Funkcjonariusze z kłobuckiej drogówki zatrzymali 48-letniego kierowcę, który prowadził osobowego citroena w stanie nietrzeźwym. Mężczyzna nie posiadał również uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi.
Do zdarzenia doszło 23 stycznia we wczesnych godzinach wieczornych. Styl jazdy citroena wzbudził podejrzenia mundurowych, którzy natychmiast podjęli interwencję. Badanie alkomatem wykazało, że w organizmie mieszkańca powiatu kłobuckiego znajdował się ponad jeden promil alkoholu. Ponadto okazało się, że kierowca nie ma prawa jazdy.
– Biorąc pod uwagę stan psychofizyczny kierowcy, wywołany stężeniem alkoholu, trasę, jaką się poruszał, można stwierdzić, że interwencja stróżów prawa pozwoliła uniknąć poważnemu zdarzeniu drogowemu — przekonuje biuro prasowe kłobuckiej komendy policji.
Sprawą nietrzeźwego 48-latka zajmują się kryminalni z Kłobucka. Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi mu wysoka grzywna, utrata możliwości prowadzenia pojazdów mechanicznych, a nawet kara pozbawienia wolności. O dalszych losach nieodpowiedzialnego kierowcy zdecydują prokurator i sąd.
Opatów
Strzały po kłótni braci. Prokuratura chce umieszczenia 35-latka w zakładzie psychiatrycznym
Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Częstochowie wniosek o umorzenie postępowania przeciwko Piotrowi K., podejrzanemu o usiłowanie zabójstwa brata, oraz o umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Według opinii biegłych mężczyzna w chwili zdarzenia był niepoczytalny.
Do dramatycznych wydarzeń doszło 5 sierpnia ubiegłego roku w Iwanowicach Małych. Z ustaleń śledczych wynika, że pomiędzy braćmi, 34-letnim Piotrem K. i 39-letnim Łukaszem K., doszło do gwałtownej kłótni. W jej trakcie młodszy z mężczyzn miał oddać strzał z broni czarnoprochowej, celując w głowę brata.
Gdy ranny Łukasz K. zaczął uciekać, padły kolejne strzały, które nie trafiły w pokrzywdzonego. Po zdarzeniu podejrzany oddalił się w stronę nieużytków. Poszkodowany zdołał o własnych siłach dotrzeć do pobliskich zabudowań, gdzie udzielono mu pomocy. Następnie trafił do szpitala.
Sprawa od początku miała poważny charakter. Po zgłoszeniu policja ustaliła miejsce pobytu podejrzanego i jeszcze tego samego dnia zatrzymała go w jednym z domów w miejscowości pod Kłobuckiem. W działania zaangażowano funkcjonariuszy z Kłobucka oraz policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Podczas przeszukania posesji zabezpieczono ukrytą broń czarnoprochową typu rewolwer. Śledczy ustalili również, że podejrzany miał wcześniej konflikty z bratem. Sprawa obejmowała między innymi wątki gróźb, zniszczenia mienia, w tym szyb w domu pokrzywdzonego, oraz nielegalnie posiadanej amunicji.

Po zatrzymaniu Piotrowi K. przedstawiono zarzut usiłowania zabójstwa. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W toku postępowania został tymczasowo aresztowany.
Kluczowe znaczenie dla dalszego biegu sprawy miała opinia biegłych psychiatrów. Wynika z niej, że w chwili zdarzenia podejrzany był niepoczytalny i nie kontrolował swojego zachowania. Jednocześnie biegli uznali, że istnieje realne ryzyko ponownego popełnienia przez niego czynów o wysokiej społecznej szkodliwości.
– Uwzględniając wszystkie ustalenia, prokurator wystąpił do Sądu Okręgowego w Częstochowie z wnioskiem o umorzenie postępowania karnego przeciwko Piotrowi K. i zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym – poinformował prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
O dalszym losie podejrzanego zdecyduje teraz sąd. Jeżeli przychyli się do wniosku prokuratury, sprawa nie zakończy się klasycznym procesem karnym, a 35-latek trafi do zamkniętej placówki psychiatrycznej.
Opatów
Opatów po absolutorium. Gładkie głosowania, trudna oświata i pytania o to, kto naprawdę pozyskał pieniądze
Ostatnia sesja rady gminy formalnie zakończyła się dla wójta bardzo dobrze. Radni jednogłośnie udzielili mu wotum zaufania i absolutorium za 2025 rok. Gdyby patrzeć wyłącznie na wyniki głosowań, można byłoby mówić o pełnym politycznym komforcie włodarza. Sama sesja pokazała jednak kilka tematów, które w gminie wciąż mają swój znaczeniowy ciężar.
Najważniejszym z nich była oświata. Wójt Zdzisław Makles, omawiając raport o stanie gminy za poprzedni rok, wrócił do reformy szkół, czyli jednej z najtrudniejszych decyzji obecnej kadencji. Przekonywał, że przekształcenia w Iwanowicach Dużych, Waleńczowie i Wilkowiecku zaczynają przynosić efekty. Wskazywał na remonty, doposażenie placówek, mini sale gimnastyczne, wzrost liczby przedszkolaków oraz stabilizację liczby uczniów w klasach I-III, choć sam przyznał, że jest to stabilizacja na niskim poziomie.
Włodarz mówił wręcz o „renesansie” przedszkoli i podkreślał, że przyjęty w Opatowie model racjonalizacji wydatków ma być obecnie wskazywany jako rozwiązanie szerszego problemu demograficznego. Najbardziej wymierny efekt zmian miał jednak charakter finansowy. Odpowiadając na pytanie jednego z radnych, Makles poinformował, że oszczędności wynikające ze zmian w zatrudnieniu wyniosły około 2,2 mln zł, a po pełnym przeliczeniu mogą sięgnąć nawet 2,5 mln zł rocznie.
To właśnie ta część sesji miała najbardziej kontrowersyjny wydźwięk. Wójt bronił reformy bardzo zdecydowanie, zaznaczając, że nie bał się podjąć trudnej decyzji i dziękując radnym za poparcie. Jednocześnie przekonywał, że osoby chcące pracować znalazły zatrudnienie albo w gminnym systemie, albo poza nim. Padło przy tym zdanie, które może wywoływać emocje, zwłaszcza wśród tych, którzy reformę odczuli personalnie.
– Myśmy naprawdę nie skrzywdzili nauczycieli. Jeśli któryś z nauczycieli jest skrzywdzony, to sam się skrzywdził – stwierdził samorządowiec.
Drugim wrażliwym wątkiem była sprawa niepublicznej szkoły i rozliczenia dotacji. Wójt poinformował, że Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach analizuje przesłanki decyzji administracyjnych dotyczących zwrotu przez stowarzyszenie „Nasza Szkoła” części dotacji, która – w ocenie gminy – miała zostać wydatkowana w ostatnich latach niezgodnie z prawem. Mowa ma być o bardzo dużych pieniądzach.
– Są to kwoty milionowe i to jest proces, i to trochę potrwa – nadmienił.

Ten temat, choć potencjalnie jeden z najpoważniejszych, nie doczekał się na sesji szerszej dyskusji. Radni nie dopytywali o skalę roszczeń, przewidywany termin rozstrzygnięcia ani możliwe konsekwencje dla gminy. Podobnie wyglądała cała debata nad raportem. Po obszernym wystąpieniu wójta głos zabrało jedynie dwóch radnych. Przy dokumencie podsumowującym cały rok pracy samorządu trudno więc mówić o szczególnie intensywnym rozliczeniu władz gminy przez radę.
Wątek finansowy przedstawiono natomiast jako jeden z najmocniejszych argumentów na rzecz pozytywnej oceny pracy Zdzisława Maklesa. Dochody gminy za 2025 rok wykonano na poziomie 56,4 mln zł, a wydatki wyniosły 56,8 mln zł. Na koniec roku gmina nie miała zobowiązań wymagalnych, a zadłużenie spadło do 8 mln zł. Wójt podkreślał, że w 2025 roku nie zaciągnięto nowych zobowiązań, a w czasie jego urzędowania dług zmniejszono o blisko 2,3 mln zł.
Wśród zadań zrealizowanych lub rozpoczętych w 2025 roku wymieniano między innymi budowę sieci wodno-kanalizacyjnej w Waleńczowie, wymianę oświetlenia ulicznego na LED, rozbudowę instalacji fotowoltaicznych o magazyny energii, wkład gminy w remonty dróg powiatowych, budowę ulicy Polnej w Iwanowicach Małych, modernizację pomieszczeń urzędu, zagospodarowanie terenu wokół Gminnego Centrum Kultury oraz inwestycje w termomodernizację obiektów publicznych.
O efekty wymiany lamp pytał radny Grzegorz Idasz. Wójt odpowiedział, że choć pełny cykl rozliczeniowy wymaga jeszcze czasu, pierwsze dane są już bardzo korzystne. Według niego rachunki za oświetlenie spadły z około 400 tys. zł w 2024 roku do około 150-160 tys. zł w 2025 roku.
Istotnym tematem była też pomoc społeczna i współpraca z organizacjami pozarządowymi. Radny Dariusz Zając poprosił o rozwinięcie tego wątku, określając go jako pozytywne novum obecnej kadencji. Wójt wskazywał na współpracę z jedną z fundacji i kościelną organizacją oraz potrzebę budowania systemu wsparcia dla osób starszych, samotnych i wymagających opieki. Sygnalizował również możliwość utworzenia w przyszłości Centrum Usług Społecznych.
W tej części wystąpienia wyraźnie wybrzmiał problem starzenia się mieszkańców, samotności seniorów oraz ograniczonych możliwości rodzin, których młodsi członkowie często wyjeżdżają za pracą. Makles przekonywał, że gmina musi wcześniej przygotować rozwiązania organizacyjne, zanim potrzeby społeczne staną się jeszcze większym obciążeniem.
Po udzieleniu wotum zaufania i absolutorium wójt podziękował radnym, ale jednocześnie przypomniał, że pozytywne głosowania nie oznaczają braku kontroli nad władzą wykonawczą. Zaznaczył, że rada powinna patrzeć mu na ręce i rozmawiać o sprawach trudnych.
– Państwo są moimi kontrolerami. Jeśli państwo widzą, że trzeba kontrolować, to zapraszam – zachęcał.
W końcowej części sesji radny Grzegorz Idasz wrócił jeszcze do sprawy modernizacji remiz ochotniczych straży pożarnych. Jak mówił, pojawiają się rozbieżne informacje dotyczące tego, kto właściwie pozyskał pieniądze na ten cel.
Wójt wyjaśniał, że chodzi o program termomodernizacyjny Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, a inicjatywa miała wyjść z urzędu. Jak podkreślał, gmina musiała zabezpieczyć wkład własny, przygotować wniosek i przejść całą procedurę. Skarbnik doprecyzowała, że pożyczka wynosi 957 tys. zł, dotacja 750 tys. zł, środki własne 350 tys. zł, a całość to około 2,5 mln zł.
Radni przyjęli również zmiany w budżecie na 2026 rok, zmianę wieloletniej prognozy finansowej oraz uchwałę dotyczącą sprzedaży nieruchomości w Waleńczowie w drodze przetargu ograniczonego. Wszystkie te decyzje zapadły jednogłośnie i bez większej dyskusji.
Opatów
Sołtysi mocniej upomnieli się o głos. Na sesji w Opatowie wróciły diety, komisje i problemy rolników
Końcówka przedostatniej sesji Rady Gminy Opatów pokazała, że najwięcej emocji nie zawsze budzą uchwały zapisane w porządku obrad. Tym razem najostrzejsze wypowiedzi padły w sprawach zgłaszanych przez sołtysów i radnych. Na sali wrócił temat potrąceń diet, pojawiły się pytania o dokumenty potrzebne rolnikom do rozliczenia akcyzy za paliwo, stan szkolnego budynku oraz obowiązek informowania sołtysów o posiedzeniach komisji.
Jeden z uczestników obrad zakwestionował zasady potrącania diet za nieobecność na sesjach. Jego zdaniem rozwiązania przyjęte jeszcze w poprzedniej kadencji są niesprawiedliwe wobec sołtysów.
– Pytałem już o to pięć lat temu, a teraz mam pytanie do nowych radnych, żeby ocenili, czy to jest sprawiedliwe, że za nieobecność na sesji sołtysom odciągają 20 proc., a radnym 8 proc. z diety – mówił.
Przewodniczący rady odpowiadał, że sprawa była już poruszana, a jej rozstrzygnięcie wymaga analizy prawnej. Sołtys nie przyjął jednak tych wyjaśnień bez dalszych pytań i domagał się konkretów dotyczących potrąceń radnym.
– To powiedz pan, ile odciągacie radnym za nieobecność na sesji? 100 zł, tak? 100 zł, a mają mniej jak połowę diety. Czy to jest sprawiedliwe? – dopytywał.
Wymiana zdań szybko stała się bardziej nerwowa. Przewodniczący deklarował przygotowanie opinii prawnej, ale jednocześnie zwracał uwagę, że temat nie jest tak prosty, jak przedstawia go sołtys.
– Mówiłem już panu wcześniej, że temat wymaga głębszej analizy stanu prawnego. Temat był przeze mnie tutaj procedowany, znaczy procedowany to może za duże słowo, ale poruszany i nie jest to sprawa tak prosta, jakby się panu wydawało – odpowiadał samorządowiec.
Spór nie zakończył się spokojnie. Sołtys zarzucał radnym brak decyzji w sprawie, która jego zdaniem ciągnie się od lat. Padły też osobiste uwagi pod adresem przewodniczącego, na co ten odpowiedział sugestią, by sołtys sam spróbował prowadzić obrady, jeśli krytykuje sposób ich organizacji.

– Jeżeli pana boli to, że pan prowadzi prywatne dyskusje w trakcie trwania sesji, to zapraszam na tą stronę. Niech pan prowadzi sesję, kiedy pan dyskutuje. Bardzo zapraszam serdecznie. Zamienimy się rolami – odparł przewodniczący.
Kolejny praktyczny problem dotyczył rolników. Sołtys Złochowic zapytała o dokumenty, które będą uznawane przy rozliczaniu podatku akcyzowego za paliwo. Sprawa dotyczyła szczególnie osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej, ale przy zakupie paliwa posługują się NIP-em lub otrzymują potwierdzenia transakcji zamiast klasycznych faktur.
– Dzwoniłam w sprawie tego, jakie dokumenty rolnicy mają przedstawić, jeżeli będą się rozliczać z podatku akcyzowego za paliwo – mówiła.
Wójt zapowiedział przygotowanie odpowiedzi przez pracownika zajmującego się tym zagadnieniem. Sołtys poprosiła jednak, by informacja nie trafiła wyłącznie do niej, ale została podana szerzej, ponieważ problem może dotyczyć większej liczby mieszkańców.
Wśród zgłoszeń znalazła się także sprawa Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej. Jedna z radnych zwróciła uwagę, że skoro w gminie modernizowane są kolejne obiekty szkolne, warto przyjrzeć się również temu budynkowi. Jej wypowiedź miała charakter konkretnego wniosku inwestycyjno-remontowego.
Osobny i wyraźnie konfliktowy wątek dotyczył informowania sołtysów o posiedzeniach komisji. Sołtys Waleńczowa wskazywał, że od kilku miesięcy nie otrzymuje powiadomień, choć – jak podkreślał – po zmianach w ustawie o samorządzie gminnym sołtysi powinni być zawiadamiani na takich samych zasadach jak radni.
– Od pięciu miesięcy nie jesteśmy informowani jako sołtysi o posiedzenia komisji – poinformował.
Przewodniczący rady zadeklarował, że zwróci uwagę osobom odpowiedzialnym za zawiadomienia. Jednocześnie przypomniał, że informacje o komisjach są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Ten argument nie zamknął jednak sprawy, bo sołtys zwrócił uwagę, że chodzi nie o możliwość samodzielnego wyszukania informacji, ale o formalny obowiązek powiadamiania.
– Jak widać ustawa mówi wyraźnie, że sołtysi mają być powiadamiani na tych samych zasadach co radni. Więc fajnie by było, żeby pan przestrzegał aktualnie obowiązującej ustawy o samorządzie gminnym – stwierdził sołtys Waleńczowa.
Do tematu odniosła się jedna z urzędniczek, która wyjaśniała, że zawiadamianie sołtysów było już wcześniej praktykowane, między innymi przez SMS-y. Zaznaczyła jednak, że pojawiały się pytania, czy obecność sołtysów na komisjach jest obowiązkowa. Ostatecznie przewodniczący zapowiedział, że powiadomienia o komisjach będą wysyłane.
Opatów
Budżet Opatowa z większym deficytem, zakład komunalny zatrzyma nadwyżkę, a dzierżawa bez przetargu
Radni gminy Opatów przyjęli pakiet uchwał dotyczących między innymi zmian w budżecie, wieloletniej prognozie finansowej, zakładu komunalnego, pomocy finansowej dla powiatu kłobuckiego, dzierżawy gminnych nieruchomości, pomników przyrody oraz sieci szkół. Wszystkie projekty zostały poparte jednomyślnie przez dwunastu obecnych podczas sesji samorządowców.
Najważniejszym punktem był budżet. Dochody gminy zmniejszono o 16,3 tys. zł, a wydatki zwiększono o prawie 693 tys. zł. W efekcie deficyt gminy określono na poziomie sięgającym 1,9 mln zł. Zostanie on pokryty między innymi wolnymi środkami, niewykorzystanymi pieniędzmi z rozliczeń szczególnych oraz przychodami z kredytów i pożyczek.
Mimo skali zmian finansowych na sali nie było szerszej dyskusji. Przewodniczący przypominał, że projekty były wcześniej omawiane na wspólnym posiedzeniu komisji i uzyskały pozytywną opinię. To stało się charakterystycznym elementem całego bloku uchwał. Najważniejsze decyzje zapadały sprawnie, ale bez publicznego dopytywania o szczegóły podczas samej sesji.
Zmianom w budżecie towarzyszyła aktualizacja wieloletniej prognozy finansowej na lata 2026-2032. Także ta uchwała została przyjęta bez głosów sprzeciwu i bez wstrzymujących się.
Radni zgodzili się również, aby Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Opatowie nie wpłacał do budżetu gminy nadwyżki środków obrotowych za poprzedni rok. Pieniądze mają pozostać w zakładzie i zostać przeznaczone na jego zadania statutowe. Ten punkt również nie wywołał pytań. Uchwała przeszła jednogłośnie.
Podobnie było przy decyzji o udzieleniu pomocy finansowej dla powiatu kłobuckiego. Gmina przekaże 18 tys. zł na dofinansowanie części kosztów pobytu trzech mieszkańców w Środowiskowym Domu Samopomocy w Krzepicach.

Największy potencjał do pytań miała uchwała dotycząca gminnego majątku. Rada zgodziła się na wydzierżawienie nieruchomości w Złochowicach temu samemu dzierżawcy w trybie bezprzetargowym. Chodzi o działki o powierzchni 5001 mkw. oraz 465 mkw., przeznaczone na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie produkcji, handlu i usług. Umowa ma obowiązywać do połowy 2033 roku.
Mimo że bezprzetargowa dzierżawa gminnych nieruchomości na kilka lat jest decyzją majątkową o istotnym znaczeniu, podczas sesji nie rozwinęła się dyskusja o warunkach, stawkach czy ewentualnych alternatywach. Radni i tę uchwałę przyjęli jednogłośnie.
Rada zajęła się także aktualizacją stanu prawnego pomników przyrody. Uchwała porządkuje kwestie ochrony okazałych drzew na terenie gminy i wskazuje obowiązki związane z ich monitorowaniem, pielęgnacją oraz zabezpieczaniem.
W części oświatowej radni przyjęli zmiany dotyczące sieci publicznych szkół podstawowych oraz wspólnej obsługi jednostek organizacyjnych gminy. W wykazie jednostek obsługiwanych znalazły się szkoły, biblioteka, klub dziecięcy i przedszkole.
Opatów
Opatów nie odpuści pieniędzy gminie Panki? Spór o drogę, odszkodowanie i interes gminy
Sprawa rozliczeń między Opatowem i sąsiednimi Pankami zdominowała jedną z ostatnich sesji rady gminy. Chodzi o odszkodowanie związane z drogą łączącą oba samorządy. Z informacji przedstawionych podczas obrad wynika, że Opatów może domagać się pieniędzy z dwóch tytułów – za wywłaszczenie gruntu oraz za nakłady poniesione na budowę drogi. W tle pojawiła się możliwość odstąpienia od części roszczeń, ale na sali szybko wybrzmiał sprzeciw wobec dobrowolnej rezygnacji z należnych środków.
Temat wywołała radna Małgorzata Kalwik-Buchała, pytając o dalszy przebieg sprawy i korespondencję prowadzoną między samorządami. Wójt Zdzisław Makles wyjaśniał, że sprawa dotyczy ulicy Fabrycznej. Jak zaznaczył, początki procedury sięgają jeszcze poprzedniej kadencji, zanim objął funkcję włodarza.
– Mówię z pamięci, czyli z niczego. W roku 2023, czyli w czasie, kiedy nie funkcjonowałem tutaj w administracji, gmina Panki wstrzymała procedurę wywłaszczania gminy Opatów z ulicy Fabrycznej, która łączy ten odcinek od Waspolu w kierunku Hutki – mówił.
Z przedstawionych wyjaśnień wynikało, że kwoty nie są symboliczne.
– Otrzymaliśmy informację, że wskutek tego procesu wywłaszczeniowego gmina Opatów powinna otrzymać od gminy Panki środki finansowe z dwóch tytułów. Pierwszy tytuł za wywłaszczenie gruntu i teraz – mówię z pamięci, czyli z niczego – to jest około 160 tys. zł i drugi tytuł, tak zwany składnik budowlany, czyli poniesione nakłady na budowę tej drogi, który gmina Panki ma zapłacić w wysokości 120 tys. zł – relacjonował Makles.
Najważniejszy spór dotyczył jednak nie samego istnienia roszczenia, lecz tego, czy Opatów mógłby z niego zrezygnować. Włodarz poinformował, że wójt Katarzyna Gierak zabiegała o takie rozwiązanie, powołując się na przepisy dopuszczające odstąpienie od odszkodowania. Makles zaznaczył jednak, że jest to wyłącznie możliwość, a nie obowiązek.
– Pani wójt poprosiła o spotkanie, przyjechała w towarzystwie prawnika. Powołując się na możliwości ustawy sugerowała, żeby gmina Opatów zrezygnowała z pobrania tego odszkodowania. Oczywiście ustawowe możliwości funkcjonują, ale to jest możliwość. Ustawa nie nakazuje, tylko daje możliwość – mówił wójt.

Zdzisław Makles kilkukrotnie akcentował, że w tej sprawie nie może kierować się wyłącznie dobrosąsiedzkimi relacjami. Jak przekonywał, potrzebne byłyby mocne podstawy prawne, ponieważ dobrowolne odstąpienie od należnych środków mogłoby zostać ocenione przez organy kontrolne.
– W podjęciu decyzji może tylko pomóc prawo. I tylko z taką prośbą zwróciłem się do gminy Panki, ponieważ argumentacja zastosowana w przysłanej dokumentacji była niewystarczająca – przekonywał. – Ja nazywam się Zdzisław Makles i jestem wójtem gminy Opatów i reprezentuję interesy gminy Opatów – podkreślił wójt.
Sprawa może okazać się jeszcze poważniejsza finansowo, niż początkowo zakładano. Dotychczasowy operat szacunkowy stracił ważność, a jego prosta aktualizacja nie była możliwa. Jak wyjaśniono, ceny materiałów i składników budowlanych wzrosły, dlatego konieczne będzie przygotowanie nowej wyceny.
– Pani rzeczoznawca oświadczyła, że ceny materiałów przez ostatni rok poszły zdecydowanie do góry, w związku z czym cena składnika budowlanego jest w tym momencie nieaktualna i nie może zaktualizować operatu – wyjaśniała jedna z obecnych na sesji urzędniczek.
Wójt dopowiedział, że nowy operat może oznaczać wyższe roszczenie wobec Panek.

– Innymi słowy odszkodowanie może być najprawdopodobniej większe, bo to wynika po prostu ze zmiany cen. No i ten operat w zasadzie kończy sprawę – stwierdził Zdzisław Makles.
Największe napięcie pojawiło się, gdy do sprawy odniósł się sołtys Waleńczowa. Zwrócił się do przewodniczącego rady, pytając o projekt uchwały, który – według jego wiedzy – miał dotyczyć rezygnacji z należnego Opatowowi odszkodowania. W jego wypowiedzi pobrzmiewał wyraźny zarzut, że samorząd nie powinien nawet rozważać oddawania pieniędzy sąsiedniej gminie.
– Niestety nurtuje mnie jedna sytuacja, bo to pan przewodniczący niestety próbował przedstawić, podać uchwałę i pan proponował, żebyśmy jako gmina zrezygnowali z należnych nam odszkodowań. Czy pan jest takim radnym tutaj gminy Opatów, czy radnym gminy Panki? – mówił sołtys.
Przewodniczący Tomasz Kotowicz odpierał zarzuty. Tłumaczył, że nie chodziło o forsowanie konkretnego rozwiązania, lecz o poznanie opinii radnych, która mogłaby pomóc wójtowi w podjęciu decyzji. Zaznaczał także, że droga ma znaczenie praktyczne dla mieszkańców obu gmin, bo korzystają z niej osoby dojeżdżające między innymi do zakładów pracy.
– Jestem radnym Rady Gminy Opatów. Zamiarem moim było uzyskanie opinii radnych, jak tą sprawę postrzegają, po to, aby pan wójt też miał niejako łatwiej podjąć decyzję – odpowiedział.
Sołtys Waleńczowa pozostał jednak przy swoim stanowisku. Podkreślał, że dla lokalnych społeczności kilkaset tysięcy złotych to realne pieniądze, które można przeznaczyć na konkretne zadania.
Prawne tło sprawy przedstawił gminny prawnik. Wyjaśnił, że Opatów oczekiwał od wójt gminy Panki formalnego oświadczenia w trybie Kodeksu postępowania administracyjnego. Dokument miał mieć znaczenie dowodowe i zabezpieczać interes gminy Opatów przy ewentualnym rozstrzygnięciu sprawy.
– Chcieliśmy pójść na rękę gminie Panki i zrezygnować z odszkodowania w części dotyczącej nakładów, które gmina Panki poniosła – mówił mecenas.
Jak wynikało z jego wypowiedzi, problemem stała się odmowa złożenia takiego oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej. Bez tego, jak tłumaczył, sprawa nie może zostać zamknięta w sposób oczekiwany przez sąsiedni samorząd.
– Zupełnie nie wiadomo dlaczego pani wójt gminy Panki dość szeroko i rozwlekle odniosła się do naszej prośby, że co to w ogóle ma być, że odpowiedzialność karna, dlaczego pod takim rygorem i dlaczego takie oświadczenie w ogóle chcemy i odmawia nam złożenia tego oświadczenia – relacjonował mecenas.
Prawnik ocenił, że korespondencja nie została definitywnie zakończona, ale temat został w praktyce odłożony. Dalsze ruchy zależą od gminy Panki.
– W zasadzie odnoszę wrażenie, ja osobiście, że dzieje się tak głównie dlatego, że pani wójt gminy Panki straciła zainteresowanie, nie my – stwierdził mecenas.
Opatów
Hołd dla rotmistrza Pileckiego w Opatowie. Tak uczczono jednego z największych polskich bohaterów
24 maja w Opatowie odbyły się uroczystości poświęcone rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, jednemu z najważniejszych bohaterów polskiej historii XX wieku. Na placu przy kościele parafialnym Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny odsłonięto jego popiersie. Monument stanął w miejscu szczególnym – w sąsiedztwie muralu poświęconego Pileckiemu, namalowanego przed laty jako wyraz lokalnej pamięci o życiu, służbie i ofierze tego wybitnego Polaka.
Uroczystości rozpoczęły się od nabożeństwa w opatowskiej świątyni. Następnie uczestnicy wydarzenia tłumnie zgromadzili się przy kościele, gdzie oficjalnie odsłonięto popiersie rotmistrza. Obecność monumentu w tej przestrzeni ma nie tylko wymiar historyczny, ale również edukacyjny i symboliczny. To trwały znak pamięci o człowieku, który całe życie podporządkował służbie Polsce.
Wydarzeniu towarzyszył koncert patriotyczny Chóru Con Amore. W program obchodów wpisano również podsumowanie Konkursu Plastycznego „Niezłomny”, który pozwolił młodszym uczestnikom spojrzeć na postać Pileckiego przez pryzmat własnej wrażliwości i twórczości.
– Dzięki temu uroczystość miała nie tylko charakter rocznicowy, ale również międzypokoleniowy – poinformował urząd gminy w okazjonalnym komunikacie.
Odsłonięcie popiersia odbyło się w przeddzień 78. rocznicy śmierci rotmistrza. Witold Pilecki został zamordowany 25 maja 1948 roku o godz. 21.30 przez komunistycznych oprawców w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Witold Pilecki był żołnierzem Armii Krajowej, organizatorem ruchu oporu w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz oraz uczestnikiem powstania warszawskiego.

Służbę Polsce rozpoczął już w czasie wojny z bolszewikami w 1920 roku. Walczył również w kampanii wrześniowej 1939 roku, a następnie działał w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. W 1940 roku, wykonując misję zleconą przez dowództwo Związku Walki Zbrojnej, dobrowolnie poddał się aresztowaniu i wywózce do KL Auschwitz. Jego zadaniem było zdobycie informacji o niemieckich zbrodniach oraz zorganizowanie w obozie konspiracji niepodległościowej. Gdy pojawiło się zagrożenie dekonspiracją, zdecydował się na ucieczkę, którą zdołał skutecznie przeprowadzić.
W 1944 roku Pilecki walczył w powstaniu warszawskim w zgrupowaniu Chrobry II. Po wojnie służył w 2. Korpusie Polskim we Włoszech, skąd decyzją gen. Władysława Andersa wrócił do Polski, aby odbudowywać struktury wywiadowcze działające na rzecz rządu RP na uchodźstwie. W maju 1947 roku został aresztowany przez komunistyczne władze, osadzony w areszcie śledczym i poddany brutalnym torturom. Mimo tego nie złamał się i do końca pozostał wierny dewizie – Bóg, Honor, Ojczyzna.
Pokazowy proces przed komunistycznym sądem trwał dwa tygodnie. Pileckiego oraz jego współpracowników oskarżono o „szpiegostwo”. Wydano trzy wyroki śmierci i kilka kar długoletniego więzienia. Ostatecznie karę śmierci wobec Tadeusza Płużańskiego i Marii Szelągowskiej zamieniono na dożywocie. Witold Pilecki został zamordowany strzałem w potylicę przez komunistycznych zbrodniarzy, a jego ciało złożono w nieoznaczonym miejscu na warszawskich Powązkach.
Przez dziesięciolecia w PRL informacje o jego losie i dokonaniach były objęte ścisłą cenzurą. Dopiero po 1989 roku pamięć o rotmistrzu zaczęła wracać do przestrzeni publicznej. W 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego, a w 2013 roku Witold Pilecki został pośmiertnie awansowany na pułkownika.
Do tej pory nie jest znane jego miejsce spoczynku.
Opatów
Smród, spadek wartości nieruchomości i ucieczka mieszkańców? Takie wizje padły podczas sesji w Opatowie
Podczas poniedziałkowej sesji rady gminy najwięcej emocji nie wywołały wcale uchwały finansowe ani zmiany w wieloletniej prognozie, lecz wystąpienie gościa z zewnątrz, który przyjechał ostrzec radnych przed planowaną inwestycją w sąsiedztwie gminy. W sali obrad padły mocne słowa o „ruinie osób mieszkających w bezpośredniej bliskości”, „konaniu od smrodu” i zagrożeniu, które – jak przekonywano – może w praktyce przekroczyć administracyjną granicę i uderzyć także w mieszkańców Opatowa.
Sesja rozpoczęła się od wystąpienia Marka Kajkowskiego ze Stowarzyszenia Pro Veritate z Krzepic. Jak wyjaśnił, do tamtejszych władz zgłosił się inwestor zainteresowany realizacją przedsięwzięcia w rejonie pól przylegających do granicy pomiędzy gminami Krzepice i Opatów. Według relacji działacza sprawa jest na wczesnym etapie, ale już teraz wymaga czujności i szybkiej reakcji samorządów.
– Pozwoliłem sobie dzisiaj do państwa przyjechać, żeby poinformować o pewnym fakcie, który wydaje się być bardzo istotny dla tej gminy, a o którym my w Krzepicach dowiedzieliśmy się całkiem niedawno – mówił.
Gość szeroko opowiedział o planowanej inwestycji związanej z biogazownią, która – jego zdaniem – może oznaczać trwałe pogorszenie warunków życia na pograniczu obu samorządów. Nie ograniczał się przy tym do ostrożnych ocen. Odwoływał się do własnych doświadczeń z innych miejsc w Polsce, w których – jak twierdził – podobne instalacje doprowadziły do wyludniania się okolicznych miejscowości i załamania wartości nieruchomości.
– Konsekwencją uruchomienia tego typu obiektów jest praktycznie ruina osób mieszkających w bezpośredniej bliskości, czyli w bliskości zapachowej, tak to nazwijmy, polegająca na tym, że nieruchomości tam się znajdujące tracą wartość do zera. Tam nie chce już nikt mieszkać i tam nie da się niczego sprzedać – przekonywał Kajkowski.

W swojej wypowiedzi przytoczył przykład Żarskiej Wsi w rejonie Bogatyni, gdzie – według jego relacji – problem składowania odpadów z biogazowni miał doprowadzić do ucieczki młodych mieszkańców i pozostawienia domostw. Jeszcze mocniejsze obrazy pojawiły się później, gdy opisywał sytuację w Domaszowicach i Lisewie. Jego przekaz był jasny. Biogazownia to nie tylko technologia i pieniądze unijne, ale przede wszystkim długotrwały konflikt z mieszkańcami i nieusuwalny problem odorowy.
– W istocie żyć nie będzie się dało, również wam, bo wiatr przygna to do was od nas – stwierdził.
Wątek biogazowni szybko połączył się z pytaniem jednego z uczestników sesji o istniejącą już w okolicy infrastrukturę związaną z tuczarnią i dawnymi planami budowy instalacji do przetwarzania odchodów. W odpowiedzi Marek Kajkowski wyjaśniał różnicę pomiędzy laguną na gnojowicą a właściwą biogazownią i przekonywał, że obecne uciążliwości są jedynie „subtelną zapowiedzią” tego, co mogłoby nadejść po uruchomieniu pełnoskalowej inwestycji.
Szeroko opisywał mechanizm działania takich instalacji, przekonując, że największym problemem nie jest sam metan ani szczelność fermentorów, lecz magazynowanie wsadu i zagospodarowanie pofermentu. To właśnie tam – w jego ocenie – rodzi się realna uciążliwość zapachowa.
– To nie metan jest problemem, to nie szczelność biogazowni jest problemem. Tę szczelność te firmy zapewniają. Problemem jest to, co jest przed i to, co jest za – dodawał.
Wystąpienie Marka Majkowskiego wyraźnie ustawiło ton całej sesji. Był to najmocniejszy z poruszonych tematów, możliwie wysoce konfliktowy i najbardziej polityczny, bo dotyczył inwestycji formalnie zlokalizowanej poza granicami Opatowa, ale potencjalnie mogącej wpływać na życie mieszkańców gminy. Choć rada nie podejmowała w tej sprawie uchwały, już sam fakt wprowadzenia tematu do obrad pokazał, że lokalny samorząd może w najbliższych miesiącach znaleźć się pod presją mieszkańców oczekujących jednoznacznego stanowiska.
Opatów
Zmarł Andrzej Zalski. Wieloletni prezes Znicza Kłobuck, przedsiębiorca i radny gminy Opatów
Końcówka roku przyniosła smutną informację dla środowiska sportowego regionu. W wieku 71 lat zmarł Andrzej Zalski – wieloletni prezes i główny sponsor MLKS Znicz Kłobuck, przedsiębiorca oraz były radny gminy Opatów. Działał na styku biznesu, sportu i samorządu.
Przez wiele lat Andrzej Zalski kierował działalnością Znicza Kłobuck, odpowiadając zarówno za sprawy organizacyjne, jak i finansowe. W tym czasie klub przeszedł proces stopniowej odbudowy – od występów w B-klasie do rywalizacji w IV lidze. Znicz ustabilizował swoją pozycję sportową i organizacyjną, regularnie uczestnicząc w rozgrywkach ligowych.
Zalski był również przedsiębiorcą, prowadzącym prężną działalność gospodarczą na terenie regionu. Aktywność zawodową łączył z zaangażowaniem w sport oraz sprawy lokalne, przez wiele lat wspierając wiele inicjatyw.
Poza działalnością sportową pełnił także funkcję radnego gminy Opatów. Uczestniczył w pracach samorządu, zajmując się problemami mieszkańców i sprawami ważnymi dla lokalnej społeczności. Z mandatu zrezygnował we wrześniu bieżącego roku.
Andrzej Zalski nie unikał trudnych decyzji ani sytuacji budzących kontrowersje. Jego działalność, zarówno w sporcie, jak i w życiu publicznym, wielokrotnie wywoływała dyskusje i skrajne opinie, jednak pozostawał jedną z najbardziej rozpoznawalnych i zasłużonych postaci lokalnego środowiska piłkarskiego i samorządowego.
Rodzinie i bliskim składamy wyrazy współczucia.
Opatów
„Biegowe małżeństwo” znowu najlepsze. Barbara i Mateusz Pawełczakowie zatriumfowali w Koszęcinie [fotorelacja]
Za nami dziewiąta edycja Koszęcińskiej Dychy – wydarzenia, które na stałe wpisało się w sportowy kalendarz regionu i z roku na rok przyciąga coraz większe grono biegaczy. Tegoroczna odsłona zawodów, rozegrana w sobotę 22 listopada, zapisała się w pamięci nie tylko ze względu na wysoką frekwencję i wymagającą trasę, ale także za sprawą wyjątkowego sportowego akcentu. Zwycięstwa w obu klasyfikacjach open odniosło małżeństwo Barbary i Mateusza Pawełczaków ze Złochowic.
Na trasę wyruszyło niemal 400 zawodników, pokonało ją 331. Pogoda wyjątkowo sprzyjała rywalizacji, co przy listopadowej aurze nie jest regułą. Charakter trasy tradycyjnie nie pozostawiał złudzeń – liczne podbiegi, wąskie leśne ścieżki, naturalne nierówności terenu oraz przygotowana przeszkoda techniczna wymagały nie tylko dobrej formy, ale i umiejętnego gospodarowania siłami.
– Śmiało można powiedzieć, że była to jedna z najcieplejszych edycji. Koszęcińska Dycha ma swój niepowtarzalny klimat. To nie tylko rywalizacja, ale wspólne przeżywanie sportowych emocji i promocja aktywności fizycznej w naszej gminie. Cieszy mnie, że mimo wymagającej trasy frekwencja wciąż rośnie, a lista zgłoszeń zamyka się w kilka dni – podkreśla Marek Grund, pomysłodawca i dyrektor biegu.
Zwycięzcą rywalizacji mężczyzn został Mateusz Pawełczak ze Złochowic, który dystans 10 kilometrów pokonał w czasie 34 minuty i 45 sekund. Drugie miejsce zajął Dawid Gałuszka ze Świętochłowic, a trzecie Adam Kukowka z Siemianowic Śląskich. Wśród kobiet najlepsza okazała się Barbara Pawełczak, również ze Złochowic, finiszując z wynikiem 39 minut i 54 sekundy. Za nią na mecie zameldowały się Aleksandra Tuleja z Katowic oraz Ewa Bambynek z Droniowic.
W klasyfikacji mieszkańców gminy Koszęcin najszybszymi okazali się Tomasz Huć, Marek Grund i Piotr Gryboś, natomiast wśród kobiet triumfowała Marta Krus, przed Marią Mańką i Justyną Grund.
Najlepszą drużyną tegorocznej edycji została „Mafia Team” z Lublińca, wyprzedzając „O Co Biega” z Kalet oraz „Team Mati” ze Złochowic.
– Na mecie na wszystkich uczestników czekały pamiątkowe medale, ciepły posiłek, kawa, herbata oraz słodki poczęstunek. Tradycyjnie nie zabrakło także dekoracji w klasyfikacjach open, wiekowych, lokalnych i drużynowych – dodaje Marek Grund.
Pełne wyniki zawodów dostępne są na stronie zmierzymyczas.pl, a obszerna galeria zdjęć została opublikowana na facebookowym profilu organizatora (tutaj).
Opatów
Papież w obiektywie świadka historii. Spotkanie autorskie ze Zdzisławem Sowińskim w Opatowie
W Gminnej Bibliotece Publicznej w Opatowie odbędzie się jutro spotkanie autorskie ze Zdzisławem Sowińskim – reżyserem, operatorem filmowym, fotografem oraz jednym z towarzyszy Jana Pawła II podczas jego pielgrzymek na Jasną Górę. Wydarzeniu sekunduje wystawa unikatowych fotografii Papieża Polaka, wykonanych przez autora w trakcie tych wizyt.
Spotkanie będzie okazją do bezpośredniego wysłuchania relacji świadka ważnych momentów z historii Kościoła i polskiej kultury. Zdzisław Sowiński zaprezentuje swoje doświadczenia związane z dokumentowaniem pielgrzymek Jana Pawła II, przybliżając kulisy pracy fotografa i operatora filmowego podczas wydarzeń o wyjątkowym znaczeniu religijnym i społecznym.
W bibliotece zostanie udostępniona wystawa fotografii przedstawiających Ojca Świętego, wykonanych przez Sowińskiego na Jasnej Górze.
– Ekspozycja stanowi nie tylko zapis wizyt papieskich, lecz także dokument o wysokiej wartości historycznej i artystycznej – podkreślają organizatorzy spotkania, jednocześnie serdecznie na nie zapraszając.
Zdzisław Sowiński to absolwent Wydziału Operatorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, który ukończył w 1973 roku. Jest twórcą i współtwórcą licznych filmów dokumentalnych i fabularnych, w tym takich produkcji jak „Nad morzem” oraz „Przyjaciel wesołego diabła”. Przez wiele lat związany był zawodowo z Wytwórnią Filmów Oświatowych w Łodzi, gdzie współtworzył filmy o charakterze edukacyjnym i dokumentalnym. Jego dorobek obejmuje również działalność scenopisarską i reżyserską.

Początek spotkania zaplanowano na godz. 15.00
Opatów
Wiesz, co zrobić przy zasłabnięciu czy zatrzymaniu krążenia? W Opatowie nauczą, jak ratować życie
Mieszkańcy gminy Opatów będą mieli okazję wziąć jutro udział w bezpłatnym szkoleniu z zakresu pierwszej pomocy, którego celem jest zwiększenie wiedzy i praktycznych umiejętności w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia.
Druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Opatowie zapraszają wszystkich zainteresowanych nauką właściwego reagowania w nagłych przypadkach, takich jak zasłabnięcia, zadławienia czy zatrzymanie krążenia. Spotkanie poprowadzi ratownik kwalifikowanej pierwszej pomocy, który w przystępny sposób przedstawi zasady udzielania pomocy zarówno dorosłym, jak i dzieciom.
Program spotkania obejmuje m.in. praktyczne ćwiczenia z wykorzystaniem fantomu do nauki resuscytacji krążeniowo-oddechowej, omówienie procedur postępowania w przypadku zakrztuszenia oraz podstawy pierwszej pomocy w sytuacjach nagłego zagrożenia.
– Inicjatywa stanowi ważny element budowania lokalnego bezpieczeństwa i podnoszenia świadomości mieszkańców w zakresie ratownictwa przedmedycznego, a właściwa reakcja w pierwszych minutach zdarzenia może uratować ludzkie życie – podkreślają organizatorzy, zachęcając mieszkańców do licznego udziału w szkoleniu.
Wydarzenie odbędzie się 27 listopada w remizie OSP Opatów i skierowane jest do uczestników w każdym wieku. Szkolenie rozpocznie się o godz. 17.00. Oprócz sporej dawki przydatnej wiedzy i nowych umiejętności, każdy otrzyma także drobny pamiątkowy gadżet.

Opatów
Skrzyżowanie strachu w Opatowie. Sołtys Halina Szyjka: To już nie problem, to zagrożenie
Najbardziej emocjonująca część sesji rady gminy, która miała miejsce w miniony czwartek, przypadła na wnioski i zapytania radnych oraz sołtysów. Z sali popłynęła seria krytycznych głosów, a wszystko to za sprawą niebezpiecznego skrzyżowania. Zdaniem mieszkańców, zamiast usprawniać ruch, stało się ono realnym problemem. Dyskusja przerodziła się w emocjonalną wymianę zdań między sołtyską Haliną Szyjką a radnym Grzegorzem Idaszem.
Spore napięcie zrodziła sprawa niebezpiecznego skrzyżowania ulicy Kościuszki z DK43 w Opatowie. Z relacji uczestników obrad wynika, że jest to miejsce, które coraz częściej postrzegane jest przez mieszkańców jako zagrożenie, a nie element usprawnienia ruchu.
Sołtys Halina Szyjka nie owijała w bawełnę. Jej wypowiedź była długa, emocjonalna i nacechowana wyraźnym rozczarowaniem dotychczasową bezskutecznością działań.
– To skrzyżowanie stało się punktem zapalnym. Nie da się normalnie funkcjonować. Ludzie stoją w korkach, nie mogą wyjechać z posesji, kierowcy blokują przejazd, bo próbują „wcisnąć się” na siłę. To już nie jest drobny problem. To realne zagrożenie i codzienna uciążliwość – mówiła.

Zwróciła uwagę, że mieszkańcy nie widzą efektów pism, spotkań i zapowiedzi.
– Były zapowiedzi, były rozmowy, ale mieszkańcy pytają wprost – gdzie są efekty? Czy przyszła jakakolwiek konkretna odpowiedź od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad? Bo cisza rodzi frustrację, a ta frustracja rośnie z każdym kolejnym tygodniem – podkreślała.
Jej słowa wywołały natychmiastową reakcję z drugiej strony sali. Radny Grzegorz Idasz, przewodniczący komisji bezpieczeństwa w radzie gminy, odniósł się do wypowiedzi sołtys w sposób, który tylko spotęgował atmosferę konfrontacji.
– Droga była robiona wcześniej, wtedy nikt się nie upominał, a teraz nagle wszyscy mają pretensje. Teraz już jest gotowe i znowu problem – stwierdził.
Sołtys nie pozostała dłużna. Tym bardziej, że wypowiedź radnego zabrzmiała jak przerzucanie odpowiedzialności na mieszkańców.
– Ja mówię o skrzyżowaniu, a nie o drodze, jako takiej. To dwie różne sprawy, a problem jest tu i teraz – ripostowała.
W odpowiedzi Idasz podkreślił swoje wcześniejsze zaangażowanie.
– Byłem wtedy radnym i uczestniczyłem w tych sprawach – przekonywał. – Pismo było kilkakrotnie. Droga była wasza robiona. Czemu żeście się wtedy nie upominali? Tylko teraz, jak jest droga zrobiona, to znowu się o coś upominacie. Był pan starosta na miejscu, był pan wójt. Dlaczego wtedy nikogo nie było, jak droga zaczęła być robiona? Nawet pani nie zaprosili na otwarcie drogi. Ja nie będę państwu walczył o państwa skrzyżowanie – wypalił rozbrajająco Grzegorz Idasz.
Szyjka odpowiedziała samorządowcowi, iż to, że został wybrany z Wilkowiecka, nie znaczy, że nie powinien dbać o całą gminę.
– To nie jest tylko sprawa jednej miejscowości, to dotyczy bezpieczeństwa ludzi – argumentowała.
Ta część dyskusji była jednym z najbardziej emocjonalnych momentów sesji. Wójt Zdzisław Makles, odnosząc się do sporu, próbował wskazywać na ograniczone kompetencje gminy wobec zarządcy drogi.
– Byliśmy z inspektorem Jackiem Popędą w GDDKiA w Katowicach. Składaliśmy pisma, były rozmowy, ale odpowiedź była jasna. Ta inwestycja nie jest wpisana do planów finansowych – relacjonował.
Zaznaczył, że pojawiła się możliwość technicznego obejścia problemu, lecz koszty znacznie przewyższały możliwości budżetowe gminy.
– Zaproponowano ograniczoną przebudowę za około 1,5 mln zł. Odpisałem jasno, że nie mamy takich środków. To nie jest kwestia złej woli, tylko realnych ograniczeń finansowych – tłumaczył włodarz.
Radna Marzena Kędziora, kierując swoje słowa do sołtys Opatowa, zwróciła uwagę na skalę przewlekłości tego typu postępowań.
– My w Nabokowie, pisząc pisma rok w rok, od 16 lat, w tym roku doczekaliśmy się w końcu efektu wycięcia drzewa na skrzyżowaniu. 16 lat to trwało. Tu chodziło o drzewo, a w tym przypadku o całe skrzyżowanie. Życzę cierpliwości i powodzenia – zauważyła.
Sołtys z Iwanowic Małych Jan Ślusarczyk przypomniał z kolei problem braku oświetlenia przy ścieżce rowerowej, wzdłuż drogi krajowej między Opatowem a Iwanowicami.
– Całą drogę zmodernizowali, ale od Opatowa do Plebińskiego nie założona jest żadna lampa. Nie życzyłbym teraz komu jechać tą drogą, żeby się nie zderzyć z kimś, bo tak jest ciemno – mówił, wskazując, że nawet przycięcie gałęzi zasłaniających istniejące lampy byłoby już pomocne. – Po zmroku ta droga jest po prostu niebezpieczna. Lampy są przysłonięte, światła jest za mało. To tak, jakby tej inwestycji właściwie nie było – alarmował sołtys Ślusarczyk.
Przewodniczący rady Tomasz Kotowicz poinformował, że również ten postulat znalazł się w pismach kierowanych do GDDKiA, a odpowiedź – podobnie jak w przypadku skrzyżowania – była negatywna.
Sołtys Ślusarczyk zwrócił też uwagę, by zaprosić starostę kłobuckiego na sesję.
– Minęły dwa lata, a on ani razu nie był na sesji, nie spotkał się z nami – mówił.
Przewodniczący przyznał, że kilkukrotnie zapraszał starostę, jednak ten tłumaczył się innymi obowiązkami. Zapowiedział, że ponowi zaproszenie.
Z kolei Artur Olszewski zwrócił uwagę na destrukcyjny wpływ zaniedbanych poboczy.
– Woda nie ma gdzie spływać, stoi na asfalcie, nawierzchnia się niszczy. Za kilka lat będzie trzeba remontować całość, zamiast dziś zrobić podstawowe prace – ostrzegał. – Zgłaszałem to panu Popędzie, ale powiedział, że nie ma funduszy – dodał.
Sołtys z Wilkowiecka poprosił natomiast o interwencję na drogach gminnych o nawierzchni nieutwardzonej.
– Chciałem zgłosić nasze drogi gminne, które nie są jeszcze wyasfaltowane. Może by je przejrzeć i naprawić jeszcze przed zimą. Kierowcy wożący dzieci zgłaszają, że są tam ubytki – zasygnalizował.
Do tematu stanu dróg nawiązał również jeden z radnych, wnioskując o zabezpieczenie środków na frezowanie poboczy.
– Pobocza są wyższe od ulicy, po deszczu stoi woda. Zimą tony piasku się rozsypuje na drogi i to wszystko zostaje na poboczach. Zgłaszałem to, ale usłyszałem, że nie ma funduszy – wskazał, prosząc o wpisanie zadania do budżetu na 2026 rok.
Przewodniczący zadeklarował, że wniosek zostanie potraktowany jako formalna propozycja do projektu budżetu.
W dalszej części radny Dariusz Zając poruszył jeszcze jeden problem – tym razem dotyczący organizacji ruchu i parkowania w sąsiedztwie Starostwa Powiatowego w Kłobucku.
– O godz. 7.15 nie jesteśmy w stanie zaparkować i udać się załatwić sprawę w starostwie czy urzędzie skarbowym. Wszyscy pracownicy zajmują miejsca, a petenci nie mają gdzie stanąć – ubolewał. – Rozmawiam z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą wokół rynku, którzy mówią wprost, że boją się zadzierać ze starostwem czy urzędem skarbowym, ale są oburzeni tą sytuacją. Jest miejsce na parkingu za Merkurym. W porozumieniu z burmistrzem można wydzielić parking dla petentów, żeby uszanować tych ludzi – apelował.
Obecny na sali radny powiatowy Wojciech Kempa zapowiedział interwencję w tej sprawie u starosty.
Wczorajsza sesja nie ograniczyła się do wspomnianej dyskusji. Nim wybrzmiały poruszone problemy, radni przyjęli pakiet uchwał finansowych i organizacyjnych. Jednogłośnie zgodzili się na zmiany w budżecie oraz korekty w wieloletniej prognozie finansowej gminy. Bez sprzeciwu i bez głosów wstrzymujących się przegłosowano również uchwałę w sprawie stawek podatku od nieruchomości na przyszły rok, a także zgodzili się na odpłatne nabycie działki w Zwierzyńcu II w zamian za rozliczenie zaległej opłaty adiacenckiej. Jednogłośnie uchwalono również roczny program współpracy z organizacjami pozarządowymi i podmiotami prowadzącymi działalność pożytku publicznego.
Z porządku obrad, na wniosek wójta Maklesa, zdjęto natomiast punkt dotyczący ustalenia jego wynagrodzenia.
– Chciałbym prosić o wykreślenie dziesiątego punktu dzisiejszego spotkania, czyli podwyżki czy zmiany wynagrodzenia. Ja wiem, że to jest kwestia ustawowa oczywiście i ona się dzieje jakby trochę poza moją percepcją – mówił. – Nie chcę podwyżki. Chyba że państwo chcą obniżyć wypłatę, no to oczywiście proszę dyskutować. Praca w samorządzie to jest kwestia, która ma dostarczać nie tylko pensji, ale także ma czemuś służyć. I ja przyszedłem w wyborach powszechnych, będąc partnerem rady, żeby wykonać pewne zadania w gminie – dodał włodarz.
W trakcie obrad przedstawiono także wyniki kontroli Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Opatowie. Z jednej strony radni pozytywnie ocenili pracę ośrodka i wzrost skuteczności w egzekwowaniu opłat za pobyt mieszkańców w domach pomocy społecznej i schroniskach. Z drugiej – komisja zwróciła uwagę na narastające problemy społeczne.
– W ubiegłym roku informowaliśmy, że jest bardzo mała ściągalność opłat za DPS-y. W tamtym roku to była kwota około 5 tys. zł, w tym roku jest to 42 tys. zł, więc widać znaczącą różnicę. Koszty związane z osobami bezdomnymi w schroniskach też. Było około 2 tys. zł, a teraz jest na poziomie prawie 10 tys. zł. Widać, że działania w tym kierunku są podejmowane i sprawdzają się – padło na sesji. – Niepokoi za to odsetek rodzin na terenie gminy przeżywających trudności w opiekowaniu się i wychowaniu dzieci. To jest wzrost w porównaniu do roku poprzedniego. Musimy się przygotować, że demografia jest totalnie inna, dzieci ubywa, a społeczeństwo się starzeje w zastraszającym tempie – zauważyli samorządowcy.
Opatów
Andrzej Zalski rezygnuje z mandatu radnego. To jednak nie kończy sprawy milionów z otrzymanych dotacji
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów wiodącym tematem były wątpliwości wokół radnego Andrzeja Zalskiego i działalności jego stowarzyszenia, które prowadzi niepubliczną szkołę, posiłkując się gminnymi dotacjami. Wójt Zdzisław Makles przedstawił radnym wyniki kontroli, wskazując na poważne nieprawidłowości finansowe sięgające milionów złotych. Dwa dni po sesji Zalski złożył rezygnację z dalszego pełnienia mandatu radnego.
O sprawie obszernie pisaliśmy tutaj. Pod koniec września wójt Opatowa poinformował radnych, że kontrola przeprowadzona w Stowarzyszeniu „Nasza Szkoła”, prowadzącym niepubliczną szkołę w Zwierzyńcu Pierwszym, wykazała nieprawidłowości w wydatkowaniu środków z gminnych dotacji oświatowych za lata 2023–2024. Jak podkreślił włodarz, samorząd w tym okresie przekazał stowarzyszeniu blisko 13,3 mln zł.
– Protokół pokontrolny stwierdza nieprawidłowości w wydawaniu środków na kwotę 3,38 mln zł. Jeśli te zarzuty się potwierdzą, naszym obowiązkiem będzie żądanie ich zwrotu – mówił Zdzisław Makles.

Samorządowiec wskazywał także na konflikt interesów. Zalski, jako radny, brał udział w głosowaniach dotyczących lokalnej oświaty, a równocześnie był prezesem stowarzyszenia prowadzącego szkołę i pobierał wynagrodzenie finansowane z dotacji gminnych.
– Rada dostrzegła ten konflikt i już wcześniej odwołała pana Zalskiego z funkcji przewodniczącego komisji oświaty. Sytuacja ta była w gminie widoczna od wielu lat – zaznaczył wójt.
Redakcja poprosiła Andrzeja Zalskiego o komentarz, prosząc o odniesienie się do przedstawionych podczas sesji zarzutów. Radny na maila nie odpowiedział, za to 3 października w mediach społecznościowych ogłosił swoją decyzję o rezygnacji z mandatu.
– W związku z artykułem, który pojawił się na portalu wpowiecie.pl, informuję, że w dniu 1 października złożyłem rezygnację z mandatu radnego gminy Opatów. Decyzję taką podjąłem w związku z wieloma wątpliwościami i kontrowersjami dotyczącymi mojego mandatu, a także w związku z gwałtownym pogorszeniem się stanu mojego zdrowia. Przebyta niedawno operacja serca uniemożliwia mi uczestniczenie w sesjach – napisał Andrzej Zalski.
Jednocześnie odniósł się do zarzutów dotyczących stowarzyszenia.
– Wszystkie wydatki zostały poniesione na rzecz uczniów i organizację procesu edukacyjnego. Nie ma wśród nich żadnych kosztów niezwiązanych z działalnością szkoły – podkreślił Zalski.
W jego ocenie nagłaśnianie wyników kontroli w przestrzeni publicznej jest przedwczesne.
– Nie otrzymaliśmy jeszcze wystąpienia pokontrolnego ani decyzji, od której moglibyśmy się odwoływać. Sprawa powinna być rozstrzygnięta przez organy do tego uprawnione – zaznaczył.
Co dalej? Zgodnie z zapowiedziami wójta, jeśli stwierdzone nieprawidłowości zostaną potwierdzone, gmina będzie zmuszona domagać się zwrotu części dotacji. Niezależnie od tego w październiku planowana jest kolejna kontrola, tym razem dotycząca wydatkowania środków przekazanych stowarzyszeniu w roku 2020.
Rezygnacja Andrzeja Zalskiego formalnie kończy jego działalność w radzie gminy, jednak sprawa wydatkowania milionowych dotacji na prowadzenie szkoły w Zwierzyńcu Pierwszym pozostaje otwarta i będzie przedmiotem dalszych postępowań. Zgodnie z przepisami radni podczas październikowej sesji w drodze uchwały wygaszą jego mandat, a w okręgu wyborczym, który reprezentował Zalski, będą musiały odbyć się nowe wybory.
Opatów
Czy radnego Zalskiego czekają kłopoty? W tle konflikt interesów i milionowe dotacje z gminy
Według wójta Opatowa w stowarzyszeniu, które prowadzi jedną z miejscowych szkół, doszło do nieprawidłowości na kwotę sięgającą prawie 3,4 mln zł. W tle pojawiają się wielomilionowe dotacje i pytanie, czy pieniądze były wydatkowane zgodnie z prawem. Wójt Zdzisław Makles nie pozostawia złudzeń i przekonuje, że jeśli zarzuty się potwierdzą, gmina zażąda zwrotu środków.
Podczas ostatniej sesji rady gminy Opatów wójt Zdzisław Makles obszernie przedstawił radnym sytuację związaną z wątpliwościami dotyczącymi działalności radnego Andrzeja Zalskiego. Wystąpienie włodarza, w którym dominował temat konfliktu interesów i wydatkowania dotacji oświatowych, wywołało w ostatnich dniach duże poruszenie wśród miejscowych samorządowców.
Makles przypomniał, że jeszcze na poprzednim posiedzeniu radni odwołali Andrzeja Zalskiego z funkcji przewodniczącego komisji oświaty, kultury, zdrowia i spraw socjalnych.
– Wśród powodów odwołania znalazł się zasadniczy konflikt interesów pana radnego w związku z prowadzeniem przez niego szkoły niepublicznej – mówił.
Według wójta Zalski znajduje się w wyjątkowo złożonej sytuacji. Z jednej strony jest on bowiem gminnym radnym, a równocześnie pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia „Nasza Szkoła” w Zwierzyńcu Pierwszym – podmiocie prowadzącym niepubliczną szkołę podstawową w tej miejscowości.
– Pan radny, jak sam wykazuje, jest na kontrakcie menedżerskim w tej szkole i pobiera z tego tytułu wynagrodzenie płacone z dotacji, którą przekazuje gmina. Jednocześnie jest radnym, który głosuje w sprawach oświatowych, także finansowych dotyczących lokalnej oświaty – wskazywał Makles.
Jak podkreślał, choć temat ten był znany od dawna, dopiero teraz rada gminy zdecydowała się na formalne działania.
– Rada zauważyła ten konflikt interesów na poprzednim posiedzeniu, choć jest on widoczny w tej gminie od wielu lat – podnosił włodarz.
Zdzisław Makles dokładnie przedstawił obecnym na sesji radnym skalę finansowego wsparcia, jakie gmina przekazuje na działalność szkoły prowadzonej przez stowarzyszenie radnego.
– Dodajmy, że tylko w ostatnich dwóch latach gmina przekazała na prowadzenie szkoły blisko 13,3 mln zł. W roku 2023 prawie 5,25 mln zł. W roku 2024 prawie 7 mln zł – wyliczał.
Tak wysokie sumy, jak przypomniał wójt, nakładają na samorząd ustawowy obowiązek kontrolowania wydatkowania dotacji.
– Gmina, jako organ przekazujący dotację, ma obowiązek prawny sprawdzić, w jaki sposób ona jest wydawana. Sprawdzić, a nie udowadniać, że ma jakieś podejrzenie – podkreślał.
Wójt szczegółowo omówił przebieg i wyniki przeprowadzonej kontroli w Stowarzyszeniu „Nasza Szkoła”.
– W tym celu powołaliśmy zespół kontrolny prowadzony przez doświadczoną w tej materii panią kontroler, która podobnych kontroli wykonała w Polsce setki – wyjaśniał. – Kontrola trwała długo nie dlatego, że kontrolujący chcieli coś konkretnego osiągnąć, wskazać, ale dlatego, że mimo próśb nie wszystkie dokumenty były na czas dostarczane lub nie dostarczono ich w ogóle, co stwierdza protokół z 8 września – informował Makles.
To w nim, według relacji włodarza, wykazano szereg poważnych uchybień.
– Protokół pokontrolny stwierdza nieprawidłowości w wydawaniu środków za okres wymienionych dwóch lat na kwotę 3,38 mln zł. I taki dokument, protokół, Stowarzyszenie „Nasza Szkoła” otrzymało 9 września – poinformował wójt.
Makles zaznaczał, że dokument nie przesądza jeszcze o ostatecznej wysokości ewentualnych zwrotów ani nie jest równoznaczny z naruszeniem prawa, ale obraz nieprawidłowości nie pozostawia złudzeń.
– Ich skala jest potężna – przekonywał Zdzisław Makles.
Z informacji przedstawionych przez wójta w trakcie sesji rady gminy wynika także, że Stowarzyszenie „Nasza Szkoła” wniosło 16 września odpowiedzi na wskazania kontroli. Teraz zespół kontrolujący może je przyjąć bądź odrzucić w całości lub w części.
Wójt podkreślił jednak, że jeśli zarzuty się potwierdzą, gmina będzie musiała podjąć stanowcze działania.
– Jeśli środki wydano niezgodnie z prawem, to naszym obowiązkiem jest żądanie ich zwrotu – stwierdził jednoznacznie.
Makles nie krył, że cała sprawa stawia samorząd w szczególnie trudnej sytuacji.
– Wartość dotacji, jak i wysokość zwrotów finansowych, jakich gmina być może będzie się domagać od stowarzyszenia, stawia gminę w opozycji do pana radnego, który jest też przedsiębiorcą próbującym sugerować gminie różne rozwiązania biznesowe – mówił.
Podczas sesji okazało się też, że rada gminy, w kontekście zaistniałego problemu, zdążyła się już zwrócić z pytaniami do biura prawnego wojewody śląskiego.
– Konflikt interesów jest bardzo poważny. Wojewoda niezwłocznie oczekuje wyraźnego stanowiska rady gminy, aby ocenić transparentność prac rady w tej sytuacji – padło podczas obrad, w trakcie których samorządowcy na nową przewodniczącą komisji oświaty wybrali Małgorzatę Kalwik-Puchałę.
Jak się okazuje, Stowarzyszenie „Nasza Szkoła” czeka w październiku kolejna kontrola dotycząca wydatkowania środków z gminnej dotacji na prowadzenie szkoły w Zwierzyńcu Pierwszym. Tym razem pod lupą kontrolerów znajdą się finanse przekazane organowi prowadzącemu placówkę za 2020 rok.
Radny Andrzej Zalski tego dnia na sesji się nie pojawił. Do momentu publikacji artykułu nie odpowiedział również na pytania redakcji, przesłane w czwartek rano na adres mailowy sekretariatu szkoły.
Do sprawy wrócimy.
Opatów
Masz doświadczenie w opiece nad seniorami? W Opatowie mają pracę dla osób z sercem i powołaniem
Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Opatowie ogłosił nabór na stanowisko opiekunki środowiskowej. Praca rozpocznie się z początkiem stycznia przyszłego roku i realizowana będzie na terenie gminy, bezpośrednio w domach osób wymagających wsparcia. Zatrudnienie przewidziano w formie umowy o pracę na pół etatu.
Oferta skierowana jest do osób posiadających doświadczenie w pracy ze starszymi i niesamodzielnymi. Wśród niezbędnych wymagań znalazła się między innymi konieczność legitymowania polskim obywatelstwem, dyspozycyjność, komunikatywność, prawo jazdy kat. B i posiadanie samochodu. Pożądane osoby muszą mieć także odpowiednie przygotowanie zawodowe lub ukończony kurs opiekuna osób starszych bądź niepełnosprawnych oraz stan zdrowia pozwalający na wykonywanie powierzonych zadań.
– Dodatkowymi atutami będą wykształcenie średnie kierunkowe, jak na przykład pielęgniarka domowa czy opiekun medyczny, a także ukończone szkolenia z zakresu opieki nad osobami starszymi – informuje Paulina Bujak, kierownik opatowskiego GOPS-u.
Do obowiązków pracownika będzie między innymi należało wykonywanie podstawowych czynności higienicznych, pomoc w ubieraniu, czesaniu czy spożywaniu posiłków, zapobieganie odleżynom, podawanie leków zgodnie z zaleceniami lekarza, utrzymywanie porządku w otoczeniu podopiecznego, przygotowywanie posiłków, zakupy, załatwianie spraw urzędowych oraz organizowanie wizyt lekarskich. Istotnym elementem będzie także zapewnianie osobom starszym kontaktu z otoczeniem i wspieranie ich w codziennym funkcjonowaniu.
Kandydaci powinni złożyć komplet dokumentów, w tym cv, kwestionariusz osobowy, kopie dyplomów i certyfikatów, oświadczenia o stanie zdrowia i niekaralności oraz ewentualne referencje. Dokumenty należy składać osobiście w siedzibie Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Opatowie lub przesłać pocztą do końca listopada.
– Z wybranymi kandydatami przeprowadzone zostaną rozmowy kwalifikacyjne – dodaje kierownik Bujak.
Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerami telefonów: 34 244 11 05 lub 34 244 11 09.
Opatów
Narodowe Czytanie nad Księżymi Stawami. Wśród uczestników tenor z Wiednia
5 września nad Księżymi Stawami odbyło się spotkanie w ramach ogólnopolskiej akcji Narodowe Czytanie. Urokliwa sceneria stworzyła idealne tło dla wspólnego przeżywania literatury i stała się miejscem, w którym twórczość Jana Kochanowskiego wybrzmiała na nowo.
Lektorzy zaprezentowali fragmenty poezji renesansowego mistrza, a ich interpretacje – jak podkreślali uczestnicy – sprawiły, że teksty zabrzmiały świeżo i poruszająco. Dodatkową atrakcją był quiz literacki, w którym można było sprawdzić wiedzę o życiu i twórczości autora „Trenów”. Oprawę muzyczną spotkania zapewnili Lena Kotowicz oraz Kłobucka Uliczna Kapela SMS, wzbogacając wydarzenie o artystyczny wymiar.
Postać Jana Kochanowskiego przybliżył wójt Zdzisław Makles, podkreślając ponadczasową wartość jego twórczości i jej znaczenie dla kultury narodowej. Szczególnym gościem wydarzenia był z kolei Alexander Pinderak, tenor opery wiedeńskiej, którego obecność nadała spotkaniu dodatkowego prestiżu.
– Narodowe Czytanie nad Księżymi Stawami przebiegło w atmosferze wspólnoty, radości i dumy z literackiego dziedzictwa, które łączy kolejne pokolenia Polaków – podkreślają jego organizatorzy. – Dziękuję wszystkim osobom i instytucjom, dzięki którym wydarzenie mogło się odbyć. Takie inicjatywy integrują naszą społeczność i przypominają o sile literatury w budowaniu tożsamości – dodaje natomiast Halina Chazy, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Opatowie.
Opatów
Waleńczów szykuje kartoflaną ucztę. II Biesiada Pieczonego Ziemniaka już w sobotę
Już w najbliższą sobotę na boisku GKS Maraton Waleńczów odbędzie się II Biesiada Pieczonego Ziemniaka. Wydarzenie, które wydaje się, że na stałe wpisało się już w kalendarz lokalnych imprez, zapowiada się jako święto integracji mieszkańców połączone z ciekawym programem artystycznym i kulinarnym.
Tegoroczna edycja rozpocznie się o godz. 15.00. Pierwszym punktem programu będzie mecz piłkarski z okazji jubileuszu 20-lecia GKS Maraton Waleńczów. Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie ma mieć charakter rodzinny i każdy znajdzie w nim coś dla siebie.
– Przygotowaliśmy moc atrakcji. Będzie wesołe miasteczko, animacje, konkursy, koncerty. Nie może was tam zabraknąć – zaprasza, wspólnie z radą sołecką, Damian Kłudka, sołtys Waleńczowa.
Na scenie pojawi się Waleńczowska Kapela Podwórkowa, a następnie lokalni raperzy: Karol Krysiak oraz Filip Zając. Gwiazdą wieczoru będzie Renata Dąbkowska z zespołem Dystans, znana publiczności z szeregu przebojów muzyki tanecznej. O oprawę muzyczną zadba także Zespół MagicDance, któremu towarzyszyć będzie DJ Maciek.
Nie zabraknie również atrakcji dla najmłodszych. Organizatorzy szykują wesołe miasteczko, konkursy z nagrodami oraz animacje. O gastronomiczną stronę wydarzenia zadba Koło Gospodyń Wiejskich z Waleńczowa, które zaproponuje między innymi tradycyjne potrawy ziemniaczane oraz regionalne specjały.
Opatów
Rajd Rowerowy Pamięci Wołyńskiej Brygady Kawalerii przejechał przez miejsca historycznych walk
Wilkowiecko było punktem startowym i końcowym Rajdu Rowerowego Pamięci Wołyńskiej Brygady Kawalerii. W wydarzeniu wzięło udział kilkudziesięciu uczestników, którzy pokonali 38-kilometrową trasę prowadzącą przez miejsca związane z walkami września 1939 roku.
Rajd, zorganizowany przez Lokalną Grupę Działania Zielony Wierzchołek Śląska oraz Stowarzyszenie Wilkowiecko Mała Ojczyzna, miał charakter nie tylko sportowy, ale przede wszystkim historyczno-patriotyczny.
Uczestnicy przejechali trasę Wilkowiecko-Mokra-Wapiennik-Ostrowy nad Okszą–Izbiska-Wilkowiecko. Przez tereny, na których Wołyńska Brygada Kawalerii stoczyła zwycięską Bitwę pod Mokrą, zatrzymując 1 września 1939 roku marsz niemieckich wojsk pancernych na Warszawę.
Jak podkreślają organizatorzy rajdu, inicjatywa stanowi formę hołdu dla żołnierzy, którzy mimo ogromnej przewagi wroga nie złożyli broni i swoją postawą udowodnili, że wolność i prawo narodu do decydowania o własnym losie nie mogą zostać odebrane siłą.
Opatów
Fotowoltaika w remizie. Ciepła woda w kranie teraz płynie dzięki energii słonecznej
W remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Zwierzyńcu Pierwszym zakończono montaż instalacji fotowoltaicznej do podgrzewania wody użytkowej. Inwestycja została zrealizowana dzięki grantowi pochodzącemu z ogólnopolskiego programu.
W ramach przedsięwzięcia zakupiono i zamontowano instalację fotowoltaiczną o mocy 3,5 kW. System składa się z paneli fotowoltaicznych, przetwornicy, zabezpieczeń elektrycznych, grzałek elektrycznych, okablowania oraz zasobnika ciepłej wody użytkowej o pojemności 400 litrów.
– Rozwiązanie pozwala na szybkie i efektywne podgrzewanie wody przy wykorzystaniu energii odnawialnej, bez konieczności sięgania po droższą energię z sieci – informują druhowie.
Dzięki inwestycji strażacy zyskali dostęp do ciepłej wody w remizie, co znacząco poprawia komfort po długotrwałych akcjach ratowniczych i szkoleniowych. Nowoczesne rozwiązanie nie tylko podnosi standard użytkowania obiektu, ale także przyczynia się do oszczędności i dbałości o środowisko.
W realizacji zadania pomógł grant z siódmej edycji ogólnopolskiego programu „Wzmocnij Swoje Otoczenie”, który prowadzony jest przez spółkę Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Ta ogólnopolska inicjatywa grantowa ma na celu wspieranie lokalnych społeczności w działaniach na rzecz poprawy infrastruktury, bezpieczeństwa, edukacji, efektywności energetycznej oraz ochrony środowiska.
Opatów
Groźny wypadek w Opatowie. Rowerzystka trafiła do szpitala
Na ulicy Kościuszki w Opatowie doszło do poważnego wypadku drogowego z udziałem rowerzystki i samochodu osobowego z przyczepą. Poszkodowana 48-letnia mieszkanka gminy w ciężkim stanie trafiła do szpitala w Częstochowie.
Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów z kłobuckiej drogówki, 24-letnia kierująca mercedesem vito z przyczepą, na której przewożone były kajaki, jechała w kierunku miejscowości Lipie. W rejonie skrzyżowania podjęła niedozwolony manewr wyprzedzania rowerzystki, podczas którego przyczepa zahaczyła o rower, powodując upadek kobiety na jezdnię.
48-letnia rowerzystka doznała poważnych obrażeń ciała i straciła przytomność. Została natychmiast przetransportowana do szpitala w Częstochowie. Kierująca samochodem, mieszkanka powiatu lublinieckiego, była trzeźwa.
Śledczy z Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku prowadzą czynności mające na celu ustalenie szczegółowych przyczyn i okoliczności wypadku. W toku postępowania zostaną wykorzystane opinie biegłych z zakresu badania stanu technicznego pojazdów oraz rekonstrukcji wypadków drogowych.
-
Poczesna10 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków8 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Blachownia4 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi















