Powiat kłobucki
Roboty drogowe idą zgodnie z planem. Przeznaczono na nie ponad 1,6 miliona złotych
Kłobuckie starostwo podpisało w kwietniu dwie umowy z wykonawcami prac na ciągach dróg wojewódzkich i powiatowych na terenie samorządu.
Spółka Bitum z Lipia Śląskiego zajmie się poziomową modernizacją nawierzchni. Wartość kontraktu to prawie 1,3 mln zł, a zgodnie z harmonogramem prace mają zostać zakończone i przedstawione do odbioru do 17 czerwca.

Ogłoszenie wyborcze
Z kolei za remont poboczy i rowów, wzdłuż dróg wojewódzkich przebiegających przez powiat, odpowiedzialne będzie przedsiębiorstwo Larix z Lublińca. Zgodnie z umową, wartość usługi została określona na kwotę 368 tys. zł. W tym przypadku firma ma czas do początku wakacji.

Reklama
Krzepice
Ostre starcie radnej z przewodniczącym podczas sesji w Krzepicach: Dlaczego pan kłamie?
Jedna z najmocniejszych dyskusji podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach wywiązała się przy uchwale dotyczącej nowej inwestycji mieszkaniowo-usługowej. Sam projekt ostatecznie uzyskał pełne poparcie rady, ale zanim doszło do głosowania, radna Alicja Chęcińska publicznie zarzuciła przewodniczącemu rady Rafałowi Balcerzakowi brak konsekwencji w podejściu do inwestorów. Spór szybko zszedł z kwestii urbanistycznych na osobiste rozliczenia.
Procedowana inwestycja zakłada budowę wielorodzinnego budynku z częścią handlową lub usługową. Maksymalnie ma w nim powstać 26 mieszkań, a na każdy lokal przewidziano jedno miejsce postojowe. Dwa kolejne mają obsługiwać część usługową. W toku wcześniejszej procedury nie wpłynęły uwagi mieszkańców, a właściwe organy pozytywnie zaopiniowały przedsięwzięcie.
Kontrowersje wywołało jednak porównanie projektu z wcześniejszą inwestycją firmy Batorex. Radna Chęcińska przypomniała, że w tamtej sprawie jednym z argumentów podnoszonych przeciwko projektowi miała być liczba miejsc parkingowych. Jej zdaniem obecna sytuacja może pokazywać, że problem leżał gdzie indziej.
– Warto więc zadać ważne pytanie. Czy miejsca postojowe faktycznie były problemem? Czy względy lokalizacyjne posesji pana przewodniczącego rady miejskiej? – mówiła radna.
Przewodniczący Balcerzak poprosił o doprecyzowanie zarzutu. Wtedy dyskusja zrobiła się jeszcze ostrzejsza.
– Pan był zawsze przeciwko budowie, prawda? Był pan. No dlaczego pan kłamie? – stwierdziła Chęcińska.
Przewodniczący stanowczo odrzucił tę ocenę. Przypomniał, że przy wcześniejszej uchwale dotyczącej możliwości budowy 52 lokali również głosował za jej przyjęciem, a późniejsze zastrzeżenia miały dotyczyć zmienionego zakresu przedsięwzięcia.
– Wszyscy razem ze mną byliśmy za, więc proszę nie mówić, że byłem przeciwny – odpowiadał.
Radna nie wycofała się jednak ze swojej krytyki i zasugerowała, że w podejściu do inwestycji może działać zasada akceptacji rozwoju, dopóki nie dotyczy on bezpośredniego sąsiedztwa.
– Jest taki dziwny cytat i bardzo mądry, że pan wszystko robi niby dla rozwoju gminy, ale nie za moim płotem – stwierdziła.

Przewodniczący przekonywał, że oba przypadki nie są tożsame, m.in. z uwagi na skalę zabudowy i liczbę mieszkań. Podkreślił też, że jego wcześniejsze stanowisko było publiczne i można je zweryfikować w materiałach z poprzednich sesji.
Mimo ostrej wymiany zdań finał głosowania nie przyniósł podziału. Sama Alicja Chęcińska zaznaczyła, że popiera aktualną inwestycję, a uchwałę przyjęto jednogłośnie głosami wszystkich 13 obecnych radnych.
Miedźno
Tragedia podczas konwoju w Miedźnie. Nie żyje funkcjonariusz Służby Więziennej
Do tragicznego zdarzenia doszło dzisiaj w Miedźnie w powiecie kłobuckim. Podczas wykonywania obowiązków służbowych poza terenem jednostki zmarł funkcjonariusz Służby Więziennej. Na miejscu pracują policjanci i prokurator, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności jego śmierci.
Informację o zdarzeniu potwierdził por. Paweł Czajka, rzecznik dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Katowicach w rozmowie z dziennikarzem serwisu Interia.pl.
– Mogę potwierdzić, że w dniu dzisiejszym doszło do tragicznego zdarzenia, w postaci śmierci funkcjonariusza Służby Więziennej, który realizował czynności służbowe poza terenem jednostki – przekazał por. Czajka.
Jak zaznaczył przedstawiciel Służby Więziennej, na obecnym etapie formacja oczekuje na ustalenia organów prowadzących czynności na miejscu.
– Na chwilę obecną czekamy na informacje od policji na temat okoliczności zgonu tego funkcjonariusza. Trwają czynności z udziałem policji i prokuratury – dodał rzecznik.

Według informacji podawanych przez ogólnopolskie media do tragedii miało dojść podczas konwoju osadzonego. RMF FM ustaliło nieoficjalnie, że w trakcie przejazdu konwój zatrzymał się na stacji paliw. Funkcjonariusz miał udać się do toalety, gdzie później znaleziono go z raną postrzałową. Według tych doniesień rana miała zostać zadana z broni służbowej.

Onet informuje z kolei nieoficjalnie, że zmarły funkcjonariusz miał 34 lata i był kierowcą konwoju.
Na obecnym etapie nie ma oficjalnego komunikatu określającego dokładny przebieg i przyczynę tragedii. Okoliczności śmierci funkcjonariusza są wyjaśniane pod nadzorem prokuratora. Dopiero wyniki prowadzonych czynności mają pozwolić na jednoznaczne ustalenie, co wydarzyło się podczas postoju konwoju w Miedźnie.
Lipie
Wojenne wspomnienia ostatniego właściciela Parzymiech. Szykują wyjątkowe spotkanie z historią
Osobiste wspomnienia córki Karola Potockiego, archiwalne fotografie i fragmenty jego wojennego pamiętnika złożą się na spotkanie, które odbędzie się w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipiu w drugiej połowie września. Bohaterem wydarzenia będzie ostatni właściciel majątku w Parzymiechach, którego losy nierozerwalnie splotły się z historią miejscowości i dramatycznymi doświadczeniami II wojny światowej.
Szczególnym gościem spotkania będzie Teresa Lasocka, urodzona w 1932 roku w Parzymiechach najstarsza córka Karola Potockiego. Opowie o dzieciństwie, rodzinnych doświadczeniach i wspomnieniach związanych z miejscem, które przez lata było domem rodziny Potockich.
Jednym z głównych punktów wydarzenia będzie prezentacja poświęcona życiu Karola Potockiego. Uczestnicy zobaczą również archiwalne fotografie dokumentujące historię rodziny.
– Ważną część spotkania stanowić będą także fragmenty audiobooka „7 bram. Mój pamiętnik z niemieckiej niewoli”. To zapis wojennych doświadczeń Potockiego, od udziału w kampanii obronnej 1939 roku po niewolę niemiecką i pobyt w obozach. Publikacja, przygotowana również w wersji dźwiękowej dzięki Fundacji Wolne Dźwięki, pozwala spojrzeć na historię wojny z perspektywy konkretnego człowieka, a nie jedynie przez daty i wojskowe komunikaty – podkreślają pracownicy miejscowego GOK-u.

Organizatorzy chcą, by spotkanie było nie tylko przypomnieniem biografii Potockiego, ale również próbą zachowania lokalnej pamięci. Szczególne znaczenie ma tutaj obecność Teresy Lasockiej, której osobista relacja pozwoli połączyć rodzinne wspomnienia z historią całej miejscowości.
Spotkanie odbędzie się 19 września o godz. 15.00.
Opatów
Miała być droga dla rowerów, będzie tylko dla pieszych. Projekt nie zmieścił się w wymaganych parametrach
Jedno z planowanych zadań przy drodze powiatowej w Waleńczowie trzeba było ograniczyć jeszcze przed rozpoczęciem robót. Początkowo dokumentacja miała obejmować budowę drogi dla rowerów, jednak analiza wykazała, że na wskazanym odcinku nie ma możliwości zaprojektowania jej w wymaganej szerokości. W efekcie samorząd zdecydował o zmianie zakresu i przygotowaniu drogi dla pieszych.
Informację przedstawił starosta podczas omawiania inwestycji prowadzonych na terenie gminy Opatów. Jednym z realizowanych obecnie działań jest opracowanie dokumentacji projektowych dla trzech zadań. Najwięcej zmian dotyczy inwestycji w Waleńczowie. Dokumentacja kosztuje 60 tys. zł. Po rozpoczęciu analiz okazało się jednak, że pierwotnego wariantu nie da się zachować.
– Niestety po analizie w związku z brakiem możliwości zaprojektowania drogi dla rowerów o normatywnej szerokości. Doszliśmy do wniosku, że zostanie zlecona droga dla pieszych na całym tym odcinku – poinformował.
Oznacza to, że oczekiwana infrastruktura rowerowa nie powstanie w zakładanym kształcie. Zamiast niej przygotowywany będzie ciąg pieszy. Podczas sesji nie przedstawiono szczegółów dotyczących tego, co dokładnie uniemożliwia zachowanie normatywnej szerokości – czy chodzi o granice pasa drogowego, istniejącą zabudowę, urządzenia infrastruktury czy inne ograniczenia terenowe.
Starosta poinformował również o dwóch kolejnych dokumentacjach. Dla Iwanowic Małych przygotowywany jest projekt przebudowy drogi powiatowej poprzez budowę drogi dla pieszych za 88,5 tys. zł. Kolejne zadanie dotyczy Wilkowiecka i ma kosztować 54 tys. zł.
– Wszystkie dokumentacje mają być gotowe do 23 września – dodał.
Lipie
Ukrywał się przed więzieniem. Policja znalazła u niego ponad pół kilograma narkotyków
Miał trafić do więzienia za wcześniejsze przestępstwa, ale przez pewien czas unikał wymiaru sprawiedliwości. Kłobuccy kryminalni ustalili jednak, gdzie przebywa 39-letni mieszkaniec powiatu kłobuckiego. Zatrzymali go na terenie gminy Lipie. Wtedy sprawa nabrała kolejnego wymiaru, bo podczas czynności w jego miejscu zamieszkania policjanci znaleźli ponad pół kilograma narkotyków.
Mężczyzna był poszukiwany listem gończym. Do odbycia miał karę roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności za posiadanie narkotyków, naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza oraz uszkodzenie ciała.
Policjanci zajmujący się poszukiwaniem osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości namierzyli 39-latka i zatrzymali go w miejscu zamieszkania. Szybko okazało się jednak, że na wykonaniu listu gończego ich praca się nie skończy.

W domu ujawnili różnego rodzaju substancje. Łącznie zabezpieczono 654 gramy. Wstępne badania wykazały, że ponad 199 gramów stanowiła amfetamina, a 363 gramy metamfetamina. Policjanci znaleźli także haszysz i marihuanę. Wszystkie zabezpieczone środki zostaną poddane dalszym badaniom.
Po zakończeniu czynności 39-latek został przewieziony do aresztu, gdzie rozpoczął odbywanie zasądzonej kary. Dla niego to jednak nie koniec problemów. Znalezione podczas zatrzymania narkotyki będą przedmiotem kolejnego śledztwa. Mężczyzna ma usłyszeć następne zarzuty, a kryminalni będą ustalać pochodzenie zabezpieczonych substancji i wszystkie okoliczności sprawy.
Lipie
Hamaki, ognisko, boisko i nowa zieleń. Tak może wyglądać wyspa w Dankowie
Jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Dankowie ma przejść wyraźną metamorfozę. Gmina przygotowała dwie koncepcje zagospodarowania tzw. wyspy i chce, aby ostateczny wariant został wybrany z udziałem mieszkańców.
Plan zakłada stworzenie przestrzeni, która ma łączyć funkcję wypoczynkową z rekreacyjną. Wśród proponowanych elementów znalazły się leżaki i hamaki, miejsce na ognisko, boisko do siatkówki, nowe nasadzenia, ławki, stojaki na rowery oraz miejsca postojowe.
Samorząd podkreśla, że wyspa pełni również rolę jednej z pierwszych wizytówek gminy dla osób przyjeżdżających do Dankowa. Z tego powodu inwestycja ma nie ograniczać się do prostego uporządkowania terenu, ale nadać mu bardziej spójny i nowoczesny charakter.

Największa różnica pomiędzy przygotowanymi wariantami dotyczy istniejącej sceny. Pierwsza koncepcja zakłada jej pozostawienie i wykorzystanie jako elementu dekoracyjnego całej przestrzeni. Druga przewiduje rozbiórkę obecnej konstrukcji i zastąpienie jej nowym podestem.
O tym, które rozwiązanie zostanie ostatecznie wybrane, mają współdecydować mieszkańcy. Gmina uruchomiła konsultacje i zachęca do zgłaszania opinii na temat obu propozycji.
To właśnie głos mieszkańców ma przesądzić, czy dotychczasowa scena pozostanie częścią wyspy, czy też miejsce zyska całkowicie nowy element. Link do konsultacji dostępny jest na stronie internetowej gminy.
Opatów
Ciężarówki zajmują niemal cały pas. Sołtys alarmuje o niebezpiecznym wyjeździe na DK43
Skrzyżowanie drogi Żołnierzy Września z drogą krajową nr 43 ponownie znalazło się pod ostrzałem krytyki podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów. Sołtys Zbigniew Oziębała przekonywał, że geometria skrzyżowania jest tak niekorzystna, iż większe pojazdy skręcające od strony Kłobucka muszą zajmować niemal cały pas drogi podporządkowanej. Według niego nie jest to incydentalna niedogodność, lecz powtarzające się zagrożenie.
Sołtys zwrócił uwagę na wąski wyjazd oraz znajdujący się w rejonie skrzyżowania betonowy rów i bariery. Przypomniał, że elementy zabezpieczenia były wielokrotnie uszkadzane. W jego ocenie problem powinien zostać uwzględniony przy ewentualnych przyszłych pracach drogowych.
– Już nie liczę teraz ile razy te barierki były wymieniane. Będzie z piętnaście razy i nadal to skrzyżowanie jest niebezpieczne – dodał.
W odpowiedzi przewodniczący rady zaznaczył, że na obecnym etapie nie ma planu przebudowy całej drogi Żołnierzy Września. Wskazał również, że infrastruktura przy samej DK43 należy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Tłumaczył, że lokalne służby dokonały już niewielkiej korekty miejsca dla pieszych, co miało poprawić warunki manewrowania.
Sołtys nie zgodził się jednak z tym, że problem został w ten sposób rozwiązany. Doprecyzował, że mówi o samochodach jadących z Kłobucka i skręcających w prawo.
– Kierowcy wyjeżdżają na trzy czwarte pasa do Wilkowiecka. I tutaj problem nie zniknie – odpowiedział.
Przywołał również sytuacje, których sam miał być uczestnikiem.
– Sam cofałem do tyłu, żeby wypuścić, wpuścić samochód, który zablokował drogę krajową. A parę razy mi się zdarzyło tak, że po prostu samochody te duże, ciężarowe stają, blokują cały wyjazd z Waleńczowa, wypuszczają nas, żebyśmy wyjechali na drogę krajową. Dopiero wtedy skręcają, bo się boją, że nas zahaczą – relacjonował Zbigniew Oziębała.
Przy okazji ujawniła się jeszcze jedna rozbieżność. Sołtys był przekonany, że droga Żołnierzy Września ma zostać przebudowana.
– Nie, nie ma takiej informacji na ten moment – odpowiedział przewodniczący.

Wyjaśnił natomiast, że planowane jest inne zadanie. Chodzi o budowę drogi dla pieszych na około 330-metrowym odcinku ulicy Chodakowskiego od Żołnierzy Września do ulicy Młyńskiej.
Panki
Dług Panek wzrośnie. Na koniec roku ponad osiem i pół miliona złotych, potem kolejne pożyczki
Zadłużenie gminy Panki na koniec tego roku ma wynieść ponad 8,5 mln zł. W kolejnych dwóch latach dług ponownie wzrośnie, bo samorząd planuje zaciągnąć 2,5 mln zł zobowiązania na rozbudowę ujęcia wody przy ulicy Dworcowej. Jednocześnie wieloletnią prognozę finansową wydłużono aż do 2040 roku. Mimo wzrostu zadłużenia gmina zapewnia, że ustawowe wskaźniki bezpieczeństwa finansowego pozostaną zachowane.
Temat pojawił się podczas ostatniej sesji rady gminy przy procedowaniu zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Po korekcie tegoroczny deficyt samorządu wynosi blisko 1,9 mln zł, a wykorzystanie wolnych środków zwiększono o niespełna 225 tys. zł.
Największe znaczenie dla finansów kolejnych lat ma jednak planowana rozbudowa ujęcia wody. Gmina zamierza sięgnąć po łącznie 2,5 mln zł finansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Zobowiązanie ma być uruchamiane w dwóch transzach – w 2027 i 2028 roku.
Jeden z radnych zapytał podczas sesji wprost o poziom zadłużenia.
– Na koniec 2026 roku zadłużenie będzie wynosić ponad 8,5 mln zł – odpowiedziała skarbnik.
Z prognozy wynika, że po bieżącym roku dług nie będzie od razu maleć. W dwóch kolejnych latach wzrośnie w związku z planowanym finansowaniem inwestycji wodociągowej.
– No wiadomo, że w 2027-2028 będzie wzrost z racji tego, że będziemy zaciągać zadłużenie, ale jest to zadłużenie, które i tak nie przekracza 10 mln zł, a nie tak dawno mieliśmy dług powyżej 10 mln zł – mówiła skarbnik.

Samorząd rozłożył spłatę nowego zobowiązania na wiele lat. Największe raty mają przypadać dopiero na okres od 2034 do 2040 roku, kiedy przewidziano po 350 tys. zł rocznie.
Właśnie dlatego wieloletnia prognoza finansowa została wydłużona z 2035 do 2040 roku. Dokument obejmuje już nie tylko bieżące dochody i wydatki, ale również przyszłe koszty obsługi długu oraz spłatę pożyczki związanej z rozbudową ujęcia wody.
Gmina podkreśla, że mimo planowanego wzrostu zadłużenia zachowa wymagane prawem wskaźniki. W całym okresie prognozy ma być spełniona relacja określona w zapisach ustawy o finansach publicznych.
Nie zmienia to jednak faktu, że decyzje podejmowane obecnie będą miały wpływ na budżety Panek jeszcze przez wiele lat. Samorząd wchodzi w kosztowną inwestycję infrastrukturalną, której finansowanie wymaga nie tylko wykorzystania własnych środków i dofinansowania, ale również kolejnego zadłużenia.
Radni ostatecznie zaakceptowali zmiany bez sprzeciwu. Za korektą wieloletniej prognozy finansowej zagłosowało wszystkich 14 obecnych samorządowców.
Opatów
Starosta studzi oczekiwania mieszkańców: Nie ma z czego poszaleć
Prośba o kolejną inwestycję drogową uruchomiła podczas ostatniej sesji rady gminy długą i wyjątkowo szczerą wypowiedź starosty o kondycji infrastruktury oraz możliwościach finansowych powiatu. Wniosek mieszkańców dotyczący drogi ze Zwierzyńca do Iwanowic Małych i ewentualnego ciągu pieszo-rowerowego nie został odrzucony, ale nie padła też żadna obietnica jego szybkiej realizacji. Powód jest prosty – potrzeb jest znacznie więcej niż pieniędzy.
W trakcie sesji jeden z radnych pytał o plany dotyczące przyszłorocznego budżetu. Zwracał uwagę szczególnie na około 800-metrowy fragment pomiędzy Zwierzyńcem a Iwanowicami Małymi, gdzie nie ma zabudowy, oświetlenia ani szerokiego pobocza. Jego zdaniem przy przyszłym projektowaniu należałoby rozważyć wykonanie ścieżki pieszo-rowerowej.

Starosta odpowiedział, że prace nad budżetem jeszcze się nie rozpoczęły i dopiero później będzie wiadomo, które zadania mają realne szanse na realizację. Kluczowym problemem jest możliwość pozyskiwania pieniędzy zewnętrznych.
– Jeżeli chodzi o Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg, to jedno zadanie dla powiatu, 40 mln zł dla całego województwa śląskiego, jedno zadanie dla powiatu w jednym roku. No mówiąc kolokwialnie, nie ma z czego poszaleć – mówił.
Wskazał również skalę zaległości. Powiat zarządza setkami kilometrów dróg, z których tylko część ma odpowiadać oczekiwanemu standardowi.
– Cały powiat ma naprawdę wiele, wiele dróg, 382 kilometry dróg powiatowych, które tak naprawdę, nie wiem czy w trzydziestu kilku procentach można powiedzieć, że są zrobione w jakimś tam standardzie – stwierdził.
Starosta zestawił też koszty prowadzonych przez powiat modernizacji z inwestycjami realizowanymi na drogach wyższych kategorii. W jego ocenie samorządy lokalne zwyczajnie nie są w stanie finansować wszystkich dróg w takim standardzie jak duże inwestycje wojewódzkie. Nie chciał więc deklarować terminu wykonania postulowanego odcinka.
– Ja nie lubię nikogo klepać po ramieniu, obiecywać, a wiem, że tego nie zrealizuję. Ja tak nie będę mówił. Z całym szacunkiem, mimo że wiem, że niekiedy to działa na moją niekorzyść. Niestety. Ja wolę mówić prawdę. Możliwości takie mamy, jakie mamy – podkreślił.

Na sesji padło również wyraźnie, że w przypadku wielu powiatowych inwestycji kluczowe staje się finansowe zaangażowanie gmin. Radny nie naciskał na natychmiastową obietnicę, ale zaapelował, aby temat nie zniknął.
Panki
Panki mają plan ogólny. Radni zakończyli procedurę rozpoczętą w 2024 roku
Rada Gminy Panki jednogłośnie uchwaliła plan ogólny obejmujący cały obszar samorządu. Dokument zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego i będzie jednym z podstawowych aktów określających przyszłe zasady zagospodarowania gminy. Procedura trwała od marca 2024 roku. Mimo znaczenia dokumentu podczas sesji radni nie zadali do projektu ani jednego pytania.
Plan ogólny był jedną z najważniejszych uchwał procedowanych podczas ostatniej sesji. Dokument obejmuje całą gminę w jej granicach administracyjnych i kończy ponad dwuletni proces planistyczny. Podczas obrad przypomniano, że prace rozpoczęły się jeszcze w marcu 2024 roku, kiedy rada podjęła uchwałę intencyjną o przystąpieniu do sporządzenia nowego dokumentu.
Znaczenie planu wynika przede wszystkim ze zmian w systemie planowania przestrzennego. Dotychczasowe studium przestanie pełnić swoją funkcję, a jego miejsce zajmie plan ogólny mający status aktu prawa miejscowego.

– Cały proces planistyczny został przeprowadzony z zachowaniem wszystkich ustawowych terminów oraz procedur wynikających z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – mówił.

Na forum rady nie pojawiła się jednak żadna dyskusja dotycząca ostatecznego kształtu dokumentu. Radni nie pytali o jego wpływ na przyszłe inwestycje, możliwości zabudowy poszczególnych terenów czy konsekwencje dla właścicieli nieruchomości.
Po krótkim przedstawieniu projektu przewodniczący przeszedł bezpośrednio do procedowania uchwały. Za jej przyjęciem zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu.
Przystajń
Nowe technologie wejdą do klas. Przystajń pozyskała środki dla dwóch szkół
Dwie szkoły z gminy Przystajń zostaną doposażone w nowy sprzęt komputerowy i cyfrowe materiały do nauki. Samorząd pozyskał 90 tys. zł z rządowego programu „Cyfrowy Uczeń”, a pieniądze zostaną podzielone po równo pomiędzy szkoły podstawowe w Przystajni i Borze Zajacińskim.
Za pozyskane środki mają zostać kupione komputery, laptopy i tablety, a także specjalistyczne oprogramowanie oraz cyfrowe materiały edukacyjne i ćwiczeniowe. W praktyce oznacza to nie tylko odnowienie szkolnego sprzętu, ale też poszerzenie możliwości prowadzenia zajęć z wykorzystaniem nowych technologii. Całe zadanie kosztować będzie 112,5 tys. zł. Oprócz 90 tys. zł pochodzących z budżetu państwa gmina dołoży 22,5 tys. zł własnych środków.
Program „Cyfrowy Uczeń”, zaplanowany do 2029 roku, ma wspierać szkoły w rozwijaniu kompetencji cyfrowych dzieci i młodzieży. Obejmuje między innymi wykorzystanie nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji, rozwój cyfrowych metod nauczania i zasobów dydaktycznych, szkolenie nauczycieli oraz doposażanie placówek.
Założenie programu wykracza więc poza sam zakup urządzeń. Sprzęt ma być narzędziem do prowadzenia bardziej nowoczesnych zajęć, pracy z cyfrowymi materiałami oraz rozwijania umiejętności, które coraz częściej stają się podstawą codziennej nauki i późniejszego funkcjonowania na rynku pracy.
Kłobuck
Rusza duża inwestycja drogowa w Łobodnie. Przebudowa potrwa ponad rok
Burmistrz Jerzy Zakrzewski podpisał umowę na realizację drugiego etapu przebudowy ulicy Strażackiej w Łobodnie. Inwestycję wykona firma z Lublińca, a wartość zadania wynosi blisko 2,8 mln zł.
Zakres prac obejmuje zarówno roboty drogowe, jak i sanitarne. W ramach inwestycji powstanie między innymi kanalizacja deszczowa wraz z wylotem do rowu, a przebieg ulicy zostanie skorygowany.
Przewidziano również budowę chodnika oraz przebudowę i wykonanie zjazdów prowadzących z ulicy Strażackiej do sąsiednich posesji. Wykonawca zajmie się także umocnieniem skarp i poboczy oraz zagospodarowaniem terenów zielonych. W planach znalazł się montaż elementów małej architektury, a także wycinka roślinności w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia robót.

Część sanitarna zadania obejmuje budowę grawitacyjnej sieci kanalizacji deszczowej, wykonanie wpustów wraz z przykanalikami oraz odwodnienie pasa prowadzonych robót ziemnych i wykopów.

Wartość podpisanej umowy wynosi prawie 2,8 mln zł. Samorząd pozyskał na realizację inwestycji dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.
Wykonawca będzie ma trzynaście miesięcy na zakończenie wszystkich prac.
Opatów
Budżet Opatowa z większym deficytem i kredytem. Radni przyjęli zmiany bez jednego pytania
Ponad 2,13 mln zł deficytu, przeszło 3,28 mln zł przychodów i blisko 957 tys. zł przewidywanych kredytów oraz pożyczek – takie liczby znalazły się w zmienionym budżecie gminy Opatów na ten rok. Mimo skali zmian projekt nie wywołał podczas sesji żadnej dyskusji. Czternastu obecnych radnych zagłosowało za.
Z przedstawionego projektu wynikało, że dochody budżetu zwiększono o ponad 107 tys. zł do poziomu 56,3 mln zł. Jednocześnie wzrosły dochody bieżące, natomiast dochody majątkowe zostały zmniejszone. Jeszcze większa zmiana dotyczyła strony wydatkowej. Łączne wydatki zwiększono o blisko 343 tys. zł, do kwoty prawie 58,5 mln zł. Wydatki bieżące wzrosły, podczas gdy majątkowe zostały obniżone.
Najistotniejszą liczbą pozostaje jednak wynik budżetu. Deficyt ustalono na poziomie 2,13 mln zł.
Zgodnie z przedstawioną uchwałą ma on zostać pokryty z kilku źródeł. Z niewykorzystanych środków z lat poprzednich, środków wynikających z rozliczeń projektów, wolnych środków oraz kredytów i pożyczek. Te ostatnie wskazano w wysokości 957 tys. zł.
Łączne przychody gminy zwiększono o 235 tys. zł i mają wynosić 3,28 mln zł. Zmiany objęły także plan dotacji oraz fundusz sołecki. Mimo wartości finansowych i zwiększenia planowanych przychodów dłużnych, żaden z radnych nie zabrał głosu. Po odczytaniu projektu przewodniczący zaprosił do zadawania pytań, ale takich nie było. W głosowaniu udział wzięło 14 radnych. Wszyscy opowiedzieli się za zmianą budżetu, nikt nie był przeciw i nikt się nie wstrzymał. Podobnie bez dyskusji przyjęto chwilę później korektę wieloletniej prognozy finansowej gminy na lata 2026-2032.

Sesja pokazała tym samym wyraźny kontrast. W sprawach dotyczących diet, autorstwa inwestycji czy lokalnych dróg emocji nie brakowało. Przy zmianach obejmujących milionowy deficyt i prawie 1 mln zł kredytów oraz pożyczek radni wątpliwości już nie mieli.
Opatów
Kto chce przypisać sobie sukces przy DK43? Na sesji w Opatowie zaczęło iskrzyć o ścieżkę rowerową
Planowana ścieżka rowerowa przy drodze krajowej nr 43 wywołała podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów dyskusję, w której sama inwestycja szybko zeszła na drugi plan. Znacznie więcej emocji wzbudziło pytanie, komu właściwie należy przypisać zasługi za doprowadzenie przedsięwzięcia do obecnego etapu. O swoje miejsce w tej historii upomnieli się zarówno przedstawiciele samorządu, jak i mieszkańcy, którzy – jak przypomniano – zabiegają o ścieżkę od kilkunastu lat.
Temat rozpoczął radny Dariusz Zając. Zwrócił uwagę, że z punktu widzenia mieszkańców, obserwujących samorząd głównie przez internet, nie zawsze jest jasne, kto stoi za konkretnymi przedsięwzięciami i jaka jest rola poszczególnych instytucji.
– Chodziło mi właśnie o to, że mieszkańcy nie rozumieli, kto jest wykonawcą, kto jest inicjatorem, kto finansuje te poszczególne prace, o których tutaj procedujemy – mówił.

Przy okazji radny zauważył, że wójt wyraźnie mocniej zaczął informować o działaniach urzędu. Włodarz wykorzystał ten wątek do szerszej uwagi na temat przypisywania sobie sukcesów związanych z inwestycjami. Podkreślał, że poparcie dla przedsięwzięcia jest cenne, ale nie powinno zacierać informacji o tym, kto faktycznie rozpoczął działania.
– I oczywiście, jeśli ktoś do tego jeszcze chce się przyczynić, znaczy mówi, że to jest bardzo dobry pomysł i tak zróbmy, i tak wspieram tę inicjatywę, to bardzo dobrze. Tylko trzeba pamiętać o tym, kto jest inicjatorem takich rozwiązań. Zwracam na to uwagę – podkreślił Zdzisław Makles.
Jeszcze ostrzej zabrzmiał fragment dotyczący publicznego chwalenia się efektami inwestycji. Makles przeciwstawił obecność na zdjęciach pracy wykonywanej przez urzędników przy dokumentacji, korektach i rozliczeniach.

– Dlatego podkreślam, robienie sobie fotografii, że jest sukces, to jest fajne pod warunkiem, że się klimat wokół tego dobry robi. Ale ja bym tego człowieka, który fotografuje się, zaprosił tutaj do tego działu inwestycji, niech by te wnioski poprzerabiał. Jakby usiadł, to by spokorniał – mówił.
Ta wypowiedź wywołała reakcję radnej Marzeny Kędziory. Przypomniała, że starania o ścieżkę przy DK43 nie zaczęły się wraz z obecnymi rozmowami prowadzonymi przez gminę. Według niej wnioski mieszkańców pojawiały się już wiele lat temu.
– Ja się muszę tutaj odnieść, bo skoro mówimy już o tych inicjatorach z gminy Opatów, o ścieżkę przy drodze wnioskowały od 16 lat Iwanowice Małe i Iwanowice-Naboków. Przepraszam odwrotnie. Iwanowice-Naboków w pierwszej kolejności i Iwanowice Małe też kilka razy składały pismo – powiedziała.
Radna zaznaczyła też, że mieszkańcy przez lata słyszeli, iż realizacja takiego zadania będzie możliwa dopiero przy większej przebudowie drogi krajowej. Dlatego, kiedy pojawiła się realna szansa na wykonanie odcinka, nie chciała, by wieloletnie zabiegi lokalnej społeczności zniknęły z publicznej narracji.

– My byliśmy tym odcinkiem najbardziej zainteresowani. My żeśmy o to wnioskowali, więc też bym tutaj nie chciała, żeby mieszkańcy byli pomijani, jeżeli chodzi o takie kwestie – zaznaczyła Kędziora.
Przystajń
Był egzamin, jest awans. Kolejny szczebel kariery zdobyty
Pięć nauczycielek pracujących w placówkach oświatowych na terenie gminy Przystajń uzyskało stopień nauczyciela mianowanego. Akty nadania wręczono z końcem sierpnia podczas uroczystości z udziałem wójta Henryka Macha.
Awans poprzedziło zdanie egzaminu, podczas którego nauczycielki musiały wykazać się wiedzą i umiejętnościami wymaganymi na kolejnym etapie rozwoju zawodowego. Po zakończeniu procedury złożyły ślubowanie i odebrały akty mianowania.
– W gronie awansowanych znalazły się Urszula Kierat i Klaudia Krawczyk-Damiak z Gminnego Przedszkola Publicznego w Przystajni oraz Klaudia Brodziak, Katarzyna Krawczyk i Kamila Pisarek z Publicznej Szkoły Podstawowej w Borze Zajacińskim – informuje Agnieszka Janik, kierownik referatu oświaty urzędu gminy.
Uzyskanie stopnia nauczyciela mianowanego to jeden z ważniejszych etapów zawodowej ścieżki pedagogów. Oznacza formalne potwierdzenie ich dotychczasowego rozwoju, zdobytego doświadczenia i kompetencji wykorzystywanych w codziennej pracy z dziećmi i młodzieżą.
Podczas spotkania wójt Henryk Mach pogratulował nauczycielkom osiągniętego wyniku i życzył im dalszej satysfakcji z pracy, sukcesów zawodowych oraz niegasnącej pasji w kształceniu kolejnych pokoleń.
Panki
Coraz więcej dzieci potrzebuje specjalistycznej pomocy. Gmina mówi wprost o rosnącej skali problemu
W szkołach i przedszkolach prowadzonych przez gminę Panki rośnie zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną i pedagogiczną. Podczas ostatniej sesji radni przyjęli uchwałę utrzymującą tygodniowy wymiar zajęć specjalistów na poziomie 22 godzin. W uzasadnieniu wprost wskazano na coraz większą liczbę uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. Urząd nie ukrywał przy tym, że przy ustalaniu pensum znaczenie ma również czynnik ekonomiczny.
Uchwała dotyczy pedagogów, psychologów, logopedów, doradców zawodowych, terapeutów pedagogicznych oraz pedagogów specjalnych zatrudnionych w placówkach prowadzonych przez gminę. Dla wszystkich tych stanowisk ustalono tygodniowy obowiązkowy wymiar zajęć na maksymalnym dopuszczalnym przez przepisy poziomie 22 godzin.
Podczas uzasadniania projektu jedna z urzędniczek zwróciła uwagę, że decyzja nie ma wyłącznie formalnego charakteru. W miejscowych placówkach systematycznie rośnie bowiem zapotrzebowanie na specjalistyczne wsparcie.

– Gmina rok rocznie odnotowuje zwiększone zapotrzebowanie na wsparcie psychologiczno-pedagogiczne dzieci i młodzieży w podległych jednostkach oświatowych. Do szkół i przedszkoli trafia coraz więcej uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego – mówiła.
Jak zaznaczono podczas obrad, pomocy specjalistów potrzebują nie tylko sami uczniowie. Psycholodzy, pedagodzy specjalni czy terapeuci wspierają również nauczycieli w prowadzeniu procesu dydaktycznego i wychowawczego, a ich praca obejmuje także kontakt z rodzicami.
Gmina zdecydowała się więc nie obniżać obowiązkowego wymiaru godzin. W uzasadnieniu przekonywano, że ograniczenie pensum oznaczałoby jednocześnie zmniejszenie dostępności specjalistów dla całej społeczności szkolnej.

– Określenie niższego wymiaru zajęć w tygodniu niż 22 godziny byłoby zamykaniem się na te potrzeby – argumentowano.
Podczas sesji padło jednak również stwierdzenie pokazujące finansowy wymiar decyzji.
– Nie bez znaczenia dla gminy jest tu także czynnik ekonomiczny – zaznaczono.
Projekt został wcześniej pozytywnie zaopiniowany przez reprezentatywne związki zawodowe. Uchwałę przyjęto jednogłośnie.
Kłobuck
Drogowcy wejdą na ulicę Polną w Kamyku. W umowie między innymi podbudowa, destrukt i grys bazaltowy
Kolejna droga w Kamyku zostanie wyremontowana. Gmina podpisała umowę na prace przy ulicy Polnej, obejmujące między innymi przygotowanie istniejącej podbudowy, wykonanie nowej nawierzchni oraz regulację studzienek. Wartość zadania to blisko 145 tys. zł.
W imieniu samorządu dokument podpisał Krzysztof Chamarowski, dyrektor Zarządu Dróg i Gospodarki Komunalnej w Kłobucku. Wykonawcą prac będzie firma z Wręczycy Małej. Zakres robót przewiduje przede wszystkim profilowanie i zagęszczenie istniejącej podbudowy. Drogowcy przeprowadzą również regulację wysokościową znajdujących się w jezdni studzienek.

Na przygotowanym podłożu powstanie nawierzchnia z destruktu asfaltowego o grubości 10 centymetrów. Następnie zostanie ona skropiona emulsją asfaltową i posypana grysem bazaltowym. W ramach inwestycji przewidziano ponadto dostosowanie wysokości remontowanej nawierzchni do istniejących zjazdów prowadzących do posesji.
Wręczyca Wielka
Do trzech razy sztuka. Wręczyca Wielka ma w końcu wykonawcę modernizacji szkoły
Dwa wcześniejsze przetargi zakończyły się bez rozstrzygnięcia. Za trzecim razem Wręczycy Wielkiej udało się wyłonić wykonawcę dużej inwestycji energetycznej w miejscowej szkole. 7 września samorząd podpisał umowę na kwotę niemal 3,97 mln zł. Zanim jednak doszło do sfinalizowania kontraktu, gmina dwukrotnie musiała unieważniać postępowanie.
W pierwszym przetargu wpłynęło dziesięć ofert. Najtańsze z nich wzbudziły wątpliwości pod kątem rażąco niskiej ceny, dlatego wykonawcy zostali wezwani do złożenia wyjaśnień. Trzy firmy nie zrobiły tego w wymaganym terminie, a kolejna oferta, która mogła być brana pod uwagę, opiewała już na około 4,59 mln zł. To było więcej niż kwota zabezpieczona przez gminę, więc postępowanie zakończyło się unieważnieniem.
Drugie podejście także nie przyniosło wykonawcy. Najtańsza oferta wyniosła 3,8 mln zł, ale również w tym przypadku pojawiła się konieczność wyjaśnienia ceny. Wykonawca nie złożył ich w terminie, a następnie przyznał, że kalkulacja została przygotowana błędnie i cena jest zaniżona. Druga propozycja opiewała już na blisko 7,49 mln zł, dlatego także ten przetarg trzeba było zakończyć bez wyboru.

Dopiero trzecie postępowanie przyniosło rozstrzygnięcie. Ostateczna cena okazała się przy tym niemal identyczna z pierwotnym budżetem gminy.
Inwestycja dotyczy poprawy efektywności energetycznej Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza we Wręczycy Wielkiej. Prace mają być prowadzone w formule „zaprojektuj i wybuduj”, co oznacza, że wykonawca najpierw przygotuje dokumentację, a następnie przeprowadzi roboty budowlane.
Zakres przedsięwzięcia obejmuje między innymi termomodernizację obiektu, modernizację instalacji centralnego ogrzewania, zmianę źródła ciepła, wymianę oświetlenia oraz montaż instalacji fotowoltaicznej. W dokumentacji przewidziano również wykonanie na elewacji szkoły muralu poświęconego Adamowi Mickiewiczowi. Na realizację zadania firma ma dziesięć miesięcy od podpisania umowy.
Znaczną część kosztów pokryją środki zewnętrzne. Dofinansowanie ma wynieść 85 proc. kosztów kwalifikowanych, a pieniądze pochodzą ze środków unijnych.
– Inwestycja pozwoli podnieść efektywność energetyczną budynków użyteczności publicznej, a tym samym przyczyni się do ich modernizacji, ograniczenia zużycia energii oraz zmniejszenia kosztów ich funkcjonowania. Kolejne pozyskane środki to kolejny konkretny krok w rozwoju gminy. Inwestujemy, modernizujemy i skutecznie sięgamy po środki zewnętrzne dla naszych mieszkańców – podkreśla wójt Anna Syguda.
Krzepice
Najpierw oficjalny ceremoniał, później wspólna zabawa. Strażacy z Dankowic mają co świętować
Ochotnicza Straż Pożarna w Dankowicach szykuje wyjątkowe obchody jubileuszu 100-lecia swojej działalności. Uroczystość odbędzie się 12 września i połączy oficjalny strażacki ceremoniał z mniej formalnym spotkaniem dla mieszkańców, sympatyków jednostki i całych rodzin.
Obchody rozpoczną się od zbiórki jednostek o godz. 13.30. Kwadrans później zaplanowano przybycie zaproszonych gości, natomiast właściwa część uroczystości ruszy o godz. 14.00.
W programie znajdzie się złożenie meldunku, podniesienie flagi państwowej oraz oficjalne powitanie uczestników. Jednym z najważniejszych punktów jubileuszu będzie wręczenie odznaczeń, które mają uhonorować strażaków za ich służbę i zaangażowanie w działalność jednostki. Przewidziano również wystąpienia zaproszonych gości.

Część oficjalna ma zakończyć się około godz. 16.00. Później charakter wydarzenia stanie się już zdecydowanie bardziej rodzinny i integracyjny. Organizatorzy przygotują strażacki poczęstunek oraz grill, a z myślą o najmłodszych pojawią się dmuchańce.
Jubileusz ma być nie tylko okazją do przypomnienia wieloletniej historii OSP Dankowice, ale przede wszystkim do wspólnego świętowania z mieszkańcami i osobami, które przez lata wspierały miejscowych druhów.

Strażacy zapraszają do udziału wszystkich mieszkańców Dankowic oraz sympatyków jednostki. Dla OSP będzie to jeden z najważniejszych dni w historii, a dla lokalnej społeczności okazja, by z bliska uczestniczyć w strażackim święcie i podziękować druhom za ich codzienną służbę.
Opatów
Awantura o diety sołtysów: Pan nam naopowiadał takich głupot, że mi się w głowie nie mieści
Końcówka ostatniej sesji Rady Gminy Opatów przyniosła najbardziej nerwową wymianę zdań podczas całych obrad. Spór o zasady potrącania diet za nieobecność na sesjach szybko wykroczył poza kwestie zapisów uchwały. Między jednym z sołtysów a przewodniczącym rady doszło do ostrego, momentami osobistego starcia, w którym pojawiły się zarzuty o unikanie odpowiedzi, „opowiadanie głupot”, pieniądze i prywatne wpłaty na lokalne inicjatywy.
Temat wywołał sołtys Zwierzyńca Drugiego Piotr Ślusarczyk, który wrócił do różnicy pomiędzy potrąceniami stosowanymi wobec sołtysów i radnych. Z jego wypowiedzi wynikało, że w przypadku nieobecności sołtysa na sesji rady dieta ma być pomniejszana o 20 proc., natomiast radnego o 8 proc. Sołtys chciał wiedzieć, dlaczego zasady są różne i czy radni uważają je za sprawiedliwe. Jednocześnie zarzucił przewodniczącemu sposób, w jaki sprawa została potraktowana podczas wcześniejszych obrad.
– Pan nam naopowiadał takich głupot, że mi się w głowie nie mieści. Jeszcze nie skończyłem. Zadałem pytanie nowym radnym, żeby się wypowiedzieli, czy to jest sprawiedliwe, żeby odtrącać sołtysom za nieobecność na sesji 20 proc., a radnym 8 proc. Nie odpowiedzieli, pan mnie nie dopuścił do głosu, tylko pan sam odpowiedział głupotami – mówił Ślusarczyk.
Przewodniczący rady Tomasz Kotowicz przekonywał, że sprawa nie została odłożona na bok. Jak poinformował, ponownie zwrócił się do prawnika, który ma przeanalizować obowiązujące zasady i przygotować propozycję rozwiązania. Ewentualna zmiana miałaby następnie trafić pod obrady rady.

– Tematem zainteresowałem po raz kolejny prawnika i czekam na jego stanowisko, żebym przygotował uchwałę. Na chwilę obecną nie wiem, jak daleko są zaawansowane prace. Temat nie jest tak banalnie prosty, jakby się pozornie mogło wydawać i miał tym tematem się zainteresować, zgłębić wiedzę i przedstawić tu opinię radzie do podjęcia decyzji – odpowiedział.
Zamiast zakończyć spór na kwestiach formalnych, rozmowa szybko zeszła jednak na pieniądze. Sołtys podkreślał, że przez 25 lat pełnienia swojej funkcji nie zabiegał na sesjach o podwyżki ani nie domagał się większego wynagrodzenia. Przewodniczący odpowiedział mu ironicznie.

– Ale to pan pyta o pieniądze. No to pan sobie sam musi odpowiedzieć, o jakie pieniądze panu chodzi. Mnie się wydaje, że o polskie złotówki, bo taka waluta tutaj obowiązuje – stwierdził.
To tylko podniosło temperaturę rozmowy. Obaj zaczęli wypominać sobie, ile z własnych środków przekazują na lokalne przedsięwzięcia. Przewodniczący wskazał między innymi 500 zł przeznaczone na nagrodę podczas odpustu. Chwilę później pojawił się także wątek innej zbiórki oraz diet przeznaczanych na jej wsparcie. Dyskusja coraz mniej przypominała debatę nad zasadami naliczania diet, a coraz bardziej osobisty pojedynek pomiędzy dwoma „kogutami”. Próba jej zakończenia również nie uspokoiła sytuacji.

– Jak chce się pan ze mną publicznie i pod publiczkę dochodzić o nie wiadomo co, to proszę bardzo – powiedział Kotowicz.
Ślusarczyk odpowiedział, że nie zamierza już kierować do niego kolejnych pytań.
– Dziękuję. Do pana więcej pytań nie zadam, bo nie ma powodu. Ani na jedno mi pan nie odpowiedział – zakończył.
Mimo ostrej wymiany zdań zasadnicza sprawa pozostała więc nierozstrzygnięta.
-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa2 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę










