Obserwuj nas

Powiat częstochowski

Wspólnie, a przede wszystkim w porozumieniu, powalczą o unijne pieniądze na regionalne inwestycje

fot. Urząd Miasta Częstochowy

Opublikowany

,

Włodarze wszystkich trzydziestu czterech samorządów z regionu częstochowskiego powołali do życia Związek Gmin i Powiatów Subregionu Północnego Województwa Śląskiego. Organizacja, która będzie działać jako stowarzyszenie, ma przede wszystkim koordynować przedsięwzięcia zmierzające do skutecznego wykorzystywania pieniędzy unijnych z nowej perspektywy finansowej.

Powołanie Związku jest odpowiedzią na nowe wyzwania, które staną przed samorządami chcącymi realizować inwestycje przy udziale przewidzianych na lata 2021-2027 funduszy unijnych. Przygotowane przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju Regionalnego założenia, które mają określać kierunki unijnej polityki w Polsce, zakłada w dalszym ciągu intensywny rozwój zintegrowanych mechanizmów. Jednymi z nich są Regionalne Inwestycje Terytorialne.

RIT-y to specjalna pula unijnych pieniędzy nijako zarezerwowana dla poszczególnych subregionów województwa, w ramach lokalnego programu operacyjnego. Samorządy umawiają się na jakie projekty chcą przeznaczyć przypadające im środki, a następnie przedstawiają je do akceptacji urzędu marszałkowskiego.

Do tej pory współpracę samorządów regionu częstochowskiego regulowało subregionalne porozumienie. Jego liderem w dalszym ciągu jest Częstochowa. Od przyszłego roku prace skoordynuje powołane właśnie stowarzyszenie, które ma pośredniczyć w realizacji Regionalnych Inwestycji Terytorialnych.

– Działalność nowego stowarzyszenia będzie skupiała się na wspieraniu subregionalnego rozwoju i współdziałania na rzecz efektywnego wykorzystywania środków unijnych w perspektywie finansowej na lata 2021-2027, a także na ochronie wspólnych interesów oraz upowszechnianiu idei samorządności lokalnej i regionalnej. Warto dodać, że akces do Związku zgłosiły wszystkie samorządy subregionu, bez względu na polityczne różnice. Nowe stowarzyszenie powinno zacząć funkcjonować od stycznia 2020 roku, po wpisaniu do Krajowego Rejestru Sądowego – mówi Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Częstochowy, w którym 5 listopada odbyło się zgromadzenie założycielskie.

W trakcie spotkania włodarze gmin i powiatów, oprócz samego zatwierdzenia statutu organizacji, wyselekcjonowali również jej władze. Powołano siedmioosobowy zarząd, na którego czele stanął prezydent Częstochowy. Skład uzupełnili starostowie – częstochowski, kłobucki i myszkowski. Pracami kierować będą także burmistrz Kłobucka, Myszkowa oraz wójt Przyrowa.

Do ścisłych władz organizacji weszło trzech przedstawicieli z powiatu częstochowskiego. Oprócz wspomnianego starosty i wójta Roberta Nowaka, w komisji rewizyjnej zasiadać będzie z kolei burmistrz Blachowni Sylwia Szymańska. Wspierać ją będzie burmistrz Koziegłów i wójt Wręczycy Wielkiej.

Przyrów

Mocne słowa o stanie nawierzchni pod Przyrowem: Po prostu jest tam dramat

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Końcowa część ostatniej sesji Rady Miejskiej w Przyrowie miała najbardziej praktyczny charakter. W wolnych wnioskach radni poruszali sprawy, które bezpośrednio dotyczą codziennego bezpieczeństwa i wygody mieszkańców. Mówiono o drogach powiatowych, uszkodzonych nawierzchniach, zaśmieconych poboczach, niebezpiecznych drzewach oraz zaniedbanej działce przy drodze wojewódzkiej.

Jako jeden z pierwszych głos zabrał radny, który zgłosił problem zjazdu przy drodze powiatowej między Staropolem a Sierakowem. Jak wskazywał, chodzi o miejsce w rejonie kapliczki, gdzie nawierzchnia zaczyna się zapadać i obrywać. Radny zaznaczał, że doraźne wykonanie prac mogłoby przynieść więcej problemów niż pożytku, jeśli odbyłoby się bez właściwych uzgodnień.

Do sprawy odniósł się jeden z powiatowych samorządowców. Jak tłumaczył, problem może nie dotyczyć wyłącznie samego wykonania robót, ale również kwestii formalnych. Według niego chodzi bowiem nie o skrzyżowanie z drogą publiczną, lecz z drogą transportu rolnego.

Przy okazji przekazał również informacje o planowanych inwestycjach i remontach na drogach powiatowych. Wskazał między innymi na wymianę nakładki asfaltowej między Zalesicami a Żurawiem oraz prace na drodze przez Stanisławów. Jak mówił, drugi z odcinków jest już po przetargu, a wykonawca został wyłoniony.

– Powiat wymieni nakładkę na nową asfaltową na drodze między Zalesicami a Żurawiem. Tam brakuje pięćset parę metrów tak naprawdę do lasu, do tego skrzyżowania – poinformował. – Będzie wymieniona nakładka i przebudowane studzienki na drodze przez Stanisławów, czyli od ostatnich zabudowań na Stanisławowie do przejścia dla pieszych, czyli tak naprawdę do ulicy Zarębskiej, to jest tam ponad 500 metrów i to już mamy po przetargu, wykonawca jest wyłoniony – dodawał.

W dyskusji pojawiła się także możliwość wydłużenia zakresu prac o kolejne 350 metrów, do zjazdu z ulicą Ogrodową. Powiat oczekiwałby jednak udziału finansowego gminy. Według przedstawionych informacji dodatkowy odcinek kosztowałby około 300 tys. zł, a pomóc w osiągnięciu porozumienia mógłby wkład gminy na poziomie 50-100 tys. zł.

Wolne wnioski stały się także okazją do powrotu tematu ulicy Cmentarnej. Jak relacjonowano, obecne ustalenia zmierzają do tego, aby poczekać na nabór w ramach rządowego programu przebudowy dróg lokalnych i złożyć wniosek w sierpniu. Zwracano uwagę, że gmina posiada dokumentację dotyczącą przebudowy kanalizacji i prawdopodobnie wodociągu, a powiat dokumentację drogową. Celem ma być skoordynowanie robót, aby mieszkańcy nie musieli funkcjonować przez długi czas w warunkach ciągłego remontu.

– Nie chcemy tego robić w taki sposób, żeby gmina wchodziła pierwsza w wymianę kanalizacji i wody, a powiat dopiero później, ponieważ to tak naprawdę grozi tym, że przez dwa lata na tej ulicy trwałby remont. To będzie uciążliwe dla mieszkańców, dla osób przejeżdżających. Chcemy to skoordynować razem – padło podczas obrad.

Kolejną sprawą były zaśmiecone pobocza.

– Od Woli Mokrzewskiej w stronę gminy, najpierw przez gminę Dąbrowa Zielona, później w stronę gminy Kłomnice biegnie droga powiatowa przez las. I jest ona bardzo, że tak powiem, zaśmiecona, zanieczyszczona – mówiono.

Bardzo konkretny problem zgłosiła również jedna z radnych. Chodzi o wjazd do Brzózek od strony Staropola, gdzie stan nawierzchni, jak alarmowano, staje się coraz bardziej niebezpieczny.

– Po prostu jest tam dramat na wysokości Piastu i tutaj kawałek koło państwa Antońskich, no te dziury są coraz gorsze. Dojdzie do nieszczęścia, bo kierowcy próbują to omijać. Żeby kiedyś tam nie doszło do jakiegoś nieszczęśliwego zdarzenia – alarmowała.

Ze strony urzędników zapewniono, że temat został już zgłoszony kierownikowi obwodu w Koniecpolu i ma zostać wykonany przy okazji prac związanych z nakładką na Stanisławowie.

W tle rozmowy o drogach pojawiło się również ryzyko wzrostu kosztów inwestycji. Urzędnicy zwracali uwagę na sytuację na rynku paliw i możliwość wystąpienia wykonawców o waloryzację wynagrodzenia przy dłuższych umowach.

Pod koniec sesji wrócił również temat zaniedbanej działki przy drodze wojewódzkiej na Woli, w rejonie zakrętu. Przewodnicząca rady przypomniała, że interpelowała w tej sprawie już dawno, a mimo ponawianych pism do właścicieli teren nadal nie został uporządkowany. Jak dodawała, być może gmina powinna spróbować podjąć działania także przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Katowicach, zwłaszcza że teren znajduje się przy drodze wojewódzkiej i obejmuje newralgiczny zakręt.

Przedstawicielka magistratu przyznała, że możliwości gminy są ograniczone. Samorząd wysyłał pisma z prośbą o uporządkowanie terenu, otrzymał odpowiedź o zamiarze wykonania prac poza okresem lęgowym, ale zapowiadane działania nie zostały przeprowadzone.

CZYTAJ DALEJ

Kamienica Polska

Nowy asfalt i utwardzone pobocza. Kierowcy przejeżdżający przez Rudnik Wielki mogą w końcu odetchnąć

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Starostwo Powiatowe w Częstochowie

Mieszkańcy Rudnika Wielkiego oraz kierowcy korzystający z drogi powiatowej nr 1023 mogą już jeździć po wyremontowanym odcinku trasy. Zakończone prace objęły 685 metrów drogi i miały na celu poprawę bezpieczeństwa, komfortu przejazdu oraz trwałości nawierzchni.

Inwestycja polegała na kompleksowym remoncie istniejącego odcinka drogi powiatowej. W ramach zadania rozebrano dotychczasową nawierzchnię i podbudowę, a następnie wzmocniono podłoże poprzez stabilizację cementem. Wykonano również nową podbudowę z kruszywa oraz warstwy bitumiczne, które stanowią podstawę pod trwałą nawierzchnię drogową.

Ostatnim etapem było ułożenie nowej warstwy ścieralnej z asfaltobetonu oraz utwardzenie poboczy destruktem asfaltowym. Dzięki temu droga zyskała nie tylko nową nawierzchnię, ale również lepsze parametry użytkowe, co ma znaczenie zarówno dla codziennych przejazdów mieszkańców, jak i dla ruchu lokalnego.

Wykonawcą robót była wyłoniona w przetargu spółka z Lublińca, a wartość całego zadania wyniosła ponad 816 tys. zł.

CZYTAJ DALEJ

Olsztyn

Mieszkańcy z ulicy Storczykowej nie chcą oczyszczalni: Kucharski chce nam wybudować szamba pod oknami!

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Archiwum

– Proszę odsłuchać ostatnie obrady rady miejskiej i pomóc nam nagłośnić temat. Kucharski chce nam wybudować szamba pod oknami – zaalarmował redakcję jeden z mieszkańców. Kwietniowa sesja w Olsztynie pokazała, że temat rozbudowy oczyszczalni ścieków przy ulicy Storczykowej to najbardziej zapalny punkt lokalnej debaty. Głos zabrali mieszkańcy, którzy od lat sprzeciwiają się lokalizacji i technologii planowanej inwestycji. Padały mocne słowa o odorze, braku strefy buforowej, wieloletnim ignorowaniu protestów i obawach o wartość nieruchomości. Burmistrz odpierał zarzuty i przekonywał, że inwestycja ma poprawić sytuację, a nie ją pogorszyć.

Najbardziej napięta część obrad miała miejsce już pod koniec sesji. Jako pierwsza wystąpiła Bożena Zjawińska, mieszkanka ulicy Storczykowej. Już na początku swojej wypowiedzi ostro oceniła planowaną inwestycję i zwróciła się bezpośrednio do radnych.

– Chciałam się zwrócić dzisiaj do państwa radnych w sprawie oczyszczalni, która ma powstać przy tej naszej ulicy. I chciałam w imieniu mieszkańców powiedzieć i wyrazić taką opinię, że jest to wielka kompromitacja dla całej gminy i miasta Olsztyn, że państwo radni akceptujecie taki projekt oczyszczalni w XXI wieku – mówiła Bożena Zjawińska.

Kobieta przekonywała, że planowana technologia jest dla okolicznych mieszkańców nie do przyjęcia. W jej ocenie inwestycja będzie oznaczać uciążliwości zapachowe i pogorszenie warunków życia.

– To są dwa otwarte szamba, w których będą pływać nieczystości, a my będziemy wdychać ich odór. I państwu radnym nawet nie zadrży ręka i podnosicie i akceptujecie właśnie taki projekt – mówiła Bożena Zjawińska.

Zwracała uwagę na niewielką odległość najbliższych domów od planowanej infrastruktury. Wskazywała, że pierwszy budynek znajduje się 60 metrów od oczyszczalni, a kolejne 100 i 150 metrów dalej.

– Nie ma żadnej strefy buforowej i wycinany jest las, który by chronił nas ewentualnie od tego odoru. Walczymy o to przez dziewięć lat. Dziewięć lat i nie jest zrobione nic, absolutnie nic w tej sprawie, żeby ta oczyszczalnia posunęła się w stronę lasu dalej – mówiła Zjawińska.

Mieszkanka zaapelowała też o spotkanie radnych z mieszkańcami i specjalistą od tego typu inwestycji. Zarzucała radnym, że nie chcą się spotkać z protestującymi. Na koniec stwierdziła, że jeśli gmina nie ma pieniędzy na nowoczesną, hermetyczną oczyszczalnię, nie powinna lokalizować jej w pobliżu domów, gdyż to niemoralne i nieetyczne.

Podobny ton miało wystąpienie Stefanii Jasiak z osiedla Pod Wilczą Górą.

– Mamy ekspertyzę na to i mamy o co walczyć, ponieważ oczyszczalnia Warta jest w piątym stopniu oczyszczania, a ta nowoczesna niby, którą proponuje nam gmina, jest tylko w trzecim – mówiła.

Jej zdaniem radni powinni zgodzić się na spotkanie ze specjalistami, bo przeciętny mieszkaniec nie ma wiedzy technicznej pozwalającej samodzielnie ocenić projekt. Pytała też, czy w Polsce istnieje oczyszczalnia w podobnej technologii położona tak blisko domów.

Mieszkanka przekonywała, że protestujący nie sprzeciwiają się samej kanalizacji czy oczyszczaniu ścieków, lecz lokalizacji i sposobowi prowadzenia inwestycji. Wskazywała na możliwość przesyłu ścieków do oczyszczalni Warta w Częstochowie.

– Przecież my walczymy tylko o zmianę lokalizacji. Ponoć do wpięcia się rurą do oczyszczalni Warta, od której nigdy, bo to pismo, którym dysponuje gmina, nie wyklucza przyłączenia się do oczyszczalni Warta, mamy około 5 kilometrów – mówiła Stefania Jasiak.

Z kolei wystąpienie Anny Tarnowskiej miało najbardziej osobisty charakter. Jak zaznaczyła, jest bezpośrednią sąsiadką oczyszczalni i terenu przewidzianego pod jej rozbudowę. Jej zdaniem gmina nie tylko nie odsuwa inwestycji od zabudowań, ale w planach zabezpiecza jeszcze większy teren po drugiej stronie. Zarzucała władzom gminy, że temat jest przemilczany od lat, a protesty mieszkańców nie przynoszą żadnych skutków.

– Zamiast rozmów z nami w ogóle się temat przemilcza od wielu, wielu lat. Jak zabieraliśmy głos na sesji niejednej, to była mowa, że to później będzie coś tam załatwione albo będzie jakaś interpelacja. Nic się takiego nie wydarzyło – mówiła Anna Tarnowska.

Zarzuciła też radnym oraz władzom, że w praktyce nie uwzględniają głosu mieszkańców.

– Od 2023 roku, odkąd wiszą banery na wielu ogrodzeniach, nie zadziało się kompletnie nic, poza kilkoma nieoficjalnymi rozmowami z państwem radnymi, które nie przyniosły żadnego rezultatu. Państwo idziecie zupełnie dalej, no po trupach do celu można powiedzieć – stwierdziła Tarnowska.

Mieszkanka przywołała również historię nieruchomości swojej rodziny. Jak mówiła, teren, na którym funkcjonuje oczyszczalnia, należał kiedyś do jej dziadków i rodziców, a został wywłaszczony w 1977 roku pod parking związany z ówczesnymi potrzebami turystycznymi.

– Tę ziemię siłą nam odebrano – dodała.

Zwracała uwagę, że od lat stara się o przekształcenie części swojej działki, ale bezskutecznie. Jej zdaniem sytuacja jest niesprawiedliwa, bo z jednej strony gmina rozbudowuje uciążliwy obiekt, a z drugiej nie daje jej możliwości normalnego wykorzystania nieruchomości.

– To jest niesprawiedliwe, nieetyczne, żeby w taki sposób ludzi traktować, że od czasu PRL-u zabrać ludziom ziemię, wystawić tam taki obiekt, rozbudowywać go bezustannie i robić to ludziom – grzmiała.

Jak podkreślała, mieszkańcy żyją w stałym napięciu, a temat oczyszczalni jest – w jej ocenie – spychany na dalszy plan wobec innych spraw.

– Tutaj jest taki problem ludzki, jak sobie państwo wyobrażacie, że my dopiero sprawdzimy, jak ta oczyszczalnia będzie funkcjonować i będziemy cały czas zgłaszać i pilnować i gdziekolwiek się udawać i nie będziemy żyć spokojnie. My jesteśmy w nerwach cały czas – podnosiła kobieta.

Do zarzutów odniósł się burmistrz Tomasz Kucharski. W pierwszej kolejności mówił o przeznaczeniu działki i miejscowym planie. Podkreślał, że teren oczyszczalni został przeznaczony pod taką funkcję w planach z początku lat dwutysięcznych oraz w planie z 2008 roku, po uzyskaniu wymaganych uzgodnień.

– Nie każdy, kto jest właścicielem działki, decyduje o tym, jakie ta działka będzie miała przeznaczenie. My mamy w tej chwili kilkaset wniosków jako samorząd o przekształcenie terenów na tereny budowlane – mówił.

Odpowiadając mieszkańcom, Kucharski stanowczo zaprzeczał, że gmina buduje „szamba”. Tłumaczył, że inwestycja polega na rozbudowie i hermetyzacji oczyszczalni, w tym przykryciu reaktorów biologicznych betonową konstrukcją.

– Przede wszystkim my nie budujemy oczyszczalni, tylko budujemy bunkier, czyli przykrywamy reaktory. Nie przykrywamy reaktorów żadną plandeką, tylko przykrywamy je betonowym zabezpieczeniem od góry – dodał.

Według burmistrza uwagi mieszkańców zostały uwzględnione na etapie projektowania, bo to właśnie wskutek zgłoszeń i spotkań projektant miał otrzymać zalecenie przykrycia reaktorów.

– To, co zostaje odkryte, to są osadniki, w których nie zachodzą żadne procesy biologiczne ani chemiczne. Tam osad po prostu grawitacyjnie opada na dno osadnika. Więc mówienie o tym, że to są jakieś szamba, w których coś pływa, jest dużym nadużyciem – tłumaczył. – Państwa uwagi i wnioski zostały przeanalizowane na etapie choćby wydawania decyzji środowiskowych. Przecież ta decyzja się uprawomocniła. Państwo ją oprotestowywaliście właściwie wszędzie. I była w Samorządowym Kolegium Odwoławczym, była w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Katowicach. Teraz państwo wystąpiliście do Naczelnego Sądu Administracyjnego o wstrzymanie, a NSA odrzucił ten państwa wniosek – mówił Tomasz Kucharski.

Włodarz podkreślał, że gmina ma prawomocne pozwolenie na budowę oraz raport oddziaływania na środowisko. Przekonywał, że celem inwestycji jest poprawa sytuacji, a nie pogorszenie warunków życia mieszkańców.

– Dla wozów asenizacyjnych zbudowane jest specjalne hermetyczne pomieszczenie, które będzie zamykane z chwilą wjechania tam wozu asenizacyjnego. Dopiero jak wóz się podłączy i zrzuci ścieki, dopiero to będzie otwarte, dopiero ten wóz wyjedzie, bo to są ścieki, które rzeczywiście dają najgorszy zapach – wyjaśniał.

Jak dodał, rozbudowa będzie kosztować więcej właśnie dlatego, że projekt zawiera rozwiązania ograniczające uciążliwości. Kucharski odniósł się również do propozycji przekierowania ścieków do częstochowskiej oczyszczalni. Przyznał, że taka koncepcja kiedyś się pojawiła, ale gmina nie uzyskała zgody ani władz Częstochowy, ani zarządu oczyszczalni. Według niego projekt przesyłu ścieków do Częstochowy byłby trudny technicznie i uzależniałby gminę od zewnętrznej infrastruktury. Przypominał też, że inwestycja jest szacowana na około 40 mln zł, a gmina ma partnera w postaci Wodociągów Częstochowskich oraz przygotowane wnioski o środki zewnętrzne.

– Mamy aplikację zrobioną o środki unijne, mamy aplikację zrobioną o środki z Krajowego Planu Odbudowy. Jeśli by teraz chciał ktoś to przewrócić, to popełniałby naprawdę duże przestępstwo, bo pozbawiłby gminę przynajmniej 20 mln zł, które my możemy pozyskać – dodawał.

Po tej odpowiedzi ponownie głos zabrała Stefania Jasiak.

– Śmiem twierdzić, że to pan szerzy nieprawdę i skłóca nas jako mieszkańców, ponieważ mamy na to dokument od biegłego sądowego i chciałabym, żebyście państwo radni się spotkali z tym panem – mówiła.

Mieszkanka przekonywała, że nawet przy zastosowaniu rozwiązań ograniczających uciążliwości problem nie zniknie. Wskazywała również na możliwy spadek wartości nieruchomości i zapowiadała, że mieszkańcy nie wykluczają pozwu zbiorowego.

– Tu już nie chodzi o ten smród, o spadek wartości nieruchomości i niech pan nie myśli, że pozew zbiorowy nie będzie przeciwko gminie, bo teraz domy się nie sprzedają ani na osiedlu, ani w okolicy – grzmiała.

Do dyskusji wróciła również Anna Tarnowska, która odniosła się do wcześniejszej uchwały dotyczącej inwestycji mieszkaniowej w Turowie. Zwracała uwagę, że z jednej strony burmistrz poparł tam przekształcenie terenów pod zabudowę, a z drugiej od lat tłumaczy jej, że nie ma możliwości zmiany przeznaczenia jej działki.

– Moja działka jest w połowie budowlana i ta część budowlana znajdzie się 70 metrów od oczyszczalni. Więc proszę nie mówić cały czas, jaką ja mam działkę – mówiła Tarnowska.

Burmistrz odpowiedział, że liczne spotkania z mieszkańcami już się odbywały, z udziałem między innymi przedstawicieli Wodociągów Częstochowskich i negocjatora. Podkreślał, że mieszkańcy przedstawiali swoje argumenty w instytucjach odwoławczych i – jak mówił – wszędzie przegrali.

Spór o oczyszczalnię połączył się z tematem PSZOK-u w Przymiłowicach. Burmistrz przekonywał, że gmina działa na podstawie obowiązującego prawa i dokumentów, dzięki którym udało się pozyskać 2 mln zł dofinansowania. W jego ocenie zmiana lokalizacji na tym etapie byłaby nierealna.

– Myśmy na podstawie programu funkcjonalno-użytkowego z konkretną lokalizacją otrzymali konkretne pieniądze na konkretne zadanie. I teraz mówienie, że my mamy przenieść PSZOK gdzieś, gdzie będziemy mieli plan, który wejdzie w życie może za pół roku, to jest w ogóle nierealne – skwitował Tomasz Kucharski.

Głos zabrała Anna matlingiewicz, która przekonywała, że mieszkańcy sprawdzali możliwość zmiany lokalizacji projektu finansowanego ze środków unijnych i uzyskali informację, że w pewnych warunkach taka zmiana może być dopuszczalna.

– Zadzwoniłam podczas trwania komisji do Departamentu Funduszy Rozwoju Regionalnych Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Tam podano mi informację, że istnieje możliwość zmiany lokalizacji w czasie do umowy dofinansowania ze środków unijnych – skontrowała słowa włodarza.

Jak wskazywała, mieszkańcy nie są przeciwni samemu PSZOK-owi, lecz jego lokalizacji w Przymiłowicach. Zaapelowała do radnych o analizę alternatywnego rozwiązania, które – według niej – mogłoby być tańsze i bezpieczniejsze.

– Na przykład na Odrzykoniu. Możemy zaoszczędzić z naszych publicznych pieniędzy, z naszych, z pieniędzy mieszkańców 800 tys. zł. To jest bardzo dużo pieniędzy. Można je przeznaczyć na lepsze cele niż na drogę, która musiałaby być dodatkowo utworzona do budowy PSZOK-u – dodała.

Przewodniczący rady kilkukrotnie próbował porządkować dyskusję i ograniczać czas wypowiedzi, wskazując, że temat powinien zostać omówiony podczas odrębnego spotkania. Matlingiewicz podkreślała jednak, że mieszkańcy oczekują spotkania bezpośrednio z Tomaszem Kucharskim.

– Chcemy się spotkać z panem burmistrzem, z nikim w zastępstwie, tylko z panem burmistrzem – podkreśliła Matlingiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Dąbrowa Zielona dopłaci do wymiany starych źródeł ciepła. Dzisiaj ruszył nabór

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Mieszkańcy gminy Dąbrowa Zielona będą mogli ubiegać się o dofinansowanie do wymiany starych źródeł ciepła na nowe, niskoemisyjne urządzenia. 13 maja rozpoczął się nabór wniosków i potrwa do wyczerpania środków zabezpieczonych w budżecie gminy.

– Program ma zachęcić mieszkańców do inwestowania w bardziej ekologiczne i efektywne systemy ogrzewania. Dotacja obejmie wymianę dotychczasowych źródeł ciepła na kotły na biomasę lub pompy ciepła – mówi wójt Joanna Sokolińska.

Samorząd podkreśla, że celem jest nie tylko poprawa komfortu ogrzewania budynków, ale również ograniczenie emisji zanieczyszczeń i poprawa jakości powietrza.

Wsparcie będzie udzielane ze środków budżetu gminy. Dofinansowanie może wynieść do 50 proc. kosztów kwalifikowanych, jednak nie więcej niż 2 tys. zł. Ostateczna wysokość dotacji zostanie ustalona indywidualnie, na podstawie faktycznie poniesionych kosztów kwalifikowanych.

O środki mogą ubiegać się osoby fizyczne posiadające tytuł prawny do nieruchomości. Dotyczy to właścicieli, współwłaścicieli, użytkowników wieczystych, a także osób władających nieruchomością na podstawie umowy zawartej z właścicielem lub użytkownikiem wieczystym.

Aby przystąpić do programu, należy złożyć pisemny wniosek o udzielenie dotacji, podpisać umowę z gminą, zlikwidować stare źródło ciepła, zastosować nowe urządzenie i przystąpić do jego użytkowania. Następnie konieczne będzie złożenie wniosku o wypłatę dotacji. Dofinansowanie obejmuje demontaż i likwidację starego źródła ciepła oraz zakup i montaż nowego urządzenia wraz z niezbędnym osprzętem.

Wnioski można składać w urzędzie gminy. O zakwalifikowaniu do programu zdecyduje kolejność wpływu dokumentów do urzędu, dlatego zainteresowani mieszkańcy nie powinni zwlekać ze złożeniem wniosku.

Urzędnicy przypominają również, że przed przystąpieniem do programu należy zapoznać się z regulaminem udzielania dotacji. Dokumenty, w tym wniosek o udzielenie dotacji oraz wniosek o jej wypłatę, jest dostępny w urzędzie oraz na stronie internetowej gminy.

– Rozliczenie dotacji trzeba będzie złożyć najpóźniej do 30 listopada roku budżetowego, w którym podpisano umowę – informują pracownicy tutejszej administracji.

Więcej informacji można uzyskać w urzędzie gminy pod numerem telefonu 34 355 50 18.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Bez nich lokalne bezpieczeństwo wyglądałoby inaczej. Mstów podziękował strażakom

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

W Mstowie odbyły się gminne obchody Dnia Strażaka, będące wyrazem wdzięczności dla druhen i druhów z ochotniczych straży pożarnych za ich codzienną służbę, odwagę i gotowość do niesienia pomocy mieszkańcom. Uroczystość nawiązywała do wspomnienia św. Floriana, patrona strażaków, którego święto obchodzone jest 4 maja.

Obchody zorganizowano w niedzielę, 10 maja. Rozpoczęły się rano zbiórką pododdziałów oraz pocztów sztandarowych OSP na placu przed urzędem gminy. Uroczystość prowadził komendant gminny Związku OSP RP w Mstowie dh Eugeniusz Cierpiałowski. W wydarzeniu uczestniczył również poczet sztandarowy Rady Gminy Mstów.

Następnie uczestnicy przemaszerowali pod figurę św. Floriana, a później do kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mstowie. Tam odprawiona została uroczysta msza święta w intencji strażaków służących na terenie gminy. Nabożeństwo celebrował ks. Zdzisław Palus CRL, proboszcz parafii Mstów. Modlono się o Boże błogosławieństwo oraz pomyślny przebieg akcji ratowniczych.

Gminne obchody były okazją do podkreślenia roli, jaką jednostki ochotniczych straży pożarnych odgrywają w lokalnym systemie bezpieczeństwa. Druhny i druhowie uczestniczą nie tylko w akcjach ratowniczo-gaśniczych, ale również angażują się w życie społeczne, działania edukacyjne i wydarzenia organizowane na terenie gminy.

Wójt Tomasz Gęsiarz oraz komendant Eugeniusz Cierpiałowski podziękowali strażakom za zaangażowanie, profesjonalizm i bezinteresowną pomoc drugiemu człowiekowi. Złożyli im także życzenia pomyślności w życiu osobistym, zawodowym i społecznym.

– Strażacy ochotniczych straży pożarnych każdego dnia udowadniają, że służba drugiemu człowiekowi jest najwyższą wartością. Dziękujemy za gotowość, profesjonalizm i poświęcenie – podkreślali organizatorzy obchodów.

Dzień Strażaka od lat jest jednym z najważniejszych świąt środowiska pożarniczego. Łączy się ze wspomnieniem św. Floriana, który symbolizuje odpowiedzialność, solidarność i gotowość do niesienia pomocy. Choć tradycja obchodów ma ponad 150 lat, formalnie Dzień Strażaka został ustanowiony przez Sejm RP w 2002 roku.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Ogłoszenie Burmistrza Miasta i Gminy Przyrów

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Mstów koryguje budżet. Most poczeka, Tasarki będą droższe, a wydatki trzeba było przestawić

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Mstów/Screenshot

Podczas ubiegłotygodniowej sesji rady gminy radni zajęli się wyłącznie zmianami w wieloletniej prognozie finansowej oraz budżecie gminy na ten rok. Obrady miały krótki, nadzwyczajny charakter, ale przedstawione przez skarbnik Marię Skibińską informacje dotyczyły kilku istotnych korekt finansowych. Najważniejsze z nich obejmowały przesunięcie części dofinansowania z tzw. „Polskiego Ładu” na remont mostu na rzece Warcie w Kłobukowicach na 2027 rok, zwiększenie środków własnych na rewaloryzację zbiornika Tasarki oraz zabezpieczenie pieniędzy na przygotowanie programu funkcjonalno-użytkowego dla przydomowych oczyszczalni ścieków.

Pierwsza uchwała dotyczyła zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Skarbnik wyjaśniła, że projekt uwzględnia trzy grupy zmian. Pierwsza została wprowadzona zarządzeniem wójta z 31 marca i obejmowała zwiększenie dochodów oraz wydatków bieżących o 17,6 tys. zł z tytułu dotacji na zadania ustawowo zlecone z zakresu administracji rządowej. W tej samej zmianie przeniesiono 65 tys. zł z wydatków bieżących na inwestycyjne, z przeznaczeniem na zakup urządzeń na plac zabaw.

Druga zmiana wynikała z zarządzenia wójta z 27 kwietnia. Chodziło o zwiększenie dochodów i wydatków bieżących o ponad 322 tys. zł z tytułu dotacji na zwrot podatku akcyzowego oraz przeniesienie blisko 26 tys. zł z wydatków bieżących na inwestycyjne na zakup projektora.

Trzecia grupa zmian była bezpośrednio związana z projektem uchwały budżetowej procedowanej podczas sesji. Zakładała zwiększenie dochodów bieżących o niewiele ponad 13 tys. zł oraz zmniejszenie dochodów majątkowych o 791 tys. zł. Po stronie wydatków bieżących przewidziano wzrost o 2,1 tys. zł, natomiast wydatki majątkowe miały zostać zmniejszone o 612 tys. zł z niewielką górką.

– Ponadto w tym roku zwiększono przychody łącznie o 167 tys. zł i są to przychody z tytułu wolnych środków w wysokości prawie 166 tys. zł oraz niewykorzystanych środków pieniężnych z opłat za zatrzymywanie się na przystankach autobusowych z roku 2025 w wysokości niecałych 1,5 tys. zł – poinformowała uczestników sesji Maria Skibińska.

W wieloletniej prognozie finansowej zmieniono również dwa przedsięwzięcia. Pierwsze dotyczyło rozwoju bioróżnorodności poprzez rewaloryzację zbiornika wodnego Tasarki i zagospodarowanie przyległego terenu. Drugie obejmowało remont mostu na rzece Warcie w Kłobukowicach.

Radni przegłosowali uchwałę, po czym przeszli do kolejnego punktu, czyli zmian w budżecie gminy na 2026 rok. Ten projekt został omówiony bardziej szczegółowo, ponieważ to właśnie w nim zapisano konkretne przesunięcia po stronie dochodów, wydatków i przychodów.

Jak wyjaśniła Skibińska, ogólne dochody budżetowe miały zostać zmniejszone o blisko 778 tys. zł. Dochody bieżące zwiększono o 13,2 tys. zł, natomiast dochody majątkowe zmniejszono o prawie 791 tys. zł. Po stronie wydatków zaplanowano ogólne zmniejszenie o 610 tys. zł. Wydatki bieżące zwiększono o 2,1 tys. zł, a majątkowe zmniejszono o 612 tys. zł.

Po stronie zwiększeń dochodów znalazła się jedna pozycja. Było to odszkodowanie za uszkodzoną wiatę przystankową w Małusach Małych w wysokości 16,8 tys. zł. Z kolei po stronie zmniejszeń dochodów najważniejsza korekta dotyczyła remontu mostu na rzece Warcie w Kłobukowicach. Gmina zmniejszyła dofinansowanie z tzw. „Polskiego Ładu” o 665 tys. zł, ponieważ termin realizacji zadania został wydłużony do końca stycznia przyszłego roku.

Drugim istotnym tematem była rewaloryzacja zbiornika wodnego Tasarki. W tym przypadku zmniejszono dofinansowanie na wydatki majątkowe o ponad 125 tys. zł oraz dochody bieżące o 3,5 tys. zł. Skarbnik wskazała, że po przetargu konieczne okazało się zwiększenie wkładu własnego gminy.

– I tutaj również musieliśmy dołożyć ponad 500 tys. zł do realizacji tego przedsięwzięcia. Taka wyszła kwota z przetargu. Wydłużył nam się również termin realizacji zadania. Został opracowany nowy harmonogram i dlatego te źródła finansowania w poszczególnych latach uległy zmianie – mówiła.

Po stronie zwiększeń wydatków zapisano między innymi prawie 1,5 tys. zł na utrzymanie przystanków autobusowych. Były to niewykorzystane środki z opłat za zatrzymywanie się na przystankach autobusowych z 2025 roku. Skarbnik podkreśliła, że są to pieniądze przeznaczone na konkretny cel.

– Zgodnie z przepisami są to pieniądze tak zwane znaczone. Jeżeli one nie zostaną w całości w danym roku wykorzystane, muszą zwiększać budżet roku przyszłego na ten cel – tłumaczyła Maria Skibińska.

W dziale związanym z gospodarką komunalną i ochroną środowiska zaplanowano ogólne zwiększenie wydatków o 195 tys. zł. W tej kwocie znalazło się 34,1 tys. zł na opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego do wniosku o dofinansowanie przydomowych oczyszczalni ścieków na terenie gminy Mstów. Kolejne 16,8 tys. zł przeznaczono na naprawę uszkodzonej wiaty w Małusach Małych, zgodnie z otrzymanym odszkodowaniem. Zwiększono również środki na zakup i montaż zestawu zabawowego na placu zabaw przy ulicy Jaskrowskiej w Wancerzowie w ramach funduszu sołeckiego. Na ten cel przesunięto 12 tys. zł z innych przedsięwzięć. Dodatkowo zwiększono wydatki własne na rewaloryzację zbiornika Tasarki o 132 tys. zł.

Zmniejszenia wydatków obejmowały przede wszystkim wspomniane wcześniej 665 tys. zł związane z przesunięciem finansowania remontu mostu w Kłobukowicach. Kolejna kwota, prawie 142 tys. zł, dotyczyła zmian w funduszu sołeckim Wancerzowa oraz korekt przy zadaniu dotyczącym Tasarek.

W związku z większą wartością zadania został opracowany nowy harmonogram realizacji i ustalono nowe źródła finansowania oraz wysokość tych środków w poszczególnych latach – podsumowała skarbnik.

Dla zrównoważenia budżetu zwiększono przychody o 167 tys. zł. Złożyły się na nie wolne środki w wysokości blisko 166 tys. zł oraz 1,5 tys. zł niewykorzystanych środków z opłat za zatrzymywanie się na przystankach autobusowych.

Po wszystkich zmianach budżet gminy Mstów po stronie dochodów ma wynosić 76,7 mln zł, natomiast po stronie wydatków niemalże 79 mln zł.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

To nie będzie tylko chodnik. W Soborzycach powstanie bardziej przyjazna przestrzeń

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

Wójt Joanna Sokolińska podpisała umowę na realizację przebudowy drogi gminnej poprzez budowę chodnika wraz z odwodnieniem oraz małą architekturą w miejscowości Soborzyce. – To inwestycja, która ma poprawić bezpieczeństwo pieszych, uporządkować przestrzeń publiczną i zwiększyć komfort codziennego poruszania się mieszkańców – przekonuje włodarz Dąbrowy Zielonej.

Zakres prac obejmie budowę nowego chodnika z kostki brukowej, wykonanie zjazdów do posesji oraz przebudowę odcinka drogi o nawierzchni asfaltowej. Ważnym elementem zadania będzie również kanalizacja deszczowa, która ma usprawnić odwodnienie terenu i poprawić funkcjonalność infrastruktury drogowej.

– Inwestycja nie ograniczy się wyłącznie do prac typowo drogowych. W Soborzycach pojawią się także elementy małej architektury, w tym ławki i kosze na odpady. Przewidziano również nowe nasadzenia zieleni, które mają poprawić estetykę tej części miejscowości i sprawić, że przestrzeń stanie się bardziej przyjazna dla mieszkańców – mówi Joanna Sokolińska.

Jak podkreśla, realizacja zadania wpisuje się w działania gminy związane z rozwojem lokalnej infrastruktury. Nowy chodnik ma szczególne znaczenie dla pieszych, którzy zyskają bezpieczniejsze warunki poruszania się przy drodze. Poprawi się również dostępność posesji oraz ogólny wygląd przestrzeni publicznej.

– Przebudowa drogi gminnej w Soborzycach to kolejny przykład inwestycji odpowiadającej na codzienne potrzeby mieszkańców. Po zakończeniu prac miejscowość zyska bardziej funkcjonalną, estetyczną i bezpieczną przestrzeń, która będzie służyć zarówno pieszym, jak i kierowcom – dodaje Sokolińska.

CZYTAJ DALEJ

Rędziny

Drogowe sprawy Rędzin i Mstowa na stole. Rozmowy o chodnikach, przejściach i bezpieczeństwie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Facebook Eryka Łęgowika

Kwestie bezpieczeństwa pieszych, remontów dróg, odwodnienia oraz przebudowy newralgicznych skrzyżowań były tematem spotkania radnego Eryka Łęgowika z przedstawicielami Powiatowego Zarządu Dróg w Częstochowie i Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego. – Rozmowy dotyczyły spraw ważnych dla mieszkańców gmin Rędziny i Mstów, zgłaszanych wcześniej przez włodarzy obu samorządów – mówi Łęgowik.

W spotkaniu uczestniczyli dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Częstochowie Roman Pakuła oraz zastępca naczelnika wydziału komunikacji Starostwa Powiatowego w Częstochowie Bartłomiej Kocyga. Jak wynika z relacji radnego powiatowego Eryka Łęgowika, omawiane tematy były efektem wcześniejszych rozmów z wójtami Mstowa oraz Rędzin.

– Jednym z poruszonych zagadnień była zmiana lokalizacji przejścia dla pieszych w Mariance Rędzińskiej, w rejonie skrzyżowania ulic Srebrnej, Prostej i Kwiatowej. Rozmawialiśmy również o bieżącym czyszczeniu chodników oraz o doświetleniu przejść dla pieszych, co ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców, zwłaszcza po zmroku – wyjaśnia Łęgowik.

Wśród spraw dotyczących gminy Mstów znalazła się między innymi budowa chodnika przy szkole w Małusach Wielkich. Jak przekonuje samorządowiec, to temat istotny przede wszystkim z punktu widzenia dzieci, rodziców i osób korzystających na co dzień z infrastruktury w pobliżu placówki oświatowej.

Z kolei w przypadku gminy Rędziny rozmowy objęły kilka konkretnych lokalizacji. Mowa była o aktualizacji dokumentacji projektowej ulicy Kościuszki w Rędzinach na potrzeby remontu, zabezpieczeniu środków na dokumentację oraz przebudowę skrzyżowania w Kościelcu, a także o przejściu dla pieszych przy ulicy Mykanowskiej.

Osobny blok tematów dotyczył Rudnik. Wskazano potrzebę odwodnienia ulicy Stalowej, budowy chodnika przy tej drodze oraz wykonania remontu cząstkowego jej nawierzchni. Poruszono także kwestię zwiększenia bezpieczeństwa na skrzyżowaniu ulicy Stalowej z drogą krajową. Wśród możliwych rozwiązań wymieniono budowę ronda albo montaż sygnalizacji świetlnej.

– Spotkanie miało charakter roboczy, ale dotyczyło spraw, które od dłuższego czasu pojawiają się w lokalnych rozmowach o bezpieczeństwie i komforcie mieszkańców. Chodniki, przejścia dla pieszych, odwodnienie i organizacja ruchu to inwestycje, które często nie mają spektakularnego charakteru, ale realnie wpływają na codzienne funkcjonowanie miejscowości. Dalsze decyzje będą zależały od możliwości organizacyjnych i finansowych powiatu oraz od uzgodnień z samorządami – dodaje radny.

CZYTAJ DALEJ

Janów

Milionowa inwestycja w Janowie. Magazyn ma służyć mieszkańcom w razie zagrożeń

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Miasta i Gminy Janów

Burmistrz Janowa Edward Moskalik podpisał umowę na realizację inwestycji związanej z dokończeniem budowy magazynu przeznaczonego na potrzeby ochrony ludności i obrony cywilnej. Zadanie wykona częstochowska spółka, a jego wartość wynosi blisko 1,3 mln zł.

Przedmiotem zamówienia są roboty budowlane polegające na dokończeniu budowy magazynu w Janowie, a także dostawa i montaż niezbędnego wyposażenia. Obiekt ma służyć realizacji zadań z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej, w tym gromadzeniu oraz zabezpieczeniu sprzętu i materiałów potrzebnych w sytuacjach kryzysowych.

Inwestycja jest realizowana w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025/2026. To jeden z elementów wzmacniania lokalnego systemu bezpieczeństwa, który ma znaczenie zarówno dla działań prewencyjnych, jak i dla sprawnego reagowania w przypadku zagrożeń.

Całkowity koszt zadania wynosi prawie 1,3 mln zł. Środki zostaną przeznaczone nie tylko na prace budowlane, ale również na wyposażenie magazynu, tak aby po zakończeniu inwestycji obiekt mógł pełnić swoją funkcję w praktyce.

– Dokończenie budowy magazynu to przedsięwzięcie o znaczeniu organizacyjnym i bezpieczeństwa publicznego. Dzięki niemu gmina zyska zaplecze potrzebne do przechowywania wyposażenia wykorzystywanego w działaniach związanych z ochroną mieszkańców, reagowaniem kryzysowym i zadaniami obrony cywilnej – podkreśla burmistrz Moskalik.

CZYTAJ DALEJ

Dąbrowa Zielona

Duży projekt transportowy wchodzi w teren. Święta Anna doczeka się ważnej inwestycji

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Dąbrowa Zielona

W Świętej Annie symbolicznie rozpoczęto realizację budowy centrum przesiadkowego. To przedsięwzięcie, które ma poprawić komfort codziennego podróżowania, zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców i ułatwić korzystanie z transportu publicznego.

Symboliczne wbicie łopaty było formalnym początkiem prac przy zadaniu, które wpisuje się w szerszy projekt dotyczący budowy centrów przesiadkowych na terenie kilku samorządów. Nowa infrastruktura w Świętej Annie ma stworzyć nowoczesne i funkcjonalne miejsce dla pasażerów, pieszych, rowerzystów oraz osób korzystających z różnych form codziennego przemieszczania się. Inwestycja ma również poprawić dostępność komunikacyjną gminy i uporządkować przestrzeń związaną z obsługą podróżnych.

Zadanie realizowane jest w ramach projektu budowa centrów przesiadkowych w Dąbrowie Zielonej, Koniecpolu, Przyrowie i Poczesnej z systemem zarządzania transportem powiatu częstochowskiego. Liderem przedsięwzięcia jest częstochowie starostwo, który realizuje projekt w partnerstwie ze wspomnianymi samorządami oraz Związkiem Gmin i Powiatów Subregionu Północnego Województwa Śląskiego.

Projekt otrzymał dofinansowanie z Unii Europejskiej. Całkowita wartość przedsięwzięcia wynosi 31,45 mln zł, z czego wydatki kwalifikowalne to 26,34 mln zł. Kwota dofinansowania sięga 22,38 mln zł, natomiast wkład własny wynosi 9,05 mln zł. Całość prac ma zostać sfinalizowana do końca roku.

W wydarzeniu w Świętej Annie uczestniczyli przedstawiciele miejscowych władz, rady gminy, starostwa powiatowego, wykonawcy inspektora nadzoru. Obecność mieszkańców podkreśliła lokalny wymiar inwestycji, która ma służyć przede wszystkim codziennym potrzebom osób korzystających z komunikacji i przestrzeni publicznej.

CZYTAJ DALEJ

Mstów

Nowe ławki na skwerze w Jaskrowie. To mieszkańcy zdecydowali, jak zmienić wspólną przestrzeń

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Urząd Gminy Mstów

Skwer przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Jaskrowie stał się wygodniejszy i bardziej przyjazny dla mieszkańców. W przestrzeni publicznej pojawiły się nowe ławki, które już służą jako miejsce odpoczynku, rozmów i codziennych spotkań. Zadanie zrealizowano ze środków funduszu sołeckiego, a o jego wykonaniu zdecydowała lokalna społeczność.

To co prawda niewielka, ale – jak podkreśla wójt Tomasz Gęsiarz – ważna inwestycja w lokalną przestrzeń. Nowe elementy małej architektury poprawiają funkcjonalność skweru i sprawiają, że miejsce to lepiej odpowiada na potrzeby różnych grup użytkowników. Z ławek mogą korzystać zarówno seniorzy, rodzice z dziećmi, jak i osoby odwiedzające teren przy placówce oświatowej.

Realizacja zadania pokazuje również znaczenie funduszu sołeckiego jako narzędzia, dzięki któremu mieszkańcy mogą bezpośrednio wpływać na swoje najbliższe otoczenie. To właśnie oni wskazują potrzeby, wybierają priorytety i decydują, jakie przedsięwzięcia powinny zostać wykonane w sołectwie. W tym przypadku postawiono na rozwiązanie praktyczne, poprawiające komfort korzystania z miejsca ważnego dla lokalnej społeczności.

– Skwer przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Jaskrowie od kilku lat sukcesywnie zyskuje nowe funkcje. W 2018 roku zrewitalizowaliśmy go przy wsparciu środków pozyskanych z budżetu województwa śląskiego w ramach Konkursu Przedsięwzięć Inicjatyw Lokalnych. Dwa lata później przestrzeń została dodatkowo oświetlona. Zamontowano osiem parkowych lamp z oprawami LED, dzięki czemu teren stał się bardziej dostępny i bezpieczny także po zmroku – mówi wójt Gęsiarz.

Nowe ławki są kolejnym etapem porządkowania i uzupełniania tej przestrzeni.

– Choć nie jest to duża inwestycja infrastrukturalna, jej znaczenie dla codziennego życia mieszkańców jest widoczne od razu. Takie działania wzmacniają lokalną integrację i pokazują, że dobrze zaplanowana przestrzeń publiczna nie musi oznaczać wyłącznie dużych projektów. Czasem wystarczy praktyczne rozwiązanie, które odpowiada na rzeczywiste potrzeby mieszkańców – dodaje włodarz Mstowa.

CZYTAJ DALEJ

Kłomnice

Ogłoszenie Wójta Gminy Kłomnice

Opublikowany

,

Ogłoszenie płatne
fot. Freepik

CZYTAJ DALEJ

Kamienica Polska

Świętują z książką, historią i lokalną tradycją. Po spotkaniu z autorką czas na Noc Muzeów

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Gminna Biblioteka Publiczna w Kamienicy Polskiej

Gminna Biblioteka Publiczna w Kamienicy Polskiej rozpoczęła świętowanie XXXIII Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek od wydarzenia dla najmłodszych, a już 16 maja wspólnie z gminą zaprosi mieszkańców na kolejną odsłonę kulturalnych atrakcji. Tym razem Noc Muzeów zostanie połączona z jubileuszem 80-lecia miejscowej biblioteki.

W minioną środę odbyło się „Czytanie na polanie dla dzieci”. W ramach wydarzenia z przedszkolakami spotkała się Ewelina Kurzak, autorka serii „Bajki z Dilusiowej Zagrody”. Pisarka przyjechała w nietypowym towarzystwie, bo razem ze swoimi kurami. Zwierzęta wzbudziły duże zainteresowanie dzieci i szybko stały się jedną z największych atrakcji spotkania.

Najmłodsi uczestnicy mogli pogłaskać i przytulić ptaki, a następnie wysłuchali jednej z historii przygotowanych przez autorkę. Spotkanie połączyło literaturę, bezpośredni kontakt z naturą i swobodną, radosną atmosferę, pokazując, że biblioteka może być miejscem żywego kontaktu z książką już od najmłodszych lat.

Kolejnym ważnym punktem obchodów będzie Noc Muzeów, zaplanowana na 16 maja w Muzeum Regionalnym w Kamienicy Polskiej. Wydarzenie zostanie połączone z jubileuszem 80-lecia Gminnej Biblioteki Publicznej.

– Wydarzenie będzie okazją do poznania lokalnej historii, zwiedzania ekspozycji oraz udziału w programie przygotowanym z myślą o mieszkańcach w różnym wieku – zachęca do udziału wójt Artur Furmański.

Oficjalne rozpoczęcie Nocy Muzeów zaplanowano na godz. 17.00. Następnie uczestnicy będą mogli zwiedzać placówkę z przewodnikiem. Oprowadzania przewidziano o godz. 17.30, 18.30 oraz 19.30. To propozycja zarówno dla osób dobrze znających lokalne dziedzictwo, jak i dla tych, którzy chcą dopiero odkryć zbiory oraz historię Kamienicy Polskiej.

Program obejmie również część artystyczną i rodzinną. O godz. 17.15 wystąpi Zespół Folklorystyczny „Kamienica”, o godz. 18.00 odbędzie się interaktywny pokaz „Bajeczne Podróże Arlekina”, a o godz. 19.00 zaplanowano pokaz teatralny „Oczami Turysty” w wykonaniu GOKSiR Kamienica Polska. Od godz. 19.30 do 21.00 przewidziano animacje i działania interaktywne.

Nie zabraknie także atrakcji związanych z lokalnym rzemiosłem, tradycją i edukacją. W programie znalazły się pokaz tkactwa na krośnie w wykonaniu Anny Cebuli, wystawa zdjęć poświęcona Gminnej Bibliotece Publicznej, prezentacja eksponatów oraz jurajska gra planszowa „Szlakiem Orlich Gniazd”. Uczestnicy będą mogli również skorzystać ze stoiska NKGiGW „Karolinki”, degustacji dołków przygotowanych przez koło oraz grilla OSP Kamienica Polska.

Wydarzeniu towarzyszyć będzie Jasnogórski Zlot Rowerowy „Czewa Bike Fest 2026”. Organizatorzy zachęcają, aby na Noc Muzeów przyjechać do Kamienicy Polskiej rowerem i zabrać ze sobą książkę.

– Na osoby, które zdecydują się na taki udział, czeka niespodzianka – zapowiada wójt Artur Furmański.

CZYTAJ DALEJ

Starcza

Strategia Starczy przyjęta, ale dyskusja pokazała napięcia. Radny Sirek: Mieszkańcy traktowani po macoszemu

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Starcza/Screenshot

Nadzwyczajna sesja rady gminy miała mieć krótki i formalny przebieg. Radni zajęli się przyjęciem strategii rozwoju gminy do 2035 roku, dokumentu potrzebnego między innymi do dalszych prac nad planem ogólnym. Uchwała została ostatecznie podjęta, ale zanim doszło do głosowania, na sali wybrzmiał spór o interes mieszkańców, konsultacje społeczne i przyszłe zasady zagospodarowania przestrzennego.

Podczas obrad przedstawiono informację o konsultacjach społecznych. Zgłoszono łącznie 33 uwagi. Dwie zostały odrzucone, jedną częściowo odrzucono, a pozostałe uwzględniono. Przedstawicielka urzędu wyjaśniała, że przyjęcie strategii jest konieczne, aby gmina mogła dalej procedować plan ogólny.

Dyskusję otworzył radny Zbigniew Sirek, który wrócił do jednej z odrzuconych uwag. Jego zdaniem w strategii powinien znaleźć się jednoznaczny zapis, że nadrzędnym celem gminy jest dbanie o potrzeby mieszkańców, ponieważ to oni finansują samorząd.

– Punkt ten zawierał informacje, kto utrzymuje gminę i o kogo gmina powinna w pierwszej kolejności dbać. I ten punkt został odrzucony. A więc po raz kolejny zgłaszam, aby to zostało uwzględnione. Rzecz, że celem nadrzędnym strategii rozwoju gminy jest dbanie o potrzeby mieszkańców gminy, bo to oni są podstawą jej funkcjonowania i finansowania przede wszystkim, bo składają się na budżet gminy. W pierwszej kolejności dba się o osoby spoza gminy, a mieszkańcy są traktowani po macoszemu – mówił samorządowiec.

Urzędniczka odpowiadała, że uwaga odnosiła się do planu ogólnego, a nie samej strategii. Przekonywała też, że dokument zawiera już zapisy dotyczące mieszkańców i jakości ich życia.

– Gmina Starcza, nowoczesna gmina przyjazna mieszkańcom, harmonijnie rozwijająca lokalny potencjał, oparta na aktywnej społeczności, przedsiębiorczości oraz zrównoważonym rozwoju. Jest to miejsce bezpieczne, atrakcyjne dla rodzin, seniorów oraz inwestorów, które dba o środowisko, wykorzystuje innowacyjne rozwiązania i zapewnia wysoką jakość życia swoim mieszkańcom. To jest zawarte w strategii. Czego panu brakuje w tej strategii? – zwróciła się do Zbigniewa Sirka.

Radny nie uznał tych zapisów za wystarczające. Wskazywał, że „przyjazna mieszkańcom” to nie to samo, co „dbająca o mieszkańców”. W jego ocenie problem dotyczy również osób spoza gminy, które posiadają na jej terenie nieruchomości i korzystają z określonych uprawnień.

– Pisząc wniosek po prostu stwierdziłem, dla kogo jest ta gmina. Bo ja właśnie nie zauważam, że jest dla mieszkańców, tylko dla osób spoza. Dla nich gmina jest tylko narzędziem ich strategii biznesowej, wobec których gmina ma tylko obowiązki, nie mając nic w zamian, bo nie płacą u nas podatku PIT, ani nic takiego – argumentował.

Na sali pojawiły się jednak głosy polemiczne. Jeden z uczestników obrad pytał, na jakiej podstawie radny twierdzi, że strategia nie jest dokumentem tworzonym z myślą o mieszkańcach. Inny zwrócił uwagę, że gmina działa w ramach prawa państwowego i nie może różnicować obywateli wyłącznie według miejsca zamieszkania.

– My jesteśmy mieszkańcami gminy i jeżeli Polak przychodzi do urzędu, to urząd musi go obsłużyć. Jeżeli ma tutaj interesy do załatwienia, to nie jest osoba skądś, przypadkowa. Widocznie ma tutaj swoje interesy, swoje prawa. Ja nie rozumiem, jak pan chce to poukładać. Tak prawo polskie nie działa, na szczęście – oponowano.

Sirek podkreślał jednak, że chodzi mu o zasadę pierwszeństwa mieszkańców i zabezpieczenie ich interesów w przyszłych rozstrzygnięciach.

– Tylko chodzi o te prawa mieszkańców i żeby raz na zawsze załatwić sprawę, że jeśli chcesz coś w tej gminie skorzystać, to musisz być jej mieszkańcem. A nie przychodzą do gminy osoby spoza gminy z żądaniami i my po prostu musimy to wykonywać, nie mając za to nic w zamian. W pierwszej kolejności ma być mieszkaniec, a dopiero reszta – kontynuował radny.

Dyskusję próbowano sprowadzić do przedmiotu sesji, czyli strategii, a nie planu ogólnego. Urzędnicy przypominali, że szczegółowe kwestie dotyczące zagospodarowania terenów będą rozpatrywane w dalszej procedurze planistycznej. Wskazano również, że właściciele działek, którzy dziś nie są mieszkańcami gminy, w przyszłości mogą się nimi stać.

Ostatecznie strategia rozwoju gminy została przyjęta jednogłośnie. Sam wynik głosowania nie oddaje jednak atmosfery obrad. Krótka sesja pokazała, że najtrudniejsze dyskusje mogą dopiero nadejść, zwłaszcza przy pracach nad planem ogólnym, gdzie ogólne zapisy strategii przełożą się na konkretne decyzje dotyczące przestrzeni, działek i interesów mieszkańców.

CZYTAJ DALEJ

Przyrów

Nordic walking wraca na jurajskie trasy. Drugi etap pucharu odbędzie się w Sierakowie

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Freepik

Miłośnicy aktywnego wypoczynku będą mieli kolejną okazję do sportowej rywalizacji w plenerze. W najbliższą sobotę w Sierakowie, na terenie gminy Przyrów, odbędzie się drugi etap XVI Jurajskiego Pucharu Nordic Walking.

Zawody rozpoczną się o godz. 16.00. Uczestnicy będą mieli do pokonania trasę o długości około 5 kilometrów, poprowadzoną przez ścieżki leśne oraz utwardzone drogi gruntowe.

– Charakter trasy sprawia, że wydarzenie może zainteresować zarówno osoby nastawione na sportową rywalizację, jak i tych, którzy nordic walking traktują jako formę rekreacji i aktywnego spędzania czasu – zachęcają do udziału organizatorzy całego przedsięwzięcia.

Biuro zawodów w dniu imprezy będzie czynne od godz. 14.45 do 15.45. Z kolei uroczysta dekoracja zwycięzców została zaplanowana około godz. 17.15. Organizatorzy zapowiadają pakiety startowe, nagrody i statuetki dla najlepszych zawodników, a także posiłek regeneracyjny oraz napoje chłodzące dla uczestników.

Udział w zawodach jest odpłatny. Opłata dla osób dorosłych wynosi 50 zł, natomiast młodzież do 18. roku życia zapłaci 20 zł. W dniu zawodów natomiast opłata startowa wyniesie 70 zł. Mieszkańcy gminy Przyrów mogą wystartować bezpłatnie. 

Wydarzenie organizowane jest przez miejscowy samorząd oraz Klub Sportowy Kabex LKS Podkowa Janów.

CZYTAJ DALEJ

Blachownia

Schody w Blachowni na miarę możliwości. Gres zniknął, wykładzina przykryła problem

Opublikowany

,

Monika Wójcik
fot. Materiał nadesłany przez czytelnika

W Blachowni najwyraźniej odkryto nową szkołę samorządowego remontu. Jeśli czegoś nie da się naprawić, można to przykryć. Dosłownie. Jak poinformował nas czytelnik, w Centrum Aktywności Obywatelskiej przy ulicy Sienkiewicza zamiast przeprowadzić porządną naprawę schodów, usunięto gres i zastąpiono go wykładziną.

Trudno o bardziej symboliczny obraz sytuacji. Obiekt, który z nazwy ma służyć aktywności obywatelskiej, sam zdaje się potrzebować aktywnej interwencji. Schody, czyli jeden z najbardziej podstawowych elementów budynku użyteczności publicznej, nie doczekały się rozwiązania, które można byłoby nazwać remontem z prawdziwego zdarzenia. Zamiast tego pojawiło się rozwiązanie zastępcze, doraźne i wizualnie mówiące więcej niż niejeden urzędowy komunikat.

Bo przecież schody są w samorządzie czymś więcej niż tylko ciągiem komunikacyjnym. To metafora. Jedni po nich wchodzą, inni schodzą, a w Blachowni najwyraźniej próbuje się po nich prześlizgnąć przez problem. Gres usunięto, wykładzinę położono i można udawać, że temat został załatwiony. Pytanie tylko, czy mieszkańcy mają traktować to jako remont, prowizorkę, czy może nowy standard wykończenia przestrzeni publicznej.

Według sygnałów, które trafiają do mieszkańców, w gminie ma brakować pieniędzy na bieżące naprawy. Jeśli to prawda, sprawa schodów w Centrum Aktywności Obywatelskiej staje się czymś więcej niż anegdotą o nieszczęsnym gresie. Pokazuje, że problemy techniczne w miejskich obiektach mogą być rozwiązywane nie tam, gdzie trzeba, lecz tam, gdzie akurat najłatwiej coś położyć, przykleić albo zakryć.

Oczywiście można powiedzieć, że wykładzina też jest jakimś rozwiązaniem. Tyle że równie dobrze można by przeciekający dach nazwać naturalną wentylacją wodną, odpadający tynk – odsłonięciem historycznych warstw budynku, a krzywe płytki – ekspresją lokalnej architektury użytkowej. Problem polega na tym, że mieszkańcy nie oczekują kreatywnej interpretacji usterek, tylko ich usuwania.

Najbardziej kłopotliwe jest jednak to, że mowa o miejscu publicznym, z którego korzystają ludzie. W takich obiektach liczy się nie tylko estetyka, ale przede wszystkim trwałość, bezpieczeństwo i elementarny szacunek do użytkowników. Schody powinny być wykonane solidnie, a nie sprawiać wrażenie, że ktoś próbował ugasić pożar wiadrem tapety.

Blachownia ma więc kolejny drobny, ale bardzo wymowny obrazek samorządowej codzienności. Niby nic wielkiego, tylko schody. Niby nie inwestycja za miliony, tylko bieżąca naprawa. A jednak właśnie takie sprawy najlepiej pokazują, jak działa lokalna władza, gdy nie ma kamer, przecinania wstęg i okazji do pamiątkowych zdjęć.

 

O wielkich strategiach, planach i wizjach rozwoju można opowiadać długo. Można mówić o aktywności, obywatelskości, nowoczesności i trosce o mieszkańców. Jednak potem przychodzi ktoś do Centrum Aktywności Obywatelskiej, patrzy na schody i widzi, że zamiast naprawy dostał wykładzinę. I wtedy cały ten samorządowy marketing schodzi piętro niżej. Na własnych schodach.

CZYTAJ DALEJ

Lelów

Świętowali 3 Maja i Dzień Strażaka. Patriotyczne obchody połączono z podziękowaniem dla druhen i druhów

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Urząd Gminy Lelów

W Lelowie tegoroczne obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja miały podwójny wymiar. Były okazją do uczczenia 235. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, ale także do wyrażenia wdzięczności strażakom, którzy w gminie od lat są jedną z najważniejszych części lokalnej wspólnoty. Uroczystości połączono bowiem z obchodami Dnia Strażaka, przypadającego we wspomnienie św. Floriana, patrona ludzi niosących pomoc.

Uroczystości rozpoczęły się w Gminnym Ośrodku Kultury w Lelowie. Wprowadzono poczet sztandarowy i odśpiewano hymn państwowy. Już ten początek nadał wydarzeniu podniosły charakter, ale dalsza część programu miała również bardziej szkolny, rodzinny i lokalny wymiar. Uczniowie klasy szóstej przygotowali montaż słowno-muzyczny poświęcony historii Konstytucji 3 Maja. Patriotyczne wiersze i pieśni przypomniały uczestnikom znaczenie jednej z najważniejszych ustaw w dziejach Polski, a jednocześnie pozwoliły młodym mieszkańcom gminy włączyć się w obchody nie tylko samą obecnością.

Po części artystycznej uczestnicy wyruszyli spod budynku GOK-u w trzeciomajowym pochodzie. W asyście Orkiestry Dętej OSP Nakło oraz pocztów sztandarowych przemaszerowali pod pomnik św. Floriana, gdzie delegacje jednostek ochotniczych straży pożarnych z terenu samorządu złożyły kwiaty. Ten moment szczególnie podkreślił drugi wymiar uroczystości – pamięć o patronie strażaków i szacunek dla tych, którzy na co dzień są gotowi nieść pomoc mieszkańcom.

Następnie korowód przeszedł na plac kościelny, gdzie delegacje oddały hołd poległym w obronie ojczyzny i złożyły wiązanki kwiatów. Kolejnym punktem obchodów była msza święta w intencji Polski i strażaków, odprawiona przez proboszcza parafii, ks. Henryka Młynarczyka.

Tegoroczne świętowanie było więc nie tylko lekcją patriotyzmu, ale także okazją do podziękowania druhnom i druhom. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele lokalnych instytucji, organizacji, szkół, jednostek OSP, harcerze, nauczyciele, uczniowie oraz mieszkańcy.

CZYTAJ DALEJ

Starcza

Mieszkania komunalne znów pod lupą. W Starczy wrócił problem umów bezterminowych

Opublikowany

,

Maciej Krawczyk
fot. Urząd Gminy Starcza/Screenshot

Radni gminy Starcza przyjęli nowe zasady wynajmowania lokali komunalnych oraz wieloletni program gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy. Uchwała przeszła jednogłośnie, ale poprzedziła ją dyskusja, która pokazała, że temat gminnych mieszkań wciąż budzi duże emocje. Szczególnie wtedy, gdy wraca sprawa lokali zajmowanych na podstawie umów bezterminowych, w tym mieszkania w ośrodku zdrowia.

Przed głosowaniem przedstawiono protokół z konsultacji społecznych. W ich trakcie wpłynęła jedna pisemna uwaga mieszkańca dotycząca zasad podnajmu lub użyczania lokali w sytuacji, gdy najemca czasowo opuszcza mieszkanie, na przykład z powodu pracy, nauki, leczenia albo pobytu w zakładzie karnym. Propozycja nie została jednak uwzględniona. Jak wyjaśniono podczas sesji, kwestie podnajmu reguluje ustawa o ochronie praw lokatorów, a rada gminy nie może samodzielnie określać przypadków, w których wójt wyraża zgodę na takie rozwiązanie.

To otworzyło szerszą dyskusję o tym, jaką realną kontrolę gmina ma nad własnym zasobem mieszkaniowym. Jeden z radnych zwracał uwagę, że największym problemem pozostają umowy zawierane na czas nieoznaczony, które mogą ograniczać możliwość odzyskania lokalu, gdy samorząd chciałby przeznaczyć go na inny cel.

– Sami widzimy, jakie w tej chwili są problemy z bezterminową umową na wynajem naszego mieszkania w ośrodku zdrowia. Jeśli takie sytuacje mają się w przyszłości powtarzać, no to sami widzimy, do czego to prowadzi. Że potem pozostajemy w takiej sytuacji, że nie możemy nic zrobić, jeśli mieszkanie rzeczywiście jest potrzebne na inny cel – mówił.

Obsługa prawna urzędu tłumaczyła, że w przypadku mieszkaniowego zasobu gminy rada nie ma pełnej swobody. Lokale socjalne, zgodnie z ustawą, wynajmowane są na czas oznaczony, natomiast lokale komunalne na czas nieoznaczony.

– Nie ma pan racji, ponieważ akurat to jest uregulowane ustawą. I to, co pan mówi, dotyczy wynajmu innych nieruchomości niż lokale wchodzące w skład mieszkaniowego zasobu gminy – wyjaśniała mecenas. – Jeżeli chodzi o lokale, to musimy odróżnić tutaj dwa rodzaje lokali. Lokale socjalne i pozostałe, tak zwane komunalne. Socjalne, zgodnie z ustawą, wynajmowane są na czas oznaczony, natomiast lokale komunalne na czas nieoznaczony – dodawała.

Wątpliwości radnych dotyczyły również mieszkań w ośrodku zdrowia. W dyskusji pojawił się argument, że lokale te historycznie mogły być tworzone z myślą o lekarzach lub innych pracownikach, a obecnie funkcjonują jako część ogólnego zasobu mieszkaniowego.

– Jeśli mieszkania w ośrodku zdrowia były budowane po to, żeby tam mieszkali lekarze, więc nie można mówić, że to nie były mieszkania pracownicze. A my robimy z nich w tej chwili mieszkania socjalne – argumentował radny.

Mecenas odpowiedziała, że obecnie gmina nie ma wyodrębnionych mieszkań pracowniczych. Zaznaczyła też, że nie można zmienić charakteru lokalu w taki sposób, aby pozbawić praw osoby, która już go zajmuje.

– W naszym zasobie gminnym nie mamy wyodrębnionych mieszkań pracowniczych. Ani dla lekarzy, ani dla nauczycieli, ani dla innych pracowników. Nie mamy takich mieszkań. Nie ma takiej możliwości, że jak ktoś już mieszka, dostał mieszkanie, to nagle rada gminy podejmie uchwałę i stwierdza, że to jest pracownicze, proszę się wyprowadzić – mówiła prawniczka.

W trakcie obrad padły także słowa o „stanie zastanym” i konieczności uporządkowania zasad na przyszłość. Jeden z uczestników dyskusji zwracał uwagę, że gdyby regulacje przyjęto wiele lat temu, obecna rada nie musiałaby mierzyć się z konsekwencjami dawnych umów.

– Jeżeli się wynajęło te mieszkania źle, po prostu z punktu widzenia może dzisiejszego źle albo dobrze, jakby to nawet nie o to chodzi, ale już są wynajęte, to się z tym już nic nie zrobi. Po prostu mamy stan zastany. I to jest wszystko. I albo tę uchwałę przyjmujemy, albo dalej jesteśmy w tym rozgardiaszu, który mamy dzisiaj – stwierdził jeden z samorządowców.

Nie wszyscy zgodzili się jednak z oceną, że w przeszłości panował bałagan. Jeden z uczestników obrad bronił wcześniejszych decyzji, przekonując, że wynikały one z konkretnych potrzeb mieszkańców.

– Żadnego bałaganu nie było. Była taka potrzeba. Była trasa, więc ludzie wysiedlali i się zakwaterowało tam. Nie było tu żadnego bałaganu. A tam byli nauczyciele, emerytowani. Jeszcze jest dwóch nauczycieli. To żaden bałagan. To po prostu była potrzeba – mówił.

Ostatecznie rada przyjęła uchwałę jednogłośnie, piętnastoma głosami za.

CZYTAJ DALEJ

Kruszyna

W Kruszynie ruszyło referendum. Inicjatorzy chcą odwołania wójt Joanny Zasępy

Opublikowany

,

Piotr Biernacki
fot. Facebook Joanny Zasępy

W gminie Kruszyna rozpoczęła się procedura, która może doprowadzić do referendum w sprawie odwołania wójt Joanny Zasępy przed upływem kadencji. Zawiadomienie o zamiarze wystąpienia z taką inicjatywą wpłynęło 30 kwietnia do Komisarza Wyborczego w Częstochowie. Pełnomocnikiem grupy inicjatywnej jest Paweł Łapeta, miejscowy radny.

To jeszcze nie oznacza, że referendum się odbędzie. Na razie uruchomiona została formalna ścieżka, od której zaczyna się cała procedura. Ustawa o referendum lokalnym przewiduje, że inicjator referendum przeprowadzanego na wniosek mieszkańców musi pisemnie powiadomić o swoim zamiarze zarówno komisarza wyborczego, jak i wójta. Dopiero później można przejść do zbierania podpisów pod właściwym wnioskiem.

– Dopełniliśmy wszelkich formalności. Zbiórka podpisów już trwa – informuje Paweł Łapeta, pełnomocnik grupy inicjatywnej, poproszony o odniesienie się do sprawy.

W praktyce przed inicjatorami stoi teraz pierwszy poważny sprawdzian. Aby referendum mogło zostać formalnie zainicjowane, muszą oni zebrać 386 podpisów mieszkańców uprawnionych do głosowania. To próg, który pokaże, czy niezadowolenie opisane w uzasadnieniu ma szersze społeczne zaplecze, czy pozostanie inicjatywą ograniczonego środowiska.

Nawet zebranie podpisów nie przesądza jednak o politycznym finale. Referendum odwoławcze należy do najtrudniejszych narzędzi demokracji lokalnej, bo oprócz samego głosowania wymaga jeszcze wysokiej frekwencji. W Kruszynie, aby ewentualne referendum było ważne, do lokali musiałoby pójść około 1400 osób. Wynika to z zasady, że referendum w sprawie odwołania organu wybranego bezpośrednio jest ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 3/5 liczby wyborców uczestniczących w wyborze tego organu. 

Uzasadnienie wniosku jest dobitne. Grupa inicjatywna przedstawia sprawę jako coś więcej niż personalny konflikt z wójt. Autorzy argumentują, że działają „w interesie dobra wspólnego, jako obywatele i członkowie wspólnoty samorządowej”, a decyzja o rozpoczęciu procedury zapadła „po wyczerpaniu innych form dialogu z władzami gminy”. W ich ocenie Joanna Zasępa „utraciła mandat zaufania społecznego niezbędny do dalszego sprawowania urzędu”.

Najważniejszy zarzut dotyczy sposobu komunikowania się władzy z mieszkańcami. Inicjatorzy wskazują na brak transparentności i dialogu, a także na podejmowanie kluczowych decyzji bez, jak twierdzą, rzetelnych konsultacji społecznych. W dokumencie pojawia się również zarzut ignorowania głosu lokalnej społeczności oraz obojętności lub oporu urzędu wobec inicjatyw oddolnych. 

– Wójt Zasępa uderza w jeden z najczulszych punktów każdego samorządu, a mianowicie poczucie mieszkańców, że mają realny wpływ na decyzje podejmowane w ich imieniu – podnoszą inicjatorzy.

Drugi wątek to finanse i zarządzanie majątkiem gminy. Grupa inicjatywna pisze o niepokoju związanym z obecną polityką finansową, braku racjonalności i gospodarności w wydatkowaniu środków publicznych oraz rosnących kosztach funkcjonowania administracji. Zdaniem autorów uzasadnienia mieszkańcy nie widzą adekwatnych efektów w rozwoju infrastruktury, co ma pogłębiać przekonanie, że gmina nie wykorzystuje swojego potencjału.

Kolejna część argumentacji odnosi się do inwestycji i rozwoju. Inicjatorzy twierdzą, że Kruszyna traci dystans do sąsiednich samorządów, a brak skuteczności w pozyskiwaniu pieniędzy zewnętrznych, zarówno unijnych, jak i rządowych – skutkuje marginalizacją gminy. W uzasadnieniu pojawia się nawet ostrzeżenie, że dalszy brak strategicznego planowania może grozić „wieloletnią zapaścią infrastrukturalną”.

Nie mniej istotny jest zarzut dotyczący stylu sprawowania rządów przez Joannę Zasępę. W dokumencie mowa jest o „arogancji władzy” i polityce kadrowej, która – według inicjatorów – doprowadziła do głębokich podziałów w tutejszej wspólnocie. Przekonują, że wójt powinna być gospodarzem dbającym o zrównoważony rozwój, otwartym na potrzeby mieszkańców i odpowiedzialnym za publiczny budżet. W ich ocenie dalsze sprawowanie urzędu przez Zasępę działa na szkodę gminy i jej mieszkańców.

To na razie stanowisko grupy inicjatywnej. Polityczna waga tej sprawy będzie rosła dopiero wtedy, gdy inicjatorzy pokażą podpisy i przejdą przez formalną weryfikację. Jeżeli procedura zostanie doprowadzona do etapu głosowania, Kruszyna stanie przed pytaniem znacznie poważniejszym niż samo „za” lub „przeciw” obecnej wójt. Będzie to pytanie o zaufanie do sposobu prowadzenia gminy i o to, czy krytyka opisana w uzasadnieniu rzeczywiście zmobilizuje lokalną wspólnotę.

– Referendum odwoławczego nie uruchamia się dla symbolicznego protestu, bo wymaga organizacji, podpisów i późniejszej frekwencji. To nie jest gest na pokaz, tylko poważna procedura obywatelska, w której mieszkańcy muszą potwierdzić, że chcą doprowadzić sprawę do głosowania, a później realnie wziąć za nią odpowiedzialność przy urnach – komentuje radny Łapeta. – Jeżeli w gminie narasta przekonanie, że dialog się wyczerpał, że decyzje zapadają bez mieszkańców, a Kruszyna potrzebuje innego sposobu zarządzania, to nie można udawać, że nic się nie dzieje. To mieszkańcy są najważniejszym organem kontroli w samorządzie i to oni powinni mieć możliwość wypowiedzenia się. Zmiana na stanowisku wójta jest niezbędna, aby przywrócić w naszej gminie normalny dialog, transparentność i nadać jej impuls do rozwoju – podkreśla pełnomocnik grupy inicjatywnej.

CZYTAJ DALEJ

NAJPOPULARNIEJSZE