Obserwuj nas

Powiat kłobucki

Zmasowana akcja kłobuckiej drogówki. Niemal dziewięćset kontroli i znowu kilku kierujących „na bani”

fot. Kingmaker (zdjęcie ilustracyjne)

Opublikowany

,

Był poniedziałek, początek tygodnia i kolejna akcja „Trzeźwość”. Policjanci z kłobuckiej drogówki po raz kolejny sprawdzili, ilu kierujących zdecydowało się wsiąść za kierownicę po alkoholu. Niestety, znowu nie obyło się bez zatrzymań. Wśród 870 skontrolowanych uczestników ruchu znalazło się trzech nietrzeźwych kierowców oraz rowerzysta, który miał ponad 1,4 promila.

Działania przeprowadzono 17 sierpnia w różnych miejscach na terenie powiatu kłobuckiego. Funkcjonariusze prowadzili kontrole od wczesnych godzin, koncentrując się przede wszystkim na eliminowaniu z ruchu osób, które wcześniej piły alkohol, a mimo to zdecydowały się prowadzić pojazd.

– W ciągu akcji mundurowi sprawdzili łącznie 870 kierujących. Trzech z nich miało w organizmach od 0,55 do 0,65 promila alkoholu. W każdym przypadku dalsza jazda została natychmiast przerwana – informuje biuro prasowe kłobuckiej komendy powiatowej policji.

Jak podkreślają funkcjonariusze, kierowcy będą musieli teraz liczyć się z konsekwencjami karnymi. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grożą między innymi grzywna, świadczenie pieniężne na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym w wysokości co najmniej 5 tys. zł, zakaz prowadzenia pojazdów, a także kara pozbawienia wolności. O ich dalszym losie maja zdecydować prokurator i sąd.

Na trzech kierowcach jednak się nie skończyło. W Borze Zajacińskim policjanci zatrzymali również rowerzystę, który miał ponad 1,4 promila alkoholu. Jego przejażdżka zakończyła się mandatem w wysokości 2,5 tys. zł.

Kłobucka drogówka ponownie przypomina, że dobre samopoczucie nie jest żadnym miernikiem trzeźwości. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy alkohol został już całkowicie usunięty z organizmu, nie powinien nawet przymierzać się do kierowania pojazdem.

Panki

Coraz więcej dzieci potrzebuje specjalistycznej pomocy. Gmina mówi wprost o rosnącej skali problemu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Kingmaker

W szkołach i przedszkolach prowadzonych przez gminę Panki rośnie zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną i pedagogiczną. Podczas ostatniej sesji radni przyjęli uchwałę utrzymującą tygodniowy wymiar zajęć specjalistów na poziomie 22 godzin. W uzasadnieniu wprost wskazano na coraz większą liczbę uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego. Urząd nie ukrywał przy tym, że przy ustalaniu pensum znaczenie ma również czynnik ekonomiczny.

Uchwała dotyczy pedagogów, psychologów, logopedów, doradców zawodowych, terapeutów pedagogicznych oraz pedagogów specjalnych zatrudnionych w placówkach prowadzonych przez gminę. Dla wszystkich tych stanowisk ustalono tygodniowy obowiązkowy wymiar zajęć na maksymalnym dopuszczalnym przez przepisy poziomie 22 godzin.

Podczas uzasadniania projektu jedna z urzędniczek zwróciła uwagę, że decyzja nie ma wyłącznie formalnego charakteru. W miejscowych placówkach systematycznie rośnie bowiem zapotrzebowanie na specjalistyczne wsparcie.

– Gmina rok rocznie odnotowuje zwiększone zapotrzebowanie na wsparcie psychologiczno-pedagogiczne dzieci i młodzieży w podległych jednostkach oświatowych. Do szkół i przedszkoli trafia coraz więcej uczniów z opiniami i orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego – mówiła.

Jak zaznaczono podczas obrad, pomocy specjalistów potrzebują nie tylko sami uczniowie. Psycholodzy, pedagodzy specjalni czy terapeuci wspierają również nauczycieli w prowadzeniu procesu dydaktycznego i wychowawczego, a ich praca obejmuje także kontakt z rodzicami.

Gmina zdecydowała się więc nie obniżać obowiązkowego wymiaru godzin. W uzasadnieniu przekonywano, że ograniczenie pensum oznaczałoby jednocześnie zmniejszenie dostępności specjalistów dla całej społeczności szkolnej.

– Określenie niższego wymiaru zajęć w tygodniu niż 22 godziny byłoby zamykaniem się na te potrzeby – argumentowano.

Podczas sesji padło jednak również stwierdzenie pokazujące finansowy wymiar decyzji.

– Nie bez znaczenia dla gminy jest tu także czynnik ekonomiczny – zaznaczono.

Projekt został wcześniej pozytywnie zaopiniowany przez reprezentatywne związki zawodowe. Uchwałę przyjęto jednogłośnie.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Drogowcy wejdą na ulicę Polną w Kamyku. W umowie między innymi podbudowa, destrukt i grys bazaltowy

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobcuku

Kolejna droga w Kamyku zostanie wyremontowana. Gmina podpisała umowę na prace przy ulicy Polnej, obejmujące między innymi przygotowanie istniejącej podbudowy, wykonanie nowej nawierzchni oraz regulację studzienek. Wartość zadania to blisko 145 tys. zł.

W imieniu samorządu dokument podpisał Krzysztof Chamarowski, dyrektor Zarządu Dróg i Gospodarki Komunalnej w Kłobucku. Wykonawcą prac będzie firma z Wręczycy Małej. Zakres robót przewiduje przede wszystkim profilowanie i zagęszczenie istniejącej podbudowy. Drogowcy przeprowadzą również regulację wysokościową znajdujących się w jezdni studzienek.

Na przygotowanym podłożu powstanie nawierzchnia z destruktu asfaltowego o grubości 10 centymetrów. Następnie zostanie ona skropiona emulsją asfaltową i posypana grysem bazaltowym. W ramach inwestycji przewidziano ponadto dostosowanie wysokości remontowanej nawierzchni do istniejących zjazdów prowadzących do posesji.

CZYTAJ DALEJ

Wręczyca Wielka

Do trzech razy sztuka. Wręczyca Wielka ma w końcu wykonawcę modernizacji szkoły

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Wręczyca Wielka

Dwa wcześniejsze przetargi zakończyły się bez rozstrzygnięcia. Za trzecim razem Wręczycy Wielkiej udało się wyłonić wykonawcę dużej inwestycji energetycznej w miejscowej szkole. 7 września samorząd podpisał umowę na kwotę niemal 3,97 mln zł. Zanim jednak doszło do sfinalizowania kontraktu, gmina dwukrotnie musiała unieważniać postępowanie.

W pierwszym przetargu wpłynęło dziesięć ofert. Najtańsze z nich wzbudziły wątpliwości pod kątem rażąco niskiej ceny, dlatego wykonawcy zostali wezwani do złożenia wyjaśnień. Trzy firmy nie zrobiły tego w wymaganym terminie, a kolejna oferta, która mogła być brana pod uwagę, opiewała już na około 4,59 mln zł. To było więcej niż kwota zabezpieczona przez gminę, więc postępowanie zakończyło się unieważnieniem.

Drugie podejście także nie przyniosło wykonawcy. Najtańsza oferta wyniosła 3,8 mln zł, ale również w tym przypadku pojawiła się konieczność wyjaśnienia ceny. Wykonawca nie złożył ich w terminie, a następnie przyznał, że kalkulacja została przygotowana błędnie i cena jest zaniżona. Druga propozycja opiewała już na blisko 7,49 mln zł, dlatego także ten przetarg trzeba było zakończyć bez wyboru.

Dopiero trzecie postępowanie przyniosło rozstrzygnięcie. Ostateczna cena okazała się przy tym niemal identyczna z pierwotnym budżetem gminy.

Inwestycja dotyczy poprawy efektywności energetycznej Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza we Wręczycy Wielkiej. Prace mają być prowadzone w formule „zaprojektuj i wybuduj”, co oznacza, że wykonawca najpierw przygotuje dokumentację, a następnie przeprowadzi roboty budowlane.

Zakres przedsięwzięcia obejmuje między innymi termomodernizację obiektu, modernizację instalacji centralnego ogrzewania, zmianę źródła ciepła, wymianę oświetlenia oraz montaż instalacji fotowoltaicznej. W dokumentacji przewidziano również wykonanie na elewacji szkoły muralu poświęconego Adamowi Mickiewiczowi. Na realizację zadania firma ma dziesięć miesięcy od podpisania umowy.

Znaczną część kosztów pokryją środki zewnętrzne. Dofinansowanie ma wynieść 85 proc. kosztów kwalifikowanych, a pieniądze pochodzą ze środków unijnych.

– Inwestycja pozwoli podnieść efektywność energetyczną budynków użyteczności publicznej, a tym samym przyczyni się do ich modernizacji, ograniczenia zużycia energii oraz zmniejszenia kosztów ich funkcjonowania. Kolejne pozyskane środki to kolejny konkretny krok w rozwoju gminy. Inwestujemy, modernizujemy i skutecznie sięgamy po środki zewnętrzne dla naszych mieszkańców – podkreśla wójt Anna Syguda.

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Najpierw oficjalny ceremoniał, później wspólna zabawa. Strażacy z Dankowic mają co świętować

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Ochotnicza Straż Pożarna w Dankowicach/Facebook

Ochotnicza Straż Pożarna w Dankowicach szykuje wyjątkowe obchody jubileuszu 100-lecia swojej działalności. Uroczystość odbędzie się 12 września i połączy oficjalny strażacki ceremoniał z mniej formalnym spotkaniem dla mieszkańców, sympatyków jednostki i całych rodzin.

Obchody rozpoczną się od zbiórki jednostek o godz. 13.30. Kwadrans później zaplanowano przybycie zaproszonych gości, natomiast właściwa część uroczystości ruszy o godz. 14.00.

W programie znajdzie się złożenie meldunku, podniesienie flagi państwowej oraz oficjalne powitanie uczestników. Jednym z najważniejszych punktów jubileuszu będzie wręczenie odznaczeń, które mają uhonorować strażaków za ich służbę i zaangażowanie w działalność jednostki. Przewidziano również wystąpienia zaproszonych gości.

Część oficjalna ma zakończyć się około godz. 16.00. Później charakter wydarzenia stanie się już zdecydowanie bardziej rodzinny i integracyjny. Organizatorzy przygotują strażacki poczęstunek oraz grill, a z myślą o najmłodszych pojawią się dmuchańce.

Jubileusz ma być nie tylko okazją do przypomnienia wieloletniej historii OSP Dankowice, ale przede wszystkim do wspólnego świętowania z mieszkańcami i osobami, które przez lata wspierały miejscowych druhów.

Strażacy zapraszają do udziału wszystkich mieszkańców Dankowic oraz sympatyków jednostki. Dla OSP będzie to jeden z najważniejszych dni w historii, a dla lokalnej społeczności okazja, by z bliska uczestniczyć w strażackim święcie i podziękować druhom za ich codzienną służbę.

CZYTAJ DALEJ

Opatów

Awantura o diety sołtysów: Pan nam naopowiadał takich głupot, że mi się w głowie nie mieści

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Opatów/Screenshot

Końcówka ostatniej sesji Rady Gminy Opatów przyniosła najbardziej nerwową wymianę zdań podczas całych obrad. Spór o zasady potrącania diet za nieobecność na sesjach szybko wykroczył poza kwestie zapisów uchwały. Między jednym z sołtysów a przewodniczącym rady doszło do ostrego, momentami osobistego starcia, w którym pojawiły się zarzuty o unikanie odpowiedzi, „opowiadanie głupot”, pieniądze i prywatne wpłaty na lokalne inicjatywy.

Temat wywołał sołtys Zwierzyńca Drugiego Piotr Ślusarczyk, który wrócił do różnicy pomiędzy potrąceniami stosowanymi wobec sołtysów i radnych. Z jego wypowiedzi wynikało, że w przypadku nieobecności sołtysa na sesji rady dieta ma być pomniejszana o 20 proc., natomiast radnego o 8 proc. Sołtys chciał wiedzieć, dlaczego zasady są różne i czy radni uważają je za sprawiedliwe. Jednocześnie zarzucił przewodniczącemu sposób, w jaki sprawa została potraktowana podczas wcześniejszych obrad.

– Pan nam naopowiadał takich głupot, że mi się w głowie nie mieści. Jeszcze nie skończyłem. Zadałem pytanie nowym radnym, żeby się wypowiedzieli, czy to jest sprawiedliwe, żeby odtrącać sołtysom za nieobecność na sesji 20 proc., a radnym 8 proc. Nie odpowiedzieli, pan mnie nie dopuścił do głosu, tylko pan sam odpowiedział głupotami – mówił Ślusarczyk.

Przewodniczący rady Tomasz Kotowicz przekonywał, że sprawa nie została odłożona na bok. Jak poinformował, ponownie zwrócił się do prawnika, który ma przeanalizować obowiązujące zasady i przygotować propozycję rozwiązania. Ewentualna zmiana miałaby następnie trafić pod obrady rady.

– Tematem zainteresowałem po raz kolejny prawnika i czekam na jego stanowisko, żebym przygotował uchwałę. Na chwilę obecną nie wiem, jak daleko są zaawansowane prace. Temat nie jest tak banalnie prosty, jakby się pozornie mogło wydawać i miał tym tematem się zainteresować, zgłębić wiedzę i przedstawić tu opinię radzie do podjęcia decyzji – odpowiedział.

Zamiast zakończyć spór na kwestiach formalnych, rozmowa szybko zeszła jednak na pieniądze. Sołtys podkreślał, że przez 25 lat pełnienia swojej funkcji nie zabiegał na sesjach o podwyżki ani nie domagał się większego wynagrodzenia. Przewodniczący odpowiedział mu ironicznie.

– Ale to pan pyta o pieniądze. No to pan sobie sam musi odpowiedzieć, o jakie pieniądze panu chodzi. Mnie się wydaje, że o polskie złotówki, bo taka waluta tutaj obowiązuje – stwierdził.

To tylko podniosło temperaturę rozmowy. Obaj zaczęli wypominać sobie, ile z własnych środków przekazują na lokalne przedsięwzięcia. Przewodniczący wskazał między innymi 500 zł przeznaczone na nagrodę podczas odpustu. Chwilę później pojawił się także wątek innej zbiórki oraz diet przeznaczanych na jej wsparcie. Dyskusja coraz mniej przypominała debatę nad zasadami naliczania diet, a coraz bardziej osobisty pojedynek pomiędzy dwoma „kogutami”. Próba jej zakończenia również nie uspokoiła sytuacji.

– Jak chce się pan ze mną publicznie i pod publiczkę dochodzić o nie wiadomo co, to proszę bardzo – powiedział Kotowicz.

Ślusarczyk odpowiedział, że nie zamierza już kierować do niego kolejnych pytań.

– Dziękuję. Do pana więcej pytań nie zadam, bo nie ma powodu. Ani na jedno mi pan nie odpowiedział – zakończył.

Mimo ostrej wymiany zdań zasadnicza sprawa pozostała więc nierozstrzygnięta.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Droga do domów, do której nikt się nie poczuwa. Radny: Mieszkańcy są zostawieni sami sobie

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Problem dojazdu do posesji nr 35 i 36 w Koskach Drugich wywołał żywiołową dyskusję podczas ostatniej sesji rady gminy. Jeden z radnych alarmował, że mieszkańcy korzystają z drogi gruntowej w bardzo złym stanie, a zimą mogą mieć problem nawet z odśnieżaniem. Sprawę komplikuje fakt, że droga miała zostać przed laty przekazana Skarbowi Państwa. Wójt przyznała, że nie zna dziś okoliczności tej decyzji i trzeba będzie wrócić do dokumentów.

Temat pojawił się pod koniec obrad, kiedy jeden z radnych zapytał, w jaki sposób gmina zamierza pomóc mieszkańcom dwóch posesji w Koskach Drugich. Jak wskazywał, dojazd do domów jest obecnie bardzo trudny.

– W jaki sposób pani wójt chce pomóc tym mieszkańcom u nas. Chodzi o dojazd, drogę do posesji 35 i 36, bo w tej chwili tam nawet samochodem dobrze nie idzie dojechać – mówił samorządowiec.

Z dalszej dyskusji wynikało, że sprawa ciągnie się od wielu lat. Według radnego droga miała wcześniej należeć do gminy, ale około 2003 lub 2004 roku została przekazana Skarbowi Państwa. To właśnie kwestia własności powoduje dziś największy problem kompetencyjny. Wójt wskazywała, że jeśli droga formalnie nie jest już własnością gminy, samorząd nie może traktować jej tak, jak własnej infrastruktury.

– No my odśnieżamy drogi gminne – odpowiedziała Katarzyna Gierak.

Radny zwrócił jednak uwagę, że za formalnym sporem stoją konkretni mieszkańcy, którzy każdego dnia muszą dostać się do swoich domów.

– Jedna rodzina jest starsza, druga ma dwójkę dzieci, które też muszą dojść. W zimę nikt tego im nie odśnieży, oni są zostawieni sami sobie – mówił.

W dalszej części rozmowy wójt Gierak sugerowała konieczność zwrócenia się do instytucji odpowiedzialnej za nieruchomość. Radny wrócił jednak do źródła całego problemu i zakwestionował sens decyzji sprzed ponad dwóch dekad.

– Pani wójt, to była droga gminna. Pytanie z jakiej racji, jeśli tam ktoś mieszkał, gmina przekazała to na Skarb Państwa bez informowania w ogóle mieszkańców – dociekał radny.

Wójt przyznała, że bez sprawdzenia dokumentacji nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego do takiej zmiany własności doszło.

– Nie wiem, no trzeba temat rozeznać, zaskoczył mnie pan teraz na sesji. Nie wiem, nie jestem w stanie odpowiedzieć, co się zadziało z drogą – odpowiedziała Gierak.

Radny zaznaczył, że sprawa nie pojawiła się po raz pierwszy.

– Pani też już wcześniej o tym też mówiła, o tej drodze i o tych mieszkańcach – powiedział.

– Być może, nie przypominam sobie – odpowiedziała wójt.

– Ale ja sobie przypominam – nie odpuszczał radny.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Piłkarskie plany Kłobucka nabierają tempa. Najwięcej zyskać mają najmłodsi

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Kłobucki samorząd dołączył do grona miast i gmin partnerskich Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Burmistrz Jerzy Zakrzewski podpisał porozumienie, które ma otworzyć drogę do wspólnych działań promujących aktywność fizyczną, rozwój sportu oraz popularyzację piłki nożnej, szczególnie wśród dzieci i młodzieży.

Porozumienie o współpracy obok włodarza podpisali też prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej Henryk Kula oraz prezes Podokręgu Częstochowa Śląskiego ZPN Artur Szymczyk.

Współpraca ma obejmować działania służące promocji aktywnego stylu życia oraz zwiększaniu zainteresowania sportem wśród mieszkańców. Szczególny nacisk ma zostać położony na aktywizację najmłodszych oraz tworzenie im kolejnych możliwości rozwijania sportowych zainteresowań.

Jednym z ważniejszych elementów partnerstwa będzie także organizacja wspólnych wydarzeń i inicjatyw sportowych. Samorząd i związek mają również wzajemnie promować przedsięwzięcia związane z rozwojem piłki nożnej i aktywności fizycznej.

– Dla Kłobucka porozumienie oznacza formalne włączenie się do grona samorządów współpracujących ze Śląskim Związkiem Piłki Nożnej. W praktyce ma to przełożyć się na nowe inicjatywy sportowe kierowane do mieszkańców, w szczególności dzieci i młodzieży – mówi Jerzy Zakrzewski.

Samorząd liczy, że współpraca przyniesie kolejne przedsięwzięcia, które nie tylko zwiększą zainteresowanie piłką nożną, ale również zachęcą mieszkańców do regularnej aktywności fizycznej.

CZYTAJ DALEJ

Lipie

Lipie ufundowało kaski czwartoklasistom. Do uczniów trafił sprzęt, który ma chronić ich na drogach

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Lipie

Czwartoklasiści ze wszystkich trzech szkół w gminie Lipie otrzymali certyfikowane kaski ochronne zakupione przez samorząd. To element projektu „Z kaskiem przez gminę Lipie”, który ma nie tylko wyposażyć dzieci w podstawowy sprzęt zabezpieczający, ale przede wszystkim utrwalić nawyk korzystania z niego podczas jazdy rowerem czy hulajnogą.

Pomysł samorządu jest prosty – nie ograniczać się do mówienia o bezpieczeństwie, ale dać dzieciom coś, co może realnie zmniejszyć skutki upadku lub wypadku. Kaski trafiły do uczniów klas czwartych ze wszystkich placówek działających na terenie gminy.

Wręczenie sprzętu połączono z lekcją bezpieczeństwa. W wydarzeniu wzięli udział również przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej, samorządu gminy Lipie, a także komendant Komisariatu Policji w Krzepicach podinsp. Rafał Wiśniewski oraz asp. Kamil Doruchowski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku. Całość wpisała się bowiem w prowadzoną przez policję akcję „Bezpieczna droga do szkoły”.

Mundurowi przypomnieli dzieciom najważniejsze zasady poruszania się po drogach, zwłaszcza w przypadku rowerzystów i osób korzystających z hulajnóg. Mówili o konieczności zachowania ostrożności, widoczności po zmroku oraz korzystaniu z elementów odblaskowych.

Szczególną uwagę poświęcono właściwemu zakładaniu kasku. Policjanci zwracali uwagę, że powinien być odpowiednio dopasowany i prawidłowo zapięty, bo tylko wtedy może skutecznie spełniać swoją funkcję. Sam kask nie zapobiega wypadkom, ale w razie upadku może ograniczyć ryzyko poważnych obrażeń głowy.

Projekt ma więc dwa wymiary. Z jednej strony dzieci dostały konkretny sprzęt ochronny, z drugiej – wiedzę, która ma im pomóc bezpieczniej poruszać się po drogach. W Lipiu postawiono tym samym na profilaktykę, która nie kończy się na pouczeniach, ale daje uczniom narzędzie, z którego mogą korzystać na co dzień.

– To pionierskie działanie, które podjęliśmy z myślą o bezpieczeństwie najmłodszych mieszkańców naszej gminy. Chcemy, aby dzieci od początku wyrabiały sobie prosty, ale bardzo ważny nawyk. Dlatego zdecydowaliśmy się sfinansować zakup kasków z budżetu gminy i połączyć ich przekazanie z praktyczną lekcją bezpieczeństwa. Dzięki obecności policjantów i strażaków dzieci mogły przypomnieć sobie najważniejsze zasady poruszania się po drogach oraz podstawy udzielania pierwszej pomocy – podkreśla wójt Bożena Wieloch.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Wojna o oczyszczalnię Panki-Przystajń trwa. Dwie sesje i dwie wersje tych samych wydarzeń

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Panki/Screenshot

Spór o władze Związku Międzygminnego Panki-Przystajń ds. Ochrony Wód wszedł w kolejną fazę. Po ostrych słowach wójta Przystajni Henryka Macha, który zarzucał złamanie wieloletnich zasad współpracy i krytykował merytoryczne i zawodowe przygotowanie nowego przewodniczącego, podczas sesji w Pankach padła zdecydowana odpowiedź. Wójt Katarzyna Gierak przekonywała, że Mach został wybrany jednogłośnie, a następnie sam złożył rezygnację. Jedna z radnych poszła jeszcze dalej, twierdząc, że działania wójta Przystajni nie były do końca zgodne ze statutem związku.

Konflikt dotyczy zmian we władzach związku zarządzającego wspólną dla obu gmin oczyszczalnią. Jeszcze niedawno jego najbardziej krytyczną ocenę przedstawił na sesji w Przystajni Henryk Mach. Przekonywał wówczas, że przez lata obowiązywała nieformalna, ale utrwalona zasada naprzemiennego kierowania zarządem przez włodarzy obu gmin.

– Było tak, że rok szefem zarządu był wójt jednej gminy i po roku był wójt drugiej gminy i nigdy ta zasada nie została złamana – mówił Henryk Mach.

Jego zdaniem ostatnie wybory tę regułę naruszyły. Wójt Przystajni krytykował nie tylko przedstawicieli Panek, ale również radnych ze swojej gminy, którzy poparli nowy układ we władzach związku.

– Z przykrością stwierdzam, że również nasi radni, trójka naszych radnych, zapisała się do tego chóru, który tak zdecydował – stwierdził.

Mach przekonywał również, że w nowej sytuacji nie czuje już realnego wpływu na funkcjonowanie systemu gospodarki ściekowej opartego na oczyszczalni w Pankach.

– Jako wójt, jako organ wykonawczy, czuję się zwolniony z odpowiedzialności za gospodarkę ściekową w oparciu o oczyszczalnię pankowską – mówił.

Najostrzejsza część jego wystąpienia dotyczyła jednak Dominika Sasa, który po zmianach został przewodniczącym zarządu związku. Mach zakwestionował jego przygotowanie do kierowania jednostką odpowiedzialną za pracowników, finanse i infrastrukturę obu gmin.

– Jest osobą zupełnie nieprzygotowaną do pełnienia takiej funkcji. Przecież to jest zakład pracy – stwierdził.

Wójt Przystajni przyznał również, że wcześniej sam zrezygnował z funkcji, argumentując, że nie chciał działać w układzie, w którym inni mieliby decydować o jego współpracownikach.

– Nie może być tak, że ktoś stawia mnie pod ścianę – tłumaczył.

I właśnie ten element stał się jednym z głównych punktów odpowiedzi, która padła podczas sesji w Pankach. Wójt Katarzyna Gierak szczegółowo odtworzyła czerwcową chronologię zmian we władzach związku. Jak mówiła, jej własna kadencja na stanowisku przewodniczącej zarządu kończyła się 12 czerwca, dlatego 8 czerwca przeprowadzono wybory nowego kierownictwa. Według jej relacji jedynym zgłoszonym kandydatem na przewodniczącego był właśnie Henryk Mach. Wójt Przystajni miał wyrazić zgodę na kandydowanie, a następnie zostać wybrany jednogłośnie przez wszystkich ośmiu obecnych członków zgromadzenia.

– I kandydatura jedna, jedyna, jaka wpłynęła, była to kandydatura wójta gminy Przystań, który po zapytaniu, czy wyraża zgodę na kandydowanie, wyraził taką zgodę i został wybrany jednomyślnie na przewodniczącego zarządu – relacjonowała wójt Panek.

Jej zdaniem sytuacja zaczęła się komplikować dzień później. 9 czerwca do związku miało wpłynąć pismo Macha, z którego wynikało, że chce objąć funkcję pod określonymi warunkami.

– Bardzo dużym zdziwieniem było, myślę, dla wszystkich członków zgromadzenia, kiedy w dniu 9 czerwca, czyli dzień po wyborach, wpłynęło pismo pana wójta, który nie do końca chciał objąć funkcję przewodniczącego, to znaczy chciał ją objąć pod pewnymi warunkami narzuconymi z góry, jak on to widzi. Była to sytuacja precedensowa, nigdy czegoś takiego nie miało miejsca – mówiła.

Jeszcze zanim związek zdążył odpowiedzieć, miało wpłynąć kolejne pismo. Tym razem z rezygnacją ze stanowiska ze skutkiem od 13 czerwca.

Wójt Panek wykorzystała ten fakt do bezpośredniej odpowiedzi na pojawiające się publicznie sugestie, że przedstawiciele jej gminy mieli pozbawić Macha stanowiska.

– Także ja nie widzę podstaw do podawania jakichś kłamliwych danych, że został ktoś pozbawiony stanowiska – stwierdziła. – Trudno pozbawić stanowiska kogoś, kto sam z tego stanowiska rezygnuje po kilku dniach – podsumowała chwilę później.

Po rezygnacji wójta Przystajni na 17 czerwca zwołano kolejne zgromadzenie. Według relacji wójt Panek przedstawiciele obu gmin uznali, że przewodniczącym nadal powinien zostać ktoś z Przystajni, zgodnie z dotychczasową zasadą rotacji. Wówczas kandydaturę zgodził się przyjąć Dominik Sas.

Tym samym okazuje się, że obie strony inaczej interpretują zasadniczy moment konfliktu. Mach uważa, że dotychczasowy model kierowania związkiem został faktycznie złamany i że znalazł się w sytuacji, której nie mógł zaakceptować. Natomiast Gierak odpowiada, że włodarz sąsiedniej gminy został prawidłowo wybrany, lecz sam z funkcji zrezygnował, a kolejne wybory były jedynie konsekwencją tej decyzji.

Jeszcze ostrzej do wcześniejszych zarzutów odniosła się podczas sesji w Pankach jedna z radnych, będąca członkiem zgromadzenia związku. Zapewniała, że wszystkie procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem, a uchwały przekazano do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach i nie zostały zakwestionowane.

– Chciałam tylko powiedzieć, że pan wójt podniósł zarzut nam, że zostało złamane prawo, że było coś niepoprawnie, były dokonane wybory. Wszystko zgodnie było przeprowadzone z procedurami, był uchwał podany do RIO, nie ma nic zakwestionowanego – mówiła.

Radna również jednoznacznie odrzuciła tezę o odwołaniu Macha.

– Nikt pana wójta nie odwołał z tej funkcji, pan wójt samodzielnie złożył rezygnację z bycia przewodniczącym – stwierdziła.

Na tym jednak nie poprzestała. Odpowiadając na wcześniejszą krytykę ze strony wójta Przystajni, sama zakwestionowała sposób jego postępowania.

– Tutaj pan wójt działał według swoich zasad, ale nie do końca zgodnie ze statutem, który obowiązywał – powiedziała.

Zarzuciła również, że przedstawiciele Panek i członkowie zgromadzenia byli później publicznie przedstawiani jako osoby działające niewłaściwie.

– I wywoływanie nas na innych sesjach i w mediach, że my działamy tutaj niepoprawnie, jest nie tak, jak powinno być – oceniła.

Reasumując, okazuje się, że spór ma obecnie co najmniej trzy poziomy. Pierwszy dotyczy samej procedury zmiany władz związku i odpowiedzi na pytanie, czy doszło do złamania wypracowanej przez lata zasady rotacyjnego kierowania zarządem. Drugi obejmuje kompetencje Dominika Sasa i ocenę, czy jest przygotowany do kierowania jednostką. Trzeci to już otwarta wojna o narrację – kto odpowiada za rozpad wcześniejszego układu i czy podczas wyborów doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości.

W Przystajni Mach mocno akcentował odpowiedzialność za oczyszczalnię i przestrzegał przed powierzaniem jej osobie, którą uważa za nieprzygotowaną. W Pankach odpowiedziano, że Sas został wybrany dopiero po dobrowolnej rezygnacji Macha, a procedura miała przebiegać zgodnie ze statutem i prawem.

Na razie żadna ze stron nie wycofuje się ze swoich ocen. Wręcz przeciwnie – kolejne sesje przynoszą nowe zarzuty i coraz bardziej stanowcze słowa. Spór, który rozpoczął się od wyboru przewodniczącego zarządu niewielkiego związku międzygminnego, stał się już otwartym konfliktem polityczno-samorządowym pomiędzy przedstawicielami Panek i Przystajni.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Drogowcy wchodzą na Przybyłowską. W Kamyku zaczyna się długo wyczekiwana inwestycja

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Remont ulicy Przybyłowskiej w Kamyku wchodzi w fazę realizacji. Gmina podpisała umowę z wykonawcą prac, których wartość wynosi ponad 192 tys. zł. Inwestycja obejmie przede wszystkim przygotowanie istniejącej podbudowy i wykonanie nowej nawierzchni.

Umowę na realizację pierwszego etapu zadania, związanego z remontem dróg gminnych w miejscowości Kamyk, podpisał 3 września Krzysztof Chamarowski, dyrektor Zarządu Dróg i Gospodarki Komunalnej w Kłobucku. Wykonawcą inwestycji została firma z Boronowa.

Zakres robót przewidzianych na ulicy Przybyłowskiej obejmuje w pierwszej kolejności profilowanie i zagęszczenie istniejącej podbudowy drogi. Przeprowadzona zostanie również regulacja wysokościowa znajdujących się w jezdni studzienek.

Najważniejszym elementem przedsięwzięcia będzie wykonanie nowej nawierzchni z destruktu asfaltowego o grubości 10 centymetrów. Następnie nawierzchnia zostanie skropiona emulsją asfaltową i posypana grysem. W ramach prac jej wysokość ma zostać również dostosowana do istniejących zjazdów prowadzących do posesji.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Kradziona toyota, dożywotni zakaz i trzy promile. System zadziałał dopiero po zatrzymaniu

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Komenda Powiatowa Policji w Kłobucku

Są takie policyjne komunikaty, przy których trudno zatrzymać się wyłącznie na suchym wyliczeniu faktów. Ten z Kłobucka jest jednym z nich. 28-letni mieszkaniec powiatu miał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, cofnięte uprawnienia i trzy promile alkoholu w organizmie. Mimo to, według ustaleń policji, ukradł toyotę i ruszył nią w stronę województwa łódzkiego. Po drodze okazało się jeszcze, że tego samego dnia miał złamać inny sądowy zakaz.

Wszystko zaczęło się w niedzielę, 30 sierpnia, tuż po południu. Do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku trafiło zgłoszenie o kradzieży toyoty w rejonie stacji paliw przy ulicy Długosza. Policjanci ustalili, że samochód może poruszać się w kierunku powiatu pajęczańskiego. Informacja szybko trafiła do funkcjonariuszy z sąsiedniego województwa. Poszukiwany samochód został zatrzymany na terenie Działoszyna. Za kierownicą siedział 28-letni mieszkaniec powiatu kłobuckiego.

Już samo podejrzenie kradzieży samochodu oznaczało dla niego poważne problemy. Kolejne ustalenia sprawiły jednak, że cała historia zaczęła wyglądać jak katalog głupoty i bezmyślności.

Badanie wykazało trzy promile alkoholu w organizmie mężczyzny. Policjanci sprawdzili również jego dane i ustalili, że obowiązuje go dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Dodatkowo miał cofnięte uprawnienia do kierowania.

Dożywotni zakaz jest przy tym środkiem, który z definicji ma oznaczać koniec samodzielnych podróży za kierownicą. W tym przypadku nie zatrzymał jednak 28-latka przed prowadzeniem samochodu. I to nie własnego, lecz chwilę wcześniej skradzionego. Na tym lista przestępstw się jednak nie kończy.

Podczas dalszego postępowania kłobuccy kryminalni ustalili, że tego samego dnia mężczyzna miał również naruszyć sądowy zakaz zbliżania się do członka swojej rodziny. Po zatrzymaniu został przekazany policjantom z Kłobucka i noc spędził noc w areszcie. Następnie usłyszał zarzuty, a sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt. 

Sprawa ma oczywiście swój konkretny wymiar karny, ale trudno nie dostrzec także szerszego problemu. Sądy mogą wydawać kolejne zakazy, odbierać uprawnienia i zaostrzać środki wobec osób, które wcześniej łamały przepisy. Ostatecznie jednak każdy taki zakaz działa tylko tak długo, jak długo ktoś zamierza go respektować albo państwo jest w stanie skutecznie wyegzekwować jego przestrzeganie.

W tym przypadku dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów nie powstrzymał 28-latka przed ponownym znalezieniem się za kierownicą. Nie powstrzymały go też cofnięte uprawnienia. Nie zatrzymały go nawet trzy promile alkoholu. Takich sprawców lawinowo przybywa w całym kraju, a kolejne podobne przypadki pokazują, że sam sądowy zakaz bywa dla części kierowców jedynie zapisem na papierze. I właśnie dlatego coraz częściej wraca pytanie, czy obecne środki są wystarczające wobec osób, które świadomie i wielokrotnie ignorują decyzje sądu, narażając przy tym życie postronnych ludzi.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Nowy żłobek w Kłobucku oficjalnie otwarty. Kosztował niemal pięć milionów złotych

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Po kilkunastu miesiącach przygotowań i prac budowlanych samorząd Kłobucka zakończył jedną z ważniejszych inwestycji społecznych ostatnich lat. 31 sierpnia uroczyście otwarto nową siedzibę Żłobka Gminnego przy ulicy gen. Rómmla. Od początku września placówka rozpoczyna już normalną działalność, oferując 42 miejsca dla dzieci do lat trzech.

Nowy obiekt powstał przy Przedszkolu Gminnym nr 5 im. Jana Brzechwy. To jednak nie była adaptacja istniejących pomieszczeń, lecz od podstaw przygotowana, nowa przestrzeń przeznaczona dla najmłodszych. Jednokondygnacyjny budynek połączono z przedszkolem dwoma przejściami, a wewnątrz znalazły się sale pobytu dzieci, zaplecze sanitarne, socjalne i gospodarcze oraz pomieszczenia potrzebne do codziennego funkcjonowania placówki.

Samo otwarcie zamyka inwestycyjny etap przedsięwzięcia, którego realizacja rozpoczęła się w ubiegłym roku. Umowę na wykonanie robót burmistrz Jerzy Zakrzewski podpisał w czerwcu ubiegłego roku. Wartość prac budowlanych wyniosła ponad 4,65 mln zł, natomiast całe przedsięwzięcie zamknęło się kwotą blisko 4,7 mln zł.

Znaczna część kosztów została pokryta ze środków zewnętrznych. Gmina pozyskała ponad 2,4 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy, a kolejne przeszło 555 tys. zł pochodziło z budżetu państwa. Wkład własny samorządu wyniósł około 1,7 mln zł. Dodatkowo zabezpieczono ponad 1,26 mln zł z funduszy europejskich na funkcjonowanie 42 nowych miejsc przez najbliższe trzy lata.

Inwestycja objęła nie tylko budowę samego obiektu. Zagospodarowano również teren wokół placówki, przygotowując drogę pożarową i miejsca parkingowe. Powstał także nowy plac zabaw z bezpieczną nawierzchnią i wyposażeniem dostosowanym do wieku dzieci. Znalazły się tam między innymi huśtawki, zjeżdżalnie, piaskownica i urządzenia sprężynowe.

Najważniejszy efekt całego przedsięwzięcia jest jednak inny. Kłobuck zyskał 42 miejsca opieki nad najmłodszymi dziećmi, od ukończenia 20. tygodnia życia. Ma funkcjonować do dziesięciu godzin dziennie. Istotną wiadomością dla rodziców jest także sposób finansowania pobytu. Dzięki połączeniu świadczenia „Aktywnie w żłobku” z dofinansowaniem w ramach programu „Aktywny Maluch” sam pobyt dziecka ma być bezpłatny. Po stronie rodziców pozostaną przede wszystkim koszty wyżywienia.

– Przez lata liczba dostępnych miejsc żłobkowych była w naszym samorządzie mocno ograniczona, dlatego nowy obiekt odpowiada na tę potrzebę opieki instytucjonalnej nad najmłodszymi mieszkańcami. Nowa siedziba oznacza również wyraźną zmianę w stosunku do dotychczasowych warunków – mówi samorządowiec.

Żłobek Gminny w Kłobucku działa od 2017 roku i do tej pory mieścił się przy ulicy Baczyńskiego, w części budynku Szkoły Podstawowej nr 1. Teraz przeniósł się do obiektu zaprojektowanego specjalnie z myślą o opiece nad dziećmi do lat trzech.

– Społeczne znaczenie tej inwestycji jest ogromne. Dostęp do żłobka to dla wielu młodych rodzin realna możliwość szybszego powrotu do pracy, a dla samorządu realizacja ważnego z elementów polityki społecznej i prorodzinnej – dodaje Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Komunikacja Jurajska ruszyła, mieszkańcy już punktują braki i pytają, gdzie są rozkłady?

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Komunikacja Jurajska

Gmina Panki porządkuje sieć przystanków po przystąpieniu do Jurajskiego Związku Powiatowo-Gminnego „Komunikacja Jurajska”. Rada jednogłośnie przyjęła nowy wykaz przystanków należących do gminy oraz zasady korzystania z nich. Szybko okazało się jednak, że formalne uporządkowanie dokumentów nie rozwiązuje wszystkich problemów. Mieszkańcy już zgłaszają brak oznakowania i rozkładów, a część odpowiedzialności za przystanki leży po stronie powiatu.

Zmiana była konieczna w związku z organizacją publicznego transportu zbiorowego w ramach Komunikacji Jurajskiej. Nowe trasy autobusowe obejmują również miejscowości, w których wcześniej nie funkcjonowały formalnie wyznaczone przystanki.

– Planowane trasy przejazdu transportu publicznego obejmują miejscowości, w których dotychczas nie były zlokalizowane przystanki komunikacyjne, które umożliwiłyby wsiadanie i wysiadanie podróżnych w wyznaczonych i bezpiecznych miejscach – tłumaczył pracownik urzędu podczas ostatniej sesji.

Rada przyjęła uchwałę jednogłośnie. Za zagłosowało wszystkich 14 obecnych radnych. Dokument określa zarówno wykaz przystanków będących własnością lub pozostających w zarządzie gminy, jak i warunki korzystania z nich.

Temat wrócił jednak jeszcze podczas tych samych obrad, gdy jeden z mieszkańców zwrócił uwagę na praktyczne funkcjonowanie nowej komunikacji. Pytał między innymi o oznakowanie przystanku w Koskach Drugich. Jego zdaniem w jednej z lokalizacji można byłoby wyznaczyć bardziej czytelny punkt końcowy dla autobusów. Mieszkaniec wskazał również, że na części istniejących oznaczeń brakuje rozkładów jazdy.

– Tabliczki są, ale nie ma tam żadnego rozkładu jazdy – mówił.

Ze strony urzędników padło wyjaśnienie, że problemu nie można rozwiązać wyłącznie decyzją gminy. Część przystanków znajduje się przy drogach powiatowych i za ich organizację odpowiada powiat.

– My mamy swoje gminne tabliczki, powiat ma swoje powiatowe. Uchwała powiatowa jest podjęta i mają oni te przystanki oznakować – wyjaśniała przedstawicielka miejscowej administracji.

Jak zaznaczono, samo wskazanie miejsca nie wystarcza. W przypadku przystanków przy drogach powiatowych konieczne jest przygotowanie odpowiedniej organizacji ruchu i formalne oznakowanie.

– Przystanków nie da się tak postawić tam, gdzie pan wskaże – podkreślono podczas dyskusji.

CZYTAJ DALEJ

Popów

Jedna sesja, kilka zmian. Więcej pieniędzy na rachunki, planowanie i nowe zasady w szkołach

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Popów/Screenshot

Podczas nadzwyczajnej sesji rady gminy radni zajęli się nie tylko głośnymi tematami planistycznymi, ale również zmianami w budżecie, petycją dotyczącą transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci oraz pakietem uchwał oświatowych. Najbardziej wymierne skutki finansowe dotyczą wzrostu wydatków na energię, gospodarkę nieruchomościami i planowanie przestrzenne. W tym ostatnim przypadku gmina przyznała, że liczba wniosków o warunki zabudowy okazała się znacznie większa, niż zakładano przy konstruowaniu budżetu.

Na energię dla jednostek oświatowych przeznaczono dodatkowo ponad 95 tys. zł, a kolejne 30 tys. zł trafi na energię i gaz dla hali sportowej. O 40 tys. zł zwiększono wydatki związane z gospodarką gruntami i nieruchomościami, natomiast na planowanie przestrzenne dołożono 20 tys. zł. Jedna z radnych poprosiła o wyjaśnienie powodów zwiększenia tych wydatków. W przypadku planowania przestrzennego odpowiedź była jednoznaczna.

– Kiedy konstruowaliśmy budżet, trudno było przewidzieć, ile pojawi się tych warunków zabudowy. Ich się pojawiło bardzo dużo – wyjaśniono podczas sesji.

Rosnąca liczba postępowań szybko przełożyła się na wyczerpywanie wcześniej zabezpieczonej puli.

– Tam już nam brakło środków, żeby za te warunki zabudowy płacić po prostu. No i stąd ta zmiana – dodano.

Dodatkowe 40 tys. zł na gospodarkę nieruchomościami ma natomiast związek z okresowymi przeglądami gminnych budynków. Wzrost kosztów planowania wpisuje się w szerszy kontekst ostatnich miesięcy, gdy wielu mieszkańców próbuje zabezpieczyć możliwość zabudowy swoich działek przed wejściem planu ogólnego.

Podczas tej samej sesji rada jednogłośnie nie uwzględniła petycji dotyczącej transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci. Z ustaleń komisji skarg, wniosków i petycji wynikało, że do Urzędu Stanu Cywilnego w Popowie nie wpłynął dotąd żaden taki wniosek. Nie prowadzono więc postępowań w tym zakresie, nie dokonywano transkrypcji i nie przygotowywano odrębnych procedur ani opinii prawnych.

W uzasadnieniu wskazano, że przy obecnym stanie faktycznym nie ma podstaw do wprowadzania specjalnego punktu dotyczącego takiej praktyki do porządku obrad rady. Jednocześnie zaznaczono, że jeśli podobny wniosek pojawi się w przyszłości, urząd będzie musiał prowadzić postępowanie zgodnie z obowiązującymi przepisami. Dyskusji przed głosowaniem nie było.

Trzecim większym blokiem były zmiany dotyczące oświaty. Rada przyjęła trzy uchwały związane z pensum dyrektorów, specjalistów szkolnych oraz nauczycieli pracujących z grupami mieszanymi w przedszkolach. Ich podjęcie było konieczne ze względu na zmianę podstawy prawnej.

– Te zmiany, które tam zostały wprowadzone, spowodowały to, że obecne nasze uchwały mają moc obowiązującą jedynie do dnia 1 września. Po tej dacie już by nie obowiązywały – tłumaczono.

Dla dyrektorów zespołów szkolno-przedszkolnych liczących do 150 uczniów tygodniowy wymiar pozostanie na poziomie 8 godzin, a w większych placówkach będzie wynosił 5 godzin. Pedagodzy specjalni, psycholodzy, logopedzi, terapeuci pedagogiczni i doradcy zawodowi będą mieli 22-godzinne pensum.

Zmiana dotyczy nauczycieli prowadzących grupy mieszane obejmujące dzieci sześcioletnie i młodsze. W ich przypadku ustalono 24 godziny tygodniowo.

– W grupach trzy- i czterolatków pensum wynosi 25 godzin, w grupach 6-latków wynosi 22 godziny. W sumie to daje 47, jeżeli podzielimy na pół, to daje 23,5, czyli zaokrąglamy zawsze w górę i stąd jest 24 godziny – wyjaśniono.

Wszystkie trzy uchwały oświatowe przyjęto jednogłośnie.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Kłobuck pamiętał o 1 września. Kwiaty, wojskowa warta i ważne słowa włodarza

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

W 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej w Kłobucku uczczono pamięć ofiar największego konfliktu zbrojnego w dziejach. Przedstawiciele władz samorządowych złożyli kwiaty pod Pomnikiem Matki Polski, a wartę honorową pełnili żołnierze 132. Batalionu Lekkiej Piechoty w Częstochowie.

1 września 1939 roku wojska niemieckie zaatakowały Polskę, rozpoczynając trwającą niemal sześć lat II wojnę światową. Jej skutki dotknęły milionów ludzi, w tym także mieszkańców Kłobucka i okolic, którzy już w pierwszych dniach września znaleźli się w centrum działań wojennych.

 

W poniedziałek w Kłobucku odbyły się lokalne obchody 87. rocznicy wybuchu wojny. Burmistrz Jerzy Zakrzewski wraz z sekretarz gminy Sylwią Piątkowską złożyli wiązankę kwiatów pod Pomnikiem Matki Polski. W ten sposób samorząd oddał hołd zarówno ofiarom wojny, jak i wszystkim, którzy walczyli o wolność i niepodległość kraju.

Uroczystość miała również wojskową oprawę. Wartę honorową przy pomniku pełnili żołnierze 132. Batalionu Lekkiej Piechoty w Częstochowie.

– Niech pamięć o tych wydarzeniach będzie dla nas przestrogą i przypomnieniem, jak wielką wartość mają pokój, wolność i bezpieczeństwo – podkreślił burmistrz Zakrzewski.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Jedenaście nazwisk i jedenaście awansów. Nowy etap zawodowy dla nauczycieli z Kłobucka i okolic

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Jedenastu nauczycieli pracujących w placówkach oświatowych na terenie gminy Kłobuck uzyskało stopień nauczyciela mianowanego. Akty nadania wręczono podczas uroczystości zorganizowanej w Urzędzie Miejskim w Kłobucku.

Awans zawodowy otrzymali pedagodzy ze szkół i przedszkola w Kłobucku, Kamyku, Łobodnie oraz Białej. Wśród nich znaleźli się nauczyciele zarówno szkół podstawowych, jak i zespołów szkolno-przedszkolnych.

Ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Władysława Sebyły w Kłobucku stopień nauczyciela mianowanego uzyskali Dominika Szczepaniak, Anita Salińska, Karolina Kowalska oraz Mateusz Wojciechowski. Ze Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Kłobucku awans otrzymała Beata Gaudy.

Do grona nauczycieli mianowanych dołączyła także Emilia Król z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. gen. Józefa Bema w Kamyku. W Zespole Szkolno-Przedszkolnym im. Marii Konopnickiej w Łobodnie akty mianowania trafiły do rąk Magdaleny Gizy i Barbary Zakrzewskiej.

Kolejne dwa awanse przypadły nauczycielkom ze Szkoły Podstawowej w Białej – Agnieszce Bachniak i Aleksandrze Jędryszczak. Jedenastą osobą w tegorocznym gronie została Ksenia Kasprzak z Przedszkola Gminnego nr 2 w Kłobucku.

Przed odebraniem dokumentów nauczyciele złożyli uroczyste ślubowanie. Akty mianowania wręczyli burmistrz Kłobucka Jerzy Zakrzewski oraz sekretarz gminy Sylwia Piątkowska.

– Uzyskanie stopnia nauczyciela mianowanego jest jednym z ważniejszych etapów rozwoju zawodowego pedagoga. Stanowi potwierdzenie zdobytego doświadczenia, kwalifikacji oraz spełnienia wymagań określonych dla kolejnego szczebla awansu. Samorząd pogratulował nauczycielom osiągnięcia kolejnego etapu kariery zawodowej, życząc im dalszych sukcesów, satysfakcji z pracy oraz powodzenia w pracy z dziećmi i młodzieżą – informują przedstawiciele kłobuckiego magistratu.

CZYTAJ DALEJ

Panki

Mieszkaniec wyliczył zaniedbane miejsca w Pankach: Aż dziw, że tam nic się nie stało

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Panki/Screenshot

Zniszczone schody przy przystanku autobusowym, wybrzuszony i zapadnięty chodnik oraz całkowicie zarośnięta ulica Nadrzeczna. Jeden z mieszkańców podczas ostatniej sesji Rady Gminy Panki wskazał kilka miejsc, które jego zdaniem wymagają pilnej interwencji. Najpoważniej wybrzmiała kwestia schodów, które określił jako całkowicie niezdatne do użytku.

Temat pojawił się w części sesji przeznaczonej na pytania mieszkańców. Jeden z uczestników obrad zwrócił uwagę przede wszystkim na stan infrastruktury w najbliższym otoczeniu centrum miejscowości. Najostrzej ocenił schody prowadzące w dół przy przystanku autobusowym. W jego opinii ich obecny stan może stanowić zagrożenie dla korzystających z nich osób.

– Te schody są zdezelowane całkowicie. Niezdatne do użytku i aż dziw bierze, że tam nic się nie stało. Że nikt nie uległ jakiemuś wypadkowi – mówił mieszkaniec.

W dalszej części wystąpienia wskazał także na duże wybrzuszenie chodnika przy ulicy Powstańców Śląskich, w rejonie jednej z posesji. Kolejny problem ma występować przy wyjeździe z ulicy 1 Maja, gdzie nawierzchnia chodnika jest wyraźnie zapadnięta.

Najwięcej uwagi mieszkaniec poświęcił jednak ulicy Nadrzecznej. Jak wspominał, dawniej była to spokojna i praktyczna droga wykorzystywana przez osoby idące do szkoły czy centrum Panek. Obecnie przejazd i przejście tym odcinkiem mają być mocno utrudnione.

– Ta ulica jest w ogóle nieprzejezdna całkowicie. Zarośnięta na całej szerokości krzakami, a nawet i drzewami – stwierdził.

Według mieszkańca osoby próbujące pokonać ten odcinek samochodem muszą zjeżdżać na prywatny teren i wjeżdżać na skarpę. To pokazuje, że w tym przypadku nie chodzi już wyłącznie o estetykę czy koszenie poboczy, ale o faktyczną możliwość korzystania z drogi.

Do problemu Nadrzecznej wrócił później jeden z radnych, pytając, czy możliwe jest uporządkowanie tego odcinka. Wójt przyznała, że sprawa jest znana, ale wskazała na ograniczenia kadrowe związane z sezonem urlopowym.

– Rozmawialiśmy, mamy sezon urlopowy, ograniczenia mamy jeśli chodzi o pracowników, no są na urlopach, będzie to poprawione – odpowiedziała.

CZYTAJ DALEJ

Popów

Centrum przesiadkowe z niespodzianką. Dodatkowe roboty wyszły dopiero w trakcie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Shutterstock

Budowa centrum przesiadkowego w gminie Popów nie obejdzie się bez dodatkowych nakładów. Podczas nadzwyczajnej sesji rady gminy zdecydowano o przesunięciu kolejnych 20 tys. zł na tę inwestycję. Jak wyjaśniono podczas obrad, chodzi przede wszystkim o prace przy odwodnieniu starej części parkingu, których wcześniej nie ujęto w programie funkcjonalno-użytkowym. Przy okazji radni dopytywali również o zamontowane szlabany i to, czy w przyszłości parking stanie się płatny.

Dodatkowe środki mają zostać przesunięte z wydatków przeznaczonych wcześniej na przygotowanie ulic. Jeden z radnych poprosił o wyjaśnienie, dlaczego już realizowane zadanie wymaga zwiększenia finansowania.

– To wynika z niezbędnych prac dodatkowych, które musieliśmy wykonać, a które nie były ujęte w programie funkcjonalno-użytkowym, a które wynikły i później w projekcie, a które pojawiły się podczas wykonywania tego zadania – wyjaśniono podczas sesji.

Największym problemem okazało się odwodnienie fragmentu istniejącego parkingu.

– Tu głównie chodzi o wykonanie odwodnienia na tej starej części, która notorycznie była zalewana i po prostu myśleliśmy, aby to odwodnienie zrobić, żeby to już wyglądało tak, jak powinno wyglądać – padło w odpowiedzi.

Osobny wątek dotyczył szlabanów zamontowanych przy centrum. Ich obecność mogła sugerować przygotowania do pobierania opłat, jednak przedstawiciele gminy przekonywali, że takie rozwiązanie wynikało z wymogów projektu.

– Taki był wymóg, jeżeli chodzi o ten projekt, że te miejsca w okresie trwałości projektu mogłyby być odpłatne. Bo projekt był taki sam, jeżeli chodzi o centra przesiadkowe. Był taki sam dla dużych miast w województwie śląskim, jak i dla takich małych wiosek i miejscowości, jak nasze – tłumaczono.

Jednocześnie na sesji padło zapewnienie, że samorząd nie zamierza obecnie wprowadzać odpłatności.

– Jednym z elementów, które trzeba wykonać, były właśnie szlabany. Że możemy kiedyś w przyszłości, bo tego nigdy nie będziemy robić, pobierać opłaty – poinformowano.

System wydawania biletów ma służyć przede wszystkim do zliczania samochodów korzystających z obiektu. Dane te mają być potrzebne do rozliczenia wskaźników przyjętych w projekcie i wykazania rzeczywistego wykorzystania centrum w formule Park&Ride.

Na razie obiekt nie jest jeszcze dostępny dla użytkowników. Trwają formalności związane z uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie.

– Myślę, że jeszcze kwestia miesiąca i to będzie działać – zapowiedzieli urzędnicy.

CZYTAJ DALEJ

Kłobuck

Wakacje pod znakiem remontów. Szkoły i przedszkola gotowe na nowy rok

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miejski w Kłobucku

Jak poinformował kłobucki magistrat, wakacyjna przerwa w nauce została wykorzystana na remonty i modernizacje gminnych placówek oświatowych. – Odnowiono sale, korytarze i sanitariaty, wymieniono część instalacji oraz wyposażenia, a także przeprowadzono prace przy boiskach i terenach wokół budynków – mówi burmistrz Jerzy Zakrzewski. W szkole w Libidzy z kolei powstała natomiast nowa ekopracownia na świeżym powietrzu.

Prace prowadzono podczas wakacji, aby przygotować szkoły i przedszkola na rozpoczęcie roku szkolnego 2026/2027. Zakres robót był zróżnicowany w zależności od potrzeb poszczególnych placówek. Obejmował zarówno bieżące remonty i prace porządkowe, jak i modernizację pomieszczeń oraz zakup nowego wyposażenia.

– W części budynków odnowiono sale lekcyjne i przedszkolne. Malowano ściany i sufity, wymieniano podłogi, drzwi oraz oświetlenie. Remontami objęto również sanitariaty, korytarze i szatnie. Prace prowadzono ponadto przy dachach, tarasach i chodnikach – wymienia burmistrz Jerzy Zakrzewski.

Placówki wzbogaciły się także o nowe wyposażenie dydaktyczne. Zakupiono między innymi monitory interaktywne, meble, stoliki i krzesła. Modernizowane były pracownie informatyczne, które wyposażono w sprzęt mający poprawić warunki prowadzenia zajęć i rozwijania kompetencji cyfrowych uczniów.

Część wakacyjnych inwestycji dotyczyła bezpieczeństwa oraz infrastruktury technicznej. Wymieniano instalacje elektryczne, montowano energooszczędne oświetlenie LED i nowe grzejniki. Prowadzono również remonty nawierzchni oraz prace przy szkolnych boiskach i terenach znajdujących się wokół placówek.

Jednym z przedsięwzięć zrealizowanych podczas wakacji było utworzenie Ekopracowni pod chmurką „Zielona klasa pod jabłonią” przy Szkole Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza w Libidzy. Nowa przestrzeń ma umożliwić prowadzenie zajęć na świeżym powietrzu oraz praktyczną edukację przyrodniczą.

 

CZYTAJ DALEJ

Krzepice

Salwa honorowa na krzepickim rynku. Miasto wróciło pamięcią do września 1939 roku

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Gminny Ośrodek Kultury w Krzepicach

W minioną niedzielę mieszkańcy, samorządowcy, żołnierze i przedstawiciele lokalnych organizacji uczcili 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Była wojskowa asysta, apel pamięci, salwa honorowa i kwiaty złożone w miejscach, które przypominają o wojennych doświadczeniach ziemi krzepickiej.

Obchody rozpoczęła msza święta w intencji ojczyzny. Później uczestnicy przeszli na rynek, gdzie patriotyczna uroczystość nabrała bardziej wojskowego charakteru. Szczególną oprawę zapewniła Kompania Honorowa 13. Śląskiej Brygady Obrony Terytorialnej wraz z ppłk. Przemysławem Winklerem, dowódcą 132. batalionu w Częstochowie. 

Do Krzepic przyjechali również przedstawiciele Małopolskiego Klubu Rekreacji i Turystyki Konnej im. 21. Pułku Ułanów Nadwiślańskich. W wydarzeniu uczestniczyli także członkowie miejscowych organizacji, delegacje szkół i jednostek OSP, przedstawiciele Krzepickiego Towarzystwa Regionalnego, środowiska emerytów i rencistów oraz mieszkańcy.

Sama oprawa nie była jednak najważniejsza. Sens uroczystości budowały przede wszystkim słowa przypominające, że wielka historia miała tutaj bardzo lokalny wymiar. Marcin Świerczyński przybliżył wydarzenia związane z początkiem wojny i losami mieszkańców ziemi krzepickiej. To właśnie ten fragment obchodów przeniósł uwagę z ogólnej rocznicy na doświadczenia ludzi, dla których wrzesień 1939 roku był początkiem kilkuletniego dramatu.

Do tego wątku nawiązał również burmistrz Krzepic. W swoim wystąpieniu podkreślał pamięć nie tylko o polskich żołnierzach i członkach ruchu oporu, ale także o ludności cywilnej, która ponosiła konsekwencje wojny każdego dnia.

Najbardziej podniosły moment przyszedł podczas apelu pamięci. Po nim na rynku rozległa się salwa honorowa. Chwilę później rozpoczęło się składanie kwiatów. Delegacje odwiedziły trzy miejsca związane z lokalną pamięcią – pomnik na rynku, tablicę przy ulicy 3 Maja oraz Pomnik „Bohaterom Ziemi Krzepickiej” na cmentarzu parafialnym.

Całości towarzyszyła Młodzieżowa Orkiestra z Zajączek prowadzona przez kapelmistrza Bogdana Krzaka. Jej udział dopełnił uroczysty charakter obchodów i nadał im oprawę, która dobrze współgrała z wojskowym ceremoniałem.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE