Obserwuj nas

Powiat kłobucki

Kłobuck gościł najlepszych uczniów z województwa. Rywalizowali w turnieju wiedzy pożarniczej

fot. Starostwo Powiatowe w Kłobucku

Opublikowany

,

Dziewięćdziesięcioro uczestników rywalizowało pod koniec kwietnia w Kłobucku w wojewódzkim etapie Ogólnopolskiego Turnieju Wiedzy Pożarniczej „Młodzież Zapobiega Pożarom”.

Organizatorem zmagań był Zarząd Oddziału Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP przy współpracy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach. W szranki stanęli uczniowie z trzydziestu jeden powiatów, wyłonieni wcześniej w konkursach na tym właśnie szczeblu.

– Turniej ma na celu popularyzowanie przepisów i kształtowanie umiejętności w zakresie ochrony ludności, ekologii, ratownictwa i ochrony przeciwpożarowej. W szczególności służy popularyzowaniu wśród dzieci i młodzieży znajomości przepisów przeciwpożarowych, zasad postępowania na wypadek pożaru, praktycznych umiejętności posługiwania się podręcznym sprzętem gaśniczym, wiedzy na temat techniki pożarniczej, organizacji ochrony przeciwpożarowej oraz historii i tradycji ruchu strażackiego – wyjaśniają organizatorzy wydarzenia.

Wszyscy musieli przebrnąć przez czterdzieści pytań testowych. Tutaj uczestnicy podzieleni zostali na trzy kategorie wiekowe, a najlepszą trójkę z każdej zaproszono do części ustnej. W pierwszej rywalizowali uczniowie szkół podstawowych, gdzie najlepsi okazali się reprezentanci powiatu żywieckiego. Pośród gimnazjalistów z kolei – powiatu wodzisławskiego, a wśród młodzieży licealnej – cieszyńskiego.

Kłobuck

Farma fotowoltaiczna w Libidzy budzi sprzeciw. Sąsiadka boi się, że jej działka straci na wartości

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Planowana farma fotowoltaiczna w Libidzy wzbudziła sprzeciw właścicielki sąsiedniej nieruchomości. Kobieta odwołała się od wydanej decyzji, wskazując między innymi na możliwe uciążliwości oraz ryzyko utraty wartości swojej działki. Sprawą zajmie się teraz Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Częstochowie. Podczas przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku urzędniczka przyznała, że duża instalacja może być uciążliwa, ale jednocześnie wskazała na ograniczone prawem możliwości odmowy wydania decyzji.

Temat pojawił się podczas omawiania spraw prowadzonych przez urząd. Jeden z radnych poprosił o szczegóły dotyczące odwołania od decyzji związanej z przedsięwzięciem w Libidzy. Z przekazanych informacji wynikało, że dokumentacja sprawy ma zostać skierowana do SKO.

Kierownik Katarzyna Jasińska wyjaśniła, że, według jej pamięci, odwołanie złożyła właścicielka nieruchomości sąsiadującej z terenem planowanej inwestycji, położonej w rejonie granicy z inną gminą. Jednym z najważniejszych argumentów jest wpływ przedsięwzięcia na jej własność.

– Mieszkanka podnosiła temat utraty wartości tej nieruchomości sąsiadującej z uwagi na to, że ta farma fotowoltaiczna tam może powstać, uciążliwości związane z różnymi sprawami – mówiła Katarzyna Jasińska.

Podczas dyskusji wybrzmiał jednak problem związany z możliwościami organu prowadzącego postępowanie. Jasińska nie wykluczała, że tak duża instalacja może oddziaływać na swoje otoczenie. Jednocześnie zaznaczyła, że sama obawa przed uciążliwościami nie musi wystarczyć do wydania decyzji odmownej, jeżeli inwestycja spełnia ustawowe wymagania.

– Zdaję sobie sprawę z tego, że może być uciążliwe, jeżeli ta farma fotowoltaiczna by tam powstała i może jakieś czynniki byłyby takie przemawiające za tym, jednak ustawa nie wskazuje takich możliwości, żeby odmawiać, jeżeli są spełnione przesłanki z ustawy samej – tłumaczyła.

W tle sprawy pozostają również uwarunkowania przestrzenne tej części Libidzy. Jak wskazywano podczas sesji, nieruchomości znajdują się w znacznej odległości od dróg publicznych. W sąsiedztwie funkcjonuje ponadto elektrownia wiatrowa, która już teraz wpływa na możliwości zagospodarowania okolicznych terenów.

Odwołanie oznacza, że wydana decyzja zostanie teraz poddana kontroli przez organ wyższej instancji. To właśnie SKO będzie musiało ocenić zarówno prawidłowość dotychczasowego postępowania, jak i argumenty podniesione przez właścicielkę sąsiedniej nieruchomości.

– Myślę, że SKO będzie zwracało na to wszystko uwagę przy rozstrzyganiu co do istoty sprawy – podsumowała Katarzyna Jasińska.

CZYTAJ DALEJ

Wręczyca Wielka

Strażacy wzmocnią swoje zaplecze. Skorzystają Grodzisko, Kalej i Truskolasy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki

Strażacy z Grodziska, Kalei i Truskolas będą mogli doposażyć swoje jednostki dzięki kolejnemu zewnętrznemu wsparciu. Łącznie te trzy ochotnicze straże pożarne z gminy Wręczyca Wielka otrzymają blisko 246 tys. zł dofinansowania, a wartość wszystkich zaplanowanych przez nie przedsięwzięć wyniesie ponad 289 tys. zł.

Pieniądze przyznano w ramach działania „Wzmocnienie potencjału służb ratowniczych – LGD”. Mają one pozwolić jednostkom poprawić zaplecze sprzętowe i lepiej przygotować się do interwencji.

Najwięcej otrzymają strażacy z Truskolas. Wartość przygotowanego przez jednostkę projektu wynosi 121,7 tys. zł, z czego 103,5 tys. zł pokryje przyznane wsparcie. Niewiele mniejszy projekt zrealizuje OSP Kalej. Całość oszacowano na 102,7 tys. zł, a dofinansowanie wyniesie 87,3 tys. zł. OSP Grodzisko otrzyma natomiast 55,2 tys. zł na przedsięwzięcie warte 64,9 tys. zł.

Druhowie regularnie wyjeżdżają również do wypadków drogowych, podtopień, skutków wichur, powalonych drzew czy innych miejscowych zagrożeń. W wielu przypadkach to właśnie lokalne OSP są jednymi z pierwszych służb, które docierają na miejsce zdarzenia.

– To środki, które pozwolą wzmacniać potencjał naszych jednostek, poprawiać ich wyposażenie i możliwości działania, a przede wszystkim jeszcze skuteczniej dbać o bezpieczeństwo mieszkańców całej gminy – komentuje wójt Anna Syguda.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Droga przeciwpożarowa blokowana w dni targowe. Radny ostrzega: Mogą zamknąć całe targowisko

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Kontrola kłobuckiego targowiska wykazała problem, którego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż utrudnienia komunikacyjne w dni handlowe. Radni z komisji rewizyjnej stwierdzili, że oznaczona jako przeciwpożarowa droga pomiędzy ulicami Rómmla i Szkolną nie jest wówczas przejezdna. Samorządowcy jednogłośnie przyjęli zalecenie pokontrolne, a podczas dalszej części przedostatniej sesji w Kłobucku padło ostrzeżenie, że brak zapewnienia wymaganego przejazdu może w skrajnym przypadku zagrozić funkcjonowaniu całego targowiska.

Problem drogi przeciwpożarowej był trzecim z zaleceń będących następstwem kontroli targowiska przez komisję rewizyjną. Dwa wcześniejsze dotyczyły częstotliwości sprawdzania uiszczania opłaty targowej oraz przygotowania graficznego planu stanowisk. Wokół nich pojawiło się znacznie więcej kontrowersji i odmienne oceny sposobu funkcjonowania obiektu.

– Zespół kontrolny stwierdził brak możliwości przejazdu z ulicy Rómmla do ulicy Szkolnej w dni targowe. Droga oznaczona jako przeciwpożarowa – poinformował przewodniczący komisji.

W przeciwieństwie do dwóch pozostałych zaleceń pokontrolnych, o których informowaliśmy wcześniej, a które wywołały podczas obrad długie dyskusje i różnice zdań pomiędzy częścią radnych a burmistrzem, w tym przypadku sporu nie było. Jerzy Zakrzewski poinformował, że nie zgłasza uwag, a uchwałę poparło wszystkich 12 głosujących radnych.

Znacznie mocniej problem wybrzmiał jednak później, podczas wolnych wniosków. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że zapewnienie przejezdności nie jest wyłącznie kwestią uporządkowania stanowisk handlowych. Chodzi przede wszystkim o spełnienie wymagań przeciwpożarowych.

– Zgodnie z przepisami, wyrokami sądowymi trzy metry przejezdnej drogi musi być dla straży pożarowej – mówił.

Jego zdaniem sytuacji nie powinno się bagatelizować również ze względu na możliwe skutki ewentualnej kontroli. Radny wskazał scenariusz znacznie poważniejszy niż konieczność przesunięcia pojedynczego stoiska czy zmiany organizacji handlu.

– Konsekwencja w drugą stronę może być taka, że gdyby straż pożarna przyjechała na kontrolę, to może zrobić, kolokwialnie mówiąc, takie kuku, że zamknąć całe targowisko, bo nie mamy spełnionych wymagań przeciwpożarowych. Wtedy by się zaczął dramat, bo nie jedną osobę musimy przesunąć, tylko zamknąć w ogóle wszystkich – ostrzegał.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Wynagrodzenie burmistrza podzieliło samorządowców. Niemal połowa radnych nie poparła uchwały

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Ustalenie wynagrodzenia burmistrza Krzepic wyraźnie podzieliło radnych podczas sierpniowej sesji. Uchwała została przyjęta zaledwie siedmioma głosami „za”. Trzech samorządowców opowiedziało się przeciwko, a kolejnych trzech wstrzymało się od głosu. Co ciekawe, mimo tak dużej różnicy zdań podczas obrad nie odbyła się żadna dyskusja, która pozwoliłaby mieszkańcom poznać argumenty poszczególnych stron.

Projekt uchwały dotyczącej wynagrodzenia burmistrza nie został szerzej omówiony przed głosowaniem. W tej części sesji nie przedstawiono szczegółowo wysokości poszczególnych składników wynagrodzenia ani nie wyjaśniono powodów, dla których rada zajmowała się tą kwestią. Odczytano natomiast wyniki wcześniejszych głosowań w komisjach. Już na tym etapie było widać, że propozycja nie ma jednoznacznego poparcia.

W komisji rolnictwa pozytywną opinię poparło trzech radnych, a jeden zagłosował przeciw. Identyczny wynik odnotowano w komisji oświaty. W rewizyjnej za projektem opowiedziało się trzech członków, natomiast dwóch było przeciw. Najbardziej zdecydowane stanowisko zajęła komisja skarg, wniosków i petycji. Tam projekt nie uzyskał ani jednego głosu poparcia.

Mimo tak wyraźnego sprzeciwu części radnych na sesji nikt nie zabrał głosu, aby wyjaśnić zastrzeżenia wobec projektu. Nie przedstawiono również argumentów przemawiających za przyjęciem proponowanych warunków wynagradzania burmistrza.

Ostateczne głosowanie potwierdziło podział w radzie. Uchwałę poparło siedmiu radnych, trzech zagłosowało przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu.

Miesięczne wynagrodzenie burmistrza Krzepic, zgodnie z uchwałą, ustalono więc na poziomie 21,07 tys. zł brutto. Na tę kwotę składa się 11,1 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego, 3,4 tys. zł dodatku funkcyjnego, 2,22 tys. zł dodatku za wysługę lat oraz 4,35 tys. zł dodatku specjalnego, stanowiącego 30 proc. łącznej kwoty wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Profilaktyka bez skierowania. W Lipiu będzie można zrobić badania i porozmawiać ze specjalistami

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Bezpłatne badania, konsultacje ze specjalistami i sporo praktycznej wiedzy w jednym miejscu. 12 października w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Lipiu odbędzie się wydarzenie „Profilaktyka ma znaczenie”, przygotowane z myślą o mieszkańcach całej gminy.

Akcja potrwa od godz. 9.00 do 14.00. Na miejscu będzie można skorzystać m.in. z pomiaru poziomu glukozy, ciśnienia tętniczego czy analizy składu ciała. Zaplanowano także badania dermatoskopowe, konsultacje pielęgniarskie, porady dietetyka klinicznego i farmaceuty, a także instruktaż samobadania piersi i jąder z wykorzystaniem fantomów edukacyjnych.

Ważną częścią wydarzenia będą również działania profilaktyczne przygotowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Uczestnicy dowiedzą się, jak korzystać z dostępnych programów badań, aplikacji mojeIKP, Internetowego Konta Pacjenta czy centralnej e-rejestracji. Nie zabraknie również edukacji dotyczącej zdrowego odżywiania i higieny jamy ustnej.

Na terenie szkoły pojawią się ponadto Cytobus i Dentobus. Mieszkanki będą mogły skorzystać z bezpłatnej cytologii płynnej, a młodzież szkolna z usług mobilnego gabinetu stomatologicznego.

Swoje stoiska przygotują m.in. KRUS, NFZ, ZUS, Śląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, policja, straż pożarna, sanepid, urząd pracy i miejscowy ZOZ. Organizatorzy przewidzieli również warsztaty decoupage oraz prezentacje i konkursy dotyczące bezpieczeństwa pracy w gospodarstwie rolnym.

Wydarzenie ma połączyć profilaktykę zdrowotną z edukacją i praktycznymi poradami. Dla mieszkańców będzie to okazja, by w ciągu kilku godzin sprawdzić podstawowe parametry zdrowotne, porozmawiać ze specjalistami i dowiedzieć się, z jakich badań oraz programów profilaktycznych można korzystać na co dzień.

CZYTAJ DALEJ

Wręczyca Wielka

Odnowione boisko w Grodzisku już otwarte. Inwestycja miała po drodze kilka zakrętów

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Gminny Ośrodek Kultury we Wręczycy Wielkiej

Mieszkańcy Grodziska mogą już korzystać z odnowionego boiska wielofunkcyjnego. Najważniejszą zmianą jest nowa nawierzchnia ze sztucznej trawy, która zastąpiła dotychczasowe, mocno zużyte podłoże. Inwestycja została zakończona i oficjalnie oddana do użytkowania, choć wcześniej jej realizacja nie przebiegała bez problemów.

Modernizacja obiektu była planowana już w 2025 roku. Gmina liczyła wówczas na wsparcie z konkursu „Inicjatywa Sołecka”, jednak wniosek nie otrzymał dofinansowania. Samorząd nie zrezygnował jednak z przedsięwzięcia i zdecydował się sfinansować je z własnych środków oraz funduszu sołeckiego.

Najważniejszym elementem zadania był zakup i montaż nowej nawierzchni ze sztucznej trawy. Po zakończeniu prac boisko zyskało zupełnie nowy wygląd i znacznie lepsze warunki do uprawiania sportu.

Z obiektu będą mogli korzystać przede wszystkim mieszkańcy miejscowości, dzieci i młodzież, ale także wszyscy, którzy wykorzystują tę przestrzeń rekreacyjnie.

Otwarcie obiektu miało uroczysty charakter. W wydarzeniu uczestniczyli mieszkańcy i zaproszeni goście, a całość uświetnił występ mażoretek z Gminnego Ośrodka Kultury we Wręczycy Wielkiej.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Baczyńskiego ponownie z szansą na przebudowę. Projekt zmieniono, żeby ograniczyć wycinkę drzew

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Ulica Baczyńskiego w Kłobucku ponownie może doczekać się przebudowy. Gmina złożyła wniosek o dofinansowanie inwestycji, wykorzystując przygotowaną wcześniej dokumentację i posiadane pozwolenie. Projekt nie pozostał jednak bez zmian. Po wcześniejszych zastrzeżeniach mieszkańców samorząd ograniczył zakres planowanej wycinki drzew. Na razie nie wiadomo jednak, czy pieniądze uda się pozyskać. Burmistrz Jerzy Zakrzewski przestrzegał przed przedwczesnym ogłaszaniem sukcesu.

Do sprawy podczas przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku wrócił jeden z radnych, który pytał zarówno o aktualny zakres przedsięwzięcia, jak i przewidywany termin rozstrzygnięcia naboru. Z informacji przekazanych przez kierownika Piotra Halickiego wynika, że wynik powinien być znany jeszcze w tym roku, choć terminy mogą się zmienić. Burmistrz studził jednak oczekiwania związane z samym faktem ponownego ubiegania się o środki.

Gmina zdecydowała się zachować formalnie charakter inwestycji jako przebudowy. Ma to istotne znaczenie, ponieważ program, z którego Kłobuck chce otrzymać pieniądze, nie pozwala na dofinansowanie zadania ograniczonego wyłącznie do remontu. Samorząd wykorzystuje więc posiadaną już dokumentację i pozwolenie, aby ponownie powalczyć o zewnętrzne środki. Jednocześnie władze miasta zmodyfikowały rozwiązania, które wcześniej wzbudzały zastrzeżenia lokalnej społeczności. Jednym z najbardziej drażliwych elementów była ingerencja w istniejącą zieleń.

– Oczywiście wzięliśmy pod uwagę ograniczenie pewnych elementów, na które zwracali uwagę mieszkańcy, o których też rozmawialiśmy, czyli ograniczenie wycinki drzew – poinformował burmistrz Jerzy Zakrzewski.

Baczyńskiego nie jest jedyną ulicą, na którą Kłobuck próbuje obecnie zdobyć dofinansowanie. Samorząd złożył także wniosek dotyczący ulicy Jasnej. Oba zadania trafiły do dwóch różnych programów, co daje miastu dwie niezależne szanse na pozyskanie pieniędzy. Zakrzewski liczy, że jeszcze przed końcem roku sytuacja będzie na tyle jasna, by przesądzić, które z inwestycji będzie można wpisać do przyszłorocznych planów.

– W tym roku myślę, że będziemy wiedzieć już na tyle dużo, żeby powiedzieć, że ta inwestycja w przyszłym roku będzie mogła być realizowana, tak jedna, jak i druga – mówił.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

PSZOK znacznie droższy niż zakładała gmina. Najtańsza oferta o około trzysta tysięcy ponad budżetem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Shutterstock

Plany rozbudowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Krzepicach natrafiły na finansową przeszkodę. Wszystkie oferty złożone w przetargu przekroczyły możliwości samorządu. Nawet najtańsza była o około 300 tys. zł wyższa od zabezpieczonego budżetu, dlatego gmina nie zamierza dokładać pieniędzy i ponowi postępowanie.

O wynikach przetargu radni dowiedzieli się podczas ostatniej sesji. Do postępowania zgłosiło się czterech wykonawców, ale żadna z propozycji nie zmieściła się w kwocie, którą Krzepice mają obecnie do dyspozycji.

– Ogłosimy drugi przetarg, dlatego że wpłynęły cztery oferty. Rozbieżność od 1,7 mln zł do 3,1 mln zł. My mamy tam 1,4 mln zł – usłyszeli samorządowcy.

 

Miejscowi urzędnicy nie zdecydowali się na zwiększenie środków i wybór najtańszego wykonawcy. W przeciwieństwie do części innych inwestycji gmina nie jest w tym przypadku pod presją bardzo krótkiego terminu, dlatego chce jeszcze raz sprawdzić rynek.

CZYTAJ DALEJ

Popów

Popów uchwalił plan ogólny, a w nim mniej miejsca pod domy. Lasy i tereny zalewowe blokują zabudowę

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Gmina Popów ma plan ogólny, ale jego przyjęcie poprzedziła długa dyskusja o konsekwencjach nowych zasad planowania przestrzennego. Najwięcej emocji wzbudziły działki, które mimo wcześniejszych zapisów studium nie znalazły się w całości w strefach umożliwiających zabudowę. Problem dotyczy między innymi Florianowa, Rębielic Królewskich i Brzózek.

Plan ogólny obejmuje cały obszar gminy i w kolejnych latach będzie jednym z najważniejszych dokumentów wpływających na jej rozwój przestrzenny. Przy jego opracowywaniu uwzględniono istniejące zagospodarowanie, miejscowe plany, infrastrukturę oraz uwarunkowania transportowe, techniczne i społeczne. Dyskusja przed głosowaniem pokazała jednak przede wszystkim praktyczne skutki nowych przepisów dla właścicieli gruntów.

Jednym z przykładów była działka nr 94 we Florianowie. Jej właścicielka zwróciła uwagę, że nieruchomość wcześniej znajdowała się w studium na obszarze przeznaczonym pod zabudowę. Podkreślała przy tym, że działka leży przy drodze i ma dostęp do infrastruktury.

– Do tej pory była uwzględniona w projekcie studium jako działka budowlana. Jest położona przy drodze, przy której doprowadzona jest kanalizacja, prąd, są tam wszystkie media i nagle okazało się, że będzie to pole orne. Z czego to wynika? – pytała.

Projektantka wyjaśniła, że możliwość zabudowy zachowano jedynie na części nieruchomości od strony drogi. Kluczowe okazały się jednak przyczyny ograniczenia terenów mieszkaniowych w całej gminie. Jak tłumaczyła, nowe przepisy są w tym zakresie znacznie bardziej restrykcyjne niż zasady obowiązujące przy sporządzaniu studium.

– Jak się porówna plan ogólny ze studium, to w zakresie terenów mieszkaniowych plan ogólny ma mniejsze zasięgi – mówiła.

Po kolejnych pytaniach wskazała wprost, że nie było możliwości przeniesienia do nowego dokumentu wszystkich dotychczasowych obszarów przewidzianych pod budownictwo.

– Po prostu tamte tereny były znacznie większe. Nie ma możliwości w tej chwili wyznaczenia dokładnie tych samych terenów – podkreśliła.

Jak wyjaśniono podczas sesji, ograniczenia wynikają przede wszystkim ze zmiany przepisów i nowych zasad bilansowania terenów przeznaczonych pod zabudowę. Znaczenie mają również prognozy demograficzne oraz powierzchnia terenów już zagospodarowanych. Tym samym wcześniejsze zapisy studium nie dawały gwarancji, że dana nieruchomość otrzyma analogiczne przeznaczenie w planie ogólnym.

Podobne problemy pojawiły się w innych częściach gminy. W Rębielicach Królewskich pytano o brak możliwości wyznaczenia określonych stref przy części ulic. W tym przypadku na przeszkodzie stanęły między innymi udokumentowane złoża, tereny szczególnego zagrożenia powodziowego oraz grunty leśne.

Jeszcze więcej emocji wzbudziła sytuacja w Brzózkach. Właściciel dwóch działek zabiegał o zmianę ich przeznaczenia, argumentując, że nieruchomości znajdują się pomiędzy istniejącą zabudową. Problemem okazało się jednak ich formalne oznaczenie jako las. Projektantki wskazywały, że w ramach planu ogólnego nie można po prostu przeznaczyć takich gruntów pod zabudowę.

Mimo zgłaszanych zastrzeżeń większość rady zdecydowała się przyjąć dokument. Za uchwaleniem planu ogólnego zagłosowało 13 radnych, dwóch było przeciw. Tym samym gmina zakończyła jeden z najważniejszych etapów dostosowywania swojej polityki przestrzennej do nowych przepisów, choć przebieg sesji pokazał, że dla części właścicieli gruntów nowe zasady oznaczają ograniczenie dotychczasowych możliwości inwestycyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Najtańsza oferta i tak za droga. Kłobuck musi dołożyć do ważnej inwestycji

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

W kilku miejscach gminy Kłobuck trwają lub przygotowywane są kolejne inwestycje infrastrukturalne. Samorząd podpisał umowę na przebudowę ulicy Strażackiej w Łobodnie, zamówił projekt dla ulicy Ogrodowej w Kamyku i kupuje samochody ratowniczo-gaśnicze. Więcej pieniędzy niż wcześniej zakładano będzie natomiast potrzeba na modernizację Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku.

Informacje o realizowanych przedsięwzięciach przedstawił burmistrz Kłobucka podczas sesji rady miejskiej 30 września. W Zakrzewie kontynuowana jest budowa pierwszego etapu kanalizacji. Roboty prowadzone są również na osiedlu Smugi II, gdzie powstają drogi wraz z kanalizacją deszczową. To trzeci etap przedsięwzięcia.

Samorząd podpisał już umowę dotyczącą drugiego etapu przebudowy ulicy Strażackiej w Łobodnie. Wartość zamówienia to blisko 2,8 mln zł. Wykonawca ma czas na zakończenie robót do 8 października.

Kolejna inwestycja przygotowywana jest w Kamyku. Gmina zawarła umowę na opracowanie dokumentacji projektowej przebudowy ulicy Ogrodowej. Jej wartość wynosi ponad 83,5 tys. zł. Projekt ma być gotowy do końca listopada.

Największym problemem finansowym pozostaje planowana modernizacja i doposażenie Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku. W drugim postępowaniu przetargowym wpłynęło pięć ofert. Ich ceny wahają się od niespełna 4,9 mln zł do blisko 7,7 mln zł, podczas gdy na realizację zamówienia zabezpieczono około 3,38 mln zł.

Gmina wybrała najtańszą ofertę, ale jej cena jest o blisko 1,5 mln zł wyższa od kwoty przeznaczonej wcześniej na inwestycję. Aby możliwe było podpisanie umowy, konieczne jest więc zwiększenie wydatków w budżecie. Odpowiedni projekt uchwały przygotowano na wrześniową sesję rady miejskiej. Po zawarciu umowy wykonawca będzie miał osiem miesięcy na przeprowadzenie prac.

Zakończyła się natomiast niewielka, ale istotna inwestycja na placu zabaw w Rybnie. Wykonano tam przyłącza wodociągowe i kanalizacyjne wraz ze zbiornikiem na ścieki. Roboty kosztowały ponad 41,6 tys. zł.

Samorząd inwestuje również w wyposażenie miejscowych jednostek ochotniczej straży pożarnej. Ogłoszono postępowanie na dostawę lekkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Kamyk. Otwarcie ofert zaplanowano na 1 października.

Znacznie większy pojazd trafi do druhów z Libidzy. Gmina podpisała już umowę na zakup średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego za ponad 1,2 mln zł. Zgodnie z umową pojazd ma zostać dostarczony do 20 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Duże wzmocnienie dla kłobuckich druhów. Do trzech jednostek trafi nowoczesny sprzęt

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Trzy jednostki ochotniczej straży pożarnej z gminy Kłobuck otrzymają nowy sprzęt ratowniczo-gaśniczy. Samorząd pozyskał na ten cel 326 tys. zł dofinansowania ze środków unijnych. Łączna wartość przedsięwzięcia przekracza 410 tys. zł.

Projekt mający na celu wzmocnienie służb ratowniczych w gminie obejmie jednostki OSP Kłobuck, OSP Biała oraz OSP Łobodno. Wszystkie należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Nowoczesny sprzęt, w który zostaną wyposażeni druhowie ma usprawnić prowadzenie akcji oraz zwiększyć możliwości jednostek podczas zdarzeń wymagających szybkiej i skutecznej interwencji.

Całkowita wartość projektu wynosi ponad 410 tys. zł, z czego 326 tys. zł stanowi pozyskane dofinansowanie. Środki zewnętrzne pokryją więc blisko 80 proc. kosztów przedsięwzięcia.

Władze samorządowe podkreślają, że zakup wyposażenia ma znaczenie nie tylko dla skuteczności prowadzonych działań, ale również dla bezpieczeństwa samych strażaków. Jednostki OSP uczestniczą bowiem w akcjach związanych m.in. z pożarami, wypadkami, miejscowymi zagrożeniami czy skutkami gwałtownych zjawisk pogodowych.

– To inwestycja nie tylko w sprzęt, ale przede wszystkim w ludzi, którzy każdego dnia są gotowi pomagać innym – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Kłobuck z dofinansowaniem na ekopracownię. Przy „Trójce” powstanie ogród sensoryczny

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Szkoła Podstawowa nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku znalazła się w gronie laureatów tegorocznej edycji konkursu „Ekopracownia pod chmurką”. Placówka otrzyma 70 tys. zł dofinansowania na stworzenie przestrzeni edukacyjnej, której najważniejszym elementem będzie ogród sensoryczny.

Kłobucka szkoła jest jednym z 95 laureatów IV edycji konkursu „Ekopracownia pod chmurką 2026”, organizowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Konkurs wspiera tworzenie przyszkolnych przestrzeni przeznaczonych do prowadzenia zajęć z zakresu nauk przyrodniczych, biologii, ekologii i ochrony środowiska.

Projekt przygotowany przez Szkołę Podstawową nr 3 nosi nazwę „Ekopracownia pod chmurką w SP nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku – Sensoryczny Ogród”. Przyznane dofinansowanie w wysokości 70 tys. zł pokryje większość kosztów inwestycji. Jej całkowita wartość wynosi 87,5 tys. zł.

Nowa przestrzeń ma umożliwić prowadzenie lekcji poza budynkiem szkoły. Uczniowie będą mogli wykonywać doświadczenia, prowadzić obserwacje przyrodnicze oraz zdobywać wiedzę poprzez bezpośredni kontakt z otoczeniem. W ramach przedsięwzięcia zaplanowano między innymi utworzenie ogrodu sensorycznego i wiaty edukacyjnej. Pojawią się również pomoce dydaktyczne, gry oraz tablice informacyjne.

Podczas uroczystego podsumowania tegorocznej edycji konkursu Kłobuck reprezentowali burmistrz Jerzy Zakrzewski oraz dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Paweł Kotkowski.

– Realizacja projektu pozwoli placówce poszerzyć możliwości prowadzenia zajęć przyrodniczych i ekologicznych. Powstająca przy szkole ekopracownia ma służyć nie tylko zdobywaniu wiedzy, ale również rozwijaniu zainteresowań uczniów poprzez obserwację, doświadczenia i samodzielne odkrywanie zjawisk zachodzących w przyrodzie – mówi burmistrz Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Popów

Staw wykopał, las wyciął, wodę doprowadził. Teraz plan ogólny może pokrzyżować dalsze zamiary mieszkańca

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia (zdjęcie ilustracyjne)

Miał powstać teren rekreacyjny, który przyciągałby ludzi do Rębielic Królewskich. Mieszkaniec przekonywał podczas ostatniej sesji Rady Gminy Popów, że wykonał już szereg kroków – uzyskał zgodę na staw, wycinkę lasu i doprowadzenie wody. Teraz obawia się, że zapisy planistyczne utrudnią rozwinięcie przedsięwzięcia. Problemem są nie tylko ograniczenia dotyczące nowych terenów pod zabudowę, ale również zagrożenie powodziowe.

Dyskusja pojawiła się przy okazji uchwalania planu ogólnego gminy. Mieszkaniec chciał przede wszystkim ustalić, czy przepisy pozwalają rozróżnić klasyczną zabudowę od terenów przeznaczonych wyłącznie na rekreację.

Projektantka planu wyjaśniła, że możliwości są ograniczone. Zabudowa rekreacji indywidualnej i letniskowej jest w planie ogólnym powiązana z zabudową jednorodzinną, a powierzchnia takich terenów podlega ustawowym limitom.

Mieszkaniec przekonywał jednak, że jego zamierzenie ma inny charakter. Nie planuje osiedla ani typowej zabudowy mieszkaniowej.

– Nie występuję o zabudowę na tym terenie, tylko chcę stworzyć tam po prostu teren rekreacji, bez budynków. Mogą być jakieś place zabaw, altanki. Dostałem zezwolenie na wykopanie takiego stawu kanałowego pod kątem pływania dla dzieci od Wód Polskich. Dostałem zezwolenie od Lasów Państwowych na wycinkę lasów, które wyciąłem. Dostałem z gminy zezwolenie na doprowadzenie na te tereny wody – wyliczał.

Właściciel argumentował, że skoro poniósł już wysiłek związany z przygotowaniem terenu i uzyskaniem kolejnych zgód, chciałby mieć możliwość kontynuowania inwestycji. Jego zdaniem przedsięwzięcie mogłoby również zwiększyć atrakcyjność miejscowości.

– Natomiast w pewnym sensie utrudnia mi się dalsze moje projekty, żeby po prostu to wszystko urealnić w całość, żeby nie tylko jeździć do Zakopanego czy na Mazury, czy nad morze, tylko do Rębielic, gdzie z 300 rolników zostało 4 rolników – mówił.

W dyskusji pojawił się także wątek zmian zachodzących na terenach wiejskich. Mieszkaniec zwracał uwagę na rozwój instalacji fotowoltaicznych, zestawiając go z problemami dotyczącymi własnego pomysłu rekreacyjnego.

– Czy fotowoltaika według państwa to jest rekreacja? – pytał.

Projektantka wskazywała jednak, że nawet przedsięwzięcie określane jako rekreacyjne trudno w praktyce całkowicie oddzielić od zabudowy. Przy korzystaniu z takiego miejsca przez większą liczbę osób pojawia się potrzeba stworzenia zaplecza.

– Trudno sobie też wyobrazić do końca teren rekreacji bez żadnej zabudowy. Bez żadnej zabudowy, bo wiadomo, że jak ktoś przyjeżdża, to powinny być i sanitariaty, i woda, i tak dalej. Nie ma rekreacji bez żadnej zabudowy – odpowiadała.

Jeszcze poważniejszą przeszkodą mogą być uwarunkowania przeciwpowodziowe. Część terenów w Rębielicach Królewskich znajduje się bowiem w dolinie i może być objęta szczególnym zagrożeniem powodziowym. W takim przypadku swoboda gminy przy konstruowaniu planu jest mocno ograniczona.

Jak tłumaczyła projektantka, przy uzgadnianiu planu ogólnego Wody Polskie szczegółowo analizują takie obszary i mogą zażądać wycofania stref pozwalających na inwestowanie.

– W przypadku planu ogólnego i uzgadniania planu ogólnego z Wodami Polskimi nie ma już takiej możliwości. Wody Polskie na terenach szczególnego zagrożenia powodziowego odmawiają uzgodnienia takiego planu, sprawdzają miejsce po miejscu i piszą, w którym miejscu należy się wycofać – wyjaśniała.

Jednocześnie uspokajała, że plan ogólny nie przekreśla tego, co zostało wcześniej legalnie wykonane.

– Jeżeli pan to zrobił na podstawie przepisów czy jakichś pozwoleń na budowę, no to to będzie funkcjonować. Przecież ten plan w żaden sposób nie uniemożliwia funkcjonowania tego, co już funkcjonuje, co jest – zaznaczyła.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Historyczny sukces zawodników. Z Mistrzostw Świata wrócili ze złotem i brązem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. KS Wojownik

Złoty i brązowy medal przywieźli zawodnicy KS Wojownik z Mistrzostw Świata Juniorów w Kickboxingu, które odbyły się we włoskim Jesolo. Mateusz Ciszewski sięgnął po tytuł mistrza świata, a Jakub Zomerfeld stanął na trzecim stopniu podium. W zawodach wystartowało 2856 zawodników z 75 państw.

Mistrzostwa rozegrano pomiędzy 20 a 27 września. Powołania do reprezentacji Polski otrzymało troje zawodników KS Wojownik. Powiat kłobucki reprezentowali Nadia Soboniak w formule Light Contact do 50 kg, Jakub Zomerfeld w Kick Light do 89 kg oraz Mateusz Ciszewski w Light Contact do 89 kg.

Dla klubu już obecność trojga wychowanków w biało-czerwonych barwach była dużym osiągnięciem. Ostatecznie zawodnicy wrócili z Włoch z dwoma medalami, w tym pierwszym w historii KS Wojownik tytułem mistrza świata.

Jako pierwsza do rywalizacji przystąpiła Nadia Soboniak. Dla młodej zawodniczki był to dopiero pierwszy sezon startów w kickboxingu. W Jesolo zmierzyła się z reprezentantką Węgier. Pomimo dobrych fragmentów pojedynku Polka musiała uznać wyższość rywalki. Samo wywalczenie miejsca w reprezentacji Polski już w debiutanckim sezonie klub uznaje jednak za duży sukces i ważny etap w jej sportowym rozwoju.

Znacznie dalej w turnieju dotarł Jakub Zomerfeld. Zawodnik KS Wojownik rozpoczął mistrzostwa od efektownego zwycięstwa nad reprezentantem Grecji. Konsekwentnie wykorzystywał techniki low kick, a pojedynek zakończył przed czasem. Tym samym zapewnił sobie miejsce na podium i pierwszy w historii klubu medal mistrzostw świata w kickboxingu.

W półfinale Zomerfeld zmierzył się z reprezentantem Słowacji. W drugiej rundzie doznał kontuzji stopy, która uniemożliwiła mu kontynuowanie pojedynku na pełnych obrotach. Ostatecznie zwyciężył Słowak, który później zdobył złoty medal. Reprezentant KS Wojownik zakończył mistrzostwa z brązem.

Największy sukces odniósł jednak Mateusz Ciszewski. Pierwszy pojedynek, z reprezentantem Rumunii, zakończył przed czasem. W półfinale czekał na niego zawodnik z Grecji. Ciszewski ponownie narzucił wysokie tempo i wygrał jednogłośnie 3:0, zapewniając sobie walkę o najważniejsze trofeum.

W finale jego rywalem był reprezentant Argentyny. Przeciwnik był wyraźnie wyższy, jednak Polak skutecznie skracał dystans i wykorzystywał przede wszystkim techniki bokserskie. Utrzymał wysoką intensywność przez wszystkie trzy rundy i ostatecznie zwyciężył, zdobywając tytuł mistrza świata.

To osiągnięcie ma dla klubu szczególne znaczenie. Ciszewski został pierwszym zawodnikiem KS Wojownik, który sięgnął po mistrzostwo świata w kickboxingu. Według informacji przekazanych przez klub, jest także pierwszym reprezentantem powiatu kłobuckiego z takim tytułem.

Sukces w Jesolo jest również potwierdzeniem rozwoju sekcji kickboxingu w KS Wojownik. Podstawową dyscypliną klubu od lat pozostaje Taekwon-do, a możliwość równoległego startowania w kickboxingu stworzono zawodnikom zaledwie trzy lata temu. Od tego czasu pojawiły się tytuły mistrzów Polski, powołania do kadry narodowej, a teraz również medale mistrzostw świata.

Cała trójka reprezentantów KS Wojownik zaczynała sportową przygodę jako dzieci w Akademii Małego Wojownika. Klub podkreśla, że wyniki osiągnięte we Włoszech są efektem wieloletniego i konsekwentnego systemu szkolenia.

Udany występ zanotowała również cała reprezentacja Polski. Biało-czerwoni zakończyli mistrzostwa z 86 medalami, w tym 15 złotymi, co dało im siódme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Na zawodników KS Wojownik po powrocie do kraju czekało specjalne powitanie. W nocy z niedzieli na poniedziałek spotkali się z nimi rodziny, trenerzy i klubowi koledzy. Przygotowano również oprawę pirotechniczną.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Plan ogólny uchwalony bez sprzeciwu, ale wójt czeka na wojewodę: Wiele z tych dokumentów bywa odrzucanych

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Rada Gminy Opatów jednogłośnie uchwaliła plan ogólny, jeden z najważniejszych dokumentów określających przyszłe zasady zagospodarowania przestrzennego. Głosowanie przebiegło bez dyskusji i bez sprzeciwu, ale już na zakończenie sesji wójt przyznał, że sam fakt uchwalenia dokumentu nie kończy sprawy. Plan musi jeszcze przejść ocenę nadzorczą, a doświadczenia innych samorządów pokazują, że takie dokumenty bywają kwestionowane.

Za przyjęciem planu zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. Włodarz podziękował radnym za cierpliwość podczas przygotowywania dokumentacji. Zaznaczył jednocześnie, że teraz pozostaje oczekiwanie na ocenę Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

– To jest naprawdę istotny dokument. Teraz tylko możemy cierpliwie czekać na to, co się stanie, kiedy trafi on do oceny, do urzędu wojewódzkiego – mówił.

Nie ukrywał przy tym, że nadzór wojewody w podobnych sprawach potrafi kończyć się zakwestionowaniem uchwał.

– Jak państwo wiedzą, wiele z tych dokumentów bywa odrzucanych – stwierdził.

Według niego nawet taki scenariusz nie sparaliżowałby jednak działalności inwestycyjnej gminy, ponieważ nadal obowiązywałyby wcześniejsze dokumenty planistyczne. Jeżeli natomiast plan ogólny przejdzie ocenę pozytywnie, urząd chce przystąpić do kolejnego etapu i przygotować plan miejscowy. Włodarz przyznał również, że nie wszystkie osoby muszą być zadowolone z przyjętych rozwiązań.

– Ja wiem, że są pewnie osoby niezadowolone i zastanawiają się, dlaczego tak, a nie inaczej te rozwiązania przyjęto. No tak przyjęto, bo tak prawo na to pozwala – powiedział.

Szczególnie interesujący był wątek przyszłych inwestorów. Wójt zasugerował, że zainteresowanie inwestycyjne już istnieje, ale nie chciał ujawniać szczegółów przed zakończeniem procedury planistycznej.

– Ja państwu nie będę jeszcze zdradzał, bo niech ten plan ogólny zostanie przyjęty, ale to też wskazuje, że wielu inwestorów czeka na ostateczne rozwiązania prawne w tej sprawie – mówił.

Na zakończenie odniósł się także do jednomyślności rady i ewentualnych problemów dokumentu.

– Tu nie było żadnej zdrady w tym dokumencie i mam nadzieję, że potwierdzi to także urząd wojewódzki. Zresztą tu nie chodzi o zdradę, tu może być tylko i wyłącznie jakiś błąd natury technicznej – powiedział. – A tak w ogóle, jeśli chodzi o zdradę, to wiecie, pojęcie zdrady też jest nieostre, ale generalnie od czasów Judasza zdrady się zdarzały, zdarzają się i niestety zdradzać się będą. Ja postaram się państwa nie zdradzić – zakończył.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Muldy przy zjeździe z krajówki znowu niebezpieczne. Urzędnicy z powiatu zapowiadają interwencję w GDDKiA

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Problemy na połączeniach lokalnych dróg z drogą krajową nr 43 zdominowały część dyskusji z udziałem przedstawiciela starostwa podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów. Jednym ze wskazywanych miejsc był zjazd od strony Zwierzyńca, gdzie ciężkie samochody mają ponownie niszczyć pobocze. Powstałe nierówności są – zdaniem zgłaszającego problem – na tyle głębokie, że mogą stanowić zagrożenie dla kierowców.

Sprawę podniósł jeden z uczestników obrad. Przypomniał, że miejsce było już w przeszłości poprawiane, jednak dotychczasowe rozwiązanie nie okazało się trwałe.

– Jest taki problem z tą drogą powiatową od strony Zwierzyńca, drogą krajową. Tam kiedyś, dawno temu to skrzyżowanie było poprawiane, a w tej chwili auta, które wyjeżdżają, tiry i tak dalej, przy samym tym wyrywają to pobocze. I te muldy zrobiły się niebezpieczne – mówił.

Podkreślał, że szczególnie niebezpieczne może być wjechanie w nierówność podczas zjazdu z drogi krajowej. Starosta poinformował, że sprawa zostanie przedstawiona podczas kolejnego spotkania z przedstawicielem GDDKiA. Jak mówił, wizytacja ma odbyć się już w najbliższym czasie.

Jednocześnie pojawił się pomysł rozwiązania doraźnego. Starosta nadmienił, że zwrócił się do przedstawicieli zarządu dróg z sugestią uzupełnienia najbardziej problematycznego miejsca frezem, jeżeli wykonanie docelowego rozwiązania miałoby się przeciągać.

Problem polega bowiem również na własności i zarządzaniu infrastrukturą. Jeżeli naprawa miałaby ingerować w elementy należące do drogi krajowej, konieczne będzie uzgodnienie prac z GDDKiA.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Strażacka czeka na wykonawcę, ale termin dyktują wodociągi. W październiku mają ruszyć pierwsze prace

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Przebudowa ulicy Strażackiej w Łobodnie była jednym z tematów ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku. Choć zainteresowanie przetargiem jest spore, a najkorzystniejsza oferta wygląda korzystnie również pod względem finansowym, gmina nie ma pełnej swobody w ustalaniu harmonogramu robót. Kluczowe pozostaje zakończenie kolejnych etapów wymiany wodociągu.

O aktualną sytuację pytał wiceprzewodniczący rady Marcin Wojtysek. W postępowaniu dotyczącym drugiego etapu przebudowy Strażackiej wpłynęło sześć ofert. Sam przetarg nie został jednak jeszcze rozstrzygnięty, ponieważ trwa ich weryfikacja.

Burmistrz Jerzy Zakrzewski poinformował, że zgodnie z obecnymi założeniami wykonawca powinien pojawić się na miejscu w październiku. Termin nie zależy jednak wyłącznie od gminy.

– Co do Strażackiej, jeżeli chodzi o specyfikę zamówienia, w październiku przewidziane jest wejście w teren. Jak państwo wiecie, uzależnieni jesteśmy od innego czynnika. Tam jest wymieniany wodociąg – mówił Jerzy Zakrzewski.

Samorząd dysponuje już oficjalnym stanowiskiem przedsiębiorstwa wodociągowego dotyczącym możliwości prowadzenia robót. Z przedstawionego podczas sesji harmonogramu wynika, że w październiku dostępny ma być pierwszy odcinek, natomiast na kolejną część inwestycji trzeba będzie poczekać do przełomu roku.

– Mamy pismo, oficjalne stanowisko wodociągów, które mówi o tym, że w październiku na pierwszy etap będziemy mogli wejść z realizacją. I tego, póki co, się trzymamy – dodał burmistrz.

Na razie pozostaje jeszcze znak zapytania związany z samym przetargiem. Oferty są badane, a najtańsza z nich – choć atrakcyjna dla samorządu – musi przejść całą procedurę weryfikacyjną. Dopiero jej pomyślne zakończenie pozwoli ostatecznie wskazać wykonawcę.

Przy okazji Wojtysek wrócił również do sprawy oświetlenia ulicy Krótkiej w Łobodnie. Projekt nadal czeka na realizację. Burmistrz Zakrzewski wyjaśnił, że tego rodzaju zadania gmina wykonuje zazwyczaj zbiorczo w trzecim i czwartym kwartale.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Remont MOK-u potrwa dłużej. Najtańszy wykonawca nie złożył wyjaśnień, na drugiego brakuje pieniędzy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Miejski Ośrodek Kultury w Kłobucku

Kolejny etap modernizacji Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku nie rozpocznie się zgodnie z planem. Najtańszy z trzech oferentów nie odpowiedział na wymagane wezwanie do wyjaśnienia ceny, a na wybór następnej oferty gmina nie ma wystarczających środków. Postępowanie trzeba więc powtórzyć. Przy okazji samorząd chce zmienić zakres zamówienia, ponieważ część prac być może uda się sfinansować z pieniędzy przeznaczonych na ochronę ludności i obronę cywilną.

O sytuację związaną z przeciągającym się remontem pytał podczas ostatniej sesji radny Tomasz Wałęga. Interesował go zarówno dalszy los postępowania, jak i przyczyny braku odpowiedzi ze strony najtańszego oferenta. Radny zwrócił również uwagę na fotele z remontowanej sali, które zostały zdemontowane i umieszczone w kontenerze przed obiektem. Pytał, czy sposób ich przechowywania nie doprowadzi do problemów przy ponownym montażu.

– Tak swoją drogą to się zastanawiam, czy to jest odpowiednie miejsce do ich przechowywania, czy ten kontener jest ogrzewany, wentylowany itd. Tak, żebyśmy się nie zdziwili za jakiś czas, jak do nowo wyremontowanej sali nie będzie możliwości założyć tych siedzisk – mówił Wałęga.

Burmistrz Jerzy Zakrzewski wyjaśnił, że problem z przetargiem wynika z procedur zamówień publicznych. Pomiędzy cenami zaproponowanymi przez wykonawców wystąpiła na tyle duża różnica, że najtańszy oferent musiał przedstawić dodatkowe wyjaśnienia. Jak zaznaczał włodarz, sama wartość najniższej oferty była zbliżona do kosztorysu gminy, jednak obowiązujące procedury wymagały podjęcia dodatkowych czynności. Firma na wezwanie nie odpowiedziała. To postawiło samorząd przed wyborem pomiędzy droższym wykonawcą a zakończeniem postępowania bez rozstrzygnięcia.

– Wykonawca nie złożył tego wyjaśnienia, więc nie mieliśmy wyjścia tylko albo wziąć drugą ofertę, na co nie mamy pieniędzy, jak państwo wiecie, albo unieważnić ten przetarg – powiedział Zakrzewski.

Gmina zamierza ogłosić kolejne postępowanie, ale wcześniej planuje zmodyfikować zakres zamówienia. Powodem jest możliwość wykorzystania dodatkowego źródła finansowania.

– Robimy ekspertyzę MOK-u pod względem obrony cywilnej i miejsc schronienia i możliwe, że będzie możliwe sfinansowanie jednego z elementów z programu obrony cywilnej i ludności – mówił burmistrz.

Jeżeli ekspertyza potwierdzi taką możliwość, część robót zostałaby wyłączona z podstawowego zamówienia i sfinansowana z innego źródła. Mogłoby to zmniejszyć wartość ponownie ogłaszanego przetargu.

Proceduralne komplikacje oznaczają jednak dalsze wydłużenie modernizacji MOK-u. Jerzy Zakrzewski przedstawił podczas sesji orientacyjny termin zakończenia kolejnego etapu.

– Będziemy starać się zrealizować to w ciągu najbliższych pół roku do ośmiu miesięcy – zapowiedział.

Burmistrz odniósł się również do obaw o wymontowane fotele. Zapewnił, że znajdują się one w suchym miejscu, zostały zabezpieczone folią, a warunki panujące w kontenerze są kontrolowane.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Burmistrz Zakrzewski jednoznacznie o pomyśle radnych: Na bzdury pieniędzy wydawać nie będę

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Czy na kłobuckim targowisku potrzebne są dwie tablice z mapą sektorów i numerami stanowisk? Zalecenie komisji rewizyjnej wywołało jedną z najdłuższych dyskusji podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Burmistrz Jerzy Zakrzewski uznał pomysł za niepotrzebny wydatek i „absurd”, część radnych przekonywała natomiast, że oznaczenia mogłyby służyć nie tylko kontrolującym, ale również klientom i sprzedawcom. Ostatecznie z tablic zrezygnowano, a rada zdecydowała o przygotowaniu dokumentacji graficznej targowiska.

Sprawa była konsekwencją kontroli przeprowadzonej przez komisję rewizyjną. Jak wyjaśniał jej przewodniczący Mirosław Cieśla, podczas analizowania funkcjonowania targowiska pojawił się problem z ustaleniem rozmieszczenia poszczególnych sektorów i stanowisk.

– Komisja zaleca zamontowanie na targowisku dwóch tablic, mapy graficznej placu targowego z wyznaczonymi sektorami oraz numerami miejsc handlowych. Ponieważ tego nigdzie nie ma, nawet w papierach OSIR-u – mówił Cieśla.

Pomysł spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem burmistrza. Zakrzewski ironizował, że skoro rada chce regulować tę kwestię, powinna od razu określić również parametry planowanych konstrukcji.

– Jak macie fantazję, to jeszcze w załączniku do tej uchwały, w zaleceniach, podajcie wielkość tej tablicy. Bo będziecie mieć uwagę, że nie widzicie albo nie możecie doczytać, albo bez okularów się nie da sprawdzić – powiedział.

Chwilę później jeszcze mocniej zakwestionował sens wydawania pieniędzy na takie rozwiązanie.

– Wchodzicie w absurdy, naprawdę wchodzicie w absurdy. Mamy kolejną tablicę na targowisku postawić, tak? Dwie najlepiej. A komu to służy? Komisji rewizyjnej? – pytał.

Według burmistrza potrzebna jest przede wszystkim aktualna i czytelna mapa znajdująca się w dokumentacji OSIR-u. Z takiego opracowania mogliby korzystać pracownicy, radni czy osoby prowadzące kontrole, bez konieczności montowania dodatkowych konstrukcji.

Mirosław Cieśla bronił jednak stanowiska komisji, wskazując, że podobne rozwiązania można spotkać na innych targowiskach, a tablice ustawione przy wejściach pomagałyby w orientacji. Zwolennikiem ograniczenia zalecenia do samej dokumentacji był natomiast wiceprzewodniczący rady Marcin Wojtysek.

– Mamy więcej potrzebnych rzeczy do zakupu i do zainwestowania w naszej gminie niż takie tablice. Owszem, oczywiście zgadzam się z tym. Tablica czy taka informacja graficzna powinna być jak najbardziej w dyspozycji pana dyrektora – mówił.

Inaczej patrzył na sprawę Aleksander Tokarz, który zwracał uwagę na potencjalne korzyści dla klientów. Numeracja mogłaby między innymi ułatwić odnalezienie konkretnego sprzedawcy po dokonaniu zakupu.

W trakcie dyskusji Tomasz Wałęga ujawnił z kolei, że to od niego wyszedł pierwotny pomysł ustawienia tablic. Jak tłumaczył, nie miały one służyć wyłącznie urzędnikom czy komisji.

– Moją intencją, jeżeli chodzi o tą tablicę, to było coś takiego, jak ukłon w kierunku handlujących – mówił.

Według radnego sprzedawca mógłby podawać klientom numer swojego stanowiska, dzięki czemu łatwiej byłoby odnaleźć go przy kolejnej wizycie. Argumentacja nie przekonała jednak burmistrza, który zakwestionował, czy sami handlowcy rzeczywiście oczekują takiego rozwiązania.

– Pytanie, z iloma kupcami, handlowcami pan rozmawiał na temat tej tablicy. Sam ze sobą czy z konkretnymi ludźmi? Bo ja chodzę na targowisko co sobotę. Często jestem też w środę, zaglądam. W życiu nie słyszałem, że handlowcom brakuje jakiejś tablicy informacyjnej – odpowiedział Zakrzewski.

Włodarz wskazywał również na wielkość targowiska, które zajmuje około dwóch hektarów. Jego zdaniem przygotowanie fizycznej mapy na tyle szczegółowej, aby była rzeczywiście użyteczna, rodziłoby kolejne problemy.

– Państwo sobie mogą wymyślać, co chcecie, a ja stoję na stanowisku, że na bzdury pieniędzy wydawać nie będę – stwierdził jednoznacznie włodarz.

Po długiej wymianie argumentów radni znaleźli rozwiązanie kompromisowe. Zamiast dwóch tablic na terenie targowiska ma zostać opracowana aktualna dokumentacja graficzna przedstawiająca jego układ. Pojawiła się również możliwość późniejszego udostępnienia jej w internecie.

Formalną poprawkę w tej sprawie zgłosił Marcin Wojtysek. Za zmianą zagłosowało dziewięciu radnych, jeden był przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Następnie rada przyjęła całą uchwałę wraz ze zmodyfikowanym zaleceniem dziewięcioma głosami za, przy dwóch przeciwnych i jednym wstrzymującym się.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Nie było wieńca, ale było podziękowanie. Dożynkowy zgrzyt w Miedźnie, a wójt na to: Jest mi wstyd

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Choć podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno nie brakowało tematów dotyczących finansów czy inwestycji, emocje wywołała również znacznie bardziej symboliczna sprawa. Poszło o tegoroczne dożynki i Ostrowy nad Okszą, które otrzymały podziękowanie, podobnie jak pozostałe sołectwa, mimo że zapowiadanego wieńca dożynkowego ostatecznie nie przygotowały. Jedna z radnych uznała taką sytuację za niesprawiedliwą wobec miejscowości, które poświęciły czas i pracę na wykonanie swoich wieńców.

Sprawa dotyczyła dożynek gminnych zorganizowanych we Władysławowie. Podczas sesji zwrócono uwagę na sposób potraktowania poszczególnych sołectw. Punktem zapalnym stało się podziękowanie dla Ostrów nad Okszą.

– Chodzi o to, że sołectwo Ostrowy nad Okszą dostało takie samo podziękowanie za wykonanie wieńca dożynkowego jak reszta sołectw, a ja tego wieńca nie widziałam – padło podczas obrad z ust radnej Agnieszki Makles.

W dalszej części wypowiedzi pojawił się zarzut nierównego potraktowania miejscowości, które rzeczywiście zaangażowały się w przygotowania.

– Uważam to za niesprawiedliwe wobec tych sołectw, które przygotowały ten wieniec – stwierdziła radna.

W trakcie dyskusji potwierdzono, że z Ostrów nad Okszą wieniec ostatecznie nie dotarł. Wcześniej miejscowość miała jednak zadeklarować jego przygotowanie. To właśnie ta deklaracja okazała się kluczowa dla późniejszego zamieszania.

Do sprawy odniosła się wójt, dla której sytuacja miała również osobisty wymiar, ponieważ sama pochodzi z tej miejscowości.

– Pani radna zwróciła publicznie na ten temat uwagę. Ja ubolewam ogromnie, ponieważ jako rodowita mieszkanka Ostrów jest mi po prostu wstyd – powiedziała Ewelina Stobiecka.

Włodarz wyjaśniła, że udział w przygotowaniu dożynkowej prezentacji nie był obowiązkowy. Organizatorzy wcześniej pytali jednak sołectwa o ich plany, aby wiedzieć, ile miejscowości zamierza się zaangażować.

– Każdy z państwa sołtysów był pytany, czy jesteście w stanie coś przygotować. Oczywiście nie był to obowiązek, tylko taka wasza dobra wola. I trzeba było zadeklarować, więc wszystkie sołectwa zadeklarowały, że będzie – mówiła.

Jak wynikało z dalszych wyjaśnień, problemem nie był więc sam brak wieńca, lecz brak wcześniejszej informacji o rezygnacji. Organizatorzy mieli dowiedzieć się o tym dopiero podczas dożynek.

– Nikt nie przekazał, że nie będzie nic z Ostrów. Dowiedzieliśmy się już na imprezie, gdzie już wszystko było przygotowane – mówiła wójt Stobiecka.

Za przygotowanie podziękowań odpowiadał Gminny Ośrodek Kultury w Miedźnie. Ich liczba została ustalona na podstawie wcześniejszych deklaracji poszczególnych miejscowości.

– Dlatego GOK też, zakupując pewne rzeczy, chciał wiedzieć dla ilu sołectw te podziękowania. Więc było to przygotowane dla wszystkich zadeklarowanych – dodała.

Wójt nie ukrywała przy tym rozczarowania całym zamieszaniem.

– Wyszła taka sytuacja, a nie inna, z czego mnie również jest bardzo przykro – podsumowała.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE