Obserwuj nas

Powiat częstochowski

Prawie dwadzieścia dwa tysiące złotych pensji dla starosty. Radny Janowski: To za mało!

fot. Starostwo Powiatowe w Częstochowie

Opublikowany

,

Podczas niedawnej sesji Rady Powiatu Częstochowskiego radni w ekspresowym tempie przyjmowali kolejne uchwały, ale prawdziwe emocje wywołała dopiero ta dotycząca podwyżki wynagrodzenia starosty. Nie zabrakło też krytycznych uwag o prowadzonych robotach drogowych na odcinku Żuraw-Lipnik oraz problemie z rosnącym hejtem, który coraz częściej staje się orężem wykorzystywanym przez działaczy samorządowych.

Początek sesji upłynął w spokojnej atmosferze i w szybkim tempie. Radni kolejno przyjmowali uchwały dotyczące wieloletniej prognozy finansowej, zmian w budżecie oraz zaciągnięcia kredytu. Prowadzący obrady kilkakrotnie zachęcał do zabrania głosu, ale przy najważniejszych dokumentach finansowych sala pozostawała milcząca. W efekcie wszystkie kluczowe decyzje – w tym zmniejszenie planowanego kredytu długoterminowego z 6 do 3 mln zł oraz uchylenie wcześniejszej uchwały o leasingu na rzecz zakupu – zostały przyjęte jednogłośnie.

Pierwszy wyraźny zgrzyt pojawił się przy punkcie dotyczącym ustalenia miesięcznego wynagrodzenia starosty.

– Ta końcowa kwota będzie wynosiła 21 710 zł brutto. To podwyżka w wysokości 1070 zł – wyjaśniał przewodniczący.

Głos zabrał radny Maciej Janowski, który z jednej strony ironizował, z drugiej – pytał wprost o to, jak takie decyzje mają być przedstawiane mieszkańcom.

– Tak jak tutaj pan przewodniczący powiedział, ta kwota wcale nie jest ogromna i powiedziałbym, że to jest bez większego znaczenia. Mnie tylko przychodzą na myśl dwie-trzy kwestie. Pierwsza w obliczu tego, co się dzieje w samej Częstochowie. Tego, że za chwilę najprawdopodobniej będzie zamykany szpital ze względu na ogromne problemy finansowe, czego nikomu nie życzę, to myślę sobie, że ta podwyżka jest za mała. To powinno być przynajmniej 10 proc. Bo bez nas starostwo funkcjonuje, ale bez starosty to ciężko, więc na prywatną służbę zdrowia dobrze, żeby starczyło. To tak pół żartem, pół serio – mówił.

Radny wnioskował jednocześnie o objęcie podwyżkami całego zarządu.

– Dobrze, żeby pozostali członkowie zarządu otrzymali podwyżki, bo z drugiej strony, dlaczego tylko starosta ją otrzymuje, a nie wszyscy? To jest team, to jest drużyna, pracują razem, współpracują, powinni dostać wszyscy. Ciekawi mnie państwa uzasadnienie – to znaczy, w jaki sposób swoim wyborcom jesteście w stanie wytłumaczyć podwyżkę dla pana starosty – dopytywał.

Starosta Krzysztof Smela odwołał się do przepisów i wcześniejszych decyzji rządowych, w tym obniżki wynagrodzeń sprzed lat.

– Stosowne przepisy stanowią, że staroście wynagrodzenie ustala rada powiatu. Skoro rada ministrów, no pewnie pod naciskami korporacji samorządowych, podjęła taką decyzję i ustaliła takie możliwości, to z tego skorzystam – stwierdził. – A jeśli chodzi o członków zarządu, to chcę przypomnieć, że tutaj starosta ustala wynagrodzenia i starosta już to zrobił. Nie dlatego, żeby zmusić ich do głosowania, tylko była taka możliwość wcześniejsza – dodał o sobie w trzeciej osobie.

Uchwała o przyznaniu podwyżki została przyjęta stosunkiem 16 głosów „za” i 8 „przeciw”, przy jednej osobie nieobecnej.

Podczas sesji przedstawiono też radnym informację dotyczącą rozwoju publicznego transportu zbiorowego organizowanego przez Związek Powiatowo-Gminny „Komunikacja Jurajska”. Okazuje się, że bieżący rok rozpoczął się z 16 liniami użyteczności publicznej, jednak w trakcie roku ich liczba wzrosła do 19. Łączna praca przewozowa przekroczyła 3,2 mln wozokilometrów, a tegoroczny budżet obsługi systemu zamyka się kwotą około 13 mln zł. Od stycznia planowane jest jednak znaczne rozszerzenie jej funkcjonowania. W przyszłym roku liczba linii ma wzrosnąć do 51, a liczba wykonywanych wozokilometrów przekroczyć 8,1 mln. Według przygotowanego planu finansowego budżet związku zwiększy się do poziomu blisko 35 mln zł.

Zwrócono przy okazji uwagę, że dynamiczny rozwój systemu wynika również z rosnących oczekiwań poszczególnych samorządów, które coraz częściej wprowadzają własne preferencje dla mieszkańców. W wielu przypadkach obejmują one bezpłatne przejazdy na terenie gminy lub ulgi dla seniorów. W praktyce oznacza to, że koszt przejazdów nierefundowanych przez pasażerów przejmują na siebie poszczególne samorządy będące członkami związku, zwiększając swoją partycypację w finansowaniu transportu publicznego.

Głos podczas obrad zabrał również radny Eryk Łęgowik, który zapowiedział start powiatowej akcji przeciwko mowie nienawiści.

– To ma być nasza odpowiedź na niepokojący wzrost hejtu, w szczególności w przestrzeni publicznej i w internecie, który ma ostatnio miejsce. Jest dość mocno zauważalny – przekonywał.

Samorządowiec nawiązał do lokalnych napięć i prób „wymazywania” niektórych osób z fotografii stanowiących relację z publicznych spotkań. O sprawie szerzej pisaliśmy tutaj.

– Po tym spotkaniu opublikowano zdjęcia, z których zostałem wycięty. Nie zamierzam z tego robić burzy w szklance wody, ale mieszkańcy sami takie zdjęcia też mi przysyłali. Widzą, jak to wygląda. Dlatego moja prośba jest taka – naprawdę działajmy razem, nie antagonizujmy się, bo nikomu to nie przynosi nic dobrego – apelował, zapowiadając jednocześnie działania edukacyjne skierowane zarówno do młodzieży, jak i osób starszych, które zamierza podjąć we współpracy ze starostwem.

W dalszej części obrad wybrzmiał krytyczny głos, dotyczący postępu prac na drodze powiatowej w Żurawiu i Lipniku. Radny Robert Knysak zwrócił uwagę, że mieszkańcy tych miejscowości od miesięcy obserwują roboty, które – w ich ocenie – przebiegają w sposób niepokojąco powolny i budzący wątpliwości co do jakości wykonania. Radny podkreślił, że lokalna społeczność jest wyraźnie zaniepokojona tym, jak realizowane są roboty zlecone przez starostwo powiatowe.

– Mieszkańcy wskazują na bardzo słabą pracę firmy, która tę prace prowadzi oraz niską ich jakość, zwłaszcza w porównaniu z zadaniami wykonanymi w poprzednim roku – mówił Knysak.

W jego ocenie tempo prac nie odpowiada potrzebom i terminom, które – jak zauważył – zostały już raz wydłużone.

– Prace naprawdę się bardzo ślimaczą. Pora roku jest już bardzo niesprzyjająca dla nich, a przy obecnym zaawansowaniu termin zakończenia nie wydaje się realny do wykonania – wskazywał.

Najwięcej poruszonych zastrzeżeń dotyczyło bezpieczeństwa na odcinkach, gdzie pobocza pozostają od miesięcy rozkopane. Odniósł się zwłaszcza do sytuacji w Lipniku.

– Chodzi choćby o rozrzucony tłuczeń wiele miesięcy temu. Nie można z tych poboczy korzystać. To jest naprawdę bardzo niebezpieczne, a w okresie jesienno-zimowym i szybciej zapadającemu zmrokowi ryzyko dla kierowców coraz bardziej rośnie. To wymaga pilnej reakcji ze strony powiatu. Mieszkańcy obawiają się, że to, co teraz jest położone, te warstwy asfaltu, miejscami już się zdążyły pozapadać i za chwilę będzie to musiało być z powrotem zbierane – zwrócił się do władz powiatu o zdecydowaną interwencję i dopilnowanie inwestycji.

Poinformował też o piśmie, jakie wpłynęło od mieszkańców Brzyszowa i radnych z tego okręgu, dotyczącym fatalnego stanu chodnika.

– W Brzyszowie planowana jest budowa chodnika na innym odcinku. Moja gorąca i serdeczna prośba, żeby ten apel mieszkańców dotyczący chodnika, który tam istnieje, a już jest mocno zdewastowany, żeby ewentualnie pod tą inwestycję, która jest planowana również podłączyć – zaproponował.

Poczesna

Pożar w Sobuczynie ugaszony, ale konflikt dopiero się rozpala. CzPK i gmina przerzucają się odpowiedzialnością

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Poczesna

Pożar na terenie instalacji w Sobuczynie został szybko opanowany, ale samo zdarzenie przerodziło się w otwarty spór pomiędzy Częstochowskim Przedsiębiorstwem Komunalnym a władzami gminy Poczesna. Ogień pojawił się w miniony piątek we wczesnych godzinach porannych w obrębie wiaty Stacji Rozdrabniania Odpadów Wielkogabarytowych. Jak wynika z komunikatu spółki, pożar objął wyłącznie strefę odpadów wielkogabarytowych, a jego skutki udało się ograniczyć dzięki reakcji pracowników oraz działaniom straży pożarnej.

CzPK poinformowało, że zarzewie ognia zostało zauważone przez pracowników podczas wykonywania obowiązków służbowych. Według spółki ogień objął odpady wielkogabarytowe, wśród których znaczną część stanowiły drewno i materiały drewnopochodne, co sprzyjało szybkiemu rozwojowi pożaru. Pracownicy mieli niezwłocznie podjąć działania ograniczające rozprzestrzenianie się ognia i równocześnie zawiadomić straż pożarną.

Po przybyciu na miejsce kilku jednostek PSP akcję gaśniczą przejęły służby ratownicze. Przedstawiciele CzPK podkreślają, że pracownicy spółki współpracowali ze strażakami, zabezpieczając teren i przekazując informacje potrzebne do prowadzenia działań. Po zakończeniu akcji czynności kontrolne podjęli przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach. Przyczyny zdarzenia są ustalane.

Spółka w swoim komunikacie połączyła pożar z szerszym problemem modernizacji instalacji. Jak wskazała, zdarzenie objęło ten fragment zakładu, którego modernizacja ma być od ponad roku blokowana przez przewlekłość postępowań administracyjnych prowadzonych przez wójta Artura Sosnę. CzPK twierdzi, że chodzi między innymi o postępowanie dotyczące decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia związanego z modernizacją oraz rozbudową istniejących linii technologicznych przy ulicy Konwaliowej w Sobuczynie. Według spółki inwestycja obejmuje również modernizację linii do przetwarzania odpadów wielkogabarytowych, a więc części instalacji, której dotyczył pożar.

CzPK przekonuje, że planowana i współfinansowana ze środków unijnych modernizacja ma służyć hermetyzacji procesów technologicznych, podniesieniu standardów środowiskowych oraz zwiększeniu bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Spółka zarzuca gminie przewlekłość procedur, wadliwe stosowanie instrumentów formalnych oraz prowadzenie działań planistycznych, które – w ocenie kierownictwa CzPK – mogą ograniczać możliwość rozwoju i unowocześniania infrastruktury gospodarki odpadami w Sobuczynie.

Na te zarzuty odpowiedział wójt Artur Sosna. W stanowisku urzędu gmina stanowczo sprzeciwiła się przedstawianiu pożaru w powiązaniu z rzekomą odpowiedzialnością samorządu za bezpieczeństwo instalacji. Władze Poczesnej podkreślają, że gmina nie jest podmiotem odpowiedzialnym za eksploatację Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Sobuczynie ani za bezpieczeństwo jego funkcjonowania. Według urzędu obowiązki w tym zakresie spoczywają na prowadzących działalność gospodarczą, czyli między innymi na Częstochowskim Przedsiębiorstwie Komunalnym oraz spółce Sobreko.

Gmina wskazała również, że nie istnieją żadne „blokady inwestycyjne” w zakresie rozpoznawania wniosków o wydanie decyzji środowiskowych, a modernizacja instalacji powinna być prowadzona zgodnie z przepisami i z uwzględnieniem bezpieczeństwa mieszkańców. W stanowisku urzędu pojawia się też odniesienie do ustaleń podpisanych 11 maja przez miasto Częstochowa i gminę Poczesna. Zdaniem gminy mają one służyć optymalizacji technologii pod kątem bezpieczeństwa mieszkańców, a pożar, który wybuchł cztery dni później, może utrudnić finalizację porozumienia.

Wójt Poczesnej zwrócił także uwagę na udział lokalnych jednostek OSP w akcji gaśniczej. Jak wskazano w komunikacie gminy, w działaniach uczestniczyło pięć zastępów straży pożarnej z terenu gminy, w tym OSP KSRG Wrzosowa, OSP KSRG Poczesna, OSP KSRG Huta Stara A, OSP Słowik i OSP Nierada. Gmina podkreśliła, że znaczną część zaangażowanych ratowników stanowili mieszkańcy Poczesnej, którym również należą się wyrazy uznania.

Spór nie zakończył się jednak na stanowisku urzędu. W replice CzPK odniosło się do zarzutu dotyczącego braku publicznych podziękowań dla strażaków. Spółka wskazała, że podziękowania dla funkcjonariuszy PSP oraz druhów i druhen OSP zostały złożone osobiście, w trakcie i bezpośrednio po zakończeniu akcji. CzPK podkreśliło też, że zapewniono posiłek i wsparcie logistyczne na miejscu zdarzenia, a relacje z lokalnymi jednostkami straży pożarnej opierają się na wieloletniej współpracy.

W drugim komunikacie CzPK ponownie podniosło jednak zarzuty wobec gminy. Spółka stwierdziła, że stanowisko wójta nie odnosi się merytorycznie do kwestii przewlekłości postępowania środowiskowego, ponaglenia skierowanego do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Częstochowie oraz przygotowywanej skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach na bezczynność i przewlekłość organu. CzPK oceniło również, że wójt nie zaprzeczył zmianom planistycznym, które – zdaniem spółki – systemowo blokują dalszy rozwój instalacji komunalnej w Sobuczynie.

Pożar w Sobuczynie został więc opanowany, ale jego polityczne i administracyjne skutki dopiero się rozwijają. Z jednej strony CzPK wskazuje na konieczność pilnej modernizacji instalacji i zarzuca gminie opóźnianie decyzji środowiskowych. Z drugiej strony gmina Poczesna odrzuca odpowiedzialność za bezpieczeństwo zakładu i podkreśla, że obowiązek właściwej eksploatacji spoczywa na operatorach instalacji.

Na razie najważniejsze pozostają dwa fakty. Ogień nie rozprzestrzenił się na pozostałe elementy instalacji, a przyczyny zdarzenia są nadal ustalane. Równolegle coraz wyraźniej widać jednak, że pożar stał się kolejnym punktem zapalnym w szerszym konflikcie dotyczącym przyszłości zakładu w Sobuczynie, jego modernizacji oraz relacji pomiędzy spółką komunalną a władzami gminy Poczesna.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Rolnictwo podzieliło radnych w Przyrowie. Rada odrzuciła wniosek o przyjęcie stanowiska

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta i Gminy w Przyrowie

Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Przyrowie większość punktów porządku obrad przeszła bez większych sporów. Wyjątkiem okazał się wniosek dotyczący zajęcia stanowiska w sprawie znaczenia rolnictwa dla wspólnoty lokalnej. To właśnie ten temat wyraźnie przełamał jednomyślność radnych i uruchomił dyskusję o tym, gdzie kończy się symboliczny gest wobec rolników, a zaczynają formalne kompetencje samorządu.

Sprawą zajęła się wcześniej komisja skarg, wniosków i petycji. Po analizie dokumentu komisja zaproponowała, by wniosku nie uwzględniać. Argumentacja była przede wszystkim formalna. W ocenie komisji zaproponowany projekt stanowiska miał charakter deklaratywny, nie wywoływał skutków prawnych ani organizacyjnych i dotyczył zagadnień o charakterze ogólnokrajowym.

Jednocześnie zasiadający w niej samorządowcy zastrzegli, że rekomendacja o nieuwzględnieniu wniosku nie oznacza negatywnej oceny rolnictwa ani lekceważenia środowiska rolniczego. Chodzić miało wyłącznie o zakres działania rady jako organu stanowiącego gminy.

Przewodnicząca rady również zaznaczała, że rolnictwo pozostaje ważnym elementem lokalnej rzeczywistości. Zwracała jednak uwagę, że sam wniosek nie precyzował, jakie konkretnie stanowisko rada miałaby przyjąć i w jakiej formie.

– Myślę, że wszyscy sobie zdajemy sprawę z tego, że żyjemy w terenach miejskich i to rolnictwo ma dla nas istotne znaczenie. Tym bardziej, że tutaj na terenie naszej gminy jeszcze trochę tego rolnictwa funkcjonuje. Wiadomo, nie w każdej miejscowości, ale jest dużo takich miejscowości, gdzie to rolnictwo funkcjonuje – mówiła przewodnicząca rady.

Jak dodawała, z pisma, które wpłynęło do rady, nie wynikało jednoznacznie, jakiego rodzaju stanowisko miałoby zostać przyjęte.

– W jakiej formie? No więc w uzasadnieniu do tej uchwały zawarta jest informacja, że nie umniejszamy rolnictwa na naszym terenie. Ale z racji tego, że rada gminy jest od tego, żeby stanowić prawo, to tutaj jest decyzja taka, a nie inna – dodawała.

Inaczej sprawę oceniał jeden z radnych powiatowych. Jego zdaniem nawet uchwała intencyjna mogłaby mieć znaczenie jako symboliczny gest wobec środowiska rolniczego. Wskazywał, że w przypadku Przyrowa rolnictwo nadal pozostaje jedną z ważnych gałęzi lokalnej gospodarki.

– Bo to jest taka uchwała intencyjna, ona nic nie rozstrzyga. Tak naprawdę nic nie daje, nic nie zabiera. Tylko stwierdza, że w przypadku gminy Przyrów, to rolnictwo jest ciągle jednak chyba główną gałęzią taką gospodarczą. Najwięcej ludzi z tego jeszcze mimo wszystko żyje – argumentował.

W jego ocenie rada mogłaby podjąć próbę przyjęcia stanowiska, nawet jeśli później organ nadzoru miałby je zakwestionować.

– Myślę, że jako intencyjna uchwała mogłaby po prostu zostać. Najwyżej wojewoda ją uchyli, nic się złego nie stanie. Myślę, że każdy z państwa radnych to uchylenie przez wojewodę w razie czego przełknie – dodawał.

Obecna na sesji prawniczka wskazała, że na ten moment nie ma jeszcze rozstrzygnięć nadzorczych dotyczących podobnych uchwał, ponieważ inicjatywy są świeże i dopiero trafiają do wojewodów. Zwróciła jednak uwagę, że w wielu samorządach przeważa ostrożne podejście, zgodnie z którym podobna deklaracja może wykraczać poza kompetencje rady. Jak podkreślała, sam wniosek nie zawierał konkretnych propozycji działań, które rada mogłaby podjąć, aby w praktyce wesprzeć rolnictwo.

– To jest tylko takie stwierdzenie, że rolnictwo jest ważne i oczywiście ono jest ważne i tutaj nikt tego nie deprymuje i nie neguje. Natomiast w tym wniosku nie ma żadnych konkretów, w jaki sposób byśmy coś mogli jeszcze więcej zrobić, żeby podkreślić ten charakter i wagę tego rolnictwa – dodawała.

W trakcie dyskusji pojawiła się także informacja o inicjatorze wniosku. Wskazano, że chodzi o inicjatywę, która według znalezionych informacji deklaruje niezależność od środowisk politycznych i nie posiada osobowości prawnej.

Ostatecznie rada przyjęła uchwałę o nieuwzględnieniu wniosku. Za takim rozstrzygnięciem głosowało dziesięciu radnych, pięciu było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Był to jeden z nielicznych punktów sesji, w którym wyraźnie ujawniła się różnica zdań.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Jest zgoda na rozbudowę DK46 między Ślęzanami a Lelowem. Powstanie rondo, ścieżka i zatoki autobusowe

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. GDDKiA

Wojewoda śląski wydał decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej dla rozbudowy drogi krajowej nr 46 na odcinku Ślęzany-Lelów. To otwiera drogę do kolejnego etapu modernizacji jednej z ważniejszych tras w tej części regionu. Prace budowlane rozpoczną się po podpisaniu umowy z wykonawcą, który zostanie wyłoniony w postępowaniu przetargowym. Zakończenie inwestycji planowane jest do 2028 roku.

Rozbudowa obejmie odcinek o długości 3,6 km. Droga zachowa jednojezdniowy przekrój, z jednym pasem ruchu w każdym kierunku, ale zostanie dostosowana do przenoszenia obciążeń 11,5 tony na oś. Po zakończeniu prac szerokość jezdni wyniesie 7 metrów. Ważnym elementem zadania będzie budowa ścieżki pieszo-rowerowej, która zostanie połączona z chodnikiem w Lelowie.

Jedną z najistotniejszych zmian będzie przebudowa skrzyżowania drogi krajowej nr 46 z drogą wojewódzką nr 789 oraz drogą gminną w Ślęzanach. W miejscu obecnego skrzyżowania powstanie czterowlotowe rondo, przystosowane także do obsługi przejazdów nienormatywnych. Przebudowane zostaną również inne skrzyżowania z drogami gminnymi.

Inwestycja ma poprawić nie tylko płynność ruchu, ale również bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i pasażerów komunikacji zbiorowej. W miejscach, w których obecnie funkcjonują przystanki autobusowe, zaplanowano obustronne zatoki autobusowe.

– Te rozwiązania zostały uzgodnione z gminą Lelów – przekonują pracownicy katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Przebudowane zostaną także istniejące zjazdy do posesji prywatnych, a w razie potrzeby powstaną nowe. Przejścia dla pieszych mają zostać dodatkowo doświetlone – dodają.

Zakres prac obejmie również kanalizację deszczową, która będzie odprowadzać wody opadowe i roztopowe do przydrożnych rowów. Uzupełnieniem inwestycji będzie nowe oświetlenie uliczne w technologii LED, co ma zwiększyć bezpieczeństwo i ograniczyć zużycie energii.

Na odcinku przebudowy przewidziano także zabezpieczenia akustyczne. Powstaną ekrany o łącznej długości ponad 300 metrów i wysokości od 3 do 4 metrów. Zostaną ustawione na odcinku ponad 2 km w sąsiedztwie istniejącej zabudowy. Ich budowę poprzedziła analiza akustyczna, która wykazała konieczność zastosowania dodatkowej ochrony przed hałasem.

W realizację zadania włączy się również lokalny samorząd. Gmina Lelów ma przeznaczyć 200 tys. zł na budowę ciągu pieszo-rowerowego, który ma zwiększyć komfort i bezpieczeństwo wszystkich użytkowników ruchu.

Rozbudowa odcinka Ślęzany-Lelów wpisuje się w szerszy proces modernizacji DK46, prowadzony od 2023 roku. Droga krajowa nr 46 ma ponad 240 km długości i przebiega przez województwa dolnośląskie, opolskie oraz śląskie. Jej wschodni fragment w województwie śląskim, liczący blisko 50 km, stanowi ważne połączenie pomiędzy DK91 w Częstochowie a DK78 w kierunku województwa świętokrzyskiego.

W maju 2025 roku do ruchu udostępniono odcinek pomiędzy Janowem a Lgoczanką o długości 6,9 km, a od września 2025 roku kierowcy korzystają z przebudowanego, blisko 8-kilometrowego fragmentu pomiędzy Lelowem a Nakłem. Teraz przyszedł czas na kolejny etap, który ma poprawić bezpieczeństwo, komfort podróżowania i płynność ruchu na trasie prowadzącej przez gminę Lelów.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Jedna inwestycja mieszkaniowa przeszła, druga usługowa poległa. Olsztyn po burzliwej sesji

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn/Screenshot

Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Olsztynie pokazała, że pod technicznymi uchwałami planistycznymi kryją się sprawy, które bezpośrednio dotykają mieszkańców. Radni zgodzili się na rozpoczęcie procedury zintegrowanego planu inwestycyjnego dla prywatnej inwestycji mieszkaniowej w Turowie, przyjęli korektę planistyczną dla terenów usługowych w rejonie DK 46, poparli apel w sprawie S46, przyjęli programy dotyczące zwierząt, zabytków, organizacji pozarządowych i budżetu. Największe napięcie wywołały jednak dwa tematy. To Jura Food Park, gdzie mieszkańcy skarżyli się na hałas i uciążliwości, oraz planowana lokalizacja PSZOK-u w Przymiłowicach.

Pierwszy istotny punkt dotyczył Turowa. Do gminy zgłosił się prywatny inwestor zainteresowany przygotowaniem zintegrowanego planu inwestycyjnego dla terenu o powierzchni nieco ponad 3 ha. Chodzi o zabudowę mieszkaniową jednorodzinną w rejonie ulicy Joachimowskiej. Burmistrz przekonywał, że gmina nie powinna blokować inicjatyw, które mogą oznaczać nowych mieszkańców i dodatkowe wpływy podatkowe.

– Ustawa przewiduje również udział finansowy inwestora w tzw. inwestycji towarzyszącej. Tę inwestycję towarzyszącą będziemy z inwestorem negocjowali – wyjaśniał włodarz.

Komisja do spraw zagospodarowania przestrzennego pozytywnie zaopiniowała wniosek, ale z zastrzeżeniem, że zaproponowany teren zieleni urządzonej może być zbyt skromny wobec skali planowanej zabudowy. Uchwała została przyjęta, choć nie jednogłośnie. Za było jedenastu radnych, dwie osoby wstrzymały się od głosu.

Kolejna sprawa dotyczyła zmiany uchwały planistycznej dla terenu w rejonie drogi krajowej nr 46 oraz ulic Storczykowej i Narcyzowej. Tomasz Kucharski tłumaczył, że chodzi wyłącznie o korektę załącznika graficznego i ograniczenie obszaru przeznaczonego pod funkcję usługową. Z planowanego obszaru wyłączono między innymi teren komunikacyjny pod trasą rowerową oraz teren zajęty przez zabudowę mieszkaniową.

W tym punkcie głos zabrała mieszkanka, która zaproponowała, by w miejscowym planie dopuścić możliwość budowy PSZOK-u na innych działkach, jako alternatywę dla planowanej lokalizacji w Przymiłowicach. Argumentowała, że mogłoby to przynieść oszczędności i poprawić dostępność obiektu.

– Rodzi to nam bardzo dużą oszczędność, prawie 800 tys. zł i przede wszystkim lepszą dostępność, ponieważ jest to naturalny dostęp z drogi głównej DK 46 – mówiła Anna Matlingiewicz.

Burmistrz odpowiedział, że ten wątek nie jest przedmiotem procedowanej uchwały, a gmina jest już zaawansowana w projekcie PSZOK-u dla konkretnej lokalizacji, na którą pozyskano 2 mln zł.

– Jesteśmy na zbyt zaawansowanym etapie. Zmieniając lokalizację, stracilibyśmy te pieniądze – podkreślił.

Największe emocje wywołał jednak punkt dotyczący zmiany planu miejscowego dla terenu przy drodze powiatowej, obejmującego między innymi parking Jura Food Park. Już na początku przewodniczący rady odczytał fragment pisma mieszkańców, którzy prosili o odrzucenie projektu uchwały. Wskazywali, że jest on – w ich ocenie – sprzeczny z prawem, zasadami współżycia społecznego i zdrowym rozsądkiem.

Burmistrz przypominał, że sprawa ciągnie się od 2020 roku, a obecny projekt miał ograniczyć teren, na którym w przyszłości mogłaby być dopuszczona działalność usługowa.

– Intencja inwestora jest taka, żeby z chwilą uzyskania możliwości innego zagospodarowania powstał tam budynek usługowy, najprawdopodobniej gastronomiczny, który nie będzie generował ewentualnych uciążliwości związanych z tym, na co państwo zwracają uwagę – mówił Kucharski.

Jednocześnie przyznał, że proponował zdjęcie punktu z porządku obrad i przeprowadzenie dodatkowej debaty z mieszkańcami oraz inwestorem. Ostatecznie punkt pozostał jednak w porządku sesji.

Komisja zagospodarowania przestrzennego przyznała, że jej wcześniejsza opinia nie uwzględniała wszystkich społecznych aspektów sprawy. Radna Aleksandra Lubasińska mówiła o niezadowoleniu mieszkańców związanym z hałasem, pokazami fajerwerków, zakłócaniem ciszy nocnej i koniecznością wzywania policji.

W imieniu mieszkańców wystąpił Artur Pijet, który podkreślał, że problem nie ogranicza się tylko do uciążliwości, ale dotyczy również walorów przyrodniczych terenu.

– Od 2021 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach, czterokrotnie, pięciokrotnie odmawia zatwierdzenia tego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – mówił.

Pijet ostrzegał też przed możliwymi roszczeniami planistycznymi, jeśli zmiana planu doprowadziłaby do obniżenia wartości sąsiednich nieruchomości.

– Wola inwestora nie jest nad wolą mieszkańców – podkreślił.

Rada ostatecznie odrzuciła projekt uchwały. Przeciw jego przyjęciu głosowało dwunastu radnych, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Było to wyraźne opowiedzenie się rady po stronie ostrożności wobec planowanej zmiany.

W dalszej części radni podejmowali uchwały mniej konfliktowe. Jednogłośnie zgodzili się między innymi na przedłużenie dzierżawy części nieruchomości w Biskupicach, gdzie działa pasieka i prowadzone są zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży, oraz na zbycie dwóch niewielkich działek gminnych w Turowie. Rada poparła także apel dotyczący wpisania drogi ekspresowej S46, czyli Szlaku Staropolskiego, do rządowego programu budowy dróg krajowych.

Burmistrz przekonywał, że dla Olsztyna sprawa S46 ma szczególne znaczenie, bo mogłaby otworzyć drogę do budowy obwodnicy.

– Ten Szlak Staropolski łączący wschód z zachodem jest ważny, istotny, potrzebny. A to nam dawałoby ogromne szanse również na budowę obwodnicy Olsztyna, o której głośno już w tej chwili mówimy – wskazywał.

Radny Jan Jeleń zwracał uwagę, że przy ewentualnych pracach nad przebiegiem trasy trzeba będzie uwzględnić głos mieszkańców miejscowości, przez które droga może przechodzić.

Radni przyjęli również program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz program opieki nad zabytkami. Przy tym drugim dokumencie pojawiła się autopoprawka dotycząca prawidłowego numeru jednego z budynków w Biskupicach oraz drobnych korekt redakcyjnych. Burmistrz podkreślał, że ewidencja zabytków ma znaczenie nie tylko porządkowe, ale także praktyczne, bo umożliwia ubieganie się o środki zewnętrzne.

Osobny punkt dotyczył współpracy z organizacjami pozarządowymi. W 2025 roku gmina przeznaczyła na ten cel 268 tys. zł. Wsparcie trafiło między innymi do klubów sportowych, organizacji pracujących z dziećmi i młodzieżą, seniorów oraz podmiotów prowadzących działania kulturalne i rekreacyjne. Wiceprzewodniczący Zdzisław Synoradzki poprosił o wyłączenie go z głosowania nad tą uchwałą.

Rada uporządkowała też sprawę diet radnych. Jak wyjaśniała wiceburmistrz Małgorzata Haładyj, uchwała miała usunąć lukę prawną powstałą po zmianie wcześniejszych przepisów dotyczących zasad wypłacania diet.

W części inwestycyjnej radni zgodzili się na pomoc finansową dla powiatu częstochowskiego na dokumentację doświetlenia dwóch przejść dla pieszych. Chodziło o to przy rynku w Olsztynie, w rejonie GOK-u, oraz przed szkołą w Turowie. Przyjęto również uchwałę o przekazaniu 200 tys. zł dla powiatu na budowę chodnika przy ulicy Krótkiej w Biskupicach.

– Tym bardziej, że przedsiębiorstwo wodociągów na dniach rozpocznie tam wymianę wodociągu niezwykle awaryjnego – mówił Tomasz Kucharski.

W budżecie pojawiły się też nowe środki i przesunięcia. Gmina wprowadziła 60 tys. zł z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach na zieloną pracownię w szkole w Turowie, 15 tys. zł darowizny wspólnoty gruntowej w Przymiłowicach na ogrodzenie placu zabaw na Podgrabiu, środki na zakup syreny alarmowej dla OSP Biskupice, modernizację wiat autobusowych na rynku oraz słupy ogłoszeniowe, które mają ograniczyć oklejanie przystanków. Jednocześnie przesunięto część wydatków związanych z zazielenieniem rynku i placem zabaw w Bukownie.

Na koniec wróciła sprawa PSZOK-u. Rada zajęła się petycją mieszkańców Przymiłowic z grudnia ubiegłego roku. Komisja skarg, wniosków i petycji uznała, że rada nie jest organem właściwym do jej rozpatrzenia i zarekomendowała przekazanie sprawy burmistrzowi.

– Mieszkańcy nie są przeciwko budowie PSZOK-u, tylko przeciwko lokalizacji tej budowy w Przymiłowicach – mówiła ich przedstawicielka.

Zaapelowała również o spotkanie z burmistrzem na miejscu, w świetlicy, w godzinach popołudniowych, tak aby mogli w nim uczestniczyć także mieszkańcy pracujący lub niemający możliwości dojazdu do urzędu.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Mocne słowa o stanie nawierzchni pod Przyrowem: Po prostu jest tam dramat

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Końcowa część ostatniej sesji Rady Miejskiej w Przyrowie miała najbardziej praktyczny charakter. W wolnych wnioskach radni poruszali sprawy, które bezpośrednio dotyczą codziennego bezpieczeństwa i wygody mieszkańców. Mówiono o drogach powiatowych, uszkodzonych nawierzchniach, zaśmieconych poboczach, niebezpiecznych drzewach oraz zaniedbanej działce przy drodze wojewódzkiej.

Jako jeden z pierwszych głos zabrał radny, który zgłosił problem zjazdu przy drodze powiatowej między Staropolem a Sierakowem. Jak wskazywał, chodzi o miejsce w rejonie kapliczki, gdzie nawierzchnia zaczyna się zapadać i obrywać. Radny zaznaczał, że doraźne wykonanie prac mogłoby przynieść więcej problemów niż pożytku, jeśli odbyłoby się bez właściwych uzgodnień.

Do sprawy odniósł się jeden z powiatowych samorządowców. Jak tłumaczył, problem może nie dotyczyć wyłącznie samego wykonania robót, ale również kwestii formalnych. Według niego chodzi bowiem nie o skrzyżowanie z drogą publiczną, lecz z drogą transportu rolnego.

Przy okazji przekazał również informacje o planowanych inwestycjach i remontach na drogach powiatowych. Wskazał między innymi na wymianę nakładki asfaltowej między Zalesicami a Żurawiem oraz prace na drodze przez Stanisławów. Jak mówił, drugi z odcinków jest już po przetargu, a wykonawca został wyłoniony.

– Powiat wymieni nakładkę na nową asfaltową na drodze między Zalesicami a Żurawiem. Tam brakuje pięćset parę metrów tak naprawdę do lasu, do tego skrzyżowania – poinformował. – Będzie wymieniona nakładka i przebudowane studzienki na drodze przez Stanisławów, czyli od ostatnich zabudowań na Stanisławowie do przejścia dla pieszych, czyli tak naprawdę do ulicy Zarębskiej, to jest tam ponad 500 metrów i to już mamy po przetargu, wykonawca jest wyłoniony – dodawał.

W dyskusji pojawiła się także możliwość wydłużenia zakresu prac o kolejne 350 metrów, do zjazdu z ulicą Ogrodową. Powiat oczekiwałby jednak udziału finansowego gminy. Według przedstawionych informacji dodatkowy odcinek kosztowałby około 300 tys. zł, a pomóc w osiągnięciu porozumienia mógłby wkład gminy na poziomie 50-100 tys. zł.

Wolne wnioski stały się także okazją do powrotu tematu ulicy Cmentarnej. Jak relacjonowano, obecne ustalenia zmierzają do tego, aby poczekać na nabór w ramach rządowego programu przebudowy dróg lokalnych i złożyć wniosek w sierpniu. Zwracano uwagę, że gmina posiada dokumentację dotyczącą przebudowy kanalizacji i prawdopodobnie wodociągu, a powiat dokumentację drogową. Celem ma być skoordynowanie robót, aby mieszkańcy nie musieli funkcjonować przez długi czas w warunkach ciągłego remontu.

– Nie chcemy tego robić w taki sposób, żeby gmina wchodziła pierwsza w wymianę kanalizacji i wody, a powiat dopiero później, ponieważ to tak naprawdę grozi tym, że przez dwa lata na tej ulicy trwałby remont. To będzie uciążliwe dla mieszkańców, dla osób przejeżdżających. Chcemy to skoordynować razem – padło podczas obrad.

Kolejną sprawą były zaśmiecone pobocza.

– Od Woli Mokrzewskiej w stronę gminy, najpierw przez gminę Dąbrowa Zielona, później w stronę gminy Kłomnice biegnie droga powiatowa przez las. I jest ona bardzo, że tak powiem, zaśmiecona, zanieczyszczona – mówiono.

Bardzo konkretny problem zgłosiła również jedna z radnych. Chodzi o wjazd do Brzózek od strony Staropola, gdzie stan nawierzchni, jak alarmowano, staje się coraz bardziej niebezpieczny.

– Po prostu jest tam dramat na wysokości Piastu i tutaj kawałek koło państwa Antońskich, no te dziury są coraz gorsze. Dojdzie do nieszczęścia, bo kierowcy próbują to omijać. Żeby kiedyś tam nie doszło do jakiegoś nieszczęśliwego zdarzenia – alarmowała.

Ze strony urzędników zapewniono, że temat został już zgłoszony kierownikowi obwodu w Koniecpolu i ma zostać wykonany przy okazji prac związanych z nakładką na Stanisławowie.

W tle rozmowy o drogach pojawiło się również ryzyko wzrostu kosztów inwestycji. Urzędnicy zwracali uwagę na sytuację na rynku paliw i możliwość wystąpienia wykonawców o waloryzację wynagrodzenia przy dłuższych umowach.

Pod koniec sesji wrócił również temat zaniedbanej działki przy drodze wojewódzkiej na Woli, w rejonie zakrętu. Przewodnicząca rady przypomniała, że interpelowała w tej sprawie już dawno, a mimo ponawianych pism do właścicieli teren nadal nie został uporządkowany. Jak dodawała, być może gmina powinna spróbować podjąć działania także przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach, zwłaszcza że teren znajduje się przy drodze wojewódzkiej i obejmuje newralgiczny zakręt.

Przedstawicielka magistratu przyznała, że możliwości gminy są ograniczone. Samorząd wysyłał pisma z prośbą o uporządkowanie terenu, otrzymał odpowiedź o zamiarze wykonania prac poza okresem lęgowym, ale zapowiadane działania nie zostały przeprowadzone.

CZYTAJ DALEJ

Kamienica Polska

Nowy asfalt i utwardzone pobocza. Kierowcy przejeżdżający przez Rudnik Wielki mogą w końcu odetchnąć

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Starostwo Powiatowe w Częstochowie

Mieszkańcy Rudnika Wielkiego oraz kierowcy korzystający z drogi powiatowej nr 1023 mogą już jeździć po wyremontowanym odcinku trasy. Zakończone prace objęły 685 metrów drogi i miały na celu poprawę bezpieczeństwa, komfortu przejazdu oraz trwałości nawierzchni.

Inwestycja polegała na kompleksowym remoncie istniejącego odcinka drogi powiatowej. W ramach zadania rozebrano dotychczasową nawierzchnię i podbudowę, a następnie wzmocniono podłoże poprzez stabilizację cementem. Wykonano również nową podbudowę z kruszywa oraz warstwy bitumiczne, które stanowią podstawę pod trwałą nawierzchnię drogową.

Ostatnim etapem było ułożenie nowej warstwy ścieralnej z asfaltobetonu oraz utwardzenie poboczy destruktem asfaltowym. Dzięki temu droga zyskała nie tylko nową nawierzchnię, ale również lepsze parametry użytkowe, co ma znaczenie zarówno dla codziennych przejazdów mieszkańców, jak i dla ruchu lokalnego.

Wykonawcą robót była wyłoniona w przetargu spółka z Lublińca, a wartość całego zadania wyniosła ponad 816 tys. zł.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Mieszkańcy z ulicy Storczykowej nie chcą oczyszczalni: Kucharski chce nam wybudować szamba pod oknami!

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

– Proszę odsłuchać ostatnie obrady rady miejskiej i pomóc nam nagłośnić temat. Kucharski chce nam wybudować szamba pod oknami – zaalarmował redakcję jeden z mieszkańców. Kwietniowa sesja w Olsztynie pokazała, że temat rozbudowy oczyszczalni ścieków przy ulicy Storczykowej to najbardziej zapalny punkt lokalnej debaty. Głos zabrali mieszkańcy, którzy od lat sprzeciwiają się lokalizacji i technologii planowanej inwestycji. Padały mocne słowa o odorze, braku strefy buforowej, wieloletnim ignorowaniu protestów i obawach o wartość nieruchomości. Burmistrz odpierał zarzuty i przekonywał, że inwestycja ma poprawić sytuację, a nie ją pogorszyć.

Najbardziej napięta część obrad miała miejsce już pod koniec sesji. Jako pierwsza wystąpiła Bożena Zjawińska, mieszkanka ulicy Storczykowej. Już na początku swojej wypowiedzi ostro oceniła planowaną inwestycję i zwróciła się bezpośrednio do radnych.

– Chciałam się zwrócić dzisiaj do państwa radnych w sprawie oczyszczalni, która ma powstać przy tej naszej ulicy. I chciałam w imieniu mieszkańców powiedzieć i wyrazić taką opinię, że jest to wielka kompromitacja dla całej gminy i miasta Olsztyn, że państwo radni akceptujecie taki projekt oczyszczalni w XXI wieku – mówiła Bożena Zjawińska.

Kobieta przekonywała, że planowana technologia jest dla okolicznych mieszkańców nie do przyjęcia. W jej ocenie inwestycja będzie oznaczać uciążliwości zapachowe i pogorszenie warunków życia.

– To są dwa otwarte szamba, w których będą pływać nieczystości, a my będziemy wdychać ich odór. I państwu radnym nawet nie zadrży ręka i podnosicie i akceptujecie właśnie taki projekt – mówiła Bożena Zjawińska.

Zwracała uwagę na niewielką odległość najbliższych domów od planowanej infrastruktury. Wskazywała, że pierwszy budynek znajduje się 60 metrów od oczyszczalni, a kolejne 100 i 150 metrów dalej.

– Nie ma żadnej strefy buforowej i wycinany jest las, który by chronił nas ewentualnie od tego odoru. Walczymy o to przez dziewięć lat. Dziewięć lat i nie jest zrobione nic, absolutnie nic w tej sprawie, żeby ta oczyszczalnia posunęła się w stronę lasu dalej – mówiła Zjawińska.

Mieszkanka zaapelowała też o spotkanie radnych z mieszkańcami i specjalistą od tego typu inwestycji. Zarzucała radnym, że nie chcą się spotkać z protestującymi. Na koniec stwierdziła, że jeśli gmina nie ma pieniędzy na nowoczesną, hermetyczną oczyszczalnię, nie powinna lokalizować jej w pobliżu domów, gdyż to niemoralne i nieetyczne.

Podobny ton miało wystąpienie Stefanii Jasiak z osiedla Pod Wilczą Górą.

– Mamy ekspertyzę na to i mamy o co walczyć, ponieważ oczyszczalnia Warta jest w piątym stopniu oczyszczania, a ta nowoczesna niby, którą proponuje nam gmina, jest tylko w trzecim – mówiła.

Jej zdaniem radni powinni zgodzić się na spotkanie ze specjalistami, bo przeciętny mieszkaniec nie ma wiedzy technicznej pozwalającej samodzielnie ocenić projekt. Pytała też, czy w Polsce istnieje oczyszczalnia w podobnej technologii położona tak blisko domów.

Mieszkanka przekonywała, że protestujący nie sprzeciwiają się samej kanalizacji czy oczyszczaniu ścieków, lecz lokalizacji i sposobowi prowadzenia inwestycji. Wskazywała na możliwość przesyłu ścieków do oczyszczalni Warta w Częstochowie.

– Przecież my walczymy tylko o zmianę lokalizacji. Ponoć do wpięcia się rurą do oczyszczalni Warta, od której nigdy, bo to pismo, którym dysponuje gmina, nie wyklucza przyłączenia się do oczyszczalni Warta, mamy około 5 kilometrów – mówiła Stefania Jasiak.

Z kolei wystąpienie Anny Tarnowskiej miało najbardziej osobisty charakter. Jak zaznaczyła, jest bezpośrednią sąsiadką oczyszczalni i terenu przewidzianego pod jej rozbudowę. Jej zdaniem gmina nie tylko nie odsuwa inwestycji od zabudowań, ale w planach zabezpiecza jeszcze większy teren po drugiej stronie. Zarzucała władzom gminy, że temat jest przemilczany od lat, a protesty mieszkańców nie przynoszą żadnych skutków.

– Zamiast rozmów z nami w ogóle się temat przemilcza od wielu, wielu lat. Jak zabieraliśmy głos na sesji niejednej, to była mowa, że to później będzie coś tam załatwione albo będzie jakaś interpelacja. Nic się takiego nie wydarzyło – mówiła Anna Tarnowska.

Zarzuciła też radnym oraz władzom, że w praktyce nie uwzględniają głosu mieszkańców.

– Od 2023 roku, odkąd wiszą banery na wielu ogrodzeniach, nie zadziało się kompletnie nic, poza kilkoma nieoficjalnymi rozmowami z państwem radnymi, które nie przyniosły żadnego rezultatu. Państwo idziecie zupełnie dalej, no po trupach do celu można powiedzieć – stwierdziła Tarnowska.

Mieszkanka przywołała również historię nieruchomości swojej rodziny. Jak mówiła, teren, na którym funkcjonuje oczyszczalnia, należał kiedyś do jej dziadków i rodziców, a został wywłaszczony w 1977 roku pod parking związany z ówczesnymi potrzebami turystycznymi.

– Tę ziemię siłą nam odebrano – dodała.

Zwracała uwagę, że od lat stara się o przekształcenie części swojej działki, ale bezskutecznie. Jej zdaniem sytuacja jest niesprawiedliwa, bo z jednej strony gmina rozbudowuje uciążliwy obiekt, a z drugiej nie daje jej możliwości normalnego wykorzystania nieruchomości.

– To jest niesprawiedliwe, nieetyczne, żeby w taki sposób ludzi traktować, że od czasu PRL-u zabrać ludziom ziemię, wystawić tam taki obiekt, rozbudowywać go bezustannie i robić to ludziom – grzmiała.

Jak podkreślała, mieszkańcy żyją w stałym napięciu, a temat oczyszczalni jest – w jej ocenie – spychany na dalszy plan wobec innych spraw.

– Tutaj jest taki problem ludzki, jak sobie państwo wyobrażacie, że my dopiero sprawdzimy, jak ta oczyszczalnia będzie funkcjonować i będziemy cały czas zgłaszać i pilnować i gdziekolwiek się udawać i nie będziemy żyć spokojnie. My jesteśmy w nerwach cały czas – podnosiła kobieta.

Do zarzutów odniósł się burmistrz Tomasz Kucharski. W pierwszej kolejności mówił o przeznaczeniu działki i miejscowym planie. Podkreślał, że teren oczyszczalni został przeznaczony pod taką funkcję w planach z początku lat dwutysięcznych oraz w planie z 2008 roku, po uzyskaniu wymaganych uzgodnień.

– Nie każdy, kto jest właścicielem działki, decyduje o tym, jakie ta działka będzie miała przeznaczenie. My mamy w tej chwili kilkaset wniosków jako samorząd o przekształcenie terenów na tereny budowlane – mówił.

Odpowiadając mieszkańcom, Kucharski stanowczo zaprzeczał, że gmina buduje „szamba”. Tłumaczył, że inwestycja polega na rozbudowie i hermetyzacji oczyszczalni, w tym przykryciu reaktorów biologicznych betonową konstrukcją.

– Przede wszystkim my nie budujemy oczyszczalni, tylko budujemy bunkier, czyli przykrywamy reaktory. Nie przykrywamy reaktorów żadną plandeką, tylko przykrywamy je betonowym zabezpieczeniem od góry – dodał.

Według burmistrza uwagi mieszkańców zostały uwzględnione na etapie projektowania, bo to właśnie wskutek zgłoszeń i spotkań projektant miał otrzymać zalecenie przykrycia reaktorów.

– To, co zostaje odkryte, to są osadniki, w których nie zachodzą żadne procesy biologiczne ani chemiczne. Tam osad po prostu grawitacyjnie opada na dno osadnika. Więc mówienie o tym, że to są jakieś szamba, w których coś pływa, jest dużym nadużyciem – tłumaczył. – Państwa uwagi i wnioski zostały przeanalizowane na etapie choćby wydawania decyzji środowiskowych. Przecież ta decyzja się uprawomocniła. Państwo ją oprotestowywaliście właściwie wszędzie. I była w Samorządowym Kolegium Odwoławczym, była w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Katowicach. Teraz państwo wystąpiliście do Naczelnego Sądu Administracyjnego o wstrzymanie, a NSA odrzucił ten państwa wniosek – mówił Tomasz Kucharski.

Włodarz podkreślał, że gmina ma prawomocne pozwolenie na budowę oraz raport oddziaływania na środowisko. Przekonywał, że celem inwestycji jest poprawa sytuacji, a nie pogorszenie warunków życia mieszkańców.

– Dla wozów asenizacyjnych zbudowane jest specjalne hermetyczne pomieszczenie, które będzie zamykane z chwilą wjechania tam wozu asenizacyjnego. Dopiero jak wóz się podłączy i zrzuci ścieki, dopiero to będzie otwarte, dopiero ten wóz wyjedzie, bo to są ścieki, które rzeczywiście dają najgorszy zapach – wyjaśniał.

Jak dodał, rozbudowa będzie kosztować więcej właśnie dlatego, że projekt zawiera rozwiązania ograniczające uciążliwości. Kucharski odniósł się również do propozycji przekierowania ścieków do częstochowskiej oczyszczalni. Przyznał, że taka koncepcja kiedyś się pojawiła, ale gmina nie uzyskała zgody ani władz Częstochowy, ani zarządu oczyszczalni. Według niego projekt przesyłu ścieków do Częstochowy byłby trudny technicznie i uzależniałby gminę od zewnętrznej infrastruktury. Przypominał też, że inwestycja jest szacowana na około 40 mln zł, a gmina ma partnera w postaci Wodociągów Częstochowskich oraz przygotowane wnioski o środki zewnętrzne.

– Mamy aplikację zrobioną o środki unijne, mamy aplikację zrobioną o środki z Krajowego Planu Odbudowy. Jeśli by teraz chciał ktoś to przewrócić, to popełniałby naprawdę duże przestępstwo, bo pozbawiłby gminę przynajmniej 20 mln zł, które my możemy pozyskać – dodawał.

Po tej odpowiedzi ponownie głos zabrała Stefania Jasiak.

– Śmiem twierdzić, że to pan szerzy nieprawdę i skłóca nas jako mieszkańców, ponieważ mamy na to dokument od biegłego sądowego i chciałabym, żebyście państwo radni się spotkali z tym panem – mówiła.

Mieszkanka przekonywała, że nawet przy zastosowaniu rozwiązań ograniczających uciążliwości problem nie zniknie. Wskazywała również na możliwy spadek wartości nieruchomości i zapowiadała, że mieszkańcy nie wykluczają pozwu zbiorowego.

– Tu już nie chodzi o ten smród, o spadek wartości nieruchomości i niech pan nie myśli, że pozew zbiorowy nie będzie przeciwko gminie, bo teraz domy się nie sprzedają ani na osiedlu, ani w okolicy – grzmiała.

Do dyskusji wróciła również Anna Tarnowska, która odniosła się do wcześniejszej uchwały dotyczącej inwestycji mieszkaniowej w Turowie. Zwracała uwagę, że z jednej strony burmistrz poparł tam przekształcenie terenów pod zabudowę, a z drugiej od lat tłumaczy jej, że nie ma możliwości zmiany przeznaczenia jej działki.

– Moja działka jest w połowie budowlana i ta część budowlana znajdzie się 70 metrów od oczyszczalni. Więc proszę nie mówić cały czas, jaką ja mam działkę – mówiła Tarnowska.

Burmistrz odpowiedział, że liczne spotkania z mieszkańcami już się odbywały, z udziałem między innymi przedstawicieli Wodociągów Częstochowskich i negocjatora. Podkreślał, że mieszkańcy przedstawiali swoje argumenty w instytucjach odwoławczych i – jak mówił – wszędzie przegrali.

Spór o oczyszczalnię połączył się z tematem PSZOK-u w Przymiłowicach. Burmistrz przekonywał, że gmina działa na podstawie obowiązującego prawa i dokumentów, dzięki którym udało się pozyskać 2 mln zł dofinansowania. W jego ocenie zmiana lokalizacji na tym etapie byłaby nierealna.

– Myśmy na podstawie programu funkcjonalno-użytkowego z konkretną lokalizacją otrzymali konkretne pieniądze na konkretne zadanie. I teraz mówienie, że my mamy przenieść PSZOK gdzieś, gdzie będziemy mieli plan, który wejdzie w życie może za pół roku, to jest w ogóle nierealne – skwitował Tomasz Kucharski.

Głos zabrała Anna matlingiewicz, która przekonywała, że mieszkańcy sprawdzali możliwość zmiany lokalizacji projektu finansowanego ze środków unijnych i uzyskali informację, że w pewnych warunkach taka zmiana może być dopuszczalna.

– Zadzwoniłam podczas trwania komisji do Departamentu Funduszy Rozwoju Regionalnych Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Tam podano mi informację, że istnieje możliwość zmiany lokalizacji w czasie do umowy dofinansowania ze środków unijnych – skontrowała słowa włodarza.

Jak wskazywała, mieszkańcy nie są przeciwni samemu PSZOK-owi, lecz jego lokalizacji w Przymiłowicach. Zaapelowała do radnych o analizę alternatywnego rozwiązania, które – według niej – mogłoby być tańsze i bezpieczniejsze.

– Na przykład na Odrzykoniu. Możemy zaoszczędzić z naszych publicznych pieniędzy, z naszych, z pieniędzy mieszkańców 800 tys. zł. To jest bardzo dużo pieniędzy. Można je przeznaczyć na lepsze cele niż na drogę, która musiałaby być dodatkowo utworzona do budowy PSZOK-u – dodała.

Przewodniczący rady kilkukrotnie próbował porządkować dyskusję i ograniczać czas wypowiedzi, wskazując, że temat powinien zostać omówiony podczas odrębnego spotkania. Matlingiewicz podkreślała jednak, że mieszkańcy oczekują spotkania bezpośrednio z Tomaszem Kucharskim.

– Chcemy się spotkać z panem burmistrzem, z nikim w zastępstwie, tylko z panem burmistrzem – podkreśliła Matlingiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Dąbrowa Zielona dopłaci do wymiany starych źródeł ciepła. Dzisiaj ruszył nabór

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Mieszkańcy gminy Dąbrowa Zielona będą mogli ubiegać się o dofinansowanie do wymiany starych źródeł ciepła na nowe, niskoemisyjne urządzenia. 13 maja rozpoczął się nabór wniosków i potrwa do wyczerpania środków zabezpieczonych w budżecie gminy.

– Program ma zachęcić mieszkańców do inwestowania w bardziej ekologiczne i efektywne systemy ogrzewania. Dotacja obejmie wymianę dotychczasowych źródeł ciepła na kotły na biomasę lub pompy ciepła – mówi wójt Joanna Sokolińska.

Samorząd podkreśla, że celem jest nie tylko poprawa komfortu ogrzewania budynków, ale również ograniczenie emisji zanieczyszczeń i poprawa jakości powietrza.

Wsparcie będzie udzielane ze środków budżetu gminy. Dofinansowanie może wynieść do 50 proc. kosztów kwalifikowanych, jednak nie więcej niż 2 tys. zł. Ostateczna wysokość dotacji zostanie ustalona indywidualnie, na podstawie faktycznie poniesionych kosztów kwalifikowanych.

O środki mogą ubiegać się osoby fizyczne posiadające tytuł prawny do nieruchomości. Dotyczy to właścicieli, współwłaścicieli, użytkowników wieczystych, a także osób władających nieruchomością na podstawie umowy zawartej z właścicielem lub użytkownikiem wieczystym.

Aby przystąpić do programu, należy złożyć pisemny wniosek o udzielenie dotacji, podpisać umowę z gminą, zlikwidować stare źródło ciepła, zastosować nowe urządzenie i przystąpić do jego użytkowania. Następnie konieczne będzie złożenie wniosku o wypłatę dotacji. Dofinansowanie obejmuje demontaż i likwidację starego źródła ciepła oraz zakup i montaż nowego urządzenia wraz z niezbędnym osprzętem.

Wnioski można składać w urzędzie gminy. O zakwalifikowaniu do programu zdecyduje kolejność wpływu dokumentów do urzędu, dlatego zainteresowani mieszkańcy nie powinni zwlekać ze złożeniem wniosku.

Urzędnicy przypominają również, że przed przystąpieniem do programu należy zapoznać się z regulaminem udzielania dotacji. Dokumenty, w tym wniosek o udzielenie dotacji oraz wniosek o jej wypłatę, jest dostępny w urzędzie oraz na stronie internetowej gminy.

– Rozliczenie dotacji trzeba będzie złożyć najpóźniej do 30 listopada roku budżetowego, w którym podpisano umowę – informują pracownicy tutejszej administracji.

Więcej informacji można uzyskać w urzędzie gminy pod numerem telefonu 34 355 50 18.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Bez nich lokalne bezpieczeństwo wyglądałoby inaczej. Mstów podziękował strażakom

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

W Mstowie odbyły się gminne obchody Dnia Strażaka, będące wyrazem wdzięczności dla druhen i druhów z ochotniczych straży pożarnych za ich codzienną służbę, odwagę i gotowość do niesienia pomocy mieszkańcom. Uroczystość nawiązywała do wspomnienia św. Floriana, patrona strażaków, którego święto obchodzone jest 4 maja.

Obchody zorganizowano w niedzielę, 10 maja. Rozpoczęły się rano zbiórką pododdziałów oraz pocztów sztandarowych OSP na placu przed urzędem gminy. Uroczystość prowadził komendant gminny Związku OSP RP w Mstowie dh Eugeniusz Cierpiałowski. W wydarzeniu uczestniczył również poczet sztandarowy Rady Gminy Mstów.

Następnie uczestnicy przemaszerowali pod figurę św. Floriana, a później do kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mstowie. Tam odprawiona została uroczysta msza święta w intencji strażaków służących na terenie gminy. Nabożeństwo celebrował ks. Zdzisław Palus CRL, proboszcz parafii Mstów. Modlono się o Boże błogosławieństwo oraz pomyślny przebieg akcji ratowniczych.

Gminne obchody były okazją do podkreślenia roli, jaką jednostki ochotniczych straży pożarnych odgrywają w lokalnym systemie bezpieczeństwa. Druhny i druhowie uczestniczą nie tylko w akcjach ratowniczo-gaśniczych, ale również angażują się w życie społeczne, działania edukacyjne i wydarzenia organizowane na terenie gminy.

Wójt Tomasz Gęsiarz oraz komendant Eugeniusz Cierpiałowski podziękowali strażakom za zaangażowanie, profesjonalizm i bezinteresowną pomoc drugiemu człowiekowi. Złożyli im także życzenia pomyślności w życiu osobistym, zawodowym i społecznym.

– Strażacy ochotniczych straży pożarnych każdego dnia udowadniają, że służba drugiemu człowiekowi jest najwyższą wartością. Dziękujemy za gotowość, profesjonalizm i poświęcenie – podkreślali organizatorzy obchodów.

Dzień Strażaka od lat jest jednym z najważniejszych świąt środowiska pożarniczego. Łączy się ze wspomnieniem św. Floriana, który symbolizuje odpowiedzialność, solidarność i gotowość do niesienia pomocy. Choć tradycja obchodów ma ponad 150 lat, formalnie Dzień Strażaka został ustanowiony przez Sejm RP w 2002 roku.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Ogłoszenie Burmistrza Miasta i Gminy Przyrów

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Mstów koryguje budżet. Most poczeka, Tasarki będą droższe, a wydatki trzeba było przestawić

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Mstów/Screenshot

Podczas ubiegłotygodniowej sesji rady gminy radni zajęli się wyłącznie zmianami w wieloletniej prognozie finansowej oraz budżecie gminy na ten rok. Obrady miały krótki, nadzwyczajny charakter, ale przedstawione przez skarbnik Marię Skibińską informacje dotyczyły kilku istotnych korekt finansowych. Najważniejsze z nich obejmowały przesunięcie części dofinansowania z tzw. „Polskiego Ładu” na remont mostu na rzece Warcie w Kłobukowicach na 2027 rok, zwiększenie środków własnych na rewaloryzację zbiornika Tasarki oraz zabezpieczenie pieniędzy na przygotowanie programu funkcjonalno-użytkowego dla przydomowych oczyszczalni ścieków.

Pierwsza uchwała dotyczyła zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Skarbnik wyjaśniła, że projekt uwzględnia trzy grupy zmian. Pierwsza została wprowadzona zarządzeniem wójta z 31 marca i obejmowała zwiększenie dochodów oraz wydatków bieżących o 17,6 tys. zł z tytułu dotacji na zadania ustawowo zlecone z zakresu administracji rządowej. W tej samej zmianie przeniesiono 65 tys. zł z wydatków bieżących na inwestycyjne, z przeznaczeniem na zakup urządzeń na plac zabaw.

Druga zmiana wynikała z zarządzenia wójta z 27 kwietnia. Chodziło o zwiększenie dochodów i wydatków bieżących o ponad 322 tys. zł z tytułu dotacji na zwrot podatku akcyzowego oraz przeniesienie blisko 26 tys. zł z wydatków bieżących na inwestycyjne na zakup projektora.

Trzecia grupa zmian była bezpośrednio związana z projektem uchwały budżetowej procedowanej podczas sesji. Zakładała zwiększenie dochodów bieżących o niewiele ponad 13 tys. zł oraz zmniejszenie dochodów majątkowych o 791 tys. zł. Po stronie wydatków bieżących przewidziano wzrost o 2,1 tys. zł, natomiast wydatki majątkowe miały zostać zmniejszone o 612 tys. zł z niewielką górką.

– Ponadto w tym roku zwiększono przychody łącznie o 167 tys. zł i są to przychody z tytułu wolnych środków w wysokości prawie 166 tys. zł oraz niewykorzystanych środków pieniężnych z opłat za zatrzymywanie się na przystankach autobusowych z roku 2025 w wysokości niecałych 1,5 tys. zł – poinformowała uczestników sesji Maria Skibińska.

W wieloletniej prognozie finansowej zmieniono również dwa przedsięwzięcia. Pierwsze dotyczyło rozwoju bioróżnorodności poprzez rewaloryzację zbiornika wodnego Tasarki i zagospodarowanie przyległego terenu. Drugie obejmowało remont mostu na rzece Warcie w Kłobukowicach.

Radni przegłosowali uchwałę, po czym przeszli do kolejnego punktu, czyli zmian w budżecie gminy na 2026 rok. Ten projekt został omówiony bardziej szczegółowo, ponieważ to właśnie w nim zapisano konkretne przesunięcia po stronie dochodów, wydatków i przychodów.

Jak wyjaśniła Skibińska, ogólne dochody budżetowe miały zostać zmniejszone o blisko 778 tys. zł. Dochody bieżące zwiększono o 13,2 tys. zł, natomiast dochody majątkowe zmniejszono o prawie 791 tys. zł. Po stronie wydatków zaplanowano ogólne zmniejszenie o 610 tys. zł. Wydatki bieżące zwiększono o 2,1 tys. zł, a majątkowe zmniejszono o 612 tys. zł.

Po stronie zwiększeń dochodów znalazła się jedna pozycja. Było to odszkodowanie za uszkodzoną wiatę przystankową w Małusach Małych w wysokości 16,8 tys. zł. Z kolei po stronie zmniejszeń dochodów najważniejsza korekta dotyczyła remontu mostu na rzece Warcie w Kłobukowicach. Gmina zmniejszyła dofinansowanie z tzw. „Polskiego Ładu” o 665 tys. zł, ponieważ termin realizacji zadania został wydłużony do końca stycznia przyszłego roku.

Drugim istotnym tematem była rewaloryzacja zbiornika wodnego Tasarki. W tym przypadku zmniejszono dofinansowanie na wydatki majątkowe o ponad 125 tys. zł oraz dochody bieżące o 3,5 tys. zł. Skarbnik wskazała, że po przetargu konieczne okazało się zwiększenie wkładu własnego gminy.

– I tutaj również musieliśmy dołożyć ponad 500 tys. zł do realizacji tego przedsięwzięcia. Taka wyszła kwota z przetargu. Wydłużył nam się również termin realizacji zadania. Został opracowany nowy harmonogram i dlatego te źródła finansowania w poszczególnych latach uległy zmianie – mówiła.

Po stronie zwiększeń wydatków zapisano między innymi prawie 1,5 tys. zł na utrzymanie przystanków autobusowych. Były to niewykorzystane środki z opłat za zatrzymywanie się na przystankach autobusowych z 2025 roku. Skarbnik podkreśliła, że są to pieniądze przeznaczone na konkretny cel.

– Zgodnie z przepisami są to pieniądze tak zwane znaczone. Jeżeli one nie zostaną w całości w danym roku wykorzystane, muszą zwiększać budżet roku przyszłego na ten cel – tłumaczyła Maria Skibińska.

W dziale związanym z gospodarką komunalną i ochroną środowiska zaplanowano ogólne zwiększenie wydatków o 195 tys. zł. W tej kwocie znalazło się 34,1 tys. zł na opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego do wniosku o dofinansowanie przydomowych oczyszczalni ścieków na terenie gminy Mstów. Kolejne 16,8 tys. zł przeznaczono na naprawę uszkodzonej wiaty w Małusach Małych, zgodnie z otrzymanym odszkodowaniem. Zwiększono również środki na zakup i montaż zestawu zabawowego na placu zabaw przy ulicy Jaskrowskiej w Wancerzowie w ramach funduszu sołeckiego. Na ten cel przesunięto 12 tys. zł z innych przedsięwzięć. Dodatkowo zwiększono wydatki własne na rewaloryzację zbiornika Tasarki o 132 tys. zł.

Zmniejszenia wydatków obejmowały przede wszystkim wspomniane wcześniej 665 tys. zł związane z przesunięciem finansowania remontu mostu w Kłobukowicach. Kolejna kwota, prawie 142 tys. zł, dotyczyła zmian w funduszu sołeckim Wancerzowa oraz korekt przy zadaniu dotyczącym Tasarek.

W związku z większą wartością zadania został opracowany nowy harmonogram realizacji i ustalono nowe źródła finansowania oraz wysokość tych środków w poszczególnych latach – podsumowała skarbnik.

Dla zrównoważenia budżetu zwiększono przychody o 167 tys. zł. Złożyły się na nie wolne środki w wysokości blisko 166 tys. zł oraz 1,5 tys. zł niewykorzystanych środków z opłat za zatrzymywanie się na przystankach autobusowych.

Po wszystkich zmianach budżet gminy Mstów po stronie dochodów ma wynosić 76,7 mln zł, natomiast po stronie wydatków niemalże 79 mln zł.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

To nie będzie tylko chodnik. W Soborzycach powstanie bardziej przyjazna przestrzeń

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

Wójt Joanna Sokolińska podpisała umowę na realizację przebudowy drogi gminnej poprzez budowę chodnika wraz z odwodnieniem oraz małą architekturą w miejscowości Soborzyce. – To inwestycja, która ma poprawić bezpieczeństwo pieszych, uporządkować przestrzeń publiczną i zwiększyć komfort codziennego poruszania się mieszkańców – przekonuje włodarz Dąbrowy Zielonej.

Zakres prac obejmie budowę nowego chodnika z kostki brukowej, wykonanie zjazdów do posesji oraz przebudowę odcinka drogi o nawierzchni asfaltowej. Ważnym elementem zadania będzie również kanalizacja deszczowa, która ma usprawnić odwodnienie terenu i poprawić funkcjonalność infrastruktury drogowej.

– Inwestycja nie ograniczy się wyłącznie do prac typowo drogowych. W Soborzycach pojawią się także elementy małej architektury, w tym ławki i kosze na odpady. Przewidziano również nowe nasadzenia zieleni, które mają poprawić estetykę tej części miejscowości i sprawić, że przestrzeń stanie się bardziej przyjazna dla mieszkańców – mówi Joanna Sokolińska.

Jak podkreśla, realizacja zadania wpisuje się w działania gminy związane z rozwojem lokalnej infrastruktury. Nowy chodnik ma szczególne znaczenie dla pieszych, którzy zyskają bezpieczniejsze warunki poruszania się przy drodze. Poprawi się również dostępność posesji oraz ogólny wygląd przestrzeni publicznej.

– Przebudowa drogi gminnej w Soborzycach to kolejny przykład inwestycji odpowiadającej na codzienne potrzeby mieszkańców. Po zakończeniu prac miejscowość zyska bardziej funkcjonalną, estetyczną i bezpieczną przestrzeń, która będzie służyć zarówno pieszym, jak i kierowcom – dodaje Sokolińska.

CZYTAJ DALEJ

Rędziny

Drogowe sprawy Rędzin i Mstowa na stole. Rozmowy o chodnikach, przejściach i bezpieczeństwie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Facebook Eryka Łęgowika

Kwestie bezpieczeństwa pieszych, remontów dróg, odwodnienia oraz przebudowy newralgicznych skrzyżowań były tematem spotkania radnego Eryka Łęgowika z przedstawicielami Powiatowego Zarządu Dróg w Częstochowie i Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego. – Rozmowy dotyczyły spraw ważnych dla mieszkańców gmin Rędziny i Mstów, zgłaszanych wcześniej przez włodarzy obu samorządów – mówi Łęgowik.

W spotkaniu uczestniczyli dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Częstochowie Roman Pakuła oraz zastępca naczelnika wydziału komunikacji Starostwa Powiatowego w Częstochowie Bartłomiej Kocyga. Jak wynika z relacji radnego powiatowego Eryka Łęgowika, omawiane tematy były efektem wcześniejszych rozmów z wójtami Mstowa oraz Rędzin.

– Jednym z poruszonych zagadnień była zmiana lokalizacji przejścia dla pieszych w Mariance Rędzińskiej, w rejonie skrzyżowania ulic Srebrnej, Prostej i Kwiatowej. Rozmawialiśmy również o bieżącym czyszczeniu chodników oraz o doświetleniu przejść dla pieszych, co ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców, zwłaszcza po zmroku – wyjaśnia Łęgowik.

Wśród spraw dotyczących gminy Mstów znalazła się między innymi budowa chodnika przy szkole w Małusach Wielkich. Jak przekonuje samorządowiec, to temat istotny przede wszystkim z punktu widzenia dzieci, rodziców i osób korzystających na co dzień z infrastruktury w pobliżu placówki oświatowej.

Z kolei w przypadku gminy Rędziny rozmowy objęły kilka konkretnych lokalizacji. Mowa była o aktualizacji dokumentacji projektowej ulicy Kościuszki w Rędzinach na potrzeby remontu, zabezpieczeniu środków na dokumentację oraz przebudowę skrzyżowania w Kościelcu, a także o przejściu dla pieszych przy ulicy Mykanowskiej.

Osobny blok tematów dotyczył Rudnik. Wskazano potrzebę odwodnienia ulicy Stalowej, budowy chodnika przy tej drodze oraz wykonania remontu cząstkowego jej nawierzchni. Poruszono także kwestię zwiększenia bezpieczeństwa na skrzyżowaniu ulicy Stalowej z drogą krajową. Wśród możliwych rozwiązań wymieniono budowę ronda albo montaż sygnalizacji świetlnej.

– Spotkanie miało charakter roboczy, ale dotyczyło spraw, które od dłuższego czasu pojawiają się w lokalnych rozmowach o bezpieczeństwie i komforcie mieszkańców. Chodniki, przejścia dla pieszych, odwodnienie i organizacja ruchu to inwestycje, które często nie mają spektakularnego charakteru, ale realnie wpływają na codzienne funkcjonowanie miejscowości. Dalsze decyzje będą zależały od możliwości organizacyjnych i finansowych powiatu oraz od uzgodnień z samorządami – dodaje radny.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Milionowa inwestycja w Janowie. Magazyn ma służyć mieszkańcom w razie zagrożeń

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta i Gminy Janów

Burmistrz Janowa Edward Moskalik podpisał umowę na realizację inwestycji związanej z dokończeniem budowy magazynu przeznaczonego na potrzeby ochrony ludności i obrony cywilnej. Zadanie wykona częstochowska spółka, a jego wartość wynosi blisko 1,3 mln zł.

Przedmiotem zamówienia są roboty budowlane polegające na dokończeniu budowy magazynu w Janowie, a także dostawa i montaż niezbędnego wyposażenia. Obiekt ma służyć realizacji zadań z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej, w tym gromadzeniu oraz zabezpieczeniu sprzętu i materiałów potrzebnych w sytuacjach kryzysowych.

Inwestycja jest realizowana w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025/2026. To jeden z elementów wzmacniania lokalnego systemu bezpieczeństwa, który ma znaczenie zarówno dla działań prewencyjnych, jak i dla sprawnego reagowania w przypadku zagrożeń.

Całkowity koszt zadania wynosi prawie 1,3 mln zł. Środki zostaną przeznaczone nie tylko na prace budowlane, ale również na wyposażenie magazynu, tak aby po zakończeniu inwestycji obiekt mógł pełnić swoją funkcję w praktyce.

– Dokończenie budowy magazynu to przedsięwzięcie o znaczeniu organizacyjnym i bezpieczeństwa publicznego. Dzięki niemu gmina zyska zaplecze potrzebne do przechowywania wyposażenia wykorzystywanego w działaniach związanych z ochroną mieszkańców, reagowaniem kryzysowym i zadaniami obrony cywilnej – podkreśla burmistrz Moskalik.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Duży projekt transportowy wchodzi w teren. Święta Anna doczeka się ważnej inwestycji

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

W Świętej Annie symbolicznie rozpoczęto realizację budowy centrum przesiadkowego. To przedsięwzięcie, które ma poprawić komfort codziennego podróżowania, zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców i ułatwić korzystanie z transportu publicznego.

Symboliczne wbicie łopaty było formalnym początkiem prac przy zadaniu, które wpisuje się w szerszy projekt dotyczący budowy centrów przesiadkowych na terenie kilku samorządów. Nowa infrastruktura w Świętej Annie ma stworzyć nowoczesne i funkcjonalne miejsce dla pasażerów, pieszych, rowerzystów oraz osób korzystających z różnych form codziennego przemieszczania się. Inwestycja ma również poprawić dostępność komunikacyjną gminy i uporządkować przestrzeń związaną z obsługą podróżnych.

Zadanie realizowane jest w ramach projektu budowa centrów przesiadkowych w Dąbrowie Zielonej, Koniecpolu, Przyrowie i Poczesnej z systemem zarządzania transportem powiatu częstochowskiego. Liderem przedsięwzięcia jest częstochowie starostwo, który realizuje projekt w partnerstwie ze wspomnianymi samorządami oraz Związkiem Gmin i Powiatów Subregionu Północnego Województwa Śląskiego.

Projekt otrzymał dofinansowanie z Unii Europejskiej. Całkowita wartość przedsięwzięcia wynosi 31,45 mln zł, z czego wydatki kwalifikowalne to 26,34 mln zł. Kwota dofinansowania sięga 22,38 mln zł, natomiast wkład własny wynosi 9,05 mln zł. Całość prac ma zostać sfinalizowana do końca roku.

W wydarzeniu w Świętej Annie uczestniczyli przedstawiciele miejscowych władz, rady gminy, starostwa powiatowego, wykonawcy inspektora nadzoru. Obecność mieszkańców podkreśliła lokalny wymiar inwestycji, która ma służyć przede wszystkim codziennym potrzebom osób korzystających z komunikacji i przestrzeni publicznej.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Nowe ławki na skwerze w Jaskrowie. To mieszkańcy zdecydowali, jak zmienić wspólną przestrzeń

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

Skwer przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Jaskrowie stał się wygodniejszy i bardziej przyjazny dla mieszkańców. W przestrzeni publicznej pojawiły się nowe ławki, które już służą jako miejsce odpoczynku, rozmów i codziennych spotkań. Zadanie zrealizowano ze środków funduszu sołeckiego, a o jego wykonaniu zdecydowała lokalna społeczność.

To co prawda niewielka, ale – jak podkreśla wójt Tomasz Gęsiarz – ważna inwestycja w lokalną przestrzeń. Nowe elementy małej architektury poprawiają funkcjonalność skweru i sprawiają, że miejsce to lepiej odpowiada na potrzeby różnych grup użytkowników. Z ławek mogą korzystać zarówno seniorzy, rodzice z dziećmi, jak i osoby odwiedzające teren przy placówce oświatowej.

Realizacja zadania pokazuje również znaczenie funduszu sołeckiego jako narzędzia, dzięki któremu mieszkańcy mogą bezpośrednio wpływać na swoje najbliższe otoczenie. To właśnie oni wskazują potrzeby, wybierają priorytety i decydują, jakie przedsięwzięcia powinny zostać wykonane w sołectwie. W tym przypadku postawiono na rozwiązanie praktyczne, poprawiające komfort korzystania z miejsca ważnego dla lokalnej społeczności.

– Skwer przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Jaskrowie od kilku lat sukcesywnie zyskuje nowe funkcje. W 2018 roku zrewitalizowaliśmy go przy wsparciu środków pozyskanych z budżetu województwa śląskiego w ramach Konkursu Przedsięwzięć Inicjatyw Lokalnych. Dwa lata później przestrzeń została dodatkowo oświetlona. Zamontowano osiem parkowych lamp z oprawami LED, dzięki czemu teren stał się bardziej dostępny i bezpieczny także po zmroku – mówi wójt Gęsiarz.

Nowe ławki są kolejnym etapem porządkowania i uzupełniania tej przestrzeni.

– Choć nie jest to duża inwestycja infrastrukturalna, jej znaczenie dla codziennego życia mieszkańców jest widoczne od razu. Takie działania wzmacniają lokalną integrację i pokazują, że dobrze zaplanowana przestrzeń publiczna nie musi oznaczać wyłącznie dużych projektów. Czasem wystarczy praktyczne rozwiązanie, które odpowiada na rzeczywiste potrzeby mieszkańców – dodaje włodarz Mstowa.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Ogłoszenie Wójta Gminy Kłomnice

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Kamienica Polska

Świętują z książką, historią i lokalną tradycją. Po spotkaniu z autorką czas na Noc Muzeów

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Gminna Biblioteka Publiczna w Kamienicy Polskiej

Gminna Biblioteka Publiczna w Kamienicy Polskiej rozpoczęła świętowanie XXXIII Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek od wydarzenia dla najmłodszych, a już 16 maja wspólnie z gminą zaprosi mieszkańców na kolejną odsłonę kulturalnych atrakcji. Tym razem Noc Muzeów zostanie połączona z jubileuszem 80-lecia miejscowej biblioteki.

W minioną środę odbyło się „Czytanie na polanie dla dzieci”. W ramach wydarzenia z przedszkolakami spotkała się Ewelina Kurzak, autorka serii „Bajki z Dilusiowej Zagrody”. Pisarka przyjechała w nietypowym towarzystwie, bo razem ze swoimi kurami. Zwierzęta wzbudziły duże zainteresowanie dzieci i szybko stały się jedną z największych atrakcji spotkania.

Najmłodsi uczestnicy mogli pogłaskać i przytulić ptaki, a następnie wysłuchali jednej z historii przygotowanych przez autorkę. Spotkanie połączyło literaturę, bezpośredni kontakt z naturą i swobodną, radosną atmosferę, pokazując, że biblioteka może być miejscem żywego kontaktu z książką już od najmłodszych lat.

Kolejnym ważnym punktem obchodów będzie Noc Muzeów, zaplanowana na 16 maja w Muzeum Regionalnym w Kamienicy Polskiej. Wydarzenie zostanie połączone z jubileuszem 80-lecia Gminnej Biblioteki Publicznej.

– Wydarzenie będzie okazją do poznania lokalnej historii, zwiedzania ekspozycji oraz udziału w programie przygotowanym z myślą o mieszkańcach w różnym wieku – zachęca do udziału wójt Artur Furmański.

Oficjalne rozpoczęcie Nocy Muzeów zaplanowano na godz. 17.00. Następnie uczestnicy będą mogli zwiedzać placówkę z przewodnikiem. Oprowadzania przewidziano o godz. 17.30, 18.30 oraz 19.30. To propozycja zarówno dla osób dobrze znających lokalne dziedzictwo, jak i dla tych, którzy chcą dopiero odkryć zbiory oraz historię Kamienicy Polskiej.

Program obejmie również część artystyczną i rodzinną. O godz. 17.15 wystąpi Zespół Folklorystyczny „Kamienica”, o godz. 18.00 odbędzie się interaktywny pokaz „Bajeczne Podróże Arlekina”, a o godz. 19.00 zaplanowano pokaz teatralny „Oczami Turysty” w wykonaniu GOKSiR Kamienica Polska. Od godz. 19.30 do 21.00 przewidziano animacje i działania interaktywne.

Nie zabraknie także atrakcji związanych z lokalnym rzemiosłem, tradycją i edukacją. W programie znalazły się pokaz tkactwa na krośnie w wykonaniu Anny Cebuli, wystawa zdjęć poświęcona Gminnej Bibliotece Publicznej, prezentacja eksponatów oraz jurajska gra planszowa „Szlakiem Orlich Gniazd”. Uczestnicy będą mogli również skorzystać ze stoiska NKGiGW „Karolinki”, degustacji dołków przygotowanych przez koło oraz grilla OSP Kamienica Polska.

Wydarzeniu towarzyszyć będzie Jasnogórski Zlot Rowerowy „Czewa Bike Fest 2026”. Organizatorzy zachęcają, aby na Noc Muzeów przyjechać do Kamienicy Polskiej rowerem i zabrać ze sobą książkę.

– Na osoby, które zdecydują się na taki udział, czeka niespodzianka – zapowiada wójt Artur Furmański.

CZYTAJ DALEJ

Starcza

Strategia Starczy przyjęta, ale dyskusja pokazała napięcia. Radny Sirek: Mieszkańcy traktowani po macoszemu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Starcza/Screenshot

Nadzwyczajna sesja rady gminy miała mieć krótki i formalny przebieg. Radni zajęli się przyjęciem strategii rozwoju gminy do 2035 roku, dokumentu potrzebnego między innymi do dalszych prac nad planem ogólnym. Uchwała została ostatecznie podjęta, ale zanim doszło do głosowania, na sali wybrzmiał spór o interes mieszkańców, konsultacje społeczne i przyszłe zasady zagospodarowania przestrzennego.

Podczas obrad przedstawiono informację o konsultacjach społecznych. Zgłoszono łącznie 33 uwagi. Dwie zostały odrzucone, jedną częściowo odrzucono, a pozostałe uwzględniono. Przedstawicielka urzędu wyjaśniała, że przyjęcie strategii jest konieczne, aby gmina mogła dalej procedować plan ogólny.

Dyskusję otworzył radny Zbigniew Sirek, który wrócił do jednej z odrzuconych uwag. Jego zdaniem w strategii powinien znaleźć się jednoznaczny zapis, że nadrzędnym celem gminy jest dbanie o potrzeby mieszkańców, ponieważ to oni finansują samorząd.

– Punkt ten zawierał informacje, kto utrzymuje gminę i o kogo gmina powinna w pierwszej kolejności dbać. I ten punkt został odrzucony. A więc po raz kolejny zgłaszam, aby to zostało uwzględnione. Rzecz, że celem nadrzędnym strategii rozwoju gminy jest dbanie o potrzeby mieszkańców gminy, bo to oni są podstawą jej funkcjonowania i finansowania przede wszystkim, bo składają się na budżet gminy. W pierwszej kolejności dba się o osoby spoza gminy, a mieszkańcy są traktowani po macoszemu – mówił samorządowiec.

Urzędniczka odpowiadała, że uwaga odnosiła się do planu ogólnego, a nie samej strategii. Przekonywała też, że dokument zawiera już zapisy dotyczące mieszkańców i jakości ich życia.

– Gmina Starcza, nowoczesna gmina przyjazna mieszkańcom, harmonijnie rozwijająca lokalny potencjał, oparta na aktywnej społeczności, przedsiębiorczości oraz zrównoważonym rozwoju. Jest to miejsce bezpieczne, atrakcyjne dla rodzin, seniorów oraz inwestorów, które dba o środowisko, wykorzystuje innowacyjne rozwiązania i zapewnia wysoką jakość życia swoim mieszkańcom. To jest zawarte w strategii. Czego panu brakuje w tej strategii? – zwróciła się do Zbigniewa Sirka.

Radny nie uznał tych zapisów za wystarczające. Wskazywał, że „przyjazna mieszkańcom” to nie to samo, co „dbająca o mieszkańców”. W jego ocenie problem dotyczy również osób spoza gminy, które posiadają na jej terenie nieruchomości i korzystają z określonych uprawnień.

– Pisząc wniosek po prostu stwierdziłem, dla kogo jest ta gmina. Bo ja właśnie nie zauważam, że jest dla mieszkańców, tylko dla osób spoza. Dla nich gmina jest tylko narzędziem ich strategii biznesowej, wobec których gmina ma tylko obowiązki, nie mając nic w zamian, bo nie płacą u nas podatku PIT, ani nic takiego – argumentował.

Na sali pojawiły się jednak głosy polemiczne. Jeden z uczestników obrad pytał, na jakiej podstawie radny twierdzi, że strategia nie jest dokumentem tworzonym z myślą o mieszkańcach. Inny zwrócił uwagę, że gmina działa w ramach prawa państwowego i nie może różnicować obywateli wyłącznie według miejsca zamieszkania.

– My jesteśmy mieszkańcami gminy i jeżeli Polak przychodzi do urzędu, to urząd musi go obsłużyć. Jeżeli ma tutaj interesy do załatwienia, to nie jest osoba skądś, przypadkowa. Widocznie ma tutaj swoje interesy, swoje prawa. Ja nie rozumiem, jak pan chce to poukładać. Tak prawo polskie nie działa, na szczęście – oponowano.

Sirek podkreślał jednak, że chodzi mu o zasadę pierwszeństwa mieszkańców i zabezpieczenie ich interesów w przyszłych rozstrzygnięciach.

– Tylko chodzi o te prawa mieszkańców i żeby raz na zawsze załatwić sprawę, że jeśli chcesz coś w tej gminie skorzystać, to musisz być jej mieszkańcem. A nie przychodzą do gminy osoby spoza gminy z żądaniami i my po prostu musimy to wykonywać, nie mając za to nic w zamian. W pierwszej kolejności ma być mieszkaniec, a dopiero reszta – kontynuował radny.

Dyskusję próbowano sprowadzić do przedmiotu sesji, czyli strategii, a nie planu ogólnego. Urzędnicy przypominali, że szczegółowe kwestie dotyczące zagospodarowania terenów będą rozpatrywane w dalszej procedurze planistycznej. Wskazano również, że właściciele działek, którzy dziś nie są mieszkańcami gminy, w przyszłości mogą się nimi stać.

Ostatecznie strategia rozwoju gminy została przyjęta jednogłośnie. Sam wynik głosowania nie oddaje jednak atmosfery obrad. Krótka sesja pokazała, że najtrudniejsze dyskusje mogą dopiero nadejść, zwłaszcza przy pracach nad planem ogólnym, gdzie ogólne zapisy strategii przełożą się na konkretne decyzje dotyczące przestrzeni, działek i interesów mieszkańców.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Nordic walking wraca na jurajskie trasy. Drugi etap pucharu odbędzie się w Sierakowie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Miłośnicy aktywnego wypoczynku będą mieli kolejną okazję do sportowej rywalizacji w plenerze. W najbliższą sobotę w Sierakowie, na terenie gminy Przyrów, odbędzie się drugi etap XVI Jurajskiego Pucharu Nordic Walking.

Zawody rozpoczną się o godz. 16.00. Uczestnicy będą mieli do pokonania trasę o długości około 5 kilometrów, poprowadzoną przez ścieżki leśne oraz utwardzone drogi gruntowe.

– Charakter trasy sprawia, że wydarzenie może zainteresować zarówno osoby nastawione na sportową rywalizację, jak i tych, którzy nordic walking traktują jako formę rekreacji i aktywnego spędzania czasu – zachęcają do udziału organizatorzy całego przedsięwzięcia.

Biuro zawodów w dniu imprezy będzie czynne od godz. 14.45 do 15.45. Z kolei uroczysta dekoracja zwycięzców została zaplanowana około godz. 17.15. Organizatorzy zapowiadają pakiety startowe, nagrody i statuetki dla najlepszych zawodników, a także posiłek regeneracyjny oraz napoje chłodzące dla uczestników.

Udział w zawodach jest odpłatny. Opłata dla osób dorosłych wynosi 50 zł, natomiast młodzież do 18. roku życia zapłaci 20 zł. W dniu zawodów natomiast opłata startowa wyniesie 70 zł. Mieszkańcy gminy Przyrów mogą wystartować bezpłatnie. 

Wydarzenie organizowane jest przez miejscowy samorząd oraz Klub Sportowy Kabex LKS Podkowa Janów.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE