Powiat kłobucki
Starostwo uruchomi wkrótce nową placówkę dla niepełnosprawnych mieszkańców
Podczas listopadowej sesji rady powiatu samorządowcy podjęli uchwałę o powołaniu nowej jednostki organizacyjnej. Chodzi o Środowiskowy Dom Samopomocy, który swoją siedzibę będzie miał w Krzepicach.
Placówka zostanie uruchomiona w pierwszych tygodniach nowego roku. Miejsce w niej znajdzie dwudziestu podopiecznych, którzy jak przekonują władze powiatu kłobuckiego, będą mogli liczyć tam na profesjonalną opiekę. W gronie specjalistów znajdą się między innymi fizjoterapeuci oraz psycholodzy. W pierwszej kolejności do Środowiskowego Domu Samopomocy w Krzepicach kierowani będą niepełnosprawni mieszkańcy z terenu powiatu kłobuckiego.
– Obecnie w jednostce trwają prace modernizacyjne, które zapewnią wysoki standard zarówno samego pobytu, jak i opieki. Na ten cel starostwo powiatowe pozyskało dotację z urzędu wojewódzkiego – informuje starosta Henryk Kiepura.
Dwa lata temu powiat uruchomił podobną jednostkę w Hutce, której działalność zostanie przeniesiona po nowym roku do nowej placówki.
Krzepice
Uczniowie z Krzepic w wojewódzkiej czołówce. Świetny występ w finale turnieju
Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2 im. Marii Skłodowskiej-Curie w Krzepicach znaleźli się wśród najlepszych młodych znawców bezpieczeństwa ruchu drogowego w województwie śląskim. Podczas 47. Wojewódzkiego Finału Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, który odbył się w Szkole Podstawowej nr 22 im. Juliusza Słowackiego w Rybniku, drużyna z Krzepic zajęła drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej grupy młodszej.
To bardzo dobry wynik, tym bardziej że do finału wojewódzkiego trafiają już tylko najlepsze zespoły, wyłonione wcześniej podczas eliminacji powiatowych i okręgowych. W tegorocznej rywalizacji w dwóch kategoriach wiekowych wystartowało łącznie piętnaście drużyn ze szkół podstawowych z całego województwa.
Turniej BRD od lat sprawdza nie tylko wiedzę teoretyczną uczniów, ale również ich praktyczne umiejętności i opanowanie w sytuacjach, z którymi młodzi rowerzyści mogą spotkać się na drodze. Uczestnicy musieli zmierzyć się z testem z przepisów ruchu drogowego, wykazać się znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy, a także przejechać trasę w miasteczku ruchu drogowego oraz tor sprawnościowy.
Drużyna z Krzepic poradziła sobie znakomicie, zajmując drugą lokatę w grupie młodszej. Lepsza okazała się jedynie Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Zendku, która zwyciężyła w tej kategorii.
Podczas wydarzenia uczestnikom gratulowali przedstawiciele administracji rządowej, kuratorium oświaty, policji oraz Polskiego Związku Motorowego. Podkreślano, że udział w takim turnieju to nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim nauka odpowiedzialności, rozwagi i bezpiecznego zachowania na drodze. Rywalizacja była wymagająca, a o końcowych wynikach decydowała zarówno wiedza, jak i precyzja oraz koncentracja podczas jazdy.
Drugie miejsce w województwie to powód do dumy dla szkoły, opiekunów, rodziców i całej lokalnej społeczności. To również dowód na to, że młodzi mieszkańcy gminy Krzepice potrafią rywalizować z najlepszymi drużynami na Śląsku.
Przystajń
Sukces uczennicy z Przystajni. Kornelia Kubicka w gronie najlepszych młodych polonistów w województwie
Kornelia Kubicka, uczennica VII klasy szkoły w Przystajni, zdobyła tytuł laureata Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego z Języka Polskiego. To jedno z najważniejszych osiągnięć edukacyjnych na poziomie wojewódzkim.
Uroczysta Gala Laureatów Wojewódzkich Konkursów Przedmiotowych za rok szkolny 2025/2026 odbyła się pod koniec kwietnia w sali teatralnej IV Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Częstochowie. W wydarzeniu uczestniczyli najlepsi uczniowie z regionu, ich rodzice, nauczyciele oraz przedstawiciele kuratorium oświaty.
– Sukces Kornelii jest szczególnie znaczący, ponieważ w tegorocznej edycji konkursów przedmiotowych wzięło udział ponad 56 tys. uczniów z całego województwa śląskiego. Rywalizacja wymagała nie tylko bardzo dobrej znajomości języka polskiego i literatury, ale także systematycznej pracy, samodzielnego myślenia oraz umiejętności interpretacji tekstów – podkreślają miejscowi pedagodzy.

Jak dodają, jej osiągnięcie to efekt zdobytej wiedzy, konsekwencji i zaangażowania, ale także wsparcia Elżbiety Szostak, nauczycielki przygotowującej ją do konkursu. To właśnie codzienna praca, rozwijanie zainteresowań humanistycznych i odpowiednie przygotowanie pozwoliły uczennicy znaleźć się w gronie najlepszych młodych polonistów w województwie.
– Tytuł laureata potwierdza, że uczniowie z Przystajni potrafią skutecznie rywalizować z najlepszymi w regionie. To także dowód na wysoki poziom pracy dydaktycznej szkoły oraz zaangażowanie nauczycieli, którzy wspierają młodzież w rozwijaniu pasji i ambicji – komentuje z kolei Bartłomiej Antczak, dyrektor placówki.
Kłobuck
W Kłobucku podziękowali bibliotekarzom. To oni stoją za miejscami, które łączą książki, ludzi i kulturę
Z okazji przypadającego na 8 maja Dnia Bibliotekarza i Bibliotek w Kłobucku odbyło się spotkanie poświęcone pracownikom dwóch działających w mieście placówek, którzy każdego dnia promują czytelnictwo, wspierają edukację i współtworzą lokalne życie kulturalne. – To była dobra okazja do przekazania podziękowań za ich codzienną pracę, zaangażowanie oraz wkład w rozwój naszej społeczności – mówi burmistrz Kłobucka.
W imieniu władz samorządowych życzenia i słowa uznania przekazali burmistrz Jerzy Zakrzewski oraz sekretarz gminy Sylwia Piątkowska. Podczas spotkania podkreślano, że biblioteki są dziś nie tylko miejscem wypożyczania książek, ale również ważną przestrzenią spotkań, nauki, rozwijania pasji i uczestnictwa w kulturze.
Ich pracownikom dziękowano za profesjonalizm, cierpliwość i otwartość wobec czytelników. Zwracano uwagę na ich rolę w inspirowaniu mieszkańców, szczególnie dzieci i młodzieży, do sięgania po literaturę oraz korzystania z oferty kulturalnej i edukacyjnej. To właśnie dzięki codziennej pracy bibliotekarek i bibliotekarzy placówki pozostają miejscami dostępnymi, przyjaznymi i ważnymi dla lokalnej społeczności.

Spotkaniu towarzyszyły ciepłe słowa, symboliczne upominki oraz życzenia dalszych sukcesów zawodowych. Był to gest wdzięczności wobec osób, które swoją pracą wzmacniają znaczenie książki, wiedzy i kultury w codziennym życiu mieszkańców.
– Z okazji Dnia Bibliotekarza i Bibliotek wszystkim pracownikom biblioteki i filii życzyliśmy satysfakcji z wykonywanej pracy, niegasnącej energii, inspirujących spotkań oraz życzliwości czytelników. To święto przypomina, że biblioteka pozostaje jednym z najważniejszych miejsc lokalnej wspólnoty – otwartym, potrzebnym i bliskim mieszkańcom – podkreśla burmistrz Zakrzewski.
Miedźno
Miedźno bez milionów na oczyszczalnię. Dwa projekty przepadły na formalnościach
Gminy z powiatów częstochowskiego, myszkowskiego i kłobuckiego otrzymają łącznie ponad 82,44 mln zł dofinansowania na inwestycje związane z kanalizacją, oczyszczalniami ścieków, sieciami wodociągowymi oraz ujęciami wody. To efekt rozstrzygnięcia trzech naborów w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego na lata 2021-2027. Bardzo słabo w tym okazałym zestawieniu wypadło Miedźno, którego dwa wnioski zostały odrzucone w przedbiegach, bo nie spełniały kryteriów formalnych. To duży cios dla samorządu, dla którego modernizacja infrastruktury oczyszczalni ścieków miała być jednym z kluczowych zadań bieżącej kadencji.
W skali całego województwa śląskiego do dofinansowania wybrano 41 projektów. Łączna pula wsparcia przekracza 136,6 mln zł, z czego ponad 112 mln zł pochodzi ze środków unijnych, a blisko 24,6 mln zł z budżetu państwa. Dwa nabory dotyczyły budowy kanalizacji sanitarnej i oczyszczalni ścieków, trzeci obejmował sieci wodociągowe oraz stacje uzdatniania wody.
Najwięcej pieniędzy z analizowanych trzech powiatów trafi do samorządów z powiatu częstochowskiego. Łącznie będzie to około 34,46 mln zł. Największe wsparcie otrzyma Olsztyn, gdzie 9,13 mln zł zostanie przeznaczone na rozbudowę i przebudowę oczyszczalni ścieków. Koniecpol znalazł się na listach dofinansowanych projektów dwukrotnie – 2,70 mln zł trafi na modernizację miejskiej oczyszczalni ścieków, a kolejne 2,96 mln zł na jej rozbudowę.
Znaczne środki otrzyma również Mykanów. Gmina pozyska 5,53 mln zł na budowę sieci kanalizacji sanitarnej i wodociągowej oraz 3 mln zł na drugi etap inwestycji obejmujący ulicę Prostą wraz z odwodnieniem. Kłomnice dostaną 2,84 mln zł na budowę sieci kanalizacyjnej w miejscowości Kłomnice, w rejonie za torami. Poczesna otrzyma 3,06 mln zł na budowę kanalizacji sanitarnej w Kolonii Poczesnej i Nieradzie-Mazurach, natomiast Rędziny – 5,26 mln zł na budowę sieci wraz z przyłączami.
W powiecie myszkowskim dofinansowanie dla wybranych projektów wyniesie około 27,02 mln zł. Największą kwotę otrzyma Poraj – 8,79 mln zł na budowę oczyszczalni ścieków. Dodatkowo projekt dotyczący modernizacji sieci wodociągowej w przez spółkę Poreco uzyska 2,81 mln zł wsparcia.
Koziegłowy znalazły się wśród beneficjentów aż trzykrotnie. Na infrastrukturę wodno-kanalizacyjną na terenie gminy i miasta przyznano 2,50 mln zł, na rozbudowę oczyszczalni ścieków w Koziegłowach 5,74 mln zł, a na przebudowę ujęcia wody w Pińczycach 3 mln zł. Niegowa otrzyma 3 mln zł na budowę i modernizację systemów zaopatrzenia w wodę, a Żarki 1,18 mln zł na innowacyjny system zarządzania gospodarką wodną oraz przebudowę odcinka magistrali wodnej.
W powiecie kłobuckim wsparcie dla projektów wybranych do dofinansowania wyniesie około 20,96 mln zł. Najwięcej środków trafi do Lipia, gdzie 7,11 mln zł zostanie przeznaczone na budowę sieci kanalizacji sanitarnej wraz z przyłączami w miejscowości Kleśniska. Wręczyca Wielka otrzyma 6,7 mln zł na rozbudowę oczyszczalni ścieków we Wręczycy Małej, a Popów 4,15 mln zł na rozbudowę sieci kanalizacji sanitarnej w Wąsoszu Górnym. W naborze wodociągowym dofinansowanie uzyskały także Panki – 3 mln zł na rozbudowę ujęcia wody pitnej przy ulicy Dworcowej.
Nie wszystkie wnioski zakończyły się jednak powodzeniem. W powiecie kłobuckim poza listą dofinansowanych projektów znalazły się dwa zadania gminy Miedźno. Pierwsze dotyczyło budowy bioreaktora wraz z infrastrukturą towarzyszącą oczyszczalni ścieków w Ostrowach nad Okszą. Wartość projektu wynosiła 4,91 mln zł, a wnioskowane dofinansowanie 3,21 mln zł. Drugie zadanie obejmowało rozbudowę tejże instalacji. Jego wartość określono na 4,59 mln zł, przy wnioskowanym wsparciu na poziomie 3 mln zł. Oba projekty nie zostały wybrane do dofinansowania, ponieważ odpadły już na etapie oceny formalnej. Oznacza to, że problem dotyczył samej poprawności lub kompletności dokumentacji.
Z tego samego powodu wsparcia nie otrzymał również projekt Żarek dotyczący budowy instalacji higienizacji i granulacji osadów z gminnej oczyszczalni ścieków. Wartość tego zadania wynosiła 4,28 mln zł, a wnioskowane dofinansowanie 2,95 mln zł. Poza listą znalazły się też dwa projekty z powiatu częstochowskiego – Koniecpol ubiegał się o kolejne 2,65 mln zł na modernizację sieci wodociągowej oraz ujęć wody, a Wręczyca Wielka o 3 mln zł na budowę sieci i przyłączy wodociągowych w miejscowości Wręczyca Wielka. W naborze kanalizacyjnym odpadł także drugi projekt Wręczycy Wielkiej – rozbudowa oczyszczalni ścieków w Truskolasach, o wartości 26,39 mln zł, z wnioskowanym dofinansowaniem 3 mln zł.
Dla wielu gmin najbliższe miesiące będą więc czasem przygotowań do realizacji kosztownych i technicznie wymagających zadań. Ich efekty nie zawsze będą widoczne od razu, ale z perspektywy mieszkańców przełożą się na jedną z najważniejszych usług publicznych – sprawną, bezpieczną i nowoczesną gospodarkę wodno-ściekową.
Kłobuck
KS Wojownik wrócił z Mistrzostw Polski z medalami. W finale doszło do bratobójczego pojedynku
Siedmioro zawodników Klubu Sportowego Wojownik wystąpiło w dwudniowych Mistrzostwach Polski w formule light contact, które odbyły się w Będzinie. Reprezentanci klubu, prowadzeni przez trenerów Artura Osuchowskiego i Jakuba Juszczyka, wrócili z zawodów z trzema medalami. Największy sukces odniósł Mateusz Ciszewski, który wywalczył złoto. Srebrne medale zdobyli Jakub Zomerfeld oraz Nadia Soboniak.
Mistrzostwa były dla zawodników czasem intensywnej rywalizacji z reprezentantami klubów z całego kraju. Walki wymagały nie tylko dobrego przygotowania technicznego, ale również odporności psychicznej, koncentracji i umiejętności reagowania pod presją. Zawodnicy Wojownika pokazali determinację, charakter i wysoki poziom sportowy, a dla części z nich udział w turnieju stał się przede wszystkim cenną lekcją na kolejne starty.
Sobotnie zmagania rozpoczął Arkadiusz Kielan. Choć jego walka zakończyła się porażką, zawodnik zaprezentował dużą siłę uderzeń i wolę walki. Do korzystniejszego wyniku zabrakło przede wszystkim większej aktywności w kopnięciach, które w formule light contact mogą mieć decydujące znaczenie.
Następnie na macie pojawiła się Zoja Malina. Jej występ zapadł w pamięć między innymi dzięki efektownemu kopnięciu yop chagi w głowę. Mimo obiecujących momentów zawodniczka przegrała pojedynek. W jej przypadku zabrakło przede wszystkim większej pewności siebie, która przy wyrównanych walkach często przesądza o końcowym rezultacie.
Swoją walkę stoczyła również Emilia Kielan. Zawodniczka pokazała ambicję i zaangażowanie, jednak nie zdołała przechylić pojedynku na swoją korzyść. Bardzo zacięty pojedynek ma za sobą także Maria Strzelczak, która walczyła do samego końca i długo utrzymywała wyrównany poziom rywalizacji. Ostatecznie zwycięstwo przypadło jednak jej przeciwniczce.
Najwięcej emocji przyniósł finał kategorii do 89 kg, w którym zmierzyło się dwóch reprezentantów kłobuckiego Wojownika – Mateusz Ciszewski i Jakub Zomerfeld. Obaj wcześniej skutecznie pokonali swoich rywali, prezentując dobre przygotowanie techniczne i taktyczne. W bezpośrednim pojedynku lepszy okazał się Mateusz Ciszewski, który sięgnął po tytuł mistrza Polski. Jakub Zomerfeld zakończył rywalizację ze srebrnym medalem.
Z bardzo dobrej strony zaprezentowała się także Nadia Soboniak. Zawodniczka konsekwentnie przebijała się przez kolejne etapy rywalizacji i dotarła do finału kategorii do 50 kg. Tam musiała uznać wyższość przeciwniczki, ale zakończyła mistrzostwa z cennym srebrnym medalem.
Lipie
Klasyczne auta, dworski klimat i rodzinna majówka. W Lipiu szykuje się kolejna odsłona uznanej imprezy
Lipie ponownie stanie się miejscem spotkania miłośników zabytkowych samochodów, motocykli i klimatu dawnych lat. 10 maja przy Dworku Mońkowie odbędzie się Gala Klasycznej Motoryzacji, czyli wydarzenie, które wyrosło z organizowanej wcześniej „Klasycznej Majówki”, ale w tym roku wraca w nowej, bardziej reprezentacyjnej formule.
To będzie już trzecia edycja motoryzacyjnego spotkania, które z roku na rok przyciąga coraz większe zainteresowanie. Organizatorzy chcą, by majowa gala była czymś więcej niż tylko wystawą pojazdów. Ma łączyć pasję do klasycznej motoryzacji, lokalną integrację, rodzinny wypoczynek i wyjątkową scenerię dworku, która dobrze wpisuje się w hasło tegorocznej odsłony: „Gdzie klasyka spotyka dworski styl”.
– Organizatorami wydarzenia są lokalni pasjonaci motoryzacji, którzy z ogromnym zaangażowaniem od trzech lat rozwijają swoją inicjatywę. Dbając o każdy, nawet najmniejszy detal, stale podnoszą poziom, co przynosi wymierne rezultaty. Ich pasja i determinacja spowodowały, że wydarzenie na stałe wpisało się już w kalendarz lokalnych wydarzeń. Chcemy stworzyć im przestrzeń do prezentacji pojazdów, rozmów i dzielenia się historiami, które często są równie ciekawe jak same samochody – podkreślają przedstawiciele gminy Lipie.
Główną atrakcją będą pojazdy klasyczne, w tym modele sprzed 1980 roku. W programie znalazł się również konkurs elegancji, w którym liczyć się będzie nie tylko stan techniczny auta czy motocykla, ale także sposób prezentacji, dbałość o szczegóły i klimat nawiązujący do minionych dekad. To właśnie ten element ma nadać wydarzeniu bardziej galowy, stylowy charakter.
– W takich pojazdach najciekawsze jest to, że każdy ma swoją historię. Za odrestaurowanym samochodem stoją miesiące, a często lata pracy, poszukiwania części, rozmów, wspomnień i ogromnej cierpliwości. Chcemy, by uczestnicy mogli nie tylko oglądać te maszyny, ale też poznać ludzi, którzy przywrócili im dawny blask – zaznaczają organizatorzy.
Gala ma być jednak propozycją nie tylko dla kolekcjonerów i znawców motoryzacji. Wydarzenie zaplanowano jako rodzinne, plenerowe spotkanie dla mieszkańców i gości. Przygotowana zostanie strefa gastronomiczna, wystawy i stoiska, oprawa muzyczna z DJ-em, a także przestrzeń dla dzieci z dmuchańcami. Dzięki temu przy Dworku Mońkowie będzie można spędzić całe popołudnie, nawet jeśli ktoś nie zna szczegółów historii tuzów motoryzacji.
– Zależy nam, aby to była impreza otwarta, przyjazna i międzypokoleniowa. Jedni przyjadą oglądać klasyczne pojazdy, inni przyjdą z dziećmi na spacer, a jeszcze inni po prostu będą chcieli poczuć atmosferę majowego spotkania w pięknym miejscu. Właśnie w tym tkwi siła tego wydarzenia – wskazują organizatorzy.
Nieprzypadkowo gala odbędzie się właśnie przy Dworku Mońkowie przy ulicy Parkowej. Malownicze otoczenie, zieleń i charakter obiektu tworzą naturalną scenografię dla klasycznych aut. W zestawieniu z eleganckimi pojazdami sprzed lat miejsce ma nadać wydarzeniu niemal filmowy klimat.
Organizatorzy przewidzieli również trzy parkingi dla pojazdów wyprodukowanych do 1995 roku, co pozwoli poszerzyć motoryzacyjną prezentację o młodsze, ale również coraz bardziej sentymentalnie odbierane modele. Start wydarzenia zaplanowano na godz. 13.00.
– Zapraszamy mieszkańców gminy, gości z regionu oraz wszystkich, którzy chcą zobaczyć wyjątkowe pojazdy i spędzić czas w niecodziennej scenerii. To będzie podróż do czasów, w których samochód był nie tylko środkiem transportu, ale także symbolem charakteru, elegancji i epoki – zachęcają samorządowcy.
Kłobuck
Uczniowie mają okazję chwycić za mikrofony. W Kłobucku znów zabrzmią ulubione polskie przeboje
Miejski Ośrodek Kultury w Kłobucku zaprasza uczniów szkół podstawowych z powiatu kłobuckiego do udziału w XXVII Powiatowym Festiwalu Piosenki „Mój ulubiony przebój”. To wydarzenie od lat daje młodym wykonawcom możliwość zaprezentowania swoich umiejętności wokalnych, zmierzenia się ze sceną i udziału w muzycznej rywalizacji.
Konkurs zostanie przeprowadzony w trzech kategoriach wiekowych. Pierwsza obejmuje klasy I-III, druga klasy IV-VI, a trzecia uczniów klas VII-VIII. Każdy uczestnik zobowiązany jest do wykonania piosenki z repertuaru muzyki polskiej. Laureaci pierwszego miejsca będą mieli również obowiązek udziału w Koncercie Laureatów.
Zgłoszenia do festiwalu przyjmowane są do 12 maja. Wypełnioną kartę zgłoszenia wraz z wymaganymi zgodami należy dostarczyć do siedziby MOK-u przy ulicy Targowej lub przesłać drogą mailową na wskazany przez organizatora adres. W tym samym terminie należy także przekazać opisane podkłady muzyczne, co ma usprawnić przebieg przesłuchań konkursowych.

– Warunkiem udziału jest również wniesienie wpisowego w wysokości 20 zł. Opłatę należy uiścić przelewem na nasze konto do 12 maja, z dopiskiem zawierającym nazwę festiwalu oraz imię i nazwisko uczestnika – mówi dyrektor Olga Skwara.
Przesłuchania konkursowe zaplanowano na 19 maja o godz. 9.00 w Miejskim Ośrodku Kultury w Kłobucku. Kilka dni później, 22 maja o godz. 17.00, odbędzie się ogłoszenie wyników, wręczenie nagród oraz wspomniany Koncert Laureatów.
Kłobuck
Czerwiec w Kłobucku będzie koncertowy. Miasto szykuje dwa dni zabawy
Miasto przygotowuje się do jednego z największych wydarzeń plenerowych w rocznym kalendarzu gminy. W dniach 20-21 czerwca odbędą się tegoroczne Dni Kłobucka.
Dni Kłobucka to wydarzenie, które co roku skupia mieszkańców wokół wspólnej zabawy, muzyki i lokalnej integracji. Dla wielu osób jest to nie tylko okazja do udziału w koncertach, ale także moment spotkań z sąsiadami, znajomymi i rodziną w otwartej, miejskiej przestrzeni.
– Tegoroczna edycja zapowiada się jako dwudniowe święto miasta z mocnym programem muzycznym. Na scenie pojawią się zarówno wykonawcy dobrze znani z ogólnopolskich scen, jak i artyści reprezentujący różne style muzyczne, dzięki czemu wydarzenie ma trafić do szerokiej publiczności – podkreślają pracownicy kłobuckiego magistratu.

Wśród zapowiedzianych wykonawców znaleźli się Red Lips, Kalwi & Remi, Daj To Głośniej, Filip Zając Fifi Kaka, Natalia Kaczmarek, Filip Robak Band, Magda Bereda, Matlane, 5 Rano, Fermon oraz Spoko Loko. Taki zestaw artystów wskazuje, że organizatorzy stawiają na różnorodny program, łączący muzykę rozrywkową, taneczną, koncertową i rodzinną.
Kłobuck
Uroczyste obchody w Kłobucku. Burmistrz przypomniał o odpowiedzialności i przywiązaniu do ojczyzny
Kłobucki samorząd wraz z mieszkańcami uczcił 235. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, jednego z najważniejszych aktów prawnych w historii Polski. Tegoroczne obchody miały tradycyjny, uroczysty charakter i były okazją do przypomnienia znaczenia dokumentu, który uznawany jest za pierwszą konstytucję w Europie i drugą na świecie.
Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą odprawioną w intencji ojczyzny. Po nabożeństwie uczestnicy obchodów udali się do miejsc pamięci, gdzie złożono kwiaty i oddano hołd osobom oraz symbolom ważnym dla polskiej historii i lokalnej tożsamości.
Wiązanki złożono pod tablicą upamiętniającą Józefa Piłsudskiego, przy pomniku Matki Polki oraz przy pomniku Władysława Sebyły. W obchodach uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych, poczty sztandarowe, harcerze, służby mundurowe, młodzież szkolna, reprezentanci lokalnych organizacji oraz mieszkańcy.
Podniosły charakter wydarzenia podkreśliła oprawa muzyczna przygotowana przez Orkiestrę Dętą OSP Kamyk. Jej obecność nadała uroczystości szczególną atmosferę i wpisała się w patriotyczny wymiar obchodów.

– Rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja pozostaje jednym z najważniejszych momentów w kalendarzu narodowych świąt. W Kłobucku była okazją nie tylko do złożenia kwiatów i udziału w oficjalnych uroczystościach, ale również do wspólnego przypomnienia wartości, które przez pokolenia budowały polską państwowość, odpowiedzialność obywatelską i przywiązanie do naszej ojczyzny – podsumował burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Kłobuck
Kłobuck łata parkingową wyrwę w centrum. Powstanie piętnaście nowych miejsc postojowych
W Kłobucku przybędzie nowych miejsc postojowych. Burmistrz Jerzy Zakrzewski podpisał umowę na budowę parkingu za budynkiem mieszkalnym przy ulicy 11 Listopada 8. To niewielka, ale praktyczna inwestycja, która ma poprawić codzienne funkcjonowanie mieszkańców i kierowców korzystających z tej części miasta.
Wykonawcą zadania będzie firma z Częstochowy. Wartość podpisanej umowy wynosi 149 tys. zł, a termin zakończenia prac wyznaczono już na koniec czerwca. W ramach inwestycji powstanie piętnaście nowych miejsc postojowych, w tym jedno przeznaczone dla osób z niepełnosprawnościami.
– Nowy parking nabierze szczególnego znaczenia w czasie trwającego remontu drogi wojewódzkiej nr 492. Prace w centrum Kłobucka wiążą się ze zmianami w organizacji ruchu i parkowania, między innymi na ulicach 3 Maja oraz 11 Listopada, gdzie dostępność miejsc postojowych jest czasowo ograniczana etapami robót – podkreślają kłobuccy urzędnicy, uzasadniając zasadność zadania.
Choć skala zadania nie należy do największych, jego znaczenie dla okolicznych mieszkańców może być więc bardzo konkretne. Gmina podkreśla, że inwestycja wpisuje się w działania zmierzające do zwiększania liczby miejsc parkingowych na terenie miasta.
– Konsekwentnie dążymy do zwiększania liczby miejsc parkingowych, odpowiadając na potrzeby mieszkańców i poprawiając komfort codziennego życia – zaznacza z kolei burmistrz Zakrzewski.
Miedźno
Strategia na dekadę bez autora na sali. Za to skargi na wójt sypały się jedna po drugiej
Podczas kwietniowej sesji w Miedźnie strategię rozwoju gminy na kolejną dekadę przyjęto niemal od ręki, choć firma, która ją przygotowała, nie pojawiła się, by wyjaśnić radnym, dokąd właściwie ten samorząd ma zmierzać. Za to później zrobiło się znacznie ciekawiej. Na stół trafiła cała seria skarg, petycji i zarzutów wobec urzędu, które radni konsekwentnie uznawali za bezzasadne, jakby gminna rzeczywistość składała się wyłącznie z nieporozumień, błędnych interpretacji i obywateli, którzy najwyraźniej źle odczytują własne problemy.
Na początek radni przyjęli strategię rozwoju gminy Miedźno na lata 2026-2036. Dokument ważny, obszerny, bo liczący ponad 110 stron, dotyczący przyszłości całego samorządu na dekadę. Czyli sprawa z gatunku tych, przy których wypadałoby porozmawiać, dopytać, wyjaśnić i przynajmniej poudawać, że wizja rozwoju lokalnej wspólnoty wzbudza żywe zainteresowanie.
Tymczasem uczestnicy i postronni obserwatorzy lokalnej polityki samorządowej usłyszeli, że firma przygotowująca dokument została zaproszona, aby „jakoś szeroko” omówić strategię, ale nie przyszła. I właściwie tyle. Strategia na dziesięć lat bez autora na sali? Proszę bardzo. Ponad sto stron załącznika? Oczywiście. Pytań brak? Tym bardziej. Za to radni uchwalili dokument jednogłośnie – przyszłość została przyjęta, choć jej twórcy najwyraźniej mieli tego dnia inne plany.
Potem było już mniej strategicznie, a bardziej życiowo. Na stół wjechał wniosek dotyczący kolei. Jeden z mieszkańców chciał, aby gmina zainteresowała się odtworzeniem peronów, przywróceniem funkcji pasażerskich i możliwością uruchomienia połączeń w kierunku Częstochowy przez Wręczycę, Kłobuck i Miedźno. W piśmie padły słowa o wykluczeniu transportowym, rozwoju lokalnym, dojazdach do szkół i pracy. Brzmiało to nawet sensownie, bo w wielu miejscach Polski kolej wraca dziś do debaty publicznej nie jako muzealna ciekawostka, ale realna alternatywa dla samochodu.
Rada jednak sprawę przekazała marszałkowi województwa. Formalnie zapewne słusznie, bo regionalne przewozy kolejowe to nie zabawka jednej gminy, ale symbolicznie wyszło klasycznie – pociąg jeszcze nie ruszył, a pismo już pojechało dalej.
Prawdziwy spektakl rozpoczął się jednak przy skargach na działalność wójt Eweliny Stobieckiej. I tu Miedźno pokazało, że o ile strategię można przyjąć bez pytań, o tyle lokalne napięcia potrafią wylać się z każdego punktu porządku obrad.
Pierwsza skarga dotyczyła planowanej relokacji PSZOK-u. Skarżący nie bawił się w dyplomację. Pisał, że obecny punkt to nie wysypisko, nie składowisko odpadów toksycznych, tylko „magazyn gabarytów”, a jeśli coś tam śmierdzi, to „brak gospodarności”. Trudno odmówić tej frazie publicystycznej urody.
Padły też zarzuty o brak analiz, brak ekspertyz i decyzję o wydaniu ponad 1,5 mln zł opartą na „widzimisię”. Komisja nie podzieliła tych emocji. Skarga została uznana za bezzasadną. Radni zagłosowali jednogłośnie. I tak pierwszy akt festiwalu zakończył się przewidywalnym refrenem, w myśl którego zarzuty nie znalazły potwierdzenia, tryb skargowy nie ten, kompetencje nie takie, dokumenty mówią inaczej.
Potem wróciła sprawa ulicy Księżycowej i przebudowa DW 491. To temat, który w Miedźnie urósł do rangi lokalnego dramatu komunikacyjnego. W skardze mówiono o mieszkańcach, którzy od dłuższego czasu nie mogą wyjechać na ulicę Częstochowską, o nastrojach społecznych, o destabilizacji zaufania do władz i o korespondencji z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Katowicach, którą nazwano „prywatną”.
Urząd odpowiedział, że korespondencja prywatna nie była, tylko urzędowa. Sprawa jest złożona. Stanowiska mieszkańców są podzielone. Decyzja ZRID nieprawomocna. Możliwości ograniczone. Czyli klasyczny administracyjny zestaw ratunkowy – dużo procedur, mało prostych odpowiedzi.
Skarga? Bezzasadna. Dziesięciu radnych za, jedna osoba wstrzymująca się. I jedziemy dalej.
Kolejna sprawa to pismo mieszkańców Kołaczkowic w sprawie rowów. Skarżący twierdził, że odpowiedzi nie było. Komisja ustaliła, że pismo było petycją, termin wynosił trzy miesiące, odpowiedź poszła przed terminem. Tu nawet dramaturgia była skromniejsza. Bezczynności nie stwierdzono, skargę odrzucono, temat zamknięto.
Potem pojawiły się kolidujące słupy przy chodniku w Kołaczkowicach. Radny Ireneusz Kluba zarzucał opieszałość, przewlekłość, bezczynność i ryzyko kosztów dla gminy. Wnosił nawet o obciążenie odpowiedzialnych osób albo zgłoszenie sprawy do prokuratury, gdyby zachodziło podejrzenie przestępstwa na szkodę urzędu.
To już nie była drobna uwaga z cyklu „proszę poprawić pobocze”. To był cięższy kaliber, ale uzasadnienie uchwały również było gotowe – działania były podejmowane, narady budowy były, procedury trwały, Tauron musiał wydać warunki, wcześniejsze decyzje poprzedniego wójta skomplikowały sytuację, a urząd robił, co mógł. Efekt? Skarga bezzasadna.

Następna skarga znów dotyczyła DW 491 i tego, że pismo z ZDW miało zostać przekazane radnym po dwunastu dniach. Wnioskodawca widział w tym rażącą opieszałość w ważnej sprawie społecznej. Komisja zobaczyła coś innego. Pismo było do gminy, czyli do wójt Stobieckiej, nie do rady. Wójt nie ma obowiązku przekazywania radnym wszystkiego, co wpływa do urzędu. Jak przekazała, to informacyjnie, a nie dlatego, że musiała.
Czyli mówiąc mniej urzędowo, radni dostali, ale nie musieli dostać. A skoro nie musieli, to pretensje są nie na ten adres. Skarga? Oczywiście bezzasadna.
Najbardziej malowniczy fragment sesji dotyczył jednak oświetlenia w Kołaczkowicach. Tu pojawiły się „egipskie ciemności”, frezowanie nawierzchni, brak światła od 23 stycznia i widmo ewentualnych odszkodowań, gdyby komuś coś się stało. Trudno o bardziej sugestywny obraz. Mieszkańcy po zmroku, droga w przebudowie, oświetlenie nie działa, a samorząd tłumaczy, że doszło do omyłkowego wypowiedzenia umowy dla punktu oświetleniowego.
I tu, uwaga, przyznano, że błąd faktycznie był. Pomyłkowo przekazano wypowiedzenie umowy, bo w dokumentacji inwentaryzacyjnej były nieprawidłowe oznaczenia lokalizacji punktów. Potem urząd działał szybko, pisał, dzwonił, odsyłał umowy, kontaktował się z Tauronem, a proces miał się przeciągnąć przez problemy po stronie zewnętrznych podmiotów.
Czyli światło zgasło przez pomyłkę, ale bezczynności nie było. Można powiedzieć, że ciemno, ale zgodnie z procedurą. Skarga? Bezzasadna.
W międzyczasie przez sesję przemaszerowały jeszcze dziki. Około piętnastu osobników, w tym młode, miało pojawiać się w rejonie Kołaczkowic Małych, Wapiennika i ulicy Wiktorowskiej. Mieszkańcy prosili o działania, więcej polowań, ewentualnie odstrzał redukcyjny. Rada uznała, że od dzików właściwszy będzie starosta kłobucki. I tu trudno się dziwić, bo po tylu skargach nawet dziki mogły uznać, że bez skierowania do właściwego organu ani rusz.
Księżycowa wróciła raz jeszcze, tym razem w kontekście podejrzeń, że z korespondencji wójta z ZDW wynika możliwość pozostawienia ulicy jako drogi bez przejazdu. Skarżący zarzucał, że zamiast jednoznacznie bronić mieszkańców, wójt zwraca się do organu zewnętrznego o uzasadnienie dla rozwiązania nieakceptowalnego społecznie. Komisja uznała jednak, że to błędna interpretacja, bo urząd miał działać właśnie po to, by wyjaśnić sytuację i chronić interes mieszkańców.
Bezzasadna. Dziesięć do jednego.
Największe napięcie przyszło przy skardze Ireneusza Kluby dotyczącej publikacji obwieszczenia starosty kłobuckiego w sprawie decyzji ZRID dla inwestycji drogowej w Kołaczkowicach. Zarzut był poważny. Chodziło o celowe nieopublikowanie obwieszczenia w terminie, co miało ograniczyć prawa zainteresowanych osób. Komisja odpowiedziała godzinami. Obwieszczenie wpłynęło o 13.05, zarejestrowano je o 13.11, opublikowano w BIP o 14.58. Trudno tu o thriller administracyjny, bo jeśli coś trwa niespełna dwie godziny, to w polskim urzędzie bywa to tempo niemal olimpijskie.
I właśnie wtedy przewodniczący rady Zbigniew Graj postanowił powiedzieć kilka słów od siebie. Nie było to zwykłe „dziękuję, przechodzimy do głosowania”. To była samorządowa reprymenda z ambony przewodniczącego.
– Ciśnie się na usta pytanie do piszącego tę skargę, o co tutaj chodzi. Mam nieodparte wrażenie, że na pewno nie chodzi o prawdę, o czym świadczy uzasadnienie do projektu tej uchwały – mówił Graj.
Potem było jeszcze mocniej. Przewodniczący przypomniał, że radny z wieloletnim doświadczeniem i przewodniczący komisji rewizyjnej powinien kierować się standardami etycznymi i przepisami prawa, a nie swoimi wyobrażeniami. Padły słowa o pomówieniach, przypuszczeniach, niedopowiedzeniach i promowaniu siebie na niewłaściwych platformach dyskusyjnych.
– Pomówienia, przypuszczenia, niedopowiedzenia to nie jest działanie radnego. Dyskutujmy, spierajmy się, ale na zasadach wzajemnego poszanowania i dobra całej gminy, a nie dlatego, żeby siebie promować, używając do tego niekoniecznie właściwych platform dyskusyjnych. Dla radnego podstawowe forum działania to komisja rady i sesja rady. Proszę to przemyśleć – zalecał przewodniczący.
Sęk w tym, że adresat tej publicznej lekcji miał być tego dnia nieobecny. Wyszło więc trochę jak szkolna uwaga wpisana do dziennika, gdy uczeń akurat nie przyszedł na lekcję. Publicznie, stanowczo, z morałem, ale bez możliwości odpowiedzi tu i teraz. Efekt polityczny był jednak oczywisty. Przewodniczący pokazał, po której stronie stawia granicę. Efekt komunikacyjny? Cóż, każdy sam może ocenić.
Potem pojawiła się jeszcze skarga dotycząca odmowy wyłączenia pracownika urzędu ze sprawy gwarancji przy ulicy Sosnowej. Zarzuty były ciężkie, nawet o charakterze korupcyjnym, ale komisja uznała, że są ogólne i niepoparte dowodami. Do tego rada nie ma kompetencji, by wyłączać pracownika urzędu z postępowań. Od tego jest wójt jako kierownik urzędu. Skarga? Bezzasadna.
Następnie był wniosek o pilną kontrolę komisji rewizyjnej w sprawie nadzoru nad inwestycjami drogowymi i egzekwowania gwarancji. Wnioskodawca twierdził, że urzędnicy wprowadzają radę i mieszkańców w błąd, a jeśli rada nie podejmie kontroli, gmina może naprawiać z własnych środków to, co powinno być naprawione w ramach gwarancji. Brzmiało poważnie, bo gdy padają słowa o dyscyplinie finansów publicznych, robi się mniej kabaretowo, a bardziej kontrolnie.
Jednak i tu uznano, że podstaw brak. Dla ulicy Sosnowej była decyzja nadzoru budowlanego dopuszczająca drogę do użytkowania, nie ustalono nieprawidłowości, a komisja rewizyjna nie działa na gwizdek osoby fizycznej, tylko na podstawie planu pracy albo zlecenia rady. Wniosek? Bezzasadny.
Na koniec wróciła zatoka autobusowa między ulicą Słoneczną a Księżycową. Mieszkańcy wskazywali, że jej lokalizacja po przebudowie DW 491 może zablokować wyjazd z ulicy Księżycowej, która przez lata pełniła określoną funkcję komunikacyjną. Petycja miała oparcie w sprzeciwie ze 107 podpisami. Rada jednak uznała, że nie jest od wskazywania konkretnej lokalizacji przystanku, więc sprawę przekazała wójtowi. Wójt ma kompetencje wykonawcze, uzgodnienia, organizację ruchu i całą tę techniczną maszynerię. Rada zrobiła więc to, co podczas tej sesji wychodziło jej najlepiej i przekazała dalej albo uznała za bezzasadne.
I tu właśnie jest sedno całej historii. Formalnie wszystko może się zgadzać. Procedury mogą być zachowane. Terminy dochowane. Właściwości ustalone. Uzasadnienia napisane. Głosowania przeprowadzone. Skargi oddalone. Petycje przekazane. Tylko że z tej sesji wyłania się obraz gminy, w której napięcia społeczne nie znikają od samego stwierdzenia, że są bezzasadne.
Bo jeśli na jednej sesji pojawia się tyle spraw dotyczących dróg, oświetlenia, inwestycji, korespondencji, gwarancji, zatoki autobusowej, PSZOK-u i ulicy, która dla mieszkańców stała się symbolem komunikacyjnego pata, to problemem nie jest wyłącznie liczba pism. Problemem jest też poziom zaufania, a tego nie odbuduje się samym głosowaniem „za”.
Miedźno przyjęło strategię na dziesięć lat bez większej dyskusji, jakby wszyscy dokładnie wiedzieli, dokąd gmina zmierza. Za to skargi odczytywano długo i gęsto. I może właśnie to jest najbardziej ironiczne w tej sesji. W codziennych sprawach mieszkańcy, radni i urząd potrafią mieć zupełnie różne wizje tej samej rzeczywistości.
Na papierze wszystko jest więc uporządkowane. W praktyce – aż iskrzy.
Kłobuck
Milionowa inwestycja w Zakrzewie i na jednym z osiedli. Gmina pozyskała potężne dofinansowanie
Kłobucki magistrat wystarał się o ogromne dofinansowanie na rozbudowę lokalnej infrastruktury kanalizacyjnej. Środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zostaną przeznaczone na realizację budowy sieci sanitarnej na terenie sołectwa Zakrzew i Osiedla nr 7 w Kłobucku.
Wartość całego przedsięwzięcia sięga ponad 19,4 mln zł, z czego dofinansowanie sięga 10,6 mln zł. To jedna z większych inwestycji infrastrukturalnych planowanych w tej części gminy.
– Projekt zakłada budowę nowoczesnej sieci kanalizacji sanitarnej w systemie grawitacyjno-ciśnieniowym. W ramach zadania powstaną także przepompownie oraz niezbędna infrastruktura techniczna. Prace obejmą teren Kłobucka w rejonie ulic Zakrzewskiej, Mikołaja Reja, Stawowej oraz Wodnej – wymienia burmistrz Jerzy Zakrzewski.
Inwestycję podzielono na dwa etapy. Pierwszy obejmie ulice Zakrzewską i Stawową. Drugi zakłada kontynuację prac przy ulicy Stawowej oraz realizację kanalizacji w rejonie ulic Wodnej i Reja.

– Rozbudowa sieci kanalizacyjnej ma istotne znaczenie dla mieszkańców, ponieważ poprawi komfort codziennego funkcjonowania, uporządkuje gospodarkę ściekową i zwiększy dostęp do podstawowej infrastruktury technicznej. To także ważny krok z punktu widzenia ochrony środowiska oraz dalszego rozwoju tej części gminy – dodaje włodarz.
Kłobuck
Biało-czerwony Kłobuck. Burmistrz zaprasza mieszkańców na majowe święto
Mieszkańcy gminy Kłobuck będą mogli wspólnie uczcić 235. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Tegoroczne obchody mają być nie tylko okazją do przypomnienia jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski, ale również do podkreślenia przywiązania do narodowych barw, lokalnej wspólnoty i patriotycznej tradycji.
– Uczcijmy ten dzień razem – zachęca burmistrz Kłobucka Jerzy Zakrzewski. – Tegoroczne uroczystości z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja rozpoczną się tradycyjnie mszą świętą w kościele pw. św. Marcina w Kłobucku. Po nabożeństwie uczestnicy obchodów złożą kwiaty pod pomnikami na terenie miasta, oddając hołd wydarzeniom i postaciom ważnym dla polskiej historii – dodaje włodarz.
O oprawę muzyczną uroczystości zadba Orkiestra Dęta OSP Kamyk, która od lat towarzyszy lokalnym wydarzeniom patriotycznym i samorządowym. Organizatorzy zachęcają również mieszkańców do wywieszenia biało-czerwonych flag. To prosty, ale czytelny gest, który ma symbolicznie połączyć domy, ulice i całe lokalne wspólnoty w czasie majowych świąt.
Jak podkreślają organizatorzy, rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja to dobry moment, by wspólnie zatrzymać się przy historii, ale także przypomnieć, że patriotyzm zaczyna się od obecności, pamięci i szacunku dla narodowych symboli.

Lipie
Termomodernizacje, droga, boisko i oczyszczalnia. Radni usłyszeli, co dzieje się w gminie
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Lipie uczestnicy wysłuchali obszernej informacji dotyczącej inwestycji realizowanych na terenie gminy. W prezentacji przedstawiono zarówno zadania już zakończone, jak i te, które nadal są w toku. Wśród najważniejszych tematów znalazły się termomodernizacje budynków publicznych, budowa drogi w Stanisławowie, modernizacja oczyszczalni, remonty cząstkowe dróg, nowe boisko wielofunkcyjne oraz badania archeologiczne poprzedzające planowaną rewitalizację przestrzeni publicznej. Choć część informacji miała pozytywny wydźwięk, nie zabrakło również sygnałów o opóźnieniach, uwagach do wykonawców i problemach, które wymagają dalszego dopilnowania.
Jednym z pierwszych omówionych zadań była termomodernizacja budynku Gminnego Ośrodka Kultury w Lipiu, w którym odbywała się sesja. Jak poinformowano radnych, inwestycja została rozpoczęta 3 lipca 2024 roku, a odbiór końcowy zadania odbył się 27 marca. Wartość umowna przedsięwzięcia wyniosła ponad 1,8 mln zł, przy czym wartość dofinansowania przekroczyła 985 tys. zł.
Zakres prac był szeroki i obejmował między innymi modernizację instalacji centralnego ogrzewania, prace przy instalacjach, ocieplenie ścian i stropów, wymianę pokrycia dachowego, modernizację oświetlenia oraz montaż paneli fotowoltaicznych. W trakcie prezentacji wskazano, że część robót była okresowo utrudniona przez warunki atmosferyczne, szczególnie w styczniu i lutym, kiedy prace zewnętrzne musiały być wstrzymywane.
Drugim dużym przedsięwzięciem była modernizacja budynku edukacyjnego przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Lipiu. Tu również podkreślano widoczny efekt prac. Wartość zadania wyniosła około 1,1 mln zł, a znaczną część środków pozyskano z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Wśród najważniejszych elementów inwestycji wymieniono docieplenie stropu nad piwnicą, remont i zabezpieczenie piwnic, montaż nowego źródła ciepła, remont instalacji, wymianę stolarki oraz prace odtworzeniowe wokół budynku.
Kolejnym tematem była budowa drogi w Stanisławowie. Jak wynikało z przedstawionej informacji, prace wciąż trwają, ale zadanie znajduje się już na zaawansowanym etapie. W dniu sesji wykonywana była dalsza część nawierzchni asfaltowej, w tym warstwa ścieralna. Do wykonania pozostawały jeszcze między innymi opaski wzdłuż projektowanej drogi oraz miejscowe prace przy chodniku.

Wskazano również, że na budowie odbywają się częste spotkania i kontrole postępu prac. Z przekazanych informacji wynikało, że w najbliższym czasie planowane było także uruchomienie przepompowni po zamontowaniu licznika w szafce.
Znacznie bardziej problematycznie wybrzmiała informacja dotycząca modernizacji oczyszczalni. Choć prace cały czas trwają, przedstawiono radnym, że do wykonawcy kierowanych jest wiele uwag. Wartość dotychczas zaawansowanych robót oszacowano na ponad 4,7 mln zł, a do zapłaty pozostaje jeszcze końcowa płatność w wysokości 3 mln zł, która ma zostać zrealizowana dopiero po zakończeniu i odbiorze wszystkich prac.
Obecnie roboty koncentrują się przede wszystkim na przygotowaniu pomieszczeń w budynku technicznym, wykonaniu połączeń między budynkiem elektrotechnicznym i technologicznym oraz pracach wokół zbiornika. Wprost zaznaczono jednak, że lista uwag do wykonawcy jest długa.
– Mam nadzieję, że będzie je na bieżąco uwzględniać w swoich planach – poinformował radnych urzędnik referujący temat.
Osobno zwrócono uwagę na drogę tymczasową, która służyła do dojazdu sprzętu na budowę. Przebiegała ona częściowo przez teren sąsiedni i po zakończeniu prac wykonawca ma obowiązek ją zlikwidować oraz przywrócić teren do poprzedniego stanu.
Ważnym wątkiem były również remonty cząstkowe dróg na terenie gminy. Jak poinformowano, rozpoczęły się one 23 marca, a termin zakończenia przewidziano na 22 maja. Obejmą wszystkie drogi gminne o nawierzchni asfaltowej, na których występują uszkodzenia. Wskazano także, że naprawiona zostanie droga przy przedszkolu.
Radni usłyszeli również informacje o budowie boiska wielofunkcyjnego wraz z oświetleniem oraz terenowymi urządzeniami sprawnościowymi dla dzieci. Obiekt ma powstać w kształcie prostokąta o wymiarach około 24 na 43 metry i otrzyma syntetyczną nawierzchnię. Będzie dostosowany do kilku dyscyplin sportowych, w tym piłki ręcznej, koszykówki, siatkówki i tenisa. Obok boiska powstanie także strefa urządzeń sprawnościowych dla dzieci, wyposażona między innymi w zestawy zabawowe, zjeżdżalnię, huśtawki, ławki, kosze, stojaki na rowery i ogrodzenie.
Umowę z wykonawcą podpisano pod koniec marca. W trakcie sesji informowano, że wykonano już ogrodzenie, przygotowywana jest nawierzchnia, a do fundamentów doprowadzono instalację pod oświetlenie. Wartość zadania wynosi ponad 727 tys. zł.
Ostatnim z większych tematów inwestycyjnych były badania archeologiczne i dokumentacyjne prowadzone przed planowaną inwestycją, dotyczącą przestrzeni komunikacyjno-parkingowej i rekreacyjnej. Wykonawcą badań jest pracownia archeologiczna, historyczna i konserwatorska. Prace obejmują zarówno badania dokumentacyjne, jak i sondażowe wykopy archeologiczne. Termin ich zakończenia wyznaczono na 17 maja.
– Jeśli dostaniemy zielone światło ze strony wojewódzkiego konserwatora zabytków, wtedy będzie możliwość ogłoszenia postępowania przetargowego na zadanie – wyjaśniano podczas sesji.
Kłobuck
Tancerki z Kłobucka znów na podium. Dwie formacje z MOK-u najlepsze w Inowrocławiu
Zespoły Modern Jazz działające przy Miejskim Ośrodku Kultury w Kłobucku odniosły kolejny znaczący sukces. Podczas turnieju Dance Cup Feel The Beat 2026 w Inowrocławiu dwie kłobuckie formacje zdobyły pierwsze miejsca w swoich kategoriach.
– To wynik, który potwierdza wysoki poziom pracy prowadzonej w kłobuckim MOK-u – przekonuje Olga Skwara, jego dyrektor. Młodzi tancerze zaprezentowali się przed jury z dużą energią, bardzo dobrym przygotowaniem technicznym oraz sceniczną dojrzałością. Ich występy zostały ocenione najwyżej, co pozwoliło obu zespołom stanąć na najwyższym stopniu podium – dodaje.
Jak podkreśla szefowa MOK-u, za sukcesem Freshlime i Praid stoją regularne treningi, konsekwencja oraz duże zaangażowanie uczestników. W przypadku tańca turniejowego końcowy występ jest efektem wielu godzin pracy nad techniką, synchronizacją, ekspresją i przygotowaniem scenicznym.
– Wynik osiągnięty w Inowrocławiu pokazuje, że ta praca przynosi wymierne rezultaty – podkreśla Skwara.

Ważną rolę w rozwoju zespołów odgrywa instruktorka Viktoria Bukher, pod której opieką młodzi artyści doskonalą swoje umiejętności i przygotowują się do kolejnych występów.
– Jej doświadczenie, profesjonalizm i konsekwencja przekładają się na coraz lepsze wyniki podopiecznych – słychać w miejscowym MOK-u.
Przystajń
Przystajń chce wejść do spółdzielni energetycznej. Radni pytali o opłacalność, ryzyko i wybór firmy
Podczas ostatniej sesji rady gminy jednym z najważniejszych punktów obrad była uchwała dotycząca wyrażenia zgody na utworzenie i przystąpienie gminy do spółdzielni energetycznej. Choć sam projekt miał charakter intencyjny i nie rozstrzygał jeszcze o wyborze konkretnego operatora czy firmy obsługującej przedsięwzięcie, dyskusja pokazała, że radni oczekują jasnych odpowiedzi dotyczących opłacalności, bezpieczeństwa organizacyjnego oraz realnych korzyści dla samorządu.
Projekt uchwały zakładał wyrażenie woli utworzenia, wspólnie z innymi założycielami, spółdzielni energetycznej oraz przystąpienia do niej przez gminę Przystajń. W uzasadnieniu wskazano, że taki model ma służyć produkcji energii elektrycznej na potrzeby własne członków spółdzielni, zwiększeniu lokalnej samowystarczalności energetycznej oraz ograniczeniu kosztów zakupu energii.
Jak podkreślano podczas odczytywania projektu, spółdzielnia energetyczna mogłaby umożliwić korzystniejsze rozliczanie energii, w tym wykorzystywanie nadwyżek produkowanych latem w okresie zimowym. Wskazywano również na możliwość zmniejszenia części kosztów dystrybucyjnych i innych opłat, a także na większe bezpieczeństwo energetyczne obiektów użyteczności publicznej, takich jak szkoły, urząd czy oświetlenie uliczne.
Jeszcze przed głosowaniem radni zaczęli jednak dopytywać, czy przedstawione wcześniej założenia rzeczywiście są dla gminy korzystne. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że prezentację przygotowała firma zainteresowana obsługą takiego przedsięwzięcia, dlatego rada powinna wiedzieć, jak na sprawę patrzy sam urząd.
Wójt Henryk Mach odpowiadał, że nie ma formalnego stanowiska urzędu rozumianego jako wspólna opinia całego aparatu administracyjnego. Wyjaśniał jednak, że sama idea spółdzielni energetycznej była w gminie rozważana już wcześniej, a temat powracał w związku z rosnącymi kosztami energii oraz możliwościami, jakie daje lokalna produkcja prądu z odnawialnych źródeł.
Włodarz przyznał, że wcześniej sam miał wątpliwości, czy gmina może realnie myśleć o takim rozwiązaniu bez własnego źródła energii. Wskazał, że po analizach i przykładach funkcjonujących już spółdzielni doszedł do wniosku, że kluczowym warunkiem jest dostęp do znaczącego źródła wytwarzania energii odnawialnej. Sytuacja zmieniła się, gdy pojawiła się możliwość wykorzystania farmy fotowoltaicznej zlokalizowanej na terenie gminy.
– Żeby gmina utworzyła i przystąpiła do takiej spółdzielni energetycznej, to musi mieć swoje źródło, musi mieć swoją farmę fotowoltaiczną. Teraz okazuje się, że mamy deklarację właścicieli tej farmy fotowoltaicznej w Wilczej Górze, że oni przystąpią do tej spółdzielni – mówił wójt.
W jego ocenie spełnienie tego warunku zmienia sytuację. Gmina miałaby bowiem możliwość wejścia do spółdzielni nie jako samotny podmiot, lecz jako jeden z członków szerszego układu, obejmującego producentów energii. Wójt wskazywał też, że w przyszłości możliwa byłaby współpraca z sąsiednią gminą Panki, która również mogłaby być zainteresowana takim rozwiązaniem.
W dyskusji wracał jednak temat opłacalności. Radni chcieli wiedzieć, czy deklarowane oszczędności rzeczywiście można uznać za realne. Wójt wskazywał, że jeżeli gmina płaci rocznie około 600 tys. zł za energię, to nawet 20-proc. oszczędność byłaby istotna dla budżetu. Zastrzegał jednak, że trzeba będzie uwzględnić także koszty obsługi i koordynowania spółdzielni.
– Będzie jakiś koszt obsługi, bo będzie koordynator, ale dla mnie osobiście jest to korzystne rozwiązanie – podkreślał Mach.

Najwięcej wątpliwości radnych budziła jednak nie sama idea spółdzielni, lecz rola firmy, która wcześniej przedstawiła samorządowi założenia i wyliczenia. Pytano, czy gmina sprawdziła rynek, czy są inne podmioty mogące świadczyć podobne usługi i czy nie dochodzi do sytuacji, w której rada głosuje uchwałę pod konkretną firmę.
Wójt stanowczo odpowiadał, że uchwała nie dotyczy wyboru firmy. Podkreślał, że radni mają zdecydować wyłącznie o tym, czy gmina wyraża wolę utworzenia i przystąpienia do spółdzielni energetycznej. Dopiero później organ wykonawczy będzie mógł rozmawiać o dokumentacji, obsłudze, ewentualnym operatorze i warunkach współpracy.
Przewodnicząca rady doprecyzowała następnie, że prezentacja przygotowana przez firmę miała dać radnym obraz możliwego funkcjonowania spółdzielni, ale sama uchwała nie przesądza o wyborze tego podmiotu. W podobnym tonie wypowiadała się przedstawicielka urzędu, wskazując, że na rynku mogą funkcjonować także inne firmy oferujące podobne przygotowanie dokumentacji i obsługę.
– Sama uchwała dotyczy tylko i wyłącznie utworzenia i przystąpienia do spółdzielni. Nie ma w niej wskazania, że ma to być konkretna firma – tłumaczono podczas obrad.
Radni dopytywali również o to, czy spółdzielnia będzie rozwiązaniem wyłącznie dla gminnych jednostek, czy także dla mieszkańców i przedsiębiorców. Wyjaśniano, że do spółdzielni energetycznej mogą przystępować różne podmioty, w tym mieszkańcy, choć opłacalność takiego kroku zależy od indywidualnego sposobu rozliczania energii. Zaznaczono, że dla osób korzystających jeszcze ze starszych, korzystniejszych zasad rozliczeń prosumenckich wejście do spółdzielni nie zawsze musi być atrakcyjne, natomiast dla nowych prosumentów lub większych odbiorców mogłoby okazać się korzystniejsze.
Ważnym elementem rozmowy był także wymóg, aby odpowiednia część energii pochodziła z odnawialnych źródeł. Zwracano uwagę, że to właśnie dlatego tak istotna jest obecność farmy fotowoltaicznej, która mogłaby zapewnić podstawę działania spółdzielni. Jeden z radnych pytał, czy udział właściciela farmy będzie odpowiednio zabezpieczony, aby gmina nie znalazła się po czasie w sytuacji utraty kluczowego źródła energii.
– Ta spółdzielnia ma rację bytu tylko w momencie, gdy rzeczywiście ta farma zostanie i będzie umowa, która da nam pewność co do tych warunków – wskazywał samorządowiec.
W odpowiedzi wyjaśniano, że szczegóły udziału poszczególnych członków spółdzielni będą wynikały z dalszych dokumentów, umów oraz statutu. Podkreślano również, że ewentualne wspólne działanie z innymi gminami może zwiększyć bezpieczeństwo całego modelu, bo pozwoliłoby korzystać z większej liczby źródeł energii.
Debata momentami miała charakter polemiczny, ponieważ część radnych oczekiwała nie tylko opisu założeń, ale także jednoznacznej rekomendacji, czy rozwiązanie będzie dla gminy finansowo korzystne. Wójt zaznaczał, że radni mają pełne prawo głosować zgodnie ze swoim przekonaniem, a jego rolą jest przedstawienie możliwości i argumentów. Jednocześnie nie ukrywał, że jako organ wykonawczy widzi w tym przedsięwzięciu szansę na oszczędności i zwiększenie niezależności energetycznej gminy.
– Ja osobiście jestem za tą spółdzielnią. To nie znaczy, że państwo musicie podzielić moje zdanie – powiedział wójt.
Po dłuższej dyskusji przewodnicząca rady podsumowała, że przedmiotem głosowania nie jest wybór operatora ani zawarcie umowy z konkretną firmą, lecz sama wola utworzenia i przystąpienia gminy do spółdzielni energetycznej. Zwróciła uwagę, że radni otrzymali prezentację i wyjaśnienia, a decyzja należy do każdego z nich.
Ostatecznie uchwała w sprawie wyrażenia zgody na utworzenie i przystąpienie gminy Przystajń do spółdzielni energetycznej została przyjęta jednogłośnie, głosami 14 radnych.
Panki
Dyrektor szkoły w Pankach odwołana bez wypowiedzenia. Wójt ujawnia powody decyzji
Wójt Katarzyna Gierak odwołała Renatę Tomczyk ze stanowiska dyrektora Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Pankach. Decyzja została podjęta 22 kwietnia i – jak wynika z informacji opublikowanej przez urząd – nastąpiła po uzyskaniu pozytywnej opinii Śląskiego Kuratora Oświaty. Była dyrektorka nadal pozostaje zatrudniona w placówce jako nauczycielka.
Do sprawy wójt Panek odniosła się w dzisiejszym komunikacie opublikowanym w Biuletynie Informacji Publicznej gminy. Jak wskazano, w konsekwencji pojawiających się nieprawdziwych informacji dotyczących odwołania dyrektora szkoły. W komunikacie podano, że Renata Tomczyk została odwołana ze stanowiska dyrektora 22 kwietnia, a szczegółowe przyczyny tej decyzji opisano w zarządzeniu wójt Gierak.
Zarządzenie wskazuje, że odwołanie nastąpiło bez wypowiedzenia. Z dniem odwołania wygasły również wszelkie pełnomocnictwa i upoważnienia udzielone Renacie Tomczyk jako dyrektorowi Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Pankach.
Najważniejsze informacje znalazły się jednak w uzasadnieniu zarządzenia. Według przedstawionych tam zapisów sprawa dotyczyła czynu z art. 231 § 1 kodeksu karnego, a więc przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. W uzasadnieniu wskazano, że pełniąc funkcję dyrektora, Tomczyk miała nie dopełnić obowiązków służbowych związanych z zatrudnianiem pracowników na stanowiskach urzędniczych. Chodziło o nieprzeprowadzenie wymaganej procedury konkursowej na wolne stanowisko urzędnicze, a następnie o zatrudnienie osoby na stanowisku referenta bez wymaganego prawem konkursu.
Jak wynika z dokumentu, 16 października 2025 roku wydano wobec Renaty Tomczyk postanowienie o przedstawieniu zarzutu, a następnie sporządzono do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. W uzasadnieniu przywołano także wyrok Sądu Rejonowego w Częstochowie z 13 lutego tego roku, w którym – jak zapisano w zarządzeniu – sąd orzekł, że oskarżona jest winna popełnienia zarzucanego jej czynu, a postępowanie karne zostało warunkowo umorzone na okres jednego roku próby.
Wójt Gierak w uzasadnieniu decyzji wskazała, że sprawa dotyczyła rażącego naruszenia obowiązków oraz przepisów prawa. Podkreślono również, że jednym z podstawowych obowiązków osoby kierującej szkołą jest dbałość o prawidłowość i transparentność czynności związanych z zatrudnianiem pracowników na stanowiskach urzędniczych. W dokumencie znalazło się także stwierdzenie, że obsadzanie stanowisk z pominięciem wymaganej procedury konkursowej może być odbierane przez społeczeństwo jako kumoterstwo, nepotyzm i kolesiostwo, a także negatywnie wpływać na ocenę legalności działań dyrektora oraz zaufanie do organów publicznych.

Istotnym elementem uzasadnienia jest także odniesienie do wymogów stawianych osobom pełniącym funkcje dyrektorskie. W dokumencie zaznaczono, że w przypadku dyrektorów ustawa wymaga „nieposzlakowanej opinii” lub niekaralności za przestępstwa umyślne. Podkreślono przy tym, że warunkowe umorzenie postępowania, choć nie jest skazaniem, może naruszać wymóg nieposzlakowanej opinii, co – według organu prowadzącego – stanowi przesłankę do odwołania.
Odwołanie dyrektora w trakcie roku szkolnego bez wypowiedzenia jest możliwe w szczególnie uzasadnionych przypadkach. W zarządzeniu wskazano, że prawomocne orzeczenie o warunkowym umorzeniu postępowania za przestępstwo umyślne lub przestępstwo skarbowe może kwalifikować się jako taki przypadek, zwłaszcza gdy sprawa jest związana z pełnioną funkcją.
Przed podjęciem decyzji gmina zasięgnęła opinii Śląskiego Kuratora Oświaty. Jak wynika z uzasadnienia, kurator pozytywnie zaopiniował zamiar odwołania Renaty Tomczyk ze stanowiska kierowniczego bez wypowiedzenia. Wskazał również, że w jego ocenie wystąpił przypadek szczególnie uzasadniony do odwołania nauczyciela ze stanowiska kierowniczego w czasie roku szkolnego w związku z faktem popełnienia przestępstwa związanego z pełnioną funkcją.
Decyzja wójta oznacza więc zakończenie pełnienia funkcji dyrektora przez Renatę Tomczyk, ale nie zakończenie jej zatrudnienia w szkole. Z informacji opublikowanej przez gminę wynika, że odwołana dyrektor nadal pozostaje pracownikiem Szkoły Podstawowej w Pankach na stanowisku nauczyciela.
Przystajń
Przetargi do poprawki, nabory bez kandydatów i inwestycje w toku. Samorządowa codzienność w Przystajni
Podczas jednej z ostatnich sesji Rady Gminy Przystajń kluczowym punktem obrad było obszerne sprawozdanie wójta Henryka Macha z działalności w okresie międzysesyjnym. Choć formalnie dotyczyło ono wielu zarządzeń i bieżących działań administracyjnych, w rzeczywistości odsłoniło sporo problemów organizacyjnych, proceduralnych i inwestycyjnych, z jakimi mierzy się samorząd.
W swoim wystąpieniu włodarz wskazał na dużą liczbę wydanych zarządzeń, dotyczących m.in. zmian budżetowych, organizacyjnych oraz funkcjonowania urzędu. Jednym z pierwszych wątków, który wybrzmiał w trakcie sprawozdania, były trudności kadrowe w urzędzie. Choć jedno ze stanowisk udało się obsadzić, już kolejne postępowanie zakończyło się niepowodzeniem.
– Dwóch kandydatów spełniło wymogi formalne, zostało dopuszczonych do testu i rozmowy kwalifikacyjnej. W wyniku zakończenia procedury naboru została wybrana jedna z pań – relacjonował wójt.
Gorzej wyglądała sytuacja w przypadku naboru na stanowisko księgowe.
– Komisja konkursowa stwierdziła, że kandydaci nie spełniają wymogów formalnych określonych w ogłoszeniu naboru i ogłoszono ponowny nabór na wyżej wymienione stanowisko – poinformował Henryk Mach, dodając, że to kolejny sygnał wskazujący na rosnące trudności samorządów w pozyskiwaniu wykwalifikowanej kadry, szczególnie na stanowiska specjalistyczne.
Jeszcze bardziej problematycznie wyglądała sytuacja związana z realizacją projektu dotyczącego cyberbezpieczeństwa. Jak wynika ze sprawozdania, gmina miała poważne trudności z wyłonieniem wykonawcy, mimo kilkukrotnie ogłaszanych przetargów.
– Do terminu składania ofert wpłynęła jedna oferta. Postępowanie zostało unieważnione, ponieważ oferta podlegała odrzuceniu – wskazał wójt.
Sytuacja powtórzyła się również przy kolejnym podejściu, gdzie także wpłynęła jedna oferta. W konsekwencji również ta oferta została odrzucona. Dopiero trzecie postępowanie przyniosło rozstrzygnięcie.
– Do terminu składania ofert wpłynęły dwie oferty. Najkorzystniejszą ofertę złożyło konsorcjum na kwotę 449 tys. zł – poinformował wójt.

Powtarzające się unieważnienia postępowań i brak konkurencji na rynku wykonawców pokazują skalę trudności, z jakimi gminy mierzą się przy realizacji projektów współfinansowanych ze środków zewnętrznych.
W przypadku innych inwestycji sytuacja była bardziej stabilna, choć również niepozbawiona wyzwań. Wójt Mach poinformował o rozstrzygnięciu przetargu na modernizację Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.
– Najkorzystniejsza oferta opiewa na kwotę 899 tys. zł – przekazał włodarz.
Jednocześnie gmina sprawnie kontynuuje działania związane z usuwaniem azbestu, składając kolejne wnioski o środki zewnętrzne.
– Złożono wniosek o dofinansowanie zadania pod nazwą usuwanie wyrobów zawierających azbest na łączną ilość 95 ton odpadów niebezpiecznych – mówił.
Nie zabrakło również wątku, który bezpośrednio wskazuje na błędy legislacyjne po stronie samorządu. Jeden z przygotowanych wcześniej projektów uchwał został zakwestionowany przez nadzór prawny wojewody.
– Projekt został przygotowany, ponieważ pierwszy podjęty przez państwa projekt został uchylony przez nadzór prawny wojewody i zgodnie z sugestiami przygotowaliśmy nowy projekt uchwały – wyjaśnił wójt.
Wśród planowanych działań pojawił się również temat utworzenia spółdzielni energetycznej. Jak podkreślił Henryk Mach, gmina analizuje możliwości w tym zakresie, choć nie zapadły jeszcze wiążące decyzje.
– Firma przedstawiła warunki, sposób funkcjonowania spółdzielni energetycznej, dzięki czemu jako samorząd możemy ją utworzyć i do niej przystąpić – zaznaczył.
Podczas sesji poruszono także temat realizacji centrum przesiadkowego. Jak wynikało z wypowiedzi Macha, inwestycja wciąż znajduje się na etapie przygotowawczym i napotkała trudności projektowe.
– Jesteśmy na etapie uzyskania pozwolenia na budowę. Były problemy z odwodnieniem, musieliśmy to przeprojektować – wyjaśnił.
Lipie
Drogi w Brzózkach utknęły przez dwie działki. Wójt mówi o realnym zagrożeniu inwestycji
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Lipie sprawozdanie wójta z działalności międzysesyjnej szybko wyszło poza rutynowe omówienie zarządzeń i bieżących spraw urzędu. Wystąpienie objęło szereg tematów ważnych dla mieszkańców. Od inwestycji drogowych, przez projekty unijne, boisko, mediacje i rozliczenia z wykonawcami, aż po kłopoty z pozyskaniem zgód na wejście w prywatne działki. W wielu punktach wybrzmiał ton ostrożności, ale także niepokoju. Wójt kilkukrotnie podkreślała, że gmina nie może działać „na domysłach”, a część zadań znalazła się w miejscu, w którym dalsze opóźnienia mogą oznaczać utratę szans na dofinansowanie.
Na początku wystąpienia wójt Bożena Wieloch odniosła się do tematów wcześniej omawianych na komisjach. Pierwszy dotyczył pisma z Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych i rozmów z nadleśnictwem. Jak wynikało z relacji, gmina liczyła na bardziej przychylne stanowisko, ale sprawa nie jest zamknięta. Wójt zaznaczyła, że nadal widzi możliwość mediacji i rozmów, choć problemem pozostaje między innymi to, kto powinien wykonać zadanie i z czyich środków miałoby ono zostać sfinansowane.
Jak podkreślała, gmina będzie szukać rozwiązania, ale musi ono odpowiadać mieszkańcom i być możliwe do przeprowadzenia zgodnie z zasadami finansów publicznych. W tle pojawiła się również kwestia obecnego parkingu, który – jak oceniła – nie jest rozwiązaniem satysfakcjonującym. Wieloch zapowiedziała, że konkretne ustalenia w tej sprawie mają zostać przedstawione na kolejnej sesji.
Jednym z mocniejszych fragmentów sprawozdania była sprawa mediacji dotyczących rozliczeń z jednym z wykonawców. Wójt mówiła o konieczności ustalenia jednoznacznej metodologii wyceny zużytego asfaltu, kruszywa lub innych materiałów. W jej ocenie bez jasnych podstaw nie można podpisywać rozliczeń, które później mogłyby budzić wątpliwości.
– Nie widzę tu określonej metody, bo zawsze można by było się zapytać, a dlaczego tak, a dlaczego inaczej – wskazywała wójt.
W tym fragmencie wyraźnie wybrzmiała obawa przed odpowiedzialnością za dyscyplinę finansów publicznych. Wójt stwierdziła, że jeżeli nie ma jednoznacznej podstawy wyliczeń, nie zamierza podpisywać dokumentów opartych na szacunkach lub domysłach.
– Jeżeli chodzi o liczby, to musi być wszystko jednoznaczne. Jeżeli nie jest, to niestety ja, pod takim wynikiem, się po prostu nie podpiszę – mówiła.
Dodała, że jeżeli druga strona zdecyduje się na proces sądowy, gmina będzie musiała zaakceptować prawomocne rozstrzygnięcie. Jak podkreśliła, wyrok sądu jest dokumentem niepodważalnym i nie rodzi takich samych ryzyk, jak uznaniowe rozliczenia bez jasnej metodologii.

Wójt Wieloch odniosła się również do inwestycji przy boisku, przypominając, że droga do realizacji zadania była długa i trudna. Jak mówiła, gmina już wiele lat temu chciała nabyć teren obok szkoły, ale urząd marszałkowski nie przekazał go samorządowi. Pojawiła się propozycja zakupu, jednak cena była wówczas zbyt wysoka. Dopiero późniejsze okoliczności oraz pozyskanie zewnętrznego dofinansowania pozwoliły na realizację inwestycji. Podkreśliła, że inwestycje przedstawiane radnym nie są finansowane wyłącznie z budżetu gminy. Każde z większych zadań ma swoje źródło finansowania zewnętrznego, bez którego samorząd nie byłby w stanie ich zrealizować.
– My sobie tak milionów z własnego budżetu nie wydamy i nie wykonamy inwestycji, które zostały państwu przedstawione. Każda z tych inwestycji ma swoje źródło finansowania – mówiła, wyrażając nadzieję, że uroczyste otwarcie obiektu nastąpi we wrześniu.
Dużo poważniejszy ton pojawił się przy projekcie „Edukacja przedszkolna”. Wójt przyznała, że działanie obejmujące dzieci przedszkolne na lata 2024-2026 znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Powodem miało być przeszacowanie liczby dzieci w jednej ze szkół. Jak mówiła, wcześniejsze dane okazały się nieaktualne i niewłaściwe, co stwarza poważne ryzyko dla całego przedsięwzięcia.
– Urząd marszałkowski albo pozwoli nam realizować zadania, co będzie już ogromnym sukcesem, albo powie, że niestety został popełniony błąd i nie możecie realizować tego projektu w ogóle. Więc 700 tys. zł, oprócz szkoły i urzędu, możemy odrzucić – mówiła.
Bożena Wieloch zwracała uwagę, że problem nie ogranicza się wyłącznie do utraty jednego projektu. Jeżeli środki unijne zostałyby zakwestionowane, mogłoby to uderzyć w wiarygodność gminy przy kolejnych staraniach o dofinansowania.
Kolejnym istotnym tematem były zadania drogowe, w tym sprawy związane ze skrzyżowaniem oraz naprawą części drogi. Wójt nawiązała do stanowiska przewodniczącego komisji finansów, wskazując, że są to dla gminy dwa kluczowe zadania. Jednocześnie zaznaczyła, że mimo pojawienia się wolnych środków po pierwszym kwartale, samorząd musi podejmować decyzje bardzo ostrożnie.
W sprawozdaniu wrócił również temat inwestycji określanej jako „zielona przestrzeń” w Lindowie. Wójt wyraziła nadzieję, że zadanie nie jest zagrożone, o ile konserwator zabytków wyda na czas opinię i pozwoli na dalsze działania. Jak mówiła, przeprowadzone badania nie wykazały szczególnych znalezisk, które mogłyby zablokować przedsięwzięcie.
Odrębny wątek dotyczył planowanego magazynu zarządzania kryzysowego. Wójt mówiła, że gmina nadal nie ma decyzji wojewody, ale musi być przygotowana na szybkie działanie, jeśli taka decyzja się pojawi. Wartość inwestycji określiła na około 3,9 mln zł. Zwróciła też uwagę, że przygotowanie terenu wymaga między innymi rozbiórki garażu.
Wystąpienie objęło także temat remontów zabytków w parafiach. Wójt w gorzkich słowach przypomniała, że środki z tzw. „Polskiego Ładu” nie zostały pozyskane przez parafie samodzielnie, lecz dzięki wnioskom składanym przez gminę i powiat. Podkreśliła, że nie oczekuje wdzięczności, ale fakty powinny być przedstawiane rzetelnie.
– To nie jest tak, że Parafia Danków czy Parafia Wapiennik pozyskała środki. Te środki pozyskała gmina i powiat kłobucki – mówiła wójt.
Dodała, że wnioski podpisywała ona jako przedstawiciel gminy oraz starosta jako przedstawiciel powiatu. W jej ocenie takich szczegółów nie powinno się pomijać w publicznych rozmowach.
Jednym z najbardziej krytycznych fragmentów było odniesienie do ulicy Stawowej. Wójt przyznała, że jest jej przykro z powodu sytuacji, do której doszło. Z jej wypowiedzi wynikało, że problem dotyczył jakości materiału oraz odpowiedzialności pracownika, który miał zapewniać, że zastosowany materiał jest właściwy. Wójt zobowiązała kierownika do ponownego, jednoznacznego i merytorycznego podejścia do sprawy. Wskazała przy tym, że przy wydatkowaniu publicznych środków nie ma miejsca na przypadkowe decyzje.
Pozytywny wydźwięk miała natomiast informacja o możliwości ubiegania się o znacznie większe środki w ramach subregionu północnego. Jak wyjaśniała wójt, pierwotnie zakładano możliwość starania się o 300 tys. zł, ale ostatecznie gmina będzie mogła aplikować nawet o 2 mln zł.
W końcówce wystąpienia wrócił jeden z najbardziej niepokojących tematów. Chodzi o brak postępu przy dokumentacji dotyczącej dróg w Brzózkach. Bożena Wieloch nie ukrywała, że sprawa jest poważna, bo gmina nadal nie ma zgód na wejście w dwie działki. Bez tego niemożliwe staje się zakończenie dokumentacji, a tym samym złożenie wniosku do wojewody o dofinansowanie. Wyjaśniała, że gmina chciała jak najszybciej zakończyć dokumentację, aby móc ubiegać się o dofinansowanie. Problem w tym, że przy inwestycjach drogowych wsparcie wynosi 50 proc. kosztów. Oznacza to, że przy zadaniu wartym około 10 mln zł gmina musiałaby zabezpieczyć drugie 5 mln zł ze środków własnych.
Najostrzej zabrzmiało stwierdzenie, że brak zgód ze strony właścicieli może praktycznie wykluczyć gminę z realizacji zadania w najbliższym czasie.
– My sami wykluczamy się z realizacji zadania poprzez to, że nie mamy zgody na wejście w dwie działki – podkreśliła wójt.
Na koniec zwróciła uwagę na niewykorzystane środki przeznaczone na program związany z wymianą źródeł ciepła. Jak przyznała, zainteresowanie mieszkańców jest zbyt małe, a gmina nie będzie w stanie osiągnąć zakładanych wskaźników.
– Nie wykorzystamy środków gminnych zaplanowanych na wymianę pieców. Niestety jest niewielkie zainteresowanie. To jest projekt dobrowolny, a my nie potrafimy przekonać naszych mieszkańców – mówiła.
Miedźno
Na horyzoncie ogromna inwestycja w gminie Miedźno. Nowy teren rekreacyjny, miejsca pracy i miliony w podatkach
Gmina Miedźno może wkrótce doczekać się nowej, wielomilionowej inwestycji z sektora energetyki. Jak przekonują przedstawiciele inwestora, przedsięwzięcie poza wpływami do lokalnego budżetu może przynieść mieszkańcom także nową drogę, dodatkowe możliwości dla miejscowych firm i rolników, a nawet pomóc ograniczyć odory unoszących się nad polami przy wylewaniu gnojowicy, obornika czy kompostu.
Dla planowanej inwestycji powołano już spółkę celową. Chodzi o Zakład Produkcji Biometanu Miedźno sp. z o.o., która na terenie gminy zamierza wybudować instalacje produkującą metan zatłaczany do znajdującej się w pobliżu sieci gazowej. Jak wskazują przedstawiciele inwestora, instalacja zaplanowana będzie tak, aby wtopić się w lokalny krajobraz. Przedstawiciele spółki, wyprzedzając obawy, podkreślają, że nie będzie się to wiązać z żadną przykrą dla mieszkańców działalnością w postaci hałasu, lub nieprzyjemnych zapachów.
Do produkcji biometanu miałyby być wykorzystywane m.in. trawy, słomy zbożowe, osady, oborniki, gnojowica oraz frakcje biodegradowalne. Kierownictwo spółki podkreśla, że inwestycja ma łączyć cele gospodarcze z korzyściami dla lokalnego rolnictwa i wpisywać się w rozwój krajowej niezależności energetycznej od dostaw gazu z obcych państw.
Spółka mówi o szansie na rozwój gminy i lokalnego biznesu
Maciej Kropidłowski, prezes ZPB Miedźno przekonuje, że korzyści miałyby być odczuwalne już na etapie budowy. Wtedy pojawić się mają zlecenia dla lokalnych firm związane z robotami budowlanymi, transportem, ochroną, przygotowaniem terenu i obsługą zaplecza inwestycji w tym bazy noclegowej i gastronomicznej. Po uruchomieniu zakładu potrzebne miałyby być z kolei usługi logistyczne, serwisowe i transportowe. Według prezesa oznacza to szansę na rozwój dla lokalnych przedsiębiorców, a dla gminy – na dodatkowe wpływy podatkowe.

– Kluczową szansą jest rozwój całego regionu Miedźna i korzyści, jakie w dłuższej perspektywie odczuje każdy mieszkaniec gminy. Instalacja będzie z lokalnych substratów wytwarzała produkt w postaci gazu, który następnie będzie sprzedawany poprzez sieć gazową do odbiorców na terenie całego kraju – mówi.
Model biznesowy zakłada więc budowę lokalnej fabryki eksportującej produkt na cały kraj, gdzie dodatkowo surowiec do tej fabryki kupowany jest od mieszkańców i rolników, co powoduje, że pieniądze za surowiec i koszty jego przetworzenia zostają w regionie.
Inwestor chce, by nowy zakład pracy funkcjonował całą dobę, co spowoduje, że pojawią się nowe miejsca pracy nie tylko na terenie obiektu, a przede wszystkim w firmach świadczących usługi na rzecz zakładu.
– To pobudzi gospodarczo cały region. Takie pobudzenie oznacza generowanie wyższych podatków, zmniejszających deficyt budżetowy gminy, przez co będzie mogła dystrybuować więcej środków na lokalne drogi, szkoły i inne potrzebne mieszkańcom wydatki. Nowe miejsca pracy to również możliwości dla młodych ludzi, żeby zostawali w gminie Miedźno i zmniejszali tempo jej wyludniania – argumentuje prezes Kropidłowski.
Instalacja szansą rozwoju dla rolników i lokalnych przedsiębiorców
Jednym z najmocniejszych argumentów, na które zwraca uwagę inwestor, jest otwarcie lokalnym rolnikom i przedsiębiorcom nowych możliwości współpracy i rozwoju. Chodzi przede wszystkim o możliwość sprzedaży substratów oraz wykorzystania bezwonnego pofermentu, który może zastąpić tradycyjnie stosowane nawozy , zdecydowanie poprawiając efekt naturalnego nawożenia. W ocenie spółki przełoży się to na przychody rolników ze sprzedaży substratów przy równoczesnym obniżeniu części kosztów nawożenia i łatwiejsze dostosowanie gospodarstw do zmieniających się wymogów i eko-schematów.

– Wątek rolniczy akcentujemy szczególnie mocno. Inwestycja ma nie tylko generować pieniądze, ale też wzmacniać lokalne gospodarstwa i poprawiać warunki ich funkcjonowania. Warto wspomnieć, że mieszkańcy zyskaliby też nową ogólnodostępną zieloną przestrzeń czy infrastrukturę drogową – wyjaśnia prezes półki.
W pakiecie ma się pojawić także zielona ogólnodostępna przestrzeń dla mieszkańców
Niezwykle konkretnych elementem całego projektu jest zapowiadana inwestycja uzupełniająca. Spółka zamierza złożyć wniosek o Zintegrowany Plan Inwestycyjny, a jego częścią ma być propozycja stworzenia parku służącego rekreacji i sprzyjającemu lokalnej integracji oraz budowa drogi do tej działki. Jak przekonują władze spółki, droga miałaby zostać udostępniona mieszkańcom i służyć nie tylko obsłudze samego zakładu. Według założeń chodzi o połączenie terenu inwestycji z drogą powiatową. Obok prognozowanych wpływów do budżetu czy korzyści dla rolnictwa pojawia się tu bowiem konkretna infrastruktura, z której można byłoby korzystać na co dzień. Co ważne, w ramach inwestycji powstanie też gazociąg doprowadzony do instalacji, więc otwiera też perspektywę rozwoju sieci gazowej w gminie Miedźno. Warto również podkreślić potencjał współpracy energetycznej instalacji z otoczeniem. Zakład ma potencjał by w przyszłości zasilać w ciepło okoliczne budynki publiczne, a także prywatne, co oznacza niższe koszty i bardziej stabilne źródło energii dla mieszkańców.
Szacunki i korzyści dla gminy w wymiarze finansowym
Ze wstępnych wyliczeń przedstawianych przez inwestora wynika, że w latach 2028-2054 instalacja miałaby wygenerować na terenie gminy ponad 268 mln zł przychodów. Z tej kwoty 53 mln zł miałoby zasilić budżet gminy. 56,5, mln zł trafić do przedsiębiorców z jej terenu, kolejne 116,7 mln zł do rolników, a 42 mln zł do mieszkańców w różnej formie. Spółka zaznacza, że chodzi o prognozy obejmujące czas budowy, rozruchu i późniejszej eksploatacji instalacji.
– To są olbrzymie pieniądze, które co roku będą pojawiały się na terenie gminy zarówno u rolników, przedsiębiorców jak też w budżecie samorządu, czy też w wypłatach ludzi. Te pieniądze w większości pozostaną na terenie gminy i tam również zostaną wydane, czy to na towary bieżące, budowę nowych domów, usługi inne wydatki. W ten sposób kreuje się pobudzenie gospodarcze regionu wynikające z lokacji przemysłu. To olbrzymia szansa dla mieszkańców dzisiaj i dla przyszłych pokoleń, nie na co dzień pojawia się taka możliwość, a Miedźno przed taką właśnie szansą aktualnie stoi – mówi prezes spółki.

Rada gminy zdecyduje, czy ten kierunek będzie w ogóle rozpatrywany
Jak zaznacza prezes spółki, złożenie wniosku o Zintegrowany Plan Inwestycyjny otwiera formalną drogę do rozpatrzenia całego przedsięwzięcia. W praktyce decyzja rady gminy nie przesądzi o budowie, bo do tego potrzebna będzie jeszcze decyzja środowiskowa czy pozwolenie na budowę, ale będzie miała znaczenie szersze niż tylko odpowiedź na pytanie o samą lokalizację zakładu.
Dla lokalnej społeczności to sprawa dotycząca modelu rozwoju gminy, przyszłości lokalnego rolnictwa, nowych wpływów do budżetu i dodatkowej infrastruktury. Przedsiębiorstwo liczy na to, że propozycja zostanie oceniona właśnie w takim, szerszym kontekście. Spodziewa się przy tym, że podobnie, jak w wielu innych gminach, spotka się z odpowiedzialnym podejściem samorządowców uwzględniającym interes wszystkich mieszkańców i całej gminy.
– Często spotykamy się z pozytywnym odbiorem, świadomością szansy na rozwój gminy i otwartością na inwestycje, które mogą przynieść nowe miejsca pracy, przychody dla lokalnych dostawców i usługodawców jak też podatki, oczywiście z troską o mieszkańców. Odpowiedzialne samorządy przekładają troskę o przyszłość gminy i dobro mieszkańców ponad obawy polityczne i komfort płynący z nicnierobienia. Niestety zdarza się również sceptyczne, czy wręcz nawet wrogie nastawienie do budowy tego typu zakładu. W naszej ocenie wynika ono najczęściej z obaw przed negatywnym odbiorem i głosami sprzeciwu najbliższych mieszkańców. Mamy na uwadze, że każda nowa inwestycja znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników, co jest naturalne. Obserwujemy również, że najlepszym antidotum na tego typu obawy jest oparta o fakty i przykłady wiedza, czy nawet wizyta na podobnym obiekcie, których w Polsce jest już ponad 300 – podkreśla Kropidłowski.

Inwestor widzi w tej inwestycji także znaczenie dla kraju
W argumentacji spółki pojawia się też wymiar ogólnopolski. Prezes zwraca uwagę, że biometan produkowany w kraju z lokalnych surowców może zastępować importowany gaz ziemny. W ocenie inwestora ma to znaczenie zarówno gospodarcze, jak i strategiczne. Chodzi o poprawę bezpieczeństwa energetycznego, ograniczenie zależności od importu i pozostawienie większej części pieniędzy w krajowej gospodarce. Spółka przekonuje, że takie inwestycje mogą wzmacniać nie tylko lokalne samorządy, ale też cały krajowy rynek usług, rolnictwa i przemysłu.
– Świadomość tego efektu dla rozwoju i bezpieczeństwa kraju znajduje ponadpolityczne porozumienie, dzięki czemu jesteśmy w trakcie rozwoju tej wciąż nowej w naszym kraju części gospodarki. Gminy, które mają tę szansę, skorzystają i będą czerpały z tej decyzji korzyści przez pokolenia. Te decyzje wymagają odwagi, mądrości i dojrzałości, które wyrażają prawdziwą i długofalową troskę o mieszkańców, za których jest się odpowiedzialnym – podsumowuje prezes Kropidłowski.
Mieszkańcy mogą pytać
Jak przekonuje inwestor, spółka chce przygotować się do działania w sposób najbardziej transparentny. Zaznacza, że chętnie odpowie na pytania zainteresowanych mieszkańców.
– Wszystkich zainteresowanych prosimy o przesyłanie swoich pytań, bądź uwag na adres e-mail: kontakt@green-en.pl. Zależy nam na dobrym kontakcie z lokalną społecznością – podkreśla prezes ZPB Miedźno.
-
Poczesna8 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków6 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii





