Obserwuj nas

Przystajń

„Kraina 7 Rzek” podzieliła radnych. Mimo wątpliwości gmina wchodzi do nowej organizacji turystycznej

fot. Urząd Gminy Wręczyca Wielka

Opublikowany

,

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Przystajń jednym z kluczowych punktów obrad była uchwała w sprawie przystąpienia samorządu do nowo powstałej Lokalnej Organizacji Turystycznej „Kraina Siedmiu Rzek”. Choć ostatecznie radni wyrazili zgodę na członkostwo, dyskusja ujawniła szereg wątpliwości dotyczących kosztów, korzyści i sposobu przygotowania projektu uchwały.

Przewodnicząca rady Magdalena Damian, wprowadzając punkt do porządku obrad, odczytała projekt uchwały oraz przygotowane przez urzędników uzasadnienie. Podkreślono w nim, że celem powołania stowarzyszenia jest zintegrowanie działań samorządów, instytucji kultury, podmiotów gospodarczych i organizacji pozarządowych wokół wspólnej strategii rozwoju turystyki w regionie.

– Członkostwo w organizacji ma umożliwić budowanie rozpoznawalnej marki turystycznej, wspólne pozyskiwanie środków – w tym funduszy unijnych – na infrastrukturę turystyczną oraz prowadzenie kampanii promocyjnych i projektów edukacyjnych – padło podczas sesji.

Przewodnicząca przyznała jednak, że radni oczekiwali szerszych informacji, zwłaszcza w zakresie finansów.

– Były pytania, czy my też moglibyśmy przystąpić i jakie możemy mieć z tego korzyści. Mamy uzasadnienie, ale chciałabym, żebyśmy byli świadomi, jakie będziemy musieli ponieść koszty i jakie opłaty od nowego roku – zwróciła się do wójta.

Henryk mach wyjaśnił, że projekt uchwały został przygotowany na wyraźne życzenie radnych, ale sam nie dysponuje jeszcze pełną wiedzą o finansowych skutkach członkostwa.

– Na pewno będzie składka członkowska, będziemy musieli ją w budżecie ująć, jak przy każdym stowarzyszeniu – mówił.

Podkreślał przy tym, że efekty uczestnictwa będą trudne do zmierzenia.

– Korzyści są niewymierne. Jak zmierzyć promocję gminy? Nieobecni nie mają racji – jeśli nas tam nie będzie, nie będziemy współdecydować o tym, jak region jest promowany – argumentował.

Wójt przypomniał, że „Kraina Siedmiu Rzek” jest dopiero organizowana, powołano władze, ale nie ma jeszcze szczegółowego programu działań.

– Jak będzie wyglądać ta organizacja, zależy także od nas, od członkostwa i naszej aktywności. My mamy mieć pomysły, wnosić je i być aktywnymi członkami – podsumował, dodając, że zaproponowany termin wejścia gminy do stowarzyszenia to 1 stycznia przyszłego roku, by móc zaplanować składkę w przyszłorocznym budżecie.

Wystąpienie wójta nie rozwiało jednak obaw części radnych. Jeden z nich zwracał uwagę, że rada ma podjąć decyzję bez podstawowych danych.

– Mamy projekt uchwały, który mamy podjąć jako rada, i wziąć na siebie odpowiedzialność, ale najważniejsze są też koszta. Dobrze byłoby wiedzieć, ile mamy wydać i czy nam się to opłaci. Mam wrażenie, że projekt uchwały pojawia się na zasadzie: chcieliście, to macie, ale bez pełnych informacji – oceniał.

Podkreślił również, że to urząd powinien dostarczyć radzie komplet materiałów.

– Urząd gminy, przedstawiając radzie projekt uchwały, powinien udzielić wszelkich informacji, także o kosztach i korzyściach. To nie radny ma się domyślać – stwierdził.

Inny radny, który wcześniej próbował znaleźć dane w internecie, wskazał na brak przejrzystości.

– Brakuje informacji o skutkach finansowych, o działaniach lokalnej organizacji turystycznej „Kraina Siedmiu Rzek” i korzyściach dla gminy Przystajń. Dlatego wstrzymam się od głosu – zapowiedział.

Wątpliwości dotyczyły również udziału gminy w podejmowaniu decyzji w stowarzyszeniu.

– Czy przystępując do tego stowarzyszenia będziemy mieć możliwość uczestnictwa w zarządzie, czy tylko będziemy płatnikami składki? Chciałbym mieć pewność, że jako gmina będziemy mieli realny wpływ na to, co tam będzie ustalane – pytał kolejny z uczestników sesji.

W trakcie dyskusji przywoływano także doświadczenia z innych organizacji, które – zdaniem części radnych – sprowadzały się głównie do uiszczania składek.

– Mam doświadczenie, że powoływano różnego rodzaju stowarzyszenia i chodziło przede wszystkim o składkę. To nie znaczy, że nic się nie działo, ale trzeba cały czas pilnować, żeby coś się wydarzyło. Do przystąpienia zawsze jest czas – mówił jeden z samorządowców, sugerując ostrożność.

Z kolei inna z osób zabierających głos zwracała uwagę, że sama wysokość składki nie przesądza o sensie udziału.

– Jedyną pewną rzeczą są składki. Jeżeli gmina uzna, że są za wysokie i nie czerpie korzyści, zawsze może zrezygnować ze stowarzyszenia – podkreślał, przypominając, że w statucie każdej organizacji jest możliwość wystąpienia.

W pewnym momencie przewodnicząca wprost przyznała, że temat pojawił się na sesji zbyt szybko jak na tak istotną decyzję.

– Muszę powiedzieć, że za świeżo ten temat został przygotowany przed ustaleniem porządku obrad. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym, otrzymując dokumenty na komisji. Na chwilę obecną wstrzymam się od głosu, bo nie mam konkretnych informacji, o które prosiłam, żeby były przygotowane – stwierdziła.

Proponowała odłożenie głosowania o miesiąc, by w międzyczasie wystąpić do stowarzyszenia o szczegółowe dane i wrócić do uchwały na kolejnej sesji.

W końcowej fazie dyskusji ton nieco się zmienił. Część radnych argumentowała, że zbyt długie odkładanie decyzji może sprawić, iż Przystajń pozostanie na uboczu wspólnej promocji regionu. Wójt przypomniał, że potencjał turystyczny gminy – m.in. dolina Liswarty i istniejące trasy rajdu rowerowego – wymaga szerszej promocji, a stowarzyszenie może być do tego narzędziem.

Przewodnicząca, mimo wcześniejszych zastrzeżeń, ostatecznie opowiedziała się za sprawdzeniem, jak organizacja będzie funkcjonować w praktyce.

– Metodą prób i błędów – trzeba spróbować i trzeba wiedzieć – podsumowała, poprzedzając głosowanie.

W efekcie rada zdecydowała się nie odkładać uchwały. W głosowaniu nad przystąpieniem gminy do Lokalnej Organizacji Turystycznej „Kraina Siedmiu Rzek” padło sześć głosów „za”, jeden przeciw i siedem wstrzymujących się.

Przy takiej konfiguracji głosów uchwała została przyjęta, a gmina od nowego roku formalnie stanie się członkiem wspomnianej organizacji. Kolejnym etapem będzie określenie wysokości składki członkowskiej i udział przedstawicieli gminy w jej pracach.

Przystajń

Gmina przejmuje działkę po OSP w Dąbrowie. W planie letniska, pola i droga

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Przystajń/Screenshot

Rada Gminy Przystajń zgodziła się na nieodpłatne przejęcie nieruchomości w Dąbrowie pozostającej dotychczas w dyspozycji likwidowanej jednostki ochotniczej straży pożarnej. Choć sama uchwała nie wywołała większego sporu, sprawa ma znaczenie dla przyszłego zagospodarowania tego terenu.

Projekt trafił wcześniej pod obrady wspólnych komisji rady i uzyskał pozytywną opinię. Podczas sesji radni nie zgłosili do niego pytań. Jak wyjaśniono w uzasadnieniu, chodzi o działkę należącą do likwidowanej jednostki OSP w Dąbrowie. Nieruchomość ma zostać nieodpłatnie przekazana gminie.

Zgodnie z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego teren nie ma jednego przeznaczenia. Część może być wykorzystywana pod zabudowę letniskową, część ma charakter rolny, a przez nieruchomość przewidziano również przebieg drogi gminnej. Przejęcie działki daje samorządowi możliwość uporządkowania jej stanu prawnego i decydowania o przyszłym sposobie wykorzystania terenu już bez pośrednictwa likwidowanej jednostki.

Uchwała została przyjęta bez większej dyskusji. Na tle burzliwego sporu o przebudowę DW 494 oraz późniejszego sporu dotyczącej związku międzygminnego, o którym pisaliśmy tutaj, był to jeden z nielicznych punktów sesji, przy którym radni nie mieli zasadniczych rozbieżności.

Dalsze decyzje dotyczące nieruchomości będą jednak zależały od tego, czy gmina pozostawi obecne funkcje wynikające z planu, czy w kolejnych latach zdecyduje się wykorzystać teren w związku z innymi lokalnymi potrzebami.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Cliver gwiazdą dożynek w Przystajni. Będzie też kapela uliczna i wioska cyrkowa

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Przystajń przygotowuje się do tegorocznego święta plonów. W niedzielę, 23 sierpnia, na miejscowym stadionie sportowym odbędą się Dożynki Gminno-Parafialne. Po tradycyjnym korowodzie i mszy świętej przyjdzie czas na występy lokalnych artystów, koncert Kłobuckiej Kapeli Ulicznej SMS oraz wieczorny występ zespołu Cliver. Organizatorzy przygotowali również rozbudowaną ofertę dla dzieci, w tym wioskę cyrkową.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 14.40 przemarszem korowodu dożynkowego. Jego uczestnicy wyruszą z parkingu przy ulicy Szkolnej i przejdą na stadion sportowy przy ulicy Bór. O godz. 15.00 rozpocznie się tam msza święta.

Godzinę później ruszy część artystyczna. W programie znalazły się przemówienia okolicznościowe, koncert orkiestry dętej, prezentacje grup tanecznych działających przy miejscowym ośrodku kultury oraz występy zespołów śpiewaczych z gminy Przystajń.

O godz. 17.30 na scenie pojawi się Kłobucka Kapela Uliczna SMS. Główny koncert wieczoru zaplanowano natomiast na godz. 19.30. Gwiazdą tegorocznych dożynek będzie Cliver, znany między innymi z tanecznego repertuaru i utworów, które od lat goszczą na imprezowych playlistach. Po koncercie zabawa nie dobiegnie końca. Wieczorem publiczność przejmie DJ, który poprowadzi dyskotekę pod gwiazdami.

Sporo będzie się działo również poza sceną. Organizatorzy zapowiadają degustację ciast i potraw oraz stoiska handlowe. Dla najmłodszych przygotowane zostaną dmuchańce, animacje, fotobudka oraz kącik beauty, w którym będzie można skorzystać między innymi z zaplatania warkoczyków i malowania buziek.

Jedną z bardziej nietypowych atrakcji ma być wioska cyrkowa. Powstaną w niej strefy żonglerki, chodzenia na szczudłach, jazdy na nietypowych rowerach oraz ćwiczeń związanych z równowagą i ekwilibrystyką.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Obwodnica podzieliła radnych i wójta. Przebudują DW 494 czy ominą centrum Przystajni?

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Przystajń/Screenshot

Planowana przebudowa drogi wojewódzkiej nr 494 wywołała najdłuższą i jedną z najbardziej burzliwych dyskusji podczas ostatniej sesji Rady Gminy Przystajń. Samorząd stanął przed trudnym wyborem. Zabiegać o obwodnicę, która wyprowadziłaby ruch z centrum miejscowości, czy nie ryzykować utraty przebudowy istniejącego odcinka trasy. Wójt Henryk Mach ostrzegał, że postawienie wszystkiego na nowy przebieg drogi może skończyć się tym, że gmina zostanie bez obwodnicy i bez modernizacji części ulicy Częstochowskiej.

Sprawa była wcześniej przedmiotem wspólnego posiedzenia komisji. Za wnioskiem dotyczącym obwodnicy zagłosowało dziewięciu radnych, jeden był przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Podczas sesji okazało się jednak, że radni i wójt inaczej interpretują konsekwencje takiego stanowiska. Problem wynika przede wszystkim z zakresu przygotowywanej przez województwo inwestycji. Obecne przedsięwzięcie obejmuje przebudowę istniejącej DW 494, a nie budowę nowej drogi.

– W tym projekcie przebudowy drogi 494 zbudowanie tego bypassu jest niemożliwe po prostu – mówił Henryk Mach.

Włodarz przestrzegał przede wszystkim przed wariantem, w którym z obecnego zadania wypadłby blisko dwukilometrowy fragment ulicy Częstochowskiej. Jego zdaniem byłoby to zbyt duże ryzyko, jeśli jednocześnie nie byłoby twardej gwarancji realizacji obwodnicy.

– Jeśli mielibyśmy wyłączyć dwa kilometry prawie drogi, to popełnimy olbrzymi błąd. Bo ta część będzie w stanie takim, jak jest. To będzie nieuczciwe wobec tych mieszkańców, którzy tam mieszkają – przekonywał.

Wójt zwracał również uwagę, że ewentualne oszczędności z prowadzonej inwestycji nie oznaczają automatycznie pieniędzy, które można byłoby przeznaczyć na nową trasę. Tym samym scenariusz polegający na ograniczeniu zakresu przebudowy i wykorzystaniu zaoszczędzonych środków na bypass nie jest, według niego, możliwy do przeprowadzenia w ramach obecnego projektu.

Część radnych przekonywała jednak, że przyjęte na komisjach stanowisko nie oznacza zgody na wykreślenie ulicy Częstochowskiej z przebudowy. Chodzi przede wszystkim o wyraźny sygnał dla władz województwa, że Przystajń jest zainteresowana nową trasą.

– My tylko opiniujemy, czy my chcemy tej obwodnicy. A chcemy – padło podczas dyskusji.

Za obwodnicą przemawiają przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa. Obecnie DW 494 przecina centrum Przystajni i prowadzi przez rynek, w sąsiedztwie zwartej zabudowy, punktów usługowych i zabytkowych sukiennic. Wyprowadzenie przynajmniej części ruchu poza ten obszar mogłoby znacząco zmienić sytuację komunikacyjną w centrum. Co do potencjalnych korzyści nie było większego sporu. Przyznawał to również wójt.

– Budowanie tego bypassu jest poza dyskusją. Dużo by rozwiązał, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – mówił Mach.

Różnica zdań dotyczyła więc nie tego, czy obwodnica byłaby potrzebna, ale tego, ile gmina może zaryzykować, zabiegając o jej powstanie.

Podczas sesji pojawiły się również pierwsze sygnały, że sama lokalizacja obwodnicy może stać się kolejnym źródłem konfliktu. Jeden z radnych poinformował, że rozmawiał z mieszkańcami potencjalnie zainteresowanych terenów.

– Kilka domów odwiedziłem. Nie dlatego, że chciałem robić jakąś burzę, tylko chciałem poznać bardziej opinię mieszkańców – przekonywał.

Z jego relacji wynikało, że pojawiają się obawy dotyczące ingerencji w tereny wykorzystywane rolniczo i rekreacyjnie. Dochodzą do tego kwestie środowiskowe oraz konieczność pozyskania gruntów pod nową drogę.

Zwolennicy dalszych prac nad obwodnicą zwracali jednak uwagę, że również przebudowa obecnego przebiegu DW 494 nie musi być dla właścicieli nieruchomości neutralna. Planowana modernizacja ma objąć nie tylko jezdnię, lecz także infrastrukturę dla pieszych i rowerzystów, co może wiązać się z zajęciem części prywatnych działek.

Radni różnili się również w ocenie tego, jak w przyszłości może zmieniać się ruch na DW 494. Jeden z nich powoływał się na sytuację polskiej branży transportowej i wskazywał na zamykanie przedsiębiorstw.

– Ja mówię o trendzie w Polsce – zaznaczył radny.

Inni uczestnicy dyskusji odpowiadali, że sytuacji na lokalnej drodze nie można sprowadzać do kondycji przedsiębiorstw transportowych. Wskazywali na rosnącą liczbę pojazdów i coraz większe obciążenie sieci drogowej.

– Samochodów w powiecie kłobuckim przybywa więcej niż ludzi – padło podczas obrad.

Kolejną niewiadomą pozostaje samo przygotowanie koncepcji nowego przebiegu. Biuro projektowe pracujące obecnie nad DW 494 ma umowę dotyczącą przebudowy istniejącej trasy, a nie projektowania zupełnie nowego odcinka. Nie jest więc jeszcze jasne, kto i w jakim trybie miałby przygotować wariant obwodnicy.

Przedłużającą się wymianę argumentów próbowała zakończyć przewodnicząca rady, przypominając, że temat został już szczegółowo omówiony podczas wspólnego posiedzenia komisji i zakończył się formalnym głosowaniem.

– Mieliśmy wspólne posiedzenie komisji. Tam był włożony wniosek formalny. Było przegłosowane. Nie będziemy robić kolejnej komisji, żebyśmy kolejny, trzeci raz dyskutowali w tej samej sprawie – stwierdziła.

Ostatecznie ustalono, że do urzędu marszałkowskiego trafi stanowisko pozytywnie odnoszące się do przebudowy DW 494, ale jednocześnie wskazujące zainteresowanie gminy możliwością wyprowadzenia ruchu poza centrum Przystajni. Radni chcą również kolejnego wspólnego spotkania z przedstawicielami województwa.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Wójt Mach ostro po zmianach w związku Panki-Przystajń: Nowy przewodniczący jest zupełnie nieprzygotowany

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Przystajń/Screenshot

Najbardziej burzliwa część ostatniej sesji Rady Gminy Przystajń dotyczyła zmian we władzach Związku Międzygminnego Panki-Przystajń ds. Ochrony Wód. Wójt Henryk Mach nie krył rozczarowania nowym układem sił, zarzucił części radnych złamanie wieloletniej zasady naprzemiennego kierowania związkiem i stwierdził, że po ostatnich decyzjach nie czuje się już odpowiedzialny za gospodarkę ściekową opartą na oczyszczalni w Pankach. Dyskusja szybko przerodziła się w personalny spór o kompetencje nowego przewodniczącego, jego doświadczenie oraz słowa Andrzeja Blukacza z zarządu związku o możliwości… „dopisania” tej funkcji do cv.

Wójt Mach przypomniał, że związek międzygminny działa od 2001 roku i przez lata Przystajń oraz Panki miały wypracowany model rotacyjnego kierowania jego zarządem.

– Było tak, że rok szefem zarządu był wójt jednej gminy i po roku był wójt drugiej gminy i nigdy ta zasada nie została złamana – mówił.

Jego zdaniem ostatnie decyzje zerwały ten model. Krytykę skierował nie tylko pod adresem przedstawicieli Panek, ale także części radnych z własnej gminy.

– Z przykrością stwierdzam, że również nasi radni, trójka naszych radnych, zapisała się do tego chóru, który tak zdecydował – stwierdził.

Włodarz przekonywał, że konsekwencją nie jest jedynie utrata funkcji czy wpływów wewnątrz związku. W jego ocenie organ wykonawczy gminy został pozbawiony realnej sprawczości w obszarze, który ma bezpośrednie znaczenie dla mieszkańców.

– Jako wójt, jako organ wykonawczy, czuję się zwolniony z odpowiedzialności za gospodarkę ściekową w oparciu o oczyszczalnię pankowską – powiedział.

To właśnie ten wątek najmocniej pokazał skalę zaistniałego problemu. Włodarz wskazywał, że przed oczyszczalnią stoją kolejne wyzwania inwestycyjne i konieczność zwiększania jej możliwości, a bez sprawnego zarządzania mogą pojawić się problemy z dalszą obsługą systemu.

Spór szybko jednak przeszedł z poziomu ustrojowego na personalny. Wójt zakwestionował przygotowanie Dominika Sasa, nowego przewodniczącego zarządu związku do kierowania tak skomplikowanym podmiotem.

– Jest osobą zupełnie nieprzygotowaną do pełnienia takiej funkcji. Przecież to jest zakład pracy – mówił.

Szczególnie ostro odniósł się do wypowiedzi Andrzeja Blukacza przewodniczącego Rady Gminy Panki, który – według relacji wójta – miał mówić o możliwości dopisania nowej funkcji do cv.

– Jak pan Blukacz, radny z Panek, mówi, że nowy przewodniczący będzie mógł sobie coś dopisać teraz do swojego cv, żeby był przewodniczącym zarządu. Proszę państwa, to jest śmieszne – stwierdził.

Chwilę później jeszcze bardziej zaostrzył ton.

– To jaki jest stan umysłu, żeby coś takiego powiedzieć – dodał.

Wójt interpretował tę wypowiedź jako dowód na zbyt lekkie podejście do funkcji, która wiąże się z odpowiedzialnością za pracowników, finanse, inwestycje i infrastrukturę wodno-ściekową. Sugerował też, że nowa funkcja może być traktowana jako element budowania politycznego doświadczenia.

– Pan Sas dopisze teraz do cv, że był przewodniczącym zarządu. (…) Pracuje na swoje cv. Oczywiście, że tak. Jednak bądźmy odpowiedzialni – mówił.

Część radnych nie zgodziła się z takim postawieniem sprawy. Wskazywali, że nowy przewodniczący został wybrany w głosowaniu i powinien dostać możliwość wykazania się w praktyce.

– Trzeba dać tej osobie szansę. Trzeba zobaczyć, jak ona pracuje – argumentował jeden z radnych.

Padł również sprzeciw wobec oceniania kompetencji przez pryzmat formalnego wykształcenia. Dyskusja dotknęła bowiem także wcześniejszych słów przedstawicielki Panek, która miała wskazywać, że funkcję wójta można pełnić nawet z wykształceniem podstawowym. Wójt odpowiadał, że nie chodzi o wartościowanie ludzi, lecz o przygotowanie do zarządzania jednostką odpowiadającą za strategiczne zadania dwóch gmin.

Spór objął także sam przebieg zmian personalnych. Wójt przyznał, że w późniejszym głosowaniu przegrał z nowym przewodniczącym stosunkiem 8 do 2, ale podkreślał, że wcześniej zrezygnował, ponieważ nie chciał funkcjonować w układzie, w którym inni dobieraliby mu współpracowników.

– Nie może być tak, że ktoś stawia mnie pod ścianę – argumentował.

Z kolei przewodnicząca rady Magdalena Dziak zwróciła uwagę, że Dominik Sas nie był obecny na sesji i nie mógł odpowiedzieć na padające pod jego adresem oceny. Zaznaczyła również, że rzeczywistą ocenę nowego kierownictwa będzie można sformułować dopiero po efektach jego pracy.

– Dopiero w trakcie pełnienia kadencji będziemy mogli widzieć efekty tej pracy, a nie przed czasem skreślać, czy on będzie sobie tam radził, czy nie będzie – dodała.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Napastnik może się mocno zdziwić. Mieszkanki z gminy Przystajń poznają skuteczne techniki obrony

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. K.S Wojownik

Mieszkanki gminy będą mogły bezpłatnie zdobyć praktyczne umiejętności, które pomogą im lepiej reagować w niebezpiecznych sytuacjach. We wrześniu w Gminnym Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji  w Przystajni odbędzie się kurs samoobrony dla kobiet, objęty patronatem wójta Henryka Macha.

Program kursu będzie obejmował praktyczne treningi poświęcone zachowaniu w sytuacjach zagrożenia. Uczestniczki poznają podstawowe techniki samoobrony oraz sposoby reagowania, które mogą pomóc im zwiększyć własne bezpieczeństwo i pewność siebie.

W ramach przedsięwzięcia odbędzie się również spotkanie z przedstawicielami policji. Funkcjonariusze opowiedzą, jak rozpoznawać ryzykowne sytuacje, unikać zagrożeń i właściwie reagować, gdy konieczna jest szybka pomoc.

Szczegóły wydarzenia ustalali wspólnie wójt Henryk Mach oraz prezes Artur Osuchowski z Klubu Sportowego Wojownik. Organizatorzy zapowiadają, że oprócz części szkoleniowej nie zabraknie dobrej atmosfery i pozytywnej energii. Dla uczestniczek przygotowano także pamiątkowe koszulki ufundowane przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji IPA.

Zajęcia zaplanowano na 11, 18 i 25 września. Każde spotkanie rozpocznie się o godz. 19.30 w siedzibie GOKSiR przy ulicy Targowej 5 w Przystajni. Udział w kursie jest bezpłatny, jednak liczba miejsc jest ograniczona. Zapisy prowadzone są na stronie kswojownik.pl oraz w GOKSiR w Przystajni pod numerem telefonu 34 319 10 22.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Nowe fakty w sprawie tragedii w Kuźnicy Starej. Znaleziono narkotyki, a kierujący miał zakaz

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku

Wracamy do bulwersującej sprawy środowego tragicznego zdarzenia w Kuźnicy Starej, w wyniku którego zmarł 9-letni chłopiec. Na jaw wychodzą kolejne okoliczności. Kierujący bmw był trzeźwy, jednak w samochodzie znaleziono narkotyki. Co więcej, 39-latek w ogóle nie powinien siadać za kierownicą, ponieważ obowiązywał go prawomocny, pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Do tragicznego wypadku doszło w środę około godz. 19.30 na ulicy Kolejowej w Kuźnicy Starej. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 39-letni kierujący samochodem marki bmw, jadąc od strony Przystajni, na łuku drogi zjechał z jezdni na chodnik i potrącił 9-letniego chłopca poruszającego się rowerem w pobliżu swojego domu.

Dziecko w stanie ciężkim zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy chłopiec zmarł na skutek odniesionych obrażeń.

Do szpitala trafił również kierujący pojazdem 39-latek. W samochodzie znajdowali się także 32-letnia kobieta i 33-letni mężczyzna, którzy nie odnieśli obrażeń. Badanie alkomatem wykazało, że kierowca oraz pasażerowie byli trzeźwi.

W pojeździe policjanci ujawnili jednak środki odurzające. Wstępne testy wykazały, że zabezpieczone substancje to narkotyki. Zostaną one poddane szczegółowej analizie laboratoryjnej. Od wszystkich osób podróżujących samochodem pobrano również krew do badań na obecność środków odurzających.

Początkowo Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku informowała, że 39-latek nie był objęty zakazem prowadzenia pojazdów. Informacja ta okazała się błędna.

Jak przekazał prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, kierujący bmw naruszył obowiązujący go pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wyrok w jego sprawie zapadł 1 lipca bieżącego roku i już się uprawomocnił. Mężczyzna został skazany za przestępstwo, które miało miejsce w lipcu 2025 roku i dotyczyło niezastosowania się do zatrzymania oraz ucieczki przed policją.

Oznacza to, że w chwili tragicznego wypadku 39-latek prowadził samochód wbrew prawomocnemu orzeczeniu sądu. Dziś mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie prowadzone są z jego udziałem czynności procesowe. Prawdopodobnie usłyszy zarzuty związane zarówno ze spowodowaniem śmiertelnego wypadku, jak i złamaniem sądowego zakazu.

Wszystkie osoby podróżujące wspomnianym autem zostały zatrzymane. Dokładne przyczyny i okoliczności tragedii wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora. Kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania będą miały między innymi wyniki badań toksykologicznych, analiza zabezpieczonych środków oraz opinie biegłych.

Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Tragiczny wypadek w Kuźnicy Starej. Nie żyje 9-letni chłopiec potrącony wczoraj przez BMW

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Policja Śląska

Nie udało się uratować 9-letniego chłopca, który został potrącony przez samochód osobowy w Kuźnicy Starej. Dziecko w ciężkim stanie trafiło śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Dzisiaj rano policja przekazała, że chłopiec zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Do tragicznego zdarzenia doszło w minioną środę około godz. 19.30 na ulicy Kolejowej w Kuźnicy Starej. Ze wstępnych ustaleń kłobuckich policjantów wynika, że 39-letni kierowca bmw jechał od strony Przystajni. Na łuku drogi zjechał z jezdni na chodnik, gdzie potrącił 9-latka poruszającego się rowerem w pobliżu swojego domu.

Stan dziecka był bardzo ciężki. Na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, którym chłopiec został przetransportowany do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować.

Do szpitala trafił również 39-letni kierowca samochodu. Autem podróżowali ponadto 32-letnia kobieta oraz 33-letni mężczyzna. Wszystkie osoby znajdujące się w pojeździe zostały zatrzymane.

Badanie alkomatem wykazało, że kierowca i pasażerowie byli trzeźwi. Od całej trójki pobrano również krew do badań, które mają wykazać, czy znajdowali się pod wpływem środków odurzających.

Na miejscu zdarzenia policjanci prowadzili czynności pod nadzorem prokuratora. Śledczy zabezpieczyli ślady i materiał dowodowy, który ma pomóc w szczegółowym ustaleniu przebiegu oraz przyczyn tragedii.

Postępowanie w tej sprawie trwa. Jego dalszy przebieg będzie zależał między innymi od wyników badań laboratoryjnych, opinii biegłych oraz ustaleń dokonanych przez policję i prokuraturę.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Dwa granty dla OSP w Kuźnicy Starej. Powstanie ekostrefa, a remizo-świetlica zużyje mniej energii

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. OSP w Kuźnicy Starej/Facebook

Ochotnicza Straż Pożarna w Kuźnicy Starej znalazła się w gronie laureatów ósmej edycji programu „Wzmocnij Swoje Otoczenie”. Dzięki wsparciu Polskich Sieci Elektroenergetycznych druhowie zrealizują dwa projekty, które poprawią wygląd otoczenia remizo-świetlicy, komfort jej użytkowników oraz efektywność energetyczną budynku. Oba projekty mają służyć nie tylko druhom, ale całej miejscowości. 

Pierwsze przedsięwzięcie zakłada utworzenie przyjaznej przestrzeni dla mieszkańców na placu przy remizo-świetlicy. Pojawią się tam okrągłe ławki ogrodowe oraz ławka wyposażona w panel solarny, umożliwiający ładowanie urządzeń elektronicznych. Wytyczona i utwardzona zostanie również ścieżka wykonana z materiałów przepuszczających wodę.

Teren uzupełnią nowy trawnik, ozdobne krzewy oraz drewniana tablica edukacyjna. W ten sposób obecnie niezagospodarowany plac ma zmienić się w miejsce odpoczynku, spotkań i integracji lokalnej społeczności. Finalnie projekt połączy zieleń z nowoczesnymi rozwiązaniami i edukacją ekologiczną.

Drugi grant zostanie przeznaczony na ograniczenie zużycia energii w remizo-świetlicy. W budynku wymienione zostaną drzwi na modele o lepszych parametrach izolacyjnych, co pozwoli ograniczyć straty ciepła. Zamontowane mają zostać także ścienne klimatyzatory z funkcją grzania.

Nowe urządzenia umożliwią szybsze i bardziej efektywne ogrzewanie pomieszczeń niż wykorzystywane dotąd tradycyjne grzejniki elektryczne. Ma się to przełożyć zarówno na niższe zużycie energii i mniejsze rachunki, jak i na poprawę komfortu uczestników szkoleń, zebrań i organizowanych spotkań.

Program „Wzmocnij Swoje Otoczenie” jest ogólnopolską inicjatywą grantową Polskich Sieci Elektroenergetycznych. W jego ramach wspierane są lokalne projekty dotyczące między innymi infrastruktury, bezpieczeństwa, edukacji, ochrony środowiska i efektywności energetycznej.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Powstanie zielona wizytówka Przystajni. Gmina zdobyła kilkaset tysięcy złotych unijnego wsparcia

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Przystajń

Przystajń zyska nowe miejsce, które połączy funkcje rekreacyjne, edukacyjne i przyrodnicze. Gmina otrzymała ponad 323 tys. zł dofinansowania z funduszy europejskich na realizację projektu, którego głównym elementem będzie utworzenie ogrodu biocenotycznego na Skwerze Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Projekt zakłada zagospodarowanie terenu o powierzchni ponad 2,2 tys. m². Powstanie tam ogród prezentujący rodzime gatunki roślin, rośliny miododajne, pnącza oraz pokazowy ogród deszczowy. Nie zabraknie także elementów wspierających lokalną faunę, takich jak hotele dla owadów, budki lęgowe dla ptaków czy poidełka.

Jednym z najważniejszych celów inwestycji będzie lepsza ochrona rosnącego na skwerze dębu szypułkowego, który został posadzony w 1935 roku i od trzech dekad ma status pomnika przyrody. Dzięki zmianom zagospodarowania terenu zwiększy się strefa ochrony jego systemu korzeniowego, co ma poprawić warunki dalszego rozwoju drzewa.

– Nowe nasadzenia mają również zwiększyć bioróżnorodność tego miejsca. Wprowadzenie wielu gatunków roślin oraz stworzenie przestrzeni przyjaznej owadom i ptakom sprawi, że skwer stanie się cennym siedliskiem dla wielu organizmów – informuje wójt Henryk Mach.

Inwestycja będzie miała także wymiar edukacyjny. Wszystkie rośliny i rozwiązania proekologiczne zostaną opisane, tworząc ścieżkę dydaktyczną. To nieprzypadkowa lokalizacja – w pobliżu znajdują się szkoła podstawowa i przedszkole, dlatego ogród ma służyć jako miejsce prowadzenia zajęć terenowych i poznawania zasad ochrony przyrody.

Projekt uwzględnia również rozwiązania związane z przystosowaniem do zmian klimatu. Pokazowy ogród deszczowy będzie prezentował sposób zatrzymywania i wykorzystywania wód opadowych, a jednocześnie stanie się inspiracją dla mieszkańców, którzy chcieliby podobne rozwiązania zastosować na własnych posesjach.

Realizacji inwestycji towarzyszyć będzie kampania informacyjno-edukacyjna skierowana do mieszkańców oraz uczniów. Jej celem będzie popularyzacja wiedzy o ochronie bioróżnorodności oraz promowanie działań sprzyjających środowisku. Po zakończeniu prac Przystajń zyska więc nie tylko atrakcyjniejszą przestrzeń do wypoczynku. 

Całkowita wartość inwestycji wynosi około 380 tys. zł, z czego ponad 323 tys. zł pochodzi z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Prace mają się zakończyć do końca sierpnia przyszłego roku.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Sukiennice mogą nie wytrzymać, a zmiany mogą zatrzymać przebudowę. Trudny wybór przed gminą Przystajń

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Przystajń/Screenshot

Przebudowa drogi wojewódzkiej nr 494, możliwe wyprowadzenie ruchu z centrum Przystajni oraz ochrona rynku i zabytkowych sukiennic zdominowały ostatnią sesję rady gminy. Szybko okazało się jednak, że równie dużo emocji jak sama inwestycja budzi sposób, w jaki samorząd prowadzi rozmowy z urzędem marszałkowskim. Zamiast jednego stanowiska pojawiły się dwie delegacje, zarzuty o brak informacji i pytania o to, kto właściwie reprezentuje gminę.

Punktem wyjścia była informacja wójta o spotkaniu poświęconym przebudowie DW 494. Jak relacjonował Henryk Mach, przez kilka miesięcy zabiegał o rozmowę z przedstawicielami urzędu marszałkowskiego. Gmina chce przekonać inwestora do rozwiązania, które pozwoliłoby wyprowadzić ruch z rynku. Rozważany wariant zakłada przedłużenie ulicy Częstochowskiej i poprowadzenie trasy za cmentarzem.

– Jesteśmy, jako samorząd gminny, żywo zainteresowani tym, żeby ruch wyprowadzić z rynku, bo to jest potężne obciążenie – mówił wójt.

Problem w tym, że na spotkanie pojechały dwie grupy. Wójtowi towarzyszyli urzędniczka odpowiedzialna za inwestycje oraz radny Jacek Pilarz. Osobno do urzędu udało się pięciu innych radnych. Włodarz tłumaczył, że został poinformowany o możliwości udziału jedynie trzyosobowej delegacji, a szczegóły wizyty poznał zaledwie kilka dni wcześniej.

Radni nie ukrywali jednak, że poczuli się pominięci. Przewodnicząca rady podkreśliła, że sama nie wiedziała o spotkaniu i dopiero później uzyskała informacje na jego temat.

– Słusznie pan zauważył, że powinniśmy współdziałać, a tutaj się okazuje, że ja jako przewodnicząca rady gminy też nie miałam takiej informacji – stwierdziła.

Włodarz odpowiadał, że nie miał zamiaru nikogo wykluczać, a skład delegacji wynikał z ograniczenia narzuconego przez organizatorów spotkania. Jednocześnie zarzucił radnym, że sami także nie poinformowali go o swoim wyjeździe.

– No przecież też mogliście państwo, nawet mogliśmy razem pojechać. Przecież zorganizowałbym transport. Nie miałem takiej informacji, że państwo jedziecie tam – mówił.

Dyskusja szybko przerodziła się w spór o przepływ informacji i podział odpowiedzialności. Jeden z radnych nie krył rozczarowania, że o spotkaniu dowiedział się dopiero z relacji publikowanych po fakcie.

– Ja na przykład jestem zażenowany tą sytuacją, bo jak dotyczy to mojej osoby czy mojego okręgu wyborczego, ja nie wiedziałem. Dowiedziałem się w przekazach medialnych, że takie spotkanie było – zaznaczył.

Inny radny próbował tonować emocje i przekonywał, że obie strony działały w dobrej wierze. Jak argumentował, najważniejsze jest to, że zarówno urząd, jak i rada zabiegają o korzystne dla mieszkańców rozwiązania.

– Gdyby nawet były trzy delegacje, które by pojechały do urzędu marszałkowskiego i pytały o tą drogę 494, to nikt nie miał złych intencji – przekonywał.

Spór organizacyjny przesłonił na chwilę najważniejszy problem, czyli ryzyko związane ze zmianą obecnego projektu. Podczas spotkania miała paść informacja, że daleko idące korekty mogą wymusić przygotowanie nowych analiz i uzgodnień, co może zagrozić terminowi przebudowy.

– Wprowadzanie wszelkich zmian w tym projekcie przebudowy drogi 494 spowoduje to, że Przystajń zostanie wyłączona z tego projektu. Trzeba będzie zrobić nowe uzupełnienia, nowe analizy i zostaniemy tak naprawdę bez tej drogi – ostrzegał jeden z radnych.

Z drugiej strony pozostawienie przebiegu przez centrum również budzi poważne obawy. Radni wskazywali na stan sukiennic i zagrożenia wynikające z prowadzenia ciężkich robót w rynku. Pojawiły się pytania, czy zabytkowa zabudowa wytrzyma przejazdy ciężkiego sprzętu i intensywne prace przy podbudowie drogi.

W dyskusji przypomniano również wcześniejsze koncepcje obwodnicy Przystajni. Część radnych uważa, że samorząd powinien jeszcze spróbować wypracować alternatywny korytarz, zwłaszcza że natężenie ruchu w centrum wzrosło po rozbudowie układu komunikacyjnego w regionie. Jednocześnie nie ma dziś gotowego wariantu, który można byłoby przedstawić inwestorowi jako rozwiązanie możliwe do szybkiego wdrożenia.

Wójt Mach przyznał, że kolejne rozmowy nie mogą ograniczyć się do ogólnych oczekiwań. Gmina powinna przygotować konkretne rozwiązania techniczne, uwzględniające przebieg drogi, odwodnienie, ścieżkę rowerową, własność gruntów oraz uwarunkowania konserwatorskie.

– Następnym razem już musi być konkretniej, trzeba mieć jakieś rozwiązania konkretne, trzeba coś zaproponować – podkreślił.

Ostatecznie przewodnicząca rady zapowiedziała wspólne posiedzenie komisji z udziałem osób posiadających wiedzę techniczną. Samorząd ma spróbować uzgodnić jeden wariant i jedno stanowisko przed kolejnymi rozmowami z projektantami oraz urzędem marszałkowskim.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Mieszkańcy zapłacą więcej, letnicy wciąż mniej. Radny mówi o niesprawiedliwości

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Przystajń mocno wybrzmiała kwestia podwyżki opłat za odpady komunalne. Radni zgodzili się, że przy rosnących kosztach zmiana stawek jest nieunikniona, ale dyskusja ujawniła kilka poważnych problemów. Wątpliwości dotyczyły gwałtownego wzrostu ceny usługi, rozstrzygnięcia przetargu z tylko jedną ofertą, uprzywilejowania właścicieli domków letniskowych oraz braku pewności, czy nowa opłata wystarczy choćby na zbilansowanie systemu.

Od 1 sierpnia mieszkańcy mają płacić 29 zł miesięcznie od osoby zamiast dotychczasowych 25 zł. Stawka podwyższona za brak selektywnej zbiórki wyniesie 58 zł. Powodem jest przede wszystkim nowa umowa na odbiór, transport i zagospodarowanie odpadów, której wartość wzrośnie szacunkowo o 42 proc. Jednocześnie gmina przewiduje, że niedobór w systemie może w tym roku sięgnąć 250-280 tys. zł.

Podczas obrad pojawił się wyraźny zarzut dotyczący nierównego rozłożenia kosztów. Jeden z radnych wskazywał, że mieszkańcy całoroczni płacą coraz więcej, podczas gdy ryczałt dotyczący domków letniskowych pozostaje relatywnie niski.

– My płacimy więcej, więc oni też mogą partycypować w tych zwiększonych kosztach odnośnie odpadów komunalnych – argumentował samorządowiec.

Jak wynikało z dyskusji, zmiana ryczałtu dla nieruchomości rekreacyjnych będzie możliwa dopiero w kolejnym okresie. Radny zaapelował więc, aby urząd przygotował maksymalną dopuszczalną prawem stawkę od początku przyszłego roku.

Kolejne pytania dotyczyły samego przetargu. W postępowaniu wpłynęła tylko jedna oferta, dlatego jeden z samorządowców zastanawiał się, czy nie należało unieważnić procedury i spróbować ponownie uzyskać korzystniejszą cenę. Wójt Henryk Mach przyznał, że taki wariant był rozważany, ale urząd uznał go za zbyt ryzykowny. Drugie postępowanie również mogło zakończyć się jedną ofertą, być może jeszcze droższą, a samorząd musiał zapewnić ciągłość odbioru śmieci.

Najważniejsza deklaracja padła jednak w odpowiedzi na pytanie, czy stawka 29 zł wystarczy na pokrycie wszystkich kosztów.

– Czy cena 29 zł, którą w tej chwili określiliśmy, pokryje koszty funkcjonowania systemu? Ja tego nie umiem powiedzieć, może będzie tak, że może trzeba będzie tą cenę podnieść ponownie – mówił włodarz.

Wójt przypomniał jednocześnie, że dotychczasowa stawka utrzymywała się przez okres około trzech lat dzięki korzystniejszym rozstrzygnięciom wcześniejszych przetargów.

Spór wywołała również przedstawiona przez urząd informacja, że ilość odpadów odbieranych na terenie gminy systematycznie rośnie. Jeden z radnych przekonywał, że w jego gospodarstwie dzieje się odwrotnie, zwłaszcza po wprowadzeniu systemu kaucyjnego i ograniczeniu wyrzucania plastikowych butelek.

– Skąd ta ilość śmieci? Skąd się to bierze, przecież my na podwórku mamy tego mniej – dociekał.

W odpowiedzi wójt Mach zwrócił uwagę, że odpady odbierane sprzed posesji stanowią tylko część całego systemu. Duże ilości trafiają do PSZOK-u, który jest obecnie modernizowany, oraz są odbierane podczas zbiórek gabarytów.

– Przecież to, co z domów zabieramy, to jest tylko część, fragment. Proszę przyjechać w godzinach funkcjonowania PSZOK-u, zobaczyć, jaki jest ruch, ile ludzi przyjeżdża i co przywozi – odpowiadał.

W czasie dyskusji wskazano też, że firmy odbierające odpady nie zarabiają już na niektórych surowcach wtórnych tak jak wcześniej. Obecnie za zagospodarowanie części frakcji, w tym tworzyw sztucznych, same muszą płacić, co później znajduje odzwierciedlenie w cenie przedstawianej gminie.

Poza odpadami radni zajęli się również zmianami dotyczącymi oświaty. Przyjęto nowe zasady obniżania tygodniowego wymiaru zajęć dyrektorom i wicedyrektorom placówek oraz ustalono 22-godzinne pensum dla pedagogów, psychologów, logopedów i innych specjalistów.

Jeden z radnych pytał, kto przejmie zajęcia po dyrektorach i czy zmiana nie doprowadzi do wzrostu wydatków na wynagrodzenia. Wójt przekonywał, że kierowanie placówkami wymaga dziś większego zaangażowania organizacyjnego i wychowawczego niż kilka lat temu, a skala finansowych skutków będzie niewielka.

– Problemy, z jakimi dzisiaj szkoła się mierzy, są zupełnie inne niż parę lat temu. Są to też problemy logistyczne, wychowawcze – podkreślił.

W dalszej części sesji rada udzieliła powiatowi kłobuckiemu pomocy finansowej na budowę chodnika przy ulicy Nowej. Udział gminy okazał się znacznie niższy od pierwotnie planowanego, ponieważ wykonawca zaoferował korzystniejszą cenę.

Przyjęto także zmiany w budżecie. Po korektach dochody gminy mają wynieść niemal 45 mln zł, wydatki ponad 48,1 mln zł, a deficyt ponad 3,16 mln zł. Zmniejszono między innymi nakłady na zadanie powiatowe, wprowadzono zmiany w funduszach sołeckich oraz wykreślono część dochodów i wydatków związanych z Inicjatywą Sołecką, na którą samorząd nie uzyskał dofinansowania.

Pytania wywołało dodatkowe 72 tys. zł na catering dla gminnego żłobka. Jak wyjaśniono, nie był to nowy wydatek, lecz korekta błędu w planie finansowym placówki. W budżecie zapisano wcześniej zbyt małą kwotę.

– Dobrze, że wyszło to przed sesją. Nowa dyrektor nowy budżet pierwszy raz zrobiła, więc nie dziwmy się. Ja też nie zauważyłam – przyznała przewodnicząca.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Przystajń chce wejść do „Komunikacji Jurajskiej”. Radni pytali o koszty, linie i kursy w niedzielę

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Przystajń radni zajęli się uchwałami związanymi z przystąpieniem samorządu do Jurajskiego Związku Powiatowo-Gminnego „Komunikacja Jurajska” z siedzibą w Częstochowie. Celem tej decyzji ma być poprawa dostępności transportu publicznego dla mieszkańców oraz włączenie części lokalnych połączeń w szerszy system komunikacyjny.

Przedstawiając projekt uchwały, wskazano, że przystąpienie gminy do związku ma umożliwić lepszą organizację publicznego transportu zbiorowego. Chodzi między innymi o koordynowanie sieci połączeń, ustalanie rozkładów jazdy, optymalizację przebiegu linii oraz możliwość pozyskiwania środków zewnętrznych na rozwój komunikacji.

Jak podkreślono w uzasadnieniu, udział gminy w związku ma poprawić mieszkańcom dojazd do pracy, szkół, instytucji publicznych oraz punktów usługowych. Ma też pozwolić na wspólne działania w zakresie organizacji transportu i podziału kosztów jego funkcjonowania.

W trakcie dyskusji radni pytali przede wszystkim o finanse. Jedno z pytań dotyczyło przewidywanych kosztów udziału gminy w systemie oraz sposobu naliczania opłat za tzw. wozokilometr. W odpowiedzi wskazano, że na tym etapie nie można jeszcze podać precyzyjnych kwot.

– Do kosztów się nie możemy odnieść, bo ja tego nie wiem. Nikt tego nie wie. Zresztą może wiedzą gminy członkowskie. Te gminy, które już funkcjonują w ramach „Komunikacji Jurajskiej” – mówił wójt Henryk Mach.

Włodarz wyjaśniał jednocześnie, że koszty mogą być uzależnione od przebiegu linii, liczby kursów, obsługi administracyjnej oraz zasad funkcjonowania przewoźników. Podkreślił też, że w przypadku linii objętych systemem konieczne będzie składanie wniosków o dopłaty do wojewody, przygotowywanie harmonogramów kursów i organizowanie całego procesu po stronie operatora lub organizatora transportu.

Podczas sesji doprecyzowano również, które połączenia miałyby wejść do systemu „Komunikacji Jurajskiej”. Jak wskazał wójt Mach, chodzi między innymi o linie wewnętrzne obsługiwane dotychczas przez PKS. Wspomniał przy tym o połączeniach funkcjonujących na terenie gminy, które mają zostać włączone do nowego modelu organizacji transportu.

Nie wszystkie kursy zostaną jednak przekazane związkowi. Poza „Komunikacją Jurajską” mają pozostać połączenia wykraczające poza teren województwa śląskiego, w tym linia w kierunku Olesna. Jak tłumaczono, związek nie może funkcjonować poza obszarem województwa, dlatego tego typu trasy będą obsługiwane odrębnie.

Oddzielnie ma być również realizowany dowóz dzieci do szkół. Henryk Mach zaznaczył, że samorząd traktuje to jako własne zadanie gminy i nie zamierza łączyć go z komunikacją ogólnodostępną.

W dyskusji pojawił się także temat kursów niedzielnych. Jeden z radnych pytał, czy wejście do „Komunikacji Jurajskiej” może stworzyć szansę na uruchomienie połączeń również w dni wolne.

– Od 1 lipca już jest połączenie. Cztery albo pięć kursów będzie w niedzielę – przekazał wójt Przystajni.

Po dyskusji rada przystąpiła do głosowania nad uchwałą dotyczącą przystąpienia gminy do Jurajskiego Związku Powiatowo-Gminnego „Komunikacja Jurajska”. Następnie radni procedowali kolejną uchwałę, dotyczącą przyjęcia statutu związku. Jest to niezbędny element formalny, który określa zasady działania, gospodarkę finansową oraz prawa i obowiązki członków związku.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Szykuje się nowy przebieg DW494 w Przystajni? Wójt Mach mówi o koncepcji objazdu za cmentarzem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker

Przebudowa drogi wojewódzkiej nr 494 na odcinku od Podłęża Szlacheckiego w kierunku Częstochowy wchodzi w etap projektowych rozmów i konsultacji. Wójt Henryk Mach poinformował, że podczas spotkania w urzędzie marszałkowskim przedstawiciele gminy wskazali jedną z najważniejszych lokalnych potrzeb – wyprowadzenie części ruchu poza rejon rynku i ulicy Nowej w Przystajni.

24 czerwca w Katowicach odbyło się spotkanie, w którym udział wzięli wicemarszałek województwa śląskiego, przedstawiciele Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach, biura projektowego, urzędnicy i radni z Przystajni. Tematem była prezentacja wstępnego projektu przebudowy DW494 na około trzydziestokilometrowym odcinku od Podłęża Szlacheckiego do Częstochowy oraz omówienie przewidywanego harmonogramu dalszych prac projektowych.

Projekt dotyczy jednej z najważniejszych tras przebiegających przez gminę. W czasie rozmów poruszano kwestie techniczne związane między innymi z przebudową drogi, chodnikami, drogami rowerowymi, skrzyżowaniami i zjazdami. Dla przedstawicieli gminy kluczowym tematem okazała się jednak możliwość zmiany przebiegu drogi w samej Przystajni.

– Poza technicznymi uwagami w przedmiocie przewidywanych elementów do przebudowy, chodników, dróg rowerowych, skrzyżowań, zjazdów i tym podobnych, najważniejszą kwestią, którą wskazaliśmy, była próba znalezienia alternatywnego przebiegu drogi w obrębie rynku i ulicy Nowej celem wyprowadzenia ruchu drogowego poza ten obręb – poinformował wójt Henryk Mach.

Jak przekazał, samorząd wskazał inwestorowi możliwe rozwiązanie, które teraz ma zostać poddane dalszej analizie.

– Wskazaliśmy inwestorowi możliwość budowy objazdu za cmentarzem w kierunku ulicy Częstochowskiej. Będzie to przedmiotem dalszej analizy – dodał włodarz.

Na tym etapie nie ma więc jeszcze mowy o przesądzonym wariancie nowego przebiegu drogi. Jest natomiast konkretna koncepcja, która ma zostać sprawdzona przez projektantów i inwestora. Dla mieszkańców może to być jedna z najważniejszych części całej inwestycji, bo ewentualne wyprowadzenie ruchu poza centrum Przystajni oznaczałoby zmianę nie tylko komunikacyjną, ale też funkcjonalną dla tej części gminy.

Z przekazanych informacji wynika, że prace projektowe mają potrwać do końca przyszłego roku. Czasu jest więc jeszcze sporo. Według zapowiedzi urzędu marszałkowskiego roboty budowlane mogłyby ruszyć w 2028 roku. Kolejne konsultacje zaplanowano z kolei na wrzesień.

Wójt Henryk Mach zachęca mieszkańców, aby już teraz interesowali się planowanymi rozwiązaniami, szczególnie jeśli dotyczą one istniejących lub planowanych zjazdów na posesje.

– W przypadku zainteresowania mieszkańców przedmiotem istniejących oraz planowanych zjazdów na posesje proszę o kontakt z referatem inwestycji urzędu gminy, osobiście lub telefonicznie – przekazał.

Przebudowa DW494 zapowiada się jako inwestycja o dużym znaczeniu nie tylko dla ruchu regionalnego, ale również dla codziennego funkcjonowania Przystajni. Najbliższe miesiące pokażą, czy koncepcja objazdu za cmentarzem stanie się realnym wariantem projektowym i czy uda się znaleźć rozwiązanie, które odciąży najbardziej wrażliwy fragment miejscowości.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Rozpoczęcie wakacji w Przystajni. Na stadionie „Płomienia” szykuje się rodzinny festyn

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Końcówka czerwca oznacza jedno – wakacje są już tuż za rogiem. W Przystajni ich rozpoczęcie będzie miało sportowo-muzyczną oprawę. W najbliższą sobotę lokalne instytucje zapraszają na stadion „Płomienia” na rozpoczęcie wakacji. Organizatorzy zapowiadają kilka godzin atrakcji dla dzieci, występy muzyczne, piłkarską rywalizację i wieczorną zabawę taneczną.

Festyn rozpocznie się już o godz. 12.30 piłkarskim turniejem firm. Rozgrywki potrwają do godz. 16.00 i będą pierwszym punktem programu przygotowanego z myślą o mieszkańcach w różnym wieku. Po sportowych emocjach przyjdzie czas na muzykę. O godz. 18.30 wystąpi Zespół Śpiewaczy Lawenda, a od godz. 19.00 publiczność będzie mogła wysłuchać koncertu Dariusza Nowickiego i Teresy Walerjańskiej, zapowiadanego hasłem „muzyka, która łączy pokolenia”.

Wieczór zakończy zabawa taneczna z DJ-em, która rozpocznie się o godz. 21.00. Organizatorzy liczą, że stadion w Przystajni stanie się tego dnia miejscem spotkania całych rodzin – od najmłodszych uczestników po tych, którzy przyjdą przede wszystkim dla muzyki i wspólnej zabawy.

Szczególnie bogato zapowiada się program dla dzieci. Przygotowane zostaną bezpłatne atrakcje, w tym dmuchańce, piana party, spotkanie z białym misiem oraz animacje. Najmłodsi będą mogli wziąć udział w zabawach z animatorami, mini disco, bańkach XXL, zabawach sportowych i zajęciach kreatywnych. W planie są także stoiska, na których dzieci zrobią między innymi glutki, bransoletki przyjaźni, zakręcone balony i skorzystają z malowania buziek.

Nie zabraknie również strefy gastronomicznej. Będą czekać grill, popcorn, wata cukrowa i napoje. Dzięki temu festyn ma mieć nie tylko koncertowy i sportowy charakter, ale również typowo rodzinny, piknikowy klimat.

Wydarzenie przygotowują sołectwo Przystajń, gmina, Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Przystajni, Klub Sportowy „Płomień” Przystajń, OSP Przystajń, OSP Kuźnica Stara oraz Zespół Śpiewaczy Lawenda.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Przystajń z inwestycjami w wodę, żłobek i energię. Raport unaocznia rok konkretnych zadań

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Przystajń

Raport o stanie Gminy Przystajń za 2025 rok pokazuje samorząd, który skupił się przede wszystkim na sprawach podstawowych, ale ważnych dla mieszkańców – zaopatrzeniu w wodę, edukacji, opiece nad najmłodszymi, termomodernizacji budynków i lokalnych inwestycjach w sołectwach. Nie był to rok wielkich, widowiskowych projektów, lecz raczej konsekwentnego porządkowania infrastruktury i wykorzystywania środków zewnętrznych tam, gdzie mogły realnie odciążyć budżet.

Finanse gminy zamknęły się stabilnym wynikiem. Dochody w minionym roku wyniosły 43,14 mln zł, co oznacza wykonanie planu na poziomie 99,67 proc. Dochody bieżące sięgnęły 37,81 mln zł, a majątkowe 5,34 mln zł. Po stronie wydatków samorząd zrealizował budżet w wysokości 42,13 mln zł. Rok zakończył się nadwyżką przekraczającą 1 mln zł.

Największą część wydatków, podobnie jak w większości gmin, pochłonęła oświata. Na ten obszar przeznaczono 18,88 mln zł, czyli niemal 45 proc. całego budżetu. Znaczące środki trafiły również na zadania związane z rodziną, administracją, rolnictwem, gospodarką komunalną oraz kulturą. W przeliczeniu na jednego mieszkańca wydatki gminy wyniosły 7435,72 zł.

Inwestycje zamknęły się kwotą 6,6 mln zł i stanowiły 15,66 proc. wszystkich wydatków. Plan inwestycyjny wykonano w ponad 91 proc., co pokazuje, że większość przedsięwziętych zadań udało się doprowadzić do końca. 

Najważniejszym kierunkiem była gospodarka wodna, szczególnie poprawa zaopatrzenia w wodę pitną południowej części gminy. Na to zadanie wydano 3,14 mln zł. Inwestycja objęła budowę stacji wodociągowej w Kamińsku ze zbiornikami retencyjnymi oraz przebudowę stacji uzdatniania wody w Borze Zajacińskim. To jedno z tych absolutnie najważniejszych przedsięwzięć, których znaczenie najlepiej widać wtedy, gdy mieszkańcy mają stabilność dostaw wody.

Drugim ważnym zadaniem była termomodernizacja remizo-świetlicy w Kamińsku. Koszt prac wyniósł 739 tys. zł. Budynek został ocieplony, wymieniono stolarkę okienną i drzwiową, zamontowano pompę ciepła, instalację fotowoltaiczną, magazyn energii oraz system zarządzania energią. To inwestycja, która łączy remont obiektu lokalnego z próbą ograniczania kosztów jego późniejszego utrzymania.

W raporcie wyraźnie zaznacza się także projekt związany z programem „Aktywny Maluch”. Na utworzenie miejsc żłobkowych wydano w 2025 roku ponad 1 mln zł. Gmina pozyskała na ten cel 460 tys. zł z Krajowego Planu Odbudowy oraz przeszło 62 tys. zł dotacji z budżetu państwa. To jedna z ważniejszych inwestycji społecznych, bo odpowiada na potrzeby młodych rodzin i zwiększa dostępność opieki nad najmłodszymi dziećmi.

Lista zadań inwestycyjnych była jednak szersza. Gmina realizowała modernizację Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Przystajni, projekt „Cyberbezpieczny Samorząd”, zakupy w ramach projektu „Kolorowy Świat Młodych Odkrywców”, działania związane z ochroną i wzmocnieniem różnorodności biologicznej oraz rozbudowę sieci wodociągowej w Kuźnicy Starej, Bagnach i Brzezinach. Same prace wodociągowe poza głównym projektem pochłonęły ponad 406 tys. zł.

Ważną część aktywności inwestycyjnej stanowiły również zadania mniejsze, ale istotne dla poszczególnych miejscowości. Wśród nich znalazły się między innymi utwardzenie parkingu przy cmentarzu w Ługach-Radłach, budowa wiaty piknikowej w Borze Zajacińskim, modernizacja drogi w Siekierowiźnie, ogrodzenie placu zabaw w Wilczej Górze oraz budowa i rozbudowa oświetlenia ulicznego w kilku miejscowościach, w tym w Brzezinach, Kostrzynie, Mrówczaku, Michalinowie i przy ulicy Szkolnej w Przystajni. Takie zadania nie zawsze przebijają się do głównych podsumowań, ale to właśnie one często najbardziej wpływają na odbiór zmian w sołectwach.

Duże znaczenie miały środki zewnętrzne. Wśród najważniejszych dotacji rozwojowych raport wskazuje 3,12 mln zł z tzw. „Polskiego Ładu” na poprawę zaopatrzenia w wodę pitną południowej części gminy, 581 tys. zł na przebudowę drogi gminnej nr 678041S, czyli ulicy Leśnej w Ługach-Radłach, 328 tys. zł na projekt „Cyberbezpieczny Samorząd” oraz 628 tys. zł na termomodernizację remizo-świetlicy w Kamińsku. Do tego dochodzą środki na projekty edukacyjne, między innymi „Nowoczesna edukacja w Gminie Przystajń”, „Kolorowy Świat Młodych Odkrywców” i „Rozwój przedszkolaków w Gminnym Przedszkolu Publicznym w Przystajni”.

Na koniec warto odnotować, że gmina zakończyła rok z nadwyżką, a zobowiązania pozostały pod kontrolą bieżącej polityki finansowej.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Piłkarki z Przystajni na wojewódzkim podium. Wielki sukces uczennic z lokalnej podstawówki

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej w Przystajni

Uczennice Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Przystajni osiągnęły jeden z najważniejszych sukcesów sportowych w historii placówki. Młode piłkarki wywalczyły trzecie miejsce w Finale Województwa Śląskiego Igrzysk Dzieci w piłce nożnej dziewcząt, potwierdzając, że należą do najlepszych szkolnych drużyn w regionie.

Droga do wojewódzkiego podium była długa i wymagająca. Zawodniczki z klas V i VI musiały przejść przez kolejne etapy rozgrywek, w których mierzyły się z rówieśniczkami z innych szkół. Na każdym szczeblu rywalizacji pokazywały nie tylko dobre przygotowanie sportowe, ale także ambicję, konsekwencję i umiejętność gry zespołowej.Ukoronowaniem ich wysiłku był udział w finale wojewódzkim, gdzie spotkały się najlepsze drużyny ze Śląska. Turniej stał na wysokim poziomie, a każdy mecz wymagał pełnej koncentracji i walki do ostatniego gwizdka. Dziewczęta z Przystajni po raz kolejny udowodniły jednak, że potrafią grać odważnie, odpowiedzialnie i z dużym zaangażowaniem.

– Dzięki determinacji, wzajemnemu wsparciu i świetnemu przygotowaniu uczennice stanęły na podium, zdobywając brązowe medale. To sukces, który jest powodem do dumy nie tylko dla zawodniczek i ich rodzin, ale również dla całej społeczności szkolnej oraz mieszkańców gminy – cieszy się Bartłomiej Antczak, dyrektor placówki.

Jak podkreśla, na szczególne uznanie zasługuje również trener Radosław Poraj, który od lat rozwija sportowe talenty młodych piłkarek.

– Jego pasja, doświadczenie i systematyczna praca z uczennicami przełożyły się na wynik osiągnięty na najwyższym szczeblu szkolnej rywalizacji w województwie – podkreśla.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Szkoła ma powody do dumy. Piłkarki z Przystajni zagrają o wojewódzki finał

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej w Przystajni

Reprezentacja dziewcząt z klas piątych i szóstych Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Przystajni odniosła znaczący sukces sportowy. Uczennice zwyciężyły w półfinale wojewódzkim Igrzysk Dzieci w piłce nożnej i awansowały do finału województwa śląskiego.

Jak przekonuje dyrektor placówki Bartłomiej Antczak, droga do tego osiągnięcia wymagała od zawodniczek dużego zaangażowania, konsekwencji i odporności sportowej. Dziewczęta musiały przejść kolejne etapy rywalizacji, mierząc się z najlepszymi drużynami regionu.

– Ostateczny wynik pokazał, że zespół z Przystajni należy do ścisłej czołówki województwa w swojej kategorii wiekowej – mówi Antczak.

Na boisku liczyły się nie tylko umiejętności piłkarskie, ale również współpraca, ambicja i determinacja. Zawodniczki potrafiły wykorzystać swoje mocne strony, grać zespołowo i zachować koncentrację w najważniejszych momentach turnieju.

– To właśnie te elementy pozwoliły im sięgnąć po zwycięstwo w półfinale i wywalczyć awans do decydującego etapu rozgrywek – dodaje dyrektor.

Jak podkreśla, duży udział w sukcesie drużyny ma również trener Radosław Poraj, który przygotowywał zawodniczki do rywalizacji i wspierał je na kolejnych etapach rozgrywek.

– Jego praca, doświadczenie oraz zaangażowanie pomogły zespołowi osiągnąć wynik, który stał się powodem do dumy dla całej społeczności szkolnej – przekonuje dyrektor Antczak.

Awans do finału wojewódzkiego to jedno z najważniejszych osiągnięć sportowych młodych piłkarek w tym sezonie. Przed drużyną z Przystajni teraz najważniejszy sprawdzian, w którym zmierzy się z najlepszymi zespołami ze Śląska.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Przystajń modernizuje PSZOK, ale śmieci trzeba będzie wozić tymczasowo gdzie indziej

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Przystajń

Podczas ostatniej sesji rady gminy tradycyjnym punktem obrad było sprawozdanie wójta z działań podejmowanych między sesjami. Wśród omówionych spraw znalazły się między innymi modernizacja PSZOK-u, przyszłość połączeń autobusowych, budowa centrum przesiadkowego, remonty dróg, usuwanie azbestu oraz starania o środki na magazyny ochrony ludności. Nie zabrakło też tematów problemowych, takich jak unieważniony przetarg na cyberbezpieczeństwo, wąski wjazd do centrum przesiadkowego czy brak dofinansowania z inicjatywy sołeckiej.

Jednym z najważniejszych tematów poruszonych przez wójta Henryka Macha była modernizacja punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. Jak przekazał włodarz, przetarg na to zadanie ogłoszono pod koniec lutego, a najkorzystniejszą ofertę złożyła jedna z firm z Przystajni. Wartość zadania wynosi bez mała 900 tys. zł. Umowę podpisano w końcówce marca, a obecnie gmina przygotowuje czasową organizację odbioru odpadów, tak aby mieszkańcy mogli nadal korzystać z PSZOK-u mimo prac modernizacyjnych.

Tymczasowy punkt ma zostać uruchomiony w pobliżu obecnej lokalizacji, na prywatnej działce wydzierżawionej przez gminę. Wójt zapewniał, że rozwiązanie wybrano tak, aby było możliwie najmniej uciążliwe dla mieszkańców.

– Wszystkie odpady będą przebywać w kontenerach, żeby zachować warunki środowiskowe, żeby te odpady nie były magazynowane na nieutwardzonym terenie. Firma ma czas do września. Zakładamy, że w lipcu powinna się ta inwestycja zakończyć – wskazywał wójt.

Kolejny ważny wątek dotyczył cyberbezpieczeństwa. Pierwsze postępowanie na zakup sprzętu i oprogramowania w ramach projektu „Cyberbezpieczny Samorząd” zostało unieważnione, ponieważ wszystkie oferty podlegały odrzuceniu. Drugi przetarg ogłoszono w kwietniu. Tym razem wpłynęła jedna oferta konsorcjum z Poznania, opiewająca na 449 tys. zł. Jak wynikało ze sprawozdania, po uzupełnieniu dokumentów możliwe było wybranie wykonawcy.

W części drogowej Mach poinformował o zapytaniu ofertowym dotyczącym remontów cząstkowych dróg o nawierzchniach tłuczniowych i kamiennych. Najkorzystniejszą ofertę złożyła kolejna lokalna firma z Przystajni. Zakres prac ma być elastyczny i dostosowywany do bieżących potrzeb.

– Będzie to uzupełnienie frezem, kamieniem, wszystkie takie uzupełnienia, które są konieczne na drogach gminy. Tego zakresu nie przedstawiam, bo on jest dynamiczny – mówił włodarz.

Samorząd otrzymał także dofinansowanie z budżetu województwa śląskiego na modernizację drogi dojazdowej do gruntów rolnych w relacji Górki-Wrzosy. Wsparcie wynosi 825 tys. zł, a odcinek ma około 1,5 kilometra. Wójt przypominał, że wybór tej drogi był wcześniej przedmiotem rozmów z radnymi.

Wśród zadań środowiskowych pojawił się program usuwania azbestu. Gmina połączyła w jednym postępowaniu odbiór wyrobów zawierających azbest z nieruchomości mieszkańców oraz gospodarstw rolnych. Zadanie obejmuje ponad 100 ton odpadów, a jego wartość wynosi 92,5 tys. zł.

– Przypomnę, że to już chyba jest siódma edycja naszego programu. Niezmiennie składamy wnioski do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w celu uzyskania dofinansowania i tym razem też je otrzymaliśmy – podkreślał wójt.

Jednym z najbardziej istotnych społecznie tematów była komunikacja publiczna. Henryk Mach odniósł się do pytań i niejasności związanych z przyszłymi połączeniami, zwłaszcza z Częstochową. Jak tłumaczył, gmina ma obecnie własne trasy wewnętrzne oraz obowiązujące dofinansowanie, które ma być realizowane do końca roku. Równocześnie prowadzone są rozmowy dotyczące ewentualnego przystąpienia do Komunikacji Jurajskiej w zakresie połączeń do Częstochowy.

Samorządowiec zapowiedział przygotowanie uchwały intencyjnej, która mogłaby otworzyć drogę do przystąpienia gminy do systemu od 1 stycznia. Jednocześnie zastrzegł, że osobną sprawą będą negocjacje dotyczące kosztów, warunków i ewentualnych kursów w dni wolne.

– Optuję za tym, żebyśmy taką uchwałę przygotowali i będę państwa namawiał, żeby taką uchwałę intencyjną podjąć, że przystąpimy od 1 stycznia – stwierdził.

Uspokajał jednocześnie, że nie chodzi o rezygnację z obecnych połączeń, lecz o uzupełnienie systemu tam, gdzie mieszkańcy mają realne potrzeby. Wskazał między innymi na utrzymanie połączeń do Kłobucka i Olesna.

– Tu nie ma żadnego zagrożenia dla gminy Przystajń, jeśli chodzi o wykluczenie komunikacyjne, a głównie mówimy o połączeniu z Częstochową – zapewniał.

W sprawozdaniu powrócił także temat centrum przesiadkowego. Prace są już prowadzone, teren został zniwelowany, zamontowano studnie chłonne, a kolejnym etapem ma być stabilizacja gruntu i budowa nawierzchni. Mach wskazywał jednak na poważne ograniczenie techniczne inwestycji, czyli szerokość wjazdu.

– Problem jest tylko ta szerokość wjazdów. Będzie taki wąski wjazd na to centrum przesiadkowe, natomiast później już jest dużo przestrzeni – mówił.

Jak wyjaśniał, gmina działa w granicach terenu, którym dysponuje. Poszerzenie wjazdu nie było możliwe bez zgody właścicieli sąsiednich działek, dlatego inwestycja realizowana jest w obecnym układzie. Wójt nie wykluczył, że w przyszłości będzie można rozważyć przebudowę tego rozwiązania, ale na obecnym etapie samorząd musi pracować w dostępnych warunkach.

Kolejnym tematem była projektowana droga wojewódzka nr 494. Włodarz zapowiedział spotkanie z projektantami i przedstawicielami Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach. W rozmowach ma pojawić się między innymi temat ewentualnej obwodnicy, choć już teraz wiadomo, że jej rozszerzenie mogłoby oznaczać dodatkowe koszty.

Najbardziej gorzki fragment sprawozdania dotyczył konkursu Inicjatywa Sołecka. Gmina Przystajń nie otrzymała dofinansowania, co wójt przyjął z wyraźnym rozczarowaniem. Jak mówił, złożone projekty spełniały kryteria i w poprzednich latach gmina zwykle otrzymywała wsparcie przynajmniej na jedno zadanie.

– Nie bardzo rozumiem. Nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji i zwykle tam jakiś jeden projekt był, limit środków na gminę. Teraz nie otrzymaliśmy zupełnie nic – komentował.

Podobne rozczarowanie pojawiło się przy temacie magazynów ochrony ludności i obrony cywilnej. Gmina wnioskowała o środki na budowę sześciu magazynów, ale w pierwszym rozdaniu nie otrzymała dofinansowania. Samorząd złożył jednak ponowny wniosek i liczy na zmianę decyzji. W jego ocenie dla Przystajni najlepszy byłby system rozproszony, oparty na kilku mniejszych magazynach przy jednostkach, zamiast budowy jednej dużej hali za kilka milionów złotych.

– Uważam, że ten system rozproszony jest bardzo fajny, bo ten sprzęt, który my teraz gdzieś tam mamy poukrywany, moglibyśmy przekazać poszczególnym jednostkom – argumentował.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

W Przystajni sprawdzą parkingi przy obiektach publicznych. Decyzję poprzedziła nerwowa wymiana zdań

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Przystajń/Screenshot

Ostatnia sesja rady gminy w znacznej części upłynęła pod znakiem petycji. Radni zajmowali się między innymi propozycją powołania kapituły do spraw odznaczeń, przekazaniem jednej z petycji do wójta jako organu właściwego oraz sprawą kontroli parkingów przy obiektach publicznych pod kątem miejsc dla osób z niepełnosprawnościami. To właśnie ten ostatni temat wywołał najwięcej emocji, odsłaniając spór o przepisy, koszty, kompetencje gminy i praktyczny sens części proponowanych działań.

Pierwsza z omawianych petycji dotyczyła powołania kapituły, która miałaby oceniać wnioski o przyznanie tytułu „Zasłużony dla Gminy Przystajń”, honorowego obywatelstwa gminy oraz wnioski o odznaczenia państwowe. Komisja skarg, wniosków i petycji uznała ją za zasadną, wskazując, że nowe gremium powinno przygotować regulamin oraz wzory dokumentów i odznaczeń. Uchwała została przyjęta, choć nie wszyscy radni poparli to rozwiązanie.

Spokojniej przebiegło procedowanie petycji dotyczącej publikowania na stronie internetowej gminy informacji o osobach odznaczonych. W tym przypadku rada uznała, że nie jest organem właściwym, ponieważ za stronę internetową i bieżącą obsługę serwisu odpowiada wójt oraz urząd. Petycja została więc przekazana do organu wykonawczego.

Największe napięcie pojawiło się z kolei przy petycji dotyczącej kontroli parkingów i miejsc postojowych dla osób z niepełnosprawnościami. Już na początku dyskusji jeden z radnych zakwestionował brzmienie projektu uchwały, zwracając uwagę, że dokument przesądza istnienie nieprawidłowości, zanim zostaną one formalnie wykazane.

– To jest projekt uchwały, który jest z tezą. Jeśli są nieprawidłowości, to proszę je wykazać. W związku z tym na co to nie wykazać – mówiono.

W toku rozmowy pojawiła się poprawka, aby mówić o „ewentualnych nieprawidłowościach”. Nie zamknęło to jednak sporu. Uczestnicy obrad zaczęli dopytywać, kto ma kontrolować poszczególne miejsca, które parkingi należą do kompetencji gminy, a które podlegają organizacji ruchu zatwierdzanej przez starostę. Wskazywano między innymi ulicę Kolejową, parkingi przy szkołach, przedszkolu, urzędzie, obiektach kultury, boisku, sklepie, kościele i cmentarzu.

Kontrowersje dotyczyły również kosztów i praktycznego sensu niektórych zmian. Jeden z uczestników dyskusji zwracał uwagę, że literalne stosowanie przepisów może w konkretnych miejscach oznaczać wydatki nieproporcjonalne do faktycznych potrzeb.

– Jest jeszcze jakiś interes społeczny i teraz my mamy ponosić koszty finansowe z tytułu tego, że 5 centymetrów coś nie spełnia czy 2 centymetry. Jest w tym jakaś logika, jakiś sens – mówił.

Po drugiej stronie wybrzmiał jednak argument, że dostępność dla osób z niepełnosprawnościami nie jest kwestią uznaniową, lecz wynika z przepisów. Przedstawiciel wnioskodawców ostro zareagował na część wypowiedzi, przypominając, że w prawie nie przewidziano podobnych przywilejów dla innych grup użytkowników parkingów.

– W przepisach nie ma innych grup, żeby stworzyć im jakiekolwiek przywileje. To są grupy niepełnosprawne. Nie ma innych – mówił.

Dyskusja chwilami stawała się nerwowa. Padły zarzuty o „mącenie”, a przewodnicząca musiała przypominać, że decyzja należy do radnych i każdy głosuje zgodnie z własnym przekonaniem.

Ostatecznie rada przyjęła uchwałę dotyczącą kontroli parkingów przy obiektach użyteczności publicznej, z doprecyzowaniem dotyczącym ewentualnych nieprawidłowości. Przyjęto również drugą uchwałę, przekazującą część petycji staroście kłobuckiemu jako organowi właściwemu w sprawach organizacji ruchu na drogach powiatowych i gminnych. W praktyce oznacza to podział sprawy na dwa tory. Z jednej strony gmina ma sprawdzić obiekty pozostające w jej kompetencjach, a starostwo ma zająć się zakresem związanym z drogami publicznymi.

Po burzliwej części petycyjnej radni przeszli do uchwały dotyczącej usług opiekuńczych, specjalistycznych usług opiekuńczych oraz usług sąsiedzkich. Ten punkt miał charakter porządkujący i wynikał z przepisów o pomocy społecznej. Uchwała określa szczegółowe warunki przyznawania usług, zasady odpłatności, możliwość zwolnień oraz sposób rozliczania usług sąsiedzkich. Projekt przyjęto jednogłośnie.

Ważnym punktem były także zmiany w budżecie gminy na 2026 rok. Skarbnik przedstawiła autopoprawkę oraz korekty po stronie dochodów, wydatków, przychodów i rozchodów. Po zmianach dochody budżetu wynoszą 44,9 mln zł, a wydatki blisko 48,5 mln zł. Deficyt ustalono na poziomie 3,5 mln zł. W budżecie znalazły się między innymi środki na dokumentację dla spółdzielni energetycznej, wpływy z tzw. „małpek”, obsługę programu „Czyste Powietrze”, wydatki związane z żywieniem dzieci w żłobku, przeciwdziałaniem alkoholizmowi oraz zmianami w funduszu sołeckim.

Radni dopytywali również o wcześniejszy wykup obligacji. Skarbnik wyjaśniła, że gmina chce przyspieszyć spłatę zobowiązania przypadającego pierwotnie na przyszły rok.

Po prostu chcemy rok wcześniej spłacić je, żeby w przyszłym roku było mniej do spłaty – wyjaśniła.

Następnie rada przyjęła zmianę wieloletniej prognozy finansowej na lata 2026-2032. Jak tłumaczono, część zapisów trzeba było dostosować do aktualnych przepisów ustawy o finansach publicznych, zwłaszcza w zakresie upoważnień dla wójta dotyczących przedsięwzięć finansowanych ze środków europejskich.

Ostatni istotny punkt dotyczył zmiany składu przedstawicieli gminy w Związku Międzygminnym Panki-Przystajń do spraw ochrony wód. Było to konsekwencją rezygnacji Tomasza Pisarka z mandatu radnego. Przewodnicząca poinformowała, że rezygnacja została przyjęta, a komisarz wyborczy stwierdził wygaśnięcie mandatu. Do składu przedstawicieli powołano Elżbietę Sochacką.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Przystajń znów w ogólnopolskim projekcie. Uczniowie wystąpili w filmie o cyberbezpieczeństwie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej w Przystajni

Szkoła Podstawowa w Przystajni po raz kolejny włączyła się w ogólnopolski projekt OSEhero, realizowany przez Ogólnopolską Sieć Edukacyjną i NASK. W ramach tegorocznej edycji uczniowie oraz nauczyciele uczestniczyli w nagraniu filmu edukacyjnego „Phishing – jedno kliknięcie”, poświęconego bezpieczeństwu w internecie.

To już czwarty raz, kiedy społeczność szkolna z Przystajni angażuje się w działania prowadzone w ramach programu OSEhero. Tegoroczna produkcja została zrealizowana właśnie w miejscowej szkole i dotyczy jednego z najczęstszych zagrożeń w sieci, czyli phishingu. Chodzi o próby wyłudzania danych, haseł, pieniędzy lub innych poufnych informacji poprzez fałszywe wiadomości, linki czy strony internetowe.

Film w przystępny sposób pokazuje, jak łatwo można paść ofiarą cyberoszustów i dlaczego ostrożność w sieci ma dziś tak duże znaczenie. Materiał ma pomóc uczniom, rodzicom i nauczycielom lepiej rozpoznawać niebezpieczne sytuacje oraz podejmować właściwe decyzje podczas korzystania z internetu.

– W nagraniach aktywnie uczestniczyli uczniowie szkoły, dla których była to nie tylko okazja do pracy przed kamerą, ale również praktyczna lekcja odpowiedzialnego korzystania z technologii cyfrowych. Udział w projekcie pozwolił im spojrzeć na cyberbezpieczeństwo nie tylko jako temat szkolny, lecz także jako codzienną umiejętność potrzebną każdemu użytkownikowi internetu – poinformowała placówka.

Zaangażowanie szkoły w projekt OSEhero pokazuje, że edukacja cyfrowa może przybierać nowoczesną i atrakcyjną formę. Nauczyciele z Przystajni nie ograniczają się wyłącznie do tradycyjnych zajęć, ale aktywnie współtworzą materiały, które mogą służyć uczniom w całej Polsce.

Sam program skupia nauczycieli zainteresowanych bezpieczeństwem dzieci i młodzieży w sieci. Wspólnie przygotowują oni materiały edukacyjne, które pomagają młodym ludziom lepiej rozumieć zagrożenia cyfrowe i odpowiedzialnie korzystać z nowych technologii.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE