Powiat częstochowski
Sztaby z powiatu podliczyły orkiestrową zbiórkę. Zebrano ponad ćwierć miliona
Prawie 270 tys. zł ofiarowali mieszkańcy powiatu częstochowskiego lokalnym sztabom Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W tym roku na terenie powiatu do akcji przyłączyło się dziesięć gmin. Mieszkańcy bawili się i kwestowali w Blachowni, Dąbrowie Zielonej, Kamienicy Polskiej, Kłomnicach, Koniecpolu, Konopiskach, Kruszynie, Olsztynie, Rudnikach oraz w Starczy.
Najokazalej wypadła impreza w Kamienicy Polskiej, gdzie na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego dla specjalistycznych szpitali dziecięcych przekazano ponad 76 tys. zł. Działający przy tamtejszej szkole podstawowej sztab, udział w tym wydarzeniu brał już po raz osiemnasty. Co warto podkreślić, rekordowe kwoty padły na wszystkich lokalnych finałach.
W Olsztynie uzbierano 54.319 zł, w Kłomnicach 28.808 zł. Niewiele mniejsze kwoty przekazali mieszkańcy gmin Konopiska – 26.716 zł oraz Rędziny – 23.215 zł. Równe 19 tys. zł pozyskano w Koniecpolu. Z kolei w Blachowni – 15.087 zł, w Starczy 13.357 zł a w Kruszynie 12.220 zł.
Dąbrowa Zielona
Kto pokieruje OSP w Ulesiu? Druhowie wybrali nowy zarząd
W remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Ulesiu odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Spotkanie było okazją do podsumowania działalności jednostki w minionym okresie oraz wyboru nowego zarządu, który będzie kierował pracą OSP w kolejnej kadencji.
W zebraniu uczestniczyli druhowie jednostki, przedstawiciele władz samorządowych oraz zaproszeni goście. Jednym z punktów spotkania było przedstawienie sprawozdań z działalności OSP, które pozwoliły podsumować dotychczasową aktywność strażaków, ich zaangażowanie w działania ratownicze oraz udział w inicjatywach na rzecz lokalnej społeczności.
Podczas zebrania wójt Joanna Sokolińska zaprezentowała również podsumowanie działalności wszystkich jednostek ochotniczej straży pożarnej działających na terenie gminy. W przedstawionej prezentacji omówiono m.in. zakres realizowanych zadań, zaangażowanie druhów w akcje ratownicze oraz działania podejmowane na rzecz rozwoju i doposażenia jednostek.
Najważniejszym punktem zebrania był wybór nowych władz jednostki. W wyniku przeprowadzonego głosowania wyłoniono zarząd OSP Ulesie na kolejną kadencję.

Prezesem został Tomasz Pudło. Funkcję wiceprezesa-naczelnika powierzono Janowi Knapikowi, natomiast stanowisko wiceprezesa objął Cezary Zymek. Skarbnikiem została Marta Kolan, sekretarzem Mariusz Szczepańczyk, a gospodarzem Adam Michoń. W skład zarządu jako członek wszedł również Kacper Wypart.
Starcza
Od komunikacji do wzajemnych pretensji. Sesja odsłoniła narastający konflikt między miejscowościami
Podczas ostatniej sesji rady gminy najwięcej emocji wzbudziły nie same uchwały, lecz część poświęcona sprawom bieżącym, w której na pierwszy plan wysunęły się problemy komunikacji publicznej, dopłat do przewozów, braków w oświetleniu ulicznym oraz narastających napięć między przedstawicielami poszczególnych miejscowości. Z przebiegu dyskusji wyłonił się obraz samorządu zmagającego się jednocześnie z rosnącymi kosztami transportu, ograniczonym budżetem inwestycyjnym i coraz trudniejszym do opanowania konfliktem o to, która część gminy powinna być traktowana priorytetowo.
W trakcie obrad powrócił temat linii 104 i postulowanego przez część radnych oraz mieszkańców wydłużenia jej przebiegu od strony Hutek do ulicy Gliwickiej w Starczy. Ze strony urzędu padła informacja, że formalne zapytanie zostało skierowane do organizatora transportu, ale do dnia sesji nie wpłynęła jeszcze odpowiedź pozwalająca przesądzić, czy taki wariant jest możliwy do wprowadzenia bez zaburzenia całego układu połączeń.
Na ostrożną odpowiedź wicewójta szybko zareagowała radna Janina Miglus, która nie kryła, że w jej ocenie problem jest sztucznie komplikowany, a dodatkowy wjazd nie powinien stanowić realnej przeszkody organizacyjnej.
– To jest 6 minut, to jest tylko sześć minut od ulicy Gliwickiej. Z dwoma osobami rozmawiałam, kazali mi napisać, że sześć minut to nie jest dużo i z Brzozowej skręcą w Gliwicką i przyjadą do kościoła. To nie przeszkadza nikomu – mówiła.
Sama kwestia jednego dodatkowego odcinka trasy bardzo szybko przerodziła się jednak w znacznie szerszą dyskusję o całym modelu funkcjonowania komunikacji po wejściu gminy do systemu Komunikacji Jurajskiej. Radna Oktawia Sobierska zwróciła uwagę na wyraźny wzrost dopłat do transportu i zaczęła dopytywać o źródła tej podwyżki.
– Nie przeszkadza nikomu, ale też trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami, organizując dodatkowy przejazd. Chciałam dopytać, a propos tej kwoty o tam sto parę tysięcy, skąd wynika ta dopłata? Kto zdecydował o tych kursach weekendowych? Kto z gminy był na spotkaniu z Komunikacją Jurajską i decydował o dodatku? Nie mówię tutaj o linii 169. Kto decyduje o rozkładzie jazdy, który obowiązuje w naszej gminie? – dociekała.

W odpowiedzi wyjaśniano, że na wzrost kosztów złożyło się kilka elementów. To choćby wyższa stawka wozokilometra po rozstrzygnięciu przetargu, uruchomienie kursów weekendowych oraz dodatkowe obciążenia wynikające z linii 169. Jednocześnie przyznano, że wcześniejsze kalkulacje były oparte na prostym porównaniu rok do roku, a nowy system został poszerzony o kolejne kursy i połączenia.
Ta odpowiedź nie zakończyła jednak sporu. Wręcz przeciwnie, ujawniła kolejną oś napięcia, gdyż część uczestników debaty zaczęła sugerować, że mieszkańcom przedstawiano wcześniej bardziej optymistyczny obraz skutków wejścia do nowego systemu transportowego, niż wynika to z rzeczywistych wydatków. Jeden z uczestników sesji wskazał, że wzrost kosztów nie jest przypadkowy, bo dziś gmina płaci także za te linie, za które wcześniej bezpośrednio nie ponosiła wydatków.
– Myślę, że jak się ludzie do tego przyzwyczają, to się będzie opłacać. A jeśli się okaże, że rzeczywiście jeżdżą puste, no to można w każdej chwili zrezygnować – padło na sali.
Jeszcze ostrzej sprawę postawił radny Zbigniew Sirek, który nie krył, że nie widzi w nowym systemie obiecanych oszczędności. Dopytywał, gdzie trafiły wcześniejsze pieniądze związane z linią 165 i sugerował, że gmina została obciążona kolejną dopłatą bez przejrzystego rozliczenia.
– Komunikacja jurajska obiecywała, że oni po przejęciu będą u nas jeździć taniej, a summa summarum się okazuje, że to kosztuje nas więcej niż przedtem. No i tak ja uważałem, że tak będzie i tak się stało. Gdzie zginęły te pieniądze, które przedtem pokrywały koszty linii 165. Pieniądze gdzieś zniknęły, ktoś je wziął, moim zdaniem, a od nas w tej chwili chcą kolejnej dopłaty jako drugą – przekonywał.
Ze strony urzędu padła odpowiedź formalna, zgodnie z którą przystąpienie do związku komunikacyjnego było warunkiem uzyskania dotacji na transport publiczny, a środki te nie trafiają do gminy, lecz bezpośrednio do organizatora przewozów.
– Jeżeli byśmy nie przystąpili do Związku Jurajskiego, nasza gmina nie otrzymałaby dotacji na transport. Musieliśmy przystąpić. Te pieniądze nie idą bezpośrednio do gminy, tylko idą bezpośrednio do przewoźnika, do Związku Komunikacji Jurajskiej – skwitował wicewójt Dawid Pijet.
W debacie pojawiły się również głosy mieszkańców i radnych wskazujących na bardzo konkretne niedostatki systemu. Wspominali o nieczytelnym rozkładzie jazdy, braku właściwego dopasowania godzin odjazdów do rytmu pracy mieszkańców oraz problem z biletami ulgowymi. Jeden z uczestników sesji zwrócił uwagę, że zapowiadane bilety jednorazowe ulgowe po 3 zł faktycznie nie działają.
– Nasze autobusy nie są dostosowane do wyjścia ludzi z pracy. Po prostu po godz. 15.15 wyjeżdża z Częstochowy, więc nikt nie zdąży na tę 15.15. On musi czekać do 16.20 – ubolewała radna Miglus.
Choć przewodnicząca rady i przedstawiciele urzędu próbowali tonować nastroje, wniosek z tej części debaty był dla gminy mało komfortowy. Nowy system transportowy nie został odrzucony, ale wyraźnie wykazano, że mieszkańcy i część radnych nie mają zaufania ani do obecnych kosztów, ani do obecnego rozkładu jazdy. Jednocześnie z urzędu padła deklaracja, że układ połączeń nie jest zamknięty i może być jeszcze korygowany.
– To nie jest twór zamknięty, że my tak zamurowani jesteśmy i tak musimy to jeździć. Wszystkie uwagi, ewentualnie jakieś właśnie zmiany w rozkładzie jazdy, to jest wszystko otwarte – kontrował Pijet.
Gdy wydawało się, że temat komunikacji wyczerpał emocje, sesja weszła w jeszcze bardziej drażliwy obszar, czyli inwestycje i oświetlenie uliczne. Wystarczyło jedno wystąpienie sołtys Łyśca, aby dyskusja szybko przekształciła się w otwarty spór między przedstawicielami poszczególnych miejscowości.
– Naprawdę powinna rada i gmina pomyśleć o Łyścu. Tam jest tyle ulic, młodzież chodzi wieczorami, naprawdę nie ma nigdzie oświetlenia – stwierdziła sołtys.
– Ulica Brzozowa czeka na oświetlenie już przynajmniej pięć, a może dziesięć lat, i uważam, że to jest pierwsza w kolejności do realizacji, a nowe ulice niestety muszą poczekać – argumentował z kolei radny Sirek.
W kolejnych minutach padły już nie tylko argumenty merytoryczne, ale i wzajemne pretensje o to, która miejscowość była wcześniej faworyzowana, a która przez lata pozostaje pomijana. Sołtys Łyśca przekonywała, że także jej sołectwo latami czeka na podstawową infrastrukturę, podczas gdy radni z innych miejscowości przypominali o wieloletnich zaniedbaniach na własnym terenie.
– Drogi, oświetlenie to jest naprawdę palący problem w naszej gminie – wtórowała jej przewodnicząca Ewa Jędrzejewska.
Swoim spostrzeżeniem podzieliła się też radna Agnieszka Liszczyk.
– A ja uważam, że główny nasz problem to jest oczyszczalnia ścieków, która, poprzednie dwa weekendy były awarie, ścieki się lały na zewnątrz – skwitowała.
Z kolei radny Grzegorz Miśta zauważył, że budżet nie jest z gumy.
– Oświetlenie jest palące, wszystko jest palące – dodał.
Szczególnie mocno wybrzmiał spór o Łysiec. Część radnych wskazywała, że miejscowość ta w ostatnich latach otrzymała znaczące środki na drogi i nie może oczekiwać, że kolejne inwestycje będą skupiały się wyłącznie tam. Z drugiej strony padały argumenty, że Łysiec rozwija się najszybciej, przybywa tam mieszkańców i naturalne jest, że potrzeby infrastrukturalne są tam większe.
– Na oświetlenie w Łyścu została bardzo duża kwota przeznaczona, bo to była kwota ponad 5 mln zł – dowodził Zbigniew Sirek.
Zastępca wójta przekonywał natomiast, że nie kojarzy tych pieniędzy.
– Na Łysiec w ostatnich latach były przeznaczone naprawdę duże kwoty, jeżeli chodzi o budowę dróg. Łysiec, jeżeli chodzi o drogownictwo, poszedł niewspółmiernie względem każdego innego sołectwa. I troszeczkę jest czas teraz chyba na resztę – skontrował radny Miśta.
W tę wymianę zdań włączyli się kolejni radni, podnosząc wątek podatków, meldunków i realnego wkładu poszczególnych miejscowości do budżetu gminy. To właśnie w tym momencie sesja najmocniej odeszła od merytorycznej dyskusji o inwestycjach, a weszła w obszar lokalnych urazów i wzajemnych oskarżeń.
– Bardzo ważna jest tutaj kwestia wpływu podatków od mieszkańców. Bardzo duży odsetek mieszkańców nie zgłasza zamieszkania naszej gminy jako docelowego. I niestety podatki trafiają w inne miejsca, nie do nas – kontynuowała wątek radna Agnieszka Liszczyk.
Inni radni podnosili, że najwięcej nowych osiedli powstało własnie w Łyścu, a większość jego mieszkańców w ogóle nie płaci podatków w gminie Starcza.
– Nieprawdą jest, że mieszkańcy nie są zameldowani. Jest część niezameldowanych, ale to już jest naprawdę coraz mniej, jeżeli chodzi o Łysiec – oponowali niektórzy.
Radna Miglus przekonywała, że najwięcej podatków jest ze Starczy.
– I nigdy nie ma tam nic, po prostu nie robi się nic dla Starczy – grzmiała.
– A na Rudniku Małym, na ulicy Leśnej mieszkańcy mieszkają 15-16 lat i do tej pory nie mają oświetlenia i nawet wytyczonej drogi – dała też wyraz swojej irytacji przedstawicielka tej miejscowości.
Przewodnicząca musiała kilkukrotnie tonować emocje i przypominać, że radni reprezentują całą gminę, choć jednocześnie przyznała, że każdy naturalnie zabiega o własne środowisko.
– Jesteśmy radnymi gminy. Każdy będzie zabiegał o swoje środowisko. Jest to chyba normalne – zauważyła.
Na marginesie tego sporu wróciła jeszcze kwestia dawnych projektów oświetleniowych, przede wszystkim dla ulicy Brzozowej w Starczy. Potwierdzono, że dokumentacja wciąż zachowuje wartość użytkową i w razie potrzeby wymagałaby jedynie aktualizacji, ale nie zmienia to faktu, że inwestycja od lat nie może doczekać się realizacji.
– Był już projekt na ulicę Brzozową może pięć lat temu. No i dlaczego on nie jest realizowany? – zapytała radna Miglus.
W odpowiedzi usłyszał, że rzeczywiście były projekty zrobione na ulicę Brzozową i Polną.
– Już nawet była przygotowana specyfikacja przetargowa na pierwszy etap, czyli na ulicę Brzozową. Władze gminy czekają chyba na cud, ponieważ środków zewnętrznych na oświetlenie ulicy w nowych ulicach nie ma, nie było i nie będzie – można było usłyszeć.
W końcowej części obrad na moment powrócił jeszcze temat uchwał mieszkaniowych, procedowanych wcześniej i zapowiedzianych na kolejną sesję. Z ust pracownika urzędu padł dość znamienny apel do radnych, aby zamiast ogólnego niezadowolenia zaczęli przedstawiać konkretne propozycje zmian.
– Państwa niezadowolenie zostało wyrażone, ale tak naprawdę nie do końca wiemy, my, jako pracownicy urzędu, co mamy w tych uchwałach zawrzeć. Na kolejnej sesji będzie procedowana uchwała w sprawie zasad wynajmu, czyli to, co pana radnego Sirka tutaj najbardziej interesowało. Dlatego też proszę o zgłaszanie ewentualnych uwag, sugestii – zaapelowali urzędnicy do radnych.
W odpowiedzi samorządowcy zasugerowali, by pracownicy urzędu wysyłali do nich wcześniej dokumenty, by ci mogli je dokładnie przeanalizować.
– W protokołach komisji jest dużo uwag zawartych. Sugeruję, aby pracownicy urzędu przeglądali te protokoły komisji, nawet z opóźnieniem, bo tam dużo rzeczy w tych protokołach jest wpisanych – nadmienił radny Zbigniew Sirek.
Kamienica Polska
Sala wypełniona po brzegi. Mieszkanki gminy wspólnie świętowały swój dzień
W Gminnej Hali Sportowej w Kamienicy Polskiej odbyło się spotkanie z okazji Dnia Kobiet. Wydarzenie, które zorganizowano 6 marca, przyciągnęło liczne grono mieszkanek tutejszej gminy. Sala wypełniła się po brzegi, a na uczestniczki czekał wieczór pełen muzyki, życzeń oraz wspólnego świętowania w przyjaznej atmosferze.
Uroczystość rozpoczęła się od powitania zgromadzonych gości. Wójt Artur Furmański wraz z przewodniczącym rady gminy Krzysztofem Gilem wręczali paniom kwiaty, składając przy tym życzenia i podkreślając rolę kobiet w życiu lokalnej społeczności. Gest ten był wyrazem wdzięczności oraz uznania dla ich codziennego zaangażowania.
Wśród zaproszonych gości znalazły się również przedstawicielki samorządu lokalnego, placówek oświatowych oraz instytucji kultury działających na terenie gminy.
Wyjątkowego charakteru spotkaniu dodało jego prowadzenie. Rolę konferansjerów pełnili włodarz oraz jeden z pracowników hali sportowej. Prowadzący zadbali o swobodną atmosferę, a ich poczucie humoru wielokrotnie wywoływało na sali salwy śmiechu. Dzięki temu wydarzenie miało nie tylko uroczysty, ale także bardzo przyjazny i radosny charakter.
Najważniejszym punktem wieczoru był koncert zatytułowany „Od Wiednia do Barcelony”. Na scenie wystąpili Monika Biederman-Pers oraz Piotr Karzełek, którym towarzyszył Jakub Oczkowski. Artyści zabrali publiczność w muzyczną podróż przez znane i lubiane melodie z operetek oraz musicali. Ich koncerty łączą wysoki poziom wokalny z dynamicznym kontaktem z publicznością. Sam koncert został przyjęty z dużym entuzjazmem. Nastrojowa muzyka, sceniczna energia artystów oraz elegancka oprawa sprawiły, że publiczność nagrodziła występ gromkimi brawami.

Podczas wydarzenia przygotowano również dodatkowe atrakcje. Uczestniczki mogły wziąć udział w losowaniu upominków przygotowanych przez pracowników GOKSiR w Kamienicy Polskiej. Na miejscu działało także stoisko kosmetyczne, gdzie udzielano porad dotyczących pielęgnacji.
Mstów
Budowali, programowali i tworzyli. Ferie w Mstowie zamieniły się w wielką pracownię pomysłów
Tegoroczne ferie zimowe w gminie Mstów upłynęły pod znakiem kreatywności, nauki i dobrej zabawy. Dzięki współpracy tutejszego GOK-u, biblioteki oraz firmy specjalizującej się w edukacyjnych warsztatach technicznych dla dzieci przygotowano program, który połączył zajęcia artystyczne, technologiczne i integracyjne. W wydarzeniach wzięło udział ponad setka młodych uczestników.
Jednym z najciekawszych elementów programu były zajęcia rozwijające wyobraźnię techniczną i zdolności manualne. Podczas warsztatów dzieci budowały skomplikowane konstrukcje z klocków inspirowane popularnymi grami komputerowymi, a także poznawały podstawy projektowania i inżynierii.
Uczestnicy mieli również okazję spróbować swoich sił w pracach manualnych. Powstawały m.in. gipsowe figurki, dekoracyjne projekty plastyczne oraz własnoręcznie wykonane drewniane wiatraki. Nie zabrakło także zajęć edukacyjnych związanych z ideą zero waste – dzieci przygotowywały ekologiczne kosmetyki, poznając przy tym podstawowe zasady dbania o środowisko.
Gminny Ośrodek Kultury w Mstowie przez całe ferie tętnił życiem. W jego przestrzeniach odbywały się liczne warsztaty artystyczne i edukacyjne. Zajęcia z ceramiki i plastyki pozwoliły dzieciom pracować z gliną oraz poznawać tradycyjne techniki tworzenia rękodzieła.
W programie znalazły się także zajęcia wprowadzające najmłodszych w świat nowych technologii. Podczas warsztatów z kodowania i robotyki uczestnicy poznawali podstawy programowania, rozwijając logiczne myślenie i umiejętność rozwiązywania problemów.

Nie zabrakło również propozycji dla młodych pasjonatów sztuki. Na zajęciach wokalnych dzieci doskonaliły swoje umiejętności muzyczne, natomiast podczas warsztatów fotograficznych uczyły się podstaw pracy z aparatem i patrzenia na otaczający świat przez obiektyw.
Ważną rolę w organizacji ferii odegrała także Gminna Biblioteka Publiczna. Udostępniona sala multimedialna stała się miejscem spotkań i integracji dla młodych mieszkańców gminy. W jej przestrzeni odbywały się turnieje gier planszowych oraz różnorodne zabawy edukacyjne rozwijające wyobraźnię i wiedzę ogólną. Zajęcia te sprzyjały nawiązywaniu nowych znajomości i wspólnej zabawie w przyjaznej atmosferze.
Zorganizowane w Mstowie ferie zimowe przyciągnęły wyjątkowo dużą liczbę uczestników. W ciągu dwóch tygodni w zajęciach wzięło udział ponad sto dzieci, co stanowi jedną z najwyższych frekwencji w ostatnich latach.
– Różnorodny program sprawił, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie – od zajęć technicznych i artystycznych po aktywności integracyjne i edukacyjne. Dla wielu uczestników był to czas zdobywania nowych umiejętności, rozwijania pasji oraz nawiązywania przyjaźni – podsumowują miejscowi animatorzy kultury.
Dąbrowa Zielona
Nowa inicjatywa edukacyjna w Dąbrowie Zielonej. Rusza projekt „Zielone LOWE”
Mieszkańcy gminy Dąbrowa Zielona już wkrótce będą mogli skorzystać z szerokiej oferty bezpłatnych zajęć edukacyjnych i rozwojowych. Wszystko za sprawą projektu „Zielone LOWE – Lokalny Ośrodek Wiedzy i Edukacji”, który zostanie oficjalnie zainaugurowany podczas dedykowanego wydarzenia.
Spotkanie inaugurujące ma przybliżyć mieszkańcom ideę przedsięwzięcia oraz zaprezentować zakres planowanych działań. Organizatorzy zapowiadają prezentację projektu, rozmowy z uczestnikami, konsultacje oraz pokazy wybranych zajęć.
Projekt skierowany jest przede wszystkim do dorosłych mieszkańców samorządu, a także do osób pracujących na jej terenie. Jego celem jest poszerzenie dostępu do edukacji, rozwijanie kompetencji społecznych i zawodowych oraz wspieranie aktywności mieszkańców.
W ramach inicjatywy przygotowano bogaty program bezpłatnych zajęć. Uczestnicy będą mogli wziąć udział m.in. w treningach umiejętności społecznych, kursach z zakresu obsługi komputera i bezpieczeństwa w sieci, a także warsztatach dotyczących komunikacji w mediach społecznościowych. W ofercie znajdą się również zajęcia związane ze zrównoważonym rozwojem i efektywnością energetyczną, a także szkolenia z tworzenia treści internetowych, podstaw SEO oraz marketingu online.
Przedsięwzięcie zapowiada również kursy językowe, szkolenia rozwijające przedsiębiorczość, a także zajęcia o charakterze prozdrowotnym, obejmujące chociażby rehabilitację, fitness, elementy samoobrony czy aktywności na siłowni.
– „Zielone LOWE” ma pełnić rolę lokalnego centrum edukacji dla dorosłych, w którym mieszkańcy będą mogli rozwijać swoje umiejętności, zdobywać nową wiedzę oraz integrować się z innymi uczestnikami zajęć. Co istotne, udział we wszystkich zajęciach będzie całkowicie bezpłatny – informuje wójt Joanna Sokolińska.
Projekt realizowany jest dzięki wsparciu funduszy europejskich. Osoby zainteresowane udziałem lub chcące uzyskać więcej informacji mogą kontaktować się bezpośrednio z biurem projektu w miejscowym urzędzie gminy lub telefonicznie pod numerem 34 355 50 55.
Inauguracja projektu zaplanowana została na 17 marca w hali sportowej w Dąbrowie Zielonej. Początek o godz. 17.00.
Starcza
Radni nie wytrzymali. Padły mocne słowa o dokładaniu do lokali z pieniędzy mieszkańców
Podczas ostatniej sesji rady gminy jednym z najważniejszych i zarazem najbardziej dyskutowanych punktów obrad była uchwała w sprawie przyjęcia wieloletniego programu gospodarowania mieszkaniowym zasobem tutejszego samorządu. Choć sam projekt ostatecznie został przyjęty, wcześniejsza debata pokazała wyraźnie, że wśród radnych narasta zniecierpliwienie sposobem zarządzania lokalami gminnymi, wysokością czynszów, skalą dokładania do utrzymania mieszkań z publicznych pieniędzy oraz przeciągającym się od miesięcy brakiem rozstrzygnięć w sprawie regulaminów najmu.
Już na początku tego punktu obrad prowadząca sesję zwróciła uwagę, że radni procedują nad nową wersją projektu uchwały i poprosiła o omówienie wprowadzonych korekt. Urzędnicy wyjaśnili, że zmiany mają charakter porządkujący i wynikają z konieczności usunięcia zapisów, które dublowały regulacje ustawowe.
Po krótkim wprowadzeniu szybko okazało się jednak, że techniczna korekta projektu to dla części radnych jedynie punkt wyjścia do znacznie szerszej dyskusji o całym modelu gospodarowania gminnymi mieszkaniami. Najmocniej wybrzmiało stanowisko radnego Grzegorza Miśty, który przypomniał, że temat był już szeroko omawiany na komisji, ale – jak zaznaczył – sama konstrukcja programu i założenia finansowe budzą jego daleko idące wątpliwości.
Radny wskazał przede wszystkim na niski poziom stawki bazowej czynszu i na to, że w praktyce gmina dopłaca do utrzymania lokali, zamiast przynajmniej równoważyć ponoszone koszty.
– Na naszej komisji doszliśmy do wniosku, że cały ten wieloletni program gospodarowania mieszkaniami jest w założeniach trochę błędny. Stawka bazowa w naszej gminie to jest 8 zł. Jest to bardzo niska stawka. I tak naprawdę gmina, dysponując tymi mieszkaniami, dokłada do ich użytkowania z własnej kieszeni. Wszystkie naprawy, remonty i wszystkie związane koszty z utrzymaniem tych mieszkań są na barkach gminy. A te koszty nie są pokrywane tak naprawdę z wynajmu – mówił radny.
W swojej wypowiedzi nie kwestionował samej idei pomagania osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej, ale wyraźnie rozdzielił funkcję wsparcia społecznego od – jak ocenił – faktycznego subsydiowania wygodnego najmu dla osób, które niekoniecznie powinny korzystać z tak daleko idącego uprzywilejowania.
– To są mieszkania komunalne, jak nam tutaj jest to przedstawiane, nie socjalne. Jeżeli ktoś wymaga takiej pomocy, faktycznie powinien ją od gminy otrzymać, ale jeżeli ktoś po prostu traktuje to mieszkanie jako bardzo dobrą oszczędność w swoim życiu, to nie rozumiem, dlaczego gmina ma się do tego dokładać – podkreślał.

Najmocniejszy akcent w tej części dyskusji dotyczył konkretnych wydatków ponoszonych przez samorząd na modernizację lokali. Radny przywołał przykład kosztownej wymiany pieca, która – przy obecnym poziomie czynszu – w jego ocenie stawia pod znakiem zapytania sens utrzymywania takiego modelu.
– Niedawno wymienialiśmy piec w jednym z mieszkań. To była, jak dobrze pamiętam, kwota 46 tys. zł. Kiedy się to zwróci przy tak niskich kosztach wynajmu? – pytał.
W kolejnych zdaniach zwrócił uwagę, że rolą rady nie jest unikanie niewygodnych tematów tylko dlatego, że mogą zostać odebrane jako zapowiedź podwyżek. W jego ocenie radni zostali wybrani po to, by pilnować interesu budżetu gminy.
– Jeżeli coś się z punktu widzenia gminy nie opłaca, to powinniśmy o tym mówić – zaznaczył.
Na tym jednak nie skończył. W jego ocenie problem dotyczył nie tylko samych stawek czynszu, ale również zapisów programu odnoszących się do remontów i utrzymania zasobu mieszkaniowego w kolejnych latach. Radny wskazał, że dokument zakłada de facto brak większych nakładów na budynki z lat 60., 70. i 80., co uznał za nierealistyczne.
– I my przewidujemy, że przez pięć lat nie dołożymy do nich złotówki. To jest dosyć dobre założenie. Rozumiem, że to są założenia na potrzeby tej uchwały, ale to jest nierealne. To jest po prostu nierealne – ocenił.
W podobnym kierunku poszła wypowiedź radnego Zbigniewa Sirka, który zwrócił uwagę na pierwotną funkcję części lokali będących w dyspozycji gminy. Jak wskazywał, niektóre mieszkania – szczególnie te zlokalizowane przy ośrodku zdrowia czy przy szkole – powstawały z myślą o osobach związanych zawodowo z tymi instytucjami, a dziś są traktowane jak lokale ogólnie dostępne.
– To są nasze budynki. I zawsze była sprawa, aby te niektóre lokale, które są np. jak w ośrodku zdrowia czy przy szkole, traktować jako mieszkania pracownicze, przeznaczone dla osób, które po prostu zawodowo są czynne, a nie traktować tych mieszkań jako ogólnie dostępnych praktycznie dla wszystkich. Bo taki był cel tworzenia tych lokali i mieszkań, aby służyły osobom, które pracują w danej instytucji – mówił.
W tej samej wypowiedzi odniósł się również do kwestii bezterminowych umów najmu, dając do zrozumienia, że obecny model funkcjonowania tych lokali traci związek z ich pierwotnym przeznaczeniem.
– Przede wszystkim chodzi o sprawy wynajmu tych mieszkań i podpisywania umów na okresy bezterminowe. Na dzień dzisiejszy to trochę jest takie nielogiczne, można powiedzieć – dodał.
Do krytycznych uwag odniosła się także radna Agnieszka Liszczyk, która przypomniała, że temat zasad wynajmu mieszkań gminnych nie jest nowy i że rozmowy o potrzebie uporządkowania tych kwestii toczą się od końca ubiegłego roku. Jej zdaniem rada powinna wreszcie przejść od dyskusji do konkretnych rozwiązań.
– Już z końcem zeszłego roku rozmawialiśmy w kwestii obowiązujących regulaminów, dotyczących właśnie wynajmu tych mieszkań. Myślę, że najwyższa pora, żebyśmy się też nad tym troszeczkę pochylili i faktycznie skupili na tym – podkreśliła.
Zgodziła się też z zarzutem, że gmina nie może bez końca dokładać do utrzymania mieszkań, jeśli nie ma przy tym jasno rozdzielonych funkcji lokali komunalnych, socjalnych i innych form wsparcia.
– Zgadzam się tutaj z radnym Miśtą, bo też na naszej komisji dyskutowaliśmy o tych kwestiach głównie remontowych, że nie możemy jako gmina dokładać, bo nie mamy usystematyzowanego, że nie mamy mieszkań socjalnych, żeby faktycznie skierować wsparcie dla osób potrzebujących, żeby rozgraniczyć tutaj tę kwestię – mówiła.
Jednocześnie radna zaznaczyła, że z formalnego punktu widzenia nieprzyjęcie uchwały mogłoby wywołać negatywne skutki dla bieżącego naliczania czynszów, dlatego dokument, mimo zastrzeżeń, powinien jej zdaniem zostać uchwalony.
– Natomiast chyba musimy jak najszybciej podjąć kroki w takim kierunku działania, żeby najpierw regulaminy, a później dostosować wszystkie inne dokumenty – zaznaczyła.
W tym momencie w sali dało się wyczuć wyraźne zniecierpliwienie tym, że sprawa regulaminu wraca od miesięcy, ale nie przekłada się na konkretne decyzje. Wprost powiedział o tym ponownie radny Sirek.
– Praktycznie sprawa regulaminu to już jest dyskutowana od czerwca ubiegłego roku i do dziś praktycznie nic się w tym kierunku nie zadziało – wskazał.
Do tej samej kwestii wrócił także radny Grzegorz Miśta, który – odnosząc się do wcześniejszych wypowiedzi – zaznaczył, że rozumie potrzebę przyjęcia samego programu, ale oczekuje od władz gminy jasnej deklaracji, kiedy pojawią się konkretne rozwiązania systemowe.
– Rozumiem, dlaczego ona jest potrzebna. Żeby ją przyjąć, to chciałbym tutaj deklaracji ze strony gminy, czy zmiana tej uchwały i podejście do tego tak jak rada to sugeruje już od dłuższego czasu, możemy się spodziewać na najbliższych posiedzeniach naszej rady, czy nie? – pytał.
Odpowiedź ze strony obsługi prawnej gminy miała przede wszystkim uporządkować stronę formalną całej sprawy. Prawnik wyraźnie oddzieliła program gospodarowania zasobem mieszkaniowym od zasad wynajmu lokali, podkreślając, że są to dwa różne dokumenty i nie należy ich ze sobą utożsamiać.
– Jeżeli państwo nie podejmiecie dzisiaj tej uchwały w sprawie zasad wynajmu, to stawki czynszu za wynajem będą ustalone tylko i wyłącznie na podstawie stawki bazowej, bez ustalenia czynników podwyższających i obniżających, ponieważ jest to program na lata 2026-2030 i nie będziemy mieli się na czym oprzeć, żeby naliczyć czynsz w bieżącym roku – wyjaśniła.
Jednocześnie zaznaczyła, że przyjęcie dokumentu na pięcioletni okres nie oznacza jego „zamrożenia” i że rada będzie mogła w przyszłości wprowadzać do niego zmiany.
– Nie ma przeszkód, aby taką uchwałę modyfikować w trakcie jej obowiązywania, bo to, że ona obowiązuje przez pięć lat, to nie znaczy, że nie można jej zmienić – podkreśliła.
Prawniczka przypomniała też radnym, że niezależnie od rozważań o mieszkaniach pracowniczych gmina ma ustawowy obowiązek zapewniania lokali socjalnych i komunalnych, a to musi mieć pierwszeństwo przy gospodarowaniu zasobem.
– Trzeba też pamiętać, że zadaniem własnym gminy jest zapewnienie lokali socjalnych i komunalnych. Także w tym zasobie tych mieszkań, którym gmina dysponuje, musi przede wszystkim wyodrębnić mieszkania komunalne i socjalne. I dopiero wtedy, jeżeli ta liczba tych mieszkań, ten popyt będzie zaspokojony, to wtedy jest możliwość również wyodrębniania mieszkań pracowniczych – mówiła.
W odpowiedzi na te wyjaśnienia wrócił temat praktyki i realiów, bo – jak wskazywali radni – gmina nie dysponuje obecnie wolnymi mieszkaniami, a więc wszelkie rozważania o zmianie przeznaczenia konkretnych lokali mają dziś ograniczony charakter. Potwierdziła to przedstawicielka obsługi prawnej.
– Nie mamy wolnych mieszkań w naszym zasobie i tak naprawdę przekształcanie jakiegoś mieszkania z mieszkania komunalnego na mieszkanie pracownicze tak naprawdę to wiązałoby się chyba z koniecznością wypowiedzenia umowy obecnym lokatorom, bo my na dzień dzisiejszy wolnych mieszkań w zasobie nie mamy. Wszystkie mieszkania są zajęte – skomentowała.
Nie rozwiało to jednak głównego problemu podnoszonego przez radnych, czyli pytania, ile dokładnie gmina dopłaca do utrzymania lokali komunalnych. Jeden z obecnych na sali uczestników dyskusji poprosił wprost o konkretne zestawienie.
– Czy możemy się dowiedzieć, ile na przykład rada dopłaciła do takich mieszkań? – padło z sali.
Na to pytanie nie przedstawiono od razu gotowych danych. Padła natomiast deklaracja przygotowania stosownego zestawienia obejmującego dwa lub trzy lata.
Bardziej społeczny ton do debaty wniosła radna Oktawia Sobierska, która nie zgodziła się z tezą, że lokale przy instytucjach powinny służyć wyłącznie osobom aktywnym zawodowo. Wskazała, że w praktyce bywają sytuacje, gdy wieloletni pracownik po przejściu na emeryturę pozostaje w takim mieszkaniu i – jej zdaniem – nie można tego sprowadzać do prostego rozliczenia finansowego.
Radny Grzegorz Miśta odpowiadał na to, że problem nie dotyczy wyrzucania kogokolwiek z mieszkań, lecz skali wydatków ponoszonych przez gminę i braku mechanizmów chroniących interes publiczny.
– Tu nie chodzi o usunięcie kogokolwiek. Absolutnie. Ja nawet mówiąc, nie wiem kto tam jest. I to nie o to chodzi. Tu chodzi o to, żeby zabezpieczyć interesy gminy, interesy mieszkańców, abyśmy nie musieli do tego dokładać – zaznaczył.
W podobnym tonie zwracał uwagę, że trzeba odróżnić prywatne nakłady lokatorów na wyposażenie od inwestycji, które rzeczywiście podnoszą wartość nieruchomości i są finansowane z budżetu.
– Odmalowanie mieszkania to nie jest inwestycja w mieszkanie. My inwestujemy w te mieszkania. To my robimy te remonty. To my stanowimy ubezpieczenie tych ludzi na wypadek tego, że coś im się zepsuje, coś im się zawali, wymiana okien, instalacji. To jest na naszej głowie. Ich to nie interesuje – mówił.
Kiedy Oktawia Sobierska zauważyła, że mieszkańcy również dokonywali pewnych zakupów i doposażenia, radny odpowiedział, że chodzi o rzeczy ruchome, które pozostają prywatnym majątkiem najemców.
– To są ruchomości, które mogą zebrać ze sobą i wynieść. To jest duża różnica, bo okna pani nie wyniesie, pieca pani nie wyniesie, przebudowy ścianki pani nie wyniesie, a ruchomości to jest zupełnie coś innego. To jest prywatny majątek tej osoby – zaznaczył.
Na finiszu debaty radny Sirek jeszcze raz doprecyzował, że jego uwagi dotyczyły przede wszystkim konkretnych lokali przy ośrodku zdrowia i braku działań wyprzedzających po stronie gminy. W jego ocenie od lat wiadomo było, że temat wróci, a mimo to nie przygotowano odpowiednich rozwiązań.
– Osoba, która jest czynna zawodowo i mieszka w ośrodku zdrowia, a przechodzi potem na emeryturę, to powinna mieć mieszkanie, ale poza ośrodkiem zdrowia – mówił.
Przypomniał też, że w przeszłości pojawiały się możliwości pozyskania środków zewnętrznych na budownictwo mieszkaniowe, ale gmina z nich nie skorzystała, a prace nad regulaminem od miesięcy stoją w miejscu.
– W czerwcu ubiegłego roku była poruszona sprawa i miała być wyjaśniona do lipca. I się okazuje, nic w tym kierunku się nie dzieje. Nie można tego odsuwać w nieskończoność. Dlatego obowiązuję, aby sprawa została rozwiązana do następnej sesji, czyli do czerwca najpóźniej, a nie żeby to odwlekać w nieskończoność – zaapelował.
W końcowej części procedowania przedstawiciel urzędu wrócił jeszcze do pierwszego z pytań, akcentując, że warunki obniżki czynszu zostały już ujęte w uchwale zgodnie z rozstrzygnięciem nadzorczym. Następnie odczytał protokół konsultacji społecznych, z którego wynikało, że do projektu wpłynęła jedna pisemna uwaga od najemcy lokalu z gminnego zasobu. Dotyczyła ona m.in. polityki czynszowej, wysokości stawki bazowej, klasyfikacji stanu technicznego budynków, planu remontów, zasad obniżania czynszu, kosztów eksploatacji i korzystania z pomieszczeń przynależnych.
Okazało się, że po analizie zgłoszonych uwag nie zostały one uwzględnione. Uzasadniano to m.in. tym, że program ma charakter planistyczny, a nie służy regulowaniu indywidualnych sytuacji najemców, natomiast stawka bazowa ustalana jest odrębnie w drodze zarządzenia. Po zakończeniu dyskusji rada przeszła do głosowania.
– Uchwała przeszła. 13 głosów za. Nikt nie był przeciw. Jedna osoba się wstrzymała, jedna nieobecna – ogłoszono po zakończeniu głosowania.
Kłomnice
Kwiaty, życzenia i pełna sala. Tak seniorzy w Kłomnicach świętowali Dzień Kobiet
Tradycyjnie 8 marca kłomnicki oddział Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów zorganizował uroczyste obchody Dnia Kobiet. Tegoroczne spotkanie zgromadziło liczne grono członków związku oraz zaproszonych gości.
Uroczystość otworzył prezes oddziału Ryszard Całus, który skierował do wszystkich pań życzenia zdrowia, radości oraz wielu powodów do dumy i satysfakcji w życiu codziennym. W swoim wystąpieniu podkreślił również ważną rolę kobiet w życiu rodzinnym, społecznym i lokalnym, dziękując im za zaangażowanie, troskę oraz aktywność w środowisku seniorów.
W dalszej części spotkania prezes powitał zaproszonych gości, w tym przedstawicieli miejscowych władz. Goście również złożyli uczestniczkom życzenia, akcentując ich znaczenie dla tutejszej społeczności oraz doceniając wkład kobiet w działalność organizacji senioralnych.
Nie zabrakło wspólnych rozmów oraz czasu spędzonego przy poczęstunku i muzyce. Dla wielu była to nie tylko okazja do świętowania, ale także do integracji i umocnienia więzi w gronie znajomych i przyjaciół.

Blachownia
Koniec Domu Seniora w Blachowni. Mieszkańcy mówią wprost: Ktoś zawalił sprawę
Z końcem marca w Blachowni przestanie działać Dzienny Dom Wsparcia dla seniorów w Prażynce prowadzony przez Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Placówka przez pięć lat była dla kilkudziesięciu starszych mieszkańców miejscem codziennej opieki, rehabilitacji i spotkań. Dziś seniorzy słyszą, że wszystko ma się zmienić. Co dokładnie? Tego wciąż do końca nie wiadomo.
Umowa między gminą a stowarzyszeniem wygasa 31 marca. Sprawa szybko stała się jednym z najbardziej dyskutowanych tematów w Blachowni. Pojawiają się pytania nie tylko o przyszłość seniorów, ale również o to, dlaczego do tej sytuacji w ogóle doszło.
Informacja o zakończeniu współpracy została przekazana seniorom podczas niedawnej wizyty kierownictwa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Prażynce. W imieniu władz miasta przedstawiono tymczasowy plan przeniesienia zajęć i opieki do budynku przy ulicy Sienkiewicza 16.
– Z zapowiedzi wynika, że zajęcia mają odbywać się przed południem, przewidziany jest jeden posiłek dziennie, a czas pobytu seniorów będzie prawdopodobnie krótszy niż dotychczasowe osiem godzin. Nie padły jednak jednoznaczne odpowiedzi na podstawowe pytania: czy zajęcia będą odbywać się pięć dni w tygodniu i czy wszyscy obecni uczestnicy będą mogli z nich korzystać – informuje publicysta Marek Kułakowski, także były, blachowniański radny.
Dla osób, które przez lata przyzwyczaiły się do codziennego rytmu w Prażynce, to ogromna zmiana. Dotychczas mogli spędzać tam czas przez pięć dni w tygodniu. Były wspólne wyjazdy, spotkania integracyjne, zajęcia aktywizujące, rehabilitacja, porady prawne i zwyczajna, codzienna obecność drugiego człowieka. Była kawa, herbata i ciepły obiad. Dla wielu z nich to miejsce stało się drugim domem. Teraz ten dom zniknie. Pytanie, które dziś zadają seniorzy: co dalej?
Władze Blachowni zapowiadają, że nowa, docelowa placówka dla seniorów ma powstać w ramach programu rządowego „Aktywni Seniorzy” na lata 2026-2030. Program ma umożliwić uzyskanie nawet 80 proc. dofinansowania kosztów utworzenia takiej placówki, a jej prowadzeniem ma się zająć nowa „gminna jednostka budżetowa”.
– Przed uruchomieniem nowej formuły konieczne będzie przeprowadzenie drobnego remontu odświeżającego pomieszczenia. Prace te pozwolą dostosować przestrzeń do potrzeb seniorów, zapewniając im komfort i bezpieczeństwo – oznajmili miejscowi urzędnicy na stronie internetowej samorządu.
Kułakowski zwraca jednak uwagę, że zakończenie projektu było znane od dawna, a mimo to obecne władze nie przygotowały zawczasu realnego planu.
– Najważniejsze pytanie brzmi, dlaczego nie przygotowano tego wcześniej? Zakończenie projektu nie nastąpiło z dnia na dzień. Prezes PSONI już we wrześniu ubiegłego roku przypominała o zbliżającym się terminie zakończenia projektu. Potem jeszcze kilka razy. Odzewu urzędu nie było. Dziś seniorzy i ich rodziny mogą czuć niepewność, stres i zwyczajną ludzką złość, że coś, co dobrze funkcjonowało, teraz jest zamykane – mówi.
Jak dodaje, problemem jest, że konkurs na te środki nie został jeszcze ogłoszony przez wojewodę śląskiego. Oznacza to, że dopiero po jego ogłoszeniu gmina będzie mogła przygotować wniosek, a następnie, jeśli otrzyma środki, rozpocząć organizowanie placówki. W praktyce może to oznaczać długie miesiące oczekiwania. Podobne obawy wyrażają poprzednie władze.
– To nie jest temat polityczny ani wizerunkowy. To kwestia bezpieczeństwa, godności i codziennego życia starszych osób, naszych mieszkańców – zwracają uwagę, że komunikaty urzędu koncentrują się przede wszystkim na planach przyszłych projektów, a nie na rozwiązaniu bieżącego problemu. – Z informacji burmistrza wynika, że czekamy na konkurs, potem złożymy wniosek, potem powołamy jednostkę. Brzmi to mało wiarygodnie, bo skoro nie udało się utrzymać miejsca, które już funkcjonowało, to na jakiej podstawie mieszkańcy mają wierzyć, że gmina skutecznie stworzy od zera nową placówkę i zapewni ciągłość wsparcia? – dodają podkreślając, że obecnie działania urzędników zaczynają nabierać pozornego tempa, aby ratować nadszarpnięty po raz kolejny wizerunek obecnych władz.
Poczesna
Śmieci, polityka i granice miasta. Gorący spór o wysypisko w Sobuczynie w felietonie Piotra Kudlika
Spór o wysypisko odpadów w Młynku-Sobuczynie trwa od przynajmniej czterdziestu lat. W czasach PRL nikt nie pytał mieszkańców Poczesnej o zdanie. Podjęto decyzję i założono kwatery na śmieci z Częstochowy. Miasto teren ma na własność i poprzez spółkę komunalną stara się zaspokoić potrzeby niemal dwustutysięcznej populacji, która swoje śmieci zwozi i składuje na hałdach od dekad. Potrzeba uruchomienia nowych terenów pod wysypisko zdaje się być już bardziej, niż pilna.
Tymczasem gmina Poczesna skutecznie rozbudowę blokuje. Ba, wygląda na to, że najchętniej mieszkańcy tej gminy (przynajmniej ci z najbliższej okolicy) zrobiliby wszystko, by cała instalacja przestała istnieć. I na razie w tej sprawie jest, jak w powiedzeniu najsławniejszego polskiego marszałka: „z prawdą jest jak z d…, każdy ma swoją”.
Trudno oprzeć się zasadności dążenia władz samorządowych Częstochowy do przejęcia administracyjnej kontroli nad wysypiskiem odpadów w Sobuczynie. Teren jest, instalacje są, wystarczy rozbudować i unowocześniać. Równolegle odpada też drażliwy problem – przekonanie mieszkańców miasta, że jeśli nie wszystkie, to przynajmniej część śmieci trzeba będzie składować na swoim „podwórku”.
I właśnie groźba stała się fundamentem szantażu częstochowian. Przeprowadzono głosowanie (z całą pewnością nie były to konsultacje społeczne) pytając, czy są za włączeniem do miasta części sąsiedniej gminy. Ogłoszono wyniki, które, mogę się założyć, będą jednym z kluczowych argumentów za zmianą granic – prawdopodobnie sformułowanym mniej więcej tak: „W konsultacjach społecznych mieszkańcy Częstochowy w ponad 70 proc. opowiedzieli się za przejęciem kilku sołectw Poczesnej”. To brzmi zdecydowanie lepiej, niż obnażająca niemoc urzędu miasta liczba 1 proc., bowiem w zaokrągleniu jedynie 1,8 proc. mieszkańców w ogóle wzięło udział w tym plebiscycie, a 1,3 proc. zagłosowało na „tak”. Od siebie dodam, że właśnie taki procent mieszkańców uległ odrażającemu szantażowi władz. Bo, czyż nie jest odrażająca groźba: zagłosuj za zmianą granic, albo wybudujemy ci śmieciowisko na osiedlu.

Niemniej, na teraz i przyszłość, bez mian pozostaje sedno problemu. Mieszkańcy Częstochowy i Poczesnej, całego subregionu, produkują odpady i coś z nimi trzeba robić. Nikt ich nie chce pod swoim płotem, szczególnie cudzych, jednak gdzieś muszą być składowane, czy przetwarzane. Nie ma innego wyjścia jak „dogadać się” – to wspólny problem. Dlatego jestem zdumiony, że instytucja, która zawiera w adresie strony internetowej frazę „w dialogu” ucieka się do gróźb i szantażu, nie próbując zastosować takiego narzędzia, jak mediacje.
Mleko rozlało się ponad czterdzieści lat temu. Wysypisko z miejskiego urosło do regionalnego i do stołu rozmów powinno się zaprosić chociażby urząd marszałkowski, który jest odpowiedzialny za plan gospodarki odpadami i plan inwestycyjny dla całego województwa. To także problem samorządu wojewódzkiego. W subregionie północnym wysypisko na Sobuczynie jest właściwie jedynym dla jeszcze całkiem sporego miasta i trzech powiatów ziemskich – to jakieś pół miliona ludzi. Dziwię się też władzom Częstochowy, że dość wybiórczo traktują pozycję lidera w regionie, gdyż prawdziwy lider nie tylko dzieli i rządzi, ale pomaga, a kiedy trzeba, rozwiązuje problemy. W tym przypadku głównie swoje.
Wrócę do szantażu własnych mieszkańców, co też wyraźnie zapowiada, jak potraktowani zostaną mieszkańcy sołectw po wchłonięciu do Częstochowy. „Czy w twojej dzielnicy powstanie wysypisko śmieci?” – cytat z ulotki kolportowanej przez wdialogu.czestochowa.pl mówi wiele o kluczowej potrzebie miasta. Nie rzecz w rozwoju technologii i ochronie środowiska.
Kończy się miejsce na hałdzie i potrzebne miejsce na nową. Tak brzmi brutalna prawda, tak jak bezpardonowa jest próba przejęcia administracyjnej kontroli nie tylko nad wysypiskiem, lecz również ludźmi, którzy staną na drodze do celu.
Dlatego rozumiem obawy mieszkańców Poczesnej. Rozumiem też problem, z jakim zmagają się administratorzy miasta. Odpadów nie da się zamieść pod dywan, choćby i sąsiada. Natomiast nie wierzę, by nie udało się znaleźć rozwiązania, które skutecznie zamkną temat absolutnie konieczny – co z naszymi śmieciami? Dzisiaj i za następne czterdzieści lat.
Być może warto zapytać mieszkańców o zdanie przedstawiając dostępne możliwości.
Jednak tym razem bez gróźb i szantażu. Ludzie potrafią słuchać, o ile spotykają się z wzajemnością.
Życzę, by wyzwolenie z myślenia wyznaczanego długością kadencji, wreszcie spowodowało, że problemy będą rozwiązywane z dalszą wizją skutków, niż data najbliższych wyborów.
Janów
Sztuczna inteligencja w szkołach. Do czterech placówek trafi nowoczesny sprzęt
Szkoły z terenu gminy Janów zostaną wyposażone w nowoczesny sprzęt do nauki nowych technologii, w tym elementów sztucznej inteligencji. Samorząd podpisał umowę z Ministerstwem Cyfryzacji na nieodpłatne przekazanie wyposażenia w ramach programu realizowanego z Krajowego Planu Odbudowy.
Do gminy trafią cztery zestawy wyposażenia laboratoriów sztucznej inteligencji. Każdy z nich obejmuje m.in. 15 laptopów dla uczniów i jeden dla nauczyciela, stację roboczą pełniącą funkcję centralnej jednostki obsługującej usługi AI, urządzenie sieciowe z funkcją wi-fi, mobilną szafkę do przechowywania i ładowania laptopów, zasilanie awaryjne UPS, a także duży monitor interaktywny o przekątnej co najmniej 75 cali. W zestawie znajdą się również kamery HD z mikrofonami oraz specjalistyczne oprogramowanie.
Nowe wyposażenie trafi do czterech szkół, w tym Zespołu Placówek Oświatowych w Janowie, Szkoły Podstawowej im. św. Stanisława Kostki w Lgoczance, Szkoły Podstawowej im. Władysława Broniewskiego w Lusławicach oraz Szkoły Podstawowej w Piasku.
Program, z którego pochodzi sprzęt, ma pomóc szkołom lepiej przygotować uczniów do funkcjonowania w świecie nowych technologii. Dzięki nowemu wyposażeniu możliwe będzie prowadzenie zajęć rozwijających kompetencje cyfrowe, a także wprowadzanie elementów nauki związanych ze sztuczną inteligencją, programowaniem czy analizą danych.
Zakup sprzętu finansowany jest z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Czym jest KPO? To hybrydowy instrument finansowy Unii Europejskiej składający się z dwóch części. 58 proc. to kredyt, a resztę stanowią bezzwrotne dotacje. Na realizację tego programu w skali kraju przeznaczono blisko 1,95 mld zł.
Lelów
Tradycja „Ziela w Ślęzanach” doceniona. Sołectwo ze statuetką starostwa
Wieloletnia tradycja kultywowana przez mieszkańców Ślęzan została doceniona na szczeblu powiatowym. Podczas jubileuszowej gali wręczenia statuetek „Za zasługi dla powiatu” sołectwo otrzymało wyróżnienie za organizację wydarzenia „Tradycja Ziela w Ślęzanach”, które od lat pielęgnuje lokalne dziedzictwo i integruje mieszkańców wsi.
„Ziele w Ślęzanach” to zwyczaj przekazywany z pokolenia na pokolenie. Każdego roku, 14 sierpnia, w przeddzień święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwanego w tradycji ludowej Świętem Matki Bożej Zielnej, mieszkańcy wspólnie ustawiają w centrum wsi wysoki, kilkudziesięciometrowy słup świerkowy. Na jego szczycie umieszczana jest specjalna konstrukcja z płodów rolnych – kłosów zbóż, kwiatów, warzyw i owoców – tworząca charakterystyczny wieniec zwany „zielem”.
Zwyczaj ten ma swoje korzenie w lokalnej legendzie sięgającej czasów potopu szwedzkiego. Według przekazywanej opowieści chłopi ze Ślęzan ruszyli wówczas z pomocą wojskom króla Jana Kazimierza, walczącym z oddziałem szwedzkim w okolicach Mełchowa pod Lelowem. Choć wsparcie okazało się skuteczne, wielu mieszkańców wsi zginęło w potyczce. Na ich cześć w centrum wsi ustawiono potężne drzewo z wyrytymi nazwiskami poległych, a na jego szczycie zawieszono wieniec ze zbóż i ziół. Od tamtej pory tradycja ta jest co roku odnawiana.
Dziś przygotowania do ustawienia „ziela” wciąż angażują wielu mieszkańców. Szczególną uwagę poświęca się wykonaniu wieńca, do którego wykorzystuje się dorodne rośliny z lokalnych gospodarstw. Od kilku lat słup zdobią także cztery flagi – dwie narodowe i dwie kościelne. Sam montaż odbywa się obecnie przy pomocy sprzętu mechanicznego, a konstrukcja dodatkowo zabezpieczana jest stalową liną.
Ustawione „ziele” pozostaje w centrum wsi aż do 8 września – święta Matki Bożej Siewnej. Wtedy zebrane z niego ziarna są święcone w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP w Staromieściu, a następnie dzielone między rolników i wysiewane wraz z innymi ziarnami – na znak nadziei na dobre plony w kolejnym roku.
– To piękna inicjatywa, która od lat pielęgnuje lokalne zwyczaje, buduje więzi i integruje mieszkańców naszej gminy. Podczas ostatniej gali wyróżniono również Annę Kuczek, animatorkę kultury od lat zaangażowaną w działalność na rzecz lokalnej społeczności. Jej praca i aktywność przyczyniają się do podtrzymywania tradycji oraz integracji mieszkańców regionu. Przyznane wyróżnienia są dowodem na to, że lokalne zwyczaje i inicjatywy mieszkańców wciąż mają ogromną wartość, nie tylko dla lokalnej społeczności, ale również dla całego powiatu – podkreśla wójt Renata Samek.
Kamienica Polska
Wielkie świętowanie Dnia Kobiet w Kamienicy Polskiej. Będzie muzyka i niespodzianki
Mieszkańcy gminy Kamienica Polska będą mogli wspólnie świętować nadchodzący Dzień Kobiet podczas specjalnego wydarzenia muzycznego. Już dziś w miejscowej hali sportowej odbędzie się koncert zatytułowany „Od Wiednia do Barcelony”.
Wieczór, który przygotowują pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Kamienicy Polskiej, zapowiada się jako spotkanie z muzyką pełną energii i elegancji, które ma być formą podziękowania i symbolicznego uczczenia święta tutejszych pań.
Na scenie wystąpi zespół Duo Performance, który zaprezentuje program inspirowany muzyczną podróżą przez europejskie miasta – od klasycznego Wiednia po pełną temperamentu Barcelonę. Artyści znani są z dynamicznych występów scenicznych i łączenia różnych stylów muzycznych, co sprawia, że ich koncerty mają charakter widowiskowy i angażują publiczność.

Organizatorzy przygotowali również dodatkowe atrakcje dla uczestników wydarzenia. W programie przewidziano losowanie nagród, słodki poczęstunek oraz inne niespodzianki. Wstęp na koncert jest bezpłatny, jednak ze względu na ograniczoną liczbę miejsc konieczna jest wcześniejsza rejestracja w GOKSiR.
Koncert rozpocznie się o godz. 17.30.
Kłomnice
Takiego wyposażenia jeszcze tu nie było. Dron z termowizją i ciężki sprzęt dla gminy
Dron z kamerą termowizyjną, koparko-ładowarka, traktor z cysternami na wodę, pompy przeciwpowodziowe, agregaty prądotwórcze oraz nowoczesne syreny alarmowe – to tylko część wyposażenia, które trafiło do gminy dzięki 1,9 mln zł pozyskanego dofinansowania.
Fundusze umożliwiły zakup szerokiego zakresu specjalistycznego sprzętu ratowniczego i przeciwpowodziowego, który znacząco zwiększy możliwości operacyjne lokalnych służb. Wśród najważniejszych elementów wyposażenia znalazły się m.in. kurtyna wodna służąca do zabezpieczania obiektów i ograniczania rozprzestrzeniania się ognia, przyczepa do transportu zapór przeciwpowodziowych wraz z pełnym wyposażeniem, plandeki zabezpieczające mienie mieszkańców oraz agregaty prądotwórcze.
W ramach projektu zakupiono również namiot pneumatyczny umożliwiający organizację punktów pomocy dla poszkodowanych, pompy do wody czystej i brudnej wykorzystywane podczas działań przeciwpowodziowych, a także drona z kamerą termowizyjną, który będzie wspierał akcje poszukiwawcze i monitorowanie zagrożeń. Wyposażenie uzupełniają młoty pneumatyczne oraz podstawowy sprzęt budowlany wykorzystywany podczas akcji ratowniczych.
Istotnym elementem inwestycji było także stworzenie zaplecza do bezpiecznego przechowywania sprzętu. W tym celu zakupiono garaż blaszany oraz kontenery morskie, które pozwolą na właściwe magazynowanie wyposażenia. Do dyspozycji służb trafił również traktor z dwiema cysternami na wodę oraz koparko-ładowarka samobieżna z podwoziem kołowym, która będzie wykorzystywana m.in. przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych.

Ważnym elementem przedsięwzięcia było również wzmocnienie systemu ostrzegania ludności. Na terenie gminy zamontowano dwie elektroniczne syreny alarmowe, które trafiły do jednostek OSP w Konarach oraz Chorzenicach-Witkowicach. Urządzenia umożliwią szybkie informowanie mieszkańców o zagrożeniach i konieczności podjęcia odpowiednich działań.
– Realizacja zadania stanowi istotny krok w kierunku podniesienia poziomu bezpieczeństwa na terenie naszej gminy. Nowy sprzęt usprawni prowadzenie akcji ratowniczych i pozwoli szybciej reagować w przypadku powodzi, pożarów, awarii infrastruktury czy innych zdarzeń losowych – mówi wójt Piotr Juszczyk.
Pozyskane środki pochodzą z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026.
Kłomnice
Oddali hołd bohaterom podziemia. W gminie Kłomnice pamięć o Żołnierzach Wyklętych wciąż żywa
W gminie Kłomnice odbyły się uroczystości upamiętniające bohaterów antykomunistycznego podziemia niepodległościowego z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wydarzenie było okazją do oddania hołdu osobom, które po zakończeniu drugiej wojny światowej nie zaakceptowały narzuconego Polsce porządku politycznego i podejmowały walkę o zachowanie suwerenności państwa.
Podczas obchodów przedstawiciele władz samorządowych, mieszkańcy oraz młodzież szkolna wspólnie przypomnieli o losach żołnierzy podziemia niepodległościowego związanych z regionem. Szczególną uwagę poświęcono osobom zaangażowanym w działalność Konspiracyjnego Wojska Polskiego, a także tym, którzy w pierwszych latach powojennych byli represjonowani i więzieni przez aparat bezpieczeństwa.
Uroczystości rozpoczęły się na cmentarzu w Zawadzie. Młodzież szkolna przygotowała poruszające wystąpienie, w którym przybliżono sylwetki lokalnych Żołnierzy Niezłomnych oraz odczytano apel poległych. Wójt Piotr Juszczyk, dziękując uczniom, nauczycielom i dyrekcji szkoły za przygotowanie tej patriotycznej lekcji historii, podkreślił znaczenie budowania świadomości historycznej wśród młodego pokolenia.
Następnie przedstawiciele władz samorządowych oraz delegacja radnych złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze na grobach żołnierzy, oraz osób prześladowanych, spoczywających na cmentarzach w Zawadzie, Kłomnicach i Borownie. Kwiaty złożono także pod pamiątkową tablicą przy Szkole Podstawowej w Garnku.

Dąbrowa Zielona
To jedna z wizytówek regionu. Orkiestra z Dąbrowy Zielonej z kolejnym wyróżnieniem
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Dąbrowa Zielona została uhonorowana statuetką starostwa powiatowego w kategorii „Edukacja i Kultura”. Wyróżnienie przyznano w ramach nagrody „Za zasługi dla Powiatu – 2025”, jako wyraz docenienia wieloletniej działalności artystycznej zespołu oraz jego wkładu w rozwój życia kulturalnego regionu.
Nagroda jest potwierdzeniem zaangażowania młodych muzyków, którzy od lat aktywnie uczestniczą w wydarzeniach lokalnych i regionalnych, uświetniając najważniejsze uroczystości i inicjatywy społeczne. Orkiestra nie tylko integruje mieszkańców gminy, lecz także promuje powiat częstochowski podczas koncertów i występów poza regionem, ale i za granicami kraju.
Szczególnym momentem w historii zespołu był występ na Monte Cassino. Koncert w miejscu o wyjątkowym znaczeniu historycznym stał się dla młodych muzyków symbolicznym wydarzeniem, łączącym pasję do muzyki z pamięcią o ważnych kartach polskiej historii.
Ważną rolę w rozwoju orkiestry odgrywa kapelmistrz Dariusz Pikor, którego praca, doświadczenie i zaangażowanie od lat kształtują poziom artystyczny zespołu. Pod jego kierownictwem orkiestra konsekwentnie się rozwija, zdobywając uznanie zarówno wśród mieszkańców, jak i organizatorów wydarzeń kulturalnych.

Dąbrowa Zielona
Druhowie wybrali nowe władze. Wiadomo już, kto pokieruje jednostkami w Olbrachcicach i Borowcach
W gminie Dąbrowa Zielona trwają zebrania sprawozdawczo-wyborcze w jednostkach ochotniczych straży pożarnych. W ostatnich dniach spotkania odbyły się w OSP Olbrachcice oraz OSP Borowce. Podczas obrad strażacy podsumowali działalność minionej kadencji, omówili najważniejsze działania podejmowane na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców oraz wybrali nowe zarządy na kolejne lata.
Zebrania miały charakter zarówno sprawozdawczy, jak i wyborczy. Druhowie przedstawili informacje dotyczące liczby interwencji, prowadzonych działań operacyjnych oraz aktywności społecznej jednostek. Podkreślono również znaczenie współpracy strażaków z samorządem gminnym i mieszkańcami, która pozwala skutecznie rozwijać lokalny system bezpieczeństwa.
W wyniku głosowania wyłoniono nowe władze jednostek. Na czele OSP Olbrachcice stanął Hubert Jary, który objął funkcję prezesa. Wiceprezesem-naczelnikiem został Mariusz Zaskórski, sekretarzem wybrano Błażeja Śpiewaka, skarbnikiem Adriana Mysłka, natomiast funkcję gospodarza powierzono Pawłowi Nowakowi.
Zmiany personalne nastąpiły także w OSP Borowce. Funkcję prezesa powierzono Tomaszowi Ziętarze, wiceprezesem-naczelnikiem został Tomasz Wąsek, sekretarzem Urszula Góralczyk-Brysiak, skarbnikiem Katarzyna Ziętara, a gospodarzem Hubert Brysiak.
Nowo wybrane zarządy będą odpowiadać za organizację pracy strażaków ochotników, rozwój zaplecza sprzętowego oraz współpracę z samorządem i lokalną społecznością w kolejnej kadencji.

Koniecpol
„Słoneczny Dom” w Koniecpolu. Nowe mieszkania bez kredytu i z minimalną partycypacją
W Koniecpolu przy ulicy Słonecznej trwa budowa nowoczesnego, czterokondygnacyjnego budynku wielorodzinnego. Inwestycja realizowana w formule Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych to jedna z najważniejszych odpowiedzi samorządu na rosnące potrzeby mieszkaniowe mieszkańców. Obecnie trwa nabór wniosków od osób zainteresowanych najmem. Realizatorem przedsięwzięcia jest SIM Śląsk Północ – spółka z udziałem lokalnych samorządów i Skarbu Państwa. Koszt budowy wyniesie blisko 10 mln zł, a zakończenie prac zaplanowano na drugi kwartał bieżącego roku. To niepowtarzalna szansa, by za niewielkie pieniądze zamieszkać w komfortowym mieszkaniu w nowoczesnym pięknym otoczeniu.
28 mieszkań. Różne metraże, jeden standard – nowoczesność
W budynku zaprojektowano 28 mieszkań o powierzchni od 32 do 70 m² – od kawalerek po przestronne lokale czteropokojowe. Każde mieszkanie będzie posiadało balkon, a cały obiekt zostanie wyposażony w windę obsługującą wszystkie kondygnacje. Jedno z mieszkań zostanie w pełni dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Budynek powstaje jako wolnostojący, niepodpiwniczony, z dwuspadowym dachem i jednym głównym wejściem. Na parterze przewidziano pomieszczenia techniczne i gospodarcze. Teren wokół zostanie kompleksowo zagospodarowany – powstanie 28 miejsc parkingowych, w tym dwa dla osób z niepełnosprawnościami oraz dwa stanowiska do ładowania samochodów elektrycznych.

Energooszczędnie i przyszłościowo
Projekt zakłada zastosowanie ogrzewania z instalacji gazowej zasilanej z zewnętrznego zbiornika LPG, wspomaganej dwiema pompami ciepła oraz panelami fotowoltaicznymi. Takie rozwiązanie pozwoli osiągnąć bardzo korzystny wskaźnik efektywności energetycznej (EP poniżej 52 kWh/m² rocznie), co przełoży się na niższe koszty eksploatacyjne dla mieszkańców.
Najem zamiast kredytu. I tylko 20 proc. partycypacji
Największą zaletą tej inwestycji jest jej formuła finansowa. Aby zamieszkać w „Słonecznym Domu”, nie trzeba brać kredytu hipotecznego. Przyszły najemca wnosi partycypację w kosztach budowy – to jedynie 20 proc. wartości lokalu. To realnie mniej niż wymagany wkład własny przy zakupie mieszkania na rynku komercyjnym.

Na etapie budowy zawierana jest umowa partycypacyjna, natomiast przy zasiedleniu – umowa najmu
Wysokość partycypacji w inwestycji „Słoneczny Dom” została skalkulowana indywidualnie dla każdego lokalu. W praktyce oznacza to, że dla najmniejszego lokalu o powierzchni 31,64 m² partycypacja wynosi 43.525,88 zł, natomiast w przypadku największego, czteropokojowego mieszkania o metrażu 70,02 m² – jedynie 96.323,71 zł. Dla popularnych mieszkań dwupokojowych o powierzchni około 52 m² kwota partycypacji kształtuje się na poziomie około 71-72 tys. zł, a dla lokali trzypokojowych o metrażu 56-60 m² wynosi od około 78 tys. zł do 83 tys. zł.
To jednorazowy wkład w koszt budowy lokalu, który zastępuje konieczność wnoszenia wysokiego wkładu własnego przy kredycie hipotecznym i stanowi realnie niższy próg wejścia do nowoczesnego mieszkania w formule SIM. Partycypacja jest wkładem finansowym w budowę mieszkania, który daje prawo do wynajęcia lokalu z zasobów SIM Śląsk Północ.

Po przeprowadzonym naborze wniosków i otrzymaniu pozytywnej decyzji następuje podpisanie umowy partycypacyjnej w której określane są m.in. kwota partycypacji i zasady jej płatności. W umowie określa się lokal mieszkalny, który ma być przedmiotem umowy najmu.
W przypadku zakończenia umowy najmu partycypacja jest zwracana najemcy w wysokości zwaloryzowanej wg. zasad określonych w art. 29a ustawy z dnia 26 października 1995 roku o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa. W przypadku wykupu mieszkania partycypacja jest rozliczana w cenie zakupu mieszkania. Zatem najemca nigdy nie traci wpłaconej partycypacji.
Aktualna stawka czynszu w Koniecpolu wynosi 19 zł za m² powierzchni użytkowej mieszkania. Dodatkowo najemcy będą mogli ubiegać się o dopłaty do czynszu w ramach rządowego programu realizowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wsparcie może być przyznane nawet na 15 lat. Same korzyści.
Co więcej. Każda umowa w ramach inwestycji będzie w pierwszej kolejności proponowana jako najem z opcją dojścia do własności. Ostateczna decyzja należy jednak do najemcy. To on określa, czy w przyszłości będzie chciał wykupić zajmowane mieszkanie. Osoby, które początkowo zdecydują się na najem bez opcji wykupu, nie tracą takiej możliwości na stałe. Po upływie pięciu lat od zawarcia umowy najmu – pod warunkiem braku zaległości czynszowych – będą mogły przekształcić ją w umowę najmu z opcją wykupu, otwierając sobie drogę do stopniowego przejęcia własności lokalu.

Mieszkanie „pod klucz”
Lokale zostaną oddane w standardzie „pod klucz”. Oznacza to, że po odbiorze kluczy wystarczy umeblować mieszkanie i można się wprowadzać – bez dodatkowych kosztów wykończenia, bez stresu związanego z ekipami remontowymi i rosnącymi cenami materiałów.
Szansa dla młodych i rodzin
Inwestycja przy ulicy Słonecznej w Koniecpolu to realna szansa dla młodych rodzin, osób pracujących oraz tych, którzy do tej pory nie mieli zdolności kredytowej, by kupić własne mieszkanie. Spokojna, zielona okolica, w sąsiedztwie przedszkola, sprzyja codziennemu życiu, a dobra komunikacja z centrum miasta zwiększa atrakcyjność lokalizacji.
„Słoneczny Dom” pokazuje, że również w mniejszych miastach można budować nowoczesne, funkcjonalne i energooszczędne mieszkania dostępne cenowo. To inwestycja, która nie tylko zmienia krajobraz ulicy Słonecznej, ale przede wszystkim otwiera nowe możliwości dla tych, którzy szukają własnego domu za niewielkie pieniądze.

Kłomnice
Instrumentaliści z Kłomnic z nagrodą za zasługi dla powiatu. Doceniono ich wkład w edukację i kulturę
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Kłomnice została uhonorowana statuetką częstochowskiego starostwa w kategorii „Edukacja i Kultura”. Wyróżnienie przyznano podczas uroczystej gali, doceniając działalność artystyczną zespołu oraz jego wkład w rozwój życia kulturalnego regionu.
Nagroda jest potwierdzeniem wieloletniej pracy młodych muzyków, instruktorów i opiekunów, a także dowodem uznania dla zaangażowania w promocję powiatu częstochowskiego na scenach krajowych i międzynarodowych. Orkiestra regularnie uczestniczy w koncertach, przeglądach i wydarzeniach okolicznościowych, reprezentując gminę Kłomnice podczas uroczystości lokalnych i wyjazdów zagranicznych.
Członkowie zespołu podkreślili znaczenie otrzymanego wyróżnienia w krótkim oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
– Ta nagroda jest dla nas nie tylko powodem do dumy, ale także piękną motywacją do dalszego rozwoju i reprezentowania naszego regionu w Polsce i za granicą – napisali muzycy. – Dziękujemy wszystkim, którzy są częścią tej drogi. Naszym muzykom, instruktorom, naszej dyrygentce Aleksandra Stępień, rodzicom, sympatykom oraz wszystkim osobom i instytucjom wspierającym działalność orkiestry. Wasza obecność, zaangażowanie i dobre słowo mają ogromne znaczenie – dodali.

Dąbrowa Zielona
Strażacy podsumowali rok i wybrali nowy zarząd. Kto stanął na czele OSP Dąbek?
W gminie rozpoczęła się kampania sprawozdawczo-wyborcza jednostek ochotniczych straży pożarnych. 22 lutego odbyło się pierwsze z dziewięciu zaplanowanych zebrań, inaugurujące cykl spotkań podsumowujących działalność miejscowych druhów oraz wyłaniających nowe władze na kolejne kadencje.
Pierwsze zebranie przeprowadzono w jednostce OSP Dąbek. Spotkanie miało charakter sprawozdawczy i wyborczy. Podczas obrad przedstawiono podsumowanie działalności jednostki w minionym okresie, omówiono najważniejsze działania operacyjne i organizacyjne oraz kwestie związane z wyposażeniem i finansowaniem.
W zebraniu uczestniczyła wójt Joanna Sokolińska, która zaprezentowała zbiorcze podsumowanie działalności wszystkich jednostek OSP funkcjonujących na terenie gminy. Wystąpienie dotyczyło m.in. liczby wyjazdów, podejmowanych interwencji, realizowanych inwestycji oraz pozyskanych środków zewnętrznych. Podkreślono znaczenie ochotniczych straży pożarnych w systemie bezpieczeństwa lokalnego oraz ich rolę w życiu społecznym poszczególnych miejscowości.
Istotnym punktem zebrania był wybór nowego zarządu OSP Dąbek na kolejną kadencję. W wyniku głosowania funkcję prezesa powierzono Marcinowi Pietruszewskiemu. Wiceprezesem-naczelnikiem został Ireneusz Rutkowski, sekretarzem Dominik Kania, skarbnikiem Adam Kalek, natomiast funkcję gospodarza objął Adrian Stolarski.

– Gratuluję wyboru nowemu zarządowi i życzę owocnej kadencji, wielu sukcesów w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych oraz bezpiecznej i satysfakcjonującej pracy na rzecz jednostki i lokalnej społeczności – mówi wójt Sokolińska.
Jak informuje urząd gminy, kampania sprawozdawczo-wyborcza w pozostałych jednostkach OSP będzie kontynuowana w najbliższych tygodniach.
Kłomnice
Kłomnice dokładają prawie trzysta tysięcy do wozu dla OSP, ale rada nie chciała ryzykować żłobka
Nadzwyczajna sesja rady gminy, która odbyła się 10 lutego, miała przede wszystkim uporządkować sprawy formalne związane z finansowaniem planowanego zakupu samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP. W trakcie obrad radni zgodzili się na zmianę w wieloletniej prognozie finansowej, ale jednocześnie – kierując się ostrożnością prawną – wycofali z porządku punkt dotyczący statutu gminnego żłobka, by uniknąć ryzyka zakwestionowania dokumentu przez nadzór wojewody. W części poświęconej interpelacjom i wolnym wnioskom wróciły też tematy komunikacji publicznej dla uczniów, kosztów projektu mostu, kamer przy urzędzie oraz sporu o dalsze zbieranie wniosków w sprawie uchwały „wiatrakowej”, unieważnionej rozstrzygnięciem nadzorczym.
Jednym z pierwszych, kluczowych momentów obrad była propozycja zdjęcia z porządku punktu dotyczącego nadania statutu żłobkowi. Wójt Piotr Juszczyk argumentował to rosnącą liczbą rozstrzygnięć nadzorczych wojewody, które – jak wskazywano – w ostatnim czasie „drastycznie” podchodzą do tego typu dokumentów.
Kierowniczka GOPS- u doprecyzowała, że statut był przygotowany wcześniej, ale praktyka nadzorcza się zmienia, a szczególnie sporne bywają kryteria przyjmowania dzieci – w tym kolejność naboru oraz pytanie o możliwość przyjmowania dzieci spoza gminy w razie wolnych miejsc.
Ostatecznie rada przegłosowała zdjęcie punktu z porządku obrad, a następnie przyjęła cały porządek w zmienionej wersji.
Najważniejsza uchwała sesji dotyczyła zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Z uzasadnienia wynikało, że chodzi o zabezpieczenie 280 tys. zł wkładu własnego, niezbędnego do złożenia wniosku na zakup samochodu ratowniczo-gaśniczego.
Włodarz Kłomnic podkreślał, że to okazja do pozyskania znacznie większych środków zewnętrznych, a zakup ma mieć również elementy związane z bezpieczeństwem ludności.
W dyskusji pojawił się jednak wątek równoległych potrzeb inwestycyjnych – zwłaszcza mostu – i poczucie nierównego traktowania priorytetów.
– Dla mnie jest to krzywdzące, że na most, który też jest niezbędny, nie potrafimy znaleźć środków. Jego stan jest tragiczny, ludzie nie mają jak przyjechać – argumentował jeden z radnych.
Wójt odpowiadał, że temat mostu jest analizowany, a urząd zebrał już orientacyjne koszty projektu, które – jak wynikało z przedstawionych danych – są znacznie wyższe niż padało w rozmowach.

– Otrzymaliśmy trzy oferty. Na 135 tys. zł netto, 100 tys. zł netto oraz między 160 a 200 tys. netto. Rzetelną wycenę można zrobić dopiero po uzyskaniu warunków od Wód Polskich – wtórowała Juszczykowi jedna z urzędniczek odpowiedzialnych za inwestycje.
Z rozmowy wynikało, że firmy miały możliwość zapoznania się z materiałami technicznymi i oględzin w terenie.
– Mamy ekspertyzę techniczną, mamy komplet dokumentacji dotyczący stanu technicznego mostu, każdy z tych inżynierów był również w terenie – informowała.
Po zakończeniu dyskusji rada przyjęła uchwałę większością głosów.
W części poświęconej interpelacjom jeden z radnych wrócił do wniosku z 31 stycznia o oszacowanie kosztów projektu budowy mostu i pytał, czy urząd wykonał już działania w tym kierunku. Równolegle poruszono temat dowozu dzieci do szkół w nowym systemie opartym o Komunikację Jurajską i postulowano, by rozwiązanie dotyczące biletów było „sprawiedliwe” na terenie całej gminy.
– Czy nie możemy tak zrobić, żeby wszystkie dzieci, które mają możliwość dojechać tą komunikacją mogłyby również dojeżdżać do swoich szkół? – dociekał samorządowiec.
Wójt oraz przedstawiciele urzędu sygnalizowali gotowość do analizy i korekt, podkreślając, że to pierwszy rok funkcjonowania takiego modelu, a decyzje muszą uwzględniać możliwości finansowe.
– Wszystko się dociera. Warunek jest taki, że też nie będziemy dokładać, bo to też budżet nie jest z gumy – argumentował Piotr Juszczyk.
Wśród innych zgłoszeń znalazły się m.in. prośby o informacje dotyczące rozliczeń za odpady komunalne i zadłużeń, szczegóły inwestycji w rejonie boiska Orlik w Nieznanicach, powody demontażu kamer przy urzędzie oraz pytania o partnerstwo i planowane działania kanalizacyjne. Pojawił się też zarzut, że konkursy dla stowarzyszeń i środki z programu profilaktyki nie zostały ogłoszone odpowiednio wcześnie. Wójt odnosząc się do monitoringu wskazał, że urząd planuje wymianę systemu po termomodernizacji.
Najbardziej emocjonującym fragmentem obrad była dyskusja o dalszym zbieraniu wniosków od mieszkańców po tym, jak wojewoda stwierdził nieważność uchwały „wiatrakowej”. Jeden z radnych podnosił, że kontynuowanie naboru wniosków wprowadza mieszkańców w błąd, skoro formularze odwołują się wprost do uchwały, której – jak mówił – nie ma.
Z drugiej strony przedstawiciele urzędu argumentowali, że proces rozpoczęto przed rozstrzygnięciem nadzorczym, a zbierane wnioski mogą posłużyć jako materiał do poznania opinii mieszkańców, zwłaszcza że rada ma możliwość wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Podkreślano również, że mieszkańcy mają prawo składać stanowiska w każdym czasie, niezależnie od formalnej procedury.
-
Poczesna6 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków3 miesiące temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna1 rok temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii




