Poraj
Plan przyjęty, ale spokój pozorny. W Poraju wrócił strach o zieleń i działki w Żarkach Letnisku
Czerwcowa sesja w Poraju miała sprawny przebieg, ale nie była pozbawiona tematów, które pokazały wyraźne napięcia wokół kierunku rozwoju gminy. Radni przyjęli pakiet uchwał dotyczących między innymi nieruchomości, pomocy finansowej dla policji, zmian w budżecie oraz wieloletniej prognozie finansowej. Najwięcej uwagi poświęcono jednak miejscowemu planowi zagospodarowania przestrzennego, który po latach prac został jednogłośnie uchwalony.
Już na początku sesji pojawił się temat bezpieczeństwa kładki pieszo-rowerowej w rejonie ulicy Kąpielowej. Jedna z radnych pytała, kto będzie odpowiedzialny za obiekt w przypadku uszkodzenia lub zdarzenia. Ze strony urzędników padło wyjaśnienie, że gmina będzie zabiegać o odpowiedni zapis w akcie notarialnym, który ma zabezpieczyć interes mieszkańców.
W dyskusji pojawiła się również potrzeba fizycznego zabezpieczenia kładki przed wjazdem pojazdów. Urzędnik wskazywał, że możliwe jest ustawienie betonowej szykany lub innej przeszkody, która ograniczyłaby ryzyko podobnych sytuacji w przyszłości.
Najważniejszym punktem obrad był miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego gminy. Choć dokument został przyjęty jednogłośnie, dyskusja pokazała, że nie wszyscy radni są spokojni o jego długofalowe skutki. Szczególnie mocno wybrzmiały obawy dotyczące Żarek Letniska, zachowania terenów zielonych, starego drzewostanu oraz publicznych przestrzeni służących mieszkańcom.
Podczas dyskusji zwracano uwagę, że rozwój miejscowości nie powinien oznaczać utraty jej charakteru.
– Wszyscy chcemy dalszego rozwoju. Wiemy, że sporo mieszkańców chciało, żeby ten miejscowy plan był w taki sposób zatwierdzony, żeby faktycznie były możliwości tej zabudowy. Tylko musimy pamiętać, że ten rozwój nie może odbywać się kosztem tych wszystkich walorów, które mamy, które ma nasza gmina i które od kilkudziesięciu lat przyciągają mieszkańców, turystów – mówiła jedna z radnych.

Wskazywała przy tym również na ryzyko zwiększenia powierzchni utwardzonych kosztem zieleni oraz potrzebę ostrożności przy przyszłych inwestycjach. Podkreślała znaczenie placów zabaw, terenów rekreacyjnych, miejsc integracji społecznej i obszarów o walorach przyrodniczych.
Jeszcze mocniej temat przyszłości gminnych działek w Żarkach Letnisku postawiła inna z uczestniczek obrad. Zapowiedziała poparcie dla planu, ale jednocześnie nie ukrywała, że jego ostateczny kształt jej nie satysfakcjonuje. Jej największe zastrzeżenia dotyczyły terenów przy Lewiatanie, przy PKP, parku oraz placu zabaw w centrum miejscowości.
– Ja oczywiście zagłosuję za tym, abyśmy przyjęli dzisiaj ten miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Z tego względu, że jest to dokument ważny, długo oczekiwany, natomiast jego całokształt mnie osobiście nie zadowala – mówiła radna.
Podkreśliła jednocześnie, że nie zarzuca obecnym władzom zamiaru sprzedaży terenów zielonych. Jej obawy dotyczyły przyszłości i tego, co obecna rada zostawi swoim następcom.
– Nie wiemy, kto przyjdzie do kolejnej kadencji, kto będzie wójtem tej gminy, jakie będą pomysły w przyszłości. Dlatego ubolewam, że nie udało się tego, w mojej ocenie, ochronić – wskazywała.
W tle tej dyskusji pojawiło się pytanie, czy oznaczenie części terenów jako usługowych nie stworzy w przyszłości furtki do ich sprzedaży lub innego zagospodarowania. Urzędnicy uspokajali, że ewentualne zbycie większych działek wymagałoby zgody rady gminy, a przeznaczenie usługowe nie wyklucza urządzenia zieleni, parku czy małej architektury.
– Działki, o których pani radna mówi, na pewno ewentualna sprzedaż, podpowiadam ewentualna sprzedaż, która miałaby nastąpić, a przypuszczam, że nie nastąpi, może być tylko i wyłącznie za zgodą rady gminy – padło podczas sesji.
Urzędnik odniósł się też do terenów przy PKP, tłumacząc ich skomplikowany status i wcześniejsze działania gminy. Jak mówił, spór z koleją ciągnął się od lat, a wyłączenie tych obszarów z terenów zamkniętych ma umożliwić planowane inwestycje.
– PKP można by powiedzieć, że bezprawnie zawiadywało tym terenem, pobierało z tego, co mi wiadomo, nawet opłaty za dzierżawę tego terenu, ale robiło to po prostu bezprawnie – mówił.
Ostatecznie także radna zaznaczyła, że poprze plan między innymi dlatego, że umożliwi on realizację parku dla mieszkańców na terenie przy PKP. Jej kolega z rady wskazywał natomiast, że nie dało się uwzględnić wszystkich uwag, a przyjęcie dokumentu pozwoli mieszkańcom i gminie korzystać z jego zapisów.
– Jakbyśmy chcieli uwzględnić wszystkie uwagi, no to myślę, że brakłoby tej kadencji, żeby każda uwaga została uwzględniona, ale mam nadzieję, że miejscowy plan w takiej formie, jak jest, pozwoli przynajmniej części mieszkańców z niego jak najszybciej skorzystać – mówił kolejny z samorządowców.
Po głosowaniu, w którym trzynastu radnych poparło plan, głos zabrała wójt Poraja. Podkreśliła wagę przyjętej uchwały i wieloletni charakter prac nad dokumentem.
– To jest, tak myślę, najważniejsza uchwała, jaką podejmowali radni dwóch kadencji. Tak naprawdę to koniec wieńczy dzieło – mówiła Katarzyna Kazimierczak.
W końcowej części sesji rada zajęła się zmianami finansowymi. Do budżetu wprowadzono między innymi ponad 1,6 mln zł, w tym środki na zadania z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej, pomoc materialną dla uczniów, usuwanie azbestu, utrzymanie obiektów sportowych oraz wsparcie zakupu pojazdów służbowych dla policji.
Przy zmianach w budżecie ponownie padły pytania ze strony radnych. Tym razem dotyczyły one remontu budynku gminnego w Żarkach Letnisku i zabezpieczonej kwoty 150 tys. zł na wymianę docieplenia oraz pokrycia dachowego. Urzędnicy wyjaśniali, że gmina czeka na decyzję starostwa w sprawie pozwolenia na budowę, a dopiero później będzie mogła przeprowadzić rozeznanie rynku.
– To były nasze szacunki, które robiliśmy jeszcze w zeszłym roku. Czy w tej chwili to wystarczy? Nie wiem – odpowiedział jeden z kierowników, pytany o realność zabezpieczonej kwoty.
Uchwała budżetowa została przyjęta przy dwunastu głosach za i jednym wstrzymującym się.
Poraj
Trzy osoby pod wpływem alkoholu zatrzymane jednego dnia. Dwie nie miały uprawnień
Policjanci z myszkowskiej drogówki zatrzymali w ciągu jednego dnia trzech nietrzeźwych uczestników ruchu. Wśród nich byli kierujący motorowerem, rowerzysta oraz kobieta prowadząca samochód osobowy. Dwie z kontrolowanych osób nie posiadały wymaganych uprawnień.
– Funkcjonariusze ruchu drogowego każdego dnia prowadzą kontrole na głównych trasach oraz drogach lokalnych. Sprawdzają trzeźwość kierujących, przestrzeganie ograniczeń prędkości, stan techniczny pojazdów i posiadane uprawnienia. W okresie wakacyjnym działania te są intensyfikowane ze względu na zwiększony ruch – informuje biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
W miniony piątek, pierwszą nietrzeźwą osobę zatrzymano o godz. 7.20 na ulicy Jedwabnej w Myszkowie. Kontrola 30-letniego motorowerzysty wykazała 2,5 promila alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna nie posiadał również uprawnień do kierowania pojazdem.
Kolejna interwencja miała miejsce około godz. 10.10 w Żarkach-Letnisku. Policjanci zatrzymali tam 49-letniego rowerzystę, który miał ponad promil alkoholu. Za popełnione wykroczenie został ukarany mandatem w wysokości 2,5 tys. zł.

Niespełna trzy godziny później, także w Żarkach-Letnisku, mundurowi uniemożliwili dalszą jazdę 42-letniej kobiecie prowadzącej volkswagena. Badanie wykazało w jej organizmie blisko 1,6 promila alkoholu. Jak ustalili funkcjonariusze, kobieta również nie miała uprawnień do kierowania pojazdami.
Policja przypomina, że jazda pod wpływem alkoholu stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla kierującego, ale również dla pasażerów, pieszych i innych osób korzystających z dróg. Nietrzeźwi kierowcy muszą liczyć się z odpowiedzialnością karną, utratą prawa jazdy, wysokimi karami finansowymi oraz możliwością orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów.
Funkcjonariusze apelują o rozsądek i odpowiedzialność. Każda decyzja o prowadzeniu pojazdu po alkoholu może zakończyć się nie tylko konsekwencjami prawnymi, lecz także wypadkiem i tragedią.
Poraj
Piana Party, strażackie emocje i Stan Krytyczny. Tak bawiono się w Żarkach-Letnisku
Amfiteatr w Żarkach-Letnisku po raz kolejny stał się miejscem strażackich pokazów, koncertów i rodzinnej zabawy. Siódma edycja Festynu Strażackiego OSP Żarki-Letnisko zgromadziła licznych mieszkańców oraz gości z okolicznych miejscowości. W programie znalazły się pokazy ratownicze, konkurencje sprawnościowe, występy artystyczne, atrakcje dla dzieci i koncert zespołu Stan Krytyczny.
Wydarzenie rozpoczęło się uroczystym przemarszem spod strażnicy do amfiteatru. Od pierwszych minut uczestnicy mogli obserwować pokazy przygotowane przez jednostki ochotniczych straży pożarnych. Szczególne zainteresowanie wzbudziła prezentacja druhów z OSP Żarki-Letnisko oraz parada wozów strażackich, która przyciągnęła uwagę zwłaszcza najmłodszych uczestników.

Dużo działo się również na terenie wokół amfiteatru. Dzieci mogły zmierzyć się ze strażackim torem przeszkód, wziąć udział w konkursach z nagrodami, skorzystać z malowania twarzy i brokatowych tatuaży, a także bawić się podczas „Piana Party”.
Dla dorosłych przygotowano atrakcje o charakterze edukacyjnym. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Częstochowie udostępnił symulator dachowania i zderzenia, który przypominał o konsekwencjach niebezpiecznych zachowań na drodze. Działał również Punkt Informacyjny Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, gdzie można było uzyskać informacje dotyczące zasad postępowania w sytuacjach zagrożenia.
Przez całe popołudnie program artystyczny prezentowano na scenie amfiteatru. Jako pierwsi wystąpili najmłodsi artyści z Przedszkola „Mali Odkrywcy” oraz Szkoły Podstawowej im. Pokoju w Żarkach-Letnisku. Publiczność wysłuchała także występów Klary Noszczyk, Mileny Dudin i Brajana Włodarczyka.
W dalszej części festynu zaprezentowali się Milena Czerencka, zespół „Jarzębina” z Żarek-Letniska oraz „Szalona Piątka Plus”. Uczestników do wspólnej aktywności zachęcała również Justyna z Ogólnopolskiej Fundacji Innowacyjnej Edukacji i Rozwoju Kosmos, prowadząc energetyczne zajęcia zumby.

W programie znalazły się także konkurencje strażackie, w tym cięcie drewna, oraz widowiskowy mecz piłki wodnej rozgrywany przy użyciu węży strażackich. Duże emocje towarzyszyły loterii fantowej i losowaniu głównych nagród.
Jednym ze specjalnych punktów wydarzenia było przyznanie bonu o wartości 1 tys. zł jednostce, która szczególnie aktywnie uczestniczyła w festynie i promowała jego tegoroczną edycję. Nagroda trafiła do strażaków z Ostrowa.
Wieczorna część imprezy należała do zespołu Stan Krytyczny. Rockowy koncert zgromadził przed sceną liczną publiczność i stał się kulminacyjnym punktem programu. Po jego zakończeniu rozpoczęła się dyskoteka prowadzona przez DJ-a, która trwała do północy.
Na uczestników czekała również rozbudowana oferta gastronomiczna. Można było spróbować między innymi grochówki, bigosu, kiełbasek z grilla, pajdy ze smalcem oraz domowych ciast. Swoje stoiska przygotowały panie z kół gospodyń wiejskich „Natalinki” i „Jarzębinki”. Prezentowali się także partnerzy wydarzenia oraz Centralne Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach.
Organizacja festynu była efektem pracy druhów z OSP Żarki-Letnisko, a także wielu osób i instytucji zaangażowanych w przygotowanie wydarzenia. Organizatorzy zapowiedzieli już kolejną, ósmą edycję festynu, która ma odbyć się w przyszłym roku.
Poraj
T-shirt, kartka i debata, której nie było. Poraj odkrył nowy format samorządowego wiecu
Raport o stanie gminy miał być punktem ciężkim gatunkowo. W teorii. W praktyce wyszło coś znacznie lżejszego. Tak lekkiego, że aż pasowało do stroju radnego Grzegorza Bojanka, który postanowił nadać sesji powagę adekwatną do okoliczności i wystąpił przed radą w t-shircie. Bo jak wiadomo, kwestie wotum zaufania, absolutorium, budżetu, opinii Regionalnej Izby Obrachunkowej, zadłużenia, deficytu i przyszłości gminy – wszystko to najlepiej omawia się w stylizacji z kategorii pasującej bardziej do sobotniego podlewania trawnika.
W kluczowym momencie sesji absolutoryjnej na scenę wkroczył radny Grzegorz Bojanek. A właściwie wszedł za mównicę. I jeszcze gdyby samorządowiec powiedział coś z głowy, z emocji, z realnej troski, z potrzeby zadania trudnego pytania. Niestety nie. Swój podniosły manifest przeczytał z kartki. Wyszło więc coś pomiędzy szkolną akademią, wiecem komitetu wyborczego a publicznym listem miłosnym do własnego obozu politycznego. Zabrakło tylko konfetti, dżingla i prowadzącego z mikrofonem bezprzewodowym.
Radny zaczął szeroko. Przywitał mieszkanki, mieszkańców, radne, radnych, panią wójt, pracowniczki, pracowników, sołtyski, sołtysów i zapewne gdyby kartka była dłuższa, znalazłoby się też miejsce dla wszystkich znaków interpunkcyjnych raportu. Potem przystąpił do sedna. A sednem okazało się udowodnienie, że w gminie dzieje się dobrze, coraz lepiej, a kto myśli inaczej, ten najpewniej uległ populistycznym wpisom w internecie.
Były drogi, chodniki, dofinansowania, strefa ekonomiczna, kanalizacja, place zabaw, magazyny energii, Orliki i podziękowania. Dużo podziękowań. Tyle podziękowań, że w pewnym momencie można było odnieść wrażenie, iż radny nie tyle debatuje nad raportem, ile wręcza werbalne dyplomy uznania całemu urzędowi. Jeden po drugim. Z nazwiskami, funkcjami i pełnym serwisem wdzięczności.
Najpiękniejsze było jednak to, że radny zapowiedział, iż „postara się w tym roku nie mówić zbyt długo”, bo chciałby posłuchać, co inni mają do powiedzenia. I to był moment prawdziwie komediowy. Bo inni nie mieli do powiedzenia absolutnie nic. Żaden radny nie podjął dyskusji, nikt nie wszedł w spór, nikt nie dopytał, nikt nie podważył, nikt nie rozwinął żadnego wątku. Debata odbyła się więc w formule monologu z nadzieją na dialog, który nigdy nie nadszedł. To trochę tak, jakby ktoś przygotował kolację dla dwudziestu osób, po czym sam zjadł całość i jeszcze podziękował za wspólną atmosferę przy stole.

Najbardziej polityczny fragment wystąpienia pojawił się przy demografii. Radny zjechał z lokalnych danych w szeroką trasę przez rok 2050, statystyki GUS, cudzoziemców, budżet państwa, „populistycznych polityków”, otwieranie serc i umysłów, a na końcu nawet Wyspiańskiego. Tak, w debacie nad raportem o stanie gminy Poraj pojawił się „złoty róg” i „sznur”. W t-shircie, z kartki, za mównicą. Polska samorządowa potrafi być jednak poetycka, nawet gdy bardzo nie próbuje.
Problem nie polega na tym, że radny chwalił inwestycje. Problem polega na tym, że debata nad raportem nie powinna być konkursem na najładniejszy bukiet słowny dla władzy. To moment, w którym radni mają pytać, ważyć, sprawdzać, szukać słabych punktów, rozmawiać o problemach, a nie tylko czytać z kartki, że wszystko idzie zgodnie z planem „ekipy Dobrej Gminy Poraj”.
Bo jeśli jedyny głos w debacie brzmi jak przedłużenie materiału promocyjnego, to trudno mówić o kontroli. Raczej o autopromocji z elementami geografii inwestycyjnej i obowiązkowym podziękowaniem dla każdego, kto w urzędzie podniósł słuchawkę.
Wójt Katarzyna Kazimierczak wcześniej spokojnie podkreśliła, że raport jest wspólnym dziełem, przygotowanym starannie i dającym powody do optymizmu. I tu akurat trudno się dziwić. Przy takiej debacie optymizm może tylko rosnąć. Skoro nikt nie zadaje trudnych pytań, nikt nie zgłasza wątpliwości, a jedyny mówca odpala pochwalny referat, to samorządowa rzeczywistość zaczyna wyglądać jak dobrze wyprasowany folder. Nawet jeśli czytany w czarnym t-shircie.
Później wszystko poszło już gładko. Wotum zaufania? Jedenaście głosów za. Absolutorium? Jednogłośnie. Sprawozdanie finansowe? Jednogłośnie. Zmiany w wieloletniej prognozie finansowej? Jednogłośnie. Zmiany w budżecie? Tak samo. Gdyby jeszcze głosowano nad pogodą na wakacje, zapewne też przeszłaby bez głosów sprzeciwu.
Po drodze była jeszcze opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach – pozytywna, choć z zastrzeżeniami. W normalnych warunkach taki fragment mógłby sprowokować choćby krótką rozmowę o deficycie, błędnie wskazanych kwotach czy zadłużeniu przekraczającym 26,6 mln zł. Jednak nie w Poraju. Tu najwyraźniej zastrzeżenia są od tego, żeby je odczytać, niekoniecznie żeby o nich rozmawiać.
Cała sesja zmieściła się w około godzinie. I to z dziesięciominutową przerwą ogłoszoną w międzyczasie przez przewodniczącą. Trzeba przyznać, że tempo imponujące. Raport, debata, wotum, absolutorium, finanse, przerwa, uchwały, sprawy różne, wakacyjne życzenia i do domu. Demokracja lokalna w wersji ekspresowej. Bez korków, bez zakrętów, bez nadmiernego używania hamulca kontrolnego.
Na koniec radni podziękowali jeszcze za inwestycje, za ubytki w drogach, za fotorelacje z lotu ptaka i za aplikację przypominającą o śmieciach. I właściwie ta aplikacja okazała się całkiem symbolicznym akcentem. Bo skoro mieszkańcom można przypominać o wystawieniu odpadów, to może warto kiedyś przypomnieć radnym, że debata służy do debatowania.
W Poraju raport o stanie gminy został przyjęty w atmosferze pełnej zgody, pochwał i urzędowego komfortu. Tylko że między sprawnym procedowaniem a realną debatą jest jednak różnica. Tak jak między wystąpieniem radnego a wiecem politycznym. I między powagą samorządu a t-shirtem za mównicą sali sesyjnej.
Poraj
Miał cztery promile, nie miał prawa jazdy. Recydywista jazdę zakończył na drzewie
Poważne konsekwencje czekają 49-letniego kierowcę, który pijany wsiadł za kierownicę forda i doprowadził do zdarzenia drogowego w Jastrzębiu. Mężczyzna był kompletnie pijany, nie posiadał prawa jazdy, a na dodatek przestępstwa dopuścił się w warunkach recydywy.
Do zdarzenia doszło na ulicy Kopalnianej. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący fordem nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. W pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem, zjechał na pobocze i uderzył w przydrożne drzewo.
Badanie stanu trzeźwości wykazało, że 49-latek miał 4 promile alkoholu w organizmie. Nietrzeźwy był również pasażer podróżujący samochodem. Policjanci ustalili ponadto, że kierowca nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Sprawa będzie miała swój finał w sądzie. Mężczyzna odpowie nie tylko za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, ale także za złamanie przepisów mimo braku prawa jazdy. Istotne znaczenie może mieć również fakt, że czynu dopuścił się w warunkach recydywy.
Policja po raz kolejny przypomina, że nietrzeźwi kierujący stanowią śmiertelne zagrożenie na drodze. W tym przypadku jazda zakończyła się na drzewie, ale przy tak wysokim stężeniu alkoholu we krwi skutki mogły być znacznie tragiczniejsze – zarówno dla samego kierowcy, jego pasażera, jak i przypadkowych uczestników ruchu.
Poraj
Niebezpieczne sytuacje na Zalewie Porajskim. Szybka reakcja patrolu zapobiegła problemom
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie pełniący służbę na Zalewie Porajskim w miniony weekend dwukrotnie ruszali z pomocą użytkownikom sprzętu pływającego. Najpierw interweniowali wobec załogi łodzi motorowej, która utknęła na mieliźnie, a dzień później pomogli sternikowi skutera wodnego z awarią. Obie sytuacje zakończyły się bezpiecznie.
Do pierwszego zdarzenia doszło w sobotnie popołudnie, około godz. 17.50, w rejonie linii brzegowej w miejscowości Kuźnica Stara. Funkcjonariusze patrolujący akwen zauważyli łódź motorową znajdującą się około 100 metrów od brzegu. Na jej pokładzie przebywały trzy osoby. Jak ustalili policjanci, jednostka utknęła na mieliźnie, a załoga nie była w stanie samodzielnie sprowadzić jej na głębszą wodę.
Mundurowi pomogli w uwolnieniu łodzi. W trakcie rozmowy sternik poinformował jednak, że podczas wcześniejszych prób samodzielnego wydostania jednostki doszło do uszkodzenia przewodu układu chłodzenia silnika. To oznaczało, że dalsza żegluga nie była bezpieczna. Policjanci odholowali więc łódź wraz z załogą do przystani.
Kolejna interwencja miała miejsce następnego dnia, około godz. 16.40, w rejonie miejscowości Masłońskie. Ten sam patrol zauważył skuter wodny, spod którego wydobywał się dym. Po dopłynięciu do jednostki funkcjonariusze ustalili, że prawdopodobnie doszło do awarii układu chłodzenia. Sternik nie był w stanie uruchomić silnika i samodzielnie dopłynąć do brzegu.

Sytuacja była tym bardziej niebezpieczna, że niesprawny skuter znajdował się w pobliżu urządzeń hydrotechnicznych. Dryfująca jednostka mogła stanowić zagrożenie zarówno dla sternika, jak i dla innych osób korzystających z akwenu. Policjanci zdecydowali o odholowaniu skutera wraz z użytkownikiem do bezpiecznej przystani.
Na szczęście w żadnym z tych zdarzeń nikt nie wymagał pomocy medycznej. Szybka reakcja funkcjonariuszy pozwoliła uniknąć poważniejszych konsekwencji i bezpiecznie zakończyć obie interwencje.
Myszkowska policja przypomina, że bezpieczeństwo na wodzie zależy w dużej mierze od odpowiedzialnego przygotowania do wypłynięcia. Przed rozpoczęciem rejsu należy sprawdzić stan techniczny jednostki, w tym układ chłodzenia silnika, poziom paliwa, akumulator oraz wyposażenie ratunkowe. Każda osoba znajdująca się na pokładzie powinna mieć odpowiednio dobraną kamizelkę asekuracyjną lub ratunkową.
Funkcjonariusze apelują także o śledzenie prognoz pogody i reagowanie na ostrzeżenia meteorologiczne. Nagła burza, silny wiatr czy gwałtowne załamanie pogody mogą w krótkim czasie stworzyć bardzo trudne warunki, nawet dla doświadczonych użytkowników sprzętu pływającego.
Policjanci niezmiennie przypominają również o trzeźwości na wodzie. Alkohol i środki odurzające obniżają koncentrację, wydłużają czas reakcji i zwiększają ryzyko niebezpiecznych zdarzeń. Odpowiedzialność, rozwaga i właściwe przygotowanie pozostają najlepszym sposobem na bezpieczny wypoczynek nad wodą.
Poraj
Prawie dwanaście milionów złotych gminy i Poreco. Będą inwestycje w oczyszczalnię i wodociągi
Gmina Poraj oraz komunalna spółka Poreco znalazły się wśród beneficjentów środków europejskich na infrastrukturę wodno-kanalizacyjną. Łącznie na dwa zadania przyznano niemal 11,6 mln zł dofinansowania.
Większa część tej kwoty trafi bezpośrednio do budżetu gminy Poraj. Samorząd otrzyma niemal 8,8 mln zł na budowę oczyszczalni ścieków. To inwestycja o dużej skali finansowej, istotna dla uporządkowania gospodarki ściekowej i zabezpieczenia potrzeb mieszkańców na kolejne lata.
Drugim zadaniem jest modernizacja sieci wodociągowej na terenie samorządu. W tym przypadku beneficjentem będzie gminna spółka Poreco, która otrzyma 2,8 mln zł. Przedsiębiorstwo będzie mogło przeznaczyć te środki na prace związane z infrastrukturą odpowiadającą za zaopatrzenie mieszkańców w wodę.
Oba projekty znalazły się wśród 41 przedsięwzięć wybranych w ostatnim rozdaniu do dofinansowania w ramach działania dotyczącego infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. W całym województwie śląskim na ten cel przyznano ponad 136 mln zł.
Dla Poraja to ważne rozstrzygnięcie, bo pieniądze obejmują dwa podstawowe obszary gospodarki komunalnej – ścieki i wodę. Samorząd zyskuje finansowanie na przedsięwzięcia, które mogą uporządkować jeden z najważniejszych obszarów lokalnej infrastruktury. Dzięki temu inwestycje nie będą musiały opierać się wyłącznie na lokalnych środkach, co przy tak kosztownych zadaniach ma duże znaczenie dla budżetu gminy i możliwości planowania kolejnych prac.
Poraj
Pijana 37-latka w Poraju. Solidnie wstawiona złożyła niemoralną propozycję policjantom
Blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie miała kobieta zatrzymana przez myszkowskich policjantów po zgłoszeniu dotyczącym zdarzenia drogowego w Poraju. Choć funkcjonariusze nie potwierdzili informacji o wjechaniu samochodem w barierki ochronne, ustalili, że 37-latka mogła wcześniej kierować pojazdem pod wpływem alkoholu. Podczas czynności kobieta miała zaproponować policjantom pieniądze w zamian za odstąpienie od dalszych działań.
Do zdarzenia doszło w miniony wtorek. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że na ulicy Kosmicznej w Poraju kobieta kierująca fordem miała wjechać w barierki ochronne. Na miejsce skierowano policjantów ruchu drogowego.
Po przyjeździe funkcjonariusze nie potwierdzili zgłoszenia dotyczącego kolizji i wykluczyli okoliczności związane z opisywanym zdarzeniem drogowym. Na miejscu znajdował się jednak świadek, który wskazał kobietę jako osobę mającą wcześniej poruszać się wskazanym pojazdem. Z jego relacji wynikało również, że mogła ona znajdować się pod wpływem alkoholu.
Podejrzenia te potwierdziły się podczas rozmowy z 37-latką. Policjanci wyczuli od niej silną woń alkoholu, dlatego przystąpili do czynności związanych ze sprawdzeniem jej stanu trzeźwości. Badanie wykazało, że kobieta miała w organizmie blisko 2,5 promila alkoholu.

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. W trakcie prowadzonych czynności 37-latka miała oznajmić funkcjonariuszom, że wręczy im po 300 zł w zamian za odstąpienie od dalszych czynności służbowych oraz umożliwienie jej powrotu do domu.
– Policjanci poinformowali ją, że próba wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom publicznym stanowi przestępstwo – komentuje całe zajście myszkowska policja.
Zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie kobiecie zarzutów kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości oraz usiłowania wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom publicznym. Decyzją Prokuratora Rejonowego w Myszkowie 37-latka została objęta policyjnym dozorem.
Teraz kobieta odpowie nie tylko za podejrzenie jazdy po alkoholu, ale również za próbę wpłynięcia na funkcjonariuszy, którzy wykonywali wobec niej czynności służbowe.
Poraj
Nie wszyscy są zadowoleni ze zmian na Górniczej. Radny mówi wprost o sygnałach od mieszkańców
Ostatnia sesja rady gminy przebiegała w dużej mierze sprawnie i bez większych sporów przy samych głosowaniach, ale nie oznacza to, że zabrakło tematów problemowych. Radni przyjęli uchwały dotyczące nowej strategii rozwoju gminy, programu stypendialnego dla uzdolnionych uczniów, regulaminu usuwania azbestu oraz zmian w budżecie. Najwięcej praktycznych i społecznie odczuwalnych spraw wróciło jednak dopiero w punkcie „sprawy różne”, gdzie mówiono o chodniku na ulicy Leśnej, zmianach organizacji ruchu przy szkołach, niezadowoleniu części mieszkańców, drogach czekających na decyzje administracyjne oraz długo oczekiwanej drodze dojazdowej do pól.
Pierwszym ważnym punktem była uchwała o przystąpieniu do opracowania strategii rozwoju gminy Poraj na lata 2027-2037. Sekretarz Anna Trąbska wyjaśniała, że obecna, przyjęta jeszcze w 2016 roku, obowiązuje tylko do końca grudnia, dlatego gmina musi rozpocząć prace nad nowym dokumentem. Zapowiedziała także powołanie przez wójt zespołu i zachęcała zainteresowanych do udziału w pracach.
Uchwała została przyjęta jednogłośnie. Podobnie było przy dwóch kolejnych punktach dotyczących lokalnego programu wspierania edukacji uzdolnionych dzieci i młodzieży „Poraj Prymus” oraz regulaminu przyznawania stypendium wójta.
– To jest bardzo dobra rzecz dla naszej gminy, ponieważ uzdolnione dzieci będą mogły dostawać roczne stypendium. Myślę, że to będzie przyciągało dzieci do naszych szkół w naszej gminie. Co jest bardzo ważne w nadchodzącym, już postępującym i jeszcze bardziej nadchodzącym niżu demograficznym, który po prostu powoduje, że szkoły stają się coraz bardziej puste – mówił radny Grzegorz Bojanek.
Jedna z jego koleżanek z rady wyjaśniała jednak, że program obejmie wyłącznie uczniów pobierających naukę w szkołach na terenie gminy Poraj.
– Niestety, nad czym oczywiście ubolewałam, nie mogliśmy tego rozszerzyć na dzieci, które chodzą do szkół w Częstochowie czy w Myszkowie – mówiła.
Najbardziej problematycznym punktem uchwałodawczym okazała się sprawa regulaminu dotacji na usuwanie azbestu. Radca prawny urzędu uprzedziła radnych, że poprzednia uchwała została uchylona przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Katowicach z powodu zastrzeżeń dotyczących sposobu refundacji kosztów mieszkańcom.
– Trudno mi powiedzieć, jakie stanowisko zajmie organ nadzoru w kwestii tej uchwały, ale my też nie mogliśmy tego zrobić inaczej, ponieważ te wnioski po poprzedniej uchwale były przez urząd przyjmowane i też przyjęcie ich teraz, później spowodowałoby, że w ogóle nie przystąpimy do tego programu – wyjaśniała.

Prawniczka wprost zaznaczyła, że konstrukcja dokumentu może zostać oceniona przez nadzór, ale gmina nie miała większego pola manewru, jeśli chciała utrzymać udział w programie.
– Jest data wcześniejsza niż podejmujemy tę uchwałę, ale nie dało się w żaden sposób tutaj przyjąć innej daty do składania tych wniosków, chyba że państwo macie jakiś pomysł – dodała.
Ostatecznie uchwałę przyjęto trzynastoma głosami za, przy jednym głosie wstrzymującym się. Był to jedyny moment w tej części sesji, w którym pełna jednomyślność rady została przełamana.
Radni przyjęli również zmiany w wieloletniej prognozie finansowej i budżecie. Skarbnik Anna Kukla poinformowała o zwiększeniu dochodów ogółem o 31 tys. zł oraz o przesunięciu ponad 632 tys. zł z zadania wieloletniego dotyczącego przebudowy chodników na jednoroczne zadanie związane z budową chodnika przy ulicy Leśnej w Poraju. Ta decyzja miała później wrócić w „sprawach różnych” jako jedna z ważniejszych informacji dla mieszkańców.
Właśnie końcowa część sesji miała najbardziej praktyczny charakter. Radny Łukasz Ostrowski podziękował za zmianę organizacji ruchu na ulicach Górniczej i Kościelnej, ale dopytywał, kiedy realnie ruszy sprawa chodnika na Leśnej. Sekretarz Anna Trąbska wyjaśniła, że projekt od trzech lat znajduje się w urzędzie, a przesunięcie środków pozwala rozpocząć procedurę przetargową.
– Dzisiaj w zmianach budżetowych zagłosowaliście państwo za przesunięciem kwoty 633 tys. zł. To jest na chodnik w ulicy Leśnej w Poraju. Projekt na wykonanie tego chodnika jest już od trzech lat w urzędzie, a dzisiejsze przesunięcie pozwoli nam na rozpoczęcie procedury przetargowej – mówiła Trąbska.
Radny Bojanek dopytywał, czy mieszkańcom można już przekazywać, że sprawa wreszcie rusza. Wskazywał przy tym, że chodnik jest potrzebny nie tylko ze względu na komfort, ale też bezpieczeństwo. Samorządowiec poinformował także o pozyskanych środkach na dwie ważne inwestycje infrastrukturalne. Chodzi o około 9 mln zł na nową oczyszczalnię ścieków w Poraju oraz 3 mln zł na modernizację sieci wodociągowej. Szczególnie podkreślał zmianę technologii dezynfekcji wody na ujęciu w Masłońskim z chlorowania na metodę UV, analogiczną do tej stosowanej w Kuźnicy.
Dużo więcej społecznego napięcia pojawiło się przy temacie organizacji ruchu. Radny Rafał Kisiel, dziękując za zmiany na Górniczej, przyznał jednocześnie, że nie wszyscy mieszkańcy są z nich zadowoleni. Jego zdaniem początkowy opór jest naturalny, ale bezpieczeństwo wokół szkoły powinno być priorytetem.
– Sam jako osoba najbardziej dotknięta tym wszystkim widzę, o ile jest lepiej i o ile wygodniej się żyje. Natomiast skądinąd dostaję sygnały, że spora grupa mieszkańców jest jednak z tego faktu niezadowolona – zaznaczył radny.
Kisiel zapowiedział także konsultacje społeczne z mieszkańcami tzw. kosmodromu, czyli swojego okręgu, gdzie również występują problemy z organizacją ruchu i newralgicznymi miejscami. Wskazywał, że lepiej przygotować rozwiązania zawczasu, zwłaszcza jeśli w przyszłości wzrośnie ruch związany z kolejnymi inwestycjami.
Do tematu bezpieczeństwa przy szkołach odniosła się również przewodnicząca rady. Poinformowała, że wspólnie z radną Martą Męcik złożyła interpelację dotyczącą poprawy bezpieczeństwa przy szkole, między innymi przez progi zwalniające, zmiany istniejących rozwiązań oraz zwiększone kontrole policji. Zwróciła uwagę, że choć wprowadzono ograniczenia tonażowe, nie wszyscy kierowcy jeszcze się do nich stosują.
W „sprawach różnych” wrócił także temat dróg, które wciąż czekają na formalne decyzje. Bojanek mówił o inwestycjach przygotowywanych „podskórnie i po cichu”, które nie są jeszcze widoczne w terenie, ale mają umożliwić rozpoczęcie prac po uprawomocnieniu decyzji. Wspomniał między innymi o ulicy Kopalnianej, od mostu na Warcie przy ulicy Nadrzecznej w kierunku strefy.
– To, co się dzieje tutaj tak jakby podskórnie i po cichu, to są te wszystkie decyzje, które są związane z tymi drogami, które jeszcze nie powstają, a już niedługo będą mogły powstawać, ponieważ niektóre się już uprawomocniły i już tylko czekamy na decyzje – mówił.
Poraj
Włamanie i podpalenie w Poraju. 41-latek zatrzymany, straty sięgają ćwierć miliona złotych
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie zatrzymali 41-letniego mieszkańca gminy Poraj podejrzanego o kradzież z włamaniem oraz podpalenie domu jednorodzinnego. Do zdarzenia doszło w nocy z 16 na 17 kwietnia. Straty oszacowano wstępnie na około 250 tys. zł. Decyzją prokuratora wobec mężczyzny zastosowano dozór policyjny.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do dyżurnego myszkowskiej komendy w godzinach nocnych. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe, w tym straż pożarną oraz patrol policji. Funkcjonariusze prowadzący działania zabezpieczyli ślady i rozpoczęli ustalanie okoliczności zdarzenia.
W toku prowadzonych czynności mundurowi szybko wytypowali osobę mogącą mieć związek ze sprawą. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano 41-letniego mężczyznę, który – jak ustalono – ukrywał się w swoim miejscu zamieszkania.
Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca najpierw dostał się do budynku, wybijając szybę. Następnie dokonał kradzieży mienia o wartości blisko 9 tys. zł. Po dokonaniu włamania miał podpalić dom, powodując rozległe zniszczenia. W chwili zdarzenia w budynku nie przebywali domownicy.

W wyniku przeprowadzonych działań policjanci odzyskali skradzione przedmioty. Zatrzymany usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem oraz zniszczenia mienia poprzez podpalenie.
Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec mężczyzny środka zapobiegawczego w postaci dozoru policyjnego. Podejrzany ma obowiązek stawiania się w jednostce policji cztery razy w tygodniu.
Sprawa jest w toku, a śledczy nie wykluczają dalszych czynności w tej sprawie.
Poraj
Sesja z rosnącym napięciem wokół Żarek Letniska. Radni pytali o dach, drogi, kanalizację i basen
Osiemnastominutowe opóźnienie z powodu problemów technicznych, niemal seryjne przyjmowanie kolejnych punktów porządku obrad bez dyskusji, a na końcu sesji skumulowany blok pytań dotyczących przede wszystkim Żarek Letniska – tak wyglądała ostatnia sesja Rady Gminy Poraj. Choć zasadnicza część obrad przebiegła sprawnie i bez większych sporów, to właśnie w końcówce sesji ujawniły się lokalne napięcia i narastająca frustracja związana z tempem części inwestycji, stanem dróg, odwlekanym sprzątaniem po zimie i brakiem wyraźnego przełomu w sprawie kanalizacji.
Pierwsze uchwały przeszły bez większych emocji. Jednogłośnie przyjęto program opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie gminy. Jednogłośnie przyjęto też uchwałę w sprawie odwołania i powołania członka rady społecznej Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Gminnego Ośrodka Zdrowia w Poraju.
Nieco inaczej wyglądały głosowania nad planem nadzoru nad żłobkami, klubami dziecięcymi oraz dziennymi opiekunami, a także nad regulaminem korzystania z gminnych obiektów sportowo-rekreacyjnych. W obu przypadkach wynik był identyczny. Trzynaście głosów „za”, jeden „przeciw” i jeden głos wstrzymujący się. Nie doszło jednak do wyraźnej debaty, więc polityczny sens tych rozbieżności nie został na sali szerzej wyjaśniony.
Pierwszy bardziej wyrazisty moment sesji pojawił się przy uchwale dotyczącej rozpatrzenia wniosku. To właśnie wtedy jedna z radnych zwróciła uwagę, iż rada ma głosować nad dokumentem, ale de facto nie wiadomo, czego on dotyczy.
– Czy możemy się dowiedzieć, o jakim wniosku rozmawiamy, tak żeby to brzmiało? – pytała.
Po tym głosie prowadząca obrady poprosiła o wyjaśnienia przewodniczącego komisji, przypominając jednocześnie o konieczności zachowania anonimowości osoby wnioskującej. Odpowiedź była lakoniczna i sprowadzała się do stwierdzenia, że sprawa była już wcześniej rozpatrywana, a zarzuty są tożsame z poprzednimi.

– Jedna pani z miejscowości w naszej gminie złożyła skargę do wyższej instancji. Niestety to tam nie może być rozpatrywane i to spłynęło z powrotem do nas, do gminy. Zgodnie z właściwością. No i my to musieliśmy rozpatrzyć, ale ponieważ to był ten sam wniosek i zarzuty, które już razem rozpatrywaliśmy i wtedy odrzuciliśmy to, więc ponownie uznaliśmy, że to jest wniosek bezzasadny i tyle – wyjaśniał przewodniczący komisji.
Choć uchwała została ostatecznie przyjęta, nie obyło się bez sygnału, że część rady nie była w pełni przekonana do sposobu procedowania tej sprawy. Za głosowało trzynastu radnych, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.
Podobnie wyglądała sytuacja przy uchwale o przekazaniu petycji zgodnie z właściwością. Ponownie pojawiło się pytanie o sens i przedmiot procedowanego dokumentu. Tym razem z sali padła odpowiedź, że rada nie ma kompetencji, aby taką petycję rozpatrywać, ponieważ leży to wyłącznie w gestii wójta.
– Właściwie nie ma znaczenia jakiej petycji. Po prostu nie możemy jej rozpatrywać jako rada gminy, ponieważ kompetencje w tej petycji ma tylko i wyłącznie wójt i musieliśmy to przekazać po prostu zgodnie z właściwością, więc nie mamy się nad czym zastanawiać. Po prostu to jest formalność, że tak powiem – tłumaczył przewodniczący komisji.
I w tym przypadku wynik głosowania był identyczny. Trzynastu radnych za, dwie osoby wstrzymujące się. Był to czytelny sygnał, że część radnych ma problem z mechanicznym procedowaniem spraw bez pełniejszego ich omówienia na forum sesji.
Większe znaczenie miały uchwały finansowe. Gdy jedna z radnych poprosiła o wyjaśnienie zmian w wieloletniej prognozie finansowej, głos zabrała skarbnik. Wyliczyła korekty po stronie dochodów i wydatków, wskazując między innymi na środki z ubezpieczenia, dotację na ochronę ludności i obronę cywilną, środki z Funduszu Pomocy, program „Aktywny Maluch” oraz przesunięcia na małe granty.
– W obecnej uchwale zmieniamy dochody budżetu, wydatki budżetu o kwotę ponad 175 tys. zł – informowała skarbnik.
Dodała również, że kluczowa zmiana w wieloletniej prognozie finansowej dotyczy zwiększenia środków na program „Aktywny Maluch”.
Mimo tych wyjaśnień ani uchwała w sprawie WPF, ani uchwała budżetowa nie uzyskały pełnego poparcia rady. Obie zostały przyjęte dziewięcioma głosami „za”, przy sześciu głosach wstrzymujących się. Czy można to odbierać jako wyraźny sygnał ostrożności części radnych wobec polityki finansowej gminy? Formalnego sprzeciwu nie było, ale skala wstrzymań pokazała, że w tych kwestiach jednomyślność rady się kończy.
Prawdziwe sesyjne „mięso” zaczęło się jednak dopiero w punkcie obejmującym „sprawy różne”. To właśnie wtedy skumulowały się pytania dotyczące inwestycji i bieżących problemów w Żarkach Letnisku, a ton wypowiedzi części radnych wskazywał na wyraźne zniecierpliwienie.
– Chciałam zapytać, na jakim etapie jest modernizacja, remont dachu na budynku użyteczności publicznej w Żarkach Letnisku, a czy został już wyłoniony wykonawca, czy umowa została podpisana i czy mamy już harmonogram prac, a przede wszystkim, kiedy ten budynek zostanie oddany do użytkowania? – pytała jedna z uczestniczek sesji.
Radna zwróciła też uwagę na ulicę Wesołą w Żarkach Letnisku i rozbieżność pomiędzy harmonogramem a rzeczywistym stanem robót.
– Jaki jest etap? Ponieważ według harmonogramu, jakby my nie mamy aktualnego, wykonawca powinien zacząć w marcu. Jeszcze mamy kilka dni, ale nie zanosi się. Chciałabym też, żeby brzmiało, że ta inwestycja zacznie się i zakończy się w lipcu tego roku – mówiła.
Na tym jednak nie poprzestała. Dopytywała również o chodnik między ulicami Okrężną i Żurawią oraz o temat, który od dawna wzbudza emocje wśród mieszkańców – basen i ewentualne przejęcie jego administrowania przez gminę.
– Czy tu faktycznie były jakieś rozmowy? – dopytywała.
W dalszej części sesji wrócił też temat mini parku linowego, dróg gruntowych, sprzątania po zimie oraz kanalizacji. Ponownie na sesji wybrzmiało, że pytania o kanalizację powracają z miesiąca na miesiąc bez widocznego przełomu.
– Standardowo, ponieważ tak sobie siedzimy z miesiąca na miesiąc, i to pytanie musi być zadane. Co z kanalizacją Żarki Letnisko? Czy się dosyć przymierzamy, o czymś myślimy? Czy w tym roku możemy stwierdzić, że w tym roku się nic nie wydarzy? – pojawiło się pytanie.
To była jedna z najmocniejszych wypowiedzi całej sesji. Nie było w niej już tylko prośby o informację, ale także wyraźne zmęczenie brakiem konkretów.
Wójt Katarzyna Kaźmierczak odpowiedziała szeroko, ale nie wszystkie odpowiedzi mogły uspokoić nastroje. W sprawie dachu przyznała, że sytuacja jest poważniejsza, niż pierwotnie zakładano.
– W części, gdzie ma swoją siedzibę stowarzyszenie WIGOR, zadziała się, można to nazwać, delikatna katastrofa. Słowo delikatna kazało nam myśleć, mieć nadzieję, że uda się ten dach wyremontować. Niestety sprawa po oględzinach okazała się dużo poważniejsza, w związku z powyższym trzeba było rozpocząć prace projektowe nad budową nowego zadaszenia – wyjaśniała.
To oznacza, że nie chodzi już o prosty remont, lecz o nową dokumentację, pozwolenie na budowę i bardziej złożony proces inwestycyjny. W praktyce jest to więc kolejne przesunięcie realnego terminu oddania obiektu do użytkowania.
W sprawie ulicy Wesołej padła informacja, że dopiero w dniu sesji złożono wniosek ZRID do starostwa. Z kolei w kontekście chodnika między Okrężną a Żurawią wójt przyznała wprost, że gmina nie prowadzi obecnie prac projektowych, bo priorytetem ma być odwodnienie. Okazuje się, że basen również pozostał na etapie bardzo wstępnych rozmów.
– Owszem, była jedna rozmowa, że tak powiem, w tak zwanym przelocie zainicjowana z mojej strony – powiedziała Katarzyna Kaźmierczak, odnosząc się do kwestii ewentualnego zarządzania obiektem przez gminę.
W sprawie sprzątania po zimie wójt wyraźnie odparła krytykę, wskazując, że medialny szum wokół tej sprawy jest przesadzony, a decyzja o opóźnieniu prac była świadoma i uzasadniona.
– Ja nie pamiętam takiego sezonu po zimie, żebyśmy to robili już w marcu – przekonywała.
Jednocześnie jedna z urzędniczek poinformowała, że mechaniczne zamiatanie dróg ma potrwać do 8 maja.
Także odpowiedź w sprawie kanalizacji nie przyniosła przełomu.
– Kolejne etapy kanalizacji, rozumiem, że chodzi tutaj o Żarki Letnisko, będą możliwe tylko i wyłącznie, jeżeli pojawią się środki zewnętrzne – otwarcie przyznała wójt Katarzyna Kaźmierczak.
To właściwie potwierdzenie, że w najbliższym czasie trudno oczekiwać samodzielnego uruchomienia kolejnych odcinków tej inwestycji z budżetu gminy.
Poraj
Przełom po latach? Prokuratura i Archiwum X ponownie tropią zabójcę nastolatki
Po blisko ćwierć wieku od brutalnego zabójstwa 16-letniej Izabeli M. śledczy znów intensywnie zajmują się jedną z najbardziej wstrząsających i niewyjaśnionych zbrodni w regionie. Prokuratura Rejonowa w Myszkowie, wspólnie z funkcjonariuszami Zespołu do spraw Niewykrytych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, czyli tzw. Archiwum X, prowadzi obecnie czynności procesowe, które mają doprowadzić do ustalenia i pociągnięcia do odpowiedzialności sprawcy lub sprawców tej zbrodni.
Chodzi o sprawę, która formalnie została umorzona w 2008 roku z powodu niewykrycia sprawcy. Zabójstwo miało miejsce 10 sierpnia 2001 roku około godz. 22.00 w Żarkach Letnisku, w rejonie ulicy Kąpielowej. Według ustaleń śledztwa sprawca zaatakował wracającą do domu nastolatkę, zadając jej blisko 50 ran kłutych i ciętych. Obrażenia okazały się śmiertelne.
Choć postępowanie zostało przed laty umorzone, sprawa nie przestała interesować organów ścigania. Teraz śledczy wrócili do niej z nową intensywnością. Od września 2025 roku prowadzone są kolejne działania procesowe. Jak przekazano, dotychczas przesłuchano już kilkunastu świadków oraz zasięgnięto opinii biegłych z różnych dziedzin.
Kluczowe znaczenie mają także współczesne możliwości kryminalistyczne. To właśnie rozwój technik badawczych pozwolił na pozyskanie z wcześniej zabezpieczonych dowodów śladów, które dziś są poddawane szczegółowej analizie. Dla śledczych to może być moment przełomowy, bo to, czego nie udało się ustalić ponad dwie dekady temu, dziś może zostać odczytane na nowo dzięki postępowi nauki i metod śledczych.
Prokuratura Rejonowa w Myszkowie oraz Archiwum X apelują do wszystkich osób, które mogą mieć jakąkolwiek wiedzę na temat tej sprawy, o przekazywanie informacji. Nawet z pozoru drobny szczegół, zapamiętana rozmowa, nietypowe zachowanie czy dawne podejrzenie mogą dziś okazać się istotne dla śledztwa.
Poraj
Kompletnie pijani i za kierownicą. Jeden z nich wjechał na czerwonym prosto na tory kolejowe
Myszkowscy policjanci zatrzymali dwóch nietrzeźwych kierujących, którzy swoim zachowaniem stworzyli realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. Jeden z nich wjechał na przejazd kolejowy mimo czerwonego światła, drugi prowadził samochód pomimo sądowego zakazu i cofniętych uprawnień.
Do pierwszego zdarzenia doszło wczoraj w godzinach przedpołudniowych w Poraju. Funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego zauważyli kierującego osobową kią, który zignorował sygnalizację świetlną i wjechał na przejazd kolejowy przy nadawanym czerwonym świetle. Policjanci natychmiast podjęli interwencję i zatrzymali pojazd do kontroli.
Już podczas rozmowy z kierowcą wyczuli od niego wyraźną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 53-letni mężczyzna miał blisko 2,3 promila alkoholu w organizmie. Został zatrzymany, a jego dalsza jazda została uniemożliwiona. Dodatkowo za zignorowanie czerwonego światła na przejeździe kolejowym ukarano go mandatem w wysokości 2 tys. zł.
Do drugiego zatrzymania doszło tego samego dnia około godz. 17.00 w Żarkach Letnisku. Patrol drogówki zatrzymał do kontroli samochód marki suzuki. W trakcie czynności okazało się, że kierujący jest nietrzeźwy, a badanie wykazało 1,45 promila alkoholu w organizmie.

Dalsze sprawdzenia wykazały, że 60-letni mężczyzna posiada aktywny zakaz prowadzenia pojazdów, a także cofnięte uprawnienia do kierowania. Mimo to zdecydował się wsiąść za kierownicę, ignorując obowiązujące przepisy oraz podstawowe zasady bezpieczeństwa.
– Prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz niestosowanie się do sądowych zakazów to poważne przestępstwa, zagrożone surowymi konsekwencjami prawnymi. Każdy taki przypadek zwiększa ryzyko tragedii na drodze – przypominają funkcjonariusze z biura prasowego myszkowskiej komendy.
Poraj
Skrajnie zaniedbane psy odebrane właścicielom. Jest śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie prowadzą postępowanie w sprawie podejrzenia znęcania się nad zwierzętami. W wyniku dwóch interwencji przeprowadzonych wspólnie z inspektorami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii oraz pracownikami gminy odebrano łącznie pięć skrajnie zaniedbanych i wychudzonych psów. – Sprawa ma charakter karny, a za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności – informują policjanci.
Do pierwszej interwencji doszło w poniedziałek 9 marca na terenie gminy Poraj. Funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą myszkowskiej komendy otrzymali informację o niewłaściwych warunkach, w jakich przebywają psy na jednej z prywatnych posesji. Na miejscu zastali zwierzę w zewnętrznym kojcu bez dostępu do świeżej wody i pożywienia. Znajdująca się tam buda była prowizoryczna i nieocieplona, a podłoże, po którym poruszał się pies, było zanieczyszczone odchodami. Drugi z psów przebywał w pobliżu i był przywiązany na łańcuchu. Zwierzę również nie miało zapewnionego dostępu do wody ani jedzenia, a zbyt ciasna obroża mogła powodować dodatkowy dyskomfort i cierpienie.
Kolejna interwencja została przeprowadzona dzień później na terenie gminy Żarki. Policjanci, reagując na otrzymane zgłoszenie, skontrolowali budynek znajdujący się na prywatnej posesji. Przez okno zauważyli trzy wychudzone i skrajnie zaniedbane psy. Po wejściu do środka funkcjonariusze nie znaleźli żadnych misek z wodą ani karmą. W jednym z pomieszczeń znajdował się pogryziony karton, który – jak przypuszczają służby – mógł być zjadany przez zwierzęta z powodu braku pożywienia. W budynku panował skrajny bałagan, a wśród porozrzucanych śmieci znajdowały się liczne odchody zwierzęce, które najprawdopodobniej zalegały tam od dłuższego czasu.

Po ocenie sytuacji Powiatowy Lekarz Weterynarii stwierdził, że zwierzęta są skrajnie zaniedbane i wychudzone oraz nie mogą pozostawać w takich warunkach. Podjęto decyzję o ich natychmiastowym odebraniu właścicielom.
Sprawą zajmują się obecnie policjanci, którzy prowadzą postępowanie w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za takie przestępstwo grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Poraj
Opaski, azbest i budżet. Radni jednogłośnie przyjęli wszystkie uchwały
Podczas ostatniej sesji rady gminy radni zajęli się pakietem uchwał dotyczących m.in. wsparcia seniorów, profilaktyki uzależnień, usuwania azbestu oraz zmian w dokumentach finansowych gminy. Obrady przebiegły sprawnie, a wszystkie projekty uchwał zostały przyjęte jednogłośnie. Choć dyskusja była ograniczona, pojawiły się również wyjaśnienia dotyczące błędów formalnych w jednej z wcześniej przyjętych uchwał.
Porządek obrad obejmował pięć projektów uchwał. Pierwszym omawianym dokumentem był program osłonowy „Korpus Wsparcia Seniorów” na 2026 rok. Jak podkreślano podczas sesji, program zakłada m.in. dalsze funkcjonowanie systemu opasek bezpieczeństwa, które umożliwiają szybkie wezwanie pomocy w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia.
Wójt Katarzyna Kazimierczak zwróciła uwagę, że dotychczasowa realizacja programu przynosi wymierne efekty i realnie zwiększa bezpieczeństwo osób starszych.
– Mówimy o tych opaskach, które pozwalają szybko zaalarmować w momencie, kiedy senior jest samotny, nie ma nikogo w domu, a coś się dzieje. Było 121 takich interwencji – poinformowała.
Jak zaznaczyła, część zgłoszeń może być przypadkowa, jednak każde z nich stanowi ważny element testowania systemu oraz zwiększania bezpieczeństwa seniorów.
– Jeżeli nawet niektóre z nich są przypadkowe, to jednocześnie testują nam ten system. Nikt oczywiście nie wyciąga tu żadnych konsekwencji. Mówimy o seniorach, czyli osobach, które wprawdzie są przeszkolone z tego jak z tych opasek korzystać, ale wiadomo, że zawsze może się zdarzyć coś przypadkowego – wyjaśniała.
Wójt wskazała również, że system działa także w sytuacjach, gdy rodzina seniora nie jest w stanie szybko zareagować.
– Mieliśmy również kilka telefonów z Polski, gdzie rodzina nie była w stanie szybko zainterweniować, a następnym ogniwem, do którego ten sygnał idzie, są służby ratownicze – mówiła.

Kaźmierczak podkreśliła także wysoki poziom dofinansowania programu.
– Naprawdę cieszę się, że możemy z niego korzystać. Myślę, że państwa też nie trzeba przekonywać, że ten program należy przyjąć. 80 proc. dofinansowania do tych działań to jest naprawdę bardzo dużo – zaznaczyła, a rada jednogłośnie przyjęła uchwałę.
Kolejnym punktem obrad było ponowne przyjęcie gminnego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii. Jak wyjaśniono podczas sesji, konieczność ponownego procedowania uchwały wynikała z błędu formalnego w poprzednim dokumencie.
– W poprzednim projekcie przyjętym 27 listopada wystąpił błąd pisarski w tytule uchwały. Chodzi o rok końcowy działania programu – wpisano 2030, a prawidłowo powinien być rok 2029 – wyjaśniła sekretarz gminy Anna Grabska.
Radni nie zgłosili w tej sprawie żadnych pytań ani uwag, a następnie i ta uchwała została przyjęta jednogłośnie.
Podczas sesji rada przyjęła również regulamin udzielania dotacji na usuwanie azbestu z budynków i posesji należących do mieszkańców gminy. Program realizowany będzie w ramach kolejnego etapu współpracy z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Dokument określa zasady dofinansowania prac polegających na demontażu, transporcie i unieszkodliwianiu wyrobów zawierających azbest. W tej sprawie również nie pojawiły się pytania ze strony radnych, a także nie było zaskoczenia przy głosowaniu i uchwała została przyjęta jednogłośnie.
W dalszej części sesji rada zajęła się zmianami w wieloletniej prognozie finansowej gminy na lata 2026-2036 oraz korektami w budżecie na ten rok. W obu przypadkach radni nie zgłosili pytań ani uwag, a i te projekty przyjęto jednogłośnie.
Poraj
Wójt w końcu przemówiła. Choć raport o smogu w gminie był publicznie dostępny, twierdzi, że go nie zna
Jakość powietrza w gminie Poraj od miesięcy budzi uzasadnione zainteresowanie mieszkańców i organizacji społecznych. Dane publikowane przez Porajski Alarm Smogowy wskazują na wielokrotne przekroczenia rekomendowanych norm jakości powietrza, szczególnie w sezonie grzewczym. Tym większe znaczenie ma sposób, w jaki lokalny samorząd odnosi się do pytań o skalę problemu i podejmowane działania. W tym przypadku odpowiedzi pojawiły się po niemal półrocznym oczekiwaniu i dopiero po złożeniu formalnego wniosku o udostępnienie informacji publicznej.
We wrześniu ubiegłego roku redakcja skierowała do urzędu gminy pytania dotyczące raportu Porajskiego Alarmu Smogowego oraz polityki antysmogowej samorządu. Wójt Katarzyna Kaźmierczak zapowiedziała wówczas udzielenie odpowiedzi w terminie dwóch tygodni. Ostatecznie nadeszła dopiero po kilku miesiącach, kiedy redakcja skierowała do gminy wniosek o udzielenie informacji publicznej. To samo w sobie rodzi pytania o standard komunikacji w sprawach o istotnym znaczeniu dla zdrowia publicznego.
Treść udzielonych wyjaśnień nie rozwiewa jednak większości wątpliwości. Całość korespondencji sprawia wrażenie, że urząd skupił się na formalnym wypełnieniu obowiązku, bez podjęcia próby merytorycznego odniesienia się do istniejącego przecież problemu. Tymczasem pytania dotyczyły kwestii fundamentalnych dla zdrowia mieszkańców, ochrony dzieci i osób starszych oraz skuteczności lokalnej polityki środowiskowej. W takich sprawach społeczne oczekiwania podjętych działań wykraczają poza lakoniczne komunikaty i odwołania do procedur.
Na pytanie o znajomość raportu Porajskiego Alarmu Smogowego wójt poinformowała z rozbrajającą szczerością, że dokument nie jest urzędowi znany. Odpowiedź ta stoi w kontrze do faktu, że raport był publicznie dostępny, omawiany przez aktywistów i cytowany w mediach. Żaden z urzędników nie uznał zatem za konieczne, by się z nim zapoznać i na niego zareagować? Czy oznacza to, że sygnały ostrzegawcze dotyczące jakości powietrza nie uruchomiły w gminie żadnego mechanizmu refleksji wobec przedstawionych w nim, niepokojących danych? Pisaliśmy o tym tutaj i tutaj.
Według dostępnych informacji na terenie gminy nadal funkcjonuje około 1500 pieców, które nie spełniają obowiązujących norm. W odpowiedzi na tę kwestię urząd ograniczył się do wskazania, że realizuje zapisy „Programu ochrony powietrza dla województwa śląskiego”, nie przedstawiając jednak ani harmonogramu działań, ani efektów dotychczasowych interwencji. Pojawiła się jednak deklaracja wsparcia dla mieszkańców w wymianie przestarzałych źródeł ogrzewania. Tylko tyle.


Wątpliwości budzi również sposób odniesienia się do problemu kary finansowej nałożonej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach za niewywiązywanie się przez samorządowców z obowiązków w zakresie ochrony powietrza, wskazanych nomen omen w przywołanym wyżej programie. W odpowiedzi poinformowano redakcję jedynie o przyjęciu i wdrożeniu zaleceń pokontrolnych, bez wskazania ich zakresu czy wpływu na bieżącą politykę gminy.
Dane dotyczące kontroli spalania odpadów także skłaniają do pytań o skuteczność działań. W 2024 roku przeprowadzono 82 kontrole, które zakończyły się nałożeniem jednego mandatu w wysokości 20 zł. Urząd wyjaśnił, że o formie sankcji decyduje policja, a gmina działa… zgodnie z procedurami. Brakuje jednak refleksji nad tym, czy taki model kontroli realnie wpływa na ograniczenie nielegalnego spalania.
Jeśli w gminie, w której odnotowuje się wielokrotne przekroczenia norm jakości powietrza, odpowiedzi na pytania o ten problem ograniczają się do ogólników i cytowania procedur, to źródłem trudności przestaje być sam smog. Problemem staje się sposób zarządzania i komunikowania spraw, które bezpośrednio dotyczą zdrowia mieszkańców.

W praktyce brak reakcji na raport Porajskiego Alarmu Smogowego oznacza nie tylko pominięcie jednego dokumentu, ale przede wszystkim zaniechanie przez urzędników elementarnego obowiązku analizy sygnałów płynących z przestrzeni publicznej. Raporty społeczne, nawet jeśli nie mają charakteru urzędowego, pełnią dziś funkcję wczesnego ostrzegania i punktu odniesienia dla działań samorządu. Ich ignorowanie świadczy o deficycie systemowego podejścia do problemu, w tym przypadku – jakości powietrza. Problemu, który wymaga nie tylko realizacji zapisów programowych, lecz także bieżącej oceny danych, reagowania na alarmujące informacje i dialogu z mieszkańcami.
Lakoniczne i zdawkowe odpowiedzi nigdy nie zamykają sprawy, a wręcz przeciwnie, pogłębiają poczucie niedosytu informacji. W kwestiach dotyczących bezpośrednio zdrowia mieszkańców oczekiwania społeczne są znacznie wyższe niż formalne wypełnienie obowiązku urzędowych odpowiedzi – bez konkretów, danych i jasnego komunikatu o tym, co zostało wdrożone, zrobione, czy co dopiero ma zostać wykonane.
Poraj
Tragiczny wypadek na torach w Poraju. Nie żyje 50-letni mieszkaniec gminy Koziegłowy
Myszkowscy policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku kolejowego, do którego doszło dziś w nocy w Poraju. Zdarzenie miało miejsce w rejonie stacji PKP i zakończyło się śmiercią mężczyzny.
Do wypadku doszło około godz. 22.00. Jak wynika ze wstępnych ustaleń służb, pociąg relacji Gdynia Główna – Bielsko-Biała potrącił 50-letniego mężczyznę, mieszkańca gminy Koziegłowy. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń mężczyzna zginął na miejscu.
Na miejscu pracowali policjanci, prokurator oraz służby ratunkowe. Funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości maszynisty prowadzącego skład.
– Był trzeźwy – poinformowało biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
Przeprowadzone czynności obejmowały zabezpieczenie miejsca zdarzenia oraz wstępne ustalenia dotyczące przebiegu wypadku. Na czas działań służb ruch pociągów w rejonie stacji kolejowej w Poraju był częściowo wstrzymany, a dla pasażerów zorganizowano komunikację zastępczą.
Dokładne przyczyny i okoliczności tragedii są obecnie przedmiotem postępowania prowadzonego przez Komendę Powiatową Policji w Myszkowie pod nadzorem prokuratury. Śledczy będą ustalać, w jaki sposób doszło do potrącenia oraz wszystkie okoliczności towarzyszące zdarzeniu.
Poraj
Własnej matce groził pozbawieniem życia. 34-letni mieszkaniec Poraja usłyszał zarzuty
Policjanci zatrzymali 34-letniego mężczyznę, który nie respektował sądowego zakazu zbliżania się i kontaktowania z matką. Mieszkaniec Poraja usłyszał zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad kobietą. Decyzją prokuratora został objęty policyjnym dozorem. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Do zdarzenia doszło 1 stycznia. Dyżurny Komisariatu Policji w Koziegłowach otrzymał zgłoszenie dotyczące agresywnego zachowania syna wobec matki. Na miejsce natychmiast skierowano patrol.
Jak ustalili funkcjonariusze, 34-letni mieszkaniec Poraja kierował wobec swojej matki groźby pozbawienia życia i zdrowia, mimo obowiązującego nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania oraz sądowych zakazów zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną.
Interwencja zakończyła się założeniem „Niebieskiej Karty” oraz zatrzymaniem mężczyzny i osadzeniem go w policyjnej celi. W toku czynności funkcjonariusze zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu znęcania się psychicznego i fizycznego nad rodzicielką.
Po doprowadzeniu do prokuratury zastosowano wobec 34-latka środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Teraz o dalszym losie mężczyzny zdecyduje sąd.
– Na przemoc domową nie można pozostawać obojętnym. Szybka reakcja świadków i osób pokrzywdzonych może ograniczyć poczucie bezkarności sprawcy i zapobiec eskalacji konfliktu – podkreślają funkcjonariusze z biura prasowego myszkowskiej komendy.

Jak dodają mundurowi, osoby doznające przemocy lub jej świadkowie mogą szukać pomocy, powiadamiając policję lub korzystając z całodobowych infolinii wsparcia, takich jak Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” (tel. 800 120 002) czy Linia Pomocy Pokrzywdzonym pod numerem: 22 230 99 00.
– Każda informacja, także ta anonimowa, może zapobiec tragedii – uczulają policjanci.
Poraj
Rok zamknięty z przytupem. Lena Szlużewicz kończy sezon dwoma złotymi medalami
W minioną sobotę w Gliwicach odbyła się jedenasta edycja turnieju Copa Silesia – ostatnich w tym roku zawodów tej rangi. Wydarzenie zgromadziło zawodników z licznych klubów i regionów Polski, potwierdzając silną pozycję turnieju w kalendarzu sportów walki.
Klub Musashi Żarki Letnisko reprezentowała w Gliwicach Lena Szlużewicz. Zawodniczka wystartowała w dwóch formułach rywalizacji: w kimonach (gi) oraz bez kimon (no-gi). Szczególnym wyzwaniem był start w formule gi, gdzie rywalizowała w wyższej kategorii wiekowej.
– Łącznie stoczyła pięć walk, prezentując bardzo wysoki poziom sportowy. Wszystkie pojedynki zakończyła przed czasem, zwyciężając przez poddanie – poinformował klub.
Podwójne złoto zdobyte podczas Copa Silesia stanowi mocne i efektowne zwieńczenie startów Leny Szlużewicz w kończącym się roku. To wynik, który budzi uznanie i jest powodem do dumy zarówno dla zawodniczki, jak i dla jej klubu.

Poraj
Hejt jak przemoc fizyczna? Policjanci wprost: Rani tak samo, a czasem jeszcze mocniej
Hejt, mowa nienawiści i odpowiedzialność za zachowania w sieci były głównymi tematami spotkań, które policjanci przeprowadzili w Szkole Podstawowej w Poraju. Mundurowi zwracali uwagę, że przemoc słowna w internecie staje się jednym z najpoważniejszych problemów młodego pokolenia i przypominali, że wirtualna przestrzeń nie chroni sprawców przed konsekwencjami prawnymi.
Podczas zajęć funkcjonariusze wyjaśniali, czym właściwie jest hejt i dlaczego tak szybko rozprzestrzenia się w mediach społecznościowych. Mówiąc o obrażaniu, ośmieszaniu i poniżaniu innych osób, podkreślali, że takie zachowania często wynikają z frustracji, braku pewności siebie lub trudności emocjonalnych, a internetowa anonimowość dodaje odwagi do publikowania krzywdzących treści. Policjanci zaznaczali, że ofiarą hejtu może stać się każdy, niezależnie od wieku, a jego skutki bywają wyjątkowo dotkliwe – od obniżonej samooceny, przez izolację społeczną, aż po stany depresyjne i myśli samobójcze.
Ważną częścią spotkania było omówienie, jak reagować na przemoc w sieci. Funkcjonariusze przypomnieli uczniom, że każde takie zdarzenie należy zgłaszać dorosłym lub odpowiednim instytucjom, a zachowanie dowodów w postaci screenów, wiadomości czy dat może pomóc w dalszych działaniach. Na sali wybrzmiało ponadto jasno – również nieletni ponoszą odpowiedzialność za czyny popełnione za pomocą telefonów czy komputerów.
Spotkanie cieszyło się z dużym zainteresowaniem uczniów i nauczycieli. Młodzież chętnie zadawała pytania, a policjanci odpowiadali na konkretne wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa w sieci i sposobów radzenia sobie z hejtem.
Mundurowi zapowiedzieli kontynuację działań profilaktycznych, podkreślając, że im wcześniej młodzi ludzie nauczą się świadomie korzystać z internetu, tym mniejsze będzie ryzyko, że staną się ofiarą lub sprawcą przemocy online.
Poraj
Ponad cztery setki rywali, a oni wracają z medalami. Sensacyjny występ zawodników klubu z Żarek Letniska
Ponad 400 młodych judoków z całego kraju rywalizowało wczoraj w Bielsku-Białej podczas Waleczny Judo Cup – jednego z najciekawszych turniejów w tej dziedzinie sportu podczas sezonu zimowego. W zawodach po raz pierwszy wystartowali reprezentanci Musashi Żarki Letnisko, notując bardzo udany debiut i przywożąc do klubu cenne medale.
Start w Bielsku-Białej okazał się wyjątkowo owocny dla trójki zawodników z Żarek Letniska. W kategorii U11 znakomicie zaprezentował się Borys Płatek, który wygrał wszystkie swoje pojedynki, zdobywając złoty medal oraz tytuł najlepszego zawodnika turnieju w swojej grupie wiekowej.
– Jego walka o każdy punkt i konsekwencja w działaniu potwierdziły wysoki poziom przygotowania – informują przedstawiciele klubu.
Równie dobre występy zanotował Oliwier Dzięcioł (U11), który dzięki równej i solidnej postawie w kolejnych rundach wywalczył brązowy medal. Zawodnik pokazał dojrzałość, precyzję techniczną i determinację, co znalazło odzwierciedlenie w końcowej klasyfikacji.
W kategorii U9 klub reprezentował Dawid Dzięcioł. Mimo ambitnych i bardzo wyrównanych walk odpadł w początkowej fazie turnieju. Jego start był jednak cennym doświadczeniem, które – jak podkreślają trenerzy – z pewnością zaprocentuje w kolejnych zawodach i pozwoli na dalszy rozwój sportowy.

-
Poczesna10 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków8 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia4 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii
















