Krzepice
Patostreamerzy i patotreści zatruwają głowy młodych. W Krzepicach padło mocne ostrzeżenie
Internet od dawna nie jest już tylko miejscem rozrywki, kontaktu i szybkiego dostępu do informacji. Coraz częściej staje się też przestrzenią, w której młodzi ludzie stykają się z treściami brutalnymi, upokarzającymi i skrajnie demoralizującymi. O tym właśnie rozmawiano podczas konferencji zorganizowanej w Krzepicach, poświęconej zagrożeniom obecnym w sieci, ze szczególnym uwzględnieniem patotreści i patostreamingu.
Spotkanie miało zwrócić uwagę na problem, który dla wielu dorosłych wciąż pozostaje niedostatecznie rozpoznany, choć jego skutki mogą być bardzo poważne. Chodzi o treści oparte na przemocy, poniżaniu, wulgarności, przekraczaniu granic i budowaniu fałszywego obrazu świata, w którym agresja staje się czymś zwyczajnym, a cudze upokorzenie formą widowiska.
W czasie konferencji wyraźnie podkreślano, że to nie jest niewinna internetowa „sensacja”, którą wystarczy zignorować. Tego rodzaju materiały potrafią wpływać na sposób myślenia młodych odbiorców, oswajać ich z przemocą i wypaczać granice tego, co dopuszczalne. To, co powinno szokować, z czasem zaczyna być traktowane jak codzienność. A właśnie wtedy zaczyna się największy problem.
Dużo miejsca poświęcono roli dorosłych – rodziców, nauczycieli, opiekunów i wszystkich tych, którzy mają wpływ na wychowanie młodego pokolenia. Podkreślano, że brak reakcji, brak zainteresowania tym, co dzieci oglądają w telefonach i komputerach, może prowadzić do bardzo niebezpiecznych konsekwencji. Młodzi ludzie nie zawsze potrafią sami odróżnić treści szkodliwe od tych, które są tylko kontrowersyjne.
Konferencja była więc próbą pokazania, że bezpieczeństwo w sieci nie zaczyna się od technicznych blokad, lecz od świadomości.
– Dlatego tak ważna jest obecność dorosłych, rozmowa i uważność. Reagujmy na niepokojące treści, rozmawiajmy i interesujmy się tym, z jakich materiałów korzystają młodzi ludzie. To od naszej świadomości i reakcji zależy, jakie wzorce będą kształtować kolejne pokolenia – apelują organizatorzy spotkania z kłobuckiej policji.
Krzepice
Wynagrodzenie burmistrza podzieliło samorządowców. Niemal połowa radnych nie poparła uchwały
Ustalenie wynagrodzenia burmistrza Krzepic wyraźnie podzieliło radnych podczas sierpniowej sesji. Uchwała została przyjęta zaledwie siedmioma głosami „za”. Trzech samorządowców opowiedziało się przeciwko, a kolejnych trzech wstrzymało się od głosu. Co ciekawe, mimo tak dużej różnicy zdań podczas obrad nie odbyła się żadna dyskusja, która pozwoliłaby mieszkańcom poznać argumenty poszczególnych stron.
Projekt uchwały dotyczącej wynagrodzenia burmistrza nie został szerzej omówiony przed głosowaniem. W tej części sesji nie przedstawiono szczegółowo wysokości poszczególnych składników wynagrodzenia ani nie wyjaśniono powodów, dla których rada zajmowała się tą kwestią. Odczytano natomiast wyniki wcześniejszych głosowań w komisjach. Już na tym etapie było widać, że propozycja nie ma jednoznacznego poparcia.

W komisji rolnictwa pozytywną opinię poparło trzech radnych, a jeden zagłosował przeciw. Identyczny wynik odnotowano w komisji oświaty. W rewizyjnej za projektem opowiedziało się trzech członków, natomiast dwóch było przeciw. Najbardziej zdecydowane stanowisko zajęła komisja skarg, wniosków i petycji. Tam projekt nie uzyskał ani jednego głosu poparcia.
Mimo tak wyraźnego sprzeciwu części radnych na sesji nikt nie zabrał głosu, aby wyjaśnić zastrzeżenia wobec projektu. Nie przedstawiono również argumentów przemawiających za przyjęciem proponowanych warunków wynagradzania burmistrza.
Ostateczne głosowanie potwierdziło podział w radzie. Uchwałę poparło siedmiu radnych, trzech zagłosowało przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu.

Miesięczne wynagrodzenie burmistrza Krzepic, zgodnie z uchwałą, ustalono więc na poziomie 21,07 tys. zł brutto. Na tę kwotę składa się 11,1 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego, 3,4 tys. zł dodatku funkcyjnego, 2,22 tys. zł dodatku za wysługę lat oraz 4,35 tys. zł dodatku specjalnego, stanowiącego 30 proc. łącznej kwoty wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego.

Krzepice
PSZOK znacznie droższy niż zakładała gmina. Najtańsza oferta o około trzysta tysięcy ponad budżetem
Plany rozbudowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Krzepicach natrafiły na finansową przeszkodę. Wszystkie oferty złożone w przetargu przekroczyły możliwości samorządu. Nawet najtańsza była o około 300 tys. zł wyższa od zabezpieczonego budżetu, dlatego gmina nie zamierza dokładać pieniędzy i ponowi postępowanie.
O wynikach przetargu radni dowiedzieli się podczas ostatniej sesji. Do postępowania zgłosiło się czterech wykonawców, ale żadna z propozycji nie zmieściła się w kwocie, którą Krzepice mają obecnie do dyspozycji.
– Ogłosimy drugi przetarg, dlatego że wpłynęły cztery oferty. Rozbieżność od 1,7 mln zł do 3,1 mln zł. My mamy tam 1,4 mln zł – usłyszeli samorządowcy.
Miejscowi urzędnicy nie zdecydowali się na zwiększenie środków i wybór najtańszego wykonawcy. W przeciwieństwie do części innych inwestycji gmina nie jest w tym przypadku pod presją bardzo krótkiego terminu, dlatego chce jeszcze raz sprawdzić rynek.

Krzepice
Ulica Cicha znów pod znakiem zapytania. Burmistrz: Budżet gminy to nie jest guma
Drugi przetarg na przebudowę ulicy Cichej w Krzepicach nie przyniósł oczekiwanego przełomu. Najtańsze oferty ponownie znacznie przekroczyły pieniądze zabezpieczone przez samorząd, a do wyboru wykonawcy potrzeba około 100 tys. zł więcej. Podczas ostatniej sesji radny Tobiasz Ogórek zaapelował, by mimo problemów finansowych doprowadzić inwestycję do realizacji. Burmistrz studził oczekiwania, wskazując na ograniczenia budżetu i dodatkowe koszty całego przedsięwzięcia.
Sytuację przedstawił włodarz przy okazji omawiania trwających postępowań inwestycyjnych. Na przebudowę ulicy Cichej zabezpieczono 275 tys. zł. Tymczasem ceny zaproponowane przez wykonawców rozpoczynają się od około 387 tys. zł, a najwyższe sięgają 0,5 mln zł. Co istotne, było to już drugie podejście do znalezienia firmy, która wykona zadanie.
– Jest to temat, który jest ważny i trudny, a mianowicie budowa odcinka ulicy Cichej. Dlatego, że było to już drugie ogłoszenie i te oferty są mniej więcej na tym poziomie, niektóre się podniosły – mówił burmistrz.
Problemem pozostaje więc różnica między możliwościami finansowymi gminy a sytuacją na rynku. W przypadku wyboru jednej z najtańszych ofert samorząd musiałby istotnie zwiększyć kwotę przeznaczoną na zadanie.
– Brakująca kwota, żeby zdecydować się na podpisanie umowy, to jest prawie 100 tys. zł, a więc jedna trzecia tego, co mamy w budżecie – zaznaczył włodarz.
Z takim scenariuszem nie chciał pogodzić się Tobiasz Ogórek. Radny zaapelował o poszukanie brakujących pieniędzy, argumentując, że mieszkańcy tej części Krzepic czekają na inwestycję od wielu lat. Ogórek odniósł się także do liczby osób, które bezpośrednio skorzystają z przebudowy. Jego zdaniem niewielka liczba mieszkańców nie powinna być argumentem przemawiającym za dalszym odkładaniem zadania.
– Ja wiem, że tam tych mieszkańców jest niedużo. Natomiast myślę, że każdy jest równy i na nich też przyszła kolej – argumentował.
Mateusz Kluba przekonywał, że problem ulicy Cichej nie jest przez samorząd ignorowany. Zwrócił jednak uwagę, że koszt robót drogowych nie wyczerpuje wszystkich wydatków. Gmina musi ponosić również koszty związane m.in. z wykupem gruntów potrzebnych do realizacji przedsięwzięcia.

Włodarz nie zadeklarował więc automatycznego dołożenia brakującej kwoty. Przypomniał, że samorząd znajduje się pod koniec roku budżetowego, kiedy możliwości dokonywania kolejnych przesunięć są coraz bardziej ograniczone.
– Budżet gminy to nie jest guma i jesteśmy w przededniu zakończenia, zamknięcia tego budżetu i otwarcia nowego – stwierdził burmistrz.
Krzepice
Krzepice dają powiatowi sześćset tysięcy. Pieniądze pójdą na przebudowę drogi od Dąbrowskiego do Rolniczej
Miejscowe władze dołożą 600 tys. zł do inwestycji realizowanej na drodze powiatowej w granicach miasta. Radni jednogłośnie zgodzili się na udzielenie powiatowi kłobuckiemu pomocy finansowej na przebudowę odcinka od ulicy Dąbrowskiego do ulicy Rolniczej. Zadanie ma być związane również z budową ścieżki rowerowej. Projekt nie wywołał podczas sesji żadnej dyskusji. Za przekazaniem pieniędzy zagłosowało wszystkich 13 obecnych radnych.
Środki na pomoc dla powiatu zostały wcześniej zabezpieczone w budżecie gminy. Do ich przekazania potrzebna była jednak odrębna uchwała określająca wysokość i przeznaczenie wsparcia. Szczegóły przedstawiła podczas sesji skarbnik.
Sama uchwała otwiera drogę do przekazania pieniędzy, ale szczegółowe zasady finansowania inwestycji zostaną określone w umowie pomiędzy obydwoma samorządami. To w niej mają znaleźć się m.in. terminy oraz zasady rozliczenia przekazanych środków.
Przy wcześniejszym omawianiu zmian w tegorocznym budżecie wskazano także, że przedsięwzięcie na drodze powiatowej wiąże się z budową ścieżki rowerowej. Oznacza to, że gminne pieniądze mają wesprzeć zadanie wykraczające poza samą modernizację jezdni.

W przeciwieństwie do wielu decyzji dotyczących przekazywania znacznych kwot innym samorządom, ta nie wywołała podczas obrad żadnych pytań ani sporu. Projekt wcześniej uzyskał jednogłośne poparcie komisji, a na sesji radni nie podjęli nad nim dyskusji. W głosowaniu stanowisko rady było równie jednoznaczne.

Krzepice
Szlak pieszo-rowerowy między Krzepicami a Opatowem z poślizgiem. Projekt dopiero w przyszłym roku
Planowany szlak pieszo-rowerowy łączący gminy Krzepice i Opatów nie doczeka się projektu w tym roku. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej poinformowano, że przyszły wykonawca nie jest w stanie przygotować dokumentacji w tym roku. Samorząd zdecydował więc o przeniesieniu całego zadania na kolejny. Zmiana ma jednocześnie umożliwić podpisanie umowy i rozpoczęcie prac nad projektem jeszcze przed końcem grudnia.
O przesunięciu poinformowała skarbnik podczas omawiania zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Inwestycja, która znajdowała się w tegorocznych planach, musi zostać formalnie zapisana jako przedsięwzięcie realizowane również w przyszłym roku. Powodem jest harmonogram prac projektowych. Dokumentacji nie uda się przygotować w terminie pozwalającym na zamknięcie zadania w 2026 roku.
Nie oznacza to jednak, że samorząd zamierza czekać z rozpoczęciem przedsięwzięcia do przyszłego roku. Wprowadzenie zadania do wieloletniej prognozy finansowej ma dać miejscowym władzom możliwość związania się umową z wykonawcą i uruchomienia prac projektowych. Ich finał nastąpi jednak już w 2027 roku.
– Ten wpis i ta uchwała pozwoli burmistrzowi na podpisanie umowy z wykonawcą tego zadania, aby sobie mógł to zadanie po prostu rozpocząć, realizować tak, żeby w przyszłym roku było gotowe – wyjaśniła Anna Mońka.

Środki przewidziane na przedsięwzięcie pozostają zabezpieczone, ale harmonogram inwestycji uległ przesunięciu. Na tym etapie chodzi przy tym o przygotowanie projektu, a nie rozpoczęcie właściwych robót budowlanych.
Zmiana nie wywołała dyskusji podczas sesji. Radni nie zgłosili pytań ani zastrzeżeń, a uchwałę dotyczącą wieloletniej prognozy finansowej poparli jednogłośnie wszyscy – 13 obecnych samorządowców.

Krzepice
Kanalizacja jeszcze niegotowa, a już potrzeba kolejnych pieniędzy. Krzepice dokładają prawie trzysta tysięcy
Budowa kanalizacji sanitarnej obejmującej Dankowice Drugie oraz ulice Szarlejka i Tęczową w Krzepicach wymaga kolejnych pieniędzy. Podczas niedawnej sesji radni zwiększyli plan wydatków na inwestycję o niemal 293 tys. zł. Nie chodzi jednak o dodatkowe roboty, lecz o waloryzację wynagrodzenia wykonawcy. Jednocześnie pojawiły się pytania o termin zakończenia prac i wykonanie nawierzchni. Burmistrz przyznał, że gmina rozpoczęła swoją część robót, nie czekając dłużej na starostwo, które nie uruchomiło jeszcze postępowania przetargowego.
Dodatkowe pieniądze wprowadzono w ramach zmian w tegorocznym budżecie. Jak poinformowała skarbnik, wydatki związane z inwestycją zwiększono o blisko 293 tys. zł.
– Jest to wstępnie obliczona waloryzacja wynagrodzenia dla wykonawcy kanalizacji sanitarnej – wyjaśniła skarbnik.
Oznacza to, że wspomniana kwota nie zwiększy zakresu rzeczowego przedsięwzięcia, a ma zostać przeznaczona na podniesienie wynagrodzenia firmy realizującej zadanie. Co istotne, Anna Mońka określiła przedstawione wyliczenie jako wstępne. Podczas sesji nie podano jednak, jaki procent pierwotnego kontraktu stanowi waloryzacja ani jakie dokładnie czynniki wpłynęły na jej wysokość. Radni nie podjęli szerszej dyskusji w tej sprawie.
Inwestycja wróciła natomiast pod koniec obrad. Jeden z samorządowców chciał wiedzieć, czy zarówno kanalizacja, jak i związane z prowadzonymi pracami odtworzenie nawierzchni zostaną wykonane zgodnie z terminem.
Burmistrz, odpowiadając, rozdzielił odpowiedzialność za poszczególne elementy zadania. Jak wynikało z jego wypowiedzi, problemem pozostaje tempo działań po stronie powiatu. Gmina zdecydowała się rozpocząć własny zakres, ponieważ dalsze oczekiwanie mogłoby zagrozić terminowej realizacji.
– Nie mogliśmy dłużej czekać na starostwo, dlatego że oni jeszcze nie rozpoczęli procedury przetargowej, a nas termin goni, więc my rozpoczęliśmy wykonanie tej nakładki i wszystko zmierza ku temu, żeby to zostało wykonane – tłumaczył Mateusz Kluba.

Prace po stronie samorządu są już widoczne w terenie. Miejsca, w których wcześniej prowadzona była kanalizacja, zostały utwardzone, a następnie ułożono pierwszą warstwę nawierzchni. Pobocza mają być wykonane po położeniu warstwy końcowej.

Krzepice
Milion złotych znika z tegorocznego budżetu. Park leśny przy Jesionowej przesunięty na kolejny rok
Jedna z większych inwestycji zaplanowanych w tegorocznym budżecie Krzepic zalicza poślizg. Park leśny przy ulicy Jesionowej nie powstanie w zakładanym wcześniej terminie. Podczas ostatniej sesji z budżetu wykreślono 1 mln zł środków, które gmina ma otrzymać z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zadanie nie zostało jednak porzucone – jego realizację przesunięto na 2027 rok.
Korekta dotycząca parku znalazła się w większym pakiecie zmian finansowych. Po ich wprowadzeniu zarówno dochody, jak i wydatki tegorocznego budżetu zmniejszyły się o ponad 714 tys. zł. Największym pojedynczym ruchem było jednak usunięcie środków związanych właśnie z inwestycją przy Jesionowej.
– Po stronie dochodów majątkowych zmniejszymy budżet o 1 mln zł, wykreślając z budżetu środki, które gmina ma otrzymać z NFOŚiGW na urządzenie parku leśnego przy ulicy Jesionowej w Krzepicach – wyjaśniła skarbnik Anna Mońka.
Taka sama korekta była konieczna po stronie wydatków. W praktyce oznacza to, że tegoroczny plan finansowy nie przewiduje już realizacji przedsięwzięcia.
– W dziale dotyczącym utrzymania zieleni w mieście i gminie zmniejszamy plan wydatków majątkowych o 1 mln zł w ślad za wykreślonymi środkami z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na urządzenie parku leśnego – mówiła Mońka.

Nie oznacza to jednak rezygnacji z parku. Zadanie zostało przeniesione do wieloletniej prognozy finansowej i ma być realizowane w 2027 roku. Tym samym mieszkańcy będą musieli poczekać na inwestycję co najmniej do kolejnego roku budżetowego.
Na razie trwa przygotowanie dokumentacji. Podczas sprawozdania burmistrz poinformował, że gmina otrzymała cztery propozycje od wykonawców zainteresowanych przygotowaniem projektu. Uwagę zwraca duża różnica między zaoferowanymi cenami.
– Wpłynęły cztery oferty na projekt, ale rozbieżność jest bardzo duża – mówił włodarz, wskazując na ponad dwukrotną różnicę pomiędzy najtańszą a najdroższą propozycją.

Krzepice
Ostre starcie radnej z przewodniczącym podczas sesji w Krzepicach: Dlaczego pan kłamie?
Jedna z najmocniejszych dyskusji podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach wywiązała się przy uchwale dotyczącej nowej inwestycji mieszkaniowo-usługowej. Sam projekt ostatecznie uzyskał pełne poparcie rady, ale zanim doszło do głosowania, radna Alicja Chęcińska publicznie zarzuciła przewodniczącemu rady Rafałowi Balcerzakowi brak konsekwencji w podejściu do inwestorów. Spór szybko zszedł z kwestii urbanistycznych na osobiste rozliczenia.
Procedowana inwestycja zakłada budowę wielorodzinnego budynku z częścią handlową lub usługową. Maksymalnie ma w nim powstać 26 mieszkań, a na każdy lokal przewidziano jedno miejsce postojowe. Dwa kolejne mają obsługiwać część usługową. W toku wcześniejszej procedury nie wpłynęły uwagi mieszkańców, a właściwe organy pozytywnie zaopiniowały przedsięwzięcie.
Kontrowersje wywołało jednak porównanie projektu z wcześniejszą inwestycją firmy Batorex. Radna Chęcińska przypomniała, że w tamtej sprawie jednym z argumentów podnoszonych przeciwko projektowi miała być liczba miejsc parkingowych. Jej zdaniem obecna sytuacja może pokazywać, że problem leżał gdzie indziej.
– Warto więc zadać ważne pytanie. Czy miejsca postojowe faktycznie były problemem? Czy względy lokalizacyjne posesji pana przewodniczącego rady miejskiej? – mówiła radna.
Przewodniczący Balcerzak poprosił o doprecyzowanie zarzutu. Wtedy dyskusja zrobiła się jeszcze ostrzejsza.
– Pan był zawsze przeciwko budowie, prawda? Był pan. No dlaczego pan kłamie? – stwierdziła Chęcińska.
Przewodniczący stanowczo odrzucił tę ocenę. Przypomniał, że przy wcześniejszej uchwale dotyczącej możliwości budowy 52 lokali również głosował za jej przyjęciem, a późniejsze zastrzeżenia miały dotyczyć zmienionego zakresu przedsięwzięcia.
– Wszyscy razem ze mną byliśmy za, więc proszę nie mówić, że byłem przeciwny – odpowiadał.
Radna nie wycofała się jednak ze swojej krytyki i zasugerowała, że w podejściu do inwestycji może działać zasada akceptacji rozwoju, dopóki nie dotyczy on bezpośredniego sąsiedztwa.
– Jest taki dziwny cytat i bardzo mądry, że pan wszystko robi niby dla rozwoju gminy, ale nie za moim płotem – stwierdziła.

Przewodniczący przekonywał, że oba przypadki nie są tożsame, m.in. z uwagi na skalę zabudowy i liczbę mieszkań. Podkreślił też, że jego wcześniejsze stanowisko było publiczne i można je zweryfikować w materiałach z poprzednich sesji.
Mimo ostrej wymiany zdań finał głosowania nie przyniósł podziału. Sama Alicja Chęcińska zaznaczyła, że popiera aktualną inwestycję, a uchwałę przyjęto jednogłośnie głosami wszystkich 13 obecnych radnych.
Krzepice
Najpierw oficjalny ceremoniał, później wspólna zabawa. Strażacy z Dankowic mają co świętować
Ochotnicza Straż Pożarna w Dankowicach szykuje wyjątkowe obchody jubileuszu 100-lecia swojej działalności. Uroczystość odbędzie się 12 września i połączy oficjalny strażacki ceremoniał z mniej formalnym spotkaniem dla mieszkańców, sympatyków jednostki i całych rodzin.
Obchody rozpoczną się od zbiórki jednostek o godz. 13.30. Kwadrans później zaplanowano przybycie zaproszonych gości, natomiast właściwa część uroczystości ruszy o godz. 14.00.
W programie znajdzie się złożenie meldunku, podniesienie flagi państwowej oraz oficjalne powitanie uczestników. Jednym z najważniejszych punktów jubileuszu będzie wręczenie odznaczeń, które mają uhonorować strażaków za ich służbę i zaangażowanie w działalność jednostki. Przewidziano również wystąpienia zaproszonych gości.

Część oficjalna ma zakończyć się około godz. 16.00. Później charakter wydarzenia stanie się już zdecydowanie bardziej rodzinny i integracyjny. Organizatorzy przygotują strażacki poczęstunek oraz grill, a z myślą o najmłodszych pojawią się dmuchańce.
Jubileusz ma być nie tylko okazją do przypomnienia wieloletniej historii OSP Dankowice, ale przede wszystkim do wspólnego świętowania z mieszkańcami i osobami, które przez lata wspierały miejscowych druhów.

Strażacy zapraszają do udziału wszystkich mieszkańców Dankowic oraz sympatyków jednostki. Dla OSP będzie to jeden z najważniejszych dni w historii, a dla lokalnej społeczności okazja, by z bliska uczestniczyć w strażackim święcie i podziękować druhom za ich codzienną służbę.
Krzepice
Salwa honorowa na krzepickim rynku. Miasto wróciło pamięcią do września 1939 roku
W minioną niedzielę mieszkańcy, samorządowcy, żołnierze i przedstawiciele lokalnych organizacji uczcili 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Była wojskowa asysta, apel pamięci, salwa honorowa i kwiaty złożone w miejscach, które przypominają o wojennych doświadczeniach ziemi krzepickiej.
Obchody rozpoczęła msza święta w intencji ojczyzny. Później uczestnicy przeszli na rynek, gdzie patriotyczna uroczystość nabrała bardziej wojskowego charakteru. Szczególną oprawę zapewniła Kompania Honorowa 13. Śląskiej Brygady Obrony Terytorialnej wraz z ppłk. Przemysławem Winklerem, dowódcą 132. batalionu w Częstochowie.
Do Krzepic przyjechali również przedstawiciele Małopolskiego Klubu Rekreacji i Turystyki Konnej im. 21. Pułku Ułanów Nadwiślańskich. W wydarzeniu uczestniczyli także członkowie miejscowych organizacji, delegacje szkół i jednostek OSP, przedstawiciele Krzepickiego Towarzystwa Regionalnego, środowiska emerytów i rencistów oraz mieszkańcy.

Sama oprawa nie była jednak najważniejsza. Sens uroczystości budowały przede wszystkim słowa przypominające, że wielka historia miała tutaj bardzo lokalny wymiar. Marcin Świerczyński przybliżył wydarzenia związane z początkiem wojny i losami mieszkańców ziemi krzepickiej. To właśnie ten fragment obchodów przeniósł uwagę z ogólnej rocznicy na doświadczenia ludzi, dla których wrzesień 1939 roku był początkiem kilkuletniego dramatu.

Do tego wątku nawiązał również burmistrz Krzepic. W swoim wystąpieniu podkreślał pamięć nie tylko o polskich żołnierzach i członkach ruchu oporu, ale także o ludności cywilnej, która ponosiła konsekwencje wojny każdego dnia.

Najbardziej podniosły moment przyszedł podczas apelu pamięci. Po nim na rynku rozległa się salwa honorowa. Chwilę później rozpoczęło się składanie kwiatów. Delegacje odwiedziły trzy miejsca związane z lokalną pamięcią – pomnik na rynku, tablicę przy ulicy 3 Maja oraz Pomnik „Bohaterom Ziemi Krzepickiej” na cmentarzu parafialnym.
Całości towarzyszyła Młodzieżowa Orkiestra z Zajączek prowadzona przez kapelmistrza Bogdana Krzaka. Jej udział dopełnił uroczysty charakter obchodów i nadał im oprawę, która dobrze współgrała z wojskowym ceremoniałem.
Krzepice
Mieli pojechać do Watykanu. Zostali bez wyjazdu, pieniędzy i z problemem, który może pogrążyć placówkę
Miała być pielgrzymka do Włoch i spełnienie marzenia 75 osób związanych z Warsztatem Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich. Zamiast wyjazdu do Watykanu zostały straty sięgające około 150 tys. zł, problemy z odzyskaniem pieniędzy i groźba poważnych konsekwencji finansowych dla stowarzyszenia. W odpowiedzi ruszyła zbiórka, której celem jest zabezpieczenie działalności placówki i pomoc poszkodowanym.
Śląskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, zrzeszające podopiecznych Warsztatu Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich, od lat współpracowało z biurem podróży z Kłobucka. Wcześniejsze wyjazdy, między innymi na Węgry i do Niemiec, miały przebiegać bez problemów, dlatego organizator cieszył się zaufaniem rodzin i opiekunów.
W grudniu ubiegłego roku podpisano umowę na wrześniowy wyjazd do Włoch. W planach znalazła się między innymi wizyta w Watykanie i modlitwa przy grobie św. Jana Pawła II. Dla części uczestników miała to być wyjątkowa, długo wyczekiwana podróż.
Na wyjazd przygotowywała się grupa 75 osób, w tym podopieczni z niepełnosprawnością intelektualną, ich rodzice oraz opiekunowie. Łącznie na konto organizatora wpłacono około 150 tys. zł.
Problemy pojawiły się latem. W lipcu biuro przestało działać, a na jego drzwiach pojawiła się informacja, że jest nieczynne. Z relacji organizatorów zbiórki wynika, że właściciel miał następnie poinformować, iż znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a pieniądze wpłacone przez klientów nie zostały przeznaczone na opłacenie planowanych świadczeń we Włoszech.
W praktyce oznaczało to, że zaplanowany wyjazd nie mógł dojść do skutku, a rodziny zostały bez pieniędzy i bez możliwości realizacji podróży. Poszkodowani rozpoczęli działania mające na celu odzyskanie środków i wyjaśnienie sprawy.
Pomoc zadeklarowali członkowie stowarzyszenia Nowe Pokolenie PL, którzy zaoferowali wsparcie prawne, a następnie uruchomili zbiórkę na rzecz poszkodowanych. Jej celem jest zebranie 150 tys. zł.
Sprawa ma jednak jeszcze jeden wymiar. Część środków przeznaczonych na wyjazd pochodziła z dofinansowania Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ponieważ przedsięwzięcie ostatecznie nie zostało zrealizowane, stowarzyszenie może być zobowiązane do zwrotu otrzymanych pieniędzy.
To właśnie ten obowiązek jest dziś jednym z największych problemów placówki. Pieniądze zostały przekazane organizatorowi wyjazdu, a ich odzyskanie może potrwać. Jednocześnie terminy wynikające z rozliczenia dotacji nie muszą uwzględniać długości ewentualnych postępowań sądowych czy egzekucyjnych.

Organizatorzy zbiórki podkreślają, że w pierwszej kolejności chcą zabezpieczyć środki potrzebne do uregulowania zobowiązań związanych z dofinansowaniem. Ich zdaniem brak możliwości prawidłowego rozliczenia może zagrozić dalszemu finansowaniu działalności warsztatu i znacząco pogorszyć sytuację stowarzyszenia.
Dopiero w dalszej kolejności, jeżeli sytuacja finansowa placówki zostanie ustabilizowana, część zebranych pieniędzy miałaby zostać przeznaczona na ponowną organizację wyjazdu dla podopiecznych i ich opiekunów.
Nowe Pokolenie PL informuje, że zbiórka prowadzona jest za wiedzą i zgodą władz Śląskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, a także samych poszkodowanych i ich rodzin. Organizatorzy liczą, że uda się nie tylko złagodzić skutki finansowe całej sprawy, ale również uratować funkcjonowanie placówki, która dla wielu podopiecznych jest ważnym miejscem codziennej terapii i aktywizacji.
Zainteresowani mogą ją wesprzeć na stronie Pomagam.pl, dostępnej tutaj.
Krzepice
Festyn pod wiatą w Starokrzepicach. Dwa dni muzyki, zabawy i atrakcji dla całych rodzin
Ochotnicza Straż Pożarna w Starokrzepicach zaprasza mieszkańców na dwudniowy festyn, który odbędzie się 1 i 2 sierpnia. Organizatorzy przygotowali program łączący taneczną zabawę, atrakcje dla dzieci, pokazy strażackie oraz ofertę gastronomiczną.
Impreza rozpocznie się w najbliższą sobotę o godz. 18.00. Tego dnia uczestnicy będą mogli bawić się podczas dyskoteki, która – według zapowiedzi – ma potrwać do rana.
Jeszcze więcej atrakcji zaplanowano na niedzielę. Program rozpocznie się o godz. 16.00. Dwie godziny później wystartuje dyskoteka prowadzona przez DJ-a, natomiast o godz. 20.00 odbędzie się finał zabawy „Magiczne Karteczki”.
Już od godz. 15.00 na uczestników będą czekały liczne atrakcje towarzyszące. Organizatorzy przygotowali malowanie twarzy, zaplatanie kolorowych warkoczyków, tatuaże, dmuchańce oraz trzy sesje zabawy z pianą. Nie zabraknie również pokazu sprzętu i wyposażenia, z którego na co dzień korzystają strażacy z OSP Starokrzepice.
Podczas wydarzenia funkcjonować będzie także strefa gastronomiczna. Na odwiedzających czekać będą zimne napoje, hot dogi, popcorn, ciasta, kawa, potrawy z grilla, frytki, wata cukrowa oraz wojskowa grochówka przygotowywana w kuchni polowej.

Krzepice
Zerwane oświetlenie i przerzucanie odpowiedzialności. Burmistrz mówi o „spychologii”
Uszkodzony chodnik, zarośnięta ścieżka, niebezpiecznie wyglądające słupy energetyczne i zerwana linia oświetleniowa w Dankowicach Trzecich – to najważniejsze problemy infrastrukturalne poruszone podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach. Dyskusja pokazała przede wszystkim, jak trudno mieszkańcom i samorządowi uzyskać konkretne informacje oraz doprowadzić do szybkiej interwencji, gdy odpowiedzialność za infrastrukturę spoczywa na zewnętrznych zarządcach.
Jedno ze zgłoszeń dotyczyło chodnika pomiędzy Zajączkami a Szarkami. W rejonie przystanku i szkoły kostka brukowa ma być miejscami uszkodzona, co stwarza zagrożenie dla pieszych. Jedna z radnych zwróciła również uwagę na zarośniętą ścieżkę.
– Są takie miejsca, że tam jest ta kostka jakby powyrywana. Takie, że po prostu troszkę niebezpiecznie dla ludzi – mówiła.
Burmistrz Mateusz Kluba zapowiedział interwencję u zarządcy arterii, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W przypadku zieleni przekazał natomiast, że według otrzymanych informacji teren został już wykoszony. Sprawa ma zostać ponownie zweryfikowana.
Więcej emocji wzbudził stan słupów energetycznych przy ulicy Dąbrowskiego. Wojciech Krakowiak wskazał szczególnie na konstrukcję znajdującą się w pobliżu skrzyżowania z ulicą Targową.
– Druty są na wierzchu – alarmował.
Gmina przeprowadziła inwentaryzację i wysłała pismo do Tauronu, jednak burmistrz nie potrafił wskazać terminu kolejnych prac. Przyznał też, że samorząd ma ograniczony dostęp do informacji o planach spółki energetycznej.
– Zresztą pan wie, że nas Tauron nie informuje i jedynie rozwiesza ogłoszenia na słupach. W ogóle współpraca z Tauronem jest trudna – stwierdził Mateusz Kluba.
Grzegorz Mońka przypomniał, że przedstawiciel firmy realizującej wcześniejsze prace miał zapowiadać wymianę kolejnych słupów na ulicy Dąbrowskiego. Jeden z najbardziej zniszczonych został już wymieniony, ale stan pozostałych nadal budzi zastrzeżenia.
– Ten pierwszy słup stał na samych drutach, wygięty jak pałąk – mówił radny.
Burmistrz potwierdził, że istnieje projekt wymiany linii, lecz nie chciał składać deklaracji dotyczących terminu. Jak zaznaczył, decyzja w tej sprawie zależy od Tauronu.
Jeszcze bardziej skomplikowany okazał się problem zerwanej linii oświetleniowej w Dankowicach Trzecich. Do awarii miało dojść około dwóch tygodni przed sesją, prawdopodobnie w wyniku przewrócenia się drzewa lub konaru. Zbigniew Robak pytał nie tylko o naprawę przewodów, ale także o zabezpieczenie drzew rosnących w pobliżu instalacji.
Z relacji burmistrza wynikało, że instytucje zaczęły przerzucać między sobą odpowiedzialność. Nadleśnictwo wskazywało, że nie zarządza linią, natomiast Tauron ustalał jej właściciela.

– Niestety, powiem tak, jest trochę takiej spychologii. Nadleśnictwo mówi, że oni nie są zarządcą, więc spychają na Tauron. Tauron szuka właściciela. Czyja jest linia – mówił Kluba.
Włodarz zapewnił, że podjęto już decyzje, które powinny doprowadzić do rozpoczęcia prac. Konkretnego terminu naprawy jednak nie podał. Problemem pozostaje również przycinanie drzew przy przewodach. Według informacji przekazanych podczas sesji, to nadleśnictwo woli usuwać całe drzewa, ponieważ nie ma odpowiedniego sprzętu i uprawnień do podkrzesywania gałęzi.
Dyskusja pokazała, że w wielu przypadkach gmina może jedynie zgłaszać problemy i ponawiać interwencje. Nie zarządza bowiem ani siecią energetyczną, ani drogą krajową, ani terenami leśnymi. Dla mieszkańców taki podział kompetencji niewiele jednak zmienia. Uszkodzony chodnik nadal może zagrażać pieszym, zniszczone słupy budzą niepokój, a zerwana linia pozostawia drogę bez oświetlenia. Sesja zakończyła się zapowiedziami kolejnych działań, ale w większości przypadków bez jednoznacznych terminów usunięcia zgłoszonych problemów.
Krzepice
Niedawne awarie odsłoniły słabość starego wodociągu. Krzepice wymienią zasuwy i siedem hydrantów
Tegoroczne problemy na najstarszej części krzepickiej sieci wodociągowej przyspieszyły decyzję o wymianie dwóch kluczowych zasuw oraz siedmiu hydrantów. Zadanie będzie kosztować około 159 tys. zł, czyli niemal 60 tys. zł więcej, niż pierwotnie zabezpieczono w budżecie. Choć rada jednogłośnie zgodziła się na przesunięcie pieniędzy, podczas sesji wybrzmiało, że obecna inwestycja nie obejmie wszystkich miejsc wymagających interwencji.
Projekt uchwały został wprowadzony do porządku obrad na wniosek burmistrza. Gmina miała na ten cel 100 tys. zł, ale oferta wykonawcy okazała się znacznie wyższa.
– Oferta wykonania tego zadania to kwota 159 tys. zł. Jest ona o tyle duża, że raz wykonanie tych zasuw pociąga za sobą znaczne koszty, a dwa, że wymaga to większego nakładu pracy, dlatego że trzeba wyciąć asfalt, wykonać te hydranty i później oczywiście doprowadzić do stanu takiego, jaki był poprzednio – mówił Mateusz Kluba.
Zakres prac obejmuje dwie zasuwy na magistralach wychodzących bezpośrednio ze stacji uzdatniania wody oraz siedem hydrantów zlokalizowanych głównie w starej części Krzepic. Chodzi o urządzenia znajdujące się w nawierzchni asfaltowej, co dodatkowo podnosi koszt robót.
Brakujące środki udało się znaleźć dzięki oszczędnościom po przetargu na instalację fotowoltaiczną przy stacji uzdatniania wody.
– Z oszczędności, które powstały po postępowaniu przetargowym na montaż fotowoltaiki na stacji uzdatnienia wody, zmniejszamy plan o 60 tys. zł i przenosimy go tam, gdzie mamy zapisane środki na zakup nowych hydrantów i zasuw – wyjaśniała skarbnik Anna Mońka.
Najważniejszym problemem pozostaje jednak stan całej najstarszej części sieci. Burmistrz przyznał, że doświadczenia z bieżącego roku pokazały jej słabe punkty.

– Jest lista siedmiu hydrantów, które mamy. Głównie ona jest tutaj na terenie Starego Miasta, bo mieliśmy doświadczenia z tego roku, które pokazały, że jednak na tym najstarszym wodociągu mogą być jakieś problemy – mówił Kluba.
Dyskusja ujawniła jednocześnie, że lista potrzeb jest szersza. Paweł Kuc wskazał na ulicę Jaworową w Starokrzepicach, gdzie na długim odcinku ma funkcjonować tylko jeden sprawny hydrant podziemny.

– Czy jest już lista do wymiany tych hydrantów? Na ulicy Jaworowej w Starokrzepicach jest tylko jeden hydrant podziemny sprawny na całym tym odcinku od ulicy Oleskiej do krzyżówki. Gdyby też ewentualnie tam uwzględnić – apelował radny.
Burmistrz odpowiedział, że urządzenie z Jaworowej nie znalazło się w obecnym zakresie prac. Nie wykluczył jednak jego wymiany w kolejnych etapach.
Wątpliwości pojawiły się również w kwestii kosztów. Zbigniew Robak pytał, ile osobno kosztują zasuwy, a ile hydranty. Urząd nie przedstawił takiego podziału, ponieważ całe zadanie zostało objęte jednym zapytaniem ofertowym.
Krzepice
Ponad pół miliona złotych dopłat do wody i ścieków. Radny: To wyrzucanie pieniędzy w błoto
Ponad 555 tys. zł przeznaczy w tym roku gmina Krzepice na dopłaty do wody i oczyszczania ścieków. Podczas ostatniej sesji radni jednogłośnie zaakceptowali kolejne zmiany budżetowe, choć jeden z samorządowców otwarcie skrytykował obowiązujący mechanizm. Jego zdaniem samorząd wydaje pieniądze, które mogłyby zostać wykorzystane na inwestycje, remonty i inne pilne potrzeby.
Po wprowadzonych zmianach roczna dotacja związana z ceną wody ma wynieść 414 tys. zł. Kolejne ponad 141 tys. zł zostanie przeznaczone na dopłatę do oczyszczania ścieków. Najwięcej emocji wywołał fakt, że tak duże środki muszą być pokrywane z ogólnego budżetu gminy. Przewodniczący rady ocenił, że obecny system ogranicza możliwości finansowania innych zadań samorządu.
– Zawsze w przypadku, kiedy mamy dopłatę do wody i do ścieków, to jest to dla mnie po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto – stwierdził.
Według przedstawionych podczas obrad wyliczeń urealnienie taryfy za wodę oznaczałoby wzrost ceny o około 2 zł za m³. W przypadku ścieków różnica miałaby być jeszcze mniejsza. Przewodniczący przekonywał, że dla pojedynczego gospodarstwa nie byłoby to znaczące obciążenie, natomiast w skali całej gminy pozwoliłoby uwolnić setki tysięcy złotych.
– Gdybyśmy urealnili te koszty i przerzucili je na mieszkańców, to byłoby około 2 zł do m³. Więc tak naprawdę na gospodarstwo to są grosze. W przypadku ścieków byłoby to jeszcze znacznie mniej, a za te pieniądze naprawdę moglibyśmy wiele potrzebnych zadań zrobić – mówił.

Problem polega jednak na tym, że gmina nie może samodzielnie ustalić stawek odpowiadających rzeczywistym kosztom funkcjonowania wodociągów i oczyszczalni. Taryfy podlegają zatwierdzeniu przez Wody Polskie, a samorząd – jak wynikało z dyskusji – nie uzyskuje zgody na ich pełne urealnienie.
– Za każdym razem, kiedy jest widmo podniesienia stawek, urealnienia, zakład działalności występuje o to, natomiast tak jak kiedyś Wody Polskie nie pozwalają nam ich urealnić – podkreślił przewodniczący.
W rezultacie różnica pomiędzy przychodami z opłat a kosztami świadczenia usług musi być pokrywana z budżetu. Oznacza to mniej pieniędzy na drogi, chodniki, oświetlenie, szkoły czy kolejne inwestycje wodociągowe.
Mimo krytyki uchwała została przyjęta jednogłośnie. Radni nie kwestionowali bowiem konieczności zapewnienia środków na bieżące funkcjonowanie systemu w drugim półroczu. Spór dotyczył raczej samego modelu finansowania i ograniczonego wpływu samorządu na ustalanie taryf.
– Szkoda, że ustawodawca w tym temacie, mimo zapowiedzi wcześniejszych, nic nie zrobił. To są po prostu wyrzucane pieniądze w błoto i ja osobiście nad tym bardzo ubolewam – podsumował przewodniczący.
Krzepice
Nowe bloki bez piwnic i z ograniczonym parkingiem. W Krzepicach radni obawiają się chaosu
Planowana rozbudowa osiedla mieszkaniowego w Krzepicach wywołała najdłuższą i najbardziej emocjonującą dyskusję podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Inwestor zamierza zwiększyć maksymalną liczbę lokali do 88, rezygnując jednocześnie z wcześniejszej koncepcji 52 garaży w zabudowie szeregowej. Na całym terenie przewidziano łącznie 88 miejsc postojowych, wliczając stanowiska znajdujące się w budynku garażowym. Część radnych ostrzegała, że jedno miejsce na mieszkanie nie odpowiada realiom niewielkiego miasta, w którym wiele rodzin korzysta z dwóch lub większej liczby samochodów.
Zmiana dotyczy inwestycji rozpoczętej na podstawie uchwały podjętej w 2021 roku. Pierwotnie planowano budowę jednego budynku wielorodzinnego z częścią handlową, pięciu kolejnych budynków mieszkalnych oraz 52 garaży. Obecna koncepcja przewiduje budynek z częścią handlową lub usługową, cztery budynki wielorodzinne, jeden obiekt garażowy oraz miejsca parkingowe na powierzchni terenu.
Maksymalna liczba mieszkań ma wzrosnąć do 88, a ich łączna powierzchnia użytkowa do 4 tys. m². Poszczególne lokale mają mieć od 30 do 120 m². Dwa kolejne planowane budynki mają pomieścić łącznie 45 mieszkań – w jednym przewidziano 27 lokali, a w drugim 18.
Podczas sesji jedna z urzędniczek wyjaśniła, że wniosek został przygotowany przez inwestora i musiał zostać przeprowadzony przez procedurę przewidzianą w przepisach. Wprowadzane zmiany obejmują również aktualizację załączników graficznych, sposobu zagospodarowania terenu i parametrów zabudowy.
Kontrowersje pojawiły się przy liczbie miejsc postojowych. W obowiązującej uchwale pozostał zapis przewidujący co najmniej jedno stanowisko na lokal mieszkalny. Nie oznacza to jednak, że dla każdego mieszkania powstaną dwa miejsca, jak zakładała wcześniejsza koncepcja obejmująca zarówno parkingi, jak i garaże.
Przewodniczący rady zwrócił uwagę, że przy obecnym wariancie mieszkań będzie 88 i dokładnie tyle samo ma być miejsc postojowych. W tej liczbie uwzględniono także siedem stanowisk w budynku garażowym. Na terenie inwestycji działa ponadto placówka medyczna, której pacjenci również korzystają z parkingu.
– Osiemdziesiąt osiem mieszkań i zapewnienie tylko osiemdziesięciu ośmiu miejsc postojowych, to sorry, ale nijak się ma do rzeczywistości później. Gdzie te pozostałe samochody? – pytał.
Jak argumentował samorządowiec, Krzepice nie są dużym miastem z rozbudowaną komunikacją publiczną, w którym wiele gospodarstw może funkcjonować bez samochodu. Przeciwnie, mieszkańcy często muszą dojeżdżać do pracy, szkół, lekarzy i większych ośrodków usługowych.
– Jesteśmy też gminą, która jest na prowincji. W większości wszędzie musimy dojeżdżać. Każdy z nas ma te dwa, trzy, a nawet i więcej samochodów. Więc niestety, siłą rzeczy, ci mieszkańcy będą musieli gdzieś te swoje samochody w przyszłości podziać – mówił.

Przewodniczący podkreślał, że pierwotna koncepcja była bardziej komfortowa. Na 52 mieszkania przypadały miejsca na zewnątrz oraz 52 garaże. Obecna zmiana zwiększa liczbę mieszkań, a jednocześnie wyraźnie ogranicza zaplecze garażowe.
W czasie dyskusji ujawniono również, że nowe budynki nie będą miały tradycyjnych piwnic. Zamiast nich na każdej kondygnacji przewidziano wspólne pomieszczenie techniczne o powierzchni około 15 m². Zdaniem przewodniczącego może to stworzyć kolejne problemy, ponieważ mieszkańcy nie będą mieli odpowiedniej przestrzeni na przechowywanie rowerów i innych przedmiotów.
– Rodzina ma trzy, cztery osoby, ma rowery, nie ma nawet gdzie tych rowerów tam schować tak naprawdę przy tym rozwiązaniu urbanistycznym – wskazywał.
Największe zastrzeżenia dotyczyły jednak nie tylko samej liczby stanowisk, ale również sposobu przedstawienia sprawy radnym. Przewodniczący zwrócił uwagę, że podczas wcześniejszego wspólnego posiedzenia komisji nie poinformowano wyraźnie, iż rada może przyjąć lokalne standardy urbanistyczne i określić większą minimalną liczbę miejsc postojowych.
Po zmianach ustawowych przepisy krajowe nie narzucają już jednolitego minimum. Jeżeli samorząd nie ustali własnych zasad, inwestor nie ma obowiązku zapewniania większej liczby parkingów niż wynikająca z obowiązujących lokalnych dokumentów.
– Zabrakło mi tego, że w tej ożywionej dyskusji na komisji wspólnej nie było, że mamy możliwości, mamy standardy, możemy to sobie wspólnie wypracować – zaznaczył.
W odpowiedzi przedstawicielka urzędu wyjaśniała, że gmina proceduje wniosek w kształcie przedstawionym przez inwestora, a lokalne standardy urbanistyczne są narzędziem fakultatywnym. Jak zaznaczyła, podobne wnioski w niewielkiej gminie pojawiają się bardzo rzadko.
– My generalnie procedujemy taki wniosek, jaki złożył inwestor, w takim kształcie. Lokalne standardy urbanistyczne to jest narzędzie nieobligatoryjne – odpowiedziała.
Dodała, że urząd nie może pozostawić wniosku bez rozpatrzenia wyłącznie z powodu liczby miejsc parkingowych, jeżeli przedstawiona koncepcja nie narusza obowiązujących regulacji.

– Przepisy nie dają nam możliwości w tym momencie przekreślenia takiego wniosku. My musimy go przeprocedować, ponieważ nie ma wymaganej tej liczby miejsc postojowych większej – tłumaczyła.
Zastrzeżenia do sposobu informowania radnych zgłosił również Grzegorz Mońka. Przyznał, że na posiedzeniu komisji rozmowa była prowadzona raczej w tonie wskazującym na ograniczone możliwości rady.
– Też jestem tak trochę zaskoczony tym, co przewodniczący powiedział teraz o tych standardach, bo chętnie bym o tym usłyszał. Szczególnie że rozmawialiśmy na komisji w takim kontekście, że jesteśmy uzależnieni od wielu czynników, które nam ustawodawca narzuca, i nie było mowy, że możemy jakąś decyzję podjąć albo wypracować stanowisko lokalne w naszym lokalnym prawie – stwierdził Grzegorz Mońka.
Radny zaznaczył jednak, że inwestorzy złożyli wcześniej deklarację dotyczącą zwiększenia liczby stanowisk. Chodzi o ustalenia ujęte w liście intencyjnym oraz rozmowy prowadzone z burmistrzem i radą. Problem w tym, że deklaracja ta nie została przeniesiona bezpośrednio do przyjmowanej uchwały.
– Mamy dżentelmeńską umowę. Ja wiem, że to nie jest na papierze, nie jest to w dokumencie, ale byliśmy tu wszyscy jako świadkowie wielokrotnie, że była deklaracja dobrej woli, chęci stworzenia tych miejsc – mówił Mońka.
Według niego inwestor chce w kolejnym etapie przygotować parking pomiędzy istniejącymi a planowanymi budynkami. Nie wyklucza także powrotu do garaży, jeżeli będzie to możliwe po zmianach w dokumentach planistycznych.
Radny przyznał jednocześnie, że takie zapewnienia nie stanowią formalnej gwarancji.
– Rozumiem, że nie jest to gwarancją stuprocentową. Nie mamy tego na papierze w naszej uchwale – zaznaczył.
Zbigniew Robak dopytywał z kolei, czy siedem stanowisk w garażu ma powstać dodatkowo ponad 88 parkingów. Usłyszał, że są one już wliczone do tej liczby.
– To znaczy nie. Ogólnie przewidzianych jest osiemdziesiąt osiem. Łącznie z garażami – odpowiedziała obecna podczas sesji urzędniczka.
Za inwestycją opowiedział się Adam Łukasik, reprezentujący okręg, na którego terenie powstaje osiedle. Podkreślał, że część przedsięwzięcia została już zrealizowana i dotąd nie otrzymywał sygnałów o konfliktach lub problemach.
– Ja nie wyobrażam sobie, żeby było coś robione wbrew później mieszkańcom, żeby te samochody parkowały gdzieś po ulicach, tym bardziej że ten teren dostępny jest i ten list intencyjny, o którym wspomniał pan Grzegorz, jest podpisany – mówił Łukasik.
Radny wyraził nadzieję, że wraz z rozwojem osiedla liczba parkingów będzie dostosowywana do faktycznych potrzeb. Przekonywał też, że inwestorzy są osobami od lat związanymi z Krzepicami, a nie anonimową firmą deweloperską.
Uchwała została ostatecznie przyjęta, ale wynik głosowania pokazał wyraźne podziały. Za było sześciu radnych, jeden głosował przeciw, czterech wstrzymało się od głosu, a jeden obecny na sali nie uczestniczył w głosowaniu.
Krzepice
Kolejne podwójne zwycięstwo orkiestry z Krzepic. Najlepsi na scenie i w musztrze paradnej
Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Krzepic wraz z Mażoretkami MAK odniosła znaczący sukces podczas XVI Ogólnopolskiego Przeglądu Paradnych Orkiestr Dętych w Rowach. Zespół zwyciężył zarówno w kategorii występu scenicznego, jak i musztry paradnej, zdobywając przy tym nagrodę marszałka województwa pomorskiego.
Tegoroczny przegląd odbył się w nadmorskich Rowach. Konkursowe prezentacje rozpoczęły się od przemarszu orkiestr ulicami miejscowości, po którym zespoły występowały w miejscowej muszli koncertowej. Drugiego dnia zaplanowano wspólny koncert uczestników, ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród.
Krzepiccy muzycy i towarzyszące im Mażoretki MAK wrócili z Pomorza z kompletem najważniejszych wyróżnień. Jury przyznało im pierwsze miejsce w kategorii występu scenicznego. Zespół zwyciężył również w rywalizacji o tytuł najlepszej musztry paradnej, otrzymując dodatkowo nagrodę marszałka województwa pomorskiego.
Występ sceniczny wymagał od muzyków nie tylko poprawnego wykonania repertuaru, lecz także odpowiedniej interpretacji, rytmu, dynamiki i ogólnego wyrazu artystycznego. Musztra paradna łączyła natomiast grę orkiestry z marszem, zachowaniem szyku i układami choreograficznymi wykonywanymi wspólnie z mażoretkami.
To właśnie udział Mażoretek MAK sprawił, że konkursowa prezentacja miała charakter rozbudowanego widowiska. Tancerki współpracujące z krzepicką orkiestrą regularnie występują podczas jej koncertów i parad, tworząc wraz z muzykami jeden zespół sceniczny.
Sukces w Rowach nie jest pierwszym znaczącym osiągnięciem orkiestry z Krzepic. Zespół zwyciężył również w tej imprezie w 2024 roku. Wówczas muzycy i mażoretki tworzyli ponadstuosobową grupę, a ich paradna prezentacja została przygotowana specjalnie na potrzeby ogólnopolskiego przeglądu.
Tegoroczne zwycięstwo przyszło zaledwie kilka tygodni po innym ważnym sukcesie. Podczas XXVII Powiatowego Przeglądu Orkiestr Dętych w Pankach Młodzieżowa Orkiestra Dęta OSP w Krzepicach, prowadzona przez kapelmistrza Miłosza Janika, również zajęła pierwsze miejsce w kategorii występu scenicznego. W powiatowej rywalizacji uczestniczyło wtedy siedem orkiestr.
Dwa pierwsze miejsca zdobyte w Rowach są efektem wielogodzinnych prób, podczas których trzeba było połączyć przygotowanie muzyczne z ruchem, choreografią i zachowaniem odpowiedniego szyku. W tego rodzaju konkursach nawet niewielki błąd jednego z uczestników może wpłynąć na ocenę całego zespołu.
Orkiestra podkreśla, że wyjazd na Pomorze nie byłby możliwy bez wsparcia samorządów, przedsiębiorców i darczyńców.
Krzepice
Zamiast kary musieli odbyć lekcję ratowania życia. Nietypowa kontrola drogowa w Starokrzepicach
Kierowcy zatrzymani za niewielkie przekroczenie dopuszczalnej prędkości nie otrzymywali od razu mandatu. W zamian mogli sprawdzić, czy potrafiliby prawidłowo zareagować w sytuacji zagrożenia życia. Policjanci z kłobuckiej drogówki wspólnie ze strażakami z OSP Starokrzepice przeprowadzili kolejną odsłonę akcji „Pierwsza pomoc zamiast mandatu”.
Działania miały połączyć kontrolę drogową z praktyczną edukacją.
– Kierowcy, którzy dopuścili się niewielkiego przekroczenia dopuszczalnej prędkości, zamiast mandatu zostali zaproszeni do udziału w krótkim szkoleniu z zakresu udzielania pierwszej pomocy – informują policjanci.
Pod okiem strażaków uczestnicy ćwiczyli prawidłowe wykonywanie resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Poznawali również zasady postępowania z osobą poszkodowaną w wypadku drogowym.
– Była to doskonała okazja, aby przypomnieć sobie podstawowe zasady ratowania życia i przekonać się, jak ważna jest szybka oraz właściwa reakcja w sytuacji zagrożenia – podkreślają funkcjonariusze.
Akcja miała przypomnieć, że odpowiedzialność na drodze nie kończy się na przestrzeganiu ograniczeń prędkości. W razie wypadku równie istotna może okazać się umiejętność wezwania służb, oceny stanu poszkodowanego i rozpoczęcia podstawowych czynności ratunkowych. Jak przekazuje policja, uczestnicy chętnie włączali się w przygotowane ćwiczenia.
– Działania po raz kolejny spotkały się z pozytywnym odbiorem kierowców, którzy z dużym zaangażowaniem uczestniczyli w przygotowanym szkoleniu – zaznaczają policjanci.
Organizatorzy zwracają uwagę, że podobne przedsięwzięcia mogą być wartościowym uzupełnieniem tradycyjnych kontroli drogowych. Zamiast ograniczać się wyłącznie do karania, funkcjonariusze i strażacy próbują również uświadamiać kierowcom, jakie konsekwencje może mieć zbyt szybka jazda oraz jak wiele zależy od reakcji świadków zdarzenia.
– Tego rodzaju inicjatywy pokazują, że edukacja i profilaktyka mogą skutecznie uzupełniać działania kontrolne prowadzone przez policjantów oraz przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Rozsądek za kierownicą i umiejętność udzielenia pierwszej pomocy mogą mieć decydujące znaczenie dla zdrowia i życia drugiego człowieka – dodają funkcjonariusze.
Krzepice
Rywalizacja w parach i atrakcje dla całych rodzin. Krzepice szykują sportową sobotę
Miłośnicy sportowej rywalizacji ponownie spotkają się na boisku przy placu Powstańców Śląskich w Krzepicach. Na 25 lipca zaplanowano bowiem drugą edycję Turnieju Piłki Siatkowej Plażowej „Kuźniczka Cup”. Organizatorzy zapraszają dwuosobowe drużyny, a zgłoszenia będą przyjmowane do 24 lipca.
Zawody rozpoczną się o godz. 8.30. W turnieju mogą uczestniczyć osoby, które ukończyły 16. rok życia. Rywalizacja odbywać się będzie w formule dwuosobowych zespołów, a ze względu na ograniczoną liczbę miejsc o udziale zdecyduje kolejność zgłoszeń.

Turniej będzie nie tylko okazją do sportowej rywalizacji, ale także propozycją rodzinnego spędzenia czasu. Dla dzieci przygotowane zostaną dmuchańce, animacje, popcorn i wata cukrowa. Na miejscu zaplanowano również grill.

W organizację wydarzenia zaangażowali się między innymi Szkoła Podstawowa nr 2 w Krzepicach, Osiedle Kuźniczka, OSP Kuźniczka, Śląskie Zrzeszenie LZS oraz samorządowcy i lokalni działacze. Wydarzenie wspierają również miejscowy samorząd, Gminny Ośrodek Kultury w Krzepicach oraz miejscowi partnerzy.
Zapisy prowadzone są telefonicznie pod numerem 695 635 783. Szczegółowy regulamin zawodów dostępny jest na oficjalnym profilu gminy w mediach społecznościowych.
Krzepice
Samotna debata nad raportem w Krzepicach. Tobiasz Ogórek pytał, reszta rady milczała
Debata nad raportem o stanie gminy Krzepice za ubiegły rok miała być jednym z najważniejszych punktów sesji absolutoryjnej. Przez zdecydowaną większość czasu głos zabierał tylko jeden z radnych, Tobiasz Ogórek. To on, punkt po punkcie, „maglował” raport, pytając o depopulację, mieszkania komunalne, jakość wody, stan wodociągów, odpady, poziom recyklingu, zakład komunalny, koszty oświaty, promocję gminy i brak spójnej koncepcji ścieżek rowerowych. Pozostali radni długo milczeli. Dopiero pod koniec obrad pojawiły się głosy odnoszące się do tej aktywności. Jeden z uczestników sesji zwrócił uwagę, że Ogórek skupił się przede wszystkim na tym, czego w gminie brakuje, a za mało mówił o tym, co już zostało zrobione. Sam radny bronił jednak swojej postawy, podkreślając, że debata nad raportem nie powinna kończyć się ciszą, jak miało to miejsce rok wcześniej.
Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Krzepicach, poświęcona m.in. raportowi o stanie gminy za 2025 rok, wotum zaufania i absolutorium dla burmistrza, nie była jedynie formalnym podsumowaniem minionego roku. Choć głosowanie zakończyło się korzystnie dla włodarza, sama debata pokazała kilka poważnych napięć i problemów, z którymi samorząd będzie musiał się mierzyć w kolejnych latach.
Najbardziej rzucało się w oczy to, że rzeczywistą debatę nad raportem przez długi czas prowadził właściwie jeden radny. Tobiasz Ogórek punkt po punkcie dopytywał o dane zawarte w dokumencie, podczas gdy większość rady pozostawała bierna. Dopiero pod koniec pojawiły się głosy odnoszące się nie tyle do samych problemów, ile do sposobu, w jaki radny je przedstawiał.
Pierwszym mocnym tematem była demografia. Radny zwrócił uwagę na niepokojący bilans. W gminie urodziło się 43 dzieci, zmarło 128 osób, a liczba mieszkańców spadła jeszcze bardziej, bo także wskutek migracji. Pytał nie tylko o źródło tych danych, ale przede wszystkim o to, czy gmina ma jakikolwiek plan zatrzymania odpływu mieszkańców.
– Czy my jako samorząd mamy pomysł, co możemy z tym tematem zrobić? Jakie są propozycje, formy, zachęty, żeby nasza gmina stała się progresywna, nie regresywna? – pytał Tobiasz Ogórek.
Burmistrz odpowiadał, że problem ma charakter ogólnokrajowy, a lokalnie jednym z narzędzi może być polityka mieszkaniowa i rozwój miejsc pracy. Wspominał o zmianach w planie miejscowym oraz o kierunku związanym z budownictwem komunalnym. W trakcie dyskusji wyszło jednak, że gmina nie prowadzi badań dotyczących przyczyn wyprowadzania się mieszkańców, a kolejka po mieszkania komunalne obejmuje ponad 20 podań i raczej się nie zmniejsza.

Dużo miejsca zajęła sprawa mieszkań. Ogórek wskazywał, że pomiędzy lokalami komunalnymi a mieszkaniami komercyjnymi istnieje luka, w którą wpadają osoby zarabiające zbyt dużo, by otrzymać mieszkanie komunalne, ale za mało, by kupić lokal od dewelopera. Pytał o możliwość wejścia w rozwiązania typu SIM lub TBS. Burmistrz przyznał, że taki wariant był analizowany, ale gmina wybrała kierunek mieszkań komunalnych.
Kolejnym problemem była jakość powietrza i wymiana starych pieców. Z raportu wynikało, że w 2025 roku wymieniono 25 kopciuchów. Radny chciał wiedzieć, ile takich źródeł ciepła usunięto od początku programu i ile nadal pozostało w gminie. Burmistrz zapowiedział, że dane mogą zostać przygotowane. W dyskusji padło też pytanie o pomiary PM10. Włodarz przekonywał, że sytuacja się poprawia, ale radny studził ten optymizm.
– Jak się wyjdzie wieczorem na spacer zimą, to na jednej ulicy może być OK, a już za rogiem może być różnie. Jest lepiej, ale bywają miejsca, że nadal jest źle – komentował Ogórek.
Jednym z bardziej drażliwych wątków była woda. Radny mówił o sygnałach od mieszkańców dotyczących pogorszenia jej jakości w sytuacjach awaryjnych. Burmistrz nie zgodził się z tezą o złej jakości wody jako stałym problemie, ale przyznał, że sieć jest stara, a w przypadku awarii lub gwałtownego poboru może dochodzić do zrywania osadów z rur.
– Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem jakość wody zła, bo jakość wody mamy dobrą. Natomiast nasza sieć wodociągowa ma już swoje lata – odpowiadał burmistrz.

Z jego wypowiedzi wynikało, że gmina ma wskazane newralgiczne odcinki, ale nie posiada systemowego harmonogramu wymiany sieci. Zaplanowano m.in. prace na odcinku od Dankowic do Dankowic Piasku, jednak szersza modernizacja oznaczałaby już inwestycje liczone w milionach złotych.
– Takiego systemowego działania, że w tym roku wymieniamy odcinek, załóżmy rynek, nie mamy. Na pewno będzie to przed nami – przyznał Mateusz Kluba.
Spore emocje wzbudził także temat zakładu komunalnego. Ogórek pytał, czy zakład co roku przynosi straty i czy przygotowano plan naprawczy. Skarbnik tłumaczyła, że zakład budżetowy nie działa dla zysku, lecz realizuje zadania własne gminy. Problemem okazała się m.in. konieczność dopłacania do ceny wody, ponieważ taryfy zatwierdzane przez Wody Polskie nie pokrywają realnych kosztów.
Krytycznie do systemu zatwierdzania taryf odniósł się przewodniczący rady, wskazując, że samorządy mają związane ręce. Przypomniał też skalę wcześniejszych dopłat.
– Przez trzy lata były ceny zamrożone przez Wody Polskie i gmina mieszkańcom do wody dopłaciła ponad 1,07 mln zł. Za to można by zrobić naprawdę ładny kawałek wodociągu – mówił.
Dyskusja o odpadach pokazała z kolei, że system bilansuje się bardzo ciasno. W 2025 roku dochody z opłaty śmieciowej wyniosły 2,88 mln zł, a koszty 2,86 mln zł. Nadwyżka była symboliczna i może zostać przeznaczona wyłącznie na gospodarkę odpadami. Gmina nie osiągnęła też wymaganego poziomu recyklingu. Potrzebne było 55 proc., Krzepice uzyskały 54,42 proc. Burmistrz mówił o niewielkiej karze, ale przewodniczący rady ostrzegał, że system kaucyjny może w przyszłości uderzyć w samorządy i mieszkańców.
– Na końcu i tak mieszkańcy zapłacą i obyśmy się nie musieli znowu mierzyć z sytuacją, że z budżetu gminy dosypujemy do tego kosztem innych zadań, kosztem chodnika, kosztem wielu innych zadań – przestrzegał.
Nie zabrakło także tematu ścieżek rowerowych. Ogórek wprost stwierdził, że komunikacja rowerowa w gminie jest słaba i pytał o koncepcję jej rozwoju. W odpowiedzi usłyszał, że debata dotyczy raportu za 2025 rok, a w tym czasie takich inwestycji nie realizowano. Z sali padł głos, że temat był omawiany na wcześniejszej sesji w kontekście drogi DK43 i rozmów z instytucjami zewnętrznymi.
– Powiedzmy sobie to wprost, sytuacja dotycząca komunikacji rowerowej w gminie jest bardzo słaba. Ścieżek nie mamy. Jaki mamy pomysł na to? – pytał Tobiasz Ogórek.
Wątek oświaty pojawił się zarówno przy pytaniach o koszty utrzymania ucznia, jak i przy szerszej refleksji nad spadkiem liczby dzieci. Przewodniczący rady mówił wprost, że przy utrzymaniu obecnych trendów samorządy staną przed koniecznością reorganizacji szkół.
Pod koniec debaty pojawiło się też spięcie wokół samego sposobu prowadzenia dyskusji. Przewodniczący dzielnicy Stare Miasto przyznał, że Ogórek dobrze przygotował się do oceny raportu, ale zarzucił mu skupienie się głównie na brakach i problemach. Jego zdaniem mogło to stworzyć zbyt negatywny obraz gminy.
– Kolega się skupił w wielu wymiarach na tym, czego jeszcze nie ma, albo co by chciał, żeby było. Natomiast wydaje mi się, że za mało się skupił na tym, co już jest i czym się możemy pochwalić – stwierdził.
Ogórek odpowiedział, że nie chodziło mu o krytykę dla samej krytyki, lecz o realną rozmowę nad dokumentem. Przypomniał również, że rok wcześniej debata praktycznie nie istniała.
– To ma być debata, więc dlatego uważałem, że warto zabrać głos. Mając na uwadze też to, że w zeszłym roku debata skończyła się po wypowiedzeniu słowa „debata” – mówił Tobiasz Ogórek.
Ostatecznie burmistrz otrzymał wotum zaufania. Za głosowało 12 radnych, przeciw był jeden. Tak samo zakończyło się głosowanie nad absolutorium. Na trzynastu obecnych radnych 12 było za, a jeden radny, Paweł Kuc, głosował przeciw.
-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa3 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę
















