Obserwuj nas

Powiat częstochowski

Urzędomat przy starostwie? Radny chciał ułatwienia dla mieszkańców, ale na razie nie ma pieniędzy

fot. Starostwo Powiatowe w Częstochowie (poglądowa wizualizacja)

Opublikowany

,

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Częstochowskiego wrócił temat usprawnienia obsługi mieszkańców w starostwie. Radny Eryk Łęgowik przedstawił interpelację dotyczącą rozważenia możliwości utworzenia urzędomatu. To urządzenie działające na zasadzie paczkomatu, które pozwalałoby odbierać dokumenty urzędowe poza standardowymi godzinami pracy starostwa. Odpowiedź urzędników jest jednak jednoznaczna. – Pomysł przeanalizowano, ale w budżecie powiatu na ten rok nie ma środków na jego zakup i montaż – odpisano Łęgowikowi.

Interpelacja dotyczyła przede wszystkim poprawy dostępności usług publicznych. Autorzy inicjatywy wskazywali, że coraz więcej samorządów decyduje się na nowoczesne rozwiązania technologiczne, które usprawniają kontakt mieszkańców z urzędem. Urzędomat mógłby służyć między innymi do odbioru dowodów rejestracyjnych bez konieczności przychodzenia do starostwa w godzinach pracy wydziału.

Podczas sesji radny Łęgowik w imieniu swojego klubu przedstawił sens tej inicjatywy.

– Takie rozwiązania istnieją już np. w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Krakowie, Katowicach, ale także powiatach, jak gorlicki, świebodziński, węgrowski, gdański czy ostrowski. Nasi mieszkańcy zasługują na jak najwyższy poziom obsługi, także mamy nadzieję, że kwestia ta zostanie rozważona – mówił radny Łęgowik.W pisemnym uzasadnieniu interpelacji wskazano, że urzędomat działałby na zasadzie urządzenia przeznaczonego do odbioru dokumentów urzędowych. Mieszkaniec mógłby wybrać, czy chce odebrać dokument osobiście w okienku, czy za pośrednictwem urządzenia. Po przygotowaniu dokumentu otrzymywałby wiadomość SMS z unikalnym kodem, pozwalającym na bezpieczne otwarcie właściwej skrytki i odbiór dokumentu w dogodnym czasie.

Pomysłodawcy argumentowali, że urządzenie dostępne przez całą dobę i siedem dni w tygodniu, mogłoby zwiększyć elastyczność załatwiania spraw urzędowych. Wskazywali również, że takie rozwiązanie ograniczałoby kolejki, zmniejszało konieczność wcześniejszego umawiania się na konkretną godzinę oraz mogłoby odciążyć pracowników odpowiedzialnych za obsługę mieszkańców.

W odpowiedzi ze starostwa można przeczytać, że urzędnicy przeprowadzili prace rozpoznawcze dotyczące funkcjonalności, kosztów i możliwości ustawienia urzędomatu przy budynku tej instytucji. Z przekazanej odpowiedzi wynika, że szacowany koszt pojedynczego modułu na 27 skrytek wynosi około 75 tys. zł.

– W budżecie powiatu na bieżący rok nie zabezpieczono środków na zakup i montaż takiego urządzenia – można dodatkowo przeczytać.

Jak przekonuje Eryk Łęgowik to jednak nie zamyka tematu.

– Sprawa może wrócić przy kolejnych pracach budżetowych, jeżeli radni uznają, że poprawa dostępności usług dla mieszkańców powinna zostać wpisana na listę zadań finansowanych przez powiat – dodaje samorządowiec.

Olsztyn

Raport o stanie Olsztyna. Mniej dzieci, więcej wyzwań społecznych i komunikacja jako lokalny atut

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Absolutoryjna sesja w Olsztynie pokazała kilka ważnych kierunków, w których zmierza gmina. Z jednej strony samorząd podkreślał stabilną sytuację finansową, aktywność inwestycyjną i dobrze rozwiniętą komunikację publiczną. Z drugiej strony raport o stanie miasta i gminy za 2025 rok wyraźnie pokazał problemy, które w najbliższych latach mogą coraz mocniej wpływać na lokalną politykę. Najważniejsze z nich to spadek liczby mieszkańców, dramatycznie niższa liczba urodzeń, starzenie się społeczeństwa oraz rosnące potrzeby w zakresie pomocy społecznej.

Raport zaprezentowała zastępca burmistrza Małgorzata Haładyj. Już na początku zwróciła uwagę, że Olsztyn, mimo atrakcyjnego położenia i bliskości dużego miasta, nie uniknął negatywnych trendów demograficznych. W 2025 roku gminie ubyło 68 mieszkańców. Urodziło się 49 dzieci, natomiast zmarły 92 osoby. To dane, które wprost pokazują ujemny przyrost naturalny.

– Niestety nie opieramy się kiepskiej sytuacji demograficznej, która panuje w całym naszym kraju i niestety naszą gminę też ona dosięga – mówiła Haładyj.

Najbardziej wymowne było porównanie z sytuacją sprzed dekady. W 2016 roku w gminie przyszło na świat 101 dzieci. W 2025 roku było ich już tylko 49. To oznacza spadek o ponad połowę i realny problem dla przedszkoli oraz szkół, który – jak wynikało z prezentacji – samorząd zaczyna już odczuwać.

Zastępca burmistrza nie ukrywała, że konsekwencje tego procesu będą widoczne w placówkach oświatowych. Mniejsza liczba dzieci najpierw wpływa na przedszkola, a później na szkoły podstawowe. W praktyce może to oznaczać coraz trudniejsze decyzje dotyczące organizacji edukacji, liczby oddziałów i kosztów utrzymania placówek.

– 49 urodzeń to są praktycznie dwie klasy, szczerze powiedziawszy – stwierdziła wiceburmistrz.

Problem demograficzny wybrzmiewa tym mocniej, że oświata pozostaje największą pozycją w wydatkach gminy. W 2025 roku na edukację przeznaczono łącznie 19,4 mln zł. Samorząd dołożył do zadań oświatowych z własnych środków ponad 4,5 mln zł. Przy malejącej liczbie dzieci takie wydatki mogą w kolejnych latach coraz częściej wracać w samorządowych dyskusjach.

 

Drugim ważnym wątkiem raportu była komunikacja publiczna. W odróżnieniu od demografii ten obszar władze gminy przedstawiły jako jeden z największych atutów Olsztyna. Transport publiczny został określony jako „oczko w głowie” samorządu. Gmina korzysta z dofinansowania z budżetu państwa, utrzymuje sieć połączeń i – jak podkreślano – reaguje na potrzeby mieszkańców.

Według przedstawionych danych w 2025 roku komunikacją publiczną przewieziono 260 tys. pasażerów. Na terenie gminy funkcjonują 134 przystanki. Autobusy miejskie przejechały ponad 94 tys. kilometrów, natomiast busy komunikacji gminnej niemal 470 tys. kilometrów. To szczególnie istotne w gminie o rozproszonej strukturze miejscowości, gdzie dostęp do transportu może decydować o codziennym komforcie mieszkańców. Małgorzata Haładyj odkreślała również, że sieć połączeń nie jest rozwiązaniem zamkniętym. Ma być co roku korygowana i dostosowywana do zgłaszanych potrzeb.

– Myślę, że mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć bardzo elastycznie, bo rok rocznie ta sieć komunikacyjna ewoluuje i wydaje nam się, że już jest optymalna, zawsze jakieś wnioski mieszkańców się pojawiają i ją cały czas udoskonalamy – mówiła.

W raporcie pojawiły się także dane dotyczące działalności gminnych instytucji. Ośrodek kultury prowadzi zajęcia stałe i gościnne, obejmujące między innymi naukę języków, gry na instrumentach, jogę, teatr czy zajęcia lego. Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w Olsztynie organizuje wydarzenia sportowe i zarządza infrastrukturą. Pozytywnie wyróżniono również bibliotekę. W 2025 roku przybyło jej 42 nowych czytelników, a mieszkańcy wypożyczyli prawie 18 tys. książek.

Nieco mniej optymistycznie wygląda część społeczna raportu. Na realizację programów pomocy społecznej gmina wydała prawie 7,8 mln zł. Wśród omawianych spraw pojawiła się między innymi przemoc domowa. W 2025 roku zakończono procedury dotyczące 14 niebieskich kart, ale jednocześnie założono 10 nowych.

Osobną ocenę zasobów pomocy społecznej przedstawiła kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olsztynie Irena Pluta. Z jej wystąpienia wynikało, że gmina ma stosunkowo niskie bezrobocie i niewielki odsetek osób korzystających z pomocy społecznej, ale jednocześnie mierzy się z procesem starzenia się mieszkańców i rosnącymi potrzebami rodzin wymagających specjalistycznego wsparcia.

– Niemal jedna czwarta mieszkańców to osoby w wieku poprodukcyjnym – wskazywała Pluta.

W 2025 roku z pomocy społecznej skorzystało 195 osób, czyli 2,38 proc. mieszkańców gminy. W porównaniu z poprzednim rokiem liczba osób objętych wsparciem wzrosła o 19. GOPS realizował między innymi programy dotyczące asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością, opieki wytchnieniowej, wsparcia seniorów, posiłków w szkole i w domu oraz pomocy żywnościowej.

– W ostatnim czasie wzrasta liczba rodzin wymagających specjalistycznego wsparcia, poradnictwa, terapii oraz działań zapobiegających umieszczaniu dzieci w pieczy zastępczej – mówiła kierownik GOPS.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Pół wieku razem. Złote Gody dwudziestu jeden par z gminy Mstów

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Mstów

Pięćdziesiąt lat wspólnego życia to tysiące codziennych decyzji, chwil radości, trudnych doświadczeń i wzajemnego wsparcia. Dwadzieścia jeden par z terenu gminy świętowało jubileusz, który jest nie tylko osobistym osiągnięciem małżonków, ale również ważnym wydarzeniem dla całej lokalnej społeczności.

Uroczystość Złotych Godów odbyła się w jednej z miejscowych restauracji w Mstowie. Dostojnych jubilatów powitali kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Magdalena Cieśliczka oraz wójt Tomasz Gęsiarz. Do małżonków słowa modlitwy i błogosławieństwa skierował również ks. Zdzisław Palus, proboszcz tutejszej parafii.

Najważniejszym momentem spotkania było wręczenie Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie, przyznanych przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Aktu dekoracji dokonali wicewojewoda śląski Adam Zaczkowski oraz miejscowy włodarz.

Państwowe odznaczenia są wyrazem uznania dla małżonków, którzy przeżyli wspólnie co najmniej pięćdziesiąt lat. Za każdym z medali kryje się jednak znacznie więcej niż okrągła rocznica. To historie rodzin, wychowywania dzieci, wspólnej pracy, pokonywania kryzysów i budowania relacji, które przetrwały próbę czasu.

Jubilaci otrzymali także listy gratulacyjne oraz okolicznościowe upominki. Nie zabrakło serdecznych życzeń, kwiatów i podziękowań za świadectwo trwałości, odpowiedzialności oraz wzajemnego przywiązania.

Po oficjalnej części przyszedł czas na wspomnienia, rozmowy oraz wspólne świętowanie przy poczęstunku i muzyce. Pamiątką po uroczystości będzie również wspólne zdjęcie wszystkich uhonorowanych par.

Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie otrzymali: Dominika i Kazimierz Derda, Henryka i Stefan Derda, Zofia i Krzysztof Gajda, Teresa i Krzysztof Gawron, Teresa i Edward Jaksender, Bożena i Edward Kijak, Zofia i Bogdan Koreccy, Barbara i Henryk Kowalczyk, Krystyna i Eugeniusz Kowalczyk, Krystyna i Jan Kowalczyk, Lidia i Andrzej Madej, Grażyna i Zbigniew Maryjka, Janina i Stanisław Michalik, Teresa i Janusz Myśliwiec, Krystyna i Andrzej Purgal, Alicja i Józef Sitarz, Hania i Marian Sztoner, Leokadia i Tadeusz Trusiuk, Danuta i Ireneusz Walaszczyk, Michalina i Krzysztof Wyrazik oraz Danuta i Kazimierz Zawiła.

– Jubileusz 50-lecia małżeństwa to wydarzenie o szczególnym znaczeniu dla całej wspólnoty lokalnej. Jest wyrazem szacunku i uznania dla par, które przez dziesięciolecia tworzyły swoje rodziny, a jednocześnie pięknym świadectwem wartości takich jak miłość, odpowiedzialność, wzajemne wsparcie i przywiązanie – podkreśla wójt Tomasz Gęsiarz.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Mieszkańcy wydali miliony na alkohol. Te dane z Lelowa mocno niepokoją

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Ponad 5,2 mln zł wydanych na alkohol przez mieszkańców gminy w 2025 roku, wyraźny wzrost liczby przypadków przemocy domowej, pożyczka spłacana aż do 2039 roku i zmiana zasad dzierżawy budynku po ośrodku zdrowia. Ostatnia sesja Rady Gminy Lelów przyniosła kilka decyzji i danych, które trudno uznać za rutynowe.

Jednym z najbardziej niepokojących punktów ostatnie sesji rady gminy był raport dotyczący realizacji programu profilaktyki alkoholowej i przeciwdziałania narkomanii. Okazuje się, że w 2025 roku wartość alkoholu sprzedanego na terenie gminy przekroczyła 5,2 mln zł. W przeliczeniu na jednego pełnoletniego mieszkańca oznaczało to średnio około 1,4 tys. zł, czyli o ponad 250 zł więcej niż rok wcześniej.

Niestety wzrosła także liczba spraw dotyczących przemocy domowej. Komisja pracowała z dziesięcioma osobami doznającymi przemocy i taką samą liczbą osób wskazanych jako jej sprawcy. Rok wcześniej były to odpowiednio cztery i trzy osoby. Zwiększyła się również liczba świadków takich zdarzeń.

Przedstawiająca raport Magdalena Kowalska zapowiedziała, że działania profilaktyczne będą stopniowo rozszerzane o kolejne rodzaje uzależnień.

– W kolejnych latach działania gminy nadal będą koncentrować się na przede wszystkim profilaktyce uzależnień, działalności wychowawczej, edukacyjnej i przede wszystkim informacyjnej i chcielibyśmy też położyć taki większy nacisk na problem behawioralny – mówiła urzędniczka.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Dzieci przejęły strażacki sprzęt. W Nakle nie brakowało emocji, uśmiechów i dobrej zabawy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. OSP Nakło

5 lipca w Nakle odbył się Strażacki Dzień Dziecka zorganizowany przez miejscową jednostkę ochotniczej straży pożarnej. Wydarzenie przyciągnęło dzieci, rodziców i całe rodziny, które mogły wspólnie spędzić czas podczas pokazów, występów i licznych atrakcji przygotowanych przez organizatorów.

Najmłodsi korzystali z dmuchańca, uczestniczyli w grach i zabawach oraz oglądali występy artystyczne. Dużym zainteresowaniem cieszyły się również stoiska z przekąskami. Na uczestników czekały lody, wata cukrowa, popcorn, lemoniada i zakręcone ziemniaki.

Szczególnie wiele emocji wzbudziły pokazy przygotowane przez strażaków. Druhowie zaprezentowali działania z zakresu ratownictwa technicznego, pokazując, jak wygląda ewakuacja osoby poszkodowanej z pojazdu przy użyciu narzędzi hydraulicznych.

Uczestnicy zobaczyli także pokaz wykipienia płonącego oleju. Strażacy w praktyczny sposób pokazali, dlaczego takiego pożaru nie wolno gasić wodą i jak groźne mogą być skutki niewłaściwej reakcji.

Dzieci mogły również wcielić się w rolę strażaków. Jedną z najpopularniejszych atrakcji było strącanie pachołków za pomocą linii szybkiego natarcia. Najmłodsi mogli z bliska obejrzeć sprzęt i przekonać się, jak wygląda codzienna służba druhów.

W wydarzeniu uczestniczyli także strażacy z OSP Staromieście oraz policjanci z Komisariatu Policji w Koniecpolu. Ich obecność była okazją do poznania pracy służb oraz rozmów o bezpieczeństwie.

W przygotowanie pikniku włączyło się Koło Gospodyń Wiejskich Jarzębinki, a także lokalni sponsorzy, wolontariusze i osoby wspierające działalność OSP Nakło.

Strażacki Dzień Dziecka połączył więc zabawę z edukacją i pozwolił najmłodszym zajrzeć za kulisy pracy służb ratunkowych. Organizatorzy podziękowali wszystkim, którzy pomogli przygotować wydarzenie, oraz mieszkańcom za liczną obecność.

CZYTAJ DALEJ

Starcza

Starcza zadłużona aż do 2036 roku? Radny ostrzega przed finansową pułapką

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Starcza/Screenshot

Rosnące zadłużenie gminy, planowana inwestycja w odnawialne źródła energii oraz przesunięcie modernizacji oczyszczalni ścieków na 2030 rok wywołały najwięcej emocji podczas ostatniej sesji Rady Gminy Starcza. Choć większość radnych poparła zmiany w budżecie i wieloletniej prognozie finansowej, dyskusja pokazała poważne obawy dotyczące przyszłych możliwości inwestycyjnych samorządu.

Po wniesionych zmianach dochody gminy mają wynosić niespełna 30,95 mln zł, a wydatki ponad 34,17 mln zł. Deficyt ustalono na ponad 3,23 mln zł. Ma zostać pokryty między innymi kredytem komercyjnym w wysokości 1,2 mln zł, preferencyjną pożyczką w kwocie blisko 1,4 mln zł oraz wolnymi środkami.

Do budżetu wprowadzono również inwestycję w instalacje fotowoltaiczne, turbiny wiatrowe i magazyny energii na gminnych obiektach. Wartość przedsięwzięcia oszacowano na 2,5 mln zł. Instalacje mają powstać między innymi przy szkole, przedszkolu, żłobku, oczyszczalni, stacjach uzdatniania wody i przepompowniach.

Najostrzej proponowane rozwiązania krytykował radny Zbigniew Sirek. W jego ocenie gmina w krótkim czasie znacząco zwiększa zadłużenie, a jednocześnie nie zachowuje odpowiednich proporcji między kredytami a inwestycjami widocznymi dla mieszkańców.

– Bardzo mnie niepokoi taki stan rzeczy, bo w ciągu dwóch lat zadłużenie gminy z poziomu 2 mln zł wskoczyłoby do 7 mln zł, kiedy tamto zadłużenie tyle lat utrzymywało się na podobnym poziomie. Jest to rzecz niepokojąca i warta zastanowienia, czy jest sensowna – mówił radny.

Sirek podważał również ekonomiczną zasadność przedsięwzięcia energetycznego. Ostrzegał, że przyszłe oszczędności są jedynie założeniem, natomiast zobowiązania finansowe będą obciążały budżet przez wiele lat.

– Możemy zaoszczędzić, możemy nie zaoszczędzić. Jeśli do 2030 roku mamy już zablokowane możliwości kredytowe, to co, ktoś uważa, że do 2030 roku już nie będzie innych potrzeb w gminie? – pytał.

Skarbnik przekonywał, że finansowanie OZE ma być korzystne. Według przedstawionych informacji 94 proc. pożyczki ma pochodzić z nieoprocentowanych środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego, a część zobowiązania może zostać umorzona. Roczny koszt obsługi pożyczki oszacowano na około 8,5 tys. zł.

– Jeśli sobie państwo weźmiecie pod uwagę wydatki na energię elektryczną, to jest ponad 800 tys. zł w przypadku naszej gminy. Nawet połowa oszczędności, jeżeli zostałaby wygospodarowana dzięki tej pożyczce, która jest nieoprocentowana, to już jest bardzo duży sukces dla nas wszystkich – argumentował Miron Romański.

Wątpliwości zgłaszała również radna Agnieszka Liszczyk. Pytała, czy wykorzystanie możliwości kredytowych na OZE nie utrudni realizacji ważniejszych inwestycji, zwłaszcza modernizacji lub rozbudowy oczyszczalni ścieków.

– Inwestując w coś, bez czego ewentualnie możemy się obejść, rezygnujemy z rzeczy, która bezwzględnie funkcjonować i działać musi, a wiemy, że jest to duża nasza bolączka – podkreśliła.

Skarbnik przyznał, że do 2030 roku możliwości zaciągania kolejnych zobowiązań będą ograniczone. Tłumaczył jednak, że obecnie nie ma dostępnego programu zewnętrznego finansowania oczyszczalni, natomiast pojawiła się możliwość uzyskania preferencyjnych środków na energetykę.

Kontrowersje wzbudziła także zmiana wieloletniej prognozy finansowej i jej wydłużenie do 2036 roku. Dokument przewiduje przesunięcie wielu inwestycji. Rozbudowa i przebudowa oczyszczalni ścieków z limitem 3,35 mln zł została przeniesiona z 2027 na 2030 rok. Na ten sam termin przesunięto termomodernizację budynków edukacyjnych oraz rozbudowę stacji uzdatniania wody. Modernizacja oświetlenia ulicznego ma nastąpić dopiero w 2031 roku.

Radny Sirek zarzucał, że rada nie została wcześniej zapytana o zgodę na tak długie rozłożenie zobowiązań.

– Czy ktokolwiek zapytał radę gminy o ten okres czasowy WPF-u? Cały czas była mowa o WPF-ie do roku 2030. Nagle, dziwnie, nie pytając nikogo, ktoś wpisuje rok 2036. To jest 10 lat do przodu. To są trzy kadencje rady gminy – stwierdził.

Liszczyk zwracała natomiast uwagę, że zapisanie modernizacji oczyszczalni dopiero na 2030 rok może oznaczać pogodzenie się z wieloletnim oczekiwaniem na rozwiązanie problemu.

– Niepokoi mnie to, że na 2030 rok mamy wpisaną rozbudowę i modernizację gminnej oczyszczalni ścieków. Tak jakbyśmy z góry zakładali po prostu, że tych pieniążków wcześniej nie będzie – mówiła radna.

Romański tłumaczył, że jest to zabieg techniczny, a w przypadku pojawienia się dofinansowania zadanie będzie można przesunąć na wcześniejszy termin. Przewodnicząca rady zapewniła z kolei, że gospodarka ściekowa pozostaje jednym z najważniejszych problemów gminy.

– Mam nadzieję, że jeżeli pojawią się środki na ten priorytet, jakim jest oczyszczanie ścieków, to na pewno gmina taką możliwość wykorzysta. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby to być niewykorzystane – zaznaczyła Ewa Jędrzejewska.

Radny Sirek ocenił jednak, że modernizacja istniejącego obiektu może okazać się niewystarczająca i konieczna będzie budowa drugiej oczyszczalni. Apelował do pozostałych radnych o ostrożność przy podejmowaniu wieloletnich zobowiązań.

Ostatecznie zarówno zmiany w budżecie, jak i wieloletnia prognoza finansowa zostały przyjęte dziewięcioma głosami. Przeciw głosował Zbigniew Sirek, a Agnieszka Liszczyk wstrzymała się od głosu.

CZYTAJ DALEJ

Mykanów

Dobre wyniki uczniów, ale coraz większe koszty. Wójt ostrzega przed problemem szkoły w Broniszewie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Mykanów/Screenshot

Oświata była jednym z najważniejszych i najbardziej wrażliwych tematów raportu o stanie gminy Mykanów za ubiegły rok. Z jednej strony samorząd może pochwalić się dobrymi wynikami egzaminu ósmoklasisty i dużymi inwestycjami w szkolną infrastrukturę, w tym rozbudową szkoły w Rybnej. Z drugiej strony wydatki na edukację są ogromne, demografia nie sprzyja utrzymywaniu małych placówek, a wójt Dariusz Pomada wprost przyznał, że w najbliższych latach problemem może stać się szkoła w Broniszewie.

Podczas prezentacji raportu sekretarz gminy podkreślała, że Mykanów pozostaje gminą rolniczą, ale atrakcyjne położenie, bliskość Częstochowy i dobra komunikacja sprawiają, że gmina nadal przyciąga nowych mieszkańców. Na koniec 2025 roku liczba ludności wynosiła 15 139 osób. Mimo wzrostu liczby mieszkańców, gmina odnotowała ujemny przyrost naturalny. To 98 urodzeń i 136 zgonów.

Sekretarz zaznaczyła, że problem demografii nie dotyczy wyłącznie Mykanowa, lecz całego kraju. Gmina na razie nie mierzy się z wyludnieniem, bo napływ nowych mieszkańców równoważy ujemny przyrost naturalny. Nie zmienia to jednak faktu, że liczba dzieci i organizacja oświaty będą coraz ważniejszym wyzwaniem.

W raporcie dużo miejsca poświęcono wydatkom edukacyjnym. Na terenie gminy działa 11 placówek oświatowych, a samorząd dodatkowo dotuje placówki niepubliczne oraz szkołę podstawową prowadzoną przez stowarzyszenie w Rybnej. Sekretarz nie ukrywała, że edukacja zawsze będzie tematem wywołującym emocje, bo pochłania bardzo duże środki.

– Oświata budzi zawsze i będzie budziła zawsze wiele kontrowersji z racji tego, iż na terenie gminy działa 11 placówek oświatowych – mówiła Aneta Bator.

W 2025 roku gmina przeznaczyła na oświatę ponad 10 mln zł ze środków własnych. Do tego dochodziły dotacje celowe i tak zwane potrzeby oświatowe, czyli środki z budżetu państwa, w wysokości ponad 37 mln zł. Największą część wydatków stanowiły wynagrodzenia i pochodne, ale szkoły wymagają także bieżącego utrzymania, mediów i remontów.

Sekretarz zwróciła uwagę, że koszt utrzymania ucznia zależy od wielu czynników, w tym liczby dzieci w placówce, liczby oddziałów oraz tego, czy w szkole są dzieci objęte kształceniem specjalnym. W takich przypadkach koszty rosną, ale samorząd traktuje te wydatki jako element wyrównywania szans.

– Niewątpliwie im więcej dzieci jest w szkole, tym ten koszt na ucznia jest coraz mniejszy, czyli te wydatki stosunkowo maleją – wskazywała.

Mimo wysokich kosztów, raport pokazał też pozytywne efekty pracy szkół. Do egzaminu ósmoklasisty w 2025 roku przystąpiło 147 uczniów. Według przedstawionych danych gmina wypadła bardzo dobrze na tle powiatu i województwa we wszystkich częściach egzaminu – z języka polskiego, matematyki i języka angielskiego.

Szczególnie wyróżniono szkołę w Czarnym Lesie w matematyce i języku angielskim oraz szkołę w Starym Kocinie w języku polskim. Bator podkreślała, że wszystkie dzieci przystąpiły do egzaminu, a wyniki ogólnie są bardzo dobre.

Jednocześnie gmina inwestuje w infrastrukturę oświatową. Największym przykładem była rozbudowa szkoły w Rybnej, określona podczas prezentacji jako jedna z najbardziej okazałych inwestycji. Zakres zadania obejmował między innymi budowę sali gimnastycznej, zaplecza szatniowo-sanitarnego, sal dla trzech oddziałów szkolnych, kotłowni gazowej, instalacji, drogi pożarowej, parkingów, oświetlenia i windy. Zadanie nie byłoby możliwe bez środków z tzw. „Polskiego Ładu”.

W trakcie debaty nad raportem jedna z radnych zapytała o działania, które pozwolą utrzymać wysoki poziom nauczania przy jednoczesnej racjonalizacji wydatków. To pytanie otworzyło temat trudnych decyzji organizacyjnych, które mogą czekać gminę.

– Czy planowane są, a jeśli tak, to jakie działania mające na celu zachowanie wysokich standardów nauczania przy jednoczesnej racjonalizacji wydatków? – pytała radna.

Wójt Dariusz Pomada odpowiedział, że sprawa dotyczy raczej przyszłości niż raportu za 2025 rok, ale nie uciekł od problemu. Wprost wskazał na szkołę w Broniszewie, gdzie w perspektywie kilku lat może dojść do bardzo trudnej sytuacji demograficznej.

– Będziemy mieli problem i nad tym bardzo musimy się zastanowić, co zrobić np. ze szkołą w Broniszewie – odparł.

Wójt ostrzegł, że jeśli nic się nie zmieni, w placówce mogą zniknąć trzy roczniki. W praktyce oznaczałoby to bardzo małą liczbę uczniów przy utrzymaniu kosztów kadry i obsługi.

– Liczba uczniów może osiągnąć maksymalnie około 40 osób. Zbliży się niedługo do liczby nauczycieli i obsługi – dodał.

Pomada wspomniał również o nowych możliwościach prawnych, w tym tworzeniu szkół filialnych i ograniczaniu liczby etatów. To sygnał, że w najbliższych latach samorząd może stanąć przed decyzjami, które zwykle są jednymi z najbardziej konfliktowych w gminach.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Strażacy z Nakła i Podlesia najlepsi w gminie Lelów. Emocjonująca rywalizacja sześciu drużyn

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Lelów

Sześć drużyn, dwie wymagające konkurencje i walka, w której liczyły się zarówno szybkość, jak i precyzja. W niedzielę 12 lipca odbyły się Gminne Zawody Sportowo-Pożarnicze Gminy Lelów. Najlepsze wyniki osiągnęły jednostki OSP Nakło oraz OSP Podlesie.

Do rywalizacji przystąpiły drużyny reprezentujące cztery jednostki. OSP Nakło i OSP Podlesie wystawiły zespoły męskie oraz kobiece, natomiast OSP Ślęzany i OSP Staromieście reprezentowane były przez drużyny męskie. Łącznie na liście startowej znalazło się sześć zespołów, w tym dwa kobiece.

Zawody rozegrano w dwóch konkurencjach. Pierwszą była sztafeta pożarnicza 7×50 metrów z przeszkodami, wymagająca dobrej kondycji, sprawności oraz zgrania całej drużyny. Drugą stanowiło ćwiczenie bojowe, podczas którego zawodnicy musieli szybko i prawidłowo wykonać zadania z wykorzystaniem sprzętu pożarniczego.

Nad prawidłowym przebiegiem rywalizacji czuwali funkcjonariusze Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. Sędzią głównym zawodów był st. kpt. Michał Mendakiewicz. O końcowej klasyfikacji decydowały uzyskane czasy, technika wykonania poszczególnych zadań oraz ewentualne punkty karne.

Rywalizacja była wyrównana i do samego końca trudno było wskazać zwycięzców. Po rozegraniu wszystkich konkurencji, podliczeniu wyników i uwzględnieniu punktów karnych komisja ogłosiła klasyfikację końcową.

Wśród mężczyzn najlepsza okazała się Ochotnicza Straż Pożarna w Nakle. Drugie miejsce zajęła OSP Podlesie, trzecie OSP Staromieście, a czwarte OSP Ślęzany. W grupie żeńskiej zwyciężyła drużyna kobieca OSP Podlesie, wyprzedzając zespół OSP Nakło.

– Zawody były nie tylko okazją do sportowej rywalizacji, ale także do sprawdzenia poziomu wyszkolenia druhów i doskonalenia umiejętności związanych z obsługą sprzętu. Tego typu wydarzenia służą również popularyzacji ochrony przeciwpożarowej oraz pokazują, jak ważne w działaniach strażackich są współpraca, opanowanie i dokładność – podkreślają lelowscy urzędnicy.

Organizatorzy podziękowali wszystkim uczestnikom za liczny udział, sprawne przygotowanie drużyn i bezpieczne przeprowadzenie zawodów. Zwycięzcom pogratulowano osiągniętych wyników, a wszystkim zespołom sportowej postawy i zaangażowania.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Potrójne podium Młodzieżowej Orkiestry Dętej z Kłomnic. Wielki sukces na ogólnopolskim festiwalu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Młodzieżowa Orkiestra Dęta Kłomnice

Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Kłomnic wróciła z trzema pucharami. Podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Orkiestr Dętych „Na Pograniczu Mazowsza” w miejscowości Sienno muzycy zajęli trzecie miejsce w przemarszu, analogiczne w konkursie koncertowym oraz trzecią lokatę w klasyfikacji generalnej.

Festiwal odbył się pod koniec czerwca i zgromadził sześć orkiestr zakwalifikowanych spośród zgłoszonych zespołów z różnych części Polski. W gronie finalistów znalazła się również orkiestra z Kłomnic, która rywalizowała między innymi z zespołami ze Zwolenia, Krasocina, Starej Błotnicy i Uniejowa.

Program wydarzenia wymagał od uczestników zaprezentowania różnych umiejętności. Orkiestry rozpoczęły rywalizację od barwnego przemarszu. Następnie publiczność oglądała pokazy musztry paradnej, a po południu odbyły się koncerty konkursowe wszystkich sześciu formacji. Organizatorzy podkreślali, że w Siennie miały spotkać się muzyczna tradycja, talent, precyzja wykonania i widowiskowa forma prezentacji.

Reprezentanci gminy Kłomnice bardzo dobrze poradzili sobie zarówno w ruchu, jak i podczas występu scenicznego. Trzecia lokata w kategorii przemarsz potwierdziła ich umiejętność zachowania rytmu, szyku i synchronizacji. Kolejne trzecie miejsce orkiestra zdobyła za koncert, w którym oceniane były między innymi poziom artystyczny i sposób prezentacji repertuaru.

Równa forma w poszczególnych konkurencjach przełożyła się na trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej. Potrójne podium jest jednym z najważniejszych ostatnich osiągnięć zespołu i potwierdzeniem efektów regularnych prób, muzycznego rozwoju oraz zaangażowania całej orkiestry.

Sukces ma również znaczenie promocyjne dla całej gminy Kłomnice. Młodzi muzycy zaprezentowali się podczas wydarzenia o ogólnopolskim zasięgu, konkurując z orkiestrami mającymi bogate doświadczenie sceniczne i konkursowe. Sam udział w finałowej szóstce był wyróżnieniem, a trzy trzecie miejsca pozwoliły zespołowi znaleźć się w ścisłej czołówce festiwalu.

Na osiągnięcie pracował cały zespół, a także kapelmistrz i osoby wspierające działalność orkiestry. To efekt nie tylko talentu, lecz także wielu godzin prób, przygotowania repertuaru oraz ćwiczenia marszu i scenicznej prezentacji.

Ogólnopolski Festiwal Orkiestr Dętych „Na Pograniczu Mazowsza” został zorganizowany przez Centrum Kultury w Siennie. Partnerem wydarzenia był samorząd województwa mazowieckiego, a wśród partnerów medialnych znalazła się Ambasada Orkiestr Dętych.

Potrójne podium w Siennie pokazuje, że Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Kłomnic może skutecznie rywalizować z zespołami z całego kraju. Dla muzyków jest to powód do dumy, ale także motywacja przed kolejnymi koncertami i konkursami.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Ruszyły wakacje w miejscowym GOK-u. Dzieci czekają eksperymenty, trampoliny i mnóstwo zabaw

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Gminny Ośrodek Kultury w Dąbrowie Zielonej rozpoczął cykl wakacyjnych zajęć dla dzieci i młodzieży. Program obejmuje aktywności muzyczne, ruchowe, plastyczne, edukacyjne i integracyjne. Zajęcia potrwają do 24 lipca, a jednym z najważniejszych punktów będzie wycieczka do jednej z częstochowskich bawialni.

Pierwszy dzień wakacyjnego cyklu odbył się w miniony poniedziałek. Uczestnicy wzięli udział w zajęciach ruchowych, a następnie muzycznych.

Dzisiaj GOK zaprasza najmłodszych na „Głośne czytanie pod chmurką”. Spotkanie rozpocznie się o godz. 11.00 i potrwa do godz. 12.00. Będzie to propozycja dla dzieci, które lubią książki i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu.

W środę zaplanowano zabawy animacyjne w plenerze. W programie znajdą się między innymi kręgle wodne, chusta animacyjna, tunel, wieża, bańki mydlane i hula-hoop. Zajęcia odbędą się w godz. 12.00-14.00. Tego samego dnia, od godz. 15.00 do 17.00, prowadzone będą zajęcia wokalne.

Czwartek upłynie pod znakiem gier planszowych, puzzli, kalamburów i zabaw integracyjnych. Spotkanie potrwa od godz. 12.00 do 14.00.

W piątek uczestnicy będą mogli wziąć udział w dwóch propozycjach. Od godz. 11.00 do 13.00 odbędą się zajęcia muzyczne, a w godz. 14.00-16.00 warsztaty kreatywne pod hasłem „Klej, papier, nożyczki”.

Drugi tydzień programu rozpocznie się w poniedziałek, 20 lipca. Najpierw, od godz. 10.00 do 11.00, odbędą się kolejne zajęcia ruchowe. Następnie, w godz. 12.00-13.00, uczestnicy przeprowadzą eksperymenty naukowe z wykorzystaniem między innymi płynu do naczyń, sody i octu.

Na wtorek, 21 lipca, zaplanowano wycieczkę do Częstochowy, gdzie będzie można między innymi poskakać na trampolinach. Wyjazd potrwa od godz. 10.00 do 14.00. Koszt udziału wynosi 65 zł za wejście oraz 10 zł za kupon na skarpetki antypoślizgowe, jeśli uczestnik nie posiada własnych.

W środę, 22 lipca, dzieci wezmą udział w zajęciach „Zabawy z książką”, obejmujących działania literackie i kreatywne zabawy słowem. Spotkanie odbędzie się w godz. 12.00-14.00. Tego samego dnia, od godz. 15.00 do 17.00, zaplanowano zajęcia wokalne.

W czwartek, 23 lipca, organizatorzy ponownie zaproszą na gry planszowe i puzzle. Zajęcia, określane jako sposób na nudę i deszczową pogodę, potrwają od godz. 12.00 do 14.00.

Cykl zakończy się w piątek, 24 lipca, spotkaniem „Książka w wakacje”. Uczestnicy poznają książki podróżnicze i przygodowe oraz wybrane kraje Europy. Zajęcia odbędą się w godz. 12.00-14.00.

Zapisy prowadzone są pod numerem telefonu 574 049 405.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Święto Pstrąga wraca do Złotego Potoku. Dwa dni koncertów, zawodów i kulinarnych atrakcji

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum

Złoty Potok ponownie stanie się miejscem jednego z najważniejszych letnich wydarzeń w gminie Janów. Przez dwa pierwsze dni sierpnia na błoniach przy Stawie Amerykan odbędzie się 28. Święto Pstrąga. Organizatorzy przygotowali program łączący muzykę, sport, lokalny folklor, atrakcje dla dzieci oraz pokazy kulinarne.

Pierwszy dzień imprezy rozpocznie się o godz. 14.00 pierwszą edycją Ogólnopolskiego Biegu Pstrąga. Wieczorem na scenie wystąpią kolejno Vinyl Gods, Filing, Marcus P oraz Wac Toja.

Niedziela rozpocznie się już o godz. 6.00 zawodami spinningowymi na stawie Irydion. O godz. 12.00 zaplanowano animacje dla dzieci, a dwie godziny później na scenie pojawi się Amore Italiano.

W programie znalazło się również miejsce dla młodych artystów. O godz. 15.00 podczas Sceny Młodych Talentów wystąpią Maja Dziambor, Maja Ceglarek i Maja Wudecka. Pół godziny później publiczności zaprezentuje się Bożena Głoc, finalistka programu „The Voice Senior”.

Jednym z ważniejszych punktów niedzielnego programu będzie pokaz kulinarny „Gulasz z pstrąga” połączony z degustacją potrawy przygotowanej na wielkiej patelni. Rozpocznie się on o godz. 16.30.

W dalszej części dnia wystąpią Trubadurzy, Zespół Folklorystyczny „Janowianie” wraz z grupą „Mali Janowianie” oraz Guzowianki. O godz. 20.00 na scenie pojawi się natomiast Zenon Martyniuk z zespołem Akcent. Finałem wydarzenia będzie dyskoteka pod gwiazdami z DJ-em.

CZYTAJ DALEJ

Mykanów

Toksyczna bomba w Kokawie zniknęła, ale Mykanów ma kolejny problem w Pasiece

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Jednym z najważniejszych tematów raportu o stanie gminy Mykanów za 2025 rok była likwidacja nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Kokawie. Lokalne władze przedstawiły to jako jeden z największych sukcesów minionego roku. Usunięto tysiące ton substancji, które przez lata stanowiły zagrożenie nie tylko dla najbliższych mieszkańców, ale – jak podkreślano podczas sesji – dla całej gminy. Entuzjazm tonowała jednak informacja o kolejnym składowisku. Tym razem chodzi o Pasiekę, gdzie znajduje się około 500 ton niebezpiecznych odpadów, a koszt ich usunięcia szacowany jest na 4,5 mln zł.

Temat odpadów niebezpiecznych pojawił się podczas prezentacji raportu o stanie gminy. Sekretarz Aneta Bator zwróciła uwagę, że likwidacja składowiska w Kokawie była zadaniem wyjątkowo trudnym organizacyjnie, finansowo i administracyjnie. Jak mówiła, do urzędu dzwonili nawet pracownicy innych samorządów, pytając, w jaki sposób Mykanów zdołał przeprowadzić tak skomplikowaną operację.

– Pytali kto nam pomógł? Jak napisaliśmy wniosek i rozliczyli ten projekt? – relacjonowała sekretarz gminy.

Podkreślała, że sukces nie był dziełem jednej osoby, ale pracy wielu referatów i decyzji podejmowanych przez kierownictwo gminy. Wymieniała referat inwestycji, zamówień, finansów oraz gospodarki nieruchomościami. Akcentowała, że projekt wymagał współpracy i dużego zaangażowania pracowników urzędu.

Według pierwotnych szacunków na składowisku w Kokawie miało znajdować się około 4000 ton odpadów. Gmina pozyskała na zadanie 33 mln zł. Ostatecznie, jak poinformowano podczas sesji, usunięto 3656 ton, a koszt zadania sięgnął około 30 mln zł.

Sekretarz gminy nie ukrywała, że skala zagrożenia była bardzo duża. Odpady niebezpieczne przez lata znajdowały się w pojemnikach i zbiornikach, które zaczęły niszczeć. Pojawiały się wycieki, rdza i reakcje chemiczne. Właśnie dlatego określenie „bomba ekologiczna” nie brzmiało na sesji jak publicystyczna przesada, ale opis realnego zagrożenia.

Podczas prezentacji pokazano zdjęcia ilustrujące skalę problemu. Na pierwszych fotografiach widać było ogromną liczbę pojemników ustawionych jeden obok drugiego. Kolejne slajdy pokazywały postęp prac i stopniowe znikanie odpadów. Ostatnie zdjęcia przedstawiały już teren po oczyszczeniu.

– Tak wygląda to miejsce teraz. Nie ma żadnej beczki, żadnego pojemnika, została też doprowadzona ta nawierzchnia oczyszczona z tych środków chemicznych – mówiła Bator.

Ten fragment raportu miał wyraźnie pozytywny wydźwięk, ale zaraz potem pojawiło się ostrzeżenie. Mykanów nie zakończył bowiem walki z nielegalnymi odpadami. Kolejne składowisko znajduje się w Pasiece. Skala jest mniejsza niż w Kokawie, ale – jak zaznaczono – nie oznacza to, że problem można bagatelizować.

W Pasiece ma znajdować się około 500 ton odpadów niebezpiecznych. Wskazano, że to zagrożenie dotyczy przede wszystkim mieszkańców Pasieki, Lubojny i okolicznych miejscowości, ale podobnie jak w przypadku Kokawy problem ma szerszy wymiar.

Sekretarz zwróciła uwagę, że właściciele czy osoby wynajmujące hale powinny kontrolować, co dzieje się na ich terenie. W przeciwnym razie konsekwencje zaniedbań stają się problemem całej wspólnoty.

– Jak ktoś wynajmuje jakieś hale, czy wynajmuje jakąś powierzchnię, też powinien mieć nad tym nadzór, bo potem to staje się problemem wspólnym, gdzie musimy szukać tych pieniędzy, tych rozwiązań jak najwyżej – podkreślała.

Władze gminy Mykanów umowę na likwidację nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Pasiece podpisały 2 lipca. Zadanie wykona konsorcjum dwóch firm za kwotę niemal 3,5 mln zł, a wszystkie odpady mają zostać usunięte do końca września bieżącego roku.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Trzy dni muzyki, sztuki i regionalnych smaków. Jurajski festiwal wraca do Olsztyna

Opublikowany

,

Monika Wójcik
Sieniawski/Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

Od 17 do 19 lipca Olsztyn będzie gospodarzem jubileuszowej, dziesiątej edycji Jurajskiego Festiwalu Sztuki i Wina. Przez trzy dni na rynku odbywać się będą koncerty, spektakle, warsztaty, wystawy i pokazy artystyczne. W programie znalazły się również wydarzenia dla dzieci, parada oraz wieczorne potańcówki.

Festiwal rozpocznie się w piątek, 17 lipca, o godz. 16.00 otwarciem stoisk wystawienniczych. Dwie godziny później w Gminnym Ośrodku Kultury w Olsztynie zaplanowano wernisaż wystawy Małgorzaty Stępniak. O godz. 19.00 wystąpi Paweł Łowicki Band, a o godz. 20.30 na scenie pojawi się Iza Kowalewska z zespołem. Pierwszy dzień zakończy potańcówka z Częstochowskim Teatrem Tańca, która potrwa do godz. 23.00.

Najbardziej rozbudowany program przygotowano na sobotę. Stoiska zostaną otwarte o godz. 11.00, natomiast w samo południe spod zamku wyruszy parada. W kolejnej części dnia zaprezentują się Orkiestra Dęta Sempre, Mażoretki Iskra, Szkoła Tańca Antidotum i Chór Akord. O godz. 13.30 wystąpi Regionalny Zespół Pieśni i Tańca Sądeczanie, a o godz. 15.00 Teatr Perspektywy pokaże spektakl dla dzieci „Bzzz… czyli tajemnice pszczół”.

Sobotnie koncerty rozpoczną się o godz. 17.00 występem grupy Coolturalni z programem „Ludowo na Nowo”. O godz. 18.30 zagra zespół Dagadana, łączący inspiracje muzyką ludową z nowoczesnymi brzmieniami. O godz. 20.00 wystąpi Miejska Orkiestra Dęta Lubliniec, której towarzyszyć będzie Jasiek Piwowarczyk, zwycięzca szesnastej edycji programu „The Voice of Poland”. W jego wykonaniu publiczność usłyszy piosenki Phila Collinsa. Także tego dnia zabawa taneczna potrwa do godz. 23.00.

Program soboty uzupełnią warsztaty winiarskie w jednej z lokalnych restauracji. O godz. 16.00 Michał Bardel poprowadzi spotkanie poświęcone winom z Gruzji, a o godz. 17.30 Aneta Mazurek opowie o winie i długowieczności. Od godz. 10.00 do 22.00 przy ulicy Kühna odbędzie się ponadto dzień otwarty i warsztaty w pracowni ceramiki artystycznej Art & Balance Olsztyn Jurajski.

W niedzielę stoiska wystawiennicze rozpoczną działalność o godz. 11.00. O godz. 13.00 wystąpi zespół góralski Mali Wiyrchowianie, a godzinę później ponownie zaprezentowany zostanie spektakl „Bzzz… czyli tajemnice pszczół”. Koncertową część dnia otworzy o godz. 16.00 grupa Inula. O godz. 17.30 na scenie pojawi się zespół Bukiet, natomiast gwiazdą wieczoru będzie Jeremi Sikorski, którego koncert rozpocznie się o godz. 19.00.

Przez cały festiwal na rynku będzie można oglądać poplenerową wystawę fotograficzną członków Jurajskiego Fotoklubu „Węgierskie migawki – Budapeszt 2024”. Dla najmłodszych przygotowane zostaną warsztaty plastyczne, a w niedzielę również zajęcia zielarskie i pokaz szczudlarzy z Grupy Mimello.

Dziesiąta edycja wydarzenia połączy muzykę, taniec, teatr, fotografię, rzemiosło i tematykę winiarską. Jak zapowiadają organizatorzy, zróżnicowany program ma przyciągnąć zarówno miłośników koncertów, jak i rodziny poszukujące propozycji na wspólne spędzenie letniego weekendu.

CZYTAJ DALEJ

Poczesna

Nagły zwrot w sporze o tereny Poczesnej. Resort nie poparł wniosku władz Częstochowy

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Poczesna

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji negatywnie zarekomendowało wniosek władz Częstochowy dotyczący przejęcia części terenów gminy Poczesna. W przygotowanym projekcie rozporządzenia Rady Ministrów nie uwzględniono proponowanej zmiany granic. To najważniejszy dotychczas zwrot w trwającym od kilku miesięcy sporze, choć formalnie ostateczną decyzję podejmie jeszcze rząd.

Informację o stanowisku resortu przekazali urzędnicy z Poczesnej. W opublikowanym komunikacie ocenili oni, iż negatywna rekomendacja MSWiA zdecydowanie przybliża samorząd do utrzymania obecnych granic. Podkreślono przy tym znaczenie sprzeciwu mieszkańców, którzy uczestniczyli w konsultacjach, spotkaniach i referendum lokalnym.

Negatywne stanowisko ministerstwa nie jest jeszcze równoznaczne z ostatecznym zakończeniem procedury. Projekt rozporządzenia musi zostać rozpatrzony przez Radę Ministrów, która podejmuje końcowe decyzje dotyczące zmian w podziale terytorialnym kraju. Na obecnym etapie propozycja Częstochowy nie uzyskała jednak poparcia resortu odpowiedzialnego za przygotowanie dokumentu.

Procedura formalnie rozpoczęła się pod koniec 2025 roku. Częstochowa wystąpiła o włączenie do miasta terenów należących obecnie do gminy Poczesna, obejmujących obręby Brzeziny Nowe, Kolonia Brzeziny Wielkie, Sobuczyna i Młynek oraz fragmenty Huty Starej A oraz Poczesnej. Częstochowscy radni przyjęli z kolei wniosek w tej sprawie 30 marca.

Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk wraz ze swoimi zastępcami argumentowali wówczas, że zmiana granic jest potrzebna do zabezpieczenia systemu gospodarki odpadami, rozwoju instalacji w Sobuczynie oraz wykorzystania gruntów należących do miasta i kontrolowanych przez nie spółek. Na części obszaru miałyby powstać tereny przemysłowe, produkcyjne i związane z odnawialnymi źródłami energii.

Gmina Poczesna od początku sprzeciwiała się tym planom. Spór był bezpośrednio związany z dokumentami planistycznymi przyjętymi przez jej radnych, które miały ograniczyć możliwość dalszej ekspansji instalacji odpadowej. Samorząd podkreślał także ryzyko utraty terenów, wpływów podatkowych i kontroli nad zagospodarowaniem przestrzennym.

Jednym z najważniejszych argumentów Poczesnej był wynik referendum lokalnego. Wzięła w nim udział ponad połowa uprawnionych mieszkańców, a niemal wszyscy głosujący sprzeciwili się przekazaniu terenów Częstochowie. Odmiennie wyglądały konsultacje przeprowadzone w mieście, gdzie większość uczestników poparła rozszerzenie granic.

Głos mieszkańców znalazł się również w opinii wojewody śląskiego, która pod koniec czerwca trafiła do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Wojewoda nie przedstawił jednoznacznego rozstrzygnięcia, ale wskazał, że społeczność obszaru bezpośrednio objętego zmianą nie popiera wniosku. Opinia ta była jednym z dokumentów analizowanych przez resort przed przygotowaniem projektu rozporządzenia.

Wojewoda zwrócił także uwagę na zasadniczo odmienne wizje przyszłości spornego obszaru. Częstochowa planowała jego silniejsze uprzemysłowienie i rozwój infrastruktury związanej z gospodarką odpadami. Poczesna dążyła natomiast do zachowania obecnych granic składowiska oraz utrzymania terenów sąsiednich jako obszarów aktywnych przyrodniczo.

W opinii wskazano również na możliwe konsekwencje finansowe. Według przedstawionych analiz zmiana granic mogłaby oznaczać dla Poczesnej utratę ponad 10 mln zł dochodów podatkowych, czyli około 13 proc. prognozowanych wpływów gminy w 2028 roku. Jednocześnie stwierdzono, że nie zachodziły ustawowe przesłanki automatycznie uniemożliwiające przeprowadzenie zmiany.

Negatywna rekomendacja MSWiA jest dotychczas najkorzystniejszym rozstrzygnięciem dla gminy Poczesna. Resort nie podzielił argumentacji Częstochowy w stopniu pozwalającym na wpisanie proponowanego rozszerzenia miasta do projektu rozporządzenia.

Dopiero decyzja Rady Ministrów zamknie jednak całą procedurę. Do tego czasu obecne stanowisko ministerstwa należy traktować jako bardzo ważny, lecz jeszcze nieostateczny etap sprawy. Dla mieszkańców Poczesnej oznacza on, że wielomiesięczny sprzeciw został uwzględniony na szczeblu rządowym, a możliwość zachowania dotychczasowego przebiegu granic stała się znacznie bardziej prawdopodobna.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Oczyszczalnia wróciła na sesję. Mieszkańcy Odrzykonia mówią o odorach, zdrowiu i braku rozmowy

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn/Screenshot (zdjęcie ilustracyjne)

Najbardziej emocjonalna część sesji absolutoryjnej w Olsztynie rozegrała się dopiero pod koniec obrad. Po głosowaniach, rozmowach o budżecie i planach miejscowych wrócił temat, który od dłuższego czasu budzi sprzeciw części mieszkańców Odrzykonia. Chodzi o planowaną rozbudowę oczyszczalni ścieków. Na sali padły mocne słowa o odorach, obawach zdrowotnych, poczuciu lekceważenia i braku realnego dialogu. Burmistrz odpierał zarzuty, przekonując, że inwestycja ma poprawić obecny stan, a oczyszczalnia będzie nowoczesna i w dużej części hermetyzowana.

Sprawa pojawiła się w punkcie dotyczącym spraw różnych. Jako pierwsza głos zabrała jedna z mieszkanek Odrzykonia. Zwróciła się bezpośrednio do radnych, pytając o termin spotkania z mieszkańcami. Podkreślała, że problem jest zgłaszany od lat, a mieszkańcy nie mogą doczekać się rozmowy w formule, która pozwoliłaby im spokojnie przedstawić swoje argumenty.

Bożena Zjawicka zwracała uwagę nie tylko na uciążliwości zapachowe, ale również na potencjalny wpływ oczyszczalni na zdrowie osób mieszkających w jej sąsiedztwie. Powoływała się przy tym na literaturę naukową i instytucje zajmujące się higieną oraz medycyną pracy. W jej ocenie problem nie sprowadza się do dyskomfortu, ale może dotyczyć jakości powietrza i emisji drobnoustrojów.

– Jaki jest wpływ właśnie tych odorów z oczyszczalni ścieków na zdrowie pracowników i okolicznych mieszkańców? – pytała.

W dalszej części wystąpienia mówiła o bioaerozolach, bakteriach kałowych i drożdżach. Jej wypowiedź była jednym z najbardziej alarmistycznych fragmentów sesji.

– Ta oczyszczalnia w obecnym projekcie to jest po prostu wylęgarnia chorób. Wylęgarnia chorób i bakterii – stwierdziła Bożena Zjawiecka.

Jeszcze ostrzej wybrzmiało wystąpienie Anny Tarnowskiej, która również zabierała głos w tej sprawie podczas wcześniejszej sesji. Mieszkanka zarzucała władzom, że temat oczyszczalni jest spychany na margines, a osoby, których inwestycja bezpośrednio dotyczy, nie są traktowane jak partnerzy do rozmowy. Podkreślała, że mieszkańcy nie zgadzają się na realizację inwestycji w obecnym kształcie.

– Należałoby tego tematu nie ukrywać, tylko jednak rozmawiać, bo my tutaj też czas poświęcamy – mówiła Anna Tarnowska.

W jej wypowiedzi pojawił się również wątek postępowań administracyjnych i sądowych. Tarnowska zakwestionowała stanowisko burmistrza dotyczące pozwolenia na budowę, wskazując, że sprawa nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta z punktu widzenia mieszkańców.

– Pan burmistrz twierdzi, że ma prawomocne pozwolenie na budowę. No to ja panu mówię, że to nie jest jeszcze prawomocne pozwolenie na budowę, bo jest w tej chwili wznowione postępowanie na wniosek stron – mówiła kobieta.

Najmocniej wybrzmiał jednak zarzut nierównego traktowania miejscowości. Mieszkanka pytała, dlaczego inne części gminy mają korzystać z rozwoju, a Odrzykoń ma ponosić uciążliwości związane z oczyszczalnią.

– Dlaczego mają się rozwijać Biskupice, Olsztyn, Turów i inne miejscowości, a Odrzykoń ma być jakimś zapleczem śmierdzącym? – pytała.

Tarnowska mówiła także o własnej działce i poczuciu, że prywatni właściciele zostają obciążeni skutkami decyzji publicznych. W tym kontekście padły zarzuty dotyczące braku rozmowy, niezrozumienia i przedstawiania przez władze niepełnego obrazu sprawy.

– Ja się czuję jako sponsorka tak naprawdę oczyszczalni, bo jak można komuś odebrać ziemię, wybudować tą oczyszczalnię, nie rozmawiać w ogóle jakkolwiek o tym, żeby w jakikolwiek sposób odsunąć to, żeby zrozumieć człowieka – mówiła Anna Tarnowska.

Mieszkanka zwróciła się również do radnych. Zarzucała im milczenie i brak reakcji na problem, który dla mieszkańców Odrzykonia jest jedną z najważniejszych spraw.

– Państwo radni siedzicie, nie zabieracie w ogóle głosu. My mówimy jak do niemych – stwierdziła.

Do zarzutów dotyczących organizacji sesji odniósł się przewodniczący rady. Tłumaczył, że obecne godziny posiedzeń i tak są późniejsze niż w poprzednich kadencjach, kiedy obrady odbywały się rano. W sprawie spotkania z mieszkańcami zadeklarował, że porozmawia z radnymi, ale zaznaczył, że decyzja będzie zależała od ich woli.

– Przedyskutuję ten temat z radnymi. Jeżeli wyrażą taką wolę, to oczywiście takie spotkanie zorganizujemy – zadeklarował Rafał Ciszewski.

Burmistrz Tomasz Kucharski drzucał część zarzutów i podkreślał, że sprawa działki, o której mówiła mieszkanka, dotyczy gruntu rolnego, którego samorząd nie chce przekształcić na mieszkaniowy. Zaznaczał również, że gmina nie wywłaszczała mieszkańców pod oczyszczalnię.

Włodarz przekonywał, że planowana inwestycja ma ograniczyć obecne uciążliwości, a nie je zwiększyć. Według niego oczyszczalnia ma być obiektem nowoczesnym, w dużym stopniu przykrytym i hermetyzowanym. Tłumaczył także, że odkryte mają pozostać jedynie te elementy, w których nie zachodzą procesy biologiczne ani chemiczne.

Kucharski utrzymywał także, że pozwolenie na budowę jest prawomocne. Przypominał, że mieszkańcy korzystali z różnych środków odwoławczych, a sprawa przechodziła przez kolejne instytucje i sądy, co znacząco wydłużyło procedurę. W odpowiedzi na zarzuty o brak rozmów samorządowiec wskazywał, że spotkania już się odbywały, była mediacja, a gmina analizowała także możliwość podłączenia do zewnętrznej oczyszczalni. Najbardziej stanowczo zabrzmiały jednak jego słowa o zakończeniu etapu dyskusji.

– Etap dyskusji, etap debat, etap spotkań z państwem, bo tych spotkań było sporo, ten etap się zakończył. Jesteśmy zupełnie w innym miejscu – stwierdził Tomasz Kucharski.

Ta wypowiedź natychmiast wywołała reakcję Anny Tarnowskiej, która odebrała ją jako sygnał, że mieszkańcy nie mogą już liczyć na dalszy dialog.

– Czy rozumiem, że pan już nie zamierza z nami dyskutować w jakikolwiek sposób, tak? – pytała mieszkanka.

Tarnowska podkreślała, że wcześniejsze spotkania odbywały się przede wszystkim z inicjatywy mieszkańców. Wskazywała też, że mieszkańcy zlecili własną ekspertyzę i chcieliby skonfrontować ją z dokumentacją inwestycji.

– Zrobiliśmy na nasze zlecenie, została wykonana ekspertyza, gdzie można tam, ten pan, który robił, może podyskutować na argumenty, bo pan tak samo nie jest przecież ekspertem od oczyszczalni – dodawała.

Przewodniczący rady próbował zakończyć dyskusję, wskazując, że podczas sesji nie uda się dojść do rozstrzygnięć technicznych i merytorycznych. Mieszkańcy ponownie prosili o spotkanie, ale ostatecznej deklaracji w tej sprawie nie usłyszeli.

CZYTAJ DALEJ

Mykanów

Pożar autobusu w okolicy Lubojenki. Pasażerowie zdążyli się ewakuować

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Policja Śląska

W piątek tuż przed godz. 8.00 na łączniku pomiędzy aleją Wojska Polskiego a autostradą A1 doszło do pożaru rejsowego autobusu. Zdarzenie miało miejsce w rejonie zjazdu z drogi krajowej nr 91 w Lubojence. Pojazd spłonął doszczętnie, jednak żadna z podróżujących nim osób nie została poszkodowana.

Autokar kursował na trasie Łódź – Krynica-Zdrój. Na pokładzie znajdowały się łącznie 22 osoby. Jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych wszyscy pasażerowie samodzielnie opuścili pojazd. Zdołali również zabrać ze sobą bagaże.

Ogień szybko objął autobus, który w wyniku pożaru uległ całkowitemu zniszczeniu. Na miejsce skierowano zastępy straży pożarnej. Ratownicy zabezpieczyli teren, ugasili płonący pojazd i przystąpili do usuwania skutków zdarzenia.

Pożar spowodował utrudnienia w ruchu na węźle Częstochowa Północ. Zablokowany został zjazd z autostrady A1 od strony Gdańska, a także wjazd na autostradę w kierunku Katowic. Ruch główną jezdnią A1 odbywał się bez zakłóceń.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

To nie będzie zwykłe porządkowanie zbiornika. Gmina szykuje dużą ekologiczną inwestycję

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

Wójt Tomasz Gęsiarz podpisał umowę z wykonawcą na realizację zadania związanego z rozwojem bioróżnorodności poprzez rewaloryzację zbiornika wodnego Tasarki i zagospodarowanie przyległego do niego terenu. Inwestycja ma poprawić stan przyrodniczy tego miejsca, uporządkować obszar wokół zbiornika oraz stworzyć przestrzeń służącą ochronie bioróżnorodności i edukacji ekologicznej.

Zadanie zostanie zrealizowane w formule „zaprojektuj i wybuduj” przez firmę z Krakowa. Wartość prac wynosi ponad 1,36 mln zł. Samorząd pozyskał na ten cel dofinansowanie w wysokości 888 tys. zł ze środków unijnych.

Zakres inwestycji obejmie zarówno przygotowanie dokumentacji projektowej, jak i wykonanie prac terenowych. Dokumentacja ma powstać w ciągu sześciu miesięcy od zawarcia umowy. Z kolei całe przedsięwzięcie ma zostać zrealizowane w terminie do osiemnastu miesięcy od dnia podpisania umowy.

Planowane działania dotyczą rewaloryzacji zbiornika wodnego Tasarki oraz zagospodarowania przyległego terenu. Prace obejmą między innymi usunięcie roślinności niepożądanej, eliminację gatunków obcych inwazyjnych, oczyszczenie brzegów zbiornika oraz zastosowanie bioremediacji, czyli metody poprawy jakości środowiska wodnego z wykorzystaniem odpowiednich preparatów. Zabiegi bioremediacyjne mają zostać przeprowadzone cztery razy w ciagu dwóch lat.

Ważną częścią projektu będą nasadzenia roślinności rodzimej, w tym roślinności natleniającej. Zaplanowano także stworzenie pływających wysp z roślinnością sprzyjającą poprawie warunków w zbiorniku. Brzegi mają zostać wzmocnione przy użyciu opaski z faszyny.

Inwestycja przewiduje również wykonanie elementów wspierających bytowanie drobnej fauny, takich jak budki lęgowe dla ptaków czy domki dla jeży. Teren wokół Tasarek ma zostać dostosowany do funkcji edukacyjnej i rekreacyjnej. Powstaną tam między innymi pomost, taras, ławki, kosze do segregacji odpadów oraz przyrodnicze tablice informacyjne tworzące ścieżkę edukacyjną.

Remontowi i dostosowaniu poddane zostaną także istniejące ścieżki. Przewidziano wykonanie przepuszczalnych mineralnych nawierzchni ciągów pieszych oraz miejsc odpoczynku.

– Realizacja projektu ma przyczynić się do poprawy kondycji lokalnego ekosystemu, ochrony i tworzenia siedlisk, rozwoju bioróżnorodności oraz naturalizacji terenu wokół zbiornika. Po zakończeniu prac Tasarki stanią się miejscem bardziej przyjaznym przyrodzie, a jednocześnie lepiej dostępnym dla mieszkańców, jak i osób odwiedzających naszą gminę – wyjaśnia wójt Gęsiarz.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Fontanny pływające na zbiorniku w Kobyłczycach. Wójt Gęsiarz: To kolejny etap zmian w tej części sołectwa

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

Zbiornik wodny w Kobyłczycach zyskał nowe elementy, które mają nie tylko poprawić jego wygląd, ale również wpłynąć na jakość wody. Dzięki środkom z funduszu sołeckiego zamontowano tam dwie fontanny pływające. – To kolejna inwestycja porządkująca i rozwijająca przestrzeń publiczną w rejonie zbiornika oraz remizy OSP – mówi włodarz Mstowa.

Nowe fontanny pełnią funkcję dekoracyjną, ale ich znaczenie nie ogranicza się wyłącznie do poprawy estetyki miejsca. Urządzenia napowietrzają wodę i wymuszają jej cyrkulację, co może ograniczać rozwój glonów, wyrównywać temperaturę wody oraz poprawiać warunki dla ryb. Dzięki temu zbiornik ma być nie tylko bardziej atrakcyjny wizualnie, ale również lepiej utrzymany pod względem przyrodniczym.

– Każda z fontann została wyposażona między innymi w system kotwiący, pompę, kabel zasilający oraz trzy wymienne dysze. Pozwala to na dostosowanie sposobu pracy urządzeń i uzyskanie różnych efektów wodnych – informuje wójt Tomasz Gęsiarz.

Jak dodaje włodarz, montaż fontann wpisuje się w szerszy ciąg działań prowadzonych w ostatnich latach w Kobyłczycach.

– W 2022 roku oczyszczono zbiornik wodny. Rok później wykonano parking przy remizie, nasadzono krzewy ozdobne oraz zamontowano dwustronną drewnianą pergolę z zadaszeniem i ławkami. W 2024 roku przebudowano drogę dojazdową do posesji w rejonie zbiornika i remizy, a na samym zbiorniku powstał drewniany pomost. Prace kontynuowano również w 2025 roku. Zakończono wtedy przebudowę i rozbudowę istniejącego wielofunkcyjnego budynku OSP w Kobyłczycach, a w przestrzeni publicznej pojawiła się nowa drewniana altana – wymienia Gęsiarz.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Biskupice przed wielką zmianą? Radni spierali się o setki działek i napływ nowych mieszkańców

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miasta i Gminy Olsztyn

Jednym z najbardziej dyskutowanych punktów czerwcowej sesji Rady Miejskiej w Olsztynie był miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ulic Szkolnej, Zbożowej i Polnej w Biskupicach. Uchwała została ostatecznie przyjęta, ale wcześniej radni spierali się o to, czy miejscowość rzeczywiście potrzebuje kolejnych terenów mieszkaniowych i czy lokalna infrastruktura nadąży za potencjalnym napływem nowych mieszkańców.

Burmistrz Tomasz Kucharski przekonywał, że dokument nie powstał nagle. Procedura rozpoczęła się we wrześniu 2023 roku, a projekt był kilkukrotnie wykładany do publicznego wglądu, zmieniany i ograniczany. Początkowo pod nową zabudowę wskazywano 17 hektarów, później zakres planu był redukowany. Ostatecznie, po kolejnych korektach i uzgodnieniach, w tym po uwagach związanych z audytem krajobrazowym województwa śląskiego, pod zabudowę przeznaczono 6,15 hektara.

– Musieliśmy niestety dokonać kolejnej korekty na skutek tego audytu ze względu na to, że urząd marszałkowski nie uzgodnił nam przedłożonego projektu planu – mówił burmistrz.

Włodarz podkreślał, że finalna wersja planu jest efektem długiego procesu, rozmów i uzgodnień. Jak wskazywał, część terenów objętych projektem należy do gminy, co może mieć znaczenie także dla przyszłych dochodów samorządu. Olsztyn, jak zaznaczał, nie dysponuje dużym zasobem własnych gruntów, które mógłby wykorzystywać do wspierania budżetu.

– Projekt tej uchwały, którą państwu przedkładamy, jest efektem jakiegoś konsensusu społecznego, konsensusu wewnątrz rady i również obowiązujących nas norm, przepisów i zasad – mówił Tomasz Kucharski.

Burmistrz argumentował, że teren Biskupic Nowych od lat był traktowany jako rezerwa budowlana, a gmina inwestowała tam w infrastrukturę, między innymi drogi, oświetlenie, komunikację publiczną, odwodnienie oraz szkołę. Zaznaczał też, że samorząd posiada na tym obszarze grunty, które w przyszłości mogłyby zostać podzielone i sprzedane.

– Takie trzy hektary, no to jednak byłoby coś, gdybyśmy to podzielili i mogli na przetargu sprzedać. Jakiś całkiem niezły dochód byśmy z tego mogli w przyszłości mieć – wskazywał.

Najmocniejszy sprzeciw zgłosił wiceprzewodniczący rady Zdzisław Synoradzki. Jego zdaniem Biskupice mają już dziś bardzo duży potencjał terenów pod zabudowę jednorodzinną, a dalsze uruchamianie kolejnych obszarów może okazać się dla miejscowości zbyt dużym obciążeniem.

– Uważam, że ten projekt powinniśmy jako rada odrzucić – stwierdził Synoradzki.

Wiceprzewodniczący wskazywał, że dostępne już dziś tereny budowlane mogą oznaczać setki nowych działek. Jego zdaniem to nie jest wyłącznie kwestia planistyczna, ale także pytanie o realną chłonność miejscowości, drogi, komunikację i gotowość infrastruktury.

– Dzisiaj mamy tam dostępnych 124 hektary gruntów pod zabudowę jednorodzinną. To daje nam mniej więcej 830 działek – mówił.

Radny doprecyzował, że nie sprzeciwia się samemu napływowi nowych mieszkańców. Problemem, jak mówił, jest skala możliwego wzrostu i tempo, w jakim Biskupice mogłyby się zmienić.

– Widzę duże zagrożenie, gdybyśmy uruchomili na dzień dzisiejszy wszystkie te działki, które są dostępne jako strefa budowlana jednorodzinna – tłumaczył. – przynajmniej Dzisiaj widzę, że Biskupice nie są przygotowane na przyjęcie 1600 mieszkańców – dodawał.

Burmistrz odpowiadał, że podobne procedury planistyczne prowadzone są również w innych częściach gminy. Wskazywał przy tym, że w Biskupicach Nowych przez dwie dekady nie uchwalono nowego planu zwiększającego możliwości zabudowy. Przekonywał, że gmina nie działa tu ponad miarę, lecz korzysta z możliwości, które wynikają z wcześniejszych dokumentów i wieloletniego kierunku rozwoju.

– Przez 20 lat, bo w tym roku mija 20 lat, jak tutaj jakby z państwa woli, z woli mieszkańców jestem wójtem i burmistrzem, to myśmy dla Biskupic Nowych nie uchwalili jeszcze żadnego planu – mówił Kucharski.

W obronie projektu wystąpił radny z Biskupic Mariusz Bugara. Podkreślał, że temat nie został przygotowany zza biurka i bez rozmów, ale był wielokrotnie omawiany na komisjach, spotkaniach oraz w rozmowach z mieszkańcami. Jego zdaniem wersja przedłożona radzie była już wypracowanym kompromisem.

– Zapewniam państwa, że ten wariant, który teraz jest przedstawiony jako uchwała, jest wariantem wysoce przedyskutowanym także z mieszkańcami – mówił radny Bugara.

Głos zabrała również mieszkanka, która nie zgodziła się z przedstawianiem nowych mieszkańców jako zagrożenia. W jej ocenie osoby szukające miejsca do życia mogą być dla lokalnej społeczności wartością.

Szerszy kontekst sprawy nakreślił Marek Lisiewicz, przewodniczący komisji do spraw zagospodarowania przestrzennego. Z jednej strony życzył Biskupicom rozwoju, z drugiej przypominał, że sama zabudowa nie wystarczy. Za nowymi domami bowiem muszą iść drogi, sieci, odwodnienie, komunikacja i cała infrastruktura techniczna.

– Osadnictwo to jedynie część urbanistyki. Również infrastruktura drogowa, infrastruktura techniczna, która musi za tym podążać – mówił radny.

Burmistrz w końcowej części dyskusji podkreślał, że z punktu widzenia gminy odrzucenie uchwały byłoby błędem, zwłaszcza w odniesieniu do terenów należących do samorządu.

– Gdybym nawet znał opinię pana przewodniczącego tutaj i gdzieś by się to pojawiło na jakimś forum, to ja bym walczył o to, żebyśmy przekształcili trzy hektary gminne – mówił Tomasz Kucharski. – Odrzucenie tej uchwały z mojego punktu widzenia byłoby wielkim błędem – dodał.

Ostatecznie plan został przyjęty. Za uchwałą głosowało dziesięciu radnych, jedna osoba była przeciw, a trzy wstrzymały się od głosu. Przewodniczący rady po głosowaniu pogratulował Biskupicom.

CZYTAJ DALEJ

Mykanów

Absolutorium było, ale wcześniej zaiskrzyło. Wójt i przewodniczący starli się o Wierzchowisko

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Mykanów/Screenshot

Sesja absolutoryjna w Mykanowie formalnie zakończyła się dla wójta Dariusza Pomady dobrze. Radni udzielili mu wotum zaufania, a później jednogłośnie absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok. Nie była to jednak sesja całkowicie bezproblemowa. Przy wotum zaufania pojawiły się trzy głosy wstrzymujące, a najwięcej emocji wywołało wystąpienie przewodniczącego rady, który tłumaczył swoją decyzję nastrojami mieszkańców Wierzchowiska. Wójt odpowiedział ostro, wyliczając inwestycje i pieniądze kierowane do tej miejscowości oraz przypominając, że gmina ma nie tylko Wierzchowisko, ale 24 sołectwa i 40 miejscowości.

Debata nad raportem o stanie gminy rozpoczęła się od prezentacji przygotowanej przez sekretarz gminy. Przedstawiono w niej najważniejsze dane dotyczące demografii, finansów, oświaty, inwestycji, pomocy społecznej, kultury, promocji, funduszu sołeckiego oraz dużych zadań środowiskowych. Po wystąpieniu urzędniczki przewodniczący rady otworzył debatę. Zgłoszono kilka pytań dotyczących między innymi kanalizacji, strategii rozwoju, bezpieczeństwa, oświaty, promocji oraz niezrealizowanej ulicy Czereśniowej w Czarnym Lesie.

Po zakończeniu debaty rada przeszła do głosowania nad wotum zaufania dla wójta. Uchwała została podjęta, ale nie jednogłośnie. Za głosowało 12 radnych, nikt nie był przeciw, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Właśnie wtedy przewodniczący rady Tomasz Nowicki zdecydował się publicznie wyjaśnić swoją decyzję.

Samorzdowiec podkreślił, że został wybrany jako przedstawiciel mieszkańców Wierzchowiska i po rozmowach z nimi widzi narastające niezadowolenie dotyczące sposobu reagowania na zgłaszane problemy tej miejscowości.

– Po wielu rozmowach z mieszkańcami widzę narastające rozczarowanie związane z faktem, że zgłaszane przeze mnie interpelacje dotyczące podstawowych problemów naszej miejscowości często pozostają bez oczekiwanej reakcji. A kwestie ważne dla mieszkańców są odkładane lub lekceważone – mówił Nowicki.

Zastrzegł jednocześnie, że jego decyzja nie oznacza pełnej negatywnej oceny pracy wójta. Jak zaznaczał, w wielu sprawach współpraca układa się poprawnie, ale głosowanie miało być sygnałem ostrzegawczym.

– Moja decyzja o wstrzymaniu się od głosu, wstrzymaniu, nie głosowaniu przeciw, nad wotum zaufania nie jest wyrazem całkowitego braku zaufania ani negatywnej oceny całokształtu pracy wójta. Jest natomiast sygnałem, że w sprawach zgłaszanych przez mieszkańców Wierzchowiska nadal pozostaje wiele do zrobienia – tłumaczył przewodniczący rady.

Najmocniej zabrzmiało jednak jego stwierdzenie, że głos „za” byłby sprzeczny z tym, co słyszy od mieszkańców.

Wójt Dariusz Pomada odpowiedział natychmiast i nie ukrywał irytacji. Już na początku zwrócił uwagę, że takie wystąpienie powinno paść w trakcie debaty, a nie po głosowaniu. Potem przeszedł do meritum, czyli inwestycji w Wierzchowisku. Włodarz stanowczo odrzucił zarzut lekceważenia mieszkańców tej miejscowości. Przekonywał, że mimo słabego wyniku wyborczego w Wierzchowisku, gmina kierowała tam duże środki. W jego ocenie trudno mówić o pomijaniu miejscowości, do której trafiają wielomilionowe inwestycje.

– Nigdy nie lekceważyłem, jak się pan to wyraził, mieszkańców Wierzchowiska mimo katastrofalnego wyniku wyboru w tej miejscowości – stwierdził wójt. – Bardzo bym chciał mieć takiego wójta, który się ze mną nie zgadza, który mnie nie lubi i daje do tej miejscowości 30 mln zł. Ja bym takiego wójta bardzo chciał – dodał.

Dariusz Pomada przyznał, że Wierzchowisko rozwija się dynamicznie, ale właśnie to rodzi kolejne oczekiwania i problemy. Zdaniem wójta infrastruktura nie nadąża za tempem rozrostu miejscowości, a potrzeby są praktycznie nieograniczone.

– Wierzchowisko to jest nieskończona ilość problemów, panie radny. Nie nadążamy z infrastrukturą, nie nadążamy – mówił.

Pomada przypomniał również, że Mykanów to nie tylko jedna miejscowość. Wskazywał, że o inwestycje zabiegają wszystkie części gminy, a budżet nie jest w stanie spełnić wszystkich oczekiwań jednocześnie.

– W tej gminie jest 40 miejscowości i wszystkie oczekują inwestycji – podkreślał.

W swojej odpowiedzi wyliczał przykłady wydatków i zadań, które miały trafić do Wierzchowiska. Wymieniał między innymi kanalizację, szkołę, drogi po kanalizacji, oświetlenie i projektowanie kolejnych elementów infrastruktury. Zestawiał też tę sytuację z innymi miejscowościami, które – jak mówił – przez lata dostały znacznie mniej.

– To moi radni powinni mieć do mnie pretensje, że dostali niewiele. Ale tak się układa budżet gminy, że czasami trzeba inwestować w tej miejscowości więcej i inna musi poczekać. Grabowa nie dostała przez sześć lat nic, zero – wskazywał.

Jednym z konkretnych przykładów, które wróciły w dyskusji, była ulica Spokojna w Wierzchowisku. Przewodniczący rady zauważył, że mieszkańcy czują się zawiedzeni, bo wcześniej otrzymali informację, że sprawa zostanie uwzględniona w budżecie na 2026 rok, a ostatecznie tak się nie stało.

– Dlatego mieszkańcy no czują się oszukani – mówił Tomasz Nowicki.

Do dyskusji włączyła się również jedna z radnych, która zwróciła uwagę, że obecne problemy Wierzchowiska są konsekwencją wcześniejszych decyzji planistycznych. Jej zdaniem poprzednia rada, zwiększając tereny budowlane, musiała liczyć się z tym, że nowi mieszkańcy będą mieli konkretne oczekiwania infrastrukturalne.

Po tej wymianie zdań rada przeszła do dalszych punktów sesji. Sprawozdanie finansowe zostało zatwierdzone, a absolutorium udzielone jednogłośnie. Za było 15 radnych, bez głosów przeciwnych i wstrzymujących się. Wójt podziękował radnym, sołtysom, pracownikom urzędu, organizacjom, strażakom i instytucjom działającym na terenie gminy.

W swoim wystąpieniu po absolutorium Pomada mówił o coraz lepszej współpracy z radą, ale jednocześnie uprzedzał, że kolejne budżety mogą być trudne. Zaznaczył, że gmina prowadzi dużo inwestycji, korzysta ze środków zewnętrznych, ale musi też zabezpieczać wkład własny.

– Nie wiem, czy uda nam się przyszły rok zamknąć bez kredytu, bo tych inwestycji naprawdę robimy bardzo dużo, wszystkie z środkami unijnymi i tam wkład własny trzeba zapewnić – mówił Dariusz Pomada.

CZYTAJ DALEJ

Koniecpol

Orkiestra ruszyła na podbój Bałkanów. Młodzi muzycy zagrają przed międzynarodową publicznością

Opublikowany

,

Monika Wójcik
Urząd Miasta i Gminy w Koniecpolu

Młodzieżowa Orkiestra Dęta Koniecpol rozpoczęła sześciodniowy wyjazd do Bułgarii, gdzie będzie reprezentować gminę podczas Balkan Folk Fest 2026. W festiwalu udział wezmą muzycy orkiestry oraz miejscowe mażoretki, którzy zaprezentują się w Warnie i Złotych Piaskach.

Dla koniecpolskiej orkiestry to kolejny zagraniczny wyjazd festiwalowy w ostatnich latach. Wcześniej młodzi artyści występowali już w Bułgarii w 2023 roku, Czarnogórze w kolejnym roku oraz Hiszpanii w tym minionym. Z ostatniego z tych wyjazdów wrócili ze Złotym Dyplomem, potwierdzając wysoki poziom artystyczny zespołu.

W tegorocznej wyprawie uczestniczy 44-osobowa grupa, którą tworzą członkowie Młodzieżowej Orkiestry Dętej Koniecpol oraz mażoretki Astoria.

Wyjazd do Bułgarii będzie dla uczestników nie tylko okazją do zaprezentowania dorobku artystycznego przed międzynarodową publicznością, ale również szansą na zdobycie nowych doświadczeń, integrację i poznanie kultury innych krajów. Udział w festiwalu wpisuje się w wieloletnią aktywność orkiestry, która regularnie promuje Koniecpol poza granicami kraju.

– Wracajcie z pięknymi wspomnieniami, nowymi doświadczeniami i satysfakcją z każdego występu. Życzę wam powodzenia i wierzę, że po raz kolejny będziecie wspaniale reprezentować Koniecpol. Trzymam za was kciuki – podkreślił przed wyjazdem muzyków burmistrz Ryszard Suliga.

Organizacja przedsięwzięcia była możliwa również dzięki zaangażowaniu stowarzyszenia, aktywnemu wsparciu rodziców oraz pomocy wielu osób, które na co dzień wspierają działalność orkiestry.

– Dzięki temu młodzi muzycy i mażoretki mogą rozwijać swoje pasje, zdobywać sceniczne doświadczenie i promować lokalną społeczność na arenie międzynarodowej – poinformowało kierownictwo orkiestry.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE