Obserwuj nas

Powiat Myszkowski

Mieli pracować legalnie, dokumentów nie było. Pięciu cudzoziemców zatrzymanych w powiecie myszkowskim

fot. Śląski Oddział Straży Granicznej w Raciborzu

Opublikowany

,

Pięciu obywateli Kazachstanu zatrzymali funkcjonariusze Placówki Straży Granicznej w Częstochowie podczas kontroli prowadzonej w powiecie myszkowskim. Mężczyźni deklarowali, że przyjechali do Polski do pracy, jednak nie przedstawili dokumentów uprawniających ich do legalnego zatrudnienia. Cała piątka otrzymała decyzje zobowiązujące do opuszczenia kraju, a sprawa będzie miała ciąg dalszy również dla podmiotów, które ich zatrudniały.

Kontrola w powiecie myszkowskim była częścią większych działań prowadzonych przez częstochowską straż graniczną. Łącznie funkcjonariusze zatrzymali 17 cudzoziemców, którzy naruszyli przepisy dotyczące pobytu lub zatrudnienia na terytorium Polski.

Wśród nich znalazło się pięciu obywateli Kazachstanu ujawnionych właśnie na terenie powiatu myszkowskiego. Podczas prowadzonych czynności mężczyźni oświadczyli, że celem ich pobytu w Polsce jest praca. Jak przekazali funkcjonariuszom, zostali do niej skierowani przez agencję pracy działającą na Śląsku.

Problem pojawił się przy weryfikacji dokumentów. Cudzoziemcy nie przedstawili dokumentacji, która zgodnie z obowiązującymi przepisami dawałaby im prawo do wykonywania pracy w Polsce.

Konsekwencje były natychmiastowe. Wobec każdego z pięciu obywateli Kazachstanu wydano decyzję zobowiązującą do wyjazdu z Polski w terminie 20 dni. Jednocześnie otrzymali oni zakazy ponownego wjazdu na okres od roku do półtora roku.

Na samych decyzjach powrotowych sprawa się jednak nie kończy. Straż graniczna wszczęła również kontrole legalności zatrudnienia cudzoziemców w podmiotach, które korzystały z ich pracy. Oznacza to, że funkcjonariusze będą teraz sprawdzać, na jakich zasadach mężczyźni trafili do pracy i czy po stronie pracodawców lub pośredników dochowano wszystkich wymaganych formalności.

Działania częstochowskiej placówki objęły również cudzoziemców innych narodowości. Funkcjonariusze zatrzymali pięciu obywateli Kolumbii, dwóch Indii, dwóch Bangladeszu, a także obywateli Mołdawii, Nepalu i Sri Lanki.

-W przypadku trzech Kolumbijczyków, którzy przekroczyli dopuszczalny czas pobytu w ruchu bezwizowym, nadal trwa procedura zmierzająca do wydania decyzji powrotowych. Pozostali otrzymali już decyzje nakazujące opuszczenie Polski – informuje Śląski Oddział Straży Granicznej w Raciborzu.

Niegowa

Problem studni w Zagórzu wrócił po raz kolejny na sesję. Radny: Za niedługo to się zapadnie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Stan starej studni w centrum Zagórza ponownie wywołał dyskusję podczas sesji Rady Gminy Niegowa. Mieszkańcy wciąż korzystają z obiektu podczas problemów z dostawą wody, tymczasem jego stan ma się wyraźnie pogarszać. Jeden z radnych apelował do wójta o znalezienie rozwiązania, ale samorząd wskazał na zasadniczą przeszkodę – studnia znajduje się na prywatnym gruncie.

Temat nie jest nowy. Radny przypomniał, że już wcześniej zwracał uwagę na potrzebę zabezpieczenia i naprawy obiektu. Jak podkreślał, studnia nadal ma praktyczne znaczenie dla mieszkańców, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych.

– Ona teraz się znajduje naprawdę w takim opłakanym stanie, że za niedługo to się zapadnie – mówił.

Problem komplikuje niejasna odpowiedzialność za obiekt. Z jednej strony studnia znajduje się w pobliżu drogi powiatowej, z drugiej na terenie prywatnym. Zdaniem samorządowca może to prowadzić do sytuacji, w której nikt nie będzie chciał wziąć na siebie obowiązku jej zabezpieczenia.

– Ten, kogo ona jest, mówi, że to jest nie jego. Pewnie z racji, iż jest to przy drodze powiatowej i powiat będzie też umywał ręce – argumentował.

Włodarz Niegowy potwierdził, że sprawa jest znana, ale zwrócił uwagę na ograniczenia związane z wydatkowaniem publicznych pieniędzy na cudzej nieruchomości.

– Sprawa jest trudna od strony proceduralnej, bo teren faktycznie znajduje się na terenie prywatnym – wskazał.

Jak zaznaczył, podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej w innych miejscowościach i za każdym razem konieczne było uwzględnienie kwestii własnościowych. Jednocześnie nie wykluczył ponownej analizy sprawy.

– Na pewno jeszcze raz możemy tutaj się pochylić nad tym tematem, ale spodziewam się, że będzie to rozwiązane tak, jak poprzednio – mówił.

Radny nie krył, że mieszkańcy oczekują bardziej zdecydowanego działania i liczą, że samorząd znajdzie sposób na wyjście z formalnego impasu.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Droga z Postępu do Mrzygłodu drożeje. Radny domaga się wyjaśnień

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Waloryzacja wynagrodzenia wykonawcy przebudowy drogi powiatowej na odcinku od ronda w Postępie do ronda w Myszkowie-Mrzygłodzie kosztować ma powiat dodatkowe 265 tys. zł. Sama kwota nie była jednak jedynym problemem podniesionym podczas ostatniej sesji rady powiatu. Jeden z radnych zwrócił uwagę na rozbieżność pomiędzy informacjami przekazanymi radnym na komisji a zapisami sprawozdania zarządu dotyczącymi okresu objętego waloryzacją.

W zmianach budżetu zabezpieczono dodatkowo 265 tys. zł. Na tę kwotę składa się 92,8 tys. zł waloryzacji wynagrodzenia oraz 172,2 tys. zł waloryzacji robót pozostałych do wykonania. Radny Rafał Kępski przypomniał, że dzień wcześniej podczas komisji miał usłyszeć, iż waloryzacja obejmuje tylko pierwotny okres kontraktu. Tymczasem w sprawozdaniu zarządu znalazła się informacja wskazująca na okres sięgający maja lub czerwca tego roku, czyli obejmujący również czas po aneksowaniu terminu realizacji. Starosta zapewniał, że dodatkowe wynagrodzenie nie dotyczy aneksów.

– Waloryzacja dotyczy tylko robót podstawowych, ponieważ z kontraktu podstawowego cały czas są wykonywane prace i nie dotyczy aneksów – odpowiedział.

Radnego to jednak nie przekonało.

– W sprawozdaniu jest wprost napisane, wykonawca zwrócił się z wnioskiem o waloryzację wynagrodzenia należnego za okres wykonany od grudnia 2025 do maja 2026, czyli obejmował to aneks przedłużający wykonanie tej inwestycji – wskazał Kępski o poprosił o szczegółowe wyjaśnienie sprawy na piśmie.

CZYTAJ DALEJ

Niegowa

Kolejna skarga na wójta Niegowy. Nietypowy spór wrócił na sesję rady gminy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Niegowa/Screenshot

Na biurko radnych gminy Niegowa trafiła kolejna skarga na działalność wójta. Sprawa dotyczyła cyberbezpieczeństwa stron internetowych i Biuletynów Informacji Publicznej placówek oświatowych, a także sposobu, w jaki urząd prowadził korespondencję i kontakt ze skarżącym. Temat był już wcześniej obecny na sesji, dlatego radni wrócili do części zarzutów i wcześniejszych ustaleń komisji.

Pismo z drugiej połowy czerwca, jakie trafiło do urzędu gminy, zawierało zarzuty dotyczące braku podjęcia tematyki bezpieczeństwa stron internetowych i BIP jednostek oświatowych oraz braku merytorycznych rozmów w tej sprawie. Skarżący podnosił również kwestię wydawania publicznych pieniędzy na funkcjonowanie stron internetowych.

Komisja analizowała sprawę na dwóch posiedzeniach, zapoznając się z opinią prawną oraz wyjaśnieniami sekretarza gminy. Z przedstawionej dokumentacji wynikało, że skarżący kilkukrotnie próbował skontaktować się telefonicznie z kierownictwem urzędu, ale oczekiwał rozmowy bez wcześniejszego ustalenia terminu.

 

Komisja uznała, że brak natychmiastowego połączenia z wójtem lub sekretarzem nie może być traktowany jako uchybienie, jeśli w tym czasie wykonywali oni obowiązki służbowe albo byli nieobecni.

– Bezpośrednie połączenie z kierownikiem urzędu w momencie wykonywania telefonu jest często niemożliwe z uwagi na realizowane obowiązki służbowe, trwające spotkania, narady, wyjazdy służbowe bądź nieobecność pracowników – wskazano w uzasadnieniu.

Drugi z wątków był już wcześniej przedmiotem rozstrzygnięcia rady. Podczas majowej sesji podobna skarga została uznana za bezzasadną, a tym razem komisja stwierdziła, że nie pojawiły się żadne nowe okoliczności mogące wpłynąć na ocenę sprawy.

Ostatecznie rada jednogłośnie podtrzymała wcześniejsze stanowisko. Za uznaniem skargi za bezzasadną głosowało wszystkich 14 obecnych radnych.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Radne poszły na zwarcie. Polak i Miklas starły się o Wody Polskie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie/Screenshot

Spór o sposób, w jaki podczas poprzedniej sesji potraktowano przedstawicieli Wód Polskich, przeniósł się na kolejne obrady rady powiatu i przerodził się w personalną wymianę zdań pomiędzy Zdzisławą Polak a Katarzyną Miklas. Padły pytania o „zlecenie”, zarzut „słownego osaczenia” gości oraz apel, by radni zamiast oceniać siebie nawzajem zajmowali się materiałami przedkładanymi radzie.

Punktem wyjścia było pytanie Katarzyny Miklas, czy przedstawiciele Wód Polskich byli wcześniej prawidłowo zapraszani na sesje. Po uzyskaniu potwierdzenia stwierdziła, że wiceprzewodnicząca Zdzisława Polak powinna przeprosić gości za sposób, w jaki zostali potraktowani podczas wcześniejszych obrad.

W części poświęconej oświadczeniom Polak odpowiedziała już znacznie ostrzej.

– Chciałabym panią zapytać, szanowną koleżankę radną Miklas, na jakiej podstawie prawnej stara się pani ograniczyć moje prawo do swobodnego zadawania pytań osobom, które tu przychodzą i reprezentują np. Wody Polskie – mówiła.

Następnie zasugerowała, że krytyczne stanowisko Miklas jest zbieżne z komentarzami pojawiającymi się wcześniej w internecie.

– Chyba, że pani ktoś to zlecił, bo widzę, że takie wypowiedzi, które pani tu dzisiaj zacytowała już się pojawiły na Facebooku (…) Czy pani dostała zlecenie? – pytała.

Zdzisława Polak podkreślała, że nie zamierza przepraszać, ponieważ jej zdaniem sprawozdanie Wód Polskich było zbyt ogólne i zawierało niewiele informacji dotyczących bezpośrednio powiatu myszkowskiego. Katarzyna Miklas z kolei odpowiedziała, że jej krytyka nie dotyczy prawa radnej do zadawania pytań, lecz sposobu traktowania zaproszonych gości.

– Było, mówiąc językiem prostym i kolokwialnym, głupio i przykro, że zapraszani goście zostali słownie osaczeni – stwierdziła.

Zaprzeczyła jednocześnie, aby znała lub inspirowała się wpisami wskazywanymi przez Zdzisławę Polak.

– Nie czytałam żadnej jej wypowiedzi, nie znam treści tych wypowiedzi – odpowiedziała.

Na zakończenie próbowała sprowadzić konflikt do kwestii wzajemnego szacunku.

– Ja tylko panią proszę, abyśmy miło traktowali gości, tylko tyle. I siebie nawzajem – powiedziała Katarzyna Miklas.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Elektryczne autobusy znowu problemem. Naprawy mają potrwać do końca października

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie

Problem autobusów elektrycznych ponownie wrócił podczas sesji rady powiatu. Po wcześniejszych przeglądach wykazujących konieczność wykonania napraw powiat podpisał już umowę z wykonawcą. Pojazdy mają zostać doprowadzone do właściwego stanu do 26 października, a koszt samej wcześniejszej diagnostyki wyniósł prawie 26 tys. zł.

O aktualny stan sprawy pytała Dorota Kaim-Hagar. Radna chciała wiedzieć, czy wskazane podczas przeglądów usterki zostały już usunięte i czy powiat wystąpił o zwrot poniesionych kosztów.

Starosta poinformował, że umowę dotyczącą napraw podpisano pod koniec lipca.

– Do 26 października mają być te autobusy naprawione – powiedział.

Na razie powiat poniósł koszt diagnostyki wynoszący blisko 26 tys. zł. Jak wynika z wypowiedzi starosty, do firmy odpowiedzialnej wcześniej za pojazdy skierowano wezwanie do zapłaty. Urzędnik nie spodziewa się jednak, aby pieniądze zostały dobrowolnie zwrócone.

– Sądzę, że wezwanie do zapłaty z tą notą będzie bezskuteczne, zatem potrącimy po prostu kwotę z funduszu gwarancyjnego – zapowiedział.

CZYTAJ DALEJ

Żarki

Śmiertelny wypadek w Żarkach. Zginął motocyklista, a policja szuka świadków

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Sobota w Żarkach zakończyła się tragedią. Na ulicy Koziegłowskiej doszło do zderzenia samochodu osobowego z motocyklem. 60-letni kierowca hondy odniósł tak poważne obrażenia, że jego życia nie udało się uratować.

Do wypadku doszło w godzinach wieczornych. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierująca audi wykonywała manewr skrętu w lewo. Wtedy w samochód uderzył motocykl, którym kierował 60-letni mieszkaniec powiatu myszkowskiego. Siła zderzenia okazała się tragiczna w skutkach. Motocyklista doznał ciężkich obrażeń i zmarł.

Na miejscu przez dłuższy czas pracowali policjanci, którzy zabezpieczali ślady i ustalali przebieg zdarzenia. Kluczowe będzie teraz odtworzenie dokładnego toru jazdy obu pojazdów i wyjaśnienie, co doprowadziło do śmiertelnego zderzenia.

Myszkowscy funkcjonariusze apelują również do świadków. Każda osoba, która widziała wypadek, przejeżdżała w tym czasie ulicą Koziegłowską albo posiada nagranie mogące pomóc w śledztwie, proszona jest o kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie pod numerami 47 858 42 80 lub 47 858 42 89.

Śledczy nadal ustalają wszystkie okoliczności tragedii. Na tym etapie policja nie przesądza o winie żadnego z uczestników zdarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Niegowa

Rażące przekroczenia prędkości na DW 789. Mieszkańcy Tomiszowic chcą aktywnego pomiaru

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Shutterstock

Problem zbyt szybkiej jazdy przez Tomiszowice wrócił podczas ostatniej sesji rady gminy. Jeden z radnych zaapelował o wystąpienie do zarządcy drogi wojewódzkiej nr 789 w sprawie montażu tablicy aktywnego pomiaru prędkości. Wniosek dotyczy rejonu posesji od numeru 4 do 8, gdzie – jak wskazywał – kierowcy często przekraczają dopuszczalną prędkość.

Samorządowiec argumentował, że urządzenie wyświetlające aktualną prędkość mogłoby działać prewencyjnie i skłaniać kierowców do zwolnienia. Wskazywał również na duże natężenie ruchu na DW 789, która przebiega przez miejscowość.

Wójt przyznał, że problem jest realny i nie ogranicza się jedynie do jednego punktu w Tomiszowicach. Jego zdaniem nadmierna prędkość daje się zauważyć także na dalszym przebiegu drogi przez teren gminy.

– Rzeczywiście dochodzi do przekroczeń. Czasami rażących przekroczeń prędkości. Gdyby taka potrzeba została zrealizowana było bezpieczniej, bo jesteśmy świadkami czasami bezmyślnych zachowań kierowców – mówił.

Włodarz zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie w Tomiszowicach częściej pojawiają się patrole policji. Jak sugerował, ma to związek właśnie z liczbą wykroczeń dotyczących prędkości i zgłoszeniami mieszkańców. Samorząd zamierza poprzeć interpelację i skierować ją do właściwego zarządcy drogi.

– Spróbujemy może zawalczyć o to, żeby się pojawiły w Tomiszowicach czy w Niegowie takie tablice informujące o ograniczeniu prędkości – zapowiedział wójt.

Ostateczna decyzja nie będzie jednak należała do gminy, ponieważ DW 789 pozostaje drogą wojewódzką. To oznacza, że samorząd może jedynie wystąpić z wnioskiem i uzasadnić potrzebę montażu urządzenia.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Policjant z Myszkowa najlepszy. Mateusz Łabuś wygrał wojewódzki finał „Dzielnicowego Roku”

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Policja Śląska

Kom. Mateusz Łabuś z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie został najlepszym kierownikiem rewiru dzielnicowych w województwie śląskim. Policjant zwyciężył w wojewódzkich eliminacjach XVI Ogólnopolskich Zawodów Policjantów Dzielnicowych „Dzielnicowy Roku” 2026 i w październiku będzie reprezentował śląski garnizon podczas ogólnopolskiego finału.

Rywalizacja nie ograniczała się do jednego sprawdzianu. Uczestnicy musieli wykazać się zarówno wiedzą, jak i praktycznymi umiejętnościami potrzebnymi w codziennej służbie. Oceniano ich podczas testu wiedzy policyjnej, konkurencji strzeleckiej oraz zadań wymagających właściwej reakcji na konkretne sytuacje zgłaszane przez mieszkańców.

Szczególnie wymagająca była część praktyczna, podczas której policjanci wcielali się w funkcjonariuszy przyjmujących interesanta zgłaszającego problem. Liczyło się nie tylko prawidłowe rozpoznanie sytuacji i podjęcie odpowiednich działań, ale również sposób prowadzenia rozmowy, komunikacja, reakcja na emocje drugiej osoby i umiejętność wskazania możliwego rozwiązania.

W komisji oceniającej znaleźli się między innymi psychologowie Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. W konkurencji strzeleckiej brano natomiast pod uwagę nie tylko celność, ale także prawidłowe przygotowanie do strzelania, zachowanie zasad bezpieczeństwa i właściwą postawę policjanta.

Po podsumowaniu wszystkich konkurencji pierwsze miejsce w kategorii kierowników rewirów dzielnicowych zajął kom. Mateusz Łabuś z Myszkowa. Drugie miejsce przypadło st. asp. Waldemarowi Głąbowi z Komendy Miejskiej Policji w Tychach, a trzecie asp. szt. Adamowi Faberowi z Komendy Miejskiej Policji w Piekarach Śląskich.

Zwycięstwo oznacza dla Łabusia awans do ogólnopolskiego etapu zawodów. W dniach 20-23 października w Szkole Policji w Katowicach będzie reprezentował garnizon śląski razem z dwoma najlepszymi dzielnicowymi województwa – mł. asp. Andrzejem Miką z Wodzisławia Śląskiego i sierż. Marcinem Tomaszewskim z Katowic.

Tegoroczna edycja zawodów miała dodatkowy wymiar symboliczny. W 2026 roku przypada bowiem 100-lecie utworzenia w policji stanowiska dzielnicowego. Wojewódzki finał połączono więc z jubileuszowymi obchodami i przypomnieniem roli funkcjonariuszy, którzy na co dzień są jednym z najbliższych mieszkańcom ogniw policji.

Dla myszkowskiej komendy wynik Mateusza Łabusia jest nie tylko indywidualnym sukcesem funkcjonariusza, ale również prestiżowym wyróżnieniem całej jednostki. Teraz przed nim najważniejszy sprawdzian – walka o miejsce w krajowej czołówce.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Szkoła ma fotowoltaikę, a i tak zabrakło na prąd. Radny Bugaj: Jakoś nie przekonują mnie te wyjaśnienia

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie/Screenshot

Dodatkowe 60 tys. zł na energię w Zespole Szkół nr 1 w Myszkowie wzbudziło wątpliwości części radnych. Pytali, jak mogło dojść do tak znacznego niedoszacowania kosztów w placówce posiadającej instalację fotowoltaiczną i przechodzącej obecnie termomodernizację. Dyrektorka szkoły tłumaczyła, że zużycie nie wzrosło znacząco, problemem są natomiast zbyt nisko zaplanowane środki, koszty przesyłu i energia pobierana podczas robót budowlanych. Eugeniusza Bugaja te wyjaśnienia nie przekonały.

Rafał Kępski jako pierwszy zwrócił uwagę na skalę korekty. Przypomniał, że w tegorocznym planie na energię przewidziano mniej niż rok wcześniej. Starosta potwierdził, że w poprzednim roku plan wynosił około 480 tys. zł, a w obecnym 430 tys. zł. Powstała więc luka, którą trzeba obecnie uzupełnić.

Dyrektorka placówki wyjaśniała z kolei, że zużycie energii jest porównywalne z ubiegłorocznym, natomiast na terenie szkoły trwa termomodernizacja, a wykonawca korzysta z prądu placówki. Zużycie to ma zostać później rozliczone. Odniosła się również do fotowoltaiki.

– Jeżeli chodzi o fotowoltaikę, która jest zainstalowana na warsztacie samochodowym, są to 54 panele, nie mamy magazynu energii. I teraz, kiedy najwięcej jest produkcji tej energii, nie możemy jej wykorzystywać na dzień dzisiejszy – wyjaśniała.

Przyznała też, że szkoła sama założyła niższe koszty niż ostatecznie okazały się potrzebne.

– Zaplanowaliśmy w tym roku mniej środków na energię elektryczną (…) no niestety przeszacowaliśmy tutaj w tym momencie, bo jednak te rachunki są dosyć wysokie – mówiła.

Eugeniusz Bugaj otwarcie zakwestionował przedstawione tłumaczenia.

– Jakoś nie przekonują mnie te wyjaśnienia – stwierdził.

Radny zwracał uwagę, że przy instalacji fotowoltaicznej energia oddawana do sieci powinna mieć odzwierciedlenie w rozliczeniach i pomniejszać rachunki. Kwestionował także możliwość, by ekipa prowadząca termomodernizację zużyła prąd odpowiadający tak dużej wartości.

– A 60 tys. zł przy tej ilości megawatów? Nie wiem jak i jaki sprzęt musiała używać firma do wymieszania zaprawy cementowej czy klejowej do styropianu, który tam przyklejają do ścian. To ma się nijak do tej kwoty, którą tutaj zobaczyliśmy – mówił.

Dyrektorka odpowiedziała, że nie jest elektrykiem i nie chce prowadzić technicznej polemiki, ale zapewniła, że placówka stara się ograniczać koszty. Zwróciła również uwagę na opłaty niezależne od faktycznego zużycia.

– Same opłaty przesyłowe od dostawy energii to jest 7 tys. zł miesięcznie – podała.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Rusza proces przewodniczącej rady powiatu. Lokalny dziennikarz stawia pytania o bezstronność sędziego

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie/Screenshot

Przed Sądem Rejonowym w Myszkowie ma się dziś rozpocząć proces Beaty J.-B., lekarki i przewodniczącej Rady Powiatu w Myszkowie, oskarżonej w sprawie dotyczącej utrudniania pracy wymiaru sprawiedliwości. Sprawie szeroko przyjrzał się myszkowski dziennikarz Jarosław Mazanek, który w swojej publikacji zwrócił uwagę na osobę sędziego Marka Zachariasza i jego wcześniejsze kontakty z rodziną oskarżonej.

Jak wynika z ubiegłotygodniowego artykułu Mazanka pt. „Rusza proces przewodniczącej. Lekarka główną oskarżoną. Co zrobi sędzia, przyjaciel rodziny oskarżonej?”, Beata J.-B. ma odpowiadać za czyn zagrożony karą do ośmiu lat pozbawienia wolności. Przewodnicząca rady powiatu, jest zatrudniona jako lekarka w myszkowskim szpitalu, gdzie miała wystawić niezgodne z prawdą zwolnienie lekarskie. Te z kolei miało spowodować niestawiennictwo świadka na rozprawie w innym postępowaniu karnym. Oskarżona nie przyznaje się do winy.

Najbardziej kontrowersyjna część publikacji myszkowskiego dziennikarza dotyczy jednak nie samego zarzutu, lecz sędziego Marka Zachariasza, któremu powierzono prowadzenie sprawy. Mazanek w swoim tekście przypomina, że sędzia złożył wniosek o wyłączenie go od orzekania, lecz wniosek został uznany za bezzasadny przez innego sędziego z tego samego wydziału. Dziennikarz zwraca przy tym uwagę na wcześniejsze relacje Zachariasza z osobami związanymi z oskarżoną.

– Co ciekawe, sędzia Marek Zachariasz, wyznaczony do sprawy Beaty J.-B. złożył wniosek o wyłączenie go od orzekania w jej sprawie, ale inny sędzia z tego samego wydziału karnego uznał wniosek za bezzasadny. Nie pomogła nawet interwencja Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która wskazała również na inne okoliczności, z powodu których sędzia Zachariasz nie powinien orzekać w procesie Beaty J.-B. – pada w artykule między innymi taki fragment.

Mazanek wskazuje również, że Zachariasz miał wcześniej zostać odsunięty od orzekania w procesie Wojciecha P., byłego posła i przewodniczącego rady powiatu, z uwagi na ich relacje towarzyskie i uczestnictwo we wspólnych polowaniach. Według publikacji obaj należeli do tego samego koła łowieckiego. Autor przywołuje też dokumenty z innych postępowań, w których miały pojawiać się informacje o prywatnych kontaktach sędziego z rodziną oskarżonej. Szczególnie istotny jest przytoczony w tekście fragment pisma procesowego.

Jarosław Mazanek opisuje też stanowisko rzecznika Sądu Okręgowego w Częstochowie, sędziego Dominika Bogacza. Jak relacjonuje, Zachariasz we wniosku o wyłączenie miał wskazać, że oskarżona „udzielała mu świadczeń zdrowotnych”. Autor publikacji podkreśla jednocześnie, że nie wie, czy we wniosku znalazły się również informacje dotyczące ewentualnych relacji prywatnych i towarzyskich.

– Teraz sędzia Marek Zachariasz ma rozstrzygnąć, czy oskarżona, z którą – wszystko na to wskazuje – jest w bliskich i wieloletnich relacjach towarzyskich, ma ocenić, czy prokuratura słusznie postawiła jej zarzuty karne, zagrożone karą 8 lat pozbawienia wolności – pisze redaktor.

Autor idzie jednak znacznie dalej. W końcowej części tekstu opisuje informacje uzyskane od anonimowego świadka.

– Dotarliśmy do świadka, który twierdzi, że w domu dzisiaj oskarżonej Beaty J.-B. dochodziło do ciekawych spotkań. W sądzie toczył się proces, a w domu polityczki, dzisiaj przewodniczącej Rady Powiatu w Myszkowie, miało dochodzić do spotkań podczas których sędzia orzekający w jednym z procesów miał uzgadniać z obrońcą jakie zada pytania świadkom na rozprawie – przekonuje. – Sędzia w zamian miał otrzymywać inne świadczenia, w tym zwolnienia lekarskie, gdy dopadały go „chwile słabości”. Nie podajemy innych szczegółów które uzyskaliśmy od naszego informatora, ponieważ uważamy, że to okoliczności które mogą wskazywać na poważne przestępstwo. Jeżeli było tak, jak mówi nasz informator, mamy podejrzenie „zbrodni sądowej” – dodaje w kolejnym, jeszcze mocniejszym fragmencie dziennikarz.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Wyjątkowa niedziela w Myszkowie. Najpierw bieg na osiem kilometrów, później walka o zdrowie policjanta

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Pojutrze Myszków ponownie stanie się areną ulicznej rywalizacji biegowej. Odbędzie się tam XIII Myszkowski Bieg Uliczny „Myszkowska Ósemka”, któremu w tym roku będzie towarzyszyć także wydarzenie charytatywne „Gramy dla Marcina”. Organizatorzy zapowiadają nie tylko bieg główny, ale również krótszy dystans, rywalizację dzieci oraz popołudniowy program koncertowo-rekreacyjny.

Biuro zawodów będzie czynne od godz. 12.00 do 13.30. Start biegu głównego na dystansie 8 kilometrów zaplanowano na godz. 14.00. Po jego zakończeniu odbędzie się bieg na 1600 metrów oraz biegi dziecięce. Bazą wydarzenia będzie teren Stowarzyszenia Podlas w Myszkowie.

Organizacja biegu oznacza czasowe utrudnienia dla kierowców. W godz. 13.50-15.30 zamknięte dla ruchu będą odcinki dróg znajdujące się na trasie zawodów, obejmującej między innymi ulice Kochanowskiego, Polną, Miedzianą, Kwiatkowskiego, Spółdzielczą, Słowackiego, Plac Dworcowy, rondo Flagi RP, 1 Maja, Sikorskiego, Skłodowskiej, Kościelną, Wyszyńskiego oraz 11 Listopada.

Dłużej, bo do godz. 16.00, ograniczenia mają obowiązywać na ulicy Jana Pawła II, na odcinku od ulicy Osińska Góra do Kochanowskiego. Organizatorzy przepraszają za utrudnienia i jednocześnie zachęcają mieszkańców do kibicowania zawodnikom na trasie.

Sportowa część imprezy będzie jednak tylko jednym z elementów niedzielnego programu. Na terenie Stowarzyszenia Podlas odbędzie się również akcja „Gramy dla Marcina”, której celem jest wsparcie 45-letniego Marcina Gradowskiego – miejscowego policjanta, męża i ojca dwóch córek. Szerzej pisaliśmy o nim tutaj.

U funkcjonariusza zdiagnozowano chrzęstakomięsaka miednicy G2, czyli złośliwy nowotwór kości. Choroba dała również przerzuty do płuc. Rodzina prowadzi intensywne poszukiwania możliwości dalszego leczenia, konsultując przypadek Marcina w wyspecjalizowanych ośrodkach w Polsce i za granicą. Pod uwagę brane są między innymi zaawansowane metody terapii, w tym leczenie protonowe oraz jonami węgla.

Zaledwie kilka miesięcy przed diagnozą funkcjonariusz ukończył kurs oficerski w Akademii Policji w Szczytnie i awansował na stopień podkomisarza. Dziś jego bliscy koncentrują się na zdobyciu środków na dalszą diagnostykę, konsultacje, leczenie i rehabilitację.

Osoby, które nie będą mogły uczestniczyć w niedzielnym wydarzeniu, a chcą wesprzeć policjanta, mogą wpłacać pieniądze poprzez internetową zbiórkę prowadzoną w serwisie Onkozbiorka.pl. Środki mają być przeznaczane na specjalistyczne badania, konsultacje, wyjazdy oraz ewentualne leczenie w Polsce i poza granicami kraju.

Program „Gramy dla Marcina” rozpocznie się o godz. 15.00 zumbą. O godz. 16.15 wystąpi Chorońska Kapela Biesiadna, natomiast o godz. 17.00 zaplanowano koncert zespołu Cooltura.

Ważną częścią wydarzenia będą licytacje, które rozpoczną się o godz. 17.30, a kolejna tura odbędzie się o godz. 18.30. Pomiędzy nimi, o godz. 18.00, zaplanowano koncert zespołu Stan Krytyczny. O godz. 19.00 na scenie pojawi się Julka i Spółka, pół godziny później Wesoły Romet z gościnnym udziałem Zosi Wójcik, a od godz. 20.30 uczestników zabawiać będzie DJ.

Organizatorzy przygotowali także dodatkowe atrakcje. Na miejscu mają pojawić się między innymi stoiska gastronomiczne i firmowe, quady, dmuchańce, fotobudka 360, wata cukrowa, popcorn, pieczonki, warkoczyki, tatuaże i lody. Zaplanowano również pokazy policji, straży pożarnej i wojska oraz strzelnicę.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Kosztorys nie wytrzymał zderzenia z rynkiem. Radni pytają, kto tak oszacował zamówienie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Ponad dwukrotna różnica między kwotą zabezpieczoną przez powiat a jedyną ofertą złożoną w przetargu na wyposażenie pracowni Zespołu Szkół nr 1 w Myszkowie wywołała podczas ostatniej sesji serię pytań o sposób przygotowania zamówienia. Na sprzęt komputerowy, specjalistyczne oprogramowanie i urządzenia multimedialne przewidziano nieco ponad 194 tys. zł. Wykonawca wycenił zadanie na prawie 427 tys. zł, więc postępowanie trzeba było unieważnić.

Powiat miał zabezpieczone 194 tys. zł. Tymczasem jedyna oferta wyniosła niemalże 427 tys. zł, czyli była wyższa o ponad 232 tys. zł. Zarząd zdecydował o unieważnieniu przetargu i zapowiedział kolejne postępowanie ze zmienioną specyfikacją.

Skala rozbieżności wzbudziła wątpliwości kilku radnych. Marzena Kulak zwracała uwagę, że problem niedoszacowania nie dotyczy wyłącznie tego jednego zamówienia.

– Duże niedoszacowania są, jeżeli chodzi o zamówienia publiczne w starostwie. Rażące przekraczanie kwoty – mówiła.

Urzędnik starostwa tłumaczył, że początki projektu sięgają kilku lat wstecz, a przez ten czas zmieniły się zarówno ceny sprzętu, jak i wymagania techniczne. Jak wyjaśniał, wyposażenie ma służyć praktycznej nauce zawodu, a parametry komputerów trzeba było dostosować do obecnych realiów technologicznych. Powiat liczy również na dofinansowanie zewnętrzne, które ma pokrywać około 85 proc. zabezpieczonej wcześniej kwoty.

Rafał Kępski nie uznał jednak kilkuletniego wieku projektu za wystarczające wyjaśnienie tak dużej różnicy. Zwrócił uwagę, że przed samym przetargiem wartość zamówienia powinna zostać oszacowana na podstawie aktualnych danych rynkowych.

– Projekt był robiony 3-4 lata temu, okej, ale kosztorys do przetargu nie powinien być starszy niż 6 miesięcy. Po to są takie zapisy, aby właśnie uniknąć podobnych rozbieżności pomiędzy przetargiem, kosztorysem do przetargu, a faktyczną ofertą – argumentował.

Radny poprosił również o pisemne wyjaśnienie, od jakiej wartości wyliczono dofinansowanie zewnętrzne i czy mogłoby ono zostać zwiększone, gdyby realny koszt zakupu sprzętu okazał się znacznie wyższy.

Na razie zakup nie dojdzie do skutku. Władze powiatu mają zmienić specyfikację i ponownie ogłosić przetarg. Dopiero kolejne postępowanie pokaże, czy uda się pozyskać sprzęt w cenie zbliżonej do zabezpieczonych środków, czy też samorząd będzie musiał szukać dodatkowego finansowania.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Sobota z „Dziadami”. Narodowe Czytanie wraca do Myszkowa, tym razem na tapet pójdzie Mickiewicz

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Archiwum

Mieszkańcy Myszkowa będą mogli wspólnie sięgnąć po jedno z najważniejszych dzieł polskiego romantyzmu. W sobotę w siedzibie miejscowego MDK-u odbędzie się tegoroczna odsłona Narodowego Czytania, której tym razem lekturą są „Dziady” Adama Mickiewicza.

Tegoroczne Narodowe Czytanie poświęcone jest „Dziadom”, jednemu z najbardziej rozpoznawalnych utworów Mickiewicza i zarazem jednemu z najważniejszych tekstów polskiej literatury romantycznej. Dzieło łączy świat realny z nadprzyrodzonym, a jego bohaterowie mierzą się z miłością, cierpieniem, winą, samotnością i pragnieniem wolności.

Wspólna lektura ma być okazją zarówno do przypomnienia znanych fragmentów utworu, jak i do ponownego spojrzenia na jego przesłanie. Mimo że „Dziady” powstały blisko dwa stulecia temu, poruszane w nich pytania o ludzkie wybory, odpowiedzialność i emocje pozostają aktualne także dla współczesnego czytelnika.

Narodowe Czytanie jest ogólnopolską akcją organizowaną pod honorowym patronatem Pary Prezydenckiej. Każdego roku w wielu miejscach w kraju odbywają się spotkania poświęcone wspólnej lekturze najważniejszych dzieł polskiej literatury.

Wydarzenia odbędzie się w sobotę w holu Miejskiego Domu Kultury w Myszkowie. Początek zaplanowano na godz. 10.00. Do udziału zapraszają tutejszy magistrat, starostwo powiatowe oraz Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Myszkowie.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Wojewoda wytknął błędy w uchwale, radna mówi o „miażdżącej opinii”. Personalne starcie na sesji rady powiatu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach

Uchwała dotycząca obniżenia tygodniowego wymiaru zajęć nauczycieli pełniących stanowiska kierownicze wróciła na forum Rady Powiatu Myszkowskiego za sprawą rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody śląskiego. Organ nadzoru zakwestionował część przyjętych miesiąc wcześniej regulacji, wskazując między innymi na nieprecyzyjność zapisów i naruszenie zasad prawidłowej legislacji. Sam problem prawny okazał się jednak tylko początkiem dyskusji, która szybko przerodziła się w kolejne starcie pomiędzy radnymi.

Sprawę podczas ostatniej sesji podniosła Dorota Kaim-Hagar. Radna chciała poznać szczegóły zastrzeżeń wojewody do uchwały regulującej obniżki pensum nauczycieli zajmujących stanowiska kierownicze w szkołach i placówkach prowadzonych przez powiat.

Z odczytanego stanowiska organu nadzoru wynikało, że zastrzeżenia dotyczą dwóch kwestii. Problematyczny okazał się między innymi zapis umożliwiający dodatkowe zwolnienie nauczyciela z obowiązku realizacji zajęć w przypadku zmian w funkcjonowaniu szkoły. Zdaniem wojewody przesłanki zastosowania takiego rozwiązania określono zbyt mało precyzyjnie, a regulacja nie realizowała prawidłowo ustawowego upoważnienia rady. Po wysłuchaniu obszernego uzasadnienia Kaim-Hagar bardzo krytycznie oceniła sposób przygotowania dokumentu.

– Po usłyszeniu całości tej opinii uważam, że dobrze się stało, ponieważ ta opinia jest dla państwa, jako osób przygotowujących uchwałę, miażdżąca – stwierdziła Dorota Kaim-Hagar.

Do sprawy odniosła się urzędniczka starostwa odpowiedzialna za przygotowanie regulacji. Tłumaczyła, że zakres ingerencji wojewody jest znacznie węższy, niż mogłoby wynikać z ostrej oceny radnej. Zakwestionowane zostały konkretne zapisy, a nie cała uchwała.

– I tylko w tym zakresie, tylko ten ustęp został zakwestionowany przez organ nadzoru i w tej części uchwała została uchylona. W pozostałym zakresie została bez zmian – wyjaśniła.

Urzędniczka zaznaczyła również, że podobne rozwiązania znajdowały się w wcześniejszych regulacjach i dotychczas nie budziły zastrzeżeń organu nadzoru.

Kaim-Hagar chciała więc wiedzieć, czy konsekwencją rozstrzygnięcia będzie konieczność ponownego procedowania całego dokumentu. Jak usłyszała, nie będzie to potrzebne.

– Nie, uchwała zostaje w mocy. Tylko ten ustęp, który państwu teraz przeczytałam, został uchylony i po prostu bez tego ustępu uchwała dalej funkcjonuje – odpowiedziała przedstawicielka urzędu.

Wyjaśnienie nie zakończyło jednak sporu. Przewodnicząca rady Beata Jakubiec-Bartnik stanęła w obronie sposobu przygotowania dokumentu i zwróciła się do urzędniczki z komentarzem odnoszącym się bezpośrednio do wcześniejszych słów Doroty Kaim-Hagar.

– W takim razie ja panią przepraszam za panią radną. Ta uchwała nie była miażdżąco źle zrobiona – stwierdziła.

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Kaim-Hagar przeniosła ciężar dyskusji z samej uchwały na sposób prowadzenia obrad i przygotowanie przewodniczącej do sesji.

– Gdyby pani przewodnicząca lepiej się przygotowywała do sesji, to takie wyjaśnienie w kilku zdaniach, jakie przedstawiła pani naczelnik, byłoby wystarczające – skomentowała.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Finansowanie sportu pod znakiem zapytania. Zarząd powiatu tłumaczy się przed RIO

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach wszczęła postępowanie nadzorcze wobec uchwały Rady Powiatu Myszkowskiego regulującej zasady finansowania sportu. Izba zażądała wyjaśnień w kilku istotnych kwestiach, a podczas sesji wróciły wcześniejsze wątpliwości radnych dotyczące sposobu przygotowania dokumentu. Najbardziej jednoznaczny problem dotyczy braku zgłoszenia projektu do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sprawę podniosła radna Dorota Kaim-Hagar, przypominając, że zastrzeżenia do uchwały pojawiały się już podczas jej wcześniejszego procedowania. RIO zainteresowało się między innymi tym, dlaczego rada nie określiła wysokości dotacji, pełnego katalogu wydatków, których nie można finansować z tych środków, terminu składania ofert oraz dlaczego w uchwale wskazano elementy, jakie powinna zawierać późniejsza umowa.

Powiat w przesłanych wyjaśnieniach bronił przyjętych rozwiązań. Wskazał, że konkretna wysokość środków na sport ma być określana każdego roku w budżecie, natomiast kwota przyznawana poszczególnym podmiotom będzie wynikać z przeprowadzonego konkursu.

Podobnie argumentowano w odniesieniu do katalogu wydatków niekwalifikowanych. Zdaniem władz powiatu ustawa o sporcie nie nakazuje stworzenia zamkniętej listy takich kosztów, a ich ocena może następować indywidualnie przy rozpatrywaniu ofert. Termin składania wniosków miałby być natomiast każdorazowo wskazywany w ogłoszeniu konkursowym.

Najbardziej jednoznaczna odpowiedź padła przy pytaniu dotyczącym UOKiK.

– Projekt uchwały nie został zgłoszony do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – odczytano podczas sesji z pisma podpisanego przez starostę.

W trakcie dyskusji Dorota Kaim-Hagar dopytywała również, jakie są obecnie praktyczne konsekwencje wszczętego postępowania nadzorczego.

– Rozumiem, że do czasu rozstrzygnięcia przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Katowicach ta uchwała nie funkcjonuje – pytała.

Na sali potwierdzono, że dokument nie jest obecnie stosowany.

Sprawa nie została więc zamknięta. Dopiero stanowisko RIO przesądzi, czy przyjęte przez radę rozwiązania mogą pozostać w obrocie prawnym, czy też konieczne będzie przygotowanie kolejnej wersji uchwały. Do tego czasu pod znakiem zapytania pozostają nowe zasady finansowego wspierania sportu przez powiat.

CZYTAJ DALEJ

Poraj

Strefa aktywnego wypoczynku w Masłońskim wypada z tegorocznych dochodów. Gmina bez dofinansowania

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Poraj/Screenshot

Ostatnia sesja w Poraju przyniosła kilka istotnych zmian w tegorocznym budżecie. Najbardziej niekorzystna dotyczy planowanej strefy aktywnego wypoczynku i edukacji w Masłońskim, na którą samorząd nie otrzymał zakładanego dofinansowania. Jednocześnie dodatkowe środki trafią na prace w placówkach oświatowych w Choroniu i Żarkach-Letnisku.

Informacja o nieuzyskanym wsparciu pojawiła się przy omawianiu zmian w wieloletniej prognozie finansowej i budżecie na 2026 rok. Gmina musiała usunąć z planowanych dochodów 46,8 tys. zł związanych z projektem realizowanym w ramach inicjatywy sołeckiej w związku z planami stworzenia strefy aktywnego wypoczynku i edukacji w Masłońskim.

Podczas sesji nie wyjaśniono szerzej, dlaczego projekt nie otrzymał wsparcia ani czy gmina zamierza wrócić do niego w innym terminie. Nie padły też informacje o ewentualnym poszukiwaniu alternatywnego źródła finansowania. Na tle tej niekorzystnej korekty pojawiły się jednak także dodatkowe pieniądze dla placówek oświatowych. Szkoła Podstawowa w Choroniu otrzyma 25 tys. zł na modernizację łazienek. Kolejne 15 tys. zł przeznaczono na nową instalację wentylacyjną w stołówce w Żarkach-Letnisku.

Łącznie oba zadania oświatowe pochłoną dodatkowe 40 tys. zł. Radni nie dopytywali o szczegółowy zakres robót ani terminy ich wykonania. Zmiany objęły także fundusz sołecki. Jeden z wcześniejszych zakupów został zastąpiony innym wydatkiem.

– Pozostałe kwoty to stanowią przesunięcia między paragrafami wydatków, między innymi podyktowane są zmianą w funduszu sołeckim, przesunięciem zakupu lodówki ogólnodostępnej na zakup ławek usytuowanych na terenie sołectwa przy ulicy Górniczej – wyjaśniła skarbnik.

Zarówno zmiana wieloletniej prognozy finansowej, jak i korekta budżetu na ten rok zostały przyjęte jednogłośnie.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Konsolidacja szpitala coraz bliżej, dokumentów nadal brak. Radni nie kryją obaw

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Shutterstock

Przyszłość myszkowskiego szpitala ponownie wywołała ostrą dyskusję podczas sesji rady powiatu. Część radnych zarzuca zarządowi, że mimo trwających od miesięcy rozmów o restrukturyzacji i możliwym połączeniu placówki z Zagłębiowskim Szpitalem Klinicznym nadal nie otrzymała dokumentów pozwalających ocenić planowane zmiany. Tymczasem z informacji przekazywanych podczas komisji miało wynikać, że kluczowe decyzje powinny zapaść już na początku lub najpóźniej w połowie września.

Rafał Kępski podkreślał, że radni są informowani o bieżącej działalności szpitala, ale nie mają realnego wglądu w prace nad jego przyszłością. Z odpowiedzi dyrekcji placówki wynikało, że przygotowano między innymi projekty porozumienia konsolidacyjnego, statutu, uchwały rady powiatu oraz zawiadomień dla pracowników i związków zawodowych.

– Jeżeli radni otrzymają gotowe już dokumenty, kiedy ich kształt będzie ostateczny, to oznacza, że radnych chce się sprowadzić tylko do głosowania za lub przeciw – mówił Kępski.

Samorządowiec zwracał uwagę, że decyzja może dotyczyć nie tylko struktury organizacyjnej szpitala, ale także majątku, zatrudnienia, zakresu świadczeń i bezpieczeństwa mieszkańców.

– Dzisiaj mamy 27 sierpnia (to wtedy odbyła się sesja – przyp. red.), a radni nie mają żadnych wiążących projektów – zaznaczył.

Podobne obawy wyraziła Katarzyna Miklas. Jej zdaniem rada może zostać postawiona przed koniecznością podjęcia jednej z najważniejszych decyzji tej kadencji bez odpowiedniego czasu na analizę dokumentów.

– Nie wyobrażam sobie również, że zostaniemy powiadomieni któregoś popołudnia o konieczności sesji nadzwyczajnej i otrzymamy te dokumenty do zapoznania się kilkanaście godzin przez noc – stwierdziła.

Na te słowa w swoim stylu zareagowała przewodnicząca rady Beata Jakubiec-Bartnik.

– Jeżeli chodzi o sesję nadzwyczajną, to niestety musi pani sobie zacząć to wyobrażać, gdyż została pani wybrana przez mieszkańców i za to pani otrzymuje dietę. I w nocy trzeba się zapoznać – odpowiedziała.

Starosta zapewniał natomiast, że zarząd sam nie dysponuje materiałami, o których w odpowiedzi na interpelację wspominała dyrekcja SP ZOZ.

– Nie otrzymaliśmy ani żadnych dokumentów, ani żadnych nawet projektów odnośnie tych dokumentów, które zostały wysłane pismem pani dyrektor – powiedział.

Jak wyjaśnił, po uzyskaniu informacji o przygotowanych materiałach zwrócił się do dyrekcji szpitala o ich przekazanie.

Sprawa została dodatkowo sformalizowana w interpelacji podpisanej przez dziewięcioro radnych. Domagają się oni dokumentów dotyczących restrukturyzacji, harmonogramu dalszych działań, informacji o rozmowach z powiatem będzińskim, analiz skutków organizacyjnych, prawnych i finansowych oraz przedstawienia alternatywnego scenariusza na wypadek fiaska konsolidacji.

Katarzyna Miklas pytała również, co stanie się z placówką, jeżeli rozmowy o połączeniu zakończą się niepowodzeniem, a jednocześnie ze szpitala odejdzie trzech dyrektorów.

Na to pytanie podczas sesji konkretna odpowiedź nie padła.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Radni pytali o wizytę CBA i „Jedźmy razem!”. Konsekwencje kadrowe dla jednego z pracowników starostwa

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Centralne Biuro Antykorupcyjne

Działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego i ich konsekwencje dla jednego z pracowników starostwa stały się jednym z wątków ostatniej sesji rady powiatu. Radni dopytywali o zatrzymania, stanowiska osób objętych czynnościami służb, ich dalsze zatrudnienie oraz ewentualne zarzuty wobec obecnych władz powiatu.

Temat podniosła Dorota Kaim-Hagar. Radna chciała wiedzieć, ile osób zostało zatrzymanych, czy nadal pracują w związku lub starostwie oraz czy działania CBA obejmują także członków zarządu powiatu. Starosta zastrzegł, że sprawa nie dotyczy samego związku w takim zakresie, jak mogło wynikać z medialnego przekazu. Potwierdził jednak, że czynności objęły jednego pracownika starostwa. Jak wskazał, osoba ta wcześniej pełniła funkcję dyrektora Związku Powiatowo-Gminnego „Jedźmy razem!”. Po działaniach służb powiat zastosował się do zaleceń prokuratury i zmienił warunki jej dalszego zatrudnienia.

– Zgodnie z zaleceniami prokuratury obniżyliśmy zakres obowiązków tego pracownika i, co za tym idzie, wynagrodzenia – poinformował starosta.

Na tym pytania się nie skończyły. Mariusz Karkocha wrócił do struktury zatrudnienia w „Jedźmy Razem!”. Z wcześniejszych informacji miało wynikać, że związek zatrudnia trzy osoby – jedną na pełen etat i dwie na jedną czwartą etatu. Radny chciał wiedzieć, czy oprócz nich funkcjonują także umowy zlecenia.

Starosta potwierdził, że takie umowy są zawierane, wskazując między innymi na obsługę kadrową i prawną. Karkocha dopytywał również, czy obowiązki wykonywane na rzecz starostwa i związku nie nakładają się czasowo.

– Mam wiedzę od pani kadrowej, że nie. Nie kolidują godzinowo i nie pokrywają się – odpowiedział radnemu urzędnik, zapewniając jednocześnie, że obecni członkowie władz powiatu nie są objęci zarzutami.

Jak zaznaczył, sprawa odnosi się do poprzedniej kadencji.

CZYTAJ DALEJ

Niegowa

Druhowie z Tomiszowic chcą samochód. Wójt Niegowy studzi oczekiwania, bo chętnych jest więcej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Zakup lekkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Tomiszowice wywołał podczas ostatniej sesji rady gminy dyskusję o tym, jak dzielić ograniczone środki pomiędzy rozwijające się jednostki strażackie. Jedne z radnych marzy o zabezpieczeniu w tegorocznym budżecie około 45 tys. zł na używany pojazd. Urzędnicy nie odrzucają pomysłu, ale stoją na stanowisku, że podobne oczekiwania zgłaszają także inne OSP, a decyzja powinna zostać poprzedzona rozmową ze strażakami z całej gminy.

Złożona interpelacja dotyczy zakupu lekkiego samochodu dla jednostki liczącej obecnie 46 członków. Według rozeznania rynku, przedstawionego podczas sesji, odpowiedni używany pojazd można kupić za około 45 tys. zł, a OSP Tomiszowice deklaruje pokrycie 10 proc. kosztów z własnych środków.

Jednostka argumentuje, że brak samochodu ogranicza jej możliwości szybkiego reagowania. Druhowie uczestniczą między innymi w zabezpieczaniu imprez oraz działaniach związanych z podtopieniami, powalonymi drzewami i skutkami gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Jeden z radnych mocno akcentował, że sprawa nie dotyczy jedynie wygody strażaków, ale bezpieczeństwa całej lokalnej społeczności.

– To jest wójcie bezpieczeństwo nasze, pana, pańskiej rodziny, mojej rodziny, naszej rodziny – mówił.

Włodarz odpowiedział jednak, że Tomiszowice nie są jedyną jednostką oczekującą wsparcia sprzętowego. Jak wskazywał, podobne wnioski pojawiały się również w innych miejscowościach.

Dodatkowym problemem jest kwestia odpowiedniego zaplecza technicznego. Wójt podkreślał, że przed zakupem sprzętu trzeba zapewnić miejsce, w którym będzie on właściwie przechowywany. W przypadku Tomiszowic temat wiąże się więc również z przyszłością remizy i formalnościami dotyczącymi tego obiektu. Samorządowiec zapowiedział, że sprawa zostanie przedyskutowana we wrześniu z zarządem gminnym związku OSP i przedstawicielami jednostek.

– Nie chcemy nadużywać budżetu. Ja to rozumiem, natomiast tak jak mówię, we wrześniu chciałbym to przedyskutować ze wszystkimi strażakami, żeby tu nie było niedomówień z tym związanych, bo takie wnioski pojawiały się z innych jednostek – zaznaczył.

OSP Tomiszowice próbuje równocześnie zdobywać środki samodzielnie. Jednostka prowadzi zbiórkę butelek i puszek, z której dochód ma zostać przeznaczony na wkład własny do zakupu pojazdu.

CZYTAJ DALEJ

Poraj

Ponad trzysta tysięcy złotych na grunty i odszkodowania. Wójt odpiera zarzuty, że gmina nic nie robi

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Poraj

Spór o stan ulicy Ogrodowej w Żarkach-Letnisku odsłonił podczas nadzwyczajnej sesji Rady Gminy Poraj znacznie szerszy problem nieuregulowanych stanów prawnych dróg. Część radnych przekonywała, że brak własności gruntów blokuje remonty i możliwość sięgania po środki zewnętrzne. Wójt odpowiadała, że urząd prowadzi takie sprawy na bieżąco, a tylko w tym roku na podziały i odszkodowania wydano z gminnego budżetu ponad 300 tys. zł.

Dyskusja rozpoczęła się przy rozpatrywaniu skargi mieszkańca dotyczącej ulicy Ogrodowej. Szybko jednak zeszła na temat innych dróg w Żarkach-Letnisku, których status własnościowy również nie został do końca uregulowany. Dwie radne wskazywały, że problem ma wymiar nie tylko formalny, ale również inwestycyjny. Jedna z nich przypomniała, że brak tytułu prawnego do gruntów był już przeszkodą przy próbach pozyskiwania środków na drogi.

– O tych stanach prawnych dróg pisałyśmy na początku roku, kiedy się okazało, że nie możemy skorzystać z nowego Funduszu Rozwoju Dróg, ponieważ tak naprawdę mamy mało gdzie własności – mówiła.

Wójt nie zgodziła się z sugestią, że samorząd zaniedbuje porządkowanie kwestii gruntowych. W trakcie dyskusji przywołała informację przekazaną przez skarbnik o tegorocznych wydatkach poniesionych na ten cel.

– Myśmy tylko w tym roku z tytułu podziałów i odszkodowań wydali z budżetu ponad 300 tys. zł – powiedziała.

Chwilę później odniosła się do krytyki w bardziej zdecydowany sposób.

– Tak, zwłaszcza, że nic się w tej kwestii nie dzieje, nic się w tej kwestii nie robi. Wystarczy po prostu pójść do odpowiedniego działu i zapytać – dodała.

Na sali padła również informacja, że część właścicieli deklarowała wcześniej możliwość nieodpłatnego przekazania gruntów na rzecz gminy, ale nie wszystkie takie deklaracje zostały później zrealizowane.

Radne nie kwestionowały jednak samego faktu ponoszenia wydatków. Ich zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim skali nierozwiązanych spraw i tempa ich porządkowania. Podkreślały, że bez uregulowania własności dróg gmina może nadal mieć ograniczone możliwości wykonywania inwestycji oraz korzystania z programów dotacyjnych.

– Formalne przepisy to jedno, ale naszą odpowiedzialnością wobec ludzi jest przerwanie tego wieloletniego impasu – mówiła jedna z nich.

W przypadku ulicy Ogrodowej urząd zapowiedział już konkretne działania. Część nieruchomości ma zostać objęta odpowiednią procedurą. Potrzebne będzie także wykonanie dwunastu projektów podziału nieruchomości. Ich koszt oszacowano na około 50 tys. zł, a środki na ten cel miałyby zostać zabezpieczone w budżecie na 2027 rok.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE