Obserwuj nas

W POWIATACH

Rusza projekt, który pomoże w restrukturyzacji gospodarstw leżących na obszarach zagrożonych ASF

fot. Adrian Biel

Opublikowany

,

Rolnicy, którzy planują zrezygnować z produkcji trzody chlewnej na obszarach objętych afrykańskim pomorem świń, będą mogli się ubiegać o przyznanie środków na restrukturyzację swoich gospodarstw.

28 lutego rusza specjalny program. By z niego skorzystać, konieczne będzie złożenie wniosku w oddziale regionalnym Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Hodowcy będą mieli na to czas do 28 marca.

Restrukturyzację gospodarstwa będzie można przeprowadzić jeśli rolnik dysponuje zasobami powyżej jednego hektara i wielkości ekonomicznej mniejszej niż 13 tys. euro. Kolejnym warunkiem jest brak korzystania z rekompensaty za nieutrzymywanie świń, z dotacji dla młodego rolnika, dofinansowania na modernizację gospodarstwa czy na założenie firmy na wsi.

Rolnik nie musi być objęty ubezpieczeniem KRUS. Wystarczy, że co najmniej 25 proc. całego swojego dochodu będzie uzyskiwał z produkcji rolniczej – roślinnej lub zwierzęcej, z wykluczeniem chowu i hodowli ryb. Co istotne, o premię będą mogły się starać osoby pracujące na etacie czy prowadzące własną firmę.

– Na restrukturyzację można otrzymać 60 tys. zł premii wypłacanej w dwóch ratach. Najpierw 48 tys. zł, a po realizacji założeń biznesplanu resztę kwoty. Dotację można przeznaczyć na wydatki dotyczące działalności rolniczej w gospodarstwie lub przygotowanie do sprzedaży produktów rolnych w nim wytworzonych. 80 proc. kwoty pomocy trzeba jednak wydać na inwestycje w środki trwałe. Na przykład na zakup wyłącznie nowych maszyn i urządzeń, na budowę lub remont budynków służących produkcji rolniczej czy założenie sadów i plantacji wieloletnich – informują pracownicy ARiMR.

Aby pomoc została przyznana wniosek musi otrzymać minimum osiem punktów. Między innymi za średnią roczną liczbę świń utrzymywanych dotąd w gospodarstwie, rodzaj planowanej produkcji, kompleksowość biznesplanu czy docelową wielkość ekonomiczną gospodarstwa.

W POWIATACH

Komornik wszedł na konta szpitala na Parkitce. Dyrekcja: To sytuacja bez precedensu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kamil Czaiński/Wikipedia

Komornik zajął rachunki Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. NMP w Częstochowie. Egzekucja objęła także konto, na którym gromadzone były pieniądze przeznaczone na inwestycje finansowane z Krajowego Planu Odbudowy. Dyrekcja placówki mówi o sytuacji bez precedensu, złożyła skargę na czynność komornika i zapowiada walkę o środki, które miały służyć przede wszystkim pacjentom.

Problemy finansowe jednego z najważniejszych szpitali w północnej części województwa śląskiego nie pojawiły się nagle. Placówka od dłuższego czasu mierzy się z rosnącym zadłużeniem, stratami oraz postępowaniami egzekucyjnymi. Tym razem sprawa przybrała jednak zupełnie nowy wymiar, ponieważ komornik zajął również wyodrębniony rachunek inwestycyjny.

To właśnie na nim miały być gromadzone środki przeznaczone na przedsięwzięcia realizowane z KPO. Nie chodzi więc o pieniądze służące finansowaniu codziennej działalności szpitala, lecz o fundusze przeznaczone na modernizację infrastruktury, rozwój systemów informatycznych oraz poprawę jakości leczenia.

– Zajęcie tego rodzaju rachunku stanowi sytuację bez precedensu w historii szpitala – podkreśliły władze placówki w wydanym oświadczeniu.

Stoją one na stanowisku, że pieniądze o ściśle określonym, publicznym przeznaczeniu nie powinny zostać wykorzystane do zaspokojenia roszczeń wierzycieli. Zablokowanie rachunku może bowiem utrudnić lub opóźnić realizację zaplanowanych inwestycji.

– Szczególne zaniepokojenie budzi fakt, że zajęcie objęło środki, których przeznaczeniem nie jest finansowanie bieżącej działalności placówki, lecz realizacja inwestycji służących pacjentom i całemu systemowi ochrony zdrowia w regionie – zaznaczono.

Placówka otrzymała między innymi 13 mln zł na wdrożenie systemu informatycznego, który ma poprawić ochronę danych medycznych i usprawnić obieg dokumentacji. Kolejne 20 mln zł z KPO przeznaczono na kompleksową modernizację Klinicznego Oddziału Kardiologii.

W praktyce oznacza to, że spór z komornikiem nie dotyczy wyłącznie kondycji finansowej samej instytucji. Stawką są przedsięwzięcia, które miały bezpośrednio poprawić bezpieczeństwo chorych, warunki hospitalizacji oraz dostęp do nowoczesnych metod diagnostyki i leczenia.

– Skutki takich działań mogą dotknąć nie instytucję jako taką, lecz przede wszystkim pacjentów, którzy są beneficjentami projektów mających poprawić warunki leczenia, bezpieczeństwo oraz jakość udzielanych świadczeń zdrowotnych – przekazały władze szpitala.

Dyrekcja nie zamierza pogodzić się z zajęciem rachunku. Placówka złożyła skargę na czynność komornika sądowego. Sprawa ma być obecnie wyjaśniana z udziałem właściwych instytucji.

O odblokowanie pieniędzy wystąpił również marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa. Zwrócił się w tej sprawie zarówno do komornika, jak i do banku, wskazując, że środki mają charakter celowy i powinny być wykorzystane wyłącznie zgodnie z przeznaczeniem.

Finansowy kryzys w największej w północnej części województwa lecznicy narastał od lat. Zajęcie rachunku inwestycyjnego jest jego kolejnym etapem. Na koniec maja 2026 roku placówka miała około 170 mln zł zobowiązań wymagalnych, czyli należności, których termin zapłaty już minął.

Tylko w pierwszych pięciu miesiącach roku strata szpitala wyniosła 41,7 mln zł. Jednocześnie placówka wykazywała około 38 mln zł świadczeń wykonanych ponad limity, za które nie otrzymała jeszcze zapłaty z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Jeszcze trudniejszy był bilans całego 2025 roku, który zakończył się stratą na poziomie około 85 mln zł. Dyrektor szpitala Beata Pochodnia informowała podczas spotkania z mediami, że wydatki na wynagrodzenia, leki, materiały medyczne, energię i pozostałe koszty stanowiły łącznie około 114 proc. przychodów placówki.

Ogromnym obciążeniem pozostaje również samo finansowanie zadłużenia. W ubiegłym roku jego obsługa kosztowała 43 mln zł, czyli przeciętnie około 3,6 mln zł miesięcznie.

Placówka przygotowuje program naprawczy, który ma zostać przedstawiony do 15 sierpnia. Dotychczasowe działania obejmowały między innymi łączenie oddziałów o zbliżonym profilu, konsolidację laboratoriów, dostosowywanie liczby łóżek do rzeczywistego obłożenia oraz ograniczanie części planowych świadczeń ponad limit, za które szpital nie otrzymuje zapłaty na bieżąco.

Choć sytuacja finansowa pozostaje niezwykle poważna, dyrekcja zapewnia i uspokaja, że zajęcie rachunków nie wpłynęło dotychczas na bieżące leczenie. Oddziały, poradnie oraz pozostałe jednostki organizacyjne mają działać bez zakłóceń.

– Chcemy jednocześnie uspokoić pacjentów i mieszkańców regionu, że obecnie zaistniała sytuacja nie wpływa na bieżące funkcjonowanie Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. NMP w Częstochowie – przekazano w oświadczeniu.

Szpital zatrudnia ponad 2100 osób, prowadzi 34 oddziały i 27 poradni. W 2025 roku hospitalizowano w nim ponad 44 tysiące pacjentów, a liczba udzielonych porad przekroczyła 180 tysięcy.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie lipcowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Jedna minuta, której nie wolno przegapić. Dziś rocznica Powstania Warszawskiego

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Wikimedia

Dziś przypada 82. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – jednego z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Polski. Punktualnie o godz. 17.00, w symboliczną godzinę „W”, mieszkańcy wielu polskich miast zatrzymają się, aby oddać hołd uczestnikom walk oraz cywilnym ofiarom powstania.

Powstanie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku na rozkaz dowództwa Armii Krajowej. O godz. 17.00 żołnierze polskiego podziemia wystąpili przeciwko niemieckiemu okupantowi. Celem walk było wyzwolenie stolicy przed wkroczeniem Armii Czerwonej i zamanifestowanie prawa Polski do niepodległości.

Zryw, który według pierwotnych planów miał potrwać kilka dób, trwał aż 63 dni. Powstańcy, często słabo uzbrojeni i pozbawieni wystarczającego wsparcia z zewnątrz, walczyli przeciwko znacznie silniejszym oddziałom niemieckim. Do walki stanęli żołnierze Armii Krajowej, harcerze, sanitariuszki, łączniczki oraz tysiące mieszkańców Warszawy.

Powstanie stało się symbolem odwagi i determinacji, ale jego cena była ogromna. Zginęły dziesiątki tysięcy mieszkańców stolicy oraz tysiące powstańców. Po kapitulacji ludność Warszawy została wypędzona, a Niemcy przystąpili do planowego niszczenia miasta.

Najbardziej rozpoznawalnym elementem corocznych obchodów jest godzina „W”. O godz. 17.00 w Warszawie zawyją syreny, zatrzymają się autobusy, tramwaje, samochody i przechodnie. Mieszkańcy stolicy przez minutę w ciszy oddadzą hołd tym, którzy 82 lata temu rozpoczęli walkę o wolność. Podobne uroczystości organizowane są także w wielu innych miejscach w Polsce.

Dźwięk syren nie będzie dziś ostrzeżeniem przed zagrożeniem. Będzie przypomnieniem o ludziach, którzy podjęli nierówną walkę, płacąc za nią najwyższą cenę. To chwila, w której codzienny pośpiech powinien ustąpić miejsca pamięci.

Powstanie Warszawskie zakończyło się militarną klęską, ale na trwałe zapisało się w narodowej pamięci jako symbol walki o wolność, niezależność i godność. Dzisiejsza rocznica jest okazją, aby przypomnieć zarówno bohaterstwo powstańców, jak i dramat ludności cywilnej, która poniosła największe straty.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Podróż z psem w upał? Weterynarz ostrzega: Największym zagrożeniem jest przegrzanie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Przychodnia Weterynaryjna Vita w Częstochowie

Wakacyjne wyjazdy coraz częściej planujemy razem z czworonogami. Pies jedzie z rodziną nad jezioro, w góry, na działkę albo w dłuższą trasę samochodem. Problem w tym, że wysokie temperatury, rozgrzane auto i zbyt długa podróż bez przerw mogą być dla zwierzęcia nie tylko uciążliwe, ale wręcz niebezpieczne. Latem najważniejsza zasada brzmi jednoznacznie – komfort człowieka nie zawsze oznacza komfort psa.

Jak podkreśla Roman Garbaciak, właściciel Przychodni Weterynaryjnej Vita w Częstochowie, podczas upałów największym zagrożeniem jest przegrzanie organizmu.

– Pies znacznie gorzej radzi sobie z wysoką temperaturą niż człowiek. Nie poci się tak jak my, a głównym sposobem oddawania ciepła jest ziajanie. Jeżeli zwierzę przebywa w nagrzanym samochodzie, na słońcu albo nie ma dostępu do wody, sytuacja bardzo szybko może stać się groźna – mówi Roman Garbaciak.

Szczególnie niebezpieczne jest pozostawianie psa w aucie, nawet na kilka minut. Wnętrze samochodu nagrzewa się błyskawicznie, a uchylona szyba nie rozwiązuje problemu. Temperatura wewnątrz pojazdu może w krótkim czasie osiągnąć poziom zagrażający życiu zwierzęcia.

– Nie ma czegoś takiego jak „tylko na chwilę”, jeśli mówimy o psie zostawionym w samochodzie w upalny dzień. Dla właściciela to może być pięć minut, dla zwierzęcia wystarczająco długo, by doszło do przegrzania. To jedna z najczęstszych i najgroźniejszych lekkomyślności – zaznacza weterynarz.

Podróż warto zaplanować tak, aby unikać najgorętszych godzin dnia. Najlepiej ruszać wcześnie rano albo wieczorem, gdy temperatura jest niższa. W samochodzie pies powinien mieć zapewnioną wentylację, dostęp do świeżej wody podczas postojów i bezpieczne miejsce – transporter, specjalne szelki lub matę zabezpieczającą. Zwierzę nie powinno swobodnie przemieszczać się po aucie, bo w razie gwałtownego hamowania może zrobić krzywdę sobie i pasażerom.

Podczas dłuższej trasy konieczne są regularne postoje. Pies powinien mieć możliwość spokojnego wyjścia, napicia się wody i odpoczynku w cieniu. Nie należy jednak zmuszać go do intensywnego ruchu, biegania czy długiego spaceru po rozgrzanym asfalcie.

– Rozgrzana nawierzchnia może poparzyć psie łapy. Jeżeli człowiek nie jest w stanie przyłożyć dłoni do asfaltu na kilka sekund, to dla psa taka powierzchnia również będzie zbyt gorąca. Latem wybierajmy trawę, cień i krótkie postoje zamiast długiego marszu w pełnym słońcu – radzi Roman Garbaciak.

Właściciel powinien znać pierwsze objawy przegrzania. Niepokoić powinno intensywne ziajanie, ślinienie się, osłabienie, chwiejny chód, przyspieszony oddech, apatia, wymioty albo utrata przytomności. W takiej sytuacji trzeba natychmiast przenieść psa w chłodne miejsce, podawać mu wodę małymi porcjami i stopniowo schładzać ciało, unikając lodowatej wody. Konieczny może być szybki kontakt z lekarzem weterynarii.

– Udar cieplny u psa jest stanem zagrożenia życia. Tu nie warto czekać, aż „samo przejdzie”. Im szybciej zwierzę otrzyma pomoc, tym większa szansa, że uda się uniknąć poważnych powikłań – podkreśla właściciel Przychodni Weterynaryjnej Vita.

Szczególnej ostrożności wymagają psy starsze, szczenięta, zwierzęta z chorobami serca i układu oddechowego, psy otyłe oraz rasy krótkoczaszkowe, takie jak buldogi, mopsy czy boksery. U nich ryzyko przegrzania jest wyższe, dlatego podróż w upał powinna być ograniczona do minimum i dobrze przemyślana.

Wakacyjny wyjazd z psem może być udany, ale wymaga odpowiedzialności. Woda, cień, przerwy, rozsądna pora podróży i obserwacja zachowania zwierzęcia to podstawy. Latem pies nie potrzebuje atrakcji za wszelką cenę. Potrzebuje bezpieczeństwa, spokoju i właściciela, który potrafi przewidzieć zagrożenie, zanim będzie za późno.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Lokalny baron PiS Szymon Giżyński zawieszony w prawach członka partii. W tle spór o referendum w Częstochowie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Poseł Szymon Giżyński został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości. Decyzję podjął 8 lipca prezes ugrupowania Jarosław Kaczyński. Sprawa ma związek z ostrym konfliktem wewnątrz częstochowskich struktur partii wokół referendum w sprawie odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i rady miasta.

Zawieszenie oznacza ograniczenie aktywności Giżyńskiego w strukturach ugrupowania. Polityk nie może w tym czasie wykonywać praw członka partii, uczestniczyć w jej wewnętrznych ustaleniach ani reprezentować jej w ramach powierzonych funkcji. Nie jest to jednak równoznaczne z usunięciem z PiS – o dalszym statusie posła mogą zdecydować kolejne rozstrzygnięcia władz ugrupowania.

Bezpośrednim tłem decyzji jest oświadczenie opublikowane przez Giżyńskiego po tym, jak częstochowskie struktury PiS poparły inicjatywę referendalną. Poseł krytycznie odniósł się do tego stanowiska i ironicznie komentował działania partyjnych kolegów – Lidii Burzyńskiej i Andrzeja Gawrona. Z jego wypowiedzi wynikało, że nie podziela politycznej oceny skutków ewentualnego odwołania obecnych władz miasta.

Oświadczenie zaostrzyło trwający od dłuższego czasu spór w lokalnym PiS. Szczególnie mocno odebrano personalne uwagi pod adresem Burzyńskiej, stojącej na czele częstochowskich struktur partii, oraz Gawrona. Lokalne media opisywały wystąpienie Giżyńskiego jako otwarty atak na pozycję jego partyjnych współpracowników.

Dla Giżyńskiego obecna sytuacja ma szczególne znaczenie. Z Prawem i Sprawiedliwością jest związany od początku istnienia ugrupowania, a mandat poselski z list tej partii zdobywał wielokrotnie. Zawieszenie może więc ograniczyć jego wpływ na bieżące decyzje polityczne i pogłębić podziały w częstochowskiej organizacji.

Nie jest to pierwszy taki przypadek w jego karierze. W grudniu 2009 roku Giżyński również został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości. Ówczesne postępowanie partyjne dotyczyło zachowania częstochowskich struktur przed referendum, które zakończyło się odwołaniem prezydenta Tadeusza Wrony. Władze partii zleciły wówczas rzecznikowi dyscypliny zbadanie sprawy.

Na obecnym etapie nie wiadomo, czy decyzja Jarosława Kaczyńskiego będzie miała charakter czasowy, czy stanie się początkiem procedury prowadzącej do trwałego rozstania polityka z ugrupowaniem. Pewne jest natomiast, że spór o częstochowskie referendum przestał być wyłącznie lokalną dyskusją i przerodził się w poważny konflikt wewnątrz PiS. Szymon Giżyński jest posłem PiS nieprzerwanie od blisko 25 lat.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie czerwcowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Taniec w Częstochowie dla każdego w nowych tematycznych wibracjach. Wszystko to za sprawą CzęstoTańcz

Opublikowany

,

Materiał sponsorowany
fot. CzęstoTańcz

CzęstoTańcz to Najlepsza Polska Szkoła Tańca dla w Częstochowie, która uczy swobody na parkiecie:
Założona przez Julię i Radosław – to Oni i ich Historia: https://www.youtube.com/watch?v=tNmjsNzU-WU

CT | Dogodna lokalizacja dla każdego
Na obrzeżach Częstochowy, przy ul. Spółdzielczości 4, działa szkoła tańca CzęstoTańcz. To dobre miejsce dla osób, które zawsze chciały nauczyć się tańczyć, ale nie wiedziały, od czego zacząć. Lokalizacja jest szczególnie wygodna dla dojeżdżających spoza centrum. Łatwy dojazd i brak problemów z parkowaniem sprawiają, że na zajęcia można dotrzeć bez stresu, niezależnie od tego, czy przyjeżdża się z miasta, czy z okolicznych miejscowości.

Taniec Użytkowy , który przydaje się w życiu
W CzęstoTańcz stawia się przede wszystkim na taniec użytkowy. Oznacza to naukę stylów, które można wykorzystać w praktyce, na weselu, imprezie czy spotkaniu ze znajomymi. W ofercie znajdują się między innymi East Coast Swing, który jest energiczny i łatwy do zastosowania w różnych sytuacjach, oraz West Coast Swing, ceniony za płynność i uniwersalność muzyczną. Uczestnicy mogą również skorzystać z zajęć przygotowujących do pierwszego tańca oraz innych form rozwijających rytm i swobodę ruchu.

WEST COAST SWING: https://www.youtube.com/watch?v=e88-2lZYiWA
EAST COAST SWING: https://www.youtube.com/watch?v=VG3HkH7cJQw

West Coast Swing na pierwszy taniec weselny
Coraz więcej par decyduje się na West Coast Swing jako pierwszy taniec. To styl, który pozwala wyglądać naturalnie i elegancko. Daje jednak coś więcej niż sam występ. Oczywiście uczymy także układu. Dużą wartością jest to, że ten taniec można później wykorzystać na imprezach i potańcówkach. Zamiast jednorazowej choreografii pojawia się swoboda, kontakt i umiejętność tańczenia do różnych utworów. Dzięki temu pierwszy taniec staje się nie tylko pięknym momentem, ale też początkiem wspólnej tanecznej przygody.

Dwa style, jeden wieczór
Wyróżnikiem szkoły jest łączenie zajęć East Coast Swing i West Coast Swing w jednym bloku, godzina po godzinie. East Coast Swing to taniec użytkowy, który pozwala przetańczyć praktycznie całe wesele, nawet z osobami, które nigdy wcześniej się go nie uczyły. Z kolei West Coast Swing świetnie sprawdza się jako pierwszy taniec weselny, a na imprezach tańczy się go zazwyczaj ze swoją partnerką. Dzięki dwu godzinnemu blokowi młode pary mogą poznać oba style jednocześnie i spokojnie wybrać ten, który najlepiej odpowiada ich potrzebom.

Nowe grupy i najbliższe starty
CzęstoTańcz regularnie uruchamia nowe grupy od podstaw, dlatego można dołączyć bez wcześniejszego doświadczenia. Najbliższe starty planowane są na początek nadchodzącego miesiąca. Zajęcia odbywają się popołudniami i wieczorami, tak aby łatwo dopasować je do pracy czy innych obowiązków. Dla osób, które nie mogą uczestniczyć w zajęciach w tygodniu, szkoła prowadzi także regularne kursy w niedziele, co daje większą elastyczność.

LATYNOSKIE WIBRACJE: MAMBO Salsa New York Style dla Par i Solistów oraz LATINO SOLO.
Kiedy Nowy York zjawia się w Częstochowie i masz go tu co tydzień smak tradycyjnego tańca na Kodzie Latynoskiego BICIA SERCA zmienia wszystko.
Tańcz MAMBO Salsę z Jedynymi Mistrzami Stylu w Częstochowie:

MAMBO dla Par i Solistów:
https://www.youtube.com/watch?v=ey9Q0vONYGg

MAMBO – SALSA SOLO dla Pań i Panów:
https://www.youtube.com/watch?v=ORWBrd16pyg

LATIN SOLO Częstochowa:
https://www.youtube.com/watch?v=Dp0-KdvFRd0

MAMBO na Pierwszy Taniec:
https://www.youtube.com/watch?v=xpZ0YnDIdF4

Miejsce, do którego chce się wracać
CzęstoTańcz to nie tylko nauka kroków, ale także społeczność i dobra atmosfera. To przestrzeń, w której można oderwać się od codzienności, poznać nowych ludzi i po prostu dobrze się bawić. W każdą sobotę organizowane są potańcówki, na które może przyjść każdy i zobaczyć szkołę od środka. O godzinie 20:30 odbywa się lekcja pokazowa z różnych tematów tanecznych, takich jak swing, salsa, bachata czy west coast swing. To dobry moment, żeby sprawdzić, co najbardziej odpowiada. Najprościej jednak po prostu przyjść i spróbować. Taniec szybko przestaje być tu czymś okazjonalnym i staje się naturalną częścią codzienności.

Pierwszy Taniec – jedyna tak najlepsza opcja w Częstochowie:
U nas to taniec nie tylko na Pierwszy Taniec Weselny ale i do użytku codziennego przez całe życie:
WCS: https://www.youtube.com/watch?v=iImAXcxU-sE
ECS: https://www.youtube.com/watch?v=JVW2nMUOma4

Lekcje Indywidualne i Grupowe – dołącz do nas:
Strona: https://CZESTOTANCZ.pl/
DRUPA FB:
 https://www.facebook.com/groups/1390612867854344
FanPage FB: https://www.facebook.com/CZESTOTANCZ/

Tel. 888 777 040

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Częstochowska uczelnia w czołówce. Wyższa Szkoła Zarządzania z ósmym miejscem w Rankingu Perspektyw

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Wyższa Szkoła Zarządzania w Częstochowie

Wyższa Szkoła Zarządzania w Częstochowie znalazła się w pierwszej dziesiątce ogólnopolskiego Rankingu Uczelni Zawodowych Perspektywy 2026. Uczelnia zajęła 8. miejsce w kraju, uzyskując wskaźnik rankingowy 91,40 na 100 punktów. To wynik, który ma znaczenie nie tylko prestiżowe, ale również praktyczne, bo potwierdza pozycję częstochowskiej szkoły wyższej w segmencie uczelni nastawionych na kształcenie zawodowe, bliskie rynkowi pracy i realnym potrzebom społecznym.

Tegoroczny rezultat jest tym bardziej wymowny, że oznacza awans względem poprzedniej edycji rankingu. W 2025 roku Wyższa Szkoła Zarządzania w Częstochowie była klasyfikowana na 12. miejscu. Awans jest więc znaczący. W praktyce oznacza to, że uczelnia nie tylko utrzymuje stabilną jakość, ale również wzmacnia swoją rozpoznawalność i konkurencyjność na tle innych szkół zawodowych w Polsce.

Ranking Perspektyw od lat jest jednym z najważniejszych zestawień szkolnictwa wyższego w kraju. Uwzględnia kryteria związane z jakością kształcenia, potencjałem dydaktycznym, perspektywami absolwentów, umiędzynarodowieniem, współpracą z otoczeniem oraz warunkami studiowania. Wysoka pozycja w takim zestawieniu jest więc dla uczelni potwierdzeniem, że jej rozwój nie opiera się wyłącznie na deklaracjach, lecz na mierzalnych efektach.

– To dla całej społeczności akademickiej bardzo ważny moment. Ósme miejsce w Polsce traktujemy jako wyróżnienie, ale przede wszystkim jako zobowiązanie. Za tym wynikiem stoją wykładowcy, studenci, pracownicy administracji, partnerzy i pracodawcy, którzy od lat współtworzą praktyczny model kształcenia. Naszym celem nie jest samo miejsce w rankingu, lecz przygotowanie absolwentów, którzy będą pewni swoich kompetencji i gotowi do odpowiedzialnej pracy zawodowej – podkreśla dr n. społ. inż. Joanna Wojtyra, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania w Częstochowie.

Profil uczelni w ostatnich latach coraz wyraźniej koncentruje się wokół kształcenia medycznego i okołomedycznego. Uczelnia podkreśla, że jest pierwszą w mieście, która rozpoczęła akademickie kształcenie pielęgniarek. Kadry medyczne kształci już od dwóch dekad, a sama uczelnia działa już od 30 lat. To doświadczenie ma znaczenie szczególne w czasie, gdy system ochrony zdrowia potrzebuje nie tylko nowych pracowników, ale dobrze przygotowanych specjalistów, którzy potrafią łączyć wiedzę teoretyczną z praktyką.

Oferta uczelni obejmuje m.in. pielęgniarstwo I stopnia, pielęgniarstwo II stopnia, pielęgniarstwo pomostowe oraz ratownictwo medyczne. To kierunki odpowiadające na realne potrzeby rynku pracy, zwłaszcza w regionie, w którym zapotrzebowanie na wykwalifikowane kadry medyczne pozostaje wysokie. Uczelnia prowadzi także studia podyplomowe, kursy i szkolenia, w tym propozycje dla kadry medycznej, a także obszary związane z bezpieczeństwem, informatyką śledczą, cyberprzestrzenią, kryminologią czy zarządzaniem bezpieczeństwem państwa.

Ten praktyczny charakter oferty jest jedną z najmocniejszych stron Wyższej Szkoły Zarządzania. Uczelnia nie buduje swojej pozycji na szerokiej, przypadkowej palecie kierunków, lecz na specjalizacjach, które mają konkretne przełożenie na zatrudnienie i rozwój zawodowy. Szczególnie w przypadku pielęgniarstwa i ratownictwa medycznego znaczenie ma nie tylko program studiów, ale również jakość zajęć praktycznych, doświadczenie kadry oraz kontakt z realiami pracy w ochronie zdrowia.

Wysoka lokata w rankingu jest również ważnym sygnałem dla kandydatów. W czasach, gdy wybór uczelni coraz częściej oznacza decyzję o przyszłej pozycji na rynku pracy, znaczenie mają nie tylko nazwa szkoły i kierunek, ale także wiarygodność, zaplecze dydaktyczne i opinia środowiska. Ósme miejsce w Polsce wśród uczelni zawodowych pokazuje, że częstochowska WSZ potrafi konkurować z większymi ośrodkami akademickimi i skutecznie budować swoją markę poza lokalnym rynkiem.

– Naszą siłą jest konsekwencja. Stawiamy na kierunki, w których jakość kształcenia musi iść w parze z odpowiedzialnością, bo absolwenci bardzo szybko trafiają do zawodów wymagających wiedzy, odporności i profesjonalizmu. Chcemy, aby studenci czuli, że uczą się w miejscu wymagającym, ale przyjaznym; nowoczesnym, ale opartym na relacji mistrz-uczeń, ponadto otwartym na rynek pracy, ale nie rezygnującym z akademickiej rzetelności – zaznacza rektor Joanna Wojtyra.

Sukces w Rankingu Perspektyw to dla Wyższej Szkoły Zarządzania w Częstochowie także element szerszej opowieści o roli uczelni zawodowych. Współczesne szkolnictwo wyższe coraz częściej oceniane jest nie tylko przez pryzmat teorii, publikacji i tradycji, ale przez realną skuteczność przygotowania absolwentów do pracy. W tym modelu liczy się kontakt z praktyką, elastyczność programów, współpraca z otoczeniem społeczno-gospodarczym i zdolność do reagowania na zmieniające się potrzeby.

– Awans do krajowej czołówki jest dowodem, że konsekwentnie rozwijana specjalizacja, inwestowanie w jakość kształcenia i wzmacnianie praktycznego wymiaru studiów mogą przełożyć się na wynik zauważalny w skali całej Polski. Dla uczelni to powód do satysfakcji. Dla studentów i kandydatów – sygnał, że w Częstochowie działa szkoła, która nie tylko kształci, ale też potrafi skutecznie budować swoją akademicką wiarygodność – zachwala rektor Joanna Wojtyra.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Częstochowa może pójść do urn przed terminem. Ruszyła akcja odwołania prezydenta i rady miasta

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komitet „Czas na referendum”/Facebook

W Częstochowie zaczyna się polityczna gra o najwyższą stawkę. Nie o kolejne oświadczenie, sesyjną przepychankę, ani nie o medialny komentarz po burzliwym głosowaniu. Tym razem chodzi o próbę skrócenia kadencji prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka oraz całej Rady Miasta Częstochowy. Komitet „Czas na referendum” rozpoczął procedurę, która – jeśli zakończy się powodzeniem – może doprowadzić do największego samorządowego przesilenia w regionie częstochowskim od lat.

Środowa konferencja komitetu była startem akcji, ale polityczne tło tej sprawy narastało od miesięcy. Częstochowa funkcjonuje dziś w sytuacji dalekiej od normalności. Prezydent, choć nadal formalnie pełni funkcję, po decyzjach prokuratury nie wykonuje obowiązków w urzędzie. Miastem kieruje jego zastępca Zdzisław Wolski. Dla inicjatorów referendum to właśnie ten stan zawieszenia stał się jednym z głównych argumentów za oddaniem decyzji mieszkańcom.

Komitet nie chce ograniczyć się wyłącznie do prezydenta. Wniosek dotyczy również całej rady miasta. To ważna różnica, bo referendum przestaje być wtedy jedynie oceną jednej osoby. Staje się pytaniem o cały lokalny układ odpowiedzialności – o to, jak miasto reaguje na kryzys, jak zachowują się radni i czy mieszkańcy chcą czekać do końca kadencji, skoro obecna sytuacja polityczna budzi tak duże emocje.

Pierwszym zadaniem komitetu będzie zebranie podpisów. 

– Musimy zebrać 15 900 podpisów – mówił podczas konferencji prasowej Leszek Kulawik, rzecznik inicjatywy, zwracając jednocześnie uwagę, że sama ważność ewentualnego referendum będzie zależeć od frekwencji.

Według przedstawianych wyliczeń do urn musiałoby pójść niemal 50 tysięcy mieszkańców, aby głosowanie mogło przynieść prawnie skuteczny efekt. To oznacza, że komitet ma przed sobą dwa etapy walki. Najpierw musi przekonać mieszkańców do podpisania się pod wnioskiem. Później – jeśli referendum zostanie zarządzone – trzeba będzie wyprowadzić ich z domów w dniu głosowania. W samorządowych referendach to właśnie frekwencja bywa największą przeszkodą. Emocje w internecie i komentarzach to jedno, realna mobilizacja przy urnach to zupełnie inna sprawa.

Kulawik użył też mocnego określenia, które szybko zaczęło żyć własnym życiem. Nazwał referendum „zabiegiem sanitarnym”. To sformułowanie dobrze oddaje strategię komitetu. Inicjatorzy nie przedstawiają swojej akcji jako technicznej procedury czy obywatelskiej ankiety. Budują przekaz o konieczności politycznego oczyszczenia miasta i zakończenia stanu, w którym wybrany prezydent pozostaje na stanowisku, ale nie może normalnie wykonywać swoich obowiązków.

Pełnomocnik komitetu Marcin Nocoń akcentował z kolei organizacyjną stronę przedsięwzięcia. Podpisy mają być zbierane przez wolontariuszy, a informacje o miejscach zbiórek mają trafiać do mieszkańców także za pośrednictwem mediów społecznościowych. Komitet zapowiada, że chce działać w sposób uporządkowany, z identyfikatorami, punktami kontaktowymi i zabezpieczeniem danych osób, które zdecydują się poprzeć wniosek. Siedziba inicjatywy ma działać przy alei Najświętszej Maryi Panny 29 w Częstochowie.

W centrum sprawy pozostaje oczywiście Krzysztof Matyjaszczyk. Prezydent usłyszał zarzuty korupcyjne, a prokuratura zastosowała wobec niego środki zapobiegawcze, w tym zakaz wstępu do urzędu i kontaktowania się z pracownikami magistratu. Sam Matyjaszczyk publicznie przekonywał, że został pomówiony i jest niewinny. Do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia obowiązuje zasada domniemania niewinności, ale politycznie sprawa już dawno przestała być wyłącznie kwestią akt prokuratorskich.

Właśnie dlatego inicjatorzy uderzają także w radę miasta. Ich zdaniem radni nie wykorzystali możliwości politycznego przecięcia kryzysu, gdy pojawiła się propozycja przeprowadzenia referendum z inicjatywy samorządu. Skoro ta droga została zamknięta, komitet sięga po narzędzie oddolne. Zresztą i w radzie miasta zasiadają obecnie dwie osoby, które mają na bakier z organami wymiaru ścigania, co zostało także przez Noconia mocno zaakcentowane w czasie briefingu prasowego.

Częstochowska inicjatywa wpisuje się w szerszą falę lokalnych napięć w regionie. To już trzecie referendalne uderzenie w ostatnich tygodniach – po Kruszynie i Poczesnej. W Kruszynie procedura dotyczy odwołania wójt Joanny Zasępy, w Poczesnej wójta Artura Sosny, a teraz do tej mapy dochodzi największy samorząd północnej części województwa śląskiego. Skala Częstochowy jest nieporównywalna, ale mechanizm podobny – część mieszkańców i lokalnych środowisk uznaje, że zwykły kalendarz wyborczy nie wystarcza.

Ten regionalny kontekst jest istotny, bo pokazuje zmianę nastrojów. Referendum przestaje być egzotycznym instrumentem, po który sięga się raz na wiele lat. Staje się realnym narzędziem presji na władzę, zwłaszcza tam, gdzie narastają konflikty, spory personalne, zarzuty o brak przejrzystości albo poczucie, że lokalny samorząd zamknął się na głos mieszkańców. Dla obozu prezydenta i miejskiej większości już sama zbiórka będzie niewygodnym sprawdzianem. 

W przypadku Częstochowy stawka jest jednak znacznie większa niż tylko zmiana personalna. To największe miasto regionu, naturalny lider subregionu północnego i ośrodek, którego decyzje polityczne, inwestycyjne i administracyjne promieniują daleko poza granice samego miasta. Ewentualna zmiana władzy w Częstochowie mogłaby więc uruchomić efekt domina nie tylko w miejskim samorządzie, ale również w całym układzie relacji regionalnych – od współpracy z okolicznymi gminami, przez instytucje publiczne, po polityczne zaplecze subregionu. Dlatego ta inicjatywa jest czymś więcej niż kolejnym lokalnym sporem. To potencjalny punkt zwrotny dla całej północnej części województwa śląskiego.

Jedno jest pewne. Komitet „Czas na referendum” uruchomił proces, którego nie da się już zignorować. Od tej chwili każdy podpis, każdy punkt zbiórki i każda publiczna reakcja władz będzie częścią większej opowieści o tym, czy mieszkańcy Częstochowy chcą poczekać do kolejnych wyborów, czy uznali, że czas tej władzy ma skończyć się wcześniej.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Powstało nowe miejsce na lato. Park wodny ma przyciągać całe rodziny

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Woźnikach (wszystkie)

Kamieńskie Młyny zyskały nową przestrzeń do wypoczynku, rekreacji i rodzinnego spędzania czasu. Przy miejscowym obiekcie sportowym powstał nowoczesny kompleks rekreacyjny z wodnym placem zabaw, strefą relaksu, zapleczem sportowym i dodatkowymi atrakcjami dla najmłodszych. To inwestycja, która ma służyć nie tylko mieszkańcom gminy Woźniki, ale również gościom szukającym ciekawego miejsca na letni odpoczynek. 

Szczególnie interesującą propozycją może być dla mieszkańców gmin bezpośrednio sąsiadujących z Woźnikami, w tym Koszęcina, Koziegłów, Starczy, Konopisk czy Kamienicy Polskiej, dla których Kamieńskie Młyny mogą stać się łatwo dostępnym miejscem na rodzinny wyjazd, popołudniową rekreację czy wakacyjny wypad z dziećmi.

Centralnym punktem obiektu jest wodny plac zabaw, wykonany w formie niecki z kolorowego betonu i wyposażony w liczne atrakcje wodne. To właśnie ta część kompleksu ma być największym magnesem dla dzieci i rodzin w sezonie wakacyjnym. Obok przygotowano także strefę relaksu, w której użytkownicy będą mogli skorzystać z sauny i jacuzzi.

Na tym jednak zakres inwestycji się nie kończy. Na terenie obiektu znalazło się również boisko do siatkówki plażowej, siłownia zewnętrzna, trampoliny ziemne, ławki, stojaki na rowery oraz modułowe przebieralnie. Cały teren został ogrodzony i objęty całodobowym monitoringiem, co ma zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających z kompleksu.

W ramach zadania zmodernizowano i rozbudowano również budynek LKS „Warta” Kamieńskie Młyny, który zyskał funkcje gospodarczo-socjalne oraz bazę noclegową. Dodatkowo wybudowano scenę z posadzką żywiczną, dzięki czemu obiekt może pełnić nie tylko funkcję rekreacyjną, ale także stać się miejscem lokalnych wydarzeń, spotkań i imprez plenerowych.

Jak podkreśla burmistrz Woźnik Michał Aloszko, pomysł na jego utworzenie nie był przypadkowy.

– Pomysł na utworzenie parku wodnego wyszedł bezpośrednio od mieszkańców podczas konsultacji nad budżetem obywatelskim na rok 2022. Podczas głosowania właśnie to zadanie zyskało największe poparcie społeczne. Choć początkowo koszty przerosły zaplanowany budżet, podjęliśmy decyzję o jego realizacji w rozszerzonej koncepcji, sięgając po środki zewnętrzne. Mam nadzieję, że to miejsce będzie doskonale służyć integracji i wypoczynkowi, ciesząc zarówno mieszkańców, jak i naszych gości. Oficjalne otwarcie nastąpiło wczoraj, 17 czerwca – mówi włodarz.

Administratorem obiektu będzie Gminna Spółka Komunalna w Woźnikach. Kompleks ma działać sezonowo – w czerwcu, lipcu i sierpniu – przez siedem dni w tygodniu, w godz. od 12.00 do 18.00. Jednocześnie na terenie wodnego placu zabaw będzie mogło przebywać do 60 osób. Dzieci będą mogły korzystać z obiektu wyłącznie pod opieką dorosłych.

Jak informuje urząd miejski, ustalono również zasady dotyczące bezpieczeństwa i higieny. Wejście na płytę wodnego placu zabaw będzie możliwe tylko w stroju kąpielowym, bez obuwia i obowiązkowo przez brodzik, czyli nogomyjkę. Na terenie płyty nie będzie można spożywać pokarmów i napojów ani wnosić przedmiotów niebezpiecznych. Co ważne, w przypadku niesprzyjającej pogody obiekt może pozostać zamknięty.

W sezonie letnim, w tym roku, bilet normalny, bez limitu czasowego, będzie kosztował 8 zł, natomiast bilet ulgowy dla dzieci i młodzieży do 16. roku życia – 5 zł. Płatność będzie możliwa gotówką lub elektronicznie. W najbliższy weekend – 20-21 czerwca – wstęp na obiekt będzie bezpłatny.

Bez wątpienia, nowa atrakcja woźnickiego samorządu ma szansę stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych letnich punktów na mapie powiatu lublinieckiego. To inwestycja, która łączy rekreację, sport, wypoczynek i lokalną integrację, a jednocześnie pokazuje, że pomysły zgłaszane przez mieszkańców mogą realnie zmieniać przestrzeń publiczną.

Całkowity koszt budowy parku wodnego wraz z przebudową pobliskiego budynku klubowego wyniósł niemal 5,99 mln zł. Realizacja w Kamieńskich Młynach znalazła się w puli zadań, na które gmina Woźniki otrzymała wsparcie w wysokości 6 mln zł z tzw. „Polskiego Ładu”.

– Środki te zostały przeznaczone nie tylko na budowę parku wodnego, ale również na termomodernizację budynku Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury, komputeryzację urzędu miejskiego oraz nadzór inwestorski – precyzuje Sylwester Witkowski z magistratu w Woźnikach.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie majowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Nie żyje Jolanta Urbańska, była wiceprzewodnicząca rady miasta i znana społeczniczka

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Agnieszka Małasiewicz/Archiwum Jolanty Urbańskiej

W wieku 67 lat zmarła Jolanta Urbańska, wieloletnia radna, była wiceprzewodnicząca Rady Miasta Częstochowy, działaczka społeczna i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci lokalnego życia publicznego. Przez lata była obecna zarówno w samorządzie, jak i w szeregu inicjatyw obywatelskich.

Jolanta Urbańska urodziła się 22 stycznia 1959 roku w Częstochowie. Była absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w toku kariery naukowej uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych. Swoje wykształcenie, doświadczenie i zaangażowanie wykorzystywała w pracy publicznej, samorządowej oraz społecznej.

Przez wiele lat związana była z Radą Miasta Częstochowy. W wyborach samorządowych w 2018 roku uzyskała mandat radnej z listy Koalicji Obywatelskiej, obejmując jednocześnie funkcję wiceprzewodniczącej rady. W maju 2020 roku zdecydowała się odejść z Platformy Obywatelskiej oraz klubu KO. Jako radna VII i VIII kadencji dołączyła później do klubu Wspólnie dla Częstochowy. Pracowała między innymi w komisji skarbu oraz komisji edukacji. Pełniła również funkcję społecznego konsultanta prezydenta miasta Częstochowy do spraw społeczności żydowskiej.

W wyborach samorządowych w 2024 roku Urbańska startowała już z innego komitetu, jednak nie uzyskała mandatu. Po formalnym rozstaniu z lokalną polityką jeszcze silniej skoncentrowała się na działalności społecznej i obywatelskiej.

Od 2016 roku stała na czele Stowarzyszenia Demokratyczna RP. Była stałą uczestniczką i współorganizatorką licznych protestów, akcji społecznych oraz inicjatyw obywatelskich. Jej aktywność koncentrowała się wokół sprzeciwu wobec ksenofobii, rasizmu i nacjonalizmu, obrony praw kobiet, podstawowych zasad demokracji, wsparcia osób z niepełnosprawnościami oraz przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu. Angażowała się także w działania na rzecz ochrony praw zwierząt.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wieś z pomysłem może wygrać tysiące złotych. Konkurs wojewódzki wraca w nowej odsłonie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Samorząd województwa po raz kolejny organizuje konkurs „Piękna wieś województwa śląskiego”, którego celem jest promowanie aktywnych, zadbanych i świadomych swojej tożsamości miejscowości. To przedsięwzięcie skierowane do gmin, sołectw, lokalnych liderów, twórców oraz społeczności, które potrafią łączyć dbałość o przestrzeń, tradycję, kulturę i środowisko z realnym zaangażowaniem mieszkańców.

Konkurs nie ogranicza się wyłącznie do wyboru najbardziej estetycznej miejscowości. Jego założenie jest szersze. Chodzi o wspieranie rozwoju wsi, pobudzanie aktywności gospodarczej, kształtowanie ładu przestrzennego, pielęgnowanie środowiska naturalnego oraz wzmacnianie lokalnej tożsamości. W regulaminie podkreślono również znaczenie zachowania wartości środowiska kulturowego i przyrodniczego z myślą o przyszłych pokoleniach.

W 2026 roku konkurs obejmuje pięć kategorii – najpiękniejsza wieś, najlepszy lokalny twórca, najlepsze przedsięwzięcie odnowy wsi bez udziału środków unijnych, najlepszy sołtys oraz najlepsze przedsięwzięcie popularyzujące tradycje, obrzędy i zwyczaje ludowe. Ta ostatnia kategoria obejmuje między innymi działania związane z cyklem prac na wsi, świętami, obrzędami, gwarą, muzyką, pieśniami, tańcami, strojami i rekwizytami zakorzenionymi w lokalnym środowisku. 

Warunkiem uczestnictwa jest zgłoszenie przygotowane przez gminę położoną na terenie województwa śląskiego. Z jednej gminy można zgłosić po jednym kandydacie lub przedsięwzięciu w każdej kategorii. Zgłoszenie podpisuje wójt lub burmistrz.

Oceniane będą nie tylko efekty wizualne, ale również praca lokalnej społeczności. W przypadku kategorii „najpiękniejsza wieś” komisja weźmie pod uwagę estetykę terenów publicznych i prywatnych posesji, dbałość o krajobraz kulturowy i przyrodniczy, zaangażowanie mieszkańców, działalność organizacji i stowarzyszeń, a także sposób pielęgnowania historii, kultury, tradycji i indywidualnego charakteru miejscowości.

Osobno oceniani będą lokalni twórcy. W tej kategorii liczyć się będzie działalność na rzecz kultywowania tradycji, na przykład rękodzieło, rzemiosło czy malarstwo, ale także promocja lokalna i regionalna, udział w wystawach, targach i konkursach oraz współpraca z mieszkańcami, stowarzyszeniami czy władzami lokalnymi.

W konkursie docenione mają zostać także konkretne inicjatywy służące odnowie wsi. Komisja będzie punktować pomysłowość, innowacyjność, wpływ przedsięwzięcia na lokalną społeczność, zaangażowanie mieszkańców oraz jakość dokumentacji pokazującej stan wyjściowy i realizację zadania. W kategorii „najlepszy sołtys” znaczenie będą miały między innymi liczba kadencji, aktywność społeczna, materialne efekty działalności, udział sołectwa w konkursach wojewódzkich oraz organizowanie wspólnych akcji z mieszkańcami. 

Konkurs ma zostać ogłoszony do 27 czerwca, a samorządy będą miały cztery tygodnie od tego momentu na przesłanie zgłoszeń. Rozstrzygnięcie i ogłoszenie wyników zaplanowano do 9 października, natomiast uroczystość wręczenia nagród i wyróżnień ma się odbyć do 27 listopada.

Na laureatów czekają nagrody finansowe. W kategorii „najpiękniejsza wieś” przewidziano 27 tys. zł za pierwsze miejsce, 20 tys. zł za drugie i 15 tys. zł za trzecie. Najlepszy lokalny twórca może otrzymać odpowiednio 2,5 tys. zł, 2 tys. zł lub 1,5 tys. zł. W kategorii „najlepsze przedsięwzięcie odnowy wsi” nagrody wyniosą 8 tys. zł, 5 tys. zł i 3 tys. zł, dla najlepszych sołtysów – 2 tys. zł, 1,5 tys. zł i 1 tys. zł, a dla przedsięwzięć popularyzujących tradycje, obrzędy i zwyczaje – 7 tys. zł, 5 tys. zł i 3 tys. zł. Dodatkowo komisja może przyznać wyróżnienia. Łączna pula na ten cel wynosi 16,5 tys. zł. 

„Piękna wieś województwa śląskiego” to nie tylko konkurs na estetykę i zadbane obejścia. To także przegląd lokalnej aktywności, pomysłów na rozwój sołectw, pracy społeczników, sołtysów i twórców, którzy często bez wielkiego rozgłosu budują tożsamość swoich miejscowości. W praktyce może być to również okazja, by pokazać, że śląska wieś nie jest jedynie zapleczem dużych miast, ale przestrzenią tradycji, inicjatywy i coraz bardziej świadomego rozwoju.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Inicjatywa Sołecka z pieniędzmi dla regionu. To ponad jedna czwarta całej tegorocznej puli

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Magnific

Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego rozstrzygnął nabór w ramach Inicjatywy Sołeckiej. Do dofinansowania wybrano 79 zadań z całego województwa, a łączna kwota dotacji z budżetu województwa wyniosła niemal 4,5 mln zł. Wśród projektów, które otrzymają wsparcie, znalazły się również przedsięwzięcia z powiatów częstochowskiego, kłobuckiego i myszkowskiego.

To program, który nie finansuje wielkich, wielomilionowych inwestycji, ale bardzo konkretne zadania ważne dla mieszkańców sołectw. Chodzi przede wszystkim o place zabaw, boiska, oświetlenie, miejsca spotkań, strefy rekreacyjne, wyposażenie służące integracji oraz poprawę przestrzeni publicznej.

Najwięcej projektów z analizowanego obszaru znalazło się w powiecie częstochowskim. Łącznie projekty otrzymają 679 tys. zł. To pieniądze, które zostaną rozdzielone na dziesięć lokalnych zadań, w większości związanych z rekreacją, sportem, oświetleniem i poprawą ogólnodostępnych miejsc publicznych.

Do gminy Przyrów trafi wsparcie na dwa zadania. Sołectwo Zalesice otrzyma 85 tys. zł na zagospodarowanie miejsca publicznego, a sołectwo Zarębice niemal 35 tys. zł na doposażenie terenu rekreacyjnego. W gminie Konopiska dofinansowanie w wysokości 104,5 tys. zł przyznano na doposażenie siłowni zewnętrznej w Konopiskach. Z kolei gmina Mstów otrzyma 120 tys. zł na zagospodarowanie przestrzeni publicznej w sołectwie Mstów.

Na liście znalazły się także dwa projekty z gminy Kłomnice. W Rzerzęczycach za 40 tys. zł ma zostać zakupione i zamontowane oświetlenie w parku, a w Rzekach Małych taka sama kwota została przyznana na doposażenie strefy rekreacji na plaży. Dwa zadania zrealizuje również gmina Kruszyna. W Jackowie 60 tys. zł przeznaczono na modernizację boiska sportowego, a w Lgocie Małej, również za 60 tys. zł, zaplanowano zagospodarowanie miejsca publicznego. W gminie Poczesna sołectwo Huta Stara A otrzyma 37,1 tys. zł na zagospodarowanie miejsca publicznego, natomiast w gminie Mykanów do Cykarzewa Północnego trafi 37,2 tys. zł na montaż systemu nawadniającego na boisku sportowym.

Sporo środków trafi również do powiatu kłobuckiego. W sumie – niemal 417 tys. zł na dziewięć przedsięwzięć. Charakter tych zadań pokazuje, że sołectwa stawiają przede wszystkim na integrację mieszkańców, poprawę bezpieczeństwa i rozwój miejsc, z których korzystają dzieci, rodziny oraz lokalne organizacje.

W gminie Krzepice sołectwo Lutrowskie otrzyma 23 tys. zł na zakup, transport i montaż zestawu zabawowego oraz kuchni na placu zabaw. W gminie Miedźno dofinansowanie przyznano trzem sołectwom. Dębiniec otrzyma 30 tys. zł na zadanie „Aktywne centrum Dębińca”, Miedźno również 30 tys. zł na projekt „Zielone boiska Miedźna”, a Ostrowy nad Okszą – 60 tys. zł na zadanie „Rozświetlamy boisko”.

W gminie Opatów wsparcie otrzymają dwa projekty. W Opatowie 20 tys. zł przeznaczono na wymianę nawierzchni przy placu zabaw przy ulicy Kościuszki, a Iwanowice Małe otrzymają 20 tys. zł na zakup zestawu festynowego do integracji mieszkańców.

Najwyższa pojedyncza dotacja w powiecie kłobuckim trafi do gminy Wręczyca Wielka. Sołectwo Wręczyca Wielka II otrzyma 120 tys. zł na zakup mobilnej sceny plenerowej. W gminie Kłobuck 64,6 tys. zł przyznano sołectwu Borowianka na zagospodarowanie miejsca publicznego poprzez zakup i montaż oświetlenia LED, a w gminie Lipie 49 tys. zł trafi do Lindowa na budowę placu zabaw.

Najmniej projektów z analizowanego obszaru znalazło się w powiecie myszkowskim. Łącznie niecałe 71 tys. zł. Oba dotyczą gminy Poraj. Sołectwo Poraj otrzyma 26,5 tys. zł na zadanie pod nazwą „Multimedialny witacz w sołectwie Poraj”, natomiast do Gęzyna trafi 44,5 tys. zł na projekt miejsca odpoczynku przy ścieżce rowerowej. 

Podsumowując, w trzech powiatach subregionu północnego województwa dofinansowanie obejmie łącznie 21 zadań na kwotę niecałych 1,17 mln zł. To ponad jedna czwarta całej puli tegorocznej Inicjatywy Sołeckiej.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Dom, który miał chronić, stał się miejscem cierpienia. Dziś zapadły wyroki w sprawie śmierci Kamilka

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Freepik

Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał nieprawomocny wyrok w jednej z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat. Dawid B., ojczym ośmioletniego Kamilka z Częstochowy, został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Matka chłopca, Magdalena B., usłyszała wyrok 16 lat więzienia. To finał procesu, na który czekała nie tylko Częstochowa, region, ale i cała Polska, bo ta historia już dawno przestała być wyłącznie sprawą jednej rodziny. Stała się symbolem niewyobrażalnego cierpienia dziecka i pytaniem o to, ilu dorosłych może patrzeć, wiedzieć albo nie chcieć wiedzieć, zanim dojdzie do tragedii.

Kamilek trafił do szpitala wiosną 2023 roku w stanie, który poruszył opinię publiczną. Według ustaleń śledczych chłopiec był bity, polewany wrzątkiem, a następnie rzucony na rozgrzany piec węglowy. Miał złamaną rękę i poparzenia obejmujące około 25 proc. powierzchni ciała. Przez 35 dni lekarze walczyli o jego życie. Tej walki nie udało się wygrać. Ośmioletni chłopiec zmarł w maju 2023 roku.

Dzisiejszy wyrok zamyka pewien etap tej sprawy, ale nie zamyka bólu, gniewu ani pytań. Dawid B. został skazany na 25 lat więzienia. Magdalena B., matka dziecka, która, według aktu oskarżenia, miała nie tylko nie ochronić syna, ale odpowiadała również za pomocnictwo i znęcanie się, spędzić ma w więzieniu 16 lat. Wyrok nie jest prawomocny, a to oznacza, że sprawa może trafić jeszcze do sądu drugiej instancji.

Przed sądem odpowiadali również krewni rodziny, którzy mieszkali razem z Magdaleną B., Dawidem B. i dziećmi. Aneta J. oraz Wojciech J. zostali uznani za winnych nieudzielenia pomocy dziecku. Według doniesień Polskiej Agencji Prasowej i Interii, Aneta J. została skazana na 10 miesięcy pozbawienia wolności, a Wojciech J. na 6 miesięcy, przy czym kary wobec obojga zostały zawieszone na trzy lata.

Proces toczył się przy drzwiach zamkniętych. Utajnione zostało również uzasadnienie wyroku, co w sprawie tak dramatycznej i społecznie poruszającej pozostawia opinii publicznej jedynie oficjalny komunikat o karach i kwalifikacjach prawnych. Wiadomo jednak, że prokuratura domagała się dla Dawida B. kary dożywotniego pozbawienia wolności. Część pełnomocników i osób występujących po stronie pokrzywdzonych już po ogłoszeniu orzeczenia wskazywała, że wyrok powinien zostać zaskarżony. Zaskarżenie zapowiedziała m.in. siostra Kamilka występująca jako oskarżyciel posiłkowy, a Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak publicznie oceniła, że apelacja w tej sprawie jest zasadna.

Ta sprawa od początku budziła emocje nie tylko z powodu skali okrucieństwa. Dziecko przez wiele tygodni walczyło o życie po tym, co miało wydarzyć się w miejscu, które powinno być dla niego najbezpieczniejsze. W domu. Po jego śmierci Polska zaczęła mówić o systemowej bezradności, o niedostatecznej reakcji na przemoc wobec dzieci, o tym, że dramat dziecka nie zaczyna się w dniu, w którym trafia ono do szpitala.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie kwietniowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Jest dziesięć milionów złotych na lokalne inicjatywy. Kto może dostać wsparcie i na co można je wydać?

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Pixabay

Minister rolnictwa i rozwoju wsi ogłosił nabór w ramach programu „Aktywna wieś”. Dla organizacji działających na terenach wiejskich to szansa na zdobycie środków na wydarzenia integrujące mieszkańców, promujące lokalną kulturę, regionalne produkty, ekologię czy bezpieczeństwo. W 2026 roku na program przeznaczono 10 mln zł, a maksymalna kwota wsparcia na jedno zadanie wynosi 15 tys. zł.

Konkurs jest skierowany do organizacji pozarządowych i innych uprawnionych podmiotów prowadzących działalność statutową zgodną z celami programu. Ważne jest jednak to, że wsparcie adresowane jest do inicjatyw realizowanych na obszarach gmin liczących do 20 tys. mieszkańców. To właśnie tam ministerstwo chce wzmacniać lokalną aktywność i atrakcyjność życia na wsi.

Program obejmuje trzy główne obszary. Pierwszy dotyczy wydarzeń związanych z kulturą, tradycją i tożsamością wsi. Chodzi między innymi o prezentację obrzędów ludowych, występy kapel, inscenizacje, pokazy rękodzieła czy przypominanie regionalnej historii. Drugi obejmuje inicjatywy promujące lokalne produkty i ekologię. Trzeci koncentruje się na bezpieczeństwie wsi, w tym na szkoleniach z pierwszej pomocy, bezpieczeństwa czy działaniach dotyczących jakości żywności i warunków życia na terenach wiejskich.

Z punktu widzenia beneficjentów kluczowe są zasady finansowania. Dotacja może wynieść maksymalnie 15 tys. zł, ale jej wysokość będzie zależała od zakresu zadania, liczby uczestników i przedstawionego kosztorysu. Organizacja musi też zapewnić wkład własny. Jeśli ministerstwo przyzna mniej pieniędzy niż wnioskowano, trzeba będzie albo zwiększyć udział środków własnych, albo ograniczyć zakres projektu. Zadanie musi mieć charakter niekomercyjny, a więc nie może zakładać osiągnięcia dochodu.

W ogłoszeniu wskazano również, jakie wydatki można rozliczyć. W zależności od rodzaju zadania mogą to być między innymi zakup niezbędnego sprzętu, wynajem obiektów i urządzeń, usługi wydawnicze czy wyżywienie oparte na polskich produktach wysokiej jakości. Nie można natomiast finansować nagród pieniężnych ani rzeczowych. To oznacza, że kosztorys musi być przygotowany bardzo uważnie i ściśle pod założenia programu.

Istotny jest także harmonogram. O dofinansowanie można ubiegać się wyłącznie na zadania realizowane od 30 kwietnia do 31 października bieżącego roku. Sama oferta musi zostać złożona najpóźniej do końca miesiąca. Co ważne, liczy się moment wpływu dokumentów do ministerstwa, a nie data nadania przesyłki. W praktyce oznacza to, że organizacje nie powinny zostawiać złożenia wniosku na ostatnią chwilę.

Ocena ofert będzie miała charakter punktowy. Maksymalnie można zdobyć 100 punktów, a warunkiem pozytywnej rekomendacji jest uzyskanie co najmniej 70. Najwięcej punktów przyznawanych będzie za zgodność projektu z celami programu. Liczyć się będą również rezultaty zadania, trwałość efektów oraz możliwości organizacyjne oferenta. Innymi słowy, sam ciekawy pomysł nie wystarczy. Trzeba jeszcze udowodnić, że organizacja jest w stanie go dobrze zrealizować i później prawidłowo rozliczyć.

Dla wielu lokalnych stowarzyszeń, kół gospodyń i fundacji „Aktywna wieś” może być realnym wsparciem w organizacji wydarzeń, które ożywią życie społeczne na terenach wiejskich. To konkurs dla tych, którzy mają konkretny pomysł, znają potrzeby swojej społeczności i potrafią przełożyć je na dobrze przygotowany projekt. Właśnie takie inicjatywy mają w tym programie największe szanse.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Rozbijał szyby, okradał automaty i znikał. Kryminalni rozpracowali go krok po kroku

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku

Kryminalni z Kłobucka zatrzymali 33-latka, podejrzanego o serię włamań i kradzieży na terenie powiatu kłobuckiego i częstochowskiego. Mężczyzna działał w warunkach recydywy, a decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.

Proceder zaczął się w styczniu bieżącego roku, gdy do kłobuckiej komendy wpłynęło zgłoszenie o włamaniu do osobowego volkswagena w centrum Miedźna. Sprawca po wybiciu szyby dostał się do wnętrza samochodu i ukradł znajdujące się tam przedmioty o wartości kilku tysięcy złotych.

Tą sprawą zajęli się kryminalni, którzy prowadzili zarówno czynności procesowe w ramach dochodzenia, jak i działania operacyjne. To właśnie one doprowadziły śledczych do 33-letniego mieszkańca powiatu częstochowskiego. Jak ustalili policjanci, mężczyzna mógł mieć na koncie nie tylko włamanie w Miedźnie, ale także kilka innych przestępstw.

Dalsze ustalenia potwierdziły te przypuszczenia. Śledczy uznali, że od stycznia do marca 33-latek dopuścił się także kilku innych kradzieży na terenie powiatu kłobuckiego. Ustalono również, że swą przestępczą działalność próbował rozwijać także na terenie powiatu częstochowskiego.

Podejrzany został zatrzymany z końcem marca. Usłyszał zarzuty dotyczące między innymi dwóch włamań oraz trzech kradzieży z rozmieniarek pieniędzy, do których doszło we Wręczycy Wielkiej i w Kłobucku. Odpowie także za kierowanie samochodem, mimo orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi wystąpić do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztu. Sąd przychylił się do tego wniosku i zdecydował o osadzeniu 33-latka na dwa miesiące.

O jego dalszym losie rozstrzygną prokurator i sąd. Za przestępstwa, o które jest podejrzany, grozi mu wieloletni pobyt w więzieniu.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Oddolne projekty z wielomilionowym wsparciem. LGD rozdysponują duże środki na rozwój regionu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Tomasz Żak/UMWS

Ponad 77 mln zł trafi do lokalnych społeczności w województwie śląskim. O tym, na co pójdą te pieniądze, w dużej mierze zdecydują Lokalne Grupy Działania.

LGD to partnerstwa tworzone przez samorządy, organizacje społeczne i mieszkańców. To właśnie one przygotowują lokalne strategie i wybierają projekty, które najlepiej odpowiadają na potrzeby ludzi w danym miejscu. W północnej części regionu do takich grup trafi łącznie ponad 16 mln zł.

Środki podzielono na trzy główne kierunki. Pierwszy dotyczy dzieci i młodzieży – chodzi o różnego rodzaju zajęcia, warsztaty i inicjatywy rozwijające umiejętności, których często nie ma w standardowej edukacji. Drugi kierunek skierowany jest do dorosłych, zwłaszcza tych, którzy mają trudniej na rynku pracy – tu chodzi o naukę nowych umiejętności i podnoszenie kwalifikacji. Trzeci obszar to działania społeczne – integracja mieszkańców, aktywizacja seniorów, wsparcie dla młodzieży czy inicjatywy budujące lokalne więzi.

Konkrety widać już na poziomie poszczególnych grup. Lokalna Grupa Działania „Zielony Wierzchołek Śląska” z Kłobucka będzie dysponować kwotą ponad 5,7 mln zł. Pieniądze trafią zarówno na projekty dla młodych, jak i dorosłych oraz działania społeczne.

Stowarzyszenie „Razem na Wyżyny” z Mykanowa rozdysponuje ponad 3,5 mln zł. To środki m.in. na inicjatywy edukacyjne i działania, które mają ożywić lokalne społeczności.

Ponad 2,2 mln zł trafi do LGD „Bractwo Kuźnic” w Poczesnej. Tu nacisk położono głównie na edukację i wzmacnianie aktywności mieszkańców.

Z kolei „Partnerstwo Północnej Jury” z Janowa będzie realizować projekty o wartości ponad 4,6 mln zł, skupiające się przede wszystkim na edukacji i integracji społecznej.

W praktyce te miliony zostaną podzielone na mniejsze granty – pojedyncze projekty mogą dostać nawet do 100 tys. zł. To właśnie dzięki temu powstaną konkretne działania.

Jak podkreślają władze województwa, chodzi nie tylko o same inwestycje, ale o coś więcej – o pobudzenie aktywności mieszkańców i wzmocnienie lokalnych społeczności. I to właśnie na tym poziomie, najbliższym ludziom, te pieniądze mają zrobić największą różnicę.

CZYTAJ DALEJ

W POWIATACH

Wydanie marcowe dostępne w wersji drukowanej oraz w formacie PDF

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Piotr Biernacki

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE