Na jednym ze skrzyżowań w Żarkach doszło do poważnego wypadku drogowego z udziałem motocyklisty i kobiety kierującej samochodem osobowym. W wyniku zderzenia poważnie ranny został 64-letni kierowca jednośladu, którego przetransportowano do szpitala.
Do zdarzenia doszło w chwili, gdy 27-letnia mieszkanka powiatu myszkowskiego, kierująca samochodem osobowym, nieprawidłowo wykonała manewr skrętu w lewo i wymusiła pierwszeństwo na nadjeżdżającym z naprzeciwka motocykliście. W wyniku kolizji mężczyzna odniósł obrażenia wymagające hospitalizacji.

– Prowadzimy postępowanie, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia – poinformowało biuro prasowe Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
Myszkowscy funkcjonariusze po raz kolejny apelują o zachowanie szczególnej ostrożności na drogach.
– Kierowcy powinni pamiętać, aby przy zmianie pasa ruchu, kierunku jazdy czy włączaniu się do ruchu każdorazowo upewnić się, że nie stwarzają zagrożenia dla innych jego uczestników. Niezbędne jest również przestrzeganie przepisów dotyczących wyprzedzania, zakazu ścinania zakrętów oraz dostosowywania prędkości do warunków panujących na drodze – dodają.
Policja przypomina także o obowiązkach motocyklistów. Nieprzekraczanie dopuszczalnej prędkości, unikanie ryzykownych manewrów oraz stosowanie odpowiednich zabezpieczeń – takich jak kask, odblaskowa kamizelka czy odzież ochronna – mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa. A motocykliści, jako niechronieni uczestnicy ruchu, są szczególnie narażeni na poważne skutki wypadków.
Żarki
Podwyżki przeszły jednogłośnie, opłata adiacencka poległa całkowicie
Niedawna sesja Rady Miejskiej w Żarkach przyniosła serię decyzji finansowych, które w praktyce oznaczają kolejne obciążenia dla mieszkańców i użytkowników miejskiej infrastruktury. Radni bez sprzeciwu zgodzili się m.in. na podwyżkę opłaty za śmieci, zmianę terminów jej uiszczania oraz wzrost opłaty targowej. Jedynym punktem, przy którym pojawił się zdecydowany opór całej rady, była propozycja wprowadzenia opłaty adiacenckiej.
Na początku obrad szczególnie wybrzmiał problematyczny wątek, który burmistrz postanowił wyraźnie zaakcentować. Chodzi o nielegalne wysypiska odpadów, które – jak wskazał – stają się coraz bardziej widoczne po zimie. Jak poinformował, w jednej ze spraw ustalono już sprawcę dzięki interwencji straży miejskiej, a osoba została ukarana mandatem i zobowiązana do uprzątnięcia odpadów. Jednocześnie włodarz wskazał kolejne miejsce, w którym zaczęło powstawać dzikie wysypisko.
– Na prezentacji widzimy kolejne nielegalne wysypisko, które zaczęło powstawać za Szkołą Podstawową w Żarkach za osiedlem Poetów i Sportowców – mówił.
Pierwszą z ważniejszych finansowo decyzji była zmiana budżetu gminy na ten rok. Jak odczytano, uchwała zakładała zwiększenie dochodów i wydatków o 559 tys. zł. Projekt został przyjęty jednogłośnie.
Równie bezdyskusyjnie przyjęto uchwałę w sprawie udzielenia pomocy finansowej dla Związku Powiatowo-Gminnego „Jedźmy Razem”. Gmina przekaże na ten cel prawie 294 tys. zł. Środki mają stanowić wkład własny do inwestycji polegającej na zakupie sześciu autobusów.
To właśnie przy kolejnych punktach sesji coraz mocniej wybrzmiewał temat pieniędzy, rosnących kosztów i sięgania głębiej do kieszeni mieszkańców. Najpierw rada zajęła się uchwałą dotyczącą opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Przedstawiony projekt przewidywał wzrost stawki z 30 do 35 zł od osoby. Podwyższona stawka dla osób, które nie segregują odpadów, została ustalona na poziomie 70 zł. Jako główny powód wskazano brak bilansowania się systemu gospodarowania odpadami i wzrost kosztów jego funkcjonowania.

– Ten wzrost jest podyktowany niebilansowaniem się w głównej mierze systemu gospodarowania odpadami. To jest związane ze wzrostem wydatków składających się na ten system – padło na sali.
Urzędnicy przekonywali, że podwyżka nie jest przypadkowa, a przez ostatnie lata gmina nie podnosiła tej opłaty mimo wyraźnego wzrostu cen w gospodarce. Wskazano przy tym na dodatkowy problem związany z systemem kaucyjnym, który – wbrew intuicji części mieszkańców – nie musi oznaczać spadku kosztów odbioru odpadów.
– Tutaj występuje pewnego rodzaju paradoks, bo właśnie te śmieci, ten strumień odpadów, butelek PET był dla firmy odbierającej najdroższą wartością. Firma to po prostu sprzedawała i na tym zarabiała, więc wiedząc to, że tych butelek w żółtym worku będzie mniej, automatycznie narzuciła większą kwotę na wynik przetargu – tłumaczono.
Dodatkowo wspomniano o tym, że nowa umowa obejmuje także tekstylia odbierane dwa razy w roku przy zbiórkach wielkogabarytowych. Mimo że uchwała oznaczała kolejną podwyżkę dla mieszkańców, na sali nie doszło do otwartej polemiki. Nikt z radnych nie zabrał głosu przeciwko wzrostowi opłat. Ostatecznie projekt został przyjęty jednogłośnie przez wszystkich obecnych radnych.
Zaraz potem rada przyjęła kolejną uchwałę związaną z gospodarką odpadami, tym razem dotyczącą częściowego zwolnienia z opłaty dla właścicieli nieruchomości jednorodzinnych posiadających kompostownik. Ustalono, że zniżka wyniesie 5 zł od osoby, co oznacza utrzymanie stawki 30 zł dla mieszkańców kompostujących bioodpady. Jednocześnie odnotowano, że katalog możliwych ulg pozostaje bardzo ograniczony.
– Na ten moment jedyne zniżki, jakie możemy udzielać, to jest zniżkowanie z tytułu kompostowania oraz kryterium socjalne, prawda? Tam jest niski dochód, także nie mamy zniżek z tytułu posiadania karty dużej rodziny ani seniora – stwierdzono na sali i także ta uchwała została przyjęta jednogłośnie.
Kolejnym ruchem, również bez sprzeciwu rady, była zmiana terminu uiszczania opłat za odpady. Do tej pory mieszkańcy płacili kwartalnie z góry do 25. dnia ostatniego miesiąca każdego kwartału. Po zmianie termin zostanie przesunięty na 10. dzień tego miesiąca. Uzasadnienie było czysto organizacyjne. Gmina potrzebuje więcej czasu na rozliczenia, księgowanie wpłat i ewentualne działania windykacyjne. Gminna sekretarz dodała przy tym, że przy poprzednim terminie, czasu na zamknięcie rozliczeń było zwyczajnie za mało. I ta uchwała przeszła jednogłośnie.
Następny punkt porządku obrad dotyczył opłaty targowej. Tutaj również mieszkańcy i handlujący muszą liczyć się ze wzrostem kosztów. Sekretarz poinformowała, że proponowane jest podniesienie każdej stawki o 2 zł, a dodatkowo uregulowanie kwestii inkasentów oraz podniesienie ich wynagrodzenia do 34 proc. pobieranych opłat. Dodała również, że zmiana jest odpowiedzią na wniosek inkasentów. I tym razem rada nie podjęła żadnej szerszej dyskusji. Nikt nie zgłosił sprzeciwu ani wątpliwości co do wzrostu opłat i wynagrodzeń. Finalnie i ta chwała została przyjęta jednogłośnie.
Największe emocje, choć nie w formie ostrego sporu, wzbudziła dopiero uchwała w sprawie ustalenia wysokości stawek procentowych opłaty adiacenckiej. To właśnie ten punkt stał się granicą, której rada nie chciała przekroczyć. Jedna z radnych zwróciła uwagę na praktyczne skutki wprowadzenia takiej opłaty, także w przypadkach rodzinnych, niezwiązanych ze sprzedażą nieruchomości.
– Nakładanie tych wszystkich danin na naszych mieszkańców to już na tej sesji za dużo – powiedziała, a po chwili doprecyzowała, co w jej ocenie byłoby szczególnie problematyczne. – W przypadku podziału działek, jeżeli właściciel chciałby je podzielić i później chciałby darować np. dzieciom, wnukom, swojej rodzinie nawet, nie sprzedając ich, to również musiałby zapłacić tę opłatę w przypadku, gdyby wzrosła wartość – zwracała uwagę.
To był właściwie jedyny moment sesji, gdy tak wyraźnie wybrzmiał sprzeciw wobec kolejnego obciążenia mieszkańców. Co znamienne, w przeciwieństwie do wcześniejszych podwyżek, tym razem cały skład rady zagłosował jednakowo – przeciw.
Żarki
Żarki mają dołożyć do policyjnego auta? Komendant nie owijał w bawełnę, na sesji padła konkretna kwota
Temat bezpieczeństwa zdominował końcówkę ostatniej sesji rady miejskiej. Na zaproszenie samorządowców w obradach uczestniczył komendant myszkowskiej policji, który przedstawił dane dotyczące stanu bezpieczeństwa w powiecie, sytuacji kadrowej oraz kondycji sprzętowej jednostki. Wystąpienie szybko przerodziło się jednak w szerszą dyskusję o brakach finansowych, wyeksploatowanych pojazdach, kierowcach pod wpływem alkoholu, a także o roli samorządów w dokładaniu do policyjnego wyposażenia.
Już na początku swojego wystąpienia insp. Rafał Głuch podkreślił, że chce wskazać najważniejsze zjawiska i własną ocenę sytuacji. Jak zaznaczył, jednym z podstawowych mierników pracy policji jest dynamika przestępczości, rozumiana jako porównanie liczby przestępstw rok do roku.
– Jeśli chodzi o Myszków, to jest 92, więc spadek przestępczości w liczbach oczywiście o 8 proc. Więc uważam, że jest to powód do tego, aby stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku – mówił.
Komendant zestawił wyniki powiatu myszkowskiego z sąsiednimi jednostkami, wskazując, że w wielu z nich odnotowano wzrosty przestępczości. W jego ocenie wynik Myszkowa należy uznać za korzystny, choć zastrzegł, że nie może to oznaczać samozadowolenia.
– Oczywiście to nie jest tak, że tutaj będziemy osiadali na laurach i uznamy, że wszystko jest w najlepszym porządku. Każde zdarzenie to jest porażka policji tak naprawdę, choć nie na wszystkie zdarzenia oczywiście my mamy wpływ – zaznaczył.
W dalszej części wystąpienia przytoczył dane dotyczące najpoważniejszych kategorii przestępstw. Zwrócił uwagę, że w minionym roku na terenie całego powiatu myszkowskiego nie odnotowano ani jednego przestępstwa rozbójniczego, podczas gdy rok wcześniej było ich 7. Mówił również o bójkach i pobiciach.
– W 2025 roku mieliśmy 5 takich zdarzeń i to jest przykre, ale istotne jest to, że 100 proc. sprawców zostało zatrzymanych – podkreślił.
Zdecydowanie mniej optymistycznie wyglądała część poświęcona bezpieczeństwu na drogach. Komendant wskazał, że właśnie tam policja widzi dziś najpoważniejsze zagrożenie. Dane, które padły podczas sesji, brzmiały alarmująco.
– W ubiegłym, roku mieliśmy 241 zdarzeń w ruchu drogowym kierujących pod wpływem alkoholu. 241 osób w ciągu całego 2025 roku. To jest olbrzymie ilość – alarmował.
Choć, jak dodał, liczba samych zdarzeń drogowych z udziałem pijanych kierowców spadła do 19, to skala ujawnionych przypadków kierowania po alkoholu pozostała bardzo wysoka. Właśnie dlatego komendant zapowiedział wzmożone działania w bieżącym roku także poza samym Myszkowem, w gminach otaczających miasto, w tym w Żarkach.
– Poleciłem mojemu naczelnikowi i naczelniczce ruchu drogowego, aby większą uwagę przyłożyli do tych gmin, które są wokół miasta Myszkowa. Na przykład tutaj miasto Żarki, Koziegłowy, Poraj. Tam policjanci z ruchu drogowego będą się częściej pojawiać. Będą częściej badać trzeźwość – zapowiedział.
Jak wyjaśniał, chodzi o badania przesiewowe, prowadzone możliwie sprawnie, choć nie da się całkowicie uniknąć uciążliwości dla mieszkańców. Co istotne, komendant zapewnił, że podobne kontrole obejmują także samych funkcjonariuszy przyjeżdżających do służby.
– Wydałem polecenie, żeby moich policjantów, którzy przyjeżdżają do pracy także badać na trzeźwość. Nie ma w tym nic złego. Uważam, że prawo jest takie samo dla wszystkich – stwierdził.

Jednym z najmocniejszych akcentów całego wystąpienia była część poświęcona sytuacji sprzętowej komendy. Z danych przedstawionych przez insp. Głucha wynikało, że spora część policyjnej floty jest mocno wyeksploatowana. Tylko pięć pojazdów miało przebieg do 50 tys. kilometrów, podczas gdy aż siedem znajdowało się w przedziale 200-300 tys. kilometrów, sześć miało od 300 do 400 tys. kilometrów, jeden ponad 400 tys. i jeden przekroczył już 500 tys. kilometrów. Nie lepiej wyglądał wiek samochodów. Dziewięć maszyn miało od 11 do 20 lat, a jeden był jeszcze starszy.
– Mam pojazd, który ma powyżej 500 tys. kilometrów przebiegu – mówił komendant, obrazowo pokazując skalę zużycia.
Jeszcze gorzej – jak wynikało z jego słów – przedstawiała się sytuacja z furgonami, czyli dużymi oznakowanymi pojazdami wykorzystywanymi do przewozu osób zatrzymanych i do interwencji.
– Mam cztery takie pojazdy oznakowane. Jeden z nich ma przebieg 422 tys. kilometrów, drugi 368 tys. kilometrów, trzeci 271 tys. kilometrów, no i czwarty 513 tys. kilometrów. Dlatego to jest największy problem – wskazał.
W tym właśnie kontekście komendant przeszedł do najdelikatniejszego punktu swojego wystąpienia, a więc do prośby o zwiększenie wsparcia finansowego dla komendy. Wyjaśnił, że funkcjonuje program współfinansowania zakupu pojazdów w formule „50 na 50”, w którym połowę środków wykłada policja, a drugą połowę samorządy. Koszt jednego furgonu oszacował na około 400 tys. zł, z czego 200 tys. musiałoby pochodzić ze strony samorządowej. Przy równym podziale między gminy powiatu i starostwo dawałoby to – według jego wyliczeń – około 33 tys. zł na jednostkę.
– Ośmielam się dzisiaj prosić radę o to, aby przemyślała temat, czy możecie państwo wesprzeć Komendę Powiatową Policji w Myszkowie taką właśnie kwotą, czyli zwiększyć ten budżet na wsparcie komendy do 33 tys. zł – powiedział.
Była to prośba wyraźna, ale sformułowana z zastrzeżeniem, że ostateczna decyzja należy do samorządu i że nie chce wywierać presji.
– Nie chciałbym, żeby państwo odnieśli wrażenie, że przychodzę i narzekam, że daliście za mało. To zupełnie tak nie wygląda. Po prostu uznałem, że wypada, abym przyszedł tutaj do państwa osobiście, przedstawił sytuację, wskazał na to, o co bym prosił i to tylko jest prośba, nic więcej – zaznaczył później, odpowiadając już na pytania.
Do tej kwestii odniósł się włodarz, który z jednej strony podziękował komendantowi za obecność i dobrą współpracę, ale z drugiej jasno postawił granice możliwości finansowych gminy. W jego wypowiedzi wybrzmiało, że choć bezpieczeństwo jest ważne, to zakup samochodów dla policji nie należy do zadań własnych gminy, a podstawowy ciężar finansowania powinien spoczywać na administracji rządowej.
– Finansowanie samochodów dla policji jest to zadanie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji i to przede wszystkim jest ten podstawowy punkt – mówił.
Podkreślił przy tym, że gmina i tak zamierza udzielić wsparcia, ale na poziomie dostosowanym do swoich możliwości.
– Zaproponowałem przy konstruowaniu budżetu na rok 2026, abyśmy zabezpieczyli kwotę taką, na jaką mamy stać, a stać nas na 12 tys. zł. Więc tą kwotę mamy przygotowaną do przekazania w formie dotacji dla Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie. Na ten moment nie mamy innych środków, które moglibyśmy dołożyć do tej kwoty – zaznaczył.
Urzędnik wskazał przy tym, że budżet Żarek jest nieporównywalny z budżetem Myszkowa, który jako siedziba komendy i znacznie większy samorząd może pozwolić sobie na wyższe wsparcie. Jednocześnie pozytywnie ocenił dotychczasową współpracę z policją, przypominając wspólne ćwiczenia, zabezpieczanie imprez oraz brak większych skarg ze strony mieszkańców.
Dyskusja nabrała bardziej problematycznego charakteru, gdy głos zabrała wiceprzewodnicząca rady, pytając komendanta o sprawców wykroczeń i przestępstw popełnianych na terenie gminy przez cudzoziemców.
– Jakiej nacji są te osoby i jakiego typu te wykroczenia czy przestępstwa i czy one odbiegają od takich ogólnych przyjętych, że tak powiem, zachowań wszystkich osób, którzy nie respektują prawa naszego? – pytała.
Komendant starał się tonować temat, zaznaczając, że nie widzi w Myszkowie szczególnego problemu wykraczającego poza przeciętność, jeśli chodzi o zagrożenia związane z cudzoziemcami. Wskazał przy tym, że chodzi przede wszystkim o obywateli Ukrainy, ale zastrzegł, że dominują czyny związane z ruchem drogowym i jazdą pod wpływem alkoholu, a nie poważna przestępczość kryminalna.
Dodał, że zdarzają się pojedyncze przypadki innych czynów, jak kradzieże, ale nie są to – jak mówił – „przestępstwa stricte kryminalne”, które można byłoby uznać za szczególnie niebezpieczne w tym kontekście.
W dalszej części wymiany zdań pojawiły się już wątki znacznie lżejsze, choć pokazujące też specyfikę sesyjnej dyskusji. Ta sama radna odniosła się do obecności patroli na rynku i do problemu z osobami spożywającymi alkohol w przestrzeni publicznej.
– Jak patrole będą w naszych Żarkach i mieszkańcy zobaczą, że częściej interweniują na rynku, bo tam mamy problem z panami, którzy piją takie trochę mocniejsze trunki, to myślę, że mieszkańcy gminy pomogą w dołożeniu się – mówiła.
Później jeden z radnych zapytał o udział kobiet w strukturach komendy. Komendant przyznał, że nie ma przy sobie dokładnych statystyk, ale wskazał na obecność kobiet na stanowiskach kierowniczych, między innymi w ruchu drogowym i komisariacie w Koziegłowach.
– Bardzo często jest tak, że ta policjantka w patrolu troszeczkę łagodzi obyczaje, może częściej się właśnie uśmiecha. Chociaż mam policjantki takie, że nie zalecałbym postawić im się w czasie kontroli drogowej, bo mogłoby się to źle skończyć – mówił.
Żarki
Metamorfoza stadionowego zaplecza. Klub z Żarek przechodzi solidną modernizację za ponad półtora miliona
Trwa kompleksowa modernizacja energetyczna budynku Ludowego Klubu Sportowego „Zieloni” w Żarkach. Inwestycja o wartości blisko 1,6 mln zł ma na celu poprawę standardu obiektu oraz ograniczenie kosztów jego utrzymania. Zakończenie prac zaplanowano na koniec lipca.
Zakres prowadzonych robót jest szeroki i obejmuje zarówno prace konstrukcyjne, jak i instalacyjne. Jak informuje Katarzyna Kulińska-Pluta, rzecznik magistratu, wykonano już m.in. roboty rozbiórkowe i murarskie, postawiono nowe ścianki działowe oraz zamontowano okna i drzwi. Na obiekcie położono także instalacje elektryczne, kanalizacyjne i wodociągowe, wykonano izolację fundamentów oraz wylewki, a stara elewacja została usunięta. Obecnie trwa skuwanie tynków.

To jednak dopiero część inwestycji. W kolejnych etapach zaplanowano termomodernizację budynku, montaż wentylacji mechanicznej oraz instalacji odnawialnych źródeł energii, w tym paneli fotowoltaicznych z magazynem energii i instalacji solarnej. Całość ma znacząco poprawić efektywność energetyczną obiektu i jego funkcjonalność.
Wartość zadania wynosi 1,6 mln zł, z czego lokalni urzędnicy pozyskali dofinansowanie w sięgające przeszło 885 tys. zł. Inwestycja realizowana jest przez wykonawcę z Bliżyc.
Projekt obejmuje również działania edukacyjno-informacyjne związane z oszczędzaniem energii i promowaniem rozwiązań proekologicznych.

Żarki
Nie tylko nauka w szkolnej ławce, ale i realna praktyka za granicą. Uczniowie z Żarek uczyli się zawodu
Uczniowie Branżowej Szkoły I Stopnia ZDZ w Żarkach po raz kolejny wzięli udział w międzynarodowym programie Erasmus+, zdobywając doświadczenie zawodowe poza granicami kraju. Tym razem 16 uczestników spędziło trzy tygodnie w portugalskim Faro, gdzie realizowali praktyki w rzeczywistych warunkach pracy.
Wyjazd był okazją do rozwijania umiejętności w różnych zawodach, takich jak kucharz, fryzjer, mechanik samochodowy, monter czy pracownik budowlany. Uczniowie odbywali staże w lokalnych przedsiębiorstwach – od restauracji i salonów fryzjerskich po warsztaty i firmy budowlane. Dzięki temu mieli możliwość bezpośredniego kontaktu z branżą oraz poznania standardów pracy obowiązujących w innych krajach europejskich.
– Pobyt w Portugalii nie ograniczał się wyłącznie do nauki zawodu. Ważnym elementem programu była codzienna komunikacja w języku angielskim, nawiązywanie nowych znajomości oraz rozwijanie samodzielności. Praca w międzynarodowym środowisku pozwoliła uczniom lepiej odnaleźć się w realiach współczesnego rynku pracy i nabrać pewności siebie – informuje Katarzyna Kulińska-Pluta z żareckiego magistratu.
Organizatorzy wyjazdu podkreślają z kolei, że zagraniczny partner zapewnił uczestnikom wysoki poziom praktyk, odpowiednie warunki pobytu oraz program kulturowy, dzięki któremu młodzież mogła poznać codzienne życie i kulturę Portugalii.

Udział w projekcie to dla wielu uczniów pierwszy krok w kierunku międzynarodowej kariery zawodowej. Dla szkoły natomiast stanowi potwierdzenie skuteczności nowoczesnych metod kształcenia, opartych na praktyce i zdobywaniu realnego doświadczenia.
– Branżowa Szkoła I Stopnia ZDZ w Żarkach od lat aktywnie uczestniczy w programach Erasmus+, a dzięki uzyskanej akredytacji na lata 2021-2027 planowane są kolejne wyjazdy i nowe kierunki współpracy – dodaje Kulińska-Pluta.
Żarki
Po latach pracy przeszła na emeryturę. Mówią, że zmieniła oblicze przedszkola w Żarkach
Na emeryturę odeszła Lidia Szczepankiewicz, wieloletnia dyrektor Przedszkola Publicznego w Żarkach oraz oddziału w Kotowicach. Jej zawodowa droga, obejmująca ponad cztery dekady pracy w oświacie, została podsumowana podczas uroczystego spotkania z udziałem przedstawicieli samorządu i lokalnej społeczności.
Podczas wydarzenia nie zabrakło słów uznania i podziękowań za wieloletnie zaangażowanie, profesjonalizm oraz wkład w rozwój edukacji najmłodszych mieszkańców gminy. W obecności lokalnych władz, radnych, sołtysów, przewodniczących osiedli oraz pracowników samorządowych Lidii Szczepankiewicz wręczono specjalne podziękowanie. Wyrazy wdzięczności przekazano również w imieniu rodzin dzieci uczęszczających do przedszkola w Żarkach i Kotowicach.
Kariera zawodowa Lidii Szczepankiewicz rozpoczęła się w 1982 roku, kiedy podjęła pracę jako nauczyciel. Pięć lat później objęła stanowisko wicedyrektora, a od 2006 roku kierowała placówką jako dyrektor. Funkcję tę pełniła nieprzerwanie aż do teraz.
W czasie jej kierownictwa przedszkole przeszło znaczącą transformację organizacyjną i infrastrukturalną. Liczba oddziałów wzrosła z trzech do dziesięciu, funkcjonujących obecnie w trzech lokalizacjach. Była inicjatorką i współtwórcą wielu zmian, które wpłynęły na rozwój placówki oraz podniesienie standardów opieki i edukacji.

Z jej inicjatywy powstały także kluby dziecięce w Żarkach i Przybynowie, którymi kierowała jako pierwszy dyrektor. W okresie jej pracy realizowano liczne inwestycje oraz projekty współfinansowane ze środków unijnych.
Żarki
Nowe rzeźby na Szlaku Tradycji w Żarkach. Miasto przypomina o swojej wielokulturowej historii
W Żarkach odsłonięto dwie nowe rzeźby upamiętniające postacie związane z historią miasta. Instalacje stanęły w przestrzeni publicznej jako część rozwijanego Szlaku Tradycji, który ma na celu przybliżanie mieszkańcom i turystom lokalnego dziedzictwa.
Uroczystość rozpoczął koncert saksofonowy w wykonaniu Piotra Zamorskiego, pasjonata historii Żarek, który wprowadził uczestników w atmosferę całego wydarzenia. Następnie odsłonięto pierwszą z rzeźb – przedstawiającą Abrahama Josefa Sztybla – zlokalizowaną na Starym Rynku. Aktu odsłonięcia dokonali fundatorzy Piotr Zamorski oraz Marcin „Flower” Poznański.
Druga rzeźba, upamiętniająca Szyję Szwarcberga, została ustawiona w pobliżu Domu Kultury w Żarkach. Odsłonięcia dokonali Dorota Jakubowska oraz ponownie Marcin „Flower” Poznański.
– Obie postacie odegrały istotną rolę w historii przedwojennych Żarek i są związane z dawną społecznością żydowską miasta – informuje Katarzyna Kulińska-Pluta, rzeczniczka magistratu.

Abraham Josef Sztybel był wydawcą i promotorem literatury hebrajskiej, a także twórcą jednej z najważniejszych bibliotek żydowskich funkcjonujących w Żarkach przed drugą wojną światową. Z kolei Szyja Szwarcberg pełnił funkcję naczelnego rabina, będąc autorytetem duchowym oraz nauczycielem dla lokalnej społeczności.
W wydarzeniu uczestniczyli samorządowcy, przedstawiciele środowisk senioralnych, w tym członkowie Żareckiego Klubu Seniora „Barwy Jesieni”, a także panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Zaborza, które przygotowały poczęstunek dla zgromadzonych. Obecni byli również mieszkańcy zainteresowani historią miasta.
Żarki
Górska legenda w Żarkach. Wieczór z Krzysztofem Wielickim przyciągnął tłumy
Są spotkania, które zostają na długo. Nie przez formę, ale przez człowieka i historię, którą ze sobą przynosi. Tak było w Żarkach, gdzie sala wypełniła się mieszkańcami spragnionymi opowieści o najwyższych górach i granicach, które istnieją głównie w naszej głowie.
Gościem środowego wydarzenia był Krzysztof Wielicki, jeden z najwybitniejszych himalaistów w historii, zdobywca wszystkich czternastu ośmiotysięczników. Postać, której nie trzeba przedstawiać nikomu, kto choć raz zainteresował się górami, ale która, jak się okazało, potrafi przyciągnąć także tych, którzy przyszli po prostu posłuchać człowieka z ogromnym doświadczeniem i pasją.
Na sali nie brakowało osób spoza gminy. Przyjechali z różnych miejsc województwa – z Częstochowy, Bytomia, Gliwic czy Łaz. Spotkanie szybko nabrało tempa. Zamiast patosu – konkret. Zamiast wielkich słów – historie z wypraw, w których każdy szczegół miał znaczenie. Było o strachu, który nie znika, tylko trzeba nauczyć się z nim żyć. O determinacji, która nie zawsze wygląda jak siła, ale często jak upór. I o marzeniach, które, jeśli są wystarczająco ważne, potrafią przetrwać wszystko.
Opowieści uzupełniały zdjęcia i nagrania, które pozwalały choć na chwilę zajrzeć w świat niedostępny dla większości. Surowy, wymagający, bez taryfy ulgowej. Nie zabrakło też rozmowy z publicznością. Pytania padały jedno po drugim, a odpowiedzi – spokojne, rzeczowe, bez unikania trudnych tematów.
Na zakończenie szybko ustawiła się kolejka po książki i autografy.
– To był wieczór pełen emocji, pasji i prawdziwej górskiej energii. Spotkanie, które na długo zostanie w naszej pamięci – podkreślają jego organizatorzy.
Żarki
Biblioteka do likwidacji, diety do zmiany, a przy programie profilaktyki padły niewygodne pytania
Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Żarkach formalna część obrad przez długi czas przebiegała sprawnie i bez większych zgrzytów. Radni przyjmowali kolejne uchwały dotyczące finansów, ekwiwalentu dla strażaków ochotników, zmian w statucie biblioteki czy programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. Jednak im dalej w porządek obrad, tym wyraźniej spod spokojnej procedury zaczęły wychodzić sprawy bardziej drażliwe. Pojawiły się pytania o faktyczny sens diagnoz społecznych, zmiany w dietach radnych, likwidację bibliotecznej filii w Przybynowie oraz napiętą wymianę zdań z mieszkańcem, który próbował zabrać głos pod koniec posiedzenia.
W swoim sprawozdaniu z pracy pomiędzy sesjami burmistrz Adam Zamora poinformował o uczestnictwie w szeregu spotkań, uroczystości i wydarzeń o bardzo różnym ciężarze gatunkowym – od spraw urzędowych i organizacyjnych po imprezy kulturalne, integracyjne i promocyjne. Wśród nich znalazło się m.in. uroczyste odsłonięcie rzeźby przy dawnej aptece w Żarkach, spotkaniu integracyjnym seniorów połączonym z pokazem mody, a także obecność na walnym zebraniu OSP w Żarkach oraz na odprawie Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie.
Burmistrz relacjonował też udział w licznych spotkaniach roboczych i organizacyjnych – z przedstawicielami partnerstw, stowarzyszeń, związków i samorządów, a także w posiedzeniach zarządów oraz komisji. W sprawozdaniu pojawiły się również wizyty uczniów w urzędzie, inauguracja działalności żareckiego LOWE, dyżury dla mieszkańców oraz udział w otwarciu zielonej klasy.
Nie zabrakło też akcentów promocyjno-kulturalnych. Włodarz poinformował o kolejnym zagranicznym wyjeździe miejscowej orkiestry, która wystąpiła we Francji podczas festiwalu w Cannes, a także zapraszał mieszkańców na najbliższe wydarzenia organizowane w gminie. Wśród nich wymienił wystawę o tradycyjnych kolędniczych rytuałach Ziemi Żywieckiej, wystawę czasową w Starym Młynie poświęconą historii kremu nivea, warsztatach naturalnych kosmetyków czy stand-up’ie Pauliny Potockiej.
Następnie rada zajęła się zmianami w budżecie gminy na 2026 rok oraz w wieloletniej prognozie finansowej. Same uchwały, mimo że dotyczyły istotnych kwestii finansowych, nie wywołały dłuższej dyskusji. Projekty zostały odczytane, a następnie przyjęte zdecydowaną większością głosów, bez tych przeciwnych i bez wstrzymań.
Podobnie przebiegło procedowanie uchwały w sprawie ustalenia wysokości ekwiwalentu pieniężnego dla strażaków OSP. Zgodnie z przyjętym dokumentem strażak-ratownik OSP ma otrzymywać 25 zł za każdą rozpoczętą godzinę udziału w działaniach ratowniczych lub akcjach ratowniczych oraz 10 zł za każdą rozpoczętą godzinę udziału w szkoleniu bądź ćwiczeniach. Taka sama stawka szkoleniowa ma przysługiwać kandydatom przygotowującym się do bezpośredniego udziału w działaniach. Także i ta uchwała została przyjęta bez sprzeciwu.

Znacznie poważniejsze konsekwencje miała uchwała dotycząca biblioteki. Najpierw rada przyjęła zmianę statutu Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Żarkach, wskazując wprost, że w jej skład wchodzą placówka główna w Żarkach przy ulicy Ofiar Katynia oraz filia nr 1 w Kotowicach przy ulicy Zamkowej. Chwilę później podjęto kolejną uchwałę – już w sprawie likwidacji filii bibliotecznej zlokalizowanej w Przybynowie. Zgodnie z jej treścią majątek ruchomy placówki, w tym księgozbiór, ma zostać przekazany do Szkoły Podstawowej im. Integracji Europejskiej w Przybynowie.
Na etapie głosowań ta decyzja nie wywołała otwartego sporu. Problemy zaczęły się później, w części „sprawy różne”, gdy do tematu wrócono z dużo większym ładunkiem emocjonalnym. Wcześniej jednak rada zajęła się jeszcze jednym z bardziej wrażliwych społecznie dokumentów, czyli gminnym programem profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii na ten rok.
Dokument został przygotowany na podstawie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz rekomendacji Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. Jak wyjaśniała jedna z urzędniczek, działania zaplanowane na bieżący rok są nie tylko kontynuacją dotychczasowych przedsięwzięć, ale również odpowiedzią na nowe potrzeby środowisk zajmujących się profilaktyką. Podkreśliła także, że program obejmuje nie tylko przeciwdziałanie alkoholizmowi i narkomanii, lecz również uzależnienia behawioralne, a jego realizację zaplanowano na kwotę 290 tys. zł.
To właśnie przy tym punkcie padły jedne z najbardziej konkretnych i zarazem niewygodnych pytań całej sesji. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że na komisji nie było możliwości zadania pytań, które, jak zaznaczył, uważa za ważne. Zaczął od sposobu prowadzenia badań diagnozujących lokalne zagrożenia.
– W jaki sposób, wśród jakiej grupy mieszkańców były przeprowadzone badania dotyczące największych lokalnych zagrożeń i przeciwdziałania? – pytał.
W odpowiedzi usłyszał, że badania były prowadzone w szkole podstawowej oraz wśród dorosłych mieszkańców, także za pośrednictwem strony internetowej urzędu.
Radny nie poprzestał jednak na tym i sięgnął do jednego z bardziej niepokojących wniosków zawartych w diagnozie.
– Uczniowie w większości podali w swoich ankietach, że mają negatywne stosunki pomiędzy nauczycielami. To znaczy, że nie dogadują się z nauczycielami. Jest to ta grupa najbardziej podatna na te wszystkie, że tak powiem, uzależnienia – mówił. – Czy komisja ma jakiś program, plan działania, żeby to uzdrowić, żeby jednak nauczyciele dotarli do największej grupy tych uczniów? – dociekał.
Odpowiedź była wyraźnie ostrożna i pokazała, że gotowych rozwiązań na razie nie ma.
– Myślę, że po tej diagnozie, która jest, będziemy opracowywać taki program i wdrażać – padło w odpowiedzi.
Radny nie krył jednak, że sama zapowiedź dalszego opracowywania programu nie rozwiązuje problemu tu i teraz.
– Trzeba by zwrócić uwagę na to, żeby dotrzeć do tej grupy – podkreślał.
Choć uchwała ostatecznie została przyjęta, nie było to już głosowanie jednogłośne. Za programem opowiedziało się trzynastu radnych, jedna osoba była przeciw a jedna wstrzymała się od głosu.
Jeszcze większe polityczne znaczenie miała uchwała w sprawie ustalenia wysokości diet oraz zwrotu kosztów podróży służbowych przysługujących radnym. Już na poziomie komisji projekt nie miał pełnego poparcia – w obu komisjach pojawiły się głosy wstrzymujące. Na sesji przewodniczący zgłosił do projektu wniosek formalny dotyczący wykreślenia z paragrafu szóstego słów „której jest członkiem”. Wniosek został przyjęty stosunkiem głosów 13 za, 1 przeciw i 1 wstrzymujący się.
Po zmianie projekt został odczytany ponownie. Zgodnie z jego treścią przewodniczący rady ma otrzymywać 50 proc. maksymalnej diety bazowej, wiceprzewodniczący rady i przewodniczący komisji stałych – 40 proc., a pozostali radni – 35 proc. Uchwała zakładała też, że 20 proc. wartości diety stanowi kwotę za utracone zarobki i koszty związane z realizacją zadań radnego w okresie międzysesyjnym, a 80 proc. jest rekompensatą za udział w sesjach i komisjach. Ostatecznie dokument został przyjęty przy jednym głosie przeciwnym i dwóch wstrzymujących się.
Choć na sali nie doszło do dłuższej debaty o samych stawkach, sam fakt, że temat diet wymagał dodatkowej poprawki w trakcie sesji i nie uzyskał pełnej jednomyślności, pokazał, że była to jedna z bardziej politycznie wrażliwych uchwał tego dnia.
Chwilę później jedna z radnych zwróciła uwagę na stan drzew przy nowym, nowoczesnym przystanku autobusowym na rynku, obawiając się, że uszkodzone konary mogą w przyszłości doprowadzić do zniszczenia obiektu.
– Tam za tym przystankiem stoi takie drzewo, które ma takie pochylone gałęzie, chyba przez wichury albo przez śnieg jest to jakieś uszkodzenia tej gałęzi. Ja się obawiam, że kiedyś może ktoś tam wpaść na ten przystanek – mówiła.
Pytała również o los kiosku przy przystanku oraz o działanie tablicy interaktywnej. Burmistrz odpowiadał, że przegląd drzewostanu na terenie gminy trwa, a jeśli będzie potrzeba, gałęzie zostaną przycięte. Poinformował też, że gmina przygotowuje procedurę najmu kiosku, a czynsz określono na poziomie 150 zł miesięcznie. Zaznaczył przy tym, że dawny „Ruch”, który kiedyś mógłby być naturalnym najemcą, po połączeniu z Orlenem działa już według zupełnie innego modelu dystrybucji i nie jest zainteresowany takimi punktami.
Do jednego z bardziej interesujących wątków należała także sprawa Stowarzyszenia E-Region. Jeden z radnych zapytał włodarza, czym w ogóle jest to stowarzyszenie, bo – jak przyznał – pierwszy raz słyszy, że gmina Żarki do niego należy.
Zamora wyjaśnił, że członkostwo trwa od około 2015 roku i miało związek z projektem budowy infrastruktury światłowodowej. Jak jednak przyznał, inwestycja na terenie gminy została wykonana w znikomym zakresie, nie działa, a sprawa od lat ciągnie się w sądzie.
– Spotkaliśmy się, aby rozmawiać, żeby przede wszystkim rozwiązać to stowarzyszenie, bo nie widzimy celu kontynuacji uczestnictwa – wyjaśniał.
Dodał też, że miasto Częstochowa jako lider projektu dochodzi obecnie od pozostałych członków rekompensaty związanej z roszczeniami wykonawcy, a gminy nie czują się zobowiązane do ponoszenia tych kosztów. Pytania wzbudziła też wysokość składki członkowskiej.
– Musiałbym sprawdzić, nie mam teraz takiej wiedzy. To jest kwota rocznie w okolicach 3 tys. zł – odpowiadał burmistrz.
Największe napięcie pojawiło się jednak dopiero wtedy, gdy głos chciał zabrać jeden z mieszkańców. Przewodniczący od początku zaznaczył, że nie zgłosił się on w trybie przewidzianym ustawą o samorządzie gminnym i że w związku z tym może zadać tylko jedno pytanie. Już sama forma tej wypowiedzi miała wyraźnie konfrontacyjny ton.
– Pan doskonale wie, to jest sesja rady miejskiej, która na podstawie ustawy o samorządzie pracuje – mówił przewodniczący Grzegorz Kwaśniok.
Mieszkaniec odpowiedział, że zasady zabierania głosu wynikają z regulaminu obrad, a nie bezpośrednio z ustawy, po czym przeszedł do sprawy likwidacji bibliotecznej filii w Przybynowie. Przytoczył szczegółowe dane dotyczące aktywności czytelników w Kotowicach i próbował zestawić je z argumentacją przedstawianą wcześniej dla Przybynowa. Zwrócił też uwagę na wypowiedzi jednego z radnych o rzekomym korzystaniu z biblioteki w Kotowicach przez mieszkańców Jaworznika.
– W 2021 roku czytelników było 109, wypożyczeń 1778. W 2022 było kart czytelników 107, wypożyczeń książek 1776 – wyliczał. – Co się przyczyniło do tego, że w Przybynowie po prostu tak w ogóle nie czytają? – pytał.
Przewodniczący odpowiedział w sposób daleki od urzędowej powściągliwości. Z jednej strony podkreślał, że nie jest statystykiem, z drugiej zaś próbował tłumaczyć różnice między miejscowościami a stylem życia mieszkańców.
– Nigdy nie pracowałem w biurze statystycznym – zaczął. – Przybynów, Ostrów, Wysoka, Kowalew, bardziej poszli w stronę internetu. Czytają te książki w formie e-booków i idą w internet. Dlatego ta nasza biblioteka stała się mniej popularna – dodał Kwaśniok.
Na to tłumaczenie zareagowała dyrektor biblioteki, która podała dużo bardziej przyziemne powody problemów filii w Przybynowie.
– Kotowice ma swój lokal jako biblioteka i tam prężnie działa, oczywiście, poprzez bibliotekarkę. Niestety w Przybynowie nie ma chętnych osób, które by chciały pracować na parę godzin na umowę-zlecenie i biblioteka nie ma swojego lokalu, mieści się w bibliotece szkolnej. Spoza szkoły to jest tylko trzy osoby – wyjaśniała.
Ten fragment sesji był jednym z bardziej symptomatycznych. Pokazał bowiem, że za pozornie prostą uchwałą o likwidacji filii kryją się nie tylko suche statystyki, ale też brak kadry, brak własnego lokalu i wyraźnie różne sposoby interpretowania przyczyn problemu – od organizacyjnych po niemal socjologiczne.
Żarki
To wydarzyło się w okolicy. W Żarkach przypomną historię partyzanckiej walki i wojennej konspiracji
Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna w Żarkach zaprasza mieszkańców na spotkanie poświęcone historii regionu. W drugiej połowie marca planowana jest prelekcja Krzysztofa Pałęgi dotycząca działalności oddziałów partyzanckich na ziemi żareckiej.
Jak podkreślają organizatorzy, wydarzenie ma być okazją do przybliżenia losów ludzi, którzy w czasie drugiej wojny światowej działali w konspiracji na terenie dzisiejszej gminy Żarki i jej okolic. Dodają, że spotkanie ma nie tylko charakter historyczny, ale również refleksyjny.
– Wydarzenie ma skłonić uczestników do zastanowienia się nad własnymi korzeniami oraz nad historią lokalnej społeczności. Wiele rodzin w regionie przechowuje wspomnienia przekazywane z pokolenia na pokolenie, które często łączą się z dramatycznymi wydarzeniami okresu okupacji – zaznacza dyrektor biblioteki Edyta Polak.
Uczestnicy spotkania będą mogli poznać realia konspiracji, losy lokalnych bohaterów oraz trudne decyzje, z jakimi musieli mierzyć się mieszkańcy regionu w okupowanej Polsce. Prelegent przedstawi także kontekst historyczny wydarzeń, które rozgrywały się w najbliższej okolicy i miały wpływ na losy całej społeczności.

Prelekcja odbędzie się w siedzibie Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Żarkach. Wstęp na wydarzenie, które odbędzie się 17 marca, jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych. Początek o godz. 16.30.
Żarki
W gminie pojawią się wodomierze ze zdalnym odczytem. Wkrótce rusza wymiana, urzędnicy mówią o rewolucji
W gminie Żarki ruszy niebawem modernizacja systemu pomiaru zużycia wody. W magistracie podpisano właśnie umowę na dostawę i montaż nowoczesnych wodomierzy ze zdalnym odczytem. Zadanie o wartości blisko 1,4 mln zł zrealizuje firma ze Sztumskiego Pola. W ramach inwestycji na terenie gminy zamontowanych zostanie 1 945 urządzeń.
Nowe wodomierze będą zintegrowane z elektronicznym systemem zarządzania siecią wodociągową. Jak poinformowali urzędnicy, w przetargu wpłynęła jedna oferta, która została wybrana do realizacji zadania. Chodzi o spółkę ze Sztumskiego Pola, która za całą operację zainkasuje blisko 1,4 mln zł.
Wprowadzenie zdalnego systemu odczytu oznacza szereg zmian dla mieszkańców. Dzięki nowym urządzeniom nie będzie konieczności tradycyjnych wizyt inkasentów, a obsługa odczytów stanie się bardziej sprawna i wygodna. System pozwoli również na bieżące monitorowanie zużycia wody, szybsze wykrywanie ewentualnych awarii oraz ograniczenie strat w sieci. Rozwiązanie ułatwi także odczyty w miejscach trudno dostępnych oraz przy nieruchomościach użytkowanych sezonowo.
– Dzięki tej inwestycji nasza gmina znajdzie się w gronie nielicznych w regionie z tak innowacyjnym systemem – podkreśla Andrzej Jakóbczak, dyrektor Zakładu Usług Komunalnych w Żarkach.

Montaż wodomierzy jest jednym z elementów większego projektu. Przedsięwzięcie obejmuje również budowę kanalizacji sanitarnej przy ulicy Jagodowej w Żarkach. W ramach tego zadania powstanie 845 metrów kanału sanitarnego grawitacyjnego, 568 metrów kanału sanitarnego tłocznego, przepompownia ścieków oraz 13 przyłączy kanalizacyjnych o łącznej długości 1 413 metrów.
Inwestycja realizowana jest dzięki wsparciu z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności.
– Dofinansowanie dla gminy wyniosło 2,75 mln zł. Całkowita wartość zadania to 3,32 mln zł, a wkład własny gminy obejmuje jedynie podatek VAT – informuje z kolei Katarzyna Kulińska-Pluta, rzeczniczka żareckiego magistratu.
Żarki
Gdyby mogła, wróciłaby do pracy. Żywiołowa stulatka z Żarek obchodziła wyjątkowy jubileusz
28 lutego swoje setne urodziny obchodziła Helena Mizerska z Żarek. Jubileusz stał się okazją do rodzinnego świętowania, wspomnień oraz licznych gratulacji. W uroczystości uczestniczyli bliscy jubilatki, przedstawiciele samorządu oraz miejscowy duchowny.
Do rąk pani Heleny trafił list gratulacyjny z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – symboliczne wyróżnienie podkreślające rangę wydarzenia. Nie zabrakło także kwiatów, życzeń i wyrazów uznania za bogate, pełne doświadczeń życie.
Helena Mizerska urodziła się 28 lutego 1926 roku. Okres młodości przypadł na trudne lata wojny. Aby uniknąć wywózki na przymusowe roboty, ukrywała się u rodziny w gospodarstwie rolnym na terenie gminy Niegowa. Tam przetrwała czas okupacji, który na zawsze odcisnął piętno na całym jej pokoleniu.
Po wojnie rozpoczęła naukę zawodu fryzjerki. Z czasem prowadziła własny zakład fryzjerski, a praca stała się dla niej nie tylko źródłem utrzymania, lecz także pasją. Jak sama z uśmiechem podkreśla, gdyby dziś mogła jeszcze wrócić do zakładu i popracować, od razu by „ozdrowiała”.

– Praca i kontakt z ludźmi były dla niej zawsze źródłem energii. Być może właśnie to jest najlepszą receptą na jej długowieczność – mówi córka jubilatki, Barbara Mizerska.
Pani Helena wychowała troje dzieci, doczekała się czworga wnuków oraz czworga prawnuków. Rodzina podkreśla, że mimo upływu lat jubilatka wciąż interesuje się tym, co dzieje się wokół niej, chętnie rozmawia i śledzi bieżące wydarzenia.
W młodości przez wiele lat śpiewała w chórze kościelnym, a aktywność społeczna i bliskie relacje z innymi zawsze zajmowały ważne miejsce w jej życiu. Sama wielokrotnie powtarza, że to właśnie ludzie i codzienna aktywność pomagają zachować pogodę ducha.
Żarki
Zdobył Everest zimą jako pierwszy na świecie. Teraz opowie o tym w Żarkach
W drugiej połowie marca w sali Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Żarkach odbędzie się spotkanie z jednym z najwybitniejszych polskich himalaistów – Krzysztofem Wielickim.
Krzysztof Wielicki to postać, która na trwałe zapisała się w historii światowego alpinizmu. Urodzony w 1950 roku wspinacz jest piątym człowiekiem na świecie, który zdobył wszystkie czternaście ośmiotysięczników. Tak zwana Korona Himalajów i Karakorum to osiągnięcie zarezerwowane dla wąskiej grupy najbardziej wytrwałych i zdeterminowanych alpinistów globu.
Jego nazwisko najmocniej kojarzone jest z przełomowymi, zimowymi wejściami. W 1980 roku jako pierwszy człowiek w historii zdobył Mount Everest zimą. Sześć lat później dokonał pierwszego zimowego wejścia na Kanczendzongę, a w 1988 roku – na Lhotse. Były to wyczyny, które ugruntowały pozycję Polaków jako światowych liderów zimowego himalaizmu. Wielicki wspinał się często w stylu alpejskim – szybkim, minimalistycznym, bez rozbudowanej infrastruktury obozów i z ograniczonym wsparciem.
Taki sposób działania wymagał nie tylko doskonałego przygotowania fizycznego, ale także odwagi i gotowości do podejmowania ryzyka w ekstremalnych warunkach.
W późniejszych latach pełnił również funkcję lidera narodowych wypraw, m.in. podczas zimowej ekspedycji na K2 w 2018 roku. Choć góra ta wówczas nie została zdobyta, wyprawa zapisała się w historii dramatyczną akcją ratunkową pod Nanga Parbat, w której polscy himalaiści odegrali kluczową rolę.
Spotkanie w Żarkach będzie okazją, by usłyszeć bezpośrednio od himalaisty opowieści o kulisach wypraw, decyzjach podejmowanych w strefie śmierci i cenie, jaką płaci się za realizację marzeń o najwyższych szczytach. Organizatorzy zapowiadają rozmowę nie tylko o górach, ale także o determinacji, odpowiedzialności i sile charakteru.
Podczas wydarzenia będzie można zakupić książki autora i zdobyć autograf. Spotkanie zaplanowano na 18 marca. Początek o godz. 18.00. Wstęp wolny.
Żarki
Orkiestra, która wybrała własną drogę. Jura Family świętowała pierwszy rok działalności
13 lutego minął rok od powstania orkiestry Jura Family. Zespół, który narodził się w dynamicznych okolicznościach, dziś działa jako samodzielne stowarzyszenie i regularnie pojawia się na koncertach oraz wydarzeniach w regionie.
Początkiem była decyzja grupy muzyków, którzy po zakończeniu współpracy kapelmistrza Tomasza Radosza z orkiestrą przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Żarkach postanowili dalej grać razem. Zamiast rozchodzić się do innych zespołów, wybrali budowę nowej formacji. Tak powstała Jura Family – nazwa nawiązująca do Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz do międzypokoleniowego charakteru zespołu.
Dziś w składzie jest 31 osób, w tym 11 uczniów. Najmłodszy ma 9 lat, najstarszy 65. Taka rozpiętość pokoleń przekłada się na sposób pracy i atmosferę. Młodsi uczą się od bardziej doświadczonych, starsi angażują się w szkolenie nowych adeptów. W ciągu roku odbyły się 42 próby całej orkiestry, 28 prób sekcyjnych oraz 35 bezpłatnych zajęć dla uczniów. Nauka prowadzona jest społecznie, instruktorzy nie pobierają za nią wynagrodzenia.
– Mocno stawiamy na rozwój młodych talentów z naszego regionu. W orkiestrze grają zarówno doświadczeni muzycy, jak i zupełnie nowi adepci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z instrumentem. To dla mnie bardzo ważne, żeby te pokolenia się przenikały i uczyły od siebie nawzajem. Większość naszych muzyków pochodzi z Żarek, ale są z nami także osoby z sąsiednich gmin i z Częstochowy – mówi kapelmistrz Tomasz Radosz.
Orkiestra ma na koncie już 19 występów. Wśród nich znalazły się koncerty noworoczne w kościele parafialnym w Żarkach i w Częstochowie, udział w 26. Małopolskim Konkursie Orkiestr w Michałowicach-Więcławicach oraz w III Festiwalu Orkiestr Dętych w Jaworznie. Zespół angażował się także w wydarzenia charytatywne, m.in. podczas pikniku w Przybynowie czy mikołajkowego spotkania w Myszkowie. W okresie świątecznym muzycy wystąpili dla pacjentów szpitala powiatowego w Myszkowie oraz kolędowali na ulicach Żarek.
Pierwszy rok działalności to jednak nie tylko scena i występy. To również wyzwania organizacyjne związane z budowaniem zaplecza, którego na starcie nie było. Próby odbywają się w budynku przy ulicy Świętej Barbary w Żarkach – dawnym Domu Samotnej Matki i Dziecka, udostępnionym dzięki parafii. Równolegle przeprowadzono zbiórkę środków na instrumenty i wyposażenie. Udało się zgromadzić kilkanaście tysięcy złotych, a sporą część potrzebnych funduszy dołożyli sami muzycy. Wsparcia udzieliły także gmina, powiat oraz lokalne instytucje.
Jura Family działa dziś jako formalnie zarejestrowane stowarzyszenie. Oznacza to samodzielność organizacyjną, ale też odpowiedzialność za każdy koncert i każdy wyjazd. Orkiestra funkcjonuje bez stałego zaplecza instytucjonalnego, opierając się przede wszystkim na pracy społecznej i zaangażowaniu swoich członków.
Rocznica stała się momentem podsumowania pierwszego etapu budowy zespołu, czasu, w którym udało się ustabilizować skład, stworzyć własne struktury i zaznaczyć obecność w życiu kulturalnym regionu. Po roku działalności Jura Family nie jest już tylko nową inicjatywą. To zespół, który konsekwentnie buduje swoją pozycję i pokazuje, że lokalna orkiestra może być trwałym elementem społecznej i kulturalnej mapy regionu.
– Pierwsza rocznica to nie tylko okazja do świętowania, ale także moment refleksji nad tym, jak wiele można osiągnąć dzięki jedności i wspólnej pasji. Jura Family udowodniła, że orkiestra może być czymś więcej niż zespołem muzycznym. Może być prawdziwą rodziną, która razem pracuje, wspiera się i dzieli radością z innymi – podkreśla kapelmistrz, zapraszając jednocześnie wszystkich chętnych do rozpoczęcia muzycznej przygody w szeregach orkiestry.
Żarki
Jednego dnia epoka lodowcowa, drugiego żywieckie obrzędy. Sprawdź, co dzieje się w Żarkach
Najbliższe dni w Żarkach upłyną pod znakiem podróży w czasie – od epoki lodowcowej po barwne obrzędy kolędnicze Beskidu Żywieckiego. Dwie propozycje skierowane do mieszkańców i turystów łączą edukację, historię i żywe tradycje.
W sobotę, 21 lutego o godz. 12.00, Muzeum Dawnych Rzemiosł w Starym Młynie w Żarkach zaprasza na lekcję muzealną „Mamut na widelcu”. To spotkanie dla gości indywidualnych, podczas którego uczestnicy przeniosą się do epoki kamienia i poznają realia życia ludzi pierwotnych na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej.
W programie znalazła się opowieść o prehistorycznych zwierzętach, możliwość obejrzenia autentycznych szczątków z epoki, prezentacja replik narzędzi krzemiennych, a także warsztaty, w trakcie których każdy będzie mógł wykonać własny amulet. Organizatorzy podkreślają, że to propozycja łącząca wiedzę z kreatywną zabawą, idealna na rodzinne spędzenie czasu.
Koszt udziału wynosi 25 zł od osoby. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego obowiązują wcześniejsze rezerwacje.
Do 31 marca natomiast na piętrze Urzędu Miasta i Gminy w Żarkach można oglądać wystawę poświęconą tradycjom kolędniczym ziemi żywieckiej. Ekspozycja została przygotowana przez dra Roberta Garstkę – etnologa, badacza i dokumentalistę z Instytutu im. Wojciecha Korfantego.
Wystawa przybliża unikatowe obrzędy, takie jak „Dziady Noworoczne” czy ‚Szlachcice” – zwyczaje występujące wyłącznie na ziemi żywieckiej w granicach województwa śląskiego.
„Dziady Noworoczne” to wieloosobowe grupy mężczyzn wcielających się w różnorodne postaci, które w sylwestra i 1 stycznia odwiedzają domy w swoich miejscowościach. Z kolei „Szlachcice” pojawiają się zwykle 26 grudnia, w dniu św. Szczepana, a ich barwny skład obejmuje m.in. szlachcica, górala, masarza czy postaci żydowskie.
– Ekspozycja to okazja do poznania tradycji, które wciąż są żywe i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wystawa dostępna jest w godzinach pracy urzędu – zachęca Katarzyna Kulińska-Pluta z żareckiego magistratu.
Żarki
Przeżyła wojnę, wychowała pokolenia, teraz dostała list od premiera. Marianna Chejduk świętowała setne urodziny
Setne urodziny to wydarzenie rzadkie i szczególne. 16 lutego swój jubileusz obchodziła Marianna Chejduk, mieszkanka gminy Żarki.
Z tej okazji jubilatkę odwiedzili przedstawiciele samorządu. Gratulacje oraz wyrazy uznania złożyli kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Joanna Męcik, Przewodniczący Rady Miejskiej w Żarkach Grzegorz Kwaśniok oraz radny Piotr Rycąbel. Pani Marianna otrzymała również list gratulacyjny od premiera.
Marianna Chejduk wspólnie z mężem Eugeniuszem wychowała troje dzieci, doczekała się sześciorga wnucząt, pięciorga prawnucząt oraz praprawnuczki.
Całe życie spędziła na wsi, pracując w gospodarstwie. Była cenioną krawcową, a umiejętność szycia pozwoliła jej przetrwać trudne czasy wojenne. Pasję tę przekazała córce Teresie i synowi Bogusławowi. Z kolei zamiłowanie do szydełkowania przejęła wnuczka Elżbieta, która jako pielęgniarka regularnie troszczy się o zdrowie babci.

– Mama jest leworęczna, ale to nigdy nie przeszkadzało jej w szyciu i szydełkowaniu – podkreślają córki jubilatki.
Pani Marianna nie kryje, że receptą na długowieczność jest rodzina i pogoda ducha.
– Wspierająca się rodzina i częsty kontakt z najbliższymi, a także życzliwość to najlepsza recepta na długie życie – mówiła podczas spotkania z przedstawicielami żareckiego samorządu.
Żarki
Krok za milion złotych w stronę energetycznej niezależności. W Żarkach rusza duży projekt
Żarki przygotowują się na realizację inwestycji mającej na celu wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego, które jednocześnie pozwoli ograniczyć koszty funkcjonowania obiektów publicznych. Wartość projektu wynosi lekko ponad 1 mln zł, a prace mają zostać wykonane w najbliższych miesiącach. Burmistrz Adam Zamora podpisał właśnie umowę z wykonawcą.
– Projekt obejmuje montaż instalacji fotowoltaicznych o łącznej mocy 212 kWh wraz z magazynami energii o pojemności 150 kWh, a także instalację jednej powietrznej pompy ciepła – poinformowała Katarzyna Kulińska-Pluta z żareckiego magistratu.
Wspomniane rozwiązania zostaną wdrożone w kluczowych obiektach użyteczności publicznej. Chodzi o szkoły podstawowe w Żarkach, Przybynowie i Zawadzie, Przedszkolu w Żarkach, Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury oraz Urzędzie Miasta i Gminy w Żarkach.
Celem przedsięwzięcia jest zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym gminy, poprawa bezpieczeństwa energetycznego oraz trwałe ograniczenie kosztów zużycia energii w budynkach publicznych.

– Inwestycja wpisuje się w długofalową strategię modernizacji infrastruktury i transformacji energetycznej naszej gminy – dodaje burmistrz Zamora.
Jak podkreślają urzędnicy, realizacja tego zadania jest możliwa dzięki przynależności samorządu do Klastra Energii Powiatu Myszkowskiego. Projektu, który jest finansowany w ramach Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności.
Żarki
Z Żarek i Przybynowa prosto na Lazurowe Wybrzeże. Muzycy wystąpią podczas festiwalu Cannes Mandelieu
Przed Orkiestrą Dętą OSP Żarki oraz muzykami Orkiestry Dętej OSP Przybynów kolejna prestiżowa i międzynarodowa prezentacja. Pomiędzy 12 a 15 lutego zespoły wezmą udział w Festiwalu Parad w Cannes Mandelieu, gdzie zaprezentują się podczas koncertów i parad ulicznych, reprezentując tutejszy samorząd na arenie międzynarodowej.
Muzycy z Żarek i Przybynowa wystąpią we Francji wspólnie z utytułowaną grupą Mażoretki Scarlet Knurów, mistrzyniami świata i Polski. Połączenie orkiestry dętej i oprawy choreograficznej mażoretek stanowi jeden z najbardziej widowiskowych elementów festiwalowych parad, przyciągając uwagę publiczności i organizatorów.
Dla Orkiestry Dętej OSP Żarki nie jest to pierwszy międzynarodowy wyjazd w ostatnim czasie. Jak podkreśla Krzysztof Pyrkosz, kapelmistrz zespołu, udział w Festiwalu Parad w Cannes Mandelieu to trzeci zagraniczny wyjazd orkiestry w ciągu roku.
– Będziemy ponownie reprezentować miasto i gminę na międzynarodowym festiwalu we Francji – zaznacza.
Udział wspomnianych orkiestr w wydarzeniu o międzynarodowym charakterze to nie tylko artystyczne wyzwanie, ale również skuteczna forma promocji lokalnej kultury i tradycji. Występy w Cannes Mandelieu pozwalają zaprezentować dorobek muzyczny regionu szerokiej, międzynarodowej publiczności oraz budować rozpoznawalność gminy poza granicami kraju.

Żarki
Lokalna historia bez uproszczeń i niełatwa przeszłość regionu na kartach książki Tomasza Baryły
W Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Żarkach odbyło się spotkanie autorskie z Tomaszem Baryłą, regionalistą i autorem cenionego cyklu „Historie Lokalne”. Wydarzenie poświęcone było najnowszej publikacji pisarza pt. „Egzekucja w Jaworzniku oraz Aneks Żarki-Niegowa”, która porusza trudne i często przemilczane wątki z dziejów regionu z okresu drugiej wojny światowej.
Spotkanie, zapowiadane jako rozmowa o pamięci, odpowiedzialności i pracy z materiałem źródłowym, przyciągnęło mieszkańców zainteresowanych lokalną historią. Autor przybliżył kulisy powstawania książki, opowiadając o dokumentach archiwalnych, relacjach świadków oraz długim procesie weryfikowania faktów, które stały się podstawą publikacji. Podkreślał, że podejmowanie tematów bolesnych i wymagających jest niezbędne dla zachowania rzetelnej pamięci historycznej i zrozumienia przeszłości najbliższego otoczenia.
Ważnym elementem spotkania była rozmowa z uczestnikami. Mieszkańcy aktywnie włączali się w dyskusję, dzieląc się własnymi wspomnieniami i refleksjami związanymi z wojenną historią okolicy. Dyskusja miała rzeczowy charakter, ale nie zabrakło w niej emocji, które naturalnie towarzyszą opowieściom o tragicznych wydarzeniach i losach konkretnych ludzi.
Jak podkreślali organizatorzy, publikacja Tomasza Baryły nie ogranicza się do przedstawienia faktów, lecz stawia pytania o sprawiedliwość, odpowiedzialność i znaczenie pamięci zbiorowej. Spotkanie w Żarkach potwierdziło, że takie tematy są potrzebne i znajdują odbiorców wśród lokalnej społeczności.
Żarki
Żarki uczciły weterana Powstania Styczniowego. Na Szlaku Tradycji pojawiła się nowa rzeźba
Żarki wzbogaciły Szlak Tradycji o kolejny element przypominający o lokalnej historii i postaciach ważnych dla miasta. 22 stycznia odsłonięto rzeźbę Gustawa Lubicza Szydłowskiego – aptekarza i zasłużonego obywatela Żarek. Data wydarzenia była symboliczna i nieprzypadkowa, ponieważ nawiązywała do 163. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, którego Szydłowski był weteranem.
Nowa rzeźba stanęła na parapecie budynku dawnej apteki, z którą związana była działalność bohatera uroczystości. Odsłonięcie poprzedziła krótka inscenizacja historyczna, która przybliżyła mieszkańcom postać aptekarza-powstańca oraz jego późniejszą, powojenną służbę na rzecz lokalnej społeczności. Organizatorzy podkreślali, że ideą przedsięwzięcia było nie tylko upamiętnienie konkretnego człowieka, ale również pokazanie, jak wiele ważnych historii kryje się w codziennych miejscach znanych mieszkańcom od lat.
W trakcie wydarzenia zwracano uwagę na znaczenie inicjatyw, które łączą pamięć historyczną z budowaniem lokalnej tożsamości.
– To piękny przykład zaangażowania lokalnych przedsiębiorców w pielęgnowanie historii i tożsamości Żarek. Takie inicjatywy sprawiają, że tradycja żyje i jest bliska mieszkańcom oraz gościom – podkreślali uczestnicy uroczystości.
O kontekście historycznym i tradycjach patriotycznych opowiedziała Małgorzata Banaszczyk, wskazując na wyjątkową rolę domu przy dawnej ulicy Krakowskiej, obecnie ulicy Piłsudskiego. Jak przypomniała, przez dekady mieszkali tam aptekarze zaangażowani w działalność patriotyczną, co nadaje temu miejscu szczególny wymiar i czyni je ważnym punktem na mapie lokalnej pamięci.
Rzeźbę ufundowała Barbara Banaszczyk, jej córka i właścicielka firmy, której siedziba mieści się w dawnej aptece Szydłowskiego.

Żarki
Miał tylko opuścić mieszkanie… a trafił do więzienia. Zaskakujący finał policyjnej interwencji
Interwencja w sprawie domowej awantury zakończyła się aresztowaniem mężczyzny poszukiwanego przez wymiar sprawiedliwości. Policjanci z Myszkowa zatrzymali 41-letniego mieszkańca Żarek, który – jak ustalili funkcjonariusze – ukrywał się przed sądem. Mężczyzna był poszukiwany na podstawie nakazu zatrzymania i doprowadzenia do zakładu karnego. Po zatrzymaniu trafił za kraty, gdzie spędzi najbliższe cztery miesiące.
Do zdarzenia doszło wczoraj w godzinach wieczornych. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Myszkowie odebrał zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań na terenie Żarek. Na miejsce zostali skierowani myszkowscy dzielnicowi.
Po przybyciu funkcjonariusze ustalili, że w mieszkaniu doszło do konfliktu pomiędzy kobietą a jej znajomym. Według relacji, mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu i nie chciał opuścić lokalu, co doprowadziło do eskalacji sytuacji i wezwania policji.
Podczas podejmowanych czynności i legitymowania okazało się, że 41-latek nie jest osobą przypadkową. Mundurowi sprawdzili jego dane w policyjnych systemach, co ujawniło, że mężczyzna jest poszukiwany przez myszkowski sąd. Wydano wobec niego nakaz zatrzymania i doprowadzenia do zakładu karnego w celu odbycia zasądzonej kary pozbawienia wolności.

Policjanci zatrzymali mieszkańca Żarek na miejscu interwencji. Mężczyzna noc spędził w policyjnym areszcie, a następnie został przewieziony do przydzielonego mu zakładu karnego, gdzie ma odbyć karę czterech miesięcy pozbawienia wolności.
-
Poczesna7 miesięcy temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków5 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna1 rok temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Blachownia3 lata temuPodwójna kompromitacja byłego sołtysa. Przegrał dwa procesy i wyszło, że jednak zarabiał na pornografii










