Powiat częstochowski
Zamierzają zmienić oblicze placówek oświatowych
Koniecpol próbuje przywracać blask swoim szkołom. Gruntowną modernizację przechodzą nie tylko budynki, ale również otaczające je place i boiska. Uzupełnieniem tych projektów mają być przedsięwzięcia społeczne, ukierunkowane na podniesienie poziomu edukacji najmłodszych mieszkańców oraz integracyjne dla seniorów.
Największa skala inwestycji objęła koniecpolską dwójkę. Na terenie szkoły ukończono już trzy zadania, a sam jej gmach przechodzi obecnie szeroko zakrojone prace termomodernizacyjne. Jeszcze przed wakacjami wymieniona została poliuretnanowa nawierzchnia orlika. W lipcu oddano do użytku łącznik prowadzący do hali sportowej. Zagospodarowano również otoczenie placówki. Teren został utwardzony i wybrukowany, powstały chodniki oraz zamontowano elementy małej architektury. W sierpniu z kolei zakończono remont gminnego budynku, który ma stać się świetlicą środowiskową dla mieszkańców.
– Tak duży zakres prac nie byłby możliwy, gdybyśmy nie zawalczyli o środki unijne. To podstawa naszych inwestycji. Na ten moment z pozytywnym rezultatem rozstrzygniętych zostało piętnaście naszych aplikacji. Kilka kolejnych jest jeszcze w trakcie oceny. Budowę łącznika sfinansowaliśmy co prawda siłami budżetu, ale na dwa kolejne zadania, czyli rewitalizację budynku na potrzeby świetlicy środowiskowej oraz remont placówki pozyskaliśmy z programów unijnych łącznie 2,5 mln zł. Kolejne kilkaset tysięcy wspomoże start, w najbliższych dniach, projektów społecznych kierowanych bezpośrednio do mieszkańców – mówi burmistrz Ryszard Suliga.
Największą kwotę pochłonie termomodernizacja szkoły. Na ten cel pozyskano 2,2 mln zł. Dzięki zaplanowanym pracom podniesiona zostanie wydajność energetyczna budynku. Przyczynić ma się do tego docieplenie stropodachu, wymiana wszystkich okien i drzwi zewnętrznych, instalacji centralnego ogrzewania oraz grzejników, a także montaż napowietrznych pomp ciepła oraz paneli fotowoltaicznych. Zmodernizowane zostaną ponadto systemy wentylacyjne oraz służące przygotowaniu ciepłej wody użytkowej.
Okres wakacyjny sprzyjał również przedsięwzięciom w innych jednostkach. W jedynce skupiono się na unowocześnieniu obejścia. Uporządkowano i wyasfaltowano plac, wybudowano chodniki oraz zabezpieczono teren montując nową bramę wjazdową. Niezbędnych nakładów doczekały się równie oba gminne przedszkola, gdzie odmalowano przestrzenie dla dzieci oraz zaplecza kuchenne i sanitarne.
– Jesteśmy na etapie przygotowywania analiz założeń technicznych, efektywności energetycznej i analiz ekonomicznych, które pozwolą nam w najbliższym czasie składać wnioski o kolejne wsparcie zewnętrzne na unowocześnienie placówek oświaty. Między innymi chcemy przeprowadzić kompleksowo termomodernizację jednego przedszkola. Co do drugiego, to po przeprowadzeniu analiz wyszło nam, że taniej będzie wybudować od podstaw zupełnie nowy obiekt i to rozwiązanie będziemy wprowadzać w życie – informuje włodarz. – Cieszę się ogromnie, że udaje nam się małymi krokami, ale spójnie i komplementarnie, podnosić jakość naszej bazy edukacyjnej, która po wielu latach zaniedbań w końcu zyskuje nowoczesną infrastrukturę. Tego oczekiwali mieszkańcy i to realizujemy, dla naszego wspólnego dobra, a przede wszystkich w trosce o najmłodszych, o ich bezpieczeństwo i komfort nauki – nie ukrywa zadowolenia burmistrz Suliga.
Mstów
Nowa studnia w Siedlcu już działa. Ma poprawić dostawy wody w kilku miejscowościach
Nowa studnia głębinowa w Siedlcu została uzbrojona i włączona do gminnego systemu wodociągowego. Ujęcie ma zwiększyć rezerwę wody, odciążyć dotychczasowe studnie w Jaskrowie i Mstowie oraz poprawić stabilność dostaw w miejscowościach, gdzie latem zdarzały się niedobory.
Studnia powstała przy ulicy Słonecznej. Inwestycję realizowano etapami – najpierw wykonano odwiert i dokumentację hydrogeologiczną, a następnie uzyskano niezbędne decyzje i wyposażono ujęcie. Teren wokół studni został także ogrodzony.
Nowe źródło wody ma wzmocnić zasilanie Srocka, Siedlca i Gąszczyka. Większa rezerwa powinna również poprawić napełnianie zbiorników w Zawadzie i Mokrzeszy, a w efekcie ustabilizować dostawy m.in. do Mokrzeszy, Małus Wielkich i Kobyłczyc.
Inwestycja ma znaczenie także z punktu widzenia dalszej rozbudowy gminy. Wraz z nowymi domami rośnie bowiem zużycie wody i obciążenie istniejącej infrastruktury.

– Budowa nowego ujęcia jest elementem działań związanych z dostosowaniem infrastruktury wodociągowej do zmieniających się potrzeb gminy. Rosnąca liczba mieszkańców i nowych zabudowań oznacza bowiem większe zapotrzebowanie na wodę, szczególnie w okresach wysokich temperatur i zwiększonego zużycia. Uruchomienie studni w Siedlcu zwiększa możliwości całego systemu i tworzy dodatkową rezerwę, która może mieć znaczenie zarówno dla bieżącego bezpieczeństwa dostaw, jak i dalszego rozwoju gminy Mstów – mówi Wójt Tomasz Gęsiarz.

Na tym samorząd nie kończy. Jak zapowiada włodarz, jeszcze w tym roku ma powstać kolejna studnia głębinowa, tym razem w Zawadzie. Gmina pozyskała na ten cel dofinansowanie z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Mykanów
Nowe domy sposobem na niż demograficzny? Zaskakująca petycja trafiła do władz Mykanowa
Czy zwiększenie możliwości budowy domów pomoże przyciągnąć młode rodziny, a w konsekwencji wzmocni miejscową szkołę? Rada sołecka Starego Broniszewa wystąpiła z petycją dotyczącą umożliwienia zabudowy w drugiej linii od istniejących dróg. Problem w tym, że postulat pojawił się, gdy prace nad planem ogólnym gminy Mykanów są już na końcowym etapie. Wójt przyznaje, że bez zmian w przygotowywanym dokumencie realizacja takiego rozwiązania nie będzie możliwa.
Petycję przedstawiono podczas ostatniej sesji rady gminy. Jej autorzy chcą stworzenia możliwości wykorzystania głębokich działek znajdujących się przy istniejących ulicach. Jak zaznaczają, nie chodzi o otwieranie pod budownictwo rozległych, dotychczas niezagospodarowanych obszarów. Za postulatem stoi jednak nie tylko interes właścicieli nieruchomości. Rada sołecka powiązała kwestię nowych domów z sytuacją demograficzną Starego Broniszewa.
– Najważniejszym argumentem społecznym jest jednak sytuacja demograficzna miejscowości i przyszłość szkoły podstawowej w Starym Broniszewie – odczytała petycję Edyta Krawczyk.
Według jej autorów spadająca liczba dzieci może w przyszłości zagrozić funkcjonowaniu placówki. Szansą na zmianę tej tendencji miałoby być stworzenie warunków do osiedlania się kolejnych rodzin.
– Malejąca liczba dzieci stanowi realne zagrożenie dla utrzymania pełnego funkcjonowania szkoły. Możliwość powstawania nowych domów daje szansę na osiedlanie się młodych rodzin i zwiększenie liczby dzieci i tym samym jej wzmocnienie – wskazano we wniosku.

Rada sołecka zaznaczyła jednocześnie, że jej propozycja nie zakłada nieograniczonego przeznaczania kolejnych terenów pod budownictwo. Chodzi przede wszystkim o możliwość wykorzystania nieruchomości już położonych przy istniejącej zabudowie, ale na tyle głębokich, aby mogła powstać na nich druga linia domów.
Problemem może okazać się jednak termin wystąpienia z petycją. Prace nad planem ogólnym są już zaawansowane, a dokument sam w sobie ma opóźnienie związane między innymi z uzgodnieniami i kolejnymi uwagami przekazywanymi projektantom.
– Szkoda, że petycja wpłynęła tak późno, bo generalnie jesteśmy już na etapie końcowym planu ogólnego, a bez zmiany planu ogólnego nie da się tego po prostu wprowadzić – odpowiedział włodarz.

Mykanów
Mieszkańcy podłączają się do kanalizacji, ale zapominają o ostatnim kroku. Co trzeba zrobić?
Uproszczona procedura wykonania przyłącza kanalizacyjnego ma zmniejszyć koszty ponoszone przez mieszkańców, jednak część osób nie dopełnia wszystkich wymaganych formalności. Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Mykanów przypomniano, że samo wykonanie instalacji i jej odbiór przez przedstawiciela wodociągów nie kończą całej procedury. Potrzebna jest jeszcze dokumentacja geodezyjna.
Uproszczony tryb pozwala właścicielowi nieruchomości samodzielnie wybrać wykonawcę przyłącza, ale wymaga zachowania odpowiedniej kolejności działań. Pierwszym krokiem jest wystąpienie do przedsiębiorstwa wodociągowego o warunki przyłączenia. Następnie mieszkaniec powinien uzyskać w urzędzie potwierdzenie pozwalające skorzystać z uproszczonej procedury.
Po otrzymaniu wymaganych dokumentów można przystąpić do wykonania przyłącza. Ważny obowiązek pojawia się jednak jeszcze przed zasypaniem ułożonych przewodów.
– Przed zasypaniem rurociągów trzeba wezwać inspektora z wodociągów, który przyjedzie, odbierze, stwierdzi, czy jest to prawidłowo wykonane, spisze licznik i od tego momentu już można ścieki oddawać do sieci – wyjaśniono.
Po takim odbiorze instalacja może już funkcjonować, ale nie oznacza to zakończenia wszystkich formalności. I właśnie ten etap bywa przez mieszkańców pomijany. Konieczne jest bowiem jeszcze wykonanie geodezyjnej inwentaryzacji powykonawczej przyłącza i naniesienie nowej infrastruktury na mapę.

– Trzeba jeszcze wziąć co najważniejsze na koniec, geodetę i zrobić inwentaryzację, nanieść po prostu to na mapę i potem przekazać tą mapę do urzędu i do wodociągów – podkreślił wójt.
Starcza
Gdzie jest pismo w sprawie oświetlenia? Radna ma potwierdzenie, że złożyła, do wójta jeszcze nie dotarło
Mieszkańcy czekają na informację dotyczącą rozbudowy oświetlenia, tymczasem podczas ostatniej sesji Rady Gminy Starcza ujawnił się problem z obiegiem dokumentów w urzędzie. Jedna z radnych zapewniła, że odpowiednie pismo złożyła już dawno i posiada potwierdzenie. Wójt przyznał natomiast, że dokument prawdopodobnie jeszcze do niego nie trafił. W efekcie podczas obrad nie był w stanie odpowiedzieć, co dalej z oczekiwaną inwestycją.
Radna wystąpiła w imieniu mieszkańców zainteresowanych wykonaniem oświetlenia. Jak zaznaczyła, projekty dotyczące zadania mają być już przygotowane, dlatego oczekiwano informacji o dalszych działaniach samorządu.
– Złożyłam podanie o oświetlenie, no bo projekty podobno są porobione. I mieszkańcy pytają, co wójt odpowie na to – mówiła radna.
Okazało się jednak, że włodarz nie zna jeszcze treści dokumentu, na który powoływała się radna.
– Przyznam uczciwie, że ten dokument jeszcze chyba do mnie nie trafił – odpowiedział.
Ta deklaracja wywołała natychmiastową reakcję radnej. Podkreśliła, że od złożenia pisma upłynął już pewien czas i dysponuje dowodem potwierdzającym jego przekazanie.
– Ja złożyłam to dawno temu, mam potwierdzenie – zaznaczyła.
Wójt nie przesądzał podczas sesji ani o możliwości wykonania oświetlenia, ani o terminie ewentualnej inwestycji. Zapowiedział, że najpierw musi zapoznać się ze sprawą.
– Nie odpowiem dzisiaj, jeśli pani radna pozwoli. Odniosę się do sprawy, jak już w terminie późniejszym skontaktujemy się. Przekażę informację – zadeklarował.

Mykanów
Dziury wracają po kilku miesiącach. Wójt o łataniu ulicy Młodości: Możemy wchodzić i robić to samo
Ubytki na ulicy Młodości w Nowym Kocinie ponownie dają się we znaki kierowcom. Radny Jarosław Kubat zaapelował podczas ostatniej sesji Rady Gminy Mykanów o kolejną naprawę drogi. Odpowiedź wójta pokazała jednak szerszy problem. Doraźne remonty nawierzchni szutrowych wystarczają na krótko, a wykonanie asfaltu na razie nie jest planowane.
Jarosław Kubat zwrócił uwagę, że stan ulicy Młodości ponownie się pogarsza. Jego zdaniem powiększające się dziury wymagają kolejnej interwencji.
– Te dziury się powiększają – ubolewał.
Wójt nie kwestionował potrzeby naprawy, ale zaznaczył, że problem będzie powracał tak długo, jak droga pozostanie szutrowa. W jego ocenie kolejne uzupełnianie ubytków daje jedynie krótkotrwały efekt.
– Ubytki na ulicy Młodości zawsze będą, bo na wszystkich szutrowych drogach, które mamy, po dwóch miesiącach możemy wchodzić i robić to samo – powiedział.
Trwałe rozwiązanie w postaci asfaltowej nawierzchni również nie jest jednak obecnie przesądzone. Przy ulicy planowana jest jeszcze budowa oświetlenia, a w okolicy powstają kolejne domy. Zdaniem władz gminy wykonanie docelowej drogi przed zakończeniem tych prac mogłoby oznaczać konieczność późniejszej ingerencji w nową nawierzchnię.

Jak zaznaczono w trakcie sesji, samorząd analizował także wariant pośredni, polegający na ułożeniu asfaltu tylko na części szerokości drogi. Uznano jednak, że może ono być ekonomicznie nieuzasadnione.

Starcza
Przepompownie w kiepskim stanie. Starcza sięga po pożyczkę, by uniknąć poważniejszych problemów
Stan części infrastruktury kanalizacyjnej w gminie Starcza wymaga pilnych działań. Podczas ostatniej sesji radni zdecydowali o zaciągnięciu pożyczki na modernizację przepompowni ścieków. Urząd wskazuje na ryzyko awarii, wysoką energochłonność urządzeń oraz konieczność zagwarantowania ciągłego odbioru ścieków.
Szacunkowa wartość przedsięwzięcia wynosi 279 tys. tys. zł. Część kosztów samorząd zamierza pokryć pożyczką z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Gmina zaciągnie w tym celu 113,5 tys. zł. Taką samą kwotę ma otrzymać w formie dotacji. Podczas przedstawiania projektu uchwały gminny skarbnik zwrócił uwagę, że przeprowadzenie inwestycji wynika przede wszystkim z kondycji eksploatowanych obecnie urządzeń.
– Obecny stan techniczny obiektów i urządzeń pompujących wymaga natychmiastowej interwencji ze względu na wysokie ryzyko awarii, energochłonność oraz konieczność zapewnienia ciągłości zbiorowego odbioru ścieków – mówił.
Modernizacja ma objąć przede wszystkim urządzenia odpowiadające bezpośrednio za pracę przepompowni. W każdej z nich wymienione zostaną po dwie pompy zatapialne, a także elementy instalacji elektrycznej i sterowania.
Istotną częścią przedsięwzięcia będzie również unowocześnienie systemu nadzoru. Poziom ścieków mają kontrolować sondy hydrostatyczne współpracujące z nową centralą sterującą. Rozwiązanie ma umożliwić zdalne monitorowanie urządzeń, szybsze wykrywanie nieprawidłowości oraz ograniczenie zużycia energii.

Pożyczka ma zostać uruchomiona w jednej transzy jeszcze w tym roku. Samorząd nie rozpocznie jej spłaty od razu. Zobowiązanie rozłożono bowiem na lata 2028-2033.

Dąbrowa Zielona
Ma pomagać przy zagrożeniach i usuwaniu ich skutków. Dąbrowa Zielona kupuje nowy sprzęt
Gmina Dąbrowa Zielona kupi nowy ciągnik, który ma być wykorzystywany choćby podczas działań związanych z ochroną ludności i obroną cywilną. Umowę na dostawę pojazdu podpisano z końcem września. Jej wartość przekracza 391 tys. zł.
Nowy pojazd ma wzmocnić zaplecze techniczne gminy i być wykorzystywany nie tylko do bieżących prac, ale również w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji i użycia specjalistycznego sprzętu. Chodzi przede wszystkim o zadania związane z ochroną ludności, usuwaniem skutków zagrożeń oraz zabezpieczeniem technicznym działań prowadzonych w sytuacjach kryzysowych.
Zakup wpisuje się w szersze działania samorządu związane z przygotowaniem gminy do reagowania na różnego rodzaju zagrożenia. Dąbrowa Zielona pozyskuje środki na przedsięwzięcia dotyczące ochrony ludności i obrony cywilnej, obejmujące m.in. wyposażenie techniczne i zabezpieczenie zaplecza niezbędnego w sytuacjach nadzwyczajnych.
– Inwestujemy w sprzęt, który zwiększa nasze możliwości działania i bezpieczeństwo mieszkańców. Nowy ciągnik będzie mógł być wykorzystywany zarówno podczas codziennych prac, jak i wtedy, gdy potrzebna będzie szybka reakcja i odpowiednie zabezpieczenie techniczne – podkreśla wójt Joanna Sokolińska.
Zakup ciągnika jest kolejnym elementem rozbudowy zaplecza gminy na potrzeby ochrony ludności. W tym celu wybudowany zostanie także nowy, specjalistyczny magazyn za przeszło 4,8 mln zł.
Janów
Dwa nowe wozy trafią do strażaków z Janowa i Żurawia. Mają być jeszcze w tym roku
Jeszcze w tym roku do strażaków z Janowa i Żurawia mają trafić dwa nowe lekkie samochody ratowniczo-gaśnicze. Samorząd podpisał już porozumienia z zarządami obu jednostek, a procedury związane z zakupem pojazdów są w toku. Na każdy z samochodów przewidziano po 150 tys. zł wsparcia z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Obie jednostki należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego i odgrywają istotną rolę w zabezpieczeniu terenu gminy. Postępowanie dotyczące samochodu dla OSP Janów ogłoszono 11 września. Przedmiotem zamówienia jest fabrycznie nowy lekki samochód ratowniczo-gaśniczy. Dwa dni wcześniej ruszyło analogiczne postępowanie dotyczące OSP Żuraw.
W planach postępowań wartość każdego z zakupów oszacowano na około 293 tys. zł. Łącznie daje to blisko 586 tys. zł. Ostateczne ceny będą jednak znane dopiero po rozstrzygnięciu prowadzonych postępowań. Istotnym elementem finansowania przedsięwzięcia ma być wsparcie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Na zakup każdego z dwóch samochodów przewidziano po 150 tys. zł.

Miasto i Gmina Janów podpisało już w tej sprawie porozumienia z członkami zarządów jednostek.
– Jeśli procedury przebiegną zgodnie z planem, oba samochody powinny pojawić się w na terenie samorządu jeszcze przed końcem roku. Lekkie wozy ratowniczo-gaśnicze wykorzystywane są nie tylko podczas pożarów, ale również przy miejscowych zagrożeniach, zdarzeniach drogowych czy działaniach technicznych – podkreślają miejscowi urzędnicy.

Konopiska
Małgorzata Ostrowska i muzycy z Konopisk na jednej scenie. Filharmonia szykuje się na wyjątkowy koncert
Młodzieżowa Orkiestra Dęta Konopiska przygotowuje jedno z największych wydarzeń w swojej działalności. W połowie października wystąpi na scenie Filharmonii Częstochowskiej, a gościem specjalnym koncertu będzie Małgorzata Ostrowska.
W pierwszej części muzycy zaprezentują specjalnie przygotowany na tę okazję, wyjątkowy repertuar. Druga część wieczoru przyniesie natomiast wspólny występ z Małgorzatą Ostrowską, jedną z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek polskiej sceny muzycznej, legendarną frontmanką grupy Lombard.
Publiczność będzie mogła usłyszeć połączenie brzmienia orkiestry dętej z charakterystycznym głosem artystki i utworami z jej repertuaru.
– To dla naszej orkiestry wyjątkowe wydarzenie. Przygotowaliśmy specjalny repertuar, a w drugiej części koncertu wystąpimy wspólnie z Małgorzatą Ostrowską. Chcemy połączyć brzmienie orkiestry dętej z jej charakterystycznym głosem i repertuarem. Spodziewamy się ponad 800 osób, dlatego będzie to dla nas naprawdę szczególny wieczór – podkreśla Jacek Walentek, kapelmistrz Młodzieżowej Orkiestry Dętej Konopiska.

Koncert zaplanowany został na 15 października. Rozpocznie się o godz. 19.00. Bilety kosztują 160 zł. Można je nabyć w kasie Filharmonii Częstochowskiej.

Kłomnice
Sprawdzili, czy są gotowi na wielką wodę. Służby trenowały w Karczewicach i Garnku
Budowa wałów, ewakuacja łodzią, samochód w rzece i osoba porwana przez nurt – z takimi scenariuszami mierzyły się służby podczas gminnych manewrów przeciwpowodziowych. Ćwiczenia przeprowadzono 26 września na terenie Karczewic i Garnka.
W ćwiczeniach uczestniczyły wszystkie jednostki ochotniczej straży pożarnej z terenu gminy Kłomnice, zastępy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie oraz żołnierze 132. Batalionu Lekkiej Piechoty Wojsk Obrony Terytorialnej. Przebieg manewrów nadzorowali wójt Piotr Juszczyk, zastępca komendanta miejskiego PSP w Częstochowie mł. bryg. Piotr Knysak oraz dowódca 132. Batalionu Lekkiej Piechoty w Częstochowie ppłk Przemysław Winkler.
Przygotowano pięć epizodów odzwierciedlających sytuacje, z jakimi służby mogą zetknąć się podczas rzeczywistej powodzi. Strażacy i żołnierze budowali wały przeciwpowodziowe oraz ćwiczyli ewakuację osób przy użyciu łodzi. Jednym z bardziej wymagających elementów było ratowanie osoby uwięzionej w samochodzie, który znalazł się w rzece. Przećwiczono także poszukiwania osoby zaginionej, podjęcie poszkodowanego porwanego przez nurt oraz usuwanie zatoru na moście.

Jak podkreślono w komunikacie, głównym celem manewrów było sprawdzenie przygotowania służb do działani a w przypadku gwałtownego zagrożenia powodziowego. Ważnym elementem było również przećwiczenie współpracy, komunikacji i koordynacji pomiędzy poszczególnymi formacjami.
– To największe manewry przeciwpowodziowe, jakie dotychczas zorganizowaliśmy na terenie naszej gminy. Takie ćwiczenia są potrzebne, bo w sytuacji realnego zagrożenia nie ma czasu na uzgadnianie podstawowych zasad działania. Służby muszą znać swoje zadania, sprawnie się komunikować i potrafić działać wspólnie – mówi wójt Piotr Juszczyk.
Starcza
Zasypują piaskiem, a problem zaraz wraca. Radni punktują sposób łatania chodnika w Starczy
Stan chodnika przy ulicy Szkolnej oraz problemy z odprowadzaniem wody przy ulicy Złotej w Łyścu znalazły się wśród interwencyjnych tematów ostatniej sesji Rady Gminy Starcza. W pierwszym przypadku radni krytykowali doraźne naprawy wypadającej kostki i nie chcą czekać na bliżej nieokreśloną przebudowę drogi powiatowej. W drugim padł apel, aby wykorzystać sprzęt należący do gminy i rozpocząć prace, zanim kolejne intensywne opady zagrożą posesjom mieszkańców.
Najwięcej uwagi poświęcono ciągowi pieszo-rowerowemu przy ulicy Szkolnej, w rejonie szkoły i kościoła. Jak relacjonowała jedna z radnych, nawierzchnia zaczęła się wyraźnie odkształcać na przełomie czerwca i lipca. Wówczas w sprawie interweniowały zarówno gmina, jak i sama radna.
Z uzyskanych przez nią informacji wynikało, że powtarzające się deformacje stanowią poważną wadę, a rozwiązaniem miałoby być uwzględnienie chodnika przy przyszłej przebudowie drogi powiatowej. Problem polega na tym, że termin większej inwestycji pozostaje niepewny, podczas gdy kostka wypada już teraz.
– Faktycznie, na tym odcinku, przynajmniej szkoła – kościół, bardzo często te kostki wypadają i stanowi to zagrożenie dla młodzieży i osób – podkreślała radna.
Odkładanie naprawy do czasu realizacji większego zadania zakwestionował również radny powiatowy.
– Ja myślę, że to nie może polegać na odsyłaniu do jakiegoś projektu wirtualnego. Najpierw trzeba to po prostu poprawić – stwierdził, zapowiadając rozmowę z dyrektorem odpowiedzialnym za drogi powiatowe.
W trakcie dyskusji pojawiła się jednak istotna rozbieżność. Wójt przyznał, że choć prowadzone były rozmowy dotyczące przyszłej inwestycji drogowej, problematyczny ciąg nie był dotychczas ich elementem.

– W naszych rozmowach, negocjacjach czy spotkaniach, kwestia chodnika nie była poruszona – powiedział.
Radni zwracali uwagę również na jakość wykonywanych obecnie napraw. Jeden z nich zauważył, że próbowano już poprawiać nawierzchnię, jednak zastosowane rozwiązanie nie daje trwałego efektu.
– Były poprawki na tym chodniku zrobione, ale te kostki są zasypywane piaskiem. I to jest tak po prostu na jeden-dwa dni. To piasek wysycha i wysypuje się z powrotem – mówił.

Sprawa ma ponownie trafić do zarządcy drogi. Z wypowiedzi samorządowców wynika jednak, że oczekują trwałego zabezpieczenia nawierzchni, a nie kolejnych prowizorycznych poprawek.
Drugim problemem poruszonym podczas sesji było odwodnienie ulicy Złotej w Łyścu. Jeden z radnych poinformował, że docierają do niego kolejne sygnały mieszkańców dotyczące rowów i spływu wody podczas intensywnych opadów. Jego zdaniem gmina ma obecnie większe możliwości samodzielnego wykonania potrzebnych prac, ponieważ dysponuje ciężkim sprzętem.
– Mamy już swoje sprzęty ciężkie, typu właśnie koparka, jakieś tam możliwości wywożenia tego. Bardzo proszę o zorganizowanie prac, tak żeby faktycznie te posesje nie były zalewane po dużych ulewach – apelował.
Jak się okazało, sprawa nie była zgłaszana po raz pierwszy. Radny wcześniej rozmawiał już o niej z zastępcą wójta, dlatego podczas sesji naciskał przede wszystkim na przejście od rozmów do konkretnych działań.
– Z Dawidem też rozmawiałem, czyli z wicewójtem, ale chciałbym, żeby temat nie utknął – zaznaczył.
Mykanów
Najpierw położyli asfalt, teraz mieszkańcy chcą go zdjąć. Poszło o wodę w Wierzchowisku
Asfaltowa droga miała poprawić warunki dojazdu, ale po jej wykonaniu pojawił się zupełnie inny problem. Mieszkańcy Wierzchowiska twierdzą, że budowa nawierzchni przy ulicy Gwiezdnej zaburzyła dotychczasowe stosunki wodne. Do urzędu wpłynął wniosek o przywrócenie wcześniejszego stanu, co – jak relacjonował podczas ostatniej sesji wójt – w praktyce oznaczałoby zdjęcie asfaltu.
Problem dotyczy rejonu ulic Gwiezdnej i Działkowej. Po zgłoszeniach mieszkańców pracownicy urzędu przeprowadzili wizję w terenie, aby przyjrzeć się sytuacji i sprawdzić problemy związane ze spływem wód.
Najbardziej nietypowe okazało się oczekiwanie dotyczące niedawno wykonanej nawierzchni na ulicy Gwiezdnej. Zdaniem mieszkańców to właśnie realizacja drogi miała zmienić istniejące wcześniej warunki wodne.
– Mamy taki wniosek, że poprzez budowę drogi asfaltowej na ulicy Gwiezdnej zaburzyliśmy stosunki wodne i mieszkańcy żądają przywrócenia poprzedniego stanu, czyli zdjąć asfalt – relacjonował włodarz.
Wójt nie ukrywał dystansu wobec tak sformułowanego żądania. Jak zaznaczył, nie po raz pierwszy spotyka się z sytuacją, w której wykonanie infrastruktury drogowej prowadzi później do kolejnych zastrzeżeń.
– No ale trudno, każdemu wolno pisać – skomentował.

Teraz kluczowe będzie ustalenie, czy wykonanie asfaltowej nawierzchni rzeczywiście wpłynęło na sposób odprowadzania wód i czy zgłaszane przez mieszkańców problemy pozostają w bezpośrednim związku z inwestycją.

Dąbrowa Zielona
Nowy chodnik, asfalt i odwodnienie. Zakończyli inwestycję w Soborzycach
Zakończyła się przebudowa drogi gminnej w Soborzycach. Powstał nowy chodnik, zjazdy do posesji i kanalizacja deszczowa, a przestrzeń przy drodze uzupełniono o ławki, kosze i zieleń. Równolegle samorząd zakończył remont nawierzchni na trzech zakrętach w Soborzycach i Cudkowie.
Główna inwestycja dotyczyła drogi gminnej w Soborzycach. Zakres prac objął łącznie około 322 metry i został podzielony na dwa odcinki. Najdłuższy liczy ponad 284 metry, a drugi nieco ponad 37 metrów.
Najbardziej widoczną zmianą jest nowy chodnik z kostki betonowej o szerokości 1,8 metra. Wykonano również zjazdy prowadzące do posesji, fragment nowej nawierzchni asfaltowej oraz kanalizację deszczową. Inwestycja nie ograniczyła się jednak wyłącznie do infrastruktury drogowej. Wzdłuż przebudowanego odcinka pojawiły się także ławki i kosze na odpady, a teren uzupełniono nowymi nasadzeniami.
To jednak nie jedyne zakończone ostatnio prace drogowe w tej części gminy. Odebrano również remont nawierzchni w obrębie trzech zakrętów w Soborzycach i Cudkowie.

– Chcemy sukcesywnie poprawiać zarówno bezpieczeństwo, jak i komfort poruszania się po gminie. Dziękuję mieszkańcom za zgłaszanie bieżących potrzeb i uwag dotyczących lokalnych dróg. W przypadku Soborzyc nowy chodnik i odwodnienie mają przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo pieszych oraz uporządkować odprowadzanie wód opadowych, natomiast zjazdy do posesji i elementy małej architektury zmieniły wygląd całego przebudowanego odcinka – mówi wójt Joanna Sokolińska.

Mstów
Duży sukces pedagogów. Katarzyna Kotala i Adrian Kowalczyk to już nauczyciele dyplomowani
Dwoje pedagogów z gminy Mstów uzyskało stopień nauczyciela dyplomowanego, czyli najwyższy stopień awansu zawodowego nauczycieli. Uroczyste wręczenie aktów nadania odbyło się w Miejskim Domu Kultury w Częstochowie.
W gronie wyróżnionych znaleźli się Katarzyna Kotala, nauczycielka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Zawadzie, oraz Adrian Kowalczyk z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Małusach Wielkich.
Uzyskanie stopnia nauczyciela dyplomowanego jest zwieńczeniem wieloletniej pracy, zdobywania doświadczenia oraz systematycznego podnoszenia kwalifikacji zawodowych. To także potwierdzenie zaangażowania w rozwój uczniów i funkcjonowanie lokalnych placówek oświatowych.

W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz oświatowych i samorządowych, w tym śląska kurator oświaty Aleksandra Dyla, dyrektor częstochowskiej delegatury Kuratorium Oświaty w Katowicach Anna Muzyka oraz jej zastępczyni Barbara Matczak. Gminę Mstów reprezentował wójt Tomasz Gęsiarz.

Wręczenie aktów było formalnym zakończeniem kolejnego etapu zawodowej drogi nauczycieli i jednocześnie okazją do podkreślenia ich wieloletniej pracy z dziećmi i młodzieżą.
– Serdecznie gratulujemy uzyskania stopnia nauczyciela dyplomowanego i życzymy dalszych sukcesów zawodowych, satysfakcji z wykonywanej pracy, wielu inspirujących wyzwań oraz nieustającej pasji w kształceniu i wychowywaniu kolejnych pokoleń – mówi wójt Tomasz Gęsiarz.

Starcza
Kilkaset metrów, które dla seniorów ze Starczy stają się barierą. Mieszkańcy chcą przystanku bliżej lekarza
Mieszkańcy Starczy korzystający ze specjalistycznej opieki medycznej w Woźnikach chcieliby, aby autobus zatrzymywał się bliżej tamtejszego ośrodka zdrowia. Problem dotyczy przede wszystkim osób starszych i chorych, dla których przejście od obecnego przystanku bywa poważnym utrudnieniem. Podczas ostatniej sesji rady gminy okazało się jednak, że zmiana trasy nie będzie prosta.
Sprawę poruszył jeden z radnych powiatowych. Jak wyjaśniał, z prośbą o interwencję zwróciła się do niego jedna z mieszkanek. Chodzi o zmianę przebiegu komunikacji w taki sposób, aby mieszkańcy korzystający z usług medycznych nie musieli wysiadać w centrum Woźnik i pokonywać dalszej drogi pieszo.
– Prosiła mnie jedna z pań o to, żeby przenieść przystanek komunikacji GTV z centrum Woźnik do ośrodka zdrowia. Dla niektórych pacjentów ten odcinek jest po prostu trudny do pokonania – mówił.
Szybko okazało się, że samo uzgodnienie sprawy z przewoźnikiem nie wystarczy. Urzędnicy zwrócili uwagę na konieczność formalnego wyznaczenia miejsca zatrzymywania autobusów. Ponieważ potencjalny nowy przystanek znajdowałby się na terenie sąsiedniej gminy, działania musiałyby zostać podjęte również przez władze Woźnik. Dodatkową komplikacją jest status drogi. Podczas sesji wskazano, że znajduje się ona w zarządzie województwa, dlatego potrzebna byłaby także akceptacja Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach.
– Trzeba działać! – zagrzewał do aktywności radny z powiatu.

Za podjęciem interwencji opowiedziała się również jedna z gminnych radnych. Jak podkreślała, nie jest to teoretyczny problem, lecz kwestia zgłaszana bezpośrednio przez mieszkańców.

– Naprawdę, te starsze osoby proszą. Kilka osób przychodzi i mówi, że nie mogą tam dojść od przystanku – mówiła.

Dyskusja o komunikacji ujawniła jednak różnicę zdań dotyczącą priorytetów. Część uczestników obrad zwracała uwagę, że gmina ma znacznie poważniejszy problem na własnym terenie. Chodzi o niedostateczną obsadę lekarską miejscowego ośrodka zdrowia i brak zastępstw podczas nieobecności lekarzy.
Druga strona argumentowała, że jedno nie wyklucza drugiego. Skoro mieszkańcy Starczy faktycznie korzystają ze specjalistów przyjmujących w Woźnikach, możliwość dogodnego dotarcia do placówki pozostaje dla nich istotna.
Mstów
Od „Carmen” po Queen. Letnia Akademia Artystyczna w Mstowie zakończyła się mocnym finałem
Przez kilka miesięcy śpiewali, grali, malowali i patrzyli na Mstów przez obiektyw aparatu. Finał Letniej Akademii Artystycznej pokazał efekty tej pracy w najbardziej widowiskowej formie. W Gminnym Ośrodku Kultury w Mstowie zabrzmiały zarówno motywy z opery „Carmen”, jak i chóralna wersja „Bohemian Rhapsody” zespołu Queen.
Projekt „Letnia Akademia Artystyczna – nowoczesne warsztaty sztuki” trwał od czerwca do września i połączył kilka zupełnie różnych form artystycznej aktywności. Wspólnym mianownikiem było jednak zaangażowanie mieszkańców i stworzenie przestrzeni, w której obok siebie mogli rozwijać się zarówno najmłodsi uczestnicy, jak i dorośli.
Jednym z najważniejszych elementów były warsztaty wokalne. Spotkały się podczas nich dwa pokolenia – Zespół Śpiewaczy „Mstowianki” oraz Chór Szkoły Podstawowej w Mstowie. Wspólna praca miała nie tylko rozwijać umiejętności muzyczne, ale także pokazać, że lokalna tradycja może bez problemu spotkać się ze współczesną wrażliwością młodzieży.

Akademia nie ograniczała się jednak do muzyki. Uczestnicy warsztatów teatralnych „Uwolnienie”, prowadzonych przez aktora i reżysera Marka Ślosarskiego, pracowali nad sceniczną ekspresją i przełamywaniem własnych barier. Kolejnym blokiem były zajęcia z malowania na jedwabiu, wymagające precyzji i cierpliwości. Projektowi towarzyszył także konkurs fotograficzny „Mstów – moje miejsce”, którego uczestnicy poprzez zdjęcia opowiadali o najbliższym otoczeniu, jego historii i codzienności.
Najbardziej efektownym podsumowaniem kilku miesięcy pracy był koncert galowy „Opera, operetka, musical” w tutejszym GOK-u. Wieczór rozpoczął Chór Szkoły Podstawowej w Mstowie prowadzony przez Monikę Błachowicz. Młodzi wykonawcy w wieku od 10 do 15 lat zaprezentowali własne interpretacje znanych utworów muzyki popularnej.
Następnie scena należała do profesjonalnego Chóru Collegium Cantorum. Publiczność mogła usłyszeć muzykę z opery „Carmen” Georges’a Bizeta, a chwilę później zupełnie inne brzmienie – chóralną wersję „Bohemian Rhapsody” zespołu Queen. Repertuar dopełniło „Que sera, sera”. Wprowadzenie i komentarz do koncertu przygotował Janusz Siadlak.
– Koncert galowy był nie tylko prezentacją efektów ciężkiej pracy, ale przede wszystkim dowodem na to, że kultura wysoka i edukacja artystyczna mają we Mstowie swoje stałe, niezwykle ważne miejsce. Projekt Letniej Akademii Artystycznej pokazał, że inwestycja w rozwój pasji mieszkańców – od najmłodszych po seniorów – przynosi wspaniałe owoce. To był wieczór pełen wzruszeń, dumy i artystycznych uniesień na najwyższym poziomie – mówi Krzysztof Drynda, dyrektor mstowskiego GOK-u.

Starcza
Błoto zamiast nawierzchni. Radna apeluje o utwardzenie ulicy Brzozowej
Wąska jezdnia, problemy ze skręcaniem i przede wszystkim błoto – tak podczas ostatniej sesji Rady Gminy Starcza opisano sytuację na ulicy Brzozowej. Jedna z radnych zaapelowała do władz gminy o poprawę jej stanu. Nie oczekuje przy tym natychmiastowej budowy asfaltowej nawierzchni. Jej zdaniem na początek wystarczyłoby utwardzenie drogi tłuczniem.
Radna zwróciła uwagę przede wszystkim na stan nawierzchni, który po opadach znacząco utrudnia mieszkańcom przejazd.
– Ja jeszcze chcę zgłosić ulicę Brzozową, bo jeszcze tam jest takie błoto – rozpoczęła.
Jak wskazywała, problemem jest nie tylko sama nawierzchnia. Brzozowa jest wąska, a ukształtowanie drogi i znajdujące się na niej przeszkody mają dodatkowo komplikować manewrowanie samochodami.
– Tam nie dość, że nie można skręcać, bo są jakieś tam takie kawały, to jeszcze jest takie rozwidlenie i jest taka wąska i błoto, samo błoto po prostu. Bo takich ulic już nie ma, jak tam jest – mówiła.
Radna nie domagała się jednak od razu kosztownej inwestycji i wykonania docelowej nawierzchni asfaltowej. Jej zdaniem w pierwszej kolejności należałoby zastosować prostsze rozwiązanie, które pozwoli mieszkańcom normalnie korzystać z drogi niezależnie od pogody.

– Nawet czymś wysypać, nikt tam nie mówi, że musi być asfalt, ale jakimś tłuczniem, żeby nie było tego błota – apelowała.

Konopiska
Nowa sala sportowa w Rększowicach otwarta. Ta inwestycja połączyła dwie kadencje
Rększowice mają nową salę sportową. Obiekt przy miejscowej szkole został oficjalnie otwarty 25 września i od razu wypełnił się uczniami, którzy jako pierwsi pokazali, do czego ma służyć. Sama inwestycja ma jednak dłuższą historię. Została przygotowana jeszcze za poprzedniego wójta Jerzego Żurka, który doprowadził do pozyskania ponad 6,1 mln zł dofinansowania i podpisania umowy z wykonawcą. Obecne władze przejęły zadanie i z sukcesem doprowadziły je do końca.
Nowa sala ma blisko 460 m². Obiekt wyposażono w zaplecze szatniowo-sanitarne, widownię oraz niezależną kotłownię gazową. Zakres inwestycji objął również przebudowę części istniejącego budynku szkoły. Wartość umowy z wykonawcą wyniosła blisko 7 mln zł. Zdecydowana większość kosztów została pokryta ze środków zewnętrznych – 6,12 mln zł z tzw. „Polskiego Ładu”.
I właśnie przy okazji otwarcia mocno wybrzmiała rzecz, która w samorządach wcale nie jest oczywista. Obecny wójt Artur Brędzel nie próbował przedstawiać inwestycji jako wyłącznie sukcesu swojej kadencji. Przeciwnie – publicznie przypomniał, że jej fundamenty zostały położone wcześniej.

– Ta inwestycja ma swoją historię i jest dobrym przykładem tego, że samorząd to ciągłość, a nie jedna kadencja. Pomysł i pozyskanie środków rozpoczął wójt Jerzy Żurek, my rozpoczęliśmy realizację inwestycji i doprowadziliśmy ją do końca, podejmując po drodze wiele decyzji, które wpłynęły na jej ostateczny kształt – podkreślił Brędzel.

To istotne, bo fakty są tu dość klarowne. To jeszcze za poprzedniego wójta przygotowano zadanie, pozyskano ponad 6,1 mln zł dofinansowania, przeprowadzono postępowanie i podpisano umowę z wykonawcą. Obecna ekipa samorządowa przejęła inwestycję już na etapie realizacji i odpowiadała za jej dalszy przebieg oraz finalne zakończenie.

Takie stawianie sprawy zasługuje na odnotowanie. W samorządowej praktyce częściej obserwujemy sytuacje odwrotne – nowe władze chętnie odcinają się od poprzedników, a sukcesy przejmują na własny rachunek. W Konopiskach wybrzmiał inny ton.
Postawa wójta Artura Brędzel stanowi pozytywny i jakże odmienny kontrast na tle zachowania wójta Rędzin Adama Jarugi, który nie tylko nie zaprosił na otwarcie podobnej inwestycji poprzednika, który de facto się o nią wystarał, ale dopuścił, by na murze oddanej inwestycji zawisła tablica ku swojej czci.
– Różne kadencje, różne spojrzenia, różne decyzje, ale jedna gmina. W samorządzie nie zawsze patrzymy na pewne sprawy tak samo. Najważniejsze jednak, żeby umieć rozmawiać, szukać porozumienia i podejmować decyzje z myślą o mieszkańcach. Bo po każdej kadencji przychodzą kolejne osoby, ale gmina zostaje – zaznaczył Artur Brędzel.
Sama inwestycja objęła nie tylko budowę nowej sali. Przebudowano również część istniejącej szkoły, a dawna niewielka sala gimnastyczna została przeznaczona na inne funkcje. Zmieniono również sposób ogrzewania budynku, przechodząc z ekogroszku na gaz ziemny. Dodatkowy wkład wniósł główny wykonawca. Firma pomalowała cały budynek szkoły, dzięki czemu stara i nowa część tworzą dziś spójną całość.

Otwarciu towarzyszyły występy uczniów, a wśród gości znaleźli się przedstawiciele administracji rządowej, parlamentu, władz województwa, powiatu i sąsiednich samorządów.

Kłomnice
Piotr Juszczyk: Trzeba oddzielić emocje od tego, co naprawdę ma służyć mieszkańcom
Działa już pierwszy gminny żłobek, trwa rozbudowa kanalizacji, samorząd inwestuje w drogi, sport i ochronę ludności. Jednocześnie nie brakuje tematów, które dzielą mieszkańców i radnych – od przyszłości przedszkola w Rzerzęczycach, przez wiatraki i planowaną strzelnicę w Konarach, po zamknięty most prowadzący w kierunku Trząski. O najważniejszych inwestycjach, kontrowersjach i planach rozmawiamy z Piotrem Juszczykiem, wójtem gminy Kłomnice.
Panie wójcie, pierwszy gminny żłobek już działa. To jedna z inwestycji, o których mówiło się od dawna. Co zmienia jego uruchomienie?
Przede wszystkim wypełniliśmy lukę, która przez lata była w gminie bardzo wyraźna. Do tej pory nie mieliśmy własnego żłobka, więc rodzice najmłodszych dzieci często musieli szukać opieki poza gminą. Teraz mają taką możliwość na miejscu. Placówka powstała przy wsparciu środków z programu „Aktywny Maluch”, a przy okazji udało się dobrze wykorzystać budynek po dawnej siedzibie pogotowia. Żłobek oficjalnie otworzyliśmy 31 sierpnia. Przygotowaliśmy w nim 24 miejsca i myślę, że dzieci mają tam naprawdę bardzo dobre warunki do opieki i rozwoju.
Ostatnio dużo emocji wywołuje natomiast temat przedszkola w Rzerzęczycach. Dlaczego gmina odeszła od dotychczasowej lokalizacji?
Trzeba oddzielić emocje od warunków, w jakich mają przebywać dzieci. A ich dobro jest najważniejsze. Stary obiekt miał swoje ograniczenia techniczne i nie odpowiadał standardom, które chcemy dziś zapewniać najmłodszym. Dlatego przy szkole w Rzerzęczycach, kosztem ponad 1 mln zł, powstała nowa, dwupoziomowa część przygotowana właśnie z myślą o dzieciach. Jest plac zabaw, odpowiednie pomieszczenia i cała potrzebna infrastruktura. Nie chodzi o likwidowanie wychowania przedszkolnego w Rzerzęczycach, tylko o przeniesienie go do lepszych warunków.
Mieszkańcy argumentowali jednak, że zamiast likwidować dotychczasową placówkę można było ją wyremontować czy rozbudować. Dlaczego wybraliście inny wariant?
Bo trzeba patrzeć również na demografię i koszty utrzymywania infrastruktury. Liczba dzieci spada, a obok mamy szkołę, w której racjonalnie wykorzystaliśmy istniejącą bazę i jednocześnie zapewniliśmy dzieciom znacznie lepsze warunki. Rozbudowywanie starego obiektu tylko po to, żeby zachować dotychczasowy adres, nie byłoby moim zdaniem rozsądne ekonomicznie. Do takiego wniosku doszli także radni gminy. Zadanie pochłonęłoby zapewne kilka milionów złotych. Powtórzę, decyzja o przeniesieniu przedszkola do zaadaptowanych pomieszczeń w istniejącej szkole nie oznacza rezygnacji z przedszkola w miejscowości. Pojawiające się na ten temat w przestrzeni publicznej informacje są po prostu fałszywe.

Które z tegorocznych inwestycji uważa pan za najważniejsze z punktu widzenia mieszkańców?
W tym roku mocno koncentrujemy się na podstawowej infrastrukturze. Kończymy kolejne odcinki kanalizacji w Kłomnicach, w tym przy ulicach Nieznanickiej i Zdrowskiej, mamy też zabezpieczone środki na dalsze zadania w rejonie ulicy Kolejowej. Równolegle realizujemy modernizację ujęcia wody w Garnku, inwestujemy w drogi i nakładki asfaltowe, a także w infrastrukturę sportową i ochronę ludności. Do tego dochodzą odnawialne źródła energii dla mieszkańców.
Tegoroczny budżet pokazuje też, że inwestycje są rozłożone na wiele miejscowości. Czy taki model chce pan utrzymać?
Tak, bo zależy mi na tym, żeby rozwój nie ograniczał się wyłącznie do samych Kłomnic. W Karczewicach realizujemy kolejne drogi, w Rzekach Wielkich rozwijamy zaplecze sportowe, inwestujemy w przedszkola i szkoły, a w różnych częściach gminy przygotowujemy zadania wodociągowe, drogowe czy związane z bezpieczeństwem. Oczywiście nie da się zrobić wszystkiego w jednym roku, dlatego staramy się układać te inwestycje etapami i sięgać po środki zewnętrzne wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.
W kontekście dróg, mieszkańcy często mówią, że oczekują przede wszystkim dobrego asfaltu przed domem.
I trudno się temu dziwić. W Karczewicach wcześniej wykonaliśmy ulicę Polną, teraz przygotowywana jest Złota. Łącznie tegoroczny pakiet drogowy to również znaczące pieniądze. Dokładamy również do inwestycji realizowanych na drogach powiatowych. W tegorocznym budżecie zabezpieczono 500 tys. zł na przebudowę drogi powiatowej nr 1029S na odcinku Kłomnice-Bartkowice wraz z budową chodnika i odwodnienia. Kolejne 500 tys. zł dołożymy do tego zadania w przyszłym roku. Zaplanowaliśmy też udział w przebudowie dróg powiatowych nr 1029 i 1033S w Garnku i Kuźnicy – na ten cel przewidziano po 500 tys. zł w 2027 i 2028 roku, czyli łącznie 1 mln zł. To przykład modelu, w którym inwestorem pozostaje powiat częstochowski, ale gmina współfinansuje zadania istotne dla swoich mieszkańców.
W Skrzydlowie od dawna wraca sprawa zamkniętego mostu na trasie w kierunku Trząski. Dlaczego do tej pory nie udało się go przebudować?
Przez długi czas nie było programu, do którego ten obiekt dobrze by się kwalifikował. Most jest wyłączony z użytkowania dlatego, że bezpieczeństwo musi być ważniejsze niż presja, żeby za wszelką cenę dopuścić przejazd. Do zabudowań istnieje również alternatywna droga. Czekamy na możliwość pozyskania środków dedykowanych takim obiektom i jeżeli taki nabór się pojawi, chcemy z niego skorzystać. Nie zamierzamy z tego zadania rezygnować.

Czyli mieszkańcy mogą usłyszeć konkretną deklarację, że most zostanie odbudowany?
Chcę go zrobić. Natomiast uczciwie mówię, że przy tak kosztownym przedsięwzięciu będziemy szukali zewnętrznego finansowania. Nie byłoby odpowiedzialne zabierać kilka milionów z innych inwestycji tylko po to, żeby powiedzieć, że robimy wszystko wyłącznie z własnego budżetu.
Gmina mocno ostatnio weszła również w ochronę ludności i obronę cywilną. Dlaczego akurat tutaj przeznaczacie tak duże środki?
Bo zmieniły się realia i samorządy muszą być przygotowane na sytuacje, których jeszcze kilka lat temu praktycznie nie braliśmy pod uwagę. Pozyskaliśmy znaczące środki na sprzęt, wyposażenie i magazyny. Powstaje duży magazyn w Kłomnicach, a chcielibyśmy przygotować kolejne miejsca także przy jednostkach OSP. Kupujemy wyposażenie przeciwpowodziowe i prowadzimy szkolenia praktyczne. Chodzi o to, żeby sprzęt nie tylko stał, ale żeby ludzie potrafili go wykorzystać. Środki na te cele są obecnie stosunkowo łatwo dostępne, a dofinansowania pokrywają w niektórych przypadkach nawet i 100 proc. przedsięwzięcia. Grzechem byłoby nie korzystać z tych pieniędzy.
A propos obrony cywilnej. 26 września odbyły się bardzo duże manewry. Co podczas nich sprawdzaliście?
Przede wszystkim współdziałanie służb i wykorzystanie sprzętu w praktyce. Ćwiczyliśmy już m.in. budowę zabezpieczeń przeciwpowodziowych i obsługę wyposażenia zakupionego w ramach ochrony ludności. Manewry miały pokazać, czy cały ten system faktycznie działa w terenie, a nie tylko na papierze. Wyszkolenie służb i ich praktyczne przygotowanie to podstawa bezpieczeństwa.
Przejdźmy do tematu, który mocno podzielił mieszkańców – wiatraków w rejonie Konar. Czy ten projekt jest nadal aktualny?
Procedura została zahamowana po rozstrzygnięciu nadzorczym wojewody dotyczącym uchwały. Na dziś temat nie jest więc realizowany w takim trybie, jak wcześniej zakładaliśmy. Nie ukrywam jednocześnie, że nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem każdej inwestycji wiatrowej. Uważam jednak, że odnawialnych źródeł energii nie można z góry odrzucać. Trzeba patrzeć na odległości od zabudowy, bezpieczeństwo mieszkańców, wpływ na otoczenie, ale również na korzyści energetyczne i finansowe dla gminy. W Przyrowie wpływy z tytułu podatków do budżetu gminy to kilka milionów złotych.

Czy po sprzeciwie części mieszkańców gmina będzie próbowała wrócić do tego pomysłu?
Najpierw trzeba zobaczyć, jak będą wyglądały przepisy i jakie możliwości da planowanie przestrzenne. Nie będziemy robić niczego wbrew prawu. Uważam natomiast, że debata powinna opierać się na faktach, a nie na założeniu, że każda nowa inwestycja z definicji musi być zła.
Drugim kontrowersyjnym pomysłem, z punktu widzenia pojawiających się głosów, jest strzelnica w Konarach. Po co gminie taki obiekt?
Nie myślimy o tym jako o samej strzelnicy. Mamy możliwość zagospodarowania około pięciu hektarów terenu i chcielibyśmy stworzyć tam szerszą przestrzeń rekreacyjną. Strzelnica byłaby jednym z elementów, skierowanym m.in. do kół łowieckich i osób zainteresowanych sportem strzeleckim. W najbliższej okolicy brakuje takich obiektów, a patrząc na obecne uwarunkowania w zakresie szkoleń strzeleckich, myślę że cieszyłby się dużym powodzeniem. Rozważamy też funkcje turystyczne i rekreacyjne związane z położeniem tego terenu. To byłaby jego wartość dodatkowa.
Przeciwnicy obawiają się jednak hałasu i bezpieczeństwa.
Dlatego obiekt musi spełniać określone parametry. Przy osi stumetrowej strzelanie odbywa się w jednym, zabezpieczonym kierunku. Nie zamierzamy tworzyć czegoś, co będzie zagrażało mieszkańcom. Jeżeli inwestycja ma powstać, musi przejść wszystkie wymagane procedury i spełnić normy bezpieczeństwa.
W tegorocznym budżecie fundusz sołecki określony został na ponad 1,8 mln zł. To dużo, patrząc na inne samorządy. Czy pana zdaniem te pieniądze będą dobrze wykorzystywane?
Sam fundusz jest potrzebny, bo daje mieszkańcom możliwość decydowania o swoim najbliższym otoczeniu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy bardzo duża część środków idzie na wydatki jednorazowe i konsumpcyjne, a za mało na trwałą infrastrukturę. Przy skali naszego funduszu nawet przesunięcie części pieniędzy na drogi, wodociągi czy inne inwestycje dawałoby gminie ogromne możliwości. Chciałbym, żebyśmy o tym poważnie rozmawiali z radnymi, sołectwami i mieszkańcami. Więcej pieniędzy musi oznaczać większą odpowiedzialność w podejmowaniu decyzji.
Sport w gminie. Jak pan na to patrzy?
Samorząd może stworzyć infrastrukturę i wspierać finansowo działalność, ale nie zastąpi ludzi, którzy muszą klub prowadzić. Dobrym przykładem są Rzeki Wielkie, gdzie środowisko samo bardzo mocno się angażuje, a gmina dołożyła m.in. oświetlenie i pomagała przy zapleczu. Podobnie Akademia Sportu w Garnku – tam jest grupa rodziców i działaczy, którzy chcą pracować i dzięki temu wszystko się rozwija. Tam, gdzie jest energia społeczna, pieniądze samorządowe dają najlepszy efekt.
Gdyby miał pan wskazać dziś największe wyzwanie na kolejne dwa lata, co nim będzie?
Największym wyzwaniem będzie utrzymanie tempa inwestycji i jednocześnie rozsądne zarządzanie finansami gminy. Potrzeb wciąż jest dużo – od kanalizacji i wodociągów, przez drogi i mosty, po oświatę, bezpieczeństwo i infrastrukturę społeczną. Chcę, żebyśmy w kolejnych dwóch latach przede wszystkim kończyli rozpoczęte zadania, przygotowywali dokumentację pod następne inwestycje i jak najskuteczniej sięgali po środki zewnętrzne. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby rozwój był równomierny i żeby mieszkańcy widzieli jego efekty nie tylko w centrum gminy, ale również w poszczególnych miejscowościach.
Dziękuję za rozmowę.
Rędziny
Duża zmiana na Stalowej, ważna także przy Szkolnej. Łęgowik: Skutecznie o to zabiegaliśmy
Ponad pół kilometra wyremontowanej drogi, nowy chodnik w Rudnikach oraz doświetlone przejście dla pieszych przy szkole w Rędzinach – to efekty ostatnich inwestycji realizowanych na terenie gminy we współpracy z powiatem częstochowskim. Zadania mają przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo mieszkańców oraz warunki codziennego poruszania się po lokalnych drogach.
Jedną z zakończonych inwestycji był remont ulicy Stalowej w Rudnikach. Prace objęły około 560 metrów nawierzchni. W rejonie okolicznego marketu powstał również chodnik, dzięki czemu poprawiły się warunki poruszania się pieszych w tej części miejscowości. Wartość całego zadania wyniosła 633 tys. zł.
– To inwestycja, na której szczególnie zależało naszym mieszkańcom. Nie chodziło wyłącznie o stan samej jezdni, ale również o bezpieczeństwo pieszych. Nowa nawierzchnia i chodnik rozwiązują dwa problemy jednocześnie i znacząco poprawiają warunki korzystania z tej drogi – mówi Eryk Łęgowik, radny powiatu częstochowskiego.
Zmiany przeprowadzono także przy ulicy Szkolnej w Rędzinach, będącej drogą powiatową. Doświetlone zostało tam przejście dla pieszych znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie tamtejszej szkoły. Powiat przeznaczył na realizację tego zadania 40 tys. zł.

Lokalizacja przejścia sprawia, że korzystają z niego między innymi dzieci uczęszczające do wspomnianej placówki i przedszkola oraz ich rodzice. Dodatkowe oświetlenie ma zwiększyć widoczność pieszych, szczególnie rano, wieczorem oraz w okresie jesienno-zimowym.

– Przejście przy szkole jest miejscem, w którym bezpieczeństwo musi być priorytetem. Każdego dnia korzystają z niego dzieci i ich rodzice, dlatego zabiegaliśmy o jego odpowiednie doświetlenie. To stosunkowo niewielkie zadanie w porównaniu z dużymi inwestycjami drogowymi, ale jego znaczenie dla bezpieczeństwa jest bardzo duże – podkreśla radny Łęgowik.
Jak dodaje, oba przedsięwzięcia są przykładem dobrej współpracy gminy z powiatem.
– Samorządy realizują wspólnie zadania dotyczące infrastruktury drogowej, starając się kierować środki tam, gdzie poprawa warunków jest najbardziej potrzebna – mówi.

Jak zaznacza Łęgowik, istotne jest także konsekwentne zgłaszanie potrzeb dotyczących poszczególnych miejscowości i zabieganie o uwzględnianie ich w planach inwestycyjnych powiatu.
– Zależy mi na tym, aby potrzeby mieszkańców gminy Rędziny były słyszalne na szczeblu powiatowym i przekładały się na konkretne zadania – dodaje.
-
Poczesna1 rok temuTragiczny wypadek na trasie między Sobuczyną a Nieradą. Nie żyje 34-letnia kobieta
-
Myszków10 miesięcy temuDom, który stał się miejscem strachu. Bracia z Myszkowa aresztowani za wielomiesięczną przemoc
-
Poczesna2 lata temuW gminie huczy, policja o niczym oficjalnie nie wie, a wójt milczy i unika odpowiedzi
-
Niegowa3 miesiące temuPoważny wypadek młodych ludzi w Niegowie. Pasażerka straciła rękę








