Powiat częstochowski
Nowelizacja ustawy przyniosła duże zmiany w szacowaniu szkód łowieckich
W życie weszło nowe prawo łowieckie. Z punktu widzenia interesów rolników, jedną z najistotniejszych zmian stanowi sposób szacowania szkód, które przeprowadzać będzie trzyosobowa komisja. W jej skład każdorazowo wejdzie właściciel ziemi, na której doszło do szkody, przedstawiciel koła łowieckiego, a także sołtys lub zamiennie gminny urzędnik.
W świetle nowych przepisów właściciele pól mogą żądać od koła łowieckiego odszkodowania za straty wywołane w momencie polowania, jak i również za te wyrządzone w uprawach oraz płodach rolnych przez daniele, dziki, jelenie, łosie i sarny.
Wniosek o oszacowanie odszkodowań farmerzy będą składać do urzędu gminy. To kolejna nowość, bowiem do tej pory wniosek kierowany musiał być do koła łowieckiego. Ustawa nakłada też na rolników obowiązek informowania urzędników, z tygodniowym wyprzedzeniem, o planowanej dacie zbioru płodów rolnych.
Wspomniane szacowanie będzie musiało odbyć się w przeciągu tygodnia od chwili złożenia wniosku przez poszkodowanego. W ciągu trzech dni od jego złożenia, sołtys lub pracownik wójta będzie musiał powiadomić gospodarza oraz koło łowieckie o terminie szacowania.
Co ważne, procedura zostanie zrealizowana również w przypadku nieobecności przedstawiciela koła czy rolnika. Wprowadzony zapis ma uniemożliwić ewentualne opóźnianie wypłacenia pieniędzy przez koło łowieckie.
W protokole będzie musiała znaleźć się informacje na temat zwierzyny, która wyrządziła szkody, rodzaj, stan uprawy i jej areał. Trzeba wskazać także obszar lub masę uszkodzonych płodów oraz informację o procencie zniszczonej uprawy oraz określić wysokość samego odszkodowania. Jego wypłata powinna nastąpić w terminie trzydziestu dni.
Jeżeli rolnik uzna, że zaproponowana wysokość rekompensaty jest zbyt niska, może zgłosić zastrzeżenia do sporządzonego protokołu oraz odwołać się od decyzji komisji do lokalnego nadleśnictwa. Organ ten będzie mieć siedem dni na przeprowadzenie własnego oszacowania wyrządzonej szkody.
Zainteresowani mogą również wyłączyć swoje ziemie z obwodu łowieckiego. By do tego doszło, konieczne będzie wysłanie odpowiedniego zgłoszenia do starostwa. Warto przy tym jednak pamiętać, że działanie to zwolni koło łowieckie z obowiązku wypłaty odszkodowania za ewentualnie poniesione straty.
Poczesna
Po prawie trzech dekadach odsunięta od „Wrzosowian”. Sprawa wybucha przed referendum w Poczesnej
Po 28 latach pracy z Zespołem Folklorystycznym „Wrzosowianie” Justyna Wilk poinformowała, że została wykluczona z jego dalszej działalności. Wieloletnia choreografka i współtwórczyni jednej z najbardziej rozpoznawalnych grup folklorystycznych gminy Poczesna twierdzi, że od dyrektor Gminnego Centrum Kultury, Informacji i Rekreacji usłyszała, iż „nie ma zgody” na jej zatrudnienie. Sprawa pojawia się w wyjątkowo gorącym momencie – niespełna dwa tygodnie przed referendum dotyczącym odwołania wójta Artura Sosny, którego Wilk była kontrkandydatką w ostatnich wyborach samorządowych.
– I tak oto po 28 latach od założenia Zespołu wraz z Anną Jaśkiewicz, Zbigniewem Kołodziejem i śp. Marianem Kołodziejem postanowiono wykluczyć mnie z działalności ZF „Wrzosowianie”. W odpowiedzi od dyrektora GCKIiR w Poczesnej, pani Iwony Skorupy usłyszałam, że nie ma zgody na moje zatrudnienie – poinformowała Justyna Wilk.
Jak podkreśla, z zespołem związana jest nieprzerwanie od 1998 roku.
– Zupełnie nie rozumiem, jak można tak bardzo nie szanować tego, co zostało wypracowane przez ostatnie 28 lat. Bo zespół to ludzie – tancerze, wokaliści, muzycy. Dobro, które powinno się szanować, wspierać i promować, a nie niszczyć z niskich pobudek – napisała.
To mocne słowa, ale historia „Wrzosowian” rzeczywiście jest mocno związana z nazwiskiem Wilk. Zespół powstał w czerwcu 1998 roku przy OSP we Wrzosowej. W materiałach publikowanych przy okazji 25-lecia grupy wymieniano Justynę Wilk jako osobę związaną z nią praktycznie od początku, najpierw jako choreografkę, a później również kierownika. Od 2008 roku grupa działa w strukturach Gminnego Centrum Kultury, Informacji i Rekreacji w Poczesnej.
Przez lata zespół wyrósł daleko poza rolę oprawy lokalnych uroczystości. Reprezentował Poczesną na przeglądach i festiwalach w różnych częściach kraju, regularnie wracając z nagrodami.

Na tym lista osiągnięć się nie kończy. W 2022 roku „Wrzosowianie” zajęli drugie miejsce w prestiżowym Przeglądzie Pieśni „Śląskie Śpiewanie” im. prof. Adolfa Dygacza. Rok później zdobyli pierwsze miejsce w Finałowym Ogólnopolskim Festiwalu Pieśni Patriotycznej w Koszęcinie oraz wyróżnienie w kolejnej edycji „Śląskiego Śpiewania”. Zespół triumfował również podczas pierwszej edycji Archidiecezjalno-Wojewódzkiego Festiwalu Piosenki Religijnej „Exodus”, a w tegorocznej, piątej edycji zajął drugie miejsce wśród zespołów dorosłych.
Także sama Wilk była wcześniej oficjalnie doceniana przez gminę za działalność kulturalną. W 2019 roku otrzymała Syderyta – jedno z najważniejszych lokalnych wyróżnień – właśnie za działalność w obszarze oświaty, kultury i sztuki oraz pracę z „Wrzosowianami”.
Dzisiejsza sytuacja ma jednak jeszcze jeden wymiar, którego w Poczesnej trudno nie zauważyć. Justyna Wilk była w 2024 roku główną rywalką Artura Sosny w wyborach na urząd wójta. W pierwszej turze zdobyła 2450 głosów, czyli 39,71 proc., osiągając najlepszy wynik spośród czterech kandydatów. Sosna otrzymał wówczas 1466 głosów. Oboje spotkali się w drugiej turze.

Ostatecznie wybory wygrał Sosna. Otrzymał 2848 głosów, czyli 53,17 proc., natomiast Wilk poparło 2508 mieszkańców – 46,83 proc. Różnica wyniosła zaledwie 340 głosów.
Teraz sprawa zespołu pojawia się w momencie kolejnego poważnego politycznego napięcia w gminie. Na 27 września komisarz wyborczy wyznaczył referendum w sprawie odwołania Artura Sosny z funkcji wójta przed upływem kadencji. Procedura rozpoczęła się od inicjatywy mieszkańców.
Nie ma obecnie podstaw, by przesądzać, że decyzja dotycząca dalszej współpracy Justyny Wilk z „Wrzosowianami” ma związek z jej wcześniejszym startem przeciwko Sośnie lub z nadchodzącym referendum. Sama Wilk w swoim wpisie sugeruje jednak pozamerytoryczne motywy decyzji. Jest to jej ocena.
W dostępnych materiałach nie znaleźliśmy także publicznego stanowiska dyrektor GCKIiR w Poczesnej Iwony Skorupy ani wójta odnoszącego się bezpośrednio do najnowszych zarzutów Wilk. Nie wiadomo więc, kto ostatecznie zdecydował o zakończeniu współpracy, jakie były formalne lub merytoryczne przyczyny tej decyzji.
Po 28 latach współpraca z osobą, która od początku współtworzyła ten dorobek, według jej relacji właśnie się kończy. W gminie, która za kilkanaście dni pójdzie do urn w referendum dotyczącym przyszłości wójta, trudno oczekiwać, by taka decyzja przeszła bez echa.
Do sprawy wrócimy, jak tylko pojawią się nowe okoliczności.
Kruszyna
Martwe drzewa lecą na drogę i posesje. Radny na sesji w Kruszynie: Straż musiała ciąć jedno z wysięgnika
Problem z drzewami w rejonie ulicy Zielonej był jedną z kwestii poruszonych podczas ostatniej sesji Rady Gminy Kruszyna. Radny opisał interwencję, podczas której powalone drzewo zablokowało przejazd, a kolejne zawisło na sąsiednim i groziło upadkiem w kierunku prywatnej posesji, ogrodzenia oraz skrzynki elektrycznej. Kłopot polega na tym, że martwy drzewostan znajduje się poza gminnym pasem drogowym.
Radny przypomniał interwencję druhów z Jackowa po przewróceniu się jednego z drzew. Jak podkreślał, problem dotyczy większej liczby uschniętych drzew rosnących przy drodze. Niedawna sytuacja pokazała, że zagrożenie jest realne.
– Usunęliśmy jedno drzewo, a drugie było oparte już o inne drzewo i to było kwestią czasu, kiedy ono się położy. W zasięgu upadku była i prywatna posesja, płot i nawet skrzynka elektryczna – mówił radny.
Do usunięcia drzewa konieczne było wsparcie Państwowej Straży Pożarnej.
– Musiała przyjechać drabina żeby od góry podcinać to drzewo i je usunąć – dodał.
Największym problemem okazała się jednak kwestia własności terenu. Urzędnicy wyjaśnili, że drzewa nie rosną na obszarze pozostającym w zarządzie gminy.
– Drzewa nie rosną w pasie drogowym, tylko w terenie przyległym, teren przyległy jest lasem. Gmina nie ma żadnego tu uprawnienia nadzorczego w tym zakresie – tłumaczono.
Zapowiedziano jednocześnie skierowanie wniosku do właściwego organu, aby ten przeanalizował możliwość nakazania usunięcia martwego drzewostanu zagrażającego bezpieczeństwu.
Podczas tej samej dyskusji pojawił się również temat drzew przy ulicach Spacerowej i Kościelnej. W tym przypadku sytuacja jest prostsza, ponieważ po zmianach własnościowych związanych ze scaleniem gruntów część z nich znalazła się już w zarządzie gminy.
– Zrobimy inwentaryzację, skierujemy wnioski o wydanie zezwolenia na wycinkę – usłyszeli radni.

Mykanów
Dużo wniosków i sprzeczne oczekiwania mieszkańców. Wierzchowisko przed ważną decyzją planistyczną
Prace nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla Wierzchowiska wchodzą w kolejny etap. Konsultacje wywołały wyraźne zainteresowanie mieszkańców, a do gminy wpłynęło wiele wniosków. Problem w tym, że część oczekiwań wzajemnie się wyklucza. Wójt zapowiedział, że samorząd będzie musiał je teraz przeanalizować i rozstrzygnąć.
Informację na temat procedury planistycznej włodarz przedstawił w sprawozdaniu z okresu międzysesyjnego. Jak poinformował, możliwość składania wniosków trwała do 14 lipca. Wcześniej, 30 czerwca, odbyło się spotkanie z mieszkańcami. Frekwencja była znacząca jak na lokalne konsultacje.
– Było prawie 50 osób i tych wniosków pada dużo – relacjonował radnym.
Największym wyzwaniem nie jest jednak sama liczba zgłoszeń, lecz ich treść. Włodarz przyznał, że interesy mieszkańców nie zawsze są zgodne.
– Są też często sprzeczne, jedni wnioskują o pewną rzecz i są przeciw. Zobaczymy, będziemy to rozpatrywać – mówił.
Procedura przewiduje, że w pierwszej kolejności złożone wnioski rozpatruje wójt, a następnie dokument trafi do rady gminy. Samorząd zakłada przy tym stosunkowo szybkie zakończenie prac.

Z punktu widzenia mieszkańców będzie to jedna z istotniejszych decyzji planistycznych, ponieważ miejscowy plan bezpośrednio określa możliwości zabudowy i zagospodarowania nieruchomości. Duża liczba zgłoszeń oraz ich wzajemna sprzeczność mogą jednak sprawić, że wypracowanie rozwiązań akceptowalnych przez wszystkie strony nie będzie proste.
Olsztyn
Wielki sukces druhen ze Zrębic. Rudnik Wielki otarł się o podium
Zrębice na najwyższym stopniu podium, Rudnik Wielki z dwiema drużynami w ścisłej wojewódzkiej czołówce. Strażacy ochotnicy z powiatu częstochowskiego bardzo mocno zaznaczyli swoją obecność podczas Wojewódzkich Zawodów Sportowo-Pożarniczych, które 12 września rozegrano na terenie Centralnej Szkoły Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.
Do Częstochowy przyjechały najlepsze drużyny ochotniczych straży pożarnych wyłonione we wcześniejszych etapach rywalizacji. Stawką były nie tylko miejsca na podium i wojewódzkie tytuły. Zwycięzcy uzyskali również prawo reprezentowania województwa śląskiego podczas zawodów ogólnopolskich.
Wśród kobiet bezkonkurencyjna okazała się Kobieca Drużyna Pożarnicza OSP Zrębice. Reprezentantki gminy Olsztyn wygrały klasyfikację grupy C, pozostawiając za sobą OSP Potępa i OSP Solarnia. To właśnie do Zrębic pojechało więc najcenniejsze trofeum kobiecej rywalizacji. Sukces jest tym bardziej znaczący, że nie był przypadkowym wyskokiem formy podczas jednego startu. Zrębicka jednostka od dłuższego czasu należy do najmocniejszych ekip w lokalnym sporcie pożarniczym. W czerwcu, podczas zawodów gminnych w Olsztynie, zwyciężyła zarówno drużyna kobieca, jak i męska. Wojewódzki triumf druhen stał się potwierdzeniem, że lokalne sukcesy można było przełożyć również na rywalizację z najlepszymi zespołami ze Śląska.
– Za tym wynikiem stoją tygodnie treningów, wyrzeczeń, pracy, stresu i zmęczenia, ale przede wszystkim ogromnego zaangażowania całego zespołu – podkreślają przedstawiciele jednostki ze Zrębic. – Zwycięstwo w województwie oznacza, że w przyszłym roku będziemy reprezentować województwo śląskie na Krajowych Zawodach Sportowo-Pożarniczych. To dla naszej jednostki ogromne wyróżnienie. Zanim jednak nadejdzie przyszłoroczny start, przed drużyną jeszcze wiele treningów, zawodów i kolejnych wyzwań. Ogromne podziękowania kierujemy do wszystkich jednostek OSP, które pomogły naszej drużynie i wsparły ją w przygotowaniach do zawodów. Za wspólne treningi, pomoc, rady, poświęcony czas, dobre słowo i gotowość do pomocy – podkreślają na profilu facebookowym strażacy.

Bardzo niewiele do podium zabrakło natomiast druhom z OSP Rudnik Wielki. Męska drużyna reprezentująca gminę Kamienica Polska zajęła 4. miejsce w grupie A. W stawce 24 zespołów uzyskała 92,35 pkt. Przed Rudnikiem Wielkim znalazły się jedynie trzy ekipy. Wojewódzkie zawody wygrała OSP Dobieszowice, drugie miejsce zajęła OSP Kobiernice, a trzecie OSP Samborowice.
Na tym jednak mocny występ jednostki się nie skończył. W kobiecej rywalizacji jednostka również znalazła się w pierwszej piątce. Druhny zdobyły 117,30 pkt i zajęły 5. miejsce w gronie 20 zespołów. Wyniki z Częstochowy są kolejnym potwierdzeniem sportowej klasy Rudnika Wielkiego. Trzy lata wcześniej, podczas wojewódzkich zawodów w Bestwinie, męska drużyna tej jednostki została mistrzem województwa śląskiego, natomiast kobiety sięgnęły po drugie miejsce.
Tegoroczny start nie przyniósł medalu, ale dwie lokaty w pierwszej piątce pokazują, że jednostka nadal utrzymuje się w ścisłej wojewódzkiej czołówce. W zawodach sportowo-pożarniczych różnice pomiędzy najlepszymi zespołami bywają minimalne. Liczy się nie tylko tempo wykonywania poszczególnych elementów, ale również precyzja, technika i zgranie całej drużyny. Jeden błąd, niedokładnie wykonane zadanie czy punkty karne potrafią zepchnąć zespół o kilka pozycji. Tym większą wagę mają więc wyniki osiągnięte przez reprezentantów naszego regionu.
Konopiska
Rodzina i policja szukają Pawła Jarczyńskiego z Aleksandrii Pierwszej. Każda informacja ma znaczenie
Policjanci z Komisariatu Policji w Blachowni poszukują 36-letniego Pawła Jarczyńskiego, mieszkańca Aleksandrii Pierwszej. Mężczyzna wyszedł z domu wczoraj, 14 września, około godz. 6.00 i od tamtej pory nie wrócił ani nie skontaktował się z rodziną.
Zaginiony mieszka przy ulicy Gościnnej w Aleksandrii Pierwszej. Od chwili wyjścia z miejsca zamieszkania jego bliscy nie mają z nim żadnego kontaktu.

Paweł Jarczyński ma około 178 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała. Ma krótkie, ciemne włosy i brązowe oczy. Na twarzy widoczny jest lekki zarost. Nie ma znaków szczególnych.
W dniu zaginięcia ubrany był w jasne spodnie typu jeans, czarny T-shirt oraz bluzę z charakterystycznymi łatami na łokciach i ciemnymi wstawkami na ramionach. Miał także białe obuwie sportowe z zielonymi elementami.
Policjanci apelują do wszystkich osób, które widziały 36-latka po jego wyjściu z domu lub mogą posiadać jakiekolwiek informacje dotyczące jego obecnego miejsca pobytu.
Każda informacja może mieć znaczenie. Osoby mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu Pawła Jarczyńskiego proszone są o kontakt z policją pod numerem alarmowym 112 lub bezpośrednio z Komisariatem Policji w Blachowni pod numerem 47 858 0610.
Mstów
W Mokrzeszy bezpieczniej, w Małusach nowocześniej. Szkoły przeszły metamorfozę
Jak przekonują miejscowi urzędnicy, wakacyjna przerwa w szkołach gminy Mstów została dobrze wykorzystana. W Mokrzeszy poprawiono otoczenie placówki, a w Małusach Wielkich przeprowadzono kilka zmian wewnątrz budynku i doposażono szkołę w nowy sprzęt.
Przy Szkole Podstawowej w Mokrzeszy pojawiło się nowe ogrodzenie panelowe. Wcześniej zdemontowano stare zabezpieczenie, uporządkowano teren i wykonano dodatkowe prace przy bocznym wejściu oraz podjeździe dla osób z niepełnosprawnościami. Od strony drogi powiatowej wyrównano skarpę i posadzono nowe krzewy. Nie jest to inwestycja, która robi wrażenie skalą, ale w codziennym funkcjonowaniu szkoły takie zmiany mają znaczenie. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo uczniów i uporządkowanie terenu wokół budynku.
Więcej działo się w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Małusach Wielkich. Tam odświeżono szatnię przedszkolną, zamontowano nowe oświetlenie i wyremontowano jedną z sal. Największa zmiana dotyczy dawnej sali gimnastycznej. Pomieszczenie zostało przekształcone w wielofunkcyjną przestrzeń, która łączy dziś funkcje klasopracowni, biblioteki i świetlicy. Pojawiły się nowe regały, pufy, rolety, oświetlenie oraz tablica interaktywna.

Przeniesienie biblioteki pozwoliło też inaczej zagospodarować jej dotychczasowe pomieszczenie. Urządzono tam szatnię dla starszych uczniów. Dzięki temu klasy I-III i IV-VIII mają teraz oddzielne miejsca, a uczniowie korzystają z własnych, zamykanych szafek. Do Małus trafiło również nowe wyposażenie dydaktyczne. Szkoła otrzymała między innymi duży ekran multimedialny, laptopy, szafkę do ich ładowania, kamerę z mikrofonem oraz sprzęt przydatny do prowadzenia zajęć zdalnych i pracy z nowoczesnymi technologiami.
– Wierzymy, że nowe, estetyczne i bezpieczne przestrzenie uprzyjemnią uczniom i pracownikom codzienny pobyt w szkole i przedszkolu oraz staną się inspiracją do rozwijania pasji w nowym roku szkolnym – podkreśla Adrian Kowalczyk, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Małusach Wielkich.
Janów
Dwa nowe samochody dla strażaków. Janów dostał połowę pieniędzy, drugą musi wyłożyć sam
Jednostki ochotniczych straży pożarnych z Janowa i Żurawia mają otrzymać po jednym nowym lekkim samochodzie. Zakup pojawił się podczas ostatniej sesji rady miejskiej przy okazji zmian w budżecie. Gmina ma już przyznane dofinansowanie, ale pokryje ono tylko połowę kosztów. Drugą część samorząd będzie musiał znaleźć we własnym budżecie.
O szczegóły inwestycji dopytywał radny Dawid Ossyra, który chciał wiedzieć, czy zewnętrzne wsparcie jest już pewne i jakich pojazdów dotyczy planowany zakup.
– Mam parę pytań odnośnie tych zmian budżetowych. Pierwsze dotyczy samochodów dla OSP Janów i Żuraw. Czy ta dotacja jest już przyznana? Jakie to samochody są ewentualnie? – pytał.
Burmistrz Edward Moskalik potwierdził, że dofinansowanie zostało już przyznane.
– Tak, oczywiście mamy przyznaną dotację w połowie i w połowie musimy zapewnić środki własne z naszego budżetu. Planujemy zakup dwóch samochodów lekkich – odpowiedział.
Na sesji nie podano jednak, ile dokładnie będą kosztowały oba pojazdy, a tym samym jak dużą kwotę samorząd będzie musiał ostatecznie wygospodarować.
Wydatek został ujęty w szerszym pakiecie zmian w tegorocznym budżecie. Dochody zwiększono o ponad 1,06 mln zł, a wydatki o ponad 1,23 mln zł, dokonując jednocześnie przesunięć i zmniejszeń w innych pozycjach. Zmieniono także wykaz inwestycji oraz plan funduszu sołeckiego.
Lelów
Będzie wielka inscenizacja. Najważniejsza z bitew ziemi lelowskiej znów ożyje na oczach widzów
Huk wystrzałów, powstańcza kawaleria, kosynierzy i artyleria ponownie pojawią się na polach pod Mełchowem. 26 września odbędą się tam obchody 163. rocznicy bitwy stoczonej podczas powstania styczniowego. Organizatorzy połączą oficjalne uroczystości z dużą inscenizacją historyczną, która ma przypomnieć wydarzenia z 1863 roku.
Obchody rozpoczną się o godz. 10.45 od złożenia kwiatów na mogile powstańczej na starym cmentarzu w Lelowie. Później uczestnicy przeniosą się do Mełchowa, gdzie odprawiona zostanie msza święta w intencji poległych. Zaplanowano także przemarsz pod mogiłę powstańczą, apel poległych, salwę honorową oraz przypomnienie historii bitwy.
Najbardziej widowiskową częścią wydarzenia będzie rekonstrukcja walk z okresu powstania styczniowego. Na polach pod Mełchowem pojawią się rekonstruktorzy odtwarzający oddziały piechoty, jazdy powstańczej, artylerii i kosynierów. W inscenizacji wezmą udział m.in. Pułk „Żuawów Śmierci”, Grupa Rekonstrukcji Historycznej „9 Rota 1863”, Stowarzyszenie Kawaleryjskie im. 22 Pułku Ułanów Podkarpackich oraz GRH „Patria”. Oprawę wydarzenia uzupełni Zespół Folklorystyczny Ziemi Lelowskiej.

Miejsce obchodów nie jest przypadkowe. 30 września 1863 roku oddziały powstańcze dowodzone przez płk. Zygmunta Chmieleńskiego starły się pod Mełchowem z wojskami rosyjskimi. W czasie bitwy ciężko ranny został Adam Chmielowski, późniejszy św. Brat Albert. Stracił nogę, a doświadczenia powstańcze stały się jednym z najważniejszych momentów jego młodości.
– Uroczystości będą okazją do oddania hołdu poległym i bohaterom powstania styczniowego, a także do poznania historii tego wyjątkowego miejsca – podkreślają lelowscy urzędnicy.

Po zakończeniu inscenizacji uczestnicy spotkają się przy wspólnej grochówce. Organizatorzy liczą, że obchody przyciągną nie tylko pasjonatów historii, ale także całe rodziny i osoby, które chcą zobaczyć, jak mogły wyglądać walki sprzed 163 lat.
Mstów
Niewielki odcinek, ale ważna zmiana. Nowy chodnik w Małusach Wielkich
To nie jest duża inwestycja w skali powiatu, ale dla mieszkańców tej części Małus Wielkich może mieć bardzo konkretne znaczenie. Przy drodze powiatowej biegnącej przez miejscowość powstał nowy, około 80-metrowy odcinek chodnika, który ma poprawić bezpieczeństwo pieszych i uporządkować fragment drogowej infrastruktury.
Nowy ciąg pieszy wykonano z kostki brukowej, ale zakres zadania nie ograniczył się wyłącznie do ułożenia nawierzchni. Wcześniej przeprowadzono roboty ziemne, wykonano podbudowę z tłucznia, ustawiono nowe krawężniki oraz betonowe obrzeża.

Przy okazji zajęto się również odwodnieniem i otoczeniem drogi. Wyprofilowano dno i skarpy rowów, ścięto zawyżone pobocze, a skarpy zabezpieczono płytami ażurowymi. Wyregulowano także zasuwy i hydranty znajdujące się w obrębie prowadzonych prac.
– Choć kilkadziesiąt metrów chodnika może wydawać się niewielkim przedsięwzięciem, w praktyce właśnie takie lokalne zadania często najbardziej odczuwają mieszkańcy. Oddzielenie pieszych od ruchu samochodowego poprawia komfort poruszania się i zmniejsza ryzyko niebezpiecznych sytuacji przy drodze – mówi wójt Tomasz Gęsiarz.
Jak podkreśla, inwestycja była odpowiedzią na potrzeby zgłaszane przez mieszkańców Małus Wielkich. Zrealizowano ją dzięki współpracy częstochowskiego starostwa i gminy Mstów, a prace zlecił Powiatowy Zarząd Dróg w Częstochowie.
Olsztyn
Koniec z korkami na rogatkach? Dla Olsztyna może oznaczać szybszy dojazd i koniec wieloletniego problemu
Przejazd kolejowy przy ulicy Bugajskiej w Częstochowie od lat jest jednym z najbardziej uciążliwych punktów na trasie pomiędzy miastem a gminą Olsztyn. Sznury samochodów czekających przed zamkniętymi rogatkami mają jednak w końcu przestać być codziennością. Wykonawca zadania – firma Budimex – złożył już do wojewody śląskiego wniosek o pozwolenie na budowę tzw. „Bugajskiej Bis”, a rozpoczęcie robót, przejęcie placu budowy, planowane jest na przełom listopada i grudnia.
O inwestycji poinformowano podczas plenerowej konferencji zorganizowanej tuż obok przejazdu kolejowego przy ulicy Bugajskiej. Symboliki nie trzeba było specjalnie szukać. W czasie spotkania obok uczestników cały czas tworzył się korek przed zamkniętym przejazdem, przez który każdego dnia przejeżdża około setka pociągów.
„Bugajska Bis” ma ten problem rozwiązać w sposób radykalny. Projekt zakłada budowę wiaduktu nad torami, mostu nad rzeką oraz dwupoziomowego węzła komunikacyjnego. Całość ma stworzyć bezkolizyjne połączenie pomiędzy drogami krajowymi nr 91 i 46.
Choć przedsięwzięcie realizowane jest w Częstochowie, jego znaczenie wykracza daleko poza granice miasta. DK46 jest podstawowym korytarzem komunikacyjnym dla mieszkańców Olsztyna, Janowa, Przyrowa, Lelowa, Koniecpola czy Irządz. Tędy odbywa się również ruch tranzytowy w kierunku Rzeszowa. To właśnie na ten aspekt zwracali uwagę obecni na briefingu samorządowcy.

Nowy szlak ma być jednak czymś więcej niż tylko sposobem na tworzące się obecnie zatory. Nowy układ drogowy ma domknąć przebudowę wschodniej części Częstochowy i usunąć jedno z ostatnich miejsc, w których ruch na Alei Wojska Polskiego regularnie się blokuje. Dzięki planowanemu węzłowi ciężki tranzyt ma być w większym stopniu wyprowadzony poza ulice prowadzące przez tereny mieszkaniowe, a sprawniejszy dojazd zyskają również przedsiębiorstwa działające w południowo-wschodniej części miasta.
Znaczenie inwestycji ma być szczególnie widoczne w rejonie terenów przemysłowych. Lepsze połączenie z drogami krajowymi ma ułatwić obsługę istniejących zakładów, w tym planującej dalszy rozwój Huty Częstochowa, a jednocześnie zwiększyć atrakcyjność gruntów przygotowywanych pod nowych inwestorów. Miasto liczy też na odciążenie takich ciągów jak ulica Jagiellońska czy Aleja Pokoju, którymi dziś odbywa się część ruchu tranzytowego.
Jeżeli harmonogram zostanie utrzymany, pod koniec roku powinny ruszyć pierwsze prace. Warto jednak doprecyzować, że pełny front robót wystartuje najprawdopodobniej wiosną 2027 roku. Budowa ma potrwać około dwóch lat. Szacowany koszt inwestycji to około 250 mln zł. Większość środków ma pokryć pozyskane przez Częstochowę dofinansowanie z tzw. „Polskiego Ładu”.
Kruszyna
Żłobek w Kruszynie już generuje spore koszty, a tymczasem część miejsc wciąż czeka na dzieci
Nowy gminny żłobek w Kruszynie zaczął już obciążać budżet samorządu, choć placówka nadal nie wykorzystuje wszystkich dostępnych miejsc. Podczas ostatniej sesji radni wprowadzili do budżetu blisko 130 tys. zł na jego funkcjonowanie i ponad 85 tys. zł planowanych dochodów z opłat za pobyt i wyżywienie dzieci. Pod koniec obrad pojawił się jednak wyraźny sygnał, że problemem pozostaje frekwencja. Część rodziców może nawet nie wiedzieć, że nabór nadal trwa.
Placówka została formalnie włączona do systemu wspólnej obsługi administracyjnej, finansowej i organizacyjnej gminnych jednostek. Jej uruchomienie znalazło też bezpośrednie odzwierciedlenie w zmianach budżetowych.
– W związku z rozpoczęciem działalności nowej jednostki – gminnego żłobka, po stronie dochodów wprowadzamy dochody z tytułu wpłat za wyżywienie i opłaty za pobyt dziecka. To jest kwota ogółem 85 tys. zł – poinformowała urzędniczka.
Po stronie wydatków skala jest większa.
– W wydatkach pojawia się nowa pozycja – środki na funkcjonowanie żłobka. Niniejszą uchwałą wprowadzamy kwotę blisko 140 tys. zł na funkcjonowanie tej nowej jednostki – wyjaśniła.
Radni przyjęli zmiany jednogłośnie, ale temat wrócił jeszcze w końcowej części obrad. Jeden z nich zwrócił uwagę, że w żłobku nadal są wolne miejsca, a do samorządu docierają sygnały, że nie wszyscy zainteresowani rodzice wiedzą o możliwości zapisania dziecka.

– Docierają informacje, że nie wszyscy wiedzą, a chcieliby jeszcze skorzystać – mówił.
Nie będzie przy tym sztywnego zamknięcia naboru po jednym etapie rekrutacji.
– Rekrutacja będzie, jak żeśmy dzisiaj informację uzyskali od pani sekretarz, do ostatniego miejsca – zaznaczył.
Przyrów
Ogłoszenie Burmistrza Miasta i Gminy Przyrów
Mstów
Tak wyglądało lato w Mstowie. Kreatywne zajęcia przyciągnęły dzieci i rodziny
Klocki LEGO, graffiti, planszówki, eksperymenty chemiczne, literaccy bohaterowie i podróż dookoła świata bez opuszczania Mstowa. Gminny Ośrodek Kultury w Mstowie oraz tutejsza biblioteka podsumowały wakacyjny cykl zajęć dla dzieci i młodzieży. Program był na tyle różnorodny, że przez całe lato trudno było narzekać na nudę.
Wakacyjne spotkania odbywały się zarówno w przestrzeniach GOK-u i biblioteki, jak i na mstowskim rynku. Organizatorzy postawili na połączenie zabawy z nauką, kreatywnością i pracą zespołową. Zajęcia przyciągały dzieci w różnym wieku, a część z nich angażowała także rodziców.
Dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty z wykorzystaniem klocków LEGO. Dzieci budowały między innymi warzywa i owoce, morskie stworzenia, makiety miast oraz konstrukcje inspirowane popularnymi grami i filmami. Pojawiły się również zajęcia bardziej praktyczne. Uczestnicy wykonywali drewniane hotele dla owadów, a podczas eksperymentów chemicznych przygotowywali świecące w ciemności slajmy.
Na jeden dzień zmienił się również sam mstowski rynek. Zamiast klasycznych zajęć plastycznych GOK zaproponował dzieciom zabawę w dużym formacie. Na foliowej ścianie i wielkich kartonach powstawały prace inspirowane graffiti. Rynek stał się tym samym plenerową pracownią, w której uczestnicy mogli swobodnie eksperymentować z kolorem i formą.
Osobny wakacyjny cykl przygotowała biblioteka. Każde spotkanie było poświęcone innemu bohaterowi literatury dziecięcej. Był dzień z Kicią Kocią, podczas którego dzieci brały udział w zabawach związanych z porządkiem i współpracą, a także wielkoformatowej grze planszowej, w której same wcielały się w pionki.

Przy okazji spotkania z Basią młodzi uczestnicy ruszyli w stronę natury. Z gałęzi, piór, kamyków i szyszek tworzyli własne kompozycje, a także prace z wykorzystaniem piasku i kleju. Nie zabrakło również Plastusia. Dzieci przygotowywały własne figurki z plasteliny, tworzyły kolorowe kleksy i robiły pamiątkowe zdjęcia przy gigantycznym ołówku.
Jednym z najbardziej rozbudowanych punktów programu był finał inspirowany przygodami Bolka i Lolka. Dzieci podróżowały po rynku kartonowym pociągiem i symbolicznie odwiedzały różne części świata. W Chinach składały origami, na Dzikim Zachodzie brały udział w zabawach kowbojskich, w Australii wyławiały „perły”, a w Afryce rozpoznawały egzotyczne zwierzęta. Deszcz przerwał plenerową część wyprawy, ale nie zakończył zabawy. Ostatni etap przeniósł się do biblioteki, gdzie Amazonia została odtworzona między innymi za pomocą gry Twister.
Stałym elementem wakacyjnego programu były także czwartkowe spotkania z planszówkami i grami karcianymi. Organizatorzy postawili tutaj na prostą formę wspólnego spędzania czasu bez ekranów, z naciskiem na logiczne myślenie, zdrową rywalizację i kontakt z rówieśnikami.
– Najważniejszy był nie tylko sam program, ale również frekwencja i zaangażowanie uczestników. Tegoroczne wakacje pokazały, że najmłodsi chętnie korzystają z zajęć, które pozwalają jednocześnie tworzyć, eksperymentować, bawić się i uczyć – podsumowuje Krzysztof Drynda, dyrektor GOK-u i Biblioteki Gminnej w Mstowie.
Lato w Mstowie minęło więc pod znakiem aktywności. Raz królowały klocki, innym razem farby, książki, planszówki albo eksperymenty. Wspólnym mianownikiem wszystkich spotkań była jednak jedna rzecz – dzieci miały po prostu dobrze wykorzystać wakacyjny czas.
Janów
Rowerem z Janowa do Częstochowy? Samorząd już kreśli trasę, ale najpierw musi znaleźć brakujące miliony
Budowa ścieżki pieszo-rowerowej z Janowa do Piasku zbliża się do końca etapu projektowego, ale przed samorządem wciąż pozostaje kilka poważnych problemów. Inwestycja ma kosztować ponad 6 mln zł, podczas gdy gmina ma obecnie zabezpieczone 2,3 mln zł. Do rozwiązania są również kwestie prywatnych gruntów, wycinki drzew, odwodnienia i lokalizacji przystanku autobusowego w Piasku. Władze Janowa już myślą jednak o kolejnych odcinkach – przez Pabianice w stronę Olsztyna, a docelowo nawet o rowerowym połączeniu z Częstochową.
O aktualny stan przygotowań podczas ostatniej sesji pytał radny Aleksander Antoński. Zwrócił uwagę między innymi na oznaczone drzewa znajdujące się w rejonie planowanej trasy. Burmistrz Edward Moskalik wyjaśnił, że dokumentacja jest nadal przygotowywana, a inwestycja będzie wymagała wejścia również na tereny prywatne.
– Trwają prace projektowe. Jak pan zauważył, są poznaczone drzewa do wycinki, ponieważ również na tym odcinku musimy się przygotować do realizacji tej inwestycji drogowej na podstawie decyzji ZRID z uwagi na to, że wchodzimy też tam w grunty prywatne – mówił.
Kwestie własnościowe mogą okazać się jednym z trudniejszych elementów całego przedsięwzięcia. Jak przyznał burmistrz, nie wszyscy właściciele nieruchomości jednoznacznie deklarują gotowość sprzedaży fragmentów potrzebnych pod inwestycję. Gmina przygotowuje się więc do realizacji zadania w trybie właściwym dla inwestycji drogowych. Taka procedura może jednak potrwać dłużej, ponieważ obejmuje większą liczbę stron postępowania i daje właścicielom nieruchomości możliwość zgłaszania zastrzeżeń.

– Jeżeli to będzie decyzja ZRID, to ona ma wydłużony czas realizacji, bo tam jest dużo więcej interesariuszy, którzy mają możliwość wniesienia sprzeciwu. Bo oczywiście będzie zabierany teren pod poszerzenie – tłumaczył burmistrz.
Jak podkreślał, zadanie formalnie wykracza poza samą budowę ścieżki.
– Prawdę powiedziawszy, to w ramach budowy tej ścieżki, tej drogi rowerowej, to my realizujemy rozbudowę drogi krajowej – zaznaczył.
To oznacza konieczność uzgodnień z jej zarządcą. Dotyczą one między innymi wycinki drzew, odwodnienia oraz rozwiązań komunikacyjnych w Piasku.
Jednym z najbardziej problematycznych elementów okazała się lokalizacja przystanku autobusowego. Jeszcze bezpośrednio przed sesją trwały rozmowy na temat tego, gdzie powinien zostać umieszczony po przebudowie.
– Toczyła się, można powiedzieć batalia, w którym miejscu przystanek zlokalizować, bo oprócz ścieżki rowerowej też chcemy uporządkować ruch w Piasku. Do obecnej chwili nie ma tam żadnego chodnika i nie ma też żadnego przejścia dla pieszych w kierunku, tak to nazwijmy, przystanku autobusowego, z którego mieszkańcy korzystają – mówił Moskalik.
Zarządca drogi krajowej proponował przesunięcie przystanku przed miejscowość, od strony Skowronowa. Władze Janowa nie zaakceptowały jednak takiego wariantu, obawiając się, że w praktyce piesi nadal wybieraliby najkrótszą drogę, co mogłoby pogorszyć bezpieczeństwo. Ostatecznie przystanek ma zostać przesunięty w stronę miasta. Nie pozostanie w obecnym miejscu, ponieważ istniejąca zatoka nie spełnia wymaganych warunków technicznych.

– Tak, jak jest w tym miejscu, to teraz będzie troszeczkę dalej, ale to jest tylko i wyłącznie związane z tym, że musimy uporządkować ruch w obrębie skrzyżowania z ulicą Słoneczną, a także ten przystanek, który obecnie, czy zatoka przystankowa, która obecnie jest, ona nie spełnia warunków technicznych – wyjaśniał.
Projektanci muszą również znaleźć sposób na rozwiązanie problemu odwodnienia.
– Realizujemy też uzgodnienia dotyczące odwodnienia, tak żeby nie było sytuacji zalewania posesji prywatnych. Jest tam trochę z tym problem, ale mam nadzieję, że uda się takie rozwiązanie znaleźć, które nie doprowadzi do żadnych utrudnień w przyszłości, a szczególnie zalewania prywatnych posesji – mówił burmistrz.
Mimo licznych formalności władze liczą, że etap dokumentacyjny uda się zamknąć w najbliższych miesiącach.
– Mam nadzieję, że do końca roku wyrobimy się z uzyskaniem pozwolenia na budowę tej ścieżki – zapowiedział Edward Moskalik.
Uzyskanie pozwolenia nie będzie jednak oznaczało automatycznego rozpoczęcia robót. Największym problemem pozostają finanse. Radny Antoński pytał, czy inwestycja mogłaby ruszyć już w przyszłym roku.
– Bardzo bym chciał. Prawda jest też taka, że mamy zabukowane 2,3 mln zł na to zadanie. To zadanie niestety będzie kosztowało grubo ponad 6 mln zł i tu trzeba zapewnić te środki w budżecie – odpowiedział burmistrz.
Dokładna wartość przedsięwzięcia będzie znana po zakończeniu dokumentacji i przygotowaniu kosztorysu inwestorskiego. Już teraz wiadomo jednak, że różnica pomiędzy zabezpieczonymi środkami a przewidywanym kosztem wynosi kilka milionów złotych. Co więcej, burmistrz nie miał całkowitej pewności nawet co do utrzymania obecnej puli 2,3 mln zł. Jak tłumaczył, zmiany w finansowaniu inwestycji publicznych, związane między innymi ze zwiększonymi wydatkami na obronność, mogą wpłynąć na wcześniejsze plany.
– Kilka rzeczy się zmieniło poprzez m.in. działania ogólnopolskie dotyczące obronności kraju. Gros pieniędzy zostało jakby przesunięte na właśnie takie zadania i mam nadzieję, że te pieniądze nie zostaną zabrane, tylko pozostaną w naszej puli, czyli te 2,3 mln będziemy mieli – mówił.
Samorząd szuka więc dodatkowego wsparcia. Moskalik nie chciał podczas sesji ujawniać szczegółów prowadzonych rozmów.
– Nie ukrywam, że zabiegam też o dofinansowanie z innych źródeł, nie chcę zdradzać na razie z jakich. Tak, żebyśmy mogli w miarę możliwości pozyskać środki i wybudować tą ścieżkę rowerową z Janowa do Piasku, a następnie z Piasku do Pabianic – powiedział.
To właśnie Pabianice mają być kolejnym etapem rozbudowy trasy. Gmina dopiero rozpoczyna przygotowanie dokumentacji dla tego odcinka. Radny Rafał Tomza pytał, czy obie inwestycje – Janów-Piasek i Piasek-Pabianice – mogłyby być realizowane jednocześnie.

– Nie. To wszystko zależy od tego właśnie na ile nam się uda pozyskać finanse. My dopiero rozpoczynamy etap realizacji dokumentacji projektowej od Piasku do Pabianic. Prawdę powiedziawszy, to pierwsze kroki czynimy w tym projektowaniu – odpowiedział burmistrz.
Nie wykluczył jednak, że przy korzystnym finansowaniu terminy realizacji mogą się częściowo pokryć.
– Troszeczkę się to odsunie w czasie, ale może być tak, że jakby udało się pozyskać pieniądze, to realizacja może się udać, że tak powiem, w tym samym czasie – dodał.
Na Piasku i Pabianicach plany Janowa się nie kończą. Miejscowe władze chcą docelowo poprowadzić trasę dalej w kierunku gminy Olsztyn.
– Plan jest ambitny, żeby się połączyć z Olsztynem i też myślę, że w przyszłym roku ruszymy z taką dokumentacją projektową, a może nawet jeszcze w tym roku – zapowiedział Moskalik.
Warunkiem stworzenia pełnego połączenia będzie współpraca obu samorządów i doprowadzenie ścieżek do wspólnej granicy.
– Bardzo bym chciał, żebyśmy się mogli połączyć z gminą Olsztyn i mam nadzieję, że Olsztyn też wystąpi, żeby dociągnąć swoją ścieżkę rowerową do granicy gminy Janów. Tak byśmy mogli skomunikować się łącznie z Częstochową – mówił burmistrz.
Kruszyna
Ulewy obnażyły problemy z odwodnieniem. Na sesji w Kruszynie: Ludzie się denerwują i trudno się dziwić
Skutki intensywnych opadów i problemy z odwodnieniem zdominowały część ostatniej sesji rady gminy. Radni mówili o zalanych garażach, piwnicach i pomieszczeniach gospodarczych, niedrożnych rowach oraz wodzie, która zamiast odpływać, przechodziła przez prywatne posesje. Osobny problem dotyczy rowu przebiegającego miejscami zaledwie metr lub półtora od fundamentów budynków. Co więcej, w przyszłości ma do niego trafić także woda z odwodnienia drogi powiatowej.
Najwięcej uwag dotyczyło Wikłowa. Jedna z radnych wskazała na odcinek drogi od skrzyżowania w kierunku Kruszyny, gdzie przerośnięte i zawyżone pobocza miały podczas ostatnich ulew blokować odpływ wody do rowów.

– W związku z tymi opadami deszczu ostatnio dużymi na drodze w kierunku od skrzyżowania w Wikłowie do Kruszyny, ja to zgłaszałam kiedyś, że tam są pobocza przerośnięte i po prostu teraz przy tych dużych opadach deszczu te zawyżone pobocza w niektórych fragmentach utrudniały, a w zasadzie uniemożliwiały spływ wody do rowu – relacjonowała.
Skutki odczuli bezpośrednio mieszkańcy.
– Woda zrobiła sobie ujście poprzez posesję, doszło do zalania garaży, pomieszczeń, budynków podpiwniczonych – mówiła radna.
Problemy wystąpiły również na drodze z Wikłowa w stronę Lgoty. Tam wskazywano na brak kanalizacji deszczowej, niedrożne rowy oraz przepusty pod zjazdami na posesje. W jednym przypadku sytuacja była na tyle poważna, że potrzebna była interwencja straży.
– Tam są niedrożne rowy i tam te zjazdy na działki, które są niedrożne spowodowały, że te rowy się przepełniły, dlatego ta posesja pod numerem 51a była zagrożona. No interweniowała straż – wskazała.

Największe napięcie wywołał jednak fakt, że sprawa nie jest nowa. Radna podkreślała, że już wcześniej kierowała pisma w tej sprawie, ale dotychczas nie udało się uzyskać konkretnego terminu rozwiązania problemu.
– Ja tych pism już kilka pisałam, dlatego bym prosiła, żeby jakieś ramy czasowe temu nadać, bo ja mam zawsze odpowiedź, że no niestety są inne ważniejsze tematy w starostwie i tych pism mam naprawdę kilka – mówiła.
Jak dodała, po kolejnych podtopieniach niezadowolenie mieszkańców wyraźnie rośnie.
– Nastroje społeczne są bardzo już teraz niezadowalające, ludzie się denerwują i trudno się też dziwić – stwierdziła.
Przedstawiciel powiatu potwierdził, że otrzymał pismo dotyczące odwodnienia Wikłowa i zapowiedział pisemną odpowiedź. Na sesji nie padł jednak konkretny termin wykonania prac.
Drugi poważny problem dotyczy rowu przebiegającego wyjątkowo blisko prywatnych budynków. Sprawę poruszył inny z radnych, a urzędnicy przyznali, że obecne rozwiązanie może budzić uzasadnione obawy właścicieli nieruchomości.
– Sytuacja jest bardzo dla nich niekomfortowa, bo jest to dosyć istotny rów, który obecnie prowadzi sporo wody i praktycznie jego przebieg jest w odległości czasem metra, może półtora od fundamentów budynków prywatnych, więc stanowi to dla nich niekomfortową sytuację i zagrożenie dla stabilności tych budynków – padło podczas sesji.
Sytuację dodatkowo komplikuje planowane odwodnienie drogi powiatowej. Z wcześniejszych ustaleń z Powiatowym Zarządem Dróg w Częstochowie wynika, że część wód ma zostać skierowana właśnie do tego cieku.
– Tutaj jeszcze sytuacja się o tyle zmieni, że tak jak pan radny pamięta, na spotkaniu w PZD ustaliliśmy jeszcze, że z odwodnienia drogi powiatowej wody popłyną też do tego rowu, więc w sytuacjach krytycznych ten przepływ ulegnie zwiększeniu – mówiono.
Sam rów został wcześniej częściowo zabezpieczony płytami przed rozmywaniem, ale nie rozwiązuje to problemu bezpieczeństwa budynków znajdujących się tuż obok.
– Jest tam ten rów, bo taki był kiedyś wniosek, umocniony płytami. On jest można powiedzieć w tym momencie zabezpieczony przed rozmyciem, ale budynki bezpieczne w zasadzie nie są – przyznała urzędniczka.
Jednym z rozważanych rozwiązań jest zarurowanie rowu. Najpierw trzeba jednak obliczyć maksymalny przepływ i dobrać odpowiedni przekrój instalacji. Radni usłyszeli, że nie będzie to drobna naprawa.
– To już jest zadanie wymagające już nakładów takich inwestycyjnych, bo na pewno to będą koszty istotne. Za kilka, kilkanaście tysięcy na pewno tego się nie da zrobić – podsumowano.

Mstów
Od starego obiektu do nowoczesnej placówki. Szkoła w Kucharach przeszła ogromną metamorfozę
Jeszcze niedawno był to wysłużony budynek z pierwszej połowy XX wieku, który coraz słabiej odpowiadał potrzebom uczniów i nauczycieli. Dziś filia mstowskiej podstawówki w Kucharach funkcjonuje już w zupełnie innych warunkach. Zakończona przebudowa i rozbudowa kosztowała blisko 5 mln zł, a ponad 4 mln zł samorząd pozyskał z zewnętrznego dofinansowania.
Skala przedsięwzięcia była znacznie większa niż zwykły remont. Stary obiekt znajdował się w złym stanie technicznym, a największym problemem był niedobór przestrzeni. Brakowało między innymi większej sali, którą można byłoby wykorzystywać zarówno przez oddział przedszkolny, jak i podczas zajęć ruchowych, uroczystości szkolnych czy spotkań mieszkańców.
W ramach inwestycji budynek zyskał nową kondygnację, klatkę schodową i szyb dźwigu osobowego dostosowanego do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Powstały nowe sale lekcyjne, pomieszczenie dla oddziału przedszkolnego, sala specjalistyczna, pokój nauczycielski, szatnia oraz zaplecze gospodarcze. Przebudowano również instalacje, wykonano klimatyzację i wentylację, a ogrzewanie oparto na kotłowni gazowej wspieranej instalacją fotowoltaiczną. Zmiany objęły też teren wokół szkoły i ogrodzenie.
Od 1 września dzieci uczą się już w zmodernizowanym obiekcie. Gmina zakłada jednak, że szkoła nie będzie służyła wyłącznie uczniom. Dodatkowa przestrzeń ma pozwolić na organizowanie lokalnych uroczystości, spotkań i inicjatyw, dzięki czemu budynek ma pełnić także funkcję miejsca integracji mieszkańców Kuchar.

– Modernizacja wysłużonego budynku była niezbędna dla dalszego prawidłowego funkcjonowania placówki. Dziś szkoła w Kucharach zyskała przestrzeń odpowiadającą potrzebom współczesnej edukacji i jednocześnie nowe możliwości pełnienia roli ważnego miejsca spotkań mieszkańców. Dzięki temu szkoła może stać się jeszcze silniejszym centrum życia miejscowości. To inwestycja, która ma służyć kolejnym pokoleniom dzieci i mieszkańców – podkreśla wójt Tomasz Gęsiarz.
Finansowo było to jedno z większych zadań oświatowych realizowanych ostatnio przez samorząd. Łączna wartość inwestycji wyniosła 4,91 mln zł, z czego niemal 4,1 mln zł pochodziło z tzw. „Polskiego Ładu”.
Janów
Najpierw wodociąg i kanalizacja, teraz droga. Janów otwiera teren pod nowe nieruchomości
Planowana droga w południowo-zachodniej części Janowa ma według władz samorządu znacznie większe znaczenie niż zapewnienie dojazdu do pojedynczej nieruchomości. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej przedstawiono szerokie uzasadnienie całego przedsięwzięcia. Z dokumentów przywołanych podczas obrad ma wynikać, że nowa infrastruktura komunikacyjna otworzy dostęp do blisko 14 hektarów terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową i około 90 działek.
Sprawa była jednym z najobszerniej omawianych zagadnień ostatniej sesji. Radni rozpatrywali zarówno skargę na działalność burmistrza Edwarda Moskalika, jak i informację rzecznika dyscypliny finansów publicznych dotyczącą okoliczności mogących wskazywać na naruszenie przepisów przy przygotowywaniu inwestycji. W obu przypadkach rada nie dopatrzyła się podstaw do zakwestionowania wcześniej podjętych decyzji.
Jednym z głównych elementów przedstawionej argumentacji było wykazanie, że droga nie została wymyślona na potrzeby obecnego postępowania inwestycyjnego. Jej przebieg miał znajdować się już w dokumentach planistycznych sprzed ponad dwóch dekad. Według przedstawionych danych planowana inwestycja ma zapewnić obsługę komunikacyjną dużego obszaru, na którym w przyszłości może rozwijać się zabudowa mieszkaniowa.
– Z dokumentów planistycznych wynika jednocześnie, że droga umożliwi obsługę komunikacyjną terenów o łącznej powierzchni blisko 14 hektarów, które obecnie stanowią blisko 90 działek przeznaczonych w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego pod zabudowę mieszkaniową – wskazano.

Samorząd przekonywał tym samym, że przedsięwzięcia nie można analizować w oderwaniu od wcześniejszych inwestycji infrastrukturalnych w tej części Janowa. Z informacji przedstawionych radnym wynika, że gmina od lat przygotowuje ten teren pod dalszą zabudowę.
W latach 2005-2014 wybudowana została tam sieć wodociągowa, do której miało zostać podłączonych 12 nowych domów jednorodzinnych. Kolejnym etapem była kanalizacja. Dokumentację przygotowano w 2022 roku, natomiast później gmina wykonała sieć wraz z infrastrukturą umożliwiającą przyłączanie następnych nieruchomości.
– Realizując tą budowę kanalizacji sanitarnej niemal do wszystkich działek budowlanych zostały wykonane sięgacze, których zabudowano tam łącznie 70 sztuk, a do posesji już zbudowanych lub będących w trakcie budowy wykonanych zostało już 26 przyłączy kanalizacyjnych – odczytano.
Według danych przedstawionych podczas obrad sama kanalizacja w południowo-zachodniej części Janowa kosztowała ponad 1,63 mln zł. W 2025 roku wykonano także brakujący odcinek wodociągu za blisko 42 tys. zł.
W tej sytuacji droga ma być kolejnym elementem układanki, który umożliwi pełniejsze wykorzystanie terenów przeznaczonych wcześniej pod budownictwo. Komisja rewizyjna przekonywała, że dostęp komunikacyjny może wpłynąć nie tylko na możliwość powstawania kolejnych domów, ale w dalszej perspektywie także na dochody gminy.

– Budowa drogi umożliwi uruchomienie procesu inwestycyjnego na terenach przewidzianych pod budownictwo mieszkaniowe, zwiększy atrakcyjność inwestycyjną gminy, stworzy warunki do rozwoju nowej zabudowy, a w dalszej perspektywie przyczyni się do wzrostu dochodów własnych gminy, w szczególności z podatku od nieruchomości oraz udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych – argumentowano.

Dąbrowa Zielona
Las pamięta tamtą walkę. W Cielętnikach uczczono poległych partyzantów
Trzynaście nazwisk i historia, która wciąż pozostaje żywa w lokalnej pamięci. W Cielętnikach upamiętniono 82. rocznicę tragicznych wydarzeń, gdzie we wrześniu 1944 roku w walce z niemieckim okupantem zginęło 13 żołnierzy Armii Krajowej.
Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele w Cielętnikach, odprawioną w intencji ojczyzny oraz tych, którzy polegli w jej obronie. Następnie uczestnicy przeszli na Brzozówki – miejsce bezpośrednio związane z wojenną historią tego terenu. To właśnie w kompleksie Lasów Cielętnickich znajdowała się podczas okupacji baza partyzancka.
W nocy z 7 na 8 września 1944 roku Niemcy otoczyli las i rozpoczęli akcję przeciwko stacjonującym tam oddziałom. W starciu poległo 13 partyzantów Armii Krajowej. Historię tych wydarzeń przypominają dziś znajdujące się w tym miejscu pomniki poświęcone poległym żołnierzom i wspierającym ich leśnikom.

W tegorocznych obchodach szczególnie mocno zaakcentowano udział młodego pokolenia. W przemarszu i uroczystościach na Brzozówkach uczestniczyli uczniowie klas od czwartej do ósmej ze wszystkich szkół z terenu gminy.
– Prof. Anna Odżywolska przybliżyła młodzieży i pozostałym uczestnikom okoliczności wydarzeń sprzed 82 lat. Była to lekcja historii prowadzona dokładnie tam, gdzie rozegrały się dramatyczne wydarzenia z czasów okupacji. Następnie delegacje złożyły kwiaty i oddały hołd poległym. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych uczniowie i nauczyciele, delegacja Nadleśnictwa Gidle, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej we Włoszczowie, mieszkańcy oraz zaproszeni goście – informuje miejscowy urząd gminy.
Jak dodają przedstawiciele lokalnej administracji, kwiaty w imieniu Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński złożył Tadeusz Halaczkiewicz, a wśród uczestników byli również Anna Zielińska, wdowa po śp. płk. Zbigniewie Zielińskim, oraz Rafał Żelichowski.
– Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w tej wyjątkowej uroczystości i pokazali, że pamięć o tych, którzy oddali życie za ojczyznę, jest wciąż żywa. Bo pamięć to nie tylko wspominanie. Pamięć to odpowiedzialność za przekazanie historii kolejnym pokoleniom. Niech szum drzew Lasów Cielętnickich przypomina nam o tych, którzy tutaj walczyli, cierpieli i ginęli, wierząc w wolną Polskę – mówi wójt Joanna Sokolińska.
Przyrów
Gawrony dają się Przyrowowi we znaki. Samorząd chce zmian w prawie i odpowiedzialności Skarbu Państwa
Problem szkód wyrządzanych przez gawrony wyszedł w Przyrowie poza poziom lokalnych skarg. Z informacji przedstawionej podczas ostatniej sesji rady miejskiej wynika, że samorząd podjął już działania zmierzające do zmian w przepisach i rozszerzenia katalogu gatunków, za których szkody odpowiedzialność ponosiłby Skarb Państwa. Na kierowane pisma odpowiedziały między innymi Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz organizacje rolnicze.
Sprawa pojawiła się przy omawianiu korespondencji wpływającej do biura rady. Jak poinformowano, jedno z pism było odpowiedzią resortu klimatu na wcześniejsze działania komisji.
– Jest to pismo skierowane do przewodniczącego komisji rolnictwa w sprawie odpowiedzi na to pismo, które komisja wysłała, dotyczy szkód wyrządzonych przez gawrona, w szczególności poprzez inicjatywę legislacyjną w zakresie rozszerzania katalogu gatunków objętych odpowiedzialnością Skarbu Państwa – przekazano podczas sesji.
To oznacza, że samorząd próbuje wyjść poza doraźne działania i zainteresować problemem instytucje, które mają wpływ na kształt przepisów. Bez zmian na poziomie krajowym możliwości gminy pozostają bowiem ograniczone. Sprawa nie zakończyła się na korespondencji z ministerstwem. Do Przyrowa wpłynęły również stanowiska środowisk rolniczych.

– W związku z tą samą sprawą wpłynęły do nas dwa pisma z Krajowej Rady Izb Rolniczych, a drugie ze Śląskiej Izby Rolniczej i te pisma też dotyczą właśnie tej populacji gawrona na terenie miasta i gminy Przyrów – poinformowano radnych.

Na samej sesji nie przedstawiono jednak szczegółowej treści tych odpowiedzi. Nie wiadomo więc, czy resort i izby rolnicze popierają proponowany kierunek zmian, czy też wskazują inne rozwiązania. To właśnie ten brak konkretów pozostawia najważniejsze pytanie bez odpowiedzi – czy inicjatywa lokalnych władz ma realną szansę przełożyć się na zmianę prawa?
Dąbrowa Zielona
Nowa jakość zajęć w szkole. Dąbrowa Zielona sięga po pieniądze z ministerialnego programu
Samorząd pozyskał 30 tys. zł dofinansowania w ramach programu „Pracownie Kompas Jutra”. Środki zostaną przeznaczone na rozwój i doposażenie szkolnej pracowni, z której korzystać będą uczniowie Szkoły Podstawowej im. Władysława Broniewskiego w Dąbrowie Zielonej.
Pieniądze mają posłużyć do stworzenia lepszych warunków do prowadzenia zajęć opartych na praktyce i doświadczeniu. Nowe wyposażenie ma wspierać naukę przedmiotów ścisłych i technicznych, ale przede wszystkim pozwolić uczniom rozwijać umiejętności, których trudno nauczyć się wyłącznie z podręcznika.
To kolejny zastrzyk zewnętrznych środków, który trafi w ostatnim czasie do gminy Dąbrowa Zielona. Tym razem pieniądze mają bezpośrednio przełożyć się na warunki nauki dzieci i młodzieży.
Nowa pracownia ma być miejscem, w którym uczniowie nie tylko będą zdobywać wiedzę, ale również sprawdzać ją w praktyce – poprzez doświadczenia, projekty i pracę z nowoczesnym wyposażeniem. Dzięki temu szkoła ma zyskać zaplecze lepiej odpowiadające współczesnym wymaganiom edukacyjnym.
– Każdy kolejny pozyskany środek to konkretna korzyść dla mieszkańców naszej gminy. Tym razem inwestujemy w edukację i tworzenie jeszcze lepszych warunków do nauki dla naszych uczniów – zaznacza wójt Joanna Sokolińska.
-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa2 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę














