Powiat częstochowski
Powiatowy Festiwal Żniwny. Pokazali jak przed laty rolnicy zbierali plony
W sobotę 27 lipca na polach w Lubojni w gminie Mykanów, należących do gospodarza Krzysztofa Nabiałczyka, częstochowskie starostwo zorganizowało festiwal żniwny. Przypomniano, jak wyglądała praca na roli jeszcze przed kilkudziesięcioma laty. W ruch poszły zapomniane już kosy, cepy oraz pierwsze ze zdobyczy technicznej myśli agrokultury.
Zaplanowany plener stanął początkowo jednak pod znakiem zapytania. A to z powodu aury, która przyniosła w to sobotnie popołudnie niespodziewaną burzę. Na szczęście opady były przejściowe i po półgodzinnym poślizgu można było zacząć imprezę. Wraz z pogodą pojawiło się również kilkuset uczestników wydarzenia.
– Każdy mógł się włączyć w zorganizowane na miejscu prace polowe, takie jak między innymi klepanie kosy, koszenie pszenicy kosami ręcznymi, koszenie kosiarką konną czy traktorem, koszenie kosiarką „Garściówką”, stawianie snopków, zgrabianie grabiami, zwózkę snopków, młóckę cepami, prasowanie słomy, a także zobaczyć maszynę „Sztyftówkę” z ciągnikiem C-325 i z pasem transmisyjnym, maszynę na prostą słomę czy czyszczenie ziarna wialnią ręczną „Warmianką”. Nie zabrakło i współczesnych zdobyczy techniki, jak kombajnów Bizon i Class – relacjonuje Patryk Jeziak, rzecznik starostwa.
Nie da się ukryć, że ci z uczestników, którzy czynnie włączyli się w zainscenizowane prace żniwne mieli przy tym sporo frajdy. U starszych powróciły wspomnienia. Dzieci i młodzież trochę z niedowierzaniem, a trochę z podziwem, obserwowali jak przed laty pracowano na roli.
Pierwszym ze żniwiarzy, który chwycił za kosę był starosta Krzysztof Smela. Za jego przykładem do roboty wzięli się również i pozostali członkowie zarządu powiatu. Zabawa była udana, choć nie wszystkie kłosy zbóż układały się po myśli koszących. Problemowi temu zaradzały zgrabnie żniwiarki, które wspomagając się sierpami wiązały piękne snopy.
Po tej pracy przyszedł czas na degustację tradycyjnego podobiadku. Królowała kawa zbożowa, chleb, masło, jajka, wiejskie sery oraz swojski smalec. A po żniwach na pole wjechała grochówka. Ponadto czas umilały występy pań z Koła Gospodyń Wiejskich „Zdrowianki” ze Zdrowej oraz akordeoniści. Ten specjalny konkurs zwyciężył Walenty Mazur z Olsztyna. Drugie miejsce zajął Edward Skrzypczyk z Białej, a trzecie Tomasz Kukuła z Konopisk.
– Udało nam się po raz kolejny trochę jakby wygrać z pogodą. Ten festiwal to takie przypomnienie sobie, jak to kiedyś bywało. Ja akurat to doskonale pamiętam, bo tak właśnie pracowałem w gospodarstwie ojca. Zainteresowanie, jak widać, było bardzo duże. Chciałbym tutaj serdecznie podziękować za gościnność i ogromne zaangażowanie Krysztofa Nabiałczyka, który użyczył własnego pola, ale i zorganizował maszyny i logistykę – skomentował Krzysztof Smela, starosta częstochowski. – Zabawa świetna. Dla nieco młodszego pokolenia, poza fajną integracją, impreza niesie ze sobą również ważny walor edukacyjny. Pokazuje jak ciężka jest praca rolnika, jak na przestrzeni lat rozwijała się technologia zbiorów, a przede wszystkim jaka jest droga tego ziarna – od kłosa do chleba, który spożywamy – dodał.
Poczesna
Czy Artur Sosna pozostanie wójtem? O tym zadecydują mieszkańcy gminy 27 września
Jest już data głosowania, które może przesądzić o dalszej przyszłości władz gminy Poczesna. 27 września mieszkańcy zdecydują w referendum, czy Artur Sosna ma zostać odwołany ze stanowiska wójta przed upływem kadencji. Postanowienie o przeprowadzeniu referendum wydała 10 sierpnia Lidia Dudek – Komisarz Wyborczy w Częstochowie I.
To finał procedury rozpoczętej pod koniec maja. Wtedy grupa mieszkańców formalnie wystąpiła z inicjatywą odwołania wójta i rozpoczęła zbieranie podpisów. Aby sprawa mogła trafić do referendum, potrzebne było poparcie co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania, czyli około tysiąca mieszkańców. Ostatecznie wymagany próg został przekroczony, a 23 lipca wniosek wraz z podpisami trafił do Komisarza Wyborczego.
Referendum jest kolejną odsłoną trwającego od dłuższego czasu konfliktu wokół sposobu zarządzania gminą. Inicjatorzy odwołania Sosny zarzucają mu m.in. problemy z komunikacją z mieszkańcami, utrudnianie dostępu do informacji oraz niewłaściwe – w ich ocenie – zarządzanie finansami. W tle pozostają także napięte relacje pomiędzy wójtem a częścią rady gminy. Podczas sesji absolutoryjnej w 2025 roku Sosna nie otrzymał ani wotum zaufania, ani absolutorium.
Na polityczną sytuację Artura Sosny nakłada się również niedawna porażka w walce o utrzymanie dotychczasowych granic gminy. Mimo wielkiego sprzeciwu mieszkańców Poczesna straci część swojego terytorium na rzecz Częstochowy i od 1 stycznia 2028 roku będzie uboższa o ponad 580 hektarów oraz pozbawiona bezpośredniego, planistycznego wpływu związanego z działalnością instalacji odpadowej w Sobuczynie. Na tej zmianie mocno „po kieszeni” dostanie także miejscowy budżet.

Sam wójt od początku zdecydowanie odrzuca krytykę. Inicjatywę referendalną przedstawiał jako działanie destabilizujące gminę i pogłębiające podziały wśród mieszkańców. Szczególny kontekst stanowi przy tym spór z Częstochową o zmianę granic administracyjnych. Sosna przekonywał, że wewnętrzny konflikt osłabił pozycję Poczesnej w rozmowach dotyczących przyszłości części jej terenów.
To właśnie sprawa granic kilka miesięcy wcześniej doprowadziła mieszkańców Poczesnej do urn. W referendum przeprowadzonym 29 marca frekwencja wyniosła 51,16 proc., a niemal wszyscy głosujący sprzeciwili się planom przyłączenia części gminy do Częstochowy. Teraz mieszkańcy zagłosują ponownie, ale stawka będzie zupełnie inna – tym razem chodzi bezpośrednio o dalsze sprawowanie urzędu przez Artura Sosnę.
Referendum odbędzie się w niedzielę, 27 września, a lokale będą czynne od godz. 7.00 do 21.00.
Rędziny
Temat lotniska w Rudnikach wywołał polityczne zwarcie. Wójt o „biciu piany”, radni o pouczaniu i złym stylu
Dyskusja o przyszłości lotniska Rudniki miała zakończyć się wspólnym stanowiskiem w jego obronie. Zamiast ponadpartyjnego i samorządowego porozumienia na sesji Rady Powiatu Częstochowskiego doszło jednak do starcia przedstawicieli władz gminy Rędziny z radnymi powiatowymi. Poszło przede wszystkim o wcześniejsze posiedzenie komisji poświęcone zagrożeniom dla dalszej działalności Aeroklubu Częstochowskiego. Wójt Adam Jaruga określił część towarzyszącej sprawie debaty jako „bicie piany”, a jego zastępca Sebastian Trzeszkowski próbował przekonywać, że uchwały i apele mogą mieć w dużej mierze charakter iluzoryczny. Radni nie pozostawili tych słów bez odpowiedzi.
Sprawa dotyczy wypowiedzenia umowy użyczenia znacznej części terenu lotniska w Rudnikach. Powiatowi samorządowcy uznali, że może to realnie zagrozić dotychczasowej działalności Aeroklubu Częstochowskiego i zdecydowali się przyjąć oficjalne stanowisko w obronie lotniczej funkcji tego miejsca.
W dokumencie zwrócono uwagę nie tylko na sportowe i szkoleniowe znaczenie Rudnik, lecz także na ich rolę w systemie bezpieczeństwa. Podkreślono możliwość wykorzystywania lotniska do działań związanych z ochroną ludności, zarządzaniem kryzysowym, szkoleniem pilotów czy współpracą ze służbami i wojskiem.
Przed głosowaniem głos zabrał prezes Aeroklubu Częstochowskiego Krystian Krasiński. Przekonywał radnych, że Rudniki to znacznie więcej niż miejsce wykorzystywane przez grupę pasjonatów lotnictwa.
– Generalnie moglibyście się państwo zastanawiać, że jest lotnisko, są jacyś piloci, którzy tam sobie latają. Niektórzy zakłócają hałasem naszą przestrzeń, ale być może to lotnisko ma trochę więcej znaczenia. To jest nie tylko latanie, to coś znacznie więcej – mówił Krystian Krasiński.
Prezes przypomniał, że jest to lotnisko publiczne o ograniczonej certyfikacji, wpisane do rejestru lotnisk cywilnych. Korzystają z niego szkoły lotnicze, prywatni piloci, lotnictwo państwowe, a także osoby przylatujące do regionu z innych części Polski i Europy.
Znaczną część wystąpienia poświęcił kwestiom bezpieczeństwa. W Rudnikach funkcjonuje sezonowa leśna baza lotnicza z samolotem gaśniczym Dromader. Maszyna była wykorzystywana między innymi podczas pożaru w gminie Konopiska.
– Jeżeli ta baza zniknie, zostanie nam dziura i wówczas nasz rejon zostanie nieosłonięty przeciwpożarowo przez samolot leśniczy – wskazywał.
Mówił także o wykorzystaniu terenu przez wojsko. Na lotnisku regularnie ćwiczą żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca. Zdaniem prezesa ograniczenie powierzchni operacyjnej może sprawić, że współpraca w dotychczasowym kształcie przestanie być możliwa.
Aeroklub widzi również potencjał Rudnik jako miejsca rozwijania technologii bezzałogowych, punktu ewakuacji medycznej, zaplecza ochrony ludności czy przyszłej bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Po tym wystąpieniu atmosfera zaczęła jednak wyraźnie gęstnieć. Na sesję przyjechali wójt Rędzin Adam Jaruga oraz jego zastępca Sebastian Trzeszkowski. Wójt szybko przeszedł do krytyki sposobu, w jaki sprawa lotniska została wcześniej przedstawiona podczas wyjazdowego posiedzenia komisji rady powiatu i w przestrzeni publicznej. Jaruga stanowczo jednak odrzucił sugestie, że gmina mogłaby zmierzać w kierunku likwidacji lotniczego charakteru tego obszaru.
– Nie było tematu likwidacji lotniska, nie ma i mam nadzieję, że nie będzie. Gmina cały czas sprawuje nad tym kontrolę. Jest plan zagospodarowania, jest plan ogólny – mówił.
Jednocześnie mocno skrytykował atmosferę, która powstała wokół sprawy.
– A takie bicie piany naprawdę nic dobrego nie przynosi. Wręcz przeciwnie, może bardziej zaszkodzić – stwierdził Adam Jaruga.
To właśnie określenie stało się później jednym z głównych punktów zapalnych sesji.
Zdaniem wójta działania prowadzone wokół hasła „nie dla likwidacji lotniska” mogły stworzyć wrażenie, jakoby to gmina Rędziny była jednym z zagrożeń dla jego przyszłości. Jaruga uznał taki przekaz za niesprawiedliwy.
– Nie będziemy wchodzić w taki dialog w mediach społecznościowych i przerzucać się, bo stoimy na takim stanowisku, że to działanie powinno być nie na zasadzie bicia piany, tylko rzeczywiście konkretnych działań – powiedział.
Według niego takim konkretem było doprowadzenie do rozmów z obecnym właścicielem gruntu oraz spotkania z przedstawicielami aeroklubu.
Wójt przekonywał również, że rozwiązaniem problemu nie musi być wykupienie ogromnego terenu przez samorząd. Jego zdaniem należałoby raczej poszukiwać prywatnego inwestora, który pogodziłby działalność gospodarczą z dalszym funkcjonowaniem części lotniczej.
– Rozwiązanie tutaj to nie jest apel do władz samorządowych, tylko jest apel do środowiska biznesowego – stwierdził.
Na wystąpienie Jarugi zareagował radny Eryk Łęgowik. Podkreślił, że intencją komisji nie było uderzenie w Rędziny.
– Myślę, że to spotkanie naprawdę nie miało absolutnie takiego celu, żeby ktokolwiek oberwał rykoszetem, bo naszym wspólnym celem jest zapewnienie dalszego funkcjonowania lotniska – mówił.
Radna Bożena Lara zwróciła natomiast uwagę na najważniejsze narzędzie znajdujące się bezpośrednio w rękach gminy – dokumenty planistyczne.
Jej zdaniem utrzymanie dotychczasowego przeznaczenia tego terenu może stać się jednym z najskuteczniejszych zabezpieczeń przed zmianą charakteru lotniska w przyszłości. Jak argumentowała, jeżeli teren nadal pozostanie przeznaczony pod funkcję lotniczą, możliwości jego wykorzystania przez przyszłych właścicieli będą znacznie ograniczone.
– Jeżeli teren będzie przeznaczony pod lotnisko, tak jak do tej pory, to nawet gdyby właściciel tego terenu chciał go wydzierżawić, sprzedać, użyczyć, to każdorazowy właściciel czy wynajmujący będzie mógł prowadzić tylko lotnisko – tłumaczyła Lara.
Prawdziwe starcie rozpoczęło się jednak dopiero po wystąpieniu przewodniczącego komisji infrastruktury, rolnictwa i ochrony środowiska Mieczysława Chudzika. Radny wprost zakwestionował ocenę wcześniejszej komisji przedstawioną przez wójta.
– Wójt powiedział, że spotkanie to było tylko bicie piany. Nie zgadzam się z panem. Już samo to, że aeroklub dostał wypowiedzenie, powinno zapalić czerwoną lampkę. Bo jest jednak ogromne zagrożenie, że to lotnisko może zniknąć – odpowiedział.
Chudzik przekonywał, że publiczne nagłośnienie problemu nie było błędem, lecz jednym z powodów, dla których sprawą zainteresowali się parlamentarzyści i przedstawiciele innych szczebli administracji.
– Dzięki spotkaniu temat zrobił się publiczny. Sporo parlamentarzystów obiecało, że się konkretnie włączą – podkreślił.
Odniósł się również do bardzo wysokiej ceny pojawiającej się w publicznej ofercie sprzedaży terenu. Nie przebierał przy tym w słowach.
– To jest troszeczkę bajka. Po prostu, bo właściciel podał tam jakieś kosmiczne cyfry. To jest nierealne. On plecie głupoty, bzdury. Za to lotnisko nie ma szans uzyskać takiej kwoty – mówił o oczekiwaniach obecnego właściciela.
Radny raz jeszcze wrócił do kwestii miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Podkreślał, że zachowanie ustaleń z 2005 roku jest jednym z fundamentów dalszej ochrony funkcji lotniczej. Wspomniał także o docierających do niego informacjach na temat ewentualnej zabudowy mieszkaniowej w otoczeniu lotniska.
Na tę wypowiedź ponownie zareagował Adam Jaruga. Tym razem jego ton był jeszcze bardziej stanowczy.
– Właśnie takie insynuacje, że będzie tam budownictwo, właśnie takie informacje są później rozprzestrzeniane wśród opinii publicznej i to jest szkodliwe dla gminy – powiedział.
Wójt zarzucił, że podobne sugestie wywołują niepotrzebną niepewność wśród mieszkańców.
– Takie ataki w naszą stronę, że chcemy coś tam zrobić, mamy jakieś ukryte działanie, jest po prostu nie w porządku i przeciw temu właśnie występuję – mówił Jaruga.
Poszedł jednak dalej i przypomniał Mieczysławowi Chudzikowi, że jako ówczesny starosta był jednym z samorządowców obecnych przy sporze dotyczącym przyszłości lotniska już ponad dwie dekady temu.
– Pan dobrze wiedział w 2004-2006 roku, co się zadziało z tym lotniskiem i może wtedy był najlepszy czas na to, żeby zadziałać, a nie teraz rzucać na obecnego starostę, czy na wojewodę, czy na inne władze, czy choćby na władze gminy – stwierdził.
Chwilę później głos zabrał zastępca wójta Sebastian Trzeszkowski. Jego wystąpienie, które w założeniu miało – jak sam powiedział – „wystudzić” emocje, przyniosło skutek odwrotny.
Trzeszkowski rozpoczął od wskazania, że źródeł obecnego problemu należy szukać w prywatyzacji terenów lotniska sprzed ponad dwóch dekad.
– W jakichś dziwnych okolicznościach w 2004 roku, chociaż ten proces zaczął się wcześniej, Agencja Mienia Wojskowego sprzedała ten teren w prywatne ręce i tak zmieniając wielu właścicieli jest dzisiaj w prywatnych rękach i w kapitale zagranicznym – mówił.
Wicewójt Rędzin zakwestionował przy tym praktyczną wartość przyjmowania kolejnych apeli i deklaracji.
– Możemy podjąć dziesiątki, setki różnego rodzaju stanowisk, słów poparcia do tego, żeby coś się stało, coś się wydarzyło – mówił. – Wyrażacie państwo wolę, jak pewnie inne różnego rodzaju organizacje czy samorządy. Z tego jakby dosadnie nic nie wynika – dodał odnosząc się bezpośrednio do przygotowanego przez radę stanowiska.
Jeszcze ostrzej zabrzmiała jego późniejsza ocena.
– To są niestety, szanowni państwo, ale trzeba to powiedzieć, w jakimś stopniu takie działania iluzoryczne, takie klepanie po plecach wspaniałych ludzi z Aeroklubu Częstochowskiego i związanych z lotnictwem, że my wspieramy, przytulimy was, wszystko jest okej – stwierdził.
Trzeszkowski przekonywał, że realne rozwiązanie musi uwzględniać ekonomiczne oczekiwania prywatnego właściciela, który nabył teren jako przedsiębiorca i obecnie chce na nim zarobić.
Przedstawił także informacje z prowadzonych z nim rozmów. Według jego relacji teren miał być wcześniej kupiony z myślą o inwestycji związanej z produkcją i testowaniem dronów bojowych. Ostatecznie przedsięwzięcie miało zostać ulokowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a obecny właściciel chce dziś grunt sprzedać.
– On dzisiaj chce zrealizować zysk – stwierdził zastępca wójta.
Jak mówił, oferta sprzedaży opiewa na około 40 euro za metr m². W jego wyliczeniu cały ogromny teren mógłby zatem osiągnąć wartość przekraczającą 400 mln zł.
– Tak, nikogo na ten moment na to nie stać. Natomiast to jest cena wyjściowa. Wiemy, że możliwości negocjacyjne są bardzo spore – mówił.
Trzeszkowski przekonywał także, że nie należy zamykać się na połączenie funkcji lotniczej z działalnością gospodarczą i inwestycjami przemysłowymi. Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być przygotowanie oferty dla prywatnego kapitału i znalezienie przedsiębiorcy, który rozwijałby teren, jednocześnie nie przekreślając działalności aeroklubu.
Wypowiedzi wójta i jego zastępcy spotkały się jednak z natychmiastową odpowiedzią Mieczysława Chudzika. Radny odrzucił sugestię, że ówczesne władze powiatu nie reagowały w 2004 roku.
– Chciałem tutaj panu wójtowi odpowiedzieć, że w 2004 roku okazaliśmy się skuteczniejsi, bo pan tutaj tak konkretnie bije w czambuł nas – powiedział.
Przypomniał listy kierowane wówczas do ministra obrony narodowej i Agencji Mienia Wojskowego, podpisane przez przedstawicieli Częstochowy, powiatu i gminy Rędziny.
– Wtedy właśnie został przyjęty ten wspaniały plan. W 2005 roku. I tu gmina zadziałała skutecznie, bo określiła, że liczy się przede wszystkim lotnisko – podkreślił.
Najbardziej zdecydowana krytyka przedstawicieli Rędzin padła jednak z ust radnego Adama Markowskiego. Już na początku swojej wypowiedzi nie pozostawił wątpliwości, że próba „wystudzenia” emocji całkowicie się nie powiodła.
– Jeżeli panom wójtom zależało na tym, żeby uspokoić dzisiejsze spotkanie, to wprost przeciwnie, panom wójtom udało się nas trochę zdenerwować – rozpoczął.
Najbardziej zirytowało go powtarzane przez wójta określenie posiedzenia wyjazdowego komisji jako „bicia piany”.
– Jeżeli się uspokaja w ten sposób, że mówi się, że największa komisja, prawie pół rady powiatu, biła pianę w Rędzinach czy w Rudnikach na lotnisku, no to raczej nie oczekujcie panowie, że nam się to spodoba. Jeszcze raz bym to wytrzymał, ale kolejne powtarzanie o „biciu piany” to trochę za dużo – mówił Adam Markowski.
Radny bardzo krytycznie ocenił również ton, w jakim przedstawiciele gminy zwracali się do powiatowych samorządowców.
– Takie działanie na zasadzie, żeby siedzieć cichutko, nic nie mówić, najlepiej żeby nikt się nic nie odzywał, nie jest dobrą metodą. Pouczanie nas na sali sesyjnej rady powiatu przez, wybaczcie panowie, dosyć młodych stażem wójtów też nie jest najlepszą metodą – mówił.
Podkreślił, że powiat ma pełne prawo interesować się sprawą, choć lotnisko leży administracyjnie na terenie jednej gminy.
– To nie jest tak, że lotnisko jest własnością gminy, ponieważ jest na terenie gminy. Ten temat jest znacznie szerszy i mamy prawo, drodzy panowie, wypowiadać się, dyskutować, zwoływać komisję na ten temat – stwierdził.
Markowski nie zgodził się też z próbami uspokajania sytuacji poprzez oddzielanie wypowiedzenia umowy od potencjalnego zagrożenia dla lotniska.
– Niepokoję się, bo uważam, że naprawdę sytuacja, w której stan prawny jest taki, że aeroklub ma wypowiedzianą umowę, no nie jest takim, że w ogóle nic się nie dzieje. No jak to się nic nie dzieje? No przepraszam bardzo – mówił.
Przypomniał przy tym ogromne zainteresowanie wcześniejszą komisją ze strony mediów i gości spoza powiatu.
– Dawno nie widziałem tak dużego zainteresowania mediów. Dawno tak nie widziałem, żeby na komisji rady powiatu było tak dużo gości z różnych stron Polski. Czyli jest to jednak temat, który jest ważny, nośny dla wielu osób – argumentował.
Na koniec zwrócił się bezpośrednio do przedstawicieli Rędzin.
– Dzisiaj wam to nie wyszło, powiem szczerze. To dzisiaj nie było dobre wystąpienie. I tą metodą to chyba odwrotne działanie dzisiaj wywołaliście. I to nie były dobre teksty na sesji rady powiatu – podsumował.
W końcu do dyskusji włączył się przewodniczący rady Andrzej Kubat, który wyraźnie uznał, że wymiana zdań zaczyna oddalać się od zasadniczego celu punktu obrad.
– Udzielam głosu w dyskusji, ale nie po to, żeby ktoś nas tutaj instruował, co my mamy robić. My mamy przygotowane stanowisko – powiedział.
Podkreślił również autonomię powiatowego samorządu w podejmowaniu decyzji.
– Szanuję wszystkich zainteresowanych, ale naprawdę decyzje podejmujemy my – zaznaczył Kubat, po czym zamknął dyskusję.
Ostatecznie ostre słowa nie przeszkodziły radnym w przyjęciu stanowiska dotyczącego dalszego funkcjonowania lotniska Rudniki. Za głosowało 21 radnych, trzy osoby nie oddały głosu, a jedna była nieobecna.
Formalnie więc sesja zakończyła się szerokim poparciem dla zachowania lotniska. Politycznie i wizerunkowo pozostawiła jednak po sobie znacznie więcej.
Dąbrowa Zielona
Remiza w Borowcach przechodzi dużą metamorfozę. Efekty są coraz bardziej widoczne
Modernizacja budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Borowcach wyraźnie posuwa się do przodu. Zakończono już wymianę okien i drzwi, a obecnie ekipa wykonawcza pracuje przy nowym pokryciu dachowym. To kolejny etap inwestycji, która ma nie tylko poprawić wygląd obiektu, ale przede wszystkim ograniczyć straty energii i obniżyć koszty jego utrzymania.
Prace prowadzone są w ramach zadania dotyczącego poprawy efektywności energetycznej remizy. Zakres przedsięwzięcia jest szerszy niż zwykły remont – chodzi o kompleksowe dostosowanie budynku do współczesnych standardów energetycznych.
Najbardziej widoczne zmiany są już za strażakami. Stara stolarka okienna i drzwiowa została zastąpiona nową, a obecnie modernizowany jest dach. Każdy z tych elementów ma znaczenie dla ograniczenia ucieczki ciepła i poprawy komfortu wewnątrz budynku.
Na realizację inwestycji pozyskano 596 tys. zł dofinansowania z funduszy europejskich. Środki pochodzą z programu wspierającego zielony rozwój oraz poprawę efektywności energetycznej budynków użyteczności publicznej.
Po zakończeniu prac remiza ma być tańsza w utrzymaniu, bardziej energooszczędna i wygodniejsza w codziennym użytkowaniu. Skorzystają na tym nie tylko druhowie OSP, ale także mieszkańcy, dla których budynek pełni również funkcję lokalnego miejsca spotkań i wydarzeń.
Lelów
Wysokie oceny to nie wszystko. Tych uczniów wyróżniono także za charakter i konsekwencję
Najlepsi uczniowie z lelowskiego samorządu odebrali stypendia za wyniki osiągnięte w minionym roku szkolnym. Wyróżnienia trafiły do młodych mieszkańców, którzy nie tylko uzyskali wysokie oceny, lecz także wykazali się systematycznością, zaangażowaniem i szczególną motywacją do nauki.
Uroczystość odbyła się pod koniec lipca w miejscowym urzędzie gminy. Stypendia wręczyły wójt Renata Samek oraz jej zastępczyni Magdalena Lekston.
– Władze gminy pogratulowały uczniom dotychczasowych osiągnięć, życząc im dalszych sukcesów, rozwijania zainteresowań i odwagi w realizowaniu ambitnych planów – informują urzędnicy.
W gronie stypendystów znaleźli się uczniowie szkół w Lelowie, Ślęzanach oraz Podlesia. Każdy z nich swoją codzienną pracą udowodnił, że konsekwencja i wytrwałość przynoszą wymierne efekty.
Podczas spotkania podkreślano, że sukcesy młodych ludzi są również rezultatem wsparcia, jakie otrzymują w szkołach i rodzinnych domach. Listy gratulacyjne wręczono dyrektorom placówek, nauczycielom oraz rodzicom, dziękując im za zaangażowanie, cierpliwość i pomoc w rozwijaniu talentów uczniów. Gratulacje skierowano także do stypendystów, którzy z przyczyn niezależnych nie mogli uczestniczyć w uroczystości.
– Przyznane wyróżnienia są nie tylko nagrodą za dotychczasowe wyniki, ale również zachętą do dalszej pracy. Osiągnięcia uczniów stanowią powód do dumy dla całej lokalnej społeczności, a ich postawa może być inspiracją dla rówieśników – mówi wójt Renata Samek.
Janów
Ta droga od dawna czekała na remont. Gmina podpisała umowę i rusza z przebudową
Droga łącząca Bystrzanowice Dwór z Górami Gorzkowskimi przejdzie modernizację. 3 sierpnia burmistrz Edward Moskalik podpisał umowę z wykonawcą.
Roboty zostaną przeprowadzone na trasie prowadzącej z Bystrzanowic Dworu, przez Łączki, w kierunku Gór Gorzkowskich. Inwestycja ma poprawić stan nawierzchni i codzienny komfort przejazdu mieszkańców korzystających z tego lokalnego połączenia. Prace obejmą trzy odcinki o łącznej długości 618 metrów.
Całość będzie kosztować nieco ponad 512 tys. zł. Gmina pozyskała na ten cel blisko 340 tys. zł z budżetu województwa śląskiego. Pozostałą część dołoży z własnych środków.
– Podpisanie umowy otwiera drogę do rozpoczęcia prac. Po ich zakończeniu kierowcy mają zyskać bezpieczniejszy i wygodniejszy przejazd pomiędzy miejscowościami – zaznaczają miejscowi samorządowcy.
Dąbrowa Zielona
Rodzinne zdjęcia mogą odsłonić stare dzieje Dąbrowy Zielonej. Mają szansę trafić do ciekawego albumu
Samorząd rozpoczyna wyjątkową akcję, której celem jest ocalenie lokalnej historii zapisanej na starych fotografiach. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona wraz z tutejszym GOK-iem zwraca się do mieszkańców z prośbą o udostępnienie zdjęć pokazujących dawną codzienność, ludzi, miejsca i wydarzenia związane z gminą.
Zebrane materiały mają posłużyć do stworzenia albumu poświęconego historii Dąbrowy Zielonej i okolicznych miejscowości. Organizatorzy liczą przede wszystkim na fotografie wykonane przed drugą wojną światową oraz w pierwszych dekadach po jej zakończeniu.
– Poszukiwane są zdjęcia przedstawiające dawne ulice, budynki mieszkalne i publiczne, szkoły, kościoły, gospodarstwa, lokalne uroczystości, ważne wydarzenia, a także zwykłe sceny z życia mieszkańców. Cenne mogą okazać się zarówno oficjalne fotografie grupowe, jak i rodzinne zdjęcia wykonane podczas pracy, odpoczynku, świąt czy spotkań sąsiedzkich – podkreślają inicjatorzy akcji.
Każda z takich fotografii może zawierać szczegóły, których nie zachowano w kronikach i dokumentach. Dawny wygląd miejscowości, nieistniejące już zabudowania, stroje mieszkańców czy lokalne zwyczaje mogą stać się ważnym źródłem wiedzy dla kolejnych pokoleń.
Zdjęcia można przynosić do biblioteki działającej w Gminnym Ośrodku Kultury w Dąbrowie Zielonej. Oryginały zostaną zeskanowane, a następnie niezwłocznie zwrócone właścicielom. Osoby, które nie chcą przekazywać papierowych fotografii, mogą również samodzielnie wykonać skany i przesłać je pocztą elektroniczną.
Organizatorzy podkreślają, że każda fotografia może być bezcennym fragmentem wspólnej pamięci. Im więcej mieszkańców zaangażuje się w akcję, tym pełniejsza i bardziej różnorodna będzie opowieść o historii gminy.
– To także szansa, by zdjęcia przez lata przechowywane w rodzinnych albumach, szufladach i pudełkach przestały być znane wyłącznie najbliższym. Dzięki planowanej publikacji mogą stać się częścią wspólnego dziedzictwa naszej gminy i zostać zachowane dla przyszłych pokoleń – mówi wójt Joanna Sokolińska.
Kontakt z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Dąbrowie Zielonej możliwy jest pod numerem telefonu 34 355 50 05 oraz adresem gok@dabrowazielona.pl.
Janów
Setki psów, wielkie emocje i walka o tytuł najpiękniejszego. Złoty Potok zaprasza na kolejny wyjątkowy weekend
Złoty Potok na dwa dni stanie się miejscem spotkania hodowców, wystawców i miłośników czworonogów. W sobotę i niedzielę na miejscowych błoniach przy Stawie Amerykan odbędzie się Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych. Organizatorzy zapowiadają prezentacje wielu ras, rywalizację o prestiżowe tytuły, zawody z posłuszeństwa oraz atrakcje dla całych rodzin.
Wydarzenie rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00. Pierwszego dnia zaplanowano II Międzynarodową Wystawę Psów Rasowych, Krajowe Zawody z Posłuszeństwa oraz psychotesty dla psów. Umiejętności czworonogów podczas zawodów oceniać będzie m.in. Grzegorz Mieszczanin.
Niedzielny program również ruszy o godz. 10.00. Tego dnia odbędzie się III Międzynarodowa Wystawa Psów Rasowych, a także Specjalistyczna Wystawa Terierów i kolejne psychotesty. Na ringach pojawią się przedstawiciele wielu ras z Polski i zagranicy, oceniani pod względem budowy, ruchu, kondycji i zgodności ze wzorcem.
Jednym z najbardziej widowiskowych punktów obu dni będą finały wystawowe. To właśnie podczas nich wyłonieni zostaną najlepsi przedstawiciele poszczególnych grup, a także zdobywca tytułu „Best in Show”, przyznawanego najpiękniejszemu psu całej wystawy.
Impreza będzie okazją nie tylko do podziwiania rasowych czworonogów. Zwiedzający będą mogli porozmawiać z hodowcami, dowiedzieć się więcej o charakterze i wymaganiach poszczególnych ras oraz obserwować przygotowanie psów do występów na ringu.
Organizatorzy pomyśleli również o najmłodszych uczestnikach. Na dzieci czekać będą bezpłatne atrakcje, w tym dmuchaniec, bańki mydlane, animacje, zabawy oraz konkursy z nagrodami. Dzięki temu wystawa ma być propozycją na rodzinne spędzenie weekendu, także dla osób, które na co dzień nie zajmują się hodowlą psów.
Wydarzenie organizowane jest pod patronatem burmistrza Edwarda Moskalika. Organizatorzy zapraszają mieszkańców całego regionu, hodowców, wystawców i wszystkich, którzy chcą z bliska zobaczyć świat psów rasowych. Wstęp dla zwiedzających oraz udział dzieci w przygotowanych atrakcjach będą bezpłatne.
Konopiska
Światła odpadają, ale w grę wchodzi rondo. Wójt Konopisk: Inwestycja może oznaczać wyburzenia
Sygnalizacja świetlna nie rozwiąże problemu korków w centrum Konopisk – takie stanowisko przedstawił wójt podczas ostatniej sesji rady gminy. W odpowiedzi na postulat jednego z mieszkańców poinformował, że instytucje odpowiedzialne za drogę nie rekomendują montażu świateł. Zamiast tego rozważana jest budowa ronda, którego koszt może sięgnąć około 50 mln zł.
Mieszkaniec zwrócił uwagę na trudności z przejazdem przez skrzyżowanie w rejonie ulic Sportowej, Opolskiej i Częstochowskiej. Problem ma być szczególnie widoczny rano, kiedy zwiększa się ruch związany między innymi z dojazdem do szkoły.
Wójt Artur Brędzel odpowiedział mu, że sygnalizacja nie jest obecnie brana pod uwagę. Według analiz zarządcy drogi światła mogłyby jedynie wydłużyć kolejki samochodów. Rozwiązaniem ma być za to rondo. Samorząd prowadzi rozmowy z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Katowicach, jednak inwestycja jest skomplikowana zarówno pod względem finansowym, jak i własnościowym. Jej realizacja może także wymagać rozbiórki budynków.
– Rozmawiamy tutaj na temat powstania ronda. Jest to bardzo duża inwestycja, wymagająca również wyburzenia budynków, jednakże prowadzimy ciągły dialog – poinformował Brędzel uczestników sesji.
Według wstępnych szacunków przedstawionych przez dyrektora ZDW koszt budowy może wynieść około 50 mln zł. Jednym z obiektów przeznaczonych potencjalnie do rozbiórki jest budynek gminny. Wójt zadeklarował, że samorząd jest przygotowany na taki wariant. Większym problemem może być nieruchomość prywatna, której przejęcie wiązałoby się z procedurą odszkodowawczą.
– Nie są to proste tematy – zaznaczył.
Temat ma być poruszany równolegle z rozmowami dotyczącymi drogi wojewódzkiej nr 908 w Rększowicach. Samorząd dysponuje również opiniami policji i innych służb, które mogą pomóc w uzasadnianiu potrzeby przebudowy skrzyżowania. Nie oznacza to jednak, że inwestycja została już zatwierdzona lub zabezpieczona finansowo.
Włodarz jednocześnie przyznał, że centrum Konopisk korkuje się głównie w godzinach największego ruchu, a nie przez całą dobę. Jednocześnie nie kwestionował potrzeby docelowej przebudowy skrzyżowania.
Lelów
Stara nawierzchnia zniknęła, pojawiły się dwie warstwy asfaltu. Duża zmiana w Mełchowie
Mieszkańcy Mełchowa mogą już korzystać z wyremontowanego fragmentu drogi powiatowej nr 1102S. Prace objęły odcinek o długości 520 metrów i miały poprawić zarówno komfort jazdy, jak i bezpieczeństwo wszystkich użytkowników trasy.
W ramach inwestycji sfrezowano starą nawierzchnię, wzmocniono podbudowę drogi, a następnie ułożono dwie nowe warstwy masy bitumicznej. Roboty objęły również uporządkowanie i utwardzenie poboczy oraz przebudowę jednego ze zjazdów.
Do utwardzenia poboczy wykorzystano materiał pozyskany z rozbiórki wcześniejszej nawierzchni. Dzięki temu poprawiono stabilność krawędzi jezdni i estetykę całego odcinka.
Wartość zadania wyniosła 222 tys. zł. Inwestycja została w całości sfinansowana z budżetu powiatu częstochowskiego, a wykonawcą robót była spółka z Myszkowa.
– Cieszymy się, że kolejny odcinek drogi w naszej gminie zyskał nową nawierzchnię, poprawiając komfort i bezpieczeństwo mieszkańców Mełchowa oraz wszystkich użytkowników drogi – komentują miejscowi urzędnicy.
Konopiska
Co dalej ze szkołą w Łaźcu? Budynek ma być przedmiotem konsultacji, a wyposażenie może trafić do innych placówek
Póki co nierozstrzygnięta pozostaje przyszłość budynku szkoły w Łaźcu. Podczas ostatniej sesji rady gminy padło pytanie o dalsze wykorzystanie nieruchomości oraz los majątku placówki. Wójt zapowiedział przeprowadzenie konsultacji społecznych i zapewnił, że mieszkańcy będą mieli istotny wpływ na wybór nowej funkcji obiektu.
Pytanie zostało zadane w związku z sytuacją szkoły, która od nowego roku szkolnego nie będzie już działała w dotychczasowej formule. Samorząd nie przedstawił jeszcze gotowego planu zagospodarowania budynku. Wójt Artur Brędzel przyznał jednak, że gmina posiada wstępne pomysły, ale nie chce podejmować decyzji bez rozmowy z lokalną społecznością. Konsultacje mają zostać zorganizowane po wakacjach.
– Tak jak zapowiadaliśmy, na pewno będzie to obiektem konsultacji społecznych. Będziemy spotykać się i rozmawiać z mieszkańcami na ten temat. Mamy jakieś pomysły, ale będziemy je chcieli przedstawić razem w szerszym gronie na spotkaniu z mieszkańcami – mówił radnym wójt Brędzel.
Jak podkreślił, głos mieszkańców ma być jednym z najważniejszych elementów procesu podejmowania decyzji.
– To mieszkańcy będą w dużej mierze decydować, w którym kierunku my pójdziemy i jak to dalej ma wyglądać – zadeklarował.
Włodarz przyznał jednocześnie, że zakończenie działalności szkoły jest dla gminy nową sytuacją. Jeszcze do niedawna zakładano, że placówka będzie funkcjonowała także w kolejnym roku. Z tego względu samorząd nie przygotował wcześniej ostatecznej koncepcji wykorzystania nieruchomości.
Mniej konkretnie przedstawia się sprawa szkolnego wyposażenia. Na sesji nie podano spisu składników majątku ani zasad, według których zostaną one rozdysponowane. Wójt przyznał, że musi sprawdzić obowiązującą procedurę.
– Odnośnie majątku musiałbym zapytać, bo nie wiem do końca, jak to tam wygląda proceduralnie, ale przypuszczam, że pewnie będzie rozdysponowane na inne szkoły – powiedział.
Mstów
Zamiast siedzieć w domu, ruszyli do kamieniołomu. Takiej atrakcji się nie spodziewali
Pod koniec lipca jedna z fundacji zorganizowała spotkanie edukacyjno-integracyjne dla członków mstowskiego koła Polskiego Związku Emerytów i Rencistów. W wydarzeniu, które odbyło się na terenie kamieniołomu Lipówka, uczestniczyło około pięćdziesięciu seniorów.
Program spotkania został przygotowany tak, aby połączyć edukację, aktywność fizyczną i integrację. Największym zainteresowaniem cieszyła się gra terenowa przygotowana przez organizatorów. Uczestnicy, rozwiązując kolejne zadania, mieli okazję poznać ciekawostki dotyczące działalności zakładu, wydobycia surowców oraz funkcjonowania kamieniołomu.
Nie zabrakło również propozycji sprzyjających aktywnemu wypoczynkowi. Seniorzy wzięli udział w zajęciach Tai-Chi, które pozwoliły im zadbać o sprawność ruchową, równowagę i dobre samopoczucie. Tego typu ćwiczenia są szczególnie polecane osobom starszym, ponieważ pomagają poprawić koordynację ruchową oraz zmniejszyć poziom stresu.
Po części edukacyjnej i rekreacyjnej uczestnicy spotkali się przy wspólnym poczęstunku. Była to okazja do rozmów, wymiany doświadczeń oraz spędzenia czasu w miłej atmosferze.
Organizatorzy z fundacji, która przygotowała zajęcia, podkreślają, że celem wydarzenia było nie tylko przybliżenie działalności prowadzonej firmę, ale także aktywizacja seniorów oraz stworzenie przestrzeni do integracji lokalnej społeczności.
– Spotkanie w Lipówce pokazało, że edukację można z powodzeniem połączyć z rekreacją i wspólną zabawą – zaznaczają.
Koniecpol
Mieszkańcy zdecydują, co powstanie w ich miejscowościach. Koniecpol szykuje fundusz sołecki na kolejny rok
W Centrum Społeczno-Kulturalnym w Koniecpolu odbyło się spotkanie z sołtysami poświęcone przygotowaniom do realizacji funduszu sołeckiego na 2027 rok. To pierwszy etap prac nad przyszłorocznymi przedsięwzięciami, które zostaną wybrane przez mieszkańców podczas zebrań wiejskich.
Podczas spotkania burmistrz Ryszard Suliga przedstawił informacje dotyczące najważniejszych inwestycji realizowanych obecnie na terenie gminy oraz podsumował bieżące działania samorządu. Omówiono również wysokość funduszu sołeckiego na kolejny rok.
Łączna pula środków przeznaczonych dla sołectw wzrośnie z blisko 484 tys. zł w 2026 roku do 528 tys. zł w roku 2027. Sołtysi otrzymali informacje o kwotach przypadających na poszczególne miejscowości. Podpisanie dokumentów rozpoczęło formalny etap przygotowań do zebrań wiejskich.
– W najbliższym czasie we wszystkich sołectwach gminy odbędą się spotkania. To właśnie podczas nich mieszkańcy będą zgłaszać propozycje zadań, a następnie zdecydują, na jakie cele zostaną przeznaczone środki przypisane ich miejscowości – mówił do zebranych burmistrz.
Wysokość funduszu sołeckiego dla każdego sołectwa obliczana jest na podstawie ustawowego wzoru, który uwzględnia liczbę mieszkańców oraz kwotę bazową wynikającą z dochodów bieżących gminy.
W trakcie spotkania w CSK zaprezentowano również inwestycje i zakupy realizowane w poszczególnych sołectwach w tym roku. Zakres przedsięwzięć jest zróżnicowany i obejmuje zarówno poprawę infrastruktury, jak i wyposażenie obiektów służących lokalnym społecznościom.
W Aleksandrowie wykonywana jest instalacja elektryczna oraz kupowane jest wyposażenie do altany. W Dąbrowie zaplanowano zakup kuchenki elektrycznej, szafek na wymiar, blaszanego budynku gospodarczego i narzędzi ogrodniczych.
Kuźnica Grodziska przeznaczyła środki między innymi na namiot festynowy, stelaż do huśtawki oraz wkład do zakupu nowego samochodu strażackiego dla miejscowej jednostki OSP. W Kuźnicy Wąsowskiej przygotowywana jest dokumentacja projektowa modernizacji budynku, który ma zostać przeznaczony na świetlicę wiejską.
W Luborczy wykonywana jest wylewka w świetlicy oraz kupowana gablota sołecka. W Łabędziu modernizacja świetlicy obejmuje remont podłogi i sufitu, a także wymianę oświetlenia.
Mieszkańcy Łysakowa zdecydowali o zakupie kruszywa do utwardzenia drogi gminnej oraz gabloty sołeckiej. Z kolei w Łysinach zaplanowano wykonanie tynku ozdobnego w świetlicy, zakup klimatyzatorów oraz wykonanie podbitki nad wejściem.
Fundusz sołecki nie jest odrębnym programem dotacyjnym. Pieniądze na jego realizację pochodzą bezpośrednio z budżetu gminy. Samorząd nie ma obowiązku wyodrębniania takich środków, jednak w Koniecpolu od lat podejmowana jest decyzja o pozostawieniu mieszkańcom realnego wpływu na część lokalnych wydatków.
Mechanizm ten jest zbliżony do budżetu obywatelskiego funkcjonującego w miastach, z tą różnicą, że dotyczy terenów wiejskich. Środki mogą być przeznaczane wyłącznie na zadania własne gminy, które służą poprawie warunków życia mieszkańców danego sołectwa.
Mogą to być między innymi remonty świetlic, utwardzanie dróg, budowa chodników, wyposażanie placów zabaw i terenów rekreacyjnych, zakup sprzętu do altan czy wsparcie jednostek ochotniczych straży pożarnych. Ostateczne decyzje podejmują mieszkańcy podczas zebrań wiejskich.
– Fundusz Sołecki opiera się na zasadzie, że lokalna społeczność najlepiej zna własne potrzeby. Nawet niewielki zakup lub remont może mieć dla mieszkańców konkretnej miejscowości duże znaczenie i rozwiązywać problem, który przez długi czas pozostawał bez odpowiedzi – podsumował burmistrz Ryszard Suliga.
Poczesna
Wójt Sosna przegrał batalię o granice, teraz będzie walczył o stanowisko. Referendum w Poczesnej przesądzone
W Poczesnej dojdzie do referendum w sprawie odwołania wójta Artura Sosny przed upływem kadencji. Komisarz wyborczy zakończył sprawdzanie podpisów złożonych przez inicjatorów i potwierdził, że jest ich więcej, niż wymaga ustawa. Formalne postanowienie wraz z terminem głosowania ma zostać ogłoszone 10 sierpnia.
Do uruchomienia procedury potrzebne było poparcie co najmniej 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania. W przypadku gminy Poczesna oznaczało to zebranie tysiąca ważnych podpisów. Komitet referendalny przekroczył wymagany próg, dzięki czemu mieszkańcy będą mogli zdecydować, czy Artur Sosna powinien nadal pełnić funkcję wójta.
Referendum zostanie przeprowadzone w wyjątkowo trudnym dla Poczesnej momencie. Samorząd przegrał batalię o zachowanie dotychczasowych granic z Częstochową. Premier w ubiegłym tygodniu podpisał rozporządzenie przewidujące przejęcie przez miasto części terenów gminy (pisaliśmy o tym tutaj – przyp. red.), mimo zdecydowanego sprzeciwu wyrażanego przez lokalną społeczność. Wójt przekonuje, że decyzja została podjęta bez należytego uwzględnienia stanowiska mieszkańców i interesu Poczesnej.
Artur Sosna zapowiedział skargę do Trybunału Konstytucyjnego, powołanie funduszu wsparcia dla mieszkańców terenów sąsiadujących z wysypiskiem oraz podjęcie działań zmierzających do odzyskania zabranych gruntów. Władze gminy chcą także domagać się od Częstochowy odszkodowania za utracone wpływy podatkowe i środowiskowe. Wójt szacuje, że Poczesna może stracić z samego tytułu podatków blisko 2,5 mln zł rocznie.
W swoim wystąpieniu Sosna nie dopatruje się jednak przyczyn niepowodzenia w sposobie prowadzenia negocjacji czy własnej polityce, choć mieszkańcy i radni zgłaszali co do tego wiele zastrzeżeń. Odpowiedzialnością obarcza między innymi lokalną opozycję i trwającą akcję referendalną. Według niego w decydującym momencie Poczesna była przedstawiana jako gmina skonfliktowana, a on sam jako wójt, który nie ma wystarczającego mandatu do podejmowania wiążących decyzji.
Wójt próbuje więc dziś połączyć dwie sprawy – utratę części terytorium gminy oraz inicjatywę zmierzającą do jego odwołania. W jego ocenie trwająca akcja referendalna osłabiła pozycję Poczesnej w decydującym momencie rozmów z rządem. Taka narracja próbuje przenieść ciężar odpowiedzialności z władz gminy na ich przeciwników politycznych, ale nie odpowiada na pytanie, czy podjęte przez samorząd działania były wystarczające.
Zebrane podpisy pokazują zarazem, że referendum nie jest już wyłącznie pomysłem wąskiej grupy krytyków. Wymagany próg został przekroczony, a to oznacza, że ocena pracy wójta zostanie przeniesiona z politycznych oświadczeń do urn. Mieszkańcy będą mogli rozstrzygnąć, czy przegrana walka o granice była skutkiem decyzji podjętych ponad głowami samorządu, czy także świadectwem nieskuteczności lokalnych władz.
Janów
Złoty Potok znów pachniał pstrągiem. Tłumy, koncerty i dwa dni wspaniałej zabawy
Błonia nad stawem Amerykan po raz kolejny stały się centrum letniej rozrywki w regionie. W dniach 1 i 2 sierpnia odbyło się 28. Święto Pstrąga, które połączyło lokalne tradycje kulinarne, koncerty, sportową rywalizację i atrakcje dla całych rodzin. Złoty Potok przez cały weekend odwiedzali mieszkańcy gminy Janów oraz goście z całego regionu.
Tegoroczna impreza rozpoczęła się od sportowych emocji. Po raz pierwszy zorganizowano Ogólnopolski Bieg Pstrąga, przygotowany jako jedna z głównych atrakcji pierwszego dnia święta. Wydarzenie rozszerzyło dotychczasową formułę imprezy i pokazało, że tradycję związaną z lokalną kuchnią można skutecznie łączyć z aktywnym wypoczynkiem.
Najszybszy na trasie okazał się Dominik Klimek z Przymiłowic, który na pięciokilometrowej trasie uzyskał czas 20 minut i 19 sekund. Wśród kobiet zwyciężyła Agnieszka Sosnowska z Przyrowa, kończąc rywalizację z wynikiem 24 minuty i 54 sekundy.
Najważniejszym bohaterem weekendu pozostał jednak pstrąg. Na stoiskach gastronomicznych można było spróbować ryby przygotowywanej na różne sposoby, a kulinarną część wydarzenia uzupełniały pokazy gotowania i degustacje. Święto od lat odwołuje się do wyjątkowej historii Złotego Potoku, gdzie już w XIX wieku powstało jedno z pierwszych i najważniejszych gospodarstw pstrągowych na kontynencie europejskim.
Przez dwa dni na błoniach nie brakowało również muzyki. Na scenie wystąpili artyści reprezentujący różne pokolenia i gatunki. Publiczność bawiła się między innymi podczas koncertów Zenona Martyniuka z zespołem Akcent, Trubadurów, Guzowianek, Waca Toi, Markusa P oraz innych wykonawców. W programie znaleźli się także lokalni artyści, w tym Zespół Folklorystyczny „Janowianie”.
Koncerty przyciągały pod scenę licznych uczestników, ale Święto Pstrąga nie ograniczało się jedynie do muzyki. Organizatorzy przygotowali strefę rozrywki, propozycje dla dzieci oraz rodzinne atrakcje. Nie zabrakło także zawodów wędkarskich i wieczornej zabawy z DJ-em. Dzięki różnorodnemu programowi na błoniach można było spędzić niemal cały dzień – od sportowych poranków po koncertowe wieczory.
Święto przypomniało, jak silnie Złoty Potok związany jest z tradycją hodowli pstrąga. To właśnie lokalny produkt, malownicze położenie nad stawem Amerykan i rozbudowany program artystyczny od lat tworzą charakter imprezy, która należy do najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń plenerowych w powiecie częstochowskim.
Samorząd Janowa po raz kolejny udowodnił, że lokalna tradycja może być podstawą dużego wydarzenia, które łączy mieszkańców, przyciąga turystów i promuje gminę daleko poza jej granicami.
Dąbrowa Zielona
Tydzień w Dąbrowie Zielonej z angielskim, fitnessem i rehabilitacją. Zobacz, kiedy warto przyjść
Przed uczestnikami projektu Zielone LOWE w Dąbrowie Zielonej kolejny tydzień pełen aktywności edukacyjnych, prozdrowotnych i integracyjnych. W najbliższych dniach mieszkańcy będą mogli skorzystać z zajęć językowych, komputerowych, sportowych i rehabilitacyjnych.
– Projekt Zielone LOWE daje mieszkańcom możliwość zdobywania nowych umiejętności, dbania o kondycję i zdrowie oraz spędzania czasu w lokalnej społeczności – przekonują osoby zaangażowane w gminie w jego realizację.
W poniedziałek harmonogram nie przewiduje zajęć. Z kolei we wtorek od godz. 16.00 do 20.00 odbywać się będą zajęcia z języka angielskiego. Poszczególne spotkania zaplanowano w godzinnych blokach.
Środowy program rozpocznie się o godz. 16.00. Do godz. 18.00 prowadzone będą zajęcia „Zielone Podstawy”, a równolegle odbędą się dwa godzinne treningi fitness.
Najwięcej propozycji przygotowano na czwartek, 6 sierpnia. W godz. 14.00-17.00 zaplanowano rehabilitację oraz zajęcia z podstaw obsługi komputera. Wieczorem odbędą się treningi fitness – pierwszy w godz. 17.00-18.00, a drugi od 19.00 do 20.00.
Piątkowe zajęcia będą poświęcone rehabilitacji. Spotkania zaplanowano w godz. 11.00-13.00.
Organizatorzy zachęcają do udziału w wybranych zajęciach zgodnie z przedstawionym planem.
Mstów
Mstów szykuje wielkie świętowanie. Będą gwiazdy estrady, kabaret i smak lokalnych jabłek
W Mstowie zaczęło się odliczanie dni do jednego z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń w eventowym kalendarzu gminy. W sobotę, 22 sierpnia, stadion miejscowego klubu sportowego ponownie zamieni się w miejsce pełne muzyki, lokalnych smaków i rodzinnej zabawy. Tegoroczne Święto Jabłka zapowiada się wyjątkowo atrakcyjnie – organizatorzy przygotowali bogaty program koncertów, występów i wydarzeń towarzyszących.
Jabłko nieprzypadkowo jest głównym bohaterem imprezy. Gmina Mstów od lat słynie z sadownictwa, które stało się jednym z jej najważniejszych znaków rozpoznawczych. Na jej terenie znajduje się ponad 200 hektarów sadów, a lokalne owoce, soki i przetwory są ważnym elementem promocji samorządu. Samo wydarzenie bywa określane mianem sadowniczych dożynek, ponieważ łączy prezentację dorobku miejscowych producentów z koncertami, degustacjami i wspólną zabawą.
Podczas imprezy będzie można kupić jabłka i soki bezpośrednio od lokalnych producentów, a także spróbować owoców pod różnymi postaciami. Wydarzenie od lat promuje nie tylko miejscowe gospodarstwa, lecz także tradycję uprawy, która współtworzy krajobraz i gospodarczą tożsamość gminy. Właśnie bogactwo sadów, obok jurajskich widoków, jest dziś jedną z wizytówek Mstowa.
Na scenie nie zabraknie znanych nazwisk. Gwiazdą wieczoru będzie Mateusz Ziółko, jeden z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów polskiej sceny muzycznej. Wcześniej przed publicznością wystąpi Krystyna Giżowska, a sporą dawkę humoru zapewni kabaret Koń Polski. Program uzupełnią Kwartet Sentymentalny, zespół Tu i Teraz oraz Mstowianki, które rozpoczną imprezę repertuarem utrzymanym w ludowym klimacie.
Organizatorzy przygotowali również atrakcje wykraczające poza scenę. W programie znalazły się degustacje jabłek, możliwość zakupu miejscowych owoców i soków, konkurs kulinarny w jedzeniu burgerów na czas oraz Kreatywny Namiot Gminnego Ośrodka Kultury. Nie zabraknie więc propozycji dla dzieci i całych rodzin, a wieczór zakończy zabawa taneczna.
– Tegoroczna edycja ma po raz kolejny połączyć promocję lokalnego sadownictwa z rozrywką na wysokim poziomie. Dla sadowników będzie to okazja do zaprezentowania swoich produktów, a dla mieszkańców i gości – do wspólnego świętowania tradycji, z której Mstów jest znany daleko poza granicami naszej gminy – zaprasza wójt Tomasz Gęsiarz.
Świętowanie rozpocznie się o godz. 16.30 na stadionie LKS Warta Mstów przy ulicy Sportowej.
Janów
Święto Pstrąga przyciągnie tłumy. W Złotym Potoku szykują się zmiany w organizacji ruchu
Już jutro i w niedzielę Złoty Potok ponownie stanie się kulinarną i rozrywkową stolicą regionu. Organizatorzy 28. Święta Pstrąga spodziewają się dużej liczby uczestników, dlatego kierowcy muszą przygotować się na możliwe utrudnienia oraz wzmożony ruch na drogach prowadzących do miejscowości. Część parkingów będzie bezpłatna, jednak za postój w wybranych lokalizacjach trzeba będzie uiścić opłatę.
Święto Pstrąga od lat przyciąga do Złotego Potoku mieszkańców całego regionu i turystów. Na uczestników tegorocznej edycji czekać będą dwa dni koncertów, kulinarnych pokazów i atrakcji dla całych rodzin. W programie znalazły się m.in. pokaz gotowania połączony z degustacją pstrąga, I Ogólnopolski Bieg Pstrąga, zawody spinningowe, strefa animacji dla dzieci, Scena Młodych Talentów oraz wieczorna dyskoteka. Na muzycznej scenie wystąpią m.in. Zenon Martyniuk z zespołem Akcent, Trubadurzy, Guzowianki, Wac Toja, Markus P, Vinyl Gods, Filing, Bożena Głoc, Amore Italiano oraz Zespół Folklorystyczny Janowianie.
Liczna frekwencja może oznaczać korki, problemy z parkowaniem i czasowe utrudnienia na drogach. Aby usprawnić dojazd, organizatorzy zachęcają kierowców do pozostawiania samochodów już na terenie Janowa i dalszego przemieszczania się w kierunku miejsca wydarzenia. Do dyspozycji uczestników będą bezpłatne miejsca postojowe między innymi przy Alei Klonów, za znajdującą się nieopodal restauracją, za Samorządowym Ośrodkiem Kultury i Sportu w Janowie oraz przy miejscowym cmentarzu.
W dniach 1 i 2 sierpnia płatne będą natomiast dwa parkingi przy ulicy mjr. Wrzoska oraz parking przy stawie Guców. Opłata za samochód osobowy wyniesie 20 zł, za motocykl lub skuter 15 zł, za kamper 35 zł, a za autokar 45 zł. Tyle samo co za motocykl trzeba będzie zapłacić za przyczepkę samochodową.
Organizatorzy apelują, aby nie zostawiać pojazdów w miejscach niedozwolonych i stosować się do tymczasowego oznakowania oraz poleceń służb porządkowych. Ma to znaczenie nie tylko dla płynności ruchu, ale również dla bezpieczeństwa pieszych i zapewnienia przejazdu pojazdom ratunkowym.
Kierowcy wybierający się na wydarzenie powinni zaplanować podróż z wyprzedzeniem i liczyć się z tym, że dojazd do Złotego Potoku może potrwać dłużej niż zwykle. Wcześniejszy przyjazd i skorzystanie z parkingów w Janowie może pozwolić uniknąć największych zatorów.
Przez dwa dni Złoty Potok będzie tętnił życiem, jednak powodzenie imprezy zależeć będzie także od rozwagi uczestników. Organizatorzy proszą o cierpliwość, wzajemną życzliwość i przestrzeganie zasad obowiązujących na trasach dojazdowych oraz parkingach.
Konopiska
Autostrada od lat nie daje im spokoju. Wójt zapowiada rozmowy z GDDKiA i konkretne działania
Mieszkańcy Łaźca upomnieli się o zabezpieczenie miejscowości przed hałasem dobiegającym z autostrady A1. Podczas ostatniej sesji rady gminy tamtejsza sołtys zwróciła uwagę, że ekrany akustyczne znajdują się w sąsiednim Wąsoszu, ale kończą się wraz z początkiem Łaźca. W rezultacie zabudowania mają pozostawać bez ochrony od chwili uruchomienia autostrady.
Sołtys odniosła się do informacji o dodatkowym wyciszaniu ekranów na innym odcinku trasy. Jak zauważyła, podczas gdy w części miejsc prowadzone są kolejne prace ograniczające hałas, Łaziec nadal nie posiada nawet podstawowych zabezpieczeń.
– Walczymy o to od chwili, kiedy ona powstała (trasa – przyp. red.) – mówiła sołtys Łaźca.
Zaapelowała, aby w oficjalnych pismach i wystąpieniach gmina nie łączyła problemu Łaźca z sytuacją Wąsosza. Jej zdaniem warunki w obu miejscowościach są odmienne, ponieważ Wąsosz posiada ekrany, natomiast Łaziec został ich pozbawiony.
– Jak tylko zaczyna się Łaziec, nie ma żadnego ekranu. Cały ten hałas, który zatrzymuje się na ekranach Wąsosza, wali prosto na Łaziec – podkreśliła.
Szczególne znaczenie mają mieć planowane lub prowadzone pomiary poziomu hałasu. Sołtys zaapelowała, aby punkty pomiarowe zostały wyznaczone bezpośrednio na terenie Łaźca, tak aby wyniki odzwierciedlały faktyczne uciążliwości odczuwane przez mieszkańców.
Do dyskusji dołączył jeden z radnych, który wniósł o uwzględnienie również Wygody. Jak twierdził, wcześniejsze badania były prowadzone, jednak miejsce ustawienia aparatury mogło sprawić, że uzyskane wyniki nie odpowiadały rzeczywistemu natężeniu hałasu.
– Pomiary już były robione. Co prawda mam do nich zastrzeżenia, bo w takim miejscu były robione, że mogły nie być adekwatne do stanu faktycznego. Od strony Częstochowy ekrany są, ale od strony Wygody już ekranów nie w pełnej ilości są i żeby je uzupełnić – apelował radny.
Wójt zapewnił, że temat jest prowadzony i nie został pozostawiony bez reakcji. Poinformował, że jest umówiony na spotkanie w Warszawie z przedstawicielem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Rozmowa ma dotyczyć właśnie budowy lub uzupełnienia ekranów.
Jak dodał, w działania zaangażowana jest przewodnicząca rady, która miała wskazywać miejsca właściwe do przeprowadzenia pomiarów. Wójt zapewnił, że samorząd chce uczestniczyć w procesie badań i kontrolować sposób ich prowadzenia.
– Nie dopuścimy do sytuacji takiej, w której badania będą przeprowadzone bez naszego nadzoru. Pilnujemy i dbamy o ten temat, aby rzeczywiście też u nas nastąpiła upragniona cisza i wypoczynek, który się należy również państwu – zadeklarował Artur Brędzel.
Włodarz zapowiedział także wizję lokalną w Wygodzie, aby przed spotkaniem z dyrektorem GDDKiA dokładnie wskazać odcinki wymagające dodatkowej ochrony.

Koniecpol
Leśna i Zielona do przebudowy. Gmina podpisała umowę z wykonawcą
Ulice Leśna i Zielona w Koniecpolu przejdą kompleksową modernizację. Gmina podpisała umowę z wykonawcą zadania, które obejmie przebudowę i remont układu drogowego o łącznej długości około 1,64 kilometra.
Zakres inwestycji obejmie przebudowę ulicy Leśnej. Zaplanowano wykonanie nowej jezdni, chodnika, oświetlenia oraz systemu odwodnienia. Prace mają poprawić zarówno stan techniczny drogi, jak i bezpieczeństwo pieszych oraz kierowców. W ramach tego samego przedsięwzięcia przewidziano także remont chodnika przy ulicy Zielonej. Przebudowane zostaną ponadto zjazdy do posesji oraz niezbędne elementy infrastruktury technicznej.
– Prace obejmą około 840 metrów ulicy Leśnej oraz około 800 metrów ulicy Zielonej – informuje lokalna administracja.
Wartość podpisanej umowy wynosi 2,69 mln zł. Inwestycja jest współfinansowana z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg w ramach edycji na bieżący rok.
– Zgodnie z zapisami umowy wykonawca ma dwa lata na zakończenie wszystkich prac – wyjaśniają urzędnicy.
Modernizacja ulic Leśnej i Zielonej jest kolejnym dużym zadaniem drogowym realizowanym na terenie gminy Koniecpol. Po zakończeniu inwestycji mieszkańcy zyskają wygodniejszy i bezpieczniejszy układ komunikacyjny w tej części miasta.
Dąbrowa Zielona
Łamańce, plenerowe animacje i wokalne wyzwania. GOK w Dąbrowie Zielonej pokazał program na sierpień
Naukowe eksperymenty, aktywna wycieczka, zajęcia z książką, muzyka oraz wspólne gry – tak wyglądał kolejny tydzień „Kolorowych Wakacji” organizowanych przez Gminny Ośrodek Kultury w Dąbrowie Zielonej. Program został przygotowany tak, aby każdego dnia uczestnicy mogli spróbować czegoś nowego, rozwijać swoje zainteresowania i spędzać czas w gronie rówieśników.
Tydzień rozpoczął się od prostych doświadczeń naukowych. Dzieci mogły samodzielnie obserwować zachodzące zjawiska, zadawać pytania i przekonać się, że nauka nie musi kojarzyć się wyłącznie ze szkolną ławką. Dużo ruchu i emocji przyniosła natomiast wycieczka do jednej z częstochowskich bawialni, która stała się okazją do wspólnej zabawy, integracji i aktywnego wypoczynku.
W kolejnych dniach uczestnicy rozwijali wyobraźnię podczas zajęć literackich i zabaw słowem, a następnie doskonalili umiejętności wokalne. Nawet gorsza pogoda nie pokrzyżowała planów. Gdy za oknami padał deszcz, w GOK-u królowały gry planszowe, puzzle i zespołowe zabawy. Tydzień zakończyła literacka podróż po Europie. Dzieci poznawały ciekawe miejsca, zwyczaje i historie, odkrywając, że książka może być przewodnikiem po świecie.
To jednak nie koniec wakacyjnych propozycji. W pierwszym tygodniu sierpnia GOK przygotował następny zestaw zajęć. W poniedziałek, 3 sierpnia, uczestnicy zmierzą się z językowymi łamańcami podczas zajęć literacko-muzycznych, a także wezmą udział w zabawach ruchowych. Dzień później zaplanowano plenerowe animacje, które mają połączyć aktywność, współpracę i dobrą zabawę.
Środa będzie należała do młodych wokalistów. W czwartek dzieci ponownie spotkają się na zajęciach ruchowych, a następnie poszukają odpowiedzi na pytania, dlaczego sól jest słona i skąd bierze się deszcz. Tydzień zakończą piątkowe zajęcia muzyczne, podczas których nie zabraknie śpiewu, rytmu i wspólnego muzykowania.
„Kolorowe Wakacje w GOK-u” łączą aktywność fizyczną, sztukę, literaturę, muzykę i edukację. Każdy dzień przynosi inne zadania, dzięki czemu dzieci mogą poznawać nowe pasje, rozwijać kreatywność i nawiązywać znajomości. Organizatorzy podkreślają, że liczba miejsc jest ograniczona, a zapisy prowadzone są pod numerem telefonu 574 049 405.
-
Poczesna11 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków8 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa3 tygodnie temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę











