Obserwuj nas

Powiat kłobucki

Mammobus odwiedzi dwie gminy. Panie będą mogły bezpłatnie zbadać piersi

fot. materiały prasowe Lux Med

Opublikowany

,

4 lipca do Kłobucka i Wręczycy Wielkie zawita mobilna pracownia mammograficzna. Mieszkanki pomiędzy 50, a 69 rokiem życia będą miały okazje nieodpłatnie poddać się profilaktycznemu badaniu.

Akcja realizowana jest w ramach populacyjnego programu wczesnego wykrywania raka piersi. Kobiety, które ukończyły pięćdziesiąty rok życia mogą wykonywać badanie nieodpłatnie, co dwa lata. Warto o tym pamiętać, bowiem wraz z wiekiem wzrasta ryzyko zachorowania na nowotwór. Badanie nie wymaga skierowania od lekarza, trwa zaledwie kilka minut i polega na zrobieniu czterech zdjęć rentgenowskich. Co ważne, jest całkowicie bezpieczne.

– Mammografia jest najbardziej czułym i specyficznym badaniem w zwalczaniu raka piersi – tłumaczy dr Małgorzata Cymerman z Lux Med, firmy której pracownia mammograficzna odwiedzi powiat. – To obrazowa metoda badania gruczołu piersiowego z użyciem minimalnej dawki promieniowania rentgenowskiego. W jego trakcie wykonuje się po dwa zdjęcia każdej piersi. Badanie pozwala na rozpoznanie i wykrycie zmian bezobjawowych w bardzo wczesnym etapie rozwoju. W czasie kiedy nie są one wyczuwalne przez samą kobietę lub lekarza, co bardzo istotnie zwiększa szansę wyleczenia – podkreśla.

By móc się przebadać, konieczna jest wcześniejsza rejestracja. Chęć uczestnictwa można zgłaszać przez stronę mammo.pl/formularz lub dzwoniąc pod numer telefonu 58 666 24 44. W Kłobucku mobilna pracownia mammograficzna zaparkuje na terenie stadionu miejscowego OSiR-u, natomiast we Wręczycy Wielkiej tuż przy boisku sportowym.

Istotnym elementem badania jest ocena porównawcza wyników z poprzednich badań, dlatego warto przynieść ze sobą dokumentację medyczną z poprzednich mammografii.

Krzepice

Milion złotych znika z tegorocznego budżetu. Park leśny przy Jesionowej przesunięty na kolejny rok

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Jedna z większych inwestycji zaplanowanych w tegorocznym budżecie Krzepic zalicza poślizg. Park leśny przy ulicy Jesionowej nie powstanie w zakładanym wcześniej terminie. Podczas ostatniej sesji z budżetu wykreślono 1 mln zł środków, które gmina ma otrzymać z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zadanie nie zostało jednak porzucone – jego realizację przesunięto na 2027 rok.

Korekta dotycząca parku znalazła się w większym pakiecie zmian finansowych. Po ich wprowadzeniu zarówno dochody, jak i wydatki tegorocznego budżetu zmniejszyły się o ponad 714 tys. zł. Największym pojedynczym ruchem było jednak usunięcie środków związanych właśnie z inwestycją przy Jesionowej.

– Po stronie dochodów majątkowych zmniejszymy budżet o 1 mln zł, wykreślając z budżetu środki, które gmina ma otrzymać z NFOŚiGW na urządzenie parku leśnego przy ulicy Jesionowej w Krzepicach – wyjaśniła skarbnik Anna Mońka.

Taka sama korekta była konieczna po stronie wydatków. W praktyce oznacza to, że tegoroczny plan finansowy nie przewiduje już realizacji przedsięwzięcia.

– W dziale dotyczącym utrzymania zieleni w mieście i gminie zmniejszamy plan wydatków majątkowych o 1 mln zł w ślad za wykreślonymi środkami z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na urządzenie parku leśnego – mówiła Mońka.

Nie oznacza to jednak rezygnacji z parku. Zadanie zostało przeniesione do wieloletniej prognozy finansowej i ma być realizowane w 2027 roku. Tym samym mieszkańcy będą musieli poczekać na inwestycję co najmniej do kolejnego roku budżetowego.

Na razie trwa przygotowanie dokumentacji. Podczas sprawozdania burmistrz poinformował, że gmina otrzymała cztery propozycje od wykonawców zainteresowanych przygotowaniem projektu. Uwagę zwraca duża różnica między zaoferowanymi cenami.

– Wpłynęły cztery oferty na projekt, ale rozbieżność jest bardzo duża – mówił włodarz, wskazując na ponad dwukrotną różnicę pomiędzy najtańszą a najdroższą propozycją.

CZYTAJ DALEJ

Wręczyca Wielka

Grodzianie najlepsi na Silver Silesia. Zespół z gminy Wręczyca Wielka wyśpiewał pierwsze miejsce

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. GOK we Wręczycy Wielkiej

Grodzianie z gminy Wręczyca Wielka mają kolejny powód do dumy. Zespół zdobył pierwsze miejsce w kategorii śpiewu grupowego podczas tegorocznego festiwalu organizowanego w ramach Silver Silesia 2026. Finał wydarzenia odbył się na Stadionie Śląskim w Chorzowie i zgromadził uczestników z całego województwa.

Sukces jest tym większy, że Silver Silesia to przedsięwzięcie o wojewódzkim zasięgu. Ma przede wszystkim pokazywać, że aktywność artystyczna, rozwijanie pasji i udział w życiu społecznym nie kończą się wraz z osiągnięciem wieku emerytalnego. Grodzianie dołożyli do tej idei własny, bardzo mocny akcent. 

Tegoroczny finał odbył się 9 września w Chorzowie, gdzie spotkały się środowiska senioralne z różnych części regionu. Była to już szósta edycja targów. Na wydarzenie przyjechały tysiące seniorów. Organizatorem przedsięwzięcia były samorząd województwa śląskiego, Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej Województwa Śląskiego oraz TVP3 Katowice.

Jednym z elementów Silver Silesia był II Festiwal „A kto nam zabroni!”, podczas którego seniorzy mogli zaprezentować swoje umiejętności artystyczne i pasje. Rywalizacja obejmowała pięć kategorii: śpiew solowy, śpiew wykonywany przez grupę, chór lub zespół, taniec, rękodzieło oraz słodki wypiek przygotowywany przez koła gospodyń wiejskich.

To właśnie w kategorii śpiewu grupowego Grodzianie okazali się najlepsi, zdobywając pierwsze miejsce i puchar. Dla zespołu z gminy Wręczyca Wielka oznacza to nie tylko kolejne trofeum, ale również sukces odniesiony na tle wykonawców reprezentujących środowiska senioralne z całego województwa.

Droga do finałowej rywalizacji rozpoczęła się kilka miesięcy wcześniej. Co ciekawe, jedna z odsłon festiwalu odbyła się 16 czerwca właśnie w Gminnym Ośrodku Kultury we Wręczycy Wielkiej. Podczas przesłuchań uczestnicy mieli pięć minut na swoją prezentację, a najlepsi otrzymywali przepustkę do finału na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

Sam finał był znacznie szerszym wydarzeniem niż tylko konkurs artystyczny. Silver Silesia ma promować aktywność osób starszych, integrację i rozwijanie zainteresowań niezależnie od wieku. W Chorzowie przygotowano m.in. występy artystyczne, strefy aktywności, bezpłatne badania i konsultacje, prezentacje organizacji oraz instytucji działających na rzecz seniorów. Na scenie pojawił się także Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”.

Grodzianie nie są zresztą zespołem, który na konkursowych scenach pojawił się nagle. Formacja od lat reprezentuje gminę podczas wydarzeń folklorystycznych i lokalnych uroczystości. Już wcześniej miała na koncie znaczące osiągnięcia. W 2025 roku Grodzianie wywalczyli Grand Prix XIX Festiwalu Folklorystycznego Powiatu Kłobuckiego.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Uczniowie z międzynarodowymi sukcesami dostaną stypendia. Gmina rozszerzyła regulamin

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Uczniowie szkół podstawowych w gminie Panki, którzy odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, będą mogli ubiegać się o stypendium wójta. Dotychczasowe przepisy nie wskazywały wprost takiego szczebla rywalizacji, mimo że miejscowa młodzież osiągała już wyniki wykraczające poza konkursy wojewódzkie i ogólnopolskie. Rada jednogłośnie uzupełniła regulamin, pozostawiając bez zmian pozostałe kryteria i wysokości świadczeń.

Zmiana regulaminu stypendialnego była jednym z oświatowych punktów ostatniej sesji rady gminy. Jak wyjaśniono podczas obrad, dotychczasowy katalog osiągnięć nie odpowiadał już w pełni rzeczywistym sukcesom uczniów.

– Wprowadzenie tych kategorii wynika z faktu, iż uczniowie osiągają wysokie wyniki również w konkursach organizowanych na poziomie międzynarodowym, co nie zostało wprost uwzględnione w dotychczasowym brzmieniu przepisów – wyjaśniano.

Po zmianie najwyżej premiowane będą sukcesy ogólnopolskie i międzynarodowe. Za tytuł laureata konkursu ogólnopolskiego lub osiągnięcie na szczeblu międzynarodowym przewidziano stypendium w wysokości 500 zł.

Regulamin nadal obejmuje również inne formy wyróżnienia. Uczniowie klas IV-VIII mogą otrzymać stypendia za wysoką średnią ocen, a starsi uczniowie także za szczególne wyniki w blokach przedmiotów humanistycznych oraz matematyczno-przyrodniczych. Pozostają również świadczenia za sukcesy na szczeblu powiatowym i wojewódzkim.

Urząd podkreślił, że zasadnicza konstrukcja systemu stypendialnego nie została zmieniona.

– Zmiana ma charakter porządkujący i dostosowujący. Nie wprowadza się zmian w zakresie pozostałych kryteriów przyznawania stypendiów, ani wysokości świadczeń określonych w uchwale – zaznaczono podczas sesji.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Biogazownia podzieliła gminę Miedźno. Mieszkańcy ruszyli z petycjami, jest coraz więcej emocji

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Miedźno/Screenshot

Planowana prywatna inwestycja dotycząca produkcji biogazu i biometanu zdominowała część ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno. Choć procedura jest dopiero na początkowym etapie i – jak zapewniały władze – żadna decyzja jeszcze nie zapadła, sprawa już wywołuje wyraźne emocje. Do samorządu trafiają petycje przeciwko inwestycji, radni mówią o licznych telefonach od mieszkańców, a wokół projektu zaczęły krążyć informacje sugerujące, że jego realizacja jest już przesądzona.

Planowana inwestycja miałaby powstać na prywatnej działce pomiędzy Miedźnem a Ostrowami nad Okszą, w rejonie Dębińca. Inwestor złożył do gminy wniosek dotyczący zintegrowanego planu inwestycyjnego. Jak podkreślała podczas obrad wójt, jest to dopiero początek procedury.

Wcześniej samorząd uruchomił anonimową ankietę, za pomocą której mieszkańcy mogli wypowiedzieć się na temat przedsięwzięcia. Wójt przypomniała jednak, że nie jest to inwestycja realizowana przez gminę i dotyczy prywatnego terenu.

– Nie wiem, czy ona będzie, czy nie będzie, a chciałabym przekazać mieszkańcom, że to nie jest inwestycja gminy, tylko to jest prywatna inwestycja. Działka również jest prywatna. My jako rada gminy wyrażamy zgodę bądź nie wyrażamy zgodę na to, aby coś takiego tutaj powstało – podkreśliła Ewelina Stobiecka.

Mimo tych zapewnień sprzeciw części mieszkańców przybrał już sformalizowaną postać. Podczas sesji odczytano pismo, które zostało skierowane do komisji skarg, wniosków i petycji. Kolejny dokument zapowiedziała radna Monika Morawiec-Zawada.

Skala zainteresowania tematem widoczna była również w dalszej części obrad. Jeden z uczestników sesji przyznał, że otrzymał wiele telefonów od osób zaniepokojonych planami inwestora. Pytania dotyczyły przede wszystkim tego, jak daleko zaszła już procedura i czy gmina podjęła w tej sprawie jakiekolwiek wiążące działania. Wójt zapewniła, że po stronie samorządu niczego dotąd nie podpisano.

– Firma złożyła wniosek potocznie nazywany zintegrowanym planem inwestycyjnym. Także jeszcze ze strony gminy nie jest nic podpisane i tu państwo radni będą mogli zdecydować – wyjaśniła.

Jak przyznała, wokół sprawy narosło już wiele pogłosek, które nie odpowiadają aktualnemu stanowi procedury.

– Czasami wyobraźnia ludzi, mieszkańców, troszeczkę wykracza poza to, co jest. Więc na pewno pojawiło się wiele plotek, wiele gdybań, ale ja pragnę uspokoić, że to jest na takim etapie, że, póki co, jeszcze się tutaj nic nie dzieje i nie będzie dziać, dopóki rada gminy ostatecznie nie podejmie decyzji – mówiła Stobiecka.

Dodatkowym źródłem emocji okazał się wcześniejszy materiał sponsorowany opublikowany w mediach przez spółkę, a który dotyczył potencjalnych korzyści z inwestycji. Radny Robert Soboniak zaznaczył, że publikacja była finansowana przez firmę zainteresowaną przedsięwzięciem i jego zdaniem mogła tworzyć wrażenie, że projekt jest znacznie bardziej zaawansowany niż w rzeczywistości.

– Ale to był artykuł sponsorowany przez tą konkretną firmę, która jest tym projektem u nas zainteresowana i on tak naprawdę nie miał nic wspólnego z rzeczywistością, bo w tym momencie wygląda to, jest to na etapie powijaków, że tak naprawdę ten temat dopiero się tutaj zaczął – stwierdził.

Soboniak podkreślił jednocześnie, że przy dalszym procedowaniu znaczenie będą miały również stanowiska mieszkańców.

– Każdy taki podpis, czy za, czy przeciw jest dla nas argumentem – zaznaczył.

Podczas dyskusji padł także apel, aby gmina opublikowała krótką i jednoznaczną informację wyjaśniającą aktualny stan sprawy. Powodem mają być docierające do radnych sygnały, że część mieszkańców po uruchomieniu ankiety uznała już inwestycję za zatwierdzoną.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Ostre starcie radnej z przewodniczącym podczas sesji w Krzepicach: Dlaczego pan kłamie?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Jedna z najmocniejszych dyskusji podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach wywiązała się przy uchwale dotyczącej nowej inwestycji mieszkaniowo-usługowej. Sam projekt ostatecznie uzyskał pełne poparcie rady, ale zanim doszło do głosowania, radna Alicja Chęcińska publicznie zarzuciła przewodniczącemu rady Rafałowi Balcerzakowi brak konsekwencji w podejściu do inwestorów. Spór szybko zszedł z kwestii urbanistycznych na osobiste rozliczenia.

Procedowana inwestycja zakłada budowę wielorodzinnego budynku z częścią handlową lub usługową. Maksymalnie ma w nim powstać 26 mieszkań, a na każdy lokal przewidziano jedno miejsce postojowe. Dwa kolejne mają obsługiwać część usługową. W toku wcześniejszej procedury nie wpłynęły uwagi mieszkańców, a właściwe organy pozytywnie zaopiniowały przedsięwzięcie.

Kontrowersje wywołało jednak porównanie projektu z wcześniejszą inwestycją firmy Batorex. Radna Chęcińska przypomniała, że w tamtej sprawie jednym z argumentów podnoszonych przeciwko projektowi miała być liczba miejsc parkingowych. Jej zdaniem obecna sytuacja może pokazywać, że problem leżał gdzie indziej.

– Warto więc zadać ważne pytanie. Czy miejsca postojowe faktycznie były problemem? Czy względy lokalizacyjne posesji pana przewodniczącego rady miejskiej? – mówiła radna.

Przewodniczący Balcerzak poprosił o doprecyzowanie zarzutu. Wtedy dyskusja zrobiła się jeszcze ostrzejsza.

– Pan był zawsze przeciwko budowie, prawda? Był pan. No dlaczego pan kłamie? – stwierdziła Chęcińska.

Przewodniczący stanowczo odrzucił tę ocenę. Przypomniał, że przy wcześniejszej uchwale dotyczącej możliwości budowy 52 lokali również głosował za jej przyjęciem, a późniejsze zastrzeżenia miały dotyczyć zmienionego zakresu przedsięwzięcia.

– Wszyscy razem ze mną byliśmy za, więc proszę nie mówić, że byłem przeciwny – odpowiadał.

Radna nie wycofała się jednak ze swojej krytyki i zasugerowała, że w podejściu do inwestycji może działać zasada akceptacji rozwoju, dopóki nie dotyczy on bezpośredniego sąsiedztwa.

– Jest taki dziwny cytat i bardzo mądry, że pan wszystko robi niby dla rozwoju gminy, ale nie za moim płotem – stwierdziła.

Przewodniczący przekonywał, że oba przypadki nie są tożsame, m.in. z uwagi na skalę zabudowy i liczbę mieszkań. Podkreślił też, że jego wcześniejsze stanowisko było publiczne i można je zweryfikować w materiałach z poprzednich sesji.

Mimo ostrej wymiany zdań finał głosowania nie przyniósł podziału. Sama Alicja Chęcińska zaznaczyła, że popiera aktualną inwestycję, a uchwałę przyjęto jednogłośnie głosami wszystkich 13 obecnych radnych.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Tragedia podczas konwoju w Miedźnie. Nie żyje funkcjonariusz Służby Więziennej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Do tragicznego zdarzenia doszło dzisiaj w Miedźnie w powiecie kłobuckim. Podczas wykonywania obowiązków służbowych poza terenem jednostki zmarł funkcjonariusz Służby Więziennej. Na miejscu pracują policjanci i prokurator, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności jego śmierci.

Informację o zdarzeniu potwierdził por. Paweł Czajka, rzecznik dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Katowicach w rozmowie z dziennikarzem serwisu Interia.pl.

– Mogę potwierdzić, że w dniu dzisiejszym doszło do tragicznego zdarzenia, w postaci śmierci funkcjonariusza Służby Więziennej, który realizował czynności służbowe poza terenem jednostki – przekazał por. Czajka.

Jak zaznaczył przedstawiciel Służby Więziennej, na obecnym etapie formacja oczekuje na ustalenia organów prowadzących czynności na miejscu.

– Na chwilę obecną czekamy na informacje od policji na temat okoliczności zgonu tego funkcjonariusza. Trwają czynności z udziałem policji i prokuratury – dodał rzecznik.

Według informacji podawanych przez ogólnopolskie media do tragedii miało dojść podczas konwoju osadzonego. RMF FM ustaliło nieoficjalnie, że w trakcie przejazdu konwój zatrzymał się na stacji paliw. Funkcjonariusz miał udać się do toalety, gdzie później znaleziono go z raną postrzałową. Według tych doniesień rana miała zostać zadana z broni służbowej.

Onet informuje z kolei nieoficjalnie, że zmarły funkcjonariusz miał 34 lata i był kierowcą konwoju.

Na obecnym etapie nie ma oficjalnego komunikatu określającego dokładny przebieg i przyczynę tragedii. Okoliczności śmierci funkcjonariusza są wyjaśniane pod nadzorem prokuratora. Dopiero wyniki prowadzonych czynności mają pozwolić na jednoznaczne ustalenie, co wydarzyło się podczas postoju konwoju w Miedźnie.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Wojenne wspomnienia ostatniego właściciela Parzymiech. Szykują wyjątkowe spotkanie z historią

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Osobiste wspomnienia córki Karola Potockiego, archiwalne fotografie i fragmenty jego wojennego pamiętnika złożą się na spotkanie, które odbędzie się w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipiu w drugiej połowie września. Bohaterem wydarzenia będzie ostatni właściciel majątku w Parzymiechach, którego losy nierozerwalnie splotły się z historią miejscowości i dramatycznymi doświadczeniami II wojny światowej.

Szczególnym gościem spotkania będzie Teresa Lasocka, urodzona w 1932 roku w Parzymiechach najstarsza córka Karola Potockiego. Opowie o dzieciństwie, rodzinnych doświadczeniach i wspomnieniach związanych z miejscem, które przez lata było domem rodziny Potockich.

Jednym z głównych punktów wydarzenia będzie prezentacja poświęcona życiu Karola Potockiego. Uczestnicy zobaczą również archiwalne fotografie dokumentujące historię rodziny.

– Ważną część spotkania stanowić będą także fragmenty audiobooka „7 bram. Mój pamiętnik z niemieckiej niewoli”. To zapis wojennych doświadczeń Potockiego, od udziału w kampanii obronnej 1939 roku po niewolę niemiecką i pobyt w obozach. Publikacja, przygotowana również w wersji dźwiękowej dzięki Fundacji Wolne Dźwięki, pozwala spojrzeć na historię wojny z perspektywy konkretnego człowieka, a nie jedynie przez daty i wojskowe komunikaty – podkreślają pracownicy miejscowego GOK-u.

Organizatorzy chcą, by spotkanie było nie tylko przypomnieniem biografii Potockiego, ale również próbą zachowania lokalnej pamięci. Szczególne znaczenie ma tutaj obecność Teresy Lasockiej, której osobista relacja pozwoli połączyć rodzinne wspomnienia z historią całej miejscowości.

Spotkanie odbędzie się 19 września o godz. 15.00.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Miała być droga dla rowerów, będzie tylko dla pieszych. Projekt nie zmieścił się w wymaganych parametrach

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Jedno z planowanych zadań przy drodze powiatowej w Waleńczowie trzeba było ograniczyć jeszcze przed rozpoczęciem robót. Początkowo dokumentacja miała obejmować budowę drogi dla rowerów, jednak analiza wykazała, że na wskazanym odcinku nie ma możliwości zaprojektowania jej w wymaganej szerokości. W efekcie samorząd zdecydował o zmianie zakresu i przygotowaniu drogi dla pieszych.

Informację przedstawił starosta podczas omawiania inwestycji prowadzonych na terenie gminy Opatów. Jednym z realizowanych obecnie działań jest opracowanie dokumentacji projektowych dla trzech zadań. Najwięcej zmian dotyczy inwestycji w Waleńczowie. Dokumentacja kosztuje 60 tys. zł. Po rozpoczęciu analiz okazało się jednak, że pierwotnego wariantu nie da się zachować.

– Niestety po analizie w związku z brakiem możliwości zaprojektowania drogi dla rowerów o normatywnej szerokości. Doszliśmy do wniosku, że zostanie zlecona droga dla pieszych na całym tym odcinku – poinformował.

Oznacza to, że oczekiwana infrastruktura rowerowa nie powstanie w zakładanym kształcie. Zamiast niej przygotowywany będzie ciąg pieszy. Podczas sesji nie przedstawiono szczegółów dotyczących tego, co dokładnie uniemożliwia zachowanie normatywnej szerokości – czy chodzi o granice pasa drogowego, istniejącą zabudowę, urządzenia infrastruktury czy inne ograniczenia terenowe.

Starosta poinformował również o dwóch kolejnych dokumentacjach. Dla Iwanowic Małych przygotowywany jest projekt przebudowy drogi powiatowej poprzez budowę drogi dla pieszych za 88,5 tys. zł. Kolejne zadanie dotyczy Wilkowiecka i ma kosztować 54 tys. zł.

– Wszystkie dokumentacje mają być gotowe do 23 września – dodał.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Ukrywał się przed więzieniem. Policja znalazła u niego ponad pół kilograma narkotyków

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku

Miał trafić do więzienia za wcześniejsze przestępstwa, ale przez pewien czas unikał wymiaru sprawiedliwości. Kłobuccy kryminalni ustalili jednak, gdzie przebywa 39-letni mieszkaniec powiatu kłobuckiego. Zatrzymali go na terenie gminy Lipie. Wtedy sprawa nabrała kolejnego wymiaru, bo podczas czynności w jego miejscu zamieszkania policjanci znaleźli ponad pół kilograma narkotyków.

Mężczyzna był poszukiwany listem gończym. Do odbycia miał karę roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności za posiadanie narkotyków, naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza oraz uszkodzenie ciała.

Policjanci zajmujący się poszukiwaniem osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości namierzyli 39-latka i zatrzymali go w miejscu zamieszkania. Szybko okazało się jednak, że na wykonaniu listu gończego ich praca się nie skończy.

W domu ujawnili różnego rodzaju substancje. Łącznie zabezpieczono 654 gramy. Wstępne badania wykazały, że ponad 199 gramów stanowiła amfetamina, a 363 gramy metamfetamina. Policjanci znaleźli także haszysz i marihuanę. Wszystkie zabezpieczone środki zostaną poddane dalszym badaniom.

Po zakończeniu czynności 39-latek został przewieziony do aresztu, gdzie rozpoczął odbywanie zasądzonej kary. Dla niego to jednak nie koniec problemów. Znalezione podczas zatrzymania narkotyki będą przedmiotem kolejnego śledztwa. Mężczyzna ma usłyszeć następne zarzuty, a kryminalni będą ustalać pochodzenie zabezpieczonych substancji i wszystkie okoliczności sprawy.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Hamaki, ognisko, boisko i nowa zieleń. Tak może wyglądać wyspa w Dankowie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Lipie

Jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Dankowie ma przejść wyraźną metamorfozę. Gmina przygotowała dwie koncepcje zagospodarowania tzw. wyspy i chce, aby ostateczny wariant został wybrany z udziałem mieszkańców.

Plan zakłada stworzenie przestrzeni, która ma łączyć funkcję wypoczynkową z rekreacyjną. Wśród proponowanych elementów znalazły się leżaki i hamaki, miejsce na ognisko, boisko do siatkówki, nowe nasadzenia, ławki, stojaki na rowery oraz miejsca postojowe.

Samorząd podkreśla, że wyspa pełni również rolę jednej z pierwszych wizytówek gminy dla osób przyjeżdżających do Dankowa. Z tego powodu inwestycja ma nie ograniczać się do prostego uporządkowania terenu, ale nadać mu bardziej spójny i nowoczesny charakter.

Największa różnica pomiędzy przygotowanymi wariantami dotyczy istniejącej sceny. Pierwsza koncepcja zakłada jej pozostawienie i wykorzystanie jako elementu dekoracyjnego całej przestrzeni. Druga przewiduje rozbiórkę obecnej konstrukcji i zastąpienie jej nowym podestem.

O tym, które rozwiązanie zostanie ostatecznie wybrane, mają współdecydować mieszkańcy. Gmina uruchomiła konsultacje i zachęca do zgłaszania opinii na temat obu propozycji.

To właśnie głos mieszkańców ma przesądzić, czy dotychczasowa scena pozostanie częścią wyspy, czy też miejsce zyska całkowicie nowy element. Link do konsultacji dostępny jest na stronie internetowej gminy.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Ciężarówki zajmują niemal cały pas. Sołtys alarmuje o niebezpiecznym wyjeździe na DK43

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Skrzyżowanie drogi Żołnierzy Września z drogą krajową nr 43 ponownie znalazło się pod ostrzałem krytyki podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów. Sołtys Zbigniew Oziębała przekonywał, że geometria skrzyżowania jest tak niekorzystna, iż większe pojazdy skręcające od strony Kłobucka muszą zajmować niemal cały pas drogi podporządkowanej. Według niego nie jest to incydentalna niedogodność, lecz powtarzające się zagrożenie.

Sołtys zwrócił uwagę na wąski wyjazd oraz znajdujący się w rejonie skrzyżowania betonowy rów i bariery. Przypomniał, że elementy zabezpieczenia były wielokrotnie uszkadzane. W jego ocenie problem powinien zostać uwzględniony przy ewentualnych przyszłych pracach drogowych.

– Już nie liczę teraz ile razy te barierki były wymieniane. Będzie z piętnaście razy i nadal to skrzyżowanie jest niebezpieczne – dodał.

W odpowiedzi przewodniczący rady zaznaczył, że na obecnym etapie nie ma planu przebudowy całej drogi Żołnierzy Września. Wskazał również, że infrastruktura przy samej DK43 należy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Tłumaczył, że lokalne służby dokonały już niewielkiej korekty miejsca dla pieszych, co miało poprawić warunki manewrowania.

Sołtys nie zgodził się jednak z tym, że problem został w ten sposób rozwiązany. Doprecyzował, że mówi o samochodach jadących z Kłobucka i skręcających w prawo.

– Kierowcy wyjeżdżają na trzy czwarte pasa do Wilkowiecka. I tutaj problem nie zniknie – odpowiedział.

Przywołał również sytuacje, których sam miał być uczestnikiem.

– Sam cofałem do tyłu, żeby wypuścić, wpuścić samochód, który zablokował drogę krajową. A parę razy mi się zdarzyło tak, że po prostu samochody te duże, ciężarowe stają, blokują cały wyjazd z Waleńczowa, wypuszczają nas, żebyśmy wyjechali na drogę krajową. Dopiero wtedy skręcają, bo się boją, że nas zahaczą – relacjonował Zbigniew Oziębała.

Przy okazji ujawniła się jeszcze jedna rozbieżność. Sołtys był przekonany, że droga Żołnierzy Września ma zostać przebudowana.

– Nie, nie ma takiej informacji na ten moment – odpowiedział przewodniczący.

Wyjaśnił natomiast, że planowane jest inne zadanie. Chodzi o budowę drogi dla pieszych na około 330-metrowym odcinku ulicy Chodakowskiego od Żołnierzy Września do ulicy Młyńskiej.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Dług Panek wzrośnie. Na koniec roku ponad osiem i pół miliona złotych, potem kolejne pożyczki

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Panki/Screenshot

Zadłużenie gminy Panki na koniec tego roku ma wynieść ponad 8,5 mln zł. W kolejnych dwóch latach dług ponownie wzrośnie, bo samorząd planuje zaciągnąć 2,5 mln zł zobowiązania na rozbudowę ujęcia wody przy ulicy Dworcowej. Jednocześnie wieloletnią prognozę finansową wydłużono aż do 2040 roku. Mimo wzrostu zadłużenia gmina zapewnia, że ustawowe wskaźniki bezpieczeństwa finansowego pozostaną zachowane.

Temat pojawił się podczas ostatniej sesji rady gminy przy procedowaniu zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Po korekcie tegoroczny deficyt samorządu wynosi blisko 1,9 mln zł, a wykorzystanie wolnych środków zwiększono o niespełna 225 tys. zł.

Największe znaczenie dla finansów kolejnych lat ma jednak planowana rozbudowa ujęcia wody. Gmina zamierza sięgnąć po łącznie 2,5 mln zł finansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Zobowiązanie ma być uruchamiane w dwóch transzach – w 2027 i 2028 roku.

Jeden z radnych zapytał podczas sesji wprost o poziom zadłużenia.

– Na koniec 2026 roku zadłużenie będzie wynosić ponad 8,5 mln zł – odpowiedziała skarbnik.

Z prognozy wynika, że po bieżącym roku dług nie będzie od razu maleć. W dwóch kolejnych latach wzrośnie w związku z planowanym finansowaniem inwestycji wodociągowej.

– No wiadomo, że w 2027-2028 będzie wzrost z racji tego, że będziemy zaciągać zadłużenie, ale jest to zadłużenie, które i tak nie przekracza 10 mln zł, a nie tak dawno mieliśmy dług powyżej 10 mln zł – mówiła skarbnik.

Samorząd rozłożył spłatę nowego zobowiązania na wiele lat. Największe raty mają przypadać dopiero na okres od 2034 do 2040 roku, kiedy przewidziano po 350 tys. zł rocznie.

Właśnie dlatego wieloletnia prognoza finansowa została wydłużona z 2035 do 2040 roku. Dokument obejmuje już nie tylko bieżące dochody i wydatki, ale również przyszłe koszty obsługi długu oraz spłatę pożyczki związanej z rozbudową ujęcia wody.

Gmina podkreśla, że mimo planowanego wzrostu zadłużenia zachowa wymagane prawem wskaźniki. W całym okresie prognozy ma być spełniona relacja określona w zapisach ustawy o finansach publicznych.

Nie zmienia to jednak faktu, że decyzje podejmowane obecnie będą miały wpływ na budżety Panek jeszcze przez wiele lat. Samorząd wchodzi w kosztowną inwestycję infrastrukturalną, której finansowanie wymaga nie tylko wykorzystania własnych środków i dofinansowania, ale również kolejnego zadłużenia.

Radni ostatecznie zaakceptowali zmiany bez sprzeciwu. Za korektą wieloletniej prognozy finansowej zagłosowało wszystkich 14 obecnych samorządowców.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Starosta studzi oczekiwania mieszkańców: Nie ma z czego poszaleć

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Prośba o kolejną inwestycję drogową uruchomiła podczas ostatniej sesji rady gminy długą i wyjątkowo szczerą wypowiedź starosty o kondycji infrastruktury oraz możliwościach finansowych powiatu. Wniosek mieszkańców dotyczący drogi ze Zwierzyńca do Iwanowic Małych i ewentualnego ciągu pieszo-rowerowego nie został odrzucony, ale nie padła też żadna obietnica jego szybkiej realizacji. Powód jest prosty – potrzeb jest znacznie więcej niż pieniędzy.

W trakcie sesji jeden z radnych pytał o plany dotyczące przyszłorocznego budżetu. Zwracał uwagę szczególnie na około 800-metrowy fragment pomiędzy Zwierzyńcem a Iwanowicami Małymi, gdzie nie ma zabudowy, oświetlenia ani szerokiego pobocza. Jego zdaniem przy przyszłym projektowaniu należałoby rozważyć wykonanie ścieżki pieszo-rowerowej.

Starosta odpowiedział, że prace nad budżetem jeszcze się nie rozpoczęły i dopiero później będzie wiadomo, które zadania mają realne szanse na realizację. Kluczowym problemem jest możliwość pozyskiwania pieniędzy zewnętrznych.

– Jeżeli chodzi o Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg, to jedno zadanie dla powiatu, 40 mln zł dla całego województwa śląskiego, jedno zadanie dla powiatu w jednym roku. No mówiąc kolokwialnie, nie ma z czego poszaleć – mówił.

Wskazał również skalę zaległości. Powiat zarządza setkami kilometrów dróg, z których tylko część ma odpowiadać oczekiwanemu standardowi.

– Cały powiat ma naprawdę wiele, wiele dróg, 382 kilometry dróg powiatowych, które tak naprawdę, nie wiem czy w trzydziestu kilku procentach można powiedzieć, że są zrobione w jakimś tam standardzie – stwierdził.

Starosta zestawił też koszty prowadzonych przez powiat modernizacji z inwestycjami realizowanymi na drogach wyższych kategorii. W jego ocenie samorządy lokalne zwyczajnie nie są w stanie finansować wszystkich dróg w takim standardzie jak duże inwestycje wojewódzkie. Nie chciał więc deklarować terminu wykonania postulowanego odcinka.

– Ja nie lubię nikogo klepać po ramieniu, obiecywać, a wiem, że tego nie zrealizuję. Ja tak nie będę mówił. Z całym szacunkiem, mimo że wiem, że niekiedy to działa na moją niekorzyść. Niestety. Ja wolę mówić prawdę. Możliwości takie mamy, jakie mamy – podkreślił.

Na sesji padło również wyraźnie, że w przypadku wielu powiatowych inwestycji kluczowe staje się finansowe zaangażowanie gmin. Radny nie naciskał na natychmiastową obietnicę, ale zaapelował, aby temat nie zniknął.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Panki mają plan ogólny. Radni zakończyli procedurę rozpoczętą w 2024 roku

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Rada Gminy Panki jednogłośnie uchwaliła plan ogólny obejmujący cały obszar samorządu. Dokument zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego i będzie jednym z podstawowych aktów określających przyszłe zasady zagospodarowania gminy. Procedura trwała od marca 2024 roku. Mimo znaczenia dokumentu podczas sesji radni nie zadali do projektu ani jednego pytania.

Plan ogólny był jedną z najważniejszych uchwał procedowanych podczas ostatniej sesji. Dokument obejmuje całą gminę w jej granicach administracyjnych i kończy ponad dwuletni proces planistyczny. Podczas obrad przypomniano, że prace rozpoczęły się jeszcze w marcu 2024 roku, kiedy rada podjęła uchwałę intencyjną o przystąpieniu do sporządzenia nowego dokumentu.

Znaczenie planu wynika przede wszystkim ze zmian w systemie planowania przestrzennego. Dotychczasowe studium przestanie pełnić swoją funkcję, a jego miejsce zajmie plan ogólny mający status aktu prawa miejscowego.

– Cały proces planistyczny został przeprowadzony z zachowaniem wszystkich ustawowych terminów oraz procedur wynikających z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – mówił.

Na forum rady nie pojawiła się jednak żadna dyskusja dotycząca ostatecznego kształtu dokumentu. Radni nie pytali o jego wpływ na przyszłe inwestycje, możliwości zabudowy poszczególnych terenów czy konsekwencje dla właścicieli nieruchomości.

Po krótkim przedstawieniu projektu przewodniczący przeszedł bezpośrednio do procedowania uchwały. Za jej przyjęciem zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Nowe technologie wejdą do klas. Przystajń pozyskała środki dla dwóch szkół

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Dwie szkoły z gminy Przystajń zostaną doposażone w nowy sprzęt komputerowy i cyfrowe materiały do nauki. Samorząd pozyskał 90 tys. zł z rządowego programu „Cyfrowy Uczeń”, a pieniądze zostaną podzielone po równo pomiędzy szkoły podstawowe w Przystajni i Borze Zajacińskim.

Za pozyskane środki mają zostać kupione komputery, laptopy i tablety, a także specjalistyczne oprogramowanie oraz cyfrowe materiały edukacyjne i ćwiczeniowe. W praktyce oznacza to nie tylko odnowienie szkolnego sprzętu, ale też poszerzenie możliwości prowadzenia zajęć z wykorzystaniem nowych technologii. Całe zadanie kosztować będzie 112,5 tys. zł. Oprócz 90 tys. zł pochodzących z budżetu państwa gmina dołoży 22,5 tys. zł własnych środków.

Program „Cyfrowy Uczeń”, zaplanowany do 2029 roku, ma wspierać szkoły w rozwijaniu kompetencji cyfrowych dzieci i młodzieży. Obejmuje między innymi wykorzystanie nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji, rozwój cyfrowych metod nauczania i zasobów dydaktycznych, szkolenie nauczycieli oraz doposażanie placówek.

Założenie programu wykracza więc poza sam zakup urządzeń. Sprzęt ma być narzędziem do prowadzenia bardziej nowoczesnych zajęć, pracy z cyfrowymi materiałami oraz rozwijania umiejętności, które coraz częściej stają się podstawą codziennej nauki i późniejszego funkcjonowania na rynku pracy.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Rusza duża inwestycja drogowa w Łobodnie. Przebudowa potrwa ponad rok

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Burmistrz Jerzy Zakrzewski podpisał umowę na realizację drugiego etapu przebudowy ulicy Strażackiej w Łobodnie. Inwestycję wykona firma z Lublińca, a wartość zadania wynosi blisko 2,8 mln zł.

Zakres prac obejmuje zarówno roboty drogowe, jak i sanitarne. W ramach inwestycji powstanie między innymi kanalizacja deszczowa wraz z wylotem do rowu, a przebieg ulicy zostanie skorygowany.

Przewidziano również budowę chodnika oraz przebudowę i wykonanie zjazdów prowadzących z ulicy Strażackiej do sąsiednich posesji. Wykonawca zajmie się także umocnieniem skarp i poboczy oraz zagospodarowaniem terenów zielonych. W planach znalazł się montaż elementów małej architektury, a także wycinka roślinności w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia robót.

Część sanitarna zadania obejmuje budowę grawitacyjnej sieci kanalizacji deszczowej, wykonanie wpustów wraz z przykanalikami oraz odwodnienie pasa prowadzonych robót ziemnych i wykopów.

Wartość podpisanej umowy wynosi prawie 2,8 mln zł. Samorząd pozyskał na realizację inwestycji dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.

Wykonawca będzie ma trzynaście miesięcy na zakończenie wszystkich prac.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Budżet Opatowa z większym deficytem i kredytem. Radni przyjęli zmiany bez jednego pytania

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Opatów/Screenshot

Ponad 2,13 mln zł deficytu, przeszło 3,28 mln zł przychodów i blisko 957 tys. zł przewidywanych kredytów oraz pożyczek – takie liczby znalazły się w zmienionym budżecie gminy Opatów na ten rok. Mimo skali zmian projekt nie wywołał podczas sesji żadnej dyskusji. Czternastu obecnych radnych zagłosowało za.

Z przedstawionego projektu wynikało, że dochody budżetu zwiększono o ponad 107 tys. zł do poziomu 56,3 mln zł. Jednocześnie wzrosły dochody bieżące, natomiast dochody majątkowe zostały zmniejszone. Jeszcze większa zmiana dotyczyła strony wydatkowej. Łączne wydatki zwiększono o blisko 343 tys. zł, do kwoty prawie 58,5 mln zł. Wydatki bieżące wzrosły, podczas gdy majątkowe zostały obniżone.

Najistotniejszą liczbą pozostaje jednak wynik budżetu. Deficyt ustalono na poziomie 2,13 mln zł.

Zgodnie z przedstawioną uchwałą ma on zostać pokryty z kilku źródeł. Z niewykorzystanych środków z lat poprzednich, środków wynikających z rozliczeń projektów, wolnych środków oraz kredytów i pożyczek. Te ostatnie wskazano w wysokości 957 tys. zł.

Łączne przychody gminy zwiększono o 235 tys. zł i mają wynosić 3,28 mln zł. Zmiany objęły także plan dotacji oraz fundusz sołecki. Mimo wartości finansowych i zwiększenia planowanych przychodów dłużnych, żaden z radnych nie zabrał głosu. Po odczytaniu projektu przewodniczący zaprosił do zadawania pytań, ale takich nie było. W głosowaniu udział wzięło 14 radnych. Wszyscy opowiedzieli się za zmianą budżetu, nikt nie był przeciw i nikt się nie wstrzymał. Podobnie bez dyskusji przyjęto chwilę później korektę wieloletniej prognozy finansowej gminy na lata 2026-2032.

Sesja pokazała tym samym wyraźny kontrast. W sprawach dotyczących diet, autorstwa inwestycji czy lokalnych dróg emocji nie brakowało. Przy zmianach obejmujących milionowy deficyt i prawie 1 mln zł kredytów oraz pożyczek radni wątpliwości już nie mieli.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Kto chce przypisać sobie sukces przy DK43? Na sesji w Opatowie zaczęło iskrzyć o ścieżkę rowerową

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Planowana ścieżka rowerowa przy drodze krajowej nr 43 wywołała podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów dyskusję, w której sama inwestycja szybko zeszła na drugi plan. Znacznie więcej emocji wzbudziło pytanie, komu właściwie należy przypisać zasługi za doprowadzenie przedsięwzięcia do obecnego etapu. O swoje miejsce w tej historii upomnieli się zarówno przedstawiciele samorządu, jak i mieszkańcy, którzy – jak przypomniano – zabiegają o ścieżkę od kilkunastu lat.

Temat rozpoczął radny Dariusz Zając. Zwrócił uwagę, że z punktu widzenia mieszkańców, obserwujących samorząd głównie przez internet, nie zawsze jest jasne, kto stoi za konkretnymi przedsięwzięciami i jaka jest rola poszczególnych instytucji.

– Chodziło mi właśnie o to, że mieszkańcy nie rozumieli, kto jest wykonawcą, kto jest inicjatorem, kto finansuje te poszczególne prace, o których tutaj procedujemy – mówił.

Przy okazji radny zauważył, że wójt wyraźnie mocniej zaczął informować o działaniach urzędu. Włodarz wykorzystał ten wątek do szerszej uwagi na temat przypisywania sobie sukcesów związanych z inwestycjami. Podkreślał, że poparcie dla przedsięwzięcia jest cenne, ale nie powinno zacierać informacji o tym, kto faktycznie rozpoczął działania.

– I oczywiście, jeśli ktoś do tego jeszcze chce się przyczynić, znaczy mówi, że to jest bardzo dobry pomysł i tak zróbmy, i tak wspieram tę inicjatywę, to bardzo dobrze. Tylko trzeba pamiętać o tym, kto jest inicjatorem takich rozwiązań. Zwracam na to uwagę – podkreślił Zdzisław Makles.

Jeszcze ostrzej zabrzmiał fragment dotyczący publicznego chwalenia się efektami inwestycji. Makles przeciwstawił obecność na zdjęciach pracy wykonywanej przez urzędników przy dokumentacji, korektach i rozliczeniach.

– Dlatego podkreślam, robienie sobie fotografii, że jest sukces, to jest fajne pod warunkiem, że się klimat wokół tego dobry robi. Ale ja bym tego człowieka, który fotografuje się, zaprosił tutaj do tego działu inwestycji, niech by te wnioski poprzerabiał. Jakby usiadł, to by spokorniał – mówił.

Ta wypowiedź wywołała reakcję radnej Marzeny Kędziory. Przypomniała, że starania o ścieżkę przy DK43 nie zaczęły się wraz z obecnymi rozmowami prowadzonymi przez gminę. Według niej wnioski mieszkańców pojawiały się już wiele lat temu.

– Ja się muszę tutaj odnieść, bo skoro mówimy już o tych inicjatorach z gminy Opatów, o ścieżkę przy drodze wnioskowały od 16 lat Iwanowice Małe i Iwanowice-Naboków. Przepraszam odwrotnie. Iwanowice-Naboków w pierwszej kolejności i Iwanowice Małe też kilka razy składały pismo – powiedziała.

Radna zaznaczyła też, że mieszkańcy przez lata słyszeli, iż realizacja takiego zadania będzie możliwa dopiero przy większej przebudowie drogi krajowej. Dlatego, kiedy pojawiła się realna szansa na wykonanie odcinka, nie chciała, by wieloletnie zabiegi lokalnej społeczności zniknęły z publicznej narracji.

– My byliśmy tym odcinkiem najbardziej zainteresowani. My żeśmy o to wnioskowali, więc też bym tutaj nie chciała, żeby mieszkańcy byli pomijani, jeżeli chodzi o takie kwestie – zaznaczyła Kędziora.

CZYTAJ DALEJ

Przystajń

Był egzamin, jest awans. Kolejny szczebel kariery zdobyty

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Przystajń

Pięć nauczycielek pracujących w placówkach oświatowych na terenie gminy Przystajń uzyskało stopień nauczyciela mianowanego. Akty nadania wręczono z końcem sierpnia podczas uroczystości z udziałem wójta Henryka Macha.

Awans poprzedziło zdanie egzaminu, podczas którego nauczycielki musiały wykazać się wiedzą i umiejętnościami wymaganymi na kolejnym etapie rozwoju zawodowego. Po zakończeniu procedury złożyły ślubowanie i odebrały akty mianowania.

– W gronie awansowanych znalazły się Urszula Kierat i Klaudia Krawczyk-Damiak z Gminnego Przedszkola Publicznego w Przystajni oraz Klaudia Brodziak, Katarzyna Krawczyk i Kamila Pisarek z Publicznej Szkoły Podstawowej w Borze Zajacińskim – informuje Agnieszka Janik, kierownik referatu oświaty urzędu gminy.

Uzyskanie stopnia nauczyciela mianowanego to jeden z ważniejszych etapów zawodowej ścieżki pedagogów. Oznacza formalne potwierdzenie ich dotychczasowego rozwoju, zdobytego doświadczenia i kompetencji wykorzystywanych w codziennej pracy z dziećmi i młodzieżą.

Podczas spotkania wójt Henryk Mach pogratulował nauczycielkom osiągniętego wyniku i życzył im dalszej satysfakcji z pracy, sukcesów zawodowych oraz niegasnącej pasji w kształceniu kolejnych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Coraz więcej dzieci potrzebuje specjalistycznej pomocy. Gmina mówi wprost o rosnącej skali problemu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

W szkołach i przedszkolach prowadzonych przez gminę Panki rośnie zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną i pedagogiczną. Podczas ostatniej sesji radni przyjęli uchwałę utrzymującą tygodniowy wymiar zajęć specjalistów na poziomie 22 godzin. W uzasadnieniu wprost wskazano na coraz większą liczbę uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. Urząd nie ukrywał przy tym, że przy ustalaniu pensum znaczenie ma również czynnik ekonomiczny.

Uchwała dotyczy pedagogów, psychologów, logopedów, doradców zawodowych, terapeutów pedagogicznych oraz pedagogów specjalnych zatrudnionych w placówkach prowadzonych przez gminę. Dla wszystkich tych stanowisk ustalono tygodniowy obowiązkowy wymiar zajęć na maksymalnym dopuszczalnym przez przepisy poziomie 22 godzin.

Podczas uzasadniania projektu jedna z urzędniczek zwróciła uwagę, że decyzja nie ma wyłącznie formalnego charakteru. W miejscowych placówkach systematycznie rośnie bowiem zapotrzebowanie na specjalistyczne wsparcie.

– Gmina rok rocznie odnotowuje zwiększone zapotrzebowanie na wsparcie psychologiczno-pedagogiczne dzieci i młodzieży w podległych jednostkach oświatowych. Do szkół i przedszkoli trafia coraz więcej uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego – mówiła.

Jak zaznaczono podczas obrad, pomocy specjalistów potrzebują nie tylko sami uczniowie. Psycholodzy, pedagodzy specjalni czy terapeuci wspierają również nauczycieli w prowadzeniu procesu dydaktycznego i wychowawczego, a ich praca obejmuje także kontakt z rodzicami.

Gmina zdecydowała się więc nie obniżać obowiązkowego wymiaru godzin. W uzasadnieniu przekonywano, że ograniczenie pensum oznaczałoby jednocześnie zmniejszenie dostępności specjalistów dla całej społeczności szkolnej.

– Określenie niższego wymiaru zajęć w tygodniu niż 22 godziny byłoby zamykaniem się na te potrzeby – argumentowano.

Podczas sesji padło jednak również stwierdzenie pokazujące finansowy wymiar decyzji.

– Nie bez znaczenia dla gminy jest tu także czynnik ekonomiczny – zaznaczono.

Projekt został wcześniej pozytywnie zaopiniowany przez reprezentatywne związki zawodowe. Uchwałę przyjęto jednogłośnie.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE