Powiat kłobucki
Nowy samochód dla kłobuckich funkcjonariuszy. Zakup sfinansowany dzięki wsparciu okolicznych gmin
Do służby w kłobuckiej policji włączono nowy samochód. Jego zakup wydatnie wsparły lokalne samorządy. Kluczyki do tego nabytku funkcjonariusze odebrali symbolicznie z rąk ich włodarzy 22 listopada.
Do doposażenia jednostki w pojazd dołożyły się starostwo powiatowe oraz cztery gminy – Kłobuck, Miedźno, Popów i Opatów. Furgon volkswagen transporter trafił do mundurowych z ogniwa potrolowo-interwencyjnego kłobuckiej komendy. Radiowóz wyposażony jest w dwulitrowy silnik benzynowy o mocy 150 KM. Może nim podróżować pięciu policjantów oraz dwie zatrzymane osoby.
– Komendant Powiatowy Policji w Kłobucku Mariola Biskup podziękowała samorządowcom za zrozumienie policyjnych potrzeb związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa oraz za wsparcie w doposażeniu w nowe środki transportu – zaznacza asp. Kamil Raczyński, oficer prasowy jednostki. – Podkreśliła, że okazana pomoc jest nie tylko wyrazem dobrze układającej się współpracy, ale też dbałości o bezpieczeństwo lokalnej społeczności. Sprawny pojazd to szansa, by policjanci szybciej dojechali na miejsce zdarzenia i skuteczniej zareagowali na zgłaszane interwencje – dodaje.
Kłobuck
Będzie można przysiąść obok Władysława Sebyły? Kłobucki MOK ma już gotową koncepcję
Pomysł na nowe upamiętnienie Władysława Sebyły nabiera konkretnych kształtów. Miejski Ośrodek Kultury w Kłobucku ma już projekt oraz miniaturę ławeczki przedstawiającej poetę. Jeśli uda się zdobyć pieniądze na realizację przedsięwzięcia, instalacja miałaby stanąć na skarpie przed siedzibą placówki.
Na razie ławeczka istnieje jedynie w niewielkiej skali. Przygotowana miniatura pokazuje siedzącą postać Władysława Sebyły z książką w dłoni. Obok pozostawiono wolne miejsce, dzięki czemu docelowa instalacja miałaby nie tylko upamiętniać poetę, ale również zachęcać mieszkańców i turystów do symbolicznego „spotkania” z nim.
Za pomysłem stoi Miejski Ośrodek Kultury im. Władysława Sebyły w Kłobucku. Jak podkreśla jej dyrektor Olga Skwara, wykonanie projektu i miniatury poprzedziły rozmowy oraz prace nad koncepcją. To jednak dopiero pierwszy etap. Najważniejszym wyzwaniem będzie teraz pozyskanie pieniędzy potrzebnych do wykonania pełnowymiarowej rzeźby.

Ośrodek zamierza ubiegać się o zewnętrzne dofinansowanie. Pod uwagę branych jest kilka programów, z których mogłyby pochodzić środki na realizację przedsięwzięcia. Na obecnym etapie nie ma więc jeszcze pewności, czy i kiedy pomnikowa ławeczka powstanie.
Wybrano już natomiast potencjalne miejsce jej ustawienia. Miałaby znaleźć się na skarpie przed siedzibą MOK-u. Lokalizacja nie jest przypadkowa. Z tego miejsca postać Sebyły byłaby zwrócona w stronę przestrzeni związanej z jego młodością i rodzinnym Kłobuckiem – domu rodzinnego, szkoły, do której uczęszczał i którą kierował jego ojciec Michał, a także kościoła.

– Ławeczka ma być czymś więcej niż kolejną formą upamiętnienia znanej postaci. Ma przypominać o związkach poety z Kłobuckiem i zachęcać do poznawania jego twórczości oraz biografii. Wolne miejsce obok figury Sebyły pozwalałoby natomiast dosłownie przysiąść obok niego – mówi Olga Skwara.

Krzepice
Radni chcą poznać koszty imprez. Po festynie dla Emilki padł formalny wniosek o rozliczenie
Ile gminę Krzepice kosztują organizowane i współorganizowane wydarzenia? Takie pytanie pojawiło się podczas sierpniowej sesji w następstwie sporu o wsparcie charytatywnego festynu dla Emilki w Starokrzepicach. Radni chcą teraz konkretnych danych dotyczących między innymi Dni Krzepic, koncertów, wykładów i innych przedsięwzięć.
Temat pojawił się bezpośrednio po dyskusji dotyczącej festynu dla mieszkanki Starokrzepic. Radny Paweł Kuc, który wcześniej zarzucił gminie niewystarczające zaangażowanie w pomoc organizatorom wydarzenia, zwrócił uwagę, że w podobnym czasie w Krzepicach odbywała się inna impreza, podczas której zapewniono między innymi scenę, nagłośnienie, oświetlenie oraz agregat.

Dyskusja o zakresie wsparcia dla festynu przerodziła się w ten sposób w pytania o pieniądze przeznaczane przez samorząd na wydarzenia. Kuc zdecydował się sformalizować swoje oczekiwania.
– Chciałbym złożyć wniosek formalny o przedstawienie kosztów związanych z Dniami Krzepic i tej imprezy na następną sesję – powiedział radny.
Jak zaznaczył burmistrz, informacje dotyczące rozliczenia wydarzeń są przekazywane radzie.
– Zawsze to rozliczenie tutaj jest przedstawiane radzie, więc i tym razem nie widzę problemu, żeby to rozliczenie się znalazło – odpowiedział.

Na kosztach dwóch wskazanych imprez radni nie zamierzają jednak poprzestać. Do sprawy włączył się Tobiasz Ogórek, który zaproponował szersze zestawienie. Chce wiedzieć, jakie wydatki wiążą się także z innymi przedsięwzięciami odbywającymi się na terenie gminy i które z nich organizowane są bezpłatnie.
– Jeśli takie sprawdzanie finansowe powstało w temacie tych imprez, jeśli możemy również literalnie dowiedzieć się, ile kosztują wykłady, historie, które mają miejsce na terenie gminy, czy też inne koncerty, czy to są pro bono, czy to wydarzenie jest płatne. Chciałbym taką informację uzyskać – mówił radny Ogórek.

Kłobuck
Maszt już jest, ale wpłynął kolejny wniosek. Radni pytają, o co chodzi przy Zakrzewskiej
Temat masztu telekomunikacyjnego przy ulicy Zakrzewskiej ponownie wywołał dyskusję podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku. Urząd wszczął kolejne postępowanie dotyczące lokalizacji w tym miejscu przenośnego, wolno stojącego masztu antenowego. Chodzi o to samo miejsce, w którym podobna konstrukcja już funkcjonuje. Nie wiadomo jednak, czy nowy wniosek ma związek z istniejącym obiektem i jakie dokładnie są zamierzenia inwestora.
Sprawę podniosła jedna z radnych, która chciała ustalić przede wszystkim, czy kolejny wniosek dotyczy tej samej działki oraz czy może być związany z dalszym funkcjonowaniem instalacji znajdującej się już przy Zakrzewskiej.
Kierownik Katarzyna Jasińska potwierdziła, że lokalizacja jest ta sama. Nie potrafiła jednak przesądzić, czy nowe postępowanie ma być w jakikolwiek sposób powiązane z funkcjonującym już masztem. Jak zaznaczyła, inwestor nie ma obowiązku przedstawiania urzędowi powodów ponownego wystąpienia z takim wnioskiem.
Wątpliwości radnych dotyczyły także możliwości działania mieszkańców sprzeciwiających się inwestycji. Jasińska wyjaśniła, że sam brak społecznej akceptacji nie wystarczy do wydania decyzji odmownej. Strony postępowania mogą jednak zapoznawać się z dokumentacją, zgłaszać zastrzeżenia i uwagi, a następnie korzystać z możliwości odwołania.

– Sam brak zgody mieszkańców nie jest podstawą do tego, żeby wydać decyzję odmówną. Jednak jak najbardziej to jest cel publiczny. Mieszkańcy mogą przychodzić, zaznajomić się z treścią wniosku. Oczywiście mają prawo być aktywnymi uczestnikami całego postępowania. Mogą wnosić zastrzeżenia, uwagi do tej inwestycji, które będą zawarte później w projekcie decyzji. No i standardowo od wydanej decyzji też strony postępowania mają czas, żeby się odwołać – wyjaśniała Jasińska.
Dyskusja szybko rozszerzyła się o status masztu, który obecnie stoi przy Zakrzewskiej. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że obiekt otrzymał pozwolenie na budowę. W jego ocenie może mieć to istotne znaczenie dla odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście będzie musiał zostać usunięty po upływie terminu, o którym wcześniej była mowa. Radny przekonywał również, że samo pozwolenie na budowę nie zostało ograniczone czasowo. Do jego ustaleń odniósł się kolejny z samorządowców, który jeszcze podczas obrad zweryfikował informację dotyczącą istniejącego obiektu.

– W międzyczasie udało mi się uzyskać informację i faktycznie było pozwolenie na budowę. Szczerze, jeżeli nie było wydanej decyzji o warunkach zabudowy i nie było decyzji celu publicznego, nie wiem na jakiej podstawie zostało wydane – padło na sesji.

Panki
Wojewoda unieważnił plan ogólny Panek. Dokument nie przeszedł formalnej weryfikacji
Plan ogólny gminy Panki nie przeszedł kontroli nadzorczej wojewody śląskiego. Uchwała przyjęta przez radnych na początku sierpnia została unieważniona z powodu błędów w pliku GML, który nie przeszedł formalnej walidacji. O problemie poinformowała wójt Katarzyna Gierak podczas ostatniej sesji. Nie wyjaśniono jednak, jaki dokładnie charakter mają błędy, kto za nie odpowiada ani kiedy dokument może ponownie trafić pod obrady rady.
Plan ogólny został uchwalony 5 sierpnia. Po zakończeniu procedury po stronie gminy uchwałę przekazano do organu nadzoru. Dopiero na tym etapie okazało się, że dokument zawiera błędy uniemożliwiające jego zaakceptowanie.
– Nadzór prawny wojewody stwierdził nieważność uchwały w sprawie uchwalenia Planu Ogólnego Gminy Panki. Powodem uchylenia uchwały był plik GML, który nie przeszedł walidacji formalnej ze względu na występujące w nim błędy – poinformowała wójt Gierak.
To oznacza, że procedura, która miała zakończyć się przyjęciem jednego z najważniejszych dokumentów dotyczących przyszłego zagospodarowania gminy, nie została skutecznie zamknięta. Plan ogólny wyznacza bowiem podstawowe ramy polityki przestrzennej samorządu i ma znaczenie dla późniejszych decyzji dotyczących przeznaczenia poszczególnych terenów.

Co istotne, z informacji przekazanej podczas sesji nie wynikało, aby przyczyną rozstrzygnięcia wojewody były konkretne rozwiązania przestrzenne przyjęte przez radę. Mimo znaczenia sprawy informacja nie wywołała dyskusji na sali obrad.

Radni nie pytali o zakres stwierdzonych uchybień, odpowiedzialność za przygotowanie wadliwego pliku ani termin ponownego przedłożenia planu. Nie padła również informacja, czy komplikacja może spowodować dodatkowe koszty dla samorządu.

Kłobuck
Termomodernizacja przedszkola wypada z tegorocznego budżetu. Inwestycja dopiero w przyszłym roku
Termomodernizacja Przedszkola nr 4 w Kłobucku nie zostanie przeprowadzona w tym roku. Samorząd przesunął inwestycję na 2027 rok, a wraz z nią zaplanowane na przedsięwzięcie dofinansowanie. To jedna z większych zmian wprowadzonych podczas przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku. Na przyszły rok przeniesiono również przygotowanie dokumentacji kolejnego zadania drogowego.
Korekty w budżecie przedstawiła skarbnik Katarzyna Trzepizur. Największa zmiana po stronie dochodów wynika właśnie z przesunięcia termomodernizacji przedszkola. Ponieważ zadanie nie będzie realizowane w 2026 roku, w tegorocznym planie nie może pozostać również związana z nim dotacja.
– Z uwagi na to, że inwestycja zostaje zdjęta z budżetu roku 2026 i przeniesiona do realizacji w roku 2027, również kwota dofinansowania musi zostać zmniejszona – wyjaśniała Trzepizur.
W efekcie łączne dochody tegorocznego budżetu zmniejszono o ponad 1,257 mln zł. Po stronie wydatków korekta wyniosła ponad 1,206 mln zł.
Przesunięcie zadania nie oznacza jednak rezygnacji z termomodernizacji. Inwestycja została przeniesiona na przyszły rok w wieloletniej prognozie finansowej. Zachowano przy tym jej łączne nakłady oraz limit zobowiązań. Oznacza to, że zmienia się przede wszystkim harmonogram realizacji przedsięwzięcia.
Nie jest to jedyne zadanie, które wypadło z tegorocznego planu. Na 2027 rok przesunięto także całość środków przeznaczonych na przygotowanie projektu drogi obejmującej ulicę Spacerową w Kopcu oraz odcinek ulicy Olszowiec w Borowiance.

Jednocześnie rada skierowała dodatkowe pieniądze na inne inwestycje. Zwiększono wydatki na remont ulic Przybyłowskiej i Polnej w Kamyku oraz przygotowanie projektu ulicy Ogrodowej. Więcej środków trafi również na przebudowę odcinków ulic Topolowej, Słonecznej i Studziennej wraz ze skrzyżowaniem w Łobodnie.

Budżet uzupełniono ponadto o wykonanie schodów i balustrad przy głównym wejściu do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Kamyku. Zabezpieczono także wydatki związane z funkcjonowaniem nowego żłobka przy ulicy Rómmla.

Wręczyca Wielka
Dwie cysterny trafiły do gminy. Mają zabezpieczyć dostawy wody w sytuacjach kryzysowych
Gmina Wręczyca Wielka kupiła dwie cysterny przeznaczone do przewozu i magazynowania wody pitnej. Każda może pomieścić 5 tys. litrów. Sprzęt ma być wykorzystywany przede wszystkim wtedy, gdy konieczne będzie zapewnienie mieszkańcom zastępczych dostaw wody.
Zakup zrealizowano w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Jednym z jego założeń jest przygotowanie samorządów na zdarzenia mogące zakłócić funkcjonowanie podstawowej infrastruktury, w tym sieci wodociągowej.
Nowe cysterny mają stanowić zabezpieczenie na wypadek poważniejszych awarii, skażenia ujęcia lub czasowych problemów z dostawami. Łącznie gmina będzie mogła jednorazowo przewieźć lub magazynować 10 tys. litrów wody pitnej.
Jak podkreślają miejscowi urzędnicy, nowy sprzęt ma przede wszystkim pozwolić na szybkie uruchomienie zastępczego systemu dostaw tam, gdzie pojawi się taka potrzeba.

Wartość zakupu wyniosła 83,7 tys. zł. Z pozyskanego dofinansowania pokryto blisko 67 tys. zł, natomiast wkład własny samorządu wyniósł 16,7 tys. zł.

Krzepice
Festyn charytatywny wywołał spięcie na sesji. Poszło o scenę i pomoc ze strony gminy
Charytatywny festyn dla Emilki w Starokrzepicach zakończył się zebraniem potrzebnej kwoty, ale podczas sierpniowej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach wydarzenie niespodziewanie stało się źródłem ostrego spięcia. Jeden z radnych zarzucił gminie brak realnego wsparcia organizatorów. Burmistrz zdecydowanie się z tym nie zgodził, a przewodniczący rady zaapelował, aby wokół akcji charytatywnej nie robić polityki.
Temat poruszył Paweł Kuc. Radny rozpoczął od podkreślenia sukcesu przedsięwzięcia, podczas którego udało się zebrać potrzebne pieniądze. Jednocześnie skierował pod adresem samorządu poważny zarzut.
– Natomiast bardzo przykro mi jest, że gmina w żaden sposób nie wsparła tego festynu mimo próśb mamy Emilki czy w formie pomocy w załatwieniu sceny czy innych rzeczy – powiedział.
Na te słowa zareagował burmistrz. Jak przekonywał, osobiście spotkał się z mamą dziewczynki i rozmawiał z nią o organizacji wydarzenia. Według jego relacji gmina nie pozostawiła organizatorów bez pomocy, choć samorząd miał ograniczone możliwości bezpośredniego finansowania konkretnego celu.

– Trochę ciężko mi się to słucha, bo rozmawiałem z mamą Emilki. Była u mnie, rozmawialiśmy na ten temat, pytała o pewne kwestie związane z organizacją i tutaj z naszej strony był ruch w tą stronę, nie było mowy o żadnej scenie – odpowiadał Mateusz Kluba.
Spór zaczął się więc koncentrować wokół tego, do kogo właściwie trafiła prośba dotycząca sceny. Kuc częściowo potwierdził wersję burmistrza dotyczącą pomocy w kwestiach organizacyjnych, ale zaznaczył, że według jego wiedzy o scenie rozmawiano z przewodniczącym rady.
– Ogólnie chyba, z tego co wiem, to mama rozmawiała z panem przewodniczącym odnośnie sceny, ale no nie wiem czy wiadomość do pana burmistrza dotarła. Jeśli chodzi o te merytoryczne tematy, to tak potwierdzam, tak było – powiedział radny.
Przewodniczący potwierdził, że taki kontakt rzeczywiście miał miejsce. Wyjaśnił jednak, że możliwość, z której wcześniej korzystano przy pozyskiwaniu sceny z gminy Opatów, przestała istnieć, ponieważ obiekt został sprzedany.
Dyskusja wyszła wówczas poza kwestię pomocy instytucjonalnej. Przewodniczący wskazywał, że zarówno on, jak i inne osoby związane z samorządem wsparły akcję prywatnie. Jednocześnie wyraźnie skrytykował sposób, w jaki temat został przedstawiony podczas sesji.
– Sam wsparłem finansowo, prywatnie i też pani radna Ewa Buchwald zawiozła kopertę wspierając, więc naprawdę cieszmy się, że tyle osób, tyle instytucji formalnie, nieformalnie wsparło – mówił.

Ostatecznie z wypowiedzi uczestników dyskusji wynikało, że pomoc organizacyjna ze strony gminy jednak była, co przyznał również sam radny. Rozbieżność dotyczyła przede wszystkim zakresu oczekiwanego wsparcia i sprawy sceny.
Przewodniczący zakończył wymianę zdań krótkim apelem.
– Nie robiłbym z tego polityki – stwierdził Rafał Balcerzak.

Kłobuck
Farma fotowoltaiczna w Libidzy budzi sprzeciw. Sąsiadka boi się, że jej działka straci na wartości
Planowana farma fotowoltaiczna w Libidzy wzbudziła sprzeciw właścicielki sąsiedniej nieruchomości. Kobieta odwołała się od wydanej decyzji, wskazując między innymi na możliwe uciążliwości oraz ryzyko utraty wartości swojej działki. Sprawą zajmie się teraz Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Częstochowie. Podczas przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku urzędniczka przyznała, że duża instalacja może być uciążliwa, ale jednocześnie wskazała na ograniczone prawem możliwości odmowy wydania decyzji.
Temat pojawił się podczas omawiania spraw prowadzonych przez urząd. Jeden z radnych poprosił o szczegóły dotyczące odwołania od decyzji związanej z przedsięwzięciem w Libidzy. Z przekazanych informacji wynikało, że dokumentacja sprawy ma zostać skierowana do SKO.
Kierownik Katarzyna Jasińska wyjaśniła, że, według jej pamięci, odwołanie złożyła właścicielka nieruchomości sąsiadującej z terenem planowanej inwestycji, położonej w rejonie granicy z inną gminą. Jednym z najważniejszych argumentów jest wpływ przedsięwzięcia na jej własność.
– Mieszkanka podnosiła temat utraty wartości tej nieruchomości sąsiadującej z uwagi na to, że ta farma fotowoltaiczna tam może powstać, uciążliwości związane z różnymi sprawami – mówiła Katarzyna Jasińska.
Podczas dyskusji wybrzmiał jednak problem związany z możliwościami organu prowadzącego postępowanie. Jasińska nie wykluczała, że tak duża instalacja może oddziaływać na swoje otoczenie. Jednocześnie zaznaczyła, że sama obawa przed uciążliwościami nie musi wystarczyć do wydania decyzji odmownej, jeżeli inwestycja spełnia ustawowe wymagania.

– Zdaję sobie sprawę z tego, że może być uciążliwe, jeżeli ta farma fotowoltaiczna by tam powstała i może jakieś czynniki byłyby takie przemawiające za tym, jednak ustawa nie wskazuje takich możliwości, żeby odmawiać, jeżeli są spełnione przesłanki z ustawy samej – tłumaczyła.
W tle sprawy pozostają również uwarunkowania przestrzenne tej części Libidzy. Jak wskazywano podczas sesji, nieruchomości znajdują się w znacznej odległości od dróg publicznych. W sąsiedztwie funkcjonuje ponadto elektrownia wiatrowa, która już teraz wpływa na możliwości zagospodarowania okolicznych terenów.

Odwołanie oznacza, że wydana decyzja zostanie teraz poddana kontroli przez organ wyższej instancji. To właśnie SKO będzie musiało ocenić zarówno prawidłowość dotychczasowego postępowania, jak i argumenty podniesione przez właścicielkę sąsiedniej nieruchomości.
– Myślę, że SKO będzie zwracało na to wszystko uwagę przy rozstrzyganiu co do istoty sprawy – podsumowała Katarzyna Jasińska.

Wręczyca Wielka
Strażacy wzmocnią swoje zaplecze. Skorzystają Grodzisko, Kalej i Truskolasy
Strażacy z Grodziska, Kalei i Truskolas będą mogli doposażyć swoje jednostki dzięki kolejnemu zewnętrznemu wsparciu. Łącznie te trzy ochotnicze straże pożarne z gminy Wręczyca Wielka otrzymają blisko 246 tys. zł dofinansowania, a wartość wszystkich zaplanowanych przez nie przedsięwzięć wyniesie ponad 289 tys. zł.
Pieniądze przyznano w ramach działania „Wzmocnienie potencjału służb ratowniczych – LGD”. Mają one pozwolić jednostkom poprawić zaplecze sprzętowe i lepiej przygotować się do interwencji.
Najwięcej otrzymają strażacy z Truskolas. Wartość przygotowanego przez jednostkę projektu wynosi 121,7 tys. zł, z czego 103,5 tys. zł pokryje przyznane wsparcie. Niewiele mniejszy projekt zrealizuje OSP Kalej. Całość oszacowano na 102,7 tys. zł, a dofinansowanie wyniesie 87,3 tys. zł. OSP Grodzisko otrzyma natomiast 55,2 tys. zł na przedsięwzięcie warte 64,9 tys. zł.

Druhowie regularnie wyjeżdżają również do wypadków drogowych, podtopień, skutków wichur, powalonych drzew czy innych miejscowych zagrożeń. W wielu przypadkach to właśnie lokalne OSP są jednymi z pierwszych służb, które docierają na miejsce zdarzenia.
– To środki, które pozwolą wzmacniać potencjał naszych jednostek, poprawiać ich wyposażenie i możliwości działania, a przede wszystkim jeszcze skuteczniej dbać o bezpieczeństwo mieszkańców całej gminy – komentuje wójt Anna Syguda.

Kłobuck
Droga przeciwpożarowa blokowana w dni targowe. Radny ostrzega: Mogą zamknąć całe targowisko
Kontrola kłobuckiego targowiska wykazała problem, którego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż utrudnienia komunikacyjne w dni handlowe. Radni z komisji rewizyjnej stwierdzili, że oznaczona jako przeciwpożarowa droga pomiędzy ulicami Rómmla i Szkolną nie jest wówczas przejezdna. Samorządowcy jednogłośnie przyjęli zalecenie pokontrolne, a podczas dalszej części przedostatniej sesji w Kłobucku padło ostrzeżenie, że brak zapewnienia wymaganego przejazdu może w skrajnym przypadku zagrozić funkcjonowaniu całego targowiska.
Problem drogi przeciwpożarowej był trzecim z zaleceń będących następstwem kontroli targowiska przez komisję rewizyjną. Dwa wcześniejsze dotyczyły częstotliwości sprawdzania uiszczania opłaty targowej oraz przygotowania graficznego planu stanowisk. Wokół nich pojawiło się znacznie więcej kontrowersji i odmienne oceny sposobu funkcjonowania obiektu.

– Zespół kontrolny stwierdził brak możliwości przejazdu z ulicy Rómmla do ulicy Szkolnej w dni targowe. Droga oznaczona jako przeciwpożarowa – poinformował przewodniczący komisji.
W przeciwieństwie do dwóch pozostałych zaleceń pokontrolnych, o których informowaliśmy wcześniej, a które wywołały podczas obrad długie dyskusje i różnice zdań pomiędzy częścią radnych a burmistrzem, w tym przypadku sporu nie było. Jerzy Zakrzewski poinformował, że nie zgłasza uwag, a uchwałę poparło wszystkich 12 głosujących radnych.
Znacznie mocniej problem wybrzmiał jednak później, podczas wolnych wniosków. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że zapewnienie przejezdności nie jest wyłącznie kwestią uporządkowania stanowisk handlowych. Chodzi przede wszystkim o spełnienie wymagań przeciwpożarowych.
– Zgodnie z przepisami, wyrokami sądowymi trzy metry przejezdnej drogi musi być dla straży pożarowej – mówił.

Jego zdaniem sytuacji nie powinno się bagatelizować również ze względu na możliwe skutki ewentualnej kontroli. Radny wskazał scenariusz znacznie poważniejszy niż konieczność przesunięcia pojedynczego stoiska czy zmiany organizacji handlu.

– Konsekwencja w drugą stronę może być taka, że gdyby straż pożarna przyjechała na kontrolę, to może zrobić, kolokwialnie mówiąc, takie kuku, że zamknąć całe targowisko, bo nie mamy spełnionych wymagań przeciwpożarowych. Wtedy by się zaczął dramat, bo nie jedną osobę musimy przesunąć, tylko zamknąć w ogóle wszystkich – ostrzegał.

Krzepice
Wynagrodzenie burmistrza podzieliło samorządowców. Niemal połowa radnych nie poparła uchwały
Ustalenie wynagrodzenia burmistrza Krzepic wyraźnie podzieliło radnych podczas sierpniowej sesji. Uchwała została przyjęta zaledwie siedmioma głosami „za”. Trzech samorządowców opowiedziało się przeciwko, a kolejnych trzech wstrzymało się od głosu. Co ciekawe, mimo tak dużej różnicy zdań podczas obrad nie odbyła się żadna dyskusja, która pozwoliłaby mieszkańcom poznać argumenty poszczególnych stron.
Projekt uchwały dotyczącej wynagrodzenia burmistrza nie został szerzej omówiony przed głosowaniem. W tej części sesji nie przedstawiono szczegółowo wysokości poszczególnych składników wynagrodzenia ani nie wyjaśniono powodów, dla których rada zajmowała się tą kwestią. Odczytano natomiast wyniki wcześniejszych głosowań w komisjach. Już na tym etapie było widać, że propozycja nie ma jednoznacznego poparcia.

W komisji rolnictwa pozytywną opinię poparło trzech radnych, a jeden zagłosował przeciw. Identyczny wynik odnotowano w komisji oświaty. W rewizyjnej za projektem opowiedziało się trzech członków, natomiast dwóch było przeciw. Najbardziej zdecydowane stanowisko zajęła komisja skarg, wniosków i petycji. Tam projekt nie uzyskał ani jednego głosu poparcia.
Mimo tak wyraźnego sprzeciwu części radnych na sesji nikt nie zabrał głosu, aby wyjaśnić zastrzeżenia wobec projektu. Nie przedstawiono również argumentów przemawiających za przyjęciem proponowanych warunków wynagradzania burmistrza.
Ostateczne głosowanie potwierdziło podział w radzie. Uchwałę poparło siedmiu radnych, trzech zagłosowało przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu.

Miesięczne wynagrodzenie burmistrza Krzepic, zgodnie z uchwałą, ustalono więc na poziomie 21,07 tys. zł brutto. Na tę kwotę składa się 11,1 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego, 3,4 tys. zł dodatku funkcyjnego, 2,22 tys. zł dodatku za wysługę lat oraz 4,35 tys. zł dodatku specjalnego, stanowiącego 30 proc. łącznej kwoty wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego.

Lipie
Profilaktyka bez skierowania. W Lipiu będzie można zrobić badania i porozmawiać ze specjalistami
Bezpłatne badania, konsultacje ze specjalistami i sporo praktycznej wiedzy w jednym miejscu. 12 października w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Lipiu odbędzie się wydarzenie „Profilaktyka ma znaczenie”, przygotowane z myślą o mieszkańcach całej gminy.
Akcja potrwa od godz. 9.00 do 14.00. Na miejscu będzie można skorzystać m.in. z pomiaru poziomu glukozy, ciśnienia tętniczego czy analizy składu ciała. Zaplanowano także badania dermatoskopowe, konsultacje pielęgniarskie, porady dietetyka klinicznego i farmaceuty, a także instruktaż samobadania piersi i jąder z wykorzystaniem fantomów edukacyjnych.
Ważną częścią wydarzenia będą również działania profilaktyczne przygotowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Uczestnicy dowiedzą się, jak korzystać z dostępnych programów badań, aplikacji mojeIKP, Internetowego Konta Pacjenta czy centralnej e-rejestracji. Nie zabraknie również edukacji dotyczącej zdrowego odżywiania i higieny jamy ustnej.

Na terenie szkoły pojawią się ponadto Cytobus i Dentobus. Mieszkanki będą mogły skorzystać z bezpłatnej cytologii płynnej, a młodzież szkolna z usług mobilnego gabinetu stomatologicznego.
Swoje stoiska przygotują m.in. KRUS, NFZ, ZUS, Śląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, policja, straż pożarna, sanepid, urząd pracy i miejscowy ZOZ. Organizatorzy przewidzieli również warsztaty decoupage oraz prezentacje i konkursy dotyczące bezpieczeństwa pracy w gospodarstwie rolnym.
Wydarzenie ma połączyć profilaktykę zdrowotną z edukacją i praktycznymi poradami. Dla mieszkańców będzie to okazja, by w ciągu kilku godzin sprawdzić podstawowe parametry zdrowotne, porozmawiać ze specjalistami i dowiedzieć się, z jakich badań oraz programów profilaktycznych można korzystać na co dzień.

Wręczyca Wielka
Odnowione boisko w Grodzisku już otwarte. Inwestycja miała po drodze kilka zakrętów
Mieszkańcy Grodziska mogą już korzystać z odnowionego boiska wielofunkcyjnego. Najważniejszą zmianą jest nowa nawierzchnia ze sztucznej trawy, która zastąpiła dotychczasowe, mocno zużyte podłoże. Inwestycja została zakończona i oficjalnie oddana do użytkowania, choć wcześniej jej realizacja nie przebiegała bez problemów.
Modernizacja obiektu była planowana już w 2025 roku. Gmina liczyła wówczas na wsparcie z konkursu „Inicjatywa Sołecka”, jednak wniosek nie otrzymał dofinansowania. Samorząd nie zrezygnował jednak z przedsięwzięcia i zdecydował się sfinansować je z własnych środków oraz funduszu sołeckiego.
Najważniejszym elementem zadania był zakup i montaż nowej nawierzchni ze sztucznej trawy. Po zakończeniu prac boisko zyskało zupełnie nowy wygląd i znacznie lepsze warunki do uprawiania sportu.

Z obiektu będą mogli korzystać przede wszystkim mieszkańcy miejscowości, dzieci i młodzież, ale także wszyscy, którzy wykorzystują tę przestrzeń rekreacyjnie.
Otwarcie obiektu miało uroczysty charakter. W wydarzeniu uczestniczyli mieszkańcy i zaproszeni goście, a całość uświetnił występ mażoretek z Gminnego Ośrodka Kultury we Wręczycy Wielkiej.

Kłobuck
Baczyńskiego ponownie z szansą na przebudowę. Projekt zmieniono, żeby ograniczyć wycinkę drzew
Ulica Baczyńskiego w Kłobucku ponownie może doczekać się przebudowy. Gmina złożyła wniosek o dofinansowanie inwestycji, wykorzystując przygotowaną wcześniej dokumentację i posiadane pozwolenie. Projekt nie pozostał jednak bez zmian. Po wcześniejszych zastrzeżeniach mieszkańców samorząd ograniczył zakres planowanej wycinki drzew. Na razie nie wiadomo jednak, czy pieniądze uda się pozyskać. Burmistrz Jerzy Zakrzewski przestrzegał przed przedwczesnym ogłaszaniem sukcesu.
Do sprawy podczas przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku wrócił jeden z radnych, który pytał zarówno o aktualny zakres przedsięwzięcia, jak i przewidywany termin rozstrzygnięcia naboru. Z informacji przekazanych przez kierownika Piotra Halickiego wynika, że wynik powinien być znany jeszcze w tym roku, choć terminy mogą się zmienić. Burmistrz studził jednak oczekiwania związane z samym faktem ponownego ubiegania się o środki.
Gmina zdecydowała się zachować formalnie charakter inwestycji jako przebudowy. Ma to istotne znaczenie, ponieważ program, z którego Kłobuck chce otrzymać pieniądze, nie pozwala na dofinansowanie zadania ograniczonego wyłącznie do remontu. Samorząd wykorzystuje więc posiadaną już dokumentację i pozwolenie, aby ponownie powalczyć o zewnętrzne środki. Jednocześnie władze miasta zmodyfikowały rozwiązania, które wcześniej wzbudzały zastrzeżenia lokalnej społeczności. Jednym z najbardziej drażliwych elementów była ingerencja w istniejącą zieleń.
– Oczywiście wzięliśmy pod uwagę ograniczenie pewnych elementów, na które zwracali uwagę mieszkańcy, o których też rozmawialiśmy, czyli ograniczenie wycinki drzew – poinformował burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Baczyńskiego nie jest jedyną ulicą, na którą Kłobuck próbuje obecnie zdobyć dofinansowanie. Samorząd złożył także wniosek dotyczący ulicy Jasnej. Oba zadania trafiły do dwóch różnych programów, co daje miastu dwie niezależne szanse na pozyskanie pieniędzy. Zakrzewski liczy, że jeszcze przed końcem roku sytuacja będzie na tyle jasna, by przesądzić, które z inwestycji będzie można wpisać do przyszłorocznych planów.

– W tym roku myślę, że będziemy wiedzieć już na tyle dużo, żeby powiedzieć, że ta inwestycja w przyszłym roku będzie mogła być realizowana, tak jedna, jak i druga – mówił.

Krzepice
PSZOK znacznie droższy niż zakładała gmina. Najtańsza oferta o około trzysta tysięcy ponad budżetem
Plany rozbudowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Krzepicach natrafiły na finansową przeszkodę. Wszystkie oferty złożone w przetargu przekroczyły możliwości samorządu. Nawet najtańsza była o około 300 tys. zł wyższa od zabezpieczonego budżetu, dlatego gmina nie zamierza dokładać pieniędzy i ponowi postępowanie.
O wynikach przetargu radni dowiedzieli się podczas ostatniej sesji. Do postępowania zgłosiło się czterech wykonawców, ale żadna z propozycji nie zmieściła się w kwocie, którą Krzepice mają obecnie do dyspozycji.
– Ogłosimy drugi przetarg, dlatego że wpłynęły cztery oferty. Rozbieżność od 1,7 mln zł do 3,1 mln zł. My mamy tam 1,4 mln zł – usłyszeli samorządowcy.
Miejscowi urzędnicy nie zdecydowali się na zwiększenie środków i wybór najtańszego wykonawcy. W przeciwieństwie do części innych inwestycji gmina nie jest w tym przypadku pod presją bardzo krótkiego terminu, dlatego chce jeszcze raz sprawdzić rynek.

Popów
Popów uchwalił plan ogólny, a w nim mniej miejsca pod domy. Lasy i tereny zalewowe blokują zabudowę
Gmina Popów ma plan ogólny, ale jego przyjęcie poprzedziła długa dyskusja o konsekwencjach nowych zasad planowania przestrzennego. Najwięcej emocji wzbudziły działki, które mimo wcześniejszych zapisów studium nie znalazły się w całości w strefach umożliwiających zabudowę. Problem dotyczy między innymi Florianowa, Rębielic Królewskich i Brzózek.
Plan ogólny obejmuje cały obszar gminy i w kolejnych latach będzie jednym z najważniejszych dokumentów wpływających na jej rozwój przestrzenny. Przy jego opracowywaniu uwzględniono istniejące zagospodarowanie, miejscowe plany, infrastrukturę oraz uwarunkowania transportowe, techniczne i społeczne. Dyskusja przed głosowaniem pokazała jednak przede wszystkim praktyczne skutki nowych przepisów dla właścicieli gruntów.
Jednym z przykładów była działka nr 94 we Florianowie. Jej właścicielka zwróciła uwagę, że nieruchomość wcześniej znajdowała się w studium na obszarze przeznaczonym pod zabudowę. Podkreślała przy tym, że działka leży przy drodze i ma dostęp do infrastruktury.
– Do tej pory była uwzględniona w projekcie studium jako działka budowlana. Jest położona przy drodze, przy której doprowadzona jest kanalizacja, prąd, są tam wszystkie media i nagle okazało się, że będzie to pole orne. Z czego to wynika? – pytała.
Projektantka wyjaśniła, że możliwość zabudowy zachowano jedynie na części nieruchomości od strony drogi. Kluczowe okazały się jednak przyczyny ograniczenia terenów mieszkaniowych w całej gminie. Jak tłumaczyła, nowe przepisy są w tym zakresie znacznie bardziej restrykcyjne niż zasady obowiązujące przy sporządzaniu studium.
– Jak się porówna plan ogólny ze studium, to w zakresie terenów mieszkaniowych plan ogólny ma mniejsze zasięgi – mówiła.
Po kolejnych pytaniach wskazała wprost, że nie było możliwości przeniesienia do nowego dokumentu wszystkich dotychczasowych obszarów przewidzianych pod budownictwo.
– Po prostu tamte tereny były znacznie większe. Nie ma możliwości w tej chwili wyznaczenia dokładnie tych samych terenów – podkreśliła.

Jak wyjaśniono podczas sesji, ograniczenia wynikają przede wszystkim ze zmiany przepisów i nowych zasad bilansowania terenów przeznaczonych pod zabudowę. Znaczenie mają również prognozy demograficzne oraz powierzchnia terenów już zagospodarowanych. Tym samym wcześniejsze zapisy studium nie dawały gwarancji, że dana nieruchomość otrzyma analogiczne przeznaczenie w planie ogólnym.

Podobne problemy pojawiły się w innych częściach gminy. W Rębielicach Królewskich pytano o brak możliwości wyznaczenia określonych stref przy części ulic. W tym przypadku na przeszkodzie stanęły między innymi udokumentowane złoża, tereny szczególnego zagrożenia powodziowego oraz grunty leśne.
Jeszcze więcej emocji wzbudziła sytuacja w Brzózkach. Właściciel dwóch działek zabiegał o zmianę ich przeznaczenia, argumentując, że nieruchomości znajdują się pomiędzy istniejącą zabudową. Problemem okazało się jednak ich formalne oznaczenie jako las. Projektantki wskazywały, że w ramach planu ogólnego nie można po prostu przeznaczyć takich gruntów pod zabudowę.

Mimo zgłaszanych zastrzeżeń większość rady zdecydowała się przyjąć dokument. Za uchwaleniem planu ogólnego zagłosowało 13 radnych, dwóch było przeciw. Tym samym gmina zakończyła jeden z najważniejszych etapów dostosowywania swojej polityki przestrzennej do nowych przepisów, choć przebieg sesji pokazał, że dla części właścicieli gruntów nowe zasady oznaczają ograniczenie dotychczasowych możliwości inwestycyjnych.
Kłobuck
Najtańsza oferta i tak za droga. Kłobuck musi dołożyć do ważnej inwestycji
W kilku miejscach gminy Kłobuck trwają lub przygotowywane są kolejne inwestycje infrastrukturalne. Samorząd podpisał umowę na przebudowę ulicy Strażackiej w Łobodnie, zamówił projekt dla ulicy Ogrodowej w Kamyku i kupuje samochody ratowniczo-gaśnicze. Więcej pieniędzy niż wcześniej zakładano będzie natomiast potrzeba na modernizację Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku.
Informacje o realizowanych przedsięwzięciach przedstawił burmistrz Kłobucka podczas sesji rady miejskiej 30 września. W Zakrzewie kontynuowana jest budowa pierwszego etapu kanalizacji. Roboty prowadzone są również na osiedlu Smugi II, gdzie powstają drogi wraz z kanalizacją deszczową. To trzeci etap przedsięwzięcia.
Samorząd podpisał już umowę dotyczącą drugiego etapu przebudowy ulicy Strażackiej w Łobodnie. Wartość zamówienia to blisko 2,8 mln zł. Wykonawca ma czas na zakończenie robót do 8 października.
Kolejna inwestycja przygotowywana jest w Kamyku. Gmina zawarła umowę na opracowanie dokumentacji projektowej przebudowy ulicy Ogrodowej. Jej wartość wynosi ponad 83,5 tys. zł. Projekt ma być gotowy do końca listopada.
Największym problemem finansowym pozostaje planowana modernizacja i doposażenie Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku. W drugim postępowaniu przetargowym wpłynęło pięć ofert. Ich ceny wahają się od niespełna 4,9 mln zł do blisko 7,7 mln zł, podczas gdy na realizację zamówienia zabezpieczono około 3,38 mln zł.
Gmina wybrała najtańszą ofertę, ale jej cena jest o blisko 1,5 mln zł wyższa od kwoty przeznaczonej wcześniej na inwestycję. Aby możliwe było podpisanie umowy, konieczne jest więc zwiększenie wydatków w budżecie. Odpowiedni projekt uchwały przygotowano na wrześniową sesję rady miejskiej. Po zawarciu umowy wykonawca będzie miał osiem miesięcy na przeprowadzenie prac.

Zakończyła się natomiast niewielka, ale istotna inwestycja na placu zabaw w Rybnie. Wykonano tam przyłącza wodociągowe i kanalizacyjne wraz ze zbiornikiem na ścieki. Roboty kosztowały ponad 41,6 tys. zł.

Samorząd inwestuje również w wyposażenie miejscowych jednostek ochotniczej straży pożarnej. Ogłoszono postępowanie na dostawę lekkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Kamyk. Otwarcie ofert zaplanowano na 1 października.

Znacznie większy pojazd trafi do druhów z Libidzy. Gmina podpisała już umowę na zakup średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego za ponad 1,2 mln zł. Zgodnie z umową pojazd ma zostać dostarczony do 20 listopada.
Kłobuck
Duże wzmocnienie dla kłobuckich druhów. Do trzech jednostek trafi nowoczesny sprzęt
Trzy jednostki ochotniczej straży pożarnej z gminy Kłobuck otrzymają nowy sprzęt ratowniczo-gaśniczy. Samorząd pozyskał na ten cel 326 tys. zł dofinansowania ze środków unijnych. Łączna wartość przedsięwzięcia przekracza 410 tys. zł.
Projekt mający na celu wzmocnienie służb ratowniczych w gminie obejmie jednostki OSP Kłobuck, OSP Biała oraz OSP Łobodno. Wszystkie należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.
Nowoczesny sprzęt, w który zostaną wyposażeni druhowie ma usprawnić prowadzenie akcji oraz zwiększyć możliwości jednostek podczas zdarzeń wymagających szybkiej i skutecznej interwencji.
Całkowita wartość projektu wynosi ponad 410 tys. zł, z czego 326 tys. zł stanowi pozyskane dofinansowanie. Środki zewnętrzne pokryją więc blisko 80 proc. kosztów przedsięwzięcia.

Władze samorządowe podkreślają, że zakup wyposażenia ma znaczenie nie tylko dla skuteczności prowadzonych działań, ale również dla bezpieczeństwa samych strażaków. Jednostki OSP uczestniczą bowiem w akcjach związanych m.in. z pożarami, wypadkami, miejscowymi zagrożeniami czy skutkami gwałtownych zjawisk pogodowych.
– To inwestycja nie tylko w sprzęt, ale przede wszystkim w ludzi, którzy każdego dnia są gotowi pomagać innym – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski.

Kłobuck
Kłobuck z dofinansowaniem na ekopracownię. Przy „Trójce” powstanie ogród sensoryczny
Szkoła Podstawowa nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku znalazła się w gronie laureatów tegorocznej edycji konkursu „Ekopracownia pod chmurką”. Placówka otrzyma 70 tys. zł dofinansowania na stworzenie przestrzeni edukacyjnej, której najważniejszym elementem będzie ogród sensoryczny.
Kłobucka szkoła jest jednym z 95 laureatów IV edycji konkursu „Ekopracownia pod chmurką 2026”, organizowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Konkurs wspiera tworzenie przyszkolnych przestrzeni przeznaczonych do prowadzenia zajęć z zakresu nauk przyrodniczych, biologii, ekologii i ochrony środowiska.
Projekt przygotowany przez Szkołę Podstawową nr 3 nosi nazwę „Ekopracownia pod chmurką w SP nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku – Sensoryczny Ogród”. Przyznane dofinansowanie w wysokości 70 tys. zł pokryje większość kosztów inwestycji. Jej całkowita wartość wynosi 87,5 tys. zł.
Nowa przestrzeń ma umożliwić prowadzenie lekcji poza budynkiem szkoły. Uczniowie będą mogli wykonywać doświadczenia, prowadzić obserwacje przyrodnicze oraz zdobywać wiedzę poprzez bezpośredni kontakt z otoczeniem. W ramach przedsięwzięcia zaplanowano między innymi utworzenie ogrodu sensorycznego i wiaty edukacyjnej. Pojawią się również pomoce dydaktyczne, gry oraz tablice informacyjne.

Podczas uroczystego podsumowania tegorocznej edycji konkursu Kłobuck reprezentowali burmistrz Jerzy Zakrzewski oraz dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Paweł Kotkowski.
– Realizacja projektu pozwoli placówce poszerzyć możliwości prowadzenia zajęć przyrodniczych i ekologicznych. Powstająca przy szkole ekopracownia ma służyć nie tylko zdobywaniu wiedzy, ale również rozwijaniu zainteresowań uczniów poprzez obserwację, doświadczenia i samodzielne odkrywanie zjawisk zachodzących w przyrodzie – mówi burmistrz Zakrzewski.

Popów
Staw wykopał, las wyciął, wodę doprowadził. Teraz plan ogólny może pokrzyżować dalsze zamiary mieszkańca
Miał powstać teren rekreacyjny, który przyciągałby ludzi do Rębielic Królewskich. Mieszkaniec przekonywał podczas ostatniej sesji Rady Gminy Popów, że wykonał już szereg kroków – uzyskał zgodę na staw, wycinkę lasu i doprowadzenie wody. Teraz obawia się, że zapisy planistyczne utrudnią rozwinięcie przedsięwzięcia. Problemem są nie tylko ograniczenia dotyczące nowych terenów pod zabudowę, ale również zagrożenie powodziowe.
Dyskusja pojawiła się przy okazji uchwalania planu ogólnego gminy. Mieszkaniec chciał przede wszystkim ustalić, czy przepisy pozwalają rozróżnić klasyczną zabudowę od terenów przeznaczonych wyłącznie na rekreację.
Projektantka planu wyjaśniła, że możliwości są ograniczone. Zabudowa rekreacji indywidualnej i letniskowej jest w planie ogólnym powiązana z zabudową jednorodzinną, a powierzchnia takich terenów podlega ustawowym limitom.
Mieszkaniec przekonywał jednak, że jego zamierzenie ma inny charakter. Nie planuje osiedla ani typowej zabudowy mieszkaniowej.
– Nie występuję o zabudowę na tym terenie, tylko chcę stworzyć tam po prostu teren rekreacji, bez budynków. Mogą być jakieś place zabaw, altanki. Dostałem zezwolenie na wykopanie takiego stawu kanałowego pod kątem pływania dla dzieci od Wód Polskich. Dostałem zezwolenie od Lasów Państwowych na wycinkę lasów, które wyciąłem. Dostałem z gminy zezwolenie na doprowadzenie na te tereny wody – wyliczał.
Właściciel argumentował, że skoro poniósł już wysiłek związany z przygotowaniem terenu i uzyskaniem kolejnych zgód, chciałby mieć możliwość kontynuowania inwestycji. Jego zdaniem przedsięwzięcie mogłoby również zwiększyć atrakcyjność miejscowości.

– Natomiast w pewnym sensie utrudnia mi się dalsze moje projekty, żeby po prostu to wszystko urealnić w całość, żeby nie tylko jeździć do Zakopanego czy na Mazury, czy nad morze, tylko do Rębielic, gdzie z 300 rolników zostało 4 rolników – mówił.
W dyskusji pojawił się także wątek zmian zachodzących na terenach wiejskich. Mieszkaniec zwracał uwagę na rozwój instalacji fotowoltaicznych, zestawiając go z problemami dotyczącymi własnego pomysłu rekreacyjnego.
– Czy fotowoltaika według państwa to jest rekreacja? – pytał.

Projektantka wskazywała jednak, że nawet przedsięwzięcie określane jako rekreacyjne trudno w praktyce całkowicie oddzielić od zabudowy. Przy korzystaniu z takiego miejsca przez większą liczbę osób pojawia się potrzeba stworzenia zaplecza.
– Trudno sobie też wyobrazić do końca teren rekreacji bez żadnej zabudowy. Bez żadnej zabudowy, bo wiadomo, że jak ktoś przyjeżdża, to powinny być i sanitariaty, i woda, i tak dalej. Nie ma rekreacji bez żadnej zabudowy – odpowiadała.
Jeszcze poważniejszą przeszkodą mogą być uwarunkowania przeciwpowodziowe. Część terenów w Rębielicach Królewskich znajduje się bowiem w dolinie i może być objęta szczególnym zagrożeniem powodziowym. W takim przypadku swoboda gminy przy konstruowaniu planu jest mocno ograniczona.

Jak tłumaczyła projektantka, przy uzgadnianiu planu ogólnego Wody Polskie szczegółowo analizują takie obszary i mogą zażądać wycofania stref pozwalających na inwestowanie.
– W przypadku planu ogólnego i uzgadniania planu ogólnego z Wodami Polskimi nie ma już takiej możliwości. Wody Polskie na terenach szczególnego zagrożenia powodziowego odmawiają uzgodnienia takiego planu, sprawdzają miejsce po miejscu i piszą, w którym miejscu należy się wycofać – wyjaśniała.
Jednocześnie uspokajała, że plan ogólny nie przekreśla tego, co zostało wcześniej legalnie wykonane.
– Jeżeli pan to zrobił na podstawie przepisów czy jakichś pozwoleń na budowę, no to to będzie funkcjonować. Przecież ten plan w żaden sposób nie uniemożliwia funkcjonowania tego, co już funkcjonuje, co jest – zaznaczyła.

-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa3 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę







