Powiat myszkowski nawiązał formalną współpracę z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną. Celem podpisanego porozumienia jest wzmocnienie atrakcyjności inwestycyjnej regionu oraz stworzenie nowych impulsów rozwojowych dla lokalnej gospodarki.
Zawarte porozumienie zakłada przede wszystkim wspólną promocję oferty inwestycyjnej powiatu oraz terenów przeznaczonych pod nowe inwestycje. Współpraca ma objąć także działania ukierunkowane na aktywne pozyskiwanie inwestorów, którzy mogliby ulokować swoją działalność na obszarach gmin położonych w powiecie myszkowskim.
Przedstawiciele KSSE oraz urzędnicy podkreślają, że to realna szansa na rozwój przedsiębiorczości, tworzenie nowych miejsc pracy oraz dalsze wzmacnianie potencjału gospodarczego regionu. W praktyce oznaczać to ma lepszą koordynację działań promocyjnych, wsparcie merytoryczne przy obsłudze inwestorów oraz budowanie spójnego wizerunku powiatu jako miejsca przyjaznego biznesowi.
Istotnym elementem porozumienia jest również dotarcie z ofertą Polskiej Strefy Inwestycji do lokalnych przedsiębiorców. Dzięki temu firmy działające już na terenie powiatu będą mogły skuteczniej korzystać z dostępnych instrumentów wsparcia, w tym ulg podatkowych i narzędzi wspierających rozwój nowych przedsięwzięć.
– Współpraca z samorządami jest dla nas niezwykle istotna. To właśnie dzięki partnerskim relacjom możemy skutecznie wspierać rozwój lokalnych społeczności i budować przyjazne środowisko dla inwestycji – zaznaczył Rafał Żelazny, prezes KSSE SA (na zdjęciu).

Myszków
Burzliwa sesja w Myszkowie. Parkingi, przedszkola, inwestycje i stadion pod ostrzałem radnych
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta w Myszkowie radni zajęli się szeregiem spraw dotyczących funkcjonowania miasta – od wprowadzenia strefy płatnego parkowania w centrum, przez reorganizację oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych, po kwestie inwestycji drogowych, programów energetycznych oraz zasad korzystania z miejskich obiektów sportowych. Obrady momentami przybierały bardzo emocjonalny charakter. W wielu punktach pojawiały się ostre polemiki między radnymi a lokalnymi władzami, a także zarzuty dotyczące sposobu procedowania uchwał, komunikacji z mieszkańcami oraz skutków podejmowanych decyzji.
Już na początku sesji radni przystąpili do rozpatrywania projektów uchwał dotyczących organizacji ruchu w centrum Myszkowa. Jednym z kluczowych tematów była uchwała w sprawie wprowadzenia strefy płatnego parkowania oraz ustalenia zasad pobierania opłat za parkowanie pojazdów na drogach publicznych.
Urzędnicy argumentowali, że nowe regulacje mają przede wszystkim uporządkować parkowanie w centrum oraz zwiększyć rotację pojazdów w miejscach szczególnie obciążonych ruchem. Jak podkreślano, temat był wcześniej omawiany podczas posiedzeń komisji, w których uczestniczyli również przedsiębiorcy prowadzący działalność w śródmieściu.
– Na komisji, która odbyła się przed obradami dzisiejszej sesji, rozmawialiśmy wspólnie z przedsiębiorcami. Z ich strony padł postulat, żeby wprowadzając opłaty parkingowe spowodować jak największą rotacyjność, zwłaszcza w pierwszym okresie funkcjonowania parkingów – mówili.
W trakcie prezentacji projektu wyjaśniono, że miasto analizowało różne warianty funkcjonowania strefy. Jednym z rozważanych rozwiązań było wprowadzenie bezpłatnego pierwszego okresu postoju, który miałby zachęcić kierowców do krótkich wizyt w centrum. Ostatecznie jednak z pomysłu zrezygnowano.
– Usłyszeliśmy, że pierwszego okresu półgodzinnego bezpłatnego nie może być zdaniem nadzoru prawnego. Są gminy, które taki okres posiadają, ale nam powiedziano, żeby tego nie robić w tej uchwale – tłumaczono.
Zgodnie z przedstawioną propozycją pierwsze pół godziny parkowania miałoby kosztować 1 zł, pierwsza godzina 2 zł, druga 2,40 zł, a trzecia 2,80 zł. Kolejne godziny powracałyby do stawki podstawowej.
Choć część radnych nie kwestionowała samej idei uporządkowania parkowania w centrum, pojawiały się pytania o moment wprowadzenia nowych regulacji. Wskazywano, że w centrum Myszkowa wciąż trwają prace budowlane związane z przebudową infrastruktury.
– Chodzi mi o to, że nie mam nic przeciwko temu rozwiązaniu, tylko czy jest sens wprowadzania tego od marca, kiedy jest plac budowy na ulicy Kościuszki – pytał jeden z radnych.

W odpowiedzi usłyszał, że propozycja wprowadzenia opłat pojawiła się przede wszystkim na wniosek przedsiębiorców, którzy odczuwają skutki trwających inwestycji.
– Przedsiębiorcy dość, siłą rzeczy, cierpią z uwagi na remont, bo mają zmniejszone obroty. Oni upatrują w tym rozwiązaniu szansy na zwiększenie rotacji samochodów i większy ruch klientów – wyjaśniano.
Jak zaznaczył przedstawiciel magistratu, w praktyce opłaty będą pobierane dopiero wtedy, gdy dany teren przestanie być formalnie placem budowy.
– Może być taka sytuacja, że uchwała będzie już obowiązywać, ale teren będzie jeszcze placem budowy. Wtedy po prostu nie będziemy mogli tam pobierać opłat – podkreślił.
Najwięcej emocji w trakcie sesji wywołała jednak sprawa planowanej likwidacji oddziałów przedszkolnych przy dwóch szkołach podstawowych (nr 2 oraz nr 5 – przyp. red.). Już na etapie ustalania porządku obrad pojawił się wniosek o zdjęcie projektów uchwał z porządku sesji.
Jeden z radnych podkreślał, że decyzja w tak ważnej sprawie powinna być poprzedzona szeroką debatą.
– Ta sprawa była bardzo szeroko dyskutowana na ostatniej komisji. Chcielibyśmy przedyskutować ją w sposób gruntowny, z uwzględnieniem dobra dzieci, rodziców i nauczycieli – mówił.
Samorządowiec wskazywał również na brak konsultacji społecznych.
– Nie odbyły się żadne konsultacje społeczne. O projektach zostaliśmy poinformowani na kilka dni przed komisją – zaznaczył.
Wiceburmistrz przekonywała jednak, że proponowane zmiany wynikają przede wszystkim z sytuacji demograficznej w mieście.
– Na oświatę w mieście musimy spojrzeć całościowo. Urodzeń dzieci jest coraz mniej – mówiła.
Jak wyjaśniała, w miejskich przedszkolach już teraz pozostaje wiele wolnych miejsc, które w kolejnych latach będą się jeszcze zwiększać.
– Już w tym roku mamy ponad 130 wolnych miejsc przedszkolnych, a w przyszłym roku może być ich ponad 270 – podkreślała.
Przedstawiciele urzędu zapewniali, że reorganizacja nie pozostawi dzieci bez opieki.
– Zrobimy wszystko, aby nie naruszyć więzi między dziećmi i by mogły one trafić do tych samych grup w przedszkolach – deklarowała wiceburmistrz.
Dyskusja szybko przerodziła się jednak w ostrą polemikę między radnymi. W trakcie wymiany zdań pojawiły się zarzuty o manipulowanie wypowiedziami i niewłaściwe interpretowanie argumentów.
– Jesteście państwo mistrzami w obracaniu kota ogonem i zupełnym niezrozumieniu tego, co zostało powiedziane – padło podczas sesji.
Przewodniczący rady kilkukrotnie apelował o opanowanie emocji. W trakcie dalszej części obrad radni poruszali również szereg bieżących spraw związanych z funkcjonowaniem miasta. Jedna z radnych zwróciła uwagę na problemy z niedawno wybudowaną ulicą Siewierską.
– Zapadają się studzienki, niszczy się asfalt wokół nich. Zapadliska są kilkucentymetrowe i staje się to niebezpieczne dla kierowców – alarmowała.
Usłyszała, że sprawa zostanie sprawdzona przez odpowiednie służby. W trakcie obrad pojawił się również temat budowy parkingu wielopoziomowego, który mógłby jednocześnie pełnić funkcję miejsca schronienia dla mieszkańców.
– Chcielibyśmy zbudować parking dla osiedla mieszkaniowego, w którym byłoby miejsce doraźnego schronienia – mówił burmistrz.
Najostrzejsza dyskusja pojawiła się jednak przy temacie opłat za korzystanie z miejskiego stadionu przez kluby sportowe. Wskazywano na bardzo wysokie koszty korzystania z obiektu.
– Wyliczyliśmy, że miesięczne koszty korzystania z obiektu wynoszą od 11 do 13 tys. zł – usłyszeli zebrani w sali sesyjnej.
Przedstawiciel miejscowych władz zdecydowanie odrzucił te zarzuty.
– Nie miasto Myszków zrobiło bałagan w stowarzyszeniu – stwierdził.
Myszków
Lasy pod nadzorem służb. Trwa akcja przeciw szkodnictwu łowieckiemu
Myszkowscy dzielnicowi wspólnie z funkcjonariuszami Straży Leśnej prowadzą działania w ramach ogólnopolskiej akcji „Wieniec 2026”. Jej celem jest przeciwdziałanie kłusownictwu oraz innym formom szkodnictwa łowieckiego, szczególnie w okresie, gdy w lasach pojawia się więcej osób poszukujących zrzutów poroża.
W ramach wspólnych patroli funkcjonariusze kontrolują tereny leśne, zwracając uwagę przede wszystkim na miejsca, które stanowią ostoję zwierzyny oraz rejony często odwiedzane przez osoby zbierające poroże. Sprawdzane jest również, czy na terenach leśnych nie dochodzi do płoszenia zwierząt, ich tropienia w celu zdobycia poroża ani do rozstawiania wnyków lub innych nielegalnych narzędzi wykorzystywanych do kłusownictwa.
Akcja „Wieniec” to cykliczne działania prowadzone w całej Polsce, których głównym zadaniem jest ochrona zwierzyny oraz ograniczanie nielegalnych praktyk w lasach. Wspólne patrole policji i straży leśnej mają także charakter prewencyjny – ich obecność w terenie ma zniechęcać do łamania przepisów i przypominać o zasadach obowiązujących w lasach.
Służby przypominają, że sam zbiór zrzutów poroża jest legalny, o ile odbywa się na terenie lasów gospodarczych. Nie wolno jednak robić tego na obszarach parków narodowych ani rezerwatów przyrody. Poszukiwacze powinni również pamiętać o obowiązujących zakazach, w tym o zakazie płoszenia zwierzyny czy wchodzenia na powierzchnie wyłączone z użytkowania, takie jak uprawy leśne i młodniki do czterech metrów wysokości.
Myszków
Kamery patrzą z góry. Myszkowska policja ruszyła z akcją na przejściach dla pieszych
Kierowcy w Myszkowie powinni dziś zdjąć nogę z gazu i uważniej obserwować przejścia dla pieszych. Trwa akcja „Bezpieczny Pieszy”, a na ulicach pojawił się specjalistyczny pojazd z kamerami, który rejestruje wykroczenia z dużej odległości.
Mundurowych z myszkowskiej drogówki wspiera ruchome stanowisko dowodzenia – mobilny punkt wyposażony w system monitoringu, pozwalający dokładnie dokumentować niebezpieczne zachowania. Sprzęt obsługują policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Kamera „widzi” więcej, niż może się wydawać, a nagrania stanowią podstawę do wyciągania potencjalnych konsekwencji.
Pod lupą są przede wszystkim kierowcy, którzy nie ustępują pierwszeństwa pieszym, wyprzedzają w rejonie przejść czy przekraczają dozwoloną prędkość. Kontrolowane są także zachowania samych pieszych. Policja nie ukrywa, że chodzi o realne zwiększenie bezpieczeństwa w miejscach, gdzie o wypadek nietrudno.
– Celem takich działań jest przede wszystkim ograniczenie oraz, w miarę możliwości, wyeliminowanie zdarzeń drogowych z udziałem niechronionych uczestników ruchu drogowego – informuje biuro prasowe myszkowskiej policji.
Myszków
Potrącił motorowerzystę i zwiał. Policja szuka świadków
Najpierw wymuszenie pierwszeństwa, potem uderzenie i ucieczka. Tak, według wstępnych ustaleń, wyglądał przebieg zdarzenia drogowego, do którego doszło 7 lutego około godz. 19.00 na skrzyżowaniu ulic Słowackiego i Spółdzielczej w Myszkowie. Kierowca ciemnego samochodu osobowego nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu motorowerzyście, po czym odjechał z miejsca kolizji, nie interesując się losem poszkodowanego.
Policjanci z Myszkowa prowadzą czynności w tej sprawie i apelują do mieszkańców o pomoc. Każdy, kto znajdował się w rejonie skrzyżowania w chwili zdarzenia, widział moment kolizji lub przejeżdżał tamtędy i posiada nagranie z wideorejestratora, może mieć informacje kluczowe dla ustalenia sprawcy.
Według dotychczasowych ustaleń samochód, którego kierowca uczestniczył w zdarzeniu, był koloru ciemnego. Poszkodowany poruszał się motorowerem marki Romet.
Ucieczka z miejsca zdarzenia drogowego to nie tylko brak odpowiedzialności, ale również poważne naruszenie prawa. Tego typu zachowania są surowo oceniane zarówno przez organy ścigania, jak i sądy. W praktyce często oznaczają dodatkowe konsekwencje dla sprawcy.
Policja podkreśla, że nawet z pozoru nieistotny szczegół może pomóc w wyjaśnieniu sprawy. Informacje można przekazywać osobiście w siedzibie komendy lub telefonicznie pod numerem 47 858 42 00.
Myszków
Oni rozsławiają Myszków. Zobacz, kto odebrał statuetki i porwał publiczność podczas gali
W Myszkowie odbyła się XIX edycja gali Promotor Myszkowa. To wydarzenie, które co roku przypomina, jak wiele osób i instytucji pracuje na rzecz budowania marki miasta. Jak podkreślają miejscowi samorządowcy, tegoroczna odsłona miała szczególny charakter, ponieważ symbolicznie zamknęła obchody 75-lecia nadania Myszkowowi praw miejskich.
Kapituła konkursu przyznała statuetki i wyróżnienia w pięciu kategoriach. W obszarze przedsiębiorczości najwyższe wyróżnienie trafiło do spółki Pureko, a wyróżnienia otrzymały firmy Denar Travel oraz Woldar. W kategorii kultura statuetki odebrały Zosia Wójcik i Julia Tkacz, natomiast wyróżnienie przyznano Ewie Kleszczewskiej. W sporcie nagrodzono Stowarzyszenie Actus, a wyróżnienia powędrowały do MKS Myszków – Damskiej Drużyny Piłkarskiej oraz Mai Wiśniewskiej. Tytuł Entuzjasty Myszkowskiego otrzymał o. Adam Szustak, a statuetkę Mecenasa Kultury i Sportu otrzymał Sokpol.
Uroczystość miała również wyraźny, muzyczny akcent. Na scenie wystąpiła orkiestra Myszkovia Band. Galę otworzyły Zosia Wójcik i Julia Tkacz utworem „When You Believe”, znanym z repertuaru Whitney Houston i Mariah Carey. Gwiazdą wieczoru był natomiast Andrzej Rybiński, który zaprezentował swoje przeboje przy akompaniamencie orkiestry. Motywem przewodnim gali była muzyka Elvisa Presleya.
– Gala po raz kolejny udowodniła, jak liczne grono osób z pasją i zaangażowaniem działa na rzecz Myszkowa, konsekwentnie budując jego markę oraz umacniając lokalną wspólnotę – podkreślają przedstawiciele urzędu miejskiego.
Myszków
Pięćset pięćdziesiąt kontroli o świcie. Jedna kierująca miała aż półtora promila alkoholu
Od wczesnych godzin porannych myszkowska drogówka prowadziła dzisiaj działania w ramach akcji „Trzeźwość”. Aktywność funkcjonariuszy miała na celu wyeliminowanie z ruchu osób prowadzących po alkoholu.
Podczas porannych działań policjanci wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie przeprowadzili łącznie 550 badań alkomatem. W zdecydowanej większości przypadków kierowcy byli trzeźwi. Jedna kontrola zakończyła się jednak zatrzymaniem prawa jazdy.
40-letnia kobieta kierująca citroenem miała w organizmie półtora promila alkoholu. Wynik badania oznacza stan nietrzeźwości. Policjanci natychmiast uniemożliwili jej dalszą jazdę. Teraz sprawa trafi do sądu, a kobiecie grożą konsekwencje karne, w tym zakaz prowadzenia pojazdów i wysoka grzywna.
Policja przypomina, że akcja „Trzeźwy poranek” prowadzona jest cyklicznie od wielu miesięcy. Kontrole odbywają się w różnych częściach powiatu, najczęściej w godzinach, gdy natężenie ruchu jest największe. Funkcjonariusze zapowiadają kontynuację działań, podkreślając, że nawet jeden nietrzeźwy kierowca to realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Myszków
Droga przez las podzieliła radnych. Spięcie na sesji w sprawie przejazdu do Siewierza
Temat udrożnienia drogi siewierskiej i jej połączenia z lokalnym układem komunikacyjnym wywołał spore emocje podczas ostatniej sesji Rady Miasta w Myszkowie. W końcowej części posiedzenia doszło do wyraźnego spięcia między radnymi. W tle pojawiły się również pytania o efekty negocjacji z PKP w sprawie dojazdu do przystanku kolejowego.
Radna Zofia Jastrzębska poruszyła temat przejezdności drogi siewierskiej i jej połączenia z drogą lokalną łączącą Mrzygłódkę z ulicą Łąkową i Smudzówką. Jak podkreśliła, o potrzebie tej inwestycji mówi od kilkunastu lat.
Z relacji Jastrzębskiej wynikało, iż obecny nadleśniczy miał zadeklarować gotowość nieodpłatnego użyczenia terenów należących do nadleśnictwa na potrzeby uporządkowania i udrożnienia drogi.
– Nie chodzi o budowę drogi asfaltowej czy jakieś inne budowle trwałe na tej drodze. Ułatwiłoby to działanie straży pożarnej, pogotowia ratunkowego czy innych służb – podkreśliła radna.
Zaznaczyła również, że procedura ewentualnej zamiany działek byłaby długotrwała i ponownie odsunęłaby sprawę w czasie. Dlatego – jej zdaniem – użyczenie terenu byłoby rozwiązaniem szybszym i realnym.
W drugiej części swojego wystąpienia zwróciła się do burmistrza z pytaniem o efekty rozmów z PKP w sprawie drogi dojazdowej do przystanku kolejowego.
– Bardzo bym prosiła o przedstawienie wyników tych negocjacji prowadzonych w 2025 roku – zaznaczyła.

Dyskusja nabrała temperatury, gdy do wniosku odniosła się radna Beata Pochodnia, mieszkająca w bezpośrednim sąsiedztwie wskazywanej drogi.
– Chciałabym, żeby ten temat tak nie został spłycony, że tam jest potrzebna droga czy wysypanie tej drogi lekkim tłuczniem. To jest droga przez las, która w żaden sposób nie jest w tej chwili przejezdna – mówiła.
Radna zwróciła uwagę na realne problemy, z jakimi mierzą się kierowcy próbujący korzystać z tego odcinka.
– Nie będę państwu mówić o ilości interwencji, bo jak się ktoś utopi, to szuka pomocy w najbliższych nieruchomościach, żeby szukać jakiegoś ciężkiego sprzętu, traktora, żeby samochody wyciągać – zaznaczyła.
Jej zdaniem, jeśli droga ma faktycznie służyć jako dojazd w kierunku Siewierza czy Katowic, wymaga solidnej podbudowy.
– Jeżeli mielibyśmy robić tę drogę, to wymaga to bardzo porządnej podbudowy i tylko wtedy taka droga miałaby sens. To jest teren leśny, podmokły i jakbyśmy mieli coś robić, to trzeba to zrobić porządnie – dodała.
Zofia Jastrzębska podkreśliła, że mówi o drodze lokalnej z ograniczeniem tonażu.
– Nie mówię o ciężarówkach czy tirach. Mówię o drodze, która by służyła mieszkańcom i była przejezdna – kontynuowała.
Dyskusja szybko zeszła jednak na bardziej osobisty poziom. Radna Jastrzębska zasugerowała, że jej rozmówczyni przez lata nie była zainteresowana realizacją tej inwestycji.
– Pani nie chce tej drogi, nie chciała pani przez tyle lat i broniła pani tego, żeby tej drogi nie było. Ale dziękuję, że pani się tym wreszcie zainteresowała – powiedziała.
Na te słowa druga z radnych stanowczo zareagowała.
– Na jakiej podstawie pani używa takich słów i na jakiej podstawie wysnuwa pani takie wnioski? Ja sobie takiej dyskusji o tej drodze nie przypominam – zapłonęła gniewem Pochodnia.
Podkreśliła, że nie sprzeciwiała się publicznie budowie drogi, a jej wypowiedź dotyczyła wyłącznie standardu ewentualnych prac.
– Jeżeli mamy robić tę drogę, to nie można mówić, że ma to być tylko droga wysypana jakimś tłuczniem. Mówię tylko o swoim doświadczeniu, jako mieszkanka nieruchomości bezpośrednio przy tej drodze – dodała.
W odpowiedzi radna Jastrzębska przywołała wcześniejsze dyskusje o innej drodze.
– A pamięta pani, jak pani mówiła o drodze porębskiej? Nie mówiła pani wtedy, że ona musiałaby mieć mocne podłoże – stwierdziła.
Dalszą wymianę zdań przerwał przewodniczący rady.
– Rozumiem, że dyskusja już została zakończona, a tak na przyszłość bardzo proszę o zgłaszanie się do dyskusji – padło z sali.
Myszków
Prowadził z dwoma promilami i zakazem. Sąd zdecydował o areszcie dla 43-latka z Myszkowa
Myszkowscy policjanci zatrzymali 43-letniego mieszkańca miasta, który w krótkim odstępie czasu dwukrotnie prowadził samochód pod wpływem alkoholu oraz środków odurzających. Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna kierował pojazdem mimo obowiązującego zakazu. Decyzją sądu najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie.
Do pierwszego z opisanych zdarzeń doszło 8 lutego w ciagu ulicy Sikorskiego w Myszkowie. Podczas kontroli drogowej policjanci sprawdzili stan trzeźwości kierującego. Badanie wykazało około dwóch promili alkoholu w wydychanym powietrzu. Dodatkowo funkcjonariusze ustalili, że 43-latek posiada aktywny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Jak się okazało, nie był to odosobniony przypadek. Kilka dni wcześniej ten sam mężczyzna został zatrzymany do kontroli na ulicy Helenówka w Myszkowie. Wówczas również znajdował się w stanie nietrzeźwości – miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie – oraz był pod wpływem środków odurzających. W trakcie czynności policjanci ujawnili przy nim substancje psychotropowe w postaci amfetaminy oraz tabletki MDMA.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutów dotyczących kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, prowadzenia pod wpływem środków odurzających, naruszenia sądowego zakazu oraz posiadania substancji psychotropowych. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec 43-latka tymczasowy areszt na okres dwóch miesięcy.
Myszków
Ciepłe kurtki, kołdry, posiłki i empatia w mundurze. Tak dzielnicowy z Myszkowa walczył z zimą i obojętnością
Zimowe miesiące to czas szczególnie trudny dla osób bezdomnych, gdy niskie temperatury realnie zagrażają życiu i zdrowiu. W tym okresie na uwagę zasługują działania funkcjonariuszy, którzy poza codziennymi obowiązkami podejmują dodatkowe inicjatywy pomocowe. Jednym z takich przykładów jest postawa dzielnicowego z Myszkowa, który podczas zimowych mrozów aktywnie wspierał osoby najbardziej potrzebujące.
Podczas dni z najniższymi temperaturami mł. asp. Wojciech Stęplowski, dzielnicowy z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie, wykazał się szczególnym zaangażowaniem w niesienie pomocy osobom w kryzysie bezdomności. Funkcjonariusz, realizując swoje zadania służbowe, jednocześnie podejmował działania wykraczające poza swoje standardowe obowiązki.
W rejonie jednego z pustostanów policjant przekazywał osobom potrzebującym ciepłą odzież, w tym kurtki, a także kołdry, które mogły zapewnić ochronę przed wychłodzeniem. Działania te miały na celu doraźne wsparcie w najtrudniejszym okresie zimowym, gdy ryzyko zamarznięcia jest szczególnie wysokie.
Na podkreślenie zasługuje fakt, że mł. asp. Wojciech Stęplowski z własnych środków finansowych przygotowywał i przekazywał ciepłe posiłki. Był to wyraz osobistej wrażliwości i realnej troski o los osób znajdujących się w skrajnie trudnej sytuacji życiowej.

Podczas spotkań z osobami bezdomnymi dzielnicowy prowadził również rozmowy informacyjne. Przekazywał wiedzę na temat dostępnych form pomocy, a także konsekwentnie zachęcał do skorzystania z noclegowni i innych placówek wsparcia, które oferują schronienie i pomoc socjalną.
Myszków
Radny Kępski kontra zarząd powiatu: Skopiowaliście naszą pracę! A urzędnicy na to, że to kompromis
Początek ostatniej sesji Rady Powiatu Myszkowskiego upłynął pod znakiem korekty porządku obrad, której powodem – jak usłyszeli radni – było „przeoczenie” i „przyczyny techniczne”. Do porządku obrad nie trafił bowiem w terminie projekt uchwały przygotowany przez grupę radnych, dotyczący planów lokalizacji kopalni rud molibdenu, wolframu i miedzi na terenie powiatu.
Przewodnicząca rady powiatu poinformowała, że punkt nie został ujęty w zawiadomieniu wysłanym na siedem dni przed sesją, mimo że wniosek wpłynął w ustawowym terminie, i zaproponowała jego dopisanie. Już na tym etapie pojawiły się zarzuty o procedowanie „na skróty” oraz o wprowadzanie projektu bez wcześniejszej dyskusji na posiedzeniach komisji.
Radny Rafał Kępski jako pierwszy publicznie zakwestionował tryb wprowadzenia projektu, wskazując, że sytuacja jest nietypowa i może doprowadzić do procedowania dwóch uchwał o niemal identycznej treści.
– Fakt jest taki, że nie jest ona procedowana zgodnie z regulaminem. Jak to się będzie miało także do drugiego projektu zaproponowanego przez zarząd, gdzie projekt ten jest w 90 proc. taki sam. Dziwna trochę sytuacja – skwitował.
Samorządowiec zwrócił też uwagę na brak wcześniejszego omówienia obu dokumentów na komisjach oraz dopytywał o kwestię opinii prawnej. W odpowiedzi głos zabrała prawniczka starostwa, która powołała się na regulamin, wskazując, że brak opinii komisji lub zarządu nie musi wstrzymywać procedowania, jeśli rada nie zdecyduje inaczej.
– Zarząd i komisje są zobowiązani przedstawić radzie opinię najpóźniej w trakcie dyskusji. Brak przedłożenia w terminie opinii nie wstrzymuje pracy nad projektem, chyba że rada zdecyduje inaczej – mówiła.
Mimo tej odpowiedzi napięcie nie opadło. Radny Kępski dopytywał wprost o opinię radcy prawnego do projektu radnych.
– Projekt uchwały rady, przedkładany radzie, wymaga opinii radcy prawnego. My takiej opinii nie mamy – kontynuował, a w odpowiedzi usłyszał, że radca nie wydaje opinii, tylko sprawdza ją pod względem formalno-prawnym.
W praktyce oznaczało to, że formalna weryfikacja została dokonana, ale sposób jej przedstawienia i to kiedy radni otrzymali dokumenty, stał się jednym z pierwszych negatywnych akcentów sesji. W konsekwencji temat dotyczący potencjalnej kopalni wprowadzono do porządku w trybie nadzwyczajnym, a część radnych podnosiła, że materiały dostarczane są dopiero teraz.
– Szkoda, że tego nie robicie zgodnie z procedurą – posumował Kępski, ale mimo podniesionych wątpliwości rada jednogłośnie zgodziła się na wprowadzenie punktu do porządku obrad.

Sesja przyniosła też serię pytań do starosty, dotyczących m.in. nadzoru nad inwestycjami, przebudowy skrzyżowania w Mirowie, sporu z Wodami Polskimi w kontekście opłaty rzędu 400 tys. zł rocznie oraz planów w zakresie ochrony ludności i miejsc schronienia.
– Czy ta inwestycja jest zgodnie z planem, czy mamy jakieś problemy? – ponownie głos zabrał Rafał Kępski, dopytując o przebudowę skrzyżowania. – Jakie rozwiązanie zostało wybrane? Czy kwota 400 tys. zł musi być zabezpieczona? O co konkretnie będziemy aplikować? – dociekał.
Głos zabrała także radna Katarzyna Miklas, która – obok pytania o obsadę kierownika wydziału inwestycji – mocno weszła w temat organizacji opieki ginekologicznej w SP ZOZ, powołując się na apel, jaki otrzymała. W jej wypowiedzi dominowały zarzuty o brak komunikacji, chaos i dezorganizację, a także krytyka decyzji dotyczących dyżurów.
– Likwidacja sali porodowej sprawiła, że kobiety w ciąży zostały pozbawione podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Ograniczenia polegające na pełnieniu dyżurów przez lekarza ginekologa wyłącznie pod telefonem w weekend są nie do zaakceptowania. Dlaczego o tak ważnych decyzjach nie są informowani mieszkańcy? – podnosiła.
Starosta odpowiadał szczegółowo m.in. o harmonogramach inwestycji i konsultacjach z Zarządem Dróg Wojewódzkich w sprawie Mirowa, a przy wątku Wód Polskich wskazywał na zaskarżanie decyzji i przygotowanie nowego operatu wodnoprawnego.
– Wszystko idzie zgodnie z planem. Termin wykonania do połowy czerwca. Będziemy wyczerpywać wszystkie środki zaskarżenia. Jesteśmy w trakcie konstruowania nowego operatu wodnoprawnego – tłumaczył urzędnik.
W kontekście poruszonego tematu schronów przyznał wprost, że powiat nie ma w ogóle miejsc schronienia i dopiero zamierza ubiegać się o remont wskazanych pomieszczeń. Z kolei wątek dyżurów ginekologicznych podsumował lakonicznie.
– Ginekolodzy od poniedziałku do piątku są stacjonarnie, a w sobotę i niedzielę – pod telefonem – odparł.
Największe spięcie w trakcie sesji dotyczyło jednak stanowiska rady wobec planów lokalizacji kopalni. Najpierw procedowano projekt wniesiony przez grupę radnych. Projekt kładł nacisk na ochronę środowiska, zasobów wodnych i wymóg transparentności, konsultacji oraz dostępu do ekspertyz.
W dyskusji pojawiło się pytanie o skutki prawne sytuacji, w której rada mogłaby przyjąć dwie uchwały o podobnym brzmieniu.
– Czy gdybyśmy przyjęli tę i uchwałę kolejną, przedstawioną przez zarząd, to która będzie prawnie obowiązywała? – pytał radny Mariusz Morawiec, słysząc z ust prawniczki starostwa, że o tym rozstrzygnie nadzór.
Ostatecznie pierwsza uchwała nie przeszła. Dziewięcioro radnych głosowało „za”, dziesięcioro „przeciw”.
Następnie rada przeszła do projektu przygotowanego przez zarząd powiatu. Dokument w dużej części powtarzał wcześniejsze założenia, ale zawierał dodatkowy zapis dotyczący opracowania nowej dokumentacji głównego zbiornika wód podziemnych oraz apel o wyznaczenie obszarów ochronnych.
To właśnie na tym tle radny Rafał Kępski postawił najcięższy zarzut tej sesji. Dowodził, że projekt radnych nie został wprowadzony zgodnie z procedurą, a następnie jego treść została przejęta i przedstawiona jako propozycja zarządu.
– Nie wprowadziliście naszego projektu uchwały zgodnie z procedurą, zasłaniając się przeoczeniem, ale za to skopiowaliście nasze zapisy, nasz autorski projekt, naszą pracę. Dodaliście swój jeden zapis i przedstawiliście to jako swój pomysł – grzmiał.
W swojej wypowiedzi Kępski krytykował również sens dopisanego paragrafu, nazywając go „martwym zapisem” i wskazując, że wyznaczanie obszarów ochronnych wynika z danych naukowych i kompetencji organów centralnych.
Na sali padło też odmienne stanowisko uznające dodatkowy paragraf za ważny i konkretny.
– To jest bardzo ważnym zapis. Daje nam konkretną wskazówkę, jak należy to wykonać. Próbowano rozmawiać o wprowadzeniu go jako poprawki do projektu radnych, ale nie było na to zgody. Chcemy, aby ten zapis wybrzmiał. Ta uchwała będzie takim daleko idącym kompromisem – przekonywano.
Kępski ripostował, że gdyby projekt trafił na komisje w normalnym trybie, poprawki mogły zostać omówione bez konfliktu, a problemem jest sposób działania i pomijanie procedury.
Finalnie druga uchwała została przyjęta jednomyślnie.
Myszków
Kto tu ma rację, a kto narrację? Końcówka sesji rady powiatu pełna wzajemnych zarzutów i niedomówień
W części poświęconej wolnym wnioskom i oświadczeniom radnych, podczas niedawnej sesji rady powiatu, doszło do wymiany zdań, która – zamiast zamknąć temat grudniowego głosowania nad budżetem – odsłoniła napięcia narastające wokół komunikacji w mediach społecznościowych, finansowania inwestycji basenowej oraz sytuacji w szpitalu. Punktem zapalnym stały się facebookowe wpisy radnej Zdzisławy Polak oraz zarzut, że przedstawiają one rzeczywistość w sposób uproszczony i wygodny politycznie.
Radna Izabela Masłoń, odnosząc się do interpretacji stanowiska jej środowiska po grudniowej sesji budżetowej, podkreśliła, że wstrzymanie się od głosu nie było sprzeciwem wobec inwestycji, lecz oceną budżetu jako całości – w tym ryzyk związanych z kondycją szpitala powiatowego. Zwróciła uwagę, że przekaz w mediach społecznościowych, zwłaszcza prezentowany przez wiceprzewodniczącą rady Zdzisławę Polak, mógł wywołać wrażenie, iż opozycja nie popiera rozwoju powiatu.
– Wstrzymaliśmy się od głosu, ale nasze stanowisko nie wynikało z braku poparcia inwestycji. Wręcz przeciwnie, popieramy wszystkie inwestycje. Nasze wstrzymanie się od głosu było wyrazem ogólnej oceny budżetu. Wszyscy dobrze wiemy, jaka jest na przykład sytuacja szpitala. Brak płynności finansowej placówki i zaległe zobowiązania to realne zagrożenie dla całego powiatu. Proszę nie wprowadzać opinii publicznej w błąd – zaapelowała.
Odpowiedź radnej Zdzisławy Polak miała charakter krótki, kategoryczny i oparta była na prostym rozumowaniu, iż skoro budżet nie uzyskał poparcia w postaci głosu „za”, to informacja o braku poparcia nie jest – w jej ocenie – fałszywa.
– Poparliście budżet? Nie poparliście budżetu, więc napisałam prawdę, więc do prawdy nie ma się co przyczepiać – odparła Polak.
W tym momencie spór zaczął wykraczać poza samą interpretację głosowania i przeszedł na poziom konkretnej informacji, która – jak wynika z wypowiedzi radnego Mariusza Karkochy – miała dotyczyć zabezpieczenia środków na remont basenu. Radny wskazywał, że w przestrzeni publicznej miał pojawić się przekaz o „zabezpieczonych środkach”, podczas gdy jednocześnie zarząd powiatu zabiega o kolejne dofinansowanie. W jego ocenie taki komunikat może wprowadzać mieszkańców w błąd, a odpowiedzialność spada później na radnych pytanych przez mieszkańców o stan inwestycji.
– Napisała pani, że środki na basen są zabezpieczone. Skoro są zabezpieczone, to po co staramy się o wniosek. Jak mieszkańcy mnie pytają, czy są zabezpieczone, mówię, że nie są. Czy mamy jakiś podwójny budżet, o którym nie wiemy? – dociekał.
Radny rozbudował swoją wypowiedź o wątek szpitala, sugerując, że w komunikacji publicznej akcentuje się wygodne elementy, a pomija sprawy trudne – w tym konieczność wypłaty 9 mln zł pracownikom szpitala powiatowego, wynikającą – jak to ujął – z działań poprzedniej i obecnej kadencji. Dodał też zarzut dotyczący głosowania na posiedzeniu komisji w sprawie porodówki, wskazując, że pewne fakty – jego zdaniem – nie wybrzmiewają w internetowych wpisach.
– Była komisja i to pani głosowała za zamknięciem porodówki. O tym może pani napisać na forum, które będą mieszkańcy czytać – poradził wiceprzewodniczącej.
Radna Zdzisława Polak zaprzeczyła temu zarzutowi. W dalszej części jej odpowiedzi wyraźnie pojawił się wątek polityczny i argument o wolności wypowiedzi w internecie, co – w kontekście sporu o konkretne dane – wywołało dodatkowe napięcie. Radna zadeklarowała, że będzie publikować w mediach społecznościowych treści według własnej oceny, a krytykę odczytała jako próbę ograniczenia jej swobody.
– Proszę nie insynuować. Nigdy nie głosowałam za zamknięciem porodówki. Proszę mi nie ograniczać wolności, bo pan idzie torami wytyczonymi przez pana partię. Póki co będę pisała to, co uważam za stosowne. Piszę prawdę i proszę się z tym zgodzić – zareagowała emocjonalnie.
W tej części dyskusji uwagę zwracało to, że spór o liczby i procedury został podniesiony do poziomu konfliktu politycznego. Zamiast doprecyzowania, co dokładnie oznacza „zabezpieczenie środków” i na jakim etapie jest montaż finansowy inwestycji, rozmowa zaczęła krążyć wokół intencji, zarzutów i emocji. Radny Karkocha wrócił do krytyki stylu komunikacji, podkreślając, że oczekuje rzetelności, a nie skrótów, które później funkcjonują jako „prawda” w obiegu publicznym.
– Jak pani pisze, to proszę pisać prawdę – stwierdził samorządowiec. – Wiem, gdzie byłem przesłuchiwany dzięki pani. To też była prawda? – skwitował tajemniczo Karkocha.

Zdzisława Polak zasugerowała, że jeśli ktoś uważa, iż podała nieprawdę, powinien skierować sprawę do właściwych organów. Ponownie także zaakcentowała polityczny wymiar sporu.
– Proszę nie robić takiej sytuacji, żebym się czuła jak u prokuratora. Jeżeli panu się coś nie podoba, to proszę złożyć doniesienie i tam nas będą przesłuchiwać. Wiem, że działamy w innych partiach i pan będzie mnie tu zawsze atakował politycznie. Nie życzę sobie tego – wpadła w niepotrzebną egzaltację radna.
W tym momencie przewodnicząca rady powiatu przerwała wymianę zdań, wskazując, że rozmowa „idzie w złym kierunku”. W praktyce była to reakcja na eskalację emocji i oddalanie się od meritum, czyli od tego, co mieszkańców interesuje najbardziej, czyli tego czy i na jakich warunkach inwestycje są realnie sfinansowane?
Dopiero wypowiedź wicestarosty Jakuba Grabowskiego sprowadziła dyskusję na poziom konkretu, przedstawiając wprost dwie pozycje budżetowe dotyczące zadania basenowego – wkład własny oraz środki z tzw. „Polskiego Ładu”. Rzeczowe doprecyzowanie pojawiło się dopiero po serii wzajemnych zarzutów, mimo że spór od początku dotyczył przede wszystkim interpretacji finansowania.
– W budżecie na 2026 rok mamy dwie pozycje. 940 tys. zł własnych środków plus te, o które zabiegamy oraz ponad 1 mln zł z „Polskiego Ładu” na dokończenie realizacji tego, co się już dzieje – spuentował spór wicestarosta.
Myszków
Nielegalny hazard pod lupą policji. Cztery automaty zabezpieczone w Myszkowie
Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej przeprowadzili skuteczną interwencję, w wyniku której zabezpieczono cztery nielegalne automaty do gier hazardowych. Maszyny znajdowały się w jednym z lokali na terenie miasta. Właścicielom urządzeń grożą wysokie kary finansowe oraz odpowiedzialność karna, w tym kara pozbawienia wolności do trzech lat.
Do działań doszło w ubiegłym tygodniu, gdy funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie weszli do jednego z lokali, w którym – jak wynikało z posiadanych informacji – mogły znajdować się urządzenia wykorzystywane do nielegalnych gier losowych.
– Na miejscu policjanci ujawnili działające automaty do gier i, w związku z naruszeniem przepisów ustawy o grach hazardowych, zabezpieczyli cztery maszyny – poinformowało biuro prasowe myszkowskiej komendy.
Obecnie prowadzone są czynności mające na celu ustalenie skali nielegalnej działalności oraz strat, jakie w jej wyniku mógł ponieść Skarb Państwa. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, prowadzenie gier hazardowych bez wymaganego zezwolenia lub koncesji jest przestępstwem zagrożonym karą do trzech lat pozbawienia wolności oraz wysoką grzywną.

– Samo posiadanie nielegalnych automatów do gier, wykorzystywanych w lokalach gastronomicznych, handlowych czy usługowych, wiąże się z bardzo dotkliwymi sankcjami. Właścicielom takiego sprzętu grożą kary finansowe sięgające nawet 100 tys. zł za każdy automat – dodają mundurowi.
Myszków
Basen w Myszkowie zyskał „cichego ratownika”. To urządzenie może uratować życie
Podczas zawodów pływackich szkół podstawowych w Myszkowie miało miejsce przekazanie defibrylatora AED, który został udostępniony na terenie tamtejszego MOSiR-u. Nowe urządzenie znacząco podnosi poziom bezpieczeństwa dzieci, młodzieży, trenerów, opiekunów oraz wszystkich użytkowników obiektu, stanowiąc istotne wsparcie w przypadku nagłego zatrzymania krążenia.
Defibrylator AED to urządzenie zaprojektowane tak, aby mogło być użyte również przez osoby bez specjalistycznego przeszkolenia, prowadząc użytkownika krok po kroku przez procedurę ratunkową. Jego dostępność w obiekcie sportowym zwiększa szanse na skuteczną pomoc w sytuacjach zagrożenia życia, gdzie liczą się pierwsze minuty.
Przekazanie sprzętu odbyło się w trakcie międzyszkolnych zawodów pływackich. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele samorządu oraz dyrekcja ośrodka sportu. Obecność szerokiego grona uczestników i obserwatorów była okazją do zwrócenia uwagi na znaczenie szybkiej reakcji i dostępu do sprzętu ratującego życie w miejscach intensywnie użytkowanych przez mieszkańców.

Zakup defibrylatora AED był możliwy dzięki wsparciu jednej z katowickich firm oraz myszkowskiego magistratu.
Myszków
Nielegalne odpady to realne zagrożenie. Myszkowska policja apeluje o czujność i współpracę mieszkańców
Nielegalne składowanie odpadów coraz częściej staje się poważnym problemem, niosącym zagrożenie zarówno dla środowiska naturalnego, jak i zdrowia mieszkańców. W związku z kolejnymi ujawnianymi przypadkami, funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie apelują do mieszkańców o wzmożoną czujność i aktywną współpracę w ujawnianiu przestępstw przeciwko środowisku.
Jak podkreślają policjanci, do nielegalnego składowania odpadów dochodzi nie tylko na terenach leśnych i nieużytkach, ale również na posesjach prywatnych, w magazynach, halach czy pustostanach. Porzucane są tam odpady komunalne, przemysłowe, a nierzadko także odpady niebezpieczne, które mogą zawierać substancje toksyczne.
– Nielegalnie składowane odpady mogą prowadzić do skażenia gleby i wód gruntowych, a w konsekwencji wpływać negatywnie na zdrowie ludzi oraz lokalne ekosystemy. Dodatkowo tego typu składowiska zwiększają ryzyko pożarów i innych zdarzeń niebezpiecznych, które mogą stanowić bezpośrednie zagrożenie dla okolicznych mieszkańców – komentuje biuro prasowe myszkowskiej komendy.
Policja przypomina, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa za odpady znajdujące się na danej nieruchomości odpowiada jej właściciel, niezależnie od tego, kto faktycznie je tam zdeponował.

– Udostępnianie terenu osobom trzecim bez odpowiedniej kontroli może skutkować odpowiedzialnością karną oraz koniecznością poniesienia wysokich kosztów usunięcia nielegalnych odpadów. Skuteczne zwalczanie przestępstw przeciwko środowisku nie jest możliwe bez zaangażowania społeczeństwa. Dlatego apelujemy, aby każdy przypadek podejrzanej działalności, w szczególności nielegalnego transportu lub składowania odpadów, niezwłocznie zgłaszać odpowiednim służbom – dodają policjanci.
Funkcjonariusze podkreślają, że tylko wspólne działania mieszkańców i organów ścigania mogą realnie ograniczyć ten niebezpieczny proceder.
Myszków
Poszukiwany wpadł w sklepie. Próbował podać fałszywe dane i miał przy sobie narkotyki
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie zatrzymali 51-letniego mieszkańca Dąbrowy Górniczej, który był poszukiwany celem odbycia kary dwóch i pół roku pozbawienia wolności. Do zatrzymania doszło pod koniec stycznia na terenie jednego ze sklepów w Myszkowie. Mężczyzna próbował uniknąć odpowiedzialności, podając funkcjonariuszom fałszywe dane osobowe. Jak się okazało, to nie był jedyny problem, z którym musiał się liczyć.
Dyżurny myszkowskiej komendy otrzymał zgłoszenie, że w jednym ze sklepów przebywa mężczyzna rozpoznany przez pracowników jako sprawca licznych kradzieży sklepowych, do których dochodziło w różnych placówkach handlowych na terenie województwa śląskiego. Na miejsce niezwłocznie skierowano patrol policji, który podjął czynności wobec wskazanej osoby.
Podczas legitymowania 51-latek próbował wprowadzić policjantów w błąd, posługując się danymi innej osoby. Funkcjonariusze szybko ustalili jednak jego prawdziwą tożsamość. Sprawdzenie w policyjnych systemach potwierdziło, że mężczyzna jest osobą poszukiwaną w celu doprowadzenia do zakładu karnego. W trakcie interwencji policjanci ujawnili również przy zatrzymanym foliowy woreczek z białym proszkiem. Wstępne badanie narkotestem wykazało, że była to amfetamina.
51-letni mieszkaniec Dąbrowy Górniczej został zatrzymany i usłyszał zarzut posiadania narkotyków, za co grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Dodatkowo za wprowadzenie w błąd funkcjonariuszy co do własnej tożsamości został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł.
Po wykonaniu niezbędnych czynności mężczyzna został doprowadzony do Zakładu Karnego w Wojkowicach, gdzie odbędzie zasądzoną karę dwóch i pół roku pozbawienia wolności.

Myszków
Wyszedł z domu i zniknął. Policja pilnie szuka 78-letniego mieszkańca Myszkowa
Myszkowscy policjanci prowadzą intensywne poszukiwania 78-letniego Leopolda Nowaka, mieszkańca Myszkowa, który w czwartek, 29 stycznia, około godz. 14.00 wyszedł z miejsca zamieszkania i do chwili obecnej nie powrócił ani nie skontaktował się z rodziną. Służby apelują o pomoc do mieszkańców regionu.
Zaginiony mężczyzna ma około 170 centymetrów wzrostu, szczupłą sylwetkę, siwe włosy oraz siwy zarost. Charakterystyczną cechą jego wyglądu jest blizna oraz wgniecenie na czole, będące następstwem przebytej operacji.
W dniu zaginięcia Leopold Nowak ubrany był w czarną zimową czapkę, czarną pikowaną kurtkę, niebieskie spodnie jeansowe oraz czarne zimowe buty. Policja sprawdza możliwe miejsca, w których mógł się udać, oraz analizuje napływające informacje.
Funkcjonariusze proszą wszystkie osoby, które mogą posiadać wiedzę na temat miejsca pobytu zaginionego lub spotkają go na swojej drodze, o niezwłoczny kontakt z Komendą Powiatową Policji w Myszkowie pod numerem telefonu 47 85 842 55 lub z numerem alarmowym 112.
– Każda informacja może okazać się istotna dla szybkiego i bezpiecznego odnalezienia zaginionego mężczyzny – podkreślają policjanci.
Myszków
Sto jeden lat życia i pamięć jak u kronikarza. Jubileusz Zenobii Filipczyk z Myszkowa
Niezwykły jubileusz obchodziła pani Zenobia Filipczyk, mieszkanka Myszkowa, która 25 stycznia świętowała swoje 101. urodziny. Dostojna jubilatka urodziła się w 1926 roku w Pustkowiu Lgockim i jest jedną z najstarszych mieszkanek miasta.
Pani Zenobia jest mamą czworga dzieci – trzech synów: Witolda, Stefana i Jana oraz córki Jolanty. Przez całe życie szczególną wartością była dla niej rodzina, co znajduje odzwierciedlenie w imponującym gronie potomków. Jubilatka doczekała się 10 wnucząt, 15 prawnucząt oraz 3 praprawnucząt, tworząc wielopokoleniową rodzinę, która dziś stanowi jej największą dumę.
Pomimo sędziwego wieku pani Zenobia cieszy się dobrą kondycją fizyczną i pogodnym usposobieniem. Bliscy podkreślają jej optymizm, uśmiech oraz znakomitą pamięć. Jubilatka chętnie recytuje wiersze, zaskakując energią i sprawnością umysłu, które wciąż pozwalają jej aktywnie uczestniczyć w życiu rodzinnym.
Z okazji jubileuszu Zenobię Filipczyk odwiedzili przedstawiciele magistratu. Podczas wizyty wręczono jej kwiaty, skromny upominek oraz list gratulacyjny od premiera, będący wyrazem uznania i szacunku dla tak wyjątkowego wieku oraz bogatego doświadczenia życiowego.

Pani Zenobia przez wiele lat pracowała jako kucharka. Jej pracowitość, zaradność i oddanie rodzinie do dziś są z wdzięcznością wspominane przez najbliższych.
Myszków
Jechała chodnikiem, auto wyjechało z drogi między budynkami. Ranna 14-latka trafiła do szpitala
W Myszkowie doszło do kolejnego groźnego zdarzenia drogowego z udziałem hulajnogi elektrycznej. Kierująca oplem 32-letnia kobieta, wyjeżdżając z drogi pomiędzy budynkami, nie ustąpiła pierwszeństwa 14-latce jadącej po chodniku swoim jednośladem. Nastolatka doznała obrażeń i została przewieziona do szpitala.
Do zdarzenia doszło wczoraj na ulicy Skłodowskiej w Myszkowie. Na miejscu pracowali policjanci ruchu drogowego, którzy wstępnie ustalili, że kierująca samochodem osobowym, wyjeżdżając z ulicy między budynkami, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu nastolatce poruszającej się hulajnogą elektryczną. Dziewczynka jechała chodnikiem.

– W wyniku zdarzenia doznała obrażeń ciała. 14-latka została przewieziona karetką do szpitala w Częstochowie, gdzie udzielono jej niezbędnej pomocy. Oplem kierowała 32-latka. Policyjne badanie alkomatem wykazało, że kierujący byli trzeźwi – poinformowało biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
Funkcjonariusze przypominają, że hulajnoga elektryczna jest pojazdem, a jej użytkowanie podlega przepisom prawa o ruchu drogowym. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, aby kierować hulajnogą elektryczną, należy mieć ukończone co najmniej 10 lat oraz posiadać kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 bądź T. Obowiązuje także zakaz przewożenia pasażerów oraz przedmiotów, które mogą utrudniać kierowanie.
Choć przepisy nie nakładają obowiązku stosowania kasku ochronnego, policjanci konsekwentnie apelują o jego używanie. Kask oraz ochraniacze mogą w znaczący sposób ograniczyć ryzyko poważnych obrażeń głowy i kończyn w przypadku upadku lub zderzenia.

Myszków
Sto cztery lata pana Stefana. Wyjątkowy jubileusz mieszkańca Myszkowa
Niezwykły jubileusz świętował Stefan Musialik, mieszkaniec Myszkowa. 4 stycznia ukończył 104 lata. Z tej okazji w Urzędzie Miasta Myszkowa odbyło się okolicznościowe spotkanie, podczas którego seniorowi przekazano gratulacje oraz życzenia.
Urodziny pana Stefana stały się okazją do symbolicznego uhonorowania jego długiego życia oraz wyjątkowego miejsca, jakie zajmuje w lokalnej społeczności. W urzędzie zorganizowano kameralne spotkanie, w którym uczestniczył przedstawiciele myszkowskiego magistratu.

Jubilat otrzymał upominek, bukiet kwiatów oraz list gratulacyjny przekazany w imieniu wojewody śląskiego. Podkreślano, że tak imponujący wiek to wyjątkowy powód do dumy nie tylko dla rodziny pana Stefana, ale również dla całego miasta.
Jak przekazano podczas spotkania, pan Stefan cieszy się dobrą kondycją i pozostaje osobą aktywną, żywo interesującą się tym, co dzieje się w Myszkowie. Jest również bardzo towarzyski i szczególnie ceni czas spędzany w gronie rodziny.
Ze względu na okoliczności, w uroczystości w imieniu jubilata uczestniczył Piotr Musialik, jeden z jego synów.

Myszków
Spowodował kolizję i uciekł. Kilka godzin później sam zawitał w komendzie
Najpierw stłuczka, potem szybki odjazd, a na końcu – zaskakujący zwrot akcji. Kolizja drogowa, do której doszło w ubiegłym tygodniu na ulicy Jana Pawła II w Myszkowie, zakończyła się w sposób nietypowy, bowiem sprawca po kilku godzinach sam pojawił się w komendzie i przyznał do winy.
Według policyjnych ustaleń kierujący volvo doprowadził do zderzenia z innym pojazdem. Zamiast jednak zatrzymać się i dopełnić obowiązków, wybrał prostsze, wydawałoby się, rozwiązanie. Odjechał. Tyle że ta decyzja, choć impulsywna, miała dalszy ciąg.
Po kilku godzinach 25-latek zgłosił się do myszkowskiej jednostki policji. Nie próbował już kluczyć. Przyznał, że to on spowodował kolizję. Funkcjonariuszom tłumaczył, że uciekł, bo emocje wzięły górę i był silnie zdenerwowany.
To, co wyszło później, rzuca jednak całą sytuację w zupełnie innym świetle. W trakcie czynności policjanci ustalili, że mężczyzna miał aż trzy czynne zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych, a dodatkowo obowiązywała go decyzja o cofnięciu uprawnień. W tym przypadku problemem nie było więc tylko zachowanie po kolizji, ale sam fakt, że w ogóle usiadł za kierownicą.
Tym samym 25-latek, jak informuje policja, dopuścił się dwóch przestępstw. Z art. 244 Kodeksu karnego, czyli niestosowania się do orzeczonych przez sąd zakazów, oraz z art. 180a, dotyczącego kierowania pojazdem mimo cofnięcia uprawnień.
– Za popełnione przestępstwa mężczyźnie grożą surowe konsekwencje karne – informuje biuro prasowe myszkowskiej komendy.
-
Poczesna6 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków3 miesiące temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna1 rok temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii








