Obserwuj nas

Krzepice

Wielki sukces ultramaratonki. Pochodząca z Krzepic Monika Brzozowska brązową medalistką mistrzostw świata

fot. International Association of Ultrarunners/Facebook

Opublikowany

,

Pochodząca z Krzepic Monika Brzozowska zdobyła brązowy medal mistrzostw świata IAU na dystansie 50 kilometrów, które rozegrano w New Delhi w Indiach. Polska zawodniczka pokonała wymagający ultramaratoński dystans w czasie 3 godziny 19 minut i 3 sekundy, zajmując trzecie miejsce w rywalizacji najlepszych biegaczek globu.

Mistrzostwa świata w biegu na 50 kilometrów organizowane przez International Association of Ultrarunners (IAU) należą do najważniejszych wydarzeń w międzynarodowym kalendarzu biegów ultradługich. Tegoroczna edycja zawodów zgromadziła w stolicy Indii reprezentantów wielu krajów, a na starcie stanęła światowa czołówka specjalistów od ultramaratonów.

Złoty medal w rywalizacji kobiet wywalczyła reprezentująca Wielką Brytanię Carla Molinaro, która zwyciężyła z czasem 3 godziny 18 minut i 22 sekund. Srebrny medal zdobyła Caitriona Jennings z Irlandii, natomiast Monika Brzozowska ukończyła bieg na trzeciej pozycji, zapewniając Polsce prestiżowe miejsce na podium.

Zawody rozegrano na ulicznej trasie w New Delhi. Rywalizacja na tak długim dystansie wymaga od zawodników nie tylko doskonałej wytrzymałości fizycznej, ale także umiejętnego rozłożenia sił. Biegacze muszą zmierzyć się z narastającym zmęczeniem, wymagającym tempem rywalizacji oraz trudnymi warunkami atmosferycznymi, które w tej części świata często oznaczają wysoką temperaturę i wilgotność.

Mistrzostwa świata IAU rozgrywane są od 2005 roku i od lat gromadzą najlepszych ultramaratończyków z całego świata. Zawodnicy rywalizują nie tylko indywidualnie, ale również w klasyfikacji drużynowej reprezentacji narodowych.

W skład kobiecej reprezentacji Polski podczas zawodów w New Delhi weszły Dominika Stelmach, Joanna Konopko, Monika Brzozowska oraz Katarzyna Pobłocka-Głogowska. W rywalizacji mężczyzn Polskę reprezentowali natomiast Dariusz Nożyński, Kamil Karbowiak, Artur Olejarz oraz Wojciech Kopeć.

Brązowy medal Moniki Brzozowskiej to jeden z największych sukcesów w jej dotychczasowej karierze, a wynik osiągnięty w New Delhi potwierdza wysoką pozycję polskich biegaczy w światowym ultramaratonie.

Krzepice

Będzie nowy market w Krzepicach. Jest pozwolenie, ale trzeba rozwiązać problem z układem drogowym

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Jedna z dużych sieci handlowych jest coraz bliżej rozpoczęcia inwestycji w Krzepicach. Jak poinformował burmistrz, inwestor posiada już pozwolenie na budowę marketu. Zanim jednak przedsięwzięcie ruszy, konieczne będzie skoordynowanie planów prywatnego przedsiębiorcy z przygotowywaną przez gminę rozbudową pobliskiego skrzyżowania i układu drogowego.

Informacja o planowanym markecie pojawiła się przy okazji sprawozdania burmistrza ze spotkania z przedstawicielem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Rozmowy dotyczyły między innymi planowanej przez samorząd inwestycji drogowej oraz organizacji zjazdu.

– Rozmawialiśmy o tych ważnych sprawach nie tylko tutaj w kontekście dróg, ale również w kontekście skierowania z naszą drogą gminną odnośnie zjazdu, bo mamy tutaj zaplanowane rozbudowę skrzyżowania – informował burmistrz.

Dokumentację dotyczącą gminnego przedsięwzięcia przygotowuje zewnętrzna firma. Sytuację komplikuje jednak fakt, że w bezpośrednim sąsiedztwie tego obszaru planowana jest równolegle duża inwestycja handlowa.

– Natomiast tutaj też mocno się przymierzają do budowy marketu – powiedział Mateusz Kluba.

Z informacji przekazanych podczas sesji wynika, że plany sieci są już zaawansowane. Inwestor dysponuje bowiem jednym z najważniejszych dokumentów potrzebnych do rozpoczęcia przedsięwzięcia.

– Oni mają już pozwolenie na budowę, więc to jest w bardzo bezpośrednim sąsiedztwie i tutaj niektóre kwestie muszą zostać rozwiązane – dodał burmistrz.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Cztery miesiące przepychanek o zerwaną linię. Burmistrz ujawnia, gdzie utknęła sprawa

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Od połowy czerwca nie udało się rozwiązać problemu zerwanej linii przy drodze powiatowej w rejonie Dankowic. Sprawa ponownie wróciła na przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach. Z odpowiedzi burmistrza wynika, że problem utknął między kilkoma instytucjami, które wskazują na odpowiedzialność innych. Tymczasem, wraz z coraz krótszym dniem, radni domagają się przyspieszenia prac.

Do zdarzenia miało dojść 14 czerwca. Podczas sesji Zbigniew Robak zapytał, kiedy usunięte zostaną drzewa lub gałęzie znajdujące się w pasie drogowym, tak aby możliwe było ponowne podwieszenie przewodu.

Okazało się, że ustalenie, kto powinien zająć się problemem, nie jest proste. Burmistrz poinformował, że sam interweniował w temacie, ale otrzymana odpowiedź nie doprowadziła do rozwiązania sprawy.

– Dostaliśmy odpowiedź. Nadleśnictwo umywa ręce, że to Tauron. Tauron umywa ręce, że to gmina – relacjonował.

Problem miał zostać usunięty wcześniej. Jak wyjaśniał burmistrz, przedsiębiorca, który miał zająć się podkrzesaniem gałęzi, musiał jednak przesunąć termin wykonania prac z powodu rodzinnej tragedii.

Samo ponowne podwieszenie przewodu nie rozwiąże sprawy. W pierwszej kolejności konieczne jest uporządkowanie roślinności, ponieważ duże zagęszczenie gałęzi stwarza ryzyko kolejnego uszkodzenia przy silniejszym wietrze.

– Jesteśmy tutaj na tym etapie, że trzeba to zrobić i tą linię podwiesić. Tauron nam podwiesi, no ale jest tak duże zagęszczenie tych gałęzi, że przy intensywnym wietrze za chwilę będzie to znowu zrzucone – wyjaśnił burmistrz.

Plan zakłada więc przeprowadzenie prac w odpowiedniej kolejności.

– Więc najpierw jesteśmy tutaj umówieni, że to przecinamy i podwieszamy tą linię – dodał włodarz.

 

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Kanalizacja może nie dotrzeć wszędzie. Rozproszona zabudowa i pustostany blokują dofinansowanie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Shutterstock

Mieszkańcy części Dankowic, Podłęża, Lutrowskiego i Stanek mogą jeszcze długo czekać na kanalizację sieciową. Burmistrz przyznał, że przy obecnych zasadach pozyskiwania dofinansowania rozproszona zabudowa i duża liczba pustostanów znacząco ograniczają szanse na zdobycie pieniędzy. Jeden z wniosków samorządu już odpadł na etapie oceny formalnej. W tej sytuacji coraz poważniej rozważaną alternatywą stają się przydomowe oczyszczalnie ścieków.

Temat pojawił się po zebraniu sołeckim w Dankowicach, podczas którego mieszkańcy pytali o możliwość dalszej rozbudowy sieci. Problemem w przypadku części tej miejscowości jest relacja pomiędzy długością planowanej infrastruktury a liczbą osób, które miałyby z niej rzeczywiście korzystać.

– To jest odcinek ponad 3 kilometrów, a zabudowa jest bardzo rzadka i tych pustostanów tam jest bardzo dużo. Więc wskaźników, jeżeli chodzi o RLM-y, my tam nie uzyskamy – mówił burmistrz.

Nie jest to już wyłącznie potencjalna przeszkoda. Gmina próbowała zdobyć dofinansowanie, ale złożony wniosek nie przeszedł nawet pierwszego etapu oceny.

– Już mamy tego dowód, bo nie dostaliśmy. Nasz wniosek nie przeszedł tej formalnej oceny z wojewódzkiego funduszu – zaznaczył.

Podobny problem nie ogranicza się do Dankowic. Przy obecnych kryteriach trudności z ekonomicznym uzasadnieniem budowy sieci mogą występować również w innych słabiej zurbanizowanych częściach gminy.

– Podobne historie mamy jeszcze w dwóch takich miejscowościach. Mówię tutaj o Podłęży, mówię o Lutrowskim, nie wspominam o Stankach, bo Stanki są jeszcze bardziej rozproszone – wyliczał burmistrz na sesji.

W praktyce oznacza to, że nawet gotowość samorządu do realizacji inwestycji nie wystarcza. Kilometry sieci prowadzonej do stosunkowo niewielkiej liczby zamieszkanych nieruchomości nie pozwalają osiągnąć wskaźników wymaganych przy ubieganiu się o zewnętrzne pieniądze. Bez nich natomiast budowa kanalizacji w takich miejscach staje się dla gminy znacznie trudniejsza finansowo.

Burmistrz podkreślił, że nie chce składać mieszkańcom deklaracji, których przy obecnych zasadach może nie być w stanie zrealizować.

– Jeżeli coś w tej materii się nie zmieni, no to możemy mieć duże kłopoty, żeby uzyskać te środki finansowe. Mówię, realnie tak jest, nie chcę tutaj, żeby ktoś odbierał mnie, że obiecuję, a później nic się nie dzieje – powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Zarastają, a pieniędzy brak. Radny Robak: Każdy by chciał wyczyścić rów, ale nikt nie chce płacić składek

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Kto powinien czyścić zarastające rowy i kto ma za to zapłacić? Ten problem ponownie pojawił się podczas sesji Rady Miejskiej w Krzepicach. Dyskusję wywołała sytuacja w Zajączkach, ale szybko okazało się, że sprawa ma znacznie szerszy charakter. Burmistrz wskazywał na obowiązki Wód Polskich oraz właścicieli nieruchomości. Przedstawiciel spółek wodnych zwrócił natomiast uwagę na bardziej przyziemny problem. Oczekiwania dotyczące czyszczenia są duże, ale pieniędzy i osób płacących składki brakuje.

Temat poruszyła radna Alicja Chęcińska. Pytała o rów biegnący od rejonu jednej z posesji w kierunku Łękawicy i termin jego oczyszczenia. Burmistrz poinformował, że w tej konkretnej sprawie samorząd zwrócił się już do Wód Polskich o wykoszenie cieku. Jednocześnie zaznaczył, że odpowiedzialność za utrzymanie takich miejsc nie zawsze spoczywa na gminie.

– Właściwie, proszę państwa, większość tych rowów jest w zarządzie Wód Polskich. I oni tam co jakiś czas czyszczą te rowy – mówił.

Kwestia robi się jeszcze bardziej skomplikowana w przypadku rowów przebiegających przez prywatne nieruchomości lub znajdujących się przy nich. Jak podkreślił burmistrz, obowiązki mają także sami właściciele gruntów.

– Każdy właściciel działki, przez który przebiega rów lub sąsiaduje ta działka z tym rowem, ma obowiązek należytego utrzymania tego cieku wodnego – zaznaczył.

Zdaniem włodarza w praktyce często pojawia się jednak oczekiwanie, że niezależnie od własności i formalnej odpowiedzialności zadanie powinien wykonać samorząd.

– Wszyscy oczekują, że to gmina będzie czyściła te rowy – mówił.

Do dyskusji włączył się również radny Zbigniew Robak, reprezentujący spółki wodne. Jak wyjaśniał, możliwości wykonywania kolejnych prac zależą bezpośrednio od dostępnych pieniędzy. Spółki korzystają między innymi z dotacji gminnych i powiatowych, ale środki przewidziane na bieżący rok zostały już rozdysponowane. Robak zwrócił przy tym uwagę na problem z finansowaniem działalności przez samych zainteresowanych.

– Każdy by chciał wyczyścić rów, ale nikt nie chce płacić tych składek. Należy wstąpić do spółek wodnych, wtedy mamy tam określone składki i tak dalej – powiedział.

Na szybkie wykonanie wszystkich zgłaszanych prac nie ma więc obecnie pieniędzy. Kolejne zadania mają być wskazywane podczas przygotowywania planu na następny rok, wspólnie z sołtysami i zarządem spółek wodnych.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Po deszczu ulica Praga zamienia się w rozlewisko. Burmistrz Krzepic: Ja nie wiem, że coś takiego jest

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia (zdjęcie ilustracyjne)

Po intensywnych opadach na ulicy Praga w Krzepicach tworzą się rozległe zastoiska wody, które miejscami mają zajmować całą szerokość jezdni. Problem zgłosili radni podczas przedostatniej sesji, powołując się na informacje i zdjęcia otrzymane od mieszkańców. Burmistrz przyznał, że wcześniej sygnały o takiej sytuacji do niego nie dotarły.

Temat podczas wolnych wniosków poruszyła Irena Wydmuch. Radna wskazywała, że przy suchej nawierzchni problem może nie być dobrze widoczny. Sytuacja zmienia się po większych opadach.

– Tam są dziury. No niby niewidoczne są, jeżeli chodzi tak naocznie, ale jak mieszkańcy przysłali mi zdjęcia po deszczu, to kałuże były od brzegu do brzegu w niektórych miejscach i pewnie dlatego mówią o tych dziurach – relacjonowała.

Burmistrz zadeklarował interwencję, zaznaczając jednocześnie, że bez konkretnych zgłoszeń urząd nie jest w stanie wiedzieć o każdym problemie występującym na gminnych drogach.

– Jeżeli pani mówi, że naprawdę tam się ujawniły po tych deszczach jakieś głębsze obszary zagłębienia w tej drodze, to tam jutro się zjawi ktoś żeby oszacować i zobaczyć, co tam trzeba zrobić – zapowiedział.

Okazało się jednak, że problem może dotyczyć nie tylko samego stanu nawierzchni. Do rozmowy włączył się Adam Łukasik, który również otrzymał od mieszkańców materiały pokazujące sytuację na Pradze. Jego zdaniem kluczowe może być niewłaściwe odprowadzanie wody.

– Tam bardziej chyba chodzi o to, że robi się takie rozlewisko dosyć spore na drodze, które mimo, że opadów nie ma, to gdzieś z ujściem tej wody jest problem – wskazał radny.

Oznaczałoby to, że samo uzupełnienie ewentualnych ubytków może nie wystarczyć, jeżeli przyczyną zalegania wody jest problem z odwodnieniem. Zakres potrzebnych prac ma zostać określony dopiero po oględzinach. Burmistrz ponownie zaznaczył, że wcześniej nie miał informacji o sytuacji na tej ulicy.

– Proszę mi wierzyć, że do mnie ta informacja nie dotarła. Ja nie wiem, że coś takiego jest – stwierdził Mateusz Kluba.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Radni chcą poznać koszty imprez. Po festynie dla Emilki padł formalny wniosek o rozliczenie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Ile gminę Krzepice kosztują organizowane i współorganizowane wydarzenia? Takie pytanie pojawiło się podczas sierpniowej sesji w następstwie sporu o wsparcie charytatywnego festynu dla Emilki w Starokrzepicach. Radni chcą teraz konkretnych danych dotyczących między innymi Dni Krzepic, koncertów, wykładów i innych przedsięwzięć.

Temat pojawił się bezpośrednio po dyskusji dotyczącej festynu dla mieszkanki Starokrzepic. Radny Paweł Kuc, który wcześniej zarzucił gminie niewystarczające zaangażowanie w pomoc organizatorom wydarzenia, zwrócił uwagę, że w podobnym czasie w Krzepicach odbywała się inna impreza, podczas której zapewniono między innymi scenę, nagłośnienie, oświetlenie oraz agregat.

Dyskusja o zakresie wsparcia dla festynu przerodziła się w ten sposób w pytania o pieniądze przeznaczane przez samorząd na wydarzenia. Kuc zdecydował się sformalizować swoje oczekiwania.

– Chciałbym złożyć wniosek formalny o przedstawienie kosztów związanych z Dniami Krzepic i tej imprezy na następną sesję – powiedział radny.

Jak zaznaczył burmistrz, informacje dotyczące rozliczenia wydarzeń są przekazywane radzie.

– Zawsze to rozliczenie tutaj jest przedstawiane radzie, więc i tym razem nie widzę problemu, żeby to rozliczenie się znalazło – odpowiedział.

Na kosztach dwóch wskazanych imprez radni nie zamierzają jednak poprzestać. Do sprawy włączył się Tobiasz Ogórek, który zaproponował szersze zestawienie. Chce wiedzieć, jakie wydatki wiążą się także z innymi przedsięwzięciami odbywającymi się na terenie gminy i które z nich organizowane są bezpłatnie.

– Jeśli takie sprawdzanie finansowe powstało w temacie tych imprez, jeśli możemy również literalnie dowiedzieć się, ile kosztują wykłady, historie, które mają miejsce na terenie gminy, czy też inne koncerty, czy to są pro bono, czy to wydarzenie jest płatne. Chciałbym taką informację uzyskać – mówił radny Ogórek.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Festyn charytatywny wywołał spięcie na sesji. Poszło o scenę i pomoc ze strony gminy

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Charytatywny festyn dla Emilki w Starokrzepicach zakończył się zebraniem potrzebnej kwoty, ale podczas sierpniowej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach wydarzenie niespodziewanie stało się źródłem ostrego spięcia. Jeden z radnych zarzucił gminie brak realnego wsparcia organizatorów. Burmistrz zdecydowanie się z tym nie zgodził, a przewodniczący rady zaapelował, aby wokół akcji charytatywnej nie robić polityki.

Temat poruszył Paweł Kuc. Radny rozpoczął od podkreślenia sukcesu przedsięwzięcia, podczas którego udało się zebrać potrzebne pieniądze. Jednocześnie skierował pod adresem samorządu poważny zarzut.

– Natomiast bardzo przykro mi jest, że gmina w żaden sposób nie wsparła tego festynu mimo próśb mamy Emilki czy w formie pomocy w załatwieniu sceny czy innych rzeczy – powiedział.

Na te słowa zareagował burmistrz. Jak przekonywał, osobiście spotkał się z mamą dziewczynki i rozmawiał z nią o organizacji wydarzenia. Według jego relacji gmina nie pozostawiła organizatorów bez pomocy, choć samorząd miał ograniczone możliwości bezpośredniego finansowania konkretnego celu.

– Trochę ciężko mi się to słucha, bo rozmawiałem z mamą Emilki. Była u mnie, rozmawialiśmy na ten temat, pytała o pewne kwestie związane z organizacją i tutaj z naszej strony był ruch w tą stronę, nie było mowy o żadnej scenie – odpowiadał Mateusz Kluba.

Spór zaczął się więc koncentrować wokół tego, do kogo właściwie trafiła prośba dotycząca sceny. Kuc częściowo potwierdził wersję burmistrza dotyczącą pomocy w kwestiach organizacyjnych, ale zaznaczył, że według jego wiedzy o scenie rozmawiano z przewodniczącym rady.

– Ogólnie chyba, z tego co wiem, to mama rozmawiała z panem przewodniczącym odnośnie sceny, ale no nie wiem czy wiadomość do pana burmistrza dotarła. Jeśli chodzi o te merytoryczne tematy, to tak potwierdzam, tak było – powiedział radny.

Przewodniczący potwierdził, że taki kontakt rzeczywiście miał miejsce. Wyjaśnił jednak, że możliwość, z której wcześniej korzystano przy pozyskiwaniu sceny z gminy Opatów, przestała istnieć, ponieważ obiekt został sprzedany.

Dyskusja wyszła wówczas poza kwestię pomocy instytucjonalnej. Przewodniczący wskazywał, że zarówno on, jak i inne osoby związane z samorządem wsparły akcję prywatnie. Jednocześnie wyraźnie skrytykował sposób, w jaki temat został przedstawiony podczas sesji.

– Sam wsparłem finansowo, prywatnie i też pani radna Ewa Buchwald zawiozła kopertę wspierając, więc naprawdę cieszmy się, że tyle osób, tyle instytucji formalnie, nieformalnie wsparło – mówił.

Ostatecznie z wypowiedzi uczestników dyskusji wynikało, że pomoc organizacyjna ze strony gminy jednak była, co przyznał również sam radny. Rozbieżność dotyczyła przede wszystkim zakresu oczekiwanego wsparcia i sprawy sceny.

Przewodniczący zakończył wymianę zdań krótkim apelem.

– Nie robiłbym z tego polityki – stwierdził Rafał Balcerzak.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Wynagrodzenie burmistrza podzieliło samorządowców. Niemal połowa radnych nie poparła uchwały

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Ustalenie wynagrodzenia burmistrza Krzepic wyraźnie podzieliło radnych podczas sierpniowej sesji. Uchwała została przyjęta zaledwie siedmioma głosami „za”. Trzech samorządowców opowiedziało się przeciwko, a kolejnych trzech wstrzymało się od głosu. Co ciekawe, mimo tak dużej różnicy zdań podczas obrad nie odbyła się żadna dyskusja, która pozwoliłaby mieszkańcom poznać argumenty poszczególnych stron.

Projekt uchwały dotyczącej wynagrodzenia burmistrza nie został szerzej omówiony przed głosowaniem. W tej części sesji nie przedstawiono szczegółowo wysokości poszczególnych składników wynagrodzenia ani nie wyjaśniono powodów, dla których rada zajmowała się tą kwestią. Odczytano natomiast wyniki wcześniejszych głosowań w komisjach. Już na tym etapie było widać, że propozycja nie ma jednoznacznego poparcia.

W komisji rolnictwa pozytywną opinię poparło trzech radnych, a jeden zagłosował przeciw. Identyczny wynik odnotowano w komisji oświaty. W rewizyjnej za projektem opowiedziało się trzech członków, natomiast dwóch było przeciw. Najbardziej zdecydowane stanowisko zajęła komisja skarg, wniosków i petycji. Tam projekt nie uzyskał ani jednego głosu poparcia.

Mimo tak wyraźnego sprzeciwu części radnych na sesji nikt nie zabrał głosu, aby wyjaśnić zastrzeżenia wobec projektu. Nie przedstawiono również argumentów przemawiających za przyjęciem proponowanych warunków wynagradzania burmistrza.

Ostateczne głosowanie potwierdziło podział w radzie. Uchwałę poparło siedmiu radnych, trzech zagłosowało przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu.

Miesięczne wynagrodzenie burmistrza Krzepic, zgodnie z uchwałą, ustalono więc na poziomie 21,07 tys. zł brutto. Na tę kwotę składa się 11,1 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego, 3,4 tys. zł dodatku funkcyjnego, 2,22 tys. zł dodatku za wysługę lat oraz 4,35 tys. zł dodatku specjalnego, stanowiącego 30 proc. łącznej kwoty wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

PSZOK znacznie droższy niż zakładała gmina. Najtańsza oferta o około trzysta tysięcy ponad budżetem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Shutterstock

Plany rozbudowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Krzepicach natrafiły na finansową przeszkodę. Wszystkie oferty złożone w przetargu przekroczyły możliwości samorządu. Nawet najtańsza była o około 300 tys. zł wyższa od zabezpieczonego budżetu, dlatego gmina nie zamierza dokładać pieniędzy i ponowi postępowanie.

O wynikach przetargu radni dowiedzieli się podczas ostatniej sesji. Do postępowania zgłosiło się czterech wykonawców, ale żadna z propozycji nie zmieściła się w kwocie, którą Krzepice mają obecnie do dyspozycji.

– Ogłosimy drugi przetarg, dlatego że wpłynęły cztery oferty. Rozbieżność od 1,7 mln zł do 3,1 mln zł. My mamy tam 1,4 mln zł – usłyszeli samorządowcy.

 

Miejscowi urzędnicy nie zdecydowali się na zwiększenie środków i wybór najtańszego wykonawcy. W przeciwieństwie do części innych inwestycji gmina nie jest w tym przypadku pod presją bardzo krótkiego terminu, dlatego chce jeszcze raz sprawdzić rynek.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Ulica Cicha znów pod znakiem zapytania. Burmistrz: Budżet gminy to nie jest guma

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Drugi przetarg na przebudowę ulicy Cichej w Krzepicach nie przyniósł oczekiwanego przełomu. Najtańsze oferty ponownie znacznie przekroczyły pieniądze zabezpieczone przez samorząd, a do wyboru wykonawcy potrzeba około 100 tys. zł więcej. Podczas ostatniej sesji radny Tobiasz Ogórek zaapelował, by mimo problemów finansowych doprowadzić inwestycję do realizacji. Burmistrz studził oczekiwania, wskazując na ograniczenia budżetu i dodatkowe koszty całego przedsięwzięcia.

Sytuację przedstawił włodarz przy okazji omawiania trwających postępowań inwestycyjnych. Na przebudowę ulicy Cichej zabezpieczono 275 tys. zł. Tymczasem ceny zaproponowane przez wykonawców rozpoczynają się od około 387 tys. zł, a najwyższe sięgają 0,5 mln zł. Co istotne, było to już drugie podejście do znalezienia firmy, która wykona zadanie.

– Jest to temat, który jest ważny i trudny, a mianowicie budowa odcinka ulicy Cichej. Dlatego, że było to już drugie ogłoszenie i te oferty są mniej więcej na tym poziomie, niektóre się podniosły – mówił burmistrz.

Problemem pozostaje więc różnica między możliwościami finansowymi gminy a sytuacją na rynku. W przypadku wyboru jednej z najtańszych ofert samorząd musiałby istotnie zwiększyć kwotę przeznaczoną na zadanie.

– Brakująca kwota, żeby zdecydować się na podpisanie umowy, to jest prawie 100 tys. zł, a więc jedna trzecia tego, co mamy w budżecie – zaznaczył włodarz.

Z takim scenariuszem nie chciał pogodzić się Tobiasz Ogórek. Radny zaapelował o poszukanie brakujących pieniędzy, argumentując, że mieszkańcy tej części Krzepic czekają na inwestycję od wielu lat. Ogórek odniósł się także do liczby osób, które bezpośrednio skorzystają z przebudowy. Jego zdaniem niewielka liczba mieszkańców nie powinna być argumentem przemawiającym za dalszym odkładaniem zadania.

– Ja wiem, że tam tych mieszkańców jest niedużo. Natomiast myślę, że każdy jest równy i na nich też przyszła kolej – argumentował.

Mateusz Kluba przekonywał, że problem ulicy Cichej nie jest przez samorząd ignorowany. Zwrócił jednak uwagę, że koszt robót drogowych nie wyczerpuje wszystkich wydatków. Gmina musi ponosić również koszty związane m.in. z wykupem gruntów potrzebnych do realizacji przedsięwzięcia.

Włodarz nie zadeklarował więc automatycznego dołożenia brakującej kwoty. Przypomniał, że samorząd znajduje się pod koniec roku budżetowego, kiedy możliwości dokonywania kolejnych przesunięć są coraz bardziej ograniczone.

– Budżet gminy to nie jest guma i jesteśmy w przededniu zakończenia, zamknięcia tego budżetu i otwarcia nowego – stwierdził burmistrz.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Krzepice dają powiatowi sześćset tysięcy. Pieniądze pójdą na przebudowę drogi od Dąbrowskiego do Rolniczej

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Miejscowe władze dołożą 600 tys. zł do inwestycji realizowanej na drodze powiatowej w granicach miasta. Radni jednogłośnie zgodzili się na udzielenie powiatowi kłobuckiemu pomocy finansowej na przebudowę odcinka od ulicy Dąbrowskiego do ulicy Rolniczej. Zadanie ma być związane również z budową ścieżki rowerowej. Projekt nie wywołał podczas sesji żadnej dyskusji. Za przekazaniem pieniędzy zagłosowało wszystkich 13 obecnych radnych.

Środki na pomoc dla powiatu zostały wcześniej zabezpieczone w budżecie gminy. Do ich przekazania potrzebna była jednak odrębna uchwała określająca wysokość i przeznaczenie wsparcia. Szczegóły przedstawiła podczas sesji skarbnik.

Sama uchwała otwiera drogę do przekazania pieniędzy, ale szczegółowe zasady finansowania inwestycji zostaną określone w umowie pomiędzy obydwoma samorządami. To w niej mają znaleźć się m.in. terminy oraz zasady rozliczenia przekazanych środków.

Przy wcześniejszym omawianiu zmian w tegorocznym budżecie wskazano także, że przedsięwzięcie na drodze powiatowej wiąże się z budową ścieżki rowerowej. Oznacza to, że gminne pieniądze mają wesprzeć zadanie wykraczające poza samą modernizację jezdni.

W przeciwieństwie do wielu decyzji dotyczących przekazywania znacznych kwot innym samorządom, ta nie wywołała podczas obrad żadnych pytań ani sporu. Projekt wcześniej uzyskał jednogłośne poparcie komisji, a na sesji radni nie podjęli nad nim dyskusji. W głosowaniu stanowisko rady było równie jednoznaczne.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Szlak pieszo-rowerowy między Krzepicami a Opatowem z poślizgiem. Projekt dopiero w przyszłym roku

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Planowany szlak pieszo-rowerowy łączący gminy Krzepice i Opatów nie doczeka się projektu w tym roku. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej poinformowano, że przyszły wykonawca nie jest w stanie przygotować dokumentacji w tym roku. Samorząd zdecydował więc o przeniesieniu całego zadania na kolejny. Zmiana ma jednocześnie umożliwić podpisanie umowy i rozpoczęcie prac nad projektem jeszcze przed końcem grudnia.

O przesunięciu poinformowała skarbnik podczas omawiania zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Inwestycja, która znajdowała się w tegorocznych planach, musi zostać formalnie zapisana jako przedsięwzięcie realizowane również w przyszłym roku. Powodem jest harmonogram prac projektowych. Dokumentacji nie uda się przygotować w terminie pozwalającym na zamknięcie zadania w 2026 roku.

Nie oznacza to jednak, że samorząd zamierza czekać z rozpoczęciem przedsięwzięcia do przyszłego roku. Wprowadzenie zadania do wieloletniej prognozy finansowej ma dać miejscowym władzom możliwość związania się umową z wykonawcą i uruchomienia prac projektowych. Ich finał nastąpi jednak już w 2027 roku.

– Ten wpis i ta uchwała pozwoli burmistrzowi na podpisanie umowy z wykonawcą tego zadania, aby sobie mógł to zadanie po prostu rozpocząć, realizować tak, żeby w przyszłym roku było gotowe – wyjaśniła Anna Mońka.

Środki przewidziane na przedsięwzięcie pozostają zabezpieczone, ale harmonogram inwestycji uległ przesunięciu. Na tym etapie chodzi przy tym o przygotowanie projektu, a nie rozpoczęcie właściwych robót budowlanych.

Zmiana nie wywołała dyskusji podczas sesji. Radni nie zgłosili pytań ani zastrzeżeń, a uchwałę dotyczącą wieloletniej prognozy finansowej poparli jednogłośnie wszyscy – 13 obecnych samorządowców.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Kanalizacja jeszcze niegotowa, a już potrzeba kolejnych pieniędzy. Krzepice dokładają prawie trzysta tysięcy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Budowa kanalizacji sanitarnej obejmującej Dankowice Drugie oraz ulice Szarlejka i Tęczową w Krzepicach wymaga kolejnych pieniędzy. Podczas niedawnej sesji radni zwiększyli plan wydatków na inwestycję o niemal 293 tys. zł. Nie chodzi jednak o dodatkowe roboty, lecz o waloryzację wynagrodzenia wykonawcy. Jednocześnie pojawiły się pytania o termin zakończenia prac i wykonanie nawierzchni. Burmistrz przyznał, że gmina rozpoczęła swoją część robót, nie czekając dłużej na starostwo, które nie uruchomiło jeszcze postępowania przetargowego.

Dodatkowe pieniądze wprowadzono w ramach zmian w tegorocznym budżecie. Jak poinformowała skarbnik, wydatki związane z inwestycją zwiększono o blisko 293 tys. zł.

– Jest to wstępnie obliczona waloryzacja wynagrodzenia dla wykonawcy kanalizacji sanitarnej – wyjaśniła skarbnik.

Oznacza to, że wspomniana kwota nie zwiększy zakresu rzeczowego przedsięwzięcia, a ma zostać przeznaczona na podniesienie wynagrodzenia firmy realizującej zadanie. Co istotne, Anna Mońka określiła przedstawione wyliczenie jako wstępne. Podczas sesji nie podano jednak, jaki procent pierwotnego kontraktu stanowi waloryzacja ani jakie dokładnie czynniki wpłynęły na jej wysokość. Radni nie podjęli szerszej dyskusji w tej sprawie.

Inwestycja wróciła natomiast pod koniec obrad. Jeden z samorządowców chciał wiedzieć, czy zarówno kanalizacja, jak i związane z prowadzonymi pracami odtworzenie nawierzchni zostaną wykonane zgodnie z terminem.

Burmistrz, odpowiadając, rozdzielił odpowiedzialność za poszczególne elementy zadania. Jak wynikało z jego wypowiedzi, problemem pozostaje tempo działań po stronie powiatu. Gmina zdecydowała się rozpocząć własny zakres, ponieważ dalsze oczekiwanie mogłoby zagrozić terminowej realizacji.

– Nie mogliśmy dłużej czekać na starostwo, dlatego że oni jeszcze nie rozpoczęli procedury przetargowej, a nas termin goni, więc my rozpoczęliśmy wykonanie tej nakładki i wszystko zmierza ku temu, żeby to zostało wykonane – tłumaczył Mateusz Kluba.

Prace po stronie samorządu są już widoczne w terenie. Miejsca, w których wcześniej prowadzona była kanalizacja, zostały utwardzone, a następnie ułożono pierwszą warstwę nawierzchni. Pobocza mają być wykonane po położeniu warstwy końcowej.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Milion złotych znika z tegorocznego budżetu. Park leśny przy Jesionowej przesunięty na kolejny rok

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Jedna z większych inwestycji zaplanowanych w tegorocznym budżecie Krzepic zalicza poślizg. Park leśny przy ulicy Jesionowej nie powstanie w zakładanym wcześniej terminie. Podczas ostatniej sesji z budżetu wykreślono 1 mln zł środków, które gmina ma otrzymać z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zadanie nie zostało jednak porzucone – jego realizację przesunięto na 2027 rok.

Korekta dotycząca parku znalazła się w większym pakiecie zmian finansowych. Po ich wprowadzeniu zarówno dochody, jak i wydatki tegorocznego budżetu zmniejszyły się o ponad 714 tys. zł. Największym pojedynczym ruchem było jednak usunięcie środków związanych właśnie z inwestycją przy Jesionowej.

– Po stronie dochodów majątkowych zmniejszymy budżet o 1 mln zł, wykreślając z budżetu środki, które gmina ma otrzymać z NFOŚiGW na urządzenie parku leśnego przy ulicy Jesionowej w Krzepicach – wyjaśniła skarbnik Anna Mońka.

Taka sama korekta była konieczna po stronie wydatków. W praktyce oznacza to, że tegoroczny plan finansowy nie przewiduje już realizacji przedsięwzięcia.

– W dziale dotyczącym utrzymania zieleni w mieście i gminie zmniejszamy plan wydatków majątkowych o 1 mln zł w ślad za wykreślonymi środkami z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na urządzenie parku leśnego – mówiła Mońka.

Nie oznacza to jednak rezygnacji z parku. Zadanie zostało przeniesione do wieloletniej prognozy finansowej i ma być realizowane w 2027 roku. Tym samym mieszkańcy będą musieli poczekać na inwestycję co najmniej do kolejnego roku budżetowego.

Na razie trwa przygotowanie dokumentacji. Podczas sprawozdania burmistrz poinformował, że gmina otrzymała cztery propozycje od wykonawców zainteresowanych przygotowaniem projektu. Uwagę zwraca duża różnica między zaoferowanymi cenami.

– Wpłynęły cztery oferty na projekt, ale rozbieżność jest bardzo duża – mówił włodarz, wskazując na ponad dwukrotną różnicę pomiędzy najtańszą a najdroższą propozycją.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Ostre starcie radnej z przewodniczącym podczas sesji w Krzepicach: Dlaczego pan kłamie?

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Jedna z najmocniejszych dyskusji podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach wywiązała się przy uchwale dotyczącej nowej inwestycji mieszkaniowo-usługowej. Sam projekt ostatecznie uzyskał pełne poparcie rady, ale zanim doszło do głosowania, radna Alicja Chęcińska publicznie zarzuciła przewodniczącemu rady Rafałowi Balcerzakowi brak konsekwencji w podejściu do inwestorów. Spór szybko zszedł z kwestii urbanistycznych na osobiste rozliczenia.

Procedowana inwestycja zakłada budowę wielorodzinnego budynku z częścią handlową lub usługową. Maksymalnie ma w nim powstać 26 mieszkań, a na każdy lokal przewidziano jedno miejsce postojowe. Dwa kolejne mają obsługiwać część usługową. W toku wcześniejszej procedury nie wpłynęły uwagi mieszkańców, a właściwe organy pozytywnie zaopiniowały przedsięwzięcie.

Kontrowersje wywołało jednak porównanie projektu z wcześniejszą inwestycją firmy Batorex. Radna Chęcińska przypomniała, że w tamtej sprawie jednym z argumentów podnoszonych przeciwko projektowi miała być liczba miejsc parkingowych. Jej zdaniem obecna sytuacja może pokazywać, że problem leżał gdzie indziej.

– Warto więc zadać ważne pytanie. Czy miejsca postojowe faktycznie były problemem? Czy względy lokalizacyjne posesji pana przewodniczącego rady miejskiej? – mówiła radna.

Przewodniczący Balcerzak poprosił o doprecyzowanie zarzutu. Wtedy dyskusja zrobiła się jeszcze ostrzejsza.

– Pan był zawsze przeciwko budowie, prawda? Był pan. No dlaczego pan kłamie? – stwierdziła Chęcińska.

Przewodniczący stanowczo odrzucił tę ocenę. Przypomniał, że przy wcześniejszej uchwale dotyczącej możliwości budowy 52 lokali również głosował za jej przyjęciem, a późniejsze zastrzeżenia miały dotyczyć zmienionego zakresu przedsięwzięcia.

– Wszyscy razem ze mną byliśmy za, więc proszę nie mówić, że byłem przeciwny – odpowiadał.

Radna nie wycofała się jednak ze swojej krytyki i zasugerowała, że w podejściu do inwestycji może działać zasada akceptacji rozwoju, dopóki nie dotyczy on bezpośredniego sąsiedztwa.

– Jest taki dziwny cytat i bardzo mądry, że pan wszystko robi niby dla rozwoju gminy, ale nie za moim płotem – stwierdziła.

Przewodniczący przekonywał, że oba przypadki nie są tożsame, m.in. z uwagi na skalę zabudowy i liczbę mieszkań. Podkreślił też, że jego wcześniejsze stanowisko było publiczne i można je zweryfikować w materiałach z poprzednich sesji.

Mimo ostrej wymiany zdań finał głosowania nie przyniósł podziału. Sama Alicja Chęcińska zaznaczyła, że popiera aktualną inwestycję, a uchwałę przyjęto jednogłośnie głosami wszystkich 13 obecnych radnych.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Najpierw oficjalny ceremoniał, później wspólna zabawa. Strażacy z Dankowic mają co świętować

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Ochotnicza Straż Pożarna w Dankowicach/Facebook

Ochotnicza Straż Pożarna w Dankowicach szykuje wyjątkowe obchody jubileuszu 100-lecia swojej działalności. Uroczystość odbędzie się 12 września i połączy oficjalny strażacki ceremoniał z mniej formalnym spotkaniem dla mieszkańców, sympatyków jednostki i całych rodzin.

Obchody rozpoczną się od zbiórki jednostek o godz. 13.30. Kwadrans później zaplanowano przybycie zaproszonych gości, natomiast właściwa część uroczystości ruszy o godz. 14.00.

W programie znajdzie się złożenie meldunku, podniesienie flagi państwowej oraz oficjalne powitanie uczestników. Jednym z najważniejszych punktów jubileuszu będzie wręczenie odznaczeń, które mają uhonorować strażaków za ich służbę i zaangażowanie w działalność jednostki. Przewidziano również wystąpienia zaproszonych gości.

Część oficjalna ma zakończyć się około godz. 16.00. Później charakter wydarzenia stanie się już zdecydowanie bardziej rodzinny i integracyjny. Organizatorzy przygotują strażacki poczęstunek oraz grill, a z myślą o najmłodszych pojawią się dmuchańce.

Jubileusz ma być nie tylko okazją do przypomnienia wieloletniej historii OSP Dankowice, ale przede wszystkim do wspólnego świętowania z mieszkańcami i osobami, które przez lata wspierały miejscowych druhów.

Strażacy zapraszają do udziału wszystkich mieszkańców Dankowic oraz sympatyków jednostki. Dla OSP będzie to jeden z najważniejszych dni w historii, a dla lokalnej społeczności okazja, by z bliska uczestniczyć w strażackim święcie i podziękować druhom za ich codzienną służbę.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Salwa honorowa na krzepickim rynku. Miasto wróciło pamięcią do września 1939 roku

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Gminny Ośrodek Kultury w Krzepicach

W minioną niedzielę mieszkańcy, samorządowcy, żołnierze i przedstawiciele lokalnych organizacji uczcili 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Była wojskowa asysta, apel pamięci, salwa honorowa i kwiaty złożone w miejscach, które przypominają o wojennych doświadczeniach ziemi krzepickiej.

Obchody rozpoczęła msza święta w intencji ojczyzny. Później uczestnicy przeszli na rynek, gdzie patriotyczna uroczystość nabrała bardziej wojskowego charakteru. Szczególną oprawę zapewniła Kompania Honorowa 13. Śląskiej Brygady Obrony Terytorialnej wraz z ppłk. Przemysławem Winklerem, dowódcą 132. batalionu w Częstochowie. 

Do Krzepic przyjechali również przedstawiciele Małopolskiego Klubu Rekreacji i Turystyki Konnej im. 21. Pułku Ułanów Nadwiślańskich. W wydarzeniu uczestniczyli także członkowie miejscowych organizacji, delegacje szkół i jednostek OSP, przedstawiciele Krzepickiego Towarzystwa Regionalnego, środowiska emerytów i rencistów oraz mieszkańcy.

Sama oprawa nie była jednak najważniejsza. Sens uroczystości budowały przede wszystkim słowa przypominające, że wielka historia miała tutaj bardzo lokalny wymiar. Marcin Świerczyński przybliżył wydarzenia związane z początkiem wojny i losami mieszkańców ziemi krzepickiej. To właśnie ten fragment obchodów przeniósł uwagę z ogólnej rocznicy na doświadczenia ludzi, dla których wrzesień 1939 roku był początkiem kilkuletniego dramatu.

Do tego wątku nawiązał również burmistrz Krzepic. W swoim wystąpieniu podkreślał pamięć nie tylko o polskich żołnierzach i członkach ruchu oporu, ale także o ludności cywilnej, która ponosiła konsekwencje wojny każdego dnia.

Najbardziej podniosły moment przyszedł podczas apelu pamięci. Po nim na rynku rozległa się salwa honorowa. Chwilę później rozpoczęło się składanie kwiatów. Delegacje odwiedziły trzy miejsca związane z lokalną pamięcią – pomnik na rynku, tablicę przy ulicy 3 Maja oraz Pomnik „Bohaterom Ziemi Krzepickiej” na cmentarzu parafialnym.

Całości towarzyszyła Młodzieżowa Orkiestra z Zajączek prowadzona przez kapelmistrza Bogdana Krzaka. Jej udział dopełnił uroczysty charakter obchodów i nadał im oprawę, która dobrze współgrała z wojskowym ceremoniałem.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Mieli pojechać do Watykanu. Zostali bez wyjazdu, pieniędzy i z problemem, który może pogrążyć placówkę

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. WTZ Dankowice Drugie

Miała być pielgrzymka do Włoch i spełnienie marzenia 75 osób związanych z Warsztatem Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich. Zamiast wyjazdu do Watykanu zostały straty sięgające około 150 tys. zł, problemy z odzyskaniem pieniędzy i groźba poważnych konsekwencji finansowych dla stowarzyszenia. W odpowiedzi ruszyła zbiórka, której celem jest zabezpieczenie działalności placówki i pomoc poszkodowanym.

Śląskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, zrzeszające podopiecznych Warsztatu Terapii Zajęciowej w Dankowicach Drugich, od lat współpracowało z biurem podróży z Kłobucka. Wcześniejsze wyjazdy, między innymi na Węgry i do Niemiec, miały przebiegać bez problemów, dlatego organizator cieszył się zaufaniem rodzin i opiekunów.

W grudniu ubiegłego roku podpisano umowę na wrześniowy wyjazd do Włoch. W planach znalazła się między innymi wizyta w Watykanie i modlitwa przy grobie św. Jana Pawła II. Dla części uczestników miała to być wyjątkowa, długo wyczekiwana podróż.

Na wyjazd przygotowywała się grupa 75 osób, w tym podopieczni z niepełnosprawnością intelektualną, ich rodzice oraz opiekunowie. Łącznie na konto organizatora wpłacono około 150 tys. zł.

Problemy pojawiły się latem. W lipcu biuro przestało działać, a na jego drzwiach pojawiła się informacja, że jest nieczynne. Z relacji organizatorów zbiórki wynika, że właściciel miał następnie poinformować, iż znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, a pieniądze wpłacone przez klientów nie zostały przeznaczone na opłacenie planowanych świadczeń we Włoszech.

W praktyce oznaczało to, że zaplanowany wyjazd nie mógł dojść do skutku, a rodziny zostały bez pieniędzy i bez możliwości realizacji podróży. Poszkodowani rozpoczęli działania mające na celu odzyskanie środków i wyjaśnienie sprawy.

Pomoc zadeklarowali członkowie stowarzyszenia Nowe Pokolenie PL, którzy zaoferowali wsparcie prawne, a następnie uruchomili zbiórkę na rzecz poszkodowanych. Jej celem jest zebranie 150 tys. zł.

Sprawa ma jednak jeszcze jeden wymiar. Część środków przeznaczonych na wyjazd pochodziła z dofinansowania Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ponieważ przedsięwzięcie ostatecznie nie zostało zrealizowane, stowarzyszenie może być zobowiązane do zwrotu otrzymanych pieniędzy.

To właśnie ten obowiązek jest dziś jednym z największych problemów placówki. Pieniądze zostały przekazane organizatorowi wyjazdu, a ich odzyskanie może potrwać. Jednocześnie terminy wynikające z rozliczenia dotacji nie muszą uwzględniać długości ewentualnych postępowań sądowych czy egzekucyjnych.

Organizatorzy zbiórki podkreślają, że w pierwszej kolejności chcą zabezpieczyć środki potrzebne do uregulowania zobowiązań związanych z dofinansowaniem. Ich zdaniem brak możliwości prawidłowego rozliczenia może zagrozić dalszemu finansowaniu działalności warsztatu i znacząco pogorszyć sytuację stowarzyszenia.

Dopiero w dalszej kolejności, jeżeli sytuacja finansowa placówki zostanie ustabilizowana, część zebranych pieniędzy miałaby zostać przeznaczona na ponowną organizację wyjazdu dla podopiecznych i ich opiekunów.

Nowe Pokolenie PL informuje, że zbiórka prowadzona jest za wiedzą i zgodą władz Śląskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, a także samych poszkodowanych i ich rodzin. Organizatorzy liczą, że uda się nie tylko złagodzić skutki finansowe całej sprawy, ale również uratować funkcjonowanie placówki, która dla wielu podopiecznych jest ważnym miejscem codziennej terapii i aktywizacji.

Zainteresowani mogą ją wesprzeć na stronie Pomagam.pl, dostępnej tutaj.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Festyn pod wiatą w Starokrzepicach. Dwa dni muzyki, zabawy i atrakcji dla całych rodzin

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Ochotnicza Straż Pożarna w Starokrzepicach zaprasza mieszkańców na dwudniowy festyn, który odbędzie się 1 i 2 sierpnia. Organizatorzy przygotowali program łączący taneczną zabawę, atrakcje dla dzieci, pokazy strażackie oraz ofertę gastronomiczną.

Impreza rozpocznie się w najbliższą sobotę o godz. 18.00. Tego dnia uczestnicy będą mogli bawić się podczas dyskoteki, która – według zapowiedzi – ma potrwać do rana.

Jeszcze więcej atrakcji zaplanowano na niedzielę. Program rozpocznie się o godz. 16.00. Dwie godziny później wystartuje dyskoteka prowadzona przez DJ-a, natomiast o godz. 20.00 odbędzie się finał zabawy „Magiczne Karteczki”.

Już od godz. 15.00 na uczestników będą czekały liczne atrakcje towarzyszące. Organizatorzy przygotowali malowanie twarzy, zaplatanie kolorowych warkoczyków, tatuaże, dmuchańce oraz trzy sesje zabawy z pianą. Nie zabraknie również pokazu sprzętu i wyposażenia, z którego na co dzień korzystają strażacy z OSP Starokrzepice.

Podczas wydarzenia funkcjonować będzie także strefa gastronomiczna. Na odwiedzających czekać będą zimne napoje, hot dogi, popcorn, ciasta, kawa, potrawy z grilla, frytki, wata cukrowa oraz wojskowa grochówka przygotowywana w kuchni polowej.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Zerwane oświetlenie i przerzucanie odpowiedzialności. Burmistrz mówi o „spychologii”

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Krzepicach/Screenshot

Uszkodzony chodnik, zarośnięta ścieżka, niebezpiecznie wyglądające słupy energetyczne i zerwana linia oświetleniowa w Dankowicach Trzecich – to najważniejsze problemy infrastrukturalne poruszone podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Krzepicach. Dyskusja pokazała przede wszystkim, jak trudno mieszkańcom i samorządowi uzyskać konkretne informacje oraz doprowadzić do szybkiej interwencji, gdy odpowiedzialność za infrastrukturę spoczywa na zewnętrznych zarządcach.

Jedno ze zgłoszeń dotyczyło chodnika pomiędzy Zajączkami a Szarkami. W rejonie przystanku i szkoły kostka brukowa ma być miejscami uszkodzona, co stwarza zagrożenie dla pieszych. Jedna z radnych zwróciła również uwagę na zarośniętą ścieżkę.

– Są takie miejsca, że tam jest ta kostka jakby powyrywana. Takie, że po prostu troszkę niebezpiecznie dla ludzi – mówiła.

Burmistrz Mateusz Kluba zapowiedział interwencję u zarządcy arterii, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W przypadku zieleni przekazał natomiast, że według otrzymanych informacji teren został już wykoszony. Sprawa ma zostać ponownie zweryfikowana.

Więcej emocji wzbudził stan słupów energetycznych przy ulicy Dąbrowskiego. Wojciech Krakowiak wskazał szczególnie na konstrukcję znajdującą się w pobliżu skrzyżowania z ulicą Targową.

– Druty są na wierzchu – alarmował.

Gmina przeprowadziła inwentaryzację i wysłała pismo do Tauronu, jednak burmistrz nie potrafił wskazać terminu kolejnych prac. Przyznał też, że samorząd ma ograniczony dostęp do informacji o planach spółki energetycznej.

– Zresztą pan wie, że nas Tauron nie informuje i jedynie rozwiesza ogłoszenia na słupach. W ogóle współpraca z Tauronem jest trudna – stwierdził Mateusz Kluba.

Grzegorz Mońka przypomniał, że przedstawiciel firmy realizującej wcześniejsze prace miał zapowiadać wymianę kolejnych słupów na ulicy Dąbrowskiego. Jeden z najbardziej zniszczonych został już wymieniony, ale stan pozostałych nadal budzi zastrzeżenia.

– Ten pierwszy słup stał na samych drutach, wygięty jak pałąk – mówił radny.

Burmistrz potwierdził, że istnieje projekt wymiany linii, lecz nie chciał składać deklaracji dotyczących terminu. Jak zaznaczył, decyzja w tej sprawie zależy od Tauronu.

Jeszcze bardziej skomplikowany okazał się problem zerwanej linii oświetleniowej w Dankowicach Trzecich. Do awarii miało dojść około dwóch tygodni przed sesją, prawdopodobnie w wyniku przewrócenia się drzewa lub konaru. Zbigniew Robak pytał nie tylko o naprawę przewodów, ale także o zabezpieczenie drzew rosnących w pobliżu instalacji.

Z relacji burmistrza wynikało, że instytucje zaczęły przerzucać między sobą odpowiedzialność. Nadleśnictwo wskazywało, że nie zarządza linią, natomiast Tauron ustalał jej właściciela.

– Niestety, powiem tak, jest trochę takiej spychologii. Nadleśnictwo mówi, że oni nie są zarządcą, więc spychają na Tauron. Tauron szuka właściciela. Czyja jest linia – mówił Kluba.

Włodarz zapewnił, że podjęto już decyzje, które powinny doprowadzić do rozpoczęcia prac. Konkretnego terminu naprawy jednak nie podał. Problemem pozostaje również przycinanie drzew przy przewodach. Według informacji przekazanych podczas sesji, to nadleśnictwo woli usuwać całe drzewa, ponieważ nie ma odpowiedniego sprzętu i uprawnień do podkrzesywania gałęzi.

Dyskusja pokazała, że w wielu przypadkach gmina może jedynie zgłaszać problemy i ponawiać interwencje. Nie zarządza bowiem ani siecią energetyczną, ani drogą krajową, ani terenami leśnymi. Dla mieszkańców taki podział kompetencji niewiele jednak zmienia. Uszkodzony chodnik nadal może zagrażać pieszym, zniszczone słupy budzą niepokój, a zerwana linia pozostawia drogę bez oświetlenia. Sesja zakończyła się zapowiedziami kolejnych działań, ale w większości przypadków bez jednoznacznych terminów usunięcia zgłoszonych problemów.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE