrzyknął kolegów i, wyposażeni w łopaty, odkopali wierzchnią warstwę ziemi w celu zidentyfikowania zakopanych tam materiałów. Podczas prac natrafiono na odpady pochodzące ze szpitali, w tym kości nieznanego pochodzenia, owinięte w materiały tekstylne, a także opakowania po lekach i elementy kroplówek.

Z uwagi na charakter odkrytych przedmiotów, w tym kości, natychmiast powiadomiono odpowiednie służby w celu weryfikacji i przeprowadzenia szczegółowych badań.

– Otrzymaliśmy od mieszkańców wiele informacji i próśb o zajęcie się tematem Bocianiej Górki. Dzięki wskazówkom natrafiliśmy na przedmioty, których nawet nie braliśmy pod uwagę – kości niewiadomego pochodzenia, zawinięte w szmaty. W tej sytuacji konieczne było powiadomienie służb. W poniedziałek wieczorem teren objęto nadzorem – poinformował radny Michał Kałka w mediach społecznościowych.

W związku z zaistniałą sytuacją samorządowiec skierował do wójta Poczesnej interpelację, w której domaga się udostępnienia dokumentacji dotyczącej dawnego przeznaczenia terenów Bocianiej Górki. Jak przypomina, z relacji mieszkańców wynika, że w latach 70. w miejscu tym istniały stawy, które następnie zostały osuszone i wykorzystane do deponowania odpadów.

– Czy w urzędzie gminy bądź zasobach Archiwum Państwowego zachowała się dokumentacja potwierdzająca rodzaj zakopywanych odpadów i czas trwania procederu? – pyta radny w piśmie.

Dodatkowo domaga się informacji, czy w przeszłości gmina zlecała badania gleby, wody i powietrza na omawianym terenie oraz czy wyniki tych badań wskazują, że teren jest bezpieczny dla mieszkańców i osób przebywających w pobliżu.

Obecnie teren objęty jest działaniami służb, które mają zweryfikować charakter znaleziska. Od wyników przeprowadzonych badań i analiz zależeć będą dalsze kroki administracyjne oraz ewentualne dalsze działania. Sprawa budzi duże emocje wśród mieszkańców, którzy od lat wskazują na problem nielegalnych wysypisk w tej części gminy.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Koniec z rozbudową wysypiska w Sobuczynie. Jednomyślna decyzja radnych blokuje jego dalszą ekspansję

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Freepik

Podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Gminy Poczesna radni podjęli uchwałę zmieniającą studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Decyzja ta w praktyce zamyka możliwość rozbudowy składowiska odpadów w Sobuczynie o kolejne kwatery. – Te obrady były podsumowaniem wielomiesięcznej pracy nad dokumentem i licznymi konsultacjami – mówią samorządowcy.

Zmiana studium wprowadza nowe zasady zagospodarowania terenów wokół składowiska w Sobuczynie. Obszary te zostały przeznaczone pod zieleń izolacyjną i możliwe zalesienia, które mają pełnić funkcję buforu środowiskowego i ograniczać uciążliwości związane z funkcjonowaniem instalacji. Rada gminy odrzuciła natomiast postulaty dopuszczenia budowy instalacji fotowoltaicznych w bezpośrednim sąsiedztwie składowiska, wskazując, że mogłoby to wymusić usunięcie pasów zieleni i pogorszyć warunki sanitarne. Nie uwzględniono również dziewięciu uwag zgłoszonych przez mieszkańców i instytucje pomiędzy 2022 a 2025 rokiem, w tym wniosku o nakaz zamknięcia i rekultywacji składowiska. Argumentowano, że wykracza to poza kompetencje gminy.

Podczas sesji wielokrotnie podkreślano znaczenie uchwały dla bezpieczeństwa mieszkańców i ochrony środowiska.

– Stawiamy wysypisko w jego obecnych granicach. Nie dopuszczamy już żadnej dalszej ekspansji, a otoczenie przeznaczamy pod tereny zielone. To rozwiązanie sprawiedliwe i zgodne z oczekiwaniami mieszkańców – mówiono.

Radni zwracali uwagę, że problem składowiska od lat budzi emocje i niepokoje społeczne.

– Mieszkańcy sygnalizują obawy dotyczące zapachów, pyłów i zwiększonego ruchu ciężarówek. Uchwała daje jasny sygnał, że gmina nie zamierza pozwalać na dalszy rozwój tej instalacji – dodawała z kolei Danuta Broszkiewicz, przewodnicząca komisji zdrowia i ochrony środowiska rady gminy.

Do sprawy odniósł się również urbanista Damian Michalski, przedstawiciel pracowni, która przygotowała dokument.

– Zgodnie z ekspertyzami utrzymanie zieleni izolacyjnej jest kluczowe dla ograniczania negatywnego wpływu składowiska. Likwidacja pasów zieleni na rzecz inwestycji, takich jak fotowoltaika, byłaby błędem i zwiększyłaby ryzyko pogorszenia warunków środowiskowych – zaznaczył.

Przyjęta uchwała to kolejny krok w długotrwałej procedurze planistycznej. Jak sugerowali przedstawiciele lokalnej administracji, teraz konieczne będzie przygotowanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który szczegółowo ureguluje sposób użytkowania terenów wokół Sobuczyny.

– Dzisiejsza decyzja zamyka drogę do budowy trzeciej kwatery składowiska. Wspólnymi siłami – radnych, mieszkańców i urzędu – bronimy naszej gminy przed dalszą rozbudową tej instalacji – podsumowano na zakończenie sesji.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Nie tylko rekord Polski, ale i nowy rekord Guinnessa. „Wrzosowianie” dołożyli cegiełkę do tego sukcesu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Zespół Folklorystyczny „Wrzosowianie”

Podczas Święta Rozbarku, które odbyło się 6 września na terenie Skarpy Bytom, członkowie Zespołu Folklorystycznego „Wrzosowianie” z gminy Poczesna pomogli ustanowić nowy rekord Polski w największym zgromadzeniu osób ubranych w stroje regionalne. W próbie wzięło udział aż 586 uczestników, co finalnie pozwoliło nie tylko pobić krajowy rekord, ale również zapisać wydarzenie w Księdze Rekordów Guinnessa.

Aby rekord został uznany, konieczna była obecność minimum 468 osób w strojach ludowych. Wynik został zdecydowanie przekroczony, co dało miastu, ale i całemu regionowi, upragniony powód do dumy. Tym bardziej, że rok wcześniej, mimo dużej mobilizacji, nie udało się osiągnąć wymaganego wyniku.

– Wówczas odnotowano 413 uczestników – relacjonują organizatorzy tego niewątpliwie oryginalnego przedsięwzięcia.

Wśród zespołów, które współtworzyły ten historyczny moment, znaleźli się „Wrzosowianie”, reprezentujący Gminne Centrum Kultury, Informacji i Rekreacji w Poczesnej. Ich obecność podkreśliła znaczenie lokalnych grup folklorystycznych z północnego subregionu województwa w pielęgnowaniu tradycji i promowaniu dziedzictwa kulturowego.

Święto Rozbarku nie ograniczyło się jedynie do próby pobicia rekordu. Towarzyszyły mu bowiem warsztaty śpiewu, tańca, rękodzieła oraz zajęcia animacyjne dla dzieci. Ważnym punktem programu było także otwarcie Mieszkania Rozbarskiego i Izb Tradycji i Nowoczesności im. Piotra Mankiewicza – zasłużonego propagatora śląskiej tożsamości. Na scenie zaprezentował się Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”, a wieczór zakończył koncert zespołu Piersi.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Tragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Komenda Miejska Policji w Częstochowie

Częstochowscy policjanci wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku drogowego, do którego doszło 8 września na drodze powiatowej pomiędzy Sobuczyną a Nieradą w gminie Poczesna. W wyniku czołowego zderzenia dwóch samochodów do szpitala trafiły dwie kobiety, w tym jedna w stanie ciężkim. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, 34-letnia kierująca citroenem zmarła trzy dni później.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że 42-letnia kierująca osobowym bmw nie dostosowała prędkości do warunków drogowych. Na łuku drogi straciła panowanie nad autem, zjechała na przeciwległy pas i uderzyła czołowo w citroena, którym podróżowała 34-latka.

– Siła uderzenia była ogromna. Z bmw wypadł na drogę silnik, a pojazd zatrzymał się w rowie – relacjonują policjanci z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

W wyniku wypadku obie kobiety zostały przewiezione do szpitala. Kierująca bmw doznała złamania obojczyka. Młoda kobieta prowadząca citroena, z ciężkimi obrażeniami wielonarządowymi, została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jej życia nie udało się uratować. Po południu 11 września lekarze poinformowali o jej śmierci.

Na miejscu przez kilka godzin pracowali policjanci, strażacy i ratownicy medyczni. Ruch na odcinku objętym zdarzeniem był poważnie utrudniony.

42-latce grozi teraz od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Sobuczyna przeciwko rozbudowie wysypiska. Mieszkańcy, gmina i spółka w sporze o trzecią kwaterę

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk

Od ponad czterech dekad mieszkańcy Sobuczyny i okolic zmagają się z uciążliwościami związanymi z funkcjonowaniem składowiska odpadów. Teraz sprawa ponownie nabiera tempa, bowiem Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne (CzPK) oraz spółka zależna Sobreko planują budowę trzeciej kwatery wysypiska. Lokalna społeczność protestuje podkreślając problemy związane z hałasem, ruchem ciężarówek i odorem, który jest często nie do zniesienia. Negatywne stanowisko wobec planowanej inwestycji wyraziły także miejscowe władze.

– Zgodnie z pierwotnymi założeniami miało ono służyć wyłącznie miastu Częstochowa i gminie Blachownia. I nikomu więcej. Nie miało to być składowisko dla całej Polski, a tym bardziej dla całej Europy – mówił niedawno jeden z mieszkańców Sobuczyny w rozmowie z dziennikarką z częstochowskiego Tygodnika 7 Dni. – Mierzymy się z nieustannym ruchem ciężarówek, hałasem i przede wszystkim z potwornym odorem, który w okresie letnim uniemożliwia normalne życie. Smród sprawia, że nie można otworzyć okna ani wyjść do ogrodu – dodawał.

Inni rozmówcy redaktor Renaty Klucznej dzieli się obawami związanymi z pochodzeniem odpadów.

– Śmieci przywożone są nie tylko z Polski, ale także z zagranicy. Ciężarówki oznaczone jako „odpady” rozpraszane są po bocznych drogach, by ukryć prawdziwą skalę działalności – relacjonowali mieszkańcy.

Przeciwnicy rozbudowy podnoszą, że teren wysypiska znajduje się na obszarze pokopalnianym, gdzie istnieje ryzyko zapadlisk, migracji zanieczyszczeń i skażenia wód gruntowych. Zgodnie z obowiązującym prawem na takich terenach nie mogą powstawać nowe kwatery.

Wątpliwości budzi także kwestia ochrony zabytków. Na terenie planowanej inwestycji znajdują się szybiki z XVI wieku, wpisane do wojewódzkiej i gminnej ewidencji zabytków.

– Niedopuszczalne jest prowadzenie badań geologicznych, a tym bardziej budowa nowej kwatery w miejscu wpisanym do ewidencji zabytków – stwierdzili z kolei w rozmowie z dziennikarką 7 Dni pracownicy urzędu gminy.

Ten zresztą od początku konsekwentnie sprzeciwia się rozbudowie składowiska.

– Projekt robót geologicznych został zaopiniowany negatywnie zarówno przez gminę, jak i przez urząd marszałkowski – poinformowali przedstawiciele tutejszej administracji.

Wójt Poczesnej wystosował pismo do prezydenta Częstochowy, wnosząc o wycofanie wniosków dotyczących nowych inwestycji na terenie składowiska. Z kolei spółka Sobreko, eksploatująca obecnie drugą kwaterę wysypiska, przekonuje, że prowadzi działalność zgodnie z obowiązującymi przepisami.

– Podjęto działania wstępne mające na celu ustalenie warunków hydrogeologicznych terenu pod planowaną budowę kwatery składowej. Powierzchnia planowanego obszaru to około 10 hektarów. Najbliższe zabudowania znajdują się w odległości powyżej 500 metrów – informuje spółka.

Według CzPK budowa nowej kwatery jest uzasadniona.

– Przepisy unijne dopuszczają składowanie 30 proc. odpadów komunalnych. Rozbudowa składowiska ma zabezpieczyć potrzeby Częstochowy i województwa śląskiego. Teren przeznaczony pod gospodarkę odpadami został urządzony w latach 80. przez służby wojewody częstochowskiego i obejmuje 128 hektarów – podaje wspomniany podmiot, jednocześnie deklarując, że ewentualne badania i inwestycja będą prowadzone pod nadzorem archeologicznym, a oddziaływanie składowiska na środowisko jest minimalizowane dzięki stosowanym technologiom.

Mieszkańcy zapowiadają natomiast, że nie odpuszczą i będą walczyć o swoje racje.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Mówią, że te tablice to wstyd na całą gminę. Urzędnik dodaje, że odpowiada za nie kuzyn wójta

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Brak systematycznego czyszczenia i porządkowania tablic informacyjnych gminy, zlokalizowanych na terenie poszczególnych miejscowości, stał się przedmiotem interpelacji radnego Damiana Purgala. Jak wskazał w piśmie skierowanym do wójta Artura Sosny, pomimo wcześniejszych zapowiedzi poprawy sytuacji ich stan nadal pozostaje niezadowalający.

Radny Purgal zwrócił uwagę, że tablice w wielu miejscowościach są brudne, nieaktualne lub wręcz przepełnione porozrywanymi ogłoszeniami, a niektóre sprawiają wrażenie wręcz zapomnianych.

– Taki obraz nie tylko podważa powagę lokalnych władz, ale też wpływa negatywnie na estetykę i wizerunek naszej gminy w oczach mieszkańców oraz odwiedzających – napisał samorządowiec w korespondencji skierowanej do wójta Sosny.

Radny podkreślił, że mieszkańcy byli już wcześniej zapewniani o rychłym podjęciu działań w tej sprawie. Minęły jednak kolejne miesiące, a efektów nie widać. W swoim piśmie zażądał od włodarza jednoznacznych odpowiedzi na cztery pytania.

– Dlaczego zapowiedziane prace porządkowe nie zostały dotąd wykonane? Kto był odpowiedzialny za realizację tych działań i dlaczego zawiódł? Kiedy dokładnie tablice zostaną doprowadzone do należytego stanu? Czy w przyszłości zostanie wprowadzony stały nadzór nad ich wyglądem i aktualnością treści? – dociekał Damian Purgal.

Radny zapowiedział jednocześnie, iż w przypadku dalszego braku działań w tym zakresie zmuszony będzie skierować sprawę do porządku obrad sesji rady gminy.

Na jego interpelację po tygodniu odpowiedział wicewójt Robert Kępa.

– Prace dotyczące uporządkowania tablic informacyjnych znajdujących się na terenie poszczególnych sołectw są i będą realizowane. Czyszczenie tablic zostało wykonane w sołectwie Bargły – odpisał w krótkim i lakonicznym piśmie Kępa, nie wskazując ani harmonogramu planowanych działań, ani osób odpowiedzialnych za dotychczasowe zaniedbania.

Jak przekonuje nasz rozmówca z kręgów lokalnej administracji, za tego typu prace odpowiadają pracownicy wydziału gospodarczego, którym kieruje Rafał Dobosz. To prywatnie brat cioteczny wójta Artura Sosny, o którym pisaliśmy tutaj, gdy rozpoczynał w urzędzie gminy karierę kierownika wspomnianego wydziału u boku swojego kuzyna-włodarza.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Disco polo to był dopiero początek. Teraz wójta Poczesnej rozliczają miejscowi raperzy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Po discopolowym „Ocaleniu” przyszedł czas na rap. W gminie Poczesna krąży kolejny muzyczny komentarz do lokalnej rzeczywistości, ale tym razem w formie hip-hopowego manifestu. Utwór, w którym nie brakuje mocnych wersów o marazmie i stagnacji, poddaje krytyce wójta Artura Sosnę oraz jego sposób zarządzania gminą.

Autorzy, podobnie jak w przypadku wcześniejszego kawałka, pozostają anonimowi. Zamiast lekkiego i żartobliwego brzmienia disco polo, tym razem postawili na hip-hop, jako formę znacznie bardziej dosadną i bezpośrednią. Tekst oparty jest na motywach sławetnego już raportu o stanie gminy (o sprawie pisaliśmy tutaj – przyp. red.) i stanowi poetycko-rytmiczne wyliczenie problemów, z jakimi – zdaniem twórców – boryka się tutejszy samorząd.

Padają mocne frazy: „Raport mówi, gdzieś przepadły złote plany, stagnacja przy stole, cisza spija łyk herbaty”, albo „Budżet pusta mapa, rozwój wziął urlop, drogi dziurawe na przyszłość, złudzeń próg” czy „Nieudolny wójt tworzy marazm w tej gminie, czy doczekamy zmian? Cóż, nadzieje wiszą w windzie”. To słowa, które trudno odczytać inaczej niż jako akt rozczarowania wobec lokalnej władzy.

W tekście pojawiają się także wątki sesji rady gminy przedstawionej jako pozbawionej energii i decyzyjności. „Sesja jak film, bez dźwięku skrzypią puste ławki, opozycja pyta, jak długo ten teatr potrwa?” – rapują autorzy, wskazując na brak realnego dialogu między wójtem a radnymi i mieszkańcami. Refren, powtarzający się niczym mantra, akcentuje stagnację i brak nadziei na szybkie zmiany.

Podobnie jak poprzedni utwór, także ten nie jest oficjalnym protestem żadnej organizacji. Stanowi raczej spontaniczną, oddolną formę ekspresji niezadowolenia części lokalnej społeczności. Różni się jednak od „Ocalenia”, gdyż zamiast lekkiej ironii i wakacyjnego rytmu, mamy tu cięższy, rapowy beat, który podkreśla frustrację autorów z kierunku w jakim podąża gmina.

Całości można posłuchać tutaj:

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

W urzędzie gminy będą szkolić sprzedawców alkoholu. Wójt zachęca do udziału, na koniec będzie certyfikat

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Freepik

W najbliższy wtorek w Urzędzie Gminy Poczesna odbędzie się szkolenie, które ma pomóc sprzedawcom i kelnerom uniknąć największej zawodowej wpadki – podania alkoholu osobie nieletniej. Tylko czy osoby sprzedające alkohol naprawdę nie znają jeszcze obowiązujących od lat przepisów?

W programie dwie godziny solidnej teorii, trochę praktyki i spora dawka wiedzy o tym, jak stanowczo, ale kulturalnie powiedzieć „nie” klientowi, który nie powinien dostać piwa, wina czy wódki. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi o to, by sprzedawców straszyć karami, ale by dać im narzędzia, które przydadzą się w codziennej pracy.

– Spotkanie obejmuje zarówno część teoretyczną, jak i ćwiczenia praktyczne przydatne w kontakcie z klientami – zaznacza wójt Artur Sosna.

Szkolenie poprowadzi zakontraktowana przez gminę na tę okoliczność firma z Krakowa. Całe przedsięwzięcie to podobno element polityki wdrażanej w ramach Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. A że miejscowy samorząd podchodzi do sprawy poważnie, każdy uczestnik wyjdzie nie tylko bogatszy w wiedzę, ale i z certyfikatem na ścianę.

Dlaczego według lokalnych urzędników to takie ważne? Bo przestrzeganie zakazu sprzedaży alkoholu osobom niepełnoletnim to nie tylko kwestia obowiązującego prawa, lecz także warunek utrzymania koncesji na handel alkoholem. Krótko mówiąc, kto chce go dalej sprzedawać, musi wiedzieć, komu sprzedawać nie wolno.

Zastanawia tylko jedno – czy sprzedawcy alkoholu w gminie naprawdę jeszcze tego nie wiedzą? W każdym razie dla uczestników wspomniane szkolenie jest bezpłatne. Ile trzeba będzie zapłacić za jego przeprowadzenie krakowskiej firmie? O tym urzędnicy nie informują. 

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Radny alarmuje, że dachy w szkołach miały być wyremontowane latem. Wójt odpowiada, by poczekać na dotację

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Wakacje to dla większości samorządów czas intensywnych prac modernizacyjnych w placówkach oświatowych. Gminy korzystają z pustych budynków, by wykonać niezbędne remonty i większe modernizacje. Tymczasem w Poczesnej okres wakacyjny właśnie minął, a z obiecanych radnym remontów dachów w dwóch szkołach podstawowych zostały… obietnice. Tym razem lokalne władze zapowiadają kompleksową termomodernizację obu obiektów. Nie wiadomo tylko, czy – a jeśli tak, to kiedy – gmina dostanie na ten cel dofinansowanie.

Na początku sierpnia, Damian Purgal, wiceprzewodniczący komisji oświaty rady gminy, wystosował oficjalne zapytanie do wójta Artura Sosny w kontekście braku jakichkolwiek prowadzonych prac remontowych dachów w budynkach szkół podstawowych w Poczesnej i Hucie Starej B.

– Planowane remonty miały zostać zrealizowane w okresie letnim, co umożliwiłoby ich przeprowadzenie bez zakłócania pracy placówek oświatowych. Obecnie jednak nie widać żadnych działań w tym zakresie, co budzi uzasadnione zaniepokojenie, zarówno wśród członków komisji, jak i rodziców oraz pracowników szkół – napisał radny, wskazując, że sprawa wymaga pilnej interwencji, a nie dalszego zwlekania.

Samorządowiec dopytywał włodarza dlaczego remonty nie zostały rozpoczęte, a także poprosił o aktualny harmonogram realizacji prac w obu placówkach. W korespondencji Purgal dociekał także czy przyczyną braku działania władz gminy w tej kwestii są jakiekolwiek ewentualne trudności, zarówno formalne, techniczne lub finansowe, które mogły w jakikolwiek sposób wpłynąć na wstrzymanie zaplanowanych inwestycji?

Udzielona tydzień później odpowiedź wójta Artura Sosny, zdaje się tylko dolewać przysłowiowej oliwy do ognia. Włodarz przyznał, że gmina nawet nie rozpoczęła procedury przetargowej na remont dachów. Powód? Czeka na decyzję w sprawie wniosku samorządu o dofinansowanie obu zadań z programu termomodernizacji instytucji edukacyjnych.

Wójt tłumaczy, że gmina chce zrobić kompleksową termomodernizację obu szkół i że dachy będą jej częścią. Problem w tym, że o potencjalnych pieniądzach z wniosku na razie nic nie wiadomo, a dzieci w poniedziałek wracają do szkół.

– Po otrzymaniu informacji gmina niezwłocznie przystąpi do ogłaszania przetargu – napisał Sosna.

Problem także leży w tym, że to „niezwłocznie” oznacza kolejne miesiące zwłoki. Wakacje to święty czas na wszelkie prace remontowo-budowlane w oświacie i wiedzą o tym wszyscy samorządowcy w Polsce. To wtedy wymienia się instalacje, remontuje klasy, odnawia korytarze i – tak jak to pierwotnie zakładała lokalna władza z Poczesnej – naprawia dachy.

Czy wójt ma awaryjny plan gdyby okazało się, że gmina nie otrzyma dotacji? Czy wspomniane remonty zostaną wówczas w ogóle przeprowadzone? Do tematu wrócimy, kiedy urząd udzieli odpowiedzi na pytania tym razem skierowane ze strony redakcji.

W przesłanej korespondencji zapytaliśmy także o to, ile razy w ostatnich latach gmina opóźniała remonty szkół z powodu oczekiwania na decyzje dotyczące dofinansowania? Jakie są planowane koszty samego remontu dachów, a jakie całej termomodernizacji? Czy istnieją ekspertyzy techniczne wskazujące na ryzyko dla bezpieczeństwa uczniów i pracowników szkół wynikające z obecnego stanu zadaszenia? I w końcu, dlaczego radni dowiadują się o opóźnieniach dopiero po własnej interwencji oraz oficjalnych pytaniach, a nie w ramach bieżącej informacji na temat prowadzonych i planowanych inwestycji?

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Spór o asfaltownię we Wrzosowej. Mieszkańcy protestują, wójt podkreśla konieczność zachowania procedur

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Freepik

Planowana budowa wytwórni mas bitumicznych we Wrzosowej wywołała zdecydowany sprzeciw części lokalnej społeczności. Mieszkańcy nie kryją obaw o swoje zdrowie, komfort życia i wartość nieruchomości, które – ich zdaniem – zostaną bezpośrednio zagrożone, jeśli inwestycja dojdzie do skutku.

Według planów jednego z lokalnych przedsiębiorców, asfaltownia miałaby powstać przy ulicy Sabinowskiej, w bezpośrednim sąsiedztwie domów jednorodzinnych i terenów rekreacyjnych. Mieszkańcy którzy zwrócili się do redakcji z prośbą o nagłośnienie tematu, podnoszą argumenty dotyczące możliwego skażenia powietrza, emisji uciążliwych zapachów i pyłów, a także hałasu oraz wzmożonego ruchu ciężarówek. Wszystko to, jak podkreślają, przełoży się nie tylko na codzienne funkcjonowanie, ale również na bezpieczeństwo sanitarne i atrakcyjność mieszkaniową całej okolicy.

– Nie zgadzamy się, by w naszym otoczeniu powstała inwestycja, która będzie zagrażać zdrowiu naszych dzieci, naszemu czy też w jakikolwiek sposób wpływać na obniżenie jakości życia – argumentują redakcyjni rozmówcy.

W sprawę włączyli się także radni z Wrzosowej, którzy w interpelacji skierowanej do wójta Artura Sosny domagali się jasnych odpowiedzi na pytania dotyczące wpływu inwestycji na środowisko i możliwości wydania negatywnej decyzji środowiskowej.

Jak kilka dni temu poinformował urząd gminy, postępowanie administracyjne jest w toku, a procedura oceny oddziaływania inwestycji na środowisko została przekazana do właściwych instytucji. Artur Sosna podkreślił również, że protesty mieszkańców będą istotnym elementem branym pod uwagę. Tych z kolei do urzędu miało już wpłynąć kilkanaście.

– Protesty społeczne są ważnym czynnikiem w tym postępowaniu, dlatego skierowaliśmy do inwestora pismo z prośbą o wycofanie wniosku – zaznaczył włodarz.

Urzędnicy z Poczesnej dodają, że decyzja o ewentualnym wstrzymaniu budowy zapadnie dopiero po zgromadzeniu kompletnej dokumentacji i opinii, które jednoznacznie wskażą, czy asfaltownia mogłaby negatywnie oddziaływać na środowisko.

Na obecnym etapie sprawa pozostaje otwarta. Radni i mieszkańcy oczekują jasnego stanowiska władz gminy, a wójt podkreśla konieczność zachowania procedur i oparcia rozstrzygnięcia na dowodach i opiniach instytucji.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE