Obserwuj nas

Powiat częstochowski

Mammobus odwiedzi siedem gmin. Panie będą mogły bezpłatnie zbadać piersi

fot. materiały prasowe Lux Med

Opublikowany

,

Od 12 do 18 lipca mieszkanki powiatu częstochowskiego, liczące od 50 do 69 wiosen będą miały okazje nieodpłatnie poddać się badaniu mammograficznemu. Mobilna pracownia zawita do Lelowa, Blachowni, Kłomnic, Mykanowa, Koniecpola, Mstowa i Dąbrowy Zielonej.

Akcja realizowana jest w ramach populacyjnego programu wczesnego wykrywania raka piersi. Kobiety, które ukończyły pięćdziesiąty rok życia mogą wykonywać badanie nieodpłatnie, co dwa lata. Warto o tym pamiętać, bowiem wraz z wiekiem wzrasta ryzyko zachorowania na nowotwór. Badanie nie wymaga skierowania od lekarza, trwa zaledwie kilka minut i polega na zrobieniu czterech zdjęć rentgenowskich. Co ważne, jest całkowicie bezpieczne.

– Mammografia jest najbardziej czułym i specyficznym badaniem w zwalczaniu raka piersi – tłumaczy dr Małgorzata Cymerman z Lux Med, firmy której pracownia mammograficzna odwiedzi powiat. – To obrazowa metoda badania gruczołu piersiowego z użyciem minimalnej dawki promieniowania rentgenowskiego. W jego trakcie wykonuje się po dwa zdjęcia każdej piersi. Badanie pozwala na rozpoznanie i wykrycie zmian bezobjawowych w bardzo wczesnym etapie rozwoju. W czasie kiedy nie są one wyczuwalne przez samą kobietę lub lekarza, co bardzo istotnie zwiększa szansę wyleczenia – podkreśla.

By móc się przebadać, konieczna jest wcześniejsza rejestracja. Chęć uczestnictwa można zgłaszać od poniedziałku do soboty dzwoniąc pod numer telefonu 58 666 24 44. Możliwa jest także rejestracja przez internet. Wystarczy wypełnić formularz, który znajduje się tutaj.

Badania odbywać się będą w:

Lelowie – 12 lipca (ul. Szczekocińska 18)
Blachowni – 12-13 lipca (ul. Sienkiewicza 22)
Kłomnice – 13 lipca (ul. Strażacka 20)
Mykanów – 17 lipca (ul. Samorządowa 1)
Koniecpol – 17 lipca (ul. Armii Krajowej 2)
Mstów – 18 lipca 2018 (ul. 16 Stycznia 14)
Dąbrowa Zielona – 18 lipca (ul. Kościuszki 47)

Istotnym elementem badania jest ocena porównawcza wyników z poprzednich badań, dlatego warto przynieść ze sobą dokumentację medyczną z poprzednich mammografii.

Lelów

Archeolodzy znów odsłaniają tajemnice sprzed tysiąca lat. Cmentarzysko w Ślęzanach wciąż zaskakuje

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Gminny Ośrodek Kultury w Lelowie

Na polach w Ślęzanach trwa czwarty sezon badań jednego z najciekawszych wczesnośredniowiecznych cmentarzysk w tej części regionu. Dotychczas archeolodzy odsłonili już ponad 20 grobów szkieletowych datowanych od połowy XI do połowy XII wieku. Tegoroczne prace przyniosły kolejne pochówki, a szczególną uwagę badaczy zwróciły trzy groby zawierające wyposażenie. Historia tego miejsca zaczęła się jednak od przypadkowego odkrycia topora i ludzkich kości.

Badania prowadzi dr Bartłomiej Szmoniewski z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. W pracach uczestniczy również mgr Katarzyna Sobota-Liwoch z Muzeum Schoena w Sosnowcu, odpowiedzialna za analizy antropologiczne. Zespół wspierają wolontariusze przyjeżdżający do Lelowa z różnych części kraju, między innymi z Gdańska czy Krosna. W tym roku w wykopaliskach uczestniczą również osoby z zagranicy, w tym ze Stambułu.

Cmentarzysko ma już za sobą niezwykle interesującą historię badań. Wszystko zaczęło się w 2022 roku od informacji o znalezieniu na polu w Ślęzanach żelaznego topora oraz ludzkich kości. Po zgłoszeniu znaleziska i rozpoczęciu badań okazało się, że pod warstwą ziemi znajduje się wczesnośredniowieczna nekropolia. Już podczas pierwszego sezonu odsłonięto pięć pochówków.

Znaleziska szybko pokazały, że nie są to zwykłe, pozbawione wyposażenia mogiły. W jednym z pierwszych odkrytych grobów, określanym wówczas jako pochówek „wojownika”, natrafiono na topór, pierścień i nóż. W grobie dziecka znaleziono jedenaście kabłączków skroniowych, czyli charakterystycznych ozdób występujących we wczesnym średniowieczu. Archeolodzy wydobyli również srebrne paciory, krzesiwo, pozostałości wiadra z żelaznymi obręczami oraz monety, w tym denary krzyżowe i fragment denara czeskiego księcia Brzetysława. Już wtedy dr Szmoniewski oceniał, że pod względem stanu zachowania jest to wyjątkowe stanowisko.

Kolejne sezony tylko potwierdziły potencjał tego miejsca. Szczególnie bogate rezultaty przyniosły badania prowadzone w 2025 roku. Wówczas odkryto trzynaście kolejnych grobów – osiem męskich, trzy kobiece i dwa dziecięce, w tym pochówek niemowlęcia. W grobach kobiecych znajdowały się między innymi szklane i srebrne paciorki oraz kabłączki skroniowe, natomiast przy pochówkach męskich odkrywano krzesiwa.

Jeszcze większe zainteresowanie wzbudziły przedmioty związane z obrzędami pogrzebowymi. Archeolodzy natrafili na dwa gliniane naczynia i pozostałości dwóch drewnianych wiaderek z żelaznymi obręczami. Jednym z najbardziej niezwykłych odkryć była pisanka umieszczona w grobie mężczyzny. Fragmenty skorupki jajka znaleziono również w pochówku dziecka. Takie przedmioty mogą być dla badaczy ważnym źródłem wiedzy o wierzeniach, symbolice i zwyczajach pogrzebowych ludzi żyjących na tych terenach około tysiąca lat temu.

Znaczenie stanowiska nie ogranicza się więc wyłącznie do liczby odkrywanych grobów. Układ pochówków, sposób ułożenia zmarłych, ich płeć i wiek, a przede wszystkim znajdujące się przy nich przedmioty pozwalają stopniowo odtwarzać obraz społeczności zamieszkującej okolice dzisiejszego Lelowa w XI i XII wieku. Już po pierwszym sezonie zapowiadano również specjalistyczne badania odnalezionych szczątków, w tym analizy DNA.

Badania ze Ślęzan weszły już także do obiegu naukowego. W 2024 roku ukazał się rozdział poświęcony wczesnośredniowiecznemu cmentarzysku w autorstwa Katarzyny Soboty-Liwoch, Bartłomieja Szmoniewskiego i Dariusza Rozmusa. Publikacja znalazła się w monografii „Ślady codzienności, ślady przeszłości. Czytanie lokalnej historii Lelowa i okolicy”.

Teraz archeolodzy wrócili na stanowisko po raz czwarty. Dotychczasowy bilans przekroczył już 20 odkrytych grobów, a w tegorocznym sezonie trzy pochówki zwróciły szczególną uwagę ze względu na znalezione przy zmarłych wyposażenie. Prace nadal trwają, dlatego lista odkryć może się jeszcze powiększyć.

Po zakończeniu badań zabytki mają zostać przekazane do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Planowana jest tam ekspozycja znalezisk pochodzących z lelowskiego cmentarzyska. Dzięki temu przedmioty, które przez blisko tysiąc lat pozostawały ukryte pod ziemią, będzie można nie tylko poddać dalszym analizom, ale również udostępnić zwiedzającym.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Modele na wodzie, dogtrekking i widowiskowe agility. W Złotym Potoku szykuje się kolejny weekend pełen atrakcji

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Miłośnicy aktywnego wypoczynku, psów i modelarstwa będą mieli pod koniec sierpnia kilka powodów, by odwiedzić Złoty Potok. W sobotę, 29 sierpnia, nad Stawem Amerykan odbędzie się III Piknik Modelarski, tego samego dnia miejscowość stanie się także areną kolejnej edycji Pucharu Polski w Dogtrekkingu. W ten sam weekend na Błoniach Złotopotockich zaplanowano ponadto zawody agility „Jump for Gold”.

Jedną z propozycji będzie III Piknik Modelarski w Złotym Potoku. Wydarzenie rozpocznie się o godz. 11.00 nad Stawem Amerykan, który na kilka godzin zamieni się w miejsce pokazów zdalnie sterowanych modeli pływających.

Na wodzie będzie można zobaczyć między innymi miniaturowe repliki statków, jachtów i łodzi motorowych. Organizatorzy zapowiadają zarówno modele RC, jak i konstrukcje redukcyjne, których wykonanie często wymaga wielu godzin precyzyjnej pracy. Uczestnicy pikniku będą mogli nie tylko obserwować je podczas pokazów, ale również porozmawiać z ich konstruktorami i dowiedzieć się, jak powstają takie miniaturowe jednostki. Wstęp na piknik jest bezpłatny.

Tego samego dnia Złoty Potok przyciągnie także miłośników aktywności z psami. W sobotę, 29 sierpnia, odbędzie się kolejna edycja Pucharu Polski w Dogtrekkingu. Uczestnicy wraz ze swoimi czworonogami będą mogli zmierzyć się z trasami o różnym stopniu trudności.

Najkrótszy wariant, określany jako „Chihuahua”, liczy od 5 do 7 kilometrów i skierowany jest między innymi do debiutantów oraz rodzin. Trasa „Mini” to około 15 kilometrów, natomiast najbardziej wymagający wariant „Mid” będzie liczył do 25 kilometrów. Organizatorzy przypominają, że niższe wpisowe obowiązuje do 19 sierpnia, natomiast internetowe zapisy zostaną zamknięte 27 sierpnia.

Na tym nie koniec atrakcji dla sympatyków psich sportów. W ten sam weekend na Błoniach Złotopotockich odbędą się również zawody agility „Jump for Gold”. To konkurencja, w której psy pokonują przygotowany tor przeszkód, a o wyniku decydują szybkość, precyzja i współpraca czworonoga z przewodnikiem.

Końcówka sierpnia w Złotym Potoku zapowiada się więc wyjątkowo różnorodnie. W jednym miejscu spotkają się pasjonaci precyzyjnie wykonanych modeli, uczestnicy sportowej rywalizacji z psami oraz widzowie szukający widowiskowych pokazów. Wszystko w otoczeniu jednego z najbardziej rozpoznawalnych zakątków gminy Janów.

CZYTAJ DALEJ

Koniecpol

Klasyczne samochody opanują Koniecpol. Jubileuszowy rajd zakończy się wielkim zlotem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Miłośnicy dawnej motoryzacji będą mieli we wrześniu wyjątkowy powód, by odwiedzić Koniecpol. W niedzielę, 13 września, na terenie Targowiska Miejskiego odbędą się „Klasyczne Dożynki”, które będą jednocześnie finałem 10. Jubileuszowego Rajdu Turystycznego stowarzyszenia Bielskie Klasyki Nocą. Organizatorzy zapraszają właścicieli samochodów zabytkowych, klasyków i youngtimerów, a także kluby zrzeszające pasjonatów motoryzacji.

Spotkanie rozpocznie się o godz. 12.00 na Targowisku Miejskim przy ulicy Rzecznej w Koniecpolu. Na teren imprezy automatycznie wpuszczane będą wszystkie pojazdy wyprodukowane do 1995 roku. Właściciele młodszych, ale interesujących samochodów również mogą wziąć udział w wydarzeniu, jednak wcześniej powinni skontaktować się z organizatorami, którzy będą indywidualnie rozpatrywać takie zgłoszenia.

Koniecpol nie został wybrany przypadkowo. To właśnie tutaj stowarzyszenie Bielskie Klasyki Nocą postanowiło zakończyć swój jubileuszowy, dziesiąty rajd turystyczny przygotowany z okazji dziesięciolecia działalności organizacji. Uczestnicy rajdu wyruszą z Bielska-Białej już w sobotę, 12 września. Przed nimi będzie licząca około 200 kilometrów trasa pełna zadań, pytań i motoryzacyjnych wyzwań. Meta została wyznaczona właśnie na terenie koniecpolskiego targowiska. Następnego dnia do uczestników rajdu dołączą kolejni właściciele klasycznych i zabytkowych samochodów.

W niedzielę parking ma zamienić się w dużą wystawę motoryzacyjnej historii. Wśród prezentowanych pojazdów będzie można spodziewać się zarówno samochodów pamiętających czasy PRL-u, jak i zagranicznych klasyków czy coraz popularniejszych youngtimerów.

Organizatorzy zapowiadają, że samo oglądanie samochodów nie będzie jedyną atrakcją. Spośród pojazdów obecnych na zlocie wybrane zostaną najciekawsze egzemplarze. Przyznany zostanie również Puchar Burmistrza Koniecpola.

W programie przewidziano ponadto konkursy wiedzy motoryzacyjnej oraz próby związane ze sprawnością prowadzenia pojazdu. Spotkanie ma być także okazją do rozmów z właścicielami klasyków, poznania historii prezentowanych samochodów i spotkania przedstawicieli klubów motoryzacyjnych.

„Klasyczne Dożynki” będą wydarzeniem otwartym zarówno dla właścicieli zabytkowych pojazdów, jak i wszystkich miłośników motoryzacji sprzed lat. Zlot będzie jednocześnie jedną z imprez towarzyszących gminnym dożynkom.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Witacze gotowe, gmina przystrojona. Jutro Dąbrowa Zielona będzie świętować dożynki

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

Jutro w Dąbrowie Zielonej mieszkańcy, rolnicy i goście spotkają się na Dożynkach Gminnych, by wspólnie podziękować za tegoroczne plony. Będzie tradycyjny korowód, prezentacja sołectw, konkursy, koncerty i wieczorna zabawa. Na scenie pojawią się między innymi Spontan i Czadoman.

Uroczystości rozpoczną się o godz. 14.00 nabożeństwem dziękczynnym w kościele parafialnym w Dąbrowie Zielonej. Msza odprawiona zostanie w intencji rolników oraz wszystkich mieszkańców gminy.

Godzinę później wyruszy tradycyjny korowód dożynkowy, który przejdzie na boisko w Dąbrowie Zielonej. Tam o godz. 15.15 nastąpi oficjalne otwarcie święta plonów. Jednym z najbardziej kolorowych punktów popołudnia będzie prezentacja sołectw. 

Od godz. 16.30 będzie można zobaczyć przygotowane przez mieszkańców wieńce dożynkowe i witacze. Wtedy też rozstrzygnięte zostaną konkursy na najpiękniejszy wieniec oraz najbardziej pomysłową dekorację.

Po części obrzędowej przyjdzie czas na muzykę. O godz. 18.00 wystąpi zespół Spontan. Na scenie zaprezentują się również Młodzieżowa Orkiestra Dęta Dąbrowa Zielona, mażoretki Vivat oraz uczestnicy studia wokalnego działającego przy miejscowym ośrodku kultury.

Największe emocje organizatorzy zostawili na wieczór. O godz. 20.00 przed publicznością wystąpi Czadoman, a po jego koncercie zabawa będzie kontynuowana przy muzyce DJ-a.

Dożynki nie ograniczą się jednak do sceny. Na boisku pojawią się stoiska kół gospodyń wiejskich, punkty promocyjne i gastronomiczne. Dla najmłodszych przygotowano dmuchańce i animacje, a w programie znalazły się także efektowne pokazy transformerów. Jedną z dodatkowych atrakcji będzie możliwość przelecenia się śmigłowcem.

Jutro Dąbrowa Zielona będzie więc świętować od popołudnia do późnego wieczora. Najpierw zgodnie z dożynkową tradycją, później już przy muzyce, koncertach i wspólnej zabawie.

– Do zobaczenia w sobotę. Przybywajcie państwo całymi rodzinami. Będzie pięknie, radośnie i po gospodarsku – zachęca i zaprasza wójt Joanna Sokolińska.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Złoty Potok znów należał do czworonogów. Setki psów, ringowe emocje i Lea, która skradła finał

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta i Gminy Janów

Przez dwa dni błonia nad Stawem Amerykan w Złotym Potoku zamieniły się w jeden wielki ring. Przyjechali hodowcy i wystawcy z Polski oraz zagranicy, a wraz z nimi setki psów – od ras doskonale znanych po takie, które na co dzień trudno spotkać nawet podczas długiego spaceru. Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych po raz kolejny pokazała, że kynologia potrafi przyciągnąć nie tylko fachowców, ale również całe rodziny i zwykłych miłośników czworonogów.

Już od pierwszych godzin na błoniach było tłoczno. Jedni przyszli zobaczyć swoich faworytów, inni dopiero na miejscu odkrywali, jak różnorodny jest świat rasowych psów. Na ringach liczył się każdy szczegół – budowa, ruch, kondycja, sposób prezentacji i zgodność ze wzorcem rasy.

I właśnie ta różnorodność sprawiła, że przez cały weekend było na co patrzeć. Obok efektownych prezentacji psów na ringach można było obserwować także zawodników startujących w konkurencjach posłuszeństwa. Dla publiczności był to jeden z tych momentów, w których najlepiej widać, ile pracy kryje się za pozornie prostym wykonaniem komendy – precyzja i kontakt przewodnika z psem potrafiły robić ogromne wrażenie.

Nie brakowało również rozmów z hodowcami. Dla wielu odwiedzających wystawa była okazją, by z bliska zobaczyć rasy znane dotąd głównie ze zdjęć, dopytać o ich charakter, wymagania czy pielęgnację i podejrzeć, jak wygląda przygotowanie psa do wejścia na ring. Taki właśnie edukacyjny wymiar wydarzenia organizatorzy podkreślali jeszcze przed jego rozpoczęciem.

Na najmłodszych czekała bezpłatna strefa z dmuchańcami, a drugiego dnia także animacje i konkursy. Dzięki temu wystawa nie zamknęła się w świecie ocen sędziowskich i rodowodów. Nad Amerykanem powstała po prostu duża, wakacyjna impreza, w której główną rolę grały psy.

Finał drugiego dnia przyniósł również lokalny akcent. Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Janów Edwarda Moskalika zdobyła Lea, zwana Basią – suczka rasy Yorkshire Terrier. Nagrodę w imieniu burmistrza wręczyła sekretarz miasta i gminy Iwona Boroń.

Tegoroczna odsłona wystawy potwierdziła, że błonia nad Stawem Amerykan dobrze sprawdzają się w roli plenerowej areny dużych wydarzeń. Po ostatnich ocenach ringi opustoszały, ale przez dwa dni Złoty Potok miał zdecydowanie więcej łap niż zwykle. I sądząc po zainteresowaniu publiczności, psia wystawa coraz mocniej wpisuje się w kalendarz wydarzeń, na które warto tu czekać przez cały rok.

CZYTAJ DALEJ

Rędziny

Sześćdziesiąt lat Lotnika Kościelec. Szykują jutro całodniowe święto z mocnym finałem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Lotnik Kościelec/Facebook

Sześć dekad historii, setki rozegranych spotkań, kolejne pokolenia zawodników i kibiców. LKS Lotnik Kościelec świętuje w tym roku 60-lecie działalności i zamierza zrobić to z rozmachem. W najbliższą sobotę, 15 sierpnia, klub zaprasza na całodniowy jubileusz, w którym piłka nożna będzie najważniejsza, ale zdecydowanie nie jedyna.

Historia Lotnika rozpoczęła się w 1966 roku. Nazwa klubu od początku nawiązywała do pobliskiego lotniska, od lat mocno wpisanego w krajobraz i tożsamość Kościelca. Początki były skromne, bo pierwsze boisko urządzono w miejscu dawnych stodół, a zawodnicy przez lata korzystali z niewielkiego zaplecza przy miejscowej OSP. Z czasem klub konsekwentnie piął się po kolejnych szczeblach rozgrywek. Z klasy C dotarł aż do IV ligi, a szczególnie udany okres przypadł na końcówkę lat 90-tych ubiegłego wieku. W sezonie 1998/1999 Lotnik wygrał częstochowską klasę okręgową, zdobywając 69 punktów i strzelając aż 101 bramek.

Do Kościelca przyjeżdżały drużyny z dużo większych piłkarskich ośrodków. Lotnik potrafił pokonać Piasta Gliwice, a ligowy mecz z Rakowem Częstochowa w 2001 roku, zakończony remisem 2:2, oglądało około 1300 kibiców. To jeden z tych momentów, które do dziś zajmują szczególne miejsce w historii klubu.

Poprzedni okrągły jubileusz Lotnik świętował w 2016 roku, gdy do Kościelca przyjechał Ruch Chorzów. Teraz czas na sześćdziesiąte urodziny i kolejne duże spotkanie kilku pokoleń zawodników, działaczy oraz kibiców.

Świętowanie rozpocznie się już o godz. 10.30. Na stadionie Lotnika przy ulicy Wolności 93 jako pierwsi na murawę wyjdą najmłodsi – zaplanowano turniej zawodników Akademii Lotnika. To symboliczne otwarcie jubileuszu, bo klub chce tego dnia nie tylko wspominać sześć minionych dekad, ale również pokazać swoje kolejne pokolenie.

O godz. 11.00 odbędzie się uroczysta msza święta połączona z poświęceniem sztandaru, a godzinę później nastąpi oficjalne otwarcie festynu. Będzie czas na powitanie gości, wspomnienia i jubileuszowe przemówienia.

Później impreza nabierze bardziej rozrywkowego tempa. O godz. 13.00 wystąpi Orkiestra Dęta Rędziny, a o 16.30 na scenie pojawi się zespół Kościelanki.

Najważniejszy sportowy punkt dnia zaplanowano na godz. 17.00. Lotnik Kościelec rozpocznie ligową rywalizację spotkaniem z Unią Kalety. Trudno o bardziej odpowiednią oprawę pierwszej kolejki niż trybuny pełne ludzi świętujących sześćdziesiąte urodziny gospodarzy. A w sezon wejdą oni pod wodzą nowego trenera – Przemysława Misiewicza.

Po meczu emocje nie znikną. O godz. 19.30 odbędzie się finał konkursu z nagrodami, a organizatorzy przygotowali naprawdę pokaźną pulę upominków. Do zdobycia będą między innymi hulajnoga elektryczna, rower, tablet, smartfon czy fotel typu uszak.

Wieczorem sport ustąpi już miejsca muzyce. O godz. 20.30 koncert zagra zespół Limits, godzinę później zaplanowano jubileuszowy pokaz pirotechniczny, a od godz. 22.00 zabawa przeniesie się na parkiet podczas dyskoteki.

Na stadionie przez cały dzień działać będzie również strefa gastronomiczna z grillem, napojami i domowymi ciastami. Najmłodsi będą mogli korzystać z dmuchanych zamków i zjeżdżalni, malowania twarzy oraz słodkiego kącika. Nie zabraknie też konkursów i zabaw z nagrodami.

Jubileusz ma być przede wszystkim spotkaniem ludzi, którzy przez lata tworzyli Lotnika – zawodników, trenerów, działaczy, kibiców i mieszkańców. Klub istniejący od 1966 roku przez sześć dekad zdążył mocno wrosnąć w sportową historię Kościelca.

– To będzie wyjątkowy dzień pełen wspomnień, spotkań i wspólnego świętowania 60 lat historii naszego klubu. Zabierzcie rodzinę, znajomych i świętujcie razem z nami – zapraszają władze klubu.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Cztery lata Jurajskich Kwiatów. Panie świętowały jubileusz i już szykują kolejną imprezę

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. KGW Jurajskie Kwiaty z Siedlca/Facebook

Koło Gospodyń Wiejskich Jurajskie Kwiaty z Siedlca ma już cztery lata. Panie od początku aktywnie angażują się w życie swoich miejscowości i całej gminy, organizując wydarzenia, włączając się w lokalne inicjatywy i dbając o to, by tradycja nie była tylko wspomnieniem, ale czymś żywym i obecnym na co dzień.

KGW otworzyła grupa kobiet z Siedlca i Gąszczyka. Jubileusz stał się okazją do podsumowań i podziękowań. Członkinie koła podkreślały, że przez ostatnie lata mogły liczyć na wsparcie wielu osób. Szczególne słowa wdzięczności skierowały do sołtysa Krzysztofa Chorylka, Rady Sołeckiej, druhów z OSP Siedlec, mieszkańców oraz wszystkich przyjaciół koła, którzy pomagali przy organizacji kolejnych przedsięwzięć. Nie zabrakło też podziękowań dla samych członkiń – za wspólne pomysły, pracę, cierpliwość, uśmiech i serce wkładane w każde wydarzenie.

Cztery lata działalności to dla Jurajskich Kwiatów nie tylko kolejne akcje i imprezy, ale przede wszystkim wspólne doświadczenia, nowe znajomości, przyjaźnie i coraz mocniejsze więzi z mieszkańcami.

 – Naszym celem jest kultywowanie kultury ludowej, w tym szczególnie regionalnej, oraz wychowywanie młodego pokolenia w duchu tolerancji i szanowania tradycji oraz integracja społeczna – tak same o sobie mówią.

Panie świętowały, ale na dłuższy odpoczynek się nie zanosi. Już rozpoczęły przygotowania do kolejnego wydarzenia – festynu „Święto Ziemniaka”, który ma się odbyć 12 września.

Tegoroczna edycja będzie dla organizatorek szczególna, ponieważ inicjatywa została wyróżniona w konkursie FIO Śląskie Lokalnie. KGW chce przygotować dla uczestników szereg atrakcji, dlatego poszukuje także wolontariuszy, którzy pomogą zarówno w przygotowaniach, jak i podczas samej imprezy.

Jurajskie Kwiaty wchodzą więc w piąty rok działalności dokładnie tak, jak funkcjonowały do tej pory – aktywnie, wspólnie i z kolejnymi pomysłami na integrację mieszkańców. Jubileusz był chwilą na wspomnienia, ale następne przedsięwzięcie już nabiera kształtów.

CZYTAJ DALEJ

Rędziny

Papa Dance rozgrzeje uczestników dożynek powiatowych? Tym razem szykują imprezę na lotnisku

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Materiały promocyjne Papa Dance

W przedostatnią niedzielę sierpnia mieszkańcy powiatu częstochowskiego spotkają się na Lotnisku Częstochowa–Rudniki w Kościelcu, gdzie odbędą się XXVI Dożynki Powiatowe. Gospodarzem tegorocznego święta plonów będzie gmina Rędziny. W programie znalazły się tradycyjne obrzędy dożynkowe, występy lokalnych zespołów, konkursy, koncerty orkiestr oraz wieczorne występy Papa Dance i zespołu Limits.

Wydarzenie rozpocznie się o godz. 12.00 zbiórką uczestników. Kwadrans później wyruszy korowód, a o godz. 12.30 odprawiona zostanie polowa msza święta. Oficjalne rozpoczęcie uroczystości i wystąpienia zaproszonych gości zaplanowano na godz. 14.00.

Na scenie od godz. 13.30 zaprezentuje się Zespół Śpiewaczy „Kościelanki”, a następnie przewidziano występ wokalny. O godz. 15.15 zagra Orkiestra Dęta Rędziny „Nadęci Agenci”. Kolejne godziny wypełnią prezentacje artystyczne kół gospodyń wiejskich i zespołów ludowych.

Ważnym elementem dożynek będą także konkursy związane z działalnością rolniczą. O godz. 16.15 ogłoszone zostaną wyniki powiatowego konkursu „Przodujący Producent Rolny”, natomiast o godz. 17.15 poznamy laureatów konkursu „Ekologiczna Zagroda”. W programie przewidziano również finał konkursu na scenie, w którym główną nagrodą będzie rower górski.

O godz. 18.15 wystąpi Powiatowa Orkiestra Dęta, a o godz. 18.45 publiczność będzie mogła wysłuchać koncertu muzyki filmowej w wykonaniu Orkiestry Dętej Rędziny.

Największe koncertowe emocje rozpoczną się wieczorem. O godz. 20.00 pojawi się zespół Papa Dance, a godzinę później wystąpi grupa Limits. Dożynkowe świętowanie zakończy potańcówka, zaplanowana do godz. 23.00.

Organizatorzy zapowiadają także konkursy z nagrodami, strefę food trucków oraz atrakcje przygotowane z myślą o dzieciach, dorosłych i seniorach.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Od fachowych wykładów po koncertowe emocje. Święto Miodu znów zrobiło wrażenie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Kłomnice

Zapach miodu, pełne stoły lokalnych specjałów, pszczelarze dzielący się swoją wiedzą i scena, na której od popołudnia do wieczora nie brakowało muzyki. IV Święto Miodu Województwa Śląskiego w Kłomnicach połączyło to, co w regionalnym pszczelarstwie najważniejsze – tradycję, edukację, promocję naturalnych produktów i dobrą zabawę. Finałem całego dnia były koncerty Nowatora oraz Kapeli Górole.

Świętowanie rozpoczęło się już rano od konferencji pszczelarskiej w Gminnym Ośrodku Kultury w Kłomnicach. To właśnie tam spotkali się hodowcy pszczół, pasjonaci i osoby zawodowo związane z branżą. O najważniejszych zagadnieniach współczesnego pszczelarstwa mówili dr Ewa Waś z laboratorium HoneyLab Teper & Waś oraz Marek Podlewski.

Ekspercka część wydarzenia była jednym z ważniejszych punktów programu, bo Święto Miodu od początku ma być czymś więcej niż tylko plenerową imprezą. Organizatorzy chcą przypominać, jak ogromne znaczenie mają pszczoły dla przyrody, rolnictwa i człowieka, a jednocześnie popularyzować wiedzę o produktach pszczelich, ich właściwościach oraz tradycjach bartniczych.

Po konferencji uczestnicy przenieśli się do kościoła pw. św. Marcina, gdzie odprawiona została msza święta w intencji pszczelarzy. Później rozpoczęła się najbardziej widowiskowa część obchodów. Pocztom sztandarowym i uczestnikom towarzyszył przemarsz oraz pokaz musztry paradnej w wykonaniu Młodzieżowej Orkiestry Dętej z  Kłomnic.

Później arenę wydarzenia przy lokalnej hali sportowej przejęli wystawcy, artyści i uczestnicy konkursów. Na stoiskach można było znaleźć produkty pszczele, poznać ich zastosowanie, porozmawiać z pszczelarzami i spróbować potraw przygotowanych z wykorzystaniem miodu. Swoją ofertę prezentowały także koła gospodyń wiejskich oraz instytucje związane z rolnictwem.

Dużo miejsca poświęcono również edukacji. Publiczność mogła wziąć udział w interaktywnych prelekcjach dotyczących pszczół i produktów pszczelich, a najmłodsi mieli okazję spojrzeć na świat pszczelarstwa z zupełnie innej perspektywy. Rozstrzygnięto również konkursy plastyczny i literacki, na najlepsze stoisko z produktami pszczelimi, najlepszą potrawę przygotowaną przez KGW z wykorzystaniem produktów pszczelich oraz gminny konkurs na przystrojenie domostwa.

Scena przez wiele godzin należała do lokalnych grup i zespołów. Publiczności zaprezentowali się między innymi Joy Dance, Zdrowianki ze Zdrowej, KTT „Styl”, folklorystyczny zespół śpiewaczy Klepisko, Senioritki, Kumosie ze Skrzydłowa oraz mażoretki Fanaberia. Wieczorną część imprezy otworzyło natomiast Maraquja Show.

Największe muzyczne emocje miały jednak nadejść nieco później. Wieczorem na scenie pojawił się Nowator, a finał należał do Kapeli Górole. W ten sposób wydarzenie, które rano rozpoczęło się od fachowej konferencji poświęconej pszczelarstwu, zakończyło się mocnym muzycznym akcentem.

IV Święto Miodu pokazało, że temat pszczelarstwa można opowiedzieć na wiele sposobów – od specjalistycznej wiedzy i rozmów o kondycji pszczół, przez degustacje i regionalną kuchnię, aż po folklor, taniec i koncerty.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Nowa nawierzchnia i wzmocniona konstrukcja. Zakończyli remont między Zawadą a Małusami Wielkimi

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Mstów

Kierowcy korzystający z drogi powiatowej nr 1038 S pomiędzy Zawadą a Małusami Wielkimi mogą już jeździć po odnowionej nawierzchni. Zakończył się remont ponad półkilometrowego odcinka trasy, który po latach eksploatacji wymagał zdecydowanej poprawy stanu technicznego. Drogowcy nie ograniczyli się przy tym do położenia nowego asfaltu – przebudowano również warstwy znajdujące się pod jezdnią.

Prace objęły 520 metrów drogi o szerokości 6 metrów. Dotychczasowa nawierzchnia była już mocno zużyta, dlatego roboty rozpoczęły się od jej sfrezowania. Następnie wykonano koryto pod nowe warstwy konstrukcyjne i przygotowano podłoże pod dalszą część inwestycji.

Kolejnym etapem było wykonanie podbudowy z kruszywa łamanego. Oczyszczoną nawierzchnię skropiono emulsją asfaltową, po czym ułożono podbudowę z mieszanki mineralno-bitumicznej. Na zakończenie pojawiła się nowa warstwa ścieralna.

Zakres robót miał przywrócić drodze nie tylko estetyczny wygląd, ale przede wszystkim odpowiednie parametry użytkowe. Wzmocniona konstrukcja i nowa nawierzchnia mają zwiększyć trwałość tego odcinka, a kierowcom zapewnić bardziej komfortowy i bezpieczny przejazd.

– To ważne połączenie dla mieszkańców, którzy korzystają z niego podczas codziennych dojazdów. Stan lokalnych dróg ma bezpośrednie znaczenie dla sprawności komunikacji pomiędzy miejscowościami – mówi wójt Tomasz Gęsiarz.

Inwestycję zrealizowano na zlecenie Powiatowego Zarządu Dróg w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Konopiska

Niebezpieczny odcinek bez przejścia dla pieszych. Samorząd tłumaczy, dlaczego sam nic nie może zrobić

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Sprawa przejścia dla pieszych przy wylocie ulicy Spacerowej na drogę wojewódzką ponownie wróciła podczas sesji Rady Gminy Konopiska. Mieszkaniec zarzucił samorządowi, że zamiast aktywnie wesprzeć lokalną społeczność, odesłał zainteresowanych bezpośrednio do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach. Gmina odpowiada, że temat jest prowadzony od lat, ale ostateczne decyzje należą do zarządcy trasy.

Pod wnioskiem dotyczącym przejścia miało podpisać się ponad 30 mieszkańców. Chodzi o możliwość bezpiecznego przekroczenia ruchliwej drogi w rejonie ulicy Spacerowej i pobliskiego sklepu.

Mieszkańcy zwrócili się do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach. Otrzymali odpowiedź, że na obecnym etapie przejście nie może powstać bez dodatkowych analiz oraz odpowiedniej infrastruktury. Konieczne miałoby być między innymi zbadanie natężenia ruchu i zapewnienie właściwego dojścia dla pieszych.

Zdaniem mieszkańca gmina nie powinna poprzestawać na informowaniu, że droga należy do województwa.

– Moja prośba żeby gmina pomogła w tym. Gmina powinna się do tego również włączyć – apelował.

Do jego wypowiedzi odniosła się radna reprezentująca ten okręg. Zaprzeczyła, że samorząd nie podejmował działań. Jak poinformowała, o budowę przejścia zabiega od około siedmiu lat i prowadziła już korespondencję z katowickim ZDW.

– To nie jest do końca tak, że gmina tutaj nic w tym zakresie nie robi, ponieważ jako radna poprzedniej kadencji starałam się o to, żeby było przejście dla pieszych właśnie w pobliżu ulicy Spacerowej – mówiła.

Jak dodała, zarządca drogi przeprowadził już badanie natężenia ruchu, ale nie wyraził zgody na realizację zadania. Radna nie zgodziła się z tą decyzją i ponownie występowała w sprawie, jednak stanowisko ZDW pozostało niekorzystne.

– Problem z przejściem dla pieszych to nie jest taka prosta sprawa. Jest to sprawa skomplikowana – wyjaśniała.

Wójt zadeklarował dalsze wspieranie mieszkańców w kontaktach z instytucją wojewódzką. Jednocześnie zwrócił uwagę, że gmina nie jest zarządcą drogi i nie może samodzielnie wyznaczyć przejścia.

– My możemy pisać, prosić i wnioskować, jednakże to ZDW decyduje, co na ich drogach ma powstawać, co ma być i jak ma to funkcjonować – podkreślił Artur Brędzel.

W jego odpowiedzi pojawiła się również osobista uwaga pod adresem mieszkańca. Włodarz stwierdził, że skierowanie go do zarządcy drogi miało pokazać, iż procedura nie jest tak prosta, jak ten wcześniej sugerował.

– Chcieliśmy, żeby pan się sam przekonał, że to nie są proste rozmowy. Pan twierdzi, że wszystko można lepiej, łatwiej, szybciej i inaczej, więc pan miał przyjemność przekonać się, że nie do końca tak jest, jak pan mówi w wielu naszych tu rozmowach i spotkaniach – mówił wójt.

Włodarz zapowiedział, że urząd nadal będzie pisał i wnioskował o realizację zadania. Nie wskazał jednak, jakie konkretnie kolejne kroki zostaną podjęte ani kiedy może nastąpić ponowne rozpatrzenie sprawy przez ZDW.

CZYTAJ DALEJ

Konopiska

„Syf”, „ścieki” i „czarna woda”. Wokół Pająka zawrzało, a wójt Konopisk musiał wyjaśnić internautów

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Konopiska (koncepcja zagospodarowania)

Zdjęcie Zalewu Pająk wystarczyło, by pod postem w mediach społecznościowych ruszyła lawina komentarzy. „Czemu ta woda taka czarna?”, „Co to takie brązowe? Ścieki?”, „Woda masakra” – pisali internauci. Do dyskusji włączył się wójt Artur Brędzel, który zamiast polemizować, w jednym zdaniu wyłożył na stół wyniki badań. I właśnie tutaj zaczyna się znacznie większa historia. Dlaczego włodarz osobiście interweniował? Bo dla władz Konopisk Pająk nie ma być tylko zalewem z plażą. Lokalni samorządowcy mają dla tego miejsca plan na zupełnie inną skalę, a gmina krok po kroku buduje wokół niego jedno z najważniejszych centrów wypoczynku, sportu i rekreacji w okolicach Częstochowy.

Dyskusję wywołał przede wszystkim kolor wody widoczny na fotografiach zrobionych dronem. Brunatna tafla dla części komentujących była wystarczającym powodem, by mówić o brudzie czy nawet ściekach. Artur Brędzel zareagował zdecydowanie.

– Przypisywanie wodzie w Zalewie Pająk określenia „syf” czy „ścieki” wyłącznie na podstawie jej koloru jest po prostu błędnym wnioskiem – delikatnie ujmując – napisał.

Wójt zwrócił uwagę, że sama barwa nie jest miarodajnym wskaźnikiem jakości sanitarnej. Na wygląd naturalnego zbiornika wpływają między innymi warunki geologiczne, skład osadów i związki żelaza, które mogą odpowiadać za żółtawe, brunatne czy herbaciane zabarwienie wody. A z kopalnictwa rud obszar Konopisk przecież kiedyś słynął.

Najważniejszy argument nie pochodzi jednak od wójta, lecz z laboratorium. Według danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego woda w kąpielisku na zbiorniku Pająk została w tym sezonie trzykrotnie oceniona jako przydatna do kąpieli – 29 czerwca, 13 lipca i 24 lipca. Kąpielisko działa od 1 lipca do końca sierpnia, jest nadzorowane przez częstochowski sanepid i posiada obsadę ratowniczą. Kolejne badanie zaplanowano na 12 sierpnia.

Co więcej, gmina nie ograniczyła się do badań wymaganych przy prowadzeniu kąpieliska. Pod koniec 2025 roku podpisała porozumienie z Uniwersytetem Jana Długosza w Częstochowie. Naukowcy badają wodę z Pająka w różnych porach roku i w różnych częściach zbiornika, prowadząc zarówno analizy fizykochemiczne, jak i mikrobiologiczne. Projekt nadzoruje dr Joanna Kończyk, prof. UJD. Wyniki mają dać samorządowi podstawę do oceny stanu akwenu i ewentualnego planowania kolejnych działań.

– Kolor może wpływać na nasze odczucia. O jakości wody decyduje laboratorium – podsumował Brędzel.

I ten spór o kolor wody ma dla Konopisk większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Pająk staje się bowiem jednym z kluczowych punktów rozwojowych gminy.

Już dziś nad zalewem jest piaszczysta plaża, boiska, miejsca do grillowania, altany, siłownia zewnętrzna, a tuż obok rozciąga się duży kompleks sportowy ze stadionem lekkoatletycznym. Samorząd chce jednak wejść z tym miejscem na zupełnie inny poziom.

Największa inwestycja właśnie trwa. W kwietniu gmina podpisała wartą 4,3 mln zł umowę na kompleksową przebudowę stadionu lekkoatletycznego im. Ireny Szewińskiej. Powstaną nowe bieżnie, skocznie i rzutnie, poprawione zostanie odwodnienie, a obiekt otrzyma certyfikowane wyposażenie. Po zakończeniu prac stadion ma odzyskać świadectwo PZLA kategorii IVB, pozwalające organizować zawody na znacznie wyższym poziomie. Na przedsięwzięcie samorząd zdobył łącznie ponad 2,5 mln zł zewnętrznego wsparcia.

To nie koniec. W tym roku gmina pozyskała także ponad 219 tys. zł dotacji na zrobienie tam zielonej przestrzeni. Cały projekt ma kosztować blisko 384 tys. zł i stworzyć ogólnodostępny teren służący wypoczynkowi, integracji i rekreacji. Zadanie ma zostać zakończone do połowy grudnia.

Przy stadionie pojawi się ponadto kolejny element sportowego zaplecza. Konopiska otrzymały niemal 105 tys. zł na rozbudowę siłowni zewnętrznej o profesjonalną stację do treningu funkcjonalnego. Ma ona pozwalać na trening siłowy i wytrzymałościowy na poziomie znacznie wykraczającym poza typowe urządzenia spotykane na osiedlowych siłowniach plenerowych. Ale ambicje samorządu sięgają jeszcze dalej.

Już w lutym 2025 roku gmina publicznie rozpoczęła poszukiwanie inwestora-partnera dla centrum rekreacji nad Zalewem Pająk. Lista przedstawionych wówczas możliwości pokazuje skalę myślenia o tym terenie. W grę wchodziły gastronomia, wypożyczalnia kajaków i rowerów wodnych, park wodny, park linowy, mini golf, tory przeszkód, ścianka wspinaczkowa, kolejne boiska i strefy wypoczynku. Pojawiły się również pomysły na letnie kino plenerowe, hamaki czy obiekty noclegowe. To na razie katalog kierunków, który wymaga zaangażowania prywatnego kapitału, ale jasno pokazuje, dokąd władze chcą doprowadzić ten teren.

Na stronie gminy od dawna pojawia się również wizja stworzenia w sąsiedztwie zalewu zaplecza z miejscami noclegowymi, polem namiotowym i parkingami. W połączeniu z ośrodkiem harcerskim, stadionem, kąpieliskiem i terenami rekreacyjnymi miałaby powstać kompleksowa baza wypoczynkowa.

Pierwsze efekty budowania marki tego miejsca już widać nie tylko w inwestycjach. Pająk coraz częściej przejmuje rolę głównej plenerowej sceny gminy. W czerwcu odbył się tam Festiwal Światła i Wody, podczas którego ustanowiono rekord Polski w najdłuższej linii wianków, a kilka tygodni później Beach Party z koncertem TEDE przyciągnęło nad wodę tłumy. Zalew gości również wydarzenia sportowe, szantowe, wędkarskie i zawody modeli pływających.

I właśnie dlatego internetowa awantura o brunatną wodę uderzyła w temat dla gminy wyjątkowo czuły. Konopiska inwestują w Pająka nie jak w przypadkowy lokalny staw, ale jak w przyszłą turystyczno-rekreacyjną wizytówkę całej gminy. Jeżeli uda się zrealizować choć część zapowiadanych przedsięwzięć, w połączeniu z przebudowanym stadionem, kąpieliskiem, terenami zielonymi i prywatnymi inwestycjami może tu powstać miejsce zdolne skutecznie przyciągać mieszkańców z całego regionu. To wniosek wynikający z kierunku kilku prowadzonych i zapowiadanych projektów.

– Wodę można byłoby oczywiście „upiększyć” dla oka, nadając jej chemicznie wymarzony błękit czy turkus, tylko czy naprawdę o to chodzi? – konkluduje wójt Brędzel, dając nieprzychylnym internautom jednoznaczny odpór.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Kłomnice szykują zaplecze na trudne czasy. Powstanie magazyn ochrony ludności

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Gmina Kłomnice przygotowuje inwestycję, która ma wzmocnić lokalne zaplecze na wypadek sytuacji kryzysowych. Jeszcze w tym roku ma powstać magazyn ochrony ludności, w którym samorząd będzie mógł przechowywać sprzęt i wyposażenie potrzebne w razie zagrożenia. Na realizację zadania gmina pozyskała niemal 1 mln zł z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Samorząd ogłosił już postępowanie na zaprojektowanie i budowę obiektu. Magazyn powstanie na gminnej działce w Kłomnicach, która obecnie jest niezabudowana.

To przedsięwzięcie wpisuje się w coraz większy, ogólnopolski nacisk na przygotowanie infrastruktury, która może okazać się niezbędna podczas klęsk żywiołowych, awarii, długotrwałych przerw w dostawach energii czy innych zdarzeń wymagających szybkiej reakcji służb i władz lokalnych. W przypadku Kłomnic nowy obiekt ma stworzyć stałe miejsce do gromadzenia wyposażenia przeznaczonego właśnie na takie potrzeby.

– Całość ma pełnić nie tylko funkcję zwykłego magazynu, ale przede wszystkim tworzyć gminne zaplecze, z którego będzie można korzystać wtedy, gdy liczyć się będą czas, dostępność sprzętu i możliwość szybkiego działania – informuje wójt Piotr Juszczyk.

Budynek nie będzie dużą halą przemysłową. Zaplanowano obiekt o powierzchni zabudowy 240 m² i powierzchni użytkowej nieco ponad 231 m². Największą część zajmie hala, uzupełniona o warsztat, pomieszczenie socjalne i dodatkowy magazyn.

Istotne będzie również zaplecze techniczne. Dokumentacja przewiduje między innymi budowę wiaty na agregaty prądotwórcze, utwardzenie terenu oraz wykonanie oświetlenia. Obiekt ma otrzymać także instalacje bezpieczeństwa, monitoring, alarm oraz zabezpieczenia przeciwpożarowe.

Gmina chce zakończyć inwestycję jeszcze w tym roku. Zgodnie z dokumentacją przetargową termin realizacji wyznaczono na 15 grudnia.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Czy Artur Sosna pozostanie wójtem? O tym zadecydują mieszkańcy gminy 27 września

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Poczesna

Jest już data głosowania, które może przesądzić o dalszej przyszłości władz gminy Poczesna. 27 września mieszkańcy zdecydują w referendum, czy Artur Sosna ma zostać odwołany ze stanowiska wójta przed upływem kadencji. Postanowienie o przeprowadzeniu referendum wydała 10 sierpnia Lidia Dudek – Komisarz Wyborczy w Częstochowie I.

To finał procedury rozpoczętej pod koniec maja. Wtedy grupa mieszkańców formalnie wystąpiła z inicjatywą odwołania wójta i rozpoczęła zbieranie podpisów. Aby sprawa mogła trafić do referendum, potrzebne było poparcie co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania, czyli około tysiąca mieszkańców. Ostatecznie wymagany próg został przekroczony, a 23 lipca wniosek wraz z podpisami trafił do Komisarza Wyborczego.

Referendum jest kolejną odsłoną trwającego od dłuższego czasu konfliktu wokół sposobu zarządzania gminą. Inicjatorzy odwołania Sosny zarzucają mu m.in. problemy z komunikacją z mieszkańcami, utrudnianie dostępu do informacji oraz niewłaściwe – w ich ocenie – zarządzanie finansami. W tle pozostają także napięte relacje pomiędzy wójtem a częścią rady gminy. Podczas sesji absolutoryjnej w 2025 roku Sosna nie otrzymał ani wotum zaufania, ani absolutorium.

Na polityczną sytuację Artura Sosny nakłada się również niedawna porażka w walce o utrzymanie dotychczasowych granic gminy. Mimo wielkiego sprzeciwu mieszkańców Poczesna straci część swojego terytorium na rzecz Częstochowy i od 1 stycznia 2028 roku będzie uboższa o ponad 580 hektarów oraz pozbawiona bezpośredniego, planistycznego wpływu związanego z działalnością instalacji odpadowej w Sobuczynie. Na tej zmianie mocno „po kieszeni” dostanie także miejscowy budżet.

Sam wójt od początku zdecydowanie odrzuca krytykę. Inicjatywę referendalną przedstawiał jako działanie destabilizujące gminę i pogłębiające podziały wśród mieszkańców. Szczególny kontekst stanowi przy tym spór z Częstochową o zmianę granic administracyjnych. Sosna przekonywał, że wewnętrzny konflikt osłabił pozycję Poczesnej w rozmowach dotyczących przyszłości części jej terenów.

To właśnie sprawa granic kilka miesięcy wcześniej doprowadziła mieszkańców Poczesnej do urn. W referendum przeprowadzonym 29 marca frekwencja wyniosła 51,16 proc., a niemal wszyscy głosujący sprzeciwili się planom przyłączenia części gminy do Częstochowy. Teraz mieszkańcy zagłosują ponownie, ale stawka będzie zupełnie inna – tym razem chodzi bezpośrednio o dalsze sprawowanie urzędu przez Artura Sosnę. 

Referendum odbędzie się w niedzielę, 27 września, a lokale będą czynne od godz. 7.00 do 21.00. 

CZYTAJ DALEJ

Rędziny

Temat lotniska w Rudnikach wywołał polityczne zwarcie. Wójt o „biciu piany”, radni o pouczaniu i złym stylu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Częstochowie/Screenshot)

Dyskusja o przyszłości lotniska Rudniki miała zakończyć się wspólnym stanowiskiem w jego obronie. Zamiast ponadpartyjnego i samorządowego porozumienia na sesji Rady Powiatu Częstochowskiego doszło jednak do starcia przedstawicieli władz gminy Rędziny z radnymi powiatowymi. Poszło przede wszystkim o wcześniejsze posiedzenie komisji poświęcone zagrożeniom dla dalszej działalności Aeroklubu Częstochowskiego. Wójt Adam Jaruga określił część towarzyszącej sprawie debaty jako „bicie piany”, a jego zastępca Sebastian Trzeszkowski próbował przekonywać, że uchwały i apele mogą mieć w dużej mierze charakter iluzoryczny. Radni nie pozostawili tych słów bez odpowiedzi.

Sprawa dotyczy wypowiedzenia umowy użyczenia znacznej części terenu lotniska w Rudnikach. Powiatowi samorządowcy uznali, że może to realnie zagrozić dotychczasowej działalności Aeroklubu Częstochowskiego i zdecydowali się przyjąć oficjalne stanowisko w obronie lotniczej funkcji tego miejsca.

W dokumencie zwrócono uwagę nie tylko na sportowe i szkoleniowe znaczenie Rudnik, lecz także na ich rolę w systemie bezpieczeństwa. Podkreślono możliwość wykorzystywania lotniska do działań związanych z ochroną ludności, zarządzaniem kryzysowym, szkoleniem pilotów czy współpracą ze służbami i wojskiem.

Przed głosowaniem głos zabrał prezes Aeroklubu Częstochowskiego Krystian Krasiński. Przekonywał radnych, że Rudniki to znacznie więcej niż miejsce wykorzystywane przez grupę pasjonatów lotnictwa.

– Generalnie moglibyście się państwo zastanawiać, że jest lotnisko, są jacyś piloci, którzy tam sobie latają. Niektórzy zakłócają hałasem naszą przestrzeń, ale być może to lotnisko ma trochę więcej znaczenia. To jest nie tylko latanie, to coś znacznie więcej – mówił Krystian Krasiński.

Prezes przypomniał, że jest to lotnisko publiczne o ograniczonej certyfikacji, wpisane do rejestru lotnisk cywilnych. Korzystają z niego szkoły lotnicze, prywatni piloci, lotnictwo państwowe, a także osoby przylatujące do regionu z innych części Polski i Europy.

Znaczną część wystąpienia poświęcił kwestiom bezpieczeństwa. W Rudnikach funkcjonuje sezonowa leśna baza lotnicza z samolotem gaśniczym Dromader. Maszyna była wykorzystywana między innymi podczas pożaru w gminie Konopiska.

– Jeżeli ta baza zniknie, zostanie nam dziura i wówczas nasz rejon zostanie nieosłonięty przeciwpożarowo przez samolot leśniczy – wskazywał.

Mówił także o wykorzystaniu terenu przez wojsko. Na lotnisku regularnie ćwiczą żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca. Zdaniem prezesa ograniczenie powierzchni operacyjnej może sprawić, że współpraca w dotychczasowym kształcie przestanie być możliwa.

Aeroklub widzi również potencjał Rudnik jako miejsca rozwijania technologii bezzałogowych, punktu ewakuacji medycznej, zaplecza ochrony ludności czy przyszłej bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Po tym wystąpieniu atmosfera zaczęła jednak wyraźnie gęstnieć. Na sesję przyjechali wójt Rędzin Adam Jaruga oraz jego zastępca Sebastian Trzeszkowski. Wójt szybko przeszedł do krytyki sposobu, w jaki sprawa lotniska została wcześniej przedstawiona podczas wyjazdowego posiedzenia komisji rady powiatu i w przestrzeni publicznej. Jaruga stanowczo jednak odrzucił sugestie, że gmina mogłaby zmierzać w kierunku likwidacji lotniczego charakteru tego obszaru.

– Nie było tematu likwidacji lotniska, nie ma i mam nadzieję, że nie będzie. Gmina cały czas sprawuje nad tym kontrolę. Jest plan zagospodarowania, jest plan ogólny – mówił.

Jednocześnie mocno skrytykował atmosferę, która powstała wokół sprawy.

– A takie bicie piany naprawdę nic dobrego nie przynosi. Wręcz przeciwnie, może bardziej zaszkodzić – stwierdził Adam Jaruga.

To właśnie określenie stało się później jednym z głównych punktów zapalnych sesji.

Zdaniem wójta działania prowadzone wokół hasła „nie dla likwidacji lotniska” mogły stworzyć wrażenie, jakoby to gmina Rędziny była jednym z zagrożeń dla jego przyszłości. Jaruga uznał taki przekaz za niesprawiedliwy.

– Nie będziemy wchodzić w taki dialog w mediach społecznościowych i przerzucać się, bo stoimy na takim stanowisku, że to działanie powinno być nie na zasadzie bicia piany, tylko rzeczywiście konkretnych działań – powiedział.

Według niego takim konkretem było doprowadzenie do rozmów z obecnym właścicielem gruntu oraz spotkania z przedstawicielami aeroklubu.

Wójt przekonywał również, że rozwiązaniem problemu nie musi być wykupienie ogromnego terenu przez samorząd. Jego zdaniem należałoby raczej poszukiwać prywatnego inwestora, który pogodziłby działalność gospodarczą z dalszym funkcjonowaniem części lotniczej.

– Rozwiązanie tutaj to nie jest apel do władz samorządowych, tylko jest apel do środowiska biznesowego – stwierdził.

Na wystąpienie Jarugi zareagował radny Eryk Łęgowik. Podkreślił, że intencją komisji nie było uderzenie w Rędziny.

– Myślę, że to spotkanie naprawdę nie miało absolutnie takiego celu, żeby ktokolwiek oberwał rykoszetem, bo naszym wspólnym celem jest zapewnienie dalszego funkcjonowania lotniska – mówił.

Radna Bożena Lara zwróciła natomiast uwagę na najważniejsze narzędzie znajdujące się bezpośrednio w rękach gminy – dokumenty planistyczne.

Jej zdaniem utrzymanie dotychczasowego przeznaczenia tego terenu może stać się jednym z najskuteczniejszych zabezpieczeń przed zmianą charakteru lotniska w przyszłości. Jak argumentowała, jeżeli teren nadal pozostanie przeznaczony pod funkcję lotniczą, możliwości jego wykorzystania przez przyszłych właścicieli będą znacznie ograniczone.

– Jeżeli teren będzie przeznaczony pod lotnisko, tak jak do tej pory, to nawet gdyby właściciel tego terenu chciał go wydzierżawić, sprzedać, użyczyć, to każdorazowy właściciel czy wynajmujący będzie mógł prowadzić tylko lotnisko – tłumaczyła Lara.

Prawdziwe starcie rozpoczęło się jednak dopiero po wystąpieniu przewodniczącego komisji infrastruktury, rolnictwa i ochrony środowiska Mieczysława Chudzika. Radny wprost zakwestionował ocenę wcześniejszej komisji przedstawioną przez wójta.

– Wójt powiedział, że spotkanie to było tylko bicie piany. Nie zgadzam się z panem. Już samo to, że aeroklub dostał wypowiedzenie, powinno zapalić czerwoną lampkę. Bo jest jednak ogromne zagrożenie, że to lotnisko może zniknąć – odpowiedział.

Chudzik przekonywał, że publiczne nagłośnienie problemu nie było błędem, lecz jednym z powodów, dla których sprawą zainteresowali się parlamentarzyści i przedstawiciele innych szczebli administracji.

– Dzięki spotkaniu temat zrobił się publiczny. Sporo parlamentarzystów obiecało, że się konkretnie włączą – podkreślił.

Odniósł się również do bardzo wysokiej ceny pojawiającej się w publicznej ofercie sprzedaży terenu. Nie przebierał przy tym w słowach.

– To jest troszeczkę bajka. Po prostu, bo właściciel podał tam jakieś kosmiczne cyfry. To jest nierealne. On plecie głupoty, bzdury. Za to lotnisko nie ma szans uzyskać takiej kwoty – mówił o oczekiwaniach obecnego właściciela.

Radny raz jeszcze wrócił do kwestii miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Podkreślał, że zachowanie ustaleń z 2005 roku jest jednym z fundamentów dalszej ochrony funkcji lotniczej. Wspomniał także o docierających do niego informacjach na temat ewentualnej zabudowy mieszkaniowej w otoczeniu lotniska.

Na tę wypowiedź ponownie zareagował Adam Jaruga. Tym razem jego ton był jeszcze bardziej stanowczy.

– Właśnie takie insynuacje, że będzie tam budownictwo, właśnie takie informacje są później rozprzestrzeniane wśród opinii publicznej i to jest szkodliwe dla gminy – powiedział.

Wójt zarzucił, że podobne sugestie wywołują niepotrzebną niepewność wśród mieszkańców.

– Takie ataki w naszą stronę, że chcemy coś tam zrobić, mamy jakieś ukryte działanie, jest po prostu nie w porządku i przeciw temu właśnie występuję – mówił Jaruga.

Poszedł jednak dalej i przypomniał Mieczysławowi Chudzikowi, że jako ówczesny starosta był jednym z samorządowców obecnych przy sporze dotyczącym przyszłości lotniska już ponad dwie dekady temu.

– Pan dobrze wiedział w 2004-2006 roku, co się zadziało z tym lotniskiem i może wtedy był najlepszy czas na to, żeby zadziałać, a nie teraz rzucać na obecnego starostę, czy na wojewodę, czy na inne władze, czy choćby na władze gminy – stwierdził.

Chwilę później głos zabrał zastępca wójta Sebastian Trzeszkowski. Jego wystąpienie, które w założeniu miało – jak sam powiedział – „wystudzić” emocje, przyniosło skutek odwrotny.

Trzeszkowski rozpoczął od wskazania, że źródeł obecnego problemu należy szukać w prywatyzacji terenów lotniska sprzed ponad dwóch dekad.

– W jakichś dziwnych okolicznościach w 2004 roku, chociaż ten proces zaczął się wcześniej, Agencja Mienia Wojskowego sprzedała ten teren w prywatne ręce i tak zmieniając wielu właścicieli jest dzisiaj w prywatnych rękach i w kapitale zagranicznym – mówił.

Wicewójt Rędzin zakwestionował przy tym praktyczną wartość przyjmowania kolejnych apeli i deklaracji.

– Możemy podjąć dziesiątki, setki różnego rodzaju stanowisk, słów poparcia do tego, żeby coś się stało, coś się wydarzyło – mówił. – Wyrażacie państwo wolę, jak pewnie inne różnego rodzaju organizacje czy samorządy. Z tego jakby dosadnie nic nie wynika – dodał odnosząc się bezpośrednio do przygotowanego przez radę stanowiska.

Jeszcze ostrzej zabrzmiała jego późniejsza ocena.

– To są niestety, szanowni państwo, ale trzeba to powiedzieć, w jakimś stopniu takie działania iluzoryczne, takie klepanie po plecach wspaniałych ludzi z Aeroklubu Częstochowskiego i związanych z lotnictwem, że my wspieramy, przytulimy was, wszystko jest okej – stwierdził.

Trzeszkowski przekonywał, że realne rozwiązanie musi uwzględniać ekonomiczne oczekiwania prywatnego właściciela, który nabył teren jako przedsiębiorca i obecnie chce na nim zarobić.

Przedstawił także informacje z prowadzonych z nim rozmów. Według jego relacji teren miał być wcześniej kupiony z myślą o inwestycji związanej z produkcją i testowaniem dronów bojowych. Ostatecznie przedsięwzięcie miało zostać ulokowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a obecny właściciel chce dziś grunt sprzedać.

– On dzisiaj chce zrealizować zysk – stwierdził zastępca wójta.

Jak mówił, oferta sprzedaży opiewa na około 40 euro za metr m². W jego wyliczeniu cały ogromny teren mógłby zatem osiągnąć wartość przekraczającą 400 mln zł.

– Tak, nikogo na ten moment na to nie stać. Natomiast to jest cena wyjściowa. Wiemy, że możliwości negocjacyjne są bardzo spore – mówił.

Trzeszkowski przekonywał także, że nie należy zamykać się na połączenie funkcji lotniczej z działalnością gospodarczą i inwestycjami przemysłowymi. Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być przygotowanie oferty dla prywatnego kapitału i znalezienie przedsiębiorcy, który rozwijałby teren, jednocześnie nie przekreślając działalności aeroklubu.

Wypowiedzi wójta i jego zastępcy spotkały się jednak z natychmiastową odpowiedzią Mieczysława Chudzika. Radny odrzucił sugestię, że ówczesne władze powiatu nie reagowały w 2004 roku.

– Chciałem tutaj panu wójtowi odpowiedzieć, że w 2004 roku okazaliśmy się skuteczniejsi, bo pan tutaj tak konkretnie bije w czambuł nas – powiedział.

Przypomniał listy kierowane wówczas do ministra obrony narodowej i Agencji Mienia Wojskowego, podpisane przez przedstawicieli Częstochowy, powiatu i gminy Rędziny.

– Wtedy właśnie został przyjęty ten wspaniały plan. W 2005 roku. I tu gmina zadziałała skutecznie, bo określiła, że liczy się przede wszystkim lotnisko – podkreślił.

Najbardziej zdecydowana krytyka przedstawicieli Rędzin padła jednak z ust radnego Adama Markowskiego. Już na początku swojej wypowiedzi nie pozostawił wątpliwości, że próba „wystudzenia” emocji całkowicie się nie powiodła.

– Jeżeli panom wójtom zależało na tym, żeby uspokoić dzisiejsze spotkanie, to wprost przeciwnie, panom wójtom udało się nas trochę zdenerwować – rozpoczął.

Najbardziej zirytowało go powtarzane przez wójta określenie posiedzenia wyjazdowego komisji jako „bicia piany”.

– Jeżeli się uspokaja w ten sposób, że mówi się, że największa komisja, prawie pół rady powiatu, biła pianę w Rędzinach czy w Rudnikach na lotnisku, no to raczej nie oczekujcie panowie, że nam się to spodoba. Jeszcze raz bym to wytrzymał, ale kolejne powtarzanie o „biciu piany” to trochę za dużo – mówił Adam Markowski.

Radny bardzo krytycznie ocenił również ton, w jakim przedstawiciele gminy zwracali się do powiatowych samorządowców.

– Takie działanie na zasadzie, żeby siedzieć cichutko, nic nie mówić, najlepiej żeby nikt się nic nie odzywał, nie jest dobrą metodą. Pouczanie nas na sali sesyjnej rady powiatu przez, wybaczcie panowie, dosyć młodych stażem wójtów też nie jest najlepszą metodą – mówił.

Podkreślił, że powiat ma pełne prawo interesować się sprawą, choć lotnisko leży administracyjnie na terenie jednej gminy.

– To nie jest tak, że lotnisko jest własnością gminy, ponieważ jest na terenie gminy. Ten temat jest znacznie szerszy i mamy prawo, drodzy panowie, wypowiadać się, dyskutować, zwoływać komisję na ten temat – stwierdził.

Markowski nie zgodził się też z próbami uspokajania sytuacji poprzez oddzielanie wypowiedzenia umowy od potencjalnego zagrożenia dla lotniska.

– Niepokoję się, bo uważam, że naprawdę sytuacja, w której stan prawny jest taki, że aeroklub ma wypowiedzianą umowę, no nie jest takim, że w ogóle nic się nie dzieje. No jak to się nic nie dzieje? No przepraszam bardzo – mówił.

Przypomniał przy tym ogromne zainteresowanie wcześniejszą komisją ze strony mediów i gości spoza powiatu.

– Dawno nie widziałem tak dużego zainteresowania mediów. Dawno tak nie widziałem, żeby na komisji rady powiatu było tak dużo gości z różnych stron Polski. Czyli jest to jednak temat, który jest ważny, nośny dla wielu osób – argumentował.

Na koniec zwrócił się bezpośrednio do przedstawicieli Rędzin.

– Dzisiaj wam to nie wyszło, powiem szczerze. To dzisiaj nie było dobre wystąpienie. I tą metodą to chyba odwrotne działanie dzisiaj wywołaliście. I to nie były dobre teksty na sesji rady powiatu – podsumował.

W końcu do dyskusji włączył się przewodniczący rady Andrzej Kubat, który wyraźnie uznał, że wymiana zdań zaczyna oddalać się od zasadniczego celu punktu obrad.

– Udzielam głosu w dyskusji, ale nie po to, żeby ktoś nas tutaj instruował, co my mamy robić. My mamy przygotowane stanowisko – powiedział.

Podkreślił również autonomię powiatowego samorządu w podejmowaniu decyzji.

– Szanuję wszystkich zainteresowanych, ale naprawdę decyzje podejmujemy my – zaznaczył Kubat, po czym zamknął dyskusję.

Ostatecznie ostre słowa nie przeszkodziły radnym w przyjęciu stanowiska dotyczącego dalszego funkcjonowania lotniska Rudniki. Za głosowało 21 radnych, trzy osoby nie oddały głosu, a jedna była nieobecna.

Formalnie więc sesja zakończyła się szerokim poparciem dla zachowania lotniska. Politycznie i wizerunkowo pozostawiła jednak po sobie znacznie więcej.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Remiza w Borowcach przechodzi dużą metamorfozę. Efekty są coraz bardziej widoczne

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

Modernizacja budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Borowcach wyraźnie posuwa się do przodu. Zakończono już wymianę okien i drzwi, a obecnie ekipa wykonawcza pracuje przy nowym pokryciu dachowym. To kolejny etap inwestycji, która ma nie tylko poprawić wygląd obiektu, ale przede wszystkim ograniczyć straty energii i obniżyć koszty jego utrzymania.

Prace prowadzone są w ramach zadania dotyczącego poprawy efektywności energetycznej remizy. Zakres przedsięwzięcia jest szerszy niż zwykły remont – chodzi o kompleksowe dostosowanie budynku do współczesnych standardów energetycznych.

Najbardziej widoczne zmiany są już za strażakami. Stara stolarka okienna i drzwiowa została zastąpiona nową, a obecnie modernizowany jest dach. Każdy z tych elementów ma znaczenie dla ograniczenia ucieczki ciepła i poprawy komfortu wewnątrz budynku.

Na realizację inwestycji pozyskano 596 tys. zł dofinansowania z funduszy europejskich. Środki pochodzą z programu wspierającego zielony rozwój oraz poprawę efektywności energetycznej budynków użyteczności publicznej.

Po zakończeniu prac remiza ma być tańsza w utrzymaniu, bardziej energooszczędna i wygodniejsza w codziennym użytkowaniu. Skorzystają na tym nie tylko druhowie OSP, ale także mieszkańcy, dla których budynek pełni również funkcję lokalnego miejsca spotkań i wydarzeń.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Wysokie oceny to nie wszystko. Tych uczniów wyróżniono także za charakter i konsekwencję

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Lelów

Najlepsi uczniowie z lelowskiego samorządu odebrali stypendia za wyniki osiągnięte w minionym roku szkolnym. Wyróżnienia trafiły do młodych mieszkańców, którzy nie tylko uzyskali wysokie oceny, lecz także wykazali się systematycznością, zaangażowaniem i szczególną motywacją do nauki.

Uroczystość odbyła się pod koniec lipca w miejscowym urzędzie gminy. Stypendia wręczyły wójt Renata Samek oraz jej zastępczyni Magdalena Lekston.

– Władze gminy pogratulowały uczniom dotychczasowych osiągnięć, życząc im dalszych sukcesów, rozwijania zainteresowań i odwagi w realizowaniu ambitnych planów – informują urzędnicy.

W gronie stypendystów znaleźli się uczniowie szkół w Lelowie, Ślęzanach oraz Podlesia. Każdy z nich swoją codzienną pracą udowodnił, że konsekwencja i wytrwałość przynoszą wymierne efekty.

Podczas spotkania podkreślano, że sukcesy młodych ludzi są również rezultatem wsparcia, jakie otrzymują w szkołach i rodzinnych domach. Listy gratulacyjne wręczono dyrektorom placówek, nauczycielom oraz rodzicom, dziękując im za zaangażowanie, cierpliwość i pomoc w rozwijaniu talentów uczniów. Gratulacje skierowano także do stypendystów, którzy z przyczyn niezależnych nie mogli uczestniczyć w uroczystości.

– Przyznane wyróżnienia są nie tylko nagrodą za dotychczasowe wyniki, ale również zachętą do dalszej pracy. Osiągnięcia uczniów stanowią powód do dumy dla całej lokalnej społeczności, a ich postawa może być inspiracją dla rówieśników – mówi wójt Renata Samek.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Ta droga od dawna czekała na remont. Gmina podpisała umowę i rusza z przebudową

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta i Gminy Janów

Droga łącząca Bystrzanowice Dwór z Górami Gorzkowskimi przejdzie modernizację. 3 sierpnia burmistrz Edward Moskalik podpisał umowę z wykonawcą. 

Roboty zostaną przeprowadzone na trasie prowadzącej z Bystrzanowic Dworu, przez Łączki, w kierunku Gór Gorzkowskich. Inwestycja ma poprawić stan nawierzchni i codzienny komfort przejazdu mieszkańców korzystających z tego lokalnego połączenia. Prace obejmą trzy odcinki o łącznej długości 618 metrów.

Całość będzie kosztować nieco ponad 512 tys. zł. Gmina pozyskała na ten cel blisko 340 tys. zł z budżetu województwa śląskiego. Pozostałą część dołoży z własnych środków.

– Podpisanie umowy otwiera drogę do rozpoczęcia prac. Po ich zakończeniu kierowcy mają zyskać bezpieczniejszy i wygodniejszy przejazd pomiędzy miejscowościami – zaznaczają miejscowi samorządowcy.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Rodzinne zdjęcia mogą odsłonić stare dzieje Dąbrowy Zielonej. Mają szansę trafić do ciekawego albumu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker

Samorząd rozpoczyna wyjątkową akcję, której celem jest ocalenie lokalnej historii zapisanej na starych fotografiach. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona wraz z tutejszym GOK-iem zwraca się do mieszkańców z prośbą o udostępnienie zdjęć pokazujących dawną codzienność, ludzi, miejsca i wydarzenia związane z gminą.

Zebrane materiały mają posłużyć do stworzenia albumu poświęconego historii Dąbrowy Zielonej i okolicznych miejscowości. Organizatorzy liczą przede wszystkim na fotografie wykonane przed drugą wojną światową oraz w pierwszych dekadach po jej zakończeniu.

– Poszukiwane są zdjęcia przedstawiające dawne ulice, budynki mieszkalne i publiczne, szkoły, kościoły, gospodarstwa, lokalne uroczystości, ważne wydarzenia, a także zwykłe sceny z życia mieszkańców. Cenne mogą okazać się zarówno oficjalne fotografie grupowe, jak i rodzinne zdjęcia wykonane podczas pracy, odpoczynku, świąt czy spotkań sąsiedzkich – podkreślają inicjatorzy akcji.

Każda z takich fotografii może zawierać szczegóły, których nie zachowano w kronikach i dokumentach. Dawny wygląd miejscowości, nieistniejące już zabudowania, stroje mieszkańców czy lokalne zwyczaje mogą stać się ważnym źródłem wiedzy dla kolejnych pokoleń.

Zdjęcia można przynosić do biblioteki działającej w Gminnym Ośrodku Kultury w Dąbrowie Zielonej. Oryginały zostaną zeskanowane, a następnie niezwłocznie zwrócone właścicielom. Osoby, które nie chcą przekazywać papierowych fotografii, mogą również samodzielnie wykonać skany i przesłać je pocztą elektroniczną.

Organizatorzy podkreślają, że każda fotografia może być bezcennym fragmentem wspólnej pamięci. Im więcej mieszkańców zaangażuje się w akcję, tym pełniejsza i bardziej różnorodna będzie opowieść o historii gminy.

– To także szansa, by zdjęcia przez lata przechowywane w rodzinnych albumach, szufladach i pudełkach przestały być znane wyłącznie najbliższym. Dzięki planowanej publikacji mogą stać się częścią wspólnego dziedzictwa naszej gminy i zostać zachowane dla przyszłych pokoleń – mówi wójt Joanna Sokolińska.

Kontakt z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Dąbrowie Zielonej możliwy jest pod numerem telefonu 34 355 50 05 oraz adresem gok@dabrowazielona.pl.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Setki psów, wielkie emocje i walka o tytuł najpiękniejszego. Złoty Potok zaprasza na kolejny wyjątkowy weekend

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Złoty Potok na dwa dni stanie się miejscem spotkania hodowców, wystawców i miłośników czworonogów. W sobotę i niedzielę na miejscowych błoniach przy Stawie Amerykan odbędzie się Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych. Organizatorzy zapowiadają prezentacje wielu ras, rywalizację o prestiżowe tytuły, zawody z posłuszeństwa oraz atrakcje dla całych rodzin.

Wydarzenie rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00. Pierwszego dnia zaplanowano II Międzynarodową Wystawę Psów Rasowych, Krajowe Zawody z Posłuszeństwa oraz psychotesty dla psów. Umiejętności czworonogów podczas zawodów oceniać będzie m.in. Grzegorz Mieszczanin.

Niedzielny program również ruszy o godz. 10.00. Tego dnia odbędzie się III Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych, a także Specjalistyczna Wystawa Terierów i kolejne psychotesty. Na ringach pojawią się przedstawiciele wielu ras z Polski i zagranicy, oceniani pod względem budowy, ruchu, kondycji i zgodności ze wzorcem.

Jednym z najbardziej widowiskowych punktów obu dni będą finały wystawowe. To właśnie podczas nich wyłonieni zostaną najlepsi przedstawiciele poszczególnych grup, a także zdobywca tytułu „Best in Show”, przyznawanego najpiękniejszemu psu całej wystawy.

Impreza będzie okazją nie tylko do podziwiania rasowych czworonogów. Zwiedzający będą mogli porozmawiać z hodowcami, dowiedzieć się więcej o charakterze i wymaganiach poszczególnych ras oraz obserwować przygotowanie psów do występów na ringu.

Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych uczestnikach. Na dzieci czekać będą bezpłatne atrakcje, w tym dmuchaniec, bańki mydlane, animacje, zabawy oraz konkursy z nagrodami. Dzięki temu wystawa ma być propozycją na rodzinne spędzenie weekendu, także dla osób, które na co dzień nie zajmują się hodowlą psów.

Wydarzenie organizowane jest pod patronatem burmistrza Edwarda Moskalika. Organizatorzy zapraszają mieszkańców całego regionu, hodowców, wystawców i wszystkich, którzy chcą z bliska zobaczyć świat psów rasowych. Wstęp dla zwiedzających oraz udział dzieci w przygotowanych atrakcjach będą bezpłatne.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE