Powiat częstochowski
Święto plonów tym razem na wschodnich rubieżach powiatu
Tegoroczne dożynki powiatu częstochowskiego, w trakcie których rolnicy w towarzystwie samorządowców świętowali zakończenie tegorocznych zbiorów, zorganizowano w tym roku w Koniecpolu.
Na miejscu pojawili się przedstawiciele gmin, kół gospodyń wiejskich, ludowych zespołów śpiewaczych i instytucji rolniczych. Po uformowaniu korowodu uczestnicy przeszli na teren placu okolicznej szkoły. To tam odprawione zostało polowe nabożeństwo. Po mszy nie zabrakło okazji, by podziękować rolnikom za ich trudną pracę na roli.
– Pracę rolnika symbolizuje chleb jako jej wynik. Tym właśnie chlebem gospodarze podzielili się ze wszystkimi uczestnikami koniecpolskich dożynek. Dożynkowe święto to w polskiej tradycji czas radości i podziękowań. Panu Bogu za plony, a ludziom za trud. To jednak również czas refleksji nad tym, jak ważna jest ludzka solidarność i współdziałanie, aby było z czego dożynkowy chleb upiec i sprawiedliwie go podzielić – podkreślał starosta Krzysztofa Smela.
Wśród zgromadzonych gości nie zabrakło przedstawicieli władz różnych szczebli i zagranicznych delegacji, choćby samorządowców z Ukrainy. W przemówieniach podkreślano rolę wsi jako ostoi wartości i tradycji. Jak co roku ogłoszono też zwycięzców konkursów, które na przestrzeni ostatnich miesięcy organizowało starostwo powiatowe. O oprawę muzyczną uroczystości zadbała młodzież z lokalnej orkiestry dętej i ludowe zespoły z regionu.
Poczesna
Śmieci, polityka i granice miasta. Gorący spór o wysypisko w Sobuczynie w felietonie Piotra Kudlika
Spór o wysypisko odpadów w Młynku-Sobuczynie trwa od przynajmniej czterdziestu lat. W czasach PRL nikt nie pytał mieszkańców Poczesnej o zdanie. Podjęto decyzję i założono kwatery na śmieci z Częstochowy. Miasto teren ma na własność i poprzez spółkę komunalną stara się zaspokoić potrzeby niemal dwustutysięcznej populacji, która swoje śmieci zwozi i składuje na hałdach od dekad. Potrzeba uruchomienia nowych terenów pod wysypisko zdaje się być już bardziej, niż pilna.
Tymczasem gmina Poczesna skutecznie rozbudowę blokuje. Ba, wygląda na to, że najchętniej mieszkańcy tej gminy (przynajmniej ci z najbliższej okolicy) zrobiliby wszystko, by cała instalacja przestała istnieć. I na razie w tej sprawie jest, jak w powiedzeniu najsławniejszego polskiego marszałka: „z prawdą jest jak z d…, każdy ma swoją”.
Trudno oprzeć się zasadności dążenia władz samorządowych Częstochowy do przejęcia administracyjnej kontroli nad wysypiskiem odpadów w Sobuczynie. Teren jest, instalacje są, wystarczy rozbudować i unowocześniać. Równolegle odpada też drażliwy problem – przekonanie mieszkańców miasta, że jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część śmieci trzeba będzie składować na swoim „podwórku”.
I właśnie groźba stała się fundamentem szantażu częstochowian. Przeprowadzono głosowanie (z całą pewnością nie były to konsultacje społeczne) pytając, czy są za włączeniem do miasta części sąsiedniej gminy. Ogłoszono wyniki, które, mogę się założyć, będą jednym z kluczowych argumentów za zmianą granic – prawdopodobnie sformułowanym mniej więcej tak: „W konsultacjach społecznych mieszkańcy Częstochowy w ponad 70 proc. opowiedzieli się za przejęciem kilku sołectw Poczesnej”. To brzmi zdecydowanie lepiej, niż obnażająca niemoc urzędu miasta liczba 1 proc., bowiem w zaokrągleniu jedynie 1,8 proc. mieszkańców w ogóle wzięło udział w tym plebiscycie, a 1,3 proc. zagłosowało na „tak”. Od siebie dodam, że właśnie taki procent mieszkańców uległ odrażającemu szantażowi władz. Bo, czyż nie jest odrażająca groźba: zagłosuj za zmianą granic, albo wybudujemy ci śmieciowisko na osiedlu.

Niemniej, na teraz i przyszłość, bez mian pozostaje sedno problemu. Mieszkańcy Częstochowy i Poczesnej, całego subregionu, produkują odpady i coś z nimi trzeba robić. Nikt ich nie chce pod swoim płotem, szczególnie cudzych, jednak gdzieś muszą być składowane, czy przetwarzane. Nie ma innego wyjścia jak „dogadać się” – to wspólny problem. Dlatego jestem zdumiony, że instytucja, która zawiera w adresie strony internetowej frazę „w dialogu” ucieka się do gróźb i szantażu, nie próbując zastosować takiego narzędzia, jak mediacje.
Mleko rozlało się ponad czterdzieści lat temu. Wysypisko z miejskiego urosło do regionalnego i do stołu rozmów powinno się zaprosić chociażby urząd marszałkowski, który jest odpowiedzialny za plan gospodarki odpadami i plan inwestycyjny dla całego województwa. To także problem samorządu wojewódzkiego. W subregionie północnym wysypisko na Sobuczynie jest właściwie jedynym dla jeszcze całkiem sporego miasta i trzech powiatów ziemskich – to jakieś pół miliona ludzi. Dziwię się też władzom Częstochowy, że dość wybiórczo traktują pozycję lidera w regionie, gdyż prawdziwy lider nie tylko dzieli i rządzi, ale pomaga, a kiedy trzeba, rozwiązuje problemy. W tym przypadku głównie swoje.
Wrócę do szantażu własnych mieszkańców, co też wyraźnie zapowiada, jak potraktowani zostaną mieszkańcy sołectw po wchłonięciu do Częstochowy. „Czy w twojej dzielnicy powstanie wysypisko śmieci?” – cytat z ulotki kolportowanej przez wdialogu.czestochowa.pl mówi wiele o kluczowej potrzebie miasta. Nie rzecz w rozwoju technologii i ochronie środowiska.
Kończy się miejsce na hałdzie i potrzebne miejsce na nową. Tak brzmi brutalna prawda, tak jak bezpardonowa jest próba przejęcia administracyjnej kontroli nie tylko nad wysypiskiem, lecz również ludźmi, którzy staną na drodze do celu.
Dlatego rozumiem obawy mieszkańców Poczesnej. Rozumiem też problem, z jakim zmagają się administratorzy miasta. Odpadów nie da się zamieść pod dywan, choćby i sąsiada. Natomiast nie wierzę, by nie udało się znaleźć rozwiązania, które skutecznie zamkną temat absolutnie konieczny – co z naszymi śmieciami? Dzisiaj i za następne czterdzieści lat.
Być może warto zapytać mieszkańców o zdanie przedstawiając dostępne możliwości.
Jednak tym razem bez gróźb i szantażu. Ludzie potrafią słuchać, o ile spotykają się z wzajemnością.
Życzę, by wyzwolenie z myślenia wyznaczanego długością kadencji, wreszcie spowodowało, że problemy będą rozwiązywane z dalszą wizją skutków, niż data najbliższych wyborów.
Janów
Sztuczna inteligencja w szkołach. Do czterech placówek trafi nowoczesny sprzęt
Szkoły z terenu gminy Janów zostaną wyposażone w nowoczesny sprzęt do nauki nowych technologii, w tym elementów sztucznej inteligencji. Samorząd podpisał umowę z Ministerstwem Cyfryzacji na nieodpłatne przekazanie wyposażenia w ramach programu realizowanego z Krajowego Planu Odbudowy.
Do gminy trafią cztery zestawy wyposażenia laboratoriów sztucznej inteligencji. Każdy z nich obejmuje m.in. 15 laptopów dla uczniów i jeden dla nauczyciela, stację roboczą pełniącą funkcję centralnej jednostki obsługującej usługi AI, urządzenie sieciowe z funkcją wi-fi, mobilną szafkę do przechowywania i ładowania laptopów, zasilanie awaryjne UPS, a także duży monitor interaktywny o przekątnej co najmniej 75 cali. W zestawie znajdą się również kamery HD z mikrofonami oraz specjalistyczne oprogramowanie.
Nowe wyposażenie trafi do czterech szkół, w tym Zespołu Placówek Oświatowych w Janowie, Szkoły Podstawowej im. św. Stanisława Kostki w Lgoczance, Szkoły Podstawowej im. Władysława Broniewskiego w Lusławicach oraz Szkoły Podstawowej w Piasku.
Program, z którego pochodzi sprzęt, ma pomóc szkołom lepiej przygotować uczniów do funkcjonowania w świecie nowych technologii. Dzięki nowemu wyposażeniu możliwe będzie prowadzenie zajęć rozwijających kompetencje cyfrowe, a także wprowadzanie elementów nauki związanych ze sztuczną inteligencją, programowaniem czy analizą danych.
Zakup sprzętu finansowany jest z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Czym jest KPO? To hybrydowy instrument finansowy Unii Europejskiej składający się z dwóch części. 58 proc. to kredyt, a resztę stanowią bezzwrotne dotacje. Na realizację tego programu w skali kraju przeznaczono blisko 1,95 mld zł.
Lelów
Tradycja „Ziela w Ślęzanach” doceniona. Sołectwo ze statuetką starostwa
Wieloletnia tradycja kultywowana przez mieszkańców Ślęzan została doceniona na szczeblu powiatowym. Podczas jubileuszowej gali wręczenia statuetek „Za zasługi dla powiatu” sołectwo otrzymało wyróżnienie za organizację wydarzenia „Tradycja Ziela w Ślęzanach”, które od lat pielęgnuje lokalne dziedzictwo i integruje mieszkańców wsi.
„Ziele w Ślęzanach” to zwyczaj przekazywany z pokolenia na pokolenie. Każdego roku, 14 sierpnia, w przeddzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwanego w tradycji ludowej Świętem Matki Bożej Zielnej, mieszkańcy wspólnie ustawiają w centrum wsi wysoki, kilkudziesięciometrowy słup świerkowy. Na jego szczycie umieszczana jest specjalna konstrukcja z płodów rolnych – kłosów zbóż, kwiatów, warzyw i owoców – tworząca charakterystyczny wieniec zwany „zielem”.
Zwyczaj ten ma swoje korzenie w lokalnej legendzie sięgającej czasów potopu szwedzkiego. Według przekazywanej opowieści chłopi ze Ślęzan ruszyli wówczas z pomocą wojskom króla Jana Kazimierza, walczącym z oddziałem szwedzkim w okolicach Mełchowa pod Lelowem. Choć wsparcie okazało się skuteczne, wielu mieszkańców wsi zginęło w potyczce. Na ich cześć w centrum wsi ustawiono potężne drzewo z wyrytymi nazwiskami poległych, a na jego szczycie zawieszono wieniec ze zbóż i ziół. Od tamtej pory tradycja ta jest co roku odnawiana.
Dziś przygotowania do ustawienia „ziela” wciąż angażują wielu mieszkańców. Szczególną uwagę poświęca się wykonaniu wieńca, do którego wykorzystuje się dorodne rośliny z lokalnych gospodarstw. Od kilku lat słup zdobią także cztery flagi – dwie narodowe i dwie kościelne. Sam montaż odbywa się obecnie przy pomocy sprzętu mechanicznego, a konstrukcja dodatkowo zabezpieczana jest stalową liną.
Ustawione „ziele” pozostaje w centrum wsi aż do 8 września – święta Matki Bożej Siewnej. Wtedy zebrane z niego ziarna są święcone w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP w Staromieściu, a następnie dzielone między rolników i wysiewane wraz z innymi ziarnami – na znak nadziei na dobre plony w kolejnym roku.
– To piękna inicjatywa, która od lat pielęgnuje lokalne zwyczaje, buduje więzi i integruje mieszkańców naszej gminy. Podczas ostatniej gali wyróżniono również Annę Kuczek, animatorkę kultury od lat zaangażowaną w działalność na rzecz lokalnej społeczności. Jej praca i aktywność przyczyniają się do podtrzymywania tradycji oraz integracji mieszkańców regionu. Przyznane wyróżnienia są dowodem na to, że lokalne zwyczaje i inicjatywy mieszkańców wciąż mają ogromną wartość, nie tylko dla lokalnej społeczności, ale również dla całego powiatu – podkreśla wójt Renata Samek.
Kamienica Polska
Wielkie świętowanie Dnia Kobiet w Kamienicy Polskiej. Będzie muzyka i niespodzianki
Mieszkańcy gminy Kamienica Polska będą mogli wspólnie świętować nadchodzący Dzień Kobiet podczas specjalnego wydarzenia muzycznego. Już dziś w miejscowej hali sportowej odbędzie się koncert zatytułowany „Od Wiednia do Barcelony”.
Wieczór, który przygotowują pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Kamienicy Polskiej, zapowiada się jako spotkanie z muzyką pełną energii i elegancji, które ma być formą podziękowania i symbolicznego uczczenia święta tutejszych pań.
Na scenie wystąpi zespół Duo Performance, który zaprezentuje program inspirowany muzyczną podróżą przez europejskie miasta – od klasycznego Wiednia po pełną temperamentu Barcelonę. Artyści znani są z dynamicznych występów scenicznych i łączenia różnych stylów muzycznych, co sprawia, że ich koncerty mają charakter widowiskowy i angażują publiczność.

Organizatorzy przygotowali również dodatkowe atrakcje dla uczestników wydarzenia. W programie przewidziano losowanie nagród, słodki poczęstunek oraz inne niespodzianki. Wstęp na koncert jest bezpłatny, jednak ze względu na ograniczoną liczbę miejsc konieczna jest wcześniejsza rejestracja w GOKSiR.
Koncert rozpocznie się o godz. 17.30.
Kłomnice
Takiego wyposażenia jeszcze tu nie było. Dron z termowizją i ciężki sprzęt dla gminy
Dron z kamerą termowizyjną, koparko-ładowarka, traktor z cysternami na wodę, pompy przeciwpowodziowe, agregaty prądotwórcze oraz nowoczesne syreny alarmowe – to tylko część wyposażenia, które trafiło do gminy dzięki 1,9 mln zł pozyskanego dofinansowania.
Fundusze umożliwiły zakup szerokiego zakresu specjalistycznego sprzętu ratowniczego i przeciwpowodziowego, który znacząco zwiększy możliwości operacyjne lokalnych służb. Wśród najważniejszych elementów wyposażenia znalazły się m.in. kurtyna wodna służąca do zabezpieczania obiektów i ograniczania rozprzestrzeniania się ognia, przyczepa do transportu zapór przeciwpowodziowych wraz z pełnym wyposażeniem, plandeki zabezpieczające mienie mieszkańców oraz agregaty prądotwórcze.
W ramach projektu zakupiono również namiot pneumatyczny umożliwiający organizację punktów pomocy dla poszkodowanych, pompy do wody czystej i brudnej wykorzystywane podczas działań przeciwpowodziowych, a także drona z kamerą termowizyjną, który będzie wspierał akcje poszukiwawcze i monitorowanie zagrożeń. Wyposażenie uzupełniają młoty pneumatyczne oraz podstawowy sprzęt budowlany wykorzystywany podczas akcji ratowniczych.
Istotnym elementem inwestycji było także stworzenie zaplecza do bezpiecznego przechowywania sprzętu. W tym celu zakupiono garaż blaszany oraz kontenery morskie, które pozwolą na właściwe magazynowanie wyposażenia. Do dyspozycji służb trafił również traktor z dwiema cysternami na wodę oraz koparko-ładowarka samobieżna z podwoziem kołowym, która będzie wykorzystywana m.in. przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych.

Ważnym elementem przedsięwzięcia było również wzmocnienie systemu ostrzegania ludności. Na terenie gminy zamontowano dwie elektroniczne syreny alarmowe, które trafiły do jednostek OSP w Konarach oraz Chorzenicach-Witkowicach. Urządzenia umożliwią szybkie informowanie mieszkańców o zagrożeniach i konieczności podjęcia odpowiednich działań.
– Realizacja zadania stanowi istotny krok w kierunku podniesienia poziomu bezpieczeństwa na terenie naszej gminy. Nowy sprzęt usprawni prowadzenie akcji ratowniczych i pozwoli szybciej reagować w przypadku powodzi, pożarów, awarii infrastruktury czy innych zdarzeń losowych – mówi wójt Piotr Juszczyk.
Pozyskane środki pochodzą z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026.
Kłomnice
Oddali hołd bohaterom podziemia. W gminie Kłomnice pamięć o Żołnierzach Wyklętych wciąż żywa
W gminie Kłomnice odbyły się uroczystości upamiętniające bohaterów antykomunistycznego podziemia niepodległościowego z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wydarzenie było okazją do oddania hołdu osobom, które po zakończeniu drugiej wojny światowej nie zaakceptowały narzuconego Polsce porządku politycznego i podejmowały walkę o zachowanie suwerenności państwa.
Podczas obchodów przedstawiciele władz samorządowych, mieszkańcy oraz młodzież szkolna wspólnie przypomnieli o losach żołnierzy podziemia niepodległościowego związanych z regionem. Szczególną uwagę poświęcono osobom zaangażowanym w działalność Konspiracyjnego Wojska Polskiego, a także tym, którzy w pierwszych latach powojennych byli represjonowani i więzieni przez aparat bezpieczeństwa.
Uroczystości rozpoczęły się na cmentarzu w Zawadzie. Młodzież szkolna przygotowała poruszające wystąpienie, w którym przybliżono sylwetki lokalnych Żołnierzy Niezłomnych oraz odczytano apel poległych. Wójt Piotr Juszczyk, dziękując uczniom, nauczycielom i dyrekcji szkoły za przygotowanie tej patriotycznej lekcji historii, podkreślił znaczenie budowania świadomości historycznej wśród młodego pokolenia.
Następnie przedstawiciele władz samorządowych oraz delegacja radnych złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze na grobach żołnierzy, oraz osób prześladowanych, spoczywających na cmentarzach w Zawadzie, Kłomnicach i Borownie. Kwiaty złożono także pod pamiątkową tablicą przy Szkole Podstawowej w Garnku.

Dąbrowa Zielona
To jedna z wizytówek regionu. Orkiestra z Dąbrowy Zielonej z kolejnym wyróżnieniem
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Dąbrowa Zielona została uhonorowana statuetką starostwa powiatowego w kategorii „Edukacja i Kultura”. Wyróżnienie przyznano w ramach nagrody „Za zasługi dla Powiatu – 2025”, jako wyraz docenienia wieloletniej działalności artystycznej zespołu oraz jego wkładu w rozwój życia kulturalnego regionu.
Nagroda jest potwierdzeniem zaangażowania młodych muzyków, którzy od lat aktywnie uczestniczą w wydarzeniach lokalnych i regionalnych, uświetniając najważniejsze uroczystości i inicjatywy społeczne. Orkiestra nie tylko integruje mieszkańców gminy, lecz także promuje powiat częstochowski podczas koncertów i występów poza regionem, ale i za granicami kraju.
Szczególnym momentem w historii zespołu był występ na Monte Cassino. Koncert w miejscu o wyjątkowym znaczeniu historycznym stał się dla młodych muzyków symbolicznym wydarzeniem, łączącym pasję do muzyki z pamięcią o ważnych kartach polskiej historii.
Ważną rolę w rozwoju orkiestry odgrywa kapelmistrz Dariusz Pikor, którego praca, doświadczenie i zaangażowanie od lat kształtują poziom artystyczny zespołu. Pod jego kierownictwem orkiestra konsekwentnie się rozwija, zdobywając uznanie zarówno wśród mieszkańców, jak i organizatorów wydarzeń kulturalnych.

Dąbrowa Zielona
Druhowie wybrali nowe władze. Wiadomo już, kto pokieruje jednostkami w Olbrachcicach i Borowcach
W gminie Dąbrowa Zielona trwają zebrania sprawozdawczo-wyborcze w jednostkach ochotniczych straży pożarnych. W ostatnich dniach spotkania odbyły się w OSP Olbrachcice oraz OSP Borowce. Podczas obrad strażacy podsumowali działalność minionej kadencji, omówili najważniejsze działania podejmowane na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców oraz wybrali nowe zarządy na kolejne lata.
Zebrania miały charakter zarówno sprawozdawczy, jak i wyborczy. Druhowie przedstawili informacje dotyczące liczby interwencji, prowadzonych działań operacyjnych oraz aktywności społecznej jednostek. Podkreślono również znaczenie współpracy strażaków z samorządem gminnym i mieszkańcami, która pozwala skutecznie rozwijać lokalny system bezpieczeństwa.
W wyniku głosowania wyłoniono nowe władze jednostek. Na czele OSP Olbrachcice stanął Hubert Jary, który objął funkcję prezesa. Wiceprezesem-naczelnikiem został Mariusz Zaskórski, sekretarzem wybrano Błażeja Śpiewaka, skarbnikiem Adriana Mysłka, natomiast funkcję gospodarza powierzono Pawłowi Nowakowi.
Zmiany personalne nastąpiły także w OSP Borowce. Funkcję prezesa powierzono Tomaszowi Ziętarze, wiceprezesem-naczelnikiem został Tomasz Wąsek, sekretarzem Urszula Góralczyk-Brysiak, skarbnikiem Katarzyna Ziętara, a gospodarzem Hubert Brysiak.
Nowo wybrane zarządy będą odpowiadać za organizację pracy strażaków ochotników, rozwój zaplecza sprzętowego oraz współpracę z samorządem i lokalną społecznością w kolejnej kadencji.

Koniecpol
„Słoneczny Dom” w Koniecpolu. Nowe mieszkania bez kredytu i z minimalną partycypacją
W Koniecpolu przy ulicy Słonecznej trwa budowa nowoczesnego, czterokondygnacyjnego budynku wielorodzinnego. Inwestycja realizowana w formule Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych to jedna z najważniejszych odpowiedzi samorządu na rosnące potrzeby mieszkaniowe mieszkańców. Obecnie trwa nabór wniosków od osób zainteresowanych najmem. Realizatorem przedsięwzięcia jest SIM Śląsk Północ – spółka z udziałem lokalnych samorządów i Skarbu Państwa. Koszt budowy wyniesie blisko 10 mln zł, a zakończenie prac zaplanowano na drugi kwartał bieżącego roku. To niepowtarzalna szansa, by za niewielkie pieniądze zamieszkać w komfortowym mieszkaniu w nowoczesnym pięknym otoczeniu.
28 mieszkań. Różne metraże, jeden standard – nowoczesność
W budynku zaprojektowano 28 mieszkań o powierzchni od 32 do 70 m² – od kawalerek po przestronne lokale czteropokojowe. Każde mieszkanie będzie posiadało balkon, a cały obiekt zostanie wyposażony w windę obsługującą wszystkie kondygnacje. Jedno z mieszkań zostanie w pełni dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Budynek powstaje jako wolnostojący, niepodpiwniczony, z dwuspadowym dachem i jednym głównym wejściem. Na parterze przewidziano pomieszczenia techniczne i gospodarcze. Teren wokół zostanie kompleksowo zagospodarowany – powstanie 28 miejsc parkingowych, w tym dwa dla osób z niepełnosprawnościami oraz dwa stanowiska do ładowania samochodów elektrycznych.

Energooszczędnie i przyszłościowo
Projekt zakłada zastosowanie ogrzewania z instalacji gazowej zasilanej z zewnętrznego zbiornika LPG, wspomaganej dwiema pompami ciepła oraz panelami fotowoltaicznymi. Takie rozwiązanie pozwoli osiągnąć bardzo korzystny wskaźnik efektywności energetycznej (EP poniżej 52 kWh/m² rocznie), co przełoży się na niższe koszty eksploatacyjne dla mieszkańców.
Najem zamiast kredytu. I tylko 20 proc. partycypacji
Największą zaletą tej inwestycji jest jej formuła finansowa. Aby zamieszkać w „Słonecznym Domu”, nie trzeba brać kredytu hipotecznego. Przyszły najemca wnosi partycypację w kosztach budowy – to jedynie 20 proc. wartości lokalu. To realnie mniej niż wymagany wkład własny przy zakupie mieszkania na rynku komercyjnym.

Na etapie budowy zawierana jest umowa partycypacyjna, natomiast przy zasiedleniu – umowa najmu
Wysokość partycypacji w inwestycji „Słoneczny Dom” została skalkulowana indywidualnie dla każdego lokalu. W praktyce oznacza to, że dla najmniejszego lokalu o powierzchni 31,64 m² partycypacja wynosi 43.525,88 zł, natomiast w przypadku największego, czteropokojowego mieszkania o metrażu 70,02 m² – jedynie 96.323,71 zł. Dla popularnych mieszkań dwupokojowych o powierzchni około 52 m² kwota partycypacji kształtuje się na poziomie około 71-72 tys. zł, a dla lokali trzypokojowych o metrażu 56-60 m² wynosi od około 78 tys. zł do 83 tys. zł.
To jednorazowy wkład w koszt budowy lokalu, który zastępuje konieczność wnoszenia wysokiego wkładu własnego przy kredycie hipotecznym i stanowi realnie niższy próg wejścia do nowoczesnego mieszkania w formule SIM. Partycypacja jest wkładem finansowym w budowę mieszkania, który daje prawo do wynajęcia lokalu z zasobów SIM Śląsk Północ.

Po przeprowadzonym naborze wniosków i otrzymaniu pozytywnej decyzji następuje podpisanie umowy partycypacyjnej w której określane są m.in. kwota partycypacji i zasady jej płatności. W umowie określa się lokal mieszkalny, który ma być przedmiotem umowy najmu.
W przypadku zakończenia umowy najmu partycypacja jest zwracana najemcy w wysokości zwaloryzowanej wg. zasad określonych w art. 29a ustawy z dnia 26 października 1995 roku o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa. W przypadku wykupu mieszkania partycypacja jest rozliczana w cenie zakupu mieszkania. Zatem najemca nigdy nie traci wpłaconej partycypacji.
Aktualna stawka czynszu w Koniecpolu wynosi 19 zł za m² powierzchni użytkowej mieszkania. Dodatkowo najemcy będą mogli ubiegać się o dopłaty do czynszu w ramach rządowego programu realizowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wsparcie może być przyznane nawet na 15 lat. Same korzyści.
Co więcej. Każda umowa w ramach inwestycji będzie w pierwszej kolejności proponowana jako najem z opcją dojścia do własności. Ostateczna decyzja należy jednak do najemcy. To on określa, czy w przyszłości będzie chciał wykupić zajmowane mieszkanie. Osoby, które początkowo zdecydują się na najem bez opcji wykupu, nie tracą takiej możliwości na stałe. Po upływie pięciu lat od zawarcia umowy najmu – pod warunkiem braku zaległości czynszowych – będą mogły przekształcić ją w umowę najmu z opcją wykupu, otwierając sobie drogę do stopniowego przejęcia własności lokalu.

Mieszkanie „pod klucz”
Lokale zostaną oddane w standardzie „pod klucz”. Oznacza to, że po odbiorze kluczy wystarczy umeblować mieszkanie i można się wprowadzać – bez dodatkowych kosztów wykończenia, bez stresu związanego z ekipami remontowymi i rosnącymi cenami materiałów.
Szansa dla młodych i rodzin
Inwestycja przy ulicy Słonecznej w Koniecpolu to realna szansa dla młodych rodzin, osób pracujących oraz tych, którzy do tej pory nie mieli zdolności kredytowej, by kupić własne mieszkanie. Spokojna, zielona okolica, w sąsiedztwie przedszkola, sprzyja codziennemu życiu, a dobra komunikacja z centrum miasta zwiększa atrakcyjność lokalizacji.
„Słoneczny Dom” pokazuje, że również w mniejszych miastach można budować nowoczesne, funkcjonalne i energooszczędne mieszkania dostępne cenowo. To inwestycja, która nie tylko zmienia krajobraz ulicy Słonecznej, ale przede wszystkim otwiera nowe możliwości dla tych, którzy szukają własnego domu za niewielkie pieniądze.

Kłomnice
Instrumentaliści z Kłomnic z nagrodą za zasługi dla powiatu. Doceniono ich wkład w edukację i kulturę
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Kłomnice została uhonorowana statuetką częstochowskiego starostwa w kategorii „Edukacja i Kultura”. Wyróżnienie przyznano podczas uroczystej gali, doceniając działalność artystyczną zespołu oraz jego wkład w rozwój życia kulturalnego regionu.
Nagroda jest potwierdzeniem wieloletniej pracy młodych muzyków, instruktorów i opiekunów, a także dowodem uznania dla zaangażowania w promocję powiatu częstochowskiego na scenach krajowych i międzynarodowych. Orkiestra regularnie uczestniczy w koncertach, przeglądach i wydarzeniach okolicznościowych, reprezentując gminę Kłomnice podczas uroczystości lokalnych i wyjazdów zagranicznych.
Członkowie zespołu podkreślili znaczenie otrzymanego wyróżnienia w krótkim oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
– Ta nagroda jest dla nas nie tylko powodem do dumy, ale także piękną motywacją do dalszego rozwoju i reprezentowania naszego regionu w Polsce i za granicą – napisali muzycy. – Dziękujemy wszystkim, którzy są częścią tej drogi. Naszym muzykom, instruktorom, naszej dyrygentce Aleksandra Stępień, rodzicom, sympatykom oraz wszystkim osobom i instytucjom wspierającym działalność orkiestry. Wasza obecność, zaangażowanie i dobre słowo mają ogromne znaczenie – dodali.

Dąbrowa Zielona
Strażacy podsumowali rok i wybrali nowy zarząd. Kto stanął na czele OSP Dąbek?
W gminie rozpoczęła się kampania sprawozdawczo-wyborcza jednostek ochotniczych straży pożarnych. 22 lutego odbyło się pierwsze z dziewięciu zaplanowanych zebrań, inaugurujące cykl spotkań podsumowujących działalność miejscowych druhów oraz wyłaniających nowe władze na kolejne kadencje.
Pierwsze zebranie przeprowadzono w jednostce OSP Dąbek. Spotkanie miało charakter sprawozdawczy i wyborczy. Podczas obrad przedstawiono podsumowanie działalności jednostki w minionym okresie, omówiono najważniejsze działania operacyjne i organizacyjne oraz kwestie związane z wyposażeniem i finansowaniem.
W zebraniu uczestniczyła wójt Joanna Sokolińska, która zaprezentowała zbiorcze podsumowanie działalności wszystkich jednostek OSP funkcjonujących na terenie gminy. Wystąpienie dotyczyło m.in. liczby wyjazdów, podejmowanych interwencji, realizowanych inwestycji oraz pozyskanych środków zewnętrznych. Podkreślono znaczenie ochotniczych straży pożarnych w systemie bezpieczeństwa lokalnego oraz ich rolę w życiu społecznym poszczególnych miejscowości.
Istotnym punktem zebrania był wybór nowego zarządu OSP Dąbek na kolejną kadencję. W wyniku głosowania funkcję prezesa powierzono Marcinowi Pietruszewskiemu. Wiceprezesem-naczelnikiem został Ireneusz Rutkowski, sekretarzem Dominik Kania, skarbnikiem Adam Kalek, natomiast funkcję gospodarza objął Adrian Stolarski.

– Gratuluję wyboru nowemu zarządowi i życzę owocnej kadencji, wielu sukcesów w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych oraz bezpiecznej i satysfakcjonującej pracy na rzecz jednostki i lokalnej społeczności – mówi wójt Sokolińska.
Jak informuje urząd gminy, kampania sprawozdawczo-wyborcza w pozostałych jednostkach OSP będzie kontynuowana w najbliższych tygodniach.
Kłomnice
Kłomnice dokładają prawie trzysta tysięcy do wozu dla OSP, ale rada nie chciała ryzykować żłobka
Nadzwyczajna sesja rady gminy, która odbyła się 10 lutego, miała przede wszystkim uporządkować sprawy formalne związane z finansowaniem planowanego zakupu samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP. W trakcie obrad radni zgodzili się na zmianę w wieloletniej prognozie finansowej, ale jednocześnie – kierując się ostrożnością prawną – wycofali z porządku punkt dotyczący statutu gminnego żłobka, by uniknąć ryzyka zakwestionowania dokumentu przez nadzór wojewody. W części poświęconej interpelacjom i wolnym wnioskom wróciły też tematy komunikacji publicznej dla uczniów, kosztów projektu mostu, kamer przy urzędzie oraz sporu o dalsze zbieranie wniosków w sprawie uchwały „wiatrakowej”, unieważnionej rozstrzygnięciem nadzorczym.
Jednym z pierwszych, kluczowych momentów obrad była propozycja zdjęcia z porządku punktu dotyczącego nadania statutu żłobkowi. Wójt Piotr Juszczyk argumentował to rosnącą liczbą rozstrzygnięć nadzorczych wojewody, które – jak wskazywano – w ostatnim czasie „drastycznie” podchodzą do tego typu dokumentów.
Kierowniczka GOPS- u doprecyzowała, że statut był przygotowany wcześniej, ale praktyka nadzorcza się zmienia, a szczególnie sporne bywają kryteria przyjmowania dzieci – w tym kolejność naboru oraz pytanie o możliwość przyjmowania dzieci spoza gminy w razie wolnych miejsc.
Ostatecznie rada przegłosowała zdjęcie punktu z porządku obrad, a następnie przyjęła cały porządek w zmienionej wersji.
Najważniejsza uchwała sesji dotyczyła zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Z uzasadnienia wynikało, że chodzi o zabezpieczenie 280 tys. zł wkładu własnego, niezbędnego do złożenia wniosku na zakup samochodu ratowniczo-gaśniczego.
Włodarz Kłomnic podkreślał, że to okazja do pozyskania znacznie większych środków zewnętrznych, a zakup ma mieć również elementy związane z bezpieczeństwem ludności.
W dyskusji pojawił się jednak wątek równoległych potrzeb inwestycyjnych – zwłaszcza mostu – i poczucie nierównego traktowania priorytetów.
– Dla mnie jest to krzywdzące, że na most, który też jest niezbędny, nie potrafimy znaleźć środków. Jego stan jest tragiczny, ludzie nie mają jak przyjechać – argumentował jeden z radnych.
Wójt odpowiadał, że temat mostu jest analizowany, a urząd zebrał już orientacyjne koszty projektu, które – jak wynikało z przedstawionych danych – są znacznie wyższe niż padało w rozmowach.

– Otrzymaliśmy trzy oferty. Na 135 tys. zł netto, 100 tys. zł netto oraz między 160 a 200 tys. netto. Rzetelną wycenę można zrobić dopiero po uzyskaniu warunków od Wód Polskich – wtórowała Juszczykowi jedna z urzędniczek odpowiedzialnych za inwestycje.
Z rozmowy wynikało, że firmy miały możliwość zapoznania się z materiałami technicznymi i oględzin w terenie.
– Mamy ekspertyzę techniczną, mamy komplet dokumentacji dotyczący stanu technicznego mostu, każdy z tych inżynierów był również w terenie – informowała.
Po zakończeniu dyskusji rada przyjęła uchwałę większością głosów.
W części poświęconej interpelacjom jeden z radnych wrócił do wniosku z 31 stycznia o oszacowanie kosztów projektu budowy mostu i pytał, czy urząd wykonał już działania w tym kierunku. Równolegle poruszono temat dowozu dzieci do szkół w nowym systemie opartym o Komunikację Jurajską i postulowano, by rozwiązanie dotyczące biletów było „sprawiedliwe” na terenie całej gminy.
– Czy nie możemy tak zrobić, żeby wszystkie dzieci, które mają możliwość dojechać tą komunikacją mogłyby również dojeżdżać do swoich szkół? – dociekał samorządowiec.
Wójt oraz przedstawiciele urzędu sygnalizowali gotowość do analizy i korekt, podkreślając, że to pierwszy rok funkcjonowania takiego modelu, a decyzje muszą uwzględniać możliwości finansowe.
– Wszystko się dociera. Warunek jest taki, że też nie będziemy dokładać, bo to też budżet nie jest z gumy – argumentował Piotr Juszczyk.
Wśród innych zgłoszeń znalazły się m.in. prośby o informacje dotyczące rozliczeń za odpady komunalne i zadłużeń, szczegóły inwestycji w rejonie boiska Orlik w Nieznanicach, powody demontażu kamer przy urzędzie oraz pytania o partnerstwo i planowane działania kanalizacyjne. Pojawił się też zarzut, że konkursy dla stowarzyszeń i środki z programu profilaktyki nie zostały ogłoszone odpowiednio wcześnie. Wójt odnosząc się do monitoringu wskazał, że urząd planuje wymianę systemu po termomodernizacji.
Najbardziej emocjonującym fragmentem obrad była dyskusja o dalszym zbieraniu wniosków od mieszkańców po tym, jak wojewoda stwierdził nieważność uchwały „wiatrakowej”. Jeden z radnych podnosił, że kontynuowanie naboru wniosków wprowadza mieszkańców w błąd, skoro formularze odwołują się wprost do uchwały, której – jak mówił – nie ma.
Z drugiej strony przedstawiciele urzędu argumentowali, że proces rozpoczęto przed rozstrzygnięciem nadzorczym, a zbierane wnioski mogą posłużyć jako materiał do poznania opinii mieszkańców, zwłaszcza że rada ma możliwość wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podkreślano również, że mieszkańcy mają prawo składać stanowiska w każdym czasie, niezależnie od formalnej procedury.
Mstów
Bez dotacji i bez zewnętrznego wsparcia. Panie z KGW i miejscowi druhowie odnowili świetlicę w Kobyłczycach
W świetlicy wiejskiej w Kobyłczycach zakończyły się prace modernizacyjne, które w ostatnich tygodniach prowadziły członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Niwianki”. W działania włączyli się również druhowie z miejscowej ochotniczej straży pożarnej. Co istotne, inicjatywa została zrealizowana własnymi siłami i sfinansowana ze środków społeczników.
Remont był odpowiedzią na potrzebę odświeżenia i unowocześnienia przestrzeni, która od lat służy mieszkańcom jako miejsce spotkań i organizacji lokalnych wydarzeń. Panie z KGW samodzielnie zaplanowały zakres prac, zorganizowały niezbędne materiały i przeprowadziły wszystkie działania.
Zakres modernizacji objął odświeżenie i malowanie ścian, montaż nowego oświetlenia, zakup oraz instalację nowych mebli, a także montaż rolet okiennych. Dzięki przeprowadzonym zmianom świetlica zyskała bardziej estetyczny, nowoczesny i funkcjonalny charakter, co bezpośrednio wpłynie na komfort jej użytkowników.
Równolegle do prac w świetlicy aktywnością wykazali się druhowie z OSP w Kobyłczycach. Według własnego projektu i przy wykorzystaniu własnych sił wykonali meble do szatni w nowej remizie. Choć oficjalne otwarcie obiektu jeszcze przed nimi, strażacy już teraz pokazali, iż obok codziennej gotowości do niesienia pomocy, troska o infrastrukturę lokalną stanowi dla nich ważny element działalności.

Dąbrowa Zielona
Sto pięćdziesiąt tysięcy na pierwszy etap inwestycji w Ulesiu. Radni jednogłośnie zmienili budżet
Podczas lutowej sesji Rady Gminy Dąbrowa Zielona samorządowcy zajęli się wyłącznie sprawami finansowymi. W porządku obrad znalazły się dwie uchwały. Pierwsza dotyczyła zmian w wieloletniej prognozie finansowej, a kolejna zmian w budżecie gminy na ten rok. Obie zostały przyjęte jednogłośnie przez trzynastu obecnych podczas sesji radnych.
Kluczowym punktem było zabezpieczenie środków niezbędnych do złożenia wniosku o dofinansowanie w ramach inicjatywy marszałkowskiej. Chodzi o zadanie związane z przebudową budynku starego spichlerza w Ulesiu wraz z zagospodarowaniem przyległego terenu.
Projekty uchwał omówiła skarbnik gminy Anna Wosik, odnosząc się jednocześnie do zmian w WPF oraz w budżecie.
– W związku z możliwością wnioskowania o środki z urzędu marszałkowskiego konieczne jest zabezpieczenie w budżecie gminy środków na pokrycie planowanej inwestycji – wyjaśniła.
Z przedstawionej przez skarbniczkę informacji wynikało, że dochody ogółem zwiększono o 157 tys. zł, w tym dochody majątkowe o 120 tys. zł. Wydatki ogółem wzrosły o tę samą kwotę. Na moment podejmowania uchwały dochody ogółem budżetu wynosiły ponad 35,3 mln zł, natomiast wydatki ponad 38,4 mln zł.
W części inwestycyjnej zwiększono nakłady na przebudowę budynku starego spichlerza w Ulesiu o 150 tys. zł na rok 2026, jednocześnie zabezpieczając planowane 120 tys. zł dofinansowania z urzędu marszałkowskiego. Jak podkreślono, wynik budżetu nie ulega zmianie.

W trakcie dyskusji jeden z radnych dopytywał, czy środki z marszałkowskiego programu są już przyznane.
– Nie, my wnioskujemy, ale w regulaminie jest zapis, że aby złożyć wniosek, musimy mieć zabezpieczone to zadanie. Jeżeli nie dojdzie do skutku, to zdejmiemy wtedy środki z planu – odpowiedziała skarbnik.
Głos w sprawie inwestycji zabrała również wójt Joanna Sokolińska, szerzej przedstawiając koncepcję zagospodarowania terenu.
– Zadanie przebudowy starego spichlerza jest zadaniem wieloletnim i projekt oraz wykonanie jest etapowane w zależności od dostępnych środków – podkreśliła wójt.
Jak wyjaśniła, obecnie gotowa jest dokumentacja projektowa pierwszego etapu, obejmującego m.in. budowę altany z wyposażeniem, stołami i ławkami, podbudową, stojakami rowerowymi oraz infrastrukturą towarzyszącą.
– Czyli całą infrastrukturą wokół takiego miejsca, które jest potrzebne dla mieszkańców, turystów i rowerzystów – mówiła Sokolińska.
Wójt przypomniała, że w ubiegłym roku gmina składała trzy wnioski w ramach konkursu marszałkowskiego, jednak nie uzyskała dofinansowania.
– Dostałam pisemną odpowiedź, że z tego względu, iż bardzo rozdrobniliśmy zadania, nie przyznano nam środków. Stanowisko urzędu marszałkowskiego było takie, że lepiej wnioskować o jedno porządne zadanie, które będzie miało przełożenie na działalność społeczną – relacjonowała.
Dlatego w tym roku gmina zamierza ubiegać się o wsparcie na jedno większe przedsięwzięcie, które w założeniu będzie służyć całej społeczności.
Wójt zapowiedziała również, że teren w przyszłości będzie rozwijany etapami, m.in. o ścieżki edukacyjne i ekologiczne, jednak rozbudowa samego spichlerza to – jak zaznaczyła – znacznie większe środki, których obecnie nie ma w budżecie.
Po wyczerpaniu pytań radni przystąpili do głosowania. Zarówno uchwała w sprawie zmian w wieloletniej prognozie finansowej, jak i uchwała budżetowa zostały przyjęte jednogłośnie.
Kruszyna
Paweł Łapeta: Nie złamałem ślubowania. Wypełniam mandat radnego
Po grudniowym wywiadzie Pawła Łapety w gminie Kruszyna zawrzało – większość radnych przyjęła oficjalne stanowisko, w którym wyraziła „kategoryczny sprzeciw” wobec jego słów. Radny nie wycofuje się jednak ze swoich tez i w rozmowie z nami odpowiada na zarzuty, rozwijając wątki dotyczące finansów, przejrzystości i stylu zarządzania gminą.
Po pańskim wywiadzie udzielonym naszej redakcji, jeszcze w grudniu ubiegłego roku, rada gminy przyjęła oficjalne stanowisko, w którym wyraża „kategoryczny sprzeciw” wobec pańskich słów. Spodziewał się pan takiej reakcji?
Spodziewałem się reakcji, ale nie w takiej formie. Liczyłem na merytoryczną polemikę, na rozmowę o faktach, liczbach, decyzjach budżetowych. Tymczasem otrzymaliśmy dokument, który w dużej mierze koncentruje się na ocenie mojej postawy, a nie na odniesieniu się do problemów, które podniosłem. Zresztą, sam fakt przyjęcia takiego stanowiska, jest dla mnie mocno kontrowersyjny. Nie wszyscy radni się pod nim podpisali, a tylko ci, których w jakiś sposób moje interwencje dotyczą osobiście. Pismo koncentruje się na zakwestionowaniu prawa radnego do publicznej oceny funkcjonowania organów gminy. Przede wszystkim należy jasno podkreślić, że radny – zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym – nie jest zobowiązany do bezkrytycznego wspierania większości ani organu wykonawczego. Jego podstawowym obowiązkiem jest reprezentowanie mieszkańców oraz sprawowanie funkcji kontrolnej wobec wójta. Krytyka sposobu zarządzania gminą, jeśli wynika z obserwacji i przekonania o potrzebie większej transparentności czy szerszej debaty, mieści się w granicach mandatu radnego i nie stanowi naruszenia roty ślubowania.
Rada zarzuca panu podważanie rzetelności jej członków i działania wbrew dobru wspólnoty.
Różnica zdań nie oznacza podważania rzetelności innych radnych. Oznacza odmienną ocenę standardów debaty publicznej. Dobro wspólnoty nie polega na jednomyślności. Rola radnego to nie tylko podnoszenie ręki podczas głosowań, ale również kontrola władzy wykonawczej i zadawanie trudnych pytań. Jeśli ktoś uważa, że krytyka stylu zarządzania gminą jest działaniem przeciw wspólnocie, to mamy zupełnie inne rozumienie samorządu. Podnoszone w wywiadzie kwestie dotyczące jakości współpracy, sposobu podejmowania decyzji czy potrzeby realnej dyskusji nie były atakiem personalnym, lecz oceną modelu funkcjonowania samorządu.
Wróćmy do początku. To z pana komitetu wyborczego startowała obecna wójt. Dziś jest pan jej otwartym krytykiem. Co się zmieniło?
Zmieniło się to, że deklaracje współpracy nie przełożyły się na praktykę. Wierzyłem, że decyzje będą poprzedzone realną dyskusją, analizą alternatyw, otwartością na różne stanowiska i przede wszystkim gospodarnością. Z czasem zacząłem odnosić wrażenie, że rada ma raczej zatwierdzać niż współdecydować.
Rada twierdzi, że wszystkie decyzje są konsultowane na komisjach.
Konsultacja formalna to jedno. Realna debata to drugie. Jeżeli wnioski mniejszości są systematycznie odrzucane, jeśli nie prowadzi się pogłębionej analizy innych wariantów to trudno mówić o partnerskim modelu współpracy. Właśnie na tę różnicę zwracałem uwagę. Samorząd to nie tylko procedura.
Największe emocje wzbudził temat powiązań rodzinnych radnych w jednostkach gminnych. Rada zaprzecza, by miało to jakikolwiek wpływ na jej funkcjonowanie.
Odnosząc się do kwestii zatrudnienia w jednostkach organizacyjnych gminy, należy podkreślić, że wskazanie na możliwy konflikt interesów czy potrzebę przejrzystości nie jest oskarżeniem, lecz elementem kontroli społecznej. Transparentność w życiu publicznym powinna być standardem, a nie powodem do oburzenia. Nie twierdzę, że ktoś został zatrudniony wyłącznie z powodu powiązań rodzinnych. Mówię o mechanizmie zależności. W małej gminie, gdzie wiele osób jest ze sobą powiązanych zawodowo i rodzinnie, naturalnie rodzi się pytanie o niezależność decyzji. Transparentność w życiu publicznym nie powinna nikogo oburzać, powinna być standardem.
Rada podkreśla, że część tych zatrudnień miała miejsce wiele lat temu.
Czas zatrudnienia nie zmienia faktu, że dziś istnieje określony układ relacji. Ja nie oskarżam konkretnych osób, wskazuję na system, który może wpływać na sposób funkcjonowania rady. Część osób już pracowała wcześniej, część dostała pracę w jednostkach gminnych już po ostatnich wyborach. To kiedy określone osoby zostały zatrudnione w jednostkach gminnych dość łatwo zweryfikować.

Przejdźmy do finansów. W budżecie na ten rok znalazły się środki na tereny zielone, syrenę alarmową czy utrzymanie dwóch instytucji kultury. Pan twierdzi, że to zła hierarchia wydatków.
Tak, bo gmina nie jest zamożna. Mamy braki w drogach, oświetleniu, bezpieczeństwie. Uważam, że najpierw powinniśmy finansować podstawową infrastrukturę – drogi, OSP, oświetlenie, a dopiero potem inwestować w estetykę czy rozbudowę struktur instytucjonalnych.
Wspominał pan o żłobku. Rada utrzymuje, że decyzja o lokalizacji była wspólna.
Była wspólna w radzie, w sensie głosowania. Ale ja konsekwentnie wskazywałem alternatywę w Jackowie – wykorzystanie istniejącego budynku, niższe koszty adaptacji, mniejsze przyszłe koszty utrzymania. Moje argumenty nie zostały uwzględnione. Demokracja polega jednak na tym, że można mieć inne zdanie i je publicznie artykułować. W sprawie lokalizacji żłobka oraz utworzenia Gminnego Ośrodka Kultury podtrzymuję swoje stanowisko. Zresztą w tej drugiej kwestii, po moich publicznie wyrażonych argumentach w końcu coś drgnęło – radni połączyli bibliotekę z GOK-iem, tak jak było to planowane od początku. Podobnie jest z kwestią problemu wyrobiska w Kruszynie i związanego z nim zagrożenia dla środowiska. Przez wiele miesięcy działali sami mieszkańcy widzący nieprawidłowości w funkcjonowaniu instalacji. Dopiero naciski i upublicznienie raportów spowodowały, że urząd zaczął transparentnie informować o podejmowanych w sprawie działaniach. To przyniosło skutek. Do wyjaśnienia pozostaje jeszcze kwestia – kto w urzędzie gminy był odpowiedzialny za brak odpowiedzi na zapytanie marszałka województwa, który w 2023 roku wystąpił do gminy o przedstawienie opinii w zakresie zgodności planowanej inwestycji z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, jednak urząd nie przekazał stanowiska. W efekcie decyzja władz wojewódzkich zapadła bez jednoznacznego stanowiska samorządu w tej kwestii. A instalacja przetwarzająca odpady w ogóle nie powinna powstać na wyrobisku w Kruszynie, bo to sprzeczne z zapisami planu miejscowego. Kto zawinił, w czyich obowiązkach było odpowiedzieć na to pismo? Ustalam to. Nie zmienia to faktu, że w urzędzie powinno zostać wszczęte postępowanie kontrolne w sprawie możliwego zaniechania obowiązków służbowych.
W stanowisku rady pojawił się także zarzut niskiej pana frekwencji na sesjach i komisjach.
To argument personalny. Radni doskonale wiedzą jaki jest charakter mojej pracy zawodowej. Zarzucanie mi niewiedzy czy nieorientowania się w sprawach gminy, a w podtekście lekceważenia spraw i funkcji jest doprawdy niepoważne. To ewidentna i dość prymitywna próba zdyskredytowania mnie za wyrażenie odmiennych opinii. Radnym jestem od kilkunastu lat, znam wszystkie problemy gminy. Liczy się aktywność, inicjatywy, składane wnioski i gotowość do publicznej odpowiedzialności. Jeżeli zamiast odnosić się do moich argumentów, ktoś analizuje tabelę obecności, to znaczy, że unika rozmowy o meritum.
Nie obawia się pan konsekwencji swojej postawy?
Jeżeli konsekwencją ma być to, że ktoś uzna mnie za niewygodnego – przyjmuję to. Podtrzymuję wszystkie tezy zawarte w wywiadzie. Zostałem wybrany przez mieszkańców po to, by reprezentować ich interesy i mówić wprost, gdy widzę zagrożenie dla racjonalnego wydawania pieniędzy publicznych.
Dziękuję za rozmowę.
Poczesna
Cisza w urzędzie, burza wśród mieszkańców. Czy wydarzenia ostatnich tygodni zmienią bieg spraw w Poczesnej?
Radni i społecznicy z gminy Poczesna zapowiadają referendum, ostrzegają przed wielomilionowymi stratami i wskazują na kulisy sporu wokół wysypiska w Sobuczynie. W tle pojawiają się ogromne pieniądze, zarzuty o brak analiz i pytania o polityczne naciski. O najbardziej palącym obecnie problemie w gminie rozmawiamy z działaczami Stowarzyszenia Eko Poczesna.
Władze Częstochowy ogłosiły wyniki konsultacji związanych z włączeniem części terenów gminy Poczesna do swoich granic i przedstawiły je jako duży sukces. Podobny proces zaszedł ze strony starostwa. W czterech samorządach powiatu swój sprzeciw wobec planów wyraziło 97 proc. ankietowanych. W samej gminie Poczesna natomiast, sprzeciw w konsultowanych sołectwach – w Brzezinach Nowych, Brzezinach Kolonii, Sobuczynie i Młynku – sięgnął ponad 99 proc. Jak to państwo skomentują?
Maciej Janowski: Starostwo wykonało swoje zadanie. To, co miało zrealizować, czyli przeprowadzić konsultacje, przeprowadziło. Najistotniejsze wyniki są tutaj, w sołectwach, które miasto chce wchłonąć. Przy 82 proc. frekwencji wszyscy byli przeciw planom Częstochowy. Dwa głosy były przeciw, jedna osoba wstrzymała się od odpowiedzi. To jasno pokazuje, że mieszkańcy nie chcą mieć z Częstochową, w sensie administracyjnym, nic wspólnego. Tak duży sukces frekwencyjny zawdzięczamy olbrzymiej pracy radnych, sołtysów i społeczników.
Rada Gminy Poczesna przyjęła uchwałę o przeprowadzeniu lokalnego referendum 29 marca. Na czym miałoby ono polegać i co może zmienić?
Magdalena Sałata: Referendum będzie przeprowadzone na terenie całej gminy. Będzie miało ogromne znaczenie prawne i może wpłynąć na cały proces. Dotychczasowe konsultacje dotyczyły tylko trzech sołectw. Teraz musimy zaangażować praktycznie całą gminę. Potrzebna jest ogromna kampania ze strony wnioskodawcy i realne zaangażowanie urzędu gminy. Mieszkańcy muszą poznać konkretne wyliczenia – co utracimy, jeżeli Częstochowa przeforsuje swoje plany. Stawką jest rozwój i przyszłość całej gminy.
Ile gmina może stracić na wchłonięciu tych trzech sołectw przez miasto?
Magdalena Sałata: Od kilku tygodni domagamy się konkretnych wyliczeń i analiz ze strony urzędu i wójta. Na każdym spotkaniu prosimy o dane. Bez skutku.
Maciej Janowski: Starosta wstępnie oszacował straty powiatu na około 7 mln zł rocznie. To może zablokować inwestycje w całym powiecie. To nie jest tylko sprawa Poczesnej, gdyż negatywne skutki odczują również inne gminy.
Danuta Broszkiewicz: Zrobiliśmy własną symulację. Szacujemy, że gmina może stracić 8-9 mln zł rocznie. To katastrofa dla budżetu. Cięcia będą ogromne, rozwój zostanie zahamowany. Dlatego referendum musi mieć silne poparcie mieszkańców.
Na profilu gminy pojawiły się komunikaty o inicjatywie porozumienia międzygminnego z Częstochową. Czy znacie państwo szczegóły?
Magdalena Sałata: Nie znamy żadnych konkretów. Wszystko dzieje się poza radą gminy. Nie rozumiemy takiego postępowania.
Maciej Janowski: Według nas tego dokumentu w ogóle nie ma. Kiedy pytamy o konkrety, tych brak.

Co w takim razie jest konkretem w tej sprawie?
Maciej Janowski: Mówi się o kwestii działek na terenie wysypiska i o możliwych nieprawidłowościach związanych z prawem własności gruntów oraz dotacjami unijnymi. Jednak mimo zapowiedzi nie widzimy realnych działań ani efektów. Miasto potwierdziło, że nie wycofa wniosku o zmianę granic. Jedyną realną możliwością działania po stronie gminy jest zmiana planu zagospodarowania przestrzennego i ograniczenie możliwości rozbudowy wysypiska. Jeśli zostaniemy włączeni do Częstochowy, miasto będzie zarządzało tym terenem bezpośrednio.
Danuta Broszkiewicz: Warto jasno powiedzieć, iż składowisko, które powstało w latach 80-tych, do dziś funkcjonuje w oparciu o jedyny przegląd ekologiczny, wykonany ponad 23 lata temu. Dokument z 2002 roku był opracowaniem jednorazowym, przygotowanym na potrzeby konkretnego postępowania administracyjnego. Nie wprowadzał stałego systemu kontroli ani harmonogramu kolejnych ocen. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. W 2014 roku uruchomiono kompostownię. Dziś planowane są kolejne inwestycje. Rozbudowa przetwarzania odpadów, nowe magazyny, instalacja do końcowego przetwarzania odpadów oraz budowa nowej kwatery składowej. To już nie jest „zwykłe” składowisko, oceniane w 2002 roku. Nowe instalacje oznaczają inne procesy i możliwe uciążliwości – zapachy, bioaerozole, hałas czy większy ruch ciężarówek – a więc realny wpływ na życie mieszkańców. Po zapoznaniu się z wynikami ekspertyzy, wykonanej na zlecenie gminy Poczesna w 2016 roku, samorząd i mieszkańcy podjęli działania, aby zobowiązać zarządzającego składowiskiem do wykonania nowego przeglądu ekologicznego. Bez skutku.
Czy wspomniany przegląd to konieczność?
Krzysztof Gołchowski: Przepisy mówią jasno, że taki przegląd powinien zostać wykonany, jeśli pojawiają się okoliczności mogące świadczyć o negatywnym oddziaływaniu na środowisko. Jednak w 2017 roku i w grudniu 2024 roku Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego poinformował gminę Poczesna oraz radnych, że nie widzi podstaw do nakazania wykonania przeglądu ekologicznego CzPK i Sobreko. Fakty są więc następujące – przez ponad 23 lata nie przeprowadzono nowej, całościowej oceny uwzględniającej zmiany technologiczne i rozwój instalacji, a wniosek o jej wykonanie nie został uwzględniony.
Czy w tej sytuacji mamy dziś pewność, że obecna i planowana działalność została rzetelnie oceniona według aktualnych standardów i z uwzględnieniem realnych warunków życia w sąsiedztwie instalacji?
Magdalena Sałata: Istotne jest też, że składowisko w Sobuczynie nie posiada wdrożonych standardów BAT, czyli Najlepszych Dostępnych Technik, które są od 2018 roku unijnym wymogiem dla instalacji mogących znacząco oddziaływać na środowisko. BAT to także konkretne poziomy emisji zanieczyszczeń do środowiska. Brak wdrożenia BAT oznacza, że instalacja nie działa w oparciu o najbardziej aktualne, europejskie standardy ochrony środowiska. No to jeśli nie działa w oparciu o BAT, pojawia się pytanie, czy emisje są ograniczane do poziomu odpowiadającego obecnym europejskim standardom, czy jednak nie.
Danuta Broszkiewicz: Dodajmy, że przez ponad 40 lat funkcjonowania instalacji w Sobuczynie wykonano zaledwie dwie oceny oddziaływania na środowisko – w 1992 i 1994 roku. To dokumenty sprzed trzech dekad, przygotowane w zupełnie innych realiach technologicznych i prawnych. W 2017 roku, na zlecenie gminy Poczesna, powstała niezależna ekspertyza zdrowotno-środowiskowa. Była ona niekorzystna dla prowadzącego instalację, dlatego miasto jej nie uznało. Ekspertyza CENIA potwierdziła, że rozkład odpadów powoduje emisję m.in. amoniaku, siarkowodoru, merkaptanów a bioaerozol – czyli mieszanina drobnoustrojów unoszących się w powietrzu – może zawierać bakterie i grzyby. Wskazała też, że długotrwałe narażenie na takie oddziaływania może negatywnie wpływać na układ oddechowy, powodować alergie i obniżać jakość życia mieszkańców. To wszystko prowadzi do stwierdzenia, że przy tak długiej historii instalacji i zmieniających się warunkach jej funkcjonowania nie mamy dziś zapewnionej aktualnej, rzetelnej i niezależnej oceny rzeczywistego wpływu składowiska na nasze zdrowie i codzienne życie.
Co miasto zyska po włączeniu waszych terenów?
Maciej Janowski: Miasto uzyska bezpośrednie połączenie Częstochowy z terenami składowiska w Sobuczynie z około 450 hektarami gruntów, które już znajdują się w jego zasobach. Zapewni mu to pełną spójność administracyjną oraz pełną kontrolę nad tym obszarem. Szacujemy też, że już od momentu uruchomienia instalacji miasto będzie uzyskiwać co najmniej 30 mln zł rocznie z tytułu podatków oraz opłaty środowiskowej związanej z jej funkcjonowaniem. To stały i bardzo znaczący dochód dla budżetu.
Krzysztof Gołchowski: Miasto obejmie pełną kontrolę nad wydawaniem zgód i decyzji środowiskowych oraz planistycznych dla podmiotu, który mu bezpośrednio podlega. To oznacza koncentrację decyzji właścicielskich i administracyjnych w jednym ręku. Po przejęciu składowiska kluczowe decyzje administracyjne będą wydawane przez Częstochowę na rzecz podległych jej spółek – CzPK oraz Sobreko.
Magdalena Sałata: Włączenie terenów umożliwi też władzom Częstochowy swobodne kształtowanie planów zagospodarowania, rozszerzanie działalności przemysłowej i zwiększanie skali przetwarzania odpadów, bez kontroli lokalnej społeczności i wpływu na jej życie.
Maciej Janowski: Mówimy o blisko 20 mln zł rocznie związanych z funkcjonowaniem instalacji. Jeśli dojdzie do rozbudowy, może to być nawet 100 mln zł „przerobu”. To walka o gigantyczne pieniądze.
Jakie mogą być skutki aneksji dla mieszkańców?
Krzysztof Gołuchowski: Powiem wprost. Dla mieszkańców aneksja może oznaczać smród, brud i dalsze obniżanie jakości życia. Miasto koncentruje się przede wszystkim na rozbudowie infrastruktury odpadowej i potencjalnych zyskach finansowych, natomiast kwestie komfortu i bezpieczeństwa mieszkańców są marginalizowane. Przez lata drogi w tym rejonie były zaniedbywane. To gmina i powiat inwestowały w infrastrukturę, nie miasto. Tymczasem planowana jest szeroka rozbudowa instalacji przetwarzania odpadów, obejmująca m.in. budowę stacji rozdrabniania odpadów wielkogabarytowych, nowe bioreaktory do wstępnej obróbki odpadów zielonych w hali, ale bez hermetyzacji powiększonego placu kompostowego, stację do rozbiórki i segregacji gruzu budowlanego, budowę nowej kwatery składowej nr 3 i następnych – w planach jest ich 7. W praktyce oznacza to dalszą intensyfikację działalności odpadowej i zwiększy problem odorów w bezpośrednim i dalszym sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych.
Danuta Broszkiewicz: Rozbudowa sortowni, instalacji przetwarzania oraz budowa kolejnej kwatery składowej to nie tylko kwestia zapachu, ale także wzmożonego ruchu transportowego, hałasu, pylenia, spadku wartości naszych nieruchomości, obaw o wpływ na zdrowie mieszkańców. Dla mieszkańców oznacza to życie w cieniu coraz większego kompleksu przetwarzania śmieci, a nie zrównoważony rozwój infrastruktury społecznej czy poprawę jakości dróg i usług publicznych. Planowane są też nasadzenia zieleni, ale one powinny być już posadzone przed uruchomieniem śmieciowiska, czyli w latach 80. Plany mówiły o pasie zieleni szerokości od 30 do 50 metrów. I dlatego skutki aneksji należy analizować nie tylko pod kątem finansowym dla miasta, ale przede wszystkim pod kątem realnych warunków życia mieszkańców – ich zdrowia, bezpieczeństwa i komfortu codziennego funkcjonowania.
Magdalena Sałata: Zapowiedzi dotyczące „hermetyzacji” czy modernizacji brzmią dobrze w materiałach promocyjnych, ale w praktyce oznaczają rozbudowę placów kompostowych i większą uciążliwość dla mieszkańców – więcej ciężarówek, więcej hałasu, więcej odorów.
Kto państwa wspiera?
Krzysztof Gołchowski: Pisaliśmy do posłów, senatorów, europosłów, radnych sejmiku i wojewody. Sprawą zainteresowali się nieliczni parlamentarzyści. Wiemy o petycjach złożonych w Parlamencie Europejskim przez europosłów Marcina Sypniewskiego i Jadwigę Wiśniewską. W Sejmie występowała w naszej sprawie poseł Lidia Burzyńska. Sprawą jest też zainteresowana kolejna posłanka Marta Stożek oraz pan Martin Saczek. Nie sposób nie wspomnieć ponadto o radnych opozycji z samej Częstochowy. Ich wsparcie i sprzeciw wobec zakusów miasta jest nieoceniony.
Są odpowiedzi?
Danuta Broszkiewicz: W większości odpowiedzi deklarowane są działania wspierające. Natomiast organizacje ekologiczne często tłumaczą brak reakcji brakiem środków. Zastanawiające jest jednak, że dotychczas nikt nie odpowiedział naszym dzieciom, które również pisały swoje listy. Chcemy nagłośnić sprawę w skali ogólnopolskiej. Bez presji medialnej nasz głos może nie zostać wysłuchany.
Dziękuję za rozmowę.
Janów
Zastrzyk dla kultury. Dzieci z Janowa dostaną profesjonalny sprzęt
W Samorządowym Ośrodku Kultury i Sportu w Janowie szykują się zmiany, które z pewnością usłyszymy, i to dosłownie. Placówka zdobyła 50 tys. zł dofinansowania z z tegorocznej edycji programu realizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Pieniądze pozwolą doposażyć pracownię muzyczną i kupić nowoczesne instrumenty. To dobra wiadomość przede wszystkim dla dzieci i młodzieży, które uczestniczą w zajęciach oraz dla zespołu „Tęczowe Nutki”. Nowy sprzęt oznacza lepsze warunki do prób, większy komfort pracy i, co najważniejsze, da więcej możliwości rozwijania talentów.
– Dzięki wsparciu wzmocnimy ofertę kulturalną SOKiS-u oraz stworzymy młodym ludziom jeszcze lepsze warunki do rozwijania pasji muzycznych. Uczestnicy zajęć będą mogli korzystać z profesjonalnych instrumentów dostępnych na miejscu, bez konieczności zakupu własnych. To dla nas ogromne wsparcie i motywacja do dalszego działania – podkreślają pracownicy tej instytucji.
Koniecpol
To z pozoru zwyczajne miejsca. Lokalny artysta zatrzymał Koniecpol na płótnie
Do 8 marca w Centrum Społeczno-Kulturalnym w Koniecpolu można oglądać wystawę „Wśród pól i lasów” autorstwa Zdzisława Klimasa, miejscowego artysty. Niedawny wernisaż ekspozycji zgromadził liczne grono mieszkańców oraz miłośników lokalnej twórczości.
Podczas otwarcia autor zaprezentował swoje prace i opowiedział o źródłach inspiracji. Jak podkreślił, w ostatnim czasie szczególnie bliski jest mu krajobraz. Tematy do obrazów odnajduje podczas spacerów po Koniecpolu i okolicznych terenach. Niektóre z przedstawionych miejsc zostały rozpoznane przez odwiedzających, co dodatkowo podkreśliło lokalny charakter wystawy.
Prezentowane prace ukazują wrażliwość artysty na detal, światło oraz zmieniające się pory roku. Zimowe pejzaże, jesienne drzewa, polne drogi czy leśne strumienie świadczą o konsekwencji i dojrzałości twórczej. To malarstwo oparte na uważnej obserwacji natury oraz emocjach, jakie jej towarzyszą. Kompozycje są spokojne w wyrazie, a jednocześnie czytelne i sugestywne.

Wernisaż stał się okazją do rozmów o sztuce i roli twórczości w codziennym życiu. W świecie zdominowanym przez szybkie komunikaty i skrótowe formy przekazu malarstwo pozostaje przestrzenią pogłębionej refleksji. Podczas spotkania można było odczuć, że obrazy Klimasa nie tylko przedstawiają znane pejzaże, lecz także zachęcają do zatrzymania się i spojrzenia na otaczającą rzeczywistość z większą uważnością.
Koniecpol
Koniecpol z dużym zastrzykiem gotówki. Co się zmieni na Leśnej i Zielonej?
Władze Koniecpola pozyskały znaczące dofinansowanie na modernizację lokalnej infrastruktury drogowej. W ramach rozstrzygniętego naboru samorząd otrzyma ponad 2,2 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg na realizację zadania związanego z przebudową układu dróg w Koniecpolu obejmującego ulice Leśną i Zieloną.
Projekt tej wieloletniej inwestycji zakłada kompleksową przebudowę dwóch ważnych odcinków komunikacyjnych o łącznej długości sięgającej ponad 1,6 kilometra. Zakres robót obejmuje przede wszystkim modernizację jezdni, a także – w zależności od uwarunkowań terenowych i rzeczywistych potrzeb – budowę chodników lub poboczy oraz ciągów rowerowych.
– Przewidziano również wykonanie innych elementów infrastruktury, które mają poprawić bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu, w tym pieszych i rowerzystów – informuje magistrat.
Istotnym elementem przedsięwzięcia będzie budowa nowego oświetlenia drogowego na odcinkach dotychczas nieoświetlonych. Ma to zwiększyć widoczność po zmroku oraz ograniczyć ryzyko zdarzeń drogowych. W ramach realizacji zadania konieczne będzie także przełożenie i zabezpieczenie kolidujących sieci uzbrojenia terenu zlokalizowanych w pasie drogowym.

– Pozyskane środki pozwolą na podniesienie standardu technicznego ulic Leśnej i Zielonej oraz poprawę komfortu codziennego użytkowania tych dróg przez mieszkańców. Inwestycja wpisuje się w długofalową politykę gminy, której celem jest systematyczna modernizacja infrastruktury i zwiększanie bezpieczeństwa na lokalnych drogach – mówi burmistrz Ryszard Suliga.
Kłomnice
Tydzień utrudnień na ulicy Strażackiej. Przejazd kolejowy w Kłomnicach zostanie zamknięty
Mieszkańcy Kłomnic muszą przygotować się na czasowe utrudnienia w ruchu drogowym. W związku z przebudową przejazdu kolejowego wprowadzona zostanie tymczasowa organizacja ruchu, obejmująca całkowite zamknięcie przejazdu w ciągu ulicy Strażackiej.
Tutejszy urząd gminy poinformował o wprowadzeniu zmian dotyczących przejazdu kolejowo-drogowego w Kłomnicach. Zamknięcie jest niezbędne do przeprowadzenia prac związanych z jego przebudową.
Tymczasowa organizacja ruchu będzie obowiązywać od 2 do 9 marca. W tym czasie przejazd w ciągu drogi gminnej biegnącej wzdłuż ulicy Strażackiej zostanie wyłączony z użytkowania. Kierowcy powinni liczyć się z koniecznością korzystania z wyznaczonych objazdów oraz wydłużeniem czasu przejazdu.
Prace realizowane są w ramach szerszego zadania obejmującego modernizację infrastruktury kolejowej na linii nr 1. Samorząd oraz wykonawca inwestycji apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności i stosowanie się do wprowadzonego oznakowania.
– Tymczasowe utrudnienia mają charakter przejściowy, a ich efektem ma być bezpieczniejsza i bardziej nowoczesna infrastruktura w gminie – przekonują.

-
Poczesna6 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków3 miesiące temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna1 rok temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii






