Obserwuj nas

Krzepice

Nocna katastrofa w Krzepicach. Pożar, eksplozja i akcja ratunkowa do rana

fot. Pxhere

Opublikowany

,

W połowie miesiąca doszło do groźnego pożaru na terenie jednej z firm w Krzepicach. We wczesnych godzinach nocnych ogień objął budynek, powodując znaczne zniszczenia. Podczas akcji gaśniczej doszło do wybuchu butli z gazem, co doprowadziło do zawalenia się dachu i uszkodzenia ścian obiektu.

Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano dwanaście zastępów straży pożarnej. Akcję utrudniały trudne warunki atmosferyczne. Niska temperatura powodowała szybkie zamarzanie wody używanej do gaszenia ognia. Mimo to strażakom udało się opanować sytuację po kilku godzinach intensywnych działań. Ostateczne zakończenie akcji ratunkowej nastąpiło krótko po godz. 6 rano.

W chwili wybuchu w budynku przebywało siedem osób. Sześć z nich opuściło obiekt samodzielnie, natomiast jedna wymagała ewakuacji i została przewieziona do szpitala z objawami podtrucia dymem. Podczas akcji poszkodowany został również jeden ze strażaków, który doznał urazu barku po poślizgnięciu się na oblodzonej nawierzchni.

Obecnie trwa ustalanie przyczyn pożaru. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i usunęli kilka butli z gazem, które stwarzały dodatkowe zagrożenie. Straty materialne są znaczne, ale szybka interwencja służb zapobiegła dalszemu rozprzestrzenieniu się ognia.

REKLAMA

Krzepice

Zamiast kary musieli odbyć lekcję ratowania życia. Nietypowa kontrola drogowa w Starokrzepicach

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku

Kierowcy zatrzymani za niewielkie przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie otrzymywali od razu mandatu. W zamian mogli sprawdzić, czy potrafiliby prawidłowo zareagować w sytuacji zagrożenia życia. Policjanci z kłobuckiej drogówki wspólnie ze strażakami z OSP Starokrzepice przeprowadzili kolejną odsłonę akcji „Pierwsza pomoc zamiast mandatu”.

Działania miały połączyć kontrolę drogową z praktyczną edukacją.

– Kierowcy, którzy dopuścili się niewielkiego przekroczenia dopuszczalnej prędkości, zamiast mandatu zostali zaproszeni do udziału w krótkim szkoleniu z zakresu udzielania pierwszej pomocy – informują policjanci.

Pod okiem strażaków uczestnicy ćwiczyli prawidłowe wykonywanie resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Poznawali również zasady postępowania z osobą poszkodowaną w wypadku drogowym.

– Była to doskonała okazja, aby przypomnieć sobie podstawowe zasady ratowania życia i przekonać się, jak ważna jest szybka oraz właściwa reakcja w sytuacji zagrożenia – podkreślają funkcjonariusze.

Akcja miała przypomnieć, że odpowiedzialność na drodze nie kończy się na przestrzeganiu ograniczeń prędkości. W razie wypadku równie istotna może okazać się umiejętność wezwania służb, oceny stanu poszkodowanego i rozpoczęcia podstawowych czynności ratunkowych. Jak przekazuje policja, uczestnicy chętnie włączali się w przygotowane ćwiczenia.

– Działania po raz kolejny spotkały się z pozytywnym odbiorem kierowców, którzy z dużym zaangażowaniem uczestniczyli w przygotowanym szkoleniu – zaznaczają policjanci.

Organizatorzy zwracają uwagę, że podobne przedsięwzięcia mogą być wartościowym uzupełnieniem tradycyjnych kontroli drogowych. Zamiast ograniczać się wyłącznie do karania, funkcjonariusze i strażacy próbują również uświadamiać kierowcom, jakie konsekwencje może mieć zbyt szybka jazda oraz jak wiele zależy od reakcji świadków zdarzenia.

– Tego rodzaju inicjatywy pokazują, że edukacja i profilaktyka mogą skutecznie uzupełniać działania kontrolne prowadzone przez policjantów oraz przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Rozsądek za kierownicą i umiejętność udzielenia pierwszej pomocy mogą mieć decydujące znaczenie dla zdrowia i życia drugiego człowieka – dodają funkcjonariusze.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Rywalizacja w parach i atrakcje dla całych rodzin. Krzepice szykują sportową sobotę

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Miłośnicy sportowej rywalizacji ponownie spotkają się na boisku przy placu Powstańców Śląskich w Krzepicach. Na 25 lipca zaplanowano bowiem drugą edycję Turnieju Piłki Siatkowej Plażowej „Kuźniczka Cup”. Organizatorzy zapraszają dwuosobowe drużyny, a zgłoszenia będą przyjmowane do 24 lipca.

Zawody rozpoczną się o godz. 8.30. W turnieju mogą uczestniczyć osoby, które ukończyły 16. rok życia. Rywalizacja odbywać się będzie w formule dwuosobowych zespołów, a ze względu na ograniczoną liczbę miejsc o udziale zdecyduje kolejność zgłoszeń.

Turniej będzie nie tylko okazją do sportowej rywalizacji, ale także propozycją rodzinnego spędzenia czasu. Dla dzieci przygotowane zostaną dmuchańce, animacje, popcorn i wata cukrowa. Na miejscu zaplanowano również grill.

W organizację wydarzenia zaangażowali się między innymi Szkoła Podstawowa nr 2 w Krzepicach, Osiedle Kuźniczka, OSP Kuźniczka, Śląskie Zrzeszenie LZS oraz samorządowcy i lokalni działacze. Wydarzenie wspierają również miejscowy samorząd, Gminny Ośrodek Kultury w Krzepicach oraz miejscowi partnerzy.

Zapisy prowadzone są telefonicznie pod numerem 695 635 783. Szczegółowy regulamin zawodów dostępny jest na oficjalnym profilu gminy w mediach społecznościowych.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Samotna debata nad raportem w Krzepicach. Tobiasz Ogórek pytał, reszta rady milczała

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Debata nad raportem o stanie gminy Krzepice za ubiegły rok miała być jednym z najważniejszych punktów sesji absolutoryjnej. Przez zdecydowaną większość czasu głos zabierał tylko jeden z radnych, Tobiasz Ogórek. To on, punkt po punkcie, „maglował” raport, pytając o depopulację, mieszkania komunalne, jakość wody, stan wodociągów, odpady, poziom recyklingu, zakład komunalny, koszty oświaty, promocję gminy i brak spójnej koncepcji ścieżek rowerowych. Pozostali radni długo milczeli. Dopiero pod koniec obrad pojawiły się głosy odnoszące się do tej aktywności. Jeden z uczestników sesji zwrócił uwagę, że Ogórek skupił się przede wszystkim na tym, czego w gminie brakuje, a za mało mówił o tym, co już zostało zrobione. Sam radny bronił jednak swojej postawy, podkreślając, że debata nad raportem nie powinna kończyć się ciszą, jak miało to miejsce rok wcześniej.

Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Krzepicach, poświęcona m.in. raportowi o stanie gminy za 2025 rok, wotum zaufania i absolutorium dla burmistrza, nie była jedynie formalnym podsumowaniem minionego roku. Choć głosowanie zakończyło się korzystnie dla włodarza, sama debata pokazała kilka poważnych napięć i problemów, z którymi samorząd będzie musiał się mierzyć w kolejnych latach.

Najbardziej rzucało się w oczy to, że rzeczywistą debatę nad raportem przez długi czas prowadził właściwie jeden radny. Tobiasz Ogórek punkt po punkcie dopytywał o dane zawarte w dokumencie, podczas gdy większość rady pozostawała bierna. Dopiero pod koniec pojawiły się głosy odnoszące się nie tyle do samych problemów, ile do sposobu, w jaki radny je przedstawiał.

Pierwszym mocnym tematem była demografia. Radny zwrócił uwagę na niepokojący bilans. W gminie urodziło się 43 dzieci, zmarło 128 osób, a liczba mieszkańców spadła jeszcze bardziej, bo także wskutek migracji. Pytał nie tylko o źródło tych danych, ale przede wszystkim o to, czy gmina ma jakikolwiek plan zatrzymania odpływu mieszkańców.

– Czy my jako samorząd mamy pomysł, co możemy z tym tematem zrobić? Jakie są propozycje, formy, zachęty, żeby nasza gmina stała się progresywna, nie regresywna? – pytał Tobiasz Ogórek.

Burmistrz odpowiadał, że problem ma charakter ogólnokrajowy, a lokalnie jednym z narzędzi może być polityka mieszkaniowa i rozwój miejsc pracy. Wspominał o zmianach w planie miejscowym oraz o kierunku związanym z budownictwem komunalnym. W trakcie dyskusji wyszło jednak, że gmina nie prowadzi badań dotyczących przyczyn wyprowadzania się mieszkańców, a kolejka po mieszkania komunalne obejmuje ponad 20 podań i raczej się nie zmniejsza.

Dużo miejsca zajęła sprawa mieszkań. Ogórek wskazywał, że pomiędzy lokalami komunalnymi a mieszkaniami komercyjnymi istnieje luka, w którą wpadają osoby zarabiające zbyt dużo, by otrzymać mieszkanie komunalne, ale za mało, by kupić lokal od dewelopera. Pytał o możliwość wejścia w rozwiązania typu SIM lub TBS. Burmistrz przyznał, że taki wariant był analizowany, ale gmina wybrała kierunek mieszkań komunalnych.

Kolejnym problemem była jakość powietrza i wymiana starych pieców. Z raportu wynikało, że w 2025 roku wymieniono 25 kopciuchów. Radny chciał wiedzieć, ile takich źródeł ciepła usunięto od początku programu i ile nadal pozostało w gminie. Burmistrz zapowiedział, że dane mogą zostać przygotowane. W dyskusji padło też pytanie o pomiary PM10. Włodarz przekonywał, że sytuacja się poprawia, ale radny studził ten optymizm.

– Jak się wyjdzie wieczorem na spacer zimą, to na jednej ulicy może być OK, a już za rogiem może być różnie. Jest lepiej, ale bywają miejsca, że nadal jest źle – komentował Ogórek.

Jednym z bardziej drażliwych wątków była woda. Radny mówił o sygnałach od mieszkańców dotyczących pogorszenia jej jakości w sytuacjach awaryjnych. Burmistrz nie zgodził się z tezą o złej jakości wody jako stałym problemie, ale przyznał, że sieć jest stara, a w przypadku awarii lub gwałtownego poboru może dochodzić do zrywania osadów z rur.

– Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem jakość wody zła, bo jakość wody mamy dobrą. Natomiast nasza sieć wodociągowa ma już swoje lata – odpowiadał burmistrz.

Z jego wypowiedzi wynikało, że gmina ma wskazane newralgiczne odcinki, ale nie posiada systemowego harmonogramu wymiany sieci. Zaplanowano m.in. prace na odcinku od Dankowic do Dankowic Piasku, jednak szersza modernizacja oznaczałaby już inwestycje liczone w milionach złotych.

– Takiego systemowego działania, że w tym roku wymieniamy odcinek, załóżmy rynek, nie mamy. Na pewno będzie to przed nami – przyznał Mateusz Kluba.

Spore emocje wzbudził także temat zakładu komunalnego. Ogórek pytał, czy zakład co roku przynosi straty i czy przygotowano plan naprawczy. Skarbnik tłumaczyła, że zakład budżetowy nie działa dla zysku, lecz realizuje zadania własne gminy. Problemem okazała się m.in. konieczność dopłacania do ceny wody, ponieważ taryfy zatwierdzane przez Wody Polskie nie pokrywają realnych kosztów.

Krytycznie do systemu zatwierdzania taryf odniósł się przewodniczący rady, wskazując, że samorządy mają związane ręce. Przypomniał też skalę wcześniejszych dopłat.

– Przez trzy lata były ceny zamrożone przez Wody Polskie i gmina mieszkańcom do wody dopłaciła ponad 1,07 mln zł. Za to można by zrobić naprawdę ładny kawałek wodociągu – mówił.

Dyskusja o odpadach pokazała z kolei, że system bilansuje się bardzo ciasno. W 2025 roku dochody z opłaty śmieciowej wyniosły 2,88 mln zł, a koszty 2,86 mln zł. Nadwyżka była symboliczna i może zostać przeznaczona wyłącznie na gospodarkę odpadami. Gmina nie osiągnęła też wymaganego poziomu recyklingu. Potrzebne było 55 proc., Krzepice uzyskały 54,42 proc. Burmistrz mówił o niewielkiej karze, ale przewodniczący rady ostrzegał, że system kaucyjny może w przyszłości uderzyć w samorządy i mieszkańców.

– Na końcu i tak mieszkańcy zapłacą i obyśmy się nie musieli znowu mierzyć z sytuacją, że z budżetu gminy dosypujemy do tego kosztem innych zadań, kosztem chodnika, kosztem wielu innych zadań – przestrzegał.

Nie zabrakło także tematu ścieżek rowerowych. Ogórek wprost stwierdził, że komunikacja rowerowa w gminie jest słaba i pytał o koncepcję jej rozwoju. W odpowiedzi usłyszał, że debata dotyczy raportu za 2025 rok, a w tym czasie takich inwestycji nie realizowano. Z sali padł głos, że temat był omawiany na wcześniejszej sesji w kontekście drogi DK43 i rozmów z instytucjami zewnętrznymi.

– Powiedzmy sobie to wprost, sytuacja dotycząca komunikacji rowerowej w gminie jest bardzo słaba. Ścieżek nie mamy. Jaki mamy pomysł na to? – pytał Tobiasz Ogórek.

Wątek oświaty pojawił się zarówno przy pytaniach o koszty utrzymania ucznia, jak i przy szerszej refleksji nad spadkiem liczby dzieci. Przewodniczący rady mówił wprost, że przy utrzymaniu obecnych trendów samorządy staną przed koniecznością reorganizacji szkół.

Pod koniec debaty pojawiło się też spięcie wokół samego sposobu prowadzenia dyskusji. Przewodniczący dzielnicy Stare Miasto przyznał, że Ogórek dobrze przygotował się do oceny raportu, ale zarzucił mu skupienie się głównie na brakach i problemach. Jego zdaniem mogło to stworzyć zbyt negatywny obraz gminy.

– Kolega się skupił w wielu wymiarach na tym, czego jeszcze nie ma, albo co by chciał, żeby było. Natomiast wydaje mi się, że za mało się skupił na tym, co już jest i czym się możemy pochwalić – stwierdził.

Ogórek odpowiedział, że nie chodziło mu o krytykę dla samej krytyki, lecz o realną rozmowę nad dokumentem. Przypomniał również, że rok wcześniej debata praktycznie nie istniała.

– To ma być debata, więc dlatego uważałem, że warto zabrać głos. Mając na uwadze też to, że w zeszłym roku debata skończyła się po wypowiedzeniu słowa „debata” – mówił Tobiasz Ogórek.

Ostatecznie burmistrz otrzymał wotum zaufania. Za głosowało 12 radnych, przeciw był jeden. Tak samo zakończyło się głosowanie nad absolutorium. Na trzynastu obecnych radnych 12 było za, a jeden radny, Paweł Kuc, głosował przeciw.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Kombii zagra w mieście. To będzie najmocniejszy punkt tegorocznych Dni Krzepic

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Materiały promocyjne artystów

Tutejszy samorząd przygotowuje się do jednego z najważniejszych plenerowych wydarzeń tego lata. 18 lipca na Placu Targowym odbędą się Dni Krzepic. Organizatorzy zapowiadają popołudnie i wieczór wypełnione muzyką, występami lokalnych artystów, pokazem tanecznym oraz atrakcjami dla najmłodszych. Główną gwiazdą wydarzenia będzie zespół Kombii.

Program wydarzenia został ułożony tak, aby połączyć prezentację lokalnych talentów z koncertami znanych wykonawców i rodzinną atmosferą plenerowego spotkania.

Impreza rozpocznie się o godz. 17.00 oficjalnym otwarciem. Pół godziny później przed publicznością wystąpi Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Krzepic, która od lat towarzyszy najważniejszym uroczystościom i wydarzeniom w gminie. O godz. 18.30 zaplanowano pokaz taneczny miejscowych mażoretek, a następnie koncert zespołu Ślad.

Kolejnym punktem programu będzie występ Studia Piosenki Wokalno-Artystycznej Dawida Adamskiego, zaplanowany na godz. 20.15. Wieczór nabierze szczególnego charakteru czterdzieści pięć minut później, kiedy na scenie pojawi się Kombii. To właśnie ten koncert ma być jednym z najmocniejszych akcentów tegorocznych obchodów. Po występie gwiazdy wieczoru publiczność będzie mogła bawić się dalej przy muzyce DJ-a, którego set rozpocznie się kwadrans po godz. 22.00.

Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych uczestnikach. W godz. od 17.00 do 21.00 działać będzie bezpłatna strefa zabaw dla dzieci. Na miejscu dostępna będzie także gastronomia, dzięki czemu wydarzenie ma mieć charakter rodzinnego, otwartego spotkania dla mieszkańców i gości odwiedzających Krzepice.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Pijany kierowca zatrzymany o poranku w Krzepicach. Miał ponad półtora promila

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Policjanci z kłobuckiej drogówki zatrzymali w Krzepicach nietrzeźwego kierowcę osobowego volkswagena. Badanie wykazało, że 54-letni mieszkaniec powiatu kłobuckiego miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Mężczyzna stracił już prawo jazdy, a o jego dalszym losie zdecydują prokurator i sąd.

Do interwencji doszło w poniedziałek, tuż przed godz. 6.00, na ulicy Dąbrowskiego w Krzepicach. Funkcjonariusze kłobuckiej drogówki zatrzymali do kontroli osobowego volkswagena. W trakcie czynności sprawdzili stan trzeźwości kierującego.

Wynik badania nie pozostawił wątpliwości. 54-latek miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a sprawą nieodpowiedzialnego kierowcy zajmują się obecnie kryminalni. Po przedstawieniu zarzutów karnych decyzję w jego sprawie podejmą prokurator i sąd.

– Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grożą poważne konsekwencje. Kierowca musi liczyć się z wysoką grzywną, obowiązkowym świadczeniem pieniężnym na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie nie niższej niż 5 tys. zł, zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych, a także karą pozbawienia wolności – informuje biuro prasowe kłobuckiej komendy.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

DK43, dworzec PKP i kanalizacja w Dankowicach. Lista pytań była długa, odpowiedzi ostrożne

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Końcówka ostatniej sesji rady miejskiej pokazała, że za oficjalnymi uchwałami i bieżącymi decyzjami finansowymi kryje się cały katalog spraw, które mieszkańcy odczuwają znacznie mocniej niż same zapisy budżetowe. Radni pytali o ścieżki rowerowe przy DK43, remont dworca PKP, nakładkę asfaltową w Dankowicach po budowie kanalizacji, ciąg pieszo-rowerowy od ulicy Dąbrowskiego do Rolniczej, chodnik w Parcelach, drogę w rejonie ulic Sosnowej, Pragi i Modrzewiowej oraz wymianę wodociągu między Dankowicami Trzecimi a Dankowicami-Piaskami. Z odpowiedzi burmistrza wyłaniał się dość typowy dla lokalnych inwestycji problem. Wiele tematów jest „w toku”, zależy od innych instytucji, nie ma jeszcze ostatecznych terminów albo wymaga kolejnych pism i uzgodnień.

Jednym z poruszonych wątków była sprawa potencjalnych ścieżek rowerowych z Krzepic do Zajączek Drugich oraz z Krzepic do Iwanowic. Radny Tobiasz Ogórek zwrócił uwagę, że w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o przygotowaniach do podobnych inwestycji w innych miejscach, dlatego pytał, czy gmina ma już jakikolwiek „rys czasowy” w sprawie własnych odcinków.

Burmistrz przyznał, że odbywał spotkania z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, ale jednocześnie nie przedstawił żadnej twardej deklaracji czasowej. Zapowiedział przygotowanie pisma, w którym gmina miałaby zadeklarować gotowość wykonania dokumentacji projektowej, licząc, że będzie to argument dla GDDKiA przy staraniach o środki na realizację.

– Przygotowuję pismo, które po rozmowie z panem dyrektorem Juszczykiem, że my byśmy deklarowali wykonanie projektu tych ścieżek, natomiast samo wykonawstwo byłoby po tej stronie. Byłoby to dla niego też, bo on musi zdobyć środki z Generalnej Dyrekcji, prawda? Więc on też musi czymś argumentować i ten argument, że gmina sama jakby wychodzi z inicjatywą, wykłada te pieniądze na projekt, byłoby jakimś argumentem – mówił burmistrz.

Najważniejsze zdanie padło jednak chwilę później.

– Natomiast jeżeli chodzi o deklaracje czasowe, nikt takich deklaracji mi nie da – zaznaczył.

Oznacza to, że choć temat ścieżek rowerowych formalnie żyje, na razie mieszkańcy nie usłyszeli konkretnej daty ani rozpoczęcia prac projektowych, ani tym bardziej samej budowy. Przewodniczący rady podkreślał, że droga krajowa nr 43 jest jedną z najbardziej obciążonych tras w regionie, co powinno wzmacniać argumentację za powstaniem bezpiecznej infrastruktury rowerowej.

Kolejnym problemem okazał się dworzec PKP. Radny Ogórek przypomniał, że w ubiegłym roku odbyły się rozmowy z udziałem posła, burmistrza i przewodniczącego rady, a także wizja lokalna. Pytał, czy od tego czasu cokolwiek realnie ruszyło. Odpowiedź burmistrza była ostrożna.

– Wiążących informacji panu nie odpowiem, żadnych obiecujących. Natomiast z tych informacji, które wtedy na miejscu uzyskaliśmy również z panem przewodniczącym, to na taki doraźny remont pan minister deklarował wsparcie w tej materii. Natomiast nie mam żadnej informacji, czy to nastąpi, czy nie – mówił Mateusz Kluba.

Radny poprosił więc o ponowienie pisma do właściwych instytucji, przypominając, że wcześniej mowa była między innymi o dostosowaniu budynku do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Burmistrz zadeklarował, że gmina „odświeży” korespondencję.

W dyskusji wróciła także sprawa nakładki asfaltowej w Dankowicach po budowie kanalizacji. Radny Zbigniew Robak pytał, kiedy prace zostaną wykonane. Burmistrz nie podał konkretnej daty, ale wskazał, że powinno to nastąpić możliwie szybko, najlepiej w czerwcu. Jak dodał, starostwo jest przygotowane do inwestycji, a gmina będzie rozmawiała z wykonawcą o przyspieszeniu prac. W tle pozostały jednak jeszcze drobne kwestie techniczne związane z przejściami pod drogą.

Radni pytali również o ścieżkę pieszo-rowerową od ulicy Dąbrowskiego do ulicy Rolniczej. W tym przypadku również padła deklaracja, że inwestycja ma zostać wykonana w tym roku, choć bez wskazania konkretnej daty rozpoczęcia robót. Kluba tłumaczył, że dokumentacja jest gotowa, powiat ma zabezpieczoną swoją część środków, ale oczekuje także udziału finansowego gminy. Konkretna kwota ma być znana dopiero po przetargu.

– Nie wiem, kiedy rozpoczną, natomiast mam zapewnienie, że ta ścieżka będzie wykonana w tym roku, bo dokumentacja jest pełna, środki mają zapisane. Oczywiście oczekują od nas wkładu, swoją część mają, więc jeżeli my zawrzemy z nimi porozumienie, to ta ścieżka myślę, że będzie wykonana – skomentował burmistrz.

Mieszkańcy Parceli również czekają na drogowe decyzje. Radna Alicja Chęcińska pytała o przetarg na poszerzenie drogi i budowę chodnika. Włodarz odpowiedział, że postępowanie może zostać ogłoszone na przełomie maja i czerwca, choć wcześniej gmina chce zająć się jeszcze innym przetargiem dotyczącym parku.

Inny problem dotyczył drogi w rejonie ulic Sosnowej, Pragi i Modrzewiowej. Radna Irena Wydmuch chciała wiedzieć, czy sprawy związane z działkami i mieszkańcami są już uzgodnione. Naczelny urzędnik w mieście wyjaśnił, że inwestycja jest na etapie projektowym i ma być realizowana w trybie ZRID. To oznacza, że tam, gdzie konieczne będzie wejście w prywatne grunty, najpierw musi dojść do podziałów i wyceny działek, a dopiero potem do rozmów z właścicielami. Zapewniał przy tym, że projektant ma ograniczać ingerencję w prywatne nieruchomości tam, gdzie będzie to możliwe.

Ostatni z technicznych, ale ważnych dla mieszkańców tematów dotyczył wymiany wodociągu między Dankowicami Trzecimi a Dankowicami-Piaskami. Radny Paweł Kuc pytał o termin i sposób realizacji zadania. Burmistrz odpowiedział, że dokładnej daty nie ma, a zadanie powierzono Zakładowi Działalności Komunalnej. Obecnie trwają uzgodnienia z powiatem, ponieważ prace dotyczą pasa drogi powiatowej. Problemem okazała się metoda wykonania robót.

– W jednym przypadku chcieliśmy zrobić to normalnie wykopem, ale wiem, że powiat tam stawia weto, więc na pewno będzie tam, gdzie jest to możliwe, przeciskiem – mówił burmistrz.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Budynek komunalny na osiedlu domów? Mieszkańcy alarmują, rada odsyła petycję do burmistrza

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Ostatnia sesja rady miejskiej miała przede wszystkim finansowo-planistyczny charakter, ale pod szeregiem technicznych uchwał kryły się sprawy także znacznie bardziej wrażliwe. Radni zmienili budżet i wieloletnią prognozę finansową, poprawiali plany miejscowe po rozstrzygnięciach nadzorczych, przyjęli strategię rozwoju gminy do 2035 roku i zdecydowali o przekazaniu burmistrzowi petycji mieszkańców dotyczącej planowanej zmiany przeznaczenia terenu pod budynek komunalny wielorodzinny. To właśnie ten ostatni punkt, obok rosnącego deficytu i problemów z dokumentami planistycznymi, stanowił najważniejszą oś sesji.

Najpierw radni zajęli się zmianami w budżecie na 2026 rok. Dochody gminy zwiększono o ponad 45 tys. zł, ale wydatki wzrosły znacznie mocniej, bo o ponad 247 tys. zł. Różnica została pokryta wolnymi środkami. Po zmianach deficyt budżetu wynosi już ponad 7,53 mln zł, choć skarbnik podkreślała, że gmina nie zaciąga nowych zobowiązań na jego sfinansowanie.

Wśród najważniejszych zmian znalazły się dodatkowe środki na drogi, modernizację kuchni w Szkole Podstawowej w Starych Krzepicach, naprawy placów zabaw, usuwanie azbestu, plan ochrony środowiska, wsparcie OSP oraz sport. Na ulice Inwestycyjną i Stalową na terenach strefy ekonomicznej zapisano 75 tys. zł, z czego 60 tys. zł ma pójść na dokumentację projektową, a 15 tys. zł na doraźną naprawę ulicy Stalowej. Z kolei 52 tys. zł dołożono do modernizacji szkolnej kuchni po drugim przetargu.

– W tym momencie po tej zmianie możemy podpisać umowę z wykonawcą i wykonawca w okresie wakacyjnym rozpocznie to zadanie – informowała skarbnik.

Uchwała budżetowa przeszła dwunastoma głosami za, przy jednym wstrzymującym. Podobnie przy zmianie wieloletniej prognozy finansowej nie było większej dyskusji, choć tu również jeden radny się wstrzymał, a jeden nie głosował z przyczyn technicznych.

Kolejne punkty dotyczyły między innymi zmiany inkasenta w Zajączkach Drugich po rezygnacji dotychczasowego sołtysa, zasad dofinansowania przydomowych oczyszczalni ścieków oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Przydomowe oczyszczalnie wróciły pod obrady, ponieważ nadzór zakwestionował załącznik w postaci projektu umowy. Jak tłumaczył burmistrz, sama treść zasad dofinansowania nie została zakwestionowana, ale umowa nie powinna być elementem uchwały.

Znacznie ciekawsze były dwa plany miejscowe, które trzeba było uchwalać ponownie po rozstrzygnięciach nadzorczych. Pierwszy dotyczył terenów sportu i rekreacji przy ulicy Sportowej w Krzepicach. Wcześniejszy dokument wymagał poprawienia, ponieważ zabrakło w nim wskaźników zagospodarowania terenu. Dopiero uzupełnienie zapisów i ponowne przejście procedury opiniowania pozwoliło wrócić z uchwałą na sesję.

Radny Adam Łukasik dopytywał, czy to kończy długotrwały proces dotyczący obiektu sportowego. Po potwierdzeniu wyraził nadzieję, że będzie to wstęp do działań inwestycyjnych, na które czeka środowisko sportowe.

Drugi plan miejscowy dotyczył rejonu ulic Oleskiej i Jaworowej w Starokrzepicach. Tu wojewoda stwierdził nieważność wcześniejszej uchwały w całości, ponieważ w treści planu nie określono zasad zagospodarowania terenów znajdujących się w pobliżu cmentarza. Dokument trzeba było uzupełnić o ograniczenia wynikające z przepisów sanitarnych. Obie uchwały planistyczne radni przyjęli jednogłośnie, ale sam fakt ponownego procedowania pokazał, że nadzór nad dokumentami planistycznymi jest dla gminy realnym problemem.

Nieco więcej politycznego ciężaru miała uchwała dotycząca wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy na lata 2026-2030. Do zasobu włączono lokal przy ulicy Krakowskiej 7, a wykreślono między innymi lokal przy Krakowskiej 4 ze względu na stan techniczny budynku. Lokal przy Sienkiewicza 11 ma zostać lokalem socjalnym. Ten punkt nie przeszedł już jednomyślnie. Za uchwałą głosowało dziewięciu radnych, jeden był przeciw a trzech wstrzymało się od głosu.

Najwięcej pytań i najwięcej kontekstu społecznego pojawiło się jednak przy petycji mieszkańców dotyczącej planowanego wielorodzinnego budynku komunalnego. Zanim radni zagłosowali nad przekazaniem petycji burmistrzowi, włodarz zaprezentował koncepcję obiektu. Przekonywał, że chodzi o niewielki budynek z sześcioma lokalami, gabarytowo zbliżony do większego domu jednorodzinnego, a nie o blok, który miałby radykalnie zmienić charakter okolicy.

Podkreślał, że gmina ma obowiązek zapewniać mieszkania komunalne, a potrzeby w tym zakresie są duże. W budynku miałoby powstać sześć lokali, w tym jeden dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Burmistrz wskazywał również na możliwość pozyskania środków z Banku Gospodarstwa Krajowego.

Petycja mieszkańców dotyczyła jednak obaw przed zmianą przeznaczenia terenu z zabudowy jednorodzinnej na wielorodzinną. Radny Łukasik doprecyzował, że mieszkańcy boją się nie tylko samego budynku, ale również precedensu, który mógłby w przyszłości otworzyć drogę do kolejnych zmian w sąsiedztwie.

– Z tej petycji głównie mieszkańcy wskazują na problem tych właśnie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i na to głównie tam, z tego, co ja przeczytałem, jest jakby nacisk, że te zmiany, rozpoczęliśmy proces zmian na osiedlu domów jednorodzinnych, zmieniając przeznaczenie tych terenów gminnych na wielorodzinne – mówił radny.

W dyskusji padły też pytania o gotowość projektu, etap procedury planistycznej, źródło ciepła w projektowanym budynku oraz stan obecnych lokali komunalnych. Burmistrz przyznał, że dokumentacja nie jest jeszcze kompletna, bo trwają prace między innymi nad przyłączem gazowym. Tłumaczył też, że rozważano pompę ciepła, ale na obecnym etapie wybrano gaz jako rozwiązanie najbardziej efektywne.

Szczególnie mocno wybrzmiał temat kondycji obecnego zasobu komunalnego. Mateusz Kluba przyznał, że część budynków jest w bardzo złym stanie, zwłaszcza w obrębie Starego Miasta, a remonty wymagałyby najpierw przeniesienia lokatorów do innych mieszkań.

– My substancję komunalną mamy w bardzo złym stanie. Mówię tutaj szczególnie o Starym Mieście – mówił burmistrz.

Padło też pytanie o skalę potrzeb mieszkaniowych. Burmistrz nie podał dokładnej liczby, ale wskazał, że tylko w ostatnim czasie zgłaszały się do niego rodziny potrzebujące lokalu „na już”. Szacunkowo mówił o około dwudziestu sprawach. Przewodniczący rady zwracał uwagę, że mieszkania komunalne były jednym z tematów podnoszonych przez mieszkańców w konsultacjach strategii, a za częścią wniosków stoją trudne sytuacje rodzinne, w tym przemoc domowa.

Radny Grzegorz Mońka podkreślał z kolei, że od lat nie było tak konkretnej propozycji budowy nowego obiektu komunalnego. Jednocześnie przyznawał, że część istniejących budynków wymagałaby nie drobnych remontów, ale właściwie gruntownej przebudowy albo postawienia od nowa.

Formalnie rada nie głosowała jednak nad budową obiektu ani zmianą planu. Urzędowa prawniczka wyjaśniła, że petycja dotyczy spraw należących do kompetencji burmistrza, a nie rady. Dlatego radni mogli jedynie przekazać ją według właściwości.

Radny Adam Łukasik doprecyzował to przed głosowaniem, aby nie było wątpliwości, że rada nie przesądza jeszcze ani o budowie, ani o zmianie planu.

– Głosujemy w tej chwili tylko nad przekazaniem petycji, która trafiła do rady, do decyzji pana burmistrza. Nie głosujemy nad tym, czy jesteśmy za zmianami w planie, czy za budową budynku – zaznaczył.

Ostatecznie petycję jednogłośnie przekazano burmistrzowi.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Uczniowie z Krzepic w wojewódzkiej czołówce. Świetny występ w finale turnieju

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Policja Śląska

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 im. Marii Skłodowskiej-Curie w Krzepicach znaleźli się wśród najlepszych młodych znawców bezpieczeństwa ruchu drogowego w województwie śląskim. Podczas 47. Wojewódzkiego Finału Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, który odbył się w Szkole Podstawowej nr 22 im. Juliusza Słowackiego w Rybniku, drużyna z Krzepic zajęła drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej grupy młodszej.

To bardzo dobry wynik, tym bardziej że do finału wojewódzkiego trafiają już tylko najlepsze zespoły, wyłonione wcześniej podczas eliminacji powiatowych i okręgowych. W tegorocznej rywalizacji w dwóch kategoriach wiekowych wystartowało łącznie piętnaście drużyn ze szkół podstawowych z całego województwa.

Turniej BRD od lat sprawdza nie tylko wiedzę teoretyczną uczniów, ale również ich praktyczne umiejętności i opanowanie w sytuacjach, z którymi młodzi rowerzyści mogą spotkać się na drodze. Uczestnicy musieli zmierzyć się z testem z przepisów ruchu drogowego, wykazać się znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy, a także przejechać trasę w miasteczku ruchu drogowego oraz tor sprawnościowy.

Drużyna z Krzepic poradziła sobie znakomicie, zajmując drugą lokatę w grupie młodszej. Lepsza okazała się jedynie Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Zendku, która zwyciężyła w tej kategorii.

Podczas wydarzenia uczestnikom gratulowali przedstawiciele administracji rządowej, kuratorium oświaty, policji oraz Polskiego Związku Motorowego. Podkreślano, że udział w takim turnieju to nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim nauka odpowiedzialności, rozwagi i bezpiecznego zachowania na drodze. Rywalizacja była wymagająca, a o końcowych wynikach decydowała zarówno wiedza, jak i precyzja oraz koncentracja podczas jazdy.

Drugie miejsce w województwie to powód do dumy dla szkoły, opiekunów, rodziców i całej lokalnej społeczności. To również dowód na to, że młodzi mieszkańcy gminy Krzepice potrafią rywalizować z najlepszymi drużynami na Śląsku.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Dopłaty, deficyt i spory o drogi. Sesja w Krzepicach odsłoniła stare problemy

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach radni formalnie przyjęli szereg uchwał finansowych i organizacyjnych, jednak rzeczywista dynamika obrad ujawniła napięcia i powracające problemy – od dopłat do wody i ścieków, przez rosnący deficyt, po konflikty wokół wykupu gruntów pod drogi i inwestycje. Choć większość uchwał przeszła jednogłośnie, dyskusje pokazały wyraźne różnice w podejściu do gospodarowania środkami publicznymi i relacji z mieszkańcami.

Już na początku obrad rada przyjęła uchwałę dotyczącą dopłat do taryf za wodę i ścieki. Jak wyjaśniano, decyzja wynikała z pogarszającej się sytuacji finansowej gminnego zakładu budżetowego.

– Nasz zakład budżetowy nie działa jako przedsiębiorstwo, czyli nie jest nastawiony na wytwarzanie zysku. Działa na zasadzie non-profit. Jeżeli koszty są wyższe od przychodów, taka sytuacja wystąpić nie może – tłumaczyła skarbnik Anna Mońka.

Ostatecznie zdecydowano o dopłacie 1,12 zł do metra sześciennego wody i 0,55 zł do ścieków, co w praktyce oznacza bezpośrednie obciążenie budżetu gminy.

Znacznie więcej emocji wywołała jednak uchwała budżetowa. Radni wysłuchali szczegółowego, wielowątkowego wyliczenia zmian finansowych, które sprowadzały się do jednego – gwałtownego wzrostu wydatków i utrzymania wysokiego deficytu.

– Deficyt nie jest mały – przyznała wprost Mońka, wskazując, że wyniesie on ponad 7,3 mln zł.

Choć podkreślano, że zostanie on pokryty ze środków własnych, a nie kredytów, skala wydatków oraz konieczność dopłat do kolejnych obszarów działalności gminy wyraźnie zaniepokoiła część radnych.

Najostrzejsza dyskusja dotyczyła jednak wykupu gruntów pod drogi i wypłaty odszkodowań mieszkańcom. Temat, który powraca od lat, ponownie podzielił radę.

– Podejście mieszkańców jest różne. Niektórzy przekazują dobrowolnie, bo wiedzą, że będą mieć drogę. Jednak są też głosy, że kiedyś ktoś oddał i nie było mowy o zapłacie – zauważył jeden z radnych. – Jak mieszkańcy słyszą, że tu jednym się płaci, drugim nie, no to też niektórzy się usztywniają – dodał.

W odpowiedzi burmistrz przyznał, że realia się zmieniły, a bezpłatne przekazywanie gruntów staje się rzadkością.

– Kiedyś mieszkańcy chętnie oddawali, żeby tylko drogi powstały. W tej chwili to się zmieniło. Każdy chce mieć zapłatę za tę działkę – stwierdził.

To stanowisko spotkało się z krytyką części radnych, którzy wskazywali, że gmina powinna konsekwentnie trzymać się wcześniejszych zasad.

– Jeżeli ktoś ma przed domem kawałek działki oddać, to ja tutaj nigdy nie wyrażałem dobrej woli za zapłatę. Zawsze powinno być to dobrowolnie przekazane dla jego dobra i innych sąsiadów – mówił radny.

Dyskusja pokazała wyraźny brak spójnej polityki w tym zakresie i rosnące napięcia między interesem publicznym a oczekiwaniami właścicieli gruntów.

Nie mniej problematyczna okazała się kwestia inwestycji i przetargów. W trakcie sesji ujawniono, że część postępowań kończy się fiaskiem lub znacznym przekroczeniem kosztów.

– Pierwszy przetarg (…) nikt się nie zgłosił, więc będziemy ogłaszać po raz kolejny – przyznał burmistrz w odniesieniu do projektu organizacji ruchu.

Podobna sytuacja dotyczyła remontu dachu remizy, gdzie oferty znacząco przekroczyły założony budżet.

– Kwota była wyższa o około 80-100 tys. zł niż zakładaliśmy – wskazano podczas obrad.

Pojawiły się także wątpliwości co do możliwości etapowania inwestycji, jednak władze gminy wykluczyły takie rozwiązanie.

– Nie da się tego zrobić w etapach. To musi zrobić jedna firma, w krótkim czasie – odpowiedział włodarz.

Radni zwracali również uwagę na opóźnienia w realizacji części zadań, w tym inwestycji oświetleniowych.

– To się troszkę ślimaczy. Są problemy z uzgodnieniami i właścicielami działek – przyznał Mateusz Kluba.

Kolejnym wątkiem była organizacja i koszty utrzymania infrastruktury, w tym sprzątania ulic. W tym zakresie pojawiła się propozycja zmiany podejścia i inwestycji we własny sprzęt.

– Czy nie warto rozważyć zakupu zamiatarki? Te koszty mogłyby się zwrócić – sugerował jeden z radnych.

– Będziemy mieli całkowite koszty czyszczenia. Wtedy się zastanowimy – odpowiedział burmistrz, nie wykluczając takiego rozwiązania.

W dalszej części sesji radni zajęli się m.in. programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi, który – choć formalnie przyjęty bez sprzeciwu – również wywołał pytania o skuteczność działań i funkcjonowanie schronisk.

– Powinniśmy się wybrać na kontrolę schroniska – przyznała przedstawicielka urzędu. – Nie mieliśmy prawa wnikać w formalne sprawy. Nie wykryliśmy nieprawidłowości na pierwszy rzut oka – dodała, jednocześnie potwierdzając brak aktualnych kontroli.

Radni dopytywali także o koszty utrzymania zwierząt.

– W tym roku to 3,7 tys. zł za dorosłego psa – poinformowano, wskazując skalę wydatków ponoszonych przez gminę.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Patostreamerzy i patotreści zatruwają głowy młodych. W Krzepicach padło mocne ostrzeżenie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku

Internet od dawna nie jest już tylko miejscem rozrywki, kontaktu i szybkiego dostępu do informacji. Coraz częściej staje się też przestrzenią, w której młodzi ludzie stykają się z treściami brutalnymi, upokarzającymi i skrajnie demoralizującymi. O tym właśnie rozmawiano podczas konferencji zorganizowanej w Krzepicach, poświęconej zagrożeniom obecnym w sieci, ze szczególnym uwzględnieniem patotreści i patostreamingu.

Spotkanie miało zwrócić uwagę na problem, który dla wielu dorosłych wciąż pozostaje niedostatecznie rozpoznany, choć jego skutki mogą być bardzo poważne. Chodzi o treści oparte na przemocy, poniżaniu, wulgarności, przekraczaniu granic i budowaniu fałszywego obrazu świata, w którym agresja staje się czymś zwyczajnym, a cudze upokorzenie formą widowiska.

W czasie konferencji wyraźnie podkreślano, że to nie jest niewinna internetowa „sensacja”, którą wystarczy zignorować. Tego rodzaju materiały potrafią wpływać na sposób myślenia młodych odbiorców, oswajać ich z przemocą i wypaczać granice tego, co dopuszczalne. To, co powinno szokować, z czasem zaczyna być traktowane jak codzienność. A właśnie wtedy zaczyna się największy problem.

Dużo miejsca poświęcono roli dorosłych – rodziców, nauczycieli, opiekunów i wszystkich tych, którzy mają wpływ na wychowanie młodego pokolenia. Podkreślano, że brak reakcji, brak zainteresowania tym, co dzieci oglądają w telefonach i komputerach, może prowadzić do bardzo niebezpiecznych konsekwencji. Młodzi ludzie nie zawsze potrafią sami odróżnić treści szkodliwe od tych, które są tylko kontrowersyjne.

Konferencja była więc próbą pokazania, że bezpieczeństwo w sieci nie zaczyna się od technicznych blokad, lecz od świadomości. 

– Dlatego tak ważna jest obecność dorosłych, rozmowa i uważność. Reagujmy na niepokojące treści, rozmawiajmy i interesujmy się tym, z jakich materiałów korzystają młodzi ludzie. To od naszej świadomości i reakcji zależy, jakie wzorce będą kształtować kolejne pokolenia – apelują organizatorzy spotkania z kłobuckiej policji.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Wielki sukces ultramaratonki. Pochodząca z Krzepic Monika Brzozowska brązową medalistką mistrzostw świata

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. International Association of Ultrarunners/Facebook

Pochodząca z Krzepic Monika Brzozowska zdobyła brązowy medal mistrzostw świata IAU na dystansie 50 kilometrów, które rozegrano w New Delhi w Indiach. Polska zawodniczka pokonała wymagający ultramaratoński dystans w czasie 3 godziny 19 minut i 3 sekundy, zajmując trzecie miejsce w rywalizacji najlepszych biegaczek globu.

Mistrzostwa świata w biegu na 50 kilometrów organizowane przez International Association of Ultrarunners (IAU) należą do najważniejszych wydarzeń w międzynarodowym kalendarzu biegów ultradługich. Tegoroczna edycja zawodów zgromadziła w stolicy Indii reprezentantów wielu krajów, a na starcie stanęła światowa czołówka specjalistów od ultramaratonów.

Złoty medal w rywalizacji kobiet wywalczyła reprezentująca Wielką Brytanię Carla Molinaro, która zwyciężyła z czasem 3 godziny 18 minut i 22 sekund. Srebrny medal zdobyła Caitriona Jennings z Irlandii, natomiast Monika Brzozowska ukończyła bieg na trzeciej pozycji, zapewniając Polsce prestiżowe miejsce na podium.

Zawody rozegrano na ulicznej trasie w New Delhi. Rywalizacja na tak długim dystansie wymaga od zawodników nie tylko doskonałej wytrzymałości fizycznej, ale także umiejętnego rozłożenia sił. Biegacze muszą zmierzyć się z narastającym zmęczeniem, wymagającym tempem rywalizacji oraz trudnymi warunkami atmosferycznymi, które w tej części świata często oznaczają wysoką temperaturę i wilgotność.

Mistrzostwa świata IAU rozgrywane są od 2005 roku i od lat gromadzą najlepszych ultramaratończyków z całego świata. Zawodnicy rywalizują nie tylko indywidualnie, ale również w klasyfikacji drużynowej reprezentacji narodowych.

W skład kobiecej reprezentacji Polski podczas zawodów w New Delhi weszły Dominika Stelmach, Joanna Konopko, Monika Brzozowska oraz Katarzyna Pobłocka-Głogowska. W rywalizacji mężczyzn Polskę reprezentowali natomiast Dariusz Nożyński, Kamil Karbowiak, Artur Olejarz oraz Wojciech Kopeć.

Brązowy medal Moniki Brzozowskiej to jeden z największych sukcesów w jej dotychczasowej karierze, a wynik osiągnięty w New Delhi potwierdza wysoką pozycję polskich biegaczy w światowym ultramaratonie.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Zakład odpadów zawieszony, ale obawy realne. Pół tysiąca osób podpisało petycję, skarżą się na milczenie urzędu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Niedawną sesję rady miejskiej zdominował temat, który – choć formalnie „zawieszony” – wywołał wśród mieszkańców osiedla Kuźniczka realny niepokój i poczucie, że o sprawach najwyższej wagi dowiadują się zbyt późno. Na sali pojawiła się jedna z mieszkanek reprezentujących społeczność osiedla. W centrum sporu znalazły się dwie kwestie. Chodziło o planowane uruchomienie zakładu zbierania i przetwarzania odpadów oraz sposób informowania mieszkańców o postępowaniu środowiskowym. Emocje rosły wraz z kolejnymi wypowiedziami, bo każda ze stron mówiła o czymś innym. Mieszkańcy o strachu, konsekwencjach i zaufaniu, urząd – o procedurach, granicach prawa i formalnych obowiązkach.

Mieszkanka, która zabrała głos, rozpoczęła od pytania czy burmistrz i radni zapoznali się z petycją złożoną w magistracie 5 lutego.

– Przyznam się szczerze, takiej petycji nie czytałem – odparł przewodniczący rady Rafał Balcerzak.

Z kolei burmistrz Mateusz Kluba próbował zdjąć z dyskusji element „faktu dokonanego”, wskazując, że sama teza o planowanej inwestycji wprost nie odpowiada obecnemu stanowi sprawy.

– Nie ma planowanej takiej inwestycji. Taka petycja wpłynęła, mam ją przed sobą – mówił.

Kobieta, podkreślając, że petycja została skierowana również do rady, odczytała jej treść na forum. Dokument zawierał żądanie wydania negatywnej decyzji środowiskowej dla przedsięwzięcia dotyczącego zbierania i przetwarzania odpadów innych niż niebezpieczne na wskazanych działkach w obrębie Kuźniczka. W petycji akcentowano obawy o zdrowie i komfort życia, ryzyko pożaru, emisję szkodliwych substancji, hałas, odór, wzmożony ruch ciężarówek oraz spadek wartości nieruchomości. Autorzy domagali się podjęcia działań blokujących inwestycję i skutecznego informowania wszystkich podpisanych o ewentualnym wznowieniu postępowania.

Wystąpienie mieszkanki miało wyraźny ciężar. Podkreśliła, że zebrano 485 podpisów.

– To ponad jedna dziesiąta mieszkańców Krzepic – mówiła, podkreślając, że sama skala poparcia pokazuje, jak silne są obawy. – Inwestor ma trzy lata na to, żeby to odwiesić. Czy możemy uzyskać zapewnienie, że jeśli cokolwiek się stanie w tej sprawie, to te wszystkie 485 osób zostanie poinformowanych? – dociekała.

W odpowiedzi przewodniczący zwrócił uwagę, że temat nie jest radzie obcy, bo – jak relacjonował – były spotkania inicjowane przez radnych Tobiasza Ogórka i Mariana Rutkowskiego, reprezentujących teren Kuźniczki. Zarysował również chronologię, w której świetle planowano spotkanie na 10 lutego, ale nie doszło do niego, ponieważ 30 stycznia pełnomocnik reprezentujący inwestora złożył wniosek o zawieszenie postępowania.

Kluczowym momentem była jednak odpowiedź radcy prawnej magistratu. To ona postawiła sprawę w ramy formalne, które dla mieszkańców brzmiały jak odmowa, niezależnie od intencji.

– Z tego, co ja się orientuję, to stroną postępowania są chyba osoby zamieszkujące do stu metrów od inwestycji, więc ja nie widzę podstaw prawnych, faktycznych, żeby informować wszystkie osoby, które podpisały się w petycji. Każda z tych osób, która ma dostęp do internetu, ma możliwość zapoznania się na stronie BIP-u albo na tablicy ogłoszeń z każdym etapem – stwierdziła mecenas.

Mieszkanka ripostowała, że wśród podpisanych są osoby z obszaru wspomnianych stu metrów, które – jak twierdziła – nie zostały poinformowane o wszczęciu postępowania przed jego zawieszeniem, co wzmogło obawy, że w przyszłości sytuacja się powtórzy.

W tym momencie burmistrz wszedł mocniej w ton polemiczny. Z jednej strony odtworzył chronologię działań urzędu od wpływu wniosku, wezwania do uzupełnień, publikację na BIP, zawiadomienia do instytucji opiniujących, jak katowicki RDOŚ, Wody Polskie i sanepid, a następnie wniosek pełnomocnika o zawieszenie postępowania. Z drugiej – zaczął odpierać sugestie, że ktoś stawia interes inwestora ponad mieszkańcami, co zostało zapisane w petycji.

– Nie liczcie na to, że będą informacje wysyłane do wszystkich podpisanych. Proszę śledzić BIP – mówił Kluba.

To ostatnie zdanie – w kontekście wyraźnego napięcia na sali – zabrzmiało jak emocjonalna odpowiedź na presję społeczną. Dla mieszkańców sednem zdawała się jednak nie personalna odpowiedzialność, lecz mechanizm zarysowany jako „minimum” formalne kontra oczekiwanie realnej, aktywnej informacji.

Mieszkanka Kuźniczki wskazała również na zarzut, który w relacji z sesji wybrzmiał szczególnie mocno. Jej zdaniem informacji nie było na tablicach ogłoszeń, mimo że – jak twierdziła – powinny się tam pojawić. Przywołała też zdjęcia wykonane w styczniu, które miały to potwierdzać. Podniosła też postulat, by urząd szerzej wykorzystywał kanały komunikacji, skoro w innych sprawach gmina publikuje treści na stronach internetowych.

– O tak ważnej inwestycji (…) można by było umieścić informację, że taki proces jest – podnosiła, domagając się praktyki regularnych spotkań z radą osiedla i wykorzystania jej jako kanału przekazywania informacji. Z jej relacji wynikało, że jej rola sprowadza się tylko do uchwalenia budżetu osiedla, a nie jako partner w rozmowach o sprawach newralgicznych dla mieszkańców – przekonywała.

Po tej wypowiedzi przewodniczący przeszedł w ton obrony rady i urzędu, wskazując na falę komentarzy i „hejtu” w mediach społecznościowych oraz na to, że radni byli informowani na komisjach, a radni z Kuźniczki – jak podkreślał – podjęli działania.

– Zwołali zebranie, uruchomili kanały przekazu, planowali kolejne spotkania. Nie zgodzę się z tym, że coś jest zamiatane pod dywan. Trzeba społeczeństwo poinformować, a takim przekaźnikiem jest radny z tego terenu – argumentował Balcerzak.

W odpowiedzi mieszkanka wyraźnie próbowała zdjąć z rozmowy warstwę konfliktu i sprowadzić ją do jednego postulatu.

– Prosimy jedynie o informację w razie wznowienia postępowania lub pojawienia się podobnych przedsięwzięć – dodała.

Jednocześnie przewodniczący przyznał, że fizyczne ogłoszenia na tablicach są kruche – „kartka może być zrywana” – co nie rozwiązywało jednak zasadniczego sporu o standard komunikacji urzędu miejskiego.

Włodarz Krzepic, odnosząc się do sugestii spotkań z radą osiedla, wyjaśniał, że spotkania z sołtysami miały inny cel, a osiedla nie mają w tym zakresie umocowań. Ponownie podkreślił, że sprawa formalnie „nie istnieje w obrocie”, bo postępowanie jest zawieszone.

– Cóż powiedzieć? Burmistrz jest organem i musi robić to, co do niego należy. I tylko tyle – stwierdził Kluba.

W dalszej części głos zabrał radny Tobiasz Ogórek, który relacjonował działania podjęte po spotkaniu z mieszkańcami. Wspomniał o spisaniu uwag, złożeniu pisma do burmistrza wraz z radnym Marianem Rutkowskim oraz deklarację, że w razie nowych informacji mieszkańcy będą powiadamiani dostępnymi kanałami.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

„Kawka i pączek” w Tłusty Czwartek. Dzień Otwarty w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Warsztat Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich zaprasza mieszkańców powiatu na Dzień Otwarty, który odbędzie się 12 lutego, w tradycyjny w Tłusty Czwartek. Wydarzenie pod hasłem „Kawka i pączek” skierowane jest do osób z niepełnosprawnościami powyżej 18. roku życia, zainteresowanych poznaniem oferty i działalności placówki.

Spotkanie zaplanowano w godz. od 10.00 do 12.00 w siedzibie Warsztatu Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich pod numerem 30. Organizatorzy zapowiadają przyjazną, otwartą atmosferę oraz możliwość bezpośredniego zapoznania się z codziennym funkcjonowaniem WTZ, formami wsparcia i prowadzonymi zajęciami terapeutycznymi.

– Dzień Otwarty ma charakter informacyjno-integracyjny. Będzie okazją do rozmów z kadrą, poznania uczestników warsztatu oraz uzyskania szczegółowych informacji na temat oferty rehabilitacyjno-terapeutycznej. Spotkanie przy kawie i pączku ma sprzyjać swobodnej wymianie doświadczeń oraz przełamaniu barier – zachęcają do uczestnictwa organizatorzy.

Ze względów organizacyjnych proszą oni o wcześniejszą rezerwację miejsca. Zgłoszenia przyjmowane są telefonicznie pod numerem 693 648 282.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Urzędnicy sprawdzają dym z kominów. Czy posypią się kary?

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Krzepicach

W Krzepicach pojawiły drony, które, zamiast robić zdjęcia, będą badać jakość powietrza. W ostatnich dniach stycznia za pomocą specjalistycznego sprzętu przeprowadzone zostaną pomiary emisji pyłów wydobywających się z kominów wybranych domów jednorodzinnych. Badania mają ocenić, czym naprawdę oddychają mieszkańcy i czy w mieście przestrzegane są przepisy antysmogowe.

Pomiary realizowane są w ramach projektu LIFE „Śląskie. Przywracamy błękit”. To inicjatywa związana z ograniczaniem smogu i egzekwowaniem przepisów, w tym zapisów śląskiej uchwały antysmogowej. W praktyce oznacza to kontrolę tego, co trafia do powietrza. To również sygnał dla mieszkańców, że sezon grzewczy jest pod lupą.

Urzędnicy podkreślają, że celem działań jest przede wszystkim ocena skuteczności wdrażania uchwały antysmogowej. Drony potrafią wykrywać i analizować skład dymu, co pozwala wskazać budynki, z których może wydobywać się nadmierna ilość zanieczyszczeń. To narzędzie coraz częściej wykorzystywane w samorządach, bo pozwala szybciej i precyzyjniej namierzać źródła uciążliwego smogu.

Same pomiary są elementem kontroli, ale ich wyniki mogą stać się podstawą do dalszych działań, na przykład sprawdzeń na miejscu, interwencji służb czy postępowań związanych z łamaniem przepisów. 

Przy okazji pojawia się pytanie, które interesuje mieszkańców najbardziej – czy posypią się kary? Czy jeśli ktoś pali „czym popadnie” albo korzysta z niedozwolonego źródła ciepła, musi liczyć się z konsekwencjami? Tego komunikat urzędu miejskiego nie precyzuje.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Krzepice zaostrzają zasady odbioru odpadów. Śmieci drożeją, limity wchodzą w życie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Pixabay

Od 1 stycznia przyszłego roku w gminie Krzepice zaczną obowiązywać nowe stawki opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Mieszkańcy, którzy segregują odpady, zapłacą 37 zł miesięcznie od osoby. W przypadku braku selektywnej zbiórki opłata zostanie podwojona i wyniesie 74 zł. Jednocześnie utrzymane zostanie częściowe zwolnienie dla właścicieli domów jednorodzinnych kompostujących bioodpady – ulga wyniesie 3 zł miesięcznie na mieszkańca.

Jak wyjaśnia urząd miejski, zmiany są odpowiedzią na wyraźnie rosnące koszty funkcjonowania systemu. W ostatnich latach gospodarka odpadami w Krzepicach znalazła się pod coraz większą presją finansową, głównie ze względu na gwałtowny wzrost ilości odbieranych odpadów przy jednoczesnym spadku liczby osób faktycznie wnoszących opłatę.

Najbardziej widoczne jest to w przypadku bioodpadów. W 2024 roku z terenu gminy odebrano ich spod nieruchomości 437,58 tony. Tymczasem tylko w okresie od stycznia do listopada 2025 roku było to już 762,98 tony, czyli o ponad 325 ton więcej w skali roku. Równolegle wzrosła ilość bioodpadów przyjmowanych w PSZOK – z 33,4 ton w całym 2024 roku do 56,7 ton w niepełnym jeszcze 2025 roku.

– Tak znaczący przyrost masy bioodpadów wygenerował koszty, które w dużej mierze skonsumowały środki z poprzedniej podwyżki opłat, wprowadzonej w 2025 roku. Ta miała w założeniu ustabilizować finansowanie systemu, w tym funkcjonowanie PSZOK, jednak rzeczywista skala oddawanych odpadów okazała się znacznie wyższa niż prognozowano – argumentuje tamtejszy magistrat.

Od 2026 roku zmienią się więc zasady odbioru bioodpadów z pielęgnacji ogrodów i terenów zielonych. W ramach podstawowej opłaty odbierane będą wyłącznie bioodpady zgromadzone w brązowych pojemnikach o pojemności 240 litrów. Nadwyżki będzie można oddać wyłącznie w oznaczonych workach o pojemności 120 litrów, dostępnych w urzędzie miejskim w ramach usług dodatkowych, w cenie 10 zł za sztukę.

Zmiany obejmą również funkcjonowanie PSZOK-u przy ulicy Kazimierza Wielkiego. Od przyszłego roku wprowadzone zostaną roczne limity ilościowe dla wybranych frakcji odpadów oddawanych w ramach opłaty. Dotyczyć one będą m.in. odpadów budowlanych i rozbiórkowych, odpadów wielkogabarytowych, bioodpadów z ogrodów oraz zużytych opon. Po przekroczeniu limitów przekazanie odpadów będzie możliwe, ale tylko za dodatkową opłatą.

W przypadku odpadów budowlanych i rozbiórkowych, a także mebli i innych odpadów wielkogabarytowych limit ustalono na 150 kilogramów rocznie na jedno gospodarstwo domowe lub nieruchomość wykorzystywaną na cele rekreacyjne. Zużyte opony będzie można oddać w liczbie do sześciu sztuk rocznie z gospodarstwa domowego lub do dwóch sztuk rocznie z nieruchomości rekreacyjnej. Z kolei bioodpady pochodzące z pielęgnacji ogrodów i terenów zielonych będą przyjmowane w ilości do 100 kilogramów rocznie na gospodarstwo domowe lub nieruchomość rekreacyjną.

Nowe rozwiązania obejmą także tekstylia i odzież. Odpady, które nie nadają się do ponownego użycia ani przekazania organizacjom charytatywnym, nadal będzie można oddawać do PSZOK w soboty, w godz. od 8.00 do 12.00. Dodatkowo zaplanowano ich odbiór bezpośrednio spod nieruchomości dwa razy w roku. Pierwszy taki odbiór ma się odbyć w marcu, zgodnie z harmonogramem przekazywanym mieszkańcom.

Zwrócono jednocześnie uwagę na obowiązek osiągnięcia przez gminę poziomu recyklingu na poziomie 55 proc. Każde nieprawidłowe sortowanie odpadów – wrzucanie surowców nadających się do recyklingu do frakcji zmieszanej czy spalanie odpadów – obniża jakość odzysku i zwiększa koszty funkcjonowania systemu, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do kolejnych podwyżek, a w doraźnej – naraża gminę na wysokie kary finansowe.

W oficjalnym komunikacie, tłumacząc zmiany, urząd miejski podkreślił, że system gospodarki odpadami musi się samobilansować, czyli być w całości finansowany z opłat wnoszonych przez mieszkańców. To sformułowanie nie jest jednak w pełni precyzyjne. Przepisy faktycznie zabraniają przeznaczania środków z opłaty śmieciowej na inne cele, ale nie wprowadzają bezwzględnego zakazu dokładania do systemu pieniędzy z budżetu gminy. 

Samobilansowanie jest celem i rekomendacją, do której samorządy dążą, m.in. w związku z wytycznymi regionalnych izb obrachunkowych, jednak w praktyce decyzja o ewentualnych dopłatach pozostaje po stronie gminy. Tak czyni już wiele samorządów w regionie, wymaga to jednak specjalnej uchwały radnych. Niezależnie jednak od tego, czy zostaną pokryte z opłat, czy z innych wpływów budżetu gminy, to i tak ostatecznie zawsze obciążają mieszkańców.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Śmieci drożeją, bioodpady pod lupą. Radni z Krzepic podnieśli opłaty, ale i pensję burmistrzowi

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Miejski w Krzepicach

Podczas sesji rady miejskiej, która odbyła się 25 listopada, radni przyjęli pakiet kluczowych uchwał finansowych i „śmieciowych”, wprowadzając jednocześnie istotne ograniczenia w systemie gospodarki odpadami oraz podwyżkę opłat dla mieszkańców. Obrady zdominowały zmiany w budżecie, cięcia w oświacie i inwestycjach, dyskusja o lawinowo rosnącej ilości bioodpadów oraz decyzja o wyższych stawkach za śmieci przy jednoczesnym wprowadzeniu większej ulgi dla kompostujących. Na koniec radni podnieśli także wynagrodzenie burmistrza.

Sesja rozpoczęła się od omówienia zmian w tegorocznym budżecie gminy. Skarbnik przedstawiła szereg przesunięć i redukcji po stronie wydatków oraz dochodów, podkreślając, że korekty są wynikiem analizy wykonania planu oraz konieczności uporządkowania finansów przed końcem roku.

Dochody budżetu zostaną zmniejszone o ponad 572 tys. zł, natomiast łączna suma zmian po stronie wydatków to ponad 1,87 mln zł na minus. Część zaoszczędzonych środków w postaci 1,3 mln zł trafi na lokatę jako wolne środki.

Skarbnik wskazała m.in. na redukcję wydatków w funduszu sołeckim Starokrzepic w kontekście chodnika w Zajączkach Pierwszych, ograniczenie środków na budowę odcinka drogi Zajączki – Zimnowoda, zmniejszenie wkładu własnego na budowę centrum przesiadkowego w Krzepicach oraz cięcia w administracji.

Najmocniej uderzają jednak korekty w oświacie. Z działu „oświata i wychowanie” zdjęto ponad 574 tys. zł, w tym ze szkół podstawowych, oddziałów przedszkolnych, przedszkola, stołówek oraz zadań dotyczących dzieci z niepełnosprawnościami.

– To jest też dokonane poprzez analizę potrzeb do końca roku w tym dziale naszego budżetu – wyjaśniała Anna Mońka.

Wprowadzono również zmiany w zadaniach inwestycyjnych związanych z kulturą. Z budżetu zdjęto wkład własny gminy na remont synagogi w wysokości 250 tys. zł. Te środki mają zostać zastąpione dofinansowaniem zewnętrznym. Zmniejszono także o 8 tys. zł kwotę na program funkcjonalno-użytkowy budynku przy ulicy Krótkiej, przygotowywanego do pełnienia funkcji centrum kulturalnego.

W ramach budżetu zabezpieczono natomiast 45 tys. zł dotacji inwestycyjnej na remont mieszkania komunalnego w budynku na rogu ulic Solnej i Krakowskiej. Lokal ma zostać przystosowany m.in. dla usamodzielniającej się wychowanki placówki opiekuńczo-wychowawczej.

W ślad za budżetem rada zaktualizowała wieloletnią prognozę finansową na lata 2025-2032. Skarbnik wyjaśniła, że zasadniczym celem jest dostosowanie wartości w WPF do przyjętych zmian w budżecie, w tym m.in. zmniejszenia o 50 tys. zł nakładów na budowę centrum przesiadkowego w 2025 roku.

Radni wyrazili także zgodę na wstępną lokalizację nowego przystanku komunikacji zbiorowej przy drodze powiatowej w Starokrzepicach, odpowiadając na wniosek sołectwa. Rada przyjęła również coroczną uchwałę upoważniającą gminę do zawarcia umowy z operatorem przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej na przyszły rok.

– Jest taki wymóg, aby móc się starać o te środki. Musi być uchwała, że rada zgadza się na zawarcie umowy z operatorem – przypomniał jeden z miejscowych urzędników.

Kolejny blok uchwał dotyczył regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Ewa Hibner wyjaśniła, że zmiany są konieczne m.in. z uwagi na likwidację pojemników PCK na odzież używaną.

Nowelizacja przewiduje wprowadzenie systemu zbiórki odzieży i tekstyliów spod domów, w czarnych workach z oznaczeniem „odzież”, o minimalnej pojemności 120 litrów zarówno dla domów jednorodzinnych, jak i budynków wielolokalowych. Odpady odzieżowe będzie można oddawać w ramach tzw. „wystawek” dwa razy w roku, podobnie jak gabaryty i elektrośmieci, a także – jak dotąd – w PSZOK lub przekazywać organizacjom humanitarnym prowadzącym zorganizowane zbiórki.

Najbardziej dyskusyjnym punktem obrad okazał się pakiet uchwał dotyczących szczegółowych zasad świadczenia usług w zakresie odbioru odpadów komunalnych, dodatkowych usług oraz wysokości opłat.

Ewa Hibner zwróciła uwagę, że gmina zmaga się z gwałtownym wzrostem ilości bioodpadów odbieranych spod domów i w punkcie selektywnej zbiórki. Dotychczasowy system – pojemnik plus bezpłatne worki – okazał się nie do udźwignięcia finansowo.

– W tym roku pojawił nam się duży problem z nadwyżką bioodpadów. Takiej ilości jeszcze nigdy nie odbieraliśmy. Musieliśmy rozwiązać problem nadmiaru zarówno spod domów, jak i z PSZOK-u – podkreśliła.

Projekt uchwały zakładał, że w ramach opłaty podstawowej gmina zapewnia tylko odbiór bioodpadów z jednego pojemnika 240 l ustawionego na posesji. Worki przestają być elementem standardowego wyposażenia, a dodatkowe będzie można kupić w urzędzie i oddać odpady za odpłatnością.

Ponadto wprowadzono ograniczenia dotyczące przyjmowania bioodpadów na PSZOK. Właściciele nieruchomości będą mogli w ramach opłaty oddać do 100 kg rocznie odpadów zielonych z ogrodów. Powyżej tego limitu odpady będą przyjmowane za opłatą, według stawki wynikającej z kosztów zagospodarowania.

– Cena odbioru na PSZOK-u tych bioodpadów, stanowiących części roślin z ogrodów, będzie dosyć duża. Otrzymaliśmy cenę jednostkową z przetargu. To jest przeszło tysiąc złotych za tonę. Jeżeli mieszkaniec ma takie życzenie, może oddać odpłatnie – zaznaczyła wspomniana urzędniczka.

Ograniczono też bezpłatne limity innych frakcji. Odpady budowlane i rozbiórkowe oraz gabaryty będą przyjmowane w ramach opłaty tylko do 150 kg rocznie na gospodarstwo. Powyżej tego pułapu PSZOK naliczy opłatę dodatkową. W przypadku odpadów budowlanych utrzymano dotychczasową stawkę 1000 zł za tonę.

Uchwała w sprawie szczegółowego sposobu świadczenia usług uzyskała pozytywne opinie wszystkich komisji, ale już z pojedynczymi głosami wstrzymującymi. W głosowaniu podczas sesji jeden radny był przeciw. Również przy uchwale dotyczącej dodatkowych usług i cennika odnotowano głosy sprzeciwu i wstrzymujące, co pokazuje, że część radnych miała zastrzeżenia do tak restrykcyjnych rozwiązań.

Radni dopytywali o skutki nowych regulacji i skalę problemu. Radny Zbigniew Robak chciał wiedzieć, czy osoby korzystające z ulgi za kompostowanie będą mogły mimo to oddawać odpłatnie bioodpady na PSZOK.

– Te osoby, które mają bio i ulgę, nie mogą oddać na PSZOK w ramach opłaty. A dodatkowo, za opłatą, będą mogły? Mam na myśli bio, gałęzie – czy mogę oddać, ale zapłacę za to na PSZOK? – pytał.

Ew Hibner potwierdziła tę możliwość, jednocześnie ostrzegając przed wysokimi stawkami zagospodarowania.

Debata nad bioodpadami mocno wybrzmiała przy kolejnym punkcie dotyczącym podwyżki opłaty za gospodarowanie odpadami. Radny Grzegorz Mońka zwrócił uwagę na konieczność prowadzenia szerokiej kampanii informacyjnej wśród mieszkańców, tłumaczącej przyczyny wzrostu kosztów i potrzebę ograniczania ilości odpadów, zwłaszcza bio.

– Chciałbym, żeby uzasadnić przyczyny powstawania tych kosztów. Ceny wszystkiego rosną, a do tego coraz więcej śmieci generujemy we wszystkich frakcjach, szczególnie bio. Trzeba mieszkańcom wyraźnie powiedzieć, że to kosztuje – podkreślał radny.

Na jego prośbę Hibner przedstawiła konkretne dane.

– W tamtym roku odebraliśmy 437 ton bioodpadów spod domów. W tym, do października, mamy już odebranych 696 ton. W stosunku do października poprzedniego roku to o 259 ton więcej. Przy cenie 860 zł za tonę, sam ten przyrost to koszt około 222 tys. zł – wyliczała.

Radny Mońka przeliczył, że 696 ton bioodpadów do października oznacza koszt rzędu 550 tys. zł rocznie i wskazywał na konieczność zmiany nawyków mieszkańców.

– To są ogromne pieniądze, które wspólnie możemy zaoszczędzić, nie oddając wszystkiego do systemu. Kiedyś trawę woziło się taczką między maliny. Dzisiaj mamy wygodne pojemniki na kółkach i chcemy je zapełniać do maksimum. To jest fajne, ale kosztuje – mówił radny.

W odpowiedzi na rosnące koszty systemu rada przyjęła uchwałę podnoszącą stawkę opłaty za gospodarowanie odpadami o 4 zł od osoby miesięcznie. Stawka będzie obowiązywać od stycznia przyszłego roku. Jak poinformowała urzędniczka, łączny koszt funkcjonowania systemu, wraz z administracją i obsługą, wynosi obecnie ponad 3,24 mln zł. Nowa stawka została wyliczona z uwzględnieniem liczby osób w systemie oraz planowanego wprowadzenia wyższej ulgi dla kompostujących.

Radny Zbigniew Robak dopytywał, jaki konkretnie przychód wygeneruje sama podwyżka 4 zł na osobę, jednak inspektor zaznaczyła, że kalkulacja opiera się na zbilansowaniu całego systemu, a nie prostym przemnożeniu liczby mieszkańców przez podwyżkę.

Równolegle rada zdecydowała o znaczącym podniesieniu ulgi dla właścicieli domów jednorodzinnych, którzy kompostują bioodpady we własnym zakresie. Dotychczas wynosiła ona 0,50 zł na osobę miesięcznie, teraz ma to być 3 zł od osoby.

– Nasza propozycja jest taka, żeby tę ulgę zwiększyć do 3 zł za osobę miesięcznie dla osób, które zadeklarują kompostowanie. Będzie to w pewnym sensie okres próbny – zobaczymy, czy ilość bioodpadów spadnie i czy będzie potrzeba dalszego zwiększania ulgi – tłumaczyła Ewa Hibner.

Nowe zasady oznaczają, że dla czteroosobowej rodziny ulga wyniesie 12 zł miesięcznie. Radny Grzegorz Mońka zwrócił uwagę, że w praktyce może to znacząco złagodzić skutki podwyżki.

– Podnosimy cenę o 4 zł. To jest sporo, ale sytuacja nas do tego zmusza. Ci, którzy zdecydują się kompostować we własnym zakresie, dostaną 3 zł ulgi. W ich przypadku podwyżka będzie symboliczna, bo wyniesie złotówkę od osoby – zaznaczył.

W dyskusji pojawiło się również pytanie o termin, w jakim mieszkańcy muszą złożyć deklaracje, by skorzystać z ulgi od stycznia.

– Jeśli mieszkaniec chce skorzystać z ulgi od stycznia, wystarczy, że złoży deklarację do 10 lutego. Ustawa przewiduje właśnie taki termin na wprowadzenie zmian – wyjaśniła Ewa Hibner.

Kontrowersje wzbudziły przepisy ustawy, które przewidują ulgę za kompostowanie wyłącznie dla właścicieli budynków jednorodzinnych. Przewodniczący dzielnicy Stare Miasto zwrócił uwagę, że w praktyce część mieszkańców bloków, którzy mają działki i od lat kompostują, zostaje pozbawiona możliwości skorzystania ze zniżki.

– Czy mieszkańcy budynków wielorodzinnych, którzy mają działki i kompostują od lat, są z tej ulgi wykluczeni? – pytał.

W odpowiedzi usłyszał, że obecny stan prawny na to nie pozwala.

– Póki co tak, bo ustawa zakłada zwolnienie tylko dla budynków mieszkalnych jednorodzinnych. Trwają prace nad zmianą ustawy. Mówi się o dopuszczeniu budynków wielolokalowych, ale dopóki przepis się nie zmieni, nie możemy rozszerzyć ulgi – padło podczas obrad.

Podkreślano także, że wprowadzeniu nowych rozwiązań musi towarzyszyć szeroka kampania informacyjna skierowana do mieszkańców, aby uniknąć chaosu i nieporozumień.

W dalszej części obrad radni zajęli się uchwałą w sprawie ustalenia wynagrodzenia burmistrza i ustalili je na poziomie 20,4 tys. zł. Różnica w stosunku do dotychczasowego uposażenia włodarzu wynosi 975 zł. Uchwałę przyjęto jednogłośnie, bez dyskusji, co w kontekście wcześniej omawianych cięć budżetowych i podwyżek opłat za śmieci stanowi wyraźny, choć niekomentowany wprost, dysonans.

W części poświęconej zapytaniom mieszkańców i wolnym wnioskom głos zabrał m.in. sołtys Dankowic, dopytując o zakres modernizacji drogi w swojej miejscowości.

– Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że podbudowa jest dobra, bo w wielu miejscach droga jest pozapadana. Czy będzie tylko nakładka asfaltowa, czy droga z pełną podbudową? I w którym miejscu były wykonywane odwierty? – pytał.

Od urzędników usłyszał, że badania geologiczne wykonano w kilku punktach, a ich wyniki wskazują na zadowalający stopień zagęszczenia konstrukcji drogi, co pozwala ją wzmocnić bez całkowitej wymiany podbudowy. Jednocześnie zapewniono sołtysa, że przepusty pod zjazdami i w pasie drogowym będą w razie potrzeby przebudowane.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Krzepice szykują się na wszystko. Nawet sołtysi ćwiczyli ewakuację jak z filmu katastroficznego

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Krzepicach

W Gminnym Ośrodku Kultury w Krzepicach przeprowadzono dwudniowe szkolenie z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Miało ono na celu wzmocnienie lokalnych struktur odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców.

Szkolenie skierowane było do osób zaangażowanych w realizację zadań z obszaru zarządzania kryzysowego. Uczestniczyli w nim m.in. pracownicy urzędu miejskiego, opieki społecznej, biblioteki, a także radni, sołtysi, przedstawiciele jednostek OSP oraz lokalnej oświaty. Łącznie w zajęciach udział wzięło 70 osób.

Program szkolenia obejmował zarówno część teoretyczną, jak i praktyczną. Uczestnicy zapoznali się z zasadami planowania i organizacji działań z zakresu ochrony ludności, procedurami reagowania w sytuacjach kryzysowych oraz modelami współpracy z jednostkami ratowniczymi. Szczególną uwagę poświęcono zagadnieniom ewakuacji, alarmowania, komunikacji w sytuacjach zagrożenia oraz utrzymania ciągłości działania instytucji publicznych.

– Zajęcia miały charakter warsztatowy, co pozwoliło uczestnikom na praktyczne przećwiczenie procedur i scenariuszy związanych z potencjalnymi sytuacjami kryzysowymi – podkreślają jego organizatorzy zwracając uwagę, że szkolenie stanowiło istotny element budowania gotowości i odporności lokalnej społeczności na różne zagrożenia.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Była msza, przemarsz i rajd. Tak mieszkańcy Krzepic uczcili rocznicę odzyskania niepodległości

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Gminny Ośrodek Kultury w Krzepicach

W Krzepicach, w miniony wtorek, odbyły się uroczystości upamiętniające 107. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Obchody rozpoczęły się mszą świętą w intencji ojczyzny odprawioną w miejscowym kościele parafialnym, która zgromadziła licznych mieszkańców oraz przedstawicieli życia publicznego.

Po zakończeniu nabożeństwa uczestnicy przeszli w przemarszu ulicami miasta. Wspólne przejście zgromadziło reprezentantów samorządu, poczty sztandarowe, delegacje szkół, organizacji działających na terenie gminy oraz mieszkańców, którzy co roku licznie uczestniczą w tym wydarzeniu.

Tegoroczne święto wzbogacił Rajd Niepodległości przygotowany przez pasjonatów motoryzacji z Klasycznego SKL. Kolumna zabytkowych pojazdów nadała obchodom wyjątkowy klimat i przyciągnęła uwagę mieszkańców.

– Pod Pomnikiem Bohaterów Ziemi Krzepickiej delegacje złożyły kwiaty, oddając hołd tym, którzy walczyli o wolność i niepodległość. Fragment historyczny poświęcony wydarzeniom z 1918 roku zaprezentował Marcin Świerczyński, przypominając o drodze Polaków do odzyskania państwowości – informują pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury w Krzepicach.

Uroczystość zakończyło wystąpienie burmistrza Krzepic, który podziękował uczestnikom za obecność i wspólne przeżywanie tego ważnego dnia. Całość wydarzenia uświetniła Młodzieżowa Orkiestra Dęta Zajączki, nadając obchodom podniosły charakter.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Nowy wóz strażacki dla OSP Zajączki Pierwsze. Już niemal gotowy do służby mieszkańcom

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. OSp Zajączki Pierwsze

W Zajączkach Pierwszych odbyła się uroczystość powitania nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego, który zasilił tabor miejscowej jednostki ochotniczej straży pożarnej. Do strażaków trafił pojazd marki iveco daily, w pełnej gotowości bojowej.

W wydarzeniu udział wzięli mieszkańcy, przedstawiciele lokalnych władz, politycy z powiatu oraz zaproszeni goście, a także druhowie z okolicznych jednostek OSP. Samorząd podkreśla, że nabycie nowego pojazdu jest ważnym krokiem w podnoszeniu poziomu bezpieczeństwa mieszkańców gminy.

Koszt zakupu samochodu wyniósł 542 tys. zł, z czego znaczną część pokryło pozyskane dofinansowanie. Nowy pojazd ma zapewnić szybkie i skuteczne działania ratowniczo-gaśnicze oraz poprawić mobilność druhów podczas interwencji.

Po uroczystości strażacy z OSP Zajączki Pierwsze opublikowali w mediach społecznościowych podziękowanie dla wszystkich uczestników i osób zaangażowanych w pozyskanie wozu.

– Z tego miejsca pragniemy podziękować wszystkim, którzy zaszczycili nas dzisiaj swoją obecnością: zaproszonym gościom, mieszkańcom i sympatykom naszej jednostki. Dziękujemy za każdą pomoc oraz miłe słowo w naszym kierunku. Serdeczne podziękowania należą się także wszystkim, którzy przyczynili się do pozyskania tego samochodu ratowniczo-gaśniczego – podkreślili. – Dziękujemy przedstawicielom okolicznych jednostek OSP za tak wspaniały korowód. Będziemy teraz pracować, aby jak najszybciej wprowadzić go do podziału bojowego, by mógł nieść pomoc, gdy zajdzie taka potrzeba. Oby wyjeżdżał jak najrzadziej, ale gdy już wyjedzie – oby nigdy nas nie zawiódł – dodali.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Radni Krzepic przegłosowali podwyżki. W tle monumentalny fronton synagogi i dodatkowe koszty

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Screenshot/Urząd Miejski w Krzepicach

Podczas sesji rady miejskiej krzepiccy radni zatwierdzili podwyżki podatków lokalnych, przyjęli korekty budżetu i wieloletniej prognozy finansowej, a także omówili kluczowe zadania – od modernizacji synagogi po przygotowania do ćwiczeń obrony cywilnej. Dyskusja dotyczyła m.in. skutków wzrostu stawek, przesunięć w zadaniach drogowych i problemów z wykonawstwem na gminnych budowach.

Na wstępie skarbnik Anna Mońka wyjaśniła radnym podłoże zmian w podatku od nieruchomości, wskazując na coroczną waloryzację górnych stawek ogłaszanych przez Ministerstwo Finansów.

– Rada, jeśli chce zmienić stawki, musi podjąć nową uchwałę. Punktem wyjścia są stawki górne ministra, wyższe o 5 proc. niż na ten rok – powiedziała.

Wskazała przykładowo, że grunty związane z działalnością podrożeją z 1,30 zł do 1,37 zł za m², grunty pozostałe z 0,37 zł do 0,39 zł, budynki mieszkalne z 1,02 zł do 1,07 zł, a budynki na działalność z 25,22 zł do 26,48 zł za m².

– Szacowany przypis wyniesie 6,6 mln zł, skutek podwyżki prawie 224 tys. – dodała, a uchwałę przyjęto w obecności czternaściorga radnych.

W kolejnym punkcie rada rozstrzygnęła stawki podatku od środków transportowych. Skarbnik podkreśliła, że także tu podstawą są widełki ministerialne, a generalna podwyżka wynosi 5 proc.

– Wyjątkiem są ciągniki siodłowe o dwóch osiach i dopuszczalnej masie powyżej 37 ton. Tu stawkę pozostawiamy bez zmiany, bo i tak jest jedną z najwyższych w gminach ościennych – zaznaczyła, wskazując na strukturę wpływów i liczbę pojazdów. – Przybliżone wpływy na przyszły rok to 644 tys. zł, efekt podwyżki to niecałe 31 tys. zł – poinformowała.

Rada utrzymała pobór podatków w drodze inkasa przez sołectwa z 8-proc. wynagrodzeniem prowizyjnym.

– W wykazie inkasentów na dziś brakuje Lutrowskiego po rezygnacji sołtys. Po wyborach uzupełnimy uchwałę – przekazała Mońka.

Następnie przyjęto zmiany w budżecie na 2025 rok. Urzędniczka zapowiedziała ujęcie zwrotu VAT jako dochodu bieżącego.

– Zwiększamy dochody o 822 tys. zł ze zwrotu VAT. To poprawia relację dochodów i wydatków bieżących oraz bazę do subwencji rozwojowej – wyjaśniła.

Wskazała przesunięcia dokumentacyjne w drogach, korekty w oświacie i gospodarce komunalnej, w tym rezygnację z przydomowych oczyszczalni z powodu braku wniosków oraz wygaszenie programu „Ciepłe mieszkanie” z wykonaniem na poziomie 6 tys. zł.

– Wprowadzamy lokatę krótkoterminową na 1,2 mln zł jako źródło przychodu na 2026 rok. W efekcie deficyt maleje do 5,4 mln zł i pokrywamy go środkami własnymi – podsumowała.

W ślad za tym rada zaktualizowała wieloletnią prognozę finansową, dostosowując limity do realnych terminów i ujętych umów.

– Wpisujemy m.in. projekt budynku wielorodzinnego, mieszkania socjalne, na 2026 rok oraz korygujemy pozycje po decyzjach budżetowych – wyjaśniła skarbnik.

Wiceprzewodniczący rady Roman Kudelski przypomniał, że w tym roku nie procedowano odrębnej uchwały w sprawie podatku rolnego.

– Przyjęliśmy stawkę Głównego Urzędu Statystycznego. 166,05 zł za hektar przeliczeniowy i 332,10 zł za hektar fizyczny – oznajmił, wskazując, że przyjęcie stawki ministerialnej nie wymaga odrębnej uchwały.

W części dotyczącej zmian w budżecie pojawił się wątek dotyczący modernizacji synagogi w Krzepicach. Skarbnik Anna Mońka wyjaśniła, że konieczne jest zwiększenie środków na to zadanie.

– Wprowadzamy dodatkowe 23 tys. zł. Związane jest to z przeprowadzeniem modernizacji synagogi w Krzepicach ze względu na nadzory autorskie, archeologiczne i inwestorskie na tym zadaniu, które nie są tanimi nadzorami, a jednak niezbędnymi i koniecznymi, aby tę realizację przeprowadzać zgodnie z przepisami – stwierdziła.

Z wypowiedzi wynika, że prace wymagają stałego nadzoru specjalistów i to generuje dodatkowe koszty, jednak gmina uznaje je za obowiązkowe i zabezpiecza środki, aby inwestycja przebiegała zgodnie z wymogami konserwatorskimi i formalnymi.

Rada rozpatrzyła także program współpracy z organizacjami pozarządowymi na kolejny rok.

– Konsultacje trwały od 26 września do 17 października, uwag nie zgłoszono. Na realizację zadań planujemy 200 tys. zł – poinformował sekretarz gminy Zbigniew Sosin.

Po krótkiej przerwie technicznej na weryfikację podstawy prawnej radni procedowali uchwałę bez zastrzeżeń. Przyjęto też dwa miejscowe plany.

– Przy ulicy Sportowej chodzi o powiększenie obszaru sportu i rekreacji o fragment lasu na północy i przyszłe tereny zielone na południu oraz uporządkowanie układu drogowego. Parametry zabudowy pozostają porównywalne – wskazano, a rada uchwaliła plan jednomyślnie.

Drugi plan dotyczył Starokrzepic w rejonie ulic Oleskiej i Jaworowej. Projektant odnotował usunięcie błędnego zakazu zabudowy i dopuszczenie zabudowy zagrodowej oraz mieszkaniowej z usługami.

– Po uwadze właściciela działki zwiększamy wskaźnik intensywności do 0,8, powierzchni zabudowy do 0,7 i obniżamy powierzchnię biologicznie czynną do 0,15. W realiach wiejskich to parametry uzasadnione – padło podczas obrad i w tym przypadku radni przyjęli uchwałę jednogłośnie.

Rada zgodziła się na roczną dzierżawę bezprzetargową gruntów rolnych gminy przy ulicy Częstochowskiej.

– Łącznie to niecałe 9 hektarów z przeznaczeniem na cele rolnicze – poinformowano.

W części dotyczącej centrów przesiadkowych skarbnik wyjaśniła dopięcie finansowania zadań bieżących przy inwestycji w Krzepicach.

– Zwiększamy dotację o 40 tys. zł na pokrycie kosztów pośrednich – powiedziała.

W informacjach i wolnych wnioskach poruszono stan realizacji robót w Zajączkach Drugich. Burmistrz wskazał na jakość projektu i prac podwykonawców.

– Projekt bywa mało precyzyjny, a wykonawca bazuje na podwykonawcach. Należytej staranności wciąż brakuje. Finał może być pozytywny, ale po drodze pojawiają się schody – ocenił.

Przewodniczący rady odniósł się do prezentowanego „czeku” na dofinansowanie dla jednostki OSP.

– Kwota 50 tys. zł wygląda efektownie, ale składa się z 20 tys. środków zewnętrznych, 20 tys. z budżetu gminy i 10 tys. wkładu własnego jednostki – doprecyzował.

– Wizerunkowo wygląda to dobrze, rzeczywistość jest jednak inna – przyznał burmistrz.

Omówiono też postęp zadań w obszarze ochrony ludności i obrony cywilnej.

– Zamknęliśmy zakup urządzenia do szybkiej analizy biologicznej wody. W drugim pakiecie procedujemy agregaty prądotwórcze minimum 40 kW i 100 kW, pompy i chlorator. Wyzwaniem jest dostępność rynkowa i sztywne specyfikacje – relacjonował włodarz. – Wartość pakietu przekracza 800 tys. zł. Składamy dodatkowy wniosek m.in. o ciągnik z beczką i ładowarkę. Do końca roku przeprowadzimy ćwiczenia ewakuacji w szkołach, po akceptacji scenariusza przez powiat – dodawał.

Z sali padły pytania o remont mostów i możliwość poprawy warunków dla pieszych i rowerzystów.

– Dokumentację zakończymy w listopadzie. Zakres obejmie nośność i bariery. Remont dotyczy istniejącej struktury – ewentualne „doklejenie” ciągu pieszo-rowerowego to już budowa – powiedział burmistrz.

Na uwagę o symbolicznym „odsunięciu barierek” odparł, że magistrat rozmawiał z projektantami i urzędnicy czekają na ich propozycje.

Burmistrz poinformował, że w końcową fazę wchodzi modernizacja synagogi. Prace mają zakończyć się nie w październiku, jak wcześniej planowano, lecz w listopadzie. Wskazał na potrzebę dokończenia robót blacharskich oraz dopięcia formalności związanych z uzgodnieniami konserwatorskimi.

– Jesteśmy na etapie finalizacji tego zadania. Widzicie, że synagoga przybrała trochę inny wymiar, jeżeli chodzi o wielkość i monumentalizm tego frontonu – zrelacjonował Mateusz Kluba.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE