Obserwuj nas

Myszków

Ostra wymiana między radnymi na sesji: Nie podaje mi ręki, nie odpowiada „dzień dobry”

fot. Urząd Miasta Myszków/Screenshot

Opublikowany

,

Końcówka ostatniej sesji rady miasta zamieniła się w ostrą dyskusję o miejskich opłatach, stowarzyszeniach sportowych i stylu prowadzenia lokalnej polityki. Spór o przekazanie burmistrzowi kompetencji do ustalania cenników szybko wyszedł poza kwestie formalne. Na sali padły zarzuty o bezprawność działań, manipulowanie przekazem, populizm, a nawet osobiste pretensje dotyczące wzajemnego traktowania się radnych.

Radny Tadeusz Bartnik w ostrym wystąpieniu zakwestionował dotychczasowy sposób pobierania opłat i przekonywał, że rada nie powinna oddawać burmistrzowi tak szerokiego uprawnienia, przynajmniej w zakresie dotyczącym MOSiR-u i organizacji sportowych. Radny mówił o poważnych konsekwencjach dla miasta oraz o obciążeniach, które jego zdaniem uderzają w stowarzyszenia.

– Zadawałem wiele pytań dotyczących tego, na jakiej zasadzie były do tej pory pobierane środki od wszystkich podmiotów, skoro nie było delegacji, która w tej chwili ma być przegłosowana. W sposób bezprawny pobrano od nas blisko 100 tys. zł od naszego stowarzyszenia – stwierdził Tadeusz Bartnik.

Radny podnosił, że sprawa nie została przepracowana przez komisję sportu, choć to właśnie środowisko sportowe jest jednym z głównych użytkowników miejskiej infrastruktury. Apelował, aby to rada zachowała wpływ na wysokość stawek wobec stowarzyszeń.

– Dlatego proszę, żebyście państwo przede wszystkim głosowali przeciwko, żebyśmy zostawili tę kompetencję w swoich ramach po to, żebyśmy to my decydowali o tym, jak należy szanować podmioty w tym mieście – mówił Bartnik.

Burmistrz Włodzimierz Żak odpierał zarzuty, wskazując, że projekt uchwały ma przede wszystkim uporządkować zasady ustalania opłat i zapewnić sprawność organizacyjną.

– Jeżeli nawet wielokrotnie użyjemy słowa „bezprawne”, nie musi oznaczać to, że to jest zgodne z prawdą. Po drugie, proponujemy państwu taką uchwałę, która uporządkuje sposób ustalania opłat – odpowiadał.

Włodarz sugerował również, że sprzeciw radnego koncentruje się głównie na obszarze, który dotyczy stowarzyszenia reprezentowanego przez Bartnika. Ten zareagował ostro, zarzucając burmistrzowi manipulowanie przekazem i przekonywał, że występuje w imieniu szerszego środowiska sportowego.

– Błędnie pan to odczytuje, zgodnie z pana zasadą manipulowania przekazem, który pan ma, ponieważ ja reprezentuję nie tylko swoje stowarzyszenie, ale przede wszystkim wszystkie stowarzyszenia, o które biję się przez lata – odpowiedział radny.

Do dyskusji włączył się Tomasz Szlenk. Przyznał, że temat kosztów ponoszonych przez kluby sportowe wymaga rozmowy, ale jednocześnie przestrzegał przed przenoszeniem szczegółowego ustalania cenników na forum rady. Jego zdaniem mogłoby to prowadzić do politycznej licytacji stawek. Radny wskazał przy tym, że możliwym rozwiązaniem mogłoby być zwiększenie bonifikat dla stowarzyszeń sportowych. Burmistrz nie złożył w tej sprawie jednoznacznej deklaracji, ale dopuścił możliwość analizy tego rozwiązania.

– Nie wykluczam, że ta bonifikata będzie większa. Jednak proszę nie trzymać tego jako wiążące. Tylko wysyłam pozytywny sygnał, że jeżeli będzie ku temu jakiś margines, to go wykorzystamy – mówił Żak.

Spór o opłaty szybko przerodził się w szerszą awanturę o styl prowadzenia debaty i wzajemne traktowanie radnych. Beata Pochodnia zarzuciła Tadeuszowi Bartnikowi, że jego wypowiedzi wychodzą poza merytoryczną krytykę i uderzają personalnie w innych członków rady.

– Nikt z nas nie ma prawa wobec innych osób używać argumentów, że inni radni to nie szanują kogoś lub jakiejś grupy. Po prostu takiej rzeczy się nie robi i trzeba brać odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada – podkreślała Pochodnia.

Radna nazwała część wypowiedzi Bartnika populizmem i „teoriami spiskowymi”. W odpowiedzi samorządowiec zarzucił jej wprowadzanie polityki do rady miasta oraz przypomniał kilka innych spraw, które jego zdaniem pokazują szerszy problem w funkcjonowaniu miasta. Wymieniał między innymi Galerię Kupiecką Oczko, MTBS, kwestie osób z niepełnosprawnościami i miejskie cenniki.

W kolejnym wystąpieniu burmistrz odniósł się do sprawy MTBS i galerii. Zaapelował do Bartnika o ostrożność w publicznym formułowaniu ocen, wskazując, że jego wypowiedzi mogą być sprzeczne z interesem miejskiej spółki.

Najbardziej personalny fragment dyskusji dotyczył relacji między Bartnikiem a Pochodnią. Radna stwierdziła, że sposób, w jaki radny odnosi się do niej od początku kadencji, jest dla niej przykładem szerszego problemu w kulturze debaty na sali sesyjnej. Nie ograniczyła się przy tym wyłącznie do sporu o wypowiedzi podczas posiedzeń. Wprost wskazała, że Bartnik jej nie wita i nie podaje ręki.

– Szanowni państwo, mieliście pełny obraz tego, jak pan radny Tadeusz Bartnik traktuje innych radnych, w tym traktuje mnie w zasadzie od pierwszego posiedzenia tej kadencji rady miasta, kiedy to nie podaje mi ręki, nie odpowiada „dzień dobry” – mówiła Beata Pochodnia.

Radna odniosła się również do wcześniejszych zarzutów dotyczących osób z niepełnosprawnościami. Przekonywała, że sugestie Bartnika mijają się z rzeczywistością, przypominając działania samorządu w tym zakresie, w tym utworzenie szkoły specjalnej oraz sprawy związane z transportem dzieci.

– Wystosowanie wobec mnie argumentów, że nie dbam o osoby i dzieci niepełnosprawne, no jest, proszę państwa, no jak kulą w płot, panie radny. Jak kulą w płot – mówiła Pochodnia.

W jej ocenie Bartnik zbyt często przedstawia własne przekonania jako jedyną słuszną ocenę sytuacji. Podkreślała, że różnice zdań są naturalnym elementem pracy rady, ale nie powinny prowadzić do nieustannego oskarżania innych.

– Panu radnemu się wydaje, że jest nieomylny, ma rację we wszystkim, a jego spostrzeżenia są najtrafniejsze. I tak się często składa, że tak jak sam pan powiedział, jest pan z tym sam. I to naprawdę powinno dać do myślenia – stwierdziła radna.

Tadeusz Bartnik odpowiedział, że nie przypomina sobie sytuacji, w której Beata Pochodnia miałaby podawać mu rękę albo mówić „dzień dobry”. Jego odpowiedź dodatkowo podgrzała atmosferę, bo zamiast wyciszyć spór, przeniosła go jeszcze mocniej na poziom wzajemnych ocen. Samorządowiec dodał także uwagę dotyczącą kultury osobistej, która zabrzmiała jak kolejna osobista szpila pod adresem radnej.

– A co do grzeczności i kultury, to źródła, z których ja czerpałem, są na pewno dla pani nieosiągalne – mówił Bartnik.

Przewodniczący rady próbował zakończyć tę wymianę zdań i sprowadzić obrady z powrotem do porządku sesji. Zaapelował, by osobiste animozje nie dominowały nad pracą rady.

– Panie radny, jeszcze raz proszę, żeby pan zakończył tę dyskusję – zwrócił się do Bartnika przewodniczący Norbert Jęczalik.

Ostatecznie uchwała powierzająca burmistrzowi uprawnienia do ustalania opłat została przyjęta zwykłą większością głosów.

Po najostrzejszej części sesji radni wrócili do kolejnych punktów porządku. Przyjęto między innymi uchwały dotyczące dzierżaw, nazw ulic Porzeczkowej i Porcelanowej, dotacji dla niepublicznych szkół oraz programu profilaktyki alkoholowej i przeciwdziałania narkomanii. Dyskusja pojawiła się jeszcze przy uchwale dotyczącej wydzierżawienia nieruchomości na czas dłuższy niż trzy lata. Burmistrz sprostował jednak, że rada nie głosuje nad konkretną firmą, lecz nad możliwością ogłoszenia przetargu.

W części wniosków i oświadczeń głos zabrał radny Jerzy Woszczyk, który zwrócił uwagę na pogarszający się stan osiedla przy ulicy Wolności. Wskazywał na degradację infrastruktury i potrzebę objęcia tego obszaru działaniami rewitalizacyjnymi.

– Chciałem tylko przypomnieć, że to osiedle ulega coraz większej degradacji chyba sowieckiej. Wszyscy z tego zdajemy sprawę. Stan chodników jest fatalny – mówił Woszczyk.

Radny poruszył również problem jakości wody po awariach sieci. Wskazywał, że mieszkańcy skarżą się na sytuację, w której płacą nie tylko za wodę nienadającą się do użytku, ale również ponoszą koszty ścieków.

Myszków

Dziki coraz częściej pojawiają się w Myszkowie. Funkcjonariusze straży miejskiej apelują o ostrożność

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Straż Miejska w Myszkowie ponownie zwróciła się do mieszkańców z apelem o zachowanie szczególnej ostrożności w związku z licznymi zgłoszeniami dotyczącymi obecności dzików na terenie miasta. Służby przypominają, by nie zbliżać się do zwierząt, nie dokarmiać ich oraz właściwie zabezpieczać miejsca gromadzenia odpadów.

Obecność dzików w pobliżu zabudowań może budzić niepokój, szczególnie wśród rodziców małych dzieci oraz właścicieli psów i kotów. Strażnicy zalecają unikanie miejsc, w których zauważono zwierzęta, a w przypadku spotkania z dzikiem zachowanie spokoju i bezpiecznego dystansu.

Jednym z najważniejszych zaleceń jest niedokarmianie dzikich zwierząt. Pozostawiane resztki jedzenia mogą przyciągać je w pobliże domów, placów zabaw, chodników i terenów rekreacyjnych. Podobny skutek może mieć niewłaściwe zabezpieczenie wiat śmietnikowych oraz pojemników na odpady.

Funkcjonariusze apelują, aby mieszkańcy nie pozostawiali żywności w miejscach do tego nieprzeznaczonych i dbali o zamykanie pojemników na śmieci. Ograniczenie łatwego dostępu do pożywienia może zmniejszyć częstotliwość pojawiania się dzików na terenach zamieszkałych.

Strażnicy podkreślają jednocześnie, że dziki zazwyczaj unikają kontaktu z człowiekiem i rzadko zachowują się agresywnie. Niebezpieczna reakcja może jednak wystąpić, gdy zwierzę poczuje się zagrożone, osaczone lub będzie bronić młodych.

– W przypadku zauważenia dzika nie należy wykonywać gwałtownych ruchów, podchodzić do niego ani próbować go przepędzać. Szczególną ostrożność powinni zachować właściciele psów, które należy trzymać na smyczy i nie dopuszczać do kontaktu z dzikimi zwierzętami – ostrzegają mundurowi.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

26-latek prowadził pod wpływem narkotyków. W aucie czekała kolejna niespodzianka

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Myszkowscy policjanci zatrzymali 26-letniego kierowcę audi, który miał prowadzić samochód pod wpływem amfetaminy. Podczas kontroli funkcjonariusze znaleźli przy nim narkotyki odpowiadające około 80 porcjom dilerskim. Okazało się również, że mężczyzna posiada aktywny zakaz prowadzenia pojazdów.

Do zatrzymania doszło podczas kontroli drogowej przeprowadzonej przez funkcjonariuszy wydziału kryminalnego. Zachowanie kierowcy wzbudziło podejrzenia policjantów, ponieważ jego stan psychofizyczny wskazywał, że może znajdować się pod wpływem alkoholu lub innej substancji.

Badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu w organizmie 26-latka. Kolejny test, wykonany przy użyciu narkotestera, dał jednak wynik pozytywny na obecność amfetaminy. Mężczyźnie pobrano również krew do dalszych badań laboratoryjnych.

Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy kierowcy woreczek strunowy z białym proszkiem. Wstępne badanie wykazało, że była to amfetamina w ilości odpowiadającej około 80 porcjom dilerskim. Substancję zabezpieczono, a mężczyzna został zatrzymany.

Po sprawdzeniu jego danych w policyjnych systemach funkcjonariusze ustalili ponadto, że 26-latek ma aktywny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Oznacza to, że odpowie nie tylko za posiadanie narkotyków i kierowanie pod ich wpływem, ale również za złamanie sądowego zakazu.

O dalszym losie mężczyzny zdecyduje sąd. Policja po raz kolejny apeluje, aby nie wsiadać za kierownicę po spożyciu alkoholu lub zażyciu narkotyków. Osoby, które są świadkami takiej sytuacji, powinny niezwłocznie powiadomić służby.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Myszków planuje własną aplikację. Urzędnicy czekają na konkretne podpowiedzi

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Shutterstock

Urząd Miasta Myszkowa analizuje możliwość stworzenia oficjalnej aplikacji mobilnej przeznaczonej dla mieszkańców. Zanim zapadnie decyzja o realizacji projektu, samorząd chce poznać poziom zainteresowania takim rozwiązaniem oraz oczekiwania dotyczące jego funkcji.

Aplikacja miałaby być wygodnym źródłem informacji o wydarzeniach, sprawach miejskich i najważniejszych komunikatach dotyczących gminy. Urzędnicy podkreślają jednak, że ewentualne narzędzie powinno odpowiadać na rzeczywiste potrzeby użytkowników, a nie ograniczać się jedynie do przekazywania podstawowych wiadomości.

W tym celu przygotowano anonimową ankietę skierowaną do mieszkańców Myszkowa. Jej wypełnienie ma zająć kilka minut, a zebrane odpowiedzi posłużą do oceny zainteresowania projektem oraz określenia funkcjonalności, które mogłyby znaleźć się w aplikacji.

Samorząd zachęca do udziału wszystkich mieszkańców, niezależnie od wieku i częstotliwości korzystania z urządzeń mobilnych. Każda opinia ma pomóc w podjęciu decyzji, czy uruchomienie aplikacji będzie zasadne i w jakiej formie powinna ona działać.

Ankieta została udostępniona na stronie internetowej miasta. Jej wyniki będą ważnym elementem dalszych prac nad projektem i pokażą, czy mieszkańcy Myszkowa są zainteresowani nowym kanałem komunikacji z samorządem. Zainteresowani podzieleniem się swoją opinią znajdą ją tutaj.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Utrudnienia na trzech myszkowskich ulicach. Rusza modernizacja sieci gazowej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Od 14 lipca kierowcy i mieszkańcy muszą liczyć się z czasowymi zmianami w organizacji ruchu na ulicach Kwiatkowskiego, Spółdzielczej i Stalowej. Utrudnienia mają związek z pracami ziemnymi prowadzonymi w ramach modernizacji sieci gazowej.

Zmiany będą obowiązywać od 14 lipca do 7 sierpnia. W tym czasie na wskazanych ulicach mogą pojawić się zwężenia jezdni, czasowe ograniczenia przejazdu oraz inne utrudnienia wynikające z prowadzonych robót.

Prace mają poprawić stan infrastruktury gazowej i zwiększyć bezpieczeństwo jej użytkowania. Wykonawca będzie prowadził roboty etapami, dlatego zakres utrudnień może zmieniać się w zależności od postępu prac.

Kierowcy proszeni są o zachowanie szczególnej ostrożności, stosowanie się do tymczasowego oznakowania oraz, w miarę możliwości, wybieranie alternatywnych tras.

Zakończenie prac zaplanowano na 7 sierpnia. Termin może jednak zależeć od warunków technicznych i przebiegu robót.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Dni Myszkowa z gwiazdami, ale i zgrzytem. Mieszkańcy znów narzekają na fatalne nagłośnienie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta Myszków

Tegoroczne Dni Myszkowa ponownie zgromadziły mieszkańców na terenie kompleksu sportowo-rekreacyjnego „Dotyk Jury”. Dwudniowe święto miasta przyniosło bogaty program artystyczny, występy dla dzieci, koncerty znanych wykonawców oraz akcent charytatywny. Nie zabrakło jednak także krytycznych głosów. Część uczestników zwracała uwagę na problemy z nagłośnieniem, które miały utrudniać odbiór występów.

Obchody rozpoczęły się w sobotę od symbolicznego przekazania kluczy do miasta. Następnie publiczność obejrzała widowisko „Królestwo Radości”, przygotowane przez Stowarzyszenie Moc Pokoleń oraz formację „Pokusa”. Był to jeden z elementów otwierających tegoroczne miejskie święto i wprowadzających uczestników w rodzinny, integracyjny charakter wydarzenia.

W dalszej części sobotniego programu na scenie pojawili się kolejni wykonawcy. Przed publicznością wystąpili CamaSutra, The Gar oraz Julka i Spółka. Główną gwiazdą pierwszego dnia była Teresa Werner, której koncert przyciągnął wielu sympatyków. Sobotni wieczór zakończyła zabawa taneczna prowadzona przez DJ-a.

Niedziela została otwarta programem dla najmłodszych. Była to propozycja skierowana przede wszystkim do rodzin z dziećmi, które już od początku dnia mogły korzystać z przygotowanych atrakcji. Później scenę przejęli kolejni artyści. Wystąpili Filip Robak Band, MówMent, Sklej Mi Żółwia oraz Fluid.

Finałem Dni Myszkowa był koncert zespołu Feel. Występ zgromadził przed sceną liczną publiczność, a jednym z najbardziej efektownych momentów wieczoru był „dywan świateł” utworzony przez fanów, którzy unieśli w górę rozświetlone telefony. Ten obraz stał się symbolicznym zwieńczeniem tegorocznego święta miasta.

Szczególne miejsce w programie zajęli również myszkowscy aktorzy-amatorzy, którzy od 14 lat występują na rzecz podopiecznych Fundacji PoMocna. Podczas krótkiej inscenizacji podziękowali osobom wspierającym dzieci z niepełnosprawnościami oraz zachęcili mieszkańców do udziału w kolejnych edycjach charytatywnych przedstawień. Ten punkt programu przypomniał, że Dni Myszkowa są nie tylko wydarzeniem rozrywkowym, ale także okazją do promowania lokalnej aktywności społecznej.

Po imprezie pojawiły się jednak również krytyczne komentarze. Najmocniej wybrzmiały uwagi dotyczące jakości nagłośnienia. Jeden z mieszkańców, Jerzy Sadowski, napisał na facebookowym profilu miasta, że problem powtarza się kolejny rok.

– Jak co roku fatalne nagłośnienie – na full i z pogłosem. Tego nie dało się słuchać. Zwróciła na to uwagę Teresa Werner, ale jej uwagi w czasie koncertu zignorowano. Zero profesjonalizmu – ocenił mieszkaniec.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Absolutorium było, ale debata nie porwała. Jeden z radnych ostro zaatakował burmistrza

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta Myszkowa/Screenshot

Ostatnia sesja rady miasta przyniosła burmistrzowi Myszkowa wotum zaufania i absolutorium za obiegły rok. Formalnie najważniejsze głosowania zakończyły się dla włodarza korzystnie, ale sama debata nad raportem o stanie gminy pokazała słabe zaangażowanie większości radnych i jednocześnie przyniosła najmocniejsze wystąpienie jednego z nich, który postawił burmistrzowi poważne zarzuty.

Burmistrz Włodzimierz Żak, prezentując raport, mówił o finansach miasta, inwestycjach, oświacie, demografii, zadłużeniu, drogach i wyzwaniach na kolejne lata. Wskazywał, że Myszków utrzymuje wysokie tempo inwestycyjne, ale musi pilnować zadłużenia i kosztów bieżących. Szczególnie mocno wybrzmiał temat oświaty, która pozostaje jedną z największych pozycji w budżecie.

– Co może martwić, to rosnąca kwota długu – mówił Włodzimierz Żak.

Wśród problemów włodarz wymienił także demografię, korki w mieście, konieczność szukania miejsca pod nowy cmentarz komunalny, koszty systemu odpadowego, potrzebę likwidacji starych pieców i uporządkowania spraw związanych ze ściekami. Zwracał również uwagę, że po zakończeniu dużych inwestycji samorząd będzie musiał ostrożnie wybierać kolejne zadania.

Mimo szerokiego zakresu raportu sama debata była ograniczona. Mieszkańcy nie zgłosili się do udziału, a większość radnych nie zabrała głosu. Ten problem zauważył jeden z samorządowców, wskazując, że raport powinien być okazją do aktywnej rozmowy całej rady.

– Przeważnie większość z nas radnych nie zabiera głosu, a czasem dyskusja kończy się bardzo szybko – mówił radny.

W dyskusji pojawił się także temat trudnego udziału mieszkańców w debacie. Zwrócono uwagę na obowiązek zebrania 50 podpisów przez osobę chcącą zabrać głos, co część radnych uznała za rozwiązanie zniechęcające do aktywności.

– Jesteście wielkimi nieobecnymi. Może też to jest wina nas, jak radnych, że może nie potrafimy państwa zachęcić do tej debaty – podkreślał jeden z radnych, zwracając się do mieszkańców.

Najostrzejszym momentem sesji było wystąpienie Tadeusza Bartnika. Radny zapowiedział sprzeciw wobec absolutorium i bardzo krytycznie ocenił działania burmistrza oraz osób związanych z miejskimi jednostkami.

– Jestem oczywiście przeciwny udzieleniu absolutorium panu ze względu na szereg bezprawnych działań, które pan podejmuje w porozumieniu bądź kontrolując również osoby zarządzające jednostkami panu podległymi – stwierdził Bartnik.

Radny mówił również o braku szacunku wobec mieszkańców i osób, które – jego zdaniem – chcą działać na rzecz rozwoju miasta. Zarzucał, że takie osoby są zniechęcane i blokowane.

– Poprzez pana działania są nękane i którym rzuca się kłody pod nogi – mówił radny.

Burmistrz odpowiedział, że zarzuty są bardzo poważne, ale zostały sformułowane bez wskazania konkretnych przykładów. Podkreślił, że w takiej sytuacji trudno mu się do nich rzeczowo odnieść.

– Dobrze by było, żeby pojawiły się jakieś namacalne informacje dotyczące, co pan radny miał na myśli – odpowiedział Żak.

Po debacie rada przystąpiła do głosowania nad wotum zaufania. Nie obyło się bez organizacyjnego zamieszania, bo pojawiły się problemy z systemem głosowania i konieczne było ponowne potwierdzenie kworum. Ostatecznie burmistrz uzyskał wotum zaufania stosunkiem głosów 15 za i 4 przeciw.

Następnie radni zajęli się sprawozdaniem finansowym i wykonaniem budżetu. Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach wydała opinię pozytywną. Dochody miasta przekroczyły 222 mln zł, wydatki były na zbliżonym poziomie, a zadłużenie na koniec 2025 roku wyniosło ponad 45 mln zł. Szerszej dyskusji nad finansami jednak nie było.

Absolutorium również zakończyło się po myśli burmistrza. Za jego udzieleniem głosowało 17 radnych, przeciw było 2. Po głosowaniu Żak podziękował radnym i pracownikom samorządowym.

– Jestem zaskoczony ilością oddanych na mnie głosów, także bardzo dziękuję – mówił burmistrz.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Internat dla niepełnosprawnych czy mieszkania? Na sesji zaiskrzyło wokół Będusza

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta Myszkowa/Screenshot

Ostatnia sesja rady miasta nie ograniczyła się do rutynowego omówienia sprawozdania burmistrza. Radni wykorzystali ten punkt, by zapytać o sprawy, które budzą coraz większe zainteresowanie mieszkańców. Najwięcej emocji wywołały rozmowy dotyczące potencjalnej kopalni, przyszłość dawnego internatu na Będuszu, stan dróg oraz sposób informowania rady o działaniach podejmowanych przez miasto.

Jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów była telekonferencja z firmą austriacką dotycząca kopalni. Przewodniczący rady zwrócił uwagę, że nie został wcześniej poinformowany o spotkaniu, choć sprawa ma duże znaczenie społeczne. W jego ocenie radni powinni mieć możliwość udziału w takich rozmowach lub przynajmniej otrzymywać szerszą informację o ich przebiegu. Burmistrz tłumaczył, że miasto zbiera wiedzę, ale nie każde spotkanie będzie organizowane w szerokim gronie. Podkreślił przy tym, że kluczowym zagadnieniem pozostaje bezpieczeństwo zasobów wodnych.

– Troska o to, co padło w tej dyskusji, zwłaszcza o wody, które są naszym skarbem tutaj w okolicy, jest jak najbardziej chyba najważniejszym argumentem – wskazywał Włodzimierz Żak.

Napięcie pojawiło się również przy temacie dawnego internatu na Będuszu. Część radnych zwracała uwagę na możliwość wykorzystania obiektu na potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Burmistrz poinformował jednak, że miasto nie planuje sprzedaży budynku starostwu i analizuje własne koncepcje zagospodarowania, w tym ewentualny wariant mieszkaniowy.

Z takim podejściem nie zgodziła się radna Małgorzata Skinder, która podkreślała społeczne znaczenie inwestycji ukierunkowanej na osoby starsze i niepełnosprawne.

– Trzymanie w takiej niepewności, w takim szachu, wiedząc, że Myszków się wyludnia, że jest coraz więcej osób starszych, osób niepełnosprawnych jest bardzo dużo. Cel jest szczytny, szlachetny, jest możliwość pozyskania na to finansów i ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie można by tej sytuacji wykorzystać – mówiła radna.

Żak odpowiadał, że jego obowiązkiem jest dbanie przede wszystkim o interes miasta, nawet jeśli cele miasta i powiatu nie zawsze są zbieżne.

– Może się tak zdarzyć, że cele starostwa i cele miasta nie będą tożsame – zaznaczył włodarz.

Do dyskusji włączył się także radny Tadeusz Bartnik, który jasno opowiedział się za przeznaczeniem internatu na potrzeby środowiska osób z niepełnosprawnościami.

– To jest idealne miejsce i moment do tego, żeby w tym miejscu stworzyć centrum, które jest powiązane ze szkołą – stwierdził.

W dalszej części sesji radni poruszali także sprawy drogowe i inwestycyjne. Zbigniew Bartos zgłosił ubytki na ulicy Pszennej, prosząc o interwencję. Burmistrz zapewnił, że sprawa zostanie sprawdzona i wykonana albo w ramach gwarancji, albo bieżących prac naprawczych. Jedna z radnych pytała natomiast o planowane boiska wielofunkcyjne przy szkołach podstawowych nr 3 i nr 8. W odpowiedzi usłyszała, że miasto jest gotowe do ogłoszenia postępowania po wcześniejszym sprawdzeniu kwestii technologicznych.

Na sesji pojawił się również wątek sukcesów sportowych MKS Myszków. Jeden z samorządowców zarzucił, że w sprawozdaniu zabrakło należytego odnotowania osiągnięć klubu, w tym awansu drużyny dziewcząt.

– Pewno nigdy z tego miejsca te słowa nie padną, więc czuję się w obowiązku poinformować mieszkańców o tym i podziękować wszystkim osobom, które na to zapracowały – mówił radny.

Wiceburmistrz Iwona Franelak odpowiedziała, że sprawozdanie obejmuje przede wszystkim działania gminy i jednostek organizacyjnych, ale jednocześnie pogratulowała zawodnikom i środowisku klubu.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Debata o stanie powiatu, czyli jak mówić o wszystkim, żeby nie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie/Screenshot

Są takie momenty w samorządzie, kiedy człowiek naiwnie myśli, że skoro w porządku obrad zapisano debatę nad raportem o stanie powiatu, to może rzeczywiście będzie debata. Taka prawdziwa. Z pytaniami, odpowiedziami, zderzeniem argumentów, może nawet próbą wspólnego zmierzenia się z tym, co w powiecie działa, a co skrzypi jak stary zawias w drzwiach do gabinetu starosty.

A potem przychodzi rzeczywistość. Strony odczytują przygotowane oświadczenia, każdy mówi swoje, nikt nikogo specjalnie nie przekonuje, a dyskusja zaczyna przypominać teatr, w którym aktorzy znają tekst, widownia zna finał, a suflerem jest arytmetyka głosowań.

Tak właśnie wyglądała debata nad raportem o stanie powiatu myszkowskiego za 2025 rok. A właściwie „debata”, bo cudzysłów jest tu nie ozdobą stylistyczną, lecz obowiązkowym elementem wyposażenia.

Na początku było elegancko, grzecznie i z należnym ceremoniałem. Przewodnicząca otworzyła dyskusję, wcześniej dziękując sekretarz za „perfekcyjne przygotowanie raportu”. I trzeba przyznać, że słowo „perfekcyjne” ustawiło ton pierwszej części obrad. Potem bowiem niemal każdy, kto zabierał głos, czuł się w obowiązku złożyć hołd dokumentowi, jego autorom, naczelnikom, dyrektorom, pracownikom i całemu administracyjnemu zapleczu powiatu. Gdyby za każde „dziękuję za przygotowanie raportu” ktoś wrzucał złotówkę do puszki, szpital miałby przynajmniej na nowy segregator do programu naprawczego.

Jako pierwszy głos zabrał radny Rafał Kępski, przedstawiając stanowisko klubu Koalicja Samorządowa. Zaczął od podziękowań, bo rytuał musi zostać odprawiony, ale dość szybko przeszedł do konkretów. Wskazywał, że raport jest „encyklopedią wiedzy o powiecie”, omawiał dochody i wydatki bieżące, wzrost nakładów na oświatę oraz inwestycje realizowane przy udziale środków zewnętrznych. Zaznaczył przy tym, że pieniądze nie spadają z samorządowego nieba, tylko pochodzą między innymi z funduszy europejskich, KPO, programów rządowych, środków wojewody i samorządu województwa.

To był jeszcze etap umiarkowanej kurtuazji. Prawdziwy ciężar wystąpienia Kępskiego dotyczył jednak szpitala powiatowego. Radny przypomniał, że strata placówki za 2025 rok przekroczyła 9 mln zł, strata z lat ubiegłych sięga około 40 mln zł, a szpital uzyskał zaledwie 9 punktów na 70 możliwych w ocenie ekonomiczno-finansowej. Wszystkie wskaźniki rentowności, płynności i zadłużenia miały otrzymać zero punktów. W samorządowej skali alarmowej to mniej więcej ten moment, kiedy nie świeci się już lampka ostrzegawcza, tylko cała deska rozdzielcza płonie żywym ogniem.

Kępski podkreślał, że od miesięcy mówi się o programie naprawczym, restrukturyzacji czy koncepcji łączenia szpitali, ale radni nadal nie znają konkretnych działań, harmonogramu ani odpowiedzi na pytanie, jak zarząd chce wyprowadzić placówkę z problemów. I tu padło sedno opozycyjnej narracji, iż raport nie jest oceną pracy urzędników, lecz działalności zarządu. Dlatego klub miał poprzeć sprawozdanie finansowe, ale zagłosować przeciw wotum zaufania i absolutorium.

Potem wystąpiła radna Agata Feret. Jej wypowiedź była z kolei wersją premium samorządowego optymizmu. Raport został przedstawiony jako dokument „o szczególnym znaczeniu dla wspólnoty samorządowej”, przygotowany rzetelnie, profesjonalnie i z dbałością o każdy szczegół. Radna gratulowała staroście zespołu współpracowników, mówiła o intensywnej pracy, skutecznym zarządzaniu, rekordowym budżecie, stabilności finansowej, pozyskiwaniu środków zewnętrznych, 20 mln zł z KPO dla szpitala i programie rozwoju powiatu na lata 2025-2030.

Wystąpienie Feret było jak folder promocyjny samorządu po korekcie językowej i z dołożonym światłem z góry. Gdyby ktoś wszedł na salę tylko w tym momencie, mógłby odnieść wrażenie, że powiat myszkowski nie tyle funkcjonuje, co właśnie przygotowuje się do odbioru statuetki za zarządzanie dekady. Były drogi, była strategia, była młodzieżowa rada, rada seniorów, organizacje pozarządowe, sport, edukacja i kultura. Szpital też był, ale w wersji inwestycyjnej, z 20 mln zł z KPO, a nie w wersji z 9 punktami na 70.

Następnie głos zabrała radna Zdzisława Polak. I tu zaczyna się część, w której lokalna polityka zdjęła marynarkę, poluzowała krawat i ruszyła w stronę publicystycznego kabaretu.

Najpierw Polak powiedziała, że trudno już wyrażać dodatkowe opinie, bo padło tyle pozytywnych słów, więc nie będzie się powtarzać. Po czym oczywiście się powtórzyła, tylko krócej. W imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości oceniła raport bardzo wysoko, pochwaliła sekretarz i naczelników, uznała, że starosta wraz z zarządem dobrze zarządzał powiatem, skutecznie pozyskiwał dofinansowania oraz „zasadnie, rzetelnie i uczciwie” wydawał środki. Była też mowa o tym, że dochody majątkowe zmalały, ale na drogi wydano 17 mln zł. Innymi słowy, że jest dobrze, a jak coś wygląda gorzej, to tylko dlatego, że trzeba spojrzeć na to lepiej.

Później wystąpiła radna Marzena Kulak, przedstawiając stanowisko Koalicji Obywatelskiej. Również podziękowała za przygotowanie sprawozdania, ale jej konkluzja była już zupełnie inna. Klub nie zamierzał poprzeć absolutorium, wskazując przede wszystkim na dramatyczną sytuację finansową szpitala powiatowego i brak skutecznych działań prowadzących do trwałej poprawy. Kulak zwróciła też uwagę na deficyt dialogu zarządu ze stroną opozycyjnych radnych, szczególnie w sprawach dotyczących przyszłości placówki.

I wtedy Zdzisława Polak wróciła na scenę. Tym razem jednak już nie po to, by powtarzać pochwały, lecz by dokonać operacji politycznej pod tytułem „winny jest kto inny, najlepiej wysoko i daleko”. Radna przekonywała, że trudna sytuacja szpitala w Myszkowie nie jest wyjątkiem, bo „nie jest tylko u nas”. Następnie poprowadziła wywód w stronę rządu, premiera Donalda Tuska, mapy szpitali, zamykania oddziałów i demografii. Według niej nie należy obciążać starosty i rady powiatu winą za złe zarządzanie służbą zdrowia, ponieważ „wszystko zależy od góry”.

To był moment niezwykły. Lokalny szpital, lokalny raport, lokalna rada, lokalny zarząd, lokalne głosowanie, lokalna odpowiedzialność – i nagle całość została wystrzelona na orbitę krajowej polityki. Jakby w Myszkowie nie omawiano kondycji powiatowej placówki, tylko przeprowadzano geopolityczną analizę narodowej mapy porodówek. Radna Polak rozłożyła parasol tak szeroki, że pod jego cieniem zmieściłby się i starosta, i zarząd, i rada, i jeszcze kilka oddziałów położniczych w stanie likwidacji.

Na wystąpienie Polak odpowiedział Rafał Kępski. I tu wreszcie pojawiła się namiastka debaty, choć bardziej w formule ad vocem niż rzeczowej wymiany poglądów. Radny stwierdził, że „krew w człowieku się gotuje”, gdy słyszy odwracanie kota ogonem. Przypomniał, że problemy szpitala nie zaczęły się wraz z obecnym rządem, lecz narastały przez lata. Wskazywał dane z 2018, 2023 i 2025 roku, pytając w gruncie rzeczy, co robiono wcześniej, skoro dziś powiat ma tłumaczyć się ogólnopolskimi problemami.

Kępski wypomniał też Polak wcześniejszy wątek dotyczący internatu. Jak mówił, radna miała krytykować burmistrza za sprzedaż, po czym okazało się, że zrobił to starosta, choć nie obecny. „Pewnie pani nawet nie wie, który to zrobił” – stwierdził. To był jeden z tych samorządowych momentów, kiedy elegancja wyszła na korytarz, a na sali została już tylko polityczna szpilka wbita precyzyjnie pod żebro.

Polak nie odpuszczała. Odpowiedziała, że za poprzedniego rządu nikt nie zamykał porodówek i nikt nie robił specjalnej mapy świadczeń medycznych. Dodała, że „czarodziejskie różdżki nie pomogły”, bo zmieniany jest minister zdrowia. Trudno nie docenić tego obrazu. Oto powiat myszkowski tonie w dyskusji o deficycie szpitala, a na ratunek wzywana jest metaforyczna różdżka z Ministerstwa Zdrowia. Niestety, jak wynikało z diagnozy radnej, różdżka nie działa. Być może nie miała kontraktu z NFZ.

Kępski odpowiedział krótko i celnie, że mapy jeszcze nie ma, a Polak już ją krytykuje. Zapytał też, czy porodówkę w myszkowskim szpitalu zamykał rząd. To pytanie zawisło w powietrzu dość wymownie, bo cała konstrukcja argumentacyjna zaczęła przypominać dach podparty politycznym kijem od szczotki.

Do dyskusji włączył się starosta. Z jednej strony zastrzegł, by nie przerzucać się polityką, z drugiej sam przywołał polityczne wypowiedzi i statystyki dotyczące likwidowanych oddziałów położniczo-ginekologicznych. Wsparł częściowo Zdzisławę Polak, wskazując na demografię i ogólnokrajowy kontekst problemów szpitali. Mówił również, że 91 proc. szpitali powiatowych ma problemy finansowe z działalnością medyczną, więc Myszków nie jest „czerwoną wyspą”. Podkreślał przy tym, że obecna dyrekcja szpitala pokazuje w sprawozdaniach poprawę, a oddziały takie jak kardiologia przynoszą zyski. Według starosty bez tych działań placówka byłaby „na naprawdę głębokim dnie”.

I kiedy wydawało się, że dyskusja może jeszcze przez chwilę potrwać, na scenę wkroczyła przewodnicząca rady Beata Jakubiec-Bartnik z argumentem, który powinien przejść do lokalnej antologii demokracji proceduralnej.

– Panie radny, jeszcze mamy siedem punktów, to apeluję, żeby już tę dyskusję kończyć – zwróciła się do Rafała Kępskiego.

To zdanie jest esencją całego wydarzenia. W punkcie dotyczącym raportu o stanie powiatu, po wystąpieniach o szpitalu, deficycie, zadłużeniu, braku dokumentów, mapach świadczeń, zamykaniu porodówek i odpowiedzialności zarządu, przewodnicząca przypomniała, że w kolejce czekają jeszcze inne punkty. Demokracja demokracją, ale porządek obrad nie jest z gumy. Szpital może mieć 9 punktów na 70, ale rada ma jeszcze siedem punktów do przerobienia, więc proszę nie przeciągać.

Trudno o bardziej symboliczny obraz tej sesji. Oto radny próbuje domagać się rozmowy o najpoważniejszym problemie powiatu, a słyszy, że trzeba kończyć, bo harmonogram patrzy groźnie z kartki. Jakby mieszkańcy mieli zrozumieć, że owszem, szpital jest ważny, ale nie aż tak, żeby destabilizować płynność przechodzenia do punktu siedemnastego.

Kępski odpowiedział, że nie będzie mówił długo, po czym zarzucił staroście, że ten politykuje, jednocześnie apelując, by polityką się nie przerzucać. Podkreślił, że warto zajmować się sytuacją myszkowskiego szpitala, a krajową służbę zdrowia zostawić rządzącym. Według niego powiat mógł przez lata podejmować decyzje, które realnie wpłynęłyby na kondycję placówki. I zamiast dziś tłumaczyć się tym, że 91 proc. szpitali jest w złej sytuacji, można było próbować znaleźć się w tych 9 proc. lepszych.

Po tej wymianie przewodnicząca zamknęła debatę. I w tym słowie „zamknęła” było więcej prawdy niż w całym określeniu „debata”. Bo jeśli coś faktycznie się wydarzyło, to raczej seria odczytów, kilka politycznych wycieczek, krótka utarczka Kępskiego z Polak i dyscyplinujące spojrzenie zegarka.

W dalszej części rada przeszła do głosowań. Wotum zaufania dla zarządu powiatu zostało udzielone przy 10 głosach za i 8 przeciw. Sprawozdanie finansowe oraz sprawozdanie z wykonania budżetu przyjęto już jednogłośnie, 18 głosami za. Absolutorium dla zarządu również przeszło stosunkiem 10 do 8.

W międzyczasie starosta przedstawił wykonanie budżetu. Dochody wykonano na poziomie ponad 149,6 mln zł, wydatki na poziomie ponad 156,5 mln zł, deficyt wykonany wyniósł około 6,4 mln zł, a zadłużenie na koniec 2025 roku ponad 12 mln zł. Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach wydała pozytywną opinię o sprawozdaniu z wykonania budżetu, a komisja rewizyjna rady powiatu pozytywnie zaopiniowała wykonanie budżetu i zawnioskowała o absolutorium, choć sama komisja zrobiła to przy dwóch głosach za i trzech wstrzymujących się. Entuzjazm kontrolny był więc raczej oszczędny, ale formalnie wystarczający.

W sprawie absolutorium głos zabrał także wicestarosta Jakub Grabowski, przedstawiając stanowisko klubu Samorządowcy Razem. Klub poparł udzielenie absolutorium, wskazując na zgodne z uchwałą budżetową wykonanie budżetu, realizację zadań bieżących, pozytywną opinię RIO i wniosek komisji rewizyjnej. Padło też zapewnienie, że zarząd prowadził politykę transparentną i rzetelnie informował radę. To ostatnie brzmiało szczególnie ciekawie w zestawieniu z wcześniejszymi zarzutami opozycji, że radni dokumentów i informacji w sprawie szpitala albo nie dostają, albo dostają za późno. Jednak w samorządzie, jak wiadomo, transparentność bywa pojęciem elastycznym. Dla jednych oznacza szybę, dla innych firankę.

Najbardziej pouczająca w tej sesji była jednak nie sama arytmetyka głosowań, bo ta była przewidywalna. Najbardziej pouczające było to, jak łatwo temat lokalnej odpowiedzialności można rozpuścić w ogólnopolskiej mgle. Gdy mowa o sukcesach, wtedy powiat działa, zarząd pozyskuje, starosta dowozi, rada wspiera, a administracja pracuje perfekcyjnie. Gdy mowa o szpitalu i liczbach, które nie nadają się na folder promocyjny, nagle okazuje się, że „wszystko zależy od góry”, mapa nadchodzi, porodówki znikają, demografia nie sprzyja, minister się zmienia, a czarodziejska różdżka nie działa.

Tylko mieszkańca, który trafia do szpitala, raczej mało obchodzi, czy winę za kolejkę, dług, zamieszanie organizacyjne i brak planu naprawczego ponosi Warszawa, Katowice, poprzedni rząd, obecny rząd, demografia, mapa, różdżka czy niedobór magii w systemie ochrony zdrowia. Mieszkaniec chce wiedzieć, czy powiatowy szpital ma przyszłość i kto w Myszkowie bierze za tę przyszłość odpowiedzialność. A na to pytanie podczas tej „debaty” odpowiedzi nie było.

Była za to Zdzisława Polak, która z lokalnego problemu próbowała zrobić krajowy proces dziejowy. Był Rafał Kępski, któremu „krew się gotowała” i który punktował ucieczkę od odpowiedzialności. Była Agata Feret z peanem na cześć raportu i zarządzania. Była Marzena Kulak z krótkim, opozycyjnym aktem oskarżenia w sprawie szpitala. Był starosta, który dziękował, tłumaczył, porównywał i bronił działań zarządu. Był Jakub Grabowski, który w imieniu klubu przypieczętował poparcie dla absolutorium. I była przewodnicząca, która w najciekawszym momencie przypomniała, że zostało jeszcze siedem punktów.

Można więc powiedzieć, że raport o stanie powiatu został omówiony zgodnie z duchem lokalnej praktyki. Trochę pochwał, trochę pretensji, trochę Tuska, trochę porodówek, trochę mapy, trochę „nie politykujmy” połączonego z politykowaniem i szybkie przejście dalej, bo porządek obrad sam się nie zrealizuje. A szpital? Szpital poczeka. Przynajmniej do następnej debaty, której być może znowu nie będzie.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Szpital, basen bez operatora, droga za droga i dokument, którego radni nie dostali. Gorąca seria pytań

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie/Screenshot

Ostatnia sesja Rady Powiatu w Myszkowie pokazała, że nawet punkt dotyczący bieżącego sprawozdania z działalności zarządu może zamienić się w jedną z najważniejszych części obrad. Radni zadali staroście długą serię pytań dotyczących inwestycji, szpitala, basenu w Żarkach-Letnisku, przetargów, majątku powiatu, funkcjonowania związku komunikacyjnego, autobusów elektrycznych, zmian organizacyjnych w starostwie oraz dokumentów, które – jak podnoszono – powinny trafić do radnych znacznie wcześniej.

Najmocniej wybrzmiał temat szpitala powiatowego. Radny Rafał Kępski dopytywał o dokument dotyczący sytuacji finansowej SP ZOZ-u, nad którym zarząd miał dyskutować już na początku maja. Wskazywał, że radni od dłuższego czasu prosili o jego udostępnienie, a on sam otrzymał materiał nie oficjalną drogą ze starostwa, lecz prywatnie od innego radnego.

– Co szkodzi wysłać nam ten dokument i żebyśmy nad nim dyskutowali? Nie rozumiem tej sytuacji – stwierdził.

Sprawa wróciła pod koniec dyskusji. Kępski ponownie zapytał, dlaczego dokument, który trafił do zarządu 29 kwietnia, nie został przekazany radnym. Starosta zadeklarował, że materiał zostanie niezwłocznie przesłany, ale zaznaczył, że nie jest to program restrukturyzacji, lecz ocena sytuacji ekonomicznej oraz przedstawienie trzech możliwych wariantów dalszego funkcjonowania lecznicy.

Wśród wariantów pojawiło się utrzymanie obecnego stanu, zmiana profilu niektórych oddziałów oraz ewentualne połączenie z innym podmiotem. Starosta wyjaśniał, że zarząd analizował możliwość konsolidacji, ale żadnego porozumienia w tej sprawie obecnie nie ma. Jednocześnie podkreślał, że powiat czeka na rządowe decyzje dotyczące mapy świadczeń i przyszłości poszczególnych oddziałów.

Szpital pojawił się także w wypowiedzi radnego Eugeniusza Bugaja, który pytał o oddział ginekologiczno-położniczy, obawy personelu i sygnały od pacjentów. Najostrzej zabrzmiała jego ocena jakości świadczeń.

– Z tego, co słyszymy, jakość wykonywanych usług jest na coraz niższym poziomie. Pacjenci coraz więcej się skarżą – mówił.

Po doprecyzowaniu, że chodzi o pediatrię, zapowiedziano wyjaśnienie sprawy. Przewodnicząca rady stwierdziła, że jeżeli taki incydent rzeczywiście miał miejsce, jest to sytuacja niedopuszczalna.

Drugim ważnym sporem była sprawa programu „Bezpieczna ciąża”. Radna Dorota Kaim-Hagar pytała, czy zarząd po wcześniejszej dyskusji na sesji realnie rozeznał temat. Starosta odpowiedział, że sprawa była konsultowana ze szpitalem, a z uzyskanych opinii wynikało, iż obecne zabezpieczenie funkcjonuje. Taka odpowiedź nie zadowoliła radnej, która zarzuciła zarządowi brak konkretnych działań poza powtórzeniem wcześniejszej opinii.

– Więc tak naprawdę nic państwo w tej sprawie nie zrobiliście – skwitowała.

Radna wskazywała, że nie chodziło wyłącznie o stanowisko szpitala, ale o sprawdzenie, czy na rynku są podmioty mogące realizować taki program i jakie byłyby jego koszty.

– Ponawiam swoją prośbę, aby nie koncentrować się na naszym szpitalu, tylko poszukać podmiotów innych i przedstawić nam po prostu ofertę – zachęcała Kaim-Hagar.

Sporo pytań dotyczyło również basenu w Żarkach-Letnisku. Radni chcieli wiedzieć, czy obiekt zostanie uruchomiony w sezonie, kto będzie nim zarządzał, czy będzie nalana woda i kiedy ruszy drugi etap inwestycji.

– Niestety nikt się nie zgłosił – przyznał starosta, iż postępowanie na operatora nie przyniosło rezultatu.

Powiat miał ofertę na czyszczenie zbiornika za 400 tys. zł, ale uznał ją za niezasadną, zwłaszcza że pozyskano prawie 5 mln zł na drugi etap zadania. Urzędnik zapowiadał, że jeżeli uda się przeprowadzić remont tamy i zapewnić obsługę, teren mógłby zostać tymczasowo otwarty od 1 lipca, zanim zostanie przekazany pod kolejne prace.

Problematyczna okazała się także ulica Koziegłowska. Pierwszy przetarg unieważniono, ponieważ oferta opiewała na około 9 mln zł, podczas gdy zabezpieczenie wynosiło 6 mln zł. Przedstawiciel władz powiatowych poinformował, że powiat ponownie ogłosił postępowanie i liczy na możliwość ewentualnego przedłużenia realizacji zadania.

Również przetarg na budowę środowiskowego domu samopomocy wzbudził wątpliwości. Eugeniusz Bugaj pytał, dlaczego postępowanie zostało tak szybko unieważnione i czy świadczyło to o błędnym przygotowaniu zamówienia.

– Po kilku godzinach, kiedy unieważnia się przetarg, no to zachodzi przesłanka domniemywająca, że coś jest nie w porządku – argumentował.

Starosta tłumaczył, że w dokumentacji zabrakło elementów wyposażenia za 364 tys. zł. Zamiast modyfikować trwające postępowanie, zdecydowano się je unieważnić i ogłosić nowe, aby uniknąć późniejszych sporów z wykonawcami.

Radni pytali również o rozwój strefy przemysłowej. Chodziło między innymi o odmowną opinię zarządu województwa śląskiego w sprawie przebiegu sieci. Starosta wyjaśnił, że powiat nie uzyskał zgody na przejście bezpośrednio przez drogę wojewódzką, dlatego konieczne było przesunięcie przebiegu sieci.

W tym samym obszarze pojawił się temat internatu i warunków technicznych na odprowadzanie ścieków. Dorota Kaim-Hagar dopytywała, kto wystąpił z takim wnioskiem. Starosta przyznał, że wcześniej pominął odpowiedź i wyjaśnił, że chodziło o miasto Myszków. Zaskoczenie powiatu miała wzbudzić zakładana ilość ścieków.

– Wtedy ta ilość tych ścieków, 38 tys. litrów, troszkę nas zaskoczyła – usłyszeli samorządowcy.

Radni interesowali się też majątkiem powiatu. W przypadku działki przy ulicy Jesionowej starosta poinformował, że oferta najmu dotyczy działalności reklamowej. Stawka wynosi 1,60 zł netto za metr kwadratowy, co ma dawać około 14 tys. zł netto miesięcznie. Potwierdzono, że chodzi o teren określany przez radnych jako trójkąt w rejonie McDonalda i Będusza.

Kolejną sprawą były autobusy elektryczne. Radni pytali o 40 tys. zł zabezpieczone na diagnostykę pojazdów, ich status prawny oraz to, kto powinien ponosić koszty. Starosta wyjaśniał, że autobusy są własnością powiatu, zostały wydzierżawione operatorowi przez związek komunikacyjny, a problemem jest upadłość firmy, od której je zakupiono. Po postępowaniu koszt diagnostyki ma wynieść prawie 26 tys. zł.

– My tą kwotę będziemy się starać, po pierwsze, ściągnąć z gwarancji – zadeklarował starosta.

Pytania padły także o zmiany organizacyjne w starostwie. Dotychczasowy wydział inwestycji, rozwoju i zamówień publicznych podzielono na dwa wydziały. Eugeniusz Bugaj zwracał uwagę, że taka decyzja oznacza konsekwencje finansowe i personalne. Starosta przekonywał, że chodzi o lepszy nadzór nad zadaniami i zamówieniami oraz zapewniał, że nie planuje dodatkowego zatrudnienia naczelników.

Na sesji pojawił się też wątek przesunięcia 280 tys. zł w Zespole Szkół nr 2 w Myszkowie na wynagrodzenia i składki ZUS dla nauczycieli. Dorota Kaim-Hagar wskazywała, że podobne przesunięcia wracają regularnie, a kwota jest znacząca. Skarbnik tłumaczyła, że nie doszło do zwiększenia planu finansowego, lecz do przesunięcia środków w ramach oszczędności między rozdziałami.

– Mam wrażenie, że co sesję przesuwamy kwoty, ta kwota jest dosyć duża – mówiła radna.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Pięć lat więzienia za śmiertelny wypadek quadem. Prokuratura uważa wyrok za rażąco łagodny

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Myszkowie

Sąd Rejonowy w Myszkowie skazał Dariusza B. na 5 lat pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, do którego doszło w lipcu ubiegłego roku w Myszkowie. Mężczyzna kierował quadem w stanie nietrzeźwości i pod wpływem amfetaminy. W zdarzeniu zginął 45-letni pasażer, a jego 9-letni syn doznał poważnych obrażeń.

Wyrok zapadł 24 czerwca. Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec oskarżonego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dariusz B. ma także zapłacić zadośćuczynienie najbliższym zmarłego – 100 tys. zł na rzecz syna pokrzywdzonego oraz 50 tys. zł na rzecz jego żony.

Prokuratura Rejonowa w Myszkowie zapowiada jednak walkę o surowszą karę. Prokurator ocenił orzeczenie jako rażąco łagodne i złoży wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, co jest zapowiedzią apelacji. Jak wskazuje, za spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości i pod wpływem substancji psychotropowej grozi kara od 5 do 20 lat więzienia, a sąd wymierzył oskarżonemu najniższą przewidzianą sankcję.

Do tragicznego zdarzenia doszło 17 lipca 2025 roku. Według ustaleń śledztwa Dariusz B. przyjechał quadem do domu 45-letniego sąsiada w Myszkowie. Mężczyźni spożywali alkohol, a po pewnym czasie oskarżony wyjechał quadem z posesji, zabierając jako pasażerów sąsiada oraz jego 9-letniego syna.

Jadąc ulicą Sikorka, Dariusz B. zjechał na lewy pas jezdni i uderzył w drzewo. 45-letni pasażer odniósł ciężkie obrażenia i zmarł kilka dni później, 23 lipca, w szpitalu. 9-letni chłopiec doznał licznych złamań i obrażeń wewnętrznych. Jego leczenie nadal wymaga specjalistycznej opieki szpitalnej.

Badania wykazały, że kierujący miał w organizmie około 1,3 promila alkoholu oraz amfetaminę. Z opinii biegłego do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych wynika, że oskarżony naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, przekraczając dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym o 35 km/h. Biegły wskazał również na przewożenie pasażerów bez kasków.

W toku śledztwa Dariusz B. początkowo nie przyznał się do winy i twierdził, że nie pamięta okoliczności zdarzenia. Później przyznał się do spowodowania wypadku, ale zaprzeczył, by zażywał amfetaminę. Na wniosek prokuratora został tymczasowo aresztowany. 42-letni oskarżony, z zawodu elektromonter, nie był wcześniej karany.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Zagrożeń nie brakuje. Policjanci ruszyli do szkół z ważnym ostrzeżeniem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Myszkowie

Wakacje to dla dzieci czas luzu, wyjazdów, spotkań ze znajomymi i odpoczynku od szkoły. Policjanci przypominają jednak, że właśnie wtedy najłatwiej o sytuacje, których lepiej byłoby uniknąć. Dlatego jeszcze przed ostatnim dzwonkiem funkcjonariusze z Myszkowa spotkali się z uczniami, by porozmawiać o tym, jak nie zepsuć sobie lata przez chwilę nieuwagi.

Policyjny profilaktyk odwiedził uczniów placówek w Żarkach, Żarkach Letnisku oraz Szkoły Podstawowej nr 3 w Myszkowie. Spotkania odbyły się w ramach ogólnopolskiej akcji „Kręci mnie bezpieczeństwo w lecie”.

Tematy nie były były proste, ale bardzo konkretne – woda, droga, nieznajomi i internet. Policjant przypominał, dlaczego nie wolno kąpać się w przypadkowych miejscach, przeceniać swoich umiejętności pływackich, oddalać się bez wiedzy dorosłych ani lekceważyć zasad ruchu drogowego. Mówił też o tym, że zagrożenie nie zawsze wygląda groźnie od pierwszej chwili – czasem zaczyna się od rozmowy z obcą osobą albo kliknięcia w internecie.

Uczniowie nie tylko słuchali. Zadawali pytania, opowiadali o własnych doświadczeniach i wspólnie z policjantem omawiali sytuacje, które mogą wydarzyć się podczas wakacji. Dzięki temu spotkania nie miały charakteru nudnej pogadanki, ale praktycznej rozmowy o tym, co zrobić, gdy pojawi się realne ryzyko.

– Mundurowi podkreślali, że wakacje mają być czasem radości, a nie problemów. Bezpieczeństwo nie oznacza rezygnacji z zabawy, lecz rozsądek w najważniejszych momentach – nad wodą, na rowerze, w drodze, w sieci i podczas kontaktu z osobami, których dzieci nie znają – zaznacza biuro prasowe myszkowskiej komendy policji.

Policjanci liczą, że takie rozmowy zostaną uczniom w głowie wtedy, gdy naprawdę będą potrzebne. Bo najlepsze wakacje to nie tylko te pełne przygód, ale przede wszystkim takie, z których wszyscy wracają cali, zdrowi i z dobrymi wspomnieniami.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Rafał Kępski ukończył ekstremalny bieg Rzeźnik 500. Radny pokonał ponad pół tysiąca kilometrów przez góry

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum Rafała Kępskiego

Rafał Kępski, radny powiatu myszkowskiego, ukończył jedno z najtrudniejszych wyzwań biegowych w Polsce. W ramach Rzeźnika 500 pokonał cały Główny Szlak Beskidzki, mierząc się z trasą liczącą dokładnie 518 kilometrów, około 23 tysiącami metrów przewyższeń i narastającym zmęczeniem przez osiem kolejnych dni.

Rzeźnik 500 to wyjątkowa etapowa impreza ultra, prowadząca przez Główny Szlak Beskidzki, najdłuższy znakowany szlak górski w Polsce. Uczestnicy rozpoczynają rywalizację w Ustroniu, a kończą ją w Wołosatem, przemierzając najważniejsze pasma Beskidów i Bieszczadów. To wyzwanie, które wymaga nie tylko siły fizycznej, ale również odporności psychicznej, konsekwencji i umiejętności radzenia sobie z kryzysami.

Kępski spędził na trasie blisko 110 godzin. Każdy etap oznaczał dziesiątki kilometrów w górskim terenie, przy ograniczonej regeneracji i zmiennych warunkach pogodowych. Na trasie znalazły się między innymi Czantoria, Równica, Stożek, Barania Góra, Rysianka, Babia Góra, Turbacz, Radziejowa, Jaworzyna Krynicka, Chyrowa, Chryszczata, Jasło, Połonina Wetlińska, Połonina Caryńska oraz Szeroki Wierch.

Skala wyzwania najlepiej pokazuje liczba uczestników, którzy dotarli do mety. W tegorocznej edycji wystartowało 56 zawodników, a ukończyło ją 29. Rafał Kępski znalazł się w gronie tych, którzy zdołali przejść przez wszystkie etapy i zameldować się na końcu trasy w Wołosatem.

Dla samorządowca z powiatu myszkowskiego był to nie tylko sportowy wynik, ale także spełnienie osobistego marzenia. Jak sam podkreślił po ukończeniu wyzwania, góry wymagają pokory i pokazują, że nawet najlepszy plan musi ustąpić miejsca determinacji, charakterowi i gotowości do walki z własnymi słabościami.

– Góry uczą pokory. Pokazują, że nie wszystko da się zaplanować, ale jeśli człowiek ma marzenia, warto mieć odwagę je realizować. Dziś wiem jedno. GSB Rzeźnik 500 to nie tylko bieg. To doświadczenie, które zostaje w człowieku na całe życie – skomentował Kępski na swoim profilu facebookowym.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Feel i Teresa Werner na jednej scenie. Co miasto jeszcze planuje na Dni Myszkowa?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Miejscowy samorząd przygotowuje się do jednego z najważniejszych plenerowych wydarzeń tego lata. W weekend 4 i 5 lipca odbędą się Dni Myszkowa. Mieszkańcy spotkają się na terenie Kompleksu Sportowo-Rekreacyjnego Dotyk Jury przy ulicy Dobrej, gdzie zaplanowano koncerty, program dla dzieci, widowisko muzyczno-teatralne, wesołe miasteczko oraz strefę gastronomiczną.

Tegoroczny program wydarzenia został rozłożony na dwa dni. Sobotnia część rozpocznie się o godz. 17.30 widowiskiem muzyczno-teatralnym „Królestwo Radości” w wykonaniu Stowarzyszenia Moc Pokoleń i E.T.E. Pokusa. W trakcie tej części zaplanowano również symboliczne przekazanie kluczy. Następnie na scenie wystąpią kolejno Camasutra, The Gar oraz Julka i Spółka.

Gwiazdą sobotniego wieczoru będzie Teresa Werner, której koncert zaplanowano na godz. 20.30. Po jej występie publiczność będzie mogła bawić się dalej przy muzyce DJ-a, który pojawi się na scenie o godz. 21.45.

Druga odsłona Dni Myszkowa również będzie miała rodzinny i koncertowy charakter. Niedzielny program rozpocznie się o godz. 16.00 od propozycji dla najmłodszych. Następnie wystąpią Filip Robar Band, Mówment oraz Sklej Mi Żółwia. O godz. 19.30 na scenie pojawi się zespół Fluid.

Finałem tegorocznego święta miasta będzie koncert zespołu Feel, zaplanowany na godz. 21.00. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich zespołów pop-rockowych, którego występ ma być głównym punktem niedzielnego wieczoru.

Organizatorzy zapowiadają także dodatkowe atrakcje. Przez cały czas trwania wydarzenia dostępne będą wesołe miasteczko i gastronomia.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Myśleli, że unikną więzienia. Policjanci z Myszkowa doprowadzili ich za kraty

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Dwóch mężczyzn poszukiwanych przez wymiar sprawiedliwości zatrzymali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie. Funkcjonariusze włączyli się w ogólnopolskie działania pod kryptonimem „Poszukiwany”, których celem było ustalenie miejsca pobytu osób ukrywających się przed organami ścigania oraz doprowadzenie skazanych do zakładów karnych.

Akcja została przeprowadzona w miniony poniedziałek i wtorek. W tym czasie myszkowscy policjanci sprawdzali adresy i miejsca, w których mogły przebywać osoby poszukiwane listami gończymi oraz sądowymi nakazami doprowadzenia. Działania miały charakter ogólnopolski, ale ich skutki były widoczne także w powiecie myszkowskim.

– W trakcie czynności mundurowi zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 52 i 60 lat. Obaj byli poszukiwani w związku z koniecznością odbycia kar pozbawienia wolności. Jeden z zatrzymanych miał do odbycia rok więzienia, drugi – rok i miesiąc – informuje biuro prasowe myszkowskiej komendy.

Po zatrzymaniu mężczyźni zostali doprowadzeni do jednostek penitencjarnych, gdzie rozpoczną odbywanie zasądzonych kar.

Policja podkreśla, że tego typu działania są jednym z elementów egzekwowania obowiązującego prawa i zapewniania bezpieczeństwa mieszkańcom. Funkcjonariusze regularnie ustalają miejsca pobytu osób, które próbują uniknąć odpowiedzialności karnej, a następnie realizują wydane przez sądy nakazy doprowadzenia.

Mundurowi przypominają również, że ukrywanie się przed wymiarem sprawiedliwości nie oznacza uniknięcia kary. Osoby poszukiwane prędzej czy później muszą liczyć się z zatrzymaniem i doprowadzeniem do zakładu karnego.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Pół wieku razem. W Myszkowie uhonorowano małżeństwa z wyjątkowym stażem

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta Myszków

W Sali Ślubów Urzędu Miasta Myszkowa odbyła się uroczystość wręczenia Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Odznaczenia, przyznane przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, trafiły do par, które wspólnie przeżyły co najmniej pięćdziesiąt lat. Jubilatom wręczył je burmistrz miasta.

Spotkanie miało szczególny charakter, bo dotyczyło nie tylko urzędowego aktu uhonorowania, ale przede wszystkim historii małżeństw, które przez dekady budowały wspólne życie, rodzinę i codzienność opartą na wzajemnym wsparciu. Obok medali jubilaci odebrali także legitymacje potwierdzające ich nadanie, kwiaty oraz przygotowane upominki.

– Dzisiejsza uroczystość należy do tych szczególnych wydarzeń, które mają wyjątkowe znaczenie dla naszej lokalnej społeczności. To odznaczenie jest symbolem wielu lat wspólnego życia i wzajemnego wsparcia. Jesteście wzorem dla młodszych mieszkańców Myszkowa. Życzę państwu zdrowia oraz wielu kolejnych szczęśliwych lat – mówił burmistrz Włodzimierz Żak, składając gratulacje.

Słowa uznania przekazała również kierownik miejscowego Urzędu Stanu Cywilnego. Uroczystość zakończyły pamiątkowe zdjęcia.

W uroczystości udział wzięli państwo Elżbieta i Ryszard Morawiec, Halina i Adam Raczyńscy, Teresa i Jerzy Korzec, Grażyna i Bolesław Bialik, Ewa i Kazimierz Gancarz, Rozalia i Henryk Gryl, Halina i Janusz Polak, Teresa i Stefan Borek, Irena i Józef Kaczmarczyk, Halina i Andrzej Różycki oraz Marian Musiał, wdowiec po zmarłej Zofii.

Z przyczyn zdrowotnych w spotkaniu nie mogli uczestniczyć państwo Kazimiera i Tadeusz Wolnik, Marianna i Andrzej Kidawa, Elżbieta i Andrzej Będkowscy oraz Halina i Andrzej Kowalczyk.

Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie są jednym z najbardziej symbolicznych odznaczeń państwowych, bo odnoszą się do trwałości związku, wierności, odpowiedzialności i wspólnego przejścia przez dobre oraz trudniejsze momenty życia.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Budżet się obronił, inwestycje ruszyły, ale największy problem miasta wciąż zostaje bez prostej odpowiedzi

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta Myszkowa

Rok 2025 w Myszkowie można opisać jednym zdaniem – finanse udało się utrzymać w ryzach, inwestycje były widoczne, ale demografia i odpływ mieszkańców nadal są dla miasta wyzwaniem większym niż niejeden przetarg, remont czy program strategiczny. Raport o stanie gminy pokazuje samorząd, który nie stał w miejscu, ale jednocześnie wyraźnie zmagał się z problemami, których nie rozwiązuje się jednym rokiem budżetowym.

Najmocniejszym punktem rocznego bilansu są finanse. Dochody miasta w 2025 roku wyniosły 222,49 mln zł, a wydatki 222,48 mln zł. Budżet, który pierwotnie zakładano z deficytem przekraczającym 20 mln zł, a po zmianach z deficytem ponad 22,6 mln zł, ostatecznie zamknął się symboliczną nadwyżką w wysokości niespełna 6 tys. zł. W samorządowej praktyce oznacza to właściwie wyjście „na zero”. W sytuacji rosnących kosztów usług publicznych i inwestycji taki wynik trudno uznać za porażkę.

Ważniejszy od samej końcowej nadwyżki jest jednak wynik operacyjny, czyli różnica między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi. W 2025 roku wyniósł on 17,66 mln zł i był wyższy niż rok wcześniej o ponad 5,1 mln zł. To jeden z najistotniejszych wskaźników kondycji gminy, bo pokazuje, czy miasto jest w stanie finansować bieżące funkcjonowanie bez zjadania własnego potencjału inwestycyjnego. Pod tym względem Myszków wypadł lepiej niż w 2024 roku.

Nie oznacza to jednak, że miasto nie zwiększało zobowiązań. Zadłużenie na koniec 2025 roku wyniosło 45,4 mln zł, co stanowiło 19,91 proc. wykonanych dochodów. W porównaniu z końcem 2024 roku dług wzrósł o 5 mln zł. Nie jest to poziom alarmowy, ale warto go odnotować, bo kolejne lata również będą wymagały finansowania dużych przedsięwzięć, zwłaszcza związanych z centrum miasta, drogami, energetyką i usługami publicznymi.

Największą pozycją w wydatkach pozostaje oświata. Na ten obszar przeznaczono 86,62 mln zł, czyli blisko 39 proc. wszystkich wydatków miasta. Co istotne, wydatki oświatowe wzrosły wobec 2024 roku o 11,3 mln zł, czyli o 15 proc. To pokazuje skalę obciążenia budżetu zadaniami edukacyjnymi. Myszków prowadził w 2025 roku sześć przedszkoli, osiem szkół podstawowych oraz szkołę muzyczną I stopnia. W roku szkolnym 2025/2026 do szkół podstawowych uczęszczało 2320 uczniów, a do przedszkoli i oddziałów przedszkolnych 787 dzieci. System edukacyjny jest więc jednym z najważniejszych, ale też najbardziej kosztownych filarów miejskiego budżetu.

Drugim dużym obszarem wydatków była gospodarka komunalna i ochrona środowiska. W tym dziale wydano 37,53 mln zł, a jeśli spojrzeć tylko na inwestycje majątkowe, to właśnie gospodarka komunalna i środowisko pochłonęły największą część środków – ponad 20,5 mln zł. To dobrze pokazuje, gdzie w 2025 roku koncentrowała się materialna część miejskiej aktywności.

Łączne wydatki majątkowe wyniosły 37,35 mln zł i stanowiły 16,79 proc. wszystkich wydatków miasta. Burmistrz Włodzimierz Żak we wstępie do raportu o stanie gminy wskazał z kolei, że w 2025 roku realizowano inwestycje o łącznej wartości 29,42 mln zł, z czego 11,69 mln zł pochodziło ze źródeł zewnętrznych. To ważna informacja, bo w Myszkowie, podobnie jak w większości średnich samorządów, bez pieniędzy zewnętrznych zakres inwestycji byłby znacznie skromniejszy.

Najbardziej widocznym symbolem zmian pozostaje centrum miasta. Rewitalizacja Centrum Myszkowa, dofinansowana z tzw. „Polskiego Ładu”, w 2025 roku nadal oznaczała dla mieszkańców niedogodności, plac budowy i rozgrzebaną przestrzeń, ale raport wskazuje również na pierwsze widoczne efekty. Zadanie obejmuje przebudowę ulic, zagospodarowanie placu Dworcowego, budowę fontanny, przebudowę skweru miejskiego, nowe miejsca parkingowe, zieleń, oświetlenie i elementy małej architektury. To inwestycja, która ma zmienić nie tylko wygląd centrum, ale też jego funkcję – z przestrzeni tranzytowej w miejsce bardziej miejskie, przyjazne i uporządkowane.

W sąsiedztwie dworca trwały również prace przy centrum przesiadkowym. To zadanie wpisuje się w politykę mobilności i ma znaczenie nie tylko lokalne, ale również powiatowe. Jeśli Myszków chce pełnić rolę realnego ośrodka dla okolicznych gmin, musi mieć lepiej zorganizowane powiązania komunikacyjne. Samorząd wskazuje też kolejny planowany etap – odbudowę dawnego budynku dworca PKS na potrzeby Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Myszkowie. Jeśli te elementy uda się spiąć w całość, rejon dworca może stać się jednym z najważniejszych punktów miejskiej przemiany.

W 2025 roku kontynuowano także inwestycje drogowe. Przy udziale środków z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg zrealizowano pierwszy etap budowy drogi w ulicy Siewierskiej. Zakończono przebudowę dróg gminnych w ulicach Wyszyńskiego i 11 Listopada, finansowaną z udziałem środków z tzw. „Polskiego Ładu”. Zrealizowano również przebudowę drogi dojazdowej do pól w ciągu ulicy Chopina, dofinansowaną z budżetu województwa śląskiego. Pod koniec roku uruchomiono postępowanie dotyczące przebudowy chodników przy ulicach Kwiatkowskiego i Spółdzielczej, z terminem realizacji już w tym roku.

W obszarze ekologii i energetyki Myszków realizował kilka kierunków jednocześnie. W projekcie „Myszków pozytywnie naładowany” 90 mieszkańców otrzymało dofinansowanie do magazynów energii. Miasto uczestniczyło także w działaniach Klastra Energii Powiatu Myszkowskiego. Projekt inwestycyjny dotyczący odnawialnych źródeł energii w ramach klastra ma wartość 63,7 mln zł, a w przypadku Myszkowa obejmuje m.in. instalacje fotowoltaiczne, magazyny energii i pompy ciepła dla 85 mieszkańców oraz instalacje fotowoltaiczne z magazynami energii na budynkach użyteczności publicznej.

Równolegle rozpoczęto prace termomodernizacyjne w czterech obiektach. To przedszkola nr 1 i 5, oraz szkoły podstawowe nr 2 i 7. Dwa pierwsze zadania korzystają ze środków Funduszy Europejskich dla Śląskiego, dwa kolejne z Krajowego Planu Odbudowy. Miasto planuje także termomodernizację budynku MOSiR. W raporcie podkreślono również znaczenie białych certyfikatów, które mają pozwolić gminie odzyskać część wartości wynikającej z oszczędności energii.

Na plus należy zapisać też działania związane z azbestem i kontrolą jakości powietrza. Do końca 2025 roku w ramach działań gminy usunięto ponad 949 ton materiałów azbestowych, a mieszkańców wsparto środkami zewnętrznymi w wysokości przekraczającej 777 tys. zł. Straż miejska przeprowadziła 624 kontrole instalacji grzewczych, sprawdzając przestrzeganie uchwały antysmogowej, zakaz spalania odpadów oraz spalania pozostałości roślinnych.

W polityce społecznej obraz jest bardziej złożony. Wydatki na pomoc społeczną wyniosły 36,12 mln zł i były wyższe niż rok wcześniej o 1,8 mln zł. Skorzystało z niej 697 osób, czyli 2,5 proc. mieszkańców gminy. Liczba osób korzystających z pomocy spadła o 23, a liczba rodzin, którym przyznano świadczenia, zmniejszyła się o 19. Najczęstszymi przyczynami trudnej sytuacji były długotrwała lub ciężka choroba, niepełnosprawność, bezrobocie, ubóstwo i bezradność w sprawach opiekuńczo-wychowawczych.

To ważne dane, bo pokazują, że choć liczba beneficjentów pomocy społecznej nie rośnie, to koszt systemu wsparcia jest coraz wyższy. W starzejącym się mieście presja na usługi społeczne, opiekuńcze i zdrowotne będzie prawdopodobnie narastać. Myszków już dziś widzi ten problem, ale nie da się go rozwiązać wyłącznie świadczeniami. Potrzebne są usługi środowiskowe, wsparcie rodzin, seniorów i osób z niepełnosprawnościami, a także działania zatrzymujące młodych ludzi w mieście.

Jednym z praktycznych działań odpowiadających na potrzeby rodzin jest tworzenie dwóch miejskich żłobków w ramach programu Aktywny Maluch 2022-2029. Żłobek nr 1 ma powstać w budynku Przedszkola nr 2 przy ulicy Pułaskiego, a żłobek nr 2 w budynku Przedszkola nr 5 przy ulicy Stalowej. Łącznie zaplanowano 32 miejsca dla dzieci. To nie jest inwestycja spektakularna w sensie infrastrukturalnym, ale społecznie może mieć duże znaczenie, bo dostęp do opieki nad dziećmi do lat trzech wpływa bezpośrednio na aktywność zawodową rodziców.

Najtrudniejszy problem Myszkowa widać jednak w demografii. Na koniec 2025 roku miasto liczyło 27 884 mieszkańców. W ciągu roku ubyło 369 osób. Urodziło się tylko 117 dzieci, a zmarło 341 mieszkańców. To nie jest jednorazowy spadek, lecz kontynuacja wieloletniego trendu. Jeszcze w 2013 roku Myszków miał ponad 32 tys. mieszkańców. W ciągu kilkunastu lat miasto straciło więc ponad 4 tys. osób.

Struktura wieku również pokazuje skalę wyzwania. W wieku przedprodukcyjnym było 3781 osób, w wieku produkcyjnym 16 487, a w wieku poprodukcyjnym 7616. Oznacza to, że grupa seniorów jest już dwa razy większa niż grupa dzieci i młodzieży do 15. roku życia. To dane, które powinny wybrzmieć mocniej niż niejedna informacja o inwestycji. Bo właśnie demografia zdecyduje, jakiego miasta będzie potrzebował Myszków za 10 czy 15 lat.

Sytuacja gospodarcza również nie daje prostych powodów do samozadowolenia. W powiecie myszkowskim na koniec 2025 roku zarejestrowanych było 1482 bezrobotnych, o 235 więcej niż rok wcześniej. Wśród nich 679 osób stanowili mieszkańcy Myszkowa. W Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej w 2025 roku zarejestrowano 89 nowych podmiotów, ale 100 wykreślono. Na koniec roku figurowało 2095 podmiotów gospodarczych. To obraz miasta, w którym przedsiębiorczość istnieje, ale nie rozwija się na tyle dynamicznie, by sama w sobie odwrócić niekorzystne trendy.

W dokumentach strategicznych Myszków konsekwentnie opiera rozwój na trzech hasłach: gospodarka, przestrzeń i mieszkańcy. W 2025 roku aktualizowano Gminny Program Rewitalizacji na lata 2017-2030, kontynuowano prace nad planem ogólnym i utrzymywano bardzo wysokie pokrycie miasta miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, wynoszące około 97 proc. To akurat mocna strona gminy, bo uporządkowana polityka przestrzenna ogranicza chaos i ułatwia planowanie inwestycji.

Widać też działania w obszarze cyfryzacji i bezpieczeństwa systemów miejskich. Miasto realizowało projekt podniesienia poziomu cyberbezpieczeństwa w urzędzie miasta i 15 jednostkach podległych, finansowany ze środków unijnych. 

Bilans 2025 roku jest więc dla władz Myszkowa umiarkowanie pozytywny, ale nie triumfalny. Miasto utrzymało stabilność finansową, poprawiło wynik operacyjny, realizowało inwestycje drogowe, komunalne, energetyczne i społeczne, korzystało z funduszy zewnętrznych i prowadziło duże projekty w centrum. Jednocześnie wzrosło zadłużenie, oświata coraz mocniej obciąża budżet, koszty pomocy społecznej rosną, a demografia pozostaje największym zagrożeniem dla przyszłości miasta.

Władze Myszkowa w 2025 roku radziły sobie więc poprawnie tam, gdzie można działać narzędziami budżetowymi i inwestycyjnymi. Trudniej wypada odpowiedź na pytanie, czy te działania są wystarczająco silne, by zatrzymać młodych mieszkańców i odwrócić spadek liczby ludności. Rewitalizacja centrum, żłobki, lepsze drogi, inwestycje w OZE i termomodernizację mogą poprawiać jakość życia. Jednak dopiero kolejne lata pokażą, czy będą czymś więcej niż dobrze wykonanymi zadaniami  i czy staną się realnym argumentem, żeby w Myszkowie budować swoje centrum życiowe.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Trzy dystanse, dziecięce biegi i rodzinne atrakcje. Bieg V Stawów wraca po raz czterdziesty siódmy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

W niedzielę w Myszkowie odbędzie się 47. Międzynarodowy Bieg V Stawów. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń sportowych w mieście, łączące tradycję, aktywny wypoczynek i rodzinną atmosferę. Tegoroczna edycja zostanie zorganizowana na terenie Dotyku Jury.

47. Międzynarodowy Bieg V Stawów odbywa się pod hasłem „Tradycja, sport, Jura”. To wydarzenie, które od lat promuje aktywność fizyczną, integruje mieszkańców i przyciąga do Myszkowa osoby lubiące sportową rywalizację w jurajskiej scenerii.

Organizatorzy przygotowali trzy dystanse główne. Uczestnicy będą mogli wybrać półmaraton na 21 km, ćwierćmaraton na 11 km, połączony również z marszem nordic walking, albo Jurajską Piątkę na dystansie 5 km. Dzięki temu w wydarzeniu mogą wziąć udział zarówno bardziej doświadczeni biegacze, jak i osoby, które chcą sprawdzić się na krótszej trasie.

Sportowe emocje rozpoczną się jednak wcześniej. Biuro zawodów będzie czynne od godz. 7.00 do 9.30. W tym czasie uczestnicy odbiorą pakiety startowe. Od godz. 7.30 do 8.45 prowadzone będą zapisy na biegi dzieci i młodzieży, a o godz. 8.50 zaplanowano rozgrzewkę. Starty najmłodszych zawodników rozpoczną się o godz. 9.00. Dzieci i młodzież pobiegną na dystansach od 200 do 1000 metrów, w zależności od rocznika.

Część oficjalna wydarzenia rozpocznie się o godz. 9.45. Następnie wystartują biegi główne. O godz. 10.00 na trasę ruszą uczestnicy półmaratonu, krótko po nich biegacze ćwierćmaratonu i zawodnicy nordic walking, a o godz. 10.35 uczestnicy biegu na 5 km. Finał imprezy, obejmujący zakończenie oraz losowanie nagród, zaplanowano na godz. 13.00.

Każdy uczestnik otrzyma pakiet startowy, w którym znajdzie się numer z chipem. Na zawodników czekać będą również pamiątkowe medale, woda na trasie i na mecie oraz posiłek regeneracyjny. Organizatorzy zapowiadają także konkursy i dodatkowe atrakcje.

Wydarzenie będzie miało również rodzinny charakter. Dla najmłodszych przygotowana zostanie strefa zabawy, dmuchane animacje, malowanie twarzy, upominki dla dzieci oraz start biegu przedszkolaka Sonic. Po zakończeniu biegów odbędzie się losowanie nagród, wśród których znajdą się między innymi tablety, hulajnogi, smartfony i inne upominki.

Zapisy prowadzone są za pośrednictwem strony dostartu.pl. Organizatorzy przypominają, że liczba miejsc jest ograniczona, dlatego warto zgłosić swój udział wcześniej.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Prokurator chce więzienia dla byłego posła i starosty. Chodzi o zarzuty korupcyjne i fałszywe dokumenty

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi P., lekarzowi z Myszkowa, byłemu posłowi, byłemu staroście myszkowskiemu i byłemu dyrektorowi szpitala powiatowego. Śledczy zarzucają mu przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z wykonywaniem zawodu oraz pełnioną funkcją naczelnego lekarza szpitala.

Według ustaleń prokuratury sprawa dotyczy lat 2022-2023. W tym okresie Wojciech P., jako naczelny lekarz szpitala w Myszkowie, miał przyjmować korzyści majątkowe między innymi za pomoc w przyjęciu pacjentów do szpitala, przedłużenie hospitalizacji, przyspieszenie terminu zabiegu, wystawianie zaświadczeń o niezdolności do pracy oraz zorganizowanie transportu medycznego ze szpitala.

Akt oskarżenia obejmuje również wątek dokumentacji medycznej. Prokuratura zarzuca lekarzowi, że wystawiając orzeczenia o braku przeciwwskazań do kierowania pojazdami, poświadczał nieprawdę co do wcześniejszego przeprowadzenia wymaganych badań. Jeden z zarzutów dotyczy także nakłonienia innego lekarza do wystawienia zaświadczenia poświadczającego nieprawdę o niemożności stawienia się świadka w sądzie.

W trakcie śledztwa policjanci przeszukali miejsce zamieszkania Wojciecha P. Ujawnili tam 40 sztuk amunicji do broni palnej. Według prokuratury oskarżony posiadał ją bez wymaganego zezwolenia.

Łącznie prokurator przedstawił Wojciechowi P. 28 zarzutów. Dotyczą one przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczania nieprawdy w dokumentach oraz posiadania amunicji bez zezwolenia.

Na ławie oskarżonych ma zasiąść nie tylko były poseł. Aktem oskarżenia objęto również sześć innych osób. Prokuratura zarzuca im wręczanie korzyści majątkowych oraz przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów.

– Wraz z aktem oskarżenia prokurator skierował do sądu wnioski o wydanie wyroków skazujących i orzeczenie uzgodnionych z trzema oskarżonymi kar. W stosunku do głównego oskarżonego prokurator złożył wniosek o wymierzenie mu kary łącznej roku i sześćiu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności i 500 stawek grzywny po 500 zł (250 tys. zł – przyp. red.) – informuje prokurator Tomasz Ozimek.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Rodzinne święto w Myszkowie. Dzień Dziecka na sportowo, kreatywnie i z atrakcjami

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Myszków przygotowuje miejskie obchody Dnia Dziecka. Wydarzenie odbędzie się 31 maja na terenie kompleksu sportowo-rekreacyjnego „Dotyk Jury”. Organizatorzy zapowiadają popołudnie pełne zabawy, aktywności i atrakcji dla najmłodszych mieszkańców oraz ich rodzin.

W programie znalazło się wiele propozycji o charakterze rekreacyjnym, sportowym i rozrywkowym. Dzieci będą mogły skorzystać między innymi z miasteczka ruchu drogowego, mobilnej strzelnicy laserowej, fotobudki 360, animacji, gier i zabaw. Zaplanowano także strzelanie do tarczy, sumo, megapiłkarzyki, koloseum, tor przeszkód, spotkanie z maskotką oraz dmuchańce.

Częścią wydarzenia będą również otwarte zajęcia z tenisa ziemnego. Nie zabraknie także strefy gastronomicznej, w której dostępne będą lody, wata cukrowa i popcorn.

– Dodatkowo 30 i 31 maja 2026 roku na boiskach do siatkówki plażowej odbędzie się liga Mistrzostw Śląska w siatkówce plażowej w kategorii mężczyzn oraz mikstów. Sportowa część programu ma uzupełnić rodzinny charakter wydarzenia i przyciągnąć także miłośników aktywnego wypoczynku – informuje myszkowski magistrat.

Początek zaplanowano na godz. 14.00.

CZYTAJ DALEJ

Myszków

Miliony na schronienia, pół miliona więcej na drogę. Powiat wprowadził środki od wojewody do budżetu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Starostwo Powiatowe w Myszkowie/Screenshot

Wczorajsza nadzwyczajna sesja rady powiatu została zwołana przede wszystkim po to, by wprowadzić do budżetu środki na inwestycje związane z ochroną ludności i obroną cywilną. Formalnie porządek obrad był krótki i dotyczył zmian w budżecie oraz aktualizacji wieloletniej prognozy finansowej. W praktyce radni wykorzystali posiedzenie także do dopytywania o lokalizację nowych obiektów, tempo przygotowań do inwestycji przy szpitalu oraz dodatkowe pieniądze na przebudowę jednej z dróg powiatowych.

Najważniejsze decyzje dotyczyły dwóch dużych zadań finansowanych ze środków pozostających w dyspozycji wojewody śląskiego. Do budżetu powiatu wprowadzono 5,9 mln zł na budowę kondygnacji podziemnej przy obiekcie użyteczności publicznej, która ma służyć jako miejsce ukrycia i jednocześnie, w formule dual use (oznacza to podwójne zastosowanie danego obiektu, sprzętu albo infrastruktury – przyp. red.), jako zaplecze logistyczno-techniczne dla pojazdów ratowniczych. Drugim zadaniem jest budowa budynku magazynowego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Myszkowie, na którą zaplanowano 3,5 mln zł. Pisaliśmy o tym wczoraj tutaj.

Już przy omawianiu projektu uchwały pojawiły się pytania o szczegóły. Radny Eugeniusz Bugaj chciał wiedzieć, gdzie dokładnie zostanie zlokalizowany magazyn straży pożarnej. Ze strony urzędników padła informacja, że obiekt powstanie na terenie PSP, w miejscu starych garaży, za budynkiem komendy. Doprecyzowano też, że nie chodzi o garaże podziemne, lecz o obiekt naziemny.

Więcej wątpliwości wzbudziło tempo przygotowań do inwestycji przy szpitalu. Radny Rafał Kępski pytał, czy powiat ma już projekty, program funkcjonalno-użytkowy, kiedy planowany jest przetarg i czy zadanie zostanie sfinansowane w całości z pieniędzy wojewody. Odpowiedź starosty pokazała, że harmonogram będzie napięty. Powiat dopiero przygotowuje działania związane z dokumentacją, ale chce ruszyć jak najszybciej, by zdążyć z realizacją do końca roku.

– My już podjęliśmy działania, aby dokumentację szybko przygotować. Przetarg, mam nadzieję, ogłosimy od razu w czerwcu. Sądzę, że do końca lipca powinien być rozstrzygnięty i mamy cztery, maksymalnie cztery i pół miesiąca na wybudowanie tego garażu i mam nadzieję, że zdążymy tak jak magazyn – usłyszeli radni.

Z tej wypowiedzi jednoznacznie wynikało, że inwestycja będzie realizowana pod presją czasu. Przedstawiciel starostwa przyznał, że powiat nie chce czekać na zatwierdzanie zmian harmonogramu przez wojewodę, bo mogłoby to potrwać nawet miesiąc. Dokumentacja dla zadania przy szpitalu ma zostać przygotowana z własnych środków, a ewentualne przekroczenie kosztów po przetargu może oznaczać konieczność szukania dodatkowego finansowania.

– Jeżeli w przetargu oczywiście będzie drożej, to będziemy się zastanawiać nad tym, czy dokładać środków, czy występować do pana wojewody o dodatkowe środki finansowe – zaznaczono.

Jednym z bardziej konkretnych problemów finansowych był wzrost kosztów inwestycji drogowej obejmującej przebudowę drogi powiatowej od ronda w Postępie do ronda w Mrzygłodzie, w tym odcinka ulicy Krasickiego. W budżecie zwiększono wartość zadania o 500 tys. zł. Radny Rafał Kępski przypomniał, że rada już wcześniej dokładała do tej inwestycji ponad 100 tys. zł i chciał wiedzieć, czy pierwotny termin zakończenia prac jest nadal realny.

Joanna Gocyła, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Myszkowie wyjaśniła, że dodatkowe środki wynikają głównie z rozbieżności między dokumentacją projektową a przedmiarem robót. Wskazała przy tym na elektrykę, bariery ochronne przy obiekcie mostowym oraz konieczność przedłużenia samego obiektu mostowego. To właśnie ten fragment sesji pokazał, że inwestycja, choć zaawansowana, nie przebiega bez komplikacji.

– Dosyć duże zwiększenie było na elektryce, na barierach ochronnych oraz na przedłużeniu samego obiektu mostowego ze względu na to, że projektant zaprojektował inne rozwiązanie, niż faktycznie wynikało ono w terenie – wyjaśniała.

Dodatkowo wykonawca wystąpił o wydłużenie terminu realizacji zadania do końca września. Decyzja w tej sprawie nie zapadła jeszcze podczas sesji. Urzędnicy zastrzegali, że zarząd musi najpierw ocenić kompletność i zasadność wniosku, a wrześniowy termin może zostać uznany za zbyt odległy.

Podczas sesji pojawił się również temat wsparcia dla służb mundurowych. W projekcie zmian budżetowych zapisano 30 tys. zł na Fundusz Wsparcia Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, z przeznaczeniem na zakup samochodu służbowego dla myszkowskiej komendy. Eugeniusz Bugaj pytał, dlaczego kwota jest tak niska i zaproponował rozważenie zwiększenia jej przynajmniej o 20 tys. zł.

Z odpowiedzi wynikało, że kwota została uzgodniona z komendantem oraz samorządami gminnymi. Jak tłumaczono, chodzi o wspólny montaż finansowy na zakup trzech pojazdów, z udziałem środków MSWiA.

– Komendant potrzebuje 150 tys. zł na zakup trzech pojazdów, drugie tyle, czyli 50 proc. pochodzi z dofinansowania z MSWiA. Więc tak to wygląda – doprecyzowano.

Kolejna dyskusja dotyczyła pozornie drobnego, ale formalnie istotnego zapisu w uchwale. Chodziło o 12 tys. zł na zakup sztandaru dla Liceum Ogólnokształcącego w Myszkowie. Radny Bugaj zwrócił uwagę, że zapis o darowiźnie na radę rodziców jest niejasny, bo rada rodziców nie jest częścią budżetu szkoły, lecz odrębnym organem wspierającym placówkę. Skarbnik powiatu Emilia Bąchor-Neszczyńska wyjaśniła, że pieniądze pochodzą od anonimowego darczyńcy, trafiły na radę rodziców, a następnie mają zostać przekazane do budżetu powiatu, który zwiększy plan finansowy szkoły. Radny Bugaj poprosił o doprecyzowanie zapisu w uchwale, a urzędniczka zapowiedziała poprawkę.

Ostatecznie uchwała w sprawie zmian budżetu została przyjęta jednogłośnie. Za głosowało 16 radnych, nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. Rada przyjęła także zmiany w wieloletniej prognozie finansowej, również bez głosów przeciwnych i wstrzymujących się, tym razem przy 15 głosach za.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE