Poraj
Raport o jakości powietrza w gminie obnaża skalę problemu. Czy władze Poraja bagatelizują smog?
Porajski Alarm Smogowy opublikował raport dotyczący jakości powietrza w szkołach i przedszkolach na terenie gminy w minionym roku szkolnym. Dane wskazują, że najmłodsi mieszkańcy przez wiele dni byli zmuszeni do nauki i zabawy w warunkach zagrażających zdrowiu. Najgorszą sytuację odnotowano w Poraju i Żarkach Letnisku. Wójt Poraja póki co milczy, ale do tematu obiecała odnieść się za dwa tygodnie.
Zestawienie przygotowane przez Karinę Krupską-Brysiak z Porajskiego Alarmu Smogowego obejmuje liczbę dni z przekroczeniem dopuszczalnych poziomów pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5, zgodnie z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dane pochodziły z czujników jakości powietrza Airly zlokalizowanych w Żarkach Letnisku, Kuźnicy Starej, Poraju i Jastrzębiu.
– W Żarkach Letnisku liczba dni z przekroczeniami PM10 wzrosła z 38 w roku szkolnym 2022/2023 do 51 w roku 2024/2025. Jeszcze gorszą sytuację zanotowano w Poraju, gdzie czujnik zamontowany przy urzędzie gminy zarejestrował aż 58 dni smogowych – mówi założycielka PAS.
Oprócz PM10 raport uwzględnia również pył PM2,5, uznawany za bardziej szkodliwy, ponieważ dostaje się bezpośrednio do krwiobiegu. Długotrwała ekspozycja na jego wysokie stężenie zwiększa ryzyko chorób układu krążenia i nowotworów.
Najwyższe średniodobowe stężenie PM2,5 odnotowano w Poraju – 726 proc. normy WHO. Kolejne miejsca zajęły Żarki Letnisko (653 proc.), Jastrząb (613 proc.) i Kuźnica Stara (600 proc.).
– Nie jesteśmy w stanie ochronić dzieci przed wpływem zanieczyszczeń w żaden inny sposób, jak tylko wymieniając przestarzałe kotły na paliwa stałe na bardziej ekologiczne źródła ciepła – przekonuje Krupska-Brysiak.
Porajski Alarm Smogowy powołuje się przy tym na dane z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, z którego ma wynikać, że w gminie Poraj wciąż funkcjonuje około półtora tysiąca pozaklasowych kotłów na paliwa stałe. Według aktywistki lokalni urzędnicy nie podejmują wystarczających działań w walce z problemem.
– Władze gminy Poraj marginalizują temat zanieczyszczenia powietrza. Jak wynika z najnowszego raportu o stanie gminy, w 2024 roku przeprowadzono osiemdziesiąt dwie kontrole spalania śmieci, tylko w ośmiu przypadkach wezwano policję, a w konsekwencji został nałożony jeden mandat karny w wysokości 20 zł – twierdzi Karina Krupska-Brysiak z Porajskiego Alarmu Smogowego. – Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach nałożył na wójt gminy Poraj karę w wysokości 50 tys. zł za niezrealizowanie zadań określonych w programie ochrony powietrza – dodaje.
Krupska-Brysiak podkreśla przy okazji, że władze samorządowe odgrywają kluczową rolę w realizowaniu zapisów dotyczących ochrony powietrza, ponieważ to one odpowiadają za wdrażanie i egzekwowanie działań na poziomie lokalnym.
– Bez zmiany podejścia lokalnych władz mieszkańcy nie mają szans w najbliższym czasie na oddychanie czystym powietrzem – mówi założycielka Porajskiego Alarmu Smogowego.
Co na to lokalni urzędnicy? W minioną środę redakcja przesłała wójt Katarzynie Kaźmierczak pytania w przedmiotowym zakresie prosząc o przesłanie do piątku komentarza w kontekście opublikowanego raportu. Okazuje się, że dwa dni na przygotowanie stanowiska to dla miejscowych urzędników za mało czasu. Trzeba będzie poczekać znacznie dłużej.
– Aby udzielić odpowiedzi rzetelnej, kompletnej i popartej koniecznymi danymi, niezbędne jest przeprowadzenie pogłębionej, wewnętrznej analizy oraz weryfikacji informacji we wszystkich zainteresowanych działach. Niestety, ze względu na zakres wymaganych konsultacji oraz obecny brak dedykowanego wsparcia merytorycznego pracownika, realizacja tego procesu w zaproponowanym terminie jest niestety niemożliwa. W związku z powyższym odpowiedzi zostaną przesłane w terminie późniejszym – do czternastu dni – można przeczytać w korespondencji zwrotnej.
Do tematu wrócimy.




Poraj
Włamanie i podpalenie w Poraju. 41-latek zatrzymany, straty sięgają ćwierć miliona złotych
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie zatrzymali 41-letniego mieszkańca gminy Poraj podejrzanego o kradzież z włamaniem oraz podpalenie domu jednorodzinnego. Do zdarzenia doszło w nocy z 16 na 17 kwietnia. Straty oszacowano wstępnie na około 250 tys. zł. Decyzją prokuratora wobec mężczyzny zastosowano dozór policyjny.
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do dyżurnego myszkowskiej komendy w godzinach nocnych. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe, w tym straż pożarną oraz patrol policji. Funkcjonariusze prowadzący działania zabezpieczyli ślady i rozpoczęli ustalanie okoliczności zdarzenia.
W toku prowadzonych czynności mundurowi szybko wytypowali osobę mogącą mieć związek ze sprawą. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano 41-letniego mężczyznę, który – jak ustalono – ukrywał się w swoim miejscu zamieszkania.
Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca najpierw dostał się do budynku, wybijając szybę. Następnie dokonał kradzieży mienia o wartości blisko 9 tys. zł. Po dokonaniu włamania miał podpalić dom, powodując rozległe zniszczenia. W chwili zdarzenia w budynku nie przebywali domownicy.

W wyniku przeprowadzonych działań policjanci odzyskali skradzione przedmioty. Zatrzymany usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem oraz zniszczenia mienia poprzez podpalenie.
Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec mężczyzny środka zapobiegawczego w postaci dozoru policyjnego. Podejrzany ma obowiązek stawiania się w jednostce policji cztery razy w tygodniu.
Sprawa jest w toku, a śledczy nie wykluczają dalszych czynności w tej sprawie.
Poraj
Sesja z rosnącym napięciem wokół Żarek Letniska. Radni pytali o dach, drogi, kanalizację i basen
Osiemnastominutowe opóźnienie z powodu problemów technicznych, niemal seryjne przyjmowanie kolejnych punktów porządku obrad bez dyskusji, a na końcu sesji skumulowany blok pytań dotyczących przede wszystkim Żarek Letniska – tak wyglądała ostatnia sesja Rady Gminy Poraj. Choć zasadnicza część obrad przebiegła sprawnie i bez większych sporów, to właśnie w końcówce sesji ujawniły się lokalne napięcia i narastająca frustracja związana z tempem części inwestycji, stanem dróg, odwlekanym sprzątaniem po zimie i brakiem wyraźnego przełomu w sprawie kanalizacji.
Pierwsze uchwały przeszły bez większych emocji. Jednogłośnie przyjęto program opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie gminy. Jednogłośnie przyjęto też uchwałę w sprawie odwołania i powołania członka rady społecznej Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Gminnego Ośrodka Zdrowia w Poraju.
Nieco inaczej wyglądały głosowania nad planem nadzoru nad żłobkami, klubami dziecięcymi oraz dziennymi opiekunami, a także nad regulaminem korzystania z gminnych obiektów sportowo-rekreacyjnych. W obu przypadkach wynik był identyczny. Trzynaście głosów „za”, jeden „przeciw” i jeden głos wstrzymujący się. Nie doszło jednak do wyraźnej debaty, więc polityczny sens tych rozbieżności nie został na sali szerzej wyjaśniony.
Pierwszy bardziej wyrazisty moment sesji pojawił się przy uchwale dotyczącej rozpatrzenia wniosku. To właśnie wtedy jedna z radnych zwróciła uwagę, iż rada ma głosować nad dokumentem, ale de facto nie wiadomo, czego on dotyczy.
– Czy możemy się dowiedzieć, o jakim wniosku rozmawiamy, tak żeby to brzmiało? – pytała.
Po tym głosie prowadząca obrady poprosiła o wyjaśnienia przewodniczącego komisji, przypominając jednocześnie o konieczności zachowania anonimowości osoby wnioskującej. Odpowiedź była lakoniczna i sprowadzała się do stwierdzenia, że sprawa była już wcześniej rozpatrywana, a zarzuty są tożsame z poprzednimi.

– Jedna pani z miejscowości w naszej gminie złożyła skargę do wyższej instancji. Niestety to tam nie może być rozpatrywane i to spłynęło z powrotem do nas, do gminy. Zgodnie z właściwością. No i my to musieliśmy rozpatrzyć, ale ponieważ to był ten sam wniosek i zarzuty, które już razem rozpatrywaliśmy i wtedy odrzuciliśmy to, więc ponownie uznaliśmy, że to jest wniosek bezzasadny i tyle – wyjaśniał przewodniczący komisji.
Choć uchwała została ostatecznie przyjęta, nie obyło się bez sygnału, że część rady nie była w pełni przekonana do sposobu procedowania tej sprawy. Za głosowało trzynastu radnych, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.
Podobnie wyglądała sytuacja przy uchwale o przekazaniu petycji zgodnie z właściwością. Ponownie pojawiło się pytanie o sens i przedmiot procedowanego dokumentu. Tym razem z sali padła odpowiedź, że rada nie ma kompetencji, aby taką petycję rozpatrywać, ponieważ leży to wyłącznie w gestii wójta.
– Właściwie nie ma znaczenia jakiej petycji. Po prostu nie możemy jej rozpatrywać jako rada gminy, ponieważ kompetencje w tej petycji ma tylko i wyłącznie wójt i musieliśmy to przekazać po prostu zgodnie z właściwością, więc nie mamy się nad czym zastanawiać. Po prostu to jest formalność, że tak powiem – tłumaczył przewodniczący komisji.
I w tym przypadku wynik głosowania był identyczny. Trzynastu radnych za, dwie osoby wstrzymujące się. Był to czytelny sygnał, że część radnych ma problem z mechanicznym procedowaniem spraw bez pełniejszego ich omówienia na forum sesji.
Większe znaczenie miały uchwały finansowe. Gdy jedna z radnych poprosiła o wyjaśnienie zmian w wieloletniej prognozie finansowej, głos zabrała skarbnik. Wyliczyła korekty po stronie dochodów i wydatków, wskazując między innymi na środki z ubezpieczenia, dotację na ochronę ludności i obronę cywilną, środki z Funduszu Pomocy, program „Aktywny Maluch” oraz przesunięcia na małe granty.
– W obecnej uchwale zmieniamy dochody budżetu, wydatki budżetu o kwotę ponad 175 tys. zł – informowała skarbnik.
Dodała również, że kluczowa zmiana w wieloletniej prognozie finansowej dotyczy zwiększenia środków na program „Aktywny Maluch”.
Mimo tych wyjaśnień ani uchwała w sprawie WPF, ani uchwała budżetowa nie uzyskały pełnego poparcia rady. Obie zostały przyjęte dziewięcioma głosami „za”, przy sześciu głosach wstrzymujących się. Czy można to odbierać jako wyraźny sygnał ostrożności części radnych wobec polityki finansowej gminy? Formalnego sprzeciwu nie było, ale skala wstrzymań pokazała, że w tych kwestiach jednomyślność rady się kończy.
Prawdziwe sesyjne „mięso” zaczęło się jednak dopiero w punkcie obejmującym „sprawy różne”. To właśnie wtedy skumulowały się pytania dotyczące inwestycji i bieżących problemów w Żarkach Letnisku, a ton wypowiedzi części radnych wskazywał na wyraźne zniecierpliwienie.
– Chciałam zapytać, na jakim etapie jest modernizacja, remont dachu na budynku użyteczności publicznej w Żarkach Letnisku, a czy został już wyłoniony wykonawca, czy umowa została podpisana i czy mamy już harmonogram prac, a przede wszystkim, kiedy ten budynek zostanie oddany do użytkowania? – pytała jedna z uczestniczek sesji.
Radna zwróciła też uwagę na ulicę Wesołą w Żarkach Letnisku i rozbieżność pomiędzy harmonogramem a rzeczywistym stanem robót.
– Jaki jest etap? Ponieważ według harmonogramu, jakby my nie mamy aktualnego, wykonawca powinien zacząć w marcu. Jeszcze mamy kilka dni, ale nie zanosi się. Chciałabym też, żeby brzmiało, że ta inwestycja zacznie się i zakończy się w lipcu tego roku – mówiła.
Na tym jednak nie poprzestała. Dopytywała również o chodnik między ulicami Okrężną i Żurawią oraz o temat, który od dawna wzbudza emocje wśród mieszkańców – basen i ewentualne przejęcie jego administrowania przez gminę.
– Czy tu faktycznie były jakieś rozmowy? – dopytywała.
W dalszej części sesji wrócił też temat mini parku linowego, dróg gruntowych, sprzątania po zimie oraz kanalizacji. Ponownie na sesji wybrzmiało, że pytania o kanalizację powracają z miesiąca na miesiąc bez widocznego przełomu.
– Standardowo, ponieważ tak sobie siedzimy z miesiąca na miesiąc, i to pytanie musi być zadane. Co z kanalizacją Żarki Letnisko? Czy się dosyć przymierzamy, o czymś myślimy? Czy w tym roku możemy stwierdzić, że w tym roku się nic nie wydarzy? – pojawiło się pytanie.
To była jedna z najmocniejszych wypowiedzi całej sesji. Nie było w niej już tylko prośby o informację, ale także wyraźne zmęczenie brakiem konkretów.
Wójt Katarzyna Kaźmierczak odpowiedziała szeroko, ale nie wszystkie odpowiedzi mogły uspokoić nastroje. W sprawie dachu przyznała, że sytuacja jest poważniejsza, niż pierwotnie zakładano.
– W części, gdzie ma swoją siedzibę stowarzyszenie WIGOR, zadziała się, można to nazwać, delikatna katastrofa. Słowo delikatna kazało nam myśleć, mieć nadzieję, że uda się ten dach wyremontować. Niestety sprawa po oględzinach okazała się dużo poważniejsza, w związku z powyższym trzeba było rozpocząć prace projektowe nad budową nowego zadaszenia – wyjaśniała.
To oznacza, że nie chodzi już o prosty remont, lecz o nową dokumentację, pozwolenie na budowę i bardziej złożony proces inwestycyjny. W praktyce jest to więc kolejne przesunięcie realnego terminu oddania obiektu do użytkowania.
W sprawie ulicy Wesołej padła informacja, że dopiero w dniu sesji złożono wniosek ZRID do starostwa. Z kolei w kontekście chodnika między Okrężną a Żurawią wójt przyznała wprost, że gmina nie prowadzi obecnie prac projektowych, bo priorytetem ma być odwodnienie. Okazuje się, że basen również pozostał na etapie bardzo wstępnych rozmów.
– Owszem, była jedna rozmowa, że tak powiem, w tak zwanym przelocie zainicjowana z mojej strony – powiedziała Katarzyna Kaźmierczak, odnosząc się do kwestii ewentualnego zarządzania obiektem przez gminę.
W sprawie sprzątania po zimie wójt wyraźnie odparła krytykę, wskazując, że medialny szum wokół tej sprawy jest przesadzony, a decyzja o opóźnieniu prac była świadoma i uzasadniona.
– Ja nie pamiętam takiego sezonu po zimie, żebyśmy to robili już w marcu – przekonywała.
Jednocześnie jedna z urzędniczek poinformowała, że mechaniczne zamiatanie dróg ma potrwać do 8 maja.
Także odpowiedź w sprawie kanalizacji nie przyniosła przełomu.
– Kolejne etapy kanalizacji, rozumiem, że chodzi tutaj o Żarki Letnisko, będą możliwe tylko i wyłącznie, jeżeli pojawią się środki zewnętrzne – otwarcie przyznała wójt Katarzyna Kaźmierczak.
To właściwie potwierdzenie, że w najbliższym czasie trudno oczekiwać samodzielnego uruchomienia kolejnych odcinków tej inwestycji z budżetu gminy.
Poraj
Przełom po latach? Prokuratura i Archiwum X ponownie tropią zabójcę nastolatki
Po blisko ćwierć wieku od brutalnego zabójstwa 16-letniej Izabeli M. śledczy znów intensywnie zajmują się jedną z najbardziej wstrząsających i niewyjaśnionych zbrodni w regionie. Prokuratura Rejonowa w Myszkowie, wspólnie z funkcjonariuszami Zespołu do spraw Niewykrytych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, czyli tzw. Archiwum X, prowadzi obecnie czynności procesowe, które mają doprowadzić do ustalenia i pociągnięcia do odpowiedzialności sprawcy lub sprawców tej zbrodni.
Chodzi o sprawę, która formalnie została umorzona w 2008 roku z powodu niewykrycia sprawcy. Zabójstwo miało miejsce 10 sierpnia 2001 roku około godz. 22.00 w Żarkach Letnisku, w rejonie ulicy Kąpielowej. Według ustaleń śledztwa sprawca zaatakował wracającą do domu nastolatkę, zadając jej blisko 50 ran kłutych i ciętych. Obrażenia okazały się śmiertelne.
Choć postępowanie zostało przed laty umorzone, sprawa nie przestała interesować organów ścigania. Teraz śledczy wrócili do niej z nową intensywnością. Od września 2025 roku prowadzone są kolejne działania procesowe. Jak przekazano, dotychczas przesłuchano już kilkunastu świadków oraz zasięgnięto opinii biegłych z różnych dziedzin.
Kluczowe znaczenie mają także współczesne możliwości kryminalistyczne. To właśnie rozwój technik badawczych pozwolił na pozyskanie z wcześniej zabezpieczonych dowodów śladów, które dziś są poddawane szczegółowej analizie. Dla śledczych to może być moment przełomowy, bo to, czego nie udało się ustalić ponad dwie dekady temu, dziś może zostać odczytane na nowo dzięki postępowi nauki i metod śledczych.
Prokuratura Rejonowa w Myszkowie oraz Archiwum X apelują do wszystkich osób, które mogą mieć jakąkolwiek wiedzę na temat tej sprawy, o przekazywanie informacji. Nawet z pozoru drobny szczegół, zapamiętana rozmowa, nietypowe zachowanie czy dawne podejrzenie mogą dziś okazać się istotne dla śledztwa.
Poraj
Kompletnie pijani i za kierownicą. Jeden z nich wjechał na czerwonym prosto na tory kolejowe
Myszkowscy policjanci zatrzymali dwóch nietrzeźwych kierujących, którzy swoim zachowaniem stworzyli realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. Jeden z nich wjechał na przejazd kolejowy mimo czerwonego światła, drugi prowadził samochód pomimo sądowego zakazu i cofniętych uprawnień.
Do pierwszego zdarzenia doszło wczoraj w godzinach przedpołudniowych w Poraju. Funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego zauważyli kierującego osobową kią, który zignorował sygnalizację świetlną i wjechał na przejazd kolejowy przy nadawanym czerwonym świetle. Policjanci natychmiast podjęli interwencję i zatrzymali pojazd do kontroli.
Już podczas rozmowy z kierowcą wyczuli od niego wyraźną woń alkoholu. Badanie alkomatem wykazało, że 53-letni mężczyzna miał blisko 2,3 promila alkoholu w organizmie. Został zatrzymany, a jego dalsza jazda została uniemożliwiona. Dodatkowo za zignorowanie czerwonego światła na przejeździe kolejowym ukarano go mandatem w wysokości 2 tys. zł.
Do drugiego zatrzymania doszło tego samego dnia około godz. 17.00 w Żarkach Letnisku. Patrol drogówki zatrzymał do kontroli samochód marki suzuki. W trakcie czynności okazało się, że kierujący jest nietrzeźwy, a badanie wykazało 1,45 promila alkoholu w organizmie.

Dalsze sprawdzenia wykazały, że 60-letni mężczyzna posiada aktywny zakaz prowadzenia pojazdów, a także cofnięte uprawnienia do kierowania. Mimo to zdecydował się wsiąść za kierownicę, ignorując obowiązujące przepisy oraz podstawowe zasady bezpieczeństwa.
– Prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz niestosowanie się do sądowych zakazów to poważne przestępstwa, zagrożone surowymi konsekwencjami prawnymi. Każdy taki przypadek zwiększa ryzyko tragedii na drodze – przypominają funkcjonariusze z biura prasowego myszkowskiej komendy.
Poraj
Skrajnie zaniedbane psy odebrane właścicielom. Jest śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie prowadzą postępowanie w sprawie podejrzenia znęcania się nad zwierzętami. W wyniku dwóch interwencji przeprowadzonych wspólnie z inspektorami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii oraz pracownikami gminy odebrano łącznie pięć skrajnie zaniedbanych i wychudzonych psów. – Sprawa ma charakter karny, a za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności – informują policjanci.
Do pierwszej interwencji doszło w poniedziałek 9 marca na terenie gminy Poraj. Funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą myszkowskiej komendy otrzymali informację o niewłaściwych warunkach, w jakich przebywają psy na jednej z prywatnych posesji. Na miejscu zastali zwierzę w zewnętrznym kojcu bez dostępu do świeżej wody i pożywienia. Znajdująca się tam buda była prowizoryczna i nieocieplona, a podłoże, po którym poruszał się pies, było zanieczyszczone odchodami. Drugi z psów przebywał w pobliżu i był przywiązany na łańcuchu. Zwierzę również nie miało zapewnionego dostępu do wody ani jedzenia, a zbyt ciasna obroża mogła powodować dodatkowy dyskomfort i cierpienie.
Kolejna interwencja została przeprowadzona dzień później na terenie gminy Żarki. Policjanci, reagując na otrzymane zgłoszenie, skontrolowali budynek znajdujący się na prywatnej posesji. Przez okno zauważyli trzy wychudzone i skrajnie zaniedbane psy. Po wejściu do środka funkcjonariusze nie znaleźli żadnych misek z wodą ani karmą. W jednym z pomieszczeń znajdował się pogryziony karton, który – jak przypuszczają służby – mógł być zjadany przez zwierzęta z powodu braku pożywienia. W budynku panował skrajny bałagan, a wśród porozrzucanych śmieci znajdowały się liczne odchody zwierzęce, które najprawdopodobniej zalegały tam od dłuższego czasu.

Po ocenie sytuacji Powiatowy Lekarz Weterynarii stwierdził, że zwierzęta są skrajnie zaniedbane i wychudzone oraz nie mogą pozostawać w takich warunkach. Podjęto decyzję o ich natychmiastowym odebraniu właścicielom.
Sprawą zajmują się obecnie policjanci, którzy prowadzą postępowanie w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Zgodnie z obowiązującymi przepisami za takie przestępstwo grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Poraj
Opaski, azbest i budżet. Radni jednogłośnie przyjęli wszystkie uchwały
Podczas ostatniej sesji rady gminy radni zajęli się pakietem uchwał dotyczących m.in. wsparcia seniorów, profilaktyki uzależnień, usuwania azbestu oraz zmian w dokumentach finansowych gminy. Obrady przebiegły sprawnie, a wszystkie projekty uchwał zostały przyjęte jednogłośnie. Choć dyskusja była ograniczona, pojawiły się również wyjaśnienia dotyczące błędów formalnych w jednej z wcześniej przyjętych uchwał.
Porządek obrad obejmował pięć projektów uchwał. Pierwszym omawianym dokumentem był program osłonowy „Korpus Wsparcia Seniorów” na 2026 rok. Jak podkreślano podczas sesji, program zakłada m.in. dalsze funkcjonowanie systemu opasek bezpieczeństwa, które umożliwiają szybkie wezwanie pomocy w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia.
Wójt Katarzyna Kazimierczak zwróciła uwagę, że dotychczasowa realizacja programu przynosi wymierne efekty i realnie zwiększa bezpieczeństwo osób starszych.
– Mówimy o tych opaskach, które pozwalają szybko zaalarmować w momencie, kiedy senior jest samotny, nie ma nikogo w domu, a coś się dzieje. Było 121 takich interwencji – poinformowała.
Jak zaznaczyła, część zgłoszeń może być przypadkowa, jednak każde z nich stanowi ważny element testowania systemu oraz zwiększania bezpieczeństwa seniorów.
– Jeżeli nawet niektóre z nich są przypadkowe, to jednocześnie testują nam ten system. Nikt oczywiście nie wyciąga tu żadnych konsekwencji. Mówimy o seniorach, czyli osobach, które wprawdzie są przeszkolone z tego jak z tych opasek korzystać, ale wiadomo, że zawsze może się zdarzyć coś przypadkowego – wyjaśniała.
Wójt wskazała również, że system działa także w sytuacjach, gdy rodzina seniora nie jest w stanie szybko zareagować.
– Mieliśmy również kilka telefonów z Polski, gdzie rodzina nie była w stanie szybko zainterweniować, a następnym ogniwem, do którego ten sygnał idzie, są służby ratownicze – mówiła.

Kaźmierczak podkreśliła także wysoki poziom dofinansowania programu.
– Naprawdę cieszę się, że możemy z niego korzystać. Myślę, że państwa też nie trzeba przekonywać, że ten program należy przyjąć. 80 proc. dofinansowania do tych działań to jest naprawdę bardzo dużo – zaznaczyła, a rada jednogłośnie przyjęła uchwałę.
Kolejnym punktem obrad było ponowne przyjęcie gminnego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii. Jak wyjaśniono podczas sesji, konieczność ponownego procedowania uchwały wynikała z błędu formalnego w poprzednim dokumencie.
– W poprzednim projekcie przyjętym 27 listopada wystąpił błąd pisarski w tytule uchwały. Chodzi o rok końcowy działania programu – wpisano 2030, a prawidłowo powinien być rok 2029 – wyjaśniła sekretarz gminy Anna Grabska.
Radni nie zgłosili w tej sprawie żadnych pytań ani uwag, a następnie i ta uchwała została przyjęta jednogłośnie.
Podczas sesji rada przyjęła również regulamin udzielania dotacji na usuwanie azbestu z budynków i posesji należących do mieszkańców gminy. Program realizowany będzie w ramach kolejnego etapu współpracy z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Dokument określa zasady dofinansowania prac polegających na demontażu, transporcie i unieszkodliwianiu wyrobów zawierających azbest. W tej sprawie również nie pojawiły się pytania ze strony radnych, a także nie było zaskoczenia przy głosowaniu i uchwała została przyjęta jednogłośnie.
W dalszej części sesji rada zajęła się zmianami w wieloletniej prognozie finansowej gminy na lata 2026-2036 oraz korektami w budżecie na ten rok. W obu przypadkach radni nie zgłosili pytań ani uwag, a i te projekty przyjęto jednogłośnie.
Poraj
Wójt w końcu przemówiła. Choć raport o smogu w gminie był publicznie dostępny, twierdzi, że go nie zna
Jakość powietrza w gminie Poraj od miesięcy budzi uzasadnione zainteresowanie mieszkańców i organizacji społecznych. Dane publikowane przez Porajski Alarm Smogowy wskazują na wielokrotne przekroczenia rekomendowanych norm jakości powietrza, szczególnie w sezonie grzewczym. Tym większe znaczenie ma sposób, w jaki lokalny samorząd odnosi się do pytań o skalę problemu i podejmowane działania. W tym przypadku odpowiedzi pojawiły się po niemal półrocznym oczekiwaniu i dopiero po złożeniu formalnego wniosku o udostępnienie informacji publicznej.
We wrześniu ubiegłego roku redakcja skierowała do urzędu gminy pytania dotyczące raportu Porajskiego Alarmu Smogowego oraz polityki antysmogowej samorządu. Wójt Katarzyna Kaźmierczak zapowiedziała wówczas udzielenie odpowiedzi w terminie dwóch tygodni. Ostatecznie nadeszła dopiero po kilku miesiącach, kiedy redakcja skierowała do gminy wniosek o udzielenie informacji publicznej. To samo w sobie rodzi pytania o standard komunikacji w sprawach o istotnym znaczeniu dla zdrowia publicznego.
Treść udzielonych wyjaśnień nie rozwiewa jednak większości wątpliwości. Całość korespondencji sprawia wrażenie, że urząd skupił się na formalnym wypełnieniu obowiązku, bez podjęcia próby merytorycznego odniesienia się do istniejącego przecież problemu. Tymczasem pytania dotyczyły kwestii fundamentalnych dla zdrowia mieszkańców, ochrony dzieci i osób starszych oraz skuteczności lokalnej polityki środowiskowej. W takich sprawach społeczne oczekiwania podjętych działań wykraczają poza lakoniczne komunikaty i odwołania do procedur.
Na pytanie o znajomość raportu Porajskiego Alarmu Smogowego wójt poinformowała z rozbrajającą szczerością, że dokument nie jest urzędowi znany. Odpowiedź ta stoi w kontrze do faktu, że raport był publicznie dostępny, omawiany przez aktywistów i cytowany w mediach. Żaden z urzędników nie uznał zatem za konieczne, by się z nim zapoznać i na niego zareagować? Czy oznacza to, że sygnały ostrzegawcze dotyczące jakości powietrza nie uruchomiły w gminie żadnego mechanizmu refleksji wobec przedstawionych w nim, niepokojących danych? Pisaliśmy o tym tutaj i tutaj.
Według dostępnych informacji na terenie gminy nadal funkcjonuje około 1500 pieców, które nie spełniają obowiązujących norm. W odpowiedzi na tę kwestię urząd ograniczył się do wskazania, że realizuje zapisy „Programu ochrony powietrza dla województwa śląskiego”, nie przedstawiając jednak ani harmonogramu działań, ani efektów dotychczasowych interwencji. Pojawiła się jednak deklaracja wsparcia dla mieszkańców w wymianie przestarzałych źródeł ogrzewania. Tylko tyle.


Wątpliwości budzi również sposób odniesienia się do problemu kary finansowej nałożonej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach za niewywiązywanie się przez samorządowców z obowiązków w zakresie ochrony powietrza, wskazanych nomen omen w przywołanym wyżej programie. W odpowiedzi poinformowano redakcję jedynie o przyjęciu i wdrożeniu zaleceń pokontrolnych, bez wskazania ich zakresu czy wpływu na bieżącą politykę gminy.
Dane dotyczące kontroli spalania odpadów także skłaniają do pytań o skuteczność działań. W 2024 roku przeprowadzono 82 kontrole, które zakończyły się nałożeniem jednego mandatu w wysokości 20 zł. Urząd wyjaśnił, że o formie sankcji decyduje policja, a gmina działa… zgodnie z procedurami. Brakuje jednak refleksji nad tym, czy taki model kontroli realnie wpływa na ograniczenie nielegalnego spalania.
Jeśli w gminie, w której odnotowuje się wielokrotne przekroczenia norm jakości powietrza, odpowiedzi na pytania o ten problem ograniczają się do ogólników i cytowania procedur, to źródłem trudności przestaje być sam smog. Problemem staje się sposób zarządzania i komunikowania spraw, które bezpośrednio dotyczą zdrowia mieszkańców.

W praktyce brak reakcji na raport Porajskiego Alarmu Smogowego oznacza nie tylko pominięcie jednego dokumentu, ale przede wszystkim zaniechanie przez urzędników elementarnego obowiązku analizy sygnałów płynących z przestrzeni publicznej. Raporty społeczne, nawet jeśli nie mają charakteru urzędowego, pełnią dziś funkcję wczesnego ostrzegania i punktu odniesienia dla działań samorządu. Ich ignorowanie świadczy o deficycie systemowego podejścia do problemu, w tym przypadku – jakości powietrza. Problemu, który wymaga nie tylko realizacji zapisów programowych, lecz także bieżącej oceny danych, reagowania na alarmujące informacje i dialogu z mieszkańcami.
Lakoniczne i zdawkowe odpowiedzi nigdy nie zamykają sprawy, a wręcz przeciwnie, pogłębiają poczucie niedosytu informacji. W kwestiach dotyczących bezpośrednio zdrowia mieszkańców oczekiwania społeczne są znacznie wyższe niż formalne wypełnienie obowiązku urzędowych odpowiedzi – bez konkretów, danych i jasnego komunikatu o tym, co zostało wdrożone, zrobione, czy co dopiero ma zostać wykonane.
Poraj
Tragiczny wypadek na torach w Poraju. Nie żyje 50-letni mieszkaniec gminy Koziegłowy
Myszkowscy policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku kolejowego, do którego doszło dziś w nocy w Poraju. Zdarzenie miało miejsce w rejonie stacji PKP i zakończyło się śmiercią mężczyzny.
Do wypadku doszło około godz. 22.00. Jak wynika ze wstępnych ustaleń służb, pociąg relacji Gdynia Główna – Bielsko-Biała potrącił 50-letniego mężczyznę, mieszkańca gminy Koziegłowy. Niestety, w wyniku odniesionych obrażeń mężczyzna zginął na miejscu.
Na miejscu pracowali policjanci, prokurator oraz służby ratunkowe. Funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości maszynisty prowadzącego skład.
– Był trzeźwy – poinformowało biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
Przeprowadzone czynności obejmowały zabezpieczenie miejsca zdarzenia oraz wstępne ustalenia dotyczące przebiegu wypadku. Na czas działań służb ruch pociągów w rejonie stacji kolejowej w Poraju był częściowo wstrzymany, a dla pasażerów zorganizowano komunikację zastępczą.
Dokładne przyczyny i okoliczności tragedii są obecnie przedmiotem postępowania prowadzonego przez Komendę Powiatową Policji w Myszkowie pod nadzorem prokuratury. Śledczy będą ustalać, w jaki sposób doszło do potrącenia oraz wszystkie okoliczności towarzyszące zdarzeniu.
Poraj
Własnej matce groził pozbawieniem życia. 34-letni mieszkaniec Poraja usłyszał zarzuty
Policjanci zatrzymali 34-letniego mężczyznę, który nie respektował sądowego zakazu zbliżania się i kontaktowania z matką. Mieszkaniec Poraja usłyszał zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad kobietą. Decyzją prokuratora został objęty policyjnym dozorem. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Do zdarzenia doszło 1 stycznia. Dyżurny Komisariatu Policji w Koziegłowach otrzymał zgłoszenie dotyczące agresywnego zachowania syna wobec matki. Na miejsce natychmiast skierowano patrol.
Jak ustalili funkcjonariusze, 34-letni mieszkaniec Poraja kierował wobec swojej matki groźby pozbawienia życia i zdrowia, mimo obowiązującego nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania oraz sądowych zakazów zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzoną.
Interwencja zakończyła się założeniem „Niebieskiej Karty” oraz zatrzymaniem mężczyzny i osadzeniem go w policyjnej celi. W toku czynności funkcjonariusze zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie zatrzymanemu zarzutu znęcania się psychicznego i fizycznego nad rodzicielką.
Po doprowadzeniu do prokuratury zastosowano wobec 34-latka środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Teraz o dalszym losie mężczyzny zdecyduje sąd.
– Na przemoc domową nie można pozostawać obojętnym. Szybka reakcja świadków i osób pokrzywdzonych może ograniczyć poczucie bezkarności sprawcy i zapobiec eskalacji konfliktu – podkreślają funkcjonariusze z biura prasowego myszkowskiej komendy.

Jak dodają mundurowi, osoby doznające przemocy lub jej świadkowie mogą szukać pomocy, powiadamiając policję lub korzystając z całodobowych infolinii wsparcia, takich jak Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” (tel. 800 120 002) czy Linia Pomocy Pokrzywdzonym pod numerem: 22 230 99 00.
– Każda informacja, także ta anonimowa, może zapobiec tragedii – uczulają policjanci.
Poraj
Rok zamknięty z przytupem. Lena Szlużewicz kończy sezon dwoma złotymi medalami
W minioną sobotę w Gliwicach odbyła się jedenasta edycja turnieju Copa Silesia – ostatnich w tym roku zawodów tej rangi. Wydarzenie zgromadziło zawodników z licznych klubów i regionów Polski, potwierdzając silną pozycję turnieju w kalendarzu sportów walki.
Klub Musashi Żarki Letnisko reprezentowała w Gliwicach Lena Szlużewicz. Zawodniczka wystartowała w dwóch formułach rywalizacji: w kimonach (gi) oraz bez kimon (no-gi). Szczególnym wyzwaniem był start w formule gi, gdzie rywalizowała w wyższej kategorii wiekowej.
– Łącznie stoczyła pięć walk, prezentując bardzo wysoki poziom sportowy. Wszystkie pojedynki zakończyła przed czasem, zwyciężając przez poddanie – poinformował klub.
Podwójne złoto zdobyte podczas Copa Silesia stanowi mocne i efektowne zwieńczenie startów Leny Szlużewicz w kończącym się roku. To wynik, który budzi uznanie i jest powodem do dumy zarówno dla zawodniczki, jak i dla jej klubu.

Poraj
Hejt jak przemoc fizyczna? Policjanci wprost: Rani tak samo, a czasem jeszcze mocniej
Hejt, mowa nienawiści i odpowiedzialność za zachowania w sieci były głównymi tematami spotkań, które policjanci przeprowadzili w Szkole Podstawowej w Poraju. Mundurowi zwracali uwagę, że przemoc słowna w internecie staje się jednym z najpoważniejszych problemów młodego pokolenia i przypominali, że wirtualna przestrzeń nie chroni sprawców przed konsekwencjami prawnymi.
Podczas zajęć funkcjonariusze wyjaśniali, czym właściwie jest hejt i dlaczego tak szybko rozprzestrzenia się w mediach społecznościowych. Mówiąc o obrażaniu, ośmieszaniu i poniżaniu innych osób, podkreślali, że takie zachowania często wynikają z frustracji, braku pewności siebie lub trudności emocjonalnych, a internetowa anonimowość dodaje odwagi do publikowania krzywdzących treści. Policjanci zaznaczali, że ofiarą hejtu może stać się każdy, niezależnie od wieku, a jego skutki bywają wyjątkowo dotkliwe – od obniżonej samooceny, przez izolację społeczną, aż po stany depresyjne i myśli samobójcze.
Ważną częścią spotkania było omówienie, jak reagować na przemoc w sieci. Funkcjonariusze przypomnieli uczniom, że każde takie zdarzenie należy zgłaszać dorosłym lub odpowiednim instytucjom, a zachowanie dowodów w postaci screenów, wiadomości czy dat może pomóc w dalszych działaniach. Na sali wybrzmiało ponadto jasno – również nieletni ponoszą odpowiedzialność za czyny popełnione za pomocą telefonów czy komputerów.
Spotkanie cieszyło się z dużym zainteresowaniem uczniów i nauczycieli. Młodzież chętnie zadawała pytania, a policjanci odpowiadali na konkretne wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa w sieci i sposobów radzenia sobie z hejtem.
Mundurowi zapowiedzieli kontynuację działań profilaktycznych, podkreślając, że im wcześniej młodzi ludzie nauczą się świadomie korzystać z internetu, tym mniejsze będzie ryzyko, że staną się ofiarą lub sprawcą przemocy online.
Poraj
Ponad cztery setki rywali, a oni wracają z medalami. Sensacyjny występ zawodników klubu z Żarek Letniska
Ponad 400 młodych judoków z całego kraju rywalizowało wczoraj w Bielsku-Białej podczas Waleczny Judo Cup – jednego z najciekawszych turniejów w tej dziedzinie sportu podczas sezonu zimowego. W zawodach po raz pierwszy wystartowali reprezentanci Musashi Żarki Letnisko, notując bardzo udany debiut i przywożąc do klubu cenne medale.
Start w Bielsku-Białej okazał się wyjątkowo owocny dla trójki zawodników z Żarek Letniska. W kategorii U11 znakomicie zaprezentował się Borys Płatek, który wygrał wszystkie swoje pojedynki, zdobywając złoty medal oraz tytuł najlepszego zawodnika turnieju w swojej grupie wiekowej.
– Jego walka o każdy punkt i konsekwencja w działaniu potwierdziły wysoki poziom przygotowania – informują przedstawiciele klubu.
Równie dobre występy zanotował Oliwier Dzięcioł (U11), który dzięki równej i solidnej postawie w kolejnych rundach wywalczył brązowy medal. Zawodnik pokazał dojrzałość, precyzję techniczną i determinację, co znalazło odzwierciedlenie w końcowej klasyfikacji.
W kategorii U9 klub reprezentował Dawid Dzięcioł. Mimo ambitnych i bardzo wyrównanych walk odpadł w początkowej fazie turnieju. Jego start był jednak cennym doświadczeniem, które – jak podkreślają trenerzy – z pewnością zaprocentuje w kolejnych zawodach i pozwoli na dalszy rozwój sportowy.

Poraj
Radny Bojanek: Ta uchwała to jest wstyd. Podwyżka dla wójt mogłaby być wyższa
Podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Gminy Poraj radni procedowali szeroki pakiet uchwał obejmujących kwestie społeczne, podatkowe, finansowe oraz zagadnienia organizacyjne. Choć większość punktów została przyjęta sprawnie i bez dyskusji, to debata nad ustaleniem wynagrodzenia wójt zdominowała posiedzenie i skłoniła radnych do przedstawienia szerszych oczekiwań wobec funkcjonowania samorządu.
Radni przyjęli Gminny Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2026-2030. W kolejnych punktach porajscy samorządowcy procedowali uchwały dotyczące podatków i opłat lokalnych na przyszły rok. Jak wskazano w uzasadnieniach, propozycje stawek zostały oparte na wskaźnikach ogłaszanych corocznie przez Ministerstwo Finansów i Główny Urząd Statystyczny.
Rada zdecydowała o pozostawieniu stawek podatku od nieruchomości oraz podatku od środków transportowych na poziomie z obecnego roku. Przyjęto również dodatkowe zwolnienia w podatku od nieruchomości dla obiektów i gruntów wykorzystywanych wyłącznie na działalność kulturalną lub ochronę przeciwpożarową. Pakiet uchwał podatkowych został przyjęty bez dyskusji.
W przypadku podatku od nieruchomości uchwała została przyjęta większością głosów:
9 „za”, 5 „przeciw”, 1 nieoddany głos. Radni jednogłośnie opowiedzieli się za uchwałą dotyczącą zwolnień z tej daniny. Natomiast w sprawie podatku od środków transportowych uchwała przeszła z wynikiem 11 „za”, 2 głosy „przeciw” i 2 „wstrzymujące się”.
Najbardziej angażującym punktem sesji okazała się uchwała w sprawie ustalenia wynagrodzenia wójt. Przewodnicząca rady, przedstawiając projekt, odniosła się do zmian gospodarczych, jakie zaszły od 2021 roku – daty ostatniej regulacji płac.
– Obecne wynagrodzenie zostało ustalone, gdy najniższa krajowa wynosiła 2,8 tys. zł brutto. W 2026 roku będzie to 4,8 tys. zł, co oznacza wzrost o 71,64 procent. Skumulowana inflacja to blisko 40 proc., a projekt zakłada jedynie 5-proc. podwyżkę. Każdy z nas podejmuje decyzję zgodnie ze swoim przekonaniem, ale miejmy świadomość odpowiedzialności związanej z tym stanowiskiem – powiedziała Ewa Masłoń.
Radny Grzegorz Bojanek ocenił, że proponowany wzrost wynagrodzenia jest niewystarczający.
– Ta uchwała to jest wstyd, ponieważ przy tym, co pani wójt robi i ile poświęca czasu, 5 proc. to niewiele. Wiemy, jakie były wzrosty płacy minimalnej czy inflacji. Będę głosował za, ale uważam, że podwyżka mogłaby być wyższa – stwierdził.
Radna Anna Słabosz-Ożga podkreśliła, że podwyżka niewątpliwie wynika z realiów ekonomicznych, ale jednocześnie wskazała na oczekiwania dotyczące współpracy i komunikacji.
– Wiele kosztów wzrosło, ale jednocześnie oczekujemy bardziej konkretnych odpowiedzi na temat stanu inwestycji, takich jak ulica Wesoła czy kanalizacja. Chodzi nam o dobrą komunikację i wspólne wypracowywanie rozwiązań – zaznaczyła.

Dodała także uwagę dotyczącą organizacji pracy urzędu w kontekście braku zastępcy wójt.
– Zapytałam o plan powołania zastępcy. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że część obowiązków przejął sekretarz. To również kwestia, którą należy brać pod uwagę – wspomniała.
Radna Ilona Makuch-Siwek zwróciła uwagę na charakter pracy wykonywanej przez włodarz Poraja.
– To odpowiedzialna i często nienormowana praca, wykonywana również w weekendy i święta. Każdy ma prawo do godnego wynagrodzenia, także osoby pełniące funkcje publiczne – podkreśliła.
Po zakończeniu dyskusji uchwałę przyjęto większością 11 głosów „za”, przy 3 „przeciw” i 1 wstrzymującym się.
W kolejnej części sesji radni rozpatrzyli zmiany w wieloletniej prognozie finansowej gminy na lata 2025-2036. Skarbnik przedstawiła dane dotyczące zmniejszenia dochodów ogółem oraz wzrostu dochodów bieżących wynikających m.in. z dotacji rządowych, darowizn oraz środków z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
– Wszystkie korekty znajdują odzwierciedlenie w wydatkach i dostosowują prognozę do aktualnych parametrów budżetowych – wskazała.
Zmiany w WPF oraz w budżecie na ten rok przyjęto jednogłośnie bez uprzedniego zgłaszania pytań.
Poraj
Program współpracy z organizacjami przyjęty. Poprzedziła go intensywna wymiana zdań podczas sesji
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Poraj jednym z najgorętszych punktów obrad okazała się dyskusja nad programem współpracy z organizacjami pozarządowymi na 2026 rok. Radna Ilona Makuch-Siwek szczegółowo przepytała wójt Katarzynę Kaźmierczak i służby prawne gminy o sposób przygotowania programu, zakres konsultacji, zasoby kadrowe i realne wsparcie, jakie gmina zapewnia trzeciemu sektorowi. Wymiana zdań była długa, momentami mocno polemiczna i wykazała istotne różnice w podejściu do roli NGO-sów w lokalnym systemie wsparcia.
– Jak państwo pewnie wiecie, bardzo bliska jest mi współpraca z NGO-sami od początku trwania mojej kadencji. Wsłuchuję się w ich głosy i mam kilka pytań odnośnie tego programu – zaczęła radna Ilona Makuch-Siwek zapowiadając serię szczegółowych pytań. – Chciałabym się dowiedzieć, w jaki sposób powstawał ten projekt? Kto był konkretnie zaangażowany po stronie urzędu w jego tworzenie i czy w pracach uczestniczyli przedstawiciele organizacji pozarządowych?
Wójt Katarzyna Kaźmierczak przyznała, że projekt programu w zasadzie przenoszony jest z roku na rok, z korektą dat.
– Identyczny projekt – oczywiście ze zmianami, jeśli chodzi o daty – przyjmowaliście państwo w zeszłym roku. Jest on tworzony na pewnym formacie, który jest uaktualniany co roku. Na tej samej zasadzie tworzone są podobne programy w innych samorządach – mówiła. – Nie ma tutaj dzisiaj z nami pana Andrzeja Kozłowskiego, który od wielu lat zajmuje się tym programem współpracy. Jest to część jego etatu – doprecyzowała, gdy radna dopytywała o zasoby kadrowe przeznaczone na współpracę z trzecim sektorem.
Radna Makuch-Siwek zwróciła uwagę, że konsultacje społeczne programu zostały przeprowadzone wyłącznie w trybie ogłoszenia w Biuletynie Informacji Publicznej.
– Ogłoszenie w BIP-ie było 14 października. Całość konsultacji została zakończona 6 listopada. Jak czytamy, w wyznaczonym terminie do urzędu gminy nie wpłynęła żadna propozycja wprowadzenia zmian do projektu uchwały. Chciałam zapytać, czy były jeszcze wprowadzone jakieś dodatkowe ankiety? Czy też może pracownicy zapraszali takie organizacje indywidualnie czy poprzez jakieś aktualności na stronie gminy? Czy to był tylko BIP? – dociekała.
Na to pytanie odpowiedziała radca prawny urzędu.
– Mamy uchwałę, która mówi, w jaki sposób prowadzi się konsultacje społeczne. Nie tylko w tej sprawie, tylko ogólnie na terenie gminy. I zgodnie z tą uchwałą przebiega procedura. My tutaj nie możemy też odstępować od tego, jakie uregulowania wcześniej przyjęliśmy – tłumaczyła.
Kolejne pytania radnej dotyczyły zasobów kadrowych w urzędzie oraz realnego wsparcia dla organizacji.
– Chciałam zapytać, ilu pracowników urzędu jest obecnie odpowiedzialnych za współpracę z organizacjami pozarządowymi? Chciałabym się dowiedzieć, jaka to jest liczba etatów, może części etatów? – pytała.
Jak dodała wójt, nie ma potrzeby wyznaczania stałych dyżurów czy dodatkowych form kontaktu.
– Pan Andrzej Kozłowski jest dostępny codziennie i ktokolwiek reprezentujący organizacje pozarządowe potrzebuje pomocy, informacji, to ją po prostu dostaje – przekonywała.
Makuch-Siwek argumentowała z kolei, że zmiany w systemie podatkowym i rosnące obowiązki formalne NGO-sów wymagają większego wsparcia doradczego i informacyjnego ze strony gminy – w tym przy pisaniu wniosków, rozliczaniu dotacji czy pozyskiwaniu środków zewnętrznych.
– Właśnie o to chodzi, o pomoc tym organizacjom. Zależy mi na tym, żeby ten program nie był tylko uchwalany, tylko żeby rzeczywiście wspierać te organizacje – podkreślała.
Wójt Kaźmierczak odpierała jej sugestie, podkreślając, że pomoc jest udzielana na bieżąco i przykłady takiego wsparcia już istnieją.
– Jeśli chodzi o wszelkie formalności, to jesteśmy otwarci. Tej pomocy na bieżąco udzielamy. Dotyczyło to rejestracji kół gospodyń wiejskich, stowarzyszeń sportowych, Stowarzyszenia Wigor, czy teraz formalności związanych z utworzeniem Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Tak, jak najbardziej konsultujemy, udzielamy pomocy. Zależy nam na tym, żeby wnioski były dobrze wypełnione, żeby nie wracały, bo to zniechęca do tej działalności – przekonywała.

Jednym z bardziej napiętych wątków stała się dyskusja o inicjatywie lokalnej. Radna Makuch-Siwek wskazywała, że w wielu gminach funkcjonuje ona w sposób bardziej sformalizowany.
– Dobrze by było, żeby wnioski wpływały oficjalnie. Żeby każdy miał prawo do złożenia takiego wniosku, żeby była przejrzystość i transparentność w wybieraniu takich projektów. No i żeby tacy społecznicy mogli liczyć na dalsze wsparcie – dodawała.
Gminna mecenas zdecydowanie zaprotestowała przeciwko takiej interpretacji przepisów.
– Inicjatywa lokalna nie wpisuje się w ten program, ponieważ to jest program dla organizacji pozarządowych. Inicjatywa lokalna jest tą wspaniałą inicjatywą, która nie jest w żaden sposób sformalizowana. Ludzie mogą przyjść z jakimkolwiek pomysłem i nie muszą tego formalizować. To jest istota tej instytucji prawnej. Jak pani radna ma kłopot z interpretacją tego przepisu, to ja zapraszam do lektury mojej rozprawy doktorskiej, gdzie na ten temat się bardzo szczegółowo wypowiadam – zachęciła z lekką dozą uszczypliwości.
Makuch-Siwek nie dawała za wygraną i podtrzymała swoje wątpliwości.
– Nie mówiłam, że inicjatywa lokalna ma być sformalizowana, czy osoby chcące zgłosić swój projekt muszą właśnie zawiązywać organizację. Natomiast znam też miasta i gminy, gdzie taka inicjatywa lokalna jest w pełni sformalizowana. Wiem, że tam składa się wnioski i później podejmuje się na dany rok, jaka inicjatywa zostaje wybrana do realizacji – przekonywała, a wskazując przykłady takich praktyk sięgnęła po porównanie z gminą Zbuczyn. To jest malutka gmina na wschodzie, bardzo porównywalna do naszej. Też ma dziesięć tysięcy mieszkańców i dla przykładu tam na dzień dzisiejszy jest sto organizacji pozarządowych czynnie działających. W urzędzie gminy mają pięciu delegowanych pracowników, którzy pracują na cały etat i są odpowiedzialni tylko za NGO – mówiła.
Te dane zakwestionował radny Grzegorz Bojanek, który na bieżąco sprawdził informacje w internecie.
– Jak tak patrzę, to widzę, że jest nie 100, ale 27 organizacji pozarządowych. To jest ich strona internetowa. Ja to widzę, bo sprawdziłem – zabrał głos w dyskusji.
Radna odpowiedziała, że może na stronie internetowej mają mniej.
– Natomiast wójt tej gminy mówi o tym, że to jest 100 organizacji. Ciężko mi się teraz odnieść do tego – dodała
Wójt Kaźmierczak z kolei jasno zaznaczyła, że nie widzi potrzeby zwiększania zatrudnienia.
– W takim razie mam pytanie do pani radnej. To jest sugestia, żeby zwiększyć zatrudnienie w gminie o tych pracowników, zacytuję, delegowanych do współpracy z NGO-sami? Na dzień dzisiejszy nie uważam, żeby to było potrzebne. Nie mamy takich sygnałów z organizacji pozarządowych – podkreśliła.
Radna natomiast odparła, że przywołane przykłady miały służyć wyłącznie pokazaniu standardów, do których warto dążyć.
– To nie jest moja sugestia, tylko to jest porównanie do gminy, gdzie NGO-sy do gminy pozyskują środki zewnętrzne na realizację zadań. Absolutnie nie daję żadnej sugestii. Ja nie zarządzam gminą, pełnię funkcję radnej. I tylko tyle – stwierdziła.
Wójt sama przypomniała, że „wywodzi się z NGO-sów” i przekonywała, że trzeciemu sektorowi w Poraju niczego nie brakuje.
– Ten sektor bardzo nam się pięknie rozwija i jest bardzo wiele obszarów, którymi zajmuje się pan Andrzej Kozłowski. Mówiąc kolokwialnie, to wszystko jest do ogarnięcia przez jedną osobę. Nie ma potrzeby tutaj zwiększania etatów. Myślę, że ta liczba mnoga tutaj przynajmniej na ten moment nie jest uprawniona – powtórzyła swój punkt widzenia.
Makuch-Siwek konsekwentnie podkreślała jednak wagę przejrzystości, równych szans i realnego wsparcia, zarówno dla organizacji, jak i mieszkańców niezrzeszonych.
– Chciałabym bardzo, żeby w gminie Poraj organizacje pozarządowe były zaopiekowane, żeby wiedziały, do kogo się zwrócić, żeby informacje były przejrzyste, transparentne – nie odpuszczała.
Po dość długiej, momentami mocno polemicznej dyskusji przewodnicząca ucięła wątek porównań z innymi gminami.
– Myślę, że już pora wrócić do gminy Poraj. Dziękuję bardzo – skwitowała Ewa Masłoń.
W głosowaniu nad uchwałą w sprawie przyjęcia programu radni ostatecznie go zaakceptowali – przy 14 głosach „za” i 1 wstrzymującym się.
Poraj
Zmiotła rywalki z maty. Kolejne zwycięstwo Leny Szlużewicz z Żarek Letniska
Podczas Mistrzostw Polski w Brazylijskim Jiu-Jitsu, które niedawno odbyły się w Będzinie, nie zabrakło reprezentantki Klubu Musashi z Żarek Letniska. Lena Szlużewicz sięgnęła po złoty medal, potwierdzając najwyższy poziom sportowy i skuteczność w starciach z najlepszymi.
Trzydniowe wydarzenie zgromadziło czołówkę zawodników z całego kraju. Mistrzostwa Polski w BJJ należą do najbardziej wymagających turniejów krajowych, gdzie o wyniku decydują lata przygotowań, odporność psychiczna i precyzja techniczna.
Jak poinformował klub, Lena Szlużewicz przystąpiła do rywalizacji w doskonałej formie, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach. Stoczyła trzy walki i każdą z nich zakończyła przed czasem, zmuszając przeciwniczki do poddania. Bilans turniejowy – trzy pojedynki, trzy zwycięstwa i trzy poddania – jednoznacznie świadczy o dominacji zawodniczki z Żarek Letniska.
Styl walki Leny charakteryzowały skuteczne przejścia, kontrola pozycji oraz umiejętność szybkiego finalizowania starć. Zwycięstwo nie było efektem zachowawczej strategii punktowej, lecz konsekwentnej, ofensywnej postawy i wysokiej kultury technicznej. Zdobyty tytuł to potwierdzenie solidnie przepracowanego okresu przygotowawczego oraz stabilnej formy sportowej.
Sukces w Będzinie ma również wymiar szkoleniowy i wizerunkowy dla Klubu Musashi, który od lat konsekwentnie rozwija młodych zawodników i promuje brazylijskie jiu-jitsu jako dyscyplinę wymagającą, ale dającą realne efekty sportowe.

Poraj
Poraj gospodarzem powiatowych obchodów 30-lecia KSRG. Strażacy podsumowali trzy dekady
Druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Poraju ugościli w swoich murach uczestników powiatowych obchodów 30-lecia Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Spotkanie, zorganizowane z inicjatywy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Myszkowie, zgromadziło przedstawicieli służb ratowniczych oraz władz samorządowych. Wydarzenie miało podkreślić znaczenie jednostek OSP w strukturze systemu bezpieczeństwa.
W wydarzeniu uczestniczyli m.in. Komendant Powiatowy PSP w Myszkowie st. kpt. Grzegorz Paul, jego zastępca bryg. Krzysztof Dzwonnik, a także reprezentanci samorządów z terenu powiatu. Gminę Poraj reprezentowała wójt Katarzyna Kaźmierczak, obecni byli również m.in. burmistrzowie Myszkowa, Koziegłów czy Żarek. Spotkanie miało charakter zarówno uroczysty, jak i merytoryczny.
Centralnym punktem było uhonorowanie jednostek OSP włączonych do KSRG. Na ręce ich prezesów złożono podziękowania za wieloletnią współpracę, dyspozycyjność oraz udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych realizowanych wspólnie z zawodową strażą pożarną. Podkreślono rolę jednostek z Poraja, Choronia i Żarek-Letniska, które tworzą lokalne ogniwa systemu.
W części szkoleniowej st. kpt. Michał Słota zaprezentował historię i rozwój KSRG, wskazując na kluczowe etapy budowy zintegrowanego modelu reagowania kryzysowego. Omówiono zakres działań operacyjnych prowadzonych przez Komendę Powiatową PSP w Myszkowie i współpracujące OSP, akcentując skuteczność współdziałania w sytuacjach zagrożeń.
Spotkanie stało się również okazją do wymiany doświadczeń i dyskusji na temat dalszego rozwoju systemu. Prezesi i naczelnicy OSP podsumowali dotychczasowe działania, wskazując na wyzwania organizacyjne i szkoleniowe, a także potrzebę stałego doskonalenia procedur.
Poraj
Korki, dziury, zawalony dach, a podatki na bok. Wójt Poraja: To może być próba włożenia kija w mrowisko!
Podwyżki podatków, korki na przejeździe, opóźnione drogi i budynki wymagające pilnych remontów – to właśnie te kwestie zdominowały ostatnią sesję rady gminy. Choć część uchwał zdjęto z porządku, debata o przyszłych stawkach podatku od nieruchomości rozgorzała z nową siłą, przenosząc się płynnie na problemy dnia codziennego, z którymi mierzą się mieszkańcy – od fatalnego stanu ulic po komunikacyjny paraliż i niedostateczną infrastrukturę. – Bądźcie czujni – apelowała z kolei do radnych wójt Katarzyna Kaźmierczak, nawiązując do swojej wieloletniej batalii z fake newsami.
Radni pochylili się nad uchwałą w sprawie przyjęcia programu ochrony środowiska. Bez polemiki podjęto także decyzję w sprawie ustanowienia użytków ekologicznych na terenie gminy. Samorządowcy rozmawiali za to chętniej o zmianach w wieloletniej prognozie finansowej na lata 2025-2036 oraz w budżecie na ten rok. Skarbnik Anna Kukla szczegółowo omówiła korekty po stronie dochodów i wydatków, podkreślając, że część modyfikacji ma związek z porządkowaniem budżetu przed nowym rokiem oraz przesunięciem budowy oczyszczalni ścieków.

Choć uchwały podatkowe zostały wycofane z porządku obrad, temat stawek podatku od nieruchomości na 2026 rok zdominował końcówkę sesji. Radna Ilona Makuch-Siwek przyznała, że decyzja wójt o odłożeniu głosowania była dla niej zaskoczeniem, i przedstawiła szerokie stanowisko w tej kwestii.
– Mam świadomość, że ta dzisiejsza decyzja nie należy do najłatwiejszych. Podwyżki podatków nigdy nie są popularne. Doskonale wiem, że to temat, który zawsze budzi emocje, a w przestrzeni publicznej łatwo wykorzystać go do atakowania radnych – mówiła, wskazując przy tym, że proponowany wzrost stawki podatku od budynków mieszkalnych jest, jej zdaniem, relatywnie niewielki. – Stawka za budynki mieszkalne wzrasta o 6 gr za każdy metr powierzchni użytkowej. Oznacza to tyle, że w 2025 roku za każdy m² właściciel płacił 1,12 zł, a proponowana zmiana jest na poziomie 1,18 zł. Ustawodawca określa górny limit na 2026 rok na 1,25 zł, więc wydaje mi się, że to 1,18 zł jest jak najbardziej do przyjęcia – wyjaśniała.
Powołała się również na szacunki przygotowane przez skarbnik.
– Prognozowana kwota dodatkowych wpływów z tytułu podniesienia podatku od nieruchomości to około 250 tys. zł. I ta kwota zasili budżet naszej gminy – zaznaczyła.
Radna akcentowała, że wraz ze wzrostem dochodów mieszkańcy mają prawo oczekiwać odpowiedzialnego wydatkowania środków.
– Skoro dokładamy te pieniądze, to mamy prawo oczekiwać rozsądnego i odpowiedzialnego ich wydawania. A od wójt zdecydowanych działań, ale także realnej współpracy z radą gminy, bo my tu jesteśmy, czekamy, wręcz się palimy do tego, żeby działać, współdecydować i żeby brano nas pod uwagę w ustaleniach – mówiła.
Wyliczyła następnie główne obszary finansowane z budżetu gminy – od utrzymania szkół i przedszkoli, przez infrastrukturę drogową i wodno-kanalizacyjną, po wsparcie OSP, organizacji pozarządowych, klubów sportowych i kół gospodyń wiejskich.
– Proszę, byśmy, podejmując tę uchwałę, potraktowali to nie jako podwyżkę podatku, tylko jako wspólny wkład w rozwój gminy, z jasnym oczekiwaniem, że pieniądze będą wydawane z rozwagą i odpowiedzialnością – zakończyła.
W dalszej części „spraw różnych” radni pytali o kluczowe inwestycje drogowe realizowane w ramach tzw. „Polskiego Ładu”. Radna Anna Słabosz-Ożga dopytywała o ulice Kopalnianą w Jastrzębiu oraz Wesołą w Żarkach Letnisku, a także o drogi Zieloną i Krzywą w Choroniu.
– Czy decyzja odnośnie realizacji inwestycji drogowej już jest na biurku? Kiedy realnie firma wejdzie i wykona swój zakres prac? Kiedy koniec? – pytała, przypominając wcześniejsze deklaracje dotyczące zakończenia inwestycji.
Urzędniczka odpowiedzialna za inwestycje wyjaśniła, że kluczową barierą jest brak zezwolenia na realizację zadania, którego uzyskanie musi zostać poprzedzone skomplikowanymi podziałami geodezyjnymi.
– Firma ma termin do końca marca. Teraz trwają procedury podziałowe, które są niezbędne do uzyskania ZRID. Na przykład na ulicy Wesołej w Żarkach Letnisku tych podziałów jest około stu. Każdy z mieszkańców musi zostać poinformowany. Dużo jest nieruchomości z nieuregulowanymi stanami prawnymi i to wydłuża procedurę – wyjaśniała, podkreślając, że obecnie na żadnej z dróg objętych tą umową nie trwają roboty. – Czekamy na dokumentację – zaznaczyła.
Radna Makuch-Siwek zwróciła uwagę na fatalny stan ulicy Wesołej w Żarkach Letnisku i poprosiła o doraźne działania.
– Czy jest w ogóle jakakolwiek możliwość, żeby ją naprawić, chociaż trochę, żeby do marca udało się jakkolwiek jeździć? – pytała.
– Podejmiemy działania – zadeklarowała urzędniczka.
Ta sama radna poruszyła też kwestię budynku użyteczności publicznej w Żarkach Letnisku, w którym doszło do naruszenia konstrukcji dachu. Obiekt, wykorzystywany m.in. przez jedno z lokalnych stowarzyszeń, został wyłączony z użytkowania.
– Chciałam zapytać, jakie są plany co do tego budynku? Czy zostały już zrobione kosztorysy? Czy gmina będzie naprawiać ten budynek, czy będziemy go rozbierać? Na jakim to jest etapie? – dopytywała.
Wójt wyjaśniła, że dach został zabezpieczony przez specjalistyczną firmę, a remont przewidziano w projekcie przyszłorocznego budżetu.
– Ten dach został ostemplowany przez firmę, która się tym zajmuje. Plan remontu tego zadaszenia jest wprowadzony do przyszłorocznego budżetu – poinformowała.
Radny Grzegorz Bojanek zwrócił uwagę na potrzebę utrzymania porządku na tzw. „kolejce” – odnodze ulicy 3 Maja prowadzącej do rzeki – oraz konieczność przeglądu i czyszczenia studzienek chłonnych w Poraju, szczególnie na ulic Bema i 3 Maja.
– Czy będzie tam coś robione teraz i sprzątane na jesień? Czy dałoby radę, a jak nie, to czy może na wiosnę da się to zaplanować? – pytał.
Ze strony urzędniczki padło zapewnienie, że sprawa zostanie ujęta w harmonogramie prac.
– Studzienki były na wiosnę czyszczone, ale warunki atmosferyczne powodują, że się zapychają. Przeczyścimy je jak najbardziej. Jeżeli chodzi o kolejkę, trzeba to zrobić ręcznie. Jeżeli nie teraz, jesienią, to na pewno na wiosnę to zrobimy – deklarowała.
Radny Rafał Kisiel zaapelował o stałe monitorowanie sytuacji w całej gminie, w związku z intensywnymi opadami liści.
– Prosiłbym, żeby zwrócić uwagę naszym służbom, które sprzątają gminę, aby w miarę możliwości oczyszczały studzienki, bo sezon opadów się zbliża i szkoda, żeby nas pozalewało – podkreślił.
Wiceprzewodniczący rady Mariusz Musialik poruszył problem korków na przejeździe kolejowym w Poraju i dopytywał o zaawansowanie rozmów z Lasami Państwowymi w sprawie alternatywnego dojazdu przez las, tzw. „ulicą Kosmiczną”.
– Te korki utrudniają życie mieszkańców i z tego tytułu mamy pytania prawie codziennie – mówił, wnioskując o przedstawienie korespondencji z Lasami Państwowymi na najbliższej komisji.
Wójt poinformowała, że gmina prowadzi działania równolegle na dwóch poziomach – wobec PKP PLK i Lasów Państwowych.
– Skierowaliśmy kolejne pismo w kwestii sprawdzenia systemu zamykania rogatek, bo każdy, kto kiedykolwiek tam stał, zastanawiał się nad metodologią ich czasowego ustawiania – wskazała. – Umówiliśmy się na spotkanie z dyrektorem regionalnym Lasów Państwowych. Będziemy upierdliwi, będziemy się cały czas przypominać – zadeklarowała.
Radny Bojanek, określający się jako „miłośnik kolei”, przybliżył zebranym uwarunkowania funkcjonowania przejazdów kolejowych w regionie.
– Tak naprawdę mamy dużo szczęścia w tym całym nieszczęściu, które nas spotyka. Nasz przejazd w Poraju jako jedyny w okolicy jest zamykany ręcznie i osoba, która jest za to odpowiedzialna, robi to w ostatnim możliwym momencie, tak żeby jak najwięcej samochodów przejechało – tłumaczył.
Zwrócił uwagę na ogromny ruch pociągów, w tym towarowych korzystających z bocznicy, i uprzywilejowanie składów dalekobieżnych oraz pasażerskich.
– Jest tego tak strasznie dużo, że będzie tylko gorzej. Kolej jest dla nas zbawieniem, bo dzięki niej mamy szybki dostęp do aglomeracji, ale jednocześnie to nasz problem na przejeździe. Nie widzę szansy, żeby to się zmieniło na lepsze – oceniał.
Na zakończenie obrad wójt Katarzyna Kazimierczak odniosła się do publikacji, jaka pojawiła się po poprzedniej sesji na łamach naszego portalu – wpowiecie.pl. W artykule, będącym relacją z obrad, wkradła się błędna informacja o tym, że radni przyznali 150 tys. zł dla OSP Poraj na zakup samochodu ratowniczo-gaśniczego oraz że rada procedowała dotacje dla nieistniejącej w gminie instytucji o nazwie „GOKiS”.
– W przestrzeni medialnej pojawiły się informacje, które są klasycznym fejkiem – stwierdziła. – Może ktoś się po prostu pomylił i pewnie takie wyjaśnienie zobaczymy, ale równie dobrze może to być próba, jakby mówiąc kolokwialnie, włożenia kija w mrowisko. Nie wiem, skłócenia dwóch jednostek czy trzech jednostek OSP w Poraju – snuła przypuszczenia Katarzyna Kaźmierczak, wpadając niestety niejako w ramiona delikatnej paranoi.
Wójt wspomniała, że gmina wystosowała do redakcji wniosek o sprostowanie. Faktycznie, doszło do pomyłki, która wynikła z prozaicznej kwestii mylnego przekopiowania notatki dotyczącej obrad z innej gminy (autor tego dnia przygotowywał relacje z sesji jeszcze dwóch innych samorządów – przyp. red.), a po jej wychwyceniu – błędna informacja została usunięta z artykułu, by nie wprowadzać nikogo w błąd. Redakcja odmówiła jednak wójt Poraja opublikowania sprostowania. Powód? Wniosek przysłany przez Katarzynę Kaźmierczak nie tylko nie spełniał wymogów określonych w Prawie prasowym, ale także… został przysłany po ustawowym terminie. Poinformowaliśmy jednak wójt, że po gruntownym zbadaniu sprawy, tę kwestię wyjaśnimy czytelnikom, co niniejszym czynimy.
W trakcie wspomnianej sesji Kaźmierczak apelowała do radnych o ostrożność w rozpowszechnianiu niesprawdzonych wiadomości.
– Bądźcie czujni, sprawdzajcie informacje, nie posyłajcie dalej tych niesprawdzonych, bo od czegoś takiego się zaczyna – zauważyła nie bez racji. – W Poraju mamy doświadczenie wieloletniej walki z fake newsami, która swój finał znalazła nawet w Sądzie Najwyższym. Akurat temu hejterowi nie udało się wygrać – poinformowała.
Radna Ilona Machuch-Siwek przy okazji wskazała na potrzebę poprawy komunikacji wewnątrz samorządu.
– Uważam, że też powinniśmy zacząć od nas samych i od urzędu – popracować nad komunikacją między nami, żebyśmy byli gminą dobrze poinformowaną. Bardzo często jest tak, że my pytamy, dopytujemy, a odpowiedzi nie ma. Proszę o zwiększoną komunikację i większą współpracę – podkreśliła.
Redakcja podłącza się do uwagi radnej. Na obiecany przez urząd gminy komentarz i odpowiedzi na przesłane pytania, jakie pojawiły się w związku z publikacją raportu Porajskiego Alarmu Smogowego, czekamy już ponad dwa miesiące.
Poraj
Patriotyczne obchody najpierw w Poraju, a w Żarkach-Letnisku wyjątkowy wieczór muzyczno-poetycki
Gmina Poraj szykuje się do uroczystych obchodów Narodowego Święta Niepodległości, podczas których mieszkańcy będą mogli wziąć udział zarówno w oficjalnych ceremoniach patriotycznych w Poraju, jak i w symbolicznym, artystycznym spotkaniu w Żarkach-Letnisku.
Oficjalny program gminnych uroczystości upamiętniających rocznicę odzyskania niepodległości rozpocznie się we wtorek od mszy świętej, którą zaplanowano na godz. 11.00 w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poraju. Po nabożeństwie nastąpi złożenie wiązanek pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego. O godz. 14.30 zaplanowano też mszę za ojczyznę pod Mogiłą Poległych w Dębowcu. Wydarzenia uświetnią Orkiestra Dęta z Choronia oraz zespół „Nastolatki”.

Równie patriotyczny charakter będzie mieć uroczystość organizowana w Żarkach-Letnisku. Towarzystwo Przyjaciół Żarek-Letniska im. hr. Stefanii Raczyńskiej wraz z radą sołecką zaprasza na wieczór poetycko-muzyczny z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Wydarzenie odbędzie się jutro o godz. 16.00 w sali widowiskowej remizy OSP w Żarkach-Letnisku.
Podczas spotkania publiczność obejrzy spektakl poetycko-patriotyczny przygotowany przez uczniów Szkoły Podstawowej im. Pokoju w Żarkach-Letnisku oraz wysłucha koncertu zespołów Szalona Piątka Plus i Jarzębinki. W repertuarze znajdą się utwory inspirowane historią walk o wolność oraz polską tradycją narodową.
Poraj
Specjalistyczny Osteobus przyjeżdża do Poraja. Chętni będą mogli sprawdzić czy ich kości są bezpieczne
W Poraju przeprowadzona zostanie akcja profilaktyczna poświęcona wczesnemu wykrywaniu osteoporozy. Specjalistyczne badanie gęstości mineralnej kości z wykorzystaniem mobilnego densytometru zaplanowano na połowę listopada. Mieszkańcy będą mieli możliwość sprawdzenia stanu kości w odcinku lędźwiowym kręgosłupa lub szyjce kości udowej.
Badanie densytometryczne jest bezbolesne, bezpieczne i całkowicie nieinwazyjne. Nie wymaga skierowania, a wynik dostępny jest natychmiast po zakończeniu diagnostyki. Organizatorzy podkreślają, że regularne kontrolowanie gęstości kości jest jednym z najskuteczniejszych sposobów zapobiegania osteoporozie i związanym z nią powikłaniom.

Osteoporoza stanowi obecnie jedno z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych współczesnego społeczeństwa, dotykając setek milionów osób na całym świecie, szczególnie kobiet w okresie pomenopauzalnym. Choroba prowadzi do zmniejszenia masy kostnej i uszkodzenia mikrostruktury kości, co znacząco zwiększa ryzyko złamań.
Szacuje się, że złamań osteoporotycznych doświadcza co trzecia kobieta i co piąty mężczyzna po 50. roku życia. Do najczęstszych czynników ryzyka należą m.in. wiek powyżej 65 lat, wczesna menopauza, szczupła budowa ciała, choroby przewlekłe, unieruchomienie, palenie papierosów oraz niska zawartość wapnia w diecie.
Densytometria jest badaniem referencyjnym, niezbędnym do rozpoznania osteoporozy i wdrożenia odpowiedniego leczenia. Pozwala ocenić ryzyko złamań, monitorować postępy terapii oraz może stanowić podstawę do uzyskania refundowanego leczenia w ramach NFZ. Specjaliści przypominają, że wczesne wykrycie choroby pozwala uniknąć wielu groźnych konsekwencji zdrowotnych.
Badanie, które 14 listopada przeprowadzone będzie w mobilnym gabinecie diagnostycznym – Osteobusie – w godzinach 9.00–12.00 przed siedzibą Gminnego Ośrodka Zdrowia w Poraju, umożliwia łatwy dostęp do diagnostyki bez konieczności dojazdu do placówek medycznych.
Organizatorzy zachęcają mieszkańców do udziału, przypominając, że troska o zdrowie kości powinna być stałym elementem profilaktyki zdrowotnej, szczególnie wśród osób starszych i należących do grup ryzyka.
Koszt badania to 50 zł.
Poraj
Młody zawodnik z Żarek Letniska na Mistrzostwach Świata. Jakub Kulak reprezentuje Polskę w Bangkoku
Jakub Kulak, zawodnik klubu Musashi Żarki Letnisko, wraz z reprezentacją Polski dotarł do Bangkoku, gdzie weźmie udział w Mistrzostwach Świata U-18 w Ju-Jitsu Sportowym. To przełomowy moment w jego dotychczasowej karierze i wynik wielu miesięcy intensywnych przygotowań.
W drodze na światowe tatami zawodnik trenował zarówno w macierzystym klubie, jak i podczas dodatkowych sesji w Rio Grappling Club Dąbrowa Górnicza oraz Wataha Fight Club Sosnowiec. Ważnym elementem jego przygotowań były także wspólne sparingi z innym kadrowiczem, który podobnie jak Jakub reprezentuje biało-czerwone barwy podczas Mistrzostw Świata.

– To ogromne wyzwanie, ale i spełnienie sportowych marzeń. Jakub ciężko pracował, by znaleźć się w tym miejscu, a teraz ma szansę zmierzyć się z najlepszymi zawodnikami na świecie – podkreślają trenerzy i przedstawiciele klubu Musashi Żarki Letnisko.
Mistrzostwa Świata U-18 w Ju-Jitsu Sportowym to jedno z najważniejszych wydarzeń młodzieżowego ju-jitsu na świecie, gromadzące zawodników z wielu krajów. Lokalna społeczność i sympatycy sportów walki z regionu z nadzieją i dumą śledzą start zawodnika z Żarek Letniska, licząc na udany występ reprezentanta.
-
Poczesna8 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków6 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii











