Obserwuj nas

Powiat częstochowski

Zawalczą o 42 miliony na powiatowe drogi

fot. Pixabay

Opublikowany

,

Do 12 kwietnia wojewoda czeka na wnioski samorządów co do przebudowy dróg lokalnych. Tego bowiem dnia upływa termin naboru w pierwszym konkursie w ramach Funduszu Dróg Samorządowych, w którym do rozdysponowania w śląskim jest aż 147 mln zł.

Z początkiem grudnia ubiegłego roku weszły w życie przepisy ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych. Nowe prawo ma stać się istotnym narzędziem wsparcia przy budowie i modernizacji lokalnej infrastruktury drogowej. Pieniądze na sfinansowanie planowanych przez gminy czy też powiaty zadań mają pochodzić z kilku źródeł. Na coroczną pulę kilku miliardów złotych w skali kraju mają się złożyć środki budżetu państwa, Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Lasów Państwowych oraz licznych spółek, w których Skarb Państwa ma udziały.

Wprowadzone uregulowania przewidują, że maksymalne wsparcie nie będzie mogło przekroczyć 80 proc. kosztów kwalifikowanych inwestycji, nie więcej jednak niż 30 mln zł w przypadku jednostkowego projektu. Co istotne, finansowane będą również przedsięwzięcia wieloletnie, a każdy z samorządów będzie mógł w jednym naborze aplikować o wsparcie na kilka projektów. Zniesiono bowiem limity w tym zakresie.

Spory kawałek z serwowanego przez wojewodę tortu zamierza uszczknąć i częstochowskie starostwo. Władze powiatu zgłaszają trzy wnioski, które łącznie opiewają na 42 mln zł.

Jakie jednak projekty wzięto pod uwagę? Wśród planowanych jest jedno zadanie jednoroczne. To przebudowa 4 kilometrów drogi 1060 S na odcinku od drogi krajowej 91 w Rudnikach, do drogi wojewódzkiej nr 786 w miejscowości Wancerzów. Wartość oszacowano na około 6 mln zł. Dwa pozostałe wnioski to przedsięwzięcia wieloletnie, czyli takie których czas realizacji przekracza okres dwunastu miesięcy.

Mniejszym pośród nich jest przebudowa dwóch dróg powiatowych leżących w administracyjnych granicach gminy Poczesna. Za kwotę około 11 mln zł do remontu mają iść szlak 1057 S od Huty Starej do Poczesnej oraz 1056 S od Poczesnej do Mazur. Łącznie to ponad 5 kilometrów.

Trzecim i największym zadaniem, bo wycenianym na niemal 26 mln zł, jest modernizacja trzech łączących się ze sobą ciągów na długości ponad 16 kilometrów. Droga powiatowa 1070 S remontowana ma być od drogi krajowej 91 w Kłomnicach poprzez Zdrową do Kruszyny. Kolejną jest 1025 S na odcinku od Kruszyny do Borowna, a trzecią 1019 S od Borowna do Witkowic, ponownie do drogi krajowej 91.

Gdyby wszystkie wnioski powiatu przeszły pozytywną weryfikację i uzyskały dofinansowanie, za pieniądze te udałoby się zmodernizować łącznie 26 kilometrów powiatowych szlaków. Na ostateczne rozstrzygnięcia, jak zapowiedziały władze województwa, trzeba poczekać jednak do sierpnia. Jesienią z kolei ma ruszyć drugi tegoroczny nabór.

Mstów

W Mokrzeszy bezpieczniej, w Małusach nowocześniej. Szkoły przeszły metamorfozę

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Mstów

Jak przekonują miejscowi urzędnicy, wakacyjna przerwa w szkołach gminy Mstów została dobrze wykorzystana. W Mokrzeszy poprawiono otoczenie placówki, a w Małusach Wielkich przeprowadzono kilka zmian wewnątrz budynku i doposażono szkołę w nowy sprzęt.

Przy Szkole Podstawowej w Mokrzeszy pojawiło się nowe ogrodzenie panelowe. Wcześniej zdemontowano stare zabezpieczenie, uporządkowano teren i wykonano dodatkowe prace przy bocznym wejściu oraz podjeździe dla osób z niepełnosprawnościami. Od strony drogi powiatowej wyrównano skarpę i posadzono nowe krzewy. Nie jest to inwestycja, która robi wrażenie skalą, ale w codziennym funkcjonowaniu szkoły takie zmiany mają znaczenie. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo uczniów i uporządkowanie terenu wokół budynku.

Więcej działo się w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Małusach Wielkich. Tam odświeżono szatnię przedszkolną, zamontowano nowe oświetlenie i wyremontowano jedną z sal. Największa zmiana dotyczy dawnej sali gimnastycznej. Pomieszczenie zostało przekształcone w wielofunkcyjną przestrzeń, która łączy dziś funkcje klasopracowni, biblioteki i świetlicy. Pojawiły się nowe regały, pufy, rolety, oświetlenie oraz tablica interaktywna.

Przeniesienie biblioteki pozwoliło też inaczej zagospodarować jej dotychczasowe pomieszczenie. Urządzono tam szatnię dla starszych uczniów. Dzięki temu klasy I-III i IV-VIII mają teraz oddzielne miejsca, a uczniowie korzystają z własnych, zamykanych szafek. Do Małus trafiło również nowe wyposażenie dydaktyczne. Szkoła otrzymała między innymi duży ekran multimedialny, laptopy, szafkę do ich ładowania, kamerę z mikrofonem oraz sprzęt przydatny do prowadzenia zajęć zdalnych i pracy z nowoczesnymi technologiami.

– Wierzymy, że nowe, estetyczne i bezpieczne przestrzenie uprzyjemnią uczniom i pracownikom codzienny pobyt w szkole i przedszkolu oraz staną się inspiracją do rozwijania pasji w nowym roku szkolnym – podkreśla Adrian Kowalczyk, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Małusach Wielkich.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Dwa nowe samochody dla strażaków. Janów dostał połowę pieniędzy, drugą musi wyłożyć sam

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Fotolia

Jednostki ochotniczych straży pożarnych z Janowa i Żurawia mają otrzymać po jednym nowym lekkim samochodzie. Zakup pojawił się podczas ostatniej sesji rady miejskiej przy okazji zmian w budżecie. Gmina ma już przyznane dofinansowanie, ale pokryje ono tylko połowę kosztów. Drugą część samorząd będzie musiał znaleźć we własnym budżecie.

O szczegóły inwestycji dopytywał radny Dawid Ossyra, który chciał wiedzieć, czy zewnętrzne wsparcie jest już pewne i jakich pojazdów dotyczy planowany zakup.

– Mam parę pytań odnośnie tych zmian budżetowych. Pierwsze dotyczy samochodów dla OSP Janów i Żuraw. Czy ta dotacja jest już przyznana? Jakie to samochody są ewentualnie? – pytał.

Burmistrz Edward Moskalik potwierdził, że dofinansowanie zostało już przyznane.

– Tak, oczywiście mamy przyznaną dotację w połowie i w połowie musimy zapewnić środki własne z naszego budżetu. Planujemy zakup dwóch samochodów lekkich – odpowiedział.

Na sesji nie podano jednak, ile dokładnie będą kosztowały oba pojazdy, a tym samym jak dużą kwotę samorząd będzie musiał ostatecznie wygospodarować.

Wydatek został ujęty w szerszym pakiecie zmian w tegorocznym budżecie. Dochody zwiększono o ponad 1,06 mln zł, a wydatki o ponad 1,23 mln zł, dokonując jednocześnie przesunięć i zmniejszeń w innych pozycjach. Zmieniono także wykaz inwestycji oraz plan funduszu sołeckiego.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Będzie wielka inscenizacja. Najważniejsza z bitew ziemi lelowskiej znów ożyje na oczach widzów

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. LTH-K im. Walentego Zwierkowskiego

Huk wystrzałów, powstańcza kawaleria, kosynierzy i artyleria ponownie pojawią się na polach pod Mełchowem. 26 września odbędą się tam obchody 163. rocznicy bitwy stoczonej podczas powstania styczniowego. Organizatorzy połączą oficjalne uroczystości z dużą inscenizacją historyczną, która ma przypomnieć wydarzenia z 1863 roku.

Obchody rozpoczną się o godz. 10.45 od złożenia kwiatów na mogile powstańczej na starym cmentarzu w Lelowie. Później uczestnicy przeniosą się do Mełchowa, gdzie odprawiona zostanie msza święta w intencji poległych. Zaplanowano także przemarsz pod mogiłę powstańczą, apel poległych, salwę honorową oraz przypomnienie historii bitwy.

Najbardziej widowiskową częścią wydarzenia będzie rekonstrukcja walk z okresu powstania styczniowego. Na polach pod Mełchowem pojawią się rekonstruktorzy odtwarzający oddziały piechoty, jazdy powstańczej, artylerii i kosynierów. W inscenizacji wezmą udział m.in. Pułk „Żuawów Śmierci”, Grupa Rekonstrukcji Historycznej „9 Rota 1863”, Stowarzyszenie Kawaleryjskie im. 22 Pułku Ułanów Podkarpackich oraz GRH „Patria”. Oprawę wydarzenia uzupełni Zespół Folklorystyczny Ziemi Lelowskiej.

Miejsce obchodów nie jest przypadkowe. 30 września 1863 roku oddziały powstańcze dowodzone przez płk. Zygmunta Chmieleńskiego starły się pod Mełchowem z wojskami rosyjskimi. W czasie bitwy ciężko ranny został Adam Chmielowski, późniejszy św. Brat Albert. Stracił nogę, a doświadczenia powstańcze stały się jednym z najważniejszych momentów jego młodości.

– Uroczystości będą okazją do oddania hołdu poległym i bohaterom powstania styczniowego, a także do poznania historii tego wyjątkowego miejsca – podkreślają lelowscy urzędnicy.

Po zakończeniu inscenizacji uczestnicy spotkają się przy wspólnej grochówce. Organizatorzy liczą, że obchody przyciągną nie tylko pasjonatów historii, ale także całe rodziny i osoby, które chcą zobaczyć, jak mogły wyglądać walki sprzed 163 lat.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Niewielki odcinek, ale ważna zmiana. Nowy chodnik w Małusach Wielkich

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Mstów

To nie jest duża inwestycja w skali powiatu, ale dla mieszkańców tej części Małus Wielkich może mieć bardzo konkretne znaczenie. Przy drodze powiatowej biegnącej przez miejscowość powstał nowy, około 80-metrowy odcinek chodnika, który ma poprawić bezpieczeństwo pieszych i uporządkować fragment drogowej infrastruktury.

Nowy ciąg pieszy wykonano z kostki brukowej, ale zakres zadania nie ograniczył się wyłącznie do ułożenia nawierzchni. Wcześniej przeprowadzono roboty ziemne, wykonano podbudowę z tłucznia, ustawiono nowe krawężniki oraz betonowe obrzeża.

Przy okazji zajęto się również odwodnieniem i otoczeniem drogi. Wyprofilowano dno i skarpy rowów, ścięto zawyżone pobocze, a skarpy zabezpieczono płytami ażurowymi. Wyregulowano także zasuwy i hydranty znajdujące się w obrębie prowadzonych prac.

– Choć kilkadziesiąt metrów chodnika może wydawać się niewielkim przedsięwzięciem, w praktyce właśnie takie lokalne zadania często najbardziej odczuwają mieszkańcy. Oddzielenie pieszych od ruchu samochodowego poprawia komfort poruszania się i zmniejsza ryzyko niebezpiecznych sytuacji przy drodze – mówi wójt Tomasz Gęsiarz.

Jak podkreśla, inwestycja była odpowiedzią na potrzeby zgłaszane przez mieszkańców Małus Wielkich. Zrealizowano ją dzięki współpracy częstochowskiego starostwa i gminy Mstów, a prace zlecił Powiatowy Zarząd Dróg w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Koniec z korkami na rogatkach? Dla Olsztyna może oznaczać szybszy dojazd i koniec wieloletniego problemu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miasta Częstochowy

Przejazd kolejowy przy ulicy Bugajskiej w Częstochowie od lat jest jednym z najbardziej uciążliwych punktów na trasie pomiędzy miastem a gminą Olsztyn. Sznury samochodów czekających przed zamkniętymi rogatkami mają jednak w końcu przestać być codziennością. Wykonawca zadania – firma Budimex – złożył już do wojewody śląskiego wniosek o pozwolenie na budowę tzw. „Bugajskiej Bis”, a rozpoczęcie robót, przejęcie placu budowy, planowane jest na przełom listopada i grudnia.

O inwestycji poinformowano podczas plenerowej konferencji zorganizowanej tuż obok przejazdu kolejowego przy ulicy Bugajskiej. Symboliki nie trzeba było specjalnie szukać. W czasie spotkania obok uczestników cały czas tworzył się korek przed zamkniętym przejazdem, przez który każdego dnia przejeżdża około setka pociągów.

„Bugajska Bis” ma ten problem rozwiązać w sposób radykalny. Projekt zakłada budowę wiaduktu nad torami, mostu nad rzeką oraz dwupoziomowego węzła komunikacyjnego. Całość ma stworzyć bezkolizyjne połączenie pomiędzy drogami krajowymi nr 91 i 46.

Choć przedsięwzięcie realizowane jest w Częstochowie, jego znaczenie wykracza daleko poza granice miasta. DK46 jest podstawowym korytarzem komunikacyjnym dla mieszkańców Olsztyna, Janowa, Przyrowa, Lelowa, Koniecpola czy Irządz. Tędy odbywa się również ruch tranzytowy w kierunku Rzeszowa. To właśnie na ten aspekt zwracali uwagę obecni na briefingu samorządowcy.

Nowy szlak ma być jednak czymś więcej niż tylko sposobem na tworzące się obecnie zatory. Nowy układ drogowy ma domknąć przebudowę wschodniej części Częstochowy i usunąć jedno z ostatnich miejsc, w których ruch na Alei Wojska Polskiego regularnie się blokuje. Dzięki planowanemu węzłowi ciężki tranzyt ma być w większym stopniu wyprowadzony poza ulice prowadzące przez tereny mieszkaniowe, a sprawniejszy dojazd zyskają również przedsiębiorstwa działające w południowo-wschodniej części miasta.

Znaczenie inwestycji ma być szczególnie widoczne w rejonie terenów przemysłowych. Lepsze połączenie z drogami krajowymi ma ułatwić obsługę istniejących zakładów, w tym planującej dalszy rozwój Huty Częstochowa, a jednocześnie zwiększyć atrakcyjność gruntów przygotowywanych pod nowych inwestorów. Miasto liczy też na odciążenie takich ciągów jak ulica Jagiellońska czy Aleja Pokoju, którymi dziś odbywa się część ruchu tranzytowego.

Jeżeli harmonogram zostanie utrzymany, pod koniec roku powinny ruszyć pierwsze prace. Warto jednak doprecyzować, że pełny front robót wystartuje najprawdopodobniej wiosną 2027 roku. Budowa ma potrwać około dwóch lat. Szacowany koszt inwestycji to około 250 mln zł. Większość środków ma pokryć pozyskane przez Częstochowę dofinansowanie z tzw. „Polskiego Ładu”.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

Żłobek w Kruszynie już generuje spore koszty, a tymczasem część miejsc wciąż czeka na dzieci

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Kruszyna

Nowy gminny żłobek w Kruszynie zaczął już obciążać budżet samorządu, choć placówka nadal nie wykorzystuje wszystkich dostępnych miejsc. Podczas ostatniej sesji radni wprowadzili do budżetu blisko 130 tys. zł na jego funkcjonowanie i ponad 85 tys. zł planowanych dochodów z opłat za pobyt i wyżywienie dzieci. Pod koniec obrad pojawił się jednak wyraźny sygnał, że problemem pozostaje frekwencja. Część rodziców może nawet nie wiedzieć, że nabór nadal trwa.

Placówka została formalnie włączona do systemu wspólnej obsługi administracyjnej, finansowej i organizacyjnej gminnych jednostek. Jej uruchomienie znalazło też bezpośrednie odzwierciedlenie w zmianach budżetowych.

– W związku z rozpoczęciem działalności nowej jednostki – gminnego żłobka, po stronie dochodów wprowadzamy dochody z tytułu wpłat za wyżywienie i opłaty za pobyt dziecka. To jest kwota ogółem 85 tys. zł – poinformowała urzędniczka.

Po stronie wydatków skala jest większa.

– W wydatkach pojawia się nowa pozycja – środki na funkcjonowanie żłobka. Niniejszą uchwałą wprowadzamy kwotę blisko 140 tys. zł na funkcjonowanie tej nowej jednostki – wyjaśniła.

Radni przyjęli zmiany jednogłośnie, ale temat wrócił jeszcze w końcowej części obrad. Jeden z nich zwrócił uwagę, że w żłobku nadal są wolne miejsca, a do samorządu docierają sygnały, że nie wszyscy zainteresowani rodzice wiedzą o możliwości zapisania dziecka.

– Docierają informacje, że nie wszyscy wiedzą, a chcieliby jeszcze skorzystać – mówił.

Nie będzie przy tym sztywnego zamknięcia naboru po jednym etapie rekrutacji.

– Rekrutacja będzie, jak żeśmy dzisiaj informację uzyskali od pani sekretarz, do ostatniego miejsca – zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Ogłoszenie Burmistrza Miasta i Gminy Przyrów

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Tak wyglądało lato w Mstowie. Kreatywne zajęcia przyciągnęły dzieci i rodziny

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Gminny Ośrodek Kultury w Mstowie

Klocki LEGO, graffiti, planszówki, eksperymenty chemiczne, literaccy bohaterowie i podróż dookoła świata bez opuszczania Mstowa. Gminny Ośrodek Kultury w Mstowie oraz tutejsza biblioteka podsumowały wakacyjny cykl zajęć dla dzieci i młodzieży. Program był na tyle różnorodny, że przez całe lato trudno było narzekać na nudę.

Wakacyjne spotkania odbywały się zarówno w przestrzeniach GOK-u i biblioteki, jak i na mstowskim rynku. Organizatorzy postawili na połączenie zabawy z nauką, kreatywnością i pracą zespołową. Zajęcia przyciągały dzieci w różnym wieku, a część z nich angażowała także rodziców.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty z wykorzystaniem klocków LEGO. Dzieci budowały między innymi warzywa i owoce, morskie stworzenia, makiety miast oraz konstrukcje inspirowane popularnymi grami i filmami. Pojawiły się również zajęcia bardziej praktyczne. Uczestnicy wykonywali drewniane hotele dla owadów, a podczas eksperymentów chemicznych przygotowywali świecące w ciemności slajmy.

Na jeden dzień zmienił się również sam mstowski rynek. Zamiast klasycznych zajęć plastycznych GOK zaproponował dzieciom zabawę w dużym formacie. Na foliowej ścianie i wielkich kartonach powstawały prace inspirowane graffiti. Rynek stał się tym samym plenerową pracownią, w której uczestnicy mogli swobodnie eksperymentować z kolorem i formą.

Osobny wakacyjny cykl przygotowała biblioteka. Każde spotkanie było poświęcone innemu bohaterowi literatury dziecięcej. Był dzień z Kicią Kocią, podczas którego dzieci brały udział w zabawach związanych z porządkiem i współpracą, a także wielkoformatowej grze planszowej, w której same wcielały się w pionki.

Przy okazji spotkania z Basią młodzi uczestnicy ruszyli w stronę natury. Z gałęzi, piór, kamyków i szyszek tworzyli własne kompozycje, a także prace z wykorzystaniem piasku i kleju. Nie zabrakło również Plastusia. Dzieci przygotowywały własne figurki z plasteliny, tworzyły kolorowe kleksy i robiły pamiątkowe zdjęcia przy gigantycznym ołówku.

Jednym z najbardziej rozbudowanych punktów programu był finał inspirowany przygodami Bolka i Lolka. Dzieci podróżowały po rynku kartonowym pociągiem i symbolicznie odwiedzały różne części świata. W Chinach składały origami, na Dzikim Zachodzie brały udział w zabawach kowbojskich, w Australii wyławiały „perły”, a w Afryce rozpoznawały egzotyczne zwierzęta. Deszcz przerwał plenerową część wyprawy, ale nie zakończył zabawy. Ostatni etap przeniósł się do biblioteki, gdzie Amazonia została odtworzona między innymi za pomocą gry Twister.

Stałym elementem wakacyjnego programu były także czwartkowe spotkania z planszówkami i grami karcianymi. Organizatorzy postawili tutaj na prostą formę wspólnego spędzania czasu bez ekranów, z naciskiem na logiczne myślenie, zdrową rywalizację i kontakt z rówieśnikami.

– Najważniejszy był nie tylko sam program, ale również frekwencja i zaangażowanie uczestników. Tegoroczne wakacje pokazały, że najmłodsi chętnie korzystają z zajęć, które pozwalają jednocześnie tworzyć, eksperymentować, bawić się i uczyć – podsumowuje Krzysztof Drynda, dyrektor GOK-u i Biblioteki Gminnej w Mstowie.

Lato w Mstowie minęło więc pod znakiem aktywności. Raz królowały klocki, innym razem farby, książki, planszówki albo eksperymenty. Wspólnym mianownikiem wszystkich spotkań była jednak jedna rzecz – dzieci miały po prostu dobrze wykorzystać wakacyjny czas.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Rowerem z Janowa do Częstochowy? Samorząd już kreśli trasę, ale najpierw musi znaleźć brakujące miliony

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Shutterstock

Budowa ścieżki pieszo-rowerowej z Janowa do Piasku zbliża się do końca etapu projektowego, ale przed samorządem wciąż pozostaje kilka poważnych problemów. Inwestycja ma kosztować ponad 6 mln zł, podczas gdy gmina ma obecnie zabezpieczone 2,3 mln zł. Do rozwiązania są również kwestie prywatnych gruntów, wycinki drzew, odwodnienia i lokalizacji przystanku autobusowego w Piasku. Władze Janowa już myślą jednak o kolejnych odcinkach – przez Pabianice w stronę Olsztyna, a docelowo nawet o rowerowym połączeniu z Częstochową.

O aktualny stan przygotowań podczas ostatniej sesji pytał radny Aleksander Antoński. Zwrócił uwagę między innymi na oznaczone drzewa znajdujące się w rejonie planowanej trasy. Burmistrz Edward Moskalik wyjaśnił, że dokumentacja jest nadal przygotowywana, a inwestycja będzie wymagała wejścia również na tereny prywatne.

– Trwają prace projektowe. Jak pan zauważył, są poznaczone drzewa do wycinki, ponieważ również na tym odcinku musimy się przygotować do realizacji tej inwestycji drogowej na podstawie decyzji ZRID z uwagi na to, że wchodzimy też tam w grunty prywatne – mówił.

Kwestie własnościowe mogą okazać się jednym z trudniejszych elementów całego przedsięwzięcia. Jak przyznał burmistrz, nie wszyscy właściciele nieruchomości jednoznacznie deklarują gotowość sprzedaży fragmentów potrzebnych pod inwestycję. Gmina przygotowuje się więc do realizacji zadania w trybie właściwym dla inwestycji drogowych. Taka procedura może jednak potrwać dłużej, ponieważ obejmuje większą liczbę stron postępowania i daje właścicielom nieruchomości możliwość zgłaszania zastrzeżeń.

– Jeżeli to będzie decyzja ZRID, to ona ma wydłużony czas realizacji, bo tam jest dużo więcej interesariuszy, którzy mają możliwość wniesienia sprzeciwu. Bo oczywiście będzie zabierany teren pod poszerzenie – tłumaczył burmistrz.

Jak podkreślał, zadanie formalnie wykracza poza samą budowę ścieżki.

– Prawdę powiedziawszy, to w ramach budowy tej ścieżki, tej drogi rowerowej, to my realizujemy rozbudowę drogi krajowej – zaznaczył.

To oznacza konieczność uzgodnień z jej zarządcą. Dotyczą one między innymi wycinki drzew, odwodnienia oraz rozwiązań komunikacyjnych w Piasku.

Jednym z najbardziej problematycznych elementów okazała się lokalizacja przystanku autobusowego. Jeszcze bezpośrednio przed sesją trwały rozmowy na temat tego, gdzie powinien zostać umieszczony po przebudowie.

– Toczyła się, można powiedzieć batalia, w którym miejscu przystanek zlokalizować, bo oprócz ścieżki rowerowej też chcemy uporządkować ruch w Piasku. Do obecnej chwili nie ma tam żadnego chodnika i nie ma też żadnego przejścia dla pieszych w kierunku, tak to nazwijmy, przystanku autobusowego, z którego mieszkańcy korzystają – mówił Moskalik.

Zarządca drogi krajowej proponował przesunięcie przystanku przed miejscowość, od strony Skowronowa. Władze Janowa nie zaakceptowały jednak takiego wariantu, obawiając się, że w praktyce piesi nadal wybieraliby najkrótszą drogę, co mogłoby pogorszyć bezpieczeństwo. Ostatecznie przystanek ma zostać przesunięty w stronę miasta. Nie pozostanie w obecnym miejscu, ponieważ istniejąca zatoka nie spełnia wymaganych warunków technicznych.

– Tak, jak jest w tym miejscu, to teraz będzie troszeczkę dalej, ale to jest tylko i wyłącznie związane z tym, że musimy uporządkować ruch w obrębie skrzyżowania z ulicą Słoneczną, a także ten przystanek, który obecnie, czy zatoka przystankowa, która obecnie jest, ona nie spełnia warunków technicznych – wyjaśniał.

Projektanci muszą również znaleźć sposób na rozwiązanie problemu odwodnienia.

– Realizujemy też uzgodnienia dotyczące odwodnienia, tak żeby nie było sytuacji zalewania posesji prywatnych. Jest tam trochę z tym problem, ale mam nadzieję, że uda się takie rozwiązanie znaleźć, które nie doprowadzi do żadnych utrudnień w przyszłości, a szczególnie zalewania prywatnych posesji – mówił burmistrz.

Mimo licznych formalności władze liczą, że etap dokumentacyjny uda się zamknąć w najbliższych miesiącach.

– Mam nadzieję, że do końca roku wyrobimy się z uzyskaniem pozwolenia na budowę tej ścieżki – zapowiedział Edward Moskalik.

Uzyskanie pozwolenia nie będzie jednak oznaczało automatycznego rozpoczęcia robót. Największym problemem pozostają finanse. Radny Antoński pytał, czy inwestycja mogłaby ruszyć już w przyszłym roku.

– Bardzo bym chciał. Prawda jest też taka, że mamy zabukowane 2,3 mln zł na to zadanie. To zadanie niestety będzie kosztowało grubo ponad 6 mln zł i tu trzeba zapewnić te środki w budżecie – odpowiedział burmistrz.

Dokładna wartość przedsięwzięcia będzie znana po zakończeniu dokumentacji i przygotowaniu kosztorysu inwestorskiego. Już teraz wiadomo jednak, że różnica pomiędzy zabezpieczonymi środkami a przewidywanym kosztem wynosi kilka milionów złotych. Co więcej, burmistrz nie miał całkowitej pewności nawet co do utrzymania obecnej puli 2,3 mln zł. Jak tłumaczył, zmiany w finansowaniu inwestycji publicznych, związane między innymi ze zwiększonymi wydatkami na obronność, mogą wpłynąć na wcześniejsze plany.

– Kilka rzeczy się zmieniło poprzez m.in. działania ogólnopolskie dotyczące obronności kraju. Gros pieniędzy zostało jakby przesunięte na właśnie takie zadania i mam nadzieję, że te pieniądze nie zostaną zabrane, tylko pozostaną w naszej puli, czyli te 2,3 mln będziemy mieli – mówił.

Samorząd szuka więc dodatkowego wsparcia. Moskalik nie chciał podczas sesji ujawniać szczegółów prowadzonych rozmów.

– Nie ukrywam, że zabiegam też o dofinansowanie z innych źródeł, nie chcę zdradzać na razie z jakich. Tak, żebyśmy mogli w miarę możliwości pozyskać środki i wybudować tą ścieżkę rowerową z Janowa do Piasku, a następnie z Piasku do Pabianic – powiedział.

To właśnie Pabianice mają być kolejnym etapem rozbudowy trasy. Gmina dopiero rozpoczyna przygotowanie dokumentacji dla tego odcinka. Radny Rafał Tomza pytał, czy obie inwestycje – Janów-Piasek i Piasek-Pabianice – mogłyby być realizowane jednocześnie.

– Nie. To wszystko zależy od tego właśnie na ile nam się uda pozyskać finanse. My dopiero rozpoczynamy etap realizacji dokumentacji projektowej od Piasku do Pabianic. Prawdę powiedziawszy, to pierwsze kroki czynimy w tym projektowaniu – odpowiedział burmistrz.

Nie wykluczył jednak, że przy korzystnym finansowaniu terminy realizacji mogą się częściowo pokryć.

– Troszeczkę się to odsunie w czasie, ale może być tak, że jakby udało się pozyskać pieniądze, to realizacja może się udać, że tak powiem, w tym samym czasie – dodał.

Na Piasku i Pabianicach plany Janowa się nie kończą. Miejscowe władze chcą docelowo poprowadzić trasę dalej w kierunku gminy Olsztyn.

– Plan jest ambitny, żeby się połączyć z Olsztynem i też myślę, że w przyszłym roku ruszymy z taką dokumentacją projektową, a może nawet jeszcze w tym roku – zapowiedział Moskalik.

Warunkiem stworzenia pełnego połączenia będzie współpraca obu samorządów i doprowadzenie ścieżek do wspólnej granicy.

– Bardzo bym chciał, żebyśmy się mogli połączyć z gminą Olsztyn i mam nadzieję, że Olsztyn też wystąpi, żeby dociągnąć swoją ścieżkę rowerową do granicy gminy Janów. Tak byśmy mogli skomunikować się łącznie z Częstochową – mówił burmistrz.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

Ulewy obnażyły problemy z odwodnieniem. Na sesji w Kruszynie: Ludzie się denerwują i trudno się dziwić

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Skutki intensywnych opadów i problemy z odwodnieniem zdominowały część ostatniej sesji rady gminy. Radni mówili o zalanych garażach, piwnicach i pomieszczeniach gospodarczych, niedrożnych rowach oraz wodzie, która zamiast odpływać, przechodziła przez prywatne posesje. Osobny problem dotyczy rowu przebiegającego miejscami zaledwie metr lub półtora od fundamentów budynków. Co więcej, w przyszłości ma do niego trafić także woda z odwodnienia drogi powiatowej.

Najwięcej uwag dotyczyło Wikłowa. Jedna z radnych wskazała na odcinek drogi od skrzyżowania w kierunku Kruszyny, gdzie przerośnięte i zawyżone pobocza miały podczas ostatnich ulew blokować odpływ wody do rowów.

– W związku z tymi opadami deszczu ostatnio dużymi na drodze w kierunku od skrzyżowania w Wikłowie do Kruszyny, ja to zgłaszałam kiedyś, że tam są pobocza przerośnięte i po prostu teraz przy tych dużych opadach deszczu te zawyżone pobocza w niektórych fragmentach utrudniały, a w zasadzie uniemożliwiały spływ wody do rowu – relacjonowała.

Skutki odczuli bezpośrednio mieszkańcy.

– Woda zrobiła sobie ujście poprzez posesję, doszło do zalania garaży, pomieszczeń, budynków podpiwniczonych – mówiła radna.

Problemy wystąpiły również na drodze z Wikłowa w stronę Lgoty. Tam wskazywano na brak kanalizacji deszczowej, niedrożne rowy oraz przepusty pod zjazdami na posesje. W jednym przypadku sytuacja była na tyle poważna, że potrzebna była interwencja straży.

– Tam są niedrożne rowy i tam te zjazdy na działki, które są niedrożne spowodowały, że te rowy się przepełniły, dlatego ta posesja pod numerem 51a była zagrożona. No interweniowała straż – wskazała.

Największe napięcie wywołał jednak fakt, że sprawa nie jest nowa. Radna podkreślała, że już wcześniej kierowała pisma w tej sprawie, ale dotychczas nie udało się uzyskać konkretnego terminu rozwiązania problemu.

– Ja tych pism już kilka pisałam, dlatego bym prosiła, żeby jakieś ramy czasowe temu nadać, bo ja mam zawsze odpowiedź, że no niestety są inne ważniejsze tematy w starostwie i tych pism mam naprawdę kilka – mówiła.

Jak dodała, po kolejnych podtopieniach niezadowolenie mieszkańców wyraźnie rośnie.

 

– Nastroje społeczne są bardzo już teraz niezadowalające, ludzie się denerwują i trudno się też dziwić – stwierdziła.

Przedstawiciel powiatu potwierdził, że otrzymał pismo dotyczące odwodnienia Wikłowa i zapowiedział pisemną odpowiedź. Na sesji nie padł jednak konkretny termin wykonania prac.

Drugi poważny problem dotyczy rowu przebiegającego wyjątkowo blisko prywatnych budynków. Sprawę poruszył inny z radnych, a urzędnicy przyznali, że obecne rozwiązanie może budzić uzasadnione obawy właścicieli nieruchomości.

– Sytuacja jest bardzo dla nich niekomfortowa, bo jest to dosyć istotny rów, który obecnie prowadzi sporo wody i praktycznie jego przebieg jest w odległości czasem metra, może półtora od fundamentów budynków prywatnych, więc stanowi to dla nich niekomfortową sytuację i zagrożenie dla stabilności tych budynków – padło podczas sesji.

Sytuację dodatkowo komplikuje planowane odwodnienie drogi powiatowej. Z wcześniejszych ustaleń z Powiatowym Zarządem Dróg w Częstochowie wynika, że część wód ma zostać skierowana właśnie do tego cieku.

– Tutaj jeszcze sytuacja się o tyle zmieni, że tak jak pan radny pamięta, na spotkaniu w PZD ustaliliśmy jeszcze, że z odwodnienia drogi powiatowej wody popłyną też do tego rowu, więc w sytuacjach krytycznych ten przepływ ulegnie zwiększeniu – mówiono.

Sam rów został wcześniej częściowo zabezpieczony płytami przed rozmywaniem, ale nie rozwiązuje to problemu bezpieczeństwa budynków znajdujących się tuż obok.

– Jest tam ten rów, bo taki był kiedyś wniosek, umocniony płytami. On jest można powiedzieć w tym momencie zabezpieczony przed rozmyciem, ale budynki bezpieczne w zasadzie nie są – przyznała urzędniczka.

Jednym z rozważanych rozwiązań jest zarurowanie rowu. Najpierw trzeba jednak obliczyć maksymalny przepływ i dobrać odpowiedni przekrój instalacji. Radni usłyszeli, że nie będzie to drobna naprawa.

– To już jest zadanie wymagające już nakładów takich inwestycyjnych, bo na pewno to będą koszty istotne. Za kilka, kilkanaście tysięcy na pewno tego się nie da zrobić – podsumowano.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Od starego obiektu do nowoczesnej placówki. Szkoła w Kucharach przeszła ogromną metamorfozę

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Mstów

Jeszcze niedawno był to wysłużony budynek z pierwszej połowy XX wieku, który coraz słabiej odpowiadał potrzebom uczniów i nauczycieli. Dziś filia mstowskiej podstawówki w Kucharach funkcjonuje już w zupełnie innych warunkach. Zakończona przebudowa i rozbudowa kosztowała blisko 5 mln zł, a ponad 4 mln zł samorząd pozyskał z zewnętrznego dofinansowania.

Skala przedsięwzięcia była znacznie większa niż zwykły remont. Stary obiekt znajdował się w złym stanie technicznym, a największym problemem był niedobór przestrzeni. Brakowało między innymi większej sali, którą można byłoby wykorzystywać zarówno przez oddział przedszkolny, jak i podczas zajęć ruchowych, uroczystości szkolnych czy spotkań mieszkańców.

W ramach inwestycji budynek zyskał nową kondygnację, klatkę schodową i szyb dźwigu osobowego dostosowanego do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Powstały nowe sale lekcyjne, pomieszczenie dla oddziału przedszkolnego, sala specjalistyczna, pokój nauczycielski, szatnia oraz zaplecze gospodarcze. Przebudowano również instalacje, wykonano klimatyzację i wentylację, a ogrzewanie oparto na kotłowni gazowej wspieranej instalacją fotowoltaiczną. Zmiany objęły też teren wokół szkoły i ogrodzenie.

Od 1 września dzieci uczą się już w zmodernizowanym obiekcie. Gmina zakłada jednak, że szkoła nie będzie służyła wyłącznie uczniom. Dodatkowa przestrzeń ma pozwolić na organizowanie lokalnych uroczystości, spotkań i inicjatyw, dzięki czemu budynek ma pełnić także funkcję miejsca integracji mieszkańców Kuchar.

– Modernizacja wysłużonego budynku była niezbędna dla dalszego prawidłowego funkcjonowania placówki. Dziś szkoła w Kucharach zyskała przestrzeń odpowiadającą potrzebom współczesnej edukacji i jednocześnie nowe możliwości pełnienia roli ważnego miejsca spotkań mieszkańców. Dzięki temu szkoła może stać się jeszcze silniejszym centrum życia miejscowości. To inwestycja, która ma służyć kolejnym pokoleniom dzieci i mieszkańców – podkreśla wójt Tomasz Gęsiarz.

Finansowo było to jedno z większych zadań oświatowych realizowanych ostatnio przez samorząd. Łączna wartość inwestycji wyniosła 4,91 mln zł, z czego niemal 4,1 mln zł pochodziło z tzw. „Polskiego Ładu”.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Najpierw wodociąg i kanalizacja, teraz droga. Janów otwiera teren pod nowe nieruchomości

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

Planowana droga w południowo-zachodniej części Janowa ma według władz samorządu znacznie większe znaczenie niż zapewnienie dojazdu do pojedynczej nieruchomości. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej przedstawiono szerokie uzasadnienie całego przedsięwzięcia. Z dokumentów przywołanych podczas obrad ma wynikać, że nowa infrastruktura komunikacyjna otworzy dostęp do blisko 14 hektarów terenów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową i około 90 działek.

Sprawa była jednym z najobszerniej omawianych zagadnień ostatniej sesji. Radni rozpatrywali zarówno skargę na działalność burmistrza Edwarda Moskalika, jak i informację rzecznika dyscypliny finansów publicznych dotyczącą okoliczności mogących wskazywać na naruszenie przepisów przy przygotowywaniu inwestycji. W obu przypadkach rada nie dopatrzyła się podstaw do zakwestionowania wcześniej podjętych decyzji.

Jednym z głównych elementów przedstawionej argumentacji było wykazanie, że droga nie została wymyślona na potrzeby obecnego postępowania inwestycyjnego. Jej przebieg miał znajdować się już w dokumentach planistycznych sprzed ponad dwóch dekad. Według przedstawionych danych planowana inwestycja ma zapewnić obsługę komunikacyjną dużego obszaru, na którym w przyszłości może rozwijać się zabudowa mieszkaniowa.

– Z dokumentów planistycznych wynika jednocześnie, że droga umożliwi obsługę komunikacyjną terenów o łącznej powierzchni blisko 14 hektarów, które obecnie stanowią blisko 90 działek przeznaczonych w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego pod zabudowę mieszkaniową – wskazano.

Samorząd przekonywał tym samym, że przedsięwzięcia nie można analizować w oderwaniu od wcześniejszych inwestycji infrastrukturalnych w tej części Janowa. Z informacji przedstawionych radnym wynika, że gmina od lat przygotowuje ten teren pod dalszą zabudowę.

W latach 2005-2014 wybudowana została tam sieć wodociągowa, do której miało zostać podłączonych 12 nowych domów jednorodzinnych. Kolejnym etapem była kanalizacja. Dokumentację przygotowano w 2022 roku, natomiast później gmina wykonała sieć wraz z infrastrukturą umożliwiającą przyłączanie następnych nieruchomości.

– Realizując tą budowę kanalizacji sanitarnej niemal do wszystkich działek budowlanych zostały wykonane sięgacze, których zabudowano tam łącznie 70 sztuk, a do posesji już zbudowanych lub będących w trakcie budowy wykonanych zostało już 26 przyłączy kanalizacyjnych – odczytano.

Według danych przedstawionych podczas obrad sama kanalizacja w południowo-zachodniej części Janowa kosztowała ponad 1,63 mln zł. W 2025 roku wykonano także brakujący odcinek wodociągu za blisko 42 tys. zł.

W tej sytuacji droga ma być kolejnym elementem układanki, który umożliwi pełniejsze wykorzystanie terenów przeznaczonych wcześniej pod budownictwo. Komisja rewizyjna przekonywała, że dostęp komunikacyjny może wpłynąć nie tylko na możliwość powstawania kolejnych domów, ale w dalszej perspektywie także na dochody gminy.

– Budowa drogi umożliwi uruchomienie procesu inwestycyjnego na terenach przewidzianych pod budownictwo mieszkaniowe, zwiększy atrakcyjność inwestycyjną gminy, stworzy warunki do rozwoju nowej zabudowy, a w dalszej perspektywie przyczyni się do wzrostu dochodów własnych gminy, w szczególności z podatku od nieruchomości oraz udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych – argumentowano.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Las pamięta tamtą walkę. W Cielętnikach uczczono poległych partyzantów

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

Trzynaście nazwisk i historia, która wciąż pozostaje żywa w lokalnej pamięci. W Cielętnikach upamiętniono 82. rocznicę tragicznych wydarzeń, gdzie we wrześniu 1944 roku w walce z niemieckim okupantem zginęło 13 żołnierzy Armii Krajowej.

Uroczystości rozpoczęły się mszą świętą w kościele w Cielętnikach, odprawioną w intencji ojczyzny oraz tych, którzy polegli w jej obronie. Następnie uczestnicy przeszli na Brzozówki – miejsce bezpośrednio związane z wojenną historią tego terenu. To właśnie w kompleksie Lasów Cielętnickich znajdowała się podczas okupacji baza partyzancka.

W nocy z 7 na 8 września 1944 roku Niemcy otoczyli las i rozpoczęli akcję przeciwko stacjonującym tam oddziałom. W starciu poległo 13 partyzantów Armii Krajowej. Historię tych wydarzeń przypominają dziś znajdujące się w tym miejscu pomniki poświęcone poległym żołnierzom i wspierającym ich leśnikom.

W tegorocznych obchodach szczególnie mocno zaakcentowano udział młodego pokolenia. W przemarszu i uroczystościach na Brzozówkach uczestniczyli uczniowie klas od czwartej do ósmej ze wszystkich szkół z terenu gminy.

– Prof. Anna Odżywolska przybliżyła młodzieży i pozostałym uczestnikom okoliczności wydarzeń sprzed 82 lat. Była to lekcja historii prowadzona dokładnie tam, gdzie rozegrały się dramatyczne wydarzenia z czasów okupacji. Następnie delegacje złożyły kwiaty i oddały hołd poległym. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych uczniowie i nauczyciele, delegacja Nadleśnictwa Gidle, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej we Włoszczowie, mieszkańcy oraz zaproszeni goście – informuje miejscowy urząd gminy.

Jak dodają przedstawiciele lokalnej administracji, kwiaty w imieniu Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński złożył Tadeusz Halaczkiewicz, a wśród uczestników byli również Anna Zielińska, wdowa po śp. płk. Zbigniewie Zielińskim, oraz Rafał Żelichowski.

– Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w tej wyjątkowej uroczystości i pokazali, że pamięć o tych, którzy oddali życie za ojczyznę, jest wciąż żywa. Bo pamięć to nie tylko wspominanie. Pamięć to odpowiedzialność za przekazanie historii kolejnym pokoleniom. Niech szum drzew Lasów Cielętnickich przypomina nam o tych, którzy tutaj walczyli, cierpieli i ginęli, wierząc w wolną Polskę – mówi wójt Joanna Sokolińska.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Gawrony dają się Przyrowowi we znaki. Samorząd chce zmian w prawie i odpowiedzialności Skarbu Państwa

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Problem szkód wyrządzanych przez gawrony wyszedł w Przyrowie poza poziom lokalnych skarg. Z informacji przedstawionej podczas ostatniej sesji rady miejskiej wynika, że samorząd podjął już działania zmierzające do zmian w przepisach i rozszerzenia katalogu gatunków, za których szkody odpowiedzialność ponosiłby Skarb Państwa. Na kierowane pisma odpowiedziały między innymi Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz organizacje rolnicze.

Sprawa pojawiła się przy omawianiu korespondencji wpływającej do biura rady. Jak poinformowano, jedno z pism było odpowiedzią resortu klimatu na wcześniejsze działania komisji.

– Jest to pismo skierowane do przewodniczącego komisji rolnictwa w sprawie odpowiedzi na to pismo, które komisja wysłała, dotyczy szkód wyrządzonych przez gawrona, w szczególności poprzez inicjatywę legislacyjną w zakresie rozszerzania katalogu gatunków objętych odpowiedzialnością Skarbu Państwa – przekazano podczas sesji.

To oznacza, że samorząd próbuje wyjść poza doraźne działania i zainteresować problemem instytucje, które mają wpływ na kształt przepisów. Bez zmian na poziomie krajowym możliwości gminy pozostają bowiem ograniczone. Sprawa nie zakończyła się na korespondencji z ministerstwem. Do Przyrowa wpłynęły również stanowiska środowisk rolniczych.

– W związku z tą samą sprawą wpłynęły do nas dwa pisma z Krajowej Rady Izb Rolniczych, a drugie ze Śląskiej Izby Rolniczej i te pisma też dotyczą właśnie tej populacji gawrona na terenie miasta i gminy Przyrów – poinformowano radnych.

Na samej sesji nie przedstawiono jednak szczegółowej treści tych odpowiedzi. Nie wiadomo więc, czy resort i izby rolnicze popierają proponowany kierunek zmian, czy też wskazują inne rozwiązania. To właśnie ten brak konkretów pozostawia najważniejsze pytanie bez odpowiedzi – czy inicjatywa lokalnych władz ma realną szansę przełożyć się na zmianę prawa?

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Nowa jakość zajęć w szkole. Dąbrowa Zielona sięga po pieniądze z ministerialnego programu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

Samorząd pozyskał 30 tys. zł dofinansowania w ramach programu „Pracownie Kompas Jutra”. Środki zostaną przeznaczone na rozwój i doposażenie szkolnej pracowni, z której korzystać będą uczniowie Szkoły Podstawowej im. Władysława Broniewskiego w Dąbrowie Zielonej.

Pieniądze mają posłużyć do stworzenia lepszych warunków do prowadzenia zajęć opartych na praktyce i doświadczeniu. Nowe wyposażenie ma wspierać naukę przedmiotów ścisłych i technicznych, ale przede wszystkim pozwolić uczniom rozwijać umiejętności, których trudno nauczyć się wyłącznie z podręcznika.

To kolejny zastrzyk zewnętrznych środków, który trafi w ostatnim czasie do gminy Dąbrowa Zielona. Tym razem pieniądze mają bezpośrednio przełożyć się na warunki nauki dzieci i młodzieży.

Nowa pracownia ma być miejscem, w którym uczniowie nie tylko będą zdobywać wiedzę, ale również sprawdzać ją w praktyce – poprzez doświadczenia, projekty i pracę z nowoczesnym wyposażeniem. Dzięki temu szkoła ma zyskać zaplecze lepiej odpowiadające współczesnym wymaganiom edukacyjnym.

– Każdy kolejny pozyskany środek to konkretna korzyść dla mieszkańców naszej gminy. Tym razem inwestujemy w edukację i tworzenie jeszcze lepszych warunków do nauki dla naszych uczniów – zaznacza wójt Joanna Sokolińska.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

Woda i ścieki się nie bilansują. Kruszyna pokaże mieszkańcom rachunek, zanim zapadną decyzje

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Kruszyna/Screenshot

Gospodarka wodno-ściekowa była jednym z ważniejszych problemów poruszonych podczas ostatniej sesji Rady Gminy Kruszyna. Z ustaleń komisji rewizyjnej wynika, że wpływy z systemu nie pokrywają obecnych wydatków, a różnica jest spora. Na razie nie ma jednak mowy o konkretnych nowych stawkach. Miejscowe władze chcą najpierw pokazać mieszkańcom pełny obraz finansowy, w tym koszty utrzymania systemu, skalę wcześniejszych inwestycji i porównanie cen z sąsiednimi gminami.

Temat wrócił w części poświęconej wolnym wnioskom. Przewodniczący rady przypomniał wcześniejsze ustalenia komisji rewizyjnej, która przedstawiła rozbieżności finansowe w dochodach i wydatkach odnośnie gospodarki wodno-ściekowej.

– To temat na pewno trudny – mówił.

Najistotniejszy problem dotyczy tego, że system obecnie nie bilansuje się finansowo.

– Jak dobrze sobie zdajemy sprawę po tym ostatnim sprawozdaniu, to przychody nie pokrywają wydatków i dosyć duża jest rozbieżność – podkreślił przewodniczący.

Na sesji nie przedstawiono propozycji podwyżek ani nowych taryf. Zamiast tego rada chce najpierw zebrać pełne dane i przedstawić je mieszkańcom, zanim zacznie rozważać dalsze kroki.

Sprawa ma tym większe znaczenie, że gmina w ostatnich latach realizowała duże inwestycje w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną. Podczas tej samej sesji zmieniano budżet po zakończeniu zadania obejmującego budowę kanalizacji sanitarnej w Jackowie i Widzowie oraz sieci wodociągowej w Lgocie Małej. Dochody z Krajowego Planu Odbudowy związane z tym przedsięwzięciem mają wynieść ponad 2,44 mln zł, przy łącznych wydatkach przekraczających 3,65 mln zł.

Na tym wydatki się nie kończą. Gmina przygotowuje kolejne dokumentacje kanalizacyjne, a do budżetu wprowadzono także 100 tys. zł na projekt fotowoltaiki i magazynów energii dla ujęć wody i oczyszczalni.

Przewodniczący rady zapowiedział, że mieszkańcy powinni poznać nie tylko sam deficyt systemu, ale również skalę poniesionych nakładów i bieżące koszty jego funkcjonowania.

– Poprosiłem też panią wójt ostatnio, żeby taką kampanię informacyjną dla społeczeństwa, ile żeśmy w tą gospodarkę wodno-ściekową urośli, jakie mamy koszty obsługi, co nam jest potrzebne, jak finansowo i jakie rozbieżności są finansowe – mówił.

Samorząd chce również sprawdzić, jak lokalne opłaty wypadają na tle sąsiednich gmin.

– Poprosiłem również, aby zapoznać się z cenami gospodarki wodno-ściekowymi, czyli za wodę i za ścieki z okolicznych gmin, tak żebyśmy mieli pełną informację i taką informację, zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki jako rada, przedstawili też naszym mieszkańcom – zaznaczył przewodniczący.

CZYTAJ DALEJ

Koniecpol

Klasyczne auta, folklor, orkiestra i zabawa do wieczora. Koniecpol zaprasza na dożynki

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Miasto przygotowuje się do jednego z największych plenerowych wydarzeń końcówki lata. W niedzielę, 13 września, na Targowisku Gminnym „Mój Rynek” przy ulicy Rzecznej odbędą się dożynki gminne. Obok tradycyjnego podziękowania za plony organizatorzy przygotowali program, który ma połączyć folklor, muzykę, motoryzację i rodzinną zabawę.

Święto rozpocznie tradycyjny korowód dożynkowy, po którym odprawiona zostanie polowa msza święta. Później ciężar wydarzenia przeniesie się już na scenę i teren targowiska, gdzie zaprezentują się lokalne grupy artystyczne.

Publiczność zobaczy między innymi Młodzieżową Orkiestrę Dętą Koniecpol, mażoretki Astoria oraz dziecięcy Zespół Folklorystyczny „Mały Koniecpol”. Nie zabraknie również prezentacji wieńców dożynkowych i występów kół gospodyń wiejskich z terenu gminy. To właśnie ta część ma najmocniej przypominać o tradycyjnym charakterze święta i pokazać, jak dożynkowe zwyczaje są dziś pielęgnowane przez poszczególne miejscowości.

Jedną z atrakcji, która powinna szczególnie zainteresować miłośników motoryzacji, będzie zlot klasycznych samochodów. Do Koniecpola przyjadą uczestnicy związani ze stowarzyszeniem Bielskie Klasyki Nocą. Na miejscu będzie można z bliska zobaczyć starsze modele aut, a uczestnikom zlotu wręczone zostaną Puchary Burmistrza Koniecpola.

Wieczorem na scenie zrobi się bardziej biesiadnie. Przed publicznością wystąpi Kapela Typowy Janus, stawiająca na żywiołową, folkową oprawę i repertuar dobrze pasujący do charakteru plenerowego święta. Po koncercie dożynki przejdą w zabawę taneczną z zespołem Alpex, która ma zakończyć całodniowe świętowanie.

Organizatorzy pomyśleli również o tych, którzy na dożynki przyjdą całymi rodzinami. Na targowisku pojawią się stoiska z lokalnymi wyrobami, przetworami i rękodziełem. Dla dzieci natomiast przygotowane zostanie wesołe miasteczko.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Strażacka rywalizacja w Rzerzęczycach. Zwycięzcy pojadą na zawody powiatowe

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Kłomnice

Dwadzieścia dwie drużyny stanęły do walki w tegorocznych gminnych zawodach sportowo-pożarniczych w Rzerzęczycach. Na boisku LKS-u „Orkan” rywalizowali druhowie, druhny oraz członkowie młodzieżowych drużyn pożarniczych z terenu gminy Kłomnice. Najlepsi wywalczyli przepustkę do zawodów powiatowych.

Do rywalizacji przystąpiło osiem drużyn męskich, trzy kobiece oraz młodzieżowe – sześć chłopięcych i pięć dziewczęcych. W przypadku dorosłych o wyniku decydowały ćwiczenie bojowe oraz sztafeta pożarnicza 7×50 metrów z przeszkodami. Młodzież startowała według regulaminu CTIF.

Wśród męskich drużyn pożarniczych najlepiej poradziła sobie OSP Zawada. Drugie miejsce zajęła OSP Zdrowa, a trzecie OSP Karczewice-Garnek. Kolejne lokaty przypadły jednostkom z Chorzenic-Witkowic, Konar, Pacierzowa, Rzerzęczyc i Skrzydlowa. W rywalizacji kobiet zwyciężyła OSP Chorzenice-Witkowice, wyprzedzając OSP Karczewice-Garnek oraz OSP Pacierzów.

Sporo emocji przyniosły również zmagania strażackiego narybku. W grupie chłopców triumfowała MDP OSP Kłomnice, drugie miejsce zajęła MDP OSP Rzerzęczyce, trzecie MDP OSP Chorzenice-Witkowice, czwarte MDP OSP Konary, piąte MDP OSP Zawada, a szóste MDP OSP Karczewice-Garnek. 

W kategorii dziewcząt najlepsza okazała się MDP OSP Chorzenice-Witkowice. Drugie miejsce zajęła MDP OSP Kłomnice, trzecie MDP OSP Rzerzęczyce, czwarte MDP OSP Zdrowa, a piąte MDP OSP Karczewice-Garnek.

To właśnie zwycięzcy poszczególnych kategorii będą reprezentować gminę Kłomnice podczas zawodów powiatowych, które odbędą się 19 września na obiektach Centralnej Szkoły Pożarniczej w Częstochowie.

Nad prawidłowym przebiegiem rywalizacji czuwała sześcioosobowa komisja sędziowska powołana przez Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie. Jej przewodniczącym był mł. bryg. Bogusław Krawczyk.

Na zawodach pojawili się również przedstawiciele samorządu i struktur strażackich. Za przygotowaniem całej imprezy stała praca kilku jednostek. Obiekt do zawodów przygotowali druhowie z OSP Rzerzęczyce, OSP Chorzenice-Witkowice i OSP Konary, a posiłek dla uczestników zapewniły OSP Zawada i OSP Zdrowa Kłomnice.

Tegoroczne zawody pokazały przy tym, że strażacka rywalizacja w gminie Kłomnice ma mocne zaplecze także wśród najmłodszych. Jedenaście drużyn młodzieżowych to dobry sygnał dla lokalnych jednostek – za dorosłymi druhami stoi już kolejne pokolenie gotowe wejść w strażackie szeregi.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Nowa droga ledwo zrobiona, a burmistrz już apeluje do mieszkańców: Za chwilę już jej nie będzie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Kingmaker

Świeżo wykonany odcinek drogi w rejonie oczyszczalni już wzbudził niepokój władz Przyrowa. Podczas ostatniej sesji burmistrz zwróciła uwagę, że niemal zaraz po zakończeniu prac na trasie pojawiły się quady. Jej zdaniem taki sposób użytkowania może szybko zniweczyć efekt robót, na które gmina dopiero co wydała pieniądze.

Wątek pojawił się przy okazji szerszej dyskusji o stanie dróg. Jeden z radnych zwrócił wcześniej uwagę na zużyte oznakowanie poziome, między innymi w rejonie szkoły i przedszkola. W odpowiedzi burmistrz przypomniała, że samorząd realizuje inne zadania drogowe i nie ma już w tegorocznym budżecie środków na kolejne prace. W tym kontekście wskazała również niedawno wykonany odcinek w rejonie oczyszczalni.

– Jak państwo widzą, też wykonaliśmy tutaj jak od oczyszczalni ten kawałek drogi w takiej nakładce frezowanej i bardzo ładnie to wyszło – mówiła burmistrz.

Problem pojawił się jednak praktycznie od razu po zakończeniu robót. Urzędniczka zwróciła się z apelem do mieszkańców i wskazała na przejazdy quadów. Najmocniej zabrzmiało jednak jej podsumowanie.

– Także my się staramy, a za chwilę już tej drogi nie będzie – stwierdziła.

Na sesji nie przedstawiono informacji, czy na nowej nawierzchni powstały już konkretne uszkodzenia. Nie było też mowy o ewentualnych ograniczeniach ruchu quadów, oznakowaniu czy innych działaniach, które miałyby zabezpieczyć świeżo wykonany odcinek.

CZYTAJ DALEJ

Mykanów

Jubileusz z wyjątkowym prezentem. Strażacy z Radostkowa już się szykują

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. OSP Radostków/Facebook

Sto lat działalności, uroczysty apel, odznaczenia i prezent, który zostanie w jednostce na lata. Ochotnicza Straż Pożarna w Radostkowie będzie obchodzić wyjątkowy jubileusz, a jednym z najważniejszych punktów uroczystości stanie się przekazanie i poświęcenie nowego samochodu. Na jego zakup udało się zgromadzić łącznie 313 tys. zł z trzech źródeł.

Ochotnicza Straż Pożarna w Radostkowie świętuje w tym roku stulecie istnienia. Główne obchody zaplanowano na najbliższą sobotę na placu przy miejscowej remizie. Początek uroczystości wyznaczono na godz. 15.00.

Jubileusz będzie miał tradycyjny, strażacki ceremoniał. Zaplanowano zbiórkę pododdziałów i pocztów sztandarowych, uroczysty przemarsz oraz polową mszę świętą w intencji strażaków i ich rodzin. Ważnym momentem będzie również uhonorowanie jednostki i jej druhów. Sztandar OSP ma zostać odznaczony Złotym Znakiem Związku OSP RP, przewidziano także wręczenie odznaczeń oraz odsłonięcie pamiątkowej tablicy.

Najbardziej wymiernym prezentem na stulecie będzie jednak nowy, lekki samochód przeznaczony do przewozu osób. Jednostka znalazła się na liście beneficjentów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach i na zakup pojazdu otrzymała 120 tys. zł. Kolejne 153 tys. zł zabezpieczyła gmina, a 40 tys. zł dołożył samorząd województwa śląskiego.

Samochód ma zostać oficjalnie przekazany i poświęcony właśnie podczas sobotnich obchodów. Dla jednostki będzie to drugi fabrycznie nowy pojazd pozyskany w ciągu zaledwie trzech lat. W sierpniu 2023 roku do strażaków trafił bowiem średni samochód ratowniczo-gaśniczy. Pojazd kosztował wówczas ponad 1,2 mln zł.

Tegoroczny zakup będzie więc kolejnym dużym krokiem w doposażaniu jednostki. Nowy lekki samochód ma przede wszystkim ułatwić transport druhów i realizację codziennych zadań, w których wykorzystywanie ciężkiego sprzętu nie zawsze jest konieczne.

Jak podkreślają sami druhowie, jubileusz będzie z jednej strony spojrzeniem na sto lat lokalnej historii, a z drugiej – pokazaniem, jak mocno zmieniło się wyposażenie i zaplecze ochotniczej straży.

Obchody mają zgromadzić strażaków, poczty sztandarowe, zaproszonych gości i mieszkańców. Dla Radostkowa będzie to nie tylko święto miejscowej OSP, ale także okazja do podziękowania ludziom, którzy przez kolejne dekady tworzyli jednostkę, wyjeżdżali do pożarów i wypadków oraz angażowali się w życie miejscowości.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE