Obserwuj nas

Powiat kłobucki

Wyłoniono wykonawców dróg w powiecie. Prace pochłoną ponad 10 milionów

fot. Urząd Marszałkowski w Katowicach

Opublikowany

,

Już wkrótce rozpoczną się prace modernizacyjne na powiatowych drogach. Z początkiem czerwca starostwo rozstrzygnęło przetargi na dwa zadania. Będą one kosztować łącznie prawie 10,5 mln zł.

Jednym ze szlaków będzie droga w relacji Grodzisko-Pierzchno-Libidza. Umowa z firmą Remost Sp. z o.o. z Olesna, która zaoferowała najkorzystniejsze warunki realizacji została podpisana już pod koniec maja. Wartość kontraktu opiewa na 3,6 mln zł.

Na pokrycie tych kosztów posłużą nie tylko pieniądze pochodzące z budżetu powiatu. Pomoc zaoferowały również gminy Kłobuck i Wręczyca Wielka. Ale największy wkład, bo nieco ponad 2 mln zł, będą stanowić te z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. 28 maja starosta Henryk Kiepura podpisał z urzędem marszałkowskim stosowne dokumenty w tej sprawie.

Sporo droższa będzie przebudowa dwóch szlaków 2008S oraz 2066S biegnących przez miejscowości Popów, Zbory i Florianów. Zadanie pochłonie 6,8 mln zł, a najlepszą ofertę przedstawiła firma Hucz z Boronowa. W pierwszym przypadku zmodernizowany ma być odcinek na długości 2,9 km, a w drugim – 1,6 km. Zakres prac jest niezwykle szeroki, gdyż oprócz poprawy samych nawierzchni jezdni przebudowane zostaną ponadto chodniki, zjazdy na posesje, pobocza czy też istniejąca infrastruktura podziemna czy odprowadzająca wody opadowe.

Również i na ten projekt powiat otrzymał dofinansowanie. Tym razem nie unijne, ale z programu rządowego. Już pod koniec listopada ubiegłego roku wojewoda śląski zatwierdził ostateczną listę rankingową zadań zakwalifikowanych do wsparcia w ramach rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej. Na konto instytucji trafi 3 mln zł.

Kłobuck

Baczyńskiego ponownie z szansą na przebudowę. Projekt zmieniono, żeby ograniczyć wycinkę drzew

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Ulica Baczyńskiego w Kłobucku ponownie może doczekać się przebudowy. Gmina złożyła wniosek o dofinansowanie inwestycji, wykorzystując przygotowaną wcześniej dokumentację i posiadane pozwolenie. Projekt nie pozostał jednak bez zmian. Po wcześniejszych zastrzeżeniach mieszkańców samorząd ograniczył zakres planowanej wycinki drzew. Na razie nie wiadomo jednak, czy pieniądze uda się pozyskać. Burmistrz Jerzy Zakrzewski przestrzegał przed przedwczesnym ogłaszaniem sukcesu.

Do sprawy podczas przedostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku wrócił jeden z radnych, który pytał zarówno o aktualny zakres przedsięwzięcia, jak i przewidywany termin rozstrzygnięcia naboru. Z informacji przekazanych przez kierownika Piotra Halickiego wynika, że wynik powinien być znany jeszcze w tym roku, choć terminy mogą się zmienić. Burmistrz studził jednak oczekiwania związane z samym faktem ponownego ubiegania się o środki.

Gmina zdecydowała się zachować formalnie charakter inwestycji jako przebudowy. Ma to istotne znaczenie, ponieważ program, z którego Kłobuck chce otrzymać pieniądze, nie pozwala na dofinansowanie zadania ograniczonego wyłącznie do remontu. Samorząd wykorzystuje więc posiadaną już dokumentację i pozwolenie, aby ponownie powalczyć o zewnętrzne środki. Jednocześnie władze miasta zmodyfikowały rozwiązania, które wcześniej wzbudzały zastrzeżenia lokalnej społeczności. Jednym z najbardziej drażliwych elementów była ingerencja w istniejącą zieleń.

– Oczywiście wzięliśmy pod uwagę ograniczenie pewnych elementów, na które zwracali uwagę mieszkańcy, o których też rozmawialiśmy, czyli ograniczenie wycinki drzew – poinformował burmistrz Jerzy Zakrzewski.

Baczyńskiego nie jest jedyną ulicą, na którą Kłobuck próbuje obecnie zdobyć dofinansowanie. Samorząd złożył także wniosek dotyczący ulicy Jasnej. Oba zadania trafiły do dwóch różnych programów, co daje miastu dwie niezależne szanse na pozyskanie pieniędzy. Zakrzewski liczy, że jeszcze przed końcem roku sytuacja będzie na tyle jasna, by przesądzić, które z inwestycji będzie można wpisać do przyszłorocznych planów.

– W tym roku myślę, że będziemy wiedzieć już na tyle dużo, żeby powiedzieć, że ta inwestycja w przyszłym roku będzie mogła być realizowana, tak jedna, jak i druga – mówił.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

PSZOK znacznie droższy niż zakładała gmina. Najtańsza oferta o około trzysta tysięcy ponad budżetem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Shutterstock

Plany rozbudowy Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Krzepicach natrafiły na finansową przeszkodę. Wszystkie oferty złożone w przetargu przekroczyły możliwości samorządu. Nawet najtańsza była o około 300 tys. zł wyższa od zabezpieczonego budżetu, dlatego gmina nie zamierza dokładać pieniędzy i ponowi postępowanie.

O wynikach przetargu radni dowiedzieli się podczas ostatniej sesji. Do postępowania zgłosiło się czterech wykonawców, ale żadna z propozycji nie zmieściła się w kwocie, którą Krzepice mają obecnie do dyspozycji.

– Ogłosimy drugi przetarg, dlatego że wpłynęły cztery oferty. Rozbieżność od 1,7 mln zł do 3,1 mln zł. My mamy tam 1,4 mln zł – usłyszeli samorządowcy.

 

Miejscowi urzędnicy nie zdecydowali się na zwiększenie środków i wybór najtańszego wykonawcy. W przeciwieństwie do części innych inwestycji gmina nie jest w tym przypadku pod presją bardzo krótkiego terminu, dlatego chce jeszcze raz sprawdzić rynek.

CZYTAJ DALEJ

Popów

Popów uchwalił plan ogólny, a w nim mniej miejsca pod domy. Lasy i tereny zalewowe blokują zabudowę

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Gmina Popów ma plan ogólny, ale jego przyjęcie poprzedziła długa dyskusja o konsekwencjach nowych zasad planowania przestrzennego. Najwięcej emocji wzbudziły działki, które mimo wcześniejszych zapisów studium nie znalazły się w całości w strefach umożliwiających zabudowę. Problem dotyczy między innymi Florianowa, Rębielic Królewskich i Brzózek.

Plan ogólny obejmuje cały obszar gminy i w kolejnych latach będzie jednym z najważniejszych dokumentów wpływających na jej rozwój przestrzenny. Przy jego opracowywaniu uwzględniono istniejące zagospodarowanie, miejscowe plany, infrastrukturę oraz uwarunkowania transportowe, techniczne i społeczne. Dyskusja przed głosowaniem pokazała jednak przede wszystkim praktyczne skutki nowych przepisów dla właścicieli gruntów.

Jednym z przykładów była działka nr 94 we Florianowie. Jej właścicielka zwróciła uwagę, że nieruchomość wcześniej znajdowała się w studium na obszarze przeznaczonym pod zabudowę. Podkreślała przy tym, że działka leży przy drodze i ma dostęp do infrastruktury.

– Do tej pory była uwzględniona w projekcie studium jako działka budowlana. Jest położona przy drodze, przy której doprowadzona jest kanalizacja, prąd, są tam wszystkie media i nagle okazało się, że będzie to pole orne. Z czego to wynika? – pytała.

Projektantka wyjaśniła, że możliwość zabudowy zachowano jedynie na części nieruchomości od strony drogi. Kluczowe okazały się jednak przyczyny ograniczenia terenów mieszkaniowych w całej gminie. Jak tłumaczyła, nowe przepisy są w tym zakresie znacznie bardziej restrykcyjne niż zasady obowiązujące przy sporządzaniu studium.

– Jak się porówna plan ogólny ze studium, to w zakresie terenów mieszkaniowych plan ogólny ma mniejsze zasięgi – mówiła.

Po kolejnych pytaniach wskazała wprost, że nie było możliwości przeniesienia do nowego dokumentu wszystkich dotychczasowych obszarów przewidzianych pod budownictwo.

– Po prostu tamte tereny były znacznie większe. Nie ma możliwości w tej chwili wyznaczenia dokładnie tych samych terenów – podkreśliła.

Jak wyjaśniono podczas sesji, ograniczenia wynikają przede wszystkim ze zmiany przepisów i nowych zasad bilansowania terenów przeznaczonych pod zabudowę. Znaczenie mają również prognozy demograficzne oraz powierzchnia terenów już zagospodarowanych. Tym samym wcześniejsze zapisy studium nie dawały gwarancji, że dana nieruchomość otrzyma analogiczne przeznaczenie w planie ogólnym.

Podobne problemy pojawiły się w innych częściach gminy. W Rębielicach Królewskich pytano o brak możliwości wyznaczenia określonych stref przy części ulic. W tym przypadku na przeszkodzie stanęły między innymi udokumentowane złoża, tereny szczególnego zagrożenia powodziowego oraz grunty leśne.

Jeszcze więcej emocji wzbudziła sytuacja w Brzózkach. Właściciel dwóch działek zabiegał o zmianę ich przeznaczenia, argumentując, że nieruchomości znajdują się pomiędzy istniejącą zabudową. Problemem okazało się jednak ich formalne oznaczenie jako las. Projektantki wskazywały, że w ramach planu ogólnego nie można po prostu przeznaczyć takich gruntów pod zabudowę.

Mimo zgłaszanych zastrzeżeń większość rady zdecydowała się przyjąć dokument. Za uchwaleniem planu ogólnego zagłosowało 13 radnych, dwóch było przeciw. Tym samym gmina zakończyła jeden z najważniejszych etapów dostosowywania swojej polityki przestrzennej do nowych przepisów, choć przebieg sesji pokazał, że dla części właścicieli gruntów nowe zasady oznaczają ograniczenie dotychczasowych możliwości inwestycyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Najtańsza oferta i tak za droga. Kłobuck musi dołożyć do ważnej inwestycji

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

W kilku miejscach gminy Kłobuck trwają lub przygotowywane są kolejne inwestycje infrastrukturalne. Samorząd podpisał umowę na przebudowę ulicy Strażackiej w Łobodnie, zamówił projekt dla ulicy Ogrodowej w Kamyku i kupuje samochody ratowniczo-gaśnicze. Więcej pieniędzy niż wcześniej zakładano będzie natomiast potrzeba na modernizację Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku.

Informacje o realizowanych przedsięwzięciach przedstawił burmistrz Kłobucka podczas sesji rady miejskiej 30 września. W Zakrzewie kontynuowana jest budowa pierwszego etapu kanalizacji. Roboty prowadzone są również na osiedlu Smugi II, gdzie powstają drogi wraz z kanalizacją deszczową. To trzeci etap przedsięwzięcia.

Samorząd podpisał już umowę dotyczącą drugiego etapu przebudowy ulicy Strażackiej w Łobodnie. Wartość zamówienia to blisko 2,8 mln zł. Wykonawca ma czas na zakończenie robót do 8 października.

Kolejna inwestycja przygotowywana jest w Kamyku. Gmina zawarła umowę na opracowanie dokumentacji projektowej przebudowy ulicy Ogrodowej. Jej wartość wynosi ponad 83,5 tys. zł. Projekt ma być gotowy do końca listopada.

Największym problemem finansowym pozostaje planowana modernizacja i doposażenie Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku. W drugim postępowaniu przetargowym wpłynęło pięć ofert. Ich ceny wahają się od niespełna 4,9 mln zł do blisko 7,7 mln zł, podczas gdy na realizację zamówienia zabezpieczono około 3,38 mln zł.

Gmina wybrała najtańszą ofertę, ale jej cena jest o blisko 1,5 mln zł wyższa od kwoty przeznaczonej wcześniej na inwestycję. Aby możliwe było podpisanie umowy, konieczne jest więc zwiększenie wydatków w budżecie. Odpowiedni projekt uchwały przygotowano na wrześniową sesję rady miejskiej. Po zawarciu umowy wykonawca będzie miał osiem miesięcy na przeprowadzenie prac.

Zakończyła się natomiast niewielka, ale istotna inwestycja na placu zabaw w Rybnie. Wykonano tam przyłącza wodociągowe i kanalizacyjne wraz ze zbiornikiem na ścieki. Roboty kosztowały ponad 41,6 tys. zł.

Samorząd inwestuje również w wyposażenie miejscowych jednostek ochotniczej straży pożarnej. Ogłoszono postępowanie na dostawę lekkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Kamyk. Otwarcie ofert zaplanowano na 1 października.

Znacznie większy pojazd trafi do druhów z Libidzy. Gmina podpisała już umowę na zakup średniego samochodu ratowniczo-gaśniczego za ponad 1,2 mln zł. Zgodnie z umową pojazd ma zostać dostarczony do 20 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Duże wzmocnienie dla kłobuckich druhów. Do trzech jednostek trafi nowoczesny sprzęt

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Trzy jednostki ochotniczej straży pożarnej z gminy Kłobuck otrzymają nowy sprzęt ratowniczo-gaśniczy. Samorząd pozyskał na ten cel 326 tys. zł dofinansowania ze środków unijnych. Łączna wartość przedsięwzięcia przekracza 410 tys. zł.

Projekt mający na celu wzmocnienie służb ratowniczych w gminie obejmie jednostki OSP Kłobuck, OSP Biała oraz OSP Łobodno. Wszystkie należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Nowoczesny sprzęt, w który zostaną wyposażeni druhowie ma usprawnić prowadzenie akcji oraz zwiększyć możliwości jednostek podczas zdarzeń wymagających szybkiej i skutecznej interwencji.

Całkowita wartość projektu wynosi ponad 410 tys. zł, z czego 326 tys. zł stanowi pozyskane dofinansowanie. Środki zewnętrzne pokryją więc blisko 80 proc. kosztów przedsięwzięcia.

Władze samorządowe podkreślają, że zakup wyposażenia ma znaczenie nie tylko dla skuteczności prowadzonych działań, ale również dla bezpieczeństwa samych strażaków. Jednostki OSP uczestniczą bowiem w akcjach związanych m.in. z pożarami, wypadkami, miejscowymi zagrożeniami czy skutkami gwałtownych zjawisk pogodowych.

– To inwestycja nie tylko w sprzęt, ale przede wszystkim w ludzi, którzy każdego dnia są gotowi pomagać innym – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Kłobuck z dofinansowaniem na ekopracownię. Przy „Trójce” powstanie ogród sensoryczny

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Szkoła Podstawowa nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku znalazła się w gronie laureatów tegorocznej edycji konkursu „Ekopracownia pod chmurką”. Placówka otrzyma 70 tys. zł dofinansowania na stworzenie przestrzeni edukacyjnej, której najważniejszym elementem będzie ogród sensoryczny.

Kłobucka szkoła jest jednym z 95 laureatów IV edycji konkursu „Ekopracownia pod chmurką 2026”, organizowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Konkurs wspiera tworzenie przyszkolnych przestrzeni przeznaczonych do prowadzenia zajęć z zakresu nauk przyrodniczych, biologii, ekologii i ochrony środowiska.

Projekt przygotowany przez Szkołę Podstawową nr 3 nosi nazwę „Ekopracownia pod chmurką w SP nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku – Sensoryczny Ogród”. Przyznane dofinansowanie w wysokości 70 tys. zł pokryje większość kosztów inwestycji. Jej całkowita wartość wynosi 87,5 tys. zł.

Nowa przestrzeń ma umożliwić prowadzenie lekcji poza budynkiem szkoły. Uczniowie będą mogli wykonywać doświadczenia, prowadzić obserwacje przyrodnicze oraz zdobywać wiedzę poprzez bezpośredni kontakt z otoczeniem. W ramach przedsięwzięcia zaplanowano między innymi utworzenie ogrodu sensorycznego i wiaty edukacyjnej. Pojawią się również pomoce dydaktyczne, gry oraz tablice informacyjne.

Podczas uroczystego podsumowania tegorocznej edycji konkursu Kłobuck reprezentowali burmistrz Jerzy Zakrzewski oraz dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 Paweł Kotkowski.

– Realizacja projektu pozwoli placówce poszerzyć możliwości prowadzenia zajęć przyrodniczych i ekologicznych. Powstająca przy szkole ekopracownia ma służyć nie tylko zdobywaniu wiedzy, ale również rozwijaniu zainteresowań uczniów poprzez obserwację, doświadczenia i samodzielne odkrywanie zjawisk zachodzących w przyrodzie – mówi burmistrz Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Popów

Staw wykopał, las wyciął, wodę doprowadził. Teraz plan ogólny może pokrzyżować dalsze zamiary mieszkańca

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia (zdjęcie ilustracyjne)

Miał powstać teren rekreacyjny, który przyciągałby ludzi do Rębielic Królewskich. Mieszkaniec przekonywał podczas ostatniej sesji Rady Gminy Popów, że wykonał już szereg kroków – uzyskał zgodę na staw, wycinkę lasu i doprowadzenie wody. Teraz obawia się, że zapisy planistyczne utrudnią rozwinięcie przedsięwzięcia. Problemem są nie tylko ograniczenia dotyczące nowych terenów pod zabudowę, ale również zagrożenie powodziowe.

Dyskusja pojawiła się przy okazji uchwalania planu ogólnego gminy. Mieszkaniec chciał przede wszystkim ustalić, czy przepisy pozwalają rozróżnić klasyczną zabudowę od terenów przeznaczonych wyłącznie na rekreację.

Projektantka planu wyjaśniła, że możliwości są ograniczone. Zabudowa rekreacji indywidualnej i letniskowej jest w planie ogólnym powiązana z zabudową jednorodzinną, a powierzchnia takich terenów podlega ustawowym limitom.

Mieszkaniec przekonywał jednak, że jego zamierzenie ma inny charakter. Nie planuje osiedla ani typowej zabudowy mieszkaniowej.

– Nie występuję o zabudowę na tym terenie, tylko chcę stworzyć tam po prostu teren rekreacji, bez budynków. Mogą być jakieś place zabaw, altanki. Dostałem zezwolenie na wykopanie takiego stawu kanałowego pod kątem pływania dla dzieci od Wód Polskich. Dostałem zezwolenie od Lasów Państwowych na wycinkę lasów, które wyciąłem. Dostałem z gminy zezwolenie na doprowadzenie na te tereny wody – wyliczał.

Właściciel argumentował, że skoro poniósł już wysiłek związany z przygotowaniem terenu i uzyskaniem kolejnych zgód, chciałby mieć możliwość kontynuowania inwestycji. Jego zdaniem przedsięwzięcie mogłoby również zwiększyć atrakcyjność miejscowości.

– Natomiast w pewnym sensie utrudnia mi się dalsze moje projekty, żeby po prostu to wszystko urealnić w całość, żeby nie tylko jeździć do Zakopanego czy na Mazury, czy nad morze, tylko do Rębielic, gdzie z 300 rolników zostało 4 rolników – mówił.

W dyskusji pojawił się także wątek zmian zachodzących na terenach wiejskich. Mieszkaniec zwracał uwagę na rozwój instalacji fotowoltaicznych, zestawiając go z problemami dotyczącymi własnego pomysłu rekreacyjnego.

– Czy fotowoltaika według państwa to jest rekreacja? – pytał.

Projektantka wskazywała jednak, że nawet przedsięwzięcie określane jako rekreacyjne trudno w praktyce całkowicie oddzielić od zabudowy. Przy korzystaniu z takiego miejsca przez większą liczbę osób pojawia się potrzeba stworzenia zaplecza.

– Trudno sobie też wyobrazić do końca teren rekreacji bez żadnej zabudowy. Bez żadnej zabudowy, bo wiadomo, że jak ktoś przyjeżdża, to powinny być i sanitariaty, i woda, i tak dalej. Nie ma rekreacji bez żadnej zabudowy – odpowiadała.

Jeszcze poważniejszą przeszkodą mogą być uwarunkowania przeciwpowodziowe. Część terenów w Rębielicach Królewskich znajduje się bowiem w dolinie i może być objęta szczególnym zagrożeniem powodziowym. W takim przypadku swoboda gminy przy konstruowaniu planu jest mocno ograniczona.

Jak tłumaczyła projektantka, przy uzgadnianiu planu ogólnego Wody Polskie szczegółowo analizują takie obszary i mogą zażądać wycofania stref pozwalających na inwestowanie.

– W przypadku planu ogólnego i uzgadniania planu ogólnego z Wodami Polskimi nie ma już takiej możliwości. Wody Polskie na terenach szczególnego zagrożenia powodziowego odmawiają uzgodnienia takiego planu, sprawdzają miejsce po miejscu i piszą, w którym miejscu należy się wycofać – wyjaśniała.

Jednocześnie uspokajała, że plan ogólny nie przekreśla tego, co zostało wcześniej legalnie wykonane.

– Jeżeli pan to zrobił na podstawie przepisów czy jakichś pozwoleń na budowę, no to to będzie funkcjonować. Przecież ten plan w żaden sposób nie uniemożliwia funkcjonowania tego, co już funkcjonuje, co jest – zaznaczyła.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Historyczny sukces zawodników. Z Mistrzostw Świata wrócili ze złotem i brązem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. KS Wojownik

Złoty i brązowy medal przywieźli zawodnicy KS Wojownik z Mistrzostw Świata Juniorów w Kickboxingu, które odbyły się we włoskim Jesolo. Mateusz Ciszewski sięgnął po tytuł mistrza świata, a Jakub Zomerfeld stanął na trzecim stopniu podium. W zawodach wystartowało 2856 zawodników z 75 państw.

Mistrzostwa rozegrano pomiędzy 20 a 27 września. Powołania do reprezentacji Polski otrzymało troje zawodników KS Wojownik. Powiat kłobucki reprezentowali Nadia Soboniak w formule Light Contact do 50 kg, Jakub Zomerfeld w Kick Light do 89 kg oraz Mateusz Ciszewski w Light Contact do 89 kg.

Dla klubu już obecność trojga wychowanków w biało-czerwonych barwach była dużym osiągnięciem. Ostatecznie zawodnicy wrócili z Włoch z dwoma medalami, w tym pierwszym w historii KS Wojownik tytułem mistrza świata.

Jako pierwsza do rywalizacji przystąpiła Nadia Soboniak. Dla młodej zawodniczki był to dopiero pierwszy sezon startów w kickboxingu. W Jesolo zmierzyła się z reprezentantką Węgier. Pomimo dobrych fragmentów pojedynku Polka musiała uznać wyższość rywalki. Samo wywalczenie miejsca w reprezentacji Polski już w debiutanckim sezonie klub uznaje jednak za duży sukces i ważny etap w jej sportowym rozwoju.

Znacznie dalej w turnieju dotarł Jakub Zomerfeld. Zawodnik KS Wojownik rozpoczął mistrzostwa od efektownego zwycięstwa nad reprezentantem Grecji. Konsekwentnie wykorzystywał techniki low kick, a pojedynek zakończył przed czasem. Tym samym zapewnił sobie miejsce na podium i pierwszy w historii klubu medal mistrzostw świata w kickboxingu.

W półfinale Zomerfeld zmierzył się z reprezentantem Słowacji. W drugiej rundzie doznał kontuzji stopy, która uniemożliwiła mu kontynuowanie pojedynku na pełnych obrotach. Ostatecznie zwyciężył Słowak, który później zdobył złoty medal. Reprezentant KS Wojownik zakończył mistrzostwa z brązem.

Największy sukces odniósł jednak Mateusz Ciszewski. Pierwszy pojedynek, z reprezentantem Rumunii, zakończył przed czasem. W półfinale czekał na niego zawodnik z Grecji. Ciszewski ponownie narzucił wysokie tempo i wygrał jednogłośnie 3:0, zapewniając sobie walkę o najważniejsze trofeum.

W finale jego rywalem był reprezentant Argentyny. Przeciwnik był wyraźnie wyższy, jednak Polak skutecznie skracał dystans i wykorzystywał przede wszystkim techniki bokserskie. Utrzymał wysoką intensywność przez wszystkie trzy rundy i ostatecznie zwyciężył, zdobywając tytuł mistrza świata.

To osiągnięcie ma dla klubu szczególne znaczenie. Ciszewski został pierwszym zawodnikiem KS Wojownik, który sięgnął po mistrzostwo świata w kickboxingu. Według informacji przekazanych przez klub, jest także pierwszym reprezentantem powiatu kłobuckiego z takim tytułem.

Sukces w Jesolo jest również potwierdzeniem rozwoju sekcji kickboxingu w KS Wojownik. Podstawową dyscypliną klubu od lat pozostaje Taekwon-do, a możliwość równoległego startowania w kickboxingu stworzono zawodnikom zaledwie trzy lata temu. Od tego czasu pojawiły się tytuły mistrzów Polski, powołania do kadry narodowej, a teraz również medale mistrzostw świata.

Cała trójka reprezentantów KS Wojownik zaczynała sportową przygodę jako dzieci w Akademii Małego Wojownika. Klub podkreśla, że wyniki osiągnięte we Włoszech są efektem wieloletniego i konsekwentnego systemu szkolenia.

Udany występ zanotowała również cała reprezentacja Polski. Biało-czerwoni zakończyli mistrzostwa z 86 medalami, w tym 15 złotymi, co dało im siódme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Na zawodników KS Wojownik po powrocie do kraju czekało specjalne powitanie. W nocy z niedzieli na poniedziałek spotkali się z nimi rodziny, trenerzy i klubowi koledzy. Przygotowano również oprawę pirotechniczną.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Plan ogólny uchwalony bez sprzeciwu, ale wójt czeka na wojewodę: Wiele z tych dokumentów bywa odrzucanych

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Rada Gminy Opatów jednogłośnie uchwaliła plan ogólny, jeden z najważniejszych dokumentów określających przyszłe zasady zagospodarowania przestrzennego. Głosowanie przebiegło bez dyskusji i bez sprzeciwu, ale już na zakończenie sesji wójt przyznał, że sam fakt uchwalenia dokumentu nie kończy sprawy. Plan musi jeszcze przejść ocenę nadzorczą, a doświadczenia innych samorządów pokazują, że takie dokumenty bywają kwestionowane.

Za przyjęciem planu zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu. Włodarz podziękował radnym za cierpliwość podczas przygotowywania dokumentacji. Zaznaczył jednocześnie, że teraz pozostaje oczekiwanie na ocenę Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach.

– To jest naprawdę istotny dokument. Teraz tylko możemy cierpliwie czekać na to, co się stanie, kiedy trafi on do oceny, do urzędu wojewódzkiego – mówił.

Nie ukrywał przy tym, że nadzór wojewody w podobnych sprawach potrafi kończyć się zakwestionowaniem uchwał.

– Jak państwo wiedzą, wiele z tych dokumentów bywa odrzucanych – stwierdził.

Według niego nawet taki scenariusz nie sparaliżowałby jednak działalności inwestycyjnej gminy, ponieważ nadal obowiązywałyby wcześniejsze dokumenty planistyczne. Jeżeli natomiast plan ogólny przejdzie ocenę pozytywnie, urząd chce przystąpić do kolejnego etapu i przygotować plan miejscowy. Włodarz przyznał również, że nie wszystkie osoby muszą być zadowolone z przyjętych rozwiązań.

– Ja wiem, że są pewnie osoby niezadowolone i zastanawiają się, dlaczego tak, a nie inaczej te rozwiązania przyjęto. No tak przyjęto, bo tak prawo na to pozwala – powiedział.

Szczególnie interesujący był wątek przyszłych inwestorów. Wójt zasugerował, że zainteresowanie inwestycyjne już istnieje, ale nie chciał ujawniać szczegółów przed zakończeniem procedury planistycznej.

– Ja państwu nie będę jeszcze zdradzał, bo niech ten plan ogólny zostanie przyjęty, ale to też wskazuje, że wielu inwestorów czeka na ostateczne rozwiązania prawne w tej sprawie – mówił.

Na zakończenie odniósł się także do jednomyślności rady i ewentualnych problemów dokumentu.

– Tu nie było żadnej zdrady w tym dokumencie i mam nadzieję, że potwierdzi to także urząd wojewódzki. Zresztą tu nie chodzi o zdradę, tu może być tylko i wyłącznie jakiś błąd natury technicznej – powiedział. – A tak w ogóle, jeśli chodzi o zdradę, to wiecie, pojęcie zdrady też jest nieostre, ale generalnie od czasów Judasza zdrady się zdarzały, zdarzają się i niestety zdradzać się będą. Ja postaram się państwa nie zdradzić – zakończył.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Muldy przy zjeździe z krajówki znowu niebezpieczne. Urzędnicy z powiatu zapowiadają interwencję w GDDKiA

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Problemy na połączeniach lokalnych dróg z drogą krajową nr 43 zdominowały część dyskusji z udziałem przedstawiciela starostwa podczas ostatniej sesji Rady Gminy Opatów. Jednym ze wskazywanych miejsc był zjazd od strony Zwierzyńca, gdzie ciężkie samochody mają ponownie niszczyć pobocze. Powstałe nierówności są – zdaniem zgłaszającego problem – na tyle głębokie, że mogą stanowić zagrożenie dla kierowców.

Sprawę podniósł jeden z uczestników obrad. Przypomniał, że miejsce było już w przeszłości poprawiane, jednak dotychczasowe rozwiązanie nie okazało się trwałe.

– Jest taki problem z tą drogą powiatową od strony Zwierzyńca, drogą krajową. Tam kiedyś, dawno temu to skrzyżowanie było poprawiane, a w tej chwili auta, które wyjeżdżają, tiry i tak dalej, przy samym tym wyrywają to pobocze. I te muldy zrobiły się niebezpieczne – mówił.

Podkreślał, że szczególnie niebezpieczne może być wjechanie w nierówność podczas zjazdu z drogi krajowej. Starosta poinformował, że sprawa zostanie przedstawiona podczas kolejnego spotkania z przedstawicielem GDDKiA. Jak mówił, wizytacja ma odbyć się już w najbliższym czasie.

Jednocześnie pojawił się pomysł rozwiązania doraźnego. Starosta nadmienił, że zwrócił się do przedstawicieli zarządu dróg z sugestią uzupełnienia najbardziej problematycznego miejsca frezem, jeżeli wykonanie docelowego rozwiązania miałoby się przeciągać.

Problem polega bowiem również na własności i zarządzaniu infrastrukturą. Jeżeli naprawa miałaby ingerować w elementy należące do drogi krajowej, konieczne będzie uzgodnienie prac z GDDKiA.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Strażacka czeka na wykonawcę, ale termin dyktują wodociągi. W październiku mają ruszyć pierwsze prace

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Przebudowa ulicy Strażackiej w Łobodnie była jednym z tematów ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kłobucku. Choć zainteresowanie przetargiem jest spore, a najkorzystniejsza oferta wygląda korzystnie również pod względem finansowym, gmina nie ma pełnej swobody w ustalaniu harmonogramu robót. Kluczowe pozostaje zakończenie kolejnych etapów wymiany wodociągu.

O aktualną sytuację pytał wiceprzewodniczący rady Marcin Wojtysek. W postępowaniu dotyczącym drugiego etapu przebudowy Strażackiej wpłynęło sześć ofert. Sam przetarg nie został jednak jeszcze rozstrzygnięty, ponieważ trwa ich weryfikacja.

Burmistrz Jerzy Zakrzewski poinformował, że zgodnie z obecnymi założeniami wykonawca powinien pojawić się na miejscu w październiku. Termin nie zależy jednak wyłącznie od gminy.

– Co do Strażackiej, jeżeli chodzi o specyfikę zamówienia, w październiku przewidziane jest wejście w teren. Jak państwo wiecie, uzależnieni jesteśmy od innego czynnika. Tam jest wymieniany wodociąg – mówił Jerzy Zakrzewski.

Samorząd dysponuje już oficjalnym stanowiskiem przedsiębiorstwa wodociągowego dotyczącym możliwości prowadzenia robót. Z przedstawionego podczas sesji harmonogramu wynika, że w październiku dostępny ma być pierwszy odcinek, natomiast na kolejną część inwestycji trzeba będzie poczekać do przełomu roku.

– Mamy pismo, oficjalne stanowisko wodociągów, które mówi o tym, że w październiku na pierwszy etap będziemy mogli wejść z realizacją. I tego, póki co, się trzymamy – dodał burmistrz.

Na razie pozostaje jeszcze znak zapytania związany z samym przetargiem. Oferty są badane, a najtańsza z nich – choć atrakcyjna dla samorządu – musi przejść całą procedurę weryfikacyjną. Dopiero jej pomyślne zakończenie pozwoli ostatecznie wskazać wykonawcę.

Przy okazji Wojtysek wrócił również do sprawy oświetlenia ulicy Krótkiej w Łobodnie. Projekt nadal czeka na realizację. Burmistrz Zakrzewski wyjaśnił, że tego rodzaju zadania gmina wykonuje zazwyczaj zbiorczo w trzecim i czwartym kwartale.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Remont MOK-u potrwa dłużej. Najtańszy wykonawca nie złożył wyjaśnień, na drugiego brakuje pieniędzy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Miejski Ośrodek Kultury w Kłobucku

Kolejny etap modernizacji Miejskiego Ośrodka Kultury w Kłobucku nie rozpocznie się zgodnie z planem. Najtańszy z trzech oferentów nie odpowiedział na wymagane wezwanie do wyjaśnienia ceny, a na wybór następnej oferty gmina nie ma wystarczających środków. Postępowanie trzeba więc powtórzyć. Przy okazji samorząd chce zmienić zakres zamówienia, ponieważ część prac być może uda się sfinansować z pieniędzy przeznaczonych na ochronę ludności i obronę cywilną.

O sytuację związaną z przeciągającym się remontem pytał podczas ostatniej sesji radny Tomasz Wałęga. Interesował go zarówno dalszy los postępowania, jak i przyczyny braku odpowiedzi ze strony najtańszego oferenta. Radny zwrócił również uwagę na fotele z remontowanej sali, które zostały zdemontowane i umieszczone w kontenerze przed obiektem. Pytał, czy sposób ich przechowywania nie doprowadzi do problemów przy ponownym montażu.

– Tak swoją drogą to się zastanawiam, czy to jest odpowiednie miejsce do ich przechowywania, czy ten kontener jest ogrzewany, wentylowany itd. Tak, żebyśmy się nie zdziwili za jakiś czas, jak do nowo wyremontowanej sali nie będzie możliwości założyć tych siedzisk – mówił Wałęga.

Burmistrz Jerzy Zakrzewski wyjaśnił, że problem z przetargiem wynika z procedur zamówień publicznych. Pomiędzy cenami zaproponowanymi przez wykonawców wystąpiła na tyle duża różnica, że najtańszy oferent musiał przedstawić dodatkowe wyjaśnienia. Jak zaznaczał włodarz, sama wartość najniższej oferty była zbliżona do kosztorysu gminy, jednak obowiązujące procedury wymagały podjęcia dodatkowych czynności. Firma na wezwanie nie odpowiedziała. To postawiło samorząd przed wyborem pomiędzy droższym wykonawcą a zakończeniem postępowania bez rozstrzygnięcia.

– Wykonawca nie złożył tego wyjaśnienia, więc nie mieliśmy wyjścia tylko albo wziąć drugą ofertę, na co nie mamy pieniędzy, jak państwo wiecie, albo unieważnić ten przetarg – powiedział Zakrzewski.

Gmina zamierza ogłosić kolejne postępowanie, ale wcześniej planuje zmodyfikować zakres zamówienia. Powodem jest możliwość wykorzystania dodatkowego źródła finansowania.

– Robimy ekspertyzę MOK-u pod względem obrony cywilnej i miejsc schronienia i możliwe, że będzie możliwe sfinansowanie jednego z elementów z programu obrony cywilnej i ludności – mówił burmistrz.

Jeżeli ekspertyza potwierdzi taką możliwość, część robót zostałaby wyłączona z podstawowego zamówienia i sfinansowana z innego źródła. Mogłoby to zmniejszyć wartość ponownie ogłaszanego przetargu.

Proceduralne komplikacje oznaczają jednak dalsze wydłużenie modernizacji MOK-u. Jerzy Zakrzewski przedstawił podczas sesji orientacyjny termin zakończenia kolejnego etapu.

– Będziemy starać się zrealizować to w ciągu najbliższych pół roku do ośmiu miesięcy – zapowiedział.

Burmistrz odniósł się również do obaw o wymontowane fotele. Zapewnił, że znajdują się one w suchym miejscu, zostały zabezpieczone folią, a warunki panujące w kontenerze są kontrolowane.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Burmistrz Zakrzewski jednoznacznie o pomyśle radnych: Na bzdury pieniędzy wydawać nie będę

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Czy na kłobuckim targowisku potrzebne są dwie tablice z mapą sektorów i numerami stanowisk? Zalecenie komisji rewizyjnej wywołało jedną z najdłuższych dyskusji podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Burmistrz Jerzy Zakrzewski uznał pomysł za niepotrzebny wydatek i „absurd”, część radnych przekonywała natomiast, że oznaczenia mogłyby służyć nie tylko kontrolującym, ale również klientom i sprzedawcom. Ostatecznie z tablic zrezygnowano, a rada zdecydowała o przygotowaniu dokumentacji graficznej targowiska.

Sprawa była konsekwencją kontroli przeprowadzonej przez komisję rewizyjną. Jak wyjaśniał jej przewodniczący Mirosław Cieśla, podczas analizowania funkcjonowania targowiska pojawił się problem z ustaleniem rozmieszczenia poszczególnych sektorów i stanowisk.

– Komisja zaleca zamontowanie na targowisku dwóch tablic, mapy graficznej placu targowego z wyznaczonymi sektorami oraz numerami miejsc handlowych. Ponieważ tego nigdzie nie ma, nawet w papierach OSIR-u – mówił Cieśla.

Pomysł spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem burmistrza. Zakrzewski ironizował, że skoro rada chce regulować tę kwestię, powinna od razu określić również parametry planowanych konstrukcji.

– Jak macie fantazję, to jeszcze w załączniku do tej uchwały, w zaleceniach, podajcie wielkość tej tablicy. Bo będziecie mieć uwagę, że nie widzicie albo nie możecie doczytać, albo bez okularów się nie da sprawdzić – powiedział.

Chwilę później jeszcze mocniej zakwestionował sens wydawania pieniędzy na takie rozwiązanie.

– Wchodzicie w absurdy, naprawdę wchodzicie w absurdy. Mamy kolejną tablicę na targowisku postawić, tak? Dwie najlepiej. A komu to służy? Komisji rewizyjnej? – pytał.

Według burmistrza potrzebna jest przede wszystkim aktualna i czytelna mapa znajdująca się w dokumentacji OSIR-u. Z takiego opracowania mogliby korzystać pracownicy, radni czy osoby prowadzące kontrole, bez konieczności montowania dodatkowych konstrukcji.

Mirosław Cieśla bronił jednak stanowiska komisji, wskazując, że podobne rozwiązania można spotkać na innych targowiskach, a tablice ustawione przy wejściach pomagałyby w orientacji. Zwolennikiem ograniczenia zalecenia do samej dokumentacji był natomiast wiceprzewodniczący rady Marcin Wojtysek.

– Mamy więcej potrzebnych rzeczy do zakupu i do zainwestowania w naszej gminie niż takie tablice. Owszem, oczywiście zgadzam się z tym. Tablica czy taka informacja graficzna powinna być jak najbardziej w dyspozycji pana dyrektora – mówił.

Inaczej patrzył na sprawę Aleksander Tokarz, który zwracał uwagę na potencjalne korzyści dla klientów. Numeracja mogłaby między innymi ułatwić odnalezienie konkretnego sprzedawcy po dokonaniu zakupu.

W trakcie dyskusji Tomasz Wałęga ujawnił z kolei, że to od niego wyszedł pierwotny pomysł ustawienia tablic. Jak tłumaczył, nie miały one służyć wyłącznie urzędnikom czy komisji.

– Moją intencją, jeżeli chodzi o tą tablicę, to było coś takiego, jak ukłon w kierunku handlujących – mówił.

Według radnego sprzedawca mógłby podawać klientom numer swojego stanowiska, dzięki czemu łatwiej byłoby odnaleźć go przy kolejnej wizycie. Argumentacja nie przekonała jednak burmistrza, który zakwestionował, czy sami handlowcy rzeczywiście oczekują takiego rozwiązania.

– Pytanie, z iloma kupcami, handlowcami pan rozmawiał na temat tej tablicy. Sam ze sobą czy z konkretnymi ludźmi? Bo ja chodzę na targowisko co sobotę. Często jestem też w środę, zaglądam. W życiu nie słyszałem, że handlowcom brakuje jakiejś tablicy informacyjnej – odpowiedział Zakrzewski.

Włodarz wskazywał również na wielkość targowiska, które zajmuje około dwóch hektarów. Jego zdaniem przygotowanie fizycznej mapy na tyle szczegółowej, aby była rzeczywiście użyteczna, rodziłoby kolejne problemy.

– Państwo sobie mogą wymyślać, co chcecie, a ja stoję na stanowisku, że na bzdury pieniędzy wydawać nie będę – stwierdził jednoznacznie włodarz.

Po długiej wymianie argumentów radni znaleźli rozwiązanie kompromisowe. Zamiast dwóch tablic na terenie targowiska ma zostać opracowana aktualna dokumentacja graficzna przedstawiająca jego układ. Pojawiła się również możliwość późniejszego udostępnienia jej w internecie.

Formalną poprawkę w tej sprawie zgłosił Marcin Wojtysek. Za zmianą zagłosowało dziewięciu radnych, jeden był przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. Następnie rada przyjęła całą uchwałę wraz ze zmodyfikowanym zaleceniem dziewięcioma głosami za, przy dwóch przeciwnych i jednym wstrzymującym się.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Nie było wieńca, ale było podziękowanie. Dożynkowy zgrzyt w Miedźnie, a wójt na to: Jest mi wstyd

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

Choć podczas ostatniej sesji Rady Gminy Miedźno nie brakowało tematów dotyczących finansów czy inwestycji, emocje wywołała również znacznie bardziej symboliczna sprawa. Poszło o tegoroczne dożynki i Ostrowy nad Okszą, które otrzymały podziękowanie, podobnie jak pozostałe sołectwa, mimo że zapowiadanego wieńca dożynkowego ostatecznie nie przygotowały. Jedna z radnych uznała taką sytuację za niesprawiedliwą wobec miejscowości, które poświęciły czas i pracę na wykonanie swoich wieńców.

Sprawa dotyczyła dożynek gminnych zorganizowanych we Władysławowie. Podczas sesji zwrócono uwagę na sposób potraktowania poszczególnych sołectw. Punktem zapalnym stało się podziękowanie dla Ostrów nad Okszą.

– Chodzi o to, że sołectwo Ostrowy nad Okszą dostało takie samo podziękowanie za wykonanie wieńca dożynkowego jak reszta sołectw, a ja tego wieńca nie widziałam – padło podczas obrad z ust radnej Agnieszki Makles.

W dalszej części wypowiedzi pojawił się zarzut nierównego potraktowania miejscowości, które rzeczywiście zaangażowały się w przygotowania.

– Uważam to za niesprawiedliwe wobec tych sołectw, które przygotowały ten wieniec – stwierdziła radna.

W trakcie dyskusji potwierdzono, że z Ostrów nad Okszą wieniec ostatecznie nie dotarł. Wcześniej miejscowość miała jednak zadeklarować jego przygotowanie. To właśnie ta deklaracja okazała się kluczowa dla późniejszego zamieszania.

Do sprawy odniosła się wójt, dla której sytuacja miała również osobisty wymiar, ponieważ sama pochodzi z tej miejscowości.

– Pani radna zwróciła publicznie na ten temat uwagę. Ja ubolewam ogromnie, ponieważ jako rodowita mieszkanka Ostrów jest mi po prostu wstyd – powiedziała Ewelina Stobiecka.

Włodarz wyjaśniła, że udział w przygotowaniu dożynkowej prezentacji nie był obowiązkowy. Organizatorzy wcześniej pytali jednak sołectwa o ich plany, aby wiedzieć, ile miejscowości zamierza się zaangażować.

– Każdy z państwa sołtysów był pytany, czy jesteście w stanie coś przygotować. Oczywiście nie był to obowiązek, tylko taka wasza dobra wola. I trzeba było zadeklarować, więc wszystkie sołectwa zadeklarowały, że będzie – mówiła.

Jak wynikało z dalszych wyjaśnień, problemem nie był więc sam brak wieńca, lecz brak wcześniejszej informacji o rezygnacji. Organizatorzy mieli dowiedzieć się o tym dopiero podczas dożynek.

– Nikt nie przekazał, że nie będzie nic z Ostrów. Dowiedzieliśmy się już na imprezie, gdzie już wszystko było przygotowane – mówiła wójt Stobiecka.

Za przygotowanie podziękowań odpowiadał Gminny Ośrodek Kultury w Miedźnie. Ich liczba została ustalona na podstawie wcześniejszych deklaracji poszczególnych miejscowości.

– Dlatego GOK też, zakupując pewne rzeczy, chciał wiedzieć dla ilu sołectw te podziękowania. Więc było to przygotowane dla wszystkich zadeklarowanych – dodała.

Wójt nie ukrywała przy tym rozczarowania całym zamieszaniem.

– Wyszła taka sytuacja, a nie inna, z czego mnie również jest bardzo przykro – podsumowała.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Ulica Cicha znów pod znakiem zapytania. Burmistrz: Budżet gminy to nie jest guma

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Drugi przetarg na przebudowę ulicy Cichej w Krzepicach nie przyniósł oczekiwanego przełomu. Najtańsze oferty ponownie znacznie przekroczyły pieniądze zabezpieczone przez samorząd, a do wyboru wykonawcy potrzeba około 100 tys. zł więcej. Podczas ostatniej sesji radny Tobiasz Ogórek zaapelował, by mimo problemów finansowych doprowadzić inwestycję do realizacji. Burmistrz studził oczekiwania, wskazując na ograniczenia budżetu i dodatkowe koszty całego przedsięwzięcia.

Sytuację przedstawił włodarz przy okazji omawiania trwających postępowań inwestycyjnych. Na przebudowę ulicy Cichej zabezpieczono 275 tys. zł. Tymczasem ceny zaproponowane przez wykonawców rozpoczynają się od około 387 tys. zł, a najwyższe sięgają 0,5 mln zł. Co istotne, było to już drugie podejście do znalezienia firmy, która wykona zadanie.

– Jest to temat, który jest ważny i trudny, a mianowicie budowa odcinka ulicy Cichej. Dlatego, że było to już drugie ogłoszenie i te oferty są mniej więcej na tym poziomie, niektóre się podniosły – mówił burmistrz.

Problemem pozostaje więc różnica między możliwościami finansowymi gminy a sytuacją na rynku. W przypadku wyboru jednej z najtańszych ofert samorząd musiałby istotnie zwiększyć kwotę przeznaczoną na zadanie.

– Brakująca kwota, żeby zdecydować się na podpisanie umowy, to jest prawie 100 tys. zł, a więc jedna trzecia tego, co mamy w budżecie – zaznaczył włodarz.

Z takim scenariuszem nie chciał pogodzić się Tobiasz Ogórek. Radny zaapelował o poszukanie brakujących pieniędzy, argumentując, że mieszkańcy tej części Krzepic czekają na inwestycję od wielu lat. Ogórek odniósł się także do liczby osób, które bezpośrednio skorzystają z przebudowy. Jego zdaniem niewielka liczba mieszkańców nie powinna być argumentem przemawiającym za dalszym odkładaniem zadania.

– Ja wiem, że tam tych mieszkańców jest niedużo. Natomiast myślę, że każdy jest równy i na nich też przyszła kolej – argumentował.

Mateusz Kluba przekonywał, że problem ulicy Cichej nie jest przez samorząd ignorowany. Zwrócił jednak uwagę, że koszt robót drogowych nie wyczerpuje wszystkich wydatków. Gmina musi ponosić również koszty związane m.in. z wykupem gruntów potrzebnych do realizacji przedsięwzięcia.

Włodarz nie zadeklarował więc automatycznego dołożenia brakującej kwoty. Przypomniał, że samorząd znajduje się pod koniec roku budżetowego, kiedy możliwości dokonywania kolejnych przesunięć są coraz bardziej ograniczone.

– Budżet gminy to nie jest guma i jesteśmy w przededniu zakończenia, zamknięcia tego budżetu i otwarcia nowego – stwierdził burmistrz.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Kłobuck pobiegnie dla trzeźwości. Jutro otwarte wydarzenie dla całych rodzin

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker

W sobotę na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kłobucku odbędzie się Bieg Trzeźwości. Organizatorzy zapraszają nie tylko biegaczy, ale także osoby maszerujące z kijami. W wydarzeniu mogą wziąć udział dzieci z opiekunami, młodzież i dorośli.

Start zaplanowano na godz. 13.30. Uczestnicy będą mieli do pokonania 2 kilometry, dlatego wydarzenie ma być dostępne także dla tych, którzy na co dzień nie trenują regularnie, ale chcą aktywnie spędzić sobotnie popołudnie.

Zapisy prowadzone będą tego samego dnia od godz. 11.00 na terenie kłobuckiego OSiR-u. 

– Formuła wydarzenia jest prosta. Liczy się udział, ruch i wspólne promowanie zdrowego stylu życia – podkreśla burmistrz Jerzy Zakrzewski.

Bieg Trzeźwości ma łączyć sport z profilaktyką. Wydarzenie finansowane jest ze środków Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii na 2026 rok.

Organizatorzy liczą, że na trasie pojawią się zarówno doświadczeni biegacze, jak i całe rodziny oraz osoby, które wybiorą spokojniejszy marsz z kijami. Dzięki krótkiemu dystansowi udział nie wymaga specjalnego przygotowania, a głównym celem ma być aktywność i wspólne spędzenie czasu.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Kto właściwie kontroluje opłaty na targowisku? Komisja wskazała problem, burmistrz ma inne zdanie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Jak często urzędnicy powinni sprawdzać, czy na kłobuckim targowisku prawidłowo pobierana jest opłata targowa? Radni z komisji rewizyjnej chcą kontroli przynajmniej raz na kwartał, burmistrz uważa, że wystarczyłoby zagwarantować minimum jedną rocznie. Dyskusja szybko wykroczyła jednak poza samą częstotliwość kontroli.

Punktem wyjścia do dyskusji były wyniki kontroli funkcjonowania targowiska przeprowadzonej przez komisję rewizyjną. Jej przewodniczący Mirosław Cieśla poinformował, że komisja zwróciła uwagę na brak regularnego sprawdzania prawidłowości pobierania opłaty.

– Zespół kontrolny stwierdził brak systematycznych kontroli opłaty targowej na terenie targowiska przez pracowników OSIR-u lub Urzędu Miejskiego w Kłobucku. Podczas kontroli stwierdziliśmy, że ostatnia taka kontrola opłat targowiska była półtora roku temu – mówił.

Komisja zaproponowała, aby takie działania odbywały się nie rzadziej niż raz na kwartał. Burmistrz uznał ten zapis za zbyt daleko idący. Argumentował, że każda kontrola oznacza dodatkowe obowiązki dla wydziału finansowego.

– Proszę rozważyć, czy to zalecenie częściej niż raz na kwartał jest zasadne. Mamy co miesiąc tę kontrolę robić? – przekonywał Jerzy Zakrzewski.

Cieśla bronił propozycji komisji. Zwracał uwagę, że bez regularnej weryfikacji samorząd nie ma dodatkowego potwierdzenia, czy wykazywana liczba stanowisk odpowiada rzeczywistej sytuacji na targowisku.

– Tak to nie wiemy, ile stanowisk płaci w ogóle, tyle co ta pani czy pan, kto zbiera pieniądze, oni to wykazują i na tym możemy tylko się podeprzeć, że to jest prawnie zgodne, wszystko jak należy. Ale nie mamy potwierdzeń żadnych innych – wskazywał.

Burmistrz przyznał, że odstęp półtora roku pomiędzy kontrolami nie jest właściwy, ale zaproponował inne rozwiązanie.

– Nie twierdzę, że raz na półtora roku to jest dobre rozwiązanie, ale jeżeli piszecie „nie rzadziej niż raz na kwartał”, to jest wprost, że cztery kontrole rocznie muszą być przeprowadzane. Więc propozycja jest taka, że nie rzadziej niż minimum raz do roku – mówił.

Po stronie komisji rewizyjnej opowiedział się Aleksander Tokarz. Radny argumentował, że sprawdzanie może odbywać się wyrywkowo i nie musi oznaczać całodziennego angażowania pracowników. Burmistrz zakwestionował jednak tę ocenę.

– Na temat kontroli wypowiada się ktoś, kto tej kontroli nie przeprowadza. No to jest takie trochę kuriozalne, dlatego że to nie jest wyrywkowa kontrola – stwierdził.

Zakrzewski zwracał także uwagę na praktyczną stronę takich działań. Według niego urzędnik pojawiający się na targowisku musi liczyć się z negatywnymi reakcjami sprzedających.

– I co wysłucha ten pracownik wydziału finansowego od tych handlowców w momencie kontroli, kiedy obsługują klientów, a on wpada z kontrolą? Robiliście kiedyś taką kontrolę? To proszę wziąć pod uwagę, co przeżywa ten pracownik, ile się musi nasłuchać na temat swój, mój i wszystkich pracowników urzędu – mówił.

W tym momencie spór przestał dotyczyć wyłącznie targowiska. Tokarz uznał sposób argumentowania burmistrza za niewłaściwy.

– Pan kwestionuje to, że ja zabieram głos jako radny, który nie prowadził takich kontroli. Ale widzi pan, radny ma prawo decydować o częstotliwości tych kontroli, o podjęciu tych kontroli. To nieładnie z pana strony, niech pan trochę zmieni swój język arogancki – powiedział.

Zakrzewski nie zgodził się z zarzutem i odpowiedział radnemu równie stanowczo.

– Niech pan przeczyta dokumenty, a później mówi, że ja nie mam racji albo że się arogancko odzywam. Niech pan się uspokoi i posłucha mnie do końca – odpowiedział.

Do debaty włączyli się także inni radni. Dominik Zych, powołując się na wieloletnie doświadczenia swoich rodziców handlujących na targowisku, zwrócił uwagę, że sami sprzedający w pewnym stopniu obserwują się nawzajem. Z kolei Tomasz Wałęga poinformował o „pewnych nieścisłościach”, które miały pojawić się podczas prac komisji, a nie znalazły się w pierwotnej wersji protokołu. Z tego powodu odmówił jego podpisania.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Rockman, Roxie i Urszula na rynku w Kłobucku. Niedziela pod znakiem „dobrych wyborów”

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Materiały promocyjne Urszuli Kasprzak

Kłobuck szykuje kolejne duże wydarzenie na rynku. 27 września na placu im. Jana Pawła II odbędzie się impreza profilaktyczna „Zdrowy Kłobuck bez nałogów – w rytmie dobrych wyborów”. W programie znalazły się występy muzyczne, finał konkursów oraz koncerty znanych wykonawców. Na scenie pojawią się między innymi Rockman, Roxie Węgiel oraz Urszula.

Wydarzenie rozpocznie się o godz. 15.10 muzycznym i balonowym show Patrycji Lipińskiej. Będzie to pierwsza część kilkugodzinnego programu przygotowanego na kłobuckim rynku.

O godz. 16.20 przed publicznością wystąpi Wojciech Jan Pytkowski, znany jako Rockman. Jego występ odbędzie się pod hasłem „Zamieniam nałogi na pasję!”. Artysta łączy działalność muzyczną z przekazem profilaktycznym dotyczącym uzależnień i promowania alternatywnych sposobów spędzania czasu.

Kolejnym punktem będzie koncert Roxie, zaplanowany na godz. 17.40. Z kolei o godz. 18.50 rozpocznie się finał konkursów „Dobre wybory się opłacają”. Organizatorzy przewidzieli wówczas podsumowanie idei wydarzenia, ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród.

Największy koncert wieczoru rozpocznie się o godz. 19.00. Na kłobuckiej scenie wystąpi Urszula. Wokalistka od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej muzyki rockowej i pop-rockowej, a jej występ zamknie niedzielny program.

Impreza ma łączyć rozrywkę z działaniami profilaktycznymi. Jak wskazują organizatorzy, wydarzenie zostało sfinansowane ze środków Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii na 2026 rok.

CZYTAJ DALEJ

Miedźno

Śmierć podczas transportu osadzonego. Śledczy wyjaśniają tragedię w Miedźnie

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Pixabay

Prokuratura Rejonowa w Częstochowie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 34-letniego funkcjonariusza Służby Więziennej, którego ciało znaleziono 15 września na stacji paliw w Miedźnie. Śledczy badają sprawę pod kątem doprowadzenia mężczyzny do targnięcia się na własne życie poprzez namowę lub udzielenie pomocy. 

Do zdarzenia doszło podczas transportu osadzonego z Aresztu Śledczego w Częstochowie do Zakładu Karnego w Wąsoszu. Konwój realizowało dwóch funkcjonariuszy. W Miedźnie kierujący pojazdem zjechał na stację paliw, aby skorzystać z toalety. Gdy przez dłuższy czas nie wracał, drugi z funkcjonariuszy poprosił obsługę stacji o otwarcie pomieszczenia. W środku znaleziono zwłoki mężczyzny.

Na miejsce przyjechał prokurator. Podczas oględzin ujawniono ranę postrzałową, a obok ciała znajdowała się służbowa broń palna. Jeszcze tego samego dnia przesłuchano pierwszych świadków i zabezpieczono nagrania z monitoringu.

Jak wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prokurator Tomasz Ozimek, przyjęta kwalifikacja prawna nie oznacza na tym etapie przesądzenia, że ktoś przyczynił się do śmierci funkcjonariusza.

– Taka kwalifikacja prawna śledztwa jest przyjmowana przez prokuratorów w sytuacji podejrzenia zamachu samobójczego – przekazał.

Śledczy zapowiadają dalsze czynności, które mają pozwolić dokładnie odtworzyć okoliczności tragedii. Przeprowadzona ma zostać sekcja zwłok, a kolejne osoby posiadające wiedzę o sprawie będą przesłuchiwane.

Prokuratura, jak zapowiada, zwróci się również do Służby Więziennej o dokumentację dotyczącą zatrudnienia 34-latka, w tym informacje związane z odbytymi przez niego badaniami lekarskimi.

Śledztwo ma ustalić, co dokładnie wydarzyło się podczas postoju w Miedźnie i czy do śmierci funkcjonariusza mogły przyczynić się osoby trzecie. Na obecnym etapie postępowania prokuratura nie informuje o przedstawieniu komukolwiek zarzutów.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Gmina dołoży około ćwierć miliona do ścieżki przy DK43. Budowę ma wziąć na siebie GDDKiA

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Fotolia

Planowana ścieżka rowerowa przy drodze krajowej nr 43 ma być realizowana według modelu, w którym Opatów finansuje dokumentację, natomiast zasadniczy koszt budowy miałby zostać pokryty przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Podczas ostatniej sesji urzędnicy przedstawili radnym finansowe założenia przedsięwzięcia. W przyszłorocznym budżecie trzeba będzie znaleźć około 250 tys. zł.

Sprawa pojawiła się przy pytaniu radnego Dariusza Zająca o zakres udziału samorządu. Radny chciał wiedzieć, czy po publicznych deklaracjach przedstawicieli władz centralnych gmina nadal będzie dokładała własne pieniądze. Wójt wyjaśnił, że samorząd zawarł już porozumienie z katowickim oddziałem GDDKiA. Jego istotą ma być sfinansowanie przez gminę dokumentacji projektowej jako wkładu w późniejszą realizację.

– Porozumieliśmy się proponując sfinansowanie planu budowy tej ścieżki jako wkład samorządu w późniejszą inwestycję. I takie porozumienie zostało podpisane – mówił.

Według przedstawionych informacji dokumentacja miałaby zostać przygotowana w 2027 roku. Samorząd musi jednak najpierw formalnie zabezpieczyć pieniądze, co oznacza konieczność wpisania zadania do budżetu i uzyskania zgody rady.

– I w przyszłym roku, tak jak już państwu tu mówiłem, postaramy się wygospodarować stosowną kwotę. To dopiero trzeba policzyć, ale szacuję około ćwierć miliona złotych, co będzie stanowiło 5 proc. przyszłej inwestycji – poinformował.

Jeżeli te założenia zostaną utrzymane, zdecydowanie większa część kosztów przypadnie stronie państwowej.

– Sfinansujemy plan, który zostanie przygotowany w 2027 roku. Oczywiście najpierw musi być głosowanie rady w ramach budżetu. Musimy to w budżecie zaprojektować. I wówczas, mając ten wkład finansowy ze strony gminy, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, oczywiście w porozumieniu z Ministerstwem Infrastruktury, sfinansuje budowę ścieżki. Taka jest kolej rzeczy – tłumaczył włodarz.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE